Cześć Posiedziałem troche z feederkiem dziś nad zbiorniczkiem. Pare okonków sie zawiesiło na robaczki. Ryba widać chodzi ...zanęciłem i robie rano powtórkę:)
A u minie pada woda mętna i idzie w górę i właściwie się z tego cieszę. Być może jutro odwiedzę jakiś mały zbiornik w poszukiwaniu czegoś głodnego i drapieżnego.
Tęż Grzesku w wtorek środą pojąde na zaporówkę, woda trącona , po drapieżcę, wcześniej mały stan i woda kryształ, nic nie chciało się powiesić oprócz króciaków , zawsze głodne.
Odpuściłem dziś rybkom bo o ile deszczyk mi nie przeszkadza to jak leje wymiękam. Mimo wszystko to dobrze, że pada bo poziom wód gruntowych po letnich suszach był zatrważający a już się poprawia i powoli wracamy do stanu nazwijmy to normalnego.
Czesc piękna jesienna pogoda dziś u mnie, słoneczko tylko zimno :) Obrzuciłem swoje miejscówki prawie wszystkim od obrotówek po koguty , nawet puknięcia:) Trzeba trochę w akwarium dziś posprzątać , jakoś wolne trza wykorzystać.
Byłem wczorja na mietusach. Zimno jak cholera szron na wedkach , pokrowcu podporkach. Pełnia jak cholera . Jedno pierdykniecie na dwóch łowców ale za to jakie całe 53cm mietusa. Niestety kolega go złowił
Mnie w niedzielę poniosło nad moją ukochaną-Wierzycę z zamiarem skopania dupska kleniom...to była gra do jednej bramki...do mojej niestety...Dwie godziny łowów i jeden klonek jak palec-a jaki zdziwiony.... Łowić się nie da,wszędzie potokowce tłuką po skończonym tarle,omijałem jak diabeł kaplicę wszystkie potencjalne kropkowe zakamarki ale to nic nie dało,zdegustowany musiałem odpuścić.
Pogodę widzę że masz nielichą...u mnie pizga że hej...Wczoraj koleś namówił mnie na szybki popołudniowy wypad na szczupłego,wodowanie pontonu miało miejsce o 13 a spływ o 15...Obaj sini byliśmy ze zmarznięcia,silny wiatr na niczym nie osłoniętej wodzie rzędu 60 km na godz przy temperaturze otoczenia jakieś dwa stopnie.Tak nie zmarzłem już chyba z dziesięć lat...:)
Podobno przyszły weekend ma być cieplejszy. Jeśli pogoda będzie sprzyjała przetestuję mojego nowego DRAGON-a Moderate Spin 305/15. Klenie - mam nadzieję - czekają ;-)
Czemu do kwietnia nie można? Przecież w wodzie pływają nie tylko szczupaki, sandacze i bolenie. Jazie, klenie i okonie czekają. Mnie zniechęcają dopiero śnieg i mrozy (wyłączając styczniowe "trociowanie"). ;-) A na grypę Rutinoscorbin...
Czemu do kwietnia nie można? Przecież w wodzie pływają nie tylko szczupaki, sandacze i bolenie. Jazie, klenie i okonie czekają. Mnie zniechęcają dopiero śnieg i mrozy (wyłączając styczniowe "trociowanie"). ;-) A na grypę Rutinoscorbin...
nie mieszkam w Polsce ,tu się łowi do 1 listopada,chyba że niektóre związki wędkarskie łowią do końca listopada,sezon znów się zaczyna 1 kwietnia ,ryba zimą odpoczywa
I ja byłem wczoraj na miętusach, ale za wesoło nie było miałem jedno brania i ryba zdążyła wpłynąć pod korzenie i tyle ją widziałem . Zerwałem cały zestaw i pewnie wypłoszyłem resztę ryb bo przez cały wieczór nie było nawet cyknięcia
Dziś ciepło, ciekawe jak długo potrwa to ocieplenie, marzę o ciepłym przyszłym weekendzie, bo mam do przetestowania nowe wędzisko... :-)
Ciepło??? Ja przed sekundą odprowadzałem syna do szkoły...chryste co za pizgawica...Nawet ryby muszę odpuścić,celnięcie czymkolwiek w wodę przy wietrze 100 kmh jest cudem i na dodatek te rozkoszne dwa stopieńki wyżej zera...Gdybym dziś pojechał i szczupły postanowiłby strzelić świecę to bankowo ściagałbym gamonia gdzieś z czubka jakiegoś drzewa w pobliskim lesie.
jesuuuuu jak dziś wiało,myslałem że merkel sie powiesiła,Luxis,ryby??ja dziś rozładunek płyt miałem i jestem szczęśliwy że nie odleciałem jak na lotni :)
jesuuuuu jak dziś wiało,myslałem że merkel sie powiesiła,Luxis,ryby??ja dziś rozładunek płyt miałem i jestem szczęśliwy że nie odleciałem jak na lotni :)
Miodzio...a najlepiej jak jeszcze jakieś wilgotnawe dostaniesz i pomagier z przypadku,bez wyrobionego uchwytu....
A u mnie miodzio...cisza,ciepełko,jakieś pięć stopni...już bym wydeptywał brzegi rzeki ale córeczki pilnuję...Cały dzień złośliwej indoktrynacji mnie czeka-jednorożce,tęcza,kucyki,serduszka,zostań moim przyjacielem......:) i tak w kółko:)
Może nie konkretnie w tych zagadnieniach i kolorach (moja córa wychowywała się z kolegami brata więc moro i karabiny), ale cieszę się poniekąd, że ten etap mam już za sobą. Z drugiej strony "małe dzieci mały kłopot duże dzieci duży kłopot"... .
A u mnie miodzio...cisza,ciepełko,jakieś pięć stopni...już bym wydeptywał brzegi rzeki ale córeczki pilnuję...Cały dzień złośliwej indoktrynacji mnie czeka-jednorożce,tęcza,kucyki,serduszka,zostań moim przyjacielem......:) i tak w kółko:)
moja teraz z jednorożca i księżniczek się na spidermana przerzuciła
moja teraz z jednorożca i księżniczek się na spidermana przerzuciła
Gdy mojej Ani minie czas serduszek to tata jej załatwi figurkę Rexa Hunta:) w niej cała moja nadzieja....Syna do killowania nie ciągnie a córce oczy błyszczą gdy tata w pudłach grzebie,zarażę ją wędkarskim wirusem,małymi kroczkami...Na gwiazdkę chyba jej fajny komplet od Dragona kupię-kij z mega kręciołem...Ciekawe tylko co na to mama...:)
Parę lat temu jedną z zabaw zimową pora mojej córy było grillowanie. Wszystkie moje pudełka z wszelkimi imitacjami ryb były w jej rękach i na stworzonym z kilku elementów "grillu" pieczone i smażone. Ja jakby co już obdarowałem synia i córę w "jakiś tam sprzęt" i nie jest źle :)))
W jesienne noce tez warto coś miec na rozgrzeke zbynio oczywiscie pije ten kto nie prowadzi:) Szkoda, ze to juz koniec wypadów w tym roku za mietkim , aby do marca
Najbliższy weekend mam "zawalony" robotą, ale jeśli temperatury nie spadną poniżej +5"C, to następnego weekendu nie odpuszczę i znowu popróbuję mojego nowego DRAGON-a Moderate 305 (3-15g). Może uda mi się skusić klenika, albo okonka. Specjalnie w tym celu doposażyłem moją amunicję o kilka nowych mikro obrotóweczek i mini woblerków. ;-) Przerwę zimową zrobię dopiero po spadku temperatury.
Czasami większa przynęta bywa lepsiejsza, (do powiedzmy sześciu, siedmiu centymetrów co do woblerów) ale jakby co to warto mieć przy sobie kilka "paprochów" i wahadełek. Ja łowię zawsze o ile mam chwile czasu i jeśli lód nie skuje rzeki co ostatnimi laty rzadko się zdarza.
Ja łowiłem kiedyś nawet po skuciu lodem:) Zaspy były wokół po 1,2m,iść nie szło,minus 10,rzeczułka skuta praktycznie po całości tylko co kilkanaście metrów na samym środku wąski kanał na szybkiej wodzie....Wciskałem tam wobki i łowiłem potoczki...Ech....to były czasy,ikry pełne spodnie miałem,jaja jak arbuzy...:) Teraz już wygodny się zrobiłem,musi być w miarę czysto,mało chachorków,najlepiej betonowe umocnienia po których mogę defiladować w półbutach,blisko i takie tam...:) Starość? chyba tak. Jedno co mi zostało z tamtego okresu to zapał którego żadna pogoda nie zgasi,cegły na przemian z widłami mogą padać a jak mnie weżmnie to nawet oddział swat mnie nie powstrzyma,nie ma takiej opcjj,idę i już.
He he ja to kiedyś brałem nóż i siekierę i kilka rzeczy w plecak i ruszałem przed siebie... i taki wypad trwał rok, no góra dwa. Jadłem i piłem to co natura dała, czasami nic przez dwa miesiące. 40 stopni mrozu ruskie atakowali, a ja czołgałem sie po tym błocie... :))))
Zbynio 33-poważnie? jeśli tak to właśnie zostałeś moim idolem.Masz jakiś swój plakat? na słomkę se jobnę:) Gdyby nie dzieci i zona to tak właśnie bym postąpił-plecak,ekwipunek i w drogę do końca życia.Mam kolegę-Siwy,Kośnik,pewnego dnia go wzieło,spakował mandżur i.....przemierzył amazonkę od żródeł do ujścia-sam,ale kozak co? Wrócił po iluś latach,spokojniejszy,załozył rodzinę.... To jak z tym plakatem?....:) tylko nie awatarowy
a tam dupa a nie ciapaty mnie załatwił,czasu nie ma pisać nawet a PIS mam w d,,,,,,e i mnie czochra kto wami rządzi he he
dobra, dobra Piter my wiemy lepiej ;)))) Dziś ładna pogoda u mnie, ale od ruska zawiewa...
Cześć
Posiedziałem troche z feederkiem dziś nad zbiorniczkiem.
Pare okonków sie zawiesiło na robaczki.
Ryba widać chodzi ...zanęciłem i robie rano powtórkę:)
A u minie pada woda mętna i idzie w górę i właściwie się z tego cieszę. Być może jutro odwiedzę jakiś mały zbiornik w poszukiwaniu czegoś głodnego i drapieżnego.
czesc u mnie leje:) miałem na ryby jechać , jeszcze chwile sie wstrzymam moze przestanie...
No rzeki przybierają:)
Tęż Grzesku w wtorek środą pojąde na zaporówkę, woda trącona , po drapieżcę, wcześniej mały stan i woda kryształ, nic nie chciało się powiesić oprócz króciaków , zawsze głodne.
a u mnie trochę śniegiem sypło
Odpuściłem dziś rybkom bo o ile deszczyk mi nie przeszkadza to jak leje wymiękam. Mimo wszystko to dobrze, że pada bo poziom wód gruntowych po letnich suszach był zatrważający a już się poprawia i powoli wracamy do stanu nazwijmy to normalnego.
leje , wieje zimno jak cholera.
A w nocy przymrozki nadają....
Obyło się dziś bez wypadu na ryby... może coś jutro sie dam wymyśleć
jutro to jest poniedziałek i trzeba iść do roboty he he
jutro to jest poniedziałek i trzeba iść do roboty he he
Kto jutro idzie to idzie:)))
Ja mam wolne:)))))
Ja do trzynastej też :))))
A potem do roboty... .
Czesc piękna jesienna pogoda dziś u mnie, słoneczko tylko zimno :)
Obrzuciłem swoje miejscówki prawie wszystkim od obrotówek po koguty , nawet puknięcia:)
Trzeba trochę w akwarium dziś posprzątać , jakoś wolne trza wykorzystać.
Byłem wczorja na mietusach.
Zimno jak cholera szron na wedkach , pokrowcu podporkach.
Pełnia jak cholera .
Jedno pierdykniecie na dwóch łowców ale za to jakie całe 53cm mietusa.
Niestety kolega go złowił
Mnie w niedzielę poniosło nad moją ukochaną-Wierzycę z zamiarem skopania dupska kleniom...to była gra do jednej bramki...do mojej niestety...Dwie godziny łowów i jeden klonek jak palec-a jaki zdziwiony....
Łowić się nie da,wszędzie potokowce tłuką po skończonym tarle,omijałem jak diabeł kaplicę wszystkie potencjalne kropkowe zakamarki ale to nic nie dało,zdegustowany musiałem odpuścić.
A mi się dziś poszczęściło bo zaliczyłem kilka niezłych ryb.
Pogodę widzę że masz nielichą...u mnie pizga że hej...Wczoraj koleś namówił mnie na szybki popołudniowy wypad na szczupłego,wodowanie pontonu miało miejsce o 13 a spływ o 15...Obaj sini byliśmy ze zmarznięcia,silny wiatr na niczym nie osłoniętej wodzie rzędu 60 km na godz przy temperaturze otoczenia jakieś dwa stopnie.Tak nie zmarzłem już chyba z dziesięć lat...:)
Podobno przyszły weekend ma być cieplejszy. Jeśli pogoda będzie sprzyjała przetestuję mojego nowego DRAGON-a Moderate Spin 305/15. Klenie - mam nadzieję - czekają ;-)
u mnie wieje ,pada i jest około zera ,dobrze że do kwietnia nie można łowić,choć człowiek zdrowszy będzie
Czemu do kwietnia nie można? Przecież w wodzie pływają nie tylko szczupaki, sandacze i bolenie. Jazie, klenie i okonie czekają. Mnie zniechęcają dopiero śnieg i mrozy (wyłączając styczniowe "trociowanie"). ;-)
A na grypę Rutinoscorbin...
