Kłusol Zimny, wilgotny dzień, do tego przenikliwy wschodni wiatr dały się nam porządnie we znaki. Na dodatek czterogodzinny spinning bez skubnięcia nie napawał wielkim optymizmem. Pomimo tych przeciwności klarując sprzęt już umawiamy się na kolejny wypad nad jesienne spinningowanie. W pewnym momencie Kolega odwraca głowę w kierunku jeziora i mówi „słuchaj, ktoś tam w zatoce wędkuje”. O tej porze, przed zmrokiem, nikogo już poza nami nie ma na stanicy, więc niemożliwe? Decyzja może być tylko jedna, tym bardziej, że woda jest krótko po zarybieniu. Dochodzimy na ostatni pomost. Już na początku widzimy, że gość nie ma podrywki i przechowuje rybki w dużym plastikowym wiadrze. Łamie więc przepisy dotyczące pozyskiwania żywca i wprowadzania ryby do wody z innego środowiska. Prosimy o okazanie dokumentów, odpowiada, że nie ma przy sobie. Złamanie kolejnych przepisów. Wykonujemy więc szybki telefon na policję, informujemy o sytuacji. Patrol przyjeżdża w przeciągu dwudziestu minut, spisuje dane zabiera sprzęt i delikwenta ze sobą. Kolejnego mniej nad naszą wodą.
Komentarze