Jaź na groch - duży jaź, z małej rzeki

/ 9 komentarzy / 6 zdjęć


Wiosna to jedna z najpiękniejszych pór roku. Uśpiona przyroda powoli wybudza się z zimowego letargu, a wraz z nią roślinność która powoli przebija się przez znikające resztki śniegowej pokrywy. Ciepły podmuch wiatru niosący radosny śpiew ptaków przyjemnie łaskocze pojawiające się na drzewach pąki liści. Widząc, słysząc, oraz czując wszystkie te oznaki zwiastujące rychły koniec znienawidzonej przeze mnie zimy, tradycyjnie jak co roku wybieram się na mały rekonesans nad moją małą ukochaną rzekę. Idąc jej skąpanym w ciepłym kwietniowym słońcu brzegiem, uzbrojony jedynie w aparat i okulary polaryzacyjne podziwiam z zachwytem budzącą się do życia przyrodę. Martwa do tej pory woda tętni życiem. Gdzieniegdzie pojawiają się oczka polujących na owady uklei. Patrząc przez okulary podziwiam jak te małe srebrne rybki zbierają z powierzchni smakowite kąski, jednocześnie walcząc z dość silnym nurtem. Nagle tuż za ucztującą ławicą, pojawia się duży, ciemny cień…Ryba zatrzymuje się poczym majestatycznie i bez wysiłku chwyta walczącą o życie ćmę, zostawiając po sobie jedynie spore zawirowanie… Mija dłuższa chwila i jegomość Jaź pokazuje się ponownie, nieco wyżej i z dużą większą śmiałością prezentując swoje łowieckie umiejętności. Zadowolony robię kilka fotek przepięknego krajobrazu powoli zasypiającego w wieczornej mgle i rozmyślając o następnej wyprawie tym razem już z wędką wracam do domu… jaź na groch

Wiosna oprócz całego piękna, które ze sobą niesie to najlepszy moment w roku, żeby zapolować na dużego Jazia. Wygłodniały po zimie, zbierający siły do tarła jest w tym czasie najłatwiejszy do zlokalizowania i przechytrzenia. Gatunek ten występuję praktycznie w większości naszych wód. Od dużych nizinnych rzek i zbiorników zaporowych, po małe jeziorka i rzeczki. Te ostatnie wg mnie są może nie najlepszym ale z pewnością najłatwiejszym łowiskiem ze względu na znacznie prostsze namierzenie naszego przeciwnika.

Jazie często bywają traktowane z pogardą, głównie ze względu na niezbyt smaczne mięso. Tylko prawdziwi miłośnicy wędkarskich emocji i szczerego poszanowania dla przyrody potrafią docenić ich waleczność i spryt, a historie o zdejmowaniu przynęty z haczyka bez minimalnej nawet sygnalizacji są już niemalże legendarne. Podobnie jak kleń i jaź jest typowym rzecznym wszystkożercą. Jego pokarm stanowią głównie owady i ich larwy, ale nie pogardzi również małymi rybkami, oraz smakołykami dostarczanymi przez nas wędkarzy: grochem, kukurydzą, chlebem i pęczakiem. Wszechstronne upodobania kulinarne sprawiają że jest chętnie poławiany różnymi metodami.
Osobiście moją ulubioną i sprawdzoną jest spławikowa przystawka. Nie jest to jednak typowa przystawka dla leniwych kojarzona ze spławikiem o sporej wyporności i obciążeniem skupionym przy przyponie, zarzuconym w „dołek pod krzaczkiem”. Ale o tym za chwilę….

Gdzie i kiedy

Moje wiosenne jaziowanie rozpoczyna się na przełomie marca i kwietnia i trwa aż do końca maja. W międzyczasie uganiam się oczywiście za innymi również aktywnymi o tej porze gatunkami, ale dla moich ukochanych jazi zawsze znajduję czas. Jak już wspomniałem na wstępie moim ulubionym i sprawdzonym łowiskiem jest mała nizinna rzeka. Szerokość koryta nie przekracza 20m, a głębokość tylko w niektórych miejscach sięga ponad 3m, średnia wynosi natomiast ok. 1,5m. Jak zapewne wiecie umiejętne „czytanie wody” jest gwarancja sukcesu. Trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza jeśli łowimy w rzece. Zdaję sobie sprawę że zwłaszcza niedoświadczonemu wędkarzowi może to sprawiać problem, dlatego też przedstawię kilka wskazówek, pomocnych przy wybieraniu odpowiedniego łowiska. Zacznijmy jednak od pory dnia. Z doświadczenia wiem, że najlepsza pora to wieczór, a nierzadko noc ( zwłaszcza druga połowa maja). Jaź jako typowa ryba rzeczna, większość dnia spędza w głównym nurcie wygrzewając się i tym samym przygotowując do wieczornej uczty. Późno popołudniowe pojawienie się owadów nad powierzchnią wody jest dla jazi sygnałem do rozpoczęcia polowania. Jest to dla nas bardzo ważna wskazówka ponieważ dzięki temu że ryby żerują przy powierzchni a ich obecność zdradzają duże oczka i zawirowania możemy je zlokalizować w bardzo prosty sposób. Tuż po wstępnym zaspokojeniu sporego apetytu, zmęczone przebywaniem w nurcie ryby wraz z nastaniem wieczoru przenoszą się na spokojniejszą wodę, w poszukiwaniu larw i innych dennym organizmów, których znalezienie nie wymaga zbyt dużego wysiłku. Ten właśnie moment to dla nas największa szansa. Aby jej niezmarnować powinniśmy znaleźć odpowiednie miejsce. Warto zwrócić uwagę na wszelkie zatoczki (najlepiej takie, które rozpoczynają się od brzegowego cypla, bądź warkocza obdzielającego zatokę od głównego nurtu) , ze wstecznymi prądami, bądź spowolnieniem nurtu, przybrzeżne płanie z niekoniecznie głęboką wodą (wbrew obiegowej opinii, która mówi że jazie preferują dołki i rynny, niejednokrotnie przekonałem się że duże sztuki lubią przebywać na naprawdę płytkiej wodzie stąd np. moja bankowa miejscówka jest głęboka na 0,5m!) wszelkie dołki i głębsze rynny są o wiele skuteczniejsze podczas łowienia w nocy, aczkolwiek nie jest to regułą. Warto również pamiętać że nasze łowisko powinno mieć piaszczyste dno i być wolne przynajmniej w większej części od podwodnej roślinności .

Sprzęt,zestaw, technika

Z uwagi na fakt że nasze łowisko to niewielka rzeka a zestaw umieszczać będziemy blisko brzegu wystarczy nam wędzisko odległościowe w dł. Od 3,9 do 4,5m. Bardzo ważne jest aby kij miał dość spory zapas mocy (idealne będą cięższe odległościowi o gramaturze wyrzutu do min 20, 25g) i raczej szczytową akcje, która pomoże nam hamować zapędy rozwścieczonego Jazia. Bolonka również się sprawdzi. Wystarczy 6m sztywny kij o akcji szczytowej. Kołowrotek podobnie jak w każdej innej metodzie powinien mieć precyzyjny hamulec o sporym zakresie regulacji, zdecydowanie polecam kołowrotki z przednim hamulcem, ponieważ częste dokręcanie i odkręcanie hamulca podczas walki z jaziem nie jest niczym niezwykłym, a takie rozwiązanie jest wg mnie wygodniejsze. Wybierajmy raczej modele z szeroką i płytką szpulą, która powinna pomieścić maksymalnie 150m żyłki o przekroju 0,18mm. Osobiście używam typowego matchowego kołowrotka, który sprawdza się znakomicie. Żyłka główna powinna być pływająca, co znacznie ułatwia kontrolę zestawu, a jej przekrój to max 0,18mm. Można użyć co prawda nieco grubszej żyłki. Wskazane jest to jednak dla mniej doświadczonych wędkarzy. Wg mnie 0,18mm to kompromis, nie jest ani za cienko, ani zbyt grubo. Kształt spławika powinniśmy dobierać w zależności od łowiska tzn., jeśli w naszej zatoczce są wsteczne prądy i wszelkie zawirowania, polecam typowo rzeczne „bańki”, jeśli natomiast trafimy na spokojną płań bardzo dobrze sprawdzą się spławiki wąskie. Jeśli chodzi natomiast o gramaturę to teoretycznie wybór zależny jest od siły uciągu wody i nie powinna przekraczać 1,5g. Pamiętajmy że Jaź to wbrew pozorom bardzo ostrożna i kapryśna ryba. Niejednokrotnie zdarzyła mi się sytuacja kiedy to ratunkiem na delikatne brania nie do zacięcia była zmiana spławika z 1,5g na 1g! Nie będzie przesadą jeśli przytoczę tu zasadę panującą wśród moich kolegów po kiju, mianowicie: w przypadku jazia, to łowisko powinniśmy dobierać do gramatury np1g, a nie odwrotnie czyli gramaturę do łowiska. Jak prawdziwe jest to stwierdzenie z pewnością przekonacie się na własnej skórze… Przypon powinien mieć grubość od 0,08 do 0,10mm. Wielu z was na pewno uzna to za śmieszne ale tak jak już wcześniej wspomniałem jazie to naprawdę niezłe cwaniaczki i nawet tak mała różnica pomiędzy średnicą może mieć znaczący wpływ na ilość brań. Wybierajcie żyłki raczej znanych producentów. Podobnie rzecz się ma jeśli chodzi o haki, Ich rozmiar dostosowany musi być do przynęty. Muszą być wytrzymałe i ostre.

Jak już wcześniej wspomniałem metoda którą wykorzystamy to przystawka spławikowa. Nie jest to jednak typowa przystawka dla leniwych. Mój sposób to w pewnym sensie połączenie angielskiej wędrującej gruntówki, z polską przystawką. Chodzi tu głównie o to żeby przynęta nie leżała stacjonarnie w jednym miejscu, ale swobodnie i w pełni kontrolowany sposób wędrowała po łowisku. Kluczem do sukcesu jest zastosowanie delikatnego spławika i odpowiedniego rozmieszczenia śrucin, które musimy rozłożyć tak żeby przynęta spoczywała na dnie, jednocześnie umożliwiając jej „wędrówkę” bez zatapiania spławika. Przykładowo w przypadku spławika o wyporności 1g, połowę obciążenia skupiam przy samym spławiku natomiast resztę przy krętliku mocującym żyłkę główną z przyponem. Jest to oczywiście sprawa umowna, musicie pamiętać że na każdym łowisku panują inne warunki, a często nawet na tym samym ale następnego dnia nurt może być silniejszy bądź słabszy w wyniku podniesionego, lub obniżonego stanu wody. Jedyna metoda na odpowiednie rozłożenie obciążenia to metoda prób i błędów.

Odpowiednie kontrolowanie zestawu możliwe jest tylko i wyłącznie wtedy kiedy zajmiemy odpowiednie miejsce na naszym stanowisku. Kiedy już znajdziemy naszą wymarzoną zatoczkę powinniśmy zająć miejsce na jej samym początku. Tak jak napisałem wcześniej dobrze jeśli będzie to cypel oddzielający ją od głównego nurtu. Daje nam to szerokie pole manewru, ponieważ możemy obłowić każdą jej partię: granicę nurtu i spokojnej wody, jej środek, oraz partie pod samym brzegiem. Sama technika łowienia jest bardzo prosta. Dzięki zmodyfikowanej nieco przystawce, nie musimy za każdym razem gdy chcemy umieścić zestaw w innym miejscu przerzucać go. Wystarczy skierować szczytówkę w kierunku upatrzonego przez nas miejsca i poczekać aż zestaw zostanie przesunięty przez prąd. Jest to bardzo atrakcyjne dla ryb, ponieważ przynęta w sposób naturalny przeczesuje różne partie łowiska. Najlepiej jest zacząć od zarzucenia zestawu w miejsce gdzie nurt graniczy ze spokojną wodą naszej miejscówki. Po zarzuceniu pozwalamy przynęcie opaść na dno (pamiętajmy że przy przystawce zestaw musi być znacznie przegruntowany!) i pamiętając o napiętej żyłce przytrzymujemy zestaw. W przypadku braku brań, wystarczy skierować szczytówkę w stronę brzegu i pozwolić spłynąć spławikowi w tym kierunku. W każdej chwili można przytrzymać na chwilę bądź na stałe zestaw. Kiedy brań nadal nie ma możemy kombinować szukając ryb w analogiczny sposób we wszystkich częściach naszego łowiska. Najczęściej brania występują albo na granicy z nurtem lub w środkowym odcinku zatoki. Pamiętajmy że w odróżnieniu od klasycznej przystawki gdzie kij spoczywa na podpórkach tutaj musimy trzymać go w ręku a zestaw starajmy się utrzymywać na lekko napiętej żyłce, co pomoże zredukować i zapobiec wszelkim luzom. Branie jazia jest najczęściej bardzo gwałtowne. Zacięta ryba od razu rozpoczyna ucieczkę w nurt co de facto stanowi jej zgubę. Zamiast siłowo holować rybę poczekajmy aż nurt - nasz sprzymierzeniec zrobi swoje. Spokojnie kontrolujmy sytuację regulując hamulec i starając się cały czas utrzymywać kontakt z rybą. Pamiętajcie zawsze o zabieraniu ze sobą podbieraka. Jaź to ryba która walczy do końca i najczęściej zdarza się że ratuje się ostatnim zrywem tuz przed samym podebraniem.
W przypadku kiedy na przystawkę nie ma brań możecie spróbować spenetrować łowisko dzięki klasycznej przepływance. Ustawcie grunt tak żeby przynęta znajdowała się ok. 10-15cm nad dnem, a na hak załóżcie pinke bądź miąższ ze świeżego chleba.
Zestaw starajmy się umieszczać w odległości do 10m, a niekiedy dalej. Powtarzam po raz kolejny: Jaź to płochliwa i bardzo ostrożna ryba.

Zanęta i przynęta

Wśród wielu wędkarzy panuje opinia że nie ma lepszej przynęty na wiosenne jazie od grochu czy kukurydzy. Osobiście uważam że nie jest to do końca prawda. Owszem kilku dniowe nęcenie na pewno zwiększy nasze szanse ale przy obecnej presji wędkarskiej zwłaszcza na małych i rzadko kontrolowanych rzekach mało sensowne. Możecie znaleźć wymarzone miejsce, nęcić przez kilka dni, a kiedy zjawicie się na miejscu okaże się że wasza bankowa miejscówka jest zajęta. Kukurydza i groch o wiele lepiej sprawdza się podczas majowych nocnych zasiadek. Wg mnie najskuteczniejsza przynętą na jazie o tej porze roku jest pinka w kolorze fluo. Najlepsze efekty osiągnięcie zakładając po 3 sztuki na hak. Tym samym unikniecie brań drobnicy. W przypadku kiedy stan wody jest wysoki, a klarowność przypomina Cappuccino z mlekiem możecie spróbować łowić na czerwone robaczki, bądź kanapkę:czerwony robak z pinką.

Zanęta na jazia powinna być jasna. Zdecydowanie polecam typowo rzeczne mieszanki. Świetnie sprawdzają się na tym polu produkty firm: Robinson, Marcel Van Den Eyende, oraz Lorpio. Moim numerem jeden jest rzeczna mieszanka Robinson River, która wzbogacam sypkim traktorem Trapera: Leszcz Sekret, a wczesną wiosną suszoną krwią. Tak przygotowana mieszanka w zupełności wystarczy do zwabienia ryb w nasze łowisko. Moje jazie bardzo sobie upodobały ten zapach i jest on naprawdę skuteczny. Jeżeli na łowisku występują spory uciąg wody warto użyć kleju np. super mocnego Trapera. Ważne jest aby nie przesadzić z jego ilością, ponieważ jeśli zbyt bardzo skleimy naszą mieszankę nie będzie ona prawidłowo pracować co jak wiecie wpłynie bardzo niekorzystnie na efekty. Zalecana ilość to mniej więcej 20% w stosunku do reszty zanęty. Natomiast jeśli nurt jest słaby, niemalże znikomy zamiast kleju warto dodać 30% prażonej bułki tarte, która sprawi że delikatny prąd będzie rozmywał całą mieszankę uatrakcyjniając jej pracę. Bardzo ważnym elementem jest również wypełnienie zanęty pinką, (ewentualnie kukurydzą) jej ilość powinna być dosyć spora. Niejednokrotnie po złowieniu jazia można zaobserwować ogromne jej ilości w jego pyszczku.

Samo nęcenie to bardzo prosta operacja. Na wstępie powinniśmy wrzucić 3 kule wielkości pomarańczy. Jedna powinna powędrować na granicę nurtu i spokojnej wody, druga po środku, a trzecia tuż pod brzegiem. Ważne jest również żeby mniej więcej co 20-30minut podsypywać 2-3 małymi garściami pinki. Pomoże to w zatrzymaniu ryb w łowisku. W przypadku braku lub małej intensywności brań co pół godziny można wrzucić analogicznie do wstępnego nęcenia trzy kulki ale o znacznie mniejszej wielkości.

Jazie nocą

Jazie podobnie jak większość ryb najintensywniej żerują przed i zaraz po tarle. Późną wiosną zachowują się w charakterystyczny dla siebie sposób. Stają się kapryśne i bardzo ostrożne. Przechytrzenie ich w tym okresie w porównaniu do okresu przed i po tarle urasta niemalże do rangi wyzwania. Jednym z najprostszych rozwiązań jest nocna zasiadka. Jeśli chodzi o sprzęt, zanętę i przynętę nie ma praktycznie żadnej różnicy. Możemy pozwolić sobie jedynie na nieco większy kompromis jeśli chodzi o przypon czy wielkość haka. Spokojnie możemy założyć 0,12mm, a nawet 0,14mm. Podczas nocnych wypraw starajmy się szukać jazi w nieco głębszych miejscach: dołkach i rynnach tuz przy samym brzegu. Należy również pamiętać o zwiększeniu ilości atraktora w zanęcie, oraz zwiększenie jej ilości podczas umieszczania w łowisku w stosunku do wędkowania w dzień.

