Ja mam pytanie do kolegi pmizera87 na co te piękne karasie i liny wzięły jeśli stosowałeś jakieś atraktory to czy mógłbyś zdradzić jakie.
pmizera87 to najbardziej denerwujący mnie kolega po kiju ! Dla jego wyników bym zrezygnował ze spiningu. Drażni mnie pozytywnie jak mało kto. :) Nie zadawaj takich pytań, bo to nie kwestia atraktora, a umiejętności i łowiska.
Ps. jak go spotkam to mu kije połamie a rękojeść wędzisk wetknę głęboko (a pewnie i tak coś złowi cholera) ;)
Witam koledzy:) Jeżeli ktoś z was, zastanawia się jeszcze nad kupieniem zezwolenia nad ZALEW KORONOWSKI to odradzam na 16 szczupaków złowionych przez 3 ostatnie wypady żaden nie przekroczył 60 cm, a największy mierzył UWAGA aż 57 cm, jakaś masakra!! No ale czemu tu się dziwić, jeżeli przez cały kwiecień na TG, rybak stawiał siatki!!! A nawet nie stawiał tylko wyciągał z nich ryby bo stały one cały czas!! Co za pajac na to pozwolił, Walić nasze pier... władze!!!
P.s - A to jeden z tych maluchów, tylko takie zostały bo przechodzą przez oczka! Aż tak zle jest
na 3 wypady 16 szczupłych i w tym w ogole jakis wymiar no to nie tak źle chyba chociaż nie znam tego zalewu ale tutaj w wlko poludniowej jej części bywa tak ze pierwszy wymiarek sie trafi fuksem po 20 wypadach calodniowych a krótkich szczuplych tez jak na lekarstwo więc na tym Koronowie chyba nie ma tragedii.
Dla uspokojenia nastrojów, takiego wyciągnąłem przed 2h. 56 cm żywego szczęścia. Ryba w doskonałej kondycji wróciła do wody. Nagrałem hol i odpoczynek potem pod wodą, wkrótce opublikuję opowiastkę :)
Piękny kropkowaniec!Gratulacje!
A to mój dzisiejszy przyłów podczas poszukiwania szczupaków.Zębacze owszem były trzy ale krótkie niestety...Taki oto garbusek 42 cm połakomił się na 14 cm D"swim od Daiwy.Rybka oczywiście wróciła do wody.
Dla uspokojenia nastrojów, takiego wyciągnąłem przed 2h. 56 cm żywego szczęścia. Ryba w doskonałej kondycji wróciła do wody. Nagrałem hol i odpoczynek potem pod wodą, wkrótce opublikuję opowiastkę :)
Piękny kropkowaniec!Gratulacje!
A to mój dzisiejszy przyłów podczas poszukiwania szczupaków.Zębacze owszem były trzy ale krótkie niestety...Taki oto garbusek 42 cm połakomił się na 14 cm D"swim od Daiwy.Rybka oczywiście wróciła do wody.
Piękny okoń a w naszym rejonie to naprawdę piękny. Gratuluje!
Taki przyłów! Okonisko coś pięknego...:) Gratuluję i zazdroszczę takich spinningowych sukcesów. Ja jutro stawiam na białoryb, zobaczymy czy coś "wskoczy" ;)
Dzięki, zazdroszczę garbusa, takiego jeszcze nie trafiłem. A co do kropkowańca, to jeszcze dziś powinna być relacja i 2 filmy, w tym jeden podwodny! R.
Dla uspokojenia nastrojów, takiego wyciągnąłem przed 2h. 56 cm żywego szczęścia. Ryba w doskonałej kondycji wróciła do wody. Nagrałem hol i odpoczynek potem pod wodą, wkrótce opublikuję opowiastkę :)
Piękny kropkowaniec!Gratulacje!
A to mój dzisiejszy przyłów podczas poszukiwania szczupaków.Zębacze owszem były trzy ale krótkie niestety...Taki oto garbusek 42 cm połakomił się na 14 cm D"swim od Daiwy.Rybka oczywiście wróciła do wody.
Gratki wielkie. Widzę ze pasiaki zaczynają żerować .
Zgodnie z zapowiedzią opis dzisiejszego holowania niemałego pstrąga plus dwa filmy, w tym jeden podwodny:
To miał byś super dzień na pstrąga – przez ostatnie dni mocno padało, mogłem
więc liczyć na to, że prawie wyschnięta rzeka znowu napełni się wodą tworząc
dziesiątki ciekawych miejscówek. Ostatni, bardzo krótki rekonesans, przekonał
mnie dobitnie, że na 20 cm wodzie niekoniecznie będą stały stada pstruhów. Do
tego pogoda, od rana siąpił deszcz, niebo było zachmurzone, pomyślałem, że to
może być TEN dzień. Po drodze wszystko zdawało się potwierdzać przypuszczenia,
widziałem, że moja rzeka jest na dolnym odcinku mocno przybrudzona, to jest
odcinek za sporym dopływem, który przynosi mętną wodą po porządnych opadach.
Znaczy tutaj też padało mocno, powinno być dobrze.
Na miejscu okazało się jednak, że obiecancki cacanki, woda była niewiele
wyższa niż poprzednio, generalnie przeważał poziom rzędu 10-15 cm, co musiało
się przełożyć na brania. Nie pomagało uparte obławianie rzadkich głęboczków. Co
prawda już w bodajże trzecim rzucie do przynęty wyskoczył ładny źródlak, jednak
oczywiście spudłował i więcej się nie pokazał, potem było już tylko gorzej.
Przez pierwszą godzinę miałem jeszcze może wszystkiego z 3 ataki, wszystkie
małych ryb i wszystkie zakończone błyskawicznym spadem. Po godzinie spod gałęzi
udało mi się wreszcie wyciągnąć pierwszą rybę, ale ta nie zachwycała
rozmiarami, dawałem jej jakieś 28 cm. Nie działało nic, zasadniczo łowię na
obrotówki, w miarę możliwości na polskie rękodzieło, które czasem zastępuję
Mepps-ami, alternatywnie sięgam po woby i wahadła, jednak tym razem wybór
przynęt wydawał się nie mieć wielkiego znaczenia, sporadyczne ataki raz na
paręnaście minut, jakieś wyciągnięte piętnastaki, słowem bida z nędzą.
Tliła się jednak we mnie jeszcze nadzieja związana z takim nietypowym
odcinkiem, który tworzy się powyżej jednego progu wodnego. Miejscowi nazywają
to zaporówką choć tak naprawdę to po prostu kawałek spokojniejszej i głębszej
wody, taki trochę kanał. Niestety poniżej progu, na który to rejon też
liczyłem, nie zaliczyłem nawet pstryknięcia. Podłamany wdrapałem się na próg,
uważnie obserwując pasące się na łące krowy – z doświadczenia wiem, że lokalne krowy
to nie jakieś łagodne i głupkowate Mućki, ale żądne krwi bestie, które
szczególnym ‘afektem’ darzą wędkarzy. Już nie raz tylko wejście do wody
ratowało mi skórę. Na szczęście tym razem limuzyny, bo tak chyba nazywa się ta
rasa, wydawały się być dość pacyfistyczne. Powyżej progu nieoczekiwanie
zaliczyłem trzy szybkie brania, wszystkie spady, ale i tak zapowiadało się
obiecująco, jedna z ryb miał wreszcie pow. 30 cm. Dalsze minuty utwierdziły
mnie w przekonaniu, że dobrze wybrałem finalną miejscówkę, co 2-3 rzut pod
zwisające gałęzie na drugim, głębszym brzegu, był kwitowany atakiem. Ciągle
jednak nie pasował mi kaliber ryb, były to przeważnie maluchy rzędu 20-25 cm.
Pierwsze ryby padły na Sandacza Bonito, potem przerzuciłem się na rękodzielną
obrotówkę zakupioną we wrocławskim Krokodylu, ta przyniosła jeszcze więcej ryb,
ale niestety zaliczyła głaz, na którym już pozostała. Ciągle byłem bez większej
ryby, a czas mi się kończył, obowiązki rodzinne nakazywały powrót za góra 50
min. Zacząłem wracać kierując się na odcinek tuż nad progiem. Założyłem inną
obrotówkę, która szybko przyniosła wreszcie większą rybę, na oko tłusty 38-40,
niestety znowu spad! Łowiłem na cienką plecionkę, 0,06 Dragona, wędka jest
typowo pstrągowa i o progresywnej akcji, nie wiem, dlaczego tego dnia było aż
tyle spadów. Po tym wydarzeniu byłem trochę podłamany, zostało mi może 20 min.
czasu a ten niby super dzień miał się zakończyć może 10 wyciągniętymi rybami, z
czego może 2 zbliżały się do 30 cm.
Na szczęście okazało się, że to nie koniec przygód na dzisiaj. Zmieniłem
przynętę na dotąd nieużywanego woba, bodajże Sieka, w każdym razie taką jakby
brokatową imitację pstrąga. Zacząłem obławiać ostatnie miejsca nad progiem, te
które wcześniej przyniosły mi parę mniejszych ryb. Parę pierwszych rzutów nic
nie dało i myślałem już o ostatniej zmianie przynęty, gdy precyzyjnie
wrzuconego pod drugi brzeg i między gałęzie woba zaatakowała wreszcie duża ryba!
Już po chwili wiedziałem, że to największy kropkowaty, jaki dotąd mi się
trafił, na początku dawałem mu jakieś 45, ale gdy się przybliżył, wiedziałem,
że jest sporo grubszy.
Zamiast opisu walki może zamieszczę po prostu filmik (napisy są po
angielsku, ale w sumie wszystko jest jasne):
https://www.youtube.com/watch?v=F-0RdobE3yU
Bałem się trochę o linkę, bo ta plecionka dość łatwo się przeciera,na
kamorach choć ogólnie jest dość wytrzymała. Najmniej bałem się o wędkę,
wędzisko niby light/ultralight (do 7g Illexa), ale czułem, że bez problemu
poradziłoby sobie z nawet większą rybą. Na szczęście po emocjonującej walce
udało się rybkę wyciągnąć, położyć na mokrej trawie, zrobić parę fotek,
odhaczyć i wypuścić w doskonałej formie. Pstrąg był na tyle wdzięczny widać, że
ładnie popozował mi do podwodnych ujęć:
Okazało się, że miałem jednak dobre przeczucie, to był TEN dzień. 56 cm to
mój nowy próg do przeskoczenia, tym razem może być trudniej. Gdybym miał teraz
dorobić ‘ideologię’ tłumaczącą, dlaczego ten kaban wziął akurat w miejscu,
które w poprzedniej turze wielokrotnie obrzuciłem różnymi przynętami, to
stawiałbym na to, że po pierwsze wobek był płycej schodzący niż poprzednicy, a
po drugie, naśladował pstrąga (widać trafił się zagorzały kanibal). Ale to oczywiście
tylko domysły i nie będę wzorem autorów wielu artykułów w fachowych pismach
twierdził, że to wiedza objawiona ;). Co do samej techniki, to liczyło się
głównie to, by wstrzelić się między gałęziami oraz by wobek zaczął pracować jak
najbliżej drugiego brzegu, a zatem na głębokiej wodzie, i to najlepiej zaraz po
rzucie (próbowałem też dawać mu ‘odpocząć’ po rzucie, ale nie przynosiło to
efektów). Ogólnie przypadek ten pokazał mi po raz kolejny, że trzeba do końca
zachować wiarę i nie poddawać się, nawet gdy nie wszystko idzie zgodnie z
planem.
Ja mam pytanie do kolegi pmizera87 na co te piękne karasie i liny wzięły jeśli stosowałeś jakieś atraktory to czy mógłbyś zdradzić jakie.
pmizera87 to najbardziej denerwujący mnie kolega po kiju ! Dla jego wyników bym zrezygnował ze spiningu. Drażni mnie pozytywnie jak mało kto. :) Nie zadawaj takich pytań, bo to nie kwestia atraktora, a umiejętności i łowiska.
Ps. jak go spotkam to mu kije połamie a rękojeść wędzisk wetknę głęboko (a pewnie i tak coś złowi cholera) ;)
Pozdrawiam panoćki i gratki !
w.w.
Żadna tajemnica - zanęta na lina wg przepisu z majowego numeru WW :-). A dziś wieczorem (z racji natłoku obowiązków zacząłem wędkowanie o 20:30, a skończyłem o 21:00 spie...dalając przed burzą - ogień z nieba) złowiłem 4 płotki, 2 wzdręgi i linka 27 cm.
Dziś, pogoda nie dopisuje, ale nie mogłem już wyrzymać siedzienia w
domu. Trzy godziny łowienia płoteczek, jedna została wykorzystana do
żywcówki oraz piękny przyłów na jednego białego.
Dzisiaj ok. 7 godzinna zasiadka na byłej żwirowni. Cel- grube karpiowate
na methode z zestawem samo zacinającym z użyciem koszyczków drennana.
Tak na wszelki wypadek jedną wędkę (pickera) uzbroiłem cieniutko ze standardowym koszyczkiem i małym hakiem. Dzień
nie należał do udanych, dosyc tego Szwagro łowiąc tradycyjnym
feederkiem nie doczekał się dzisiaj rybki na brzegu. Ja natomiast mogę
mówic o wielkim pechu, gdyż na mojej drugiej doświadczalnej wyprawie z
tzw. methodą, zawaliłem dzisiaj 2 ryby!!! Obie posmakowały miodowej
kukurydzy Cukka na zestawie włosowym...Jeden (prawdopodobnie) karpik
musiał byc niezłym bączkiem bo po sposobie walki sprawił, że przez
chwilę nogi miałem "miękkie jak z waty". Niestety po około minutowym
holu się wypiął:/ Drugą rybą też w moim odczuciu był kaperek jednak
zdecydowanie mniejszy...wędkarstwo uczy pokory, te słowa nabrały dzisiaj
dla mnie wielkiego znaczenia. Wydaję mi się, że problem tkwił w
zastosowanych przyponach, mojej roboty... no cóż dopiero zaczynam
przygodę z tzw. włosem, więc takie wpadki mogą miec miejsce;) Na
szczęście mam koncepcję co mógłbym poprawic by rybki mi się nie spinały,
więc pora na kolejne testy:) Najbardziej zabawne jest to , że mój
wędkarski honor uratowałem dzisiaj 1 rybą i to w dodatku również
karpikiem, tylko malutkim na 36 centów:) Jednak misiu siadł na
wspomnianego pickera z przyponem 0,10 mm. i ownerowskim haczykiem no. 16
:):):) Połakomił się na 2 pinki! Jak Pan Bóg da, jutro na chwilkę wyskoczę ze spinem, pomachac za szczupakiem. Niestety nie będe miał czasu na dłuższe łowy:/
Dzisiaj parę godzin nad ciepłym kanałem metoda feeder wpadło 8 leszczy takich po 0,5 kg, 6 jazi największy miał 46 cm i 1.6 kg najmniejszy 0,9kg, 5 karasi największy 0,8kg 35cm i sporo drobnicy pogoda nieciekawa co chwile podało ale chociaż sporo brań było tak więc wypad udany
dzisiaj, przygoda z pstrągiem, 14 sztuk 28-36 cm, przyłowem okazały się dwa lipienie, jeden 30 cm, drugi piękny, wypasiony 40 cm, pełen ikry, zapomniałem komórki ;(.....c&r....wszystko rośnie dalej....połamania.
Po południu z łódki 10 szczupaków, kilka spiętych i sporo brań, z tym że znowu niewymiarowe...wszystkie przedział 40-50cm. Gdzie ten większy? pewnie na patelnie w zeszłym orku zagościł.... :)
dzisiaj trafiła się życiówka klenia, równe 60 cm. Wział na patriotyczne, biało-czerwone Bonito Sandacz. Kleń, jak to kleń, pseudonim leń, przymurowanie, parę ruchów łbem i wyłożenie na wodzie. A mógł mi zdrowo potargać sprzęt, wędka do 7 g i plecionka 0,06. Ale gruby był, na początku myślałem, że znowu karp.
dzisiaj trafiła się życiówka klenia, równe 60 cm. Wział na patriotyczne, biało-czerwone Bonito Sandacz. Kleń, jak to kleń, pseudonim leń, przymurowanie, parę ruchów łbem i wyłożenie na wodzie. A mógł mi zdrowo potargać sprzęt, wędka do 7 g i plecionka 0,06. Ale gruby był, na początku myślałem, że znowu karp. Noo,Kolego...Rządzisz! Takie rybki jedna po drugiej - masz dobrą passę.Gratulacje.
Dzisiaj ok. 7 godzinna zasiadka na byłej żwirowni. Cel- grube karpiowate
na methode z zestawem samo zacinającym z użyciem koszyczków drennana.
Tak na wszelki wypadek jedną wędkę (pickera) uzbroiłem cieniutko ze standardowym koszyczkiem i małym hakiem. Dzień
nie należał do udanych, dosyc tego Szwagro łowiąc tradycyjnym
feederkiem nie doczekał się dzisiaj rybki na brzegu. Ja natomiast mogę
mówic o wielkim pechu, gdyż na mojej drugiej doświadczalnej wyprawie z
tzw. methodą, zawaliłem dzisiaj 2 ryby!!! Obie posmakowały miodowej
kukurydzy Cukka na zestawie włosowym...Jeden (prawdopodobnie) karpik
musiał byc niezłym bączkiem bo po sposobie walki sprawił, że przez
chwilę nogi miałem "miękkie jak z waty". Niestety po około minutowym
holu się wypiął:/ Drugą rybą też w moim odczuciu był kaperek jednak
zdecydowanie mniejszy...wędkarstwo uczy pokory, te słowa nabrały dzisiaj
dla mnie wielkiego znaczenia. Wydaję mi się, że problem tkwił w
zastosowanych przyponach, mojej roboty... no cóż dopiero zaczynam
przygodę z tzw. włosem, więc takie wpadki mogą miec miejsce;) Na
szczęście mam koncepcję co mógłbym poprawic by rybki mi się nie spinały,
więc pora na kolejne testy:) Najbardziej zabawne jest to , że mój
wędkarski honor uratowałem dzisiaj 1 rybą i to w dodatku również
karpikiem, tylko malutkim na 36 centów:) Jednak misiu siadł na
wspomnianego pickera z przyponem 0,10 mm. i ownerowskim haczykiem no. 16
:):):) Połakomił się na 2 pinki! Jak Pan Bóg da, jutro na chwilkę wyskoczę ze spinem, pomachac za szczupakiem. Niestety nie będe miał czasu na dłuższe łowy:/
Siemasz Maćku ...
No to już poleciałeś. Z metoda nie ma lekko ale
wciąga na maxa.
Jak Bóg da to sie gdzieś spikniemy i po methodujemy :)
no tez wczoraj łowilem na metode - 2 ziarka kukurydzy (zepsutej - w zeszlym tygodniu otwarlem puszke, przesypalem sobie troche do sloiczka i z tego sloiczka bralem - nasypalo sie troche zanety - tydzien sloiczek lezal w samochodzie - zapomnialem o nim - wczoraj go wyciagam, otwieram i poczulem okropny smród - pomyslalem - zaje....scie - w sklepie pewnie taki zapach by nazwali kalifornijska ośmiornica, albo morski okoń) - na poczatku sprobowalem przelotowo z ta kukurydza , ale bylo tyle brań ze nie moglem sobie poradzic i zalozylem koszyk do metody na stale - na wlosie 2 zepsute kukurydze plus kawalek pianki, zeby zestaw byl plywajacy (roslinnosc juz na dnie) - złowilem pare karasi i w pewnym momencie taki mi feddera wygielo ze sekunda i by wyladowal w wodzie - szybkie zaciecie - walka moze 30 sekund, hamulec prawie mi sie spalil :)- niestety przypon na 5kg niewytrzymal :(
no tez wczoraj łowilem na metode - 2 ziarka kukurydzy (zepsutej - w zeszlym tygodniu otwarlem puszke, przesypalem sobie troche do sloiczka i z tego sloiczka bralem - nasypalo sie troche zanety - tydzien sloiczek lezal w samochodzie - zapomnialem o nim - wczoraj go wyciagam, otwieram i poczulem okropny smród - pomyslalem - zaje....scie - w sklepie pewnie taki zapach by nazwali kalifornijska ośmiornica, albo morski okoń) - na poczatku sprobowalem przelotowo z ta kukurydza , ale bylo tyle brań ze nie moglem sobie poradzic i zalozylem koszyk do metody na stale - na wlosie 2 zepsute kukurydze plus kawalek pianki, zeby zestaw byl plywajacy (roslinnosc juz na dnie) - złowilem pare karasi i w pewnym momencie taki mi feddera wygielo ze sekunda i by wyladowal w wodzie - szybkie zaciecie - walka moze 30 sekund, hamulec prawie mi sie spalil :)- niestety przypon na 5kg niewytrzymal :(
Pozdrawiam
Teraz juz wiesz co masz zrobic, gdzie zostawic na tydzien sloik z nowa kuku;):) Fajne przezycie nie ma co, czuje, ze uzaleznie sie od tej metody:):)
piątek w godzinach wieczornych wypad na 2-3h nad zalew w Kraśniku zaowocował około 12szt szczupaka, w tym tylko 8 wyjętych z wody, największy miał 48cm. zdjęcie poniżej
Noo,Kolego...Rządzisz! Takie rybki jedna po drugiej - masz dobrą passę.Gratulacje.
Dzięki wielkie! Faktycznie ten koniec tygodnia nie był najgorszy ;) Dziś to dzięki temu, że przestałem się przejmować poradami "fachowców" dotyczącymi pogody. Wychodzę zatem zawsze wtedy, gdy mogę, nie gdy są "dobre" warunki. Dzisiaj padał rano lodowaty deszcz, raczej teoretycznie mało sprzyjające warunki, a jednak. To już któryś raz, że pozornie niekorzystna pogoda zaskoczyła. Porady w artykułach mają albo zastosowanie tylko na konkretnej wodzie, albo wręcz są wróżeniem z fusów.
