Mąż do żony: - Jadę na ryby. - Weź mydło. - Mydło? A po co mi mydło? - Żebyś miał czym ręce umyć, jak gówno złapiesz.
Przechodzień pyta wędkarza: - Biorą? - Nie bardzo. - Złapał pan coś? - Jednego. - Gdzie jest? - Wrzuciłem go do wody. - Duży był? - Taki jak pan i też mnie wkurzał.
Facet przechodzący obok wędkarza stojącego z wędką nad jeziorem, pyta: - Złowił pan coś? - Trzy szczupaki. - Od rana? - Nie, od urodzenia.
Rozmawiają dwie przyjaciółki: - Już nigdy nie pójdę z mężem łowić ryb. - Co się stało? - Początek był fatalny. Za głośno rozmawiałam, nie umiałam założyć przynęty, za wcześnie podcięłam rybę... - Co było potem? - Tragedia! Złowiłam trzy razy tyle ryb, co On.
Wielki hipermarket. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawce, dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawce do biura : - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta. - Jedną, szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio sześćdziesiąt, siedemdziesiąt transakcji w ciągu dnia! A właściwie, to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Ile? Na Boga, co pan sprzedał?! - No na początku sprzedałem mały haczyk na ryby. - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem, gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go, jakie ma auto i powiedziałem, że ma za małe, aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić, jedyny haczyk na ryby?! - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby.
Rozmawiają dwaj wędkarze: - Ty słuchaj, wczoraj złapałem takiego szczupaka. - Eee... to jeszcze nic. Ja wczoraj złapałem świecącą się lampę. - Przecież lampa nie może świecić się pod wodą?! - Skróć szczupaka, to ja zgaszę lampę.
Siedzą dwaj rybacy i łowią ryby. Nagle jeden mówi: - Przyrzeknijmy sobie, że się nigdy nie ożenimy. - Dobra. Za parę lat spotykają się nad tym samym jeziorem i jeden mówi: - Żenię się. - Przecież sobie przyrzekaliśmy, że się nie ożenimy. - No tak, ale... - Ale co ona takiego ma, że się z nią żenisz? Ładna jest chociaż? - Nie, brzydka jak ropucha. - To może bogata? - Nie, biedna jak mysz. - To co ona ma takiego? - Chłopie żebyś Ty widział, jak ona robaki kopie...
Na spotkaniu wędkarzy przed wyjazdem na ryby pada pytanie: - Panie Prezesie, ile brać butelek wódki? - Skąd takie pytanie? - Bo za pierwszym razem wzięliśmy po jednej, to połamaliśmy wędki. Drugim razem wzięliśmy po dwie, to połamaliśmy wędki i nie mogliśmy znaleźć autobusu. Prezes po chwili namysłu mówi: - Brać po trzy flachy, nie brać wędek i nie wychodzić z autobusu.
Mąż do żony: - Jadę na ryby. - Weź mydło. - Mydło? A po co mi mydło? - Żebyś miał czym ręce umyć, jak gówno złapiesz.
Przechodzień pyta wędkarza: - Biorą? - Nie bardzo. - Złapał pan coś? - Jednego. - Gdzie jest? - Wrzuciłem go do wody. - Duży był? - Taki jak pan i też mnie wkurzał.
Facet przechodzący obok wędkarza stojącego z wędką nad jeziorem, pyta: - Złowił pan coś? - Trzy szczupaki. - Od rana? - Nie, od urodzenia.
Rozmawiają dwie przyjaciółki: - Już nigdy nie pójdę z mężem łowić ryb. - Co się stało? - Początek był fatalny. Za głośno rozmawiałam, nie umiałam założyć przynęty, za wcześnie podcięłam rybę... - Co było potem? - Tragedia! Złowiłam trzy razy tyle ryb, co On.
Wielki hipermarket. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawce, dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawce do biura : - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta. - Jedną, szefie. -
Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio sześćdziesiąt, siedemdziesiąt
transakcji w ciągu dnia! A właściwie, to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Ile? Na Boga, co pan sprzedał?! - No na początku sprzedałem mały haczyk na ryby. - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? -
Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk.
Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu
trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę.
Spytałem, gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia
mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze wiatrówkę,
nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje.
Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać
łódź motorową. Spytałem go, jakie ma auto i powiedziałem, że ma za małe,
aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić, jedyny haczyk na ryby?! - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby.
Rozmawiają dwaj wędkarze: - Ty słuchaj, wczoraj złapałem takiego szczupaka. - Eee... to jeszcze nic. Ja wczoraj złapałem świecącą się lampę. - Przecież lampa nie może świecić się pod wodą?! - Skróć szczupaka, to ja zgaszę lampę.
Siedzą dwaj rybacy i łowią ryby. Nagle jeden mówi: - Przyrzeknijmy sobie, że się nigdy nie ożenimy. - Dobra. Za parę lat spotykają się nad tym samym jeziorem i jeden mówi: - Żenię się. - Przecież sobie przyrzekaliśmy, że się nie ożenimy. - No tak, ale... - Ale co ona takiego ma, że się z nią żenisz? Ładna jest chociaż? - Nie, brzydka jak ropucha. - To może bogata? - Nie, biedna jak mysz. - To co ona ma takiego? - Chłopie żebyś Ty widział, jak ona robaki kopie...
Na spotkaniu wędkarzy przed wyjazdem na ryby pada pytanie: - Panie Prezesie, ile brać butelek wódki? - Skąd takie pytanie? -
Bo za pierwszym razem wzięliśmy po jednej, to połamaliśmy wędki. Drugim
razem wzięliśmy po dwie, to połamaliśmy wędki i nie mogliśmy znaleźć
autobusu. Prezes po chwili namysłu mówi: - Brać po trzy flachy, nie brać wędek i nie wychodzić z autobusu.
~~Cukier~~
Z rękawa?? Przysiągł bym że do Twojego rękawa nie zaglądałem a znam wszystkie
Dodam dowcip, właściwie to związany mocno z moją pracą ;) Nie związany z wędkarstwem.
Facet chodzi po swoim balkonie z papierosem w ręce, nagle zobaczył ślimaka na poręczy... Długo się nie zastanawiał co zrobić - pstryk!!! Ślimak spadł na goły beton z 3piętra. - aż tu nagle, miesiąc później..... puk puk,puk puk. Facet otwiera drzwi, patrzy pod nogi a tam ślimak łypie na niego oczyskami i mówi - Eee co to miało być to przed chwilą???
Dodam dowcip, właściwie to związany mocno z moją pracą ;) Nie związany z wędkarstwem.
Facet chodzi po swoim balkonie z papierosem w ręce, nagle zobaczył ślimaka na poręczy... Długo się nie zastanawiał co zrobić - pstryk!!! Ślimak spadł na goły beton z 3piętra. - aż tu nagle, miesiąc później..... puk puk,puk puk. Facet otwiera drzwi, patrzy pod nogi a tam ślimak łypie na niego oczyskami i mówi - Eee co to miało być to przed chwilą???
Związane z Twoją pracą...Pracujesz jako maskotka /ślimak/ w supermarkecie ?
Kraina wielkich jezior, bar nad jednym z nich wchodzi facet do baru siada przy ladzie, zamawia piwo, nagle wchodzi drugi, wszyscy po kolei -cześć BOB, siema Bob, piąteczka Bob facet pyta barmana -ej, co to za koleś barman -to ty nie wiesz to jest Bob i wszyscy go znają facet zaintrygowany podchodzi do Boba i mówi; -siema, nie znam cię i mogę sie z toba założyć że wiele osób tez cię nie zna -ok załóżmy sie. -no to nie znasz Baraca Obamy Bob wyciąga komórkę dzwoni i już jest umówiony z Barackiem na golfa, jada więc z gościem i rzeczywiście znają sie; -no to na pewno nie znasz Putina Bob wyciąga komórkę dzwoni i umawia sie z putinem na nurkowanie w bajkale, i rzeczywiście tak był oznali sie, gość już mocno zdenerwowany mówi ; -ok, ale na pewno papieża nie znasz Bob komórka i telefon do papieża i umówieni, jadą więc do watykanu, Bob mówi, -ty stój na placu a ja ci pomacham z okna papieskiego z paieżem. Bob wchodzi wita sie z papieżem idą do okna spoglądają na plac a tam gosciu leży i zwija sie jakby z bólu , bob zbiega więc z pomocnikami na doł i pyta co sie stało; -ej czemu lezysz. -to że znasz papieża to jest ch*uj, ale jak podszedł do mnie turysta i zapytał kto tam stoi w oknie z Bobem to pierdolnełem :)
Dave wchodząc do baru zauważył Johna siedzącego przy stoliku uśmiechniętego od ucha do ucha.
- John, coś ty taki zadowolony?
- Wczoraj woskowałem łódź, tylko woskowałem... i nagle podeszła do mnie
ruda piękność.. mówię Ci, stary... z taaakim biustem. Stanęła i spytała:
"Mogę popływać z Tobą łodzią?" Powiedziałem: "Pewnie, że możesz."
Wziąłem ją więc ze sobą, Dave. Odpłynęliśmy dość sporo od brzegu.
Wyłączyłem silnik i mówię do niej: "Albo sex, albo płyniesz do brzegu
wpław." I wiesz co, stary? Ona nie umiała pływać, Dave. Rozumiesz? Nie
umiała pływać!
Nazajutrz Dave wchodzi do baru i widzi Johna jeszcze bardziej zadowolonego niż wczoraj.
- Widzę, że humor Cię nie opuszcza...
- Ech, stary... muszę Ci opowiedzieć... woskowałem wczoraj łódź, tylko
woskowałem... i podeszła superblondyna, z ... no wiesz... z taaakim
biustem... Spytała, czy może popływać ze mną łodzią. "Jasne" - mówię.
Odpłynąłem jeszcze dalej niż ostatnio. Wyłączyłem silnik i mówię do
niej: "Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław." Stary... nie umiała
pływać, ta też nie umiała pływać!!
Parę dni później w znanym już nam barze Dave znowu spotyka Johna, tym razem jednak widzi, że John sączy piwko i popłakuje.
- Hej, John, coś Ty dzisiaj dla odmiany taki smutny?
- Ech, Dave, wczoraj znowu woskowałem swoją łódź, wiesz, tylko
woskowałem... i nagle staje przede mną ponętna brunetka... piersi...
stary! Taaakie miała. No i pyta, czy może popływać ze mną łodzią. Więc
jej mówię: "Jasne, że możesz." Popłynęliśmy daleko, jeszcze dalej niż
poprzednio... Wyłączyłem silnik, popatrzyłem na jej biust i
powiedziałem: "Albo sex, albo płyniesz wpław do brzegu." Ona ściągnęła
figi... Dave!!! Ona miała członka! Miała ogromnego członka, stary! A
ja... ja nie umiem pływać. Rozumiesz? Nie umiem pływać!!!
kurcze to widzę że mocno zacofany jestem , kolega to chyba jakimś komikiem jest bo ja sie na historii dowcipów nie znam, pozdrawiam. może kolega coś dorzuci i czymś zabłyśnie ;)
Syn do ojca ; -tato co to znaczy teoretycznie i praktycznie -już ci tłumaczę synku, idź do mamy i zapytaj czy odda się murzynowi za 2000 dolarów - synek wraca, -powiedziała że sie odda, bo ty słabo zarabisz -a teraz idź do siostry i zapytaj o to samo -wraca; -powiedziała że sie odda bo mam mało kieszonkowego -a teraz zapytaj o to dziadka po chwili -powiedział że się odda bo mam małą rentę - no i widzisz synku teoretycznie mamy w domu 6000 dolarów, a praktycznie dwie k*urwy i jednego pedała w rodzinie;p
Linia frontu, w Stalinningradzie niemcy otoczeni zewsząd rosyjskimi oddziałami próbują się bronić naglę do Obensthurmfurhera podchodzi szeregowy. -Her general przybyły posiłki -nowi ?! -nie wypranie w PREWOLU :)
Jasio nigdy nie miał dziewczyny więc prosi ojca o radę -tato mogę przyprowadzić dziewczynę do domu -możesz synu -ale ja nie wiem jak się z nią obchodzić -to ja się schowam w drugim pokoju i będę ci podpowiadał i tak zrobili jasiu przyprowadził dziewczyne i przybiega do ojca -tato tato co teraz -zaproponuj kawę i ciastka po chwili -już ,a co teraz -teraz włącz nastrojową muzykę -no już co teraz -teraz ją pieść i dotykaj - no i co tato ,co teraz, -teraz zacznij ją rozbierać -i co tato i co? Ojciec podniecony, już nie wytrzymał i mówi -a teraz usiądź na nią i wal ją Jasiu przewraca dziewczynę, obkłada ja pięściami, z główki, z liście, kopnik z półobrotu i krzyczy -Tato! TATOOO! ona krwawi. ojciec. -dobrze K*rwa znak że jest dziewica :)
babcia prosi jasia pomóz mi włożyć czopek,jasiu mówi no coś ty babciu nie mogę,babcia prosi i prosim,pomóz jasiu bo sama nie dam rady.Jasiu się zlitował i się zgodził.Babcia się wypieła a Jasiu pyta W TE OSMOLONE CZY W TE SZMATY?
Dziennikarz miał przeprowadzic wywiad z ludzmi co by zrobili jak by wygrali w totka, pyta kolegę z redakcji co byś zrobił? -a kupił bym sobie matiza, -a reszta ? -reszta na procent. Pyta lekarza lekarz mówi -a kupił bym sobie mercedesa, -a reszta? -reszta na procent. Pyta przedsiębiorcę co by pan zrobił jak by pan wygrał ? - a ile? pyta przedsiębiorca - a tak 6 milionów - zapłacił bym zaległy podatek i zus - a reszta? -a reszta niech czeka dalej.
Za czasów Gierka pijany facet sika w parku, podchodzi do niego milicjant i mówi proszę pana tu nie wolno sikac płaci pan 50 zł mandatu. Facet wyciąga 100zł i daje władzy, ale ja nie mam wydac mówi milicjant, na to facet lej pan ja stawiam.
Wraca pijany mąż do domu w nocy drzwi zamknięte więc puka, żona przez drzwi krzyczy że go nie wpuści, on na to -ale mam piękne kwiaty dla pięknej kobiety. Żona otwiera ten wchodzi a ona pyta a gdzie piękne kwiaty? a on -a gdzie piękna kobieta?
Kawał o orzeszku. Mąż jak wracał do domu nawalony zawsze lał swoją żonę. I kiedyś w nocy o 3 rozlega się huk na schodach a potem walenie w drzwi. Żona patrzy w wizjer a tam jej mężuś nawalony jak bela próbuje dostać się do domu.
Kobitka: Nie wpuszczę cie bo znów jesteś pijany i będziesz mnie bić.
Babka sobie myśli: taki miły, może faktycznie zrozumiał i już nie będzie mnie tłuc. Po chwili namysłu otwiera drzwi. A mąż wpada, łapie kobitę za gardło i ryczy:
Jasiu wraca z szkoly tato na podwórku lezy pod samochodem ,tato wójek mówil ze jemu automat na szczescie sie nie psuje, a co to jest automat ,nie przeszkadzaj i mama z obiadem czeka. Po obiedzie Jasiu wychodzii znowu pyta tato co to jestautomat__nie przeszkadzaj nie mam czasu na glupoty! Dobra ide wujka sie zapytac? Stój gdzie idziesz i wygramolil sie z pod auta, chcesz wiedziec co to jest automat to ci powiem jak mama jest k..wa to syn automatycznie jest sk......yn, i daj mi spokuj bo pracuje!!
Siedzi sobie wędkarz nad wodą i łowi sobie ryby niedaleko od drogi taki uliczny spacernik siedząc tak przez 2 godz nic nie złapał i tak sobie myśli co tu zrobić aby złapać rybę , w pewnym momęcie wpadł na pomysł wstał i szukał cegły nagle znalazł i wziął ją i wrócił na swoje stanowisko łowienia , położył cegłę na głowie i tak siedzi po kilku minutach idąc ulicą kobieta zaówarza wędkarza i podchodzi do niego i pytając go co pan robi? jak co ryby łowię kobieta odpowiada widzę że pan ryby łowi ale po co panu ta cegłówka na głowie? ,wędkarz odpowiada widzisz pani ja tu siedzę nad wodą 2 godziny i nic nie złapałem a na cegłę już mam jedno branie w ciągu 5 min a ile będzie nie wiadomo.
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Babcia do dziadzie masz tu 10zl idz do sklepu i kup chleb i mleko, bedziesz pamietal? nie bede pisac na kartce, dwie rzeczy chleb i mleko!! Dziadzio wraca trzyma w rece puszke farby, a babcia krzyczy a gdzie pedzel, powiedzialam wyraznie dwie rzeczy nawet tego nie mozesz zapamietac , dwie rzeczy ,dwie rzeczy,co ja z toba mam??
Spotkał się zając z niedźwiedziem. Niedźwiedź:
- Te, zając, chcesz zobaczyć helikopter?
- No pewnie!
- To zamknij oczy!
Zając zamknął oczy, niedźwiedź zakręcił mu uszy, puścił je, a zając
poleciał, po czym z hukiem spadł w krzaki. Niedźwiedź tylko zarżał
głośno i poszedł dalej. Kilka dni później spotykają się znów. Zając
mówi:
- Te, niedźwiedź, chcesz zobaczyć helikopter?
Na co niedźwiedź, macając swoje małe uszy:
- No, chcę...
- To zamknij oczy!
Niedźwiedź zamknął oczy, a zając jak go nie zdzieli ogromnym kijem przez łeb. Niedźwiedź padł, a zając uciekając krzyczy:
- No i jakiego ch**a tak blisko śmigieł stajesz?
Witam :) Może kawał nie typowo wędkarski ale ...;)
Jasiu chce popływać i pyta ratownika o zgodę:
- Czy mogę popływać w tym basenie?
- Musisz mi najpierw pokazać jak pływasz.
Jasiu zaczyna. Robi fikołki, pływa, nurkuje. Wreszcie ratownik pyta:
- Gdzie ty nauczyłeś się tak pływać?
- Tata (wędkarz) wypływał łódką na środek jeziora i wyrzucał mnie...
- To pewnie trudno było dopłynąć do brzegu?
- Nie - mówi Jasiu. Najtrudniej było wydostać się z worka.
Do łowiącego ryby w parku mężczyzny podchodzą policjanci. Jeden z nich mówi:
- Dokumenty poproszę.
- Nie mam - odpowiada mężczyzna.
Policjanci na to:
- No to idziemy!
- No to idźcie!
Kobieta po śmierci trafia do nieba i natychmiast rozpoczyna poszukiwania
swego męża. Święty Piotr sprawdza w kartotece, ale w rubrykach:wędkarze,
normalni, błogosławieni, święci nie ma nazwiska poszukiwanego.
Podejrzewając najgorsze, czyli zsyłkę do konkurencji, św. Piotr pyta ze
współczuciem:
- A ile lat byliście państwo małżeństwem?
- Ponad 50 lat! - odpowiada żona pochlipując.
- To trzeba było od razu tak mówić! - uradowany Piotr podrywa się do kartoteki.
- Z pewnością znajdziemy go w dziale "męczennicy"!
Idzie facet łowić ryby. Zima, no więc wycina
przerębel i zarzuca wędkę. Siedzi 20 minut i nic. Siedzi 40 minut -
ciągle nic. Po godzinie (ciągle nic) przychodzi inny facet, wycina
przerębel i łowi. Jedna, druga, trzecia... Aż pierwszy mówi:
- Ja tu siedzę godzinę, dupa mi zmarzła i nic nie złowiłem, a Ty tu jesteś kilka minut i masz mnóstwo ryb! Jak to robisz?
- Łołałimłeąmłemłe!
- Co?
- Łołałimłeąmłełe!
- Co?
Drugi wypluwa to, co ma w ustach i mówi:
- Robaki muszą być ciepłe.
Przychodzi stara babcia do apteki i mówi:
- Poproszę 200 prezerwatyw.
Farmaceutka patrzy się tak na nią, ale podała cały karton prezerwatyw. W pewnym momencie nie wytrzymuje i pyta:
- Przepraszam bardzo, ale po co pani te prezerwatywy?
A babcia odpowiada:
- Telewizor mi się popsuł, przyszedł majster i powiedział żebym kupiła bezpieczniki, bo będzie dużo pi***enia.
Student w aptece kupuje prezerwatywy wybiera takie śmakie owakie kupił z 50 za nim stoi babcia i pyta -panie a na co to ? student odpowiada to są środki antykoncepcyjne, babcia na to -na co? na to student -na jeb...nie i poszedł. Babcia podchodzi do okienka i prosi o to samo, magister pyta -a na co to pani? babcia - no tu mnie je..e i tu mnie je..e
Przychodzi pijany mąż do domu żona pyta -gdzie byłeś łajzo .Na co mąż odpowiada -piłem z kolegami .Na drugi dzień sytuacja się powtarza . Na trzeci dzień mąż po przekroczeniu progu pada żona patrzy i myśli co tu zrobić nagle wpada na pomysł i wsadza mężowi prezerwatywe do dupy . Rano pyta męża -i co dziś też pijesz z kolegami -na co mąż wkużony -ja jużnie mam kolegów.
Wchodzi facet do gabinetu lekarskiego z rybką i mówi:
- Kicha.
- Jaka kicha? - pyta lekarz
- Rybka kicha - odpowiada facet.
- Ale ja nie zajmuję się zwierzętami.
Na to facet:
- Jak to nie? Kolega mówił, że mu pan raka wyleczył!
Spotkanie "AA" - Cześć, jestem Czesio. Pije od 20 lat. Przyszedłem tutaj, bo podobno rozwiązujecie problemy związane z alkoholem.
- Oczywiście. Powiedz nam, jak możemy Ci pomóc?
- Brakuje mi 1,50 zł....
Strażak wrócił z pracy do domu i mówi do małżonki:
- Słuchaj, mamy wspaniały system u nas w remizie. Kiedy zadzwoni
pierwszy dzwonek - ubieramy nasze kurtki. Kiedy zadzwoni dzwonek drugi -
zjeżdżamy po rurze na dół. Dzwoni trzeci dzwonek i wszyscy już siedzimy
w wozie. Od dzisiaj chcę, żeby w tym domu obowiązywała podobna zasada.
Kiedy powiem do Ciebie "Dzwonek pierwszy" - masz się rozebrać. Kiedy
powiem "dzwonek drugi" - masz wskoczyć do łóżka. Kiedy powiem - "dzwonek
trzeci" - zaczynamy całonocne igraszki.
Następnej nocy mąż wraca do domu i woła:
- Dzwonek pierwszy.
Żona rozebrała się do naga.
- Dzwonek drugi - zawołał strażak i żona wskoczyła do łóżka.
- Dzwonek trzeci - i zaczęli uprawiać seks.
Po dwóch minutach żona woła:
- Dzwonek czwarty!
- Co to jest dzwonek czwarty? - pyta zdziwiony mąż.
- Więcej węża - odpowiada żona - jesteś bardzo daleko od ognia.
Nad rzeką, obok farmy siedzi krowa i pali trawkę. Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
- Te, krowa, co robisz?
- Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
- Daj trochę, jeszcze nigdy nie kurzyłem..
- Jasne! Ciągnij macha bracie!
Bóbr wciągnął dym i od razu go wypuścił. Na to krowa:
- Stary, nie taaak! Patrz: ciągniesz macha i trzymasz go w płucach dłuższą
chwile. Zresztą - wiesz co? W tym czasie jak wciągniesz, przepłyń się
kawałek pod wodą w dól rzeki, wróć tu i wtedy wypuść powietrze. I mówię
ci będzie OK.
Jak uradzili tak zrobili. Bóbr się zaciągnął, płynie pod wodą, ale już
po kilku chwilach zrobiło mu się miło. Wyszedł na brzeg po drugiej
stronie rzeki, walnął się na trawę i orbituje. Podchodzi do niego
hipopotam i pyta:
- Te bóbr, co robisz?
- Aaaa, widzisz hipciu, fazuje sobie troszkę...
- Daj macha, ja też chce.
- Podpłyń na drugi brzeg do krowy. Ona ci da.
Hipopotam podpłynął w górę rzeki, wychodzi na brzeg, a krowa wywaliła gały i krzyczy:
- Bóbr, k..wa, WYPUŚĆ POWIETRZE!
Dzięki za ten temat. Nareszcie coś wesołego. Mam prosbę do tych co są niezadowoleni bo niektóre są stare a inne bylejakie albo coś inego. Nie patrzcie na to Trzeba wyszukiwać, te które mi się podobają. Innym spodoba się co innego. Osobiście znam dużo róznych kawałów ale i te przeczytam. Mozna się zastanowic czy nie znalazłby się ktos co zebrałby do kupki kawały wędkarskie i wydał to jak kiedyś wydano kawały o fiacie 126p. Nie musi to być wielka księga, może być broszurka. Sam zamowilbym kilka egzemplaży. Przedyskutujcie ten temat. Miałem nie pisac kawału ale dodam jeden.
Nad Bugiem siedzi dwóch wędkarzy. Po jednej stronie polak a po drugiej ukrainiec. Ryba jakoś nie chce braćwięc polak wyjął pęto kielbasy, butelkę piwa i je. Ukrainiec glodny mówi - te polak daj kawałek kiełbasy. Polak chciał go spławić więc mówi, Dobra, jak wypijesz wiaderko wody to ci dam. Ukrainiec chwycil wiaderko po zanęcie i pije. pije, pije, pije aż skonczył. Polak mówi - dac ci kielbasy, bedziesz jadł? A on na to . Nie będę jadł. A polak. Tobie się chciało pić a nie jeść to co mi zawracasz glowę o kiełbasę. Zaznaczę, że to nie nówka bo tam był ruski ale teraz tam jest Ukraina.
Leci samolot, nagle awaria, samolot zaczyna spadać. Stewardesa podchodzi do Francuza:
- Niech pan skoczy i odciąży samolot, uratuje pan wielu ludzi.
Francuz pomyślał, wypił całe wino, wyruchał wszystkie brunetki, krzyknął "Viva la France!" i skoczył.
Samolot spada dalej. Stewardesa prosi Amerykanina. Amerykanin pomyślał,
wypił całą whisky, wyruchał wszystkie blondynki, krzyknął "God bless the
USA!" i skoczył. Samolot dalej spada. Stewaresa podchodzi do Polaka:
- Niech pan skoczy uratuje pan nas!
- Nie ma mowy!
- No niech pan skoczy będzie pan bohaterem...
Polak pomyślał, wypił wszystko co się dało wypić, wyruchał wszystko co
się rusza, krzyknął "Niech żyje Mozambik!" i wyrzucił Murzyna stojącego
obok...
Mamo, mamo, u babci w pokoju jest małż!
- bredzisz, Jasiu, nie ma żadnego małża.
- jest, jest, choć i sama zobacz.
Mama wchodzi do pokoju a tam babcia rozłożona w koszuli nocnej na łóżku, nogi rozwarte, nie ma bielizny i wszystko jej widać.
- Jasiu, to nie małż, tylko pochwa babci...
Na co Jasiu:
- ale smakuje jak małż.
Miał ksiądz papugę która strasznie się modliła, a facet papuga który strasznie bluzgał, kiedyś ksiądz zaproponował że weżmie go na wychowanie i tak zrobił, ksiądz postawił klatkę papuga koło klatki papugi. Papug do papugi: -te laska pie...lisz sie troszkę? Na to papuga: -a jak ku...a myślisz o co się całe życie modlę?
Odprawia ksiądz drogę krzyżową, nagle przyjeżdża facet i mówi że żona mu umiera i trzeba jej ostatniej posługi udzielic, -ale jak ja tak w środku nabożeństwa nie mogę wyjśc mówi ksiądz, na to facet -to może kościelny skończy? -on nie skończy trochę szurnięty jest. -trzeba mu coś obiecac i skończy. Woła ksiądz kościelnego i mówi: -słuchaj Franek za każdą stacje dostaniesz pięcdziesiątkę mszalnego bo ja muszę wyjechac. Kościelny się zgodził, ksiądz pojechał i trochę mu się zeszło, wraca po 2 godzinach a wkościele się świeci, wchodzi a kościelny z ambony: -Stacja 44 syn Weroniki idzie do wojska. Przyjedź mamo na przysięgę......
Przychodzi klient do sklepu akwarystycznego i mówi do sprzedawczyni ,nie dałem moim rybkom jedzenia przez dwa dni,czy to im nie zaszkodzi. Na to pani odpowiada, nie pod warunkiem,że mają wodę do picia.
To chyba w Iraku. Polska baza. Przyjeżdża generalicja i pytają: - Jeść co macie? - Mamy! - Pić co macie? - Mamy! - Dupczyć co macie? - Mamy! Za miesiąc ta sama sytuacja. Generał: - żarcie wam dowozimy, picie wam dowozimy, ale skąd dupczenie? Na to szeregowy: - Tam za rogiem stoi wielbłądzica, Panie generale. Poszedł więc generał, zrobił co miał zrobić, wraca (zapinając rozporek) i mówi: - Hmmmm ...trochę stara ta wielbłądzica. - Stara, stara ale do burdelu jeszcze podwozi.
***********************************************
Z badań naukowych wynika, że nauczycielka to najlepsza kandydatka na żonę:
- Kobieta z klasą.
- Bez skrupułów postawi Ci pałę.
- Potrafi pieprzyć przez całą godzinę.
********************************************** Przed knajpę zajechał super sportowy wóz, a z niego wyszedł szałowo
ubrany facet. Podszedł do niego brudny i śmierdzący żebrak i prosi o
kasę:
- Dajże mi trochę forsy, bo umrę z głodu i ja i moje dzieci.
Po chwili zastanowienia, facet sięga do kieszeni i wyciąga banknot 100$ i podaje ..., ale cofa rękę i mówi:
- Na pewno przepijesz!
- Nieee! Jestem abstynentem. Ja nie piłem wódki już od 10 lat!
Znowu facet podaje żebrakowi banknot, ale ponownie cofa rękę i mówi:
- Na pewno przepalisz!
- Nieee! Ja nigdy nie paliłem papierosów!
Znowu facet podaje pieniądze i ponownie cofa rękę:
- To stracisz na dziwki!
- W życiu! Nie interesują mnie żadne kobiety, tylko moja żona i dzieci!
Po namyśle facet otwiera drzwi od swojej gabloty i mówi:
- Wsiadaj!
- Ja?! Jestem Przecież brudny, śmierdzący i pobrudzę auto w środku.
- Wsiadaj! Pojedziemy do mojej żony ... Chcę jej pokazać, jak wygląda facet, który nie pije, nie pali i nie chodzi na dziwki ...
Mistrz Polski w skokach spadochronowych wspomina swój "pierwszy raz":
- Wyskoczyłem z samolotu i poczułem się jak ptak...
- Taki wolny? - przerywa jeden ze słuchaczy.
- Nie, po prostu leciałem i srałem...
*************************************
Dwóch staruszków siedzi na ławeczce pod domem spokojnej starości, patrzą
melancholijnie w przestrzeń, kiedy w pewnej chwili odzywa się jeden z
nich:
- Tadziu, mam już 75 lat, jak bym się nie ruszył wszystko mnie boli i
dokucza reumatyzm... Jesteś moim rówieśnikiem, powiedz, jak ty się
czujesz?
- Jak nowo narodzony.
- Naprawdę? Jak nowo narodzony?
- Tak. Nie mam włosów, nie mam zębów i chyba przed sekundą zlałem się w gacie.
*****************************************
Przy kasie w markecie stoją ojciec i synek.
Synek pyta:- Tato, a dlaczego te prezerwatywy są pakowane po 3 sztuki?
Ojciec na to: - A wiesz, bo to zestaw uczniowski, bo uczniowie cały
tydzień się uczą, a bzykają tylko w piątek, sobotę i niedzielę.
- Aha - mówi synek i dalej drąży temat - a te sześciopaki to dla kogo?
- A te synku, to dla studentów - cały tydzień bzykają, a w niedzielę odpoczywają.
- Tato, tato a te po dwanaście?
- A te to dla żonatych...
- Jak to? - pyta zdziwiony synek
- No wiesz: styczeń, luty, marzec, kwiecień itd.
Z innej beczki ...Całkiem z innej. Warszawa, korek na Jerozolimskich, do jednego kierowcy odzywa się drugi - Słuchaj, porwali Prezydenta Kaczyńskiego, żądają 100 000 000 złotych, bo inaczej obleją go benzyną i podpalą, robimy właśnie zbiórkę... - Tak? A po ile dają inni kierowcy? - No tak po 2 - 3 litry
Mąż do żony:
- Jadę na ryby.
- Weź mydło.
- Mydło? A po co mi mydło?
- Żebyś miał czym ręce umyć, jak gówno złapiesz.
Przechodzień pyta wędkarza:
- Biorą?
- Nie bardzo.
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- Gdzie jest?
- Wrzuciłem go do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wkurzał.
Facet przechodzący obok wędkarza stojącego z wędką nad jeziorem, pyta:
- Złowił pan coś?
- Trzy szczupaki.
- Od rana?
- Nie, od urodzenia.
Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- Już nigdy nie pójdę z mężem łowić ryb.
- Co się stało?
- Początek był fatalny. Za głośno rozmawiałam, nie umiałam założyć przynęty, za wcześnie podcięłam rybę...
- Co było potem?
- Tragedia! Złowiłam trzy razy tyle ryb, co On.
Wielki hipermarket. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawce, dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawce do biura :
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio sześćdziesiąt, siedemdziesiąt transakcji w ciągu dnia! A właściwie, to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Ile? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No na początku sprzedałem mały haczyk na ryby.
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem, gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go, jakie ma auto i powiedziałem, że ma za małe, aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby.
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Ty słuchaj, wczoraj złapałem takiego szczupaka.
- Eee... to jeszcze nic. Ja wczoraj złapałem świecącą się lampę.
- Przecież lampa nie może świecić się pod wodą?!
- Skróć szczupaka, to ja zgaszę lampę.
Siedzą dwaj rybacy i łowią ryby. Nagle jeden mówi:
- Przyrzeknijmy sobie, że się nigdy nie ożenimy.
- Dobra.
Za parę lat spotykają się nad tym samym jeziorem i jeden mówi:
- Żenię się.
- Przecież sobie przyrzekaliśmy, że się nie ożenimy.
- No tak, ale...
- Ale co ona takiego ma, że się z nią żenisz? Ładna jest chociaż?
- Nie, brzydka jak ropucha.
- To może bogata?
- Nie, biedna jak mysz.
- To co ona ma takiego?
- Chłopie żebyś Ty widział, jak ona robaki kopie...
Na spotkaniu wędkarzy przed wyjazdem na ryby pada pytanie:
- Panie Prezesie, ile brać butelek wódki?
- Skąd takie pytanie?
- Bo za pierwszym razem wzięliśmy po jednej, to połamaliśmy wędki. Drugim razem wzięliśmy po dwie, to połamaliśmy wędki i nie mogliśmy znaleźć autobusu.
Prezes po chwili namysłu mówi:
- Brać po trzy flachy, nie brać wędek i nie wychodzić z autobusu.
~~Cukier~~
Mąż do żony:
- Jadę na ryby.
- Weź mydło.
- Mydło? A po co mi mydło?
- Żebyś miał czym ręce umyć, jak gówno złapiesz.
Przechodzień pyta wędkarza:
- Biorą?
- Nie bardzo.
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- Gdzie jest?
- Wrzuciłem go do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wkurzał.
Facet przechodzący obok wędkarza stojącego z wędką nad jeziorem, pyta:
- Złowił pan coś?
- Trzy szczupaki.
- Od rana?
- Nie, od urodzenia.
Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- Już nigdy nie pójdę z mężem łowić ryb.
- Co się stało?
- Początek był fatalny. Za głośno rozmawiałam, nie umiałam założyć przynęty, za wcześnie podcięłam rybę...
- Co było potem?
- Tragedia! Złowiłam trzy razy tyle ryb, co On.
Wielki hipermarket. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawce, dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawce do biura :
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio sześćdziesiąt, siedemdziesiąt transakcji w ciągu dnia! A właściwie, to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Ile? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No na początku sprzedałem mały haczyk na ryby.
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem, gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go, jakie ma auto i powiedziałem, że ma za małe, aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby.
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Ty słuchaj, wczoraj złapałem takiego szczupaka.
- Eee... to jeszcze nic. Ja wczoraj złapałem świecącą się lampę.
- Przecież lampa nie może świecić się pod wodą?!
- Skróć szczupaka, to ja zgaszę lampę.
Siedzą dwaj rybacy i łowią ryby. Nagle jeden mówi:
- Przyrzeknijmy sobie, że się nigdy nie ożenimy.
- Dobra.
Za parę lat spotykają się nad tym samym jeziorem i jeden mówi:
- Żenię się.
- Przecież sobie przyrzekaliśmy, że się nie ożenimy.
- No tak, ale...
- Ale co ona takiego ma, że się z nią żenisz? Ładna jest chociaż?
- Nie, brzydka jak ropucha.
- To może bogata?
- Nie, biedna jak mysz.
- To co ona ma takiego?
- Chłopie żebyś Ty widział, jak ona robaki kopie...
Na spotkaniu wędkarzy przed wyjazdem na ryby pada pytanie:
- Panie Prezesie, ile brać butelek wódki?
- Skąd takie pytanie?
- Bo za pierwszym razem wzięliśmy po jednej, to połamaliśmy wędki. Drugim razem wzięliśmy po dwie, to połamaliśmy wędki i nie mogliśmy znaleźć autobusu.
Prezes po chwili namysłu mówi:
- Brać po trzy flachy, nie brać wędek i nie wychodzić z autobusu.
~~Cukier~~
Z rękawa?? Przysiągł bym że do Twojego rękawa nie zaglądałem a znam wszystkie
Z rękawa?? Przysiągł bym że do Twojego rękawa nie zaglądałem a znam wszystkie
I to od lat bardziej z broda jak zrekawa??
Ale to wiecie koledzy taki temacik ;)
Dodam dowcip, właściwie to związany mocno z moją pracą ;)
Nie związany z wędkarstwem.
Facet chodzi po swoim balkonie z papierosem w ręce, nagle zobaczył ślimaka na poręczy...
Długo się nie zastanawiał co zrobić - pstryk!!! Ślimak spadł na goły beton z 3piętra.
- aż tu nagle, miesiąc później..... puk puk,puk puk.
Facet otwiera drzwi, patrzy pod nogi a tam ślimak łypie na niego oczyskami i mówi - Eee co to miało być to przed chwilą???
Dodam dowcip, właściwie to związany mocno z moją pracą ;)
Nie związany z wędkarstwem.
Facet chodzi po swoim balkonie z papierosem w ręce, nagle zobaczył ślimaka na poręczy...
Długo się nie zastanawiał co zrobić - pstryk!!! Ślimak spadł na goły beton z 3piętra.
- aż tu nagle, miesiąc później..... puk puk,puk puk.
Facet otwiera drzwi, patrzy pod nogi a tam ślimak łypie na niego oczyskami i mówi - Eee co to miało być to przed chwilą???
Związane z Twoją pracą...Pracujesz jako maskotka /ślimak/ w supermarkecie ?
Kraina wielkich jezior, bar nad jednym z nich wchodzi facet do baru siada przy ladzie, zamawia piwo, nagle wchodzi drugi, wszyscy po kolei
-cześć BOB, siema Bob, piąteczka Bob
facet pyta barmana
-ej, co to za koleś
barman
-to ty nie wiesz to jest Bob i wszyscy go znają
facet zaintrygowany podchodzi do Boba i mówi;
-siema, nie znam cię i mogę sie z toba założyć że wiele osób tez cię nie zna
-ok załóżmy sie.
-no to nie znasz Baraca Obamy
Bob wyciąga komórkę dzwoni i już jest umówiony z Barackiem na golfa, jada więc z gościem i rzeczywiście znają sie;
-no to na pewno nie znasz Putina
Bob wyciąga komórkę dzwoni i umawia sie z putinem na nurkowanie w bajkale, i rzeczywiście tak był oznali sie, gość już mocno zdenerwowany mówi ;
-ok, ale na pewno papieża nie znasz
Bob komórka i telefon do papieża i umówieni, jadą więc do watykanu, Bob mówi,
-ty stój na placu a ja ci pomacham z okna papieskiego z paieżem.
Bob wchodzi wita sie z papieżem idą do okna spoglądają na plac a tam gosciu leży i zwija sie jakby z bólu , bob zbiega więc z pomocnikami na doł i pyta co sie stało;
-ej czemu lezysz.
-to że znasz papieża to jest ch*uj, ale jak podszedł do mnie turysta i zapytał kto tam stoi w oknie z Bobem to pierdolnełem :)
Dave wchodząc do baru zauważył Johna siedzącego przy stoliku uśmiechniętego od ucha do ucha.
- John, coś ty taki zadowolony?
- Wczoraj woskowałem łódź, tylko woskowałem... i nagle podeszła do mnie ruda piękność.. mówię Ci, stary... z taaakim biustem. Stanęła i spytała: "Mogę popływać z Tobą łodzią?" Powiedziałem: "Pewnie, że możesz." Wziąłem ją więc ze sobą, Dave. Odpłynęliśmy dość sporo od brzegu. Wyłączyłem silnik i mówię do niej: "Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław." I wiesz co, stary? Ona nie umiała pływać, Dave. Rozumiesz? Nie umiała pływać!
Nazajutrz Dave wchodzi do baru i widzi Johna jeszcze bardziej zadowolonego niż wczoraj.
- Widzę, że humor Cię nie opuszcza...
- Ech, stary... muszę Ci opowiedzieć... woskowałem wczoraj łódź, tylko woskowałem... i podeszła superblondyna, z ... no wiesz... z taaakim biustem... Spytała, czy może popływać ze mną łodzią. "Jasne" - mówię. Odpłynąłem jeszcze dalej niż ostatnio. Wyłączyłem silnik i mówię do niej: "Albo sex, albo płyniesz do brzegu wpław." Stary... nie umiała pływać, ta też nie umiała pływać!!
Parę dni później w znanym już nam barze Dave znowu spotyka Johna, tym razem jednak widzi, że John sączy piwko i popłakuje.
- Hej, John, coś Ty dzisiaj dla odmiany taki smutny?
- Ech, Dave, wczoraj znowu woskowałem swoją łódź, wiesz, tylko woskowałem... i nagle staje przede mną ponętna brunetka... piersi... stary! Taaakie miała. No i pyta, czy może popływać ze mną łodzią. Więc jej mówię: "Jasne, że możesz." Popłynęliśmy daleko, jeszcze dalej niż poprzednio... Wyłączyłem silnik, popatrzyłem na jej biust i powiedziałem: "Albo sex, albo płyniesz wpław do brzegu." Ona ściągnęła figi... Dave!!! Ona miała członka! Miała ogromnego członka, stary! A ja... ja nie umiem pływać. Rozumiesz? Nie umiem pływać!!!
Kraina wielkich jezior, bar nad jednym z nich wchodzi facet do baru siada przy ladzie, zamawia piwo, nagle wchodzi drugi, wszyscy po kolei
Znowu broda 35 lat temu muzoleum Lenina w Moskwie Brezniew, Gierek i nasz Kowalski z naszym Papierzem w Rzymie
Dave wchodząc do baru zauważył Johna siedzącego przy stoliku uśmiechniętego od ucha do ucha.
- John, coś ty taki zadowolony?
Nabór kandydatek- baletnic przez rezysera do spektaklu Jeziero Labedzie w pakamerze rezysera
kurcze to widzę że mocno zacofany jestem , kolega to chyba jakimś komikiem jest bo ja sie na historii dowcipów nie znam, pozdrawiam.
może kolega coś dorzuci i czymś zabłyśnie ;)
to może tego kolega nie zna,
Syn do ojca ;
-tato co to znaczy teoretycznie i praktycznie
-już ci tłumaczę synku, idź do mamy i zapytaj czy odda się murzynowi za 2000 dolarów
- synek wraca,
-powiedziała że sie odda, bo ty słabo zarabisz
-a teraz idź do siostry i zapytaj o to samo
-wraca;
-powiedziała że sie odda bo mam mało kieszonkowego
-a teraz zapytaj o to dziadka
po chwili
-powiedział że się odda bo mam małą rentę
- no i widzisz synku teoretycznie mamy w domu 6000 dolarów, a praktycznie dwie k*urwy i jednego pedała w rodzinie;p
Linia frontu, w Stalinningradzie niemcy otoczeni zewsząd rosyjskimi oddziałami próbują się bronić
naglę do Obensthurmfurhera podchodzi szeregowy.
-Her general przybyły posiłki
-nowi ?!
-nie wypranie w PREWOLU :)
Jasio nigdy nie miał dziewczyny więc prosi ojca o radę
-tato mogę przyprowadzić dziewczynę do domu
-możesz synu
-ale ja nie wiem jak się z nią obchodzić
-to ja się schowam w drugim pokoju i będę ci podpowiadał
i tak zrobili jasiu przyprowadził dziewczyne i przybiega do ojca
-tato tato co teraz
-zaproponuj kawę i ciastka
po chwili
-już ,a co teraz
-teraz włącz nastrojową muzykę
-no już co teraz
-teraz ją pieść i dotykaj
- no i co tato ,co teraz,
-teraz zacznij ją rozbierać
-i co tato i co?
Ojciec podniecony, już nie wytrzymał i mówi
-a teraz usiądź na nią i wal ją
Jasiu przewraca dziewczynę, obkłada ja pięściami, z główki, z liście, kopnik z półobrotu i krzyczy
-Tato! TATOOO! ona krwawi.
ojciec.
-dobrze K*rwa znak że jest dziewica :)
babcia prosi jasia pomóz mi włożyć czopek,jasiu mówi no coś ty babciu nie mogę,babcia prosi i prosim,pomóz jasiu bo sama nie dam rady.Jasiu się zlitował i się zgodził.Babcia się wypieła a Jasiu pyta W TE OSMOLONE CZY W TE SZMATY?
Dziennikarz miał przeprowadzic wywiad z ludzmi co by zrobili jak by wygrali w totka, pyta kolegę z redakcji co byś zrobił? -a kupił bym sobie matiza, -a reszta ? -reszta na procent. Pyta lekarza lekarz mówi -a kupił bym sobie mercedesa, -a reszta? -reszta na procent. Pyta przedsiębiorcę co by pan zrobił jak by pan wygrał ? - a ile? pyta przedsiębiorca - a tak 6 milionów - zapłacił bym zaległy podatek i zus - a reszta? -a reszta niech czeka dalej.
Za czasów Gierka pijany facet sika w parku, podchodzi do niego milicjant i mówi proszę pana tu nie wolno sikac płaci pan 50 zł mandatu. Facet wyciąga 100zł i daje władzy, ale ja nie mam wydac mówi milicjant, na to facet lej pan ja stawiam.
Wraca pijany mąż do domu w nocy drzwi zamknięte więc puka, żona przez drzwi krzyczy że go nie wpuści, on na to -ale mam piękne kwiaty dla pięknej kobiety. Żona otwiera ten wchodzi a ona pyta a gdzie piękne kwiaty? a on -a gdzie piękna kobieta?
KOLEDZY TO MOZE Z INNEJ BECZKI ,,CZYM SIE RUZNI JELEN OD DANIELA ?,, odpowiedz udziele o 22 a teraz czekam na wasze propozycje.
KOLEDZY TO MOZE Z INNEJ BECZKI ,,CZYM SIE RUZNI JELEN OD DANIELA ?,, odpowiedz udziele o 22 a teraz czekam na wasze propozycje.
Jeleń stawia, Daniel pije ;)
Oj kolego Krzysztofie,nie dales szans kakurencji,kumpel kiedys w knajpie zadal takie pytanie,to pokladalismy sie ze smiechu,sluchajac odpowiedzi :-)
Farma/ferma ślimaków.
Farma/ferma ślimaków.
W życiu bym nie zgadł.
Na takie ślimaki ryby już łowiłeś ?
Nie, ale miałem myśli że można by spróbować :) szczególnie sumy na zdechlaki, które śmierdzą niemiłosiernie.
Kawał o orzeszku.
Mąż jak wracał do domu nawalony zawsze lał swoją żonę. I kiedyś w nocy o 3 rozlega się huk na schodach a potem walenie w drzwi. Żona patrzy w wizjer a tam jej mężuś nawalony jak bela próbuje dostać się do domu.
Kobitka: Nie wpuszczę cie bo znów jesteś pijany i będziesz mnie bić.
Mąż: Orzeszku... , otwórz.
Żona: Nie.
Mąż: Orzeszku... , otwórz. Powiedział pijackim głosem.
Babka sobie myśli: taki miły, może faktycznie zrozumiał i już nie będzie mnie tłuc. Po chwili namysłu otwiera drzwi. A mąż wpada, łapie kobitę za gardło i ryczy:
O żesz kurwo ale ci teraz wpierdolę!
Jasiu wraca z szkoly tato na podwórku lezy pod samochodem ,tato wójek mówil ze jemu automat na szczescie sie nie psuje, a co to jest automat ,nie przeszkadzaj i mama z obiadem czeka.
Po obiedzie Jasiu wychodzii znowu pyta tato co to jestautomat__nie przeszkadzaj nie mam czasu na glupoty! Dobra ide wujka sie zapytac? Stój gdzie idziesz i wygramolil sie z pod auta, chcesz wiedziec co to jest automat to ci powiem jak mama jest k..wa to syn automatycznie jest sk......yn, i daj mi spokuj bo pracuje!!
dowcip z nad wody,
Siedzimy z bratem nad stawem,jest mgła po drugiej stronie dwóch wędkarzy rozmawiają o bzdetach,
Mgła się przerzedza i jeden mówi drugigo ,,
-ej Józek ty masz dwa różne gumaki na nodze,,czarny i zielony??
-a wiesz było wcześnie rano i nie chciałem palić światła aby nie pobudzić domowników,,
-mija pare minut cisza ,a po chwili Józek wypala.. ale to nic oba są lewe,
brat się tak roześmiał że minęła chwila zanim się skupiliśmy na wędkowaniu ,ale co spojrzeliśmy na drugę stronę znów ogarniał nas śmiech,
-idę sobie łąką patrzę stoi byk
-idę dalej stoi mały byk
-hm.. myślę sobie co to może by??
-a to porostu skórczybyk
Siedzi sobie wędkarz nad wodą i łowi sobie ryby
niedaleko od drogi taki uliczny spacernik
siedząc tak przez 2 godz nic nie złapał i tak sobie
myśli co tu zrobić aby złapać rybę , w pewnym
momęcie wpadł na pomysł wstał i szukał cegły
nagle znalazł i wziął ją i wrócił na swoje stanowisko
łowienia , położył cegłę na głowie i tak siedzi po kilku
minutach idąc ulicą kobieta zaówarza wędkarza i
podchodzi do niego i pytając go co pan robi? jak co
ryby łowię kobieta odpowiada widzę że pan ryby łowi
ale po co panu ta cegłówka na głowie? ,wędkarz odpowiada
widzisz pani ja tu siedzę nad wodą 2 godziny i nic nie
złapałem a na cegłę już mam jedno branie w ciągu 5 min
a ile będzie nie wiadomo.
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
-I co, biorą, panie Nowak? - pyta Franek.
- Biorą, biorą. Wczoraj teczkę mi zabrali, a dzisiaj już rower.
Matka wyprawia do szkoły swojego nastoletniego synka:
-Jasiu w plecaku masz zapakowane drugie śniadanie
-Dorze dobrze
-Pamietaj, żeby na długiej przerwie je zjeść
-Dobrze już dobrze
-I pamiętaj uważaj jak będziesz przechodził przez ulicę
-A co ty mnie qrwa straszysz?
Babcia do dziadzie masz tu 10zl idz do sklepu i kup chleb i mleko, bedziesz pamietal? nie bede pisac na kartce, dwie rzeczy chleb i mleko!!
Dziadzio wraca trzyma w rece puszke farby, a babcia krzyczy a gdzie pedzel, powiedzialam wyraznie dwie rzeczy nawet tego nie mozesz zapamietac , dwie rzeczy ,dwie rzeczy,co ja z toba mam??
Babcie rozmawiają o swoich wnukach:
- Mój będzie ogrodnikiem, bo cały dzień siedzi w ogródku i grzebie w ziemi.
- Mój będzie lekarzem, bo cały dzień bandażuje lalki.
- A mój będzie pilotem, bo cały dzień macza szmatę w benzynie, wącha ją i mówi - Babciu, ale odlot...
Spotkał się zając z niedźwiedziem. Niedźwiedź:
- Te, zając, chcesz zobaczyć helikopter?
- No pewnie!
- To zamknij oczy!
Zając zamknął oczy, niedźwiedź zakręcił mu uszy, puścił je, a zając poleciał, po czym z hukiem spadł w krzaki. Niedźwiedź tylko zarżał głośno i poszedł dalej. Kilka dni później spotykają się znów. Zając mówi:
- Te, niedźwiedź, chcesz zobaczyć helikopter?
Na co niedźwiedź, macając swoje małe uszy:
- No, chcę...
- To zamknij oczy!
Niedźwiedź zamknął oczy, a zając jak go nie zdzieli ogromnym kijem przez łeb. Niedźwiedź padł, a zając uciekając krzyczy:
- No i jakiego ch**a tak blisko śmigieł stajesz?
I co, biorą, panie Nowak? - pyta Franek.
- Biorą, biorą. Wczoraj teczkę mi zabrali, a dzisiaj już rower...
- W czym najszybciej rośnie ryba?
- W oczach wędkarza.
Witam :) Może kawał nie typowo wędkarski ale ...;)
Jasiu chce popływać i pyta ratownika o zgodę:
- Czy mogę popływać w tym basenie?
- Musisz mi najpierw pokazać jak pływasz.
Jasiu zaczyna. Robi fikołki, pływa, nurkuje. Wreszcie ratownik pyta:
- Gdzie ty nauczyłeś się tak pływać?
- Tata (wędkarz) wypływał łódką na środek jeziora i wyrzucał mnie...
- To pewnie trudno było dopłynąć do brzegu?
- Nie - mówi Jasiu. Najtrudniej było wydostać się z worka.
Do łowiącego ryby w parku mężczyzny podchodzą policjanci. Jeden z nich mówi:
- Dokumenty poproszę.
- Nie mam - odpowiada mężczyzna.
Policjanci na to:
- No to idziemy!
- No to idźcie!
Kobieta po śmierci trafia do nieba i natychmiast rozpoczyna poszukiwania swego męża. Święty Piotr sprawdza w kartotece, ale w rubrykach:wędkarze, normalni, błogosławieni, święci nie ma nazwiska poszukiwanego. Podejrzewając najgorsze, czyli zsyłkę do konkurencji, św. Piotr pyta ze współczuciem:
- A ile lat byliście państwo małżeństwem?
- Ponad 50 lat! - odpowiada żona pochlipując.
- To trzeba było od razu tak mówić! - uradowany Piotr podrywa się do kartoteki.
- Z pewnością znajdziemy go w dziale "męczennicy"!
Dialog wędkarza z "rybką".Rymy troszkę Częstochowskie,ale do tego działu pasuje:)
"Wędkarz:
Jeśli nie chcesz śmierci mej, tarła jak i ja wnet chciej!!
Rybka:
A to prostak, a to cieć! Ledwo przylazł - chciałby trzeć!
Wędkarz:
Zdejmuj płetwy, zdejmuj łuskę, chcę się zająć Twoim biustem!
Rybka:
Czy ja wodna latawica, żeby udostępniać cyca???
Wędkarz:
Ty sielawo, o flądro Ty! Dawaj zaraz, pókim dobry!
Rybka:
Coś pogorszył ci się rym, gadać nie mamy o czym!
Wędkarz:
K***a dłużej nie wytrzymię: albo życie albo wymię!!!
Rybka:
Oj uważaj Pan na słowa!!! ...poza tym... mnie boli głowa!
Wędkarz:
Znam ja to - okres i główka - stara rybia to wymówka!
Rybka:
A żeby Cię trafił szlag! A żeby wędkarski hak!
Wędkarz:
Nie dasz??? Dobra, tego kwiatu w tym akwenie jest pół światu
Albo... co chce niech się dzieje, jam ichtiologicznym ge.jem!!! "
Idzie facet łowić ryby. Zima, no więc wycina przerębel i zarzuca wędkę. Siedzi 20 minut i nic. Siedzi 40 minut - ciągle nic. Po godzinie (ciągle nic) przychodzi inny facet, wycina przerębel i łowi. Jedna, druga, trzecia... Aż pierwszy mówi:
- Ja tu siedzę godzinę, dupa mi zmarzła i nic nie złowiłem, a Ty tu jesteś kilka minut i masz mnóstwo ryb! Jak to robisz?
- Łołałimłeąmłemłe!
- Co?
- Łołałimłeąmłełe!
- Co?
Drugi wypluwa to, co ma w ustach i mówi:
- Robaki muszą być ciepłe.
Przychodzi stara babcia do apteki i mówi:
- Poproszę 200 prezerwatyw.
Farmaceutka patrzy się tak na nią, ale podała cały karton prezerwatyw. W pewnym momencie nie wytrzymuje i pyta:
- Przepraszam bardzo, ale po co pani te prezerwatywy?
A babcia odpowiada:
- Telewizor mi się popsuł, przyszedł majster i powiedział żebym kupiła bezpieczniki, bo będzie dużo pi***enia.
Student w aptece kupuje prezerwatywy wybiera takie śmakie owakie kupił z 50 za nim stoi babcia i pyta -panie a na co to ? student odpowiada to są środki antykoncepcyjne, babcia na to -na co? na to student -na jeb...nie i poszedł. Babcia podchodzi do okienka i prosi o to samo, magister pyta -a na co to pani? babcia - no tu mnie je..e i tu mnie je..e
Przychodzi pijany mąż do domu żona pyta -gdzie byłeś łajzo .Na co mąż odpowiada -piłem z kolegami .Na drugi dzień sytuacja się powtarza . Na trzeci dzień mąż po przekroczeniu progu pada żona patrzy i myśli co tu zrobić nagle wpada na pomysł i wsadza mężowi prezerwatywe do dupy . Rano pyta męża -i co dziś też pijesz z kolegami -na co mąż wkużony -ja jużnie mam kolegów.
Dialog wędkarza z "rybką".Rymy troszkę Częstochowskie,ale do tego działu pasuje:)
"Wędkarz:
Jeśli nie chcesz śmierci mej, tarła jak i ja wnet chciej!!
Rybka:
A to prostak, a to cieć! Ledwo przylazł - chciałby trzeć!
Wędkarz:
Zdejmuj płetwy, zdejmuj łuskę, chcę się zająć Twoim biustem!
Rybka:
Czy ja wodna latawica, żeby udostępniać cyca???
Wędkarz:
Ty sielawo, o flądro Ty! Dawaj zaraz, pókim dobry!
Rybka:
Coś pogorszył ci się rym, gadać nie mamy o czym!
Wędkarz:
K***a dłużej nie wytrzymię: albo życie albo wymię!!!
Rybka:
Oj uważaj Pan na słowa!!! ...poza tym... mnie boli głowa!
Wędkarz:
Znam ja to - okres i główka - stara rybia to wymówka!
Rybka:
A żeby Cię trafił szlag! A żeby wędkarski hak!
Wędkarz:
Nie dasz??? Dobra, tego kwiatu w tym akwenie jest pół światu
Albo... co chce niech się dzieje, jam ichtiologicznym ge.jem!!! "
Co ja paczę???
P.S.
Dobrze ze wykropkowałeś "ge.jem"
Wchodzi facet do gabinetu lekarskiego z rybką i mówi:
- Kicha.
- Jaka kicha? - pyta lekarz
- Rybka kicha - odpowiada facet.
- Ale ja nie zajmuję się zwierzętami.
Na to facet:
- Jak to nie? Kolega mówił, że mu pan raka wyleczył!
Spotkanie "AA"
- Cześć, jestem Czesio. Pije od 20 lat. Przyszedłem tutaj, bo podobno rozwiązujecie problemy związane z alkoholem.
- Oczywiście. Powiedz nam, jak możemy Ci pomóc?
- Brakuje mi 1,50 zł....
Strażak wrócił z pracy do domu i mówi do małżonki:
- Słuchaj, mamy wspaniały system u nas w remizie. Kiedy zadzwoni pierwszy dzwonek - ubieramy nasze kurtki. Kiedy zadzwoni dzwonek drugi - zjeżdżamy po rurze na dół. Dzwoni trzeci dzwonek i wszyscy już siedzimy w wozie. Od dzisiaj chcę, żeby w tym domu obowiązywała podobna zasada. Kiedy powiem do Ciebie "Dzwonek pierwszy" - masz się rozebrać. Kiedy powiem "dzwonek drugi" - masz wskoczyć do łóżka. Kiedy powiem - "dzwonek trzeci" - zaczynamy całonocne igraszki.
Następnej nocy mąż wraca do domu i woła:
- Dzwonek pierwszy.
Żona rozebrała się do naga.
- Dzwonek drugi - zawołał strażak i żona wskoczyła do łóżka.
- Dzwonek trzeci - i zaczęli uprawiać seks.
Po dwóch minutach żona woła:
- Dzwonek czwarty!
- Co to jest dzwonek czwarty? - pyta zdziwiony mąż.
- Więcej węża - odpowiada żona - jesteś bardzo daleko od ognia.
Nad rzeką, obok farmy siedzi krowa i pali trawkę. Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
- Te, krowa, co robisz?
- Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
- Daj trochę, jeszcze nigdy nie kurzyłem..
- Jasne! Ciągnij macha bracie!
Bóbr wciągnął dym i od razu go wypuścił. Na to krowa:
- Stary, nie taaak! Patrz: ciągniesz macha i trzymasz go w płucach dłuższą
chwile. Zresztą - wiesz co? W tym czasie jak wciągniesz, przepłyń się kawałek pod wodą w dól rzeki, wróć tu i wtedy wypuść powietrze. I mówię ci będzie OK.
Jak uradzili tak zrobili. Bóbr się zaciągnął, płynie pod wodą, ale już po kilku chwilach zrobiło mu się miło. Wyszedł na brzeg po drugiej stronie rzeki, walnął się na trawę i orbituje. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
- Te bóbr, co robisz?
- Aaaa, widzisz hipciu, fazuje sobie troszkę...
- Daj macha, ja też chce.
- Podpłyń na drugi brzeg do krowy. Ona ci da.
Hipopotam podpłynął w górę rzeki, wychodzi na brzeg, a krowa wywaliła gały i krzyczy:
- Bóbr, k..wa, WYPUŚĆ POWIETRZE!
Dzięki za ten temat. Nareszcie coś wesołego. Mam prosbę do tych co są niezadowoleni bo niektóre są stare a inne bylejakie albo coś inego. Nie patrzcie na to Trzeba wyszukiwać, te które mi się podobają. Innym spodoba się co innego. Osobiście znam dużo róznych kawałów ale i te przeczytam.
Mozna się zastanowic czy nie znalazłby się ktos co zebrałby do kupki kawały wędkarskie i wydał to jak kiedyś wydano kawały o fiacie 126p. Nie musi to być wielka księga, może być broszurka.
Sam zamowilbym kilka egzemplaży.
Przedyskutujcie ten temat.
Miałem nie pisac kawału ale dodam jeden.
Nad Bugiem siedzi dwóch wędkarzy. Po jednej stronie polak a po drugiej ukrainiec. Ryba jakoś nie chce braćwięc polak wyjął pęto kielbasy, butelkę piwa i je. Ukrainiec glodny mówi - te polak daj kawałek kiełbasy. Polak chciał go spławić więc mówi, Dobra, jak wypijesz wiaderko wody to ci dam. Ukrainiec chwycil wiaderko po zanęcie i pije. pije, pije, pije aż skonczył. Polak mówi - dac ci kielbasy, bedziesz jadł? A on na to . Nie będę jadł. A polak. Tobie się chciało pić a nie jeść to co mi zawracasz glowę o kiełbasę.
Zaznaczę, że to nie nówka bo tam był ruski ale teraz tam jest Ukraina.
Pozdrawiam.
Leci samolot, nagle awaria, samolot zaczyna spadać. Stewardesa podchodzi do Francuza:
- Niech pan skoczy i odciąży samolot, uratuje pan wielu ludzi.
Francuz pomyślał, wypił całe wino, wyruchał wszystkie brunetki, krzyknął "Viva la France!" i skoczył.
Samolot spada dalej. Stewardesa prosi Amerykanina. Amerykanin pomyślał, wypił całą whisky, wyruchał wszystkie blondynki, krzyknął "God bless the USA!" i skoczył. Samolot dalej spada. Stewaresa podchodzi do Polaka:
- Niech pan skoczy uratuje pan nas!
- Nie ma mowy!
- No niech pan skoczy będzie pan bohaterem...
Polak pomyślał, wypił wszystko co się dało wypić, wyruchał wszystko co się rusza, krzyknął "Niech żyje Mozambik!" i wyrzucił Murzyna stojącego obok...
Mamo, mamo, u babci w pokoju jest małż!
- bredzisz, Jasiu, nie ma żadnego małża.
- jest, jest, choć i sama zobacz.
Mama wchodzi do pokoju a tam babcia rozłożona w koszuli nocnej na łóżku, nogi rozwarte, nie ma bielizny i wszystko jej widać.
- Jasiu, to nie małż, tylko pochwa babci...
Na co Jasiu:
- ale smakuje jak małż.
- Daj pan dwa złote człowiekowi w potrzebie- żebrze bezdomny.
- Jaką mam pewność, że nie kupisz za to wódki?- powątpiewa przechodzień.
- Ja w ogóle nie piję!- zapewnia żebrak.
- To pewnie wydasz na papierosy?
- Skądże znowu!? Ja przecież nie palę.
- W takim razie przepuścisz na hazard? - przechodzień nie ustępuje.
- Nigdy nie uprawiałem żadnych gier hazardowych.
- Słuchaj, w takim razie dam ci nie dwa ale dwieście złotych, pod warunkiem, że pójdziesz za mną do mojej żony! - proponuje przechodzień.
- Ale po co?
- Bardzo chciałbym jej pokazać, jak wygląda człowiek, który nie pije, nie pali i nie gra w pokera!
80-latek chce się kochać z żoną.
- Ale tylko z prezerwatywą - zaznacza żona.
- Przecież w twoim wieku nie grozi Ci ciąża - przekonuje mąż.
- Ale salmonella od starych jaj tak!
Miał ksiądz papugę która strasznie się modliła, a facet papuga który strasznie bluzgał, kiedyś ksiądz zaproponował że weżmie go na wychowanie i tak zrobił, ksiądz postawił klatkę papuga koło klatki papugi. Papug do papugi: -te laska pie...lisz sie troszkę? Na to papuga: -a jak ku...a myślisz o co się całe życie modlę?
Odprawia ksiądz drogę krzyżową, nagle przyjeżdża facet i mówi że żona mu umiera i trzeba jej ostatniej posługi udzielic, -ale jak ja tak w środku nabożeństwa nie mogę wyjśc mówi ksiądz, na to facet -to może kościelny skończy? -on nie skończy trochę szurnięty jest. -trzeba mu coś obiecac i skończy. Woła ksiądz kościelnego i mówi: -słuchaj Franek za każdą stacje dostaniesz pięcdziesiątkę mszalnego bo ja muszę wyjechac. Kościelny się zgodził, ksiądz pojechał i trochę mu się zeszło, wraca po 2 godzinach a wkościele się świeci, wchodzi a kościelny z ambony: -Stacja 44 syn Weroniki idzie do wojska. Przyjedź mamo na przysięgę......
Przychodzi klient do sklepu akwarystycznego i mówi do sprzedawczyni ,nie dałem moim rybkom jedzenia przez dwa dni,czy to im nie zaszkodzi. Na to pani odpowiada, nie pod warunkiem,że mają wodę do picia.
Rozmowa dwóch zażartych wędkarzy....
- ty, nie obraź się , ale mam takie dość prywatne pytanie!
- spoko, mów
- to prawda że twoja żona jest bardzo brzydka???
- hmmm... brzydka jest... ale ma robaki!!!
To chyba w Iraku. Polska baza.
Przyjeżdża generalicja i pytają:
- Jeść co macie?
- Mamy!
- Pić co macie?
- Mamy!
- Dupczyć co macie?
- Mamy!
Za miesiąc ta sama sytuacja.
Generał:
- żarcie wam dowozimy, picie wam dowozimy, ale skąd dupczenie?
Na to szeregowy:
- Tam za rogiem stoi wielbłądzica, Panie generale.
Poszedł więc generał, zrobił co miał zrobić, wraca (zapinając rozporek) i mówi:
- Hmmmm ...trochę stara ta wielbłądzica.
- Stara, stara ale do burdelu jeszcze podwozi.
***********************************************
Z badań naukowych wynika, że nauczycielka to najlepsza kandydatka na żonę:
- Kobieta z klasą.
- Bez skrupułów postawi Ci pałę.
- Potrafi pieprzyć przez całą godzinę.
**********************************************
Przed knajpę zajechał super sportowy wóz, a z niego wyszedł szałowo ubrany facet. Podszedł do niego brudny i śmierdzący żebrak i prosi o kasę:
- Dajże mi trochę forsy, bo umrę z głodu i ja i moje dzieci.
Po chwili zastanowienia, facet sięga do kieszeni i wyciąga banknot 100$ i podaje ..., ale cofa rękę i mówi:
- Na pewno przepijesz!
- Nieee! Jestem abstynentem. Ja nie piłem wódki już od 10 lat!
Znowu facet podaje żebrakowi banknot, ale ponownie cofa rękę i mówi:
- Na pewno przepalisz!
- Nieee! Ja nigdy nie paliłem papierosów!
Znowu facet podaje pieniądze i ponownie cofa rękę:
- To stracisz na dziwki!
- W życiu! Nie interesują mnie żadne kobiety, tylko moja żona i dzieci!
Po namyśle facet otwiera drzwi od swojej gabloty i mówi:
- Wsiadaj!
- Ja?! Jestem Przecież brudny, śmierdzący i pobrudzę auto w środku.
- Wsiadaj! Pojedziemy do mojej żony ... Chcę jej pokazać, jak wygląda facet, który nie pije, nie pali i nie chodzi na dziwki ...
Mistrz Polski w skokach spadochronowych wspomina swój "pierwszy raz":
- Wyskoczyłem z samolotu i poczułem się jak ptak...
- Taki wolny? - przerywa jeden ze słuchaczy.
- Nie, po prostu leciałem i srałem...
*************************************
Dwóch staruszków siedzi na ławeczce pod domem spokojnej starości, patrzą melancholijnie w przestrzeń, kiedy w pewnej chwili odzywa się jeden z nich:
- Tadziu, mam już 75 lat, jak bym się nie ruszył wszystko mnie boli i dokucza reumatyzm... Jesteś moim rówieśnikiem, powiedz, jak ty się czujesz?
- Jak nowo narodzony.
- Naprawdę? Jak nowo narodzony?
- Tak. Nie mam włosów, nie mam zębów i chyba przed sekundą zlałem się w gacie.
*****************************************
Przy kasie w markecie stoją ojciec i synek.
Synek pyta:- Tato, a dlaczego te prezerwatywy są pakowane po 3 sztuki?
Ojciec na to: - A wiesz, bo to zestaw uczniowski, bo uczniowie cały tydzień się uczą, a bzykają tylko w piątek, sobotę i niedzielę.
- Aha - mówi synek i dalej drąży temat - a te sześciopaki to dla kogo?
- A te synku, to dla studentów - cały tydzień bzykają, a w niedzielę odpoczywają.
- Tato, tato a te po dwanaście?
- A te to dla żonatych...
- Jak to? - pyta zdziwiony synek
- No wiesz: styczeń, luty, marzec, kwiecień itd.
Z innej beczki ...Całkiem z innej.
Warszawa, korek na Jerozolimskich, do jednego kierowcy odzywa się drugi
- Słuchaj, porwali Prezydenta Kaczyńskiego, żądają 100 000 000 złotych, bo inaczej obleją go benzyną i podpalą, robimy właśnie zbiórkę...
- Tak? A po ile dają inni kierowcy?
- No tak po 2 - 3 litry