Witam Przedstawiam kolejny mój projekt handmade, pt - kompresor lodówkowy. Oczywiście, zaznaczyć muszę że jest to jedynie moje wykonanie pomysłu i patentu znanego wśród wszystkich modelarzy od lat. Nic specjalnie odkrywczego nie wniosłem w stosunku do opisów i instrukcji dość ogólnie dostępnych na necie. Po prostu pokombinowałem i zaadaptowałem posiadane materiały do ogólnych zasad konstrukcyjnych. Opis, wszystkie foty/rysunki i wykonanie są moje.
Mój kompresorek powstał z części znalezionych i zakupionych na pobliskim skupie złomu, szpeja ogólnie dostępnego w każdym przydomowym warsztaciku oraz kilku drobiazgów ze sklepu z techniką CO. Wymaga jeszcze dopracowania i kosmetycznych korekt, zarówno technicznie, jak i estetycznie. Wiem że nie wygląda pięknie, ale działa absolutnie zgodnie z oczekiwaniami i wymaganiami przed nim stawianymi.
Podstawowymi częściami są: Agregat z lodówki, gaśnica samochodowa lub podobna butla ciśnieniowa, jakaś deska pełniąca funkcję podstawy, kawałek węża ciśnieniowego, filtr paliwa od malczana, opaski na węże, zaworek do regulacji ciśnienia na wyjściu/reduktor, manometr (ja mam 0-6 bar), zawór zwrotny, zawór bezpieczeństwa - u mnie obie te funkcje pełni zawór zwrotny 1/2 cala z bezpiecznikiem ciśnieniowym (otwiera się przy 7 bar), jakieś szpeja elektryczne - trochę kabla, włącznik. Do tego wszystkiego - przejściówki, mufy i inne duperele hydrauliczne - nie mówię jakie, bo to trzeba zawsze indywidualnie dostosować (spasować gwinty poszczególnych komponentów itd).
!!! Uwaga - z racji tego, że wszelkie "zabawy" z ciśnieniem wiążą się z pewnym ryzykiem dla życia i zdrowia, a nigdy nie wiadomo czy młotka w rękę nie weźmie osoba zupełnie pozbawiona wyobraźni i instynktu samozachowawczego - oświadczam, że zamieszczone tu opisy i materiały nie są materiałami instruktażowymi i ja jako ich autor, nie ponosze odpowiedzialności za ewentualne szkody i krzywdy poniesione w wyniku powielania/wykonywania przez Was przedstawionego tu urządzenia !!!
Budowę zacząłem od wizyty na złomowisku, gdzie za astronomiczną kwotę "na piwo" - 10 PLN (łącznie) zakupiłem podstawowe elementy kompresora - czyli: - sprężarkę z lodówki (polecam na miejscu sprawdzić czy działa) - gaśnicę samochodową proszkową (ten typ z malutkim manometrem wskazującym poziom naładowania) taką jak ta -
(foto001.jpg)
I na jej podstawie (to istotne) przedstawiam dalszy opis mojego kompresora - można natomiast zastosować dowolną butlę/gaśnicę/zbiornik ciśnieniowy, pod warunkiem że dostosowany jest do przechowywania gazów pod ciśnieniem i ma odpowiednią wytrzymałość! - wtedy, zasada działania jest ta sama, ale rozwiązania i same połączenia mogą się różnić od tych przedstawionych przeze mnie. Drogą kupna, nabyłem również rozwalony bęben do nawijania węża ogrodowego (bęben wywaliłem, bo potrzebowałem tylko "nosidła"). Następnie, w sklepie z techniką CO, zakupiłem zawór zwrotny z bezpiecznikiem (12 zł), manometr 0-6 bar - (10zł), i redukcje, krućce, mufki, taśmę teflonową - (jakieś 10-12 zł) Całą resztę gratów, czyli - deskę , węże, opaski, zaworek, elektrykę, filtr - miałem na stanie - ale myślę że to wszystko max 20 zł. Sumując - materiałowo budowa wyniosła mnie jakieś 40-45 zł
Niespecjalnie jest co opisywać - cała filozofia to połączyć wszystko do kupy, zamocować na "nosidle" i działa . Dlatego też nie robię fotorelacji "krok po kroku", a poszczególne opisy odnoszę do fotek całości ustrojstwa. Ale po kolei: 1 - podłączamy agregat do prądu i sprawdzamy (oznaczamy) rurki - zasysającą (można na niej zrobić pompę próżniową - ciekawostka dla osób bawiących się w np laminowanie), tłoczącą (ta pójdzie do zbiornika - gaśnicy) i olejową - czyli nie robiącą nic - (tą trzeba zatkać, zalutować, albo po prostu jakoś zaślepić, żeby nie wylał się olej jak przechylimy maszynerię (czego należy unikać). 2 - odkręcamy głowicę z (pustej!!!) gaśnicy, demontujemy mechanizm spustowy gaśnicy (te rączki czerwone, i taki "grzybek" zamykający który jest wewnątrz głowicy), demontujemy rurkę którą podawany jest proszek z dna butli (wykręca się). Płukamy gaśnicę żeby pozbyć się reszty proszku. 3 - odpowiednio preparujemy głowice - to w zasadzie najtrudniejsza część więc opiszę ją w kilku krokach: - Po wykręceniu rurki podającej proszek z dna butli, po odkręceniu tej końcówki plastikowej na wylocie, oraz odkręceniu małego manometru (który jako wskaźnik zupełnie się nam nie przyda) zostaje nam w ręce "goła" głowica. - Jeśli popatrzymy - na spodzie głowicy (tej najszerszej części wkręcanej w butlę gaśnicy) jest taka zaślepka kanału który prowadzi do fabrycznego manometru. Trzeba tą zaślepkę usunąć (rozwiercić lub wydłubać), tak by udrożnić ten kanał - będzie to nasze wyjście powietrza z butli. Rozkład otworów i wyjść z głowicy ilustruje rysunek:
(foto002.jpg)
teraz robimy WEJŚCIE powietrza do butli - w miejscu skąd wyciągnęliśmy ten "grzybek" który odpowiadał za otwarcie gaśnicy, powstał kanał o średnicy bodajże 6 mm. Ja rozwierciłem ten kanał do 8 mm, następnie wbiłem w niego kruciec 1/2 cala z wyjściem na wąż 8mm tak jak na rysunku, a od środka głowicy - za pomocą stożkowato zakończonego majzla, rozklepałem końcówkę tak, by żadna sila nie mogła wyrwać krućca z głowicy. Całość dodatkowo uszczelniamy poxiliną/poxipolem lub lutujemy
(foto003.jpg)
4 - skręcamy armaturę głowicy do kupy - czyli, montujemy manometr, wyjście - u mnie zaworek precyzyjny do powietrza FESTO bo taki miałem, lub jak ktoś chce/ma - reduktor do powietrza z osuszaczem. Na króciec wlotowy zakręcamy zawór zwrotny z bezpiecznikiem (zgodnie z kierunkiem przepływu), kolejny kruciec do podłączenia węża z agregatu. Armaturę każdy dobierze sobie sam - w zależności od tego jakie są gwinty na głowicy gaśnicy, jaki kto zastosuje zawór zwrotny, reduktor itd - to musi indywidualnie opracować i dobrać odpowiednie redukcje, przejściówki, nyple itd. Można również dowolnie prze konfigurować układ - wstawić presostat, filtr oleju na wyjściu itd. Foto wyjaśni mój lekko zawiły opis:
(foto004.jpg) (foto005.jpg)
5 - na rurkę ssącą agregatu zakładamy kawałek wężyka i filtr paliwa np z malczana - pełnić będzie rolę filtra powietrza.
(foto006.jpg)
6 - całość trzeba jakoś z sensem rozplanować i mocujemy wg uznania na jakiejś desce/podstawie itp. Dobrze, żeby agregat miał fabryczne nóżki gumowe - doskonale amortyzują drgania i wyciszają urządzenie. Ja zastosowalem "nosidełko" od węża ogrodowego i kawalek deski. Deskę przykrecilem do nosidełka, do deski przykręcilem agregat, zamocowalem gaśnicę i mam kompresor przenośny (z uchwytem do noszenia).
(foto007.jpg) (foto008.jpg) (foto009.jpg)
7 - łączymy agregat z wlotem do butli za pomocą węża ciśnieniowego i opasek. Można a nawet powinno się zastosować filtr wychwytujący olej ( ten kompresor ma to do siebie że troszkę "pluje" olejem, który co (różne są opinie - od 6 mies do co 2 lata) należy uzupełniać poprzez rurkę olejową na agregacie. Ja jeszcze takiego filtra nie mam, dlatego dałem dłuższy wężyk, który zawinąłem w spirale - myślę że trochę ograniczy to ewentualne wyrzucanie oleju. Filtr oleju zrobię przelotowo na wężu, z dwóch krućców na węża 1/2 cala i kawałka obustronnie nagwintowanej rurki wypełnionej węglem aktywowanym (mam tego sporo bo jestem akwarystą). Dzięki temu będzie jednocześnie pełnił funkcję odwadniacza. 8 - montujemy elektrykę kompresora - w moim przypadku po prostu włącznik prądowy. Pilnuję ciśnienia na manometrze i ręcznie steruję załączeniem/wyłączeniem....w przyszłości mam plan zastosować presostat sterujący kompresorem. Jeśli ktoś ma presostat - czysta wygoda - robimy wtedy full automat. Niestety jest to część droga - ok 100 zł, ale przy takich zastosowaniach jak moje - malowanie aerografem samoróbką - pilnowanie ciśnienia nie jest uciążliwe i bez presostatu można się spokojnie obyć, ale przy bardziej profesjonalnym malowaniu - myślę że będzie on niezbędny. 9 - dobrze by było przed reduktorem/zaworkiem regulacyjnym na wyjściu powietrza z butli zastosować zawór odcinający np kulowy. Wtedy nastawiamy sobie wypływ powietrza na określonym poziomie i po prostu otwieramy/zamykamy zaworem podawanie powietrza. Ja musze coś takiego dokupić, bo się może przydać.
GOTOWE Calość mojego ustrojstwa wygląda tak :
(foto010.jpg)
Krótki i niestety dość marny filmik: http://www.youtube.com/watch?v=eqGDKUb_-Vs
Mój kompresorek nabija butle w około minutkę do 6 bar. Zabezpieczony jest bezpiecznikiem na zaworze zwrotnym który otwiera się przy ciśnieniu 7 bar (mam manometr do 6 a i tak więcej nie potrzeba...). Dodatkowo - zawór z bezpiecznikiem daje mi możliwość natychmiastowego ręcznego opróżnienia butli np po skończeniu pracy. Jest naprawdę kompaktowy - dzięki nosidełku, jest również doskonale mobilny - ot bierzemy w łapę i idziemy... Mimo że jeszcze planuję rozbudowę i modyfikacje o : - presostat - żeby zrobić automat jak w oryginalnych kompresorach - filtr oleju - aby całkiem wykluczyć możliwość plucia olejem - zawór odcinający (albo szybko złączka z odcięciem) na wyjściu z butli - jeśli znajdę lub tanio kupie - zamontuję reduktor z manometrem wskazującym ciśnienie na wyjściu z butli. - być może zastosuję większą gaśnicę jako butlę, o ile będzie pasowała moja głowica z całą armaturą. - być może zmontuję jakąś zgrabną obudowę, na pewno pomaluję butlę i agregat - aby całość była bardziej estetyczna. To na chwilę obecną kompresorek jest już przetestowany i DZIAŁA DOSKONALE.
PLUSY : - budowa jest banalna i komponenty dość łatwo dostępne. Dodatkowo - w zasadzie nie ma się co zepsuć. - TANIO (mój w tym stanie- ok 40 zł) - jeśli znajdę presostat na złomie, to z całą resztą planowanych modyfikacji zmieszczę się w łącznym koszcie urządzenia do 100 zł. - wydajnie - jak na kompresor z zastosowaniem wyłącznie do aerografu, pompowania rowerów i samochodu ( sprawdzałem - spokojnie sobie radzi ) - wydajność jest zupełnie wystarczająca. Jeśli dołożę większą butlę i zawór ciśnieniowy automatyzujący pracę kompresora - to urządzenie spełni wszelkie stawiane przed nim oczekiwania - niewielkie gabaryty - jest malutki i łatwy w przenoszeniu. - CICHO - jest to największy plus urządzenia najbardziej doceniany przez wszystkich jego użytkowników. Spokojnie można pracować nawet w bloku, nawet o północy - bez obawy obudzenia dzieci w pokoju obok, a tym bardziej sąsiadów dookoła. Jedynie przy starcie odrobinkę "charczy", bo musi pokonać opór zaworu zwrotnego i ciśnienia z butli za nim (na filmiku efekt ten spotęgował parkiet). Zaręczam że działa naprawdę cicho!
Mam nadzieję że mój opis spotka się z Waszym zainteresowaniem.
Liczę na Wasze komentarze, sugestie i opinie. Cały projekt, fotografie, opisy są mojego autorstwa. Proszę o nie kopiowanie w celu dalszej publikacji powyższego artykułu ani jego części. Pozdrawiam, Andrzej Krawczyk - milczący
Komentarze