Wybierając się na nockę nie powinniśmy zapomnieć o ciepłym ubraniu. Jak zapewne wiecie majowe noce nie są jeszcze dostatecznie ciepłe, dlatego też ciepły ubiór oraz termos z kawa lub herbatą, poprawi Wasz ogólny komfort. Wart zainwestować również w diodowa latarkę czołową. Jest to bardzo tanie i ciekawe rozwiązanie znacznie uprzyjemniające nocne eskapady.

Warunkiem udanych nocnych połowów jest obserwacja wody tuz przed zachodem słońca. Jeśli jazie się pokazują zdradzając swoją obecność jest niemalże pewne że będą brać po zapadnięciu zmroku.

Mam nadzieję że wszystkie zamieszczone przeze mnie wskazówki, przydadzą się Wam i pomogą w przechytrzeniu tej wspaniałej, przebiegłej i walecznej rybki jaką niewątpliwie jest Jaź. Mam również nadzieję że dzięki moim radom uda się wam złowić podobnie jak mi wymarzoną medalową sztukę, która dostarczy wam niezapomnianych wrażeń i emocji.

Połamania!

"Materiał zgłoszony na konkurs wedkuje.pl


 


4.6
Oceń
(32 głosów)

 

Jaź na groch - duży jaź, z małej rzeki - opinie i komentarze

radmikeradmike
0
Rewelacyjny artykuł! Wybieram się w tym tygodniu na małą rzeczkę właśnie na jazie i skorzystam z Twoich porad. Pozdrawiam i ogromnych Jazi życzę!
(2011-05-23 10:47)
micbmicb
0
*****. Napisane i ciekawie i pouczająco. Czyta się jak niezłą książkę. Może powinieneś się zastanowić czy nie napisać czegoś poważniejszego? (2011-05-23 21:04)
czerwcowy0520czerwcowy0520
0
no dzieki wielkie kolego! Teraz czekam na nagrode za ten artykul:) moglby bxc znacznie leprzy bo pisalem go wczoraj na predce:)za pozno wyczailem ze jest konkurs. Czytajac Twoj przyznam ze masz zylke do pisania! Chetnie bym poczytal cos nowego! Mam nadzieje ze nie bede musial czekac w nieskonczonosc:) co masz na mysli mowiac cos powazniejszego? (2011-05-23 22:01)
pstrag222pstrag222
0
jazie to piękne i waleczne rybki bardzo je lubię.
za fajny artykuł ***** i pzdr. pstrag222
(2011-05-27 12:15)
DiabloDiablo
0
Szkoda że tak mało jest tak dobrych wpisów na tym portalu. Nowy konkurs się rozpoczyna a ja czekam na Twój kolejny wpis. *****
(2011-07-03 14:24)
czerwcowy0520czerwcowy0520
0
Dzięki kolego, ale z uwagi na fakt że ta pogoda jest jaka jest...jakoś na nockę nie mogę się wybrać stąd brak materiału i inspiracji na artykuł:( ale obiecuję wkrótce pojawi się sporo testów sprzętu bo to głównie teraz stanowi mój ulubiony temat, a ostatnio wpadło mi w ręce trochę sprzętu więc myślę że warto się podzielić spostrzeżeniami...
(2011-07-09 15:39)
zbynio5ozbynio5o
0

Preferuje wędkarstwo jeziorowe, ale Twój artykuł zmobilizował mnie do zwrócenia

uwagi przy najbliższych okazjach, właśnie na takie rzeczki. Skorzystam z Twojego doświadczenia.

Piątuchna !

(2011-07-26 23:06)
rysioszrysiosz
0
Następne gwiazdki dodaję, brawo za ten wpis Bardzo ciekawie napisany.*****
(2011-12-07 17:16)
KirysKirys
0
mam taką rzeczkę że tak powiem pod nosem w tym roku zacząłem ją rozpracowywać i wiem jakie tam kabany są aż trudno uwierzyć- od wiosny zaczynam. (2015-01-12 09:21)

skomentuj ten artykuł