Jednak jak patrzę na stan wody na Wisłoku w Rzeszowie to wzrósł od szóstej rano z sześćdziesięciu dwóch do siedemdziesięciu sześciu centymetrów wiec tam u Ciebie równo leje.
Proponuję "strój" z obrazka, nie ten na tej pani ale obok. Lekki, mobilny, bezpodłogowy czyli można sie w nim przemieszczać a co najważniejsze pod nim zawsze jest sucho.:)
Poziom wody na szesnastą osiemdziesiąt cztery centmetry i rośnie.
Wodoodporne u mnie dziś niepotrzebne Grześ. Jednak wiatroodporne jak najbardziej, Byłem rano cztery godziny tylko na tyle wystarczyło mi cierpliwości. Zimno a przy tym wiatr taki że trzeba było uszy pod czapkę chować bo by mi łeb urwało.:) Jakieś ryby były jednak bez rewelacji co do rozmiarów, mam nadzieję że startujący na zawodach będą mieli więcej szczęścia jak ja.
U mnie nawet z tym poziomem nie było tak źle łowiłem wiele razy duże ryby na znacznie większej wodzie. Dziś przeszkadzały dość znacznie liście, trawa i wszelkie inne ścierwo które wieszło się na żyłkach feederów i znosiło zestawy pod brzeg. Na zawodach nie wypadłbym najgorzej.:) Miałem kilka ładnych krąpi po 25-30 cm, był kleń, jelec i kilka innych lecz niewymiarowych ryb. Jeśli jutro rano się wybiorę podstawą będzie zmiana stanowiska, trzeba mi przejść na drugi brzeg ale to tylko jakieś 200 m.
Jeśli chodzi o wędkarstwo spławikowe to straciłem do tego cierpliwość. Kiedyś wiele tak łowiłem jednak poznałem nowe metody szybsze, łatwiejsze, bardziej uniwersalne na rzece i co nie bez znaczenia znacznie skuteczniejsze. Nie łowiłem na spławik juz kilka dobryh lat nie licząc kiełbi czy uklejek jako przynęty na miętusa czy inne ryby. Pozostaje mi tylko podziwiać tych którym się jeszcze chce tak łowić.
Syndrom lenistwa poniedziałkowego nie pozwolił mi rano udać się na ryby pomomo że wstałem o 3.30. Ciągle nic mi się nie chce a pasowałoby coś zrobić. Łowienie odłożę na popołudnie ranek był zimny potem przynajmniej będzie cieplej. Dzień piękny, bezwietrzny i słoneczny jakiego dawno nie było
Witaj w klubie:)))
Mi też zwyczajnie się nie chce jechać na ryby.
Pogoda piękna tylko porywisty wiatr nie daje wyjść na dwór.
Po czekam na ustabilizowanie się pogody.
czuje wypalenie wedkarskie:))))
Cześć Kilerzy. Kuba, ja pod żadnym względem nie czuję się wypalony, a wrecz przeciwnie. Życie jest piękne Jakubie :). Pogoda ostatnio nie rozpieszcza, ale już zdaje się jutro ma być lepiej....
Jeśli chodzi o wędkarstwo spławikowe to straciłem do tego cierpliwość. Kiedyś wiele tak łowiłem jednak poznałem nowe metody szybsze, łatwiejsze, bardziej uniwersalne na rzece i co nie bez znaczenia znacznie skuteczniejsze. Nie łowiłem na spławik juz kilka dobryh lat nie licząc kiełbi czy uklejek jako przynęty na miętusa czy inne ryby. Pozostaje mi tylko podziwiać tych którym się jeszcze chce tak łowić.
Zależy na jakiej wodzie łowisz i co łowisz.
Taki żarcik z wypaleniem:))
A na serio to staram się poznać ryby w nowym łowisku ich przyzwyczajenia troche mi to topornie idzie ale podobno ryby tam co roku zachowują sie inaczej:))))
dziś znowu wyadzik tam ale po południu.
Małe nie były i dały mi do myślenia.:) Najpierw wskoczyły do rzeki i przeplyneły ją jakieś 250 m wyżej. Widoczność była dość kiepska i myślę to jaśniejsze to sarna ale co to je to czarne za nią? Już planowałem wpis pt. Yeti w rzece a one po zejściu niżej chciały przepłynąć ponownie rzekę na mojej wysokości. Chyba nie wyglądałem dobrze z rana bo zawróciły dosłownie spod mych nóg. Kondycji można im pozazdrościć tak płynąć w górę rzeki w tym nurcie. Chyba tylko wydry i bobry lepiej to robią.
Małe nie były i dały mi do myślenia.:) Najpierw wskoczyły do rzeki i przeplyneły ją jakieś 250 m wyżej. Widoczność była dość kiepska i myślę to jaśniejsze to sarna ale co to je to czarne za nią? Już planowałem wpis pt. Yeti w rzece a one po zejściu niżej chciały przepłynąć ponownie rzekę na mojej wysokości. Chyba nie wyglądałem dobrze z rana bo zawróciły dosłownie spod mych nóg. Kondycji można im pozazdrościć tak płynąć w górę rzeki w tym nurcie. Chyba tylko wydry i bobry lepiej to robią.
Ja już mam tam znajomości Grześ. Jeden z strażników to ten sam który kontrolował mnie na początku maja. Też mnie poznał a dokładnie to moją kartę wędkarską która jest zabytkiem klasy X. :)))
Jednak nie połowię. Stan wody po burzach wzrósł o kilkadiesiąt cntymetrów. Brak właściwej przynęty a na inne można tylko kurz z miejskich ulic połowić.
Niedaleko miłem jakieś poważniejsze zajścia, sporo jednostek straży przejechało. Na mapie stanów wody na rzece której nawet nazwy nie słyszałem pomimo że mam do niej pewno mniej jak 20 km był stan alarmow. Musiało tam nieźle ulać skoro miejscowość na wzniesieniu sporym i z rzeczką niewiele więksjszej od rowu melioracyjnego a doszło do takiego zamętu. Z cała pewnością tam pojechali.
Przepływ wody w tej rzeczce wzrósł w godzinę od 0,1 do 16,4 metra sześciennego na sekundę, mała róznica jest.
No i miałem wczoraj swój dzień dziecka:))))
Telefon od mechanika , że auto naprawione :)
Odrazu skręcam wstrone wody, pare rzutów spinem i pierwszy piorun , myślałem , ze przejdzie bokiem :) i skonczyło się na spierdzielaniu do samochodu przed ulewą:))
Dziś rano powtórka z methodą i poza kroczkami karpia nic się nie dzieje tylko meszki nie daja posiedzieć
Jednak jak patrzę na stan wody na Wisłoku w Rzeszowie to wzrósł od szóstej rano z sześćdziesięciu dwóch do siedemdziesięciu sześciu centymetrów wiec tam u Ciebie równo leje.
http://monitor.pogodynka.pl/#station/hydro/150220010
Leje równo i bez przerwy, a mam jutro sędziować zawody spławikowe i już się martwię w co i jak się ubrać aby być trendy i na topie :)
Proponuję "strój" z obrazka, nie ten na tej pani ale obok. Lekki, mobilny, bezpodłogowy czyli można sie w nim przemieszczać a co najważniejsze pod nim zawsze jest sucho.:)
Poziom wody na szesnastą osiemdziesiąt cztery centmetry i rośnie.
Cześc wszystkim ehh dzis znowu słabizna:/
No to Krzyś wedłóg wskazań wskakuję w niewygodne ale wododporne i dam radę :)))
Dobry kilerzy. Kuba z głodu nie zginiesz :))).
Grzesiu teraz moda na rurki podobno ;))).
Cześć.
masz racje zbynio nie zginę:)))
szwagrowi obiecałem pare rybek :)))
zrobił się smakosz kaprów i karasi::)))
nIE RURKI , A JAJOGNIOTY:)))
Wodoodporne u mnie dziś niepotrzebne Grześ. Jednak wiatroodporne jak najbardziej, Byłem rano cztery godziny tylko na tyle wystarczyło mi cierpliwości. Zimno a przy tym wiatr taki że trzeba było uszy pod czapkę chować bo by mi łeb urwało.:) Jakieś ryby były jednak bez rewelacji co do rozmiarów, mam nadzieję że startujący na zawodach będą mieli więcej szczęścia jak ja.
W koncu Zofii dziś:)))
Woda szła w górę w oczach a jej kolor to typowa kawa z mlekiem. Kto pomyślał ten łowił drobne ryby "pod nogami".
U mnie nawet z tym poziomem nie było tak źle łowiłem wiele razy duże ryby na znacznie większej wodzie. Dziś przeszkadzały dość znacznie liście, trawa i wszelkie inne ścierwo które wieszło się na żyłkach feederów i znosiło zestawy pod brzeg. Na zawodach nie wypadłbym najgorzej.:) Miałem kilka ładnych krąpi po 25-30 cm, był kleń, jelec i kilka innych lecz niewymiarowych ryb. Jeśli jutro rano się wybiorę podstawą będzie zmiana stanowiska, trzeba mi przejść na drugi brzeg ale to tylko jakieś 200 m.
Tu Krzyś zgoda co do łowienia z gruntu, ale to były zawody spławikowe czyli typowa przepływanka więc łatwo nie mieli.
Jeśli chodzi o wędkarstwo spławikowe to straciłem do tego cierpliwość. Kiedyś wiele tak łowiłem jednak poznałem nowe metody szybsze, łatwiejsze, bardziej uniwersalne na rzece i co nie bez znaczenia znacznie skuteczniejsze. Nie łowiłem na spławik juz kilka dobryh lat nie licząc kiełbi czy uklejek jako przynęty na miętusa czy inne ryby. Pozostaje mi tylko podziwiać tych którym się jeszcze chce tak łowić.
Syndrom lenistwa poniedziałkowego nie pozwolił mi rano udać się na ryby pomomo że wstałem o 3.30. Ciągle nic mi się nie chce a pasowałoby coś zrobić. Łowienie odłożę na popołudnie ranek był zimny potem przynajmniej będzie cieplej. Dzień piękny, bezwietrzny i słoneczny jakiego dawno nie było
Witaj w klubie:)))
Mi też zwyczajnie się nie chce jechać na ryby.
Pogoda piękna tylko porywisty wiatr nie daje wyjść na dwór.
Po czekam na ustabilizowanie się pogody.
Kuba nałowił na zapas i ma luz :)))
czuje wypalenie wedkarskie:))))
Stało się co się stać musiało. Cztery godziny nad wodą bez najmniejszej ryby. Tylko drobnica obskubuje robaki. Wietrznie i zimno, oby do wiosny.
czuje wypalenie wedkarskie:))))
Cześć Kilerzy. Kuba, ja pod żadnym względem nie czuję się wypalony, a wrecz przeciwnie. Życie jest piękne Jakubie :). Pogoda ostatnio nie rozpieszcza, ale już zdaje się jutro ma być lepiej....
Jeśli chodzi o wędkarstwo spławikowe to straciłem do tego cierpliwość. Kiedyś wiele tak łowiłem jednak poznałem nowe metody szybsze, łatwiejsze, bardziej uniwersalne na rzece i co nie bez znaczenia znacznie skuteczniejsze. Nie łowiłem na spławik juz kilka dobryh lat nie licząc kiełbi czy uklejek jako przynęty na miętusa czy inne ryby. Pozostaje mi tylko podziwiać tych którym się jeszcze chce tak łowić.
Zależy na jakiej wodzie łowisz i co łowisz.
Taki żarcik z wypaleniem:))
A na serio to staram się poznać ryby w nowym łowisku ich przyzwyczajenia troche mi to topornie idzie ale podobno ryby tam co roku zachowują sie inaczej:))))
dziś znowu wyadzik tam ale po południu.
Cześc
wędkował ktoś z was nad soliną?
Cześc
wędkował ktoś z was nad soliną?
Siemka :). Nie :))))
A co chciałbyś łowić ?
U mnie można było dziś łowić takie jak niżej biszkoptowe.
Plus czarne.:)
Kaban nie wiem , po prostu w środe wyjeżdzam na długi weken nad soline i coś by tam trochę powedkował:))))
Ryukon nie złe sztuki u Ciebe pływają:)))
Małe nie były i dały mi do myślenia.:) Najpierw wskoczyły do rzeki i przeplyneły ją jakieś 250 m wyżej. Widoczność była dość kiepska i myślę to jaśniejsze to sarna ale co to je to czarne za nią? Już planowałem wpis pt. Yeti w rzece a one po zejściu niżej chciały przepłynąć ponownie rzekę na mojej wysokości. Chyba nie wyglądałem dobrze z rana bo zawróciły dosłownie spod mych nóg. Kondycji można im pozazdrościć tak płynąć w górę rzeki w tym nurcie. Chyba tylko wydry i bobry lepiej to robią.
Podaj konkrety na priv a podpowiem może coś tam :)
Małe nie były i dały mi do myślenia.:) Najpierw wskoczyły do rzeki i przeplyneły ją jakieś 250 m wyżej. Widoczność była dość kiepska i myślę to jaśniejsze to sarna ale co to je to czarne za nią? Już planowałem wpis pt. Yeti w rzece a one po zejściu niżej chciały przepłynąć ponownie rzekę na mojej wysokości. Chyba nie wyglądałem dobrze z rana bo zawróciły dosłownie spod mych nóg. Kondycji można im pozazdrościć tak płynąć w górę rzeki w tym nurcie. Chyba tylko wydry i bobry lepiej to robią.
wilk?
Podaj konkrety na priv a podpowiem może coś tam :)
poszło PW
siemka co tam nowego kolowicze
Z nowości same przeszkody, na dziś pień w wodzie.:)
Kuba nad Soliną... czyli po ostatnich fotach możemy pomyśleć o wspomaganiu Okręgu Krosno w zarybieniach :)))
dUMAJCIE DUMAjcie juz tu jestem i szykuje sprzęt Panowie, więc szykujcie się na Kliowanie z mojej strony:)))))
Jak tam pierwszy kontakt ? :)
Na Solinie jeszcze nie wedkowałem, ale o rzekach to napisze tak kaban ZAZDROSZCZE Ci mieć takie rzeki na codzień
Trzy godziny spinningu w poszukiwaniu szczupaków i boleni. Jedym urozmaiceniem jakie się trafiło była kontrola przez PSR.:)
No to ci Krzyś zazdroszczę:) Ja na takową czekam z utensknieniem.
Ja już mam tam znajomości Grześ. Jeden z strażników to ten sam który kontrolował mnie na początku maja. Też mnie poznał a dokładnie to moją kartę wędkarską która jest zabytkiem klasy X. :)))
Czesć Kilowicze , co tu taka cisza po weknedzie? :)))))
Gdzież tam cisza. Ruch w "interesie". Miałem iść na ryby jednak burze dookoła i decyzji podjąć nie mogę. Jednak chyba dzis połowię. :)
Jednak nie połowię. Stan wody po burzach wzrósł o kilkadiesiąt cntymetrów. Brak właściwej przynęty a na inne można tylko kurz z miejskich ulic połowić.
u mnie to samo burza za burzą.
Niedaleko miłem jakieś poważniejsze zajścia, sporo jednostek straży przejechało. Na mapie stanów wody na rzece której nawet nazwy nie słyszałem pomimo że mam do niej pewno mniej jak 20 km był stan alarmow. Musiało tam nieźle ulać skoro miejscowość na wzniesieniu sporym i z rzeczką niewiele więksjszej od rowu melioracyjnego a doszło do takiego zamętu. Z cała pewnością tam pojechali.
Przepływ wody w tej rzeczce wzrósł w godzinę od 0,1 do 16,4 metra sześciennego na sekundę, mała róznica jest.
Lało , wiało , pioruny tłukły do 23.
Z rybek jak narazie nici, auto siadło i przymusowy urlop od wędkarstwa:///
Byłwm rano 3.30-9.00. Woda dośc mocno idzie w dół brania słabiutkie. Pogoda dobra więc wieczorem powtórka.:)
Czekajcie a się doczekacie, ogólnie wszystko wróciło do normy.:)
Fajnie Ci , u mnie mechanik milczy , a więc urlopu ciąg dalszy:(((
A pogoda o poranku ideał
No i miałem wczoraj swój dzień dziecka:))))
Telefon od mechanika , że auto naprawione :)
Odrazu skręcam wstrone wody, pare rzutów spinem i pierwszy piorun , myślałem , ze przejdzie bokiem :) i skonczyło się na spierdzielaniu do samochodu przed ulewą:))
Dziś rano powtórka z methodą i poza kroczkami karpia nic się nie dzieje tylko meszki nie daja posiedzieć