Dragon Specialist Pro Chub 2,75 m cw 3-18 g

/ 8 komentarzy / 19 zdjęć



Gdzie zaczyna się wędkarstwo?

Czas zachwytów nad nowo zakupionym sprzętem kończy się tam gdzie zaczyna się prawdziwe wędkarstwo. Czas poznania i wyczucia nowego wędziska nie wymaga od wędkarza z praktyką lat czy nawet miesięcy. Konieczność uczenia się wędkarstwa od początku naprawdę nie istnieje. Kilka wypadów w różnych warunkach wody użycie różnych przynęt da odpowiedź na wszystko a wędkarski instynkt dokona reszty wręcz poza świadomością danego wędkarza. Tak i dla mnie skończył się czas ten czas poznania nowego wędziska, skończył się w miejscu gdzie dość regularnie zaczęły żerować ryby. Zapomniałem wtedy o opisach technicznych,parametrach i komponentach dlatego że pochłonęło mnie wędkarstwo.

Wędzisko w praktyce

Spinningowy początek lipca kojarzył mi się zazwyczaj z wieczornym połowem boleni i kilkoma innymi gatunkami z których jedne były traktowane świadomie zaś inne jako najczystszej wody przyłowy. Jednak nie mniej od danych gatunków ryb które w tym okrasie dają nadzieję na pozytywne wyniki ważne są znane od lat miejscówki. Miejscówki z którym wiążą się niezapomniane wspomnienia, nikomu nie zdradzone, sanktuaria przyrody. Dlatego i w tym roku samym początkiem lipca powróciłem na jedną z takich miejscówek. Miejscówka dość nietypowa i ze świecą szukać drugiej podobnej. Szerokość nurtu przed nią zwęża się przy niskim poziomie wody do jednej trzeciej szerokości koryta rzeki. Za tym przewężeniem woda pędzi jak szalona a dno na kilkudziesięciu metrach jest twarde żwir i otoczaki. Głębokość niewielka poniżej jednego metra,typowa rafa. Następnie za nią znajduje się duży jak na warunki tego odcinka dołek ma 3-4 metry głębokości i zajmuje blisko połowę rzeki która w tym miejscu odzyskuje już pełną szerokość. Miejscówka przypomina typową przykosę jednak nią według definicji nie jest. Łowiłem tu sporo ryb od wielu już lat większość stanowiły bolenie i klenie jednak było też sporo brzan i cert pozostałe gatunki pomijam.

Tego dnia spinning zacząłem około godziny osiemnastej. Niestety gatunki na które liczyłem o tej porze czyli boleń oraz kleń zawiodły totalnie. Pomimo niezliczonej ilości rzutów oraz zmian przynęt złowiłem tylko jednego małego klenia. Słońce powoli zaczęło się chylić ku zachodowi a to czas na certy. Przynętą jaką najczęściej tu stosowałem był mały twister przypominający pijawkę. Najbardziej pożądanym kolorem o tej porze był biały oraz perłowy jednak próby z innymi barwami jak najbardziej mile widziane. Sprawdzone modele to Dragon V-Lures Maggot oraz Dragon V-Lures Jumper o długościach 5-6 cm na główkach do 5 g.

Pierwsze rzuty twisterami powędrowały na płytki odcinek nurtowy tuż przed dołek po czym powoli sprowadzałem przynętę pod prąd w kierunku swojego stanowiska. Na tą płytką i o twardym dnie miejscówkę lubią właśnie przed zmrokiem wychodzić certy i brzany. Czas naglił do zmroku nie pozostało go już wiele. Certy były aktywne. Na przestrzeni trzydziestu minut złowiłem chyba pięć sztuk, nie były duże do trzydziestu pięciu centymetrów szybko wracały do wody a ja nie bawiłem się w rachunki. Kolejny rzut jak większość poprzednich twister ląduje tuż przed dołkiem, zaczynam prowadzenie. Jednak ku mojemu zdziwieniu nie mogę go oderwać od dna. Jakim cudem przecież oddałem tu setki rzutów bez najmniejszego zaczepu. Odruchowozacinam dość mocno i poprawiam. Zaczep powoli rusza w moim kierunku. Zwijam linkę powoli, stabilnie bez szarpnięć tak by jej nie zerwać i móc odczepić przynętę gdy dociągnę zaczep ją pod nogi. Kolejny raz jestem zaskoczony gdy "zaczep" znalazł się na mojej wysokości jednak nie pod moimi nogami jak powinien jednak jakieś 3-4 m od brzegu i dalej śmiało sunie pod prąd rzeki. Nastała jasność, zrozumiałem że to ryba. Jej ucieczka w górę rzeki jednoznacznie wskazywała na brzanę a ten spokojny bez zbędnych szarpnięć ruch na dużą brzanę. Szczęściem moim był fakt że w pobliżu nie było niebezpiecznych zaczepów a linka mocna. Więc po około niespełna dziesięciu minutach po raz kolejny zacisnąłem dłoń na grubym karku medalowej brzany. Już w zapadających powoli ciemnościach robię kilka zdjęć.

DRAGON SPECIALIST PRO CHUB 2,75 m cw 3-18 g

Wędzisko którego używałem warte jest napisania o nim kilku słów. Zostało ono wykonane w technologi  CGT czyli Ceramic Graphite Technology. Jest to technologia którą zastosowano również w kultowej już i znanej od lat serii Team Dragon. Grafit wysokomodułowy 30, 40 oraz 62 PSI. Akcja wędziska Fast. Masa 153 g. Długość transportowa 141 cm. Długość dolnika 35 cm, sięga mi równo do łokcia i nie przeszkadza w rzutach.

Komponenty użyte w serii:

-przelotki Fuji Alconite
-uchwyt kolowrotka Fuji IPS
-portugalski korek klasy AAA lub pianka Eva
-omotki Gudebrod

Wędzisko od samego początku zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Smukły blank jest niesamowitym połączeniem delikatnej czułości z sporym zapasem mocy gdy zachodzi taka potrzeba. Blank daje niesamowite czucie brań i pracy przynęty jeśli zachowa się ją oczywiście w odpowiednich proporcjach do ciężaru wyrzutowego który można jednak trochę przekroczyć. Wędzisko bardzo dynamiczne szybkie i cięte. Łowię nim zarówno na lekkie przynęty kleniowo/jaziowe jak i gumy 10 cm na główkach 14 g. Na szpulach kołowrotka żyłka Dragon NanoPower 0,16 mm 3,25 kg oraz plecionka Dragon Fishmaker 0,10 mm 8,10 kg. Spora różnica jednak wędzisko radzi sobie bez problemu. Przy największych przynętach jakie wymieniłem łowienie traci już co prawda na komforcie główka 14 g plus guma 10 cm daje około 24 g przekracza to znacznie cw kija o czym trzeba pamiętać. Jednak jeśli warunki pozwalają można tak połowić. Jako kołowrotek wybrałem DRAGON FISHMAKER FD 930i o masie 298 g. Kołowrotek dość duży w stosunku do ciężaru wyrzutowego jednak jak najbardziej odpowiedni do długości i masy wędziska. Bardzo dobrze go waży i uzupełnia zestaw.

Całkowity komfort to przynęta do 20 g. Oczywiście ten ciężar ustaliłem dla siebie, jeśli ktoś stwierdzi że ma to być 24 g niech się spełni wola jego. Po kilku miesiącach praktyki z tym wędziskiem tej masy maksymalnej przynęt się trzymam.Mam na myśli samo rzucanie nią dlatego że na prowadzenie ma wpływ kilka innych czynników. Wielkość przynęty i siła oporu wody czy nurt jaki na nią działa, typ woblera i jego steru na które działają te same siły. Od wiosny jest to moje podstawowe wędzisko do lekkiego spinningu. Obecnie w lżejszych warunkach niżowej wody sprawdza się znakomicie. Biorąc pod uwagę warunki wodno/pogodowe z ostatnich kilku lat taki stan rzeczy utrzyma się prawdopodobne do jesieni włącznie.Świetne wędzisko na średnie rzeki z szybkim nurtem i niezbyt głębokie zbiorniki. Wykończenie precyzyjne, trwałe i w dobrym (czytaj moim:)) guście. Polecam sprawdzić każdemu kto lubi lekki spinning. Sprzęt wyrafinowany i z polotem, dający duże możliwości.




 

 


4.7
Oceń
(19 głosów)

 

Dragon Specialist Pro Chub 2,75 m cw 3-18 g - opinie i komentarze

pstrag222pstrag222
0
sprawdzony sprzęt to podstawa dzisiejszego wędkowania ***** (2016-07-14 21:52)
baxonbaxon
+2
***** za wpis :) tylko mam jedno pytanie, czy ta wędka to wklejanka ? (2016-07-15 16:16)
ryukon1975ryukon1975
0
Wyżej opisane wędzisko to nie wklejka jest to klasyczny spinning. Ogólnie w serii Specialist Pro nie ma wklejek. (2016-07-15 16:26)
kabankaban
0
Kij z opisu wygląda ciekawie. Po takiej brzanie niewątpliwie sprawdzony. Pozdrowionka Krzyś i życzę więcej takich torped. (2016-07-16 09:34)
czaro93czaro93
+1
Kijek fajny nawet rozważałem jego kupno, jednak zrezygnowałem z niego przez długi dolnik aż 35 cm. W mojej subiektywnej ocenie jest za długi do lekkiego wędziska. (2016-07-16 10:19)
ryukon1975ryukon1975
0
Grześ kij sprawdzony w stu procentach. Już od ponad dwóch miesięcy stał się moim podstawowym spinningiem, wcześniej używany rzadziej z różnych przyczyn. Jeśli chodzi o długość dolnika kolego czaro93 według mnie jest całkowicie odpowiednia do tego wędziska i cech praktycznych. Lekkie wędzisko to pojecie względne i dopiero praktyka odsłania prawdziwą twarz sprzętu. Dla mnie osobiście najważniejsze jest żeby dolnik w takim kiju nie wychodził za łokieć a tu nie ma to miejsca. Oczywiście każdy wędkarz ma prawo do swojego zdania. (2016-07-16 19:35)
SithSith
0
Rzeczowo, przejrzyście, ciekawie, zresztą jak zawsze u Krzysztofa *****. Każdy wędkarz ma inną długość przedramienia, więc i nie każda długość dolnika będzie każdemu pasowała. Osobiście lubię jeśli dolnik wędziska 1-10g jest krótszy ok 10cm od przedramienia, przy 3-15g do 5-20g równo do łokcia, a cięższego 10-40g wystaje poza łokieć ok 10cm. Nie ma reguły, to są zawsze osobiste preferencje i przyzwyczajenia. (2016-07-17 07:59)
ryukon1975ryukon1975
0
Prawie całkowicie się zgadzam z Tobą Aleksandrze. Kije o małym cw krótsze dolniki a te o większym cw dłuższe. Ja jednak biorę jeszcze pod uwagę długość wędziska. Dlatego kijek o cw jak napisałeś 10-40 g i przykładowo 2,7 m nie wymaga w mojej subiektywnej ocenie by dolnik wychodził za łokieć wspomniane 10 cm. Te 10 cm to strata w długości wędziska i utrudnienie w zarzucaniu, w takim przypadku wybrałbym kij 2,6 m z dolnikiem równo do łokcia. Długość robocza kija zostaje wtedy ta sama. (2016-07-18 19:27)

skomentuj ten artykuł

 





Sklep wedkuje.pl

Dragon Fishmaker II