Pokrowiec Robinson Camo Comfort +

/ 7 zdjęć


Jeszcze kilka lat temu na ryby chodziłem z dwiema lub trzema wędkami złożonymi razem i związanymi sznurkiem. Do tego pudełko z robakami i kilka drobiazgów typu ciężarki, haczyki czy szczypce do wyjmowania haków. Cały sprzęt łapałem w dwie ręce i biegłem nad wodę. W przypadku wypadu na noc sprawy nieco się komplikowały. Z powodu braku nadprogramowej ilości rąk nad wodą często brakowało karimaty czy namiotu a spałem z bratem na ściętej trawie lub desce wyłowionej z wody. A jeśli już karimatę wzięliśmy to przed deszczem z braku namiotu czy parasola chroniliśmy się pod karimatą. Mimo iż widziałem u innych wędkarzy taki wynalazek jak pokrowiec na wędki nigdy nie czułem potrzeby zakupu takiego wynalazku. Zawsze sądziłem, że jakoś to będzie. Z czasem zaczęło przybywać sprzętu. A to przydałby się podbierak. A to zanęta, a jak zanęta to i wiadro. Jedna wędka uniwersalna do wszystkich metod też zaczęła być niewystarczająca. Zapragnąłem mieć wędki do gruntu, spławika i spinningu. Nigdy nie wiadomo co się nad Wisłą przyda więc pasowałoby wziąć więcej. Do tego przecież na noc przyda się prowiant, aparat i coraz więcej drobnego sprzętu typu koszyczki zanętowe, pudełka z przynętami spinningowymi. Jak to wszystko spakować?

Pewnego dnia wygrałem na jednym z nieistniejących już portali pokrowiec na wędki. Trzykomorowy metrowej długości. Początkowo byłem umiarkowanie zadowolony z takiej wygranej. Pokrowiec kojarzył mi się ze starszymi wędkarzami, których słychać już było kilometr od wody jak nadciągali z ogromną ilością sprzętu a wiara dudniły jak bębny.
Zdanie zmieniłem już podczas pierwszej wyprawy z pokrowcem. Spokojnie zmieściłem do niego 5 wędek, podbierak, dodatkowe podpórki do feederów. Pokrowiec z dwiema szelkami które umożliwiają założenie jak plecaka. I nagle okazało się, że mam dodatkową rękę.
Wszystko było by pięknie gdyby nie długość pokrowca. Pickery i spinning wystawały mi w jednej trzeciej długości. Postanowiłem nabyć dłuższy pokrowiec. Trochę przyoszczędziłem i kupiłem pokrowiec firmy, której nazwy nawet nie wymienione żeby jej oszczędzić antyreklamy ale pokrowiec po kilku wyprawach z trzykomorowego stał się jednokomorowy. Wszystkie ścianki wewnętrzne popruły się. Suwaki przestały spełniać swoją funkcję. Początkowo miałem go przeznaczyć na trzymanie w nim starego sprzęt w piwnicy ale z nerwów wyrzuciłem.


Tym razem wybór padł na Robinson Camo Comfort + Dwukomorowy pokrowiec o długości 1,5m. Dzięki tej długości mieści w środku każdą z moich wędek. Pokrowiec jest tak wyprofilowany aby mieścić w nim wędki wraz z zamontowanymi kołowrotkami. Mimo iż jest dwukomorowy co mogło by sugerować że mieści dwie wędki to spokojnie mieści 4 wraz z kołowrotkami o ile złożone są korbki. Zewnętrzne jak i wewnętrzne ściany pokrowca wyłożone są warstwą gąbki co znacznie poprawia bezpieczeństwo sprzętu i ogranicza urazy mechaniczne. Wykonany jest z tkaniny 600D Oxford Fabric dzięki czemu jest bardzo trwały i odporny na uszkodzenia
Bardzo ważnym elementem o czym przekonałem się przy poprzednim pokrowcu są suwaki. Tu są podwójne, solidne i duże suwaki. Nie zacinają się, łatwo je chwycić. Pokrowiec ma jeden pas na ramie. Jest bardzo wygodny. Pogrubiony i wyścielany tak żeby nie uwierać w ramie. Długość jest regulowana a przymocowany do pokrowca jest solidnym szyciem. Oprócz zalet użytkowych pokrowiec ma bardzo ładny elegancki wygląd dzięki połączeniu koloru czarnego i piaskowo szarego pixel camo oraz eleganckiemu szyciu w postaci logo producenta.


Prócz wielu zalet dopatrzyłem się dwóch wad. Pierwsza to brak sznurków czy tasiemek, którymi można by mocować wędki wewnątrz pokrowca aby je ustabilizować. Druga to tylko jedna długość pokrowca. Chętnie w swoim arsenale zobaczyłbym np długość 1,2m tylko na kije spinningowe.

 


5
Oceń
(4 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Pokrowiec Robinson Camo Comfort + - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł