I że Cię nie opuszczę...

/ 31 komentarzy / 3 zdjęć


I że Cię nie opuszczę…

… Dziś, po upływie kilku lat spędzonych razem, patrzę na nią tym samym wzrokiem, czuję do niej dokładnie to, co sprawiło, że kilka lat temu zadurzyłem się w niej po uszy. Mimo upływu czasu, Ona rozumie mnie tak, jak w dniu, w którym ją poznałem. To właśnie jej zawdzięczam najpiękniejsze emocje życia, z nią uczę się radości z sukcesu i gorzkiego smaku porażki. Nasza znajomość szybko przerodziła się w miłość, uczucie, które trzeba pielęgnować, gdyż nie wiadomo, czy kiedykolwiek miałbym szansę poznać lepszą partnerkę. Zwiedziłem z nią już cały kraj i wiem, że jej obecność przy moim boku nigdy mnie nie rozczaruje.

Wszystko zaczęło się gdy byłem początkującym spinningistą, szukającym swojej drogi, błądząc w wielkim świecie wędkarstwa, które z każdym dniem uczyło mnie czegoś nowego. Odkrywałem coraz to nowsze i bardziej skuteczne techniki łowienia, słuchałem rad starszych, później już sam wyznaczałem sobie cele i dokładnie analizowałem wszystkie warunki tylko po to, by stać się skutecznym spinningistą. Z czasem nabierałem wprawy, jednak, aby doskonalić swoje umiejętności, trzeba było czegoś więcej niż zaparcia i cierpliwości. Potrzebowałem sprzętu, który mnie nie zawiedzie i sprawi, że wgłębianie się w świat spinningu stanie się łatwiejsze i bardziej klarowne.
Jako nastolatek, ograniczony brakiem środków na zakup wymarzonego sprzętu udałem się wraz z rodzicami do pobliskiego sklepu wędkarskiego kupić kolejną paczkę przyponów.
I stało się…

Przeglądając pudła z przynętami spojrzałem kątem oka na nietypowy stojak na środku sklepu, wokół którego stali pełni podziwu spinningiści. Podszedłem do stojaka, spojrzałem i nawet nie dotknąłem kija, który wydawał się największym dziełem sztuki, a w mojej głowie już rodziły się marzenia ukazujące młodego chłopaka przemierzającego linię brzegową jeziora z przepięknym spinningiem w dłoni. Właściciel sklepu szybko przywołał mnie do porządku i wytłumaczył, że to najnowsza seria wędzisk Diaflex wyprodukowanych przez firmę Robinson. Powiedział też, że to kij luksusowy, skierowany do poważnych wędkarzy, przeznaczających na taki skarb znaczną część swojej wypłaty. Po dłuższej chwili namysłu podał mi wędzisko i wtedy właśnie po raz pierwszy poczułem to uczucie, które towarzyszy mi podczas każdej wyprawy nad wodę.

Tata uspokoił mnie i powiedział, że poszukamy czegoś innego, ale już było za późno. Mimo, że nie miałem zbyt dużo oszczędności, nie przejmowałem się. Żyłem marzeniami o wędce, która była idealnie dopasowana do mojej dłoni. Jej akcja i estetyka śniła mi się po nocach. Kończąc rok szkolny harowałem jak wół, by otrzymać stypendium, które co prawda nie wystarczy na zakup wędki, ale znacznie mnie do niej zbliży.

W dzień zakończenia roku szkolnego przyszedłem do domu, trzymając w dłoni świadectwo, na którym widniał biało-czerwony pasek. Rodzice gratulowali mi wytrwałości i konsekwencji w dążeniu do celu. Samo wyróżnienie nie było dla nich najważniejsze, na pierwszym miejscu stawiali fakt, że pokonując przeciwności potrafię się zmotywować
i z uśmiechem na ustach dążyć do osiągnięcia tego, o czym marzyłem. Mama przygotowała przepyszne desery, których smak pamiętam do chwili obecnej. Muszę przyznać, że smak zatopionych w bajecznym sorbecie truskawek i winogron przyciągnął moją uwagę do tego stopnia, że nawet nie zauważyłem nieobecności taty, który wszedł do pokoju z delikatnym uśmiechem na twarzy, trzymając w ręku elegancką czarną tubę. W tym momencie rodzice pogratulowali mi po raz kolejny, a ja delikatnie wyciągnąłem rękę po prezent, którego w ogóle się nie spodziewałem.

Z rozmarzonym wzrokiem rozpinałem zamek tuby i spojrzałem do środka. Nogi ugięły mi się na widok czerwonego pokrowca. Wysunąłem wędzisko i dokładnie przeczytałem opis widniejący na blanku: ,,ROBINSON DIAFLEX TROUT, długość 2,55 m, ciężar wyrzutu 5-15 gram”. Nigdy nie zapomnę uczucia, które zawładnęło moim ciałem. Radość? Euforia? Nie…, to było coś znacznie innego, coś, czego do tej pory chyba jeszcze nie przeżyłem. Patrząc na wędzisko, nie mogłem uwierzyć, że moje marzenie się spełniło. Tata coś do mnie mówił, o coś pytał, mama mnie przytuliła, a ja stałem w milczeniu nie mogąc wydobyć słowa, rzucając przed siebie otępiałe spojrzenie, którego uwagi nie mogło przykuć już nic. Zamknięty w swoich myślach powtarzałem tylko jedno zdanie - ,,jest mój, nie wierzę”. Gdy nieco ochłonąłem, podziękowałem rodzicom, choć tak naprawdę wydaje mi się, że moja reakcja na otrzymany prezent wyraziła już chyba wszystko.

Następnego dnia wybrałem się wraz z ojcem na ryby. Pierwsze szczupaki i okonie pozwoliły mi zapoznać się z Diaflex’em. Wtedy nie miałem już złudzeń, wiedziałem, że przed nami przyszłość pełna niesamowitych ryb i niezapomnianych holi. Łowiąc Robinsonem nie czuję w dłoni wędziska, lecz mam uczucie, że spinning jest przedłużeniem mojej dłoni.

Jak sama nazwa wskazuje, Robinson Diaflex Trout stworzony był z myślą o łowieniu pstrągów i niewątpliwie jest to bardzo dobre wędzisko do połowu kropków, jednak przemierzyłem z Diaflex’em już niejeden rozdział mojej wędkarskiej przygody, łowiłem nim w każdych warunkach atmosferycznych, w każdej porze roku. Przy jego pomocy zaciąłem już kilkaset szczupaków i okoni, łowiłem na niego sandacze, bolenie, jazie, klenie, leszcze, pstrągi, a nawet niewielkie sumy. Po kilku latach włóczęgi ze spinningiem w ręku znam już jego optymalne zastosowanie i śmiem twierdzić, że jest to najlepszy kij spinningowy do łowienia szczupaków i okoni w jeziorach na obrotówki nr 2 i 3. Po kilku wspólnie przełowionych sezonach wiem, że Robinson Diaflex Trout to idealny kij do łowienia na błystki obrotowe.

Dzieląc się refleksjami na temat przesiąkniętej niesamowitymi emocjami przygody z moją ulubioną wędką, chciałbym jeszcze raz serdecznie podziękować rodzicom, że dali mi nie tylko wymarzony prezent, ale także szansę na rozwijanie swoich wędkarskich możliwości. Dziękuję też całemu Team’owi Robinson za to, że stworzyliście cudo, o którym marzy niejeden spinningista.




Tekst zgłoszony do konkursu wedkuje.pl

 


4.6
Oceń
(80 głosów)

 

I że Cię nie opuszczę... - opinie i komentarze

k3dzi0rk3dzi0r
0
Piękny artykuł !!! czytało się świetnie i samym tekście emocje były widoczne ;) (2012-05-29 16:01)
wirus7wirus7
0
OK,fajny tekst.Wydaje mi się,że emocje (bardzo silne) spowodowane są konkursem Robinsona.Życzę powodzenia. (2012-05-29 16:14)
użytkownik32263użytkownik32263
0
No to już widzę kto zajmie pierwsze miejsce w konkursie Robinsona:) Wrażenia. Cóż tu pisać... Po prostu niesamowicie wciągający, szczególnie początek mylący;) Piona a jak bym mógł to dałbym dwie! (2012-05-29 16:16)
MefokillerMefokiller
0
Reklamujesz te wedki,czy co? (2012-05-29 17:45)
marek-debickimarek-debicki
0
Piękny opis pasji jaką niewątpliwie jest wędkarstwo.Gratulacje z wytrwałości w dążeniu do zamierzonych celów . Pozdrawiam i ****pozostawiam. (2012-05-29 17:51)
użytkownik104372użytkownik104372
0
Super opis. Wygrana masz w kieszeni:) ***** (2012-05-29 18:02)
comtrolcomtrol
0
Proponowałbym opisywać sprzęt firm już nie istniejących. Taka reklama niestety budzi kontrowersje. Coć bardzo dużo Robinsona na portalu a ja choć chciałbym coś o Nim napisać - to nie bardzo mam o czym. Może to jeszcze za wcześnie na takie akcje mili Państwo a na markę trzeba naprawdę zapracować. Sprzęt Robinsona nie należy do górnej półki cenowej. Widziałem kołowrotki po 30 zł z 5 letnią gwarancją. "Reklama dźwignią handlu", ale nie przesadzona!!. (2012-05-29 18:17)
camelotcamelot
0
Pięknie opisana historia ! - Szczerze życzę zwycięstwa w konkursie ! ... Może kołowrotki czy inny sprzęt Robinsona nie wzbudza u mnie żadnych emocji, ale jeśli chodzi o kije, to muszę powiedzieć - że coś w nich jest ! - Do dziś wspominam z wielkim sentymentem swój pierwszy kij Robinsona, choć był tani i wykonany z kompozytu.. Pozdrawiam serdecznie ! (2012-05-29 18:56)
mleczus3mleczus3
0
Szanowni koledzy, Dziękuję za pozytywne komentarze ;) (2012-05-29 18:58)
DadossDadoss
0
Marzyło mis się zwycięstwo.. :) Hehehe, świetny tekst :) (2012-05-29 19:40)
henryk58henryk58
0
Fajny wpis , życzę powodzenia w konkursie /tylko te leszcze nie dają mi spokoju/ (2012-05-29 19:47)
mleczus3mleczus3
0
Warciane leszcze nie są u mnie dziełem przypadku ;) Znam kilku wędkarzy, którzy łowią je w pełni świadomie przy użyciu niewielkich przynęt spinningowych, ale to już temat na kolejny artykuł. Pozdrawiam (2012-05-29 20:04)
marcianek109marcianek109
0
Tekst jest tak ciekawy że wydawało mi się że ja tam jestem ***** (2012-05-29 21:17)
GorobGorob
0
hmm...wędkarstwo to pasja hobby czy miłość ? chyba wszystkiego po trochu pozdrawiam wszystkich kolegów po kiju ja jeszcze nie odnalazłem swojego kija...wciąż szukam, ale jestem już tuż tuż pozdrawiam wszystkich kolegów po kiju (2012-05-29 21:21)
Szpulka28Szpulka28
0
Świetny opis. Chyba lepiej nie mogłeś tego ująć. Doskonale przekazane emocje. Przyjemność z czytania moja. A Tobie powodzenia życzę:P (2012-05-29 22:15)
walwozwalwoz
0
Pięknie opisana opowieść:-). Zawsze podziwiałem ludzi, którzy osiągali swój cel:-). CHCIEĆ TO MÓC, MÓC TO CHCIEĆ :-)))))))))))))))) (2012-05-29 22:22)
t12tomt12tom
0
Gratki Naprawdę fajny wpis. Warto dążyć do celu, bo zawsze jest jakaś nagroda. Wpis * * * * *, radość dziecka - bezcenna. Połamania Tomek (2012-05-29 22:38)
Zibi60Zibi60
0
,,jest mój, nie wierzę” - miałem parę takich chwil... Super opowiadanie, przeżywałem razem z Tobą. 5* (2012-05-30 06:41)
tamtemtamtem
0
Łezka zakręciła się w oku. (2012-05-30 08:47)
slashslash
0
Kurczę, myślałem że chodzi o kobietę :-)
(2012-05-30 08:54)
jacenty75jacenty75
0
A ja, że o rzekę. A tu skucha - marketing chociaż ciekawy. (2012-05-30 11:16)
henryk58henryk58
0
Czekam na kolejny wpis , a za ten *****jeszce raz powodzenia (2012-05-30 13:43)
wachu94wachu94
0
To może ja napiszę kilka słów o mojej :D Kiedy mnie na świecie jeszcze nie było, mój ojciec był górnikiem. Podobno za czasów komuny górnicy mieli dostęp do sklepów i rzeczy niedostępnych dla zwykłych ludzi. Wtedy to przypadkiem w jego ręce wpadł kijek AbuGarcia. Mój ojciec który ze spinningiem nie miał nic wspólnego, nie miał świadomości że posiada w rękach tak doskonałą wędkę. Wymienił się więc z wujkiem na jakiś spławikowy teleskop rosyjskiej produkcji. Po ok 20 latach wujek przywiózł wędkę mojemu ojcu w idealnym stanie. Kijek oczywiście od razu trafił w moje łapska i już nikomu go nie oddam. Wędka jest naprawdę niesamowita. Dolnik wykonany z pięknej czarnej pianki, nakrętki trzymające kołowrotek w kolorze złotym i srebrnym. Cała wędka w kolorze złotym w czarne paski. Może ma trochę klasyczny wygląd, ale dla mnie jest niezastąpiona. Przez kilka lat użytkowania, przy przedzieraniu się przez krzaki wędka nabrała śladów użytkowania, i teraz myślę jak by ją odnowić. W całym internecie znalazłem tylko jedną wzmiankę o tym modelu: http://www.mudah.my/Abu+garcia+striper+2331+6+6ft-9763790.htm (2012-06-01 10:22)
użytkownik91939użytkownik91939
0
Ciekawy opis kijaszka. Ja od swoich Rodziców dostałem kijek bambusowy i radości nie było końca. Pozdrawiam ***** (2012-06-01 19:24)
MARIOLDZMARIOLDZ
0
super artykuł i super historia może kiedys twojemu synowi sie też podobna przydarzy :-)pozdawiam
(2012-06-03 09:48)
użytkownik102837użytkownik102837
0
fajnie napisany artykuł no i oczywiście pięć (2012-06-08 20:52)
użytkownik120782użytkownik120782
0
naprawdę piękne, sam tytuł zachęca do przeczytania ***** :) (2012-06-09 14:04)
TomekooTomekoo
0
Mam kilka swoich wędek których bym nie zamienił już na żadne inne jak Ty "Ją" ;) pięknie opisane zostawiam ***** ;) Pozdrawiam (2012-06-16 17:52)
NAZIR 72NAZIR 72
0
Super opis (2012-07-17 08:52)
Lin1992Lin1992
0
Pięknie to wszystko ujołeś to znaczy dużo więcej niż zwykle DZIĘKUJĘ. Masz chlopie na prawdę super rodziców i szczerze Ci ich gratuluję. A co do wędki to życzę Wam stu lat :) ***** (2012-09-18 18:00)
pawel-rajkowskipawel-rajkowski
0
Jedna wielka LIPA!
Koleś (20 lat) fotografuje się z cudzymi rybami, byłem z nim kilka razy na rybach i nie widziałem, żeby cokolwiek złowił, określiłbym go jako "parainteligentnego cwaniaczka".
Wszędzie się wpycha jako redaktor Wędkarskiego Świata na "krzywy ryj".
Non stop szuka sponsorów - jak nie czesko-polski producent woblerów to inny producent spinningów ręcznie robionych.
Złów ładny okaz, a Mleczak wsadzi w niego promowaną przez siebie przynętę i zyska na tym kilka bonusów...
Nie polecam gościa... strasznie zakłamany...
(2012-09-30 21:44)

skomentuj ten artykuł