Shimano Catana CX Tele Spin 240M

/ 4 komentarzy / 8 zdjęć


[p]Jadąc na mazury w czerwcu tego roku do Mojtyn, postanowiłem wyposażyć się w nowy spinning. Podstawowym wymogiem było to, aby kij był teleskopowy. Szybki rzut oka na ofertę i padło na [strong]Shimano Catana CX 240[/strong] o wyrzucie 10-30. Padło na Shimano, bo kij miał zastąpić Alivio CX 240, który bardzo dobrze mi służył, pomimo, że nigdy nic na niego nie złapałem. Kolejnym powodem był fakt, że przy z wędką miał współpracować kołowrotek Shimano Catana 2500 FB (srebrny).
Zamówiony towar otrzymałem po dwóch dniach, do wyjazdu pozostał tylko jeden, dlatego nie było czasu na testowanie zestawu na pobliskich zielonkowskich gliniankach. Na kołowrotek nawinąłem pseudo białą plecionkę, której resztki (ok. 70m) zostały koledze. Zadowolony i ciekawy doznań wynikających z łowienia nowym sprzętem, ruszyłem do Mojtyn. Na miejscu spodziewałem się głównie szczupaków. Wiedziałem, że nie będą to potwory, ale sztuki powyżej wymiary ochronnego powinny się trafiać. Do opłynięcia j. Mojtyny, j. Nawiady i Nawiadki. Zapowiadało się ciakwie.
Zanim wsiadłem na łódkę z kolegą Sebastianem, rozłożyłem sprzęt. Pierwsza sprawa, to poprawne rozłożenie wędki. Ja, na początku szybko wysunąłem kolejne sekcje i zacząłem rzucać. Oczywiście po pierwszych kilku rzutach, górne przelotki „patrzyła” każda w inną stronę. Poprawiłem je i wysunąłem je nieco mocniej. Przy rzutach i pustym holu, problem „zezowatych” przelotek ustąpił. Muszę przyznać, że rzucanie zestawem catany sprawiał sporo przyjemności. Gdyby nie toporna i totalnie nieokrągła pseudo plecionka, która strasznie hałasowała, to byłbym w siódmym niebie. Kołowrotek jak za nieco poda 100pln pracował bardzo płynnie. W porównaniu do Alivio 2500 RB, to jak jazda mercedesem po niemieckiej autostradzie.
Zatrzymaliśmy się mniej więcej w połowie j. Mojtyny. W końcu naszym celem było j. Nawiady. Kilka rzutów ok. 4 cm, czerwono-pomarańczowym kopytkiem i pierwsze pobicie. Muszę tu zaznaczyć, że było to moje pierwsze pobicie w życiu, wiec wrażenie było niesamowite. Branie było bardzo wyraźne. Kij świetnie przekazał informację i zainteresowaniu ryby przynętą. Szybkie zwinięcie plecionki i kolejny rzut. Siedzi! Nerwowy hol w czasie, którego szczyt wędki przyjemnie dla oka uginał się i pierwszy szczupak znalazł się w moich rękach. Nieopisana euforia, ale tylko chwilę, co okaz okazał się zbyt mały i wrócił do wody. Rzut oka na zestaw i okazało się, że górne przelotki znowu nie są w jednej linii. Kolejny raz poprawiłem je i szybko wznowiłem rzuty. Po dwóch z rzędu, na moim koncie były dwa kolejne niewymiarowe drapieżniki. Tym razem postanowiłem pobawić się z rybkami. Holowałem je znacznie wolniej. W tym czasie każdy opór ryby był doskonale przekazywany przez plecionkę na szczytówkę. Biorąc pod uwagę, że były to moje pierwsze okazy, to zabawa była przednia.
Po kilku pustych rzutach, postanowiliśmy pokonać przepławkę i wpłynąć na j. Nawiady. Kilka pobić i wciąż niewymiarowe pistoleciki. Do czasu jednak. Po wpłynięciu na „patelnię”, która znajduje się w południowej części jeziora, trafiłem na coś większego. Mocne branie, chwila dla szczupaka, aby dobrze wziął do pyska i zacięcie. Siedzi! Wędka mocno się ugięła, ale nie odpuszczałem. Konsekwentnym holem doprowadziłem rybę do łódki. Tym razem wymiarowy, 55cm. Moja radość była ogromna. W czasie tego holu, wszystkie przelotki były na swoim miejscu. Hamulec kołowrotka, poprawnie pozwalał wybierać rybie plecionkę, kiedy to postanawiała nagle zawrócić. Przeszkadzało mi jedynie umiejscowienie hamulca. Zdecydowanie lepiej, operuje mi się RB.
Do końca łowienia , nic już nie trafiłem, ale i tak byłem bardzo zadowolony. Po spłynięciu i składaniu wędki zauważyłem, że przelotki są w jednej linii, ale ich poluzowanie tak, aby wędka mogłaby być złożona jest szalenie trudne i wymaga użycia sporej siły. Jakoś się udało, ale nawet do tej pory, gdy ją składam boje się, że połamie się szczytówka.
Jako kolejny mankament wędki uważam, zbyt delikatne przelotki. Często się wyginają i pojawiają się obawy, że przy prostowaniu mogą zwyczajnie się ułamać. Ostatnia wada, to brak uchwytu na haczyk. Zwyczajnie przydałby się. Poza tym, wędka jest bardzo przyjemna, no i po złożeniu zmieści się do średniej wielkości plecaka.
Aktualnie zmieniłem pseudo plecionkę na Daiwę Tournament 0.12, oraz nowy (czerwony) kołowrotek Catany 2500 z tylnym hamulcem. Jak dla mnie, cały zestaw jest super mobilnym rozwiązaniem dla osób, które chcą mieć kompaktową wędkę, mieszczącą się w bagażniku i nie tylko.

Doszły nowe wrażenia po ostatnich zawodach spinningowych (patrz "Pechowy początek października z zawodami w tle.").
Kwestia przelotek, które nie trzymają linii jest naprawdę denerwujący. Dopiero za 3 razem, udało mi się ustawić je w linii, tak żeby po kilku rzutach nie rozjechały się. Wymagało to jednak sporo siły. Nie byłoby z tym, ale przy składaniu, odnoszę wrażenie, że szczytówka może nie wytrzymać tej operacji. Poza tym i bardzo delikatnymi przelotkami, kij jest ok.
Kołowrotek, jak za tę cenę, rewelacja. Na zawodach, taki sam miało przynajmniej kilku kolegów.
[/p]

 


4.8
Oceń
(30 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 1)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(4.2)
Cena:
(4.7)
Użytkowanie:
(4.8)

Średnia ocena:

4.6



Shimano Catana CX Tele Spin 240M - opinie i komentarze

kamil11269kamil11269
0
szkoda, że nie ma zdjęć ale i tak zostawię 5 i pozdrawiam (2012-09-15 17:44)
MateuszR86MateuszR86
0
Fajnie napisane też daje *****. Mimo wszystko zostane jednak przy kiju 2 i 4 skladowym Pozdrawiam. (2012-09-19 08:20)
Lin1992Lin1992
0
Opis super ale jednak nie mam zbyt wielkiego przekonania do teleskopów - nie twierdzę że są złe ale jakoś dziwnie mi się na nie łowi. ***** (2012-10-14 18:01)
piotras1237piotras1237
0
fajny opis odemnie 5 (2012-10-28 07:17)

skomentuj ten artykuł