Od ponad roku nosiłem się z zamiarem zakupu cięższego sprzętu gruntowego. Dylematem spędzającym sen sprzed powiek było pytanie „feeder czy karpiówka”. Do tej pory łowiłem zestawami typowo karpiowymi, jednak pewnego razu kolega dał mi połowić feederem, gdzie metoda ta bardzo przypadła mi do gustu. Tak więc w głowie pełnej pytań bez odpowiedzi w końcu pojawiło się światełko, które wskazało wybór…Pewnego dnia wziąłem telefon i zadzwoniłem do pobliskiej hurtowni sprzętu wędkarskiego. Po konsultacjach telefonicznych oczywisty wybór stał się jeszcze bardziej oczywisty. Tak więc moim łupem padł..
Cormoran TS Heavy Feeder 360cm CW 180g , który będzie głównym bohaterem niniejszego tekstu. Pierwsze wrażenia po zmacaniu kijka. Bardzo lekki i smukły. Kij waży bowiem 330g a jego smukły blank potęguje wrażenie lekkości. Łączenia nasadowe nadają sztywności wędzisku. Podstawą wykonania wędki jest włókno węglowe SM24 POWER CARBON, które zapewnia mu optymalną moc. Akcję kija producent określił jako szczytowa. Szybka próba pomiarowa na suchym lądzie to potwierdza. Kij szybko gaśnie. Wędka ma cieszyć wędkarza podczas połowu, nie mniej jednak Cormoran poszedł krok dalej i zadbał o aspekty wizualne. Kij jest starannie wykonany, bez jakichkolwiek nadlewek lakieru a czarny mat dodatkowo potęgują pozytywne wrażenia. Ciekawie wygląda zdobienie kija zaraz nad dolnikiem. Jest to smaczek dla ludzi ceniących walory wzrokowe. Wędzisko uzbrojone jest w 13 przelotek typu SIC, które zamocowane są na podwójnych stopkach (poza przelotkami szczytowymi). Warto tutaj na chwilę spojrzeć na średnice przelotek. Producent przeznaczył ten kij do dalekich rzutów, które jak wiemy często przesądzają o sukcesie. Już pierwsza przelotka jest odpowiednio większa, sytuacja ta tyczy się również pozostałych komponentów aż do przelotki szczytowej. Wędkarze używający karpiówek powinni być zadowoleni. Sama rękojeść zbudowana jest na dobrej jakości korku a zakończona jest jego mieloną mieszanką co wygląda dość ciekawie. Producent do kijka dorzuca 3 szczytówki podzielone gramaturą wyrzutową. Każda z nich jest opisana, także dopasowanie czułości do warunków na łowisku nie jest żadnym problemem. Feeder zapakowany był w oryginalny pokrowiec Cormorana z miękkiego tworzywa. Każda z części ma swoją komorę co usprawnia transport.
W końcu przyszedł czas zwodowania kijka. Zestaw uzbrojony jest w specjalną żyłkę do feedera o średnicy 0,23mm, przypon karpiowy oraz zestaw antysplątaniowy na który zawieszam odpowiednie obciążenie. Nad bezpieczeństwem oraz komfortem połowu czuwa kołowrotek znanego potentata, firmy Robinson model FreeRunner 406. Bo złożeniu wszystkiego w całość byłem pozytywnie zaskoczony. Kompletny zestaw nie jest ciężki i co ucieszy wielu z Nas nie męczy nadgarstka. Kijek nie leci na pysk. Nie jest to tak istotne jak w przypadku metody połowy drapieżników bowiem połowy gruntowe charakteryzują się sztywnym mocowaniem kija, nie mniej jednak postanowiłem o tym wspomnieć. Po chili wyczekiwania biorę zestaw do ręki, wzrokowo wymierzam miejsce w które chcę posłać przynętę, zwalniam kabłąk, zamach i… jak to pięknie leci. Koszyczek zanętowy ląduje dokładnie tam gdzie chciałem. Kij wspaniale się ładuje a przy tym nie męczy. Widać, że Cormoran postawił na dalekie celne rzuty. Kij stawiam na specjalnej podpórce umożliwiającej połowy drgającą szczytówką. Wędka uzbrojona jest w średnią szczytówkę, także czekam na pierwsze brania. Niestety tego dnia nic nie złowiłem. Prawdziwe oblicze wędziska poznałem kijka dni później. Wybrałem się na pobliska rzekę, która mocno wezbrała. Standardowo ustawiam kij w pionie i czekam. Po chwili szczytówka zaczyna pięknie tańczyć zacinam i na blanku czuję spore drgania. Łupem pada niewielki okonik. Ryba zostaje wypuszczona, ponowny rzut i czeka. Po kilkunastu minutach znowu piękny taniec szczytówki, zacinam i łupem pada malutki 3 centymetrowy jazgarza. Byłem w lekkim szoku sposobem w jaki brania pokazuje ten kijek. Jest cholernie czuły. Tego się nie spodziewałem, widać każde, delikatne skubnięcie. Warto wspomnieć, że podczas brania gnie się tylko część szczytowa i na niej przenoszone są drgania. Reszta kija pozostaje niewzruszona. Kij ma wielki zapas mocy co czuć na dolniku. Także hol sporej sztuki w silnym nurcie nie powinien stanowić problemu. Kij podczas sporego obciążenia ma dość sztywną, ale sprężystą akcje. Gnie się gównie sekcja szczytowa.
Tak więc kij spełnił moje oczekiwania w 100% i nie żałuję żadnej wydanej złotówki na ten zestaw. Kij jest lekki, mocny, czuły, ciekawie wygląda także zadowoli poczatkujących jak i zaawansowanych wędkarzy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze