Gdybym wyszedł dwadzieścia minut temu to teraz bym siedział pod mostem a jeszcze prawdopodobniej walił glową w filar za swoja głupotę.:) Pięknie leje.:)))
Kurka jak ja chciałbym żeby u mnie tak polało , suchoty i jeszcze raz suchoty , jak popada to przez chwile i zaraz sucho , niema jak nazbierać rosówek
Właśnie takie jest życie, nie wszystko jest czarne lub białe. Plusy mają strony negatywne a minusy pozytywne. Może i mogę nazbierać rosówek jednak szanse na spinning boleniowy z kilku przyczyn nikłe daje mi póki co ten miesiąc. Niestety chcąc łowić skutecznie trzeba się pogodzić z realiami i warunkami i czasem zapomnieć na rok o danej przynęcie czy gatunku by nie był to rok stracony.
Zbuniu weź się już nie pograzaj i się nie kompromintuj więcej...amur, mata?t., jak zwykle zdjęcia bez łowcy, ja już nie chcę cię pogrążyć dalej bo widzę, że te całe towarzystwo dorównuje twojemu poziomowi i jest utoźsamiam z tym belkotem i irrocjonalnymi opoeiastkami przy pełnej akrobacji kliki na
dzorujacej Polomania kija życzę!
Gdybym wyszedł dwadzieścia minut temu to teraz bym siedział pod mostem a jeszcze prawdopodobniej walił glową w filar za swoja głupotę.:) Pięknie leje.:)))
Kurka jak ja chciałbym żeby u mnie tak polało , suchoty i jeszcze raz suchoty , jak popada to przez chwile i zaraz sucho , niema jak nazbierać rosówek
Właśnie takie jest życie, nie wszystko jest czarne lub białe. Plusy mają strony negatywne a minusy pozytywne. Może i mogę nazbierać rosówek jednak szanse na spinning boleniowy z kilku przyczyn nikłe daje mi póki co ten miesiąc. Niestety chcąc łowić skutecznie trzeba się pogodzić z realiami i warunkami i czasem zapomnieć na rok o danej przynęcie czy gatunku by nie był to rok stracony.
Dnia dzisiejszego zgrzeszyłem o poranku. Odwiedziłem wodę która nie płynie! Tylko żaby się w niej kotłuja.:) Miałem pierwszego szczupaka, plus minus 20 cm.:) Jedyna ryba na trzy osoby, oprócz mnie ze spinningiem było jeszcze dwóch spławikowców.
Cześc łowcy:)))
Jestem wku.... miałem dziś pięknego klenia na kiju +/- 50cm skubaniec spadł z haka przy samym podbieraku z mojej głupoty:(((((((
Oprócz niego trafiłem pare jazi i jakby było inaczej jakbym karpia niezłowił:))))
zbynio taka karkówa to w sam raz na włos na karpiszony:))))
No to Kuba mnie prawie powaliłeś bo 50-tka od dwu lat ciągle w sferze marzeń. A karkówka Zbynia i reszta z tacki wymaga przemyślenia co do zdrowotności bez wspomagania czyli: błonnik itd. :)))
Ale spasiony był kuźwa bydle takie myslałem , że to nastepny jaź i za mocno go do powierzchni podciągną .
wystawiłem podbierak , a tu bydle robi 2 młynki i trach hak wyskoczył:(((
branie miałem na pellet o zapachu wątróbki.
A tam kaban błonnikiem sie bedziesz przejmował do takiej tacy to tylko i wyłącznie browarek
Wieczór nad rzeką. Sprawy sprzętowe rozpracowałem na ten sezon boleniowy od podstaw. Wyciągnałem torbę spinningowa która ma z cała pewnością przynajmniej 15 lat (14 przeleżała na półce) jednak teraz tylko ona mieści wszystko co noszę, noszę coraz więcej łowię coraz mniej.:)) Nowe wędzisko na bolenie mam w jednym paluszku, tylko bolenia jeszcze ono nie widziało. Pozostaje mieć nadzieję że woda sie ustabilizuje i w końcu ryba sie ruszy.
Siemka Kilerzy. Kuba to sobie nie pojesz :))). Co do włosa to każda przynęta jest dobra byle byłaby tak, założona żeby nie spadała. Karkówka też pewnie by się nadała w końcu to mięcho. Odkąd zająłem się wędkarstwem karpiowym to niemal wszystko pakuję na włos i powiem, że działa...
Ryukon, szczęśliwy ten co może chodzić na ryby. Ja muszę jeździć. W sumie mógłbym też chodzić, ale zeszło by się trochę :). Samochód mój w sezonie wygląda jak wędkowóz. Wyciągam tylko podbierak, matę...i karpiówki, bo jednak trochę miejsca zajmują, a reszta jest wyciągana tylko do naprawy, korekt i do łowienia :).
Grześ nie ma co się zastanawiać nad zdrowotnością z tacki. Wiecznie żyć nikt nie będzie, a osobiście za zielenizną nie przepadam. Nie jem prawie nic zielonego i co się rusza... ;).
Powiem tak, idąc na północ w 15 minut jestem nad niewielkim zbiornikiem zaporowym, ten na wczorajszym zdjęciu. Następnie idąc na południe w tym samym czasie jestem nad rzeką. Jednak tu sytuacja jest trochę inna. Pomiędzy moi domem a rzeką równolegle do niej biegnie autostrada. Jadąc czymkolwiek nad rzekę mocno ograniczam sobie dostęp do wielu miejscówek (brak jakiejkolwiek możliwości dojazdu na wiele odcinków rzeki), jeśli zaś chcę iść ze spinningiem to każdy pojazd jest tylko przeszkodą i stratą czasu który lepiej poświecić na spacerek. Cały sprzęt do spinningu waży tyle co nic na drogę tracę 15+15 minut a nie godzinę czy więcej biegając bezsensownie by gdzieś się ztrzymać podjechać itd.. Więc tak czy tak chodzenie mnie nie ominie.:)))
Ano zbynio nie ukilowałem nic na talerz:)))
chociaz facet obok stwierdził, ze jak wypuszczam ryby to moge mu dać bo jazie to bardzo smaczne ryby , szczególnie z octu, mięcho sie podobno chowa przy jaziu z octu:))))
Ja się tylko uśmiechnąłem i nadal wpuszczałem tylko teraz bardziej widocznie.
Co do włosa to masz racje Z GRUNTU U MNIE ZAWSZE JEST WŁOS :)))
A czgo Ty nie na rybach?:) jakby nie to że weselicho dziś to już bym dawno siedział nad wodą:)))
Jakub powiem Ci że bliskość łowiska daje spore możliwości, jeśli jeszcze ktoś ma blisko dobre lowisko to rządzi.:) Mi nie mogło sie trafić nic lepszego jak rzeka blisko domu.
Wiadoma sprawa można byc nad woda kiedy się chce:))) i ma się czas.
Przygotowanie miejsca to tez bajak.
Ja mam nad wode tez około 15minut drogi :))) ale autem
Auto ma wadę z którą nigdy nie wygrasz. Tam gdzie Ty dojedziesz dojedzie każdy i zaczyna sie wojenka o miejscówkę. jeśli ja zechcę sobie przygotowac miejscówkę tylko dla siebie to graniczy z cudem by ktoś ja znalazł i jeszcze chciałoby mu się tam chodzić. Dzis większość ludzi to lenie, zaprowadź go nad wodę pokaż jak złowić a wszystko na co będzie go stac to chwalenie sie zdjęciami w internecie. Niestety ale wielu takich spotkałem pomimo że unikam ich jak zarazy.:)
Wiem , że auto nie pozwala na wiele, ale widzisz , ja zostawiam auto tam gdzie dojadę , sprzęt w rece i uciekam w krzaczory gdzie większośc nie ma checi iśc bo auto daleko , nikt nie lubi dzwigać sprzętu. Dlatego w moim przypadku auto mnie nie ograncza:)))
Minusem sa nocki bo zawsze troche wiecej gratów trzeba zabrać, ale za to nie uzeram się i nie scigam o miejscówki.
Chociaz na innym akwenie lubie czasem ruszyć gula miesiarzom i zazwyczaj jestem godzine wczesniej od nich i tak się scigamy kto pierwszy, ale ich miny sa bez cenne kiedy wypuszczasz ryby co u nich by skonczyły w głębokim oleju:))))
Tak czy inaczej dzisiejsze wędkarstwo to nie tylko łowienie ryb. Trzeba też myśleć o miejscówkach, warunkach łowiska które z rybami nie mają wiele wsólnego ale z "pasożytami" owszem. Małe, zbiorniki lub duża presja na dana wodę robią niestety z wędkarstwa żałosną jego namiastkę. Wiem to nie tylko z swojego doświadcznia ale i z opini wielu innch wędkarzy. pamiętam jak kiedyś jeden z nowo poznanych tłumaczył mi dlaczego łowi tylko na spinning. Brak możliwości kilkudniowego nęcenia poprzez ciągle zajmowanie danej miejscówki przez innych oraz wojny z nimi doprowadziły że przestał lowić z gruntu. Łowi tylko na spinning, idzie tam gdzie jest wolne gdy on ma czas i przyjeżdża nad wodę, Życzenia i zdanie pozostałych nad wodą ma w głębokim poważaniu a na duszy spokój. W pełni go rozumiem dostosował sie do sytuacji nad swoimi lowiskami.
zgadza się cięzko jest znaleśc wolne miejsca , szczególnie kiedy jestesmy obserwowani, dlatego uciekam zawsze troche dalej, wybieram średnie zbiorniki i wybieram miejsca odludne, mało uczeszczane , zawzgledu na teren i zawady.
Nęcenie miejsca to też trudny temat ale jakoś trzeba sobie radzić , bo wielbicieli czyjegoś wyśiłku jest dużo.
Wedkarze maja przewalone oprócz łowienia ryb musza też uważac na sibie nawzajem:))))
Na szczęście na Mazurach miejsc nie brakuje tylko żeby chęci były. Kuba byłem zaopatrzyć się w sprzęt i kulki, bo już mizernie zaczęło się robić i zjem obiad i ruszam..... Nad rzekę tez mam z 15 min pewnie, ale chcąc siedzieć ustronnie to już trzeba dojechać, a jak mam jechać to wolę już nad wody gdzie jest karp...Na moich łowiskach oblężenia nie ma. Jedynie nad zalewem ludu pełno, bo to jedyna większa woda w okolicy i miejscowych w brud, tam nie warto jechać kiedy jest ładna pogoda i hołoty pełno. Po weekendzie zaś dłużej się sprząta miejsce niż łowi :). Ciekawi mnie jedna woda jak wygląda po tym jak małolat złowił tam karpia +20 kg i opisał się w gazecie :)))
Dobry na wieczór. Byłem zanecić na jutro i jak radziliście udałem się nad swoją rzekę koło domu. Dziś zielony gryzie nieprzeciętnie. Nic dużego, ale ilość spora tych szczupaków.
Kuźwa zrobicie ze mnie rzecznego łowcę ;))). Zdjęcia niegodne publikacji, ale jak ktoś się uprze to mogę pokazać ;)))). Zadowolony jestem z dzisiejszego dnia.... Tylko gum pociętych i straconych sporo. Dwie bolały podwójnie ;)))).
A ja sobie jutro wystartuję w towarzyskich zawodach i już wiem,że prawdopodobnie zmieszczę się w pierwszej dziesiątce :)))
Grześ jeśli pogoda u Ciebie podobna do tej u mnie podium masz pewne.:)
Kurcze, czasami tu zaglądam i po prostu nie mogę wyjść z podziwu...- w jednym miejscu, w jednym pokoju forumowych spotkali się najznakomitniejsi łowcy w liczbie 4 osób doskonalajac się wzajemnymi poradami już prawie od 3 lat...- wyjątkowe grono elitarnych wedkarzy pod przewodnictwem niekwestiowanego guru chcącego pozostawać anonimowym ( co właściwie dziwić nie może i uwagę jego specyficzny wygląd - 30-paro latka przypominającego weterana 2 wojny światowej o czym świadczy jego wizerunek zachowany po spotkaniu z kol.Kowalem - do obejrzenia w temacie - Witajcie) Jednak wracając do meritum sprawy absolutnie nie negujac i kwestionujac połowów uczni Mistrza nie mogę zrozumieć ewenementu przyrodniczego - jak to możliwe, że w cieku często przedstawianym w charakterze krajobrazu , a przypominającym rów melioracyjny w szczerym polu znajduje się taka masa różnych gatunków ryb. Zaczęło się od okazalych leszczy z miesiąc temu, potem przyszła pora na karasie i poprzez liny, amury i karpie na razie stanęło na furii szczupakowej.... toż to już niedługo zabraknie w tych wiarygodnych i rzeczowych opisach gatunków ryb żyjących w polskich rzekach, no chyba właściwie czemu nie mamy wkrótce usłyszeć o kolejnych nowych sukcesach w postaci regularnego połowu z Dzialdowki Kisińskiej lososi, jesiotrow, czy np.glowacicy, przecież jest to jedynie zależne od weny twórczej autora wpisów przed którym CZAPKIi z GŁÓW
Klenie i okonie zdominowały zwody, ale kilka szczupaczków też złowionych tylko same maluchy co i tak mnie to cieszy bo może wreszcie wrócą czasy, że dobra zatoka z dołkiem to pewny zębaty. Takie zawody lubię bo właściwie o nic się walczy a cała sprawa polega na pogaduszkach z kumplami.
Kurcze, czasami tu zaglądam i po prostu nie mogę wyjść z podziwu...- w jednym miejscu, w jednym pokoju forumowych spotkali się najznakomitniejsi łowcy w liczbie 4 osób doskonalajac się wzajemnymi poradami już prawie od 3 lat...- wyjątkowe grono elitarnych wedkarzy pod przewodnictwem niekwestiowanego guru chcącego pozostawać anonimowym ( czemu właściwie dziwić się raczej nie można biorąc pod uwagę jego specyficzny wygląd zewnętrzny - 30-paro latka przypominającego weterana 2 wojny światowej o czym świadczy jego wizerunek zachowany po
spotkaniu z kol.Kowalem - do obejrzenia w temacie - Witajcie) Jednak wracając do meritum sprawy absolutnie nie negujac i kwestionujac dokonań kolegów ktozi jakoś nie mają problemów z archiwizowaniem swoich wypraw i lowionych na nich ryb na zdjęciach,które zresztą chętnie zamieszczają nie utajniajac swojej twarzy.... Wracając jednak do meritum sytuacji i zasadniczego pytania z mojej strony: jak to jest moźliwe, że przedstawiony zresztą z podpisem autora rów melioracyjny przekonany w popszek szczerego pola jest bogaty w taką różnorodność gatunkową, oczywiście doceniając jego róźnorodnosc brzegową jak widać na zdjęciu, czytaliśmy uż o leszczach,karasiach, linach, amurach, karpiach, teraz o inwazji szczupakow..... mam nadzieję, że nie zabraknie kol.haryzmy,wyobraźni tworczej i w najbliższym czasie poczytamy o przygodach wędkarskich pozostałych ( choć już po malu możliwości się wyczerpują) gat ryb
np.lososi,jesiotrow, czy glowacic.
Naprawdę Panowie Wielki Szacun dla takiego indywiduum, na kolana, czapki z głów!
Kurcze, czasami tu zaglądam i po prostu nie mogę wyjść z podziwu...- w jednym miejscu, w jednym pokoju forumowych spotkali się najznakomitniejsi łowcy w liczbie 4 osób doskonalajac się wzajemnymi poradami już prawie od 3 lat...- wyjątkowe grono elitarnych wedkarzy pod przewodnictwem niekwestiowanego guru chcącego pozostawać anonimowym ( czemu właściwie dziwić się raczej nie można biorąc pod uwagę jego specyficzny wygląd zewnętrzny - 30-paro latka przypominającego weterana 2 wojny światowej o czym świadczy jego wizerunek zachowany po
spotkaniu z kol.Kowalem - do obejrzenia w temacie - Witajcie) Jednak wracając do meritum sprawy absolutnie nie negujac i kwestionujac dokonań kolegów ktozi jakoś nie mają problemów z archiwizowaniem swoich wypraw i lowionych na nich ryb na zdjęciach,które zresztą chętnie zamieszczają nie utajniajac swojej twarzy.... Wracając jednak do meritum sytuacji i zasadniczego pytania z mojej strony: jak to jest moźliwe, że przedstawiony zresztą z podpisem autora rów melioracyjny przekonany w popszek szczerego pola jest bogaty w taką różnorodność gatunkową, oczywiście doceniając jego róźnorodnosc brzegową jak widać na zdjęciu, czytaliśmy uż o leszczach,karasiach, linach, amurach, karpiach, teraz o inwazji szczupakow..... mam nadzieję, że nie zabraknie kol.haryzmy,wyobraźni tworczej i w najbliższym czasie poczytamy o przygodach wędkarskich pozostałych ( choć już po malu możliwości się wyczerpują) gat ryb
np.lososi,jesiotrow, czy glowacic.
Naprawdę Panowie Wielki Szacun dla takiego indywiduum, na kolana, czapki z głów!
Prosimy Mistrzu - niech kabaret trwa dalej! Bez naczelnego blazna portalu do czerwca będzie wiało nudą, a w dodatku zapowiadają upalne lato więc rów pewnie wyschnie! Niech show trwa!
Kurcze, czasami tu zaglądam i po prostu nie mogę wyjść z podziwu...- w jednym miejscu, w jednym pokoju forumowych spotkali się najznakomitniejsi łowcy w liczbie 4 osób doskonalajac się wzajemnymi poradami już prawie od 3 lat...- wyjątkowe grono elitarnych wedkarzy pod przewodnictwem niekwestiowanego guru chcącego pozostawać anonimowym ( czemu właściwie dziwić się raczej nie można biorąc pod uwagę jego specyficzny wygląd zewnętrzny - 30-paro latka przypominającego weterana 2 wojny światowej o czym świadczy jego wizerunek zachowany podczas
spotkania z kol.Kowalem - do obejrzenia w temacie - Witajcie) Jednak wracając do meritum sprawy absolutnie nie negujac i kwestionujac dokonań kolegów ktozi jakoś nie mają problemów z archiwizowaniem swoich wypraw i lowionych na nich ryb na zdjęciach,które zresztą chętnie zamieszczają nie utajniajac swojej twarzy.... Jednak glowne pytanie z mojej strony: jak to jest moźliwe, że przedstawiony zresztą z podpisem autora rów melioracyjny przekopany w poprzek szczerego pola jest bogaty w taką różnorodność gatunkową, oczywiście doceniając jego charakterystykę róźnorodnosc brzegową jak widać na zamieszczonym zdjęciu, czytaliśmy już o leszczach,karasiach, linach, amurach, karpiach, teraz o inwazji szczupakow..... mam nadzieję, że nie zabraknie kol.haryzmy,wyobraźni tworczej i w dalszym swoim amoku i omamach sennych w najbliższym czasie będziemy mieli przyjemność poczytać o dalszych przygodach wędkarskich z pozostałymi ( choć już po malu możliwości są na wyczerpaniu) gat ryb
np.lososi,jesiotrow, czy glowacic.
Naprawdę Panowie Wielki Szacun dla takiego indywiduum, na kolana, czapki z głów!
Kurcze, czasami tu zaglądam i po prostu nie mogę wyjść z podziwu...- w jednym miejscu, w jednym pokoju forumowych spotkali się najznakomitniejsi łowcy w liczbie 4 osób doskonalajac się wzajemnymi poradami już prawie od 3 lat...- wyjątkowe grono elitarnych wedkarzy pod przewodnictwem niekwestiowanego guru chcącego pozostawać anonimowym ( czemu właściwie dziwić się raczej nie można biorąc pod uwagę jego specyficzny wygląd zewnętrzny - 30-paro latka przypominającego weterana 2 wojny światowej o czym świadczy jego wizerunek zachowany podczas
spotkania z kol.Kowalem - do obejrzenia w temacie - Witajcie) Jednak wracając do meritum sprawy absolutnie nie negujac i kwestionujac dokonań kolegów ktozi jakoś nie mają problemów z archiwizowaniem swoich wypraw i lowionych na nich ryb na zdjęciach,które zresztą chętnie zamieszczają nie utajniajac swojej twarzy.... Jednak glowne pytanie z mojej strony: jak to jest moźliwe, że przedstawiony zresztą z podpisem autora rów melioracyjny przekopany w poprzek szczerego pola jest bogaty w taką różnorodność gatunkową, oczywiście doceniając jego charakterystykę róźnorodnosc brzegową jak widać na zamieszczonym zdjęciu, czytaliśmy już o leszczach,karasiach, linach, amurach, karpiach, teraz o inwazji szczupakow..... mam nadzieję, że nie zabraknie kol.haryzmy,wyobraźni tworczej i w dalszym swoim amoku i omamach sennych w najbliższym czasie będziemy mieli przyjemność poczytać o dalszych przygodach wędkarskich z pozostałymi ( choć już po malu możliwości są na wyczerpaniu) gat ryb
np.lososi,jesiotrow, czy glowacic.
Naprawdę Panowie Wielki Szacun dla takiego indywiduum, na kolana, czapki z głów!
Witajcie. Panowie postanowiłem sobie kupić dwa pieski i może doradzicie jakie? Kogo wam przypomina Mikusia? W taką rasę celuję, bo jazgot jest nieludzki, a krzywdy nie zrobi taki ratlerek. Nie wiem, czy dzieci lubią? :)
A może takiego? Też mi pasuje.... Skamle pięknie, a najważniejszy jazgot... :). Lubię takie hałaśliwe co krzywdy nie zrobią. Dam mu na imię jak ten jeden słynny gej i będę wołał go nogi.....:)))), albo tupnę, a on schwa sie do budy jak zwykle. Potem wylezie znowu poszczeka i znowu schowa się w budzie. Piękne jest życie takiego kundla. Całe życie nic nie robi tylko obszczekuje ludzi i obsikuje koła znacząc teren :)))
A może pomyśl nad zakupem 2 dodatkowych szczurów do posiadanego już inwentarza, a. może konika, wtedy będzie więcej pieczarek..., zdjęcia ze spotkania z kol.Kowalem nie da się jednak zatuszować mimo usilnych prób photoshopowania i wygładzania swojego autentycznego wyglądu... zakompleksionego pryszczatego starca
A może takiego? Też mi pasuje.... Skamle pięknie, a najważniejszy jazgot... :). Lubię takie hałaśliwe co krzywdy nie zrobią. Dam mu na imię jak ten jeden słynny gej i będę wołał go do nogi.....:)))), albo tupnę, a on schowa sie do budy jak zwykle. Potem wylezie znowu poszczeka i znowu schowa się w budzie. Piękne jest życie takiego kundla. Całe życie nic nie robi tylko obszczekuje ludzi i obsikuje koła znacząc teren :)))
Link cos mi nie wszedł...
o taki :)
alias:zbynio 33 [Aktywny III (377 pkt.)]
koło:
w portalu od: 2013-04-08
o sobie : Witam wszystkich serdecznie. Nazywam się Zbigniew Duda i od ponad 30 lat pochłania mnie hobby, którym jest pedalstwo :-)
Moje szczęście do ryb padło i sie nie rusza, jeszcze kilka dni i zacznie śmierdzieć.:) Rano gdy wstałem o godzinie 3.30 padało. Teraz jak miałem zamiar wybrać się i porzucać trochę wszelkimi przynętami słyszę grzmoty a od wschodu wyrażnie i prosto na mnie zbliża się burza. Wszystkim życzę takiego powodzenia wędkarskiego jak moje dzisiejsze. :)))))))
Gdybym wyszedł dwadzieścia minut temu to teraz bym siedział pod mostem a jeszcze prawdopodobniej walił glową w filar za swoja głupotę.:) Pięknie leje.:)))
Kurka jak ja chciałbym żeby u mnie tak polało , suchoty i jeszcze raz suchoty , jak popada to przez chwile i zaraz sucho , niema jak nazbierać rosówek
Właśnie takie jest życie, nie wszystko jest czarne lub białe. Plusy mają strony negatywne a minusy pozytywne. Może i mogę nazbierać rosówek jednak szanse na spinning boleniowy z kilku przyczyn nikłe daje mi póki co ten miesiąc. Niestety chcąc łowić skutecznie trzeba się pogodzić z realiami i warunkami i czasem zapomnieć na rok o danej przynęcie czy gatunku by nie był to rok stracony.
Zbuniu weź się już nie pograzaj i się nie kompromintuj więcej...amur, mata?t., jak zwykle zdjęcia bez łowcy, ja już nie chcę cię pogrążyć dalej bo widzę, że te całe towarzystwo dorównuje twojemu poziomowi i jest utoźsamiam z tym belkotem i irrocjonalnymi opoeiastkami przy pełnej akrobacji kliki na dzorujacej Polomania kija życzę!
Gdybym wyszedł dwadzieścia minut temu to teraz bym siedział pod mostem a jeszcze prawdopodobniej walił glową w filar za swoja głupotę.:) Pięknie leje.:)))
Kurka jak ja chciałbym żeby u mnie tak polało , suchoty i jeszcze raz suchoty , jak popada to przez chwile i zaraz sucho , niema jak nazbierać rosówek
Właśnie takie jest życie, nie wszystko jest czarne lub białe. Plusy mają strony negatywne a minusy pozytywne. Może i mogę nazbierać rosówek jednak szanse na spinning boleniowy z kilku przyczyn nikłe daje mi póki co ten miesiąc. Niestety chcąc łowić skutecznie trzeba się pogodzić z realiami i warunkami i czasem zapomnieć na rok o danej przynęcie czy gatunku by nie był to rok stracony.
Świeta racja ryukon
Tam z przynetami :)))). Tak się łowi, karkóweczka, kiełbaska... :))))
A co z napojami ? :)
Napoje są; tymbark, cola, soczek i woda ;))). Dziś dokończę folie i weekend nad wodą hip hip hura :). U mnie dziś dopiero czuć, że to wiosna...
Dnia dzisiejszego zgrzeszyłem o poranku. Odwiedziłem wodę która nie płynie! Tylko żaby się w niej kotłuja.:) Miałem pierwszego szczupaka, plus minus 20 cm.:) Jedyna ryba na trzy osoby, oprócz mnie ze spinningiem było jeszcze dwóch spławikowców.
W powrotnej drodze na skróty.
Cześc łowcy:)))
Jestem wku.... miałem dziś pięknego klenia na kiju +/- 50cm skubaniec spadł z haka przy samym podbieraku z mojej głupoty:(((((((
Oprócz niego trafiłem pare jazi i jakby było inaczej jakbym karpia niezłowił:))))
zbynio taka karkówa to w sam raz na włos na karpiszony:))))
No to Kuba mnie prawie powaliłeś bo 50-tka od dwu lat ciągle w sferze marzeń. A karkówka Zbynia i reszta z tacki wymaga przemyślenia co do zdrowotności bez wspomagania czyli: błonnik itd. :)))
Ale spasiony był kuźwa bydle takie myslałem , że to nastepny jaź i za mocno go do powierzchni podciągną .
wystawiłem podbierak , a tu bydle robi 2 młynki i trach hak wyskoczył:(((
branie miałem na pellet o zapachu wątróbki.
A tam kaban błonnikiem sie bedziesz przejmował do takiej tacy to tylko i wyłącznie browarek
Wieczór nad rzeką. Sprawy sprzętowe rozpracowałem na ten sezon boleniowy od podstaw. Wyciągnałem torbę spinningowa która ma z cała pewnością przynajmniej 15 lat (14 przeleżała na półce) jednak teraz tylko ona mieści wszystko co noszę, noszę coraz więcej łowię coraz mniej.:)) Nowe wędzisko na bolenie mam w jednym paluszku, tylko bolenia jeszcze ono nie widziało. Pozostaje mieć nadzieję że woda sie ustabilizuje i w końcu ryba sie ruszy.
Ryukon , u mnie nigdy nie jest stracony
Ehh powiem tak , kaplica
rano nawet fajnie połowiłem
głównie takie jazie
Natomiast wieczorna próba ze spinem przyniosła same "byki":)
Siemka Kilerzy. Kuba to sobie nie pojesz :))). Co do włosa to każda przynęta jest dobra byle byłaby tak, założona żeby nie spadała. Karkówka też pewnie by się nadała w końcu to mięcho. Odkąd zająłem się wędkarstwem karpiowym to niemal wszystko pakuję na włos i powiem, że działa...
Ryukon, szczęśliwy ten co może chodzić na ryby. Ja muszę jeździć. W sumie mógłbym też chodzić, ale zeszło by się trochę :). Samochód mój w sezonie wygląda jak wędkowóz. Wyciągam tylko podbierak, matę...i karpiówki, bo jednak trochę miejsca zajmują, a reszta jest wyciągana tylko do naprawy, korekt i do łowienia :).
Grześ nie ma co się zastanawiać nad zdrowotnością z tacki. Wiecznie żyć nikt nie będzie, a osobiście za zielenizną nie przepadam. Nie jem prawie nic zielonego i co się rusza... ;).
Powiem tak, idąc na północ w 15 minut jestem nad niewielkim zbiornikiem zaporowym, ten na wczorajszym zdjęciu. Następnie idąc na południe w tym samym czasie jestem nad rzeką. Jednak tu sytuacja jest trochę inna. Pomiędzy moi domem a rzeką równolegle do niej biegnie autostrada. Jadąc czymkolwiek nad rzekę mocno ograniczam sobie dostęp do wielu miejscówek (brak jakiejkolwiek możliwości dojazdu na wiele odcinków rzeki), jeśli zaś chcę iść ze spinningiem to każdy pojazd jest tylko przeszkodą i stratą czasu który lepiej poświecić na spacerek. Cały sprzęt do spinningu waży tyle co nic na drogę tracę 15+15 minut a nie godzinę czy więcej biegając bezsensownie by gdzieś się ztrzymać podjechać itd.. Więc tak czy tak chodzenie mnie nie ominie.:)))
Ano zbynio nie ukilowałem nic na talerz:)))
chociaz facet obok stwierdził, ze jak wypuszczam ryby to moge mu dać bo jazie to bardzo smaczne ryby , szczególnie z octu, mięcho sie podobno chowa przy jaziu z octu:))))
Ja się tylko uśmiechnąłem i nadal wpuszczałem tylko teraz bardziej widocznie.
Co do włosa to masz racje Z GRUNTU U MNIE ZAWSZE JEST WŁOS :)))
A czgo Ty nie na rybach?:) jakby nie to że weselicho dziś to już bym dawno siedział nad wodą:)))
Ryukon fajnie masz mieszkając tak blisko łowisk
Jakub powiem Ci że bliskość łowiska daje spore możliwości, jeśli jeszcze ktoś ma blisko dobre lowisko to rządzi.:) Mi nie mogło sie trafić nic lepszego jak rzeka blisko domu.
Wiadoma sprawa można byc nad woda kiedy się chce:))) i ma się czas.
Przygotowanie miejsca to tez bajak.
Ja mam nad wode tez około 15minut drogi :))) ale autem
Auto ma wadę z którą nigdy nie wygrasz. Tam gdzie Ty dojedziesz dojedzie każdy i zaczyna sie wojenka o miejscówkę. jeśli ja zechcę sobie przygotowac miejscówkę tylko dla siebie to graniczy z cudem by ktoś ja znalazł i jeszcze chciałoby mu się tam chodzić. Dzis większość ludzi to lenie, zaprowadź go nad wodę pokaż jak złowić a wszystko na co będzie go stac to chwalenie sie zdjęciami w internecie. Niestety ale wielu takich spotkałem pomimo że unikam ich jak zarazy.:)
Wiem , że auto nie pozwala na wiele, ale widzisz , ja zostawiam auto tam gdzie dojadę , sprzęt w rece i uciekam w krzaczory gdzie większośc nie ma checi iśc bo auto daleko , nikt nie lubi dzwigać sprzętu. Dlatego w moim przypadku auto mnie nie ograncza:)))
Minusem sa nocki bo zawsze troche wiecej gratów trzeba zabrać, ale za to nie uzeram się i nie scigam o miejscówki.
Chociaz na innym akwenie lubie czasem ruszyć gula miesiarzom i zazwyczaj jestem godzine wczesniej od nich i tak się scigamy kto pierwszy, ale ich miny sa bez cenne kiedy wypuszczasz ryby co u nich by skonczyły w głębokim oleju:))))
Tak czy inaczej dzisiejsze wędkarstwo to nie tylko łowienie ryb. Trzeba też myśleć o miejscówkach, warunkach łowiska które z rybami nie mają wiele wsólnego ale z "pasożytami" owszem. Małe, zbiorniki lub duża presja na dana wodę robią niestety z wędkarstwa żałosną jego namiastkę. Wiem to nie tylko z swojego doświadcznia ale i z opini wielu innch wędkarzy. pamiętam jak kiedyś jeden z nowo poznanych tłumaczył mi dlaczego łowi tylko na spinning. Brak możliwości kilkudniowego nęcenia poprzez ciągle zajmowanie danej miejscówki przez innych oraz wojny z nimi doprowadziły że przestał lowić z gruntu. Łowi tylko na spinning, idzie tam gdzie jest wolne gdy on ma czas i przyjeżdża nad wodę, Życzenia i zdanie pozostałych nad wodą ma w głębokim poważaniu a na duszy spokój. W pełni go rozumiem dostosował sie do sytuacji nad swoimi lowiskami.
zgadza się cięzko jest znaleśc wolne miejsca , szczególnie kiedy jestesmy obserwowani, dlatego uciekam zawsze troche dalej, wybieram średnie zbiorniki i wybieram miejsca odludne, mało uczeszczane , zawzgledu na teren i zawady.
Nęcenie miejsca to też trudny temat ale jakoś trzeba sobie radzić , bo wielbicieli czyjegoś wyśiłku jest dużo.
Wedkarze maja przewalone oprócz łowienia ryb musza też uważac na sibie nawzajem:))))
Na szczęście na Mazurach miejsc nie brakuje tylko żeby chęci były. Kuba byłem zaopatrzyć się w sprzęt i kulki, bo już mizernie zaczęło się robić i zjem obiad i ruszam..... Nad rzekę tez mam z 15 min pewnie, ale chcąc siedzieć ustronnie to już trzeba dojechać, a jak mam jechać to wolę już nad wody gdzie jest karp...Na moich łowiskach oblężenia nie ma. Jedynie nad zalewem ludu pełno, bo to jedyna większa woda w okolicy i miejscowych w brud, tam nie warto jechać kiedy jest ładna pogoda i hołoty pełno. Po weekendzie zaś dłużej się sprząta miejsce niż łowi :). Ciekawi mnie jedna woda jak wygląda po tym jak małolat złowił tam karpia +20 kg i opisał się w gazecie :)))
No to powodzenia:) Ja się zmykam zbierać na weselicho, trza jeszcze zapas wody pitnej na jutro zrobić:)))
A ja sobie jutro wystartuję w towarzyskich zawodach i już wiem,że prawdopodobnie zmieszczę się w pierwszej dziesiątce :)))
Dobry na wieczór. Byłem zanecić na jutro i jak radziliście udałem się nad swoją rzekę koło domu. Dziś zielony gryzie nieprzeciętnie. Nic dużego, ale ilość spora tych szczupaków.
Kuźwa zrobicie ze mnie rzecznego łowcę ;))). Zdjęcia niegodne publikacji, ale jak ktoś się uprze to mogę pokazać ;)))). Zadowolony jestem z dzisiejszego dnia.... Tylko gum pociętych i straconych sporo. Dwie bolały podwójnie ;)))).
A ja sobie jutro wystartuję w towarzyskich zawodach i już wiem,że prawdopodobnie zmieszczę się w pierwszej dziesiątce :)))
Połamania Grześ! :)
A ja sobie jutro wystartuję w towarzyskich zawodach i już wiem,że prawdopodobnie zmieszczę się w pierwszej dziesiątce :)))
Grześ jeśli pogoda u Ciebie podobna do tej u mnie podium masz pewne.:)
Trzeci a więc pudło zaliczyłem :)))
Kurcze, czasami tu zaglądam i po prostu nie mogę wyjść z podziwu...- w jednym miejscu, w jednym pokoju forumowych spotkali się najznakomitniejsi łowcy w liczbie 4 osób doskonalajac się wzajemnymi poradami już prawie od 3 lat...- wyjątkowe grono elitarnych wedkarzy pod przewodnictwem niekwestiowanego guru chcącego pozostawać anonimowym ( co właściwie dziwić nie może i uwagę jego specyficzny wygląd - 30-paro latka przypominającego weterana 2 wojny światowej o czym świadczy jego wizerunek zachowany po spotkaniu z kol.Kowalem - do obejrzenia w temacie - Witajcie) Jednak wracając do meritum sprawy absolutnie nie negujac i kwestionujac połowów uczni Mistrza nie mogę zrozumieć ewenementu przyrodniczego - jak to możliwe, że w cieku często przedstawianym w charakterze krajobrazu , a przypominającym rów melioracyjny w szczerym polu znajduje się taka masa różnych gatunków ryb. Zaczęło się od okazalych leszczy z miesiąc temu, potem przyszła pora na karasie i poprzez liny, amury i karpie na razie stanęło na furii szczupakowej.... toż to już niedługo zabraknie w tych wiarygodnych i rzeczowych opisach gatunków ryb żyjących w polskich rzekach, no chyba właściwie czemu nie mamy wkrótce usłyszeć o kolejnych nowych sukcesach w postaci regularnego połowu z Dzialdowki Kisińskiej lososi, jesiotrow, czy np.glowacicy, przecież jest to jedynie zależne od weny twórczej autora wpisów przed którym CZAPKIi z GŁÓW
Znaczy że cos zlowiłeś.:) U mnie żadnej stabilizacji i szanse małe. Stan wody poleciał na ryj.:)
Klenie i okonie zdominowały zwody, ale kilka szczupaczków też złowionych tylko same maluchy co i tak mnie to cieszy bo może wreszcie wrócą czasy, że dobra zatoka z dołkiem to pewny zębaty. Takie zawody lubię bo właściwie o nic się walczy a cała sprawa polega na pogaduszkach z kumplami.
Cześć wszystkim kaban gratulacje za pudło:)))
zbynia nie widać, pewnie na kaprach siedzi:)
Kurcze, czasami tu zaglądam i po prostu nie mogę wyjść z podziwu...- w jednym miejscu, w jednym pokoju forumowych spotkali się najznakomitniejsi łowcy w liczbie 4 osób doskonalajac się wzajemnymi poradami już prawie od 3 lat...- wyjątkowe grono elitarnych wedkarzy pod przewodnictwem niekwestiowanego guru chcącego pozostawać anonimowym ( czemu właściwie dziwić się raczej nie można biorąc pod uwagę jego specyficzny wygląd zewnętrzny - 30-paro latka przypominającego weterana 2 wojny światowej o czym świadczy jego wizerunek zachowany po spotkaniu z kol.Kowalem - do obejrzenia w temacie - Witajcie) Jednak wracając do meritum sprawy absolutnie nie negujac i kwestionujac dokonań kolegów ktozi jakoś nie mają problemów z archiwizowaniem swoich wypraw i lowionych na nich ryb na zdjęciach,które zresztą chętnie zamieszczają nie utajniajac swojej twarzy.... Wracając jednak do meritum sytuacji i zasadniczego pytania z mojej strony: jak to jest moźliwe, że przedstawiony zresztą z podpisem autora rów melioracyjny przekonany w popszek szczerego pola jest bogaty w taką różnorodność gatunkową, oczywiście doceniając jego róźnorodnosc brzegową jak widać na zdjęciu, czytaliśmy uż o leszczach,karasiach, linach, amurach, karpiach, teraz o inwazji szczupakow..... mam nadzieję, że nie zabraknie kol.haryzmy,wyobraźni tworczej i w najbliższym czasie poczytamy o przygodach wędkarskich pozostałych ( choć już po malu możliwości się wyczerpują) gat ryb np.lososi,jesiotrow, czy glowacic. Naprawdę Panowie Wielki Szacun dla takiego indywiduum, na kolana, czapki z głów!
Kurcze, czasami tu zaglądam i po prostu nie mogę wyjść z podziwu...- w jednym miejscu, w jednym pokoju forumowych spotkali się najznakomitniejsi łowcy w liczbie 4 osób doskonalajac się wzajemnymi poradami już prawie od 3 lat...- wyjątkowe grono elitarnych wedkarzy pod przewodnictwem niekwestiowanego guru chcącego pozostawać anonimowym ( czemu właściwie dziwić się raczej nie można biorąc pod uwagę jego specyficzny wygląd zewnętrzny - 30-paro latka przypominającego weterana 2 wojny światowej o czym świadczy jego wizerunek zachowany po spotkaniu z kol.Kowalem - do obejrzenia w temacie - Witajcie) Jednak wracając do meritum sprawy absolutnie nie negujac i kwestionujac dokonań kolegów ktozi jakoś nie mają problemów z archiwizowaniem swoich wypraw i lowionych na nich ryb na zdjęciach,które zresztą chętnie zamieszczają nie utajniajac swojej twarzy.... Wracając jednak do meritum sytuacji i zasadniczego pytania z mojej strony: jak to jest moźliwe, że przedstawiony zresztą z podpisem autora rów melioracyjny przekonany w popszek szczerego pola jest bogaty w taką różnorodność gatunkową, oczywiście doceniając jego róźnorodnosc brzegową jak widać na zdjęciu, czytaliśmy uż o leszczach,karasiach, linach, amurach, karpiach, teraz o inwazji szczupakow..... mam nadzieję, że nie zabraknie kol.haryzmy,wyobraźni tworczej i w najbliższym czasie poczytamy o przygodach wędkarskich pozostałych ( choć już po malu możliwości się wyczerpują) gat ryb np.lososi,jesiotrow, czy glowacic. Naprawdę Panowie Wielki Szacun dla takiego indywiduum, na kolana, czapki z głów!
Siemka kilerzy. Graty Grzegorz. Kuba zgadłeś. ;)))
Prosimy Mistrzu - niech kabaret trwa dalej! Bez naczelnego blazna portalu do czerwca będzie wiało nudą, a w dodatku zapowiadają upalne lato więc rów pewnie wyschnie! Niech show trwa!
Wstałem sobie bardzo wcześnie niestety deszcz wystarczająco mnie "zmotywował" by zostać w domu. Durny maj mie nie rozpieszcza.:)
Kurcze, czasami tu zaglądam i po prostu nie mogę wyjść z podziwu...- w jednym miejscu, w jednym pokoju forumowych spotkali się najznakomitniejsi łowcy w liczbie 4 osób doskonalajac się wzajemnymi poradami już prawie od 3 lat...- wyjątkowe grono elitarnych wedkarzy pod przewodnictwem niekwestiowanego guru chcącego pozostawać anonimowym ( czemu właściwie dziwić się raczej nie można biorąc pod uwagę jego specyficzny wygląd zewnętrzny - 30-paro latka przypominającego weterana 2 wojny światowej o czym świadczy jego wizerunek zachowany podczas spotkania z kol.Kowalem - do obejrzenia w temacie - Witajcie) Jednak wracając do meritum sprawy absolutnie nie negujac i kwestionujac dokonań kolegów ktozi jakoś nie mają problemów z archiwizowaniem swoich wypraw i lowionych na nich ryb na zdjęciach,które zresztą chętnie zamieszczają nie utajniajac swojej twarzy.... Jednak glowne pytanie z mojej strony: jak to jest moźliwe, że przedstawiony zresztą z podpisem autora rów melioracyjny przekopany w poprzek szczerego pola jest bogaty w taką różnorodność gatunkową, oczywiście doceniając jego charakterystykę róźnorodnosc brzegową jak widać na zamieszczonym zdjęciu, czytaliśmy już o leszczach,karasiach, linach, amurach, karpiach, teraz o inwazji szczupakow..... mam nadzieję, że nie zabraknie kol.haryzmy,wyobraźni tworczej i w dalszym swoim amoku i omamach sennych w najbliższym czasie będziemy mieli przyjemność poczytać o dalszych przygodach wędkarskich z pozostałymi ( choć już po malu możliwości są na wyczerpaniu) gat ryb np.lososi,jesiotrow, czy glowacic. Naprawdę Panowie Wielki Szacun dla takiego indywiduum, na kolana, czapki z głów!
Kurcze, czasami tu zaglądam i po prostu nie mogę wyjść z podziwu...- w jednym miejscu, w jednym pokoju forumowych spotkali się najznakomitniejsi łowcy w liczbie 4 osób doskonalajac się wzajemnymi poradami już prawie od 3 lat...- wyjątkowe grono elitarnych wedkarzy pod przewodnictwem niekwestiowanego guru chcącego pozostawać anonimowym ( czemu właściwie dziwić się raczej nie można biorąc pod uwagę jego specyficzny wygląd zewnętrzny - 30-paro latka przypominającego weterana 2 wojny światowej o czym świadczy jego wizerunek zachowany podczas spotkania z kol.Kowalem - do obejrzenia w temacie - Witajcie) Jednak wracając do meritum sprawy absolutnie nie negujac i kwestionujac dokonań kolegów ktozi jakoś nie mają problemów z archiwizowaniem swoich wypraw i lowionych na nich ryb na zdjęciach,które zresztą chętnie zamieszczają nie utajniajac swojej twarzy.... Jednak glowne pytanie z mojej strony: jak to jest moźliwe, że przedstawiony zresztą z podpisem autora rów melioracyjny przekopany w poprzek szczerego pola jest bogaty w taką różnorodność gatunkową, oczywiście doceniając jego charakterystykę róźnorodnosc brzegową jak widać na zamieszczonym zdjęciu, czytaliśmy już o leszczach,karasiach, linach, amurach, karpiach, teraz o inwazji szczupakow..... mam nadzieję, że nie zabraknie kol.haryzmy,wyobraźni tworczej i w dalszym swoim amoku i omamach sennych w najbliższym czasie będziemy mieli przyjemność poczytać o dalszych przygodach wędkarskich z pozostałymi ( choć już po malu możliwości są na wyczerpaniu) gat ryb np.lososi,jesiotrow, czy glowacic. Naprawdę Panowie Wielki Szacun dla takiego indywiduum, na kolana, czapki z głów!
Witajcie. Panowie postanowiłem sobie kupić dwa pieski i może doradzicie jakie? Kogo wam przypomina Mikusia? W taką rasę celuję, bo jazgot jest nieludzki, a krzywdy nie zrobi taki ratlerek. Nie wiem, czy dzieci lubią? :)
A może takiego? Też mi pasuje.... Skamle pięknie, a najważniejszy jazgot... :). Lubię takie hałaśliwe co krzywdy nie zrobią. Dam mu na imię jak ten jeden słynny gej i będę wołał go nogi.....:)))), albo tupnę, a on schwa sie do budy jak zwykle. Potem wylezie znowu poszczeka i znowu schowa się w budzie. Piękne jest życie takiego kundla. Całe życie nic nie robi tylko obszczekuje ludzi i obsikuje koła znacząc teren :)))
A może pomyśl nad zakupem 2 dodatkowych szczurów do posiadanego już inwentarza, a. może konika, wtedy będzie więcej pieczarek..., zdjęcia ze spotkania z kol.Kowalem nie da się jednak zatuszować mimo usilnych prób photoshopowania i wygładzania swojego autentycznego wyglądu... zakompleksionego pryszczatego starca
A może takiego? Też mi pasuje.... Skamle pięknie, a najważniejszy jazgot... :). Lubię takie hałaśliwe co krzywdy nie zrobią. Dam mu na imię jak ten jeden słynny gej i będę wołał go do nogi.....:)))), albo tupnę, a on schowa sie do budy jak zwykle. Potem wylezie znowu poszczeka i znowu schowa się w budzie. Piękne jest życie takiego kundla. Całe życie nic nie robi tylko obszczekuje ludzi i obsikuje koła znacząc teren :)))
Link cos mi nie wszedł...
o taki :)
alias:zbynio 33 [Aktywny III (377 pkt.)] koło: w portalu od: 2013-04-08 o sobie : Witam wszystkich serdecznie. Nazywam się Zbigniew Duda i od ponad 30 lat pochłania mnie hobby, którym jest pedalstwo :-)
To poszczeka sobie kundelek w sądzie, na jednej rozprawie się nie pojawił teraz pewnie go dowiozą...
Moje szczęście do ryb padło i sie nie rusza, jeszcze kilka dni i zacznie śmierdzieć.:) Rano gdy wstałem o godzinie 3.30 padało. Teraz jak miałem zamiar wybrać się i porzucać trochę wszelkimi przynętami słyszę grzmoty a od wschodu wyrażnie i prosto na mnie zbliża się burza. Wszystkim życzę takiego powodzenia wędkarskiego jak moje dzisiejsze. :)))))))