Zbiornik Pławniowice z przymróżeniem oka

/ 25 komentarzy / 5 zdjęć


Oj wspomina mój dziadek tamte czasy, gdy wędkarzy było kilku, gdy zwykłe kawałki leszczyny
odpowiednio zeszlifowane i połączone, gioły sie w pałąk niczym z gumy. Kto wtedy myślał o teleskopach, czy węglówkach? Baa, zwykły bambus był powodem porzadania niemal
każdego miłośnika wędkarstwa. Oj wspomina mój dziadek czasy, gdy jezioro to niebyło jeszcze zalane. Malownicze oczka wodne, poprzedzielane pasami czcin, niczym kontynenty
na naszej ziemi, tworzyły urok niesamowity, budzący w sercu radość. Można było tam dojść z każdej że strony, z wschodu, z zachodu, północy czy południa.

Nie było ośrodków, hoteli, pensjonatów czy kawiarni, zamiast nich słychać było tylko gwizd wiatru, przeszukującego korony drzew, aby strącić na naszą głowę jakąś szyszke... Zdażało sie, ze ludzi poza uczęszczanymi szlakami, i po kilka dni sie niewidywalo. Komórki zaś ,własne czy cudze, niezakłócaly spokoju,a żadem pijany małolat, nie testował po nocy swojego samochody ze sportowym wydechem...Ludzie podobno widząc drógą łajbę pozdrawiali sie juz z daleka, a oplywali tak, aby fali niezrobic... Gdy podchodzilo sie do plotu czyjegoś domostwa, by ocoś zapytać, z daleka słyszalo sie - 'momy ino jaja, i mleko'. O ile jajka sie kupywalo, to z mlekiem był już problem mniejszy. Błąkały sie po pastwiskach krowiny, które az prosily sie o wydojenie...
A czasem zabłąkała sie w pobliże ogniska nad wodą jakaś kura. Sama sie oskubała,
wypatroszyla, posolila, popieprzyła tak wspaniale... że az grzechem bylo by jej niewrzucić
do żaru... I zdażało sie że ryby niebraly - lecz nikt nienażekal, bo jak nie dziś to jutro..
Oj wspomina mój dziadek tamte czasy...

Dziś niestety wygląda to calkiem inaczej... Z każdej niemal strony jeziora ośrodki wypoczynkowe, domy letniskowe, korty tenisowe, znacznie utrudniają, a nieraz uniemożliwiają podejście do 'naszej' wody. Pozostalo jednak kilka miejsc gdzie do wody dojść można, gdzie dno odpwiednie, i powędkować idzie. Co prawda,musimy co chwilkę odwracac sie, czy ktoś niepróbuje opędzlować naszego samochodu, albo jakaś pijana mlodzież czasem niezrobila z nas sobie tarczy do gry pod tytułem: rzut butelką z piwa do celu...

Powiedzmy że zaczynamy wędkowanie, chwile relaksu, bez problemów, bez klopotów, bez stresu... ale czy aby napewno??? po paru minutach w chaszczach za nami, przez które wydaje sie że nikt nieprzechodzil latami, przedziera sie postać. Wkońcu udaje sie jej dotrzec na nasze stanowisko, zostawiając przypadkowo czapkę na galezi, a zbierając jednocześnie z ziemi upuszczoną krótkofalówke... ' dzieńdobry, starszy porucznik..... kłania sie nisko'. Już wiemy o co chodzi.

Samochód mial zostać zaparkowany w miejscu oddalonym o kilometr od miejsca wędkowania, a nie 30m. za nami... Holercia - nici z dzisiejszej wizyty w wędkarskim... Po podpisaniu mandatu, oraz przestawieniu samochodu, człowiek zupełnie wyluzowany, siada na owym pomoście, patrzy na wspaniałe sloneczko, kulące sie ku zachodowi... Nagle branie na wędce z trupkiem, niedaleki , delikatny odjazd, i cisza... tak własnie czule biorą węgorze oraz sandacze na pławniowicach. Aby niepoczóły najmniejszego oporu niestosuje sie żadnych sygnalizatorów mechanicznych, tylko elektronika. A schodzące podczas brania zwoje żyłki z kolowrotka należy ściągać rekoma... takie cwane bestie... Zapalamy papierosa, myśląc 'dlaczego puścił?...' Po chwili branie na czerwonego robaka - krótki chol i piękna ploć ląduje w naszym jakże obszernym karpiowym podbieraku. Dlaczego karpiowy?? ponieważ kto wie., z jakim przeciwnikiem dane nam sie bedzie dziś spotkać...

Łowimy dalej. Jest branie - malutki jazgarek połknął robala tak głeboko, że jego koniec wyszedł mu...no wiecie gdzie... No, ale cóż niema tego złego. Zakladamy go na wędke gruntową ponieważ ostatnią ukleję w wiaderku, porwał nam kot - pupil, przemilego,starszego pana, mającego niedaleko swój letniskowy domek. Zarzucamy wędki i lowimy dalej, rozkoszujemy sie nielicznymi chwilami relaksu, które w naszym zabieganym życiu sa tak cenne. Nagle coś wyłania sie z prawej strony naszego stanowiska, tnąc taflę wody niczym krawcowa materiał, robiąc taką fale, że nasze sygnalizatory jeszcze przez godzine wydają pojedyńcze pikniecia... w tem branie - na wędce z trupkiem. Staramy sie niepopelnić żadnego błędu, zacinamy - siedzi. Ooo, albo niewielki sandacz, albo średni węgorz albo.... Ale on walczy jak karp, kurcze... wymawiając słowo KARP momentalnie czujemy na swojej szyji oddechy kibiców z sąsiednich stanowisk, na których to slowo działa jak magnes... Zza pleców zda sie słyszeć' teee Jurek, Zbyszej, Juzek, karp na pławniowicach ruszył!!!' telefonia komórkowa...ahh. Jednak my robimy swoje, po dość długim holu w wodzie ukazuje nam sie coś niezwykłego - przepiekny okoń mieniący sie dziesiątkami kolorów, pasy na nim nieczym kropki na gepardzie nadają mu urody, sprawiając ze nogi robią nam sie miękkie... Jest!!! Mierzenie przy świadkach - czterdziści parę cm. jesteśmy tak dumni i szczęsliwi, a tą chwilę porównać mozemy tylko z narodzinami naszego syna...Pada nagle pytanie - na co wzioł??? a my, choć skusiliśmy nasze trofeum na trupka, i w dodatku z jazgara, bez zastanowienia odpowiadamy - na robaaaaka,,, ;)

Po czym wszyscy wędrują do swych wędek zmieniając przynęte. Kolejne branie - tym razem na robala - tniemy - siedzi (jednak mówimy to w myslach). Znów jakoś dziwnie 'chodzi'. po paru minutach lądujemy kolejnego, pięknego garbusa. W najśmielszych snach sie tego niespodziewaliśmy! Kolejny rzut, i kolejna ryba - wpadamy w euforię, ale emocje tlumimy w sobie, by niezwrócić na siebie uwagi ciekawskich . Powoli robi sie ciemno, delikatny chlód sierpniowej nocy sklania nas do zalozenia polaru - wtem, niczym na rajdzie Parż - Dakar, wjeżdza na ręcznym sportowy samochód w raz z bandą ludzi pod wplywem, z kierowcą włacznie. Wyskakuje z niego kilka osób. i niezwarzając na nic, biegiem pędzą wprost na 'mój', jakże rybny pomost. Wbiega, wybija sie i wskakuje jeden z drógim do wody z zapalem godnym Otyli J. Niezwarzając na nas, niezwarzając na wędki, niezważając na nic...

Wiec co nam pozostaje, mając przy sobie jedynie przytępawy nożyk zawieszony na pasku, oraz gaz łzawiący w kieszeni którego na dodatek nigdy nieużywaliśmy??? Pakujemy czym prędzej nasze manatki, caly sprzet, i choć brania na naszej miejscówce pewnie trwaly by nadal, cieszymy sie z tego, co dziś udało nam sie osiągnąć - z pięknych ryb, z milych chwil spędzonych pomiędzy sitowiem, z tego wszystkiego - co daje nam naszehobby wędkarstwo:)

Tak własnie wygląda po krótce wędkowanie na pławniowicach. Ważne jest miejsce i znalezienie ryb. A gdy zaczną żerować - biorą doslownie 'na wszystko'. Ja osobiście łowie na pławniowicach zazwyczaj na spining. Uganiam sie za sandaczami a łowie z regóły piękne garbusy i szczupaki. Sandacze -jak narazie złowilem tylko na trupka. Okonia którego prezentowalem w poprzednim artkule zlowilem na kopyto relaxa 8cm, perła, na główce mustad 10g z opadu. Choć to i tak niema większego znaczenia, jak sie je znajdzie - walą na wszystko, nawet na trupka.
W internecie jest wiele szczegółowych opisów owego jeziora, więc mysle, że moja nieco humorystyczna wersja opisu - przypadnie wam do gustu;)
Z wędkarskimi pozdrowieniami
Kamil




