Reklama

Zimne grudniowe szczupaki

11/12/2016 00:00

Mokra to mało powiedziane! Nie ma na mnie suchej nitki! Mówią, że nie ma złej pogody na ryby... bo NIE MA! Ale trzeba się ustosunkować do panujących nad wodą warunków! Nie chciało się założyć deszczaka ot tak z wygody :) Teraz zapewne odchoruję. 

Mamy prawie połowę grudnia. Jezioro zdążyło już raz zamarznąć i odtajać.

Zapowiadało się bardzo nieprzyjemnie. Padający wciąż od kilku dni deszcz dawał się we znaki. Dziś było za to, jak na grudzień, bardzo ciepło, bo kilka kresek nad zerem.
Po raz pierwszy nie kłóciliśmy się o kierunek. Zapakowaliśmy się w auto i w drogę. 
Ahoj przygodo!

Wszystko poszło nadzwyczaj sprawnie. Oprócz małej sprzeczki w drodze nad wodę o marżę i narzut. Na szczęście szczupaki pozwoliły szybko zapomnieć o zwadzie. 

Pierwszą rybkę, wyciągnął Bodzio. Przeciągnął swój wabik wzdłuż stromego spadu pod nawisem drzew. Pozostały tam jeszcze spore ilości podwodnej zieleniny i wiemy, że jest tam trochę zaczepów w postaci bobrowych zapasów (patyki, kłody, itp.). Uczepił się haka podlotek. Później ja wyjęłam niedużą ale fajną rybkę z głębokiego blatu. Przez chwilę był spokój.

Duża guma o intensywnej pracy zadziałała na podlotki. Kolor jak widać nie miał aż takiego znaczenia bo wzięły w paszcze zarówno stonowane kolorystycznie błękitno-białe kopyto jak i żółtą jarzeniówkę.  

Jak się jednak szybko okazało nie to było kluczem do sukcesu. 

Postanowiłam założyć Joco Shakera od Lucky Johna. Udało mi się złowić na tą gumę już kilka szczupaków i co ciekawe wszystkie wymiarowe. Guma jest wciąż w bardzo dobrym stanie. 3,5 cala skusiło ładną rybę, gdzie większe kopyta łykały podlotki. 

Coś w nim jest.

Kolor? Raczej nie on dziś decydował o braniach. Chociaż ten jest bardzo kobiecy, bo różowy :)

Chyba bardziej materiał z jakiego wykonana jest guma co wpływa na jej pracę. 

Łowiłam dziś bowiem przy samym dnie. Leniwie unosząc gumę, jedynie przez podbicie kołowrotkiem, kusiłam te najbardziej ospałe osobniki. Pływająca guma plus skupienie obciążenia w postaci główki z przodu gumy prawie za każdym razem ustawia ją ogonkiem do góry, jak rybka zbierająca pokarm z dna. 

Przy najmniejszym poderwaniu przynęty drobi delikatnie ogonkiem. To w jakiś sposób musiało obudzić mamuśki. Następnym razem poleci hak offsetowy i czeburaszka. 

Branie nastąpiło tuż po podniesieniu gumy z dna. Trzepnęła aż miło. Ryba poszła wzdłuż stromego brzegu w bok prosto w pobobrowe krzaczory. Przytrzymałam ją zatrzymując kołowrotek ręką. Zaryzykowałam, co na szczęście się opłaciło gdyż ta zawróciła i udało się ją podebrać po pewnej chwili i jednym fajnym odjeździe. Drugą sztukę już niestety straciłam. Ukazała się jeszcze przez chwilę pod powierzchnią ale już była wypięta.

A jak to się stało? Nie udało mi się jej dobrze wciąć mimo, że próbowałam powtórzyć czynność. Zebrała bowiem przynętę z dna, gdy ta "odpoczywała" z ogonkiem ku górze. Zdziwiła mnie nieco i dopiero przy odjeździe ją jeszcze docinałam. Hol trwał do momentu gdy otworzyła paszczę, machnęła jeszcze płetwą ogonową i adieu. 

Zatem albo drobna praca popłaca, ewentualnie różowe dziś w modzie. Nie umniejszam również Fluo główce od StartBajta, które dostałam na tegorocznych zawodach na Zalewie Nowomiejskim. Testujemy i przyznać muszę, że się sprawdzają. Z resztą jak widać na fotach - dzięki Jacku :)

Bodzio przetestował dziś również mój zestaw. Okazało się, że dobrze kręcę węzełki. Wytarmosił niezłego "suma" na mojej plećce. Niedługo filmik z zamieszania na moim YT. Musiał też wykąpać telefon w jeziorze bo deszczówka to widocznie za mało haha. Na szczęście działa ;) 

Reasumując, żeby łowić, trzeba na tych rybach być! A to na co akurat dziś biorą musimy sprawdzić sami! 

Wiem na pewno, że moją następną inwestycją będzie wygodny kombinezon chroniący przed wiatrem i deszczem! Bo nie ma nic lepszego jak komfort łowienia. Ryby są dodatkiem dla tego pięknego sportu!
 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama