Reklama

złapano kłusownika

25/03/2010 23:09
Aktualności
Słupecki kłusownik znowu skazany
Strażnicy rybaccy od dłuższego czasu dostawali anonimowe sygnały, że Paweł W. (55 l.) regularnie kłusuje na jeziorze Powidzkim. Dzięki zasadzce udało im się złapać słupczanina na gorącym uczynku. W minionym tygodniu, już po raz czwarty, sąd wydał wyrok na słupeckiego kłusownika. Paweł W. pierwszy raz za kłusownictwo skazany został w listopadzie 2004 r. Wtedy ukarany został grzywną w wysokości 800 zł. Rok później kłusownik ze Słupcy znowu stanął przed sądem. Tym razem usłyszał wyrok 4 miesięcy ograniczenia wolności. Nie minęły dwa lata, kiedy Paweł W. kolejny raz zasiadł na ławie oskarżonych. W 2007 r. sąd skazał go na 3 miesiące więzienia w zawieszeniu oraz orzekł 500 zł nawiązki. Paweł W. stracił też cały sprzęt, którymi nielegalnie łowił ryby. Jednak ani skazujące wyroki sądu, ani utrata sprzętu nie zniechęciły słupczanina do dalszego kłusowania. W zeszłym roku, latem, do Państwowej Straży Rybackiej docierały sygnały, że Paweł W. nadal kłusuje na jeziorze Powidzkim. Aby sprawdzić te doniesienia, strażnicy postanowili zorganizować zasadzkę. Całą noc z 13 na 14 sierpnia funkcjonariusze straży rybackiej patrolowali jezioro Powidzkie. Około 2.30 zauważyli łódkę wypływającą z rejonu działek letniskowych w Giewartowie. Za pomocą lornetek i noktowizorów dostrzegli, że na wysokości kościoła w Giewartowie osoba pływająca łodzią wyciąga z wody sieci. Wtedy też strażnicy rozpoznali Pawła W., dobrze znanego im kłusownika mieszkającego Słupcy, a w sezonie letnim często odpoczywającego w domku letniskowym w Giewartowie. Patrolujący jezioro funkcjonariusze jeszcze nie interweniowali, czekając na kolejne kroki kłusownika. Ten kontynuował swą przestępczą działalność. Dopiero około 4.00 strażnicy postanowili zatrzymać słupczanina. Paweł W., kiedy zorientował się, że został namierzony, wpłynął w trzciny, porzucił tam łódź, zaś sam uciekł na brzeg. Pływający łodzią strażnicy zadzwonili wtedy do funkcjonariusza straży rybackiej będącego na brzegu. Ten, w poszukiwaniu kłusownika, służbowym autem objechał Giewartów i Kochowo. Na pograniczu obu miejscowości zauważył idącego pieszo Pawła W. Na widok strażnika 55-letni słupczanin znowu rzucił się do ucieczki. Na niewiele mu się to zdało, bo na drodze dojazdowej do jego domku letniskowego już czekali na niego strażnicy, którzy wcześniej łodzią patrolowali jezioro. Na miejscu pojawiła się policja. W porzuconej w trzcinach łodzi ujawnili 7 wontonów służących do nielegalnego połowu oraz kilka kilogramów ryb łącznej wartości ponad 100 zł. Więcej, bo ponad 40 kg (41 kg sielawy i 0,8 kg lina) zamrożonych ryb znajdowało się w domku letniskowym Pawła W. W domku mundurowi znaleźli również sprzęt kłusowniczy. Mimo tak mocnych dowodów Paweł W. wszystkiego się wyparł.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama