Po wczorajszym gradobiciu na Żuławach , dzisiaj rybki na rz. Nogat chciały jeść. Kilka leszczy , krąpie, płotki do 30 cm i Wzdręga ;] Pogoda piękna , tylko troche zawiewało , ale dla zrobienia dobrego wyniku to nawet lepiej.
Dzisiejsza wyprawa na rybki zaliczona !!!!! Utopiona sandaczowa szpada Team Dragon razem z kołowrotkiem Team Dragon. Wszystko leży na 8 metrach, i jak się dostać do tego ???? Jakies pomysły koledzy , jak wyciągnąć sprzęcik ??? :((((
Dzisiaj od godziny 6 do 13 byłem na zaporówce(celem był leszcz,płoć,krąp) - szczytówki ani drgnęły. Od 14 do 18:30 byłem na jeziorku i skończyłem z wynikiem: 8 leszczy(20-40), 2 krąpi(ok. 17 i 29), 10 płotek. Miłym przyłowem był okoń(32 cm - póki co życiowy rekord :D ) - wziął na 2 kuku i pinke. :D
Dzisiejsza wyprawa na rybki zaliczona !!!!! Utopiona sandaczowa szpada Team Dragon razem z kołowrotkiem Team Dragon. Wszystko leży na 8 metrach, i jak się dostać do tego ???? Jakies pomysły koledzy , jak wyciągnąć sprzęcik ??? :((((
Dobry magnez neodymowy, zobacz filmik.
Dzięki serdeczne . Dobra rada , na pewno się przyda na przyszłość. Dziś orałem na ciężko i nic. Wiec odpuszczam sobie. Pzdr.
Wczoraj od 5 do 10 z feederem nad Wisłą. Złowiłem 44 krąpie, 1 leszcza i 3 ukleje. A po południu od 16 do 19 z batem na Wiśle 3 malutkie leszcze, 2 krąpie i kilkanaście uklei.
Witam Dzisiaj po pacy 2h ze spinningiem na okonia w takim fajnym wiślanym rozlewisku. Kilka podbić i ataki maluchów. Szczupły przedszkolak chciał mi zdemolować zestaw, ale żyłeczki nie przegryzł. Niech rośnie duży.
Prawdziwy kanibal na canibala;) Pozdrawiam :) Bo te gumy są skuteczne na okonie i szczupale :) Jeszcze tylko 2 dni :D
Pozdrawiam
Amen:) Przyznam szczerze, że już mnie nosi, chociaż zwykle na ryby drapieżne to się nastawiam dopiero jesienią tak na serio. Jednak w tym roku planuję wprowadzic trochę zmian w moim cyklu wędkarskich wypraw;)
Piękne rybki Adam, ja dziś dorwałem leszcza 47cm wytartego już, oraz płoć 35cm, ale jakaś zmieszana bo miała każdą płetwę w pięknym czerwonym kolorze, zdj nie daje bo słaba jakość.
Sezon szczupakowy rozpoczęty, i testy sprzętu też. Brania bardzo kiepskie. Nikt nic ciekawego nie złowił, a wielu wróciło bez ryby... Ten wobler barwą ryby nie przypominał. A pierwszy szczupak na niego padł. IZUMI.
Witam Pierwszomajowy spinning ukierunkowany na szczupaka... Byłem dzisiaj na Łacha Nowowiejska. Dotarłem na 5:30, późno, za późno. Gruntowców i spławikowców tylu, że ze spinningiem mogłem zapomnieć o wycieczce brzegiem... Stanąłem na jednej rozsądnej miejscówce, którą można było przeczesać. Zameldował się jeden szczupalas wymiarowy. Przynęta savage gear cannibal znowu potwierdziła swoją skuteczność. Szczupak wrócił do swojego domu. O 8 już byłem w domu... mięso się marynuje, grill w bagażniku, idę zanieść wędki do auta i wyruszamy na Zegrze rodzinnie, ale połączę dobre z lepszym :)
Chcąc sprawdzić efekty na dzikim. Rzuciłem kilka razy gumeczką i pistolet. Zmieniłem kije i nastawka na Lina, mniejszy pistolecik na robaczka. Fajna cisza przed wiatrem i Lesiu I chciałem się moderatora zapytać, co to jest?
1 majowy wypad zaliczony. Niestety z przyczyn losowych na ryby
pojechałem dzisiaj sam, pozdrawiam w tym miejscu Szwagra Mariusza i
kolegę Jędrulę, którzy z różnych przyczyn nie mogli dzisiaj byc nad
wodą...:( Niemniej jednak liczył się dla mnie fakt, że w końcu mogłem
ruszyc w pogoń za cętkowanymi i pasiastymi drapieżnikami:) Nad wodą
(była żwirownia), zameldowałem się stosunkowo wcześnie bo o 4.50 i od
razu przeżyłem szok...na parkingu aut jak na jakiś zawodach co najmniej,
24 samochody!!! Lekko zdegustowany zaparkowałem jednak furę niczym pod
jakimś supermarketem i postanowiłem, że mimo wszystko spróbuję od
drugiej strony zbiornika, licząc na jakieś wolne stanowiska do oddania
rzutów. Faktycznie im dalej od parkingu tym ludzi było mniej więc mogłem
w spokoju oddac się ulubionemu zajęciu:) Początek nie przyniósł
jednak żadnych wrażeń, no może poza przyjemnością spinningowania
zupełnie nowiuśkim kijkiem (wklejanka dragona power dżig 5-25 g.) oraz
testowi po raz pierwszy w życiu plecionki jako linki (power pro 0,15
mm.). Wodę przeczesywałem na zmianę różnymi gumami w szczupaczych
rozmiarach jednak bez efektu,. Po dwóch godzinach postanowiłem spróbowac
szczęścia z okoniem, więc założyłem kopytko relaxa mniejszych
rozmiarów. Tym sposobem udało mi się wyciągnąc 3 garbuski raczej małych
rozmiarów, które stały w pół wody centralnie pod stadkiem oczkującej
drobnicy. Zawaliłem także kilka agresywnych brań. Człowiek niby się
cieszył, że coś ruszyło jednak w sercu czułem, że nie o to chodzi
dzisiaj, więc wróciłem do kopyt nieco "słuszniejszych" rozmiarów (7,8,9
cm.) licząc, że jednak szczupły też dziś wejdzie;) Wlazł ale tylko na
chwilkę, pokazując się pod moimi nogami w momencie gdy ja miałem zestaw
zarzucony daleko od brzegu:/! nie był jednak duży w porywach wymiar. Tak
zleciały mi 4 godziny biczowania wody aż w końcu doszedłem do miejsca
gdzie zaczeło się okupowanie brzegu przez miłośników wędkarstwa (
głównie karpiarzy). Postanowiłem wynieśc się na inną wodę oddaloną o
parę minut drogi autem. Jak pomyślałem tak zrobiłem, więc po chwili
stałem już opelkiem na parkingu drugiej żwirowni. Na dzień dobry ciche
Ku... Mac pod nosem gdyż aut jest tu równie dużo jak na poprzednim
zbiorniku...! Niestety tym razem zaliczyłem jedynie 15 minutowy spacer
wzdłuż zbiornika by przekonac się, że wszystkie wartościowe miejscówki
są już okupowane głównie przez...karpiarzy, od 15 lat myślałem, że to
głównie szczupły ma przewalone 1 maja jednak jak widac jest inaczej;)
Przypadek , czy brutalne fakty o rybostanie naszych wód?? Na maksa
już zwątpiony postanowiłem w drodze powrotnej do domu podjechac na
jeszcze jeden zbiornik który słynie z olbrzymich ryb, głównie karpi i
sumów, jednak z doświadczenia wiem, że jest tam fajny okoń i zdarza się
szczupak. Zgodnie z przewidywaniami nad wodą majówka pełną gębą czyli
miłośnicy gruntowych zestawów plus parę żywcówek:) Na szczęście brzeg
na którym zależało mi połowic był pusty więc poleciałem dosłownie co
sił w nogach na upatrzone miejsce. Nareszcie mogłem oddac się
wędkarstwu:) Parę rzutów kontrolnych, zmiana przynęt i nic... W pewnym
momencie zauważyłem zawirowania tuż pod lustrem wody na około 25 może 30
metrze posłałem tam zaraz okonio-podobnego caninbala gdyż tą przynętę
miałem akurat założoną. w momenie gdy gumka wpadła do wody poczułem
delikatne trącenie którego niestety nie udało mi się zaciąc. Myśle sobie
OKONIE żerują na drobnicy więc zakładam sprawdzone wcześniej małe
kopytko. Rzut i od razu kolejne branie, którego tym razem nie musiałem
nawet zacinac... to co się potem wydarzyło zostanie w mojej pamięci
chyba na zawsze:) Coś dosłownie próbowało mnie pozbawic nowo nabytego
kijaszka, odchodząc w zawrotnym tempie co raz dalej od brzegu... Wędka
gnie się do granic wytrzymalości, plecka znika z kołowrotka jak głupia,
zaraz przypominam sobie napis na opakowaniu 275 metrów, myślę sobię oby
starczyło. Aby się nie rozczarowac dokręcam hamulec w kołowrotku do
minimalnej granicy, oczywiście z czuciem by nie przesadzic. Resztę holu i
tak kontrolowałem już ręcznie przytrzymując szpulę. Na szczęście
zdążyłem w tych emocjach zobaczyc godzinę na zegarku 11 53. Tak upłyneło
mi 23 minuty niezwykle emocjonującej walki z rybą. Bardzo szybko
domyśliłem się, że sprawcą zamieszania będzie jakiś duży karpiowaty
który najwidoczniej wygrzewał się w promieniach bardzo mocno operującego
dzisiaj słonka. Łudziłem się do końca, że jakiś karp lub amur ( tak
obstawiałem) zassał do paszczy malutką przynętę , która przypadkiem
znalazła się mu koło nosa;) W końcu o godzinie 12.15 udało mi się
chwytem pod skrzela wyciągnąc dosłownie na samiuśki brzeg przy styku z
wodą mojego potwora...którym okazała się TOŁPYGA przypadkowo zahaczona
za płetwę ogonową:/:/!!!! Rybsko było ogromne, nie chcąc jej męczyc
odmierzyłem długośc przykładając do niej wędkę i zaznaczając odległośc.
Już po wypuszczeniu podszedłem do plecaka ( znajdował się w miejscu
brania jakieś 40 metrów dalej) w którym miałem miarkę w celu określenia
długości. Okazało się, że grubas miał 130 cm. !!! wagi nie podam gdyż
nie próbowałem nawet łajzy udzwignąc ;) Po pstryknięciu kilku fotek z
komórki, niestety słabej jakości gdyż słońce dosłownie waliło jak z
lampy i wypuszczeniu ryby, sam nie wiedziałem czy się cieszyc z takiej
sztuki czy miec żal do losu, że nie dośc, że to nie był szczupły to była
to przypadkowa podpinka wygrzewającej się ewidentnie ryby. Juz na
spokojnie gdy to piszę powiem wam, że jestem strasznie szczęśliwy z tej
przygody, gdyż w końcu mogłem zmierzyc się z potworem, ochrzciłem nową
wędkę i mam o czym opowiadac wnukom ;):) Na szczupaki przyjdzie czas do
niedzieli daleko :P:)
Na tym zdjęciu widac miejsce podczepienia się potworka- na płetwie ogonowej:)
Pogoda dopisała,ryby trochę gorzej.Niemal całkowity brak aktywności powierzchniowej boleni nie ułatwiał sprawy ale jedno jedyne branie udało sie wykorzystać.Taka niczego sobie "siedemdziesiatka" skusiła sie na 7-mio cm woblerek uklejopodobny własnej produkcji więc radocha podwójna bo to pierwsza rapa 2014. Sezon rozpoczęty :-)
Dzisiaj wydłubałem 2 okonki 30 i 33 cm
zgzdza się w Irlandi wedkuje....zaczyna brac ale to jeszcze nie to
HEhe niedługo sezon także u nas. Ja od grudnia spina nie używałem, więc nie mogę się już doczekac ;) Pozdrowienia ;)
W tygodniu pojechałem nad Warte, na predatorka 2 złowiłem jazia 33cm i klenia 42cm.
Kilka 20 +, jeden 30 +, kilka odprowadzeń drobnicy.
20 + na poprzednim, na tym 30 +.
A to egzemplarz chroniony ;)
Po wczorajszym gradobiciu na Żuławach , dzisiaj rybki na rz. Nogat chciały jeść. Kilka leszczy , krąpie, płotki do 30 cm i Wzdręga ;] Pogoda piękna , tylko troche zawiewało , ale dla zrobienia dobrego wyniku to nawet lepiej.
Dzisiejsza wyprawa na rybki zaliczona !!!!! Utopiona sandaczowa szpada Team Dragon razem z kołowrotkiem Team Dragon. Wszystko leży na 8 metrach, i jak się dostać do tego ???? Jakies pomysły koledzy , jak wyciągnąć sprzęcik ??? :((((
Dobry magnez neodymowy, zobacz filmik.
Dzisiaj od godziny 6 do 13 byłem na zaporówce(celem był leszcz,płoć,krąp) - szczytówki ani drgnęły. Od 14 do 18:30 byłem na jeziorku i skończyłem z wynikiem: 8 leszczy(20-40), 2 krąpi(ok. 17 i 29), 10 płotek. Miłym przyłowem był okoń(32 cm - póki co życiowy rekord :D ) - wziął na 2 kuku i pinke. :D
Wisla w okolicach Pulaw. Godz. 6.00 do 14.00. Efekt kilkanascie krapi, plotka i ukleje. Ogolnie wielka lipa, bo woda piekna i pogoda dopisywala.
Dzisiejsza wyprawa na rybki zaliczona !!!!! Utopiona sandaczowa szpada Team Dragon razem z kołowrotkiem Team Dragon. Wszystko leży na 8 metrach, i jak się dostać do tego ???? Jakies pomysły koledzy , jak wyciągnąć sprzęcik ??? :((((
Dobry magnez neodymowy, zobacz filmik.
Dzięki serdeczne . Dobra rada , na pewno się przyda na przyszłość. Dziś orałem na ciężko i nic. Wiec odpuszczam sobie. Pzdr.
Wczoraj od 5 do 10 z feederem nad Wisłą. Złowiłem 44 krąpie, 1 leszcza i 3 ukleje. A po południu od 16 do 19 z batem na Wiśle 3 malutkie leszcze, 2 krąpie i kilkanaście uklei.
z dnia 26.04 na 27.04 2014r. rz.Nogat Leszczowe Eldorado zaraz po Burzy.
Maluch 7kg ale cieszy bo to pierwszy w tym sezonie.
Witam
Dzisiaj po pacy 2h ze spinningiem na okonia w takim fajnym wiślanym rozlewisku. Kilka podbić i ataki maluchów. Szczupły przedszkolak chciał mi zdemolować zestaw, ale żyłeczki nie przegryzł. Niech rośnie duży.
Prawdziwy kanibal na canibala;) Pozdrawiam :)
Prawdziwy kanibal na canibala;) Pozdrawiam :)
Bo te gumy są skuteczne na okonie i szczupale :)
Jeszcze tylko 2 dni :D
Pozdrawiam
Sobota.Wisła w Smolicach,krąp na 30 i leszcz na 51m.
W którym miejscu w Smolicach byłeś
Prawdziwy kanibal na canibala;) Pozdrawiam :)
Bo te gumy są skuteczne na okonie i szczupale :)
Jeszcze tylko 2 dni :D
Pozdrawiam
Amen:) Przyznam szczerze, że już mnie nosi, chociaż zwykle na ryby drapieżne to się nastawiam dopiero jesienią tak na serio. Jednak w tym roku planuję wprowadzic trochę zmian w moim cyklu wędkarskich wypraw;)
Dzisiejszy połów na starorzeczu Bugu, karaś 34cm 0,95kg ; lin 36cm 0,90kg ; lin 32cm 0,55kg - rybka nie miała jednego oka :O
Piękne rybki Adam, ja dziś dorwałem leszcza 47cm wytartego już, oraz płoć 35cm, ale jakaś zmieszana bo miała każdą płetwę w pięknym czerwonym kolorze, zdj nie daje bo słaba jakość.
Wzdręga?
No własnie chyba mieszaniec wzdręgi z płocią, niezła impreza na tarlisku musiała być;)
Z rańca kilkanaście płotek i mały rozbójnik :)
Lisi ogon 5 i 6,5 kg
5h łowienia zestawem skróconym
czasem trafi się i leszczyk ;)
Pzdr. Marek
Sezon szczupakowy rozpoczęty, i testy sprzętu też.
Brania bardzo kiepskie. Nikt nic ciekawego nie złowił, a wielu wróciło bez ryby...
Ten wobler barwą ryby nie przypominał. A pierwszy szczupak na niego padł. IZUMI.
Witam
Pierwszomajowy spinning ukierunkowany na szczupaka...
Byłem dzisiaj na Łacha Nowowiejska. Dotarłem na 5:30, późno, za późno. Gruntowców i spławikowców tylu, że ze spinningiem mogłem zapomnieć o wycieczce brzegiem... Stanąłem na jednej rozsądnej miejscówce, którą można było przeczesać. Zameldował się jeden szczupalas wymiarowy. Przynęta savage gear cannibal znowu potwierdziła swoją skuteczność.
Szczupak wrócił do swojego domu. O 8 już byłem w domu... mięso się marynuje, grill w bagażniku, idę zanieść wędki do auta i wyruszamy na Zegrze rodzinnie, ale połączę dobre z lepszym :)
Połamania
Jakościowo kaplica, ilościowo nie tak źle, w sumie 7 krótkich.
Dzisiaj tylko mały pistolecik na sweepera 12. I tak samo jak u kolego powyżej o 6:30 wszystkie miejscówki pozajmowane a na wodzie pełno łódek.
czasem trafi się i leszczyk ;)
Pzdr. Marek
Ładne połowy ale leszczyka to nie można było jeszcze bliżej dać pod aparat;)
Wczorajsze rodzeństwo z warty :-)
Dzisiejszy pistolet, jeszcze jeden był ale zdj nie robiłem
Nowy kijek ochrzczony 2 wymiarowe zębate i 5 czterdziestek plus kilka spiętych , frajda była ;)
Chcąc sprawdzić efekty na dzikim.
Rzuciłem kilka razy gumeczką i pistolet.
Zmieniłem kije i nastawka na Lina, mniejszy pistolecik na robaczka.
Fajna cisza przed wiatrem i Lesiu
I chciałem się moderatora zapytać, co to jest?
1 majowy wypad zaliczony. Niestety z przyczyn losowych na ryby pojechałem dzisiaj sam, pozdrawiam w tym miejscu Szwagra Mariusza i kolegę Jędrulę, którzy z różnych przyczyn nie mogli dzisiaj byc nad wodą...:( Niemniej jednak liczył się dla mnie fakt, że w końcu mogłem ruszyc w pogoń za cętkowanymi i pasiastymi drapieżnikami:) Nad wodą (była żwirownia), zameldowałem się stosunkowo wcześnie bo o 4.50 i od razu przeżyłem szok...na parkingu aut jak na jakiś zawodach co najmniej, 24 samochody!!! Lekko zdegustowany zaparkowałem jednak furę niczym pod jakimś supermarketem i postanowiłem, że mimo wszystko spróbuję od drugiej strony zbiornika, licząc na jakieś wolne stanowiska do oddania rzutów. Faktycznie im dalej od parkingu tym ludzi było mniej więc mogłem w spokoju oddac się ulubionemu zajęciu:)
Początek nie przyniósł jednak żadnych wrażeń, no może poza przyjemnością spinningowania zupełnie nowiuśkim kijkiem (wklejanka dragona power dżig 5-25 g.) oraz testowi po raz pierwszy
w życiu plecionki jako linki (power pro 0,15 mm.). Wodę przeczesywałem na zmianę różnymi gumami w szczupaczych rozmiarach jednak bez efektu,. Po dwóch godzinach postanowiłem spróbowac szczęścia z okoniem, więc założyłem kopytko relaxa mniejszych rozmiarów. Tym sposobem udało mi się wyciągnąc 3 garbuski raczej małych rozmiarów, które stały w pół wody centralnie pod stadkiem oczkującej drobnicy. Zawaliłem także kilka agresywnych brań. Człowiek niby się cieszył, że coś ruszyło jednak w sercu czułem, że nie o to chodzi dzisiaj, więc wróciłem do kopyt nieco "słuszniejszych" rozmiarów (7,8,9 cm.) licząc, że jednak szczupły też dziś wejdzie;) Wlazł ale tylko na chwilkę, pokazując się pod moimi nogami w momencie gdy ja miałem zestaw zarzucony daleko od brzegu:/! nie był jednak duży w porywach wymiar. Tak zleciały mi 4 godziny biczowania wody aż w końcu doszedłem do miejsca gdzie zaczeło się okupowanie brzegu przez miłośników wędkarstwa ( głównie karpiarzy). Postanowiłem wynieśc się na inną wodę oddaloną o parę minut drogi autem.
Jak pomyślałem tak zrobiłem, więc po chwili stałem już opelkiem na parkingu drugiej żwirowni. Na dzień dobry ciche Ku... Mac pod nosem gdyż aut jest tu równie dużo jak na poprzednim zbiorniku...! Niestety tym razem zaliczyłem jedynie 15 minutowy spacer wzdłuż zbiornika by przekonac się, że wszystkie wartościowe miejscówki są już okupowane głównie przez...karpiarzy, od 15 lat myślałem, że to głównie szczupły ma przewalone 1 maja jednak jak widac jest inaczej;) Przypadek , czy brutalne fakty o rybostanie naszych wód??
Na maksa już zwątpiony postanowiłem w drodze powrotnej do domu podjechac na jeszcze jeden zbiornik który słynie z olbrzymich ryb, głównie karpi i sumów, jednak z doświadczenia wiem, że jest tam fajny okoń i zdarza się szczupak. Zgodnie z przewidywaniami nad wodą majówka pełną gębą czyli miłośnicy gruntowych zestawów plus parę żywcówek:)
Na szczęście brzeg na którym zależało mi połowic był pusty więc poleciałem dosłownie co sił w nogach na upatrzone miejsce. Nareszcie mogłem oddac się wędkarstwu:) Parę rzutów kontrolnych, zmiana przynęt i nic... W pewnym momencie zauważyłem zawirowania tuż pod lustrem wody na około 25 może 30 metrze posłałem tam zaraz okonio-podobnego caninbala gdyż tą przynętę miałem akurat założoną. w momenie gdy gumka wpadła do wody poczułem delikatne trącenie którego niestety nie udało mi się zaciąc. Myśle sobie OKONIE żerują na drobnicy więc zakładam sprawdzone wcześniej małe kopytko. Rzut i od razu kolejne branie, którego tym razem nie musiałem nawet zacinac... to co się potem wydarzyło zostanie w mojej pamięci chyba na zawsze:) Coś dosłownie próbowało mnie pozbawic nowo nabytego kijaszka, odchodząc w zawrotnym tempie co raz dalej od brzegu... Wędka gnie się do granic wytrzymalości, plecka znika z kołowrotka jak głupia, zaraz przypominam sobie napis na opakowaniu 275 metrów, myślę sobię oby starczyło. Aby się nie rozczarowac dokręcam hamulec w kołowrotku do minimalnej granicy, oczywiście z czuciem by nie przesadzic. Resztę holu i tak kontrolowałem już ręcznie przytrzymując szpulę. Na szczęście zdążyłem w tych emocjach zobaczyc godzinę na zegarku 11 53. Tak upłyneło mi 23 minuty niezwykle emocjonującej walki z rybą. Bardzo szybko domyśliłem się, że sprawcą zamieszania będzie jakiś duży karpiowaty który najwidoczniej wygrzewał się w promieniach bardzo mocno operującego dzisiaj słonka. Łudziłem się do końca, że jakiś karp lub amur ( tak obstawiałem) zassał do paszczy malutką przynętę , która przypadkiem znalazła się mu koło nosa;) W końcu o godzinie 12.15 udało mi się chwytem pod skrzela wyciągnąc dosłownie na samiuśki brzeg przy styku z wodą mojego potwora...którym okazała się TOŁPYGA przypadkowo zahaczona za płetwę ogonową:/:/!!!! Rybsko było ogromne, nie chcąc jej męczyc odmierzyłem długośc przykładając do niej wędkę i zaznaczając odległośc. Już po wypuszczeniu podszedłem do plecaka ( znajdował się w miejscu brania jakieś 40 metrów dalej) w którym miałem miarkę w celu określenia długości. Okazało się, że grubas miał 130 cm. !!! wagi nie podam gdyż nie próbowałem nawet łajzy udzwignąc ;) Po pstryknięciu kilku fotek z komórki, niestety słabej jakości gdyż słońce dosłownie waliło jak z lampy i wypuszczeniu ryby, sam nie wiedziałem czy się cieszyc z takiej sztuki czy miec żal do losu, że nie dośc, że to nie był szczupły to była to przypadkowa podpinka wygrzewającej się ewidentnie ryby. Juz na spokojnie gdy to piszę powiem wam, że jestem strasznie szczęśliwy z tej przygody, gdyż w końcu mogłem zmierzyc się z potworem, ochrzciłem nową wędkę i mam o czym opowiadac wnukom ;):) Na szczupaki przyjdzie czas do niedzieli daleko :P:)
Na tym zdjęciu widac miejsce podczepienia się potworka- na płetwie ogonowej:)
Fotki jak wspomniałem kiepskiej jakpości (słońce, komórka) terza to dopiero żałuję samotnej wyprawy...dzięki panowie :P;)
takie okonki musiały dzisiaj uratowac honor spinningisty:)
Rano od 5 do 10 udało się złowić 2 linki 26 i 29 cm, 2 karasie (japoniec i nasz rodzimy), 2 płotki, wzdręgę i jazgarza.
Rano od 5 do 10 udało się złowić 2 linki 26 i 29 cm, 2 karasie (japoniec i nasz rodzimy), 2 płotki, wzdręgę i jazgarza.
Taki zestaw?! No coś wspaniałego!!!
Fotki jak wspomniałem kiepskiej jakpości (słońce, komórka) terza to dopiero żałuję samotnej wyprawy...dzięki panowie :P;)
Maciej , ale kolos ! :)))))
Na drugim zdjęciu widać okulary które spadły mi podczas podbierania świniaka...jak tak teraz zaglądam to pasowały by na jego główkę:P
Na drugim zdjęciu widać okulary które spadły mi podczas podbierania świniaka...jak tak teraz zaglądam to pasowały by na jego główkę:P
Chłopie , aleee to stwór :)
Pogoda dopisała,ryby trochę gorzej.Niemal całkowity brak aktywności powierzchniowej boleni nie ułatwiał sprawy ale jedno jedyne branie udało sie wykorzystać.Taka niczego sobie "siedemdziesiatka" skusiła sie na 7-mio cm woblerek uklejopodobny własnej produkcji więc radocha podwójna bo to pierwsza rapa 2014. Sezon rozpoczęty :-)
Jutro czas na szczupaki...