Sobota 11.04 rozpoczęcie sezonu z nowego środka pływającego pierwszego w swojej przygodzie wędkarskiej z którego już jestem bardzo zadowolny :))))) Przy poszukiwaniu okoni na delikatny 83cm szczęścia :)) oczywiście pływa dalej w dobrej kondycji rybka wróciła do wody
Sobota 11.04 rozpoczęcie sezonu z nowego środka pływającego pierwszego w swojej przygodzie wędkarskiej z którego już jestem bardzo zadowolny :))))) Przy poszukiwaniu okoni na delikatny 83cm szczęścia :)) oczywiście pływa dalej w dobrej kondycji rybka wróciła do wody
Ładny szczupaczek, gratuluję. Wygląda jakby był już wytarty.
Krótki wypad po pracy - 3 godzinki z feederami (jeden tradycyjnie z koszykiem - białe, drugi Method Feeder - kukurydza). Dokuczał mi słabnący Stefanek szalejący nad Polską od kilku dni - wiało mi cholernie prosto w twarz. Rybki współpracowały dopiero przez ostatnią godzinkę: efekt to parę sztuk drobnicy: w tym przyzwoite płotki i wzdręgi. A na koniec na MF karpik 58 cm.Rybki dalej rosną:)
Dziś po pracy (nocna zmiana), 4,5 godzinki na byłej żwirowni. Tylko jedno pewne branie i karpik ok. 1,5 kg. Pogoda szaleje był upał, idzie na deszcz i ochłodzenie.
Dziś po pracy (nocna zmiana), 4,5 godzinki na byłej żwirowni. Tylko jedno pewne branie i karpik ok. 1,5 kg. Pogoda szaleje był upał, idzie na deszcz i ochłodzenie.
Fater widza ze z Mariuszem ciśnienie ryby na metodę :)Czekajcie chwile niech się wyrwę nad wodę to wam dupska złoje :)A naradzie to czasu brak :(
Dziś po pracy (nocna zmiana), 4,5 godzinki na byłej żwirowni. Tylko jedno pewne branie i karpik ok. 1,5 kg. Pogoda szaleje był upał, idzie na deszcz i ochłodzenie.
Fater widza ze z Mariuszem ciśnienie ryby na metodę :)
Czekajcie chwile niech się wyrwę nad wodę to wam dupska złoje :)
A naradzie to czasu brak :(
Nie damy się! A tak na poważnie to będzie super jak wszystkim nam fajne klocki będą szczytówy do wody wciągać! Pozdrowienia.
2015.04.16 Biednemu zawsze wiatr w oczy. Wczoraj po porannej rozmowie z kolegą Jankiem nie mogliśmy zapomnieć ostatniego wypadu, o godzinie 11:00 zapadła decyzja (Jedziemy na ryby) . I tak się stało, mój czas nie jest stosowny, dopiero o godzinie 14:00 meldujemy się nad wodą. Pierwsze kije do wody, już zaczęły się silne brania, ale to tylko krąpie. Pogoda nie nagradzała nas swoim urokiem, silny wiatr jak zawsze, sam tytuł mówi za siebie. Po chwili kolega Janek, woła "Irek podbierak" , starannie i szybko rozkładam podbierak i podbieram Janka sztukę. Leszczyka o koło kg, szybko usiadłem przy swoich wędkach i oczekuję że u mnie coś poruszy konkretnie kijem. Humor nastał i śmiech, kolega, z uśmiechem powiada: Ty złapałeś ostatnio , to ja dzisiaj. Zmieniłem przynętę na hakach, zarzuciłem i spokojnie przyglądam się wędzisku z koszyczkiem zanętowym. Nagle widzę na feeder z rosówką, mocne pstryknięcie, myśli mnie oblegały ( spora rosówka, niech połknie) . Po chwili delikatne pstryknięcia i napięcie mocne szczytówki, zacinam w tempo i czuje opór. Po chwili luz, powtórzyłem sobie (cholera wypięła się!) . Ale nagle , znowu silne zamurowanie, spokojnie do Janka mówię "Janku podbierak" . Po chwili już miałem swój argument na brzegu. 49 cm mojego szczęścia wylądowało w moich rękach. Chcąc sprawdzić co się będzie działo i z nadzieją iż powiew wiatru, chociaż obdarzy nas jakimiś konkretnymi braniami, zostaliśmy dłużej. Siedzieliśmy do godziny 1:00 w nocy, ale już konkretnych brań nie mieliśmy, nadchodzące ochłodzenie i szybki spadek wody, zrobił swoje.
Dziś po pracy (nocna zmiana), 4,5 godzinki na byłej żwirowni. Tylko jedno pewne branie i karpik ok. 1,5 kg. Pogoda szaleje był upał, idzie na deszcz i ochłodzenie.
Fater widza ze z Mariuszem ciśnienie ryby na metodę :)
Czekajcie chwile niech się wyrwę nad wodę to wam dupska złoje :)
A naradzie to czasu brak :(
Nie damy się! A tak na poważnie to będzie super jak wszystkim nam fajne klocki będą szczytówy do wody wciągać! Pozdrowienia.
Dokładnie, jeszcze chwilka i "przidom pierońskie ribiszony", jak mawia jeden znany nam wędkarz ;)
Dzisiaj po pracy pojechałem na Piaski w Oławie. Nad wodą byłem o 16.30. ,stanowisko wybrałem pod wiatr. Po 40 min. miałem pierwsze branie, zaciąłem karpia, niestety ciągnąc go zahaczyłem o drugą wędkę i jakąś gałąź pod wodą, którą przytargał miejscowy bóbr.Rybę zerwałem. Po zrobieniu kolejnych zestawów i ok. 30 minutach miałem następne branie. Tym razem udało mi się wyciągnąć karpia o długości 53 cm i 3 kilo wagi. Używałem wędki do 60 c.w. ,żyłka 0,22 , przypon z plecionki. Przynętą były 2 ziarnka kukurydzy + biały. Jutro z rana mam zamiar udać się ponownie w to samo miejsce.
Dzisiaj całkiem udany wyjazd z portalowym kompanem za zbiornik pożwirowy. Poza drobnicą na feedery padły z mojej strony dwa ładne leszki: 57 cm oraz 65 cm. Oba na kukurydzę. Przyjaciel wytargał na bata jednego nieco mniejszego od moich leszka, karasia, a na sam koniec niestety szans nie dał mu karpiszon urywając zestaw. Przy okazji ukłony dla towarzysza wyprawy za udostępnienie mi lepszego miejsca na naszym łowisku (miałem okazję łowić na wypłyceniu pod zwalonym drzewem, na które wychodziła ryba na cieplejszą wodę, on męczył się na wodzie conajmniej metr głębszej).:)
Dzisiaj całkiem udany wyjazd z portalowym kompanem za zbiornik pożwirowy. Poza drobnicą na feedery padły z mojej strony dwa ładne leszki: 57 cm oraz 65 cm. Oba na kukurydzę. Przyjaciel wytargał na bata jednego nieco mniejszego od moich leszka, karasia, a na sam koniec niestety szans nie dał mu karpiszon urywając zestaw. Przy okazji ukłony dla towarzysza wyprawy za udostępnienie mi lepszego miejsca na naszym łowisku (miałem okazję łowić na wypłyceniu pod zwalonym drzewem, na które wychodziła ryba na cieplejszą wodę, on męczył się na wodzie conajmniej metr głębszej).:)
Acha ...nie przesadzaj , nie przesadzaj...normalnie się aż się zaczerwieniłem . Gratulacje Mariusz .
Dzisiaj od 4 rano do 9 ranka mały zalew wolbrom zimno śnieg temp. 1.5 stopnia brały leszczyki do 30cm. niestety karpik się nie skusił, ale sąsiadowi tak.
Dzisiaj całkiem udany wyjazd z portalowym kompanem za zbiornik pożwirowy. Poza drobnicą na feedery padły z mojej strony dwa ładne leszki: 57 cm oraz 65 cm. Oba na kukurydzę. Przyjaciel wytargał na bata jednego nieco mniejszego od moich leszka, karasia, a na sam koniec niestety szans nie dał mu karpiszon urywając zestaw. Przy okazji ukłony dla towarzysza wyprawy za udostępnienie mi lepszego miejsca na naszym łowisku (miałem okazję łowić na wypłyceniu pod zwalonym drzewem, na które wychodziła ryba na cieplejszą wodę, on męczył się na wodzie conajmniej metr głębszej).:)
Acha ...nie przesadzaj , nie przesadzaj...normalnie się aż się zaczerwieniłem . Gratulacje Mariusz .
