Kłusownictwo wędkarskie - nowa lekcja

/ 44 komentarzy

Był piękny kwietniowy dzień. Słonko świeciło i było ciepło. Temperatura powietrza była około 18 stopni . Wyszliśmy z kolega po obiedzie na spacer. Może przejedziemy się zobaczyć co dzieje się nad brzegami zalewu/ - zaproponował kolega. Zgodziłem się bezwarunkowo i w niecałe pół godziny byliśmy nad brzegiem zalewu Dziećkowice przeznaczonego do zamulenia przez popiół i żużel z budowanej właśnie Elektrowni Jaworzno III, w której z kolegą pracowaliśmy. Idąc brzegiem zauważyliśmy jednego wędkującego.

Jak się później okazało mieszkańca pobliskich zabudowań. Stał w trzcinach a w stosunkowo płytkiej wodzie dryfowały dwa średniej wielkości spławiki. Na starych pochylonych trzcinach spoczywały w pozycji półleżącej dwie niby leszczynowe wędki. Kiedy nas zobaczył wzdrygnął się trochę lecz nie przerwał łowienia ani nie próbował uciekać. Ładnie to tak kłusować - zapytał kolega.

A co panowie są strażnikami PZW? Zapytał odwracając się do nas twarzą starszy pan, tak na oko był już po 60 – ce. Nie jesteśmy strażnikami odpowiedział kolega, ale nie pozwalamy nikomu kłusować! Ja tu od dziecka łowię i nigdy nie miałem karty a znam tu cały zbiornik jak własną kieszeń! Nie wiem czy panowie słyszeli, że ten zbiornik mają zamulić popiołem z elektrowni? Tak odpowiedziałem ale słyszałem, że mają tu wszystkie ryby odłowić i przenieść do nowego zbiornika – Dziećkowice – 2. – Co mieli już odłowić panie to już odłowili było tego niewiele.
Tu jest zatopiony podwodny las i tu ryb się nigdy nie wyłowi. Tylko kawałek od brzegów jest czyste dno a szczególnie tam od strony plaży.

Ja tu wszystko dobrze znam. Ja tu łowię ryby od zawsze. Wiem kiedy i w jakim miesiącu i gdzie się przemieszczają. Co zdążą wędkarze wyłowić to ich, reszta pójdzie na zagładę. A co pan łowi zapytałem? Karpiki odpowiedział a po chwili dodał Karpiska! Tu są Karpiska? - zapytał kolega, przecież tu jest płytko i nie widać jakichkolwiek oznak żeby karpie się tu kręciły. Jeszcze nie przyszły na posiłek odpowiedział tubylec. Teraz podziwiam tarło płoci bo one mi zanęcają. Jakieś 10 metrów naprzeciw niego w trawie częściowo zatopionej w wodzie odbywało się tarło płoci. Teraz zauważyliśmy dopiero jak potężne stado płoci wyszło na płyciznę do odbycia corocznych godów. Był to przepiękny widok okazów płoci.

Podpływające z płetwami grzbietowymi wyglądały jak małe rekiny inne zajęte były przekazywaniem przyszłemu pokoleniu swoich genów. Pierwszy raz widziałem tak imponujące widowisko. Piękno natury w całej okazałości. Powiedziałem, że jestem zaszokowany tak jest to piękne zjawisko! Zauważyli panowie, że nad tarliskiem nie krąży żadna mewa ani inny ptak ikro czy też rybożerny? Faktycznie byliśmy kolegą zdumieni nad tarliskiem nie fruwało żadne ptactwo. Piżmaki też się wyniosły na okres tarła komentował miejscowy. Tak jest co roku natura stworzyła tak ekosystem, aby mógł funkcjonować w ramach równowagi biologicznej. Tak pouczał nas ten, którego o mało co z początku nie zlinczowaliśmy, teraz słuchaliśmy go z zapartym tchem.

Nie zauważyliśmy skąd nagle na wysepce, której brzeg był naturalnym tarliskiem znalazło się trzech panów z obszerną siatką i workami na ryby. Rzucając siatkę na trące się ryby wybierali z niej dorodne osobniki, z których ciekła strumieniami ikra lub mleko i napełniali nimi worki. Nie reagowali na nasze uwagi i ostrzeżenia. Napełniwszy sobie ile mogli unieść worki udali się w stronę zabudowań. Tubylec powiedział nam, że zna tych panów nazwisk nam jednak nie powie, bo będą wiedzieli, że to on nam podał a poza tym czy zauważyliśmy, że ikra i mlecz zostały w tarlisku. Słońce chyliło się już ku zachodowi jeszcze ostatnie jego promienie muskały taflę wody, która się systematycznie wygładzała. W pewnym momencie nasz rozmówca powiedział o patrzcie idą Karpiki .