no tez wczoraj łowilem na metode - 2 ziarka kukurydzy (zepsutej - w zeszlym tygodniu otwarlem puszke, przesypalem sobie troche do sloiczka i z tego sloiczka bralem - nasypalo sie troche zanety - tydzien sloiczek lezal w samochodzie - zapomnialem o nim - wczoraj go wyciagam, otwieram i poczulem okropny smród - pomyslalem - zaje....scie - w sklepie pewnie taki zapach by nazwali kalifornijska ośmiornica, albo morski okoń) - na poczatku sprobowalem przelotowo z ta kukurydza , ale bylo tyle brań ze nie moglem sobie poradzic i zalozylem koszyk do metody na stale - na wlosie 2 zepsute kukurydze plus kawalek pianki, zeby zestaw byl plywajacy (roslinnosc juz na dnie) - złowilem pare karasi i w pewnym momencie taki mi feddera wygielo ze sekunda i by wyladowal w wodzie - szybkie zaciecie - walka moze 30 sekund, hamulec prawie mi sie spalil :)- niestety przypon na 5kg niewytrzymal :(
Pozdrawiam
Teraz juz wiesz co masz zrobic, gdzie zostawic na tydzien sloik z nowa kuku;):) Fajne przezycie nie ma co, czuje, ze uzaleznie sie od tej metody:):)
eheh zobaczymy co bedzie a tydzien - bo kukurydza bedzie sie nadal psuć ... zostawilem ja :):)
no tez wczoraj łowilem na metode - 2 ziarka kukurydzy (zepsutej - w zeszlym tygodniu otwarlem puszke, przesypalem sobie troche do sloiczka i z tego sloiczka bralem - nasypalo sie troche zanety - tydzien sloiczek lezal w samochodzie - zapomnialem o nim - wczoraj go wyciagam, otwieram i poczulem okropny smród - pomyslalem - zaje....scie - w sklepie pewnie taki zapach by nazwali kalifornijska ośmiornica, albo morski okoń) - na poczatku sprobowalem przelotowo z ta kukurydza , ale bylo tyle brań ze nie moglem sobie poradzic i zalozylem koszyk do metody na stale - na wlosie 2 zepsute kukurydze plus kawalek pianki, zeby zestaw byl plywajacy (roslinnosc juz na dnie) - złowilem pare karasi i w pewnym momencie taki mi feddera wygielo ze sekunda i by wyladowal w wodzie - szybkie zaciecie - walka moze 30 sekund, hamulec prawie mi sie spalil :)- niestety przypon na 5kg niewytrzymal :(
Pozdrawiam
Teraz juz wiesz co masz zrobic, gdzie zostawic na tydzien sloik z nowa kuku;):) Fajne przezycie nie ma co, czuje, ze uzaleznie sie od tej metody:):)
Ja zalałem na tydzień melasa kukurydze, mam wiaderko 2,5 kg pelletu halibutowego a dzisiaj oblukalem nową miejscówkę na Kanale.
W tygodniu powiąże nowe przypony i zaopatrzę się w dodatkową szczytówkę
do feederka, nieco mocniejszego ( 120 g.w.). Następny week jak pogoda
pozwoli to będą już konkretne łowy, na dwa kijaszki z methodą...zobaczymy:):) Pelletów i innych wynalazków tez mi przybywa co raz więcej;) P.S
dzisiaj krotki ( 2h ), popołudniowy wyskok, na pobliskie leśne jeziorko
ale ze spinem w nadziei na szczupłego:) Pogoda niby fajna, pochmurno z
przejściowym wiosennym deszczem...ale ten wiatr:( Ciężko kontrolować
plećke w opadzie. Niemniej jednak w przerwie między mocniejszymi
podmuchami zaliczyłem 4 brania na flagowego fishuntera. Brania w
większości delikatne i nerwowe. Udało mi się wykorzystać tylko jedno,
skutkiem czego był maluszek zanderek na oko 35-40 cm:/ Tylko jedno pewne
i obiecujące branie, niestety nie zacięte. Wygoniła mnie mocniejsza
ulewa. Pozdrawiam zapaleńców!
Noo,Kolego...Rządzisz! Takie rybki jedna po drugiej - masz dobrą passę.Gratulacje.
Dzięki wielkie! Faktycznie ten koniec tygodnia nie był najgorszy ;) Dziś to dzięki temu, że przestałem się przejmować poradami "fachowców" dotyczącymi pogody. Wychodzę zatem zawsze wtedy, gdy mogę, nie gdy są "dobre" warunki. Dzisiaj padał rano lodowaty deszcz, raczej teoretycznie mało sprzyjające warunki, a jednak. To już któryś raz, że pozornie niekorzystna pogoda zaskoczyła. Porady w artykułach mają albo zastosowanie tylko na konkretnej wodzie, albo wręcz są wróżeniem z fusów.
Dokładnie!Ja kiedyś nieznosiłem wiatru i prawdę mówiąc nadal za nim nie przepadam ale teraz nie patrze na pogodę bo jak sie okazało rybom pod wodą zawsze jest mokro a to co nad powierzchnią niekoniecznie ma znaczenie.Pogoda jest dla wedkarzy - nie dla ryb.Zawsze warto wyskoczyc nad wode a jak na zewnątrz paskudnie to konkurencja mniejsza:-)
Dokładnie!Ja kiedyś nieznosiłem wiatru i prawdę mówiąc nadal za nim nie przepadam ale teraz nie patrze na pogodę bo jak sie okazało rybom pod wodą zawsze jest mokro a to co nad powierzchnią niekoniecznie ma znaczenie.Pogoda jest dla wedkarzy - nie dla ryb.Zawsze warto wyskoczyc nad wode a jak na zewnątrz paskudnie to konkurencja mniejsza:-)
Zgadzam się w 100%, do każdego wypadu można dorobić legendę i potem napisać to jako wzór do naśladowania - bzdura w większości przypadków. Trzeba wychodzić jak najczęściej i próbować nowe przynęty i techniki, zawsze gdy dotychczasowe zawodzą. To banał, ale do tego się to sprowadza.
Dziś godz 10.30 trzy brania jedno po drugim jeden spięty drugi 58 cm trzeci 43cm wszystkie na woblerka łamańca 8cm kolor czarny grzbiet i posrebrzane boki.
Dziś zaprosiłem na kolację pięknego pstrąga arktycznego :-)))Satysfakcja tym większa,że złowiony na przynętę własnej roboty.Wspaniałe kolory.Gratulacje.Piekna rybka.
Korzystając z urlopu zwodowałem łódkę. Łowienie bez rewelacji. Trzy szczupaczki,50,50 i 70cm. I trzy garbuski nawet,nawet. Wszystko poszło z powrotem do wody. Szczupaki jeszcze nie wytarte.Szkoda kłuć. Jutro znowu biegnę na pstrągi i palie :-))) Na brzegu jeziora widać śnieg. W cieniu,w lesie poleży jeszcze ze dwa tygodnie.
Zdjęcie niewyraźne ale wydaje mi się że to Tracz nurogęś z małymi, zdjecie słabe bo pomniejszone, ale tak to Bedzie Tracz nurogęś a nawet sie nie wpatrzylem myslalem ze zwykła kaczka :P teraz sobie porównałem, taki zem znawca
Ja mam pytanie do kolegi pmizera87 na co te piękne karasie i liny wzięły jeśli stosowałeś jakieś atraktory to czy mógłbyś zdradzić jakie.
pmizera87 to najbardziej denerwujący mnie kolega po kiju ! Dla jego wyników bym zrezygnował ze spiningu. Drażni mnie pozytywnie jak mało kto. :) Nie zadawaj takich pytań, bo to nie kwestia atraktora, a umiejętności i łowiska.
Ps. jak go spotkam to mu kije połamie a rękojeść wędzisk wetknę głęboko (a pewnie i tak coś złowi cholera) ;)
Pozdrawiam panoćki i gratki !
w.w.
Witam koledzy:) Jeżeli ktoś z was, zastanawia się jeszcze nad kupieniem zezwolenia nad ZALEW KORONOWSKI to odradzam na 16 szczupaków złowionych przez 3 ostatnie wypady żaden nie przekroczył 60 cm, a największy mierzył UWAGA aż 57 cm, jakaś masakra!! No ale czemu tu się dziwić, jeżeli przez cały kwiecień na TG, rybak stawiał siatki!!! A nawet nie stawiał tylko wyciągał z nich ryby bo stały one cały czas!! Co za pajac na to pozwolił, Walić nasze pier... władze!!!
P.s - A to jeden z tych maluchów, tylko takie zostały bo przechodzą przez oczka! Aż tak zle jest
na 3 wypady 16 szczupłych i w tym w ogole jakis wymiar no to nie tak źle chyba chociaż nie znam tego zalewu ale tutaj w wlko poludniowej jej części bywa tak ze pierwszy wymiarek sie trafi fuksem po 20 wypadach calodniowych a krótkich szczuplych tez jak na lekarstwo więc na tym Koronowie chyba nie ma tragedii.
Dla uspokojenia nastrojów, takiego wyciągnąłem przed 2h. 56 cm żywego szczęścia. Ryba w doskonałej kondycji wróciła do wody. Nagrałem hol i odpoczynek potem pod wodą, wkrótce opublikuję opowiastkę :)
Piękny kropkowaniec!Gratulacje!
A to mój dzisiejszy przyłów podczas poszukiwania szczupaków.Zębacze owszem były trzy ale krótkie niestety...Taki oto garbusek 42 cm połakomił się na 14 cm D"swim od Daiwy.Rybka oczywiście wróciła do wody.
Swoją droga ciekawe jak on zassał taka kluchę?:-)
Dla uspokojenia nastrojów, takiego wyciągnąłem przed 2h. 56 cm żywego szczęścia. Ryba w doskonałej kondycji wróciła do wody. Nagrałem hol i odpoczynek potem pod wodą, wkrótce opublikuję opowiastkę :)
Piękny kropkowaniec!Gratulacje!
A to mój dzisiejszy przyłów podczas poszukiwania szczupaków.Zębacze owszem były trzy ale krótkie niestety...Taki oto garbusek 42 cm połakomił się na 14 cm D"swim od Daiwy.Rybka oczywiście wróciła do wody.
Piękny okoń a w naszym rejonie to naprawdę piękny. Gratuluje!
Dzisiaj krotki wypad na dorszyka jeden okolo 5 kg i pare malych bolkow . A to ktrotki filmik https://www.youtube.com/watch?v=Kc-MtBndDxI
Taki przyłów! Okonisko coś pięknego...:) Gratuluję i zazdroszczę takich spinningowych sukcesów. Ja jutro stawiam na białoryb, zobaczymy czy coś "wskoczy" ;)
Barrakuda napisał:
Piękny kropkowaniec!Gratulacje!
Dzięki, zazdroszczę garbusa, takiego jeszcze nie trafiłem. A co do kropkowańca, to jeszcze dziś powinna być relacja i 2 filmy, w tym jeden podwodny!R.
Dla uspokojenia nastrojów, takiego wyciągnąłem przed 2h. 56 cm żywego szczęścia. Ryba w doskonałej kondycji wróciła do wody. Nagrałem hol i odpoczynek potem pod wodą, wkrótce opublikuję opowiastkę :)
Piękny kropkowaniec!Gratulacje!
A to mój dzisiejszy przyłów podczas poszukiwania szczupaków.Zębacze owszem były trzy ale krótkie niestety...Taki oto garbusek 42 cm połakomił się na 14 cm D"swim od Daiwy.Rybka oczywiście wróciła do wody.
Gratki wielkie. Widzę ze pasiaki zaczynają żerować .
Zgodnie z zapowiedzią opis dzisiejszego holowania niemałego pstrąga plus dwa filmy, w tym jeden podwodny:
To miał byś super dzień na pstrąga – przez ostatnie dni mocno padało, mogłem więc liczyć na to, że prawie wyschnięta rzeka znowu napełni się wodą tworząc dziesiątki ciekawych miejscówek. Ostatni, bardzo krótki rekonesans, przekonał mnie dobitnie, że na 20 cm wodzie niekoniecznie będą stały stada pstruhów. Do tego pogoda, od rana siąpił deszcz, niebo było zachmurzone, pomyślałem, że to może być TEN dzień. Po drodze wszystko zdawało się potwierdzać przypuszczenia, widziałem, że moja rzeka jest na dolnym odcinku mocno przybrudzona, to jest odcinek za sporym dopływem, który przynosi mętną wodą po porządnych opadach. Znaczy tutaj też padało mocno, powinno być dobrze.
Na miejscu okazało się jednak, że obiecancki cacanki, woda była niewiele wyższa niż poprzednio, generalnie przeważał poziom rzędu 10-15 cm, co musiało się przełożyć na brania. Nie pomagało uparte obławianie rzadkich głęboczków. Co prawda już w bodajże trzecim rzucie do przynęty wyskoczył ładny źródlak, jednak oczywiście spudłował i więcej się nie pokazał, potem było już tylko gorzej. Przez pierwszą godzinę miałem jeszcze może wszystkiego z 3 ataki, wszystkie małych ryb i wszystkie zakończone błyskawicznym spadem. Po godzinie spod gałęzi udało mi się wreszcie wyciągnąć pierwszą rybę, ale ta nie zachwycała rozmiarami, dawałem jej jakieś 28 cm. Nie działało nic, zasadniczo łowię na obrotówki, w miarę możliwości na polskie rękodzieło, które czasem zastępuję Mepps-ami, alternatywnie sięgam po woby i wahadła, jednak tym razem wybór przynęt wydawał się nie mieć wielkiego znaczenia, sporadyczne ataki raz na paręnaście minut, jakieś wyciągnięte piętnastaki, słowem bida z nędzą.
Tliła się jednak we mnie jeszcze nadzieja związana z takim nietypowym odcinkiem, który tworzy się powyżej jednego progu wodnego. Miejscowi nazywają to zaporówką choć tak naprawdę to po prostu kawałek spokojniejszej i głębszej wody, taki trochę kanał. Niestety poniżej progu, na który to rejon też liczyłem, nie zaliczyłem nawet pstryknięcia. Podłamany wdrapałem się na próg, uważnie obserwując pasące się na łące krowy – z doświadczenia wiem, że lokalne krowy to nie jakieś łagodne i głupkowate Mućki, ale żądne krwi bestie, które szczególnym ‘afektem’ darzą wędkarzy. Już nie raz tylko wejście do wody ratowało mi skórę. Na szczęście tym razem limuzyny, bo tak chyba nazywa się ta rasa, wydawały się być dość pacyfistyczne. Powyżej progu nieoczekiwanie zaliczyłem trzy szybkie brania, wszystkie spady, ale i tak zapowiadało się obiecująco, jedna z ryb miał wreszcie pow. 30 cm. Dalsze minuty utwierdziły mnie w przekonaniu, że dobrze wybrałem finalną miejscówkę, co 2-3 rzut pod zwisające gałęzie na drugim, głębszym brzegu, był kwitowany atakiem. Ciągle jednak nie pasował mi kaliber ryb, były to przeważnie maluchy rzędu 20-25 cm. Pierwsze ryby padły na Sandacza Bonito, potem przerzuciłem się na rękodzielną obrotówkę zakupioną we wrocławskim Krokodylu, ta przyniosła jeszcze więcej ryb, ale niestety zaliczyła głaz, na którym już pozostała. Ciągle byłem bez większej ryby, a czas mi się kończył, obowiązki rodzinne nakazywały powrót za góra 50 min. Zacząłem wracać kierując się na odcinek tuż nad progiem. Założyłem inną obrotówkę, która szybko przyniosła wreszcie większą rybę, na oko tłusty 38-40, niestety znowu spad! Łowiłem na cienką plecionkę, 0,06 Dragona, wędka jest typowo pstrągowa i o progresywnej akcji, nie wiem, dlaczego tego dnia było aż tyle spadów. Po tym wydarzeniu byłem trochę podłamany, zostało mi może 20 min. czasu a ten niby super dzień miał się zakończyć może 10 wyciągniętymi rybami, z czego może 2 zbliżały się do 30 cm.
Na szczęście okazało się, że to nie koniec przygód na dzisiaj. Zmieniłem przynętę na dotąd nieużywanego woba, bodajże Sieka, w każdym razie taką jakby brokatową imitację pstrąga. Zacząłem obławiać ostatnie miejsca nad progiem, te które wcześniej przyniosły mi parę mniejszych ryb. Parę pierwszych rzutów nic nie dało i myślałem już o ostatniej zmianie przynęty, gdy precyzyjnie wrzuconego pod drugi brzeg i między gałęzie woba zaatakowała wreszcie duża ryba! Już po chwili wiedziałem, że to największy kropkowaty, jaki dotąd mi się trafił, na początku dawałem mu jakieś 45, ale gdy się przybliżył, wiedziałem, że jest sporo grubszy.
Zamiast opisu walki może zamieszczę po prostu filmik (napisy są po angielsku, ale w sumie wszystko jest jasne):
https://www.youtube.com/watch?v=F-0RdobE3yU
Bałem się trochę o linkę, bo ta plecionka dość łatwo się przeciera,na kamorach choć ogólnie jest dość wytrzymała. Najmniej bałem się o wędkę, wędzisko niby light/ultralight (do 7g Illexa), ale czułem, że bez problemu poradziłoby sobie z nawet większą rybą. Na szczęście po emocjonującej walce udało się rybkę wyciągnąć, położyć na mokrej trawie, zrobić parę fotek, odhaczyć i wypuścić w doskonałej formie. Pstrąg był na tyle wdzięczny widać, że ładnie popozował mi do podwodnych ujęć:
https://www.youtube.com/watch?v=jW1SRM_mE7Q
Okazało się, że miałem jednak dobre przeczucie, to był TEN dzień. 56 cm to mój nowy próg do przeskoczenia, tym razem może być trudniej. Gdybym miał teraz dorobić ‘ideologię’ tłumaczącą, dlaczego ten kaban wziął akurat w miejscu, które w poprzedniej turze wielokrotnie obrzuciłem różnymi przynętami, to stawiałbym na to, że po pierwsze wobek był płycej schodzący niż poprzednicy, a po drugie, naśladował pstrąga (widać trafił się zagorzały kanibal). Ale to oczywiście tylko domysły i nie będę wzorem autorów wielu artykułów w fachowych pismach twierdził, że to wiedza objawiona ;). Co do samej techniki, to liczyło się głównie to, by wstrzelić się między gałęziami oraz by wobek zaczął pracować jak najbliżej drugiego brzegu, a zatem na głębokiej wodzie, i to najlepiej zaraz po rzucie (próbowałem też dawać mu ‘odpocząć’ po rzucie, ale nie przynosiło to efektów). Ogólnie przypadek ten pokazał mi po raz kolejny, że trzeba do końca zachować wiarę i nie poddawać się, nawet gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem.
Ja mam pytanie do kolegi pmizera87 na co te piękne karasie i liny wzięły jeśli stosowałeś jakieś atraktory to czy mógłbyś zdradzić jakie.
pmizera87 to najbardziej denerwujący mnie kolega po kiju ! Dla jego wyników bym zrezygnował ze spiningu. Drażni mnie pozytywnie jak mało kto. :) Nie zadawaj takich pytań, bo to nie kwestia atraktora, a umiejętności i łowiska.
Ps. jak go spotkam to mu kije połamie a rękojeść wędzisk wetknę głęboko (a pewnie i tak coś złowi cholera) ;)
Pozdrawiam panoćki i gratki !
w.w.
Żadna tajemnica - zanęta na lina wg przepisu z majowego numeru WW :-). A dziś wieczorem (z racji natłoku obowiązków zacząłem wędkowanie o 20:30, a skończyłem o 21:00 spie...dalając przed burzą - ogień z nieba) złowiłem 4 płotki, 2 wzdręgi i linka 27 cm.
Poranny szczupak, po południu mimo deszczu chyba też zaatakuje
Dziś, pogoda nie dopisuje, ale nie mogłem już wyrzymać siedzienia w domu. Trzy godziny łowienia płoteczek, jedna została wykorzystana do żywcówki oraz piękny przyłów na jednego białego.
fajna sweet focia:)
masz coś na twarzy :)
Dzisiaj ok. 7 godzinna zasiadka na byłej żwirowni. Cel- grube karpiowate na methode z zestawem samo zacinającym z użyciem koszyczków drennana. Tak na wszelki wypadek jedną wędkę
(pickera) uzbroiłem cieniutko ze standardowym koszyczkiem i małym hakiem.
Dzień nie należał do udanych, dosyc tego Szwagro łowiąc tradycyjnym feederkiem nie doczekał się dzisiaj rybki na brzegu. Ja natomiast mogę mówic o wielkim pechu, gdyż na mojej drugiej doświadczalnej wyprawie z tzw. methodą, zawaliłem dzisiaj 2 ryby!!! Obie posmakowały miodowej kukurydzy Cukka na zestawie włosowym...Jeden (prawdopodobnie) karpik musiał byc niezłym bączkiem bo po sposobie walki sprawił, że przez chwilę nogi miałem "miękkie jak z waty". Niestety po około minutowym holu się wypiął:/ Drugą rybą też w moim odczuciu był kaperek jednak zdecydowanie mniejszy...wędkarstwo uczy pokory, te słowa nabrały dzisiaj dla mnie wielkiego znaczenia. Wydaję mi się, że problem tkwił w zastosowanych przyponach, mojej roboty... no cóż dopiero zaczynam przygodę z tzw. włosem, więc takie wpadki mogą miec miejsce;)
Na szczęście mam koncepcję co mógłbym poprawic by rybki mi się nie spinały, więc pora na kolejne testy:) Najbardziej zabawne jest to , że mój wędkarski honor uratowałem dzisiaj 1 rybą i to w dodatku również karpikiem, tylko malutkim na 36 centów:) Jednak misiu siadł na wspomnianego pickera z przyponem 0,10 mm. i ownerowskim haczykiem no. 16 :):):) Połakomił się na 2 pinki!
Jak Pan Bóg da, jutro na chwilkę wyskoczę ze spinem, pomachac za szczupakiem. Niestety nie będe miał czasu na dłuższe łowy:/
Dzisiaj parę godzin nad ciepłym kanałem metoda feeder wpadło 8 leszczy takich po 0,5 kg, 6 jazi największy miał 46 cm i 1.6 kg najmniejszy 0,9kg, 5 karasi największy 0,8kg 35cm i sporo drobnicy pogoda nieciekawa co chwile podało ale chociaż sporo brań było tak więc wypad udany
Po południu z łódki 10 szczupaków, kilka spiętych i sporo brań, z tym że znowu niewymiarowe...wszystkie przedział 40-50cm. Gdzie ten większy?
dzisiaj, przygoda z pstrągiem, 14 sztuk 28-36 cm, przyłowem okazały się dwa lipienie, jeden 30 cm, drugi piękny, wypasiony 40 cm, pełen ikry, zapomniałem komórki ;(.....c&r....wszystko rośnie dalej....połamania.
Po południu z łódki 10 szczupaków, kilka spiętych i sporo brań, z tym że znowu niewymiarowe...wszystkie przedział 40-50cm. Gdzie ten większy?
pewnie na patelnie w zeszłym orku zagościł.... :)
Rano d*pa, a wieczorem lepiej:
Ten tydzień był naprawdę fajny, po pstrągu 56:
https://www.youtube.com/watch?v=F-0RdobE3yU
https://www.youtube.com/watch?v=jW1SRM_mE7Q
dzisiaj trafiła się życiówka klenia, równe 60 cm. Wział na patriotyczne, biało-czerwone Bonito Sandacz. Kleń, jak to kleń, pseudonim leń, przymurowanie, parę ruchów łbem i wyłożenie na wodzie. A mógł mi zdrowo potargać sprzęt, wędka do 7 g i plecionka 0,06. Ale gruby był, na początku myślałem, że znowu karp.
Ten tydzień był naprawdę fajny, po pstrągu 56:
https://www.youtube.com/watch?v=F-0RdobE3yU
https://www.youtube.com/watch?v=jW1SRM_mE7Q
dzisiaj trafiła się życiówka klenia, równe 60 cm. Wział na patriotyczne, biało-czerwone Bonito Sandacz. Kleń, jak to kleń, pseudonim leń, przymurowanie, parę ruchów łbem i wyłożenie na wodzie. A mógł mi zdrowo potargać sprzęt, wędka do 7 g i plecionka 0,06. Ale gruby był, na początku myślałem, że znowu karp.
Noo,Kolego...Rządzisz! Takie rybki jedna po drugiej - masz dobrą passę.Gratulacje.
Dzisiaj ok. 7 godzinna zasiadka na byłej żwirowni. Cel- grube karpiowate na methode z zestawem samo zacinającym z użyciem koszyczków drennana. Tak na wszelki wypadek jedną wędkę
(pickera) uzbroiłem cieniutko ze standardowym koszyczkiem i małym hakiem.
Dzień nie należał do udanych, dosyc tego Szwagro łowiąc tradycyjnym feederkiem nie doczekał się dzisiaj rybki na brzegu. Ja natomiast mogę mówic o wielkim pechu, gdyż na mojej drugiej doświadczalnej wyprawie z tzw. methodą, zawaliłem dzisiaj 2 ryby!!! Obie posmakowały miodowej kukurydzy Cukka na zestawie włosowym...Jeden (prawdopodobnie) karpik musiał byc niezłym bączkiem bo po sposobie walki sprawił, że przez chwilę nogi miałem "miękkie jak z waty". Niestety po około minutowym holu się wypiął:/ Drugą rybą też w moim odczuciu był kaperek jednak zdecydowanie mniejszy...wędkarstwo uczy pokory, te słowa nabrały dzisiaj dla mnie wielkiego znaczenia. Wydaję mi się, że problem tkwił w zastosowanych przyponach, mojej roboty... no cóż dopiero zaczynam przygodę z tzw. włosem, więc takie wpadki mogą miec miejsce;)
Na szczęście mam koncepcję co mógłbym poprawic by rybki mi się nie spinały, więc pora na kolejne testy:) Najbardziej zabawne jest to , że mój wędkarski honor uratowałem dzisiaj 1 rybą i to w dodatku również karpikiem, tylko malutkim na 36 centów:) Jednak misiu siadł na wspomnianego pickera z przyponem 0,10 mm. i ownerowskim haczykiem no. 16 :):):) Połakomił się na 2 pinki!
Jak Pan Bóg da, jutro na chwilkę wyskoczę ze spinem, pomachac za szczupakiem. Niestety nie będe miał czasu na dłuższe łowy:/
Siemasz Maćku ...
No to już poleciałeś. Z metoda nie ma lekko ale
wciąga na maxa.
Jak Bóg da to sie gdzieś spikniemy i po methodujemy :)
Pozdro
no tez wczoraj łowilem na metode - 2 ziarka kukurydzy (zepsutej - w zeszlym tygodniu otwarlem puszke, przesypalem sobie troche do sloiczka i z tego sloiczka bralem - nasypalo sie troche zanety - tydzien sloiczek lezal w samochodzie - zapomnialem o nim - wczoraj go wyciagam, otwieram i poczulem okropny smród - pomyslalem - zaje....scie - w sklepie pewnie taki zapach by nazwali kalifornijska ośmiornica, albo morski okoń) - na poczatku sprobowalem przelotowo z ta kukurydza , ale bylo tyle brań ze nie moglem sobie poradzic i zalozylem koszyk do metody na stale - na wlosie 2 zepsute kukurydze plus kawalek pianki, zeby zestaw byl plywajacy (roslinnosc juz na dnie) - złowilem pare karasi i w pewnym momencie taki mi feddera wygielo ze sekunda i by wyladowal w wodzie - szybkie zaciecie - walka moze 30 sekund, hamulec prawie mi sie spalil :)- niestety przypon na 5kg niewytrzymal :(
Pozdrawiam
Siemasz Maćku ...
No to już poleciałeś. Z metoda nie ma lekko ale
wciąga na maxa.
Jak Bóg da to sie gdzieś spikniemy i po methodujemy :)
Pozdro
Do metody zabieralem sie juz od roku:) Jedno wiem na pewno- wciaga:):)
Pewnie, ze chcialbym kiedys polowic z Toba, trza potpatrywac lepszych:) PZDR!
no tez wczoraj łowilem na metode - 2 ziarka kukurydzy (zepsutej - w zeszlym tygodniu otwarlem puszke, przesypalem sobie troche do sloiczka i z tego sloiczka bralem - nasypalo sie troche zanety - tydzien sloiczek lezal w samochodzie - zapomnialem o nim - wczoraj go wyciagam, otwieram i poczulem okropny smród - pomyslalem - zaje....scie - w sklepie pewnie taki zapach by nazwali kalifornijska ośmiornica, albo morski okoń) - na poczatku sprobowalem przelotowo z ta kukurydza , ale bylo tyle brań ze nie moglem sobie poradzic i zalozylem koszyk do metody na stale - na wlosie 2 zepsute kukurydze plus kawalek pianki, zeby zestaw byl plywajacy (roslinnosc juz na dnie) - złowilem pare karasi i w pewnym momencie taki mi feddera wygielo ze sekunda i by wyladowal w wodzie - szybkie zaciecie - walka moze 30 sekund, hamulec prawie mi sie spalil :)- niestety przypon na 5kg niewytrzymal :(
Pozdrawiam
Teraz juz wiesz co masz zrobic, gdzie zostawic na tydzien sloik z nowa kuku;):)
Fajne przezycie nie ma co, czuje, ze uzaleznie sie od tej metody:):)
piątek w godzinach wieczornych wypad na 2-3h nad zalew w Kraśniku zaowocował około 12szt szczupaka, w tym tylko 8 wyjętych z wody, największy miał 48cm. zdjęcie poniżej
Noo,Kolego...Rządzisz! Takie rybki jedna po drugiej - masz dobrą passę.Gratulacje.
Dzięki wielkie! Faktycznie ten koniec tygodnia nie był najgorszy ;) Dziś to dzięki temu, że przestałem się przejmować poradami "fachowców" dotyczącymi pogody. Wychodzę zatem zawsze wtedy, gdy mogę, nie gdy są "dobre" warunki. Dzisiaj padał rano lodowaty deszcz, raczej teoretycznie mało sprzyjające warunki, a jednak. To już któryś raz, że pozornie niekorzystna pogoda zaskoczyła. Porady w artykułach mają albo zastosowanie tylko na konkretnej wodzie, albo wręcz są wróżeniem z fusów.
no tez wczoraj łowilem na metode - 2 ziarka kukurydzy (zepsutej - w zeszlym tygodniu otwarlem puszke, przesypalem sobie troche do sloiczka i z tego sloiczka bralem - nasypalo sie troche zanety - tydzien sloiczek lezal w samochodzie - zapomnialem o nim - wczoraj go wyciagam, otwieram i poczulem okropny smród - pomyslalem - zaje....scie - w sklepie pewnie taki zapach by nazwali kalifornijska ośmiornica, albo morski okoń) - na poczatku sprobowalem przelotowo z ta kukurydza , ale bylo tyle brań ze nie moglem sobie poradzic i zalozylem koszyk do metody na stale - na wlosie 2 zepsute kukurydze plus kawalek pianki, zeby zestaw byl plywajacy (roslinnosc juz na dnie) - złowilem pare karasi i w pewnym momencie taki mi feddera wygielo ze sekunda i by wyladowal w wodzie - szybkie zaciecie - walka moze 30 sekund, hamulec prawie mi sie spalil :)- niestety przypon na 5kg niewytrzymal :(
Pozdrawiam
Teraz juz wiesz co masz zrobic, gdzie zostawic na tydzien sloik z nowa kuku;):)
Fajne przezycie nie ma co, czuje, ze uzaleznie sie od tej metody:):)
eheh zobaczymy co bedzie a tydzien - bo kukurydza bedzie sie nadal psuć ... zostawilem ja :):)
no tez wczoraj łowilem na metode - 2 ziarka kukurydzy (zepsutej - w zeszlym tygodniu otwarlem puszke, przesypalem sobie troche do sloiczka i z tego sloiczka bralem - nasypalo sie troche zanety - tydzien sloiczek lezal w samochodzie - zapomnialem o nim - wczoraj go wyciagam, otwieram i poczulem okropny smród - pomyslalem - zaje....scie - w sklepie pewnie taki zapach by nazwali kalifornijska ośmiornica, albo morski okoń) - na poczatku sprobowalem przelotowo z ta kukurydza , ale bylo tyle brań ze nie moglem sobie poradzic i zalozylem koszyk do metody na stale - na wlosie 2 zepsute kukurydze plus kawalek pianki, zeby zestaw byl plywajacy (roslinnosc juz na dnie) - złowilem pare karasi i w pewnym momencie taki mi feddera wygielo ze sekunda i by wyladowal w wodzie - szybkie zaciecie - walka moze 30 sekund, hamulec prawie mi sie spalil :)- niestety przypon na 5kg niewytrzymal :(
Pozdrawiam
Teraz juz wiesz co masz zrobic, gdzie zostawic na tydzien sloik z nowa kuku;):)
Fajne przezycie nie ma co, czuje, ze uzaleznie sie od tej metody:):)
Ja zalałem na tydzień melasa kukurydze, mam wiaderko 2,5 kg pelletu halibutowego a dzisiaj oblukalem nową miejscówkę na Kanale.
W sobotę atakuję na methodowo :)
pozdrowionka
W tygodniu powiąże nowe przypony i zaopatrzę się w dodatkową szczytówkę do feederka, nieco mocniejszego ( 120 g.w.). Następny week jak pogoda pozwoli to będą już konkretne łowy,
na dwa kijaszki z methodą...zobaczymy:):) Pelletów i innych wynalazków tez mi przybywa co raz więcej;)
P.S dzisiaj krotki ( 2h ), popołudniowy wyskok, na pobliskie leśne jeziorko ale ze spinem w nadziei na szczupłego:) Pogoda niby fajna, pochmurno z przejściowym wiosennym deszczem...ale ten wiatr:( Ciężko kontrolować plećke w opadzie. Niemniej jednak w przerwie między mocniejszymi podmuchami zaliczyłem 4 brania na flagowego fishuntera. Brania w większości delikatne i nerwowe. Udało mi się wykorzystać tylko jedno, skutkiem czego był maluszek zanderek na oko 35-40 cm:/ Tylko jedno pewne i obiecujące branie, niestety nie zacięte. Wygoniła mnie mocniejsza ulewa. Pozdrawiam zapaleńców!
Noo,Kolego...Rządzisz! Takie rybki jedna po drugiej - masz dobrą passę.Gratulacje.
Dzięki wielkie! Faktycznie ten koniec tygodnia nie był najgorszy ;) Dziś to dzięki temu, że przestałem się przejmować poradami "fachowców" dotyczącymi pogody. Wychodzę zatem zawsze wtedy, gdy mogę, nie gdy są "dobre" warunki. Dzisiaj padał rano lodowaty deszcz, raczej teoretycznie mało sprzyjające warunki, a jednak. To już któryś raz, że pozornie niekorzystna pogoda zaskoczyła. Porady w artykułach mają albo zastosowanie tylko na konkretnej wodzie, albo wręcz są wróżeniem z fusów.
Dokładnie!Ja kiedyś nieznosiłem wiatru i prawdę mówiąc nadal za nim nie przepadam ale teraz nie patrze na pogodę bo jak sie okazało rybom pod wodą zawsze jest mokro a to co nad powierzchnią niekoniecznie ma znaczenie.Pogoda jest dla wedkarzy - nie dla ryb.Zawsze warto wyskoczyc nad wode a jak na zewnątrz paskudnie to konkurencja mniejsza:-)
https://www.youtube.com/watch?v=45ifAY2FOnU
wczorajszy wypadzik na szczupłego.....kilkanaście w pare godzin...udany dzien...pozdrawiam
Dokładnie!Ja kiedyś nieznosiłem wiatru i prawdę mówiąc nadal za nim nie przepadam ale teraz nie patrze na pogodę bo jak sie okazało rybom pod wodą zawsze jest mokro a to co nad powierzchnią niekoniecznie ma znaczenie.Pogoda jest dla wedkarzy - nie dla ryb.Zawsze warto wyskoczyc nad wode a jak na zewnątrz paskudnie to konkurencja mniejsza:-)
Zgadzam się w 100%, do każdego wypadu można dorobić legendę i potem napisać to jako wzór do naśladowania - bzdura w większości przypadków. Trzeba wychodzić jak najczęściej i próbować nowe przynęty i techniki, zawsze gdy dotychczasowe zawodzą. To banał, ale do tego się to sprowadza.
jak było dziś ? dałem na blogu
Co do ryb to byle jak ale dobrze, że pogoda dopisala chociaż w TV straszyli opadami.
Dziś wieczorem tylko 4 szczupaki, kilka brań i oczywiście żaden wymiarowy. Do tego rybacy zaczęli swoją popisówę zastawiając całą zatokę sieciami...
Dziś godz 10.30 trzy brania jedno po drugim jeden spięty drugi 58 cm trzeci 43cm wszystkie na woblerka łamańca 8cm kolor czarny grzbiet i posrebrzane boki.
Dziś zaprosiłem na kolację pięknego pstrąga arktycznego :-)))Satysfakcja tym większa,że złowiony na przynętę własnej roboty.
Dziś zaprosiłem na kolację pięknego pstrąga arktycznego :-)))Satysfakcja tym większa,że złowiony na przynętę własnej roboty.
W jakim kraju złowiony?
Szwecja
Dziś zaprosiłem na kolację pięknego pstrąga arktycznego :-)))Satysfakcja tym większa,że złowiony na przynętę własnej roboty.Wspaniałe kolory.Gratulacje.Piekna rybka.
dzis tak, a pozatym szczupaczki do 40cm
dzis tak, a pozatym szczupaczki do 40cm
Zdjęcie niewyraźne ale wydaje mi się że to Tracz nurogęś z małymi,zazdroszczę widoków :)pozdrawiam
Korzystając z urlopu zwodowałem łódkę. Łowienie bez rewelacji. Trzy szczupaczki,50,50 i 70cm. I trzy garbuski nawet,nawet. Wszystko poszło z powrotem do wody. Szczupaki jeszcze nie wytarte.Szkoda kłuć. Jutro znowu biegnę na pstrągi i palie :-))) Na brzegu jeziora widać śnieg. W cieniu,w lesie poleży jeszcze ze dwa tygodnie.
Zdjęcie niewyraźne ale wydaje mi się że to Tracz nurogęś z małymi,
zdjecie słabe bo pomniejszone, ale tak to Bedzie Tracz nurogęś a nawet sie nie wpatrzylem myslalem ze zwykła kaczka :P teraz sobie porównałem, taki zem znawca