Świetny wypad Pany :) Zobaczymy jak miejscówa za kilka godzin się zachowa ;)
Miały być klenie... jazie... Ale trofeum było he he he
Jakbyś drugi do pary znalazł to na sprzęt parę grosza by było
Miały być klenie... jazie... Ale trofeum było he he he
Jakbyś drugi do pary znalazł to na sprzęt parę grosza by było
A tak to mosz piekny wieszak na bambetle :)
dzisiaj w ta pogode huraganową takie linki :) 38 i 43 cm
Sobota 2015.04.11 Nogat tarło płotek się zaczęło
W sobotę spinningowałem nad Rokolą. Dzisiaj na jeziorze Czerskim i na Wiśle. Kompletne zero. W ogóle nie widać żadnego drapieżnika aby chodził.
Sobota 11.04 rozpoczęcie sezonu z nowego środka pływającego pierwszego w swojej przygodzie wędkarskiej z którego już jestem bardzo zadowolny :))))) Przy poszukiwaniu okoni na delikatny 83cm szczęścia :)) oczywiście pływa dalej w dobrej kondycji rybka wróciła do wody
maszyna :P
Super, brawo! Ja jeszcze na razie wstrzymałem się z otwarciem sezonu z pontonu, ale jak będzie pogoda w kolejny weekend to startuje ;]
Mimo brzydkiej pogody 42 współpracowały.
Sobota 11.04 rozpoczęcie sezonu z nowego środka pływającego pierwszego w swojej przygodzie wędkarskiej z którego już jestem bardzo zadowolny :))))) Przy poszukiwaniu okoni na delikatny 83cm szczęścia :)) oczywiście pływa dalej w dobrej kondycji rybka wróciła do wody
Ładny szczupaczek, gratuluję. Wygląda jakby był już wytarty.
W niedziele zlowilismy z ojcem okolo 30 plotek w przedziale 30-39 cm oraz 11 leszczy w granicach 50 cm. Oczywiscie wszystkie ryby trafily do wody :)
Ploc 39 cm
[IMG]http://i61.tinypic.com/254ypzo.jpg[/IMG]
[IMG]http://i62.tinypic.com/nlaalf.jpg[/IMG]
[IMG]http://i61.tinypic.com/2zjjpue.jpg[/IMG]
[IMG]http://i59.tinypic.com/5uwk3.jpg[/IMG]
[IMG]http://i61.tinypic.com/2zjjpue.jpg[/IMG]
Oczywiście nic nie widać na tych linkach.
Widać, gratuluję zabawy i pięknych płoci :)
Krótki wypad po pracy - 3 godzinki z feederami (jeden tradycyjnie z koszykiem - białe, drugi Method Feeder - kukurydza). Dokuczał mi słabnący Stefanek szalejący nad Polską od kilku dni - wiało mi cholernie prosto w twarz. Rybki współpracowały dopiero przez ostatnią godzinkę: efekt to parę sztuk drobnicy: w tym przyzwoite płotki i wzdręgi. A na koniec na MF karpik 58 cm.Rybki dalej rosną:)
Zazdroszczę zabawy Mariusz :) ciekawe czy jutro rybek będzie na srebnej wodzie też współpracował...
Izeron.Jak zobaczyć twoje fotki.Dlaczego je nie widać?
Dziś 10 wzdręg i japoniec.Gdyby nie ten huragan byłoby lepiej ;)
Dziś po pracy (nocna zmiana), 4,5 godzinki na byłej żwirowni. Tylko jedno pewne branie i karpik ok. 1,5 kg. Pogoda szaleje był upał, idzie na deszcz i ochłodzenie.
bardzo miło popatrzeć na wasze rybki
widzę ze ten rok wędkarsko zapowiada się obiecująco
Dziś po pracy (nocna zmiana), 4,5 godzinki na byłej żwirowni. Tylko jedno pewne branie i karpik ok. 1,5 kg. Pogoda szaleje był upał, idzie na deszcz i ochłodzenie.
Fater widza ze z Mariuszem ciśnienie ryby na metodę :)Czekajcie chwile niech się wyrwę nad wodę to wam dupska złoje :)A naradzie to czasu brak :(
Dziś po pracy (nocna zmiana), 4,5 godzinki na byłej żwirowni. Tylko jedno pewne branie i karpik ok. 1,5 kg. Pogoda szaleje był upał, idzie na deszcz i ochłodzenie.
Fater widza ze z Mariuszem ciśnienie ryby na metodę :) Czekajcie chwile niech się wyrwę nad wodę to wam dupska złoje :) A naradzie to czasu brak :(
Nie damy się! A tak na poważnie to będzie super jak wszystkim nam fajne klocki będą szczytówy do wody wciągać! Pozdrowienia.
2015.04.16 Biednemu zawsze wiatr w oczy.
Wczoraj po porannej rozmowie z kolegą Jankiem nie mogliśmy zapomnieć ostatniego wypadu, o godzinie 11:00 zapadła decyzja (Jedziemy na ryby) . I tak się stało, mój czas nie jest stosowny, dopiero o godzinie 14:00 meldujemy się nad wodą. Pierwsze kije do wody, już zaczęły się silne brania, ale to tylko krąpie. Pogoda nie nagradzała nas swoim urokiem, silny wiatr jak zawsze, sam tytuł mówi za siebie.
Po chwili kolega Janek, woła "Irek podbierak" , starannie i szybko rozkładam podbierak i podbieram Janka sztukę. Leszczyka o koło kg, szybko usiadłem przy swoich wędkach i oczekuję że u mnie coś poruszy konkretnie kijem. Humor nastał i śmiech, kolega, z uśmiechem powiada: Ty złapałeś ostatnio , to ja dzisiaj. Zmieniłem przynętę na hakach, zarzuciłem i spokojnie przyglądam się wędzisku z koszyczkiem zanętowym. Nagle widzę na feeder z rosówką, mocne pstryknięcie, myśli mnie oblegały ( spora rosówka, niech połknie) . Po chwili delikatne pstryknięcia i napięcie mocne szczytówki, zacinam w tempo i czuje opór. Po chwili luz, powtórzyłem sobie (cholera wypięła się!) . Ale nagle , znowu silne zamurowanie, spokojnie do Janka mówię "Janku podbierak" . Po chwili już miałem swój argument na brzegu.
49 cm mojego szczęścia wylądowało w moich rękach.
Chcąc sprawdzić co się będzie działo i z nadzieją iż powiew wiatru, chociaż obdarzy nas jakimiś konkretnymi braniami, zostaliśmy dłużej. Siedzieliśmy do godziny 1:00 w nocy, ale już konkretnych brań nie mieliśmy, nadchodzące ochłodzenie i szybki spadek wody, zrobił swoje.
Dziś po pracy (nocna zmiana), 4,5 godzinki na byłej żwirowni. Tylko jedno pewne branie i karpik ok. 1,5 kg. Pogoda szaleje był upał, idzie na deszcz i ochłodzenie.
Fater widza ze z Mariuszem ciśnienie ryby na metodę :) Czekajcie chwile niech się wyrwę nad wodę to wam dupska złoje :) A naradzie to czasu brak :(
Nie damy się! A tak na poważnie to będzie super jak wszystkim nam fajne klocki będą szczytówy do wody wciągać! Pozdrowienia.
Dokładnie, jeszcze chwilka i "przidom pierońskie ribiszony", jak mawia jeden znany nam wędkarz ;)
Dokładnie, jeszcze chwilka i "przidom pierońskie ribiszony", jak mawia jeden znany nam wędkarz ;)
Pierona jasnego , ciekawe kiery ?
Pierona jasnego , ciekawe kiery ?
A taki jeden pieron :)
Izeron.Jak zobaczyć twoje fotki.Dlaczego je nie widać?
Fotka za duża musisz zmniejszać na 560 lub 640 i będzie ok.