Do tarliska zbliżyło się kilka cieni od których na boki rozpływała się woda wzburzona bardziej niż była wtedy gdy chwilowo powiewał wiosenny wiatr. Tubylec wyciągnął z wody wędki kolejno i założył na obie sporych wymiarów rosówki. Haki miał własnej roboty, ponieważ nie widziałem takich w sprzedaży. Po jednym dał nam pamiątkę. Mam go do dzisiaj jako atrapę. Podobne widziałem w USA. Przy pomocy leszczynowych kijów umieścił rosówki nieopodal trących się płoci. Nie trwało długo kiedy łowiący dokonał pierwszego zacięcia. Przeżyliśmy z kolegą piękne chwile walki na śmierć i życie bo tak to wyglądało. Karp szalał, wędkarz kijem z ruchomą szpulą wykonywał dziwne akrobacje w powietrzu. Walka trwała około godziny prawie nieżywego karpia przyciągnął do brzegu łowiący a my z kolegą staliśmy ja zamurowani. Prawie 18 kilogramów wycedził przez zęby zwycięzca wyjmując z pyska karpiowi ręczną poniemiecką wagę. Podeszliśmy bliżej ryby, która leżała teraz nieruchomo a jej władca szukał w torbie noża aby ją dobić i sprawić na miejscu i zatrzeć piaskiem ślady.

Złowiony karp miał długość około 80 – 90 cm był bardzo opasły i wyglądał jak spasiony wieprz. Pierwszy raz w życiu widzieliśmy z kolegą takiego potwora prawie nie przypominającego normalnego karpia jakiego widzi się w literaturze. Zauważyliśmy też, że u łowiącego kij nie jest z leszczyny, lecz z bambusa a żyłka to nylonowy sznur do prania. Kolega widząc ten sprzęt z bliska powiedział: - panie teraz widzę dokładnie, że jest to naprawdę kłusownictwo. Na to tubylec ze spokojem w głosie powiedział: Proszę pana, na kłusownika stosuję sprzęt taki na jaki sobie kłusownik zasługuje. Te Karpiska wyjadają codziennie wszystką złożoną tu ikrę. Widzą panowie ile ryb się tu trze jak co roku, a narybku nigdy w ogóle nie ma. Karpie wyżerają tu wszystko, robią straszne spustoszenie w rybostanie. Wyjadają ikrę razem z trawą pokazał nam zawartość brzucha świeżo rozpłatanego złowionego karpia. Zobaczcie! jak był nabity ikrą i jeszcze tu przyszedł ikrę zżerać, a nawet połakomił się na rosówkę. Nie wiem czy bardziej rybom szkodzą ci, którzy do worka nabrali ryb, czy te świnie i tu pokazał na karpie, które znowu podpływać zaczęły do trących się ryb. Karpie robią tu straszne spustoszenie podczas tarła wszystkich ryb!. Niedługo lin rozpocznie tarło tu opodal i pokazał ręką na miejsce zarośnięte gęsto trzciną. Karpie się tam przeniosą i znowu wyżrą wszystko a trzcinę tak połamią, że dopóki nie wyjdzie nowa, niejeden wędkarz zostawi tu cały zestaw ze spławikiem włącznie bo będzie myślał, że dno jest czyste.
- Karpie łowię też często w zimie czasem nawet przed świętami gdy grudzień jest ciepły a zbiornik nie jest zamarznięty i gody odbywają szczupaki. One wręcz uwielbiają ikrę szczupaka i są dokładnie zorientowane, kiedy i gdzie tarło odbywa szczupak. Ja poznaję to po ruszaniu się trzciny. Wiem kiedy trą się szczupaki a kiedy buszują tam karpie i zjadają owoce ich miłości. Panowie jakie ja tu karpie wyciągam z wody kiedy ryby zaczynają tarło. Czasem w marcu jest jeszcze na zbiorniku lód i jest problem, który polega na wyciągnięciu takiego potwora na lód, mimo że prawie nie walczy, ale sama waga robi swoje. Mam specjalny bosak do wyciągania ich z pod lodu. Wiem dokładnie w których miejscach szczupaki odbywają tarło, to jest blisko brzegu więc sobie najpierw wyrębuję lód w tych miejscach do samego brzegu. Opowiadał nam historię zbiornika, który zna i zna obyczaje mieszkańców zarówno łowiących ryby jak i samych ryb. Kolega chcąc bronić obżarstwa karpi powiedział, że okonie to są dopiero szkodniki, ponieważ zżerają ikrę łapczywie i bardzo powoli rosną w stosunku do karpi. Tu tubylec ostro zaprotestował. - Proszę pana, proszę popatrzeć tu obok tej trzciny dwa małe okonie, które połakomiły się na ikrę zostały oblane mleczem i tu dogorywają ponieważ dostały pleśniawki i już się z tego nie wyliżą. Duże okonie kiedy inne ryby mają tarło trzymają się z daleka nie wiem czy szanują to czy boją się instynktownie pleśniawki. Tak już zbudowany jest ten nasz ekosystem. Stwórca nad tym pomyślał. Kiedy odchodziliśmy zauważyliśmy, że karpiarz znowu dziwne ewolucje wykonuje kijem w powietrzu, ale nie wracaliśmy już do niego, lecz pełni wrażeń wróciliśmy do domów z przekonaniem, że jednak podróże kształcą. Prosty człowiek a więcej wiedział o ekosystemach i łańcuchach pokarmowych niż my z kolegą po studiach. O rybach też!
Janta

 


4.8
Oceń
(89 głosów)

 

Kłusownictwo wędkarskie - nowa lekcja - opinie i komentarze

t12tomt12tom
0
To musiała być niesamowita historia. Kij bambusowy, żyłka ze sznurka... A karpiarze pewnie tylko dywan kulek wysypali. Piękna historia, a i kłusownik zacny.... Pozdrawiam Tomek (2009-03-03 23:14)
użytkownik1117użytkownik1117
0
opowiadanie na medal , gdy czytałem ten artykuł ciarki mi poszły po plecach , inteligentny kłusownik , on wie co się dzieje nad wodą , i napewno już nie raz dokładnie obserwował tę wodę , a efekty wiadome , masz kolego piątkę (2009-03-04 10:59)
użytkownik7474użytkownik7474
0
trochę mi tu zalatuje podstępem opisanego kłusownika. szczupak nie trze się w grudniu ani w styczniu tylko w marcu i kwietniu gdy nie ma już pokrywy lodowej. Więc jest wielce prawdopodobne że troszkę bajerował. (2009-03-04 11:06)
użytkownik7474użytkownik7474
0
ale za art 5 (2009-03-04 11:08)
dawidhossedawidhosse
0
Tyle że z tego artykułu wynika że kłusownik dbał o ekosystem jeziora.ciężko znaleźć kogoś kto tyle wie.Z drugiej strony,gdyby ten pan zechciał zostać członkiem naszej braci byłby cennym nabytkiem i wręcz nieokreślonym źródłem wiedzy.. (2009-03-04 11:25)
mientus707mientus707
0
naprawde swietny artykul masz piec . widzialem szczupaki trace sie pod lodem i byl to styczen. wile razy slyszalem ze czesc szczuplych zaczyna tarlo w grudniu lecz nie wiem bo nie znam sie na ichtiologii tej ryby czym jest to uwarunkowane . ale wiem jedno ze karp to pasozyt i szkodnik naszych wod . jeszcze bedac dzieckiem obserwowalem tracy sie bialoryb a za nimi szly stada karpi tych ktorymi zarybiano nasze wody i powiem ze latwo bylo je zlowic . (2009-03-04 14:23)
rysiek38rysiek38
0
pouczajacy tekst no i moral jasny - czasem nie papier swiadczy o czlowieku a pozory czasem myla -tacy klusownicy mi nie przeszkadzaja (2009-03-04 14:28)
zenfrzenfr
0
Wniosek?" Życie to nie politechnika , w życiu trzeba myślec".W stawch hodowlanych nadmiar innych ryb niż kap jest gospodarczo szkodliwy(dużo drapieżnika strata kroczka ,a białoryb zjada karmę).Gdyby PZW odkupiło złowione w gospodarstwach inne ryby i wpuściło do naszych wód to sprawa wyglądała by zupełnie inaczej a tak gospodarstwa rybę tą sprzedają do sklepów,Pzw zarybia karpiem, który zjada ikrę i kółko się kręci, tylko nie w tę stronę ,a wędkarze finansują te bezmyślne działania i stosują złów i wypuśc."Wierchuszka " P Z W ,głowa służy do myślenia, a nie tylko do mycia.Oczy do patrzenia.Patrzenie w połączeniu z myśleniem da zadowalające efekty.Regulamin to też Wam się udał "Ludziom na pociechę ,wędkarzom na wstyd."Wyślę kiedyś kilka" kwiatkow", dziś nie mam czasu .Chcemy fajnie,a wychodzi po Polsku. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy. (2009-03-04 15:39)
użytkownik7463użytkownik7463
0
to już drugi artykuł który czytałem w ciągu dwóch dni tego samego autora i obydwa bardzo dobre. tego czego można się dowiedzieć od starszego miejscowego wędkarza na temat ryb i łowiska nie dowiemy się w żadnym filmie czy książce (2009-03-04 19:43)
KONIOKONIO
0
..bardzo ciekawy artykuł :) czyta sie jak dobra książke :) POZDRAWIAM!!! (2009-03-05 10:47)
Skowron20Skowron20
0
I To panowie jest kolejny powód do tego aby zaprzestać zarybiania Naszych wód KARPIAMI!!! a Ci co myślą inaczej niech pomyślą i się zastanowią. Za kilka lat będziemy mieli tylko KARPIE w Naszych wodach będą popularne jak nigdyś jazgarze! i wtedy się będzie super wędkowało!!! Czarna Przyszłosc czeka nasze wody i ryby w nich bytujące. Powodzenia. (2009-03-05 13:30)
MisiaczekMisiaczek
0
Choć jestem karpiarzem to uważam, że tylko część zbiorników powinna być tą ryba zarybiana. Nie można wpuszczać jej wszędzie!!! Ale też nie idźmy w drugą stronę i nie mówmy, że nigdzie być jej nie może. (2009-03-05 16:32)
użytkownik7216użytkownik7216
0
Artykuł pouczający. Kłusownik o dużym bagażu wiedzy o ichtiologi ryb. Jest to kolejny dowód jak niepożądanym i szkodliwym gatunkiem dla rybostanu w wodach PZW jest karp. Przeciwnicy tego gatunku mając taką wiedzę słusznie domagają się zaprzestania zarybiania wód PZW tą rybą ponieważ korzyści odnosza tylko hodowcy. Ale i brać wędkarska również jest trochę winna , domagając się zarybiania tym gatunkiem, ale kto z szanownych Kolegów nie chciałby dla tej adrenaliny mieć na kiju takiego dwucyfrowego kolosa. Daję piątkę i pozdrawiam wszystkich. (2009-03-05 17:40)
kopciukopciu
0
ARTYKUŁ NA PIĘĆ ,ROZMOWNY I DOBRZE WYPOSAŻONY W WIEDZĘ WĘDKARSKĄ PRZEWAŻNIE MIEJSCOWI NIE SĄ ZBYT ROZMOWNI NA TEMAT ŁOWISK A O RYBACH TO JUŻ TRZEBA DOBRZE SIĘ NAGIMNASTYKOWAĆ ŻEBY COŚ WYCIĄGNĄĆ.POZDRO (2009-03-05 18:08)
ZdzichuZdzichu
0
Artykuł niczym bajka, lubię takie opowieści, "starych" wędkarzy. ... żeby wszyscy kłusownicy tacy byli ( w zasadzie nieszkodliwi).Oczywiście pięć gwiazdek. (2009-03-05 21:45)
greenhawkgreenhawk
0
ja tam nie raz dzwoniłem albo goniłem albo specjalnie ciołem sieci takich głabow (2009-03-05 22:12)
Skowron20Skowron20
0
Kłusownicy byli, są i będą!!! W wielu przypadkach (co przekonałem się sam i widziałem!!!) kłusownikami są (koledzy, znajomi, rodzina) a czasem nawet sami członkowie Związku PZW:( i jak tu walczyć z nimi?? jak oni wszędzie maja znajomych i wtyki!? może to nieprawdopodone ale Niestety Prawdziwe!! (2009-03-06 09:13)
faun77faun77
0
Daje 5. Polecam książkę Andrzeja Pilipiuka "Kroniki Jakuba Wędrowycza" Ten pan "kłusownik" bardzo mi przypomina postać książkową. Płacę składki a na raby chodzę dla relaksu a nie zapełnienia lodówki, ale dla takich miejscowych "kłusowników" to szacunek mam. I kolejny artykuł w ciągu 7 dni o szkodliwości KARPIA chwasta w naszych wodach. Bardzo pouczające tylko czy PZW wyciągnie z tego wnioski ? (2009-03-06 11:49)
p-brzuchp-brzuch
0
Jeszcze raz potwierdza się zasada, że chcąc złowić ładną rybę należy podglądać miejscowych... Artykuł dobrze napisany i przyjemnie się go czyta... Osobiście chciał bym przeżyć podobną historię. Pięć gwiazdek!!! (2009-03-06 15:34)
bokserbokser
0
swietny wpis na pięć.dobrze go się czyta (2009-03-06 20:44)
margor1976margor1976
0
fajny i pouczający artykuł , masz pionę (2009-03-06 21:39)
kumak1970kumak1970
0
kiedyś dziadek moje kumpla złowił na podrywkę małego sandaczyka zalożył go na żywcówke tesz kłusownik a on tylko zapomniał okularów widziałem juz dużo nad wodą ale ludzi z siatkami jeszcze nie no chyba że tych którzy robią odłowy selekcyjne dla ciebie kolego piątala (2009-03-06 21:43)
adrianzukadrianzuk
0
Bardzo ciekawy artykuł kolego, a i "kłusownik" zacny, po prostu człowiek starej daty, nie należy do PZW, ale on niego można by się dowiedzieć więcej niż od niejednego członka, swoją drogą szkoda że takich obserwatorów ekosystemu jest niewielu, może dzięki nim w naszych wodach byłoby więcej ryb, zgodze się z nim że karp to plaga naszych wód, sam nie wyciera się a zżera ikrę praktycznie wszystkich rodzimych gatunków ryb. Ode mnie duża piąteczka za opowiadanie kolego, pozdrawiam :) (2009-03-06 23:56)
pawelss5pawelss5
0
Bardzo ciekawe opowiadanie i fajnie się je czyta. Oczywiście zgadzam się z tym że karp staje się chwastem, tylko nie wiadomo czemu PZW wpuszcza ich aż tyle. Przecież jest więcej gatunków ryb które utrzymują się podobnie jak karp i są bardziej pożyteczne, dlaczego oni nie mogą zarybiać takimi rybami :/ Za tekst daje 5. (2009-03-07 01:52)
sachasacha
0
Super się czytało-dzięki.5. (2009-03-07 19:01)
rysiek38rysiek38
0
mala ciekawostka - w prasie wedkarskiej wyczytalem ze jest zakaz zarybiania karpiem ,zapytalem w pewnym miejscu czym zarybia pewien zbiornik odpowiedz karp -pytam a moze trszke innej i np teczaka .odp na teczaka calkowity zakaz (2009-03-08 00:12)
krzysieksm2krzysieksm2
0
BARDZO DOBRE OPOWIADANIE CIEKAWIE NAPISANE TYLKO CIEKAWE ZECZYWISCIE NA KTURYCH ZBIORNIKACH KARP NAJWIEKRZE SPUSTOSZENIE ROBI ON SAM SOBIE SZKODZI BO I SWOJĄ IKRE WYZERA (2009-03-08 09:15)
biegalesbiegales
0
Artykul super ,wciaga do czytania ale taki "klusownik"to zasluguje na szacunek za jego wiedze , ktora nie jest ksiazkowa i ma odzwierciedlenie w rzeczywistosci.Malo ludzi tak wiele wie o swoim zbiorniku nie naczytajac sie wczesniej takich ciekawych artykulow. (2009-03-08 10:46)
użytkownik5460użytkownik5460
0
piątka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (2009-03-08 15:15)
pike2pike2
0
Tak tak, PZW zarybia karpiem bo jest najtańszy, do tego dorzucą kilka sztuk innego gatunku i i jest gadanie ze jest zarybione. A artykuł naprawdę godny podziwu, starzy kłusole zawsze wiedzo co gdzie i kiedy. (2009-03-08 16:11)
SiarraSiarra
0
Bardzo ciekawy artykuł! Pierwszy raz spotykam się z tak rozległą wiedzą na temat ekosystemu u "niezwykłego" przecież kłusownika. 5 pozdrawiam. (2009-03-08 20:37)
mard1mard1
0
Dobry artykuł i pouczający nie sondziłem że karp to taki szkodnik w naszym ekosystemie wodnym czeba coś z tym zrobić a raczej PZW masz umnie piątaka pozdro (2009-03-08 21:00)
użytkownik5460użytkownik5460
0
mard nie tylko karp również karaś srebrzysty...sumik karlowaty , naszym rodzimym selekcjonerem z tytułu podjadania ikry to jazgarz ale zapewne nie az tak potęzny jak król karp ,w dodatku rak sygnałowy - dobry czyściciel ale i wycinacz narybku ,praktycznie wykończył naszego szlachetnego raka ....i zminimalizował populację naszych żółwi przez swego towarzysza którego przywlekł do naszych wód . chodzi o pewien rodzaj grzyba na który sam jest odporny a nasze społeczności wodne nie mające z nim nigdy do czynienia w trakcie ewoluowania gatunku nie wykształciły w sobie mechanizmów obronnych ... (2009-03-08 21:53)
BopBop
0
super opowiadanie z wieloma ciekawostkami. taką wiedze jaką posiada ten (nie)kłusownik powinni mieć ci na górze w PZW. (2009-03-11 17:48)
prezes74prezes74
0
Zdjęcia nie są własnością autora tekstu ,podczepia się pod coś nie swojego, jak dla mnie to wstyd, skoro zdjęcia są nie prawdziwe to może artykół też .......??? (2009-03-15 20:45)
użytkownik908użytkownik908
0
no nie tak nie może być , zastanawiam się czy ta długa opowieść kolegi...janta.... to fikcja czy prawdziwa przygoda z kłusownikiem, natomiast publikacja zdjęcia prawdziwego strażnika naszych wód i przypisanie autorstwa sobie uważam co nie za stosowne.

(2009-03-15 21:25)
jurekjurek
0
strasznie niegodziwe , a wystarczyło by poprosić????????????????????? (2009-03-16 08:56)
JANTAJANTA
0
Chciałem kolegów poinformować, że to nie ja umieściłem zdjęcie w tym blogu zrobił to ktoś, kto oprócz nas zarzadza portalem. Skąd miałbym wziąć zdjęcie kolegi Jurka? (2009-03-16 11:42)
misiemisie
0
To jak to jest? Kolega Janta pisze swój własny blog i ktoś mu zamieszcza zdjęcia? Przecież można zamieścić artykuł bez zdjęć, nie są one wymagane, choć uatrakcyjniają tekst.
Kolega pisze: "to nie ja umieściłem zdjęcia w tym blogu" w jakim TYM, przecież to jest blog Janty!!!!! Nie wierzę, że redakcja portalu wchodzi sobie na prywatne blogi i dodaje zdjęcia, jak popadnie. Coś mi tu nie gra.....
(2009-03-16 16:46)
BopBop
0
a jednak "wchodzi". pamiętam wcześniej jeden przypadek jak redakcja umieściła komuś do artykułu zdjecie ponieważ autor nie umieścił żadnego. (2009-03-16 17:39)
rysiek38rysiek38
0
zgadza sie redakcja czasem dodaje zdjecia lub rysunek mi tez dodala ale bardzo trafne i nawet mnie to ucieszylo (2009-03-22 23:15)
użytkownik41902użytkownik41902
0
Świetny artykuł!! oczywiście 5 * * * * * !! Jeszcze nigdy odkąd interesuję się wędkarstwem i ogólnie rybami nie spotkałam się z osobą która wie tyle o obyczajach ryb i o danym zbiorniku wodnym... Taki stary "kłusownik" chyba wie więcej niż nie jeden ichtiolog!!
(2010-07-14 18:50)
użytkownik47292użytkownik47292
0
  "Kolega chcąc bronić obżarstwa karpi powiedział, że okonie to są dopiero szkodniki, ponieważ zżerają ikrę łapczywie i bardzo powoli rosną w stosunku do karp "- szczyt wędkarskiej erudycji .
(2010-08-03 15:02)
użytkownik50371użytkownik50371
0
"Kolega chcąc bronić obżarstwa karpi powiedział, że okonie to są dopiero szkodniki, ponieważ zżerają ikrę łapczywie i bardzo powoli rosną w stosunku do karp "- szczyt wędkarskiej erudycji . (2010-08-08 16:16)

skomentuj ten artykuł