 


4.8
Oceń
(79 głosów)

 

Zbiornik Pławniowice z przymróżeniem oka - opinie i komentarze

u?ytkownik26410u?ytkownik26410
0
No kolego ,te garbusy co brały z tego pomostu,to musiała być nie lada gratka. Dobrze zrobiłeś wycofując się przed bandą oprychów,nie wiadomo co takim wpadnie do łba,a tylko w grupie cwaniakami się robią. Ja osobiście bylem kilka razy na Pławniowicach,bez znaczących efektów. Omijam tę wodę z racji tego,że zamiast wędkować to by trzeba było się obracać za siebie czy pijane łebki nie robią szkody z samochodem. Podjechać nad samą wodę to nie ma mowy jak słusznie napisałeś. Chroniąc swoje mienie(samochód),zalicza się mandat:(. Więc dlatego raczej tam nie wędkuję,choć woda bardzo ciekawa. Pozdrawiam serdecznie i za artykuł stawiam piątala*****:) (2009-12-08 09:57)
mirek2000mirek2000
0
Bardzo ładne garbusy. Każdy by chciał takie złowić. To prawda że czasami emocje z łowienia ryb trzeba ukryć w sobie. Ponieważ jak by sie inni dowiedzieli że łowimy takie ryby do by sie od razu zlecieli. A wtedy do już wiadomo co by było, po rybach!!! (2009-12-08 17:16)
u?ytkownik559u?ytkownik559
0
Mnie się ten opis bardzo podobał. Wspomnienia dziadka to historia, która może już nigdy nie wróci. Czy wszystko zmieni się w taki chamski świat jaki opisałeś na końcu? Oby nie !
Kamilu Twoje artykuły powinny być na samej górze tego portalu. Ty wiesz co zrobić żeby tak się stało... Ja Ci bardzo tego życzę bo piszesz fantastycznie.
(2009-12-08 17:22)
spines21spines21
0
podoba mi się to opowiadanie,treść jest w porządku                                       i dlatego daje Ci 5 gwiazdek (2009-12-08 17:49)
łysy wążłysy wąż
0
Ode mnie również pięć gwiazdek. Fajne opowiadanko, trochę wpędzające w zadumę.

pozdr.
(2009-12-09 09:57)
podzygpodzyg
0
Niezłe opowiadanie no i garbusów można pozazdrościć daje 5*****.Ja kolego już dawno przestałem wędkować w dni wolne od pracy można było nerwicy się nabawić i cała wyprawa szła na marne.W tygodniu jest spokój i można poobcować z przyrodą.Pozdrawiam (2009-12-09 10:10)
u?ytkownik19872u?ytkownik19872
0

No Kamilu po pierwszym artykule napisałem że czuje dobre pióro i cieszę się że mnie nie zawiodłeś. Masz to coś co pobudza wyobraźnie czytającego i faktycznie zapowiada się ciekawa podróż, przez Twoją historie.

Pozdrawiam serdecznie, tak trzymaj*****

(2009-12-09 10:26)
zigizigi
0
Piękne okazy tak to już bywa że trzeba być w odpowiednim miejscu i o odpowiedniej porze na rybach za opis 5+ (2009-12-09 10:31)
KONIOKONIO
0
Piękne rybki i ciekawe opowiadanie*****POZDRAWIAM!!!
(2009-12-09 11:59)
waldek1975waldek1975
0
Jestem pod naprawdę dużym wrażeniem Twego artykułu. Jeździłem z kolegą na Pławniowice przez lata, w końcu zrezygnowaliśmy z powodów, które sam znasz... Sam nad nimi bolejesz. Zarządzanie zbiornikiem jest do kitu. Utrudnień dla wędkarzy mnóstwo a ci którzy powinni czuwać nad porządkiem i bezpieczeństwem spokojnych wędkarzy i innych normalnych użytkownikó wody wlepiają mandaciki i natychmiast gdy tylko pojawi się jakieś "pijane zagrożenie" w ilości większej niż jedna sztuka dokonują cudownego zniknięcia... jak kamień w wodę. Co prawda mnie Pławniowice nie uraczyły nigdy piękną zdobyczą, ale nie wątpię, że gdyby można tam było spokojnie wędkować i spędzać wiecej czasu i to by mnie ominęło. Pisza dalej, pisz więcej... Widać, że masz o czym i że nalezysz do grona prawdziwych wędkarzy... Pozdrawiam (2009-12-09 12:20)
u?ytkownik8030u?ytkownik8030
0
Pięknie, z jajem, brawo. Mnożą nam się talenty, no i dobrze. Mniej trolli, więcej artystów. Pozdrawiam i klikam na 5. (2009-12-09 13:17)
dziadek2dziadek2
0
i w większości spraw co do dojazdu na miejsce wędkowania zgadzam się z Tobą tak jest Policja i straż miejska to czyści INKASENCI wójta i burmistrza Pyskowic. ale dlaczego nie interweniują właśnie wówczas jak PIANE TOWARZYSTWO ZAKŁÓCA SPOKÓJ INNYM I WCHODZĄ DO WODY po PIANEMU.Wydaje mi się że odpowiedz będzie prosta a to dlatego że są odważni jak jest ich dwóch na jednego wędkarza ale jak mają podjąć konkretną interwencje to mają CYKORA i pełne GACIE, Nigdzie jeszcze nie spotkałem się z takim traktowaniem wędkarzy przez stróżów porządku publicznego jak właśnie nad Jeziorem Pławniowice  nigdzie nie znalazłem ani oni sami niewiedzą w jakiej odległości od lustra wody może być zaparkowany pojazd, ja uważam że 30-50m w zależności od warunków to na pewno nie ma wpływu na środowisko wodne ,więcej szkody właśnie wyrządzają takie występki jak opisałeś bo wówczas do wody wpadają wszystkie śmieci (puszki ,opakowania po chipsah czy paluszkach albo po batonach a i też butelki szklane i plastikowe)i tu tych ludzi odpowiedzialnych za pożądek po prostu NIE MA. Podsumuje krótko wędkarz na wodach pod zarządem PZW nie ma nic do szukania  i gadania mimo że na stanowisku swoim ma czysto i porządek a jednorazowi psełdo turyści robią co chcę bez karnie . Pozdrowienia dla nadgorliwych Policjantów z Pyskowic,a w okresie letnim dla wodniaków Policji. za art oczywiście 5 duże  (2009-12-09 15:30)
zorrozorro
0

WItam Serdecznie.

Na wstępie chciałbym bardzo podziękować za miłe przyjecie do waszego grona portalowiczów. Dziękuje również za mile słowa w wypowiedziach pod moim skromnym opowiadankiem.Cieszę sie, iż mogłem was poraz kolejny uraczyć "kawałkiem" prozy, i widzę jednocześnie, że pisanie na waszym portalu ma sens, gdyż wiele osób znajduje parę minut by przeczytać nasze wypociny;p i wypowiedzieć sie - co o nich sądzą.

Pozdrawiam Serdecznie

kamil 

(2009-12-09 15:32)
u?ytkownik22602u?ytkownik22602
0
Historia Pławniowic przypomina dzieje naszego Z.Zegrzyńskiego. Kiedyś, na poczatku lat sześćdziesiątych, gotowało sie od ryb. Tyle ich było. I cóż - nikt, ani z PZW, ani z okolicznych samorządów /nie mówiąc o politykach - co ich obchodziło oprócz pensji/  nie zauważył, że ten bezcenny skarb może się nam wymknąć z rąk - jak zródlana woda wyciekająca między palcami. I stało się. Ale w międzyczasie udało się nam złapać piękne wędkarskie chwile, które dziś są wspomnieniami. Myślę że dziś nasze słodkie mazowieckie morze ma się dużo gorzej niż Pławniowice. Za piekny artykuł - *5*..! /Błędami się nie przejmuj. Jesteśmy wędkarzami. Sam czasem je robię/
(2009-12-09 15:36)
The Piterson12345The Piterson12345
0
no cóż pasiaki godne podziwu .. ale racjaj czasem , lepiej nie mówić o swoich wędkarskich przygodach, niż rozpowiedzieć a pózniej tego żałować.. sam raz tak zrobiłem;/ za opowiadanie ***** (2009-12-09 16:22)
Zbig28Zbig28
0

Bardzo fajny tekst, ciekawe opowiadanie, dobrze by się czytało gdyby.... no właśnie...  Zbyt duża ilość błędów ortograficznych i stylistycznych znacząco psuje tę przyjemność. Naliczyłem ich 51 !!!  Nie licząc takich, jak np. cyt. "starszy porucznik ".  Ja nie jestem w tym zakresie tak tolerancyjny jak większość kolegów. Uważam, że skoro publikuje się tekst, który prawdopodobnie przeczyta kilka, kilkanaście tysięcy osób, należy sie troszkę staranniej do tego przyłożyć. Namawiam do dalszego pisania, lecz następnym razem przeczytaj swój tekst kilka razy przed opublikowaniem, a wątpliwości rozwiej za pomocą słownika. Mam nadzieję, że powyższego nie potraktujesz jako złośliwą krytykę, lecz dobrą radę. Pozdrawiam.             

 

(2009-12-09 18:58)
Sajmon09Sajmon09
0
To dopiero podejście do wędkowania!!Popieram jeżeli udało się coś nam wyciągnąć to należy się cieszyć z tego co mamy.A co do tych opowieści z dawnych czasów to dziadek tez zasypywał mnie takimi opowieściami i każda była podobna to tej.
(2009-12-09 19:15)
marekravmarekrav
0
Naprawde bardzo fajne opowiadanie Czyta się zprzyjemnością A co najważniejsze pozostaje w pamięci i niezapiasuje sie w mojej głowie jako jeden z welu zamieszczanych natym portalu! Gratuluje!
    A co do błędów; to sam jestem dysortografem, dysgrafem i pewnie jakimś jeszcze innym dysczymśtam Ale to można wyeliminować
Pozdrawiam! (2009-12-09 19:19)
u?ytkownik7474u?ytkownik7474
0
Bardzo mi się podoba sposób w jakim został napisany tekst. Ta praca jest warta piątki mimo wielu błędów. Widzę, że znaleźli się tacy, których razi ta ilość błędów, słusznie zwracając uwagę. Ja jednak dopatrzyłem się pozytywnej strony tych ortów:) Otóż mam pewność, że tekst nie został skopiowany jak to ostatnio na portalu się zdarzało. Jeszcze raz gratuluję naprawdę wartościowego wpisu i klikam piąta gwiazdkę. (2009-12-09 19:25)
zorrozorro
0

Jeszcze raz bardzo dziękuje za wpisy:)

Polamania chlopaki!

(2009-12-09 19:47)
zdrapekzdrapek
0
Heehe całe Pławniowice, na których jest wiele ciekawych miejsc patrząc pod katem wędkarskim ale bardzo łatwo zarobić mandacik :(. Regulamin Pławniowic określa jasno gdzie można parkować tylko że wegłóg mojego odczucia dotyczyć powinien się plażowiczów a nie nas .. tych, którzy poszukują wrażeń nad malowniczo położonym zbionikiem.
Napewno są ciekawsze łowiska a Pławki 10-15 lat w stecz to był niesamowicie rybny akwen..... dalej jest, tylko że więcej trudu musiły włożyć w jego okiełznanie...
(2009-12-09 21:05)
kabulkabul
0
witam bardzo ciekawe opowiadanko . Niestety też  miałem okazje być nad wodą akurat jak młodzierz postanowiła sobie umilić wieczorem czas i też  musiałem uciekać znad wody .Pozdrawiam i powodzenia nad wodą :) (2009-12-09 21:06)
u?ytkownik6876u?ytkownik6876
0
Twoja wersja przypadła mi do gustu .Piękne rybki łowisz i Ty i Twój Kolega .Życzę w końcu upragnionego sandacza . 5. Pozdrawiam .
(2009-12-09 22:11)
andrzej49andrzej49
0
Piękne okonie,przyjemnie je łapać szkoda ,że towarzystwo nieciekawe.Mam tę przewagę,że jako emeryt wędkuję tylko w dni robocze.    Pozdrawiam daję *****.
(2009-12-10 15:13)
andre657andre657
0
Witam wszystkich dołanczającychswe komentaże .Ja osobiście zbiornik Pławniowice znam od lat 80-tych i też miałem doczynienia ze stróżami prawa,śmiem twierdzić że to nie stróże prawa tylko cwaniaczki mający troszkę władzy w rękach, zamiast pilnować porządku to tylko patrzą byle komu wlepić mandat , bo przeciesz muszą się czymś wykazać jacy onisą aktywni. Ja myślę ze przydało by im się troszkę własnej kultury i wyrozumiałości dla tych któży pragną w ciszy inie przeszkadzając nikomu wypocząć.Kolego twoje opowiadanie to wspaniłe opowiadanko za które daję 5 + a za piękne pasiaczki 6 Pozdrawiam i życzę spokojnych łowów
(2010-02-22 21:07)

skomentuj ten artykuł