Musisz nacisnąć forum, edytuj, raz edytujesz, a następnie zapisujesz. Pozdro
Dzisiaj po pracy pojechałem na Piaski w Oławie. Nad wodą byłem o 16.30. ,stanowisko wybrałem pod wiatr. Po 40 min. miałem pierwsze branie, zaciąłem karpia, niestety ciągnąc go zahaczyłem o drugą wędkę i jakąś gałąź pod wodą, którą przytargał miejscowy bóbr.Rybę zerwałem. Po zrobieniu kolejnych zestawów i ok. 30 minutach miałem następne branie. Tym razem udało mi się wyciągnąć karpia o długości 53 cm i 3 kilo wagi. Używałem wędki do 60 c.w. ,żyłka 0,22 , przypon z plecionki. Przynętą były 2 ziarnka kukurydzy + biały. Jutro z rana mam zamiar udać się ponownie w to samo miejsce.
Dzisiaj całkiem udany wyjazd z portalowym kompanem za zbiornik pożwirowy. Poza drobnicą na feedery padły z mojej strony dwa ładne leszki: 57 cm oraz 65 cm. Oba na kukurydzę. Przyjaciel wytargał na bata jednego nieco mniejszego od moich leszka, karasia, a na sam koniec niestety szans nie dał mu karpiszon urywając zestaw. Przy okazji ukłony dla towarzysza wyprawy za udostępnienie mi lepszego miejsca na naszym łowisku (miałem okazję łowić na wypłyceniu pod zwalonym drzewem, na które wychodziła ryba na cieplejszą wodę, on męczył się na wodzie conajmniej metr głębszej).:)
A tu większy (biedoczek z uszkodzoną płetwą). Dodam, że oba szykują się w dalszym ciągu do miłosnych igraszek - wróciły do wody.
Dzisiaj całkiem udany wyjazd z portalowym kompanem za zbiornik pożwirowy. Poza drobnicą na feedery padły z mojej strony dwa ładne leszki: 57 cm oraz 65 cm. Oba na kukurydzę. Przyjaciel wytargał na bata jednego nieco mniejszego od moich leszka, karasia, a na sam koniec niestety szans nie dał mu karpiszon urywając zestaw. Przy okazji ukłony dla towarzysza wyprawy za udostępnienie mi lepszego miejsca na naszym łowisku (miałem okazję łowić na wypłyceniu pod zwalonym drzewem, na które wychodziła ryba na cieplejszą wodę, on męczył się na wodzie conajmniej metr głębszej).:)
Acha ...nie przesadzaj , nie przesadzaj...normalnie się aż się zaczerwieniłem . Gratulacje Mariusz .
Dzisiaj od 4 rano do 9 ranka mały zalew wolbrom zimno śnieg temp. 1.5 stopnia brały leszczyki do 30cm. niestety karpik się nie skusił, ale sąsiadowi
tak.
Dzisiaj całkiem udany wyjazd z portalowym kompanem za zbiornik pożwirowy. Poza drobnicą na feedery padły z mojej strony dwa ładne leszki: 57 cm oraz 65 cm. Oba na kukurydzę. Przyjaciel wytargał na bata jednego nieco mniejszego od moich leszka, karasia, a na sam koniec niestety szans nie dał mu karpiszon urywając zestaw. Przy okazji ukłony dla towarzysza wyprawy za udostępnienie mi lepszego miejsca na naszym łowisku (miałem okazję łowić na wypłyceniu pod zwalonym drzewem, na które wychodziła ryba na cieplejszą wodę, on męczył się na wodzie conajmniej metr głębszej).:)
Acha ...nie przesadzaj , nie przesadzaj...normalnie się aż się zaczerwieniłem . Gratulacje Mariusz .
Świetny wypad Pany :) Zobaczymy jak miejscówa za kilka godzin się zachowa ;)
dzisiaj Wisła-Solec Kujawski od 8.00 do12.00,grunt na haczyku czerwony- zero brań
Dzisiejszy wypad nie obrodził żadnym okazem, ale coś wydłubałem ;)
Karaś trzy sztuki, jeden leszek i wzdręga desperatka na kulkę proteinową ;)
Dziś Radomka 5 godzin i nawet brania. Za to pogoda dała się we znaki.Deszcz,śnieg, słońce i wiatr na przemian. Ale warto było. Liczy się relaks:)
Dzisiejszy mile spędzony czas nad wodą :)
52 cm - 1,70 kg
52 cm - 1,70 kg
Piękna sztuka!!! Graty!