Czemu do kwietnia nie można? Przecież w wodzie pływają nie tylko szczupaki, sandacze i bolenie. Jazie, klenie i okonie czekają. Mnie zniechęcają dopiero śnieg i mrozy (wyłączając styczniowe "trociowanie"). ;-)
A na grypę Rutinoscorbin...
nie mieszkam w Polsce ,tu się łowi do 1 listopada,chyba że niektóre związki wędkarskie łowią do końca listopada,sezon znów się zaczyna 1 kwietnia ,ryba zimą odpoczywa
I ja byłem wczoraj na miętusach, ale za wesoło nie było miałem jedno brania i ryba zdążyła wpłynąć pod korzenie i tyle ją widziałem .
Zerwałem cały zestaw i pewnie wypłoszyłem resztę ryb bo przez cały wieczór nie było nawet cyknięcia
Dziś ciepło, ciekawe jak długo potrwa to ocieplenie, marzę o ciepłym przyszłym weekendzie, bo mam do przetestowania nowe wędzisko... :-)
Dziś ciepło, ciekawe jak długo potrwa to ocieplenie, marzę o ciepłym przyszłym weekendzie, bo mam do przetestowania nowe wędzisko... :-)
Ciepło??? Ja przed sekundą odprowadzałem syna do szkoły...chryste co za pizgawica...Nawet ryby muszę odpuścić,celnięcie czymkolwiek w wodę przy wietrze 100 kmh jest cudem i na dodatek te rozkoszne dwa stopieńki wyżej zera...Gdybym dziś pojechał i szczupły postanowiłby strzelić świecę to bankowo ściagałbym gamonia gdzieś z czubka jakiegoś drzewa w pobliskim lesie.
U mnie 11 na plusie, słoneczko i zaczyna coraz mocniej wiać ale klenie biorą:)))
jesuuuuu jak dziś wiało,myslałem że merkel sie powiesiła,Luxis,ryby??ja dziś rozładunek płyt miałem i jestem szczęśliwy że nie odleciałem jak na lotni :)
jesuuuuu jak dziś wiało,myslałem że merkel sie powiesiła,Luxis,ryby??ja dziś rozładunek płyt miałem i jestem szczęśliwy że nie odleciałem jak na lotni :)
Miodzio...a najlepiej jak jeszcze jakieś wilgotnawe dostaniesz i pomagier z przypadku,bez wyrobionego uchwytu....
U mnie tez wiało jak cholera i pierwszy raz w życiu widziałem na żywo jak wykraca potężne drzewo wiatr:)))
Pstrąg jesteś drwalem i pierwszy raz widziałes drzewo?
pierwszy raz widział na zywo jak wiatr wykraca czyli wyrywa z korzeiami potęzną sosnę
Siemka Kilerzy. Ku..a u mnie też wieje... Wina Tuska! Chyba najbardziej nie lubię takiej pogody, bo rzucić się nie da... :). Grzegorz graty kleni!
Poranek fatalny bo wieje i leje...
A u mnie miodzio...cisza,ciepełko,jakieś pięć stopni...już bym wydeptywał brzegi rzeki ale córeczki pilnuję...Cały dzień złośliwej indoktrynacji mnie czeka-jednorożce,tęcza,kucyki,serduszka,zostań moim przyjacielem......:) i tak w kółko:)
Może nie konkretnie w tych zagadnieniach i kolorach (moja córa wychowywała się z kolegami brata więc moro i karabiny), ale cieszę się poniekąd, że ten etap mam już za sobą. Z drugiej strony "małe dzieci mały kłopot duże dzieci duży kłopot"... .
A u mnie miodzio...cisza,ciepełko,jakieś pięć stopni...już bym wydeptywał brzegi rzeki ale córeczki pilnuję...Cały dzień złośliwej indoktrynacji mnie czeka-jednorożce,tęcza,kucyki,serduszka,zostań moim przyjacielem......:) i tak w kółko:)
moja teraz z jednorożca i księżniczek się na spidermana przerzuciła
moja teraz z jednorożca i księżniczek się na spidermana przerzuciła
Gdy mojej Ani minie czas serduszek to tata jej załatwi figurkę Rexa Hunta:) w niej cała moja nadzieja....Syna do killowania nie ciągnie a córce oczy błyszczą gdy tata w pudłach grzebie,zarażę ją wędkarskim wirusem,małymi kroczkami...Na gwiazdkę chyba jej fajny komplet od Dragona kupię-kij z mega kręciołem...Ciekawe tylko co na to mama...:)
Parę lat temu jedną z zabaw zimową pora mojej córy było grillowanie. Wszystkie moje pudełka z wszelkimi imitacjami ryb były w jej rękach i na stworzonym z kilku elementów "grillu" pieczone i smażone. Ja jakby co już obdarowałem synia i córę w "jakiś tam sprzęt" i nie jest źle :)))
no i niedziela minęła i trzeba rano iść do kołchozu
... właśnie wróciłem, ale jutro mam mieć jeszcze gorzej...
siemka pany co tam nowego bo u mnie robota i robota już zapomniałem jak wędka wygląda pozdrawiam kilowiczów
Andrzejkowy połów małe ostatki sobie nad rzeką zrobiłem
Siemka Kilerzy. He he graty Jakubie. A już miałem zapytać co tam u Ciebie... Ja w ostatki zabalowałem, ale z dala od wody :)).
W jesienne noce tez warto coś miec na rozgrzeke zbynio oczywiscie pije ten kto nie prowadzi:)
Szkoda, ze to juz koniec wypadów w tym roku za mietkim , aby do marca
siema.co może być słychać,robota ,robota i końca nie widać
I zrobotą trzeba umiec walczyć:)
Najbliższy weekend mam "zawalony" robotą, ale jeśli temperatury nie spadną poniżej +5"C, to następnego weekendu nie odpuszczę i znowu popróbuję mojego nowego DRAGON-a Moderate 305 (3-15g). Może uda mi się skusić klenika, albo okonka. Specjalnie w tym celu doposażyłem moją amunicję o kilka nowych mikro obrotóweczek i mini woblerków. ;-)
Przerwę zimową zrobię dopiero po spadku temperatury.
Czasami większa przynęta bywa lepsiejsza, (do powiedzmy sześciu, siedmiu centymetrów co do woblerów) ale jakby co to warto mieć przy sobie kilka "paprochów" i wahadełek. Ja łowię zawsze o ile mam chwile czasu i jeśli lód nie skuje rzeki co ostatnimi laty rzadko się zdarza.
Co racja to racja Kaban trzeba łowić o kazdej porze roku.
Bo cóż nam wedkarzom z zycia zostało :)
Ja łowiłem kiedyś nawet po skuciu lodem:) Zaspy były wokół po 1,2m,iść nie szło,minus 10,rzeczułka skuta praktycznie po całości tylko co kilkanaście metrów na samym środku wąski kanał na szybkiej wodzie....Wciskałem tam wobki i łowiłem potoczki...Ech....to były czasy,ikry pełne spodnie miałem,jaja jak arbuzy...:) Teraz już wygodny się zrobiłem,musi być w miarę czysto,mało chachorków,najlepiej betonowe umocnienia po których mogę defiladować w półbutach,blisko i takie tam...:) Starość? chyba tak.
Jedno co mi zostało z tamtego okresu to zapał którego żadna pogoda nie zgasi,cegły na przemian z widłami mogą padać a jak mnie weżmnie to nawet oddział swat mnie nie powstrzyma,nie ma takiej opcjj,idę i już.
He he ja to kiedyś brałem nóż i siekierę i kilka rzeczy w plecak i ruszałem przed siebie... i taki wypad trwał rok, no góra dwa. Jadłem i piłem to co natura dała, czasami nic przez dwa miesiące. 40 stopni mrozu ruskie atakowali, a ja czołgałem sie po tym błocie... :))))
Zbynio 33-poważnie? jeśli tak to właśnie zostałeś moim idolem.Masz jakiś swój plakat? na słomkę se jobnę:)
Gdyby nie dzieci i zona to tak właśnie bym postąpił-plecak,ekwipunek i w drogę do końca życia.Mam kolegę-Siwy,Kośnik,pewnego dnia go wzieło,spakował mandżur i.....przemierzył amazonkę od żródeł do ujścia-sam,ale kozak co? Wrócił po iluś latach,spokojniejszy,załozył rodzinę....
To jak z tym plakatem?....:) tylko nie awatarowy