Reklama

Potulik w Pruszkowie - płocie drugiego dnia wiosny

22/03/2011 18:36
W noc poprzedzającą pierwszy dzień wiosny, odnotowano w nocy znaczny spadek temperatury. Lód ściął wodę na stawie w Pruszkowie. Cienka warstwa utrzymywała się prawie przez cały dzień. Wyprawę na ryby, trzeba było z przykrością odłożyć.
Następnego dnia, chociaż kalendarz wskazywał na słabe brania, postanowiłem dobrać się do płotek. Wybrałem zaciszne miejsce, między wierzbami przy szosie.

Z opakowania zanęty „Lorpio” (data produkcji 01-03-2011), zakupionej w Leclerc, usypałem niewielką ilość, i dodałem taką samą ilość ziemi z kretowiska i trochę pinki. Na początek wrzuciłem przed spławik 5 kul średnicy średniej śliwki. Nie liczyłem na sukces
W ubiegłym tygodniu, mając do dyspozycji, zawodniczą mieszankę zachodnich marek, jokera, prażone konopie, nie miałem zbyt dużo brań.

Dzisiaj, łowiąc tym samym zestawem tj; batem 4m ze spławikiem 0,6g. oraz przyponem 0,08 zakończonym haczykiem angielskim –ULTRA FINE POLE 24, osiągnąłem jak na tę porę roku, bardzo dobry wynik. (60 płotek, którym zwróciłem wolność). Ale brania nastąpiły dopiero po ponad pół godzinie od zanęcenia. Wcześniej wyzerowałem grunt. Nic się nie działo. Gdy nieco go uniosłem, natychmiast miałem brania. Gdy słabły, przed spławik podrzucałem 1-2 kulek zanęty wielkości średnicy śliwki.
Haczyk starałem się wkuwać w główkę ochotki. Po godzinie zakładałem pinkę. Efekt podobny. Zanęta, a raczej gotowa mieszanka, którą zastosowałem, okazała się być doskonałą na tę porę roku. Zawierała wszystkie niezbędne składniki we właściwych proporcjach. Technolog producenta może odbierać gratulację. Ale czy przyjmie je od emeryta? Pozdrawiam!.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama