Reklama

Zawody na Łomnie

22/07/2012 23:45
Sobotni słoneczny poranek 21 lipca wstajemy wcześnie rano, pakujemy tony sprzętu wędkarskiego do samochodu Janusza i w trójkę z Ryszardem jako fotografem, a zarazem trenerem wyruszamy nad jezioro Łomno. W ekipie startuję jeszcze Kasia i Przemek, a szefem wyprawy jest niezawodny Kolega Jurek. Na starcie zawodów o Puchar burmistrza miasta i gminy Murowana Goślina staje siedem czteroosobowych reprezentacji.

Po wylosowaniu koperty wybieramy stanowiska i ruszamy na nieznaną wodę. Jedynie z relacji Koleżeństwa wiem, że jest to dość ciekawe i rybne łowisko. Stanowisko , które wylosowałem znajduje się 25m w lewo od plaży w północnej części polodowcowego, rynnowego jeziora. Prowadzi do niego wąska kładka zakończona stabilnym pomostem. Jedyne nieszczęście to brak ławki i w związku z tym, że nie zabrałem fotela wędkarskiego musiałem całe zawody przesiedzieć na desce pozyskanej z rozpadającej się łodzi ułożonej na wózku wędkarskim. Jeszcze stoją po koronami rozłożystych olch na brzegu uważnie lustruję wodę. Na prawo i lewo od kładki rozciągają się szerokie pasy grążela żółtego.

Ocena zakończona późniejszym gruntowaniem skłania mnie do wędkowania odległościówki pod grążelami, natomiast batem siódemką około 5m w prawo. Dno jeziora jest w tym miejscu mało urozmaicone i na odległości wędkowania średnia głębokość nie przekracza 2m. Godzina 8.20 pierwsze kule zanętowe ląduję w łowisku i po następnych 10 minutach w wodzie lądują precyzyjnie umieszczone zestawy. Na początek w chodzi w łowisko płoteczka i następuję dosłownie branie po braniu tak, że nie mam nawet czasu zajmować się drugą wędką. Dopiero uwaga Kolegi „branie na odległościówce” przywołuje mnie do porządku. Rzut oka w lewo a spławik odległościówki podniesiony i lekko pochylony odjeżdża w prawo na jezioro. Wykonuję płynne zacięcie i mój kormoran wydaje tak oczekiwany terkot szpuli mówiący, że mamy do czynienia z większą rybą. Nagle ryba wykonuje zwrot w kierunku kapelonów i po chwili spina się z zestawu. Pech na początek, ale walczymy dalej.

Dobre półtorej godziny mam ręce pełne roboty z drobną i średnią płocią, aby w następnej chwili chyba myślami ściągnąć w łowisko leszczyki. Lekkie drgnięcie spławika i jego podniesienie i na wędce czuć zdecydowanie inną walkę ryby. Leszczyk, płotka, leszczyk, płotka więc nie jest najgorzej. Całą zabawę przerywa odmienne branie. Delikatnie podniesiony spławik lekko przechylony powoli przemieszcza się w bok i znika pod powierzchnia. Tym razem po zacięciu amortyzator wysuwa się znacznie mocniej i na bacie czuć zdecydowane krótkie szarpnięcia. Po chwili pod powierzchnią ukazuję się w blasku słońca niezbyt może wielka, ale złota rybka. Piękny jakże karaś złoty ląduje w podbieraku sprawiając mi wielką radość i wywołując uśmiech na twarzy. W końcówce zawodów leszcze odeszły lecz płoć pozostała w łowisku pozwalając uzyskać w miarę przyzwoity wynik. Na 28 zawodników 10 lokata z wynikiem 4910 punktów jest do przyjęcia. Łowisko przypadło nam do gustu i najprawdopodobniej jeszcze lepiej przygotowani powrócimy tu za tydzień.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama