Kubo rybaków już popędziliśmy z okręgu dobrych parę lat temu więc może i by udało sie zaostrzyć przepisy. Tylko wiem że napotkało by się to z dużym oporem, m.in takich ludzi jak Ty. Dlaczego tak bronisz tego żywca??? Ty zdrowy, normalny facet co sika na stojąco ;-)
PS. Wcale nie uważam się za lepszego bo spinninguję. Po prostu jestem całkiem skutecznym wędkarzem. Lecz tylko dlatego że potrafię myśleć i ciągle się rozwijam a nie siedzę z przysłowiową dupą i liczę na łut szczęścia. Lub robotę załatwioną przez najbardziej naturalny pokarm drapieżników...
Takich ludzi jak ja? tzn?
Bo lubię wędkować na żywca czy trupka ( fileta) ??? Nie rozumiem kompletnie .
Mam spingowac bo tak chce kto Ty ? czy inny wędkarz? sory nie rozumiem o co biega .
Jestem zawsze otwrty na poprawe wód .
W Moim okregu w tym roku wprowadzono limity dobowe, roczne i widełki . Nie ma kontroli , inni wędkarze przymykają oko i jest po staremu .
I wiesz co w Polsce nic się nie zmieni póki ludzie nie zrozumieją , że hobby się nie zabija , lub inaczej złowiłeś to weż , ale kur.... nie codziennie i nie , aż tyle.
Też nie czuję sie lepszy ze względu ze spinninguje, poprostu zbrzydło mi patrzenie na dziesiątki dziadków z zywcówkami i siatkami którzy najbardziej narzekają na brak ryb i wyzywaja pzw. Prawda jest taka ze jakby ludzie mieli własny rozum to przepisów nie było by w ogóle potrzeba. I przepraszam jeśli Cię obraziłem :)
Witam Żywieniowcy i Dietetycy w Polsce wspólnie narzekają nad zbyt małą konsumpcję ryb słodkowodnych w naszym kraju. Jednocześnie zachwalając jakie to walory zdrowotne dla organizmu człowieka ma mięso ryb. Apelują o zwiększenie spożycia ryb. Ostatnio na targu zwróciłem uwagę na cenę ryb na stoisku u zawodowego rybaka. Okoń, Płoć , Leszczyk, nawet w przystępnej cenie. Ale Szczupak 18,00zł za kilogram tak zwanego żywca Sandacz 30,00zł Po zakupie dwu kilowego sandacza i oddzieleniu: łeb, wnętrzności, płetwy, i kręgosłup. Cena za kg . Robi się prawie 60,00zł. U nas w sklepie sieci Lewiatan świńska łopatka w promocji kosztuje 9,99zł za kg. Kowalski ma do wybory za tą samą kwotę 1kg. Sandaczowego mięsa czy 6kg. Świniny. Wnioski nasuwają się same. Uważam że my jako wędkarze jesteśmy uprzywilejowaną grupą społeczną która raz na jakiś czas morze skonsumować luksusową rybę. Pytanie: czy powinniśmy sobie odmówić i wypuszczać złowione ryby , o potem iść do rybaka i kupić rybę na obiad, i tym samym dać utrzymanie dla niego i dla jego rędziny???
Witam. Powiem tak.. beretuję ryby, kiedy tylko mam na to ochotę i nikogo się nie pytam, bo żaden człowiek na świecie nie ma prawa do wydawania opinii, czy to dobrze, czy też źle. Zastanawiam się, po co Pan zadaje takie pytania i to publicznie? Musi Pan być bardzo słabym człowiekiem, skoro liczy się Pan z opinią innych.
Zastanawiam się, po co Pan zadaje takie pytania i to publicznie? Musi Pan być bardzo słabym człowiekiem, skoro liczy się Pan z opinią innych.
Mieć rozterki moralne jest ludzką rzeczą, więc nie do końca rozumiem twoje wątpliwości.
Jedno jest pewne. Podobnych dyskusji na forum jest cała masa. Niektórzy z nas działają czynnie w PZW, czytają te wątki. Niech w końcu wyciągną z nich wnioski.
Zastanawiam się, po co Pan zadaje takie pytania i to publicznie? Musi Pan być bardzo słabym człowiekiem, skoro liczy się Pan z opinią innych.
Mieć rozterki moralne jest ludzką rzeczą, więc nie do końca rozumiem twoje wątpliwości.
Jedno jest pewne. Podobnych dyskusji na forum jest cała masa. Niektórzy z nas działają czynnie w PZW, czytają te wątki. Niech w końcu wyciągną z nich wnioski.
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :D
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
morze sprzedaje? Z tego co się orientuje morze nie należy do osoby prywatnej.
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Nie sprzedaje bo dla mnie pasja droższa od pieniędzy,czasami jak ktoś mnie poprosi to dam w prezencie.Jest taki co sprzedaje i ty go bardzo dobrze znasz,bolenie ceni po 5 za kilo a sandacze po ile ma to niestety nie wiem,ale pewnie da ci rabat.
Nigdy nie sprzedałem ryby,mało kiedy zabieram a jak wezmę to już sporadycznie i jak już miałbym komuś sprzedać to oddałbym za darmo.Żaden "piniądz" nie jest warty żadnej ryby!!!!!!!!!!!!!!!!!
Też nie czuję sie lepszy ze względu ze spinninguje, poprostu zbrzydło mi patrzenie na dziesiątki dziadków z zywcówkami i siatkami którzy najbardziej narzekają na brak ryb i wyzywaja pzw. Prawda jest taka ze jakby ludzie mieli własny rozum to przepisów nie było by w ogóle potrzeba. I przepraszam jeśli Cię obraziłem :)
Już samo gadanie o nich "dziadki" jest obraźliwe. Mam 50 lat i zapewne jestem postrzegany przez kilku smarków jako " dziadek" z siatką, bo czasem właśnie łowię na żywca i mam siatkę w wodzie. Łażenie ze spinem też lubię, ale bywa, że nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Wtedy rezygnuję z wędrówek po krzaczorach i wertepach, a zasiadam z żywcówką, czy tam gruntówką na foteliku i sram na wysiłek fizyczny.
Potem pojawia się jakiś szczyl i wiatr przynosi mi pomruk jego złośliwych uwag, wymienianych z kumplem niedoli w stylu : "- znowu staruch jakiś poluje kur*a na mięcho".
Kiedyś będziesz robił pod siebie, ale będziesz jeszcze chciał posiedzieć z wędką nad wodą i coś złowić. Wtedy wnuk twojego niegdysiejszego kumpla widząc cię nad wodą, poczyni taką samą uwagę... i ty ją usłyszysz. Myślę, że wtedy będzie ci cholernie "nieprzydupie".
Kedzio tu nie chodzi o to ze ktoś jest straszy i przez to gorszy, ale o to że z reguły(w 95%) osoby starsze są nauczone tego ze wszystko co złowione musi być zjedzone. I jak widze juz takie dziadka co niczemu nie odpuści to mam złość. I nie zaprzeczaj ze tak nie jest, ale młodsi nie mięsiarzą tak jak starsi.
Zastanawiam się, po co Pan zadaje takie pytania i to publicznie? Musi Pan być bardzo słabym człowiekiem, skoro liczy się Pan z opinią innych.
Mieć rozterki moralne jest ludzką rzeczą, więc nie do końca rozumiem twoje wątpliwości.
Jedno jest pewne. Podobnych dyskusji na forum jest cała masa. Niektórzy z nas działają czynnie w PZW, czytają te wątki. Niech w końcu wyciągną z nich wnioski.
U mnie rozterki zaczynają się w momencie, gdy zaczyna brakować miejsca w zamrażrkach..
Iras to nie jest śmieszne tylko żałosne. Może kup drugą zamrażarke? ÂWłaśnie takich jak ty nie lubię najbardziej, jeszce sie chwali ile to zabił.... Życzę niesmacznego.
To nie my... nie my mięsiarze mamy problem. Problem macie wy, którym wydaje się, że jak pypuszczą rybę, to zbawią świat. Iras akurat nie należy do skrajnych mięsiarzy i ma swój rozum. To już bardziej ja jestem tu postrzegany jako naczelny mięsiarz RP. Odpowiem ci młody dlaczego tak jest:
- Jest tak dlatego, że my, ( ja, Iras, i wielu nam podobnych) mamy chyba nieco szerszy zakres pojmowania wędkarstwa. Jeśli już wypuszczamy rybę, bo mamy dość w siatce, bo nie mamy tego dnia ochoty się babrać, bo postanowiliśmy z różnych względów zadbać o liczebność ryb w naszych wodach etc. nie robimy z tego wielkiego wydarzenia, nie opisujemy w necie, nie chwalimy się, nie robimy wielkiej afery - zwyczajnie wtedy wypuszczamy rybę i nie robimy jej nawet tej przygłupiej fotki, by zabłysnąć w podobnych wątkach jak ten tutaj.
Natomiast mamy z wędkarstwa więcej przyjemności niż wy, etycy z wypiętymi do medali piersiami. Dla nas jest ważne także to, by posiadać umiejętności kulinarne i nie robimy z siebie idiotów twierdząc, że jak kupimy rybę we smarkecie, to będzie to ryba, która urosła na drzewie w sadzie. Mamy świadomość, że ryby z hodowli są paskudne, a reszta jest łowiona w naszych wodach tyle, że sieciami. Nie dorabiamy do swoich etycznych czynów żadnej ideologii i mamy swoje poglądy również na to, jakie inne metody oprócz wypuszczania złowionych ryb można wykorzystać do odnowy rybostanu i ku poprawie jego kondycji i jakości wód.
Na temat etycznego wędkarstwa wypowiadają się tu często ludzie, którzy owszem, wypuszczają ryby ( czasem bardziej na pokaz niż dla zasady), ale trują środowisko, niszczą wody, dokuczają wędkarzom o innych poglądach, stosują metody i urządzenia w oderwaniu od jakich kolwiek zasad dobrego smaku tylko po to, by móc się chwalić wypuszczeniem ryby na jakimś zafajdanym forum.
Tacy wędkarze jak Irek, czy ja, którzy obsewrują przyrodę, wielbią ją za jej piękno, stosują się do przepisów i mają swój rozum, z całą pewnością nie zaszkodzą przyrodzie. Znam wielu porządnickich, niekilów, którzy są zwykłymi burakami i znam wielu takich ( mięsiarzy) którzy by cię młody człowieku mogli zawstydzić na każdym kroku jeśli chodzi o pasję i zasady jakich się trzymają.
A tekst Irasa o zamrażarce... cóż, wywołał na mej twarzy uśmiech. Ja zrozumiałem jego przesłanie, dlatego teraz sie uśmiecham pod nosem, Ty zaś młody nie kumasz bazy i dlatego myślę, że masz problem. :)
Otóż ja mam radość tylko z łowienia, nie potrafię sie doczekać kolejnego dna z nadzieją ze pójdę na rybki, latem nos stop gdy tylko mam czas odrazu lecę na rybki czekam dzień i noc. Więc nie mów ze robie to na pokaz. Zdjęcia robie tylko większym rybom karp 10+ okoń 35+ wiec nie podniecam sie czym popadnie. I skończcie juz wszystko zwalać na rybaków bo tego się słuchać nie da, owszem na rzekach jak najbardziej, mają swój udział, ale w jeziorach... Gówno a nie ryby tam pływają ale to nie wina miesiarzy... W takim razie czyja? Kaczki wyjadły? Pewnie powie cie że pzw. No bo oni mają przecież cudownie napełnić staw rybami 10kilowymi. Wpuszcza karpie miesiąc i go nie ma, u mnie niedawno wypuścili 700kg założę sie ze do lata zostanie 50. Ryb w sklepie nie kupuję ewetualnie z komercji.
Ależ masz rację! Winni są ci, którzy jedzą ryby! Najmniejszego znaczenia nie ma fakt, że od dziesięcioleci nie karano trucicieli, spuszczano ścieki, organizowano wysypiska w pobliżu wód, nie prowadzono racjonalnej gospodarki ( włacznie z gospodarką rybacką), że budowano ośrodki rekreacyjne na pałę, bez badań wpływu na środowisko, że nie wdrazano uniwersyteckich programów badawczych nie dbano o regulację równowagi gatunkowej, że nie dbano o przestrzegania przepisów prawa, że na pałę regulowano rzeki nie budując przepławek, że dewastowano w świetle prawa tarliska i naturalne ostoje, że brak jest państwowych programów ochrony wód i naukowych metod ich utrzymywania.
Najważniejsze, że ty i kilku kolesi jesteście niekilani - to jest szczyt dbałości o wody i rybostan! Gratulacje! Czyli nie żryjmy ryb, kaleczmy je tylko dla sportu, a wszystko będzie w porządku i polskie wody staną się rajem!
Pan karpiczek - jak Ty kolego wąsko patrzysz na problem aż żal mi powoli Ciebie się robi, żeby rzetelnie zdiagnozować problem musiałbyś sięgnąć pamięciom ze dwadzieścia lat do tyłu ale w Twoim przypadku jest to niestety niemożliwe :)
W necie pod niemal każdym zdjęciem widnieje wpis " ryba w dobrym stanie wróciła do wody" mam wrażenie że jest już jakiś ogólny strach przed posądzeniem o zjedzenie ryby, śmiać się czy płakać ?
Iras byś się podzielił ( może weznę go na litość) moja małą córeczka tak uwielbia rybki :)
Masz racje zniszczone przekopane rzeki które były trute, i na różne inne sposoby zniszczone były głównym powodem, dziadek opowiadał mi jak czasem po wytruwaniu ryby potrafiły splywac jedna za ddrugą. Macie racje. Ja mówię jednak o jeziorach. Załóżmy ze jakieś jezioro było doszczętnie wytrute. Od tamtych czasów minęło sporo czasu, ryby spokojnie mogly się odrodzić. Jednak my wędkarze powinniśmy po zarybieniu dac rybie czas na zaklimatyzowaniem się w danym jeziorku pozwolić jej się rozmnożyc itd. A nie jak to robi większość ( nie mówię ze wy) lecą nad wodę i biorą każdą zanim bierze bo jest jeszcze ogłupiała. A jak już złowimy jakąś większą z ,,dobrą krwią,, to w łeb bo rzadko kiedy sie taka zlowi. Kedzio te 700kg to karpie i amury, wiosną byla wpuszczona podobna ilość sandacza. Jeśli nie mam racji to proszę niech mi ktoś to rozjaśni. A może inaczej, co jest twoim zdaniem powodem małej ilosci ryb w zbiornikach powiedzmy do 15 hektarów.
âÂ
Iras to nie jest śmieszne tylko żałosne. Może kup drugą zamrażarke? ÂÂ Właśnie takich jak ty nie lubię najbardziej, jeszce sie chwali ile to zabił.... Życzę niesmacznego.Â
:) Okonie złowione w czystej wodzie, moim zdaniem(i wielu znajomych) najsmaczniejsze na bułce posmarowanej masłem.. mmm.... Koszt pozyskania, to 3 km jazdy rowerem w jedna stronę.
Widzę, że ten temat wraca jak bumerang, jesień... :) Jak zwykle takie same śpiewki, nic z tego nie wynika. Nikt nikogo nie przekona, ale w taką pogodę jest dobrze poprzeciągać linę na jakimś forum.
W przyszłym roku, znowu będę wszystko wypuszczał i nie zmieni tego nic, swoje już z wody zabrałem, teraz mam pokutę...
Jondruś! Ty łajzo! To ty zes kurdę wszystko wychytoł! A żebyś tak do końca zywota wszystko wypuszczoł! Ty wypuszczej, bo możesz, a jo bedę broł, bo tyż mogie!
:)
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Nie sprzedaje bo dla mnie pasja droższa od pieniędzy,czasami jak ktoś mnie poprosi to dam w prezencie.Jest taki co sprzedaje i ty go bardzo dobrze znasz,bolenie ceni po 5 za kilo a sandacze po ile ma to niestety nie wiem,ale pewnie da ci rabat.
To co osobiście złowię całkowicie mi wystarcza i na szczęście nigdy od nikogo nie kupowałem ryb. Dlatego nie wiem kogo masz na myśli.
Sam umiesz bardzo dobrze łowić i na pewno nie potrzebujesz kupować ryb.
Ja nawet nie robię prezętów i nie rozdaje ryb.
Oprócz karpiowatych wpuszczene są gatunki rodzinne. Dobrze, masz racje jedynym slusznym krokiem by ryb bylo więcej jest branie ryb. Kończę tą dyskusję bo jest tak jak mówiłem, ze znowu bedzie jakaś inna wymowka niz fakt ze to przez miesiarzy brakuje ryb albo ze przyjemniej ma to wpływ na lliczebność. Chwała wam miesiarze, dzięki wam mamy jeszcze ryby w wodach.
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Nie sprzedaje bo dla mnie pasja droższa od pieniędzy,czasami jak ktoś mnie poprosi to dam w prezencie.Jest taki co sprzedaje i ty go bardzo dobrze znasz,bolenie ceni po 5 za kilo a sandacze po ile ma to niestety nie wiem,ale pewnie da ci rabat.
To co osobiście złowię całkowicie mi wystarcza i na szczęście nigdy od nikogo nie kupowałem ryb. Dlatego nie wiem kogo masz na myśli.
Sam umiesz bardzo dobrze łowić i na pewno nie potrzebujesz kupować ryb.
Ja nawet nie robię prezętów i nie rozdaje ryb.
„Każdy ma dwie rączki i morze sobie złowić”.
Jak już masz dwie rączki i możesz sobie złowić to sam namierzaj rybki a nie pływasz po miejscówkach innych,wtedy jak obstukasz taką metę to bierz ile chcesz,wtedy zrozumiesz o co chodzi.
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Nie sprzedaje bo dla mnie pasja droższa od pieniędzy,czasami jak ktoś mnie poprosi to dam w prezencie.Jest taki co sprzedaje i ty go bardzo dobrze znasz,bolenie ceni po 5 za kilo a sandacze po ile ma to niestety nie wiem,ale pewnie da ci rabat.
To co osobiście złowię całkowicie mi wystarcza i na szczęście nigdy od nikogo nie kupowałem ryb. Dlatego nie wiem kogo masz na myśli.
Sam umiesz bardzo dobrze łowić i na pewno nie potrzebujesz kupować ryb.
Ja nawet nie robię prezętów i nie rozdaje ryb.
„Każdy ma dwie rączki i morze sobie złowić”.
Jak już masz dwie rączki i możesz sobie złowić to sam namierzaj rybki a nie pływasz po miejscówkach innych,wtedy jak obstukasz taką metę to bierz ile chcesz,wtedy zrozumiesz o co chodzi.
Osobistą, własną, prywatną miejscówkę to ty będziesz miał na Pinczacie... albo Komunalnym. a to jest na razie woda skarbu państwa.
Przez tą twoją niby prywatną miejscówkę przewinęło się dziesiątki wędkarzy.
Ale boli cię jak ja tam popłynę.
Dlatego nie chcę już z tobą gadać.
Nie no niektórzy to są Wielcy ,jeszcze pozabijajcie sie bo jeden po drugim miejsce zają. Brak ryb to wynik całych dekad zaniedbania w edukacji ,wtłaczania rzek w betonowe kanały ,ograniczania wylewania podczas przyborów. Łowię w podlaskiej Narwi ,rzece przynajmniej w części zmeliorowanej i przez to łatwo dostępnej w porównaniu do tego co było przed jej zepsuciem. Żadne mięsiarstwo nie skrzywdziło Jej tak jak melioracja i jazy teraz wiosną jak ryba idzie na tarło są obstawione co 10-15 m. kijami. Ryba żeby miała szansę przetrwać musi mieć szansę na naturalne tarło ,na miejsce gdzie my wędkarze mamy bardzo utrudnione szanse na dotarcie ,na spokój na zimowiskach itd. Co do C&R to niech jego zwolennicy nie narzucają swoich poglądów na siłę innym ,pokażcie i udowodnijcie najpierw iż tylko ta metoda uratuje nasze łowiska. Próbują to robić przez zarybianie ale nic co sztuczne nie zastąpi natury, pozwólmy jej tylko działać i nie przeszkadzajmy a jak pomagamy to z głową.
Ostatni mój wpis... Czyli sądzicie ze miesiarzenie jest pozwoleniem naturze działać w sposób taki jak zostala stworzona? Ciągle piszecie o rybakch i betonowaniu koryt rzek, ok macie racje to ma olbrzymi wpływ. Ale co z jeziorami? Nwm ale jakoś nie widziałem zabetonowanych jezior. Skoro c&r nie jest bliski pozwoleniu żyć wodom swoim życiem to czym jest? Raz piszcie ze zarybianie jest kluczem do sukcesu a potem ze jest nienaturalne. Uważacie że wody zwłaszcza te nie za wielkie(5-15Ha)gdzie nie ma rybaków tylko są sami miesiarze tak samo szybko zaczną tętnić życiem? Odpowiedzie szczerze na te pytania i zastanówcie się co piszecie. Bo zaczynam wywnioskować że usilnie próbujecie przekonać innych że no kill jest zly dla naszych wód i jedyną słuszną drogą jest branie tego co się zlowi. Nie patrzcie na to ze jak weźmiecie jednego czy dwa szczupaki to nic sie nie stanie popatrzcie na to inaczej w polsce jest około 600000 tyś wędkarzy i niech każdy weźmie tylko 10 ryb drapieżnych w sezonie o rybie białej juz nie wspominając. Zaczynają się tworzyć ogromne liczby ryb. Niestety żaden z was nie ma monopolu na branie ryb. I jeszcze raz prosze nie patrzcie tylko na zabetonowane rzeki patrzcie też na jeziora nie jedno oferuje wręcz cudowne warunki do rozwoju, tarła ryb itd. A ryb nie ma.... Więc co jest powodem braku ryb w tych jeziorach? Nie wiem? No kille????
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Nie sprzedaje bo dla mnie pasja droższa od pieniędzy,czasami jak ktoś mnie poprosi to dam w prezencie.Jest taki co sprzedaje i ty go bardzo dobrze znasz,bolenie ceni po 5 za kilo a sandacze po ile ma to niestety nie wiem,ale pewnie da ci rabat.
To co osobiście złowię całkowicie mi wystarcza i na szczęście nigdy od nikogo nie kupowałem ryb. Dlatego nie wiem kogo masz na myśli.
Sam umiesz bardzo dobrze łowić i na pewno nie potrzebujesz kupować ryb.
Ja nawet nie robię prezętów i nie rozdaje ryb.
„Każdy ma dwie rączki i morze sobie złowić”.
Jak już masz dwie rączki i możesz sobie złowić to sam namierzaj rybki a nie pływasz po miejscówkach innych,wtedy jak obstukasz taką metę to bierz ile chcesz,wtedy zrozumiesz o co chodzi.
Osobistą, własną, prywatną miejscówkę to ty będziesz miał na Pinczacie... albo Komunalnym. a to jest na razie woda skarbu państwa.
Przez tą twoją niby prywatną miejscówkę przewinęło się dziesiątki wędkarzy.
Ale boli cię jak ja tam popłynę.
Dlatego nie chcę już z tobą gadać.
Przecierz ty wszędzie pływasz gdzie tylko usłyszysz że coś ktoś połowił,taki wędkarski pasożyt,pewnie podstawowym sprzętem na twojej łódce jest lornetka :D
Kedzio odpowiedz a nie bla bla bla ... Piszesz tyle bo na wiecej cie nie stać? Nie rozumiesz po polsku?? Aaa... Pewnie głupio sie przyznać ... Wiem.. Rozumiem... O rzekach sie wypowiesz, bo rybacy, bo beton, bo trucizna.... Ale o jeziorach to już nie masz argumentów. Hmmm.... Ciekawe.... No chyba że się mylę. Jeśli tak to napisz coś bardziej sensownego niz proste bla bla bla.
Poprostu niech każdy łowi i pozwoli łowić innym bo ta dyskusja nie ma wiekszego sensu tak jak kol. Jedrula juz napisał wcześniej ten temat wraca i wraca i nikt nikogo nie przekona do swoich racji . Narzekacie na brak tarlisk i melioracje ale ryba w waszych zamrazarkach ma mniejsze szanse na tarlo niz ta którą wypuszcze do wody .
Dokładnie głupie gadanie i szukanie usprawiedliwien miesiarzy. Człowiek gorszy od pasożyta. Pasożyt nie wie ze jest pasożytem, człowiek zdaje sobie z tego sprawę a i tak będzie brnąć w uparte ze nie... Eryk mądrze napisałeś ryba w zamrażalniku ma mniesze szanse na rozmnażanie sie niz ta w wodzie.
Karpiczku drogi bo na jeziorach mięsiarzami są ci co pływają z siatami i ci co nie znają żadnego umiaru a ten trzeba mieć bez względu na to co sie robi. Wszystko trzeba robić z głową ,chłop na wsi potrzebując mięcha dla swojej najbliższej rodziny nie zabija całego stada kabanów , kurczaków czy czegokolwiek innego na raz robi to w miarę potrzeb.Jeżeli zaś chodzi o te 600 tys. przecież nie wszyscy i nie zawsze zabierają to co złowią, nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.
Dla mnie jesne jest tylko to, że nikt nuikomu nie zabroni wypuszczania ryb. Pisałem to wiele razy. Dla mnie to też dobrze, bo jest więcej ryb dla mnie. Mówię to specjalnie, z przekasem, bo już mi się rzygać chce tym sraniem w banie na tematy C&R. Na tym portalu juz prawie nie ma z kim pogadać o wędkowaniu, bo od razu znajdzie się jakis nawiedzony cymbał, któren wajchę przerzuci na tory NK. Guzik ich obchodzi co i jak, bo myslą, że posiedli wiedzę o leku na całe zło całego świata. Każde zboczenie, każdy fundamentalizm, każdy przejaw fanatyzmu jest zły. Niech se tam kto chce pisze, że wypuszcza ryby - chwała mu, ale niech nie usiłuje nawracać "niewiernych" i to jeszcze na siłę i z uporem maniaka.
Raz wypuszczę, innym razem zabiorę i w dupie mam ćwoków z fanatycznymi przekonaniami. Drażnia mnie tacy i jak z nuimi zawsze walczyłem na tutejszym forum, tak zawsze nadal będę walczył. Ja mam swoje prawa i nikt mi ich nie odbierze - ot, cała filozofia. Rozum trza mieć, a nie wyprany mózg.
Na moich wodach nie ma siatkarzy ani klusowników. Te 600000 podałem dla szybkiego rachunku. Rozum swój mam i sam wywnioskowałem to o czym piszę widząc stan naszych i zagranicznych wód.
Tylko ,że np. w takiej GB węgorz był rybą biedoty a u nas niekoniecznie. Kiedyś podczas świąt Bożego Narodzenia spotkałem się przy stole na którym był, a jakże, karp z francuzem. Powiedział ,że karpie to on tylko łowi ,zjeść nie chciał niestety,a ślimaki i inne świństwa wtryniają ;-) Takoż karpiczku w swojej ocenie bierz pod uwagę kulturę w której na świat przyszedłeś i tak jak pisze Kedzio trzeźwo patrz na świat nie dając sobie narzucić pustych haseł. Rób to co lubisz ale nie narzucaj tego na siłę innym bo tak już w Polsce próbowali kilka razy i G.... z tego wyszło.
Kultura kulturą, jednakże następstwem tej naszej jest coraz mniejszy rybostan, i tego nikt nie zaprzczy i no kill i miesiarz. Sam widzisz ten problem tzn. chodzi mi o to ze masz świadomość ze branie ryb ma główny wpływ na liczebność ryb w jeziorach. A taki kedzio na siłe próbuje wmówić ze nie mimo ze zapewne zdaje sobie z tego sprawe i to mnie denerwuje, w dodatku złośliwe dodaje tekstu typu ,, wypuszczajcie to ja bede miał wiecej,,. Widzi tylko swoje potrzebny. Czemu np. jesteście przeciwni jeziorką c&r? Wy chcecie zeby wszystkie wody byly pod was. Czemu no kile nie mają prawa mieć wód dla siebie? Bo co? Bo wędkarstwo bez zabrania ryby jest dla was bez sensu.... Załóżmy że wód c&r jest tyle co zwykłych, jestem na 110% pewny ze pisalibyście 1000petycji na dzień o ich zniesienie. Ja w takiej sytuacji gdzie wody byly by podzielone 50/50 cieszył bym sie jak glupi albo i mocniej. Tak naprawdę dla mnie wystarczy ze bedzie 20% takich wód. Dla przykładu w sąsiedniej gminie mam fajne zadbane rybne jeziorko c&r z dużą ilościa ryb: leszcz 70cm karpie do 20kg metrowe szczupaczki, wzdregi ladne grubiutkie itp. jezioro jest 6 lat c&r praktycznie od czasu gdy miesiarze dowiedzieli sie o tych rybach co roku pisane są dziesiatki petycji o zniesienie ochrony. I teraz powiedz kto tu komu co narzuca? Przyznam jestem dość nachalny. Jednak mając 95% wod do mięsiarzena moglibyście te marne 5% nam odpuścić...
Nie ma też co sie oszukiwać że jeśli nadal większość wędkarzy będzie wyznawala zasade złòw i zajeb to ryb będzie więcej . I nie ma co zwalać wszystkiego złego na rybaków , związek , regulaminy czy ustawy tylko trzeba przyznać że my wędkarze też jesteśmy odpowiedzialni za stan naszych wód.
Te młody! Taki mięsiarz jestem, ze w tym sezonie ( który już zakończyłem), zabrałem do chałupy z moich łowisk może ze cztery duże leszcze po jakieś 2 kilo, kilkanaście płoci takich pomiedzy 25-35 cm, może ze cztery wzdręgi po 35 cm i chyba 50 ładnych uklei, bo je lubię robić a'la moskaliki. To jest wszystko co zabrałem z łowisk. Mam w dupiu jak to mawiaja w Poznaniu) to całe twoje sakichane No Kill i mam tamże również nawiedzonych kolesi, co to zostali ortodoksyjnymi niekilami tylko dlatego, że:
a) są łajzami i mimozami, które nie potrafia zabić ryby, b) stara im nie pozwala robić syfu w domu, bo ma kuchnię wyciacianą za kilkadziesiąt kawałków, c) bo nie potrafią ( a także ich kobiety) zrobić nic z rybą w kwestii obróbki kulinarnej, d) od małego mają tzw odruch wymiotny - czytaj nie jedzą ryb. e) nie trawią smrodku bebeszonej ryby i brzydzą sie jej czyszczeniem, f) zwyczajnie nie chce im się babrać, bo wolą kupić gotowca we smarkecie, którego ktoś inny za nich złowił, oczyścił i przygotował w prózniowym opakowaniu do szybkiego smażenia, g) chcą na forach internetowych uchodzić za zbawców świata jak "Kaczor" czy "Rydzyk", h) wyprano i mózgi w kółkach wzajemnej adoracji, i) nie maja zielonego pojęcia, że Bóg w swej dobroci dał nam zwierzęta i rośliny po to, by nam służyły.
Zgodzę się tylko z tym, że trzeba z tych zasobów korzystać mądrze i z umiarem, ale do tego nie jest potrzebny mister karpiczek, ani żaden inny bardziej, lub mniej zjechany z godzin fanatyk i jego krzywe nauki na forach internetowych. Wystarczy mieć nieco pod kopułą poukładane, czego kolegom wędkarzom życzę z całego serca. A terrorystów olać - wszak myślenie nie boli.
Kubo rybaków już popędziliśmy z okręgu dobrych parę lat temu więc może i by udało sie zaostrzyć przepisy. Tylko wiem że napotkało by się to z dużym oporem, m.in takich ludzi jak Ty. Dlaczego tak bronisz tego żywca??? Ty zdrowy, normalny facet co sika na stojąco ;-)
PS. Wcale nie uważam się za lepszego bo spinninguję. Po prostu jestem całkiem skutecznym wędkarzem. Lecz tylko dlatego że potrafię myśleć i ciągle się rozwijam a nie siedzę z przysłowiową dupą i liczę na łut szczęścia. Lub robotę załatwioną przez najbardziej naturalny pokarm drapieżników...
Takich ludzi jak ja? tzn?
Bo lubię wędkować na żywca czy trupka ( fileta) ??? Nie rozumiem kompletnie .
Mam spingowac bo tak chce kto Ty ? czy inny wędkarz? sory nie rozumiem o co biega .
Jestem zawsze otwrty na poprawe wód .
W Moim okregu w tym roku wprowadzono limity dobowe, roczne i widełki . Nie ma kontroli , inni wędkarze przymykają oko i jest po staremu .
I wiesz co w Polsce nic się nie zmieni póki ludzie nie zrozumieją , że hobby się nie zabija , lub inaczej złowiłeś to weż , ale kur.... nie codziennie i nie , aż tyle.
Też nie czuję sie lepszy ze względu ze spinninguje, poprostu zbrzydło mi patrzenie na dziesiątki dziadków z zywcówkami i siatkami którzy najbardziej narzekają na brak ryb i wyzywaja pzw. Prawda jest taka ze jakby ludzie mieli własny rozum to przepisów nie było by w ogóle potrzeba. I przepraszam jeśli Cię obraziłem :)
Witam Żywieniowcy i Dietetycy w Polsce wspólnie narzekają nad zbyt małą konsumpcję ryb słodkowodnych w naszym kraju. Jednocześnie zachwalając jakie to walory zdrowotne dla organizmu człowieka ma mięso ryb. Apelują o zwiększenie spożycia ryb. Ostatnio na targu zwróciłem uwagę na cenę ryb na stoisku u zawodowego rybaka. Okoń, Płoć , Leszczyk, nawet w przystępnej cenie. Ale Szczupak 18,00zł za kilogram tak zwanego żywca Sandacz 30,00zł Po zakupie dwu kilowego sandacza i oddzieleniu: łeb, wnętrzności, płetwy, i kręgosłup. Cena za kg . Robi się prawie 60,00zł. U nas w sklepie sieci Lewiatan świńska łopatka w promocji kosztuje 9,99zł za kg. Kowalski ma do wybory za tą samą kwotę 1kg. Sandaczowego mięsa czy 6kg. Świniny. Wnioski nasuwają się same. Uważam że my jako wędkarze jesteśmy uprzywilejowaną grupą społeczną która raz na jakiś czas morze skonsumować luksusową rybę. Pytanie: czy powinniśmy sobie odmówić i wypuszczać złowione ryby , o potem iść do rybaka i kupić rybę na obiad, i tym samym dać utrzymanie dla niego i dla jego rędziny???
Witam. Powiem tak.. beretuję ryby, kiedy tylko mam na to ochotę i nikogo się nie pytam, bo żaden człowiek na świecie nie ma prawa do wydawania opinii, czy to dobrze, czy też źle. Zastanawiam się, po co Pan zadaje takie pytania i to publicznie? Musi Pan być bardzo słabym człowiekiem, skoro liczy się Pan z opinią innych.
Zastanawiam się, po co Pan zadaje takie pytania i to publicznie? Musi Pan być bardzo słabym człowiekiem, skoro liczy się Pan z opinią innych.
Mieć rozterki moralne jest ludzką rzeczą, więc nie do końca rozumiem twoje wątpliwości.
Jedno jest pewne. Podobnych dyskusji na forum jest cała masa. Niektórzy z nas działają czynnie w PZW, czytają te wątki. Niech w końcu wyciągną z nich wnioski.
Zastanawiam się, po co Pan zadaje takie pytania i to publicznie? Musi Pan być bardzo słabym człowiekiem, skoro liczy się Pan z opinią innych.
Mieć rozterki moralne jest ludzką rzeczą, więc nie do końca rozumiem twoje wątpliwości.
Jedno jest pewne. Podobnych dyskusji na forum jest cała masa. Niektórzy z nas działają czynnie w PZW, czytają te wątki. Niech w końcu wyciągną z nich wnioski.
Z reguły Ci co najmniej angażują sie w stan wód najwięcej wymagają i narzekają. Może nie tyle w Internecie co wtedy gdy z nimi idziesz pogadać.
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :D
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
morze sprzedaje? Z tego co się orientuje morze nie należy do osoby prywatnej.
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Nie sprzedaje bo dla mnie pasja droższa od pieniędzy,czasami jak ktoś mnie poprosi to dam w prezencie.Jest taki co sprzedaje i ty go bardzo dobrze znasz,bolenie ceni po 5 za kilo a sandacze po ile ma to niestety nie wiem,ale pewnie da ci rabat.
Zarabianie na wędkarstwie to największe hamstwo, z hobby robić źródło pieniędzy, szkoda słów :/
Nigdy nie sprzedałem ryby,mało kiedy zabieram a jak wezmę to już sporadycznie i jak już miałbym komuś sprzedać to oddałbym za darmo.Żaden "piniądz" nie jest warty żadnej ryby!!!!!!!!!!!!!!!!!
Też nie czuję sie lepszy ze względu ze spinninguje, poprostu zbrzydło mi patrzenie na dziesiątki dziadków z zywcówkami i siatkami którzy najbardziej narzekają na brak ryb i wyzywaja pzw. Prawda jest taka ze jakby ludzie mieli własny rozum to przepisów nie było by w ogóle potrzeba. I przepraszam jeśli Cię obraziłem :)
Już samo gadanie o nich "dziadki" jest obraźliwe. Mam 50 lat i zapewne jestem postrzegany przez kilku smarków jako " dziadek" z siatką, bo czasem właśnie łowię na żywca i mam siatkę w wodzie. Łażenie ze spinem też lubię, ale bywa, że nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Wtedy rezygnuję z wędrówek po krzaczorach i wertepach, a zasiadam z żywcówką, czy tam gruntówką na foteliku i sram na wysiłek fizyczny.
Potem pojawia się jakiś szczyl i wiatr przynosi mi pomruk jego złośliwych uwag, wymienianych z kumplem niedoli w stylu : "- znowu staruch jakiś poluje kur*a na mięcho".
Kiedyś będziesz robił pod siebie, ale będziesz jeszcze chciał posiedzieć z wędką nad wodą i coś złowić. Wtedy wnuk twojego niegdysiejszego kumpla widząc cię nad wodą, poczyni taką samą uwagę... i ty ją usłyszysz. Myślę, że wtedy będzie ci cholernie "nieprzydupie".
Kedzio tu nie chodzi o to ze ktoś jest straszy i przez to gorszy, ale o to że z reguły(w 95%) osoby starsze są nauczone tego ze wszystko co złowione musi być zjedzone. I jak widze juz takie dziadka co niczemu nie odpuści to mam złość. I nie zaprzeczaj ze tak nie jest, ale młodsi nie mięsiarzą tak jak starsi.
Zastanawiam się, po co Pan zadaje takie pytania i to publicznie? Musi Pan być bardzo słabym człowiekiem, skoro liczy się Pan z opinią innych.
Mieć rozterki moralne jest ludzką rzeczą, więc nie do końca rozumiem twoje wątpliwości.
Jedno jest pewne. Podobnych dyskusji na forum jest cała masa. Niektórzy z nas działają czynnie w PZW, czytają te wątki. Niech w końcu wyciągną z nich wnioski.
U mnie rozterki zaczynają się w momencie, gdy zaczyna brakować miejsca w zamrażrkach..
Iras to nie jest śmieszne tylko żałosne. Może kup drugą zamrażarke? ÂWłaśnie takich jak ty nie lubię najbardziej, jeszce sie chwali ile to zabił.... Życzę niesmacznego.
To nie my... nie my mięsiarze mamy problem. Problem macie wy, którym wydaje się, że jak pypuszczą rybę, to zbawią świat. Iras akurat nie należy do skrajnych mięsiarzy i ma swój rozum. To już bardziej ja jestem tu postrzegany jako naczelny mięsiarz RP. Odpowiem ci młody dlaczego tak jest:
- Jest tak dlatego, że my, ( ja, Iras, i wielu nam podobnych) mamy chyba nieco szerszy zakres pojmowania wędkarstwa. Jeśli już wypuszczamy rybę, bo mamy dość w siatce, bo nie mamy tego dnia ochoty się babrać, bo postanowiliśmy z różnych względów zadbać o liczebność ryb w naszych wodach etc. nie robimy z tego wielkiego wydarzenia, nie opisujemy w necie, nie chwalimy się, nie robimy wielkiej afery - zwyczajnie wtedy wypuszczamy rybę i nie robimy jej nawet tej przygłupiej fotki, by zabłysnąć w podobnych wątkach jak ten tutaj.
Natomiast mamy z wędkarstwa więcej przyjemności niż wy, etycy z wypiętymi do medali piersiami. Dla nas jest ważne także to, by posiadać umiejętności kulinarne i nie robimy z siebie idiotów twierdząc, że jak kupimy rybę we smarkecie, to będzie to ryba, która urosła na drzewie w sadzie. Mamy świadomość, że ryby z hodowli są paskudne, a reszta jest łowiona w naszych wodach tyle, że sieciami. Nie dorabiamy do swoich etycznych czynów żadnej ideologii i mamy swoje poglądy również na to, jakie inne metody oprócz wypuszczania złowionych ryb można wykorzystać do odnowy rybostanu i ku poprawie jego kondycji i jakości wód.
Na temat etycznego wędkarstwa wypowiadają się tu często ludzie, którzy owszem, wypuszczają ryby ( czasem bardziej na pokaz niż dla zasady), ale trują środowisko, niszczą wody, dokuczają wędkarzom o innych poglądach, stosują metody i urządzenia w oderwaniu od jakich kolwiek zasad dobrego smaku tylko po to, by móc się chwalić wypuszczeniem ryby na jakimś zafajdanym forum.
Tacy wędkarze jak Irek, czy ja, którzy obsewrują przyrodę, wielbią ją za jej piękno, stosują się do przepisów i mają swój rozum, z całą pewnością nie zaszkodzą przyrodzie. Znam wielu porządnickich, niekilów, którzy są zwykłymi burakami i znam wielu takich ( mięsiarzy) którzy by cię młody człowieku mogli zawstydzić na każdym kroku jeśli chodzi o pasję i zasady jakich się trzymają.
A tekst Irasa o zamrażarce... cóż, wywołał na mej twarzy uśmiech. Ja zrozumiałem jego przesłanie, dlatego teraz sie uśmiecham pod nosem, Ty zaś młody nie kumasz bazy i dlatego myślę, że masz problem. :)
Otóż ja mam radość tylko z łowienia, nie potrafię sie doczekać kolejnego dna z nadzieją ze pójdę na rybki, latem nos stop gdy tylko mam czas odrazu lecę na rybki czekam dzień i noc. Więc nie mów ze robie to na pokaz. Zdjęcia robie tylko większym rybom karp 10+ okoń 35+ wiec nie podniecam sie czym popadnie. I skończcie juz wszystko zwalać na rybaków bo tego się słuchać nie da, owszem na rzekach jak najbardziej, mają swój udział, ale w jeziorach... Gówno a nie ryby tam pływają ale to nie wina miesiarzy... W takim razie czyja? Kaczki wyjadły? Pewnie powie cie że pzw. No bo oni mają przecież cudownie napełnić staw rybami 10kilowymi. Wpuszcza karpie miesiąc i go nie ma, u mnie niedawno wypuścili 700kg założę sie ze do lata zostanie 50. Ryb w sklepie nie kupuję ewetualnie z komercji.
Ależ masz rację! Winni są ci, którzy jedzą ryby! Najmniejszego znaczenia nie ma fakt, że od dziesięcioleci nie karano trucicieli, spuszczano ścieki, organizowano wysypiska w pobliżu wód, nie prowadzono racjonalnej gospodarki ( włacznie z gospodarką rybacką), że budowano ośrodki rekreacyjne na pałę, bez badań wpływu na środowisko, że nie wdrazano uniwersyteckich programów badawczych nie dbano o regulację równowagi gatunkowej, że nie dbano o przestrzegania przepisów prawa, że na pałę regulowano rzeki nie budując przepławek, że dewastowano w świetle prawa tarliska i naturalne ostoje, że brak jest państwowych programów ochrony wód i naukowych metod ich utrzymywania.
Najważniejsze, że ty i kilku kolesi jesteście niekilani - to jest szczyt dbałości o wody i rybostan! Gratulacje! Czyli nie żryjmy ryb, kaleczmy je tylko dla sportu, a wszystko będzie w porządku i polskie wody staną się rajem!
Ale pierdzielenie!
PS - ja tez z utęsknieniem czekam na mozliwość wypadu nad wodę.
A powiedz - te 700 kilo... co to była za ryba? :)
Pan karpiczek - jak Ty kolego wąsko patrzysz na problem aż żal mi powoli Ciebie się robi, żeby rzetelnie zdiagnozować problem musiałbyś sięgnąć pamięciom ze dwadzieścia lat do tyłu ale w Twoim przypadku jest to niestety niemożliwe :)
W necie pod niemal każdym zdjęciem widnieje wpis " ryba w dobrym stanie wróciła do wody" mam wrażenie że jest już jakiś ogólny strach przed posądzeniem o zjedzenie ryby, śmiać się czy płakać ?
Iras byś się podzielił ( może weznę go na litość) moja małą córeczka tak uwielbia rybki :)
Masz racje zniszczone przekopane rzeki które były trute, i na różne inne sposoby zniszczone były głównym powodem, dziadek opowiadał mi jak czasem po wytruwaniu ryby potrafiły splywac jedna za ddrugą. Macie racje. Ja mówię jednak o jeziorach. Załóżmy ze jakieś jezioro było doszczętnie wytrute. Od tamtych czasów minęło sporo czasu, ryby spokojnie mogly się odrodzić. Jednak my wędkarze powinniśmy po zarybieniu dac rybie czas na zaklimatyzowaniem się w danym jeziorku pozwolić jej się rozmnożyc itd. A nie jak to robi większość ( nie mówię ze wy) lecą nad wodę i biorą każdą zanim bierze bo jest jeszcze ogłupiała. A jak już złowimy jakąś większą z ,,dobrą krwią,, to w łeb bo rzadko kiedy sie taka zlowi. Kedzio te 700kg to karpie i amury, wiosną byla wpuszczona podobna ilość sandacza. Jeśli nie mam racji to proszę niech mi ktoś to rozjaśni. A może inaczej, co jest twoim zdaniem powodem małej ilosci ryb w zbiornikach powiedzmy do 15 hektarów.
âÂ
Iras to nie jest śmieszne tylko żałosne. Może kup drugą zamrażarke? ÂÂ Właśnie takich jak ty nie lubię najbardziej, jeszce sie chwali ile to zabił.... Życzę niesmacznego.Â
:) Okonie złowione w czystej wodzie, moim zdaniem(i wielu znajomych) najsmaczniejsze na bułce posmarowanej masłem.. mmm.... Koszt pozyskania, to 3 km jazdy rowerem w jedna stronę.
Dobra prowokacja, nie powiem.
Widzę, że ten temat wraca jak bumerang, jesień... :) Jak zwykle takie same śpiewki, nic z tego nie wynika. Nikt nikogo nie przekona, ale w taką pogodę jest dobrze poprzeciągać linę na jakimś forum. W przyszłym roku, znowu będę wszystko wypuszczał i nie zmieni tego nic, swoje już z wody zabrałem, teraz mam pokutę...
700 kilo... karpie i amury... czyli dobrze prowadzona gospodarka pod kątem równowagi gatunkowej!
Gratulacje. Całe szczęście, że je wyłowiono!
To jest widzisz jeden z powodów, dlaczego w twoim jeziorze nie ma ryb.
Jondruś! Ty łajzo! To ty zes kurdę wszystko wychytoł! A żebyś tak do końca zywota wszystko wypuszczoł! Ty wypuszczej, bo możesz, a jo bedę broł, bo tyż mogie!
:)
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Nie sprzedaje bo dla mnie pasja droższa od pieniędzy,czasami jak ktoś mnie poprosi to dam w prezencie.Jest taki co sprzedaje i ty go bardzo dobrze znasz,bolenie ceni po 5 za kilo a sandacze po ile ma to niestety nie wiem,ale pewnie da ci rabat.
To co osobiście złowię całkowicie mi wystarcza i na szczęście nigdy od nikogo nie kupowałem ryb. Dlatego nie wiem kogo masz na myśli.
Sam umiesz bardzo dobrze łowić i na pewno nie potrzebujesz kupować ryb.
Ja nawet nie robię prezętów i nie rozdaje ryb.
„Każdy ma dwie rączki i morze sobie złowić”.
Oprócz karpiowatych wpuszczene są gatunki rodzinne. Dobrze, masz racje jedynym slusznym krokiem by ryb bylo więcej jest branie ryb. Kończę tą dyskusję bo jest tak jak mówiłem, ze znowu bedzie jakaś inna wymowka niz fakt ze to przez miesiarzy brakuje ryb albo ze przyjemniej ma to wpływ na lliczebność. Chwała wam miesiarze, dzięki wam mamy jeszcze ryby w wodach.
No i to jest w końcu jakiś logiczny wniosek!
Nie być bezczelny.
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Nie sprzedaje bo dla mnie pasja droższa od pieniędzy,czasami jak ktoś mnie poprosi to dam w prezencie.Jest taki co sprzedaje i ty go bardzo dobrze znasz,bolenie ceni po 5 za kilo a sandacze po ile ma to niestety nie wiem,ale pewnie da ci rabat.
To co osobiście złowię całkowicie mi wystarcza i na szczęście nigdy od nikogo nie kupowałem ryb. Dlatego nie wiem kogo masz na myśli.
Sam umiesz bardzo dobrze łowić i na pewno nie potrzebujesz kupować ryb.
Ja nawet nie robię prezętów i nie rozdaje ryb.
„Każdy ma dwie rączki i morze sobie złowić”.
Jak już masz dwie rączki i możesz sobie złowić to sam namierzaj rybki a nie pływasz po miejscówkach innych,wtedy jak obstukasz taką metę to bierz ile chcesz,wtedy zrozumiesz o co chodzi.
Robi się ciekawie. :)
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Nie sprzedaje bo dla mnie pasja droższa od pieniędzy,czasami jak ktoś mnie poprosi to dam w prezencie.Jest taki co sprzedaje i ty go bardzo dobrze znasz,bolenie ceni po 5 za kilo a sandacze po ile ma to niestety nie wiem,ale pewnie da ci rabat.
To co osobiście złowię całkowicie mi wystarcza i na szczęście nigdy od nikogo nie kupowałem ryb. Dlatego nie wiem kogo masz na myśli.
Sam umiesz bardzo dobrze łowić i na pewno nie potrzebujesz kupować ryb.
Ja nawet nie robię prezętów i nie rozdaje ryb.
„Każdy ma dwie rączki i morze sobie złowić”.
Jak już masz dwie rączki i możesz sobie złowić to sam namierzaj rybki a nie pływasz po miejscówkach innych,wtedy jak obstukasz taką metę to bierz ile chcesz,wtedy zrozumiesz o co chodzi.
Osobistą, własną, prywatną miejscówkę to ty będziesz miał na Pinczacie... albo Komunalnym. a to jest na razie woda skarbu państwa.
Przez tą twoją niby prywatną miejscówkę przewinęło się dziesiątki wędkarzy.
Ale boli cię jak ja tam popłynę.
Dlatego nie chcę już z tobą gadać.
Nie no niektórzy to są Wielcy ,jeszcze pozabijajcie sie bo jeden po drugim miejsce zają. Brak ryb to wynik całych dekad zaniedbania w edukacji ,wtłaczania rzek w betonowe kanały ,ograniczania wylewania podczas przyborów. Łowię w podlaskiej Narwi ,rzece przynajmniej w części zmeliorowanej i przez to łatwo dostępnej w porównaniu do tego co było przed jej zepsuciem. Żadne mięsiarstwo nie skrzywdziło Jej tak jak melioracja i jazy teraz wiosną jak ryba idzie na tarło są obstawione co 10-15 m. kijami. Ryba żeby miała szansę przetrwać musi mieć szansę na naturalne tarło ,na miejsce gdzie my wędkarze mamy bardzo utrudnione szanse na dotarcie ,na spokój na zimowiskach itd. Co do C&R to niech jego zwolennicy nie narzucają swoich poglądów na siłę innym ,pokażcie i udowodnijcie najpierw iż tylko ta metoda uratuje nasze łowiska. Próbują to robić przez zarybianie ale nic co sztuczne nie zastąpi natury, pozwólmy jej tylko działać i nie przeszkadzajmy a jak pomagamy to z głową.
Ostatni mój wpis... Czyli sądzicie ze miesiarzenie jest pozwoleniem naturze działać w sposób taki jak zostala stworzona? Ciągle piszecie o rybakch i betonowaniu koryt rzek, ok macie racje to ma olbrzymi wpływ. Ale co z jeziorami? Nwm ale jakoś nie widziałem zabetonowanych jezior. Skoro c&r nie jest bliski pozwoleniu żyć wodom swoim życiem to czym jest? Raz piszcie ze zarybianie jest kluczem do sukcesu a potem ze jest nienaturalne. Uważacie że wody zwłaszcza te nie za wielkie(5-15Ha)gdzie nie ma rybaków tylko są sami miesiarze tak samo szybko zaczną tętnić życiem? Odpowiedzie szczerze na te pytania i zastanówcie się co piszecie. Bo zaczynam wywnioskować że usilnie próbujecie przekonać innych że no kill jest zly dla naszych wód i jedyną słuszną drogą jest branie tego co się zlowi. Nie patrzcie na to ze jak weźmiecie jednego czy dwa szczupaki to nic sie nie stanie popatrzcie na to inaczej w polsce jest około 600000 tyś wędkarzy i niech każdy weźmie tylko 10 ryb drapieżnych w sezonie o rybie białej juz nie wspominając. Zaczynają się tworzyć ogromne liczby ryb. Niestety żaden z was nie ma monopolu na branie ryb. I jeszcze raz prosze nie patrzcie tylko na zabetonowane rzeki patrzcie też na jeziora nie jedno oferuje wręcz cudowne warunki do rozwoju, tarła ryb itd. A ryb nie ma.... Więc co jest powodem braku ryb w tych jeziorach? Nie wiem? No kille????
Bla, bla, bla...
Ryby wcale nie są takie drogie jak się okazuje,niedawno doszło do mnie info z sytuacji z zeszłego roku,kiedy to jeden spinio nie mając komu sprzedać 4kg sandacza bo klienci już byli dobrze zaopatrzeni a pić się chciało, "sprzedał" za piwo i papierosa :
Rzadko udaje mi się złowić sandacza, pewnie dla tego że jest go mało.
Ale dzięki temu mogę od czasu do czasu coś tam skonsumować .
Inaczej nie było by mnie stać kupić po 30zł z kg. U rybaka.
Na pewno nie kupował bym od pijaka, złodzieja, menela i innych kłusowników.
A morze ty sprzedajesz to powiedz po ile?
Nie sprzedaje bo dla mnie pasja droższa od pieniędzy,czasami jak ktoś mnie poprosi to dam w prezencie.Jest taki co sprzedaje i ty go bardzo dobrze znasz,bolenie ceni po 5 za kilo a sandacze po ile ma to niestety nie wiem,ale pewnie da ci rabat.
To co osobiście złowię całkowicie mi wystarcza i na szczęście nigdy od nikogo nie kupowałem ryb. Dlatego nie wiem kogo masz na myśli.
Sam umiesz bardzo dobrze łowić i na pewno nie potrzebujesz kupować ryb.
Ja nawet nie robię prezętów i nie rozdaje ryb.
„Każdy ma dwie rączki i morze sobie złowić”.
Jak już masz dwie rączki i możesz sobie złowić to sam namierzaj rybki a nie pływasz po miejscówkach innych,wtedy jak obstukasz taką metę to bierz ile chcesz,wtedy zrozumiesz o co chodzi.
Osobistą, własną, prywatną miejscówkę to ty będziesz miał na Pinczacie... albo Komunalnym. a to jest na razie woda skarbu państwa.
Przez tą twoją niby prywatną miejscówkę przewinęło się dziesiątki wędkarzy.
Ale boli cię jak ja tam popłynę.
Dlatego nie chcę już z tobą gadać.
Przecierz ty wszędzie pływasz gdzie tylko usłyszysz że coś ktoś połowił,taki wędkarski pasożyt,pewnie podstawowym sprzętem na twojej łódce jest lornetka :D
Kedzio odpowiedz a nie bla bla bla ... Piszesz tyle bo na wiecej cie nie stać? Nie rozumiesz po polsku?? Aaa... Pewnie głupio sie przyznać ... Wiem.. Rozumiem... O rzekach sie wypowiesz, bo rybacy, bo beton, bo trucizna.... Ale o jeziorach to już nie masz argumentów. Hmmm.... Ciekawe.... No chyba że się mylę. Jeśli tak to napisz coś bardziej sensownego niz proste bla bla bla.
Poprostu niech każdy łowi i pozwoli łowić innym bo ta dyskusja nie ma wiekszego sensu tak jak kol. Jedrula juz napisał wcześniej ten temat wraca i wraca i nikt nikogo nie przekona do swoich racji . Narzekacie na brak tarlisk i melioracje ale ryba w waszych zamrazarkach ma mniejsze szanse na tarlo niz ta którą wypuszcze do wody .
Dokładnie głupie gadanie i szukanie usprawiedliwien miesiarzy. Człowiek gorszy od pasożyta. Pasożyt nie wie ze jest pasożytem, człowiek zdaje sobie z tego sprawę a i tak będzie brnąć w uparte ze nie... Eryk mądrze napisałeś ryba w zamrażalniku ma mniesze szanse na rozmnażanie sie niz ta w wodzie.
Karpiczku drogi bo na jeziorach mięsiarzami są ci co pływają z siatami i ci co nie znają żadnego umiaru a ten trzeba mieć bez względu na to co sie robi. Wszystko trzeba robić z głową ,chłop na wsi potrzebując mięcha dla swojej najbliższej rodziny nie zabija całego stada kabanów , kurczaków czy czegokolwiek innego na raz robi to w miarę potrzeb.Jeżeli zaś chodzi o te 600 tys. przecież nie wszyscy i nie zawsze zabierają to co złowią, nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.
Dla mnie jesne jest tylko to, że nikt nuikomu nie zabroni wypuszczania ryb. Pisałem to wiele razy. Dla mnie to też dobrze, bo jest więcej ryb dla mnie. Mówię to specjalnie, z przekasem, bo już mi się rzygać chce tym sraniem w banie na tematy C&R. Na tym portalu juz prawie nie ma z kim pogadać o wędkowaniu, bo od razu znajdzie się jakis nawiedzony cymbał, któren wajchę przerzuci na tory NK. Guzik ich obchodzi co i jak, bo myslą, że posiedli wiedzę o leku na całe zło całego świata. Każde zboczenie, każdy fundamentalizm, każdy przejaw fanatyzmu jest zły. Niech se tam kto chce pisze, że wypuszcza ryby - chwała mu, ale niech nie usiłuje nawracać "niewiernych" i to jeszcze na siłę i z uporem maniaka.
Raz wypuszczę, innym razem zabiorę i w dupie mam ćwoków z fanatycznymi przekonaniami. Drażnia mnie tacy i jak z nuimi zawsze walczyłem na tutejszym forum, tak zawsze nadal będę walczył. Ja mam swoje prawa i nikt mi ich nie odbierze - ot, cała filozofia. Rozum trza mieć, a nie wyprany mózg.
Na moich wodach nie ma siatkarzy ani klusowników. Te 600000 podałem dla szybkiego rachunku. Rozum swój mam i sam wywnioskowałem to o czym piszę widząc stan naszych i zagranicznych wód.
Tylko ,że np. w takiej GB węgorz był rybą biedoty a u nas niekoniecznie. Kiedyś podczas świąt Bożego Narodzenia spotkałem się przy stole na którym był, a jakże, karp z francuzem. Powiedział ,że karpie to on tylko łowi ,zjeść nie chciał niestety,a ślimaki i inne świństwa wtryniają ;-) Takoż karpiczku w swojej ocenie bierz pod uwagę kulturę w której na świat przyszedłeś i tak jak pisze Kedzio trzeźwo patrz na świat nie dając sobie narzucić pustych haseł. Rób to co lubisz ale nie narzucaj tego na siłę innym bo tak już w Polsce próbowali kilka razy i G.... z tego wyszło.
Kultura kulturą, jednakże następstwem tej naszej jest coraz mniejszy rybostan, i tego nikt nie zaprzczy i no kill i miesiarz. Sam widzisz ten problem tzn. chodzi mi o to ze masz świadomość ze branie ryb ma główny wpływ na liczebność ryb w jeziorach. A taki kedzio na siłe próbuje wmówić ze nie mimo ze zapewne zdaje sobie z tego sprawe i to mnie denerwuje, w dodatku złośliwe dodaje tekstu typu ,, wypuszczajcie to ja bede miał wiecej,,. Widzi tylko swoje potrzebny. Czemu np. jesteście przeciwni jeziorką c&r? Wy chcecie zeby wszystkie wody byly pod was. Czemu no kile nie mają prawa mieć wód dla siebie? Bo co? Bo wędkarstwo bez zabrania ryby jest dla was bez sensu.... Załóżmy że wód c&r jest tyle co zwykłych, jestem na 110% pewny ze pisalibyście 1000petycji na dzień o ich zniesienie. Ja w takiej sytuacji gdzie wody byly by podzielone 50/50 cieszył bym sie jak glupi albo i mocniej. Tak naprawdę dla mnie wystarczy ze bedzie 20% takich wód. Dla przykładu w sąsiedniej gminie mam fajne zadbane rybne jeziorko c&r z dużą ilościa ryb: leszcz 70cm karpie do 20kg metrowe szczupaczki, wzdregi ladne grubiutkie itp. jezioro jest 6 lat c&r praktycznie od czasu gdy miesiarze dowiedzieli sie o tych rybach co roku pisane są dziesiatki petycji o zniesienie ochrony. I teraz powiedz kto tu komu co narzuca? Przyznam jestem dość nachalny. Jednak mając 95% wod do mięsiarzena moglibyście te marne 5% nam odpuścić...
Nie ma też co sie oszukiwać że jeśli nadal większość wędkarzy będzie wyznawala zasade złòw i zajeb to ryb będzie więcej . I nie ma co zwalać wszystkiego złego na rybaków , związek , regulaminy czy ustawy tylko trzeba przyznać że my wędkarze też jesteśmy odpowiedzialni za stan naszych wód.
Sama zmiana regulaminu przecież ilości ryb nie zwiększy... Regulamin właśnie powinien być zmieniony poto żeby ograniczyć miesiarstwo :)
Te młody! Taki mięsiarz jestem, ze w tym sezonie ( który już zakończyłem), zabrałem do chałupy z moich łowisk może ze cztery duże leszcze po jakieś 2 kilo, kilkanaście płoci takich pomiedzy 25-35 cm, może ze cztery wzdręgi po 35 cm i chyba 50 ładnych uklei, bo je lubię robić a'la moskaliki. To jest wszystko co zabrałem z łowisk. Mam w dupiu jak to mawiaja w Poznaniu) to całe twoje sakichane No Kill i mam tamże również nawiedzonych kolesi, co to zostali ortodoksyjnymi niekilami tylko dlatego, że:
a) są łajzami i mimozami, które nie potrafia zabić ryby, b) stara im nie pozwala robić syfu w domu, bo ma kuchnię wyciacianą za kilkadziesiąt kawałków, c) bo nie potrafią ( a także ich kobiety) zrobić nic z rybą w kwestii obróbki kulinarnej, d) od małego mają tzw odruch wymiotny - czytaj nie jedzą ryb. e) nie trawią smrodku bebeszonej ryby i brzydzą sie jej czyszczeniem, f) zwyczajnie nie chce im się babrać, bo wolą kupić gotowca we smarkecie, którego ktoś inny za nich złowił, oczyścił i przygotował w prózniowym opakowaniu do szybkiego smażenia, g) chcą na forach internetowych uchodzić za zbawców świata jak "Kaczor" czy "Rydzyk", h) wyprano i mózgi w kółkach wzajemnej adoracji, i) nie maja zielonego pojęcia, że Bóg w swej dobroci dał nam zwierzęta i rośliny po to, by nam służyły.
Zgodzę się tylko z tym, że trzeba z tych zasobów korzystać mądrze i z umiarem, ale do tego nie jest potrzebny mister karpiczek, ani żaden inny bardziej, lub mniej zjechany z godzin fanatyk i jego krzywe nauki na forach internetowych. Wystarczy mieć nieco pod kopułą poukładane, czego kolegom wędkarzom życzę z całego serca. A terrorystów olać - wszak myślenie nie boli.