Do pręta(w tym przypadku stary pogrzebacz) przyspawałem prostopadle śrubę m-10 o długości około 8cm. Zastosowałem sprężynę plus dwie duże podkładki i nakrętkę. Cały "przyrząd" wbijam w ziemię i gotowe. Sprężyna dociska szpulę z żyłką, aby za szybko się nie obracała i nie potrzeba przy nawijaniu żyłki przytrzymywać jej palcami.Jak przestajemy kręcić kołowrotkiem to szpula z żyłką automatycznie zatrzymuje się sama.Nie ma możliwości splątania się. Zdjęcie nr 1 pokazuje kierunek kręcenia się szpulki. Musi być taki sam kierunek jaki jest potrzebny do zakręcenia nakrętki.Kierunek odwrotny odkręci nam nakrętkę i wszystko spadnie. Na zdjęciu nr 3 strzałka 1 pokazuje sprężynę, a strzałki 2 i 3 "duże" podkładki. Przed wymyśleniem tego urządzenia szpulkę z żyłką wrzucałem do wiadra z wodą lub do stawu,( ze stawu pustą szpulkę trzeba wyjmować podbierakiem) ale wtedy przy zaprzestaniu kręcenia kołowrotkiem z rozpędu żyłka robiła jeszcze kilka obrotów i mogła się zaplątać oraz trzeba było żyłkę przytrzymywać palcami. Pozdrawiam Bogdan
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze