Czy na Wiśle coś da się teraz złowić na feeder? Jeśli ktoś był w ten weekend to będę wdźięczny za krótką relację bo nie wiem czy warto w ogóle się wybierać:-)
Cześć Piotrek, ja byłem z bratem na nocce z soboty na niedzielę 4-5 lipca, stały dwa feedery. Trafił się leszcz ok.30 cm, na białego taki sam sumek plus trochę drobnicy, w większości leszczyki i krąpie. Wyniki nie powalają, ale może to kwestia źle wybranej miejscówki, byliśmy tam pierwszy raz.
Niespodziewanie ale fartem o godzinie 23: 00 Jadę nad wodę, kolega namówił bratową aby nas zawiozła ( kumpel po pił).
Rozkładam kije, mieszam karmę dla ryb i rozkładam parasol aby kumpel mógł spokojnie się wyspać. Na niebie łysy męczy odblaskiem taflę wody.
O godzinie 1 : 00 brzmienie sygnalizatora, jaki zakupiłem od naszego kolegi "bedi". Zerkam i widzę światełka i unoszenie się hangera, za chwile opada i tak cały czas. Nie mogłem się powstrzymać i zacinam, kiedy hanger się unosi. Cięcie w czas i hol , od razu czuję i mam pewność co pożarło moją przynętę.
Do godziny 2: 00 cisza, po tym czasie zaczęły brać nie duże leszczaki i 2 standardowe japońce. Zadowolony z zasiadki i kolejnego linka w 2015 roku.
Szybki wyskok bez przygotowania w miejsce, w którym więcej występuje leszcz.
Księżyc bije niezmiernie po źrenicach, pogoda piękna i ciepło.
Zanęta wymieszana, kije w trakcie rozkładania i pierwsza myśl, na co lecą pierwsze zestawy.
Na jeden zestaw kukurydza na drugi, odmiennie białe.
Oczekiwania na pierwsze pstryki, delikatnie coś szarpie za białaski, ale bez efektu.
Ponowienie rzutu i po chwili leszczak w niezbyt fajnych rozmiarach, no ale nie jest najgorzej, ważne że coś się dzieje.
Za kilka minut znowu, nagle na drugim zestawie zabrzmiał sygnałek, nie trafione zacięcie.
Robaczki białe bez zmian, na drugiej wędce postanowiłem zmienić na metodę by użyć pelletu.
Na pierwszym kiju walczę co jakiś czas z leszczykami, w pewnym momencie odjazd na metodę.
Odczekuję chwilę,,,, zerkam jak skacze hanger, raz góra i na dół.
W pewnym momencie podnosi się wydobywając z sygnalizatora mocny ryk, jestem w domu, zacinam.
Czuję wspaniałe murowanie i po chwili odjazd, raz lewo, raz prawo.
Hak bez zadziora , wiem że to coś fajnego na kijaszku, przecież drobnica nie łyknie pelletu 10 mm.
Zapalam czołówkę i widzę jak swawolnie sobie pozwala, sreberko wpadło w szał.
To było drugie i ostatnie branie tej nocy na metodę, ale jestem zadowolony, następny smak sprawdzony w mojej rzece.
Jestem świadomy tego, że zacznę go używać częściej.
Na koniec padło jeszcze kilka niezbyt dużych leszczyków i tak zakończyłem swój (happy end).
taki jaź 40 cm.
Wisła w Warszawie strzelił w dociążonego smużaka.
Hol nagrany, można obczaić na https://www.youtube.com/watch?v=2Yp_dJkjg4c
akcja zaczyna się od 2:15 min.
11-12 Wrzesień 2015 Po południu otrzymuję telefon od Jacka i zapada decyzja jedziemy za szczupłym, po około 30 minutach Jacek na łączu, zmiana planów "Nogat" , pomoc zmusza go do pracy.O godzinie 19:30 ruszamy spod mojego domu, zawijam rosówki uzbierane dzień wcześniej, z nastawieniem się na jesienne linowanie. Po ciemku rozkładamy kije, na jednym zestawie leci rosówka, a na drugim sprawdzian japońca. Ten biały osobnik nie chciał współpracować, zatem oby dwa kije lecą z mięsem do wody. Ale jakby makiem zasiał cisza, już mam nastawienie pozyrywne, nie będą obgryzały- linek ma szanse na aktywność. I tak się stało. Nastała godzina i Jacek raportuje jedną sztuję, po jakimś czasie melduję drugiego. Ja znowu wywalam na grubą rosówkę sporego karasia, znowu spokój. Następnie u mnie po godzinnej różnicy melduję dwa linki, znowu jakieś karasie, nagle Jacek holuję linka do brzegu, resztę czasu naszym hakom nie odpuszczają brania karasi. Noc udana mimo mizernej pogody, słabych brań i bardzo himerycznych. Jednym słowem linowa zasiadka udana. Jacek z linkami.Tutaj miał silne uderzenie w japońca, ciekawe co to za gryzoń?Pierwsze 3 od dołu Jacka. Dwa wyżej moje.A tutaj tak się opalały grube karaski.
Świetny wypad nad Nogat, spotkanie z kolegami z forum : StroWn, Maesto i jego brat Waldek. Chłopaki połowili i rano uśmiech na twarzy.Tak wieczór nas powitał.W nocy ryba nie współpracowała zbyt dobrze, liny się potopiły. Na całe szczęście karasie po woli kończą swoje żerowanie.
Zasiadka z Jackiem (StroWn) za linem. Zestawy poleciały na rosówkę i oczekiwania na pierwsze pstryki. Jacek się zmaga z dziwnymi braniami, lecz nie może zaciąć. Luźna rozmowa i nastała cisza, zimna noc się zapowiada oznaczając swój zamiar na niebie.Po chwili mam silne uderzenie i zacinam w takt. Czuję lekki szamot i murowanie do dna, (banan na pysku). Wiem co za chwilę się ujawni. I tak się stało.Znowu rosówka leci na hak, grubości kciuka Emotikon tongue . Oczekiwania na drugiego, po pewnej chwili pyk i znowu spokojny odjazd. Ale tym razem solidna karaś (japoniec).Przestawiam się na pellet 9mm, o smaku kukurydzy. Jacek w końcu szaleje, silnie kij pracuje, wywala 40 srebrnego. Oddaję rzut nowym zestawem na pellet. kilka uderzeń i cisza. Nie rezygnuję z tej opcji, ponieważ zawsze dała mi dorodne rybki. Nagle widzę, dwa pstryki, usadowiłem się bokiem do wędek i zerkam na Jacka brania, już miałem przerzucić i nagle napięcie, zacinam i czuję fajne gięcie wędziska. Mówię wprost, patrz Jacku na kij"Linek sztuka 2". Choluję go do brzegu i robi nam objazd po zestawach, zatrzymuję z pulsem(na prawo). Po chwili jakby wpadł do wrzątku, start do środka rzeki. Podkręcam młynek i wyjeżdza do góry z delikatną świecą ( zapewne świeca u lina to dziwne), ale tak było. W końcu Jacek podbiera szaleńca 46cm.O 24 :00 zwijamy kije, bo rano nastawka za szczupakiem. Wynik niby marny, ale zawsze cieszy, ta złota łuska Emotikon wink .
03.10.2015Rano pobudka, kawa, schabowy między protezę. Czekam na Jacka z niecierpliwością, bo kolega mi się spóźnia. W końcu dojechał, znowu manewr na CPN, dopełnić bak ( kurde czas leci).Jedziemy na reszcie, dojeżdzamy, w oddali obcinka na wodę. Pompujemy wodę z łodzi, ukłamdamy klamoty i rura o wiosłach. Najpierw opływamy kapelany, które są słabe, lecz merta w nich na dno opadła. Decyzja zapada, szturmujemy koryto i głębszy brzeg. Jacek szaleje, bo skuty do wioseł jako starszy sternik, tylko mogę operować pokładem. Z tego wszystkiego zacząłem testować między czasie wędkę otrzymaną w nagrodzie [robinson kinetik perch jig 225/2-8gr]. Kijek fajnie pracuję, widać nawet szuranie po dnie i delikatne pstryki na główkach 2 gr.A (StroWn) szaleje, wędką pomaga mi wiosłować.Wynik końcowy
Wracamy do domu, z kija nowego na okonka jestem zadowolony, nawet złapałem 2 okonki mimo słabych brań. Bardzo było ciepło i to skutek słabego żeru.
Bardzo ładnie gratuluje połowu,ja siedziałem z kolegą na Wiśle okolice Krakowa od piątku do dnia dzisiejszego nie mieliśmy ani jednego brania a zostały wypróbowane wszystkie przynety jakie były dostępne.Wielkie niepowodzenie jedynie co się udało to pogoda w dzień jak i w nocy.Oby do nasepnego wyjazdu na pewno bedzie lepiej hehehehe
Sezion 2015 "białorybu" zamknięty. Nawiedzony wypad, z wiedzą że noc będzie strasznie zimna, wieczorem szron na bagażach.
Nastała ciemność, coraz bardziej robiło się ponuro,1° zaplanowany i tyle było.Zastawiony jeden kijek na rosówkę, drugi na pellet, na rosówce pstryki i jazgarze. W pewnej chwili tracę hak, ale to mnie nie rozczarowało, zakładam przypon i dalej czekam.Ogień w ruch, bo pogoda nie jest przyjazna mojemu zdrowiu. Nagle na pellet, pstryk agresywny, chwila ciszy, znowu ruch. Siadam bliżej wędki i oczekiwanie na naganny ruch ryby.Delikatny pstryk, zapalam lampkę i dokładniej obserwuję szczytówkę, delikatne nagięcie, ręka gotowa do akcji i odjazd. Zacinam i czuję coś przyzwoitego, szum rozwijającej się szpuli, po chwili ja szturmuję, koniec szaleństwa karaski.
Zakładam nowy pellecik, licząc na lina , który gdzieś na mnie czeka. Tym razem, znalazłem kuleczkę ponad 10 mm. Zasiadam przy ognisku, podładam do pieca i oczekuję.Po niedługim czasie, silne uderzenie i opad, zaskakujące, ale wiem że to znowu karaś. One mają swój styl brań. Wolnym krokiem podchodzę do wędzisk i potężne uderzenie.W tempo cięcie i holuję do pary kuzyna. Nie doczekałem się profesora, więc zawijam kije, zamykając sezon ryb spokojnego żeru.
Sezion 2015 "białorybu" zamknięty. Nawiedzony wypad, z wiedzą że noc będzie strasznie zimna, wieczorem szron na bagażach.
Nastała ciemność, coraz bardziej robiło się ponuro,1° zaplanowany i tyle było.Zastawiony jeden kijek na rosówkę, drugi na pellet, na rosówce pstryki i jazgarze. W pewnej chwili tracę hak, ale to mnie nie rozczarowało, zakładam przypon i dalej czekam.Ogień w ruch, bo pogoda nie jest przyjazna mojemu zdrowiu. Nagle na pellet, pstryk agresywny, chwila ciszy, znowu ruch. Siadam bliżej wędki i oczekiwanie na naganny ruch ryby.Delikatny pstryk, zapalam lampkę i dokładniej obserwuję szczytówkę, delikatne nagięcie, ręka gotowa do akcji i odjazd. Zacinam i czuję coś przyzwoitego, szum rozwijającej się szpuli, po chwili ja szturmuję, koniec szaleństwa karaski.
Zakładam nowy pellecik, licząc na lina , który gdzieś na mnie czeka. Tym razem, znalazłem kuleczkę ponad 10 mm. Zasiadam przy ognisku, podładam do pieca i oczekuję.Po niedługim czasie, silne uderzenie i opad, zaskakujące, ale wiem że to znowu karaś. One mają swój styl brań. Wolnym krokiem podchodzę do wędzisk i potężne uderzenie.W tempo cięcie i holuję do pary kuzyna. Nie doczekałem się profesora, więc zawijam kije, zamykając sezon ryb spokojnego żeru. Coś szybko
Sezion 2015 "białorybu" zamknięty. Nawiedzony wypad, z wiedzą że noc będzie strasznie zimna, wieczorem szron na bagażach.
Nastała ciemność, coraz bardziej robiło się ponuro,1° zaplanowany i tyle było.Zastawiony jeden kijek na rosówkę, drugi na pellet, na rosówce pstryki i jazgarze. W pewnej chwili tracę hak, ale to mnie nie rozczarowało, zakładam przypon i dalej czekam.Ogień w ruch, bo pogoda nie jest przyjazna mojemu zdrowiu. Nagle na pellet, pstryk agresywny, chwila ciszy, znowu ruch. Siadam bliżej wędki i oczekiwanie na naganny ruch ryby.Delikatny pstryk, zapalam lampkę i dokładniej obserwuję szczytówkę, delikatne nagięcie, ręka gotowa do akcji i odjazd. Zacinam i czuję coś przyzwoitego, szum rozwijającej się szpuli, po chwili ja szturmuję, koniec szaleństwa karaski.
Zakładam nowy pellecik, licząc na lina , który gdzieś na mnie czeka. Tym razem, znalazłem kuleczkę ponad 10 mm. Zasiadam przy ognisku, podładam do pieca i oczekuję.Po niedługim czasie, silne uderzenie i opad, zaskakujące, ale wiem że to znowu karaś. One mają swój styl brań. Wolnym krokiem podchodzę do wędzisk i potężne uderzenie.W tempo cięcie i holuję do pary kuzyna. Nie doczekałem się profesora, więc zawijam kije, zamykając sezon ryb spokojnego żeru. Coś szybko
Chodzę o kulach, noszę na prawej kończynie aparat ilizarowa. Zimne temperatury mnie zmuszają do rezygnacji z nocnych zasiadek. Teraz tylko pozostało mi , spacerowanie ze spiningiem.
Nom zdrowie ważniejsze niż rybki...... To u was na nogacie w dzień nie zeruje ryba? Bo zauwazyłem , że opisujesz tylko nocne zasiadki?
W dzień drobnica nie dopuszcza dużych ryb, jak Leszcz, Płoć. Znowu Karaś i Lin mają głupie zwyczaje żerowania wyłącznie w nocy. Dla mnie znowu nocna zasiadka,to , to co lubię najbardziej. Cisza spokój i branie dużej niewiadomej.
Odcinek rz. Nogat na którym łowi SVT, to chyba najlepsze łowisko linowe w całym okręgu Elbląskim. Zastanawia mnie tylko występowanie tak sporej populacji smoluchów na tym odcinku? Jeszcze kilkanaście lat wstecz w okolicach Malborka na Nogacie również łowiono Japonki. W tej chwili już nie i to chyba dobrze ,zważywszy na to ze jest to gatunek obcy. Ale łowienie tak dorodnych szt. regularnie to na pewno frajda dla wędkarzy z tamtych okolic i na pewno nikt nie narzeka że są ;]
14.10.2015 Wieczór.Cztery okonie, jeden króciak 40 cm, kilka pstryków. Z koryta rzeki Nogat jedno silne uderzenie sandacza, nie wykorzystane. Wszystko na DRAGON V-LURES Lunatic 7,5 cm.
Popołudniowy wypad i strzał w 73cm. Kilka brań okonków, metry mijały i nagle na szczupakową obrotówkę "Mikado" delikatne branie po skręceniu 1,5 metra odjazd i zacięcie. Po chwili kolega Jan zacina okonka, po zmianie miejscówki ja mam pasiaka.
Chwalcie się swoimi zdobyczami z naszych pięknych rzek;)
Dziś rano wpadł Sandacz na cykadę;) 62 cm 2kg;)
dołączam zdj:)
;)
Szczupak złowiony ponad tydzień temu, pozdrawiam https://www.youtube.com/watch?v=xk12bt8gexk
30 +, chwilę przed wypięciem i powrotem do wody.
30 +, chwilę przed wypięciem i powrotem do wody.
Certy złowione w rz.Wiśle k/Ciechocinka 3 lipca -2015. Bat 8 ka. Metodą przepływanki z przytrzymaniem. Zanęta biały robak. Waleczne rybki.
Czy na Wiśle coś da się teraz złowić na feeder? Jeśli ktoś był w ten weekend to będę wdźięczny za krótką relację bo nie wiem czy warto w ogóle się wybierać:-)
Cześć Piotrek, ja byłem z bratem na nocce z soboty na niedzielę 4-5 lipca, stały dwa feedery. Trafił się leszcz ok.30 cm, na białego taki sam sumek plus trochę drobnicy, w większości leszczyki i krąpie. Wyniki nie powalają, ale może to kwestia źle wybranej miejscówki, byliśmy tam pierwszy raz.
Dzięki Tomku.Może się w takim razie skuszę na jakiś feederowy zwiad w wolnej chwili.Pozdrawiam.
Dzisiaj pogoda zza bardzo nie dopisywało . Ale wpadło około 20 pstrągów :)
Niestety tylko 5 ponad 30cm :)
czesc mam pytanie jestem czlonkiem pzw katowice czy moge lowic na rzece warcie w miejscowosci bobry woj.lodzkie obok radomska
Rzeka Nogat 2015.07.14-15 (feeder)
Rzeka Noteć 58cm :)
i 55 cm pływają dalej :)
Były większe aż wędkę wciągały do wody ale adrenalina uderzyła i zepsułem naprawdę ładne sztuki. Metoda spiningowa.
Były większe aż wędkę wciągały do wody ale adrenalina uderzyła i zepsułem naprawdę ładne sztuki. Metoda spiningowa.
Niespodziewanie ale fartem o godzinie 23: 00 Jadę nad wodę, kolega namówił bratową aby nas zawiozła ( kumpel po pił).
Rozkładam kije, mieszam karmę dla ryb i rozkładam parasol aby kumpel mógł spokojnie się wyspać. Na niebie łysy męczy odblaskiem taflę wody.
O godzinie 1 : 00 brzmienie sygnalizatora, jaki zakupiłem od naszego kolegi "bedi". Zerkam i widzę światełka i unoszenie się hangera, za chwile opada i tak cały czas. Nie mogłem się powstrzymać i zacinam, kiedy hanger się unosi. Cięcie w czas i hol , od razu czuję i mam pewność co pożarło moją przynętę.
Do godziny 2: 00 cisza, po tym czasie zaczęły brać nie duże leszczaki i 2 standardowe japońce. Zadowolony z zasiadki i kolejnego linka w 2015 roku.
2015.08.03-04 Rzeka Nogat
Szybki wyskok bez przygotowania w miejsce, w którym więcej występuje leszcz.
Księżyc bije niezmiernie po źrenicach, pogoda piękna i ciepło.
Zanęta wymieszana, kije w trakcie rozkładania i pierwsza myśl, na co lecą pierwsze zestawy.
Na jeden zestaw kukurydza na drugi, odmiennie białe.
Oczekiwania na pierwsze pstryki, delikatnie coś szarpie za białaski, ale bez efektu.
Ponowienie rzutu i po chwili leszczak w niezbyt fajnych rozmiarach, no ale nie jest najgorzej, ważne że coś się dzieje.
Za kilka minut znowu, nagle na drugim zestawie zabrzmiał sygnałek, nie trafione zacięcie.
Robaczki białe bez zmian, na drugiej wędce postanowiłem zmienić na metodę by użyć pelletu.
Na pierwszym kiju walczę co jakiś czas z leszczykami, w pewnym momencie odjazd na metodę.
Odczekuję chwilę,,,, zerkam jak skacze hanger, raz góra i na dół.
W pewnym momencie podnosi się wydobywając z sygnalizatora mocny ryk, jestem w domu, zacinam.
Czuję wspaniałe murowanie i po chwili odjazd, raz lewo, raz prawo.
Hak bez zadziora , wiem że to coś fajnego na kijaszku, przecież drobnica nie łyknie pelletu 10 mm.
Zapalam czołówkę i widzę jak swawolnie sobie pozwala, sreberko wpadło w szał.
To było drugie i ostatnie branie tej nocy na metodę, ale jestem zadowolony, następny smak sprawdzony w mojej rzece.
Jestem świadomy tego, że zacznę go używać częściej.
Na koniec padło jeszcze kilka niezbyt dużych leszczyków i tak zakończyłem swój (happy end).
Od 6.00 do 8.30 trzy płotki i dwa kiełbiki brania tylko na białego robaczka inne przynęty nawet nie trącone.
Wisła w Bydgoszczy złapałem dwie Certy na białego robaka jedna ważyła 0.55 kg druga 0.40 kg . Piękne i waleczne ryby :)
taki jaź 40 cm.
Wisła w Warszawie strzelił w dociążonego smużaka.
Hol nagrany, można obczaić na https://www.youtube.com/watch?v=2Yp_dJkjg4c
akcja zaczyna się od 2:15 min.
standard
Zapraszam na relację znad wody, a w niej okonie z Dunajca
Wędkarstwo spinningowe | Krótki wypad nad wodę, trudne warunki łowienia | Okonie, Dunajec | Vlogowo
11-12 Wrzesień 2015
Po południu otrzymuję telefon od Jacka i zapada decyzja jedziemy za szczupłym, po około 30 minutach Jacek na łączu, zmiana planów "Nogat" , pomoc zmusza go do pracy.O godzinie 19:30 ruszamy spod mojego domu, zawijam rosówki uzbierane dzień wcześniej, z nastawieniem się na jesienne linowanie. Po ciemku rozkładamy kije, na jednym zestawie leci rosówka, a na drugim sprawdzian japońca. Ten biały osobnik nie chciał współpracować, zatem oby dwa kije lecą z mięsem do wody. Ale jakby makiem zasiał cisza, już mam nastawienie pozyrywne, nie będą obgryzały- linek ma szanse na aktywność. I tak się stało. Nastała godzina i Jacek raportuje jedną sztuję, po jakimś czasie melduję drugiego. Ja znowu wywalam na grubą rosówkę sporego karasia, znowu spokój. Następnie u mnie po godzinnej różnicy melduję dwa linki, znowu jakieś karasie, nagle Jacek holuję linka do brzegu, resztę czasu naszym hakom nie odpuszczają brania karasi. Noc udana mimo mizernej pogody, słabych brań i bardzo himerycznych. Jednym słowem linowa zasiadka udana.
Jacek z linkami.Tutaj miał silne uderzenie w japońca, ciekawe co to za gryzoń?Pierwsze 3 od dołu Jacka. Dwa wyżej moje.A tutaj tak się opalały grube karaski.
18-19 Wrzesień
Standardowo z Jackiem ( StroWn ) i trzy przyłowy, Japoniec wciąż się klei do miejscówek.
Bardzo ładne WĘGORKI :) Graty Nogat ? Ja bylem wczoraj na wisle do 12 w nocy jakies 7 sumikow oraz sandacz nic wymiarowego POZDRAWIAM
Świetny wypad nad Nogat, spotkanie z kolegami z forum : StroWn, Maesto i jego brat Waldek. Chłopaki połowili i rano uśmiech na twarzy.Tak wieczór nas powitał.W nocy ryba nie współpracowała zbyt dobrze, liny się potopiły. Na całe szczęście karasie po woli kończą swoje żerowanie.
Bardzo ładne WĘGORKI :) Graty Nogat ? Ja bylem wczoraj na wisle do 12 w nocy jakies 7 sumikow oraz sandacz nic wymiarowego POZDRAWIAM
Tak Nogat, aby fajnie połowić, nie muszę daleko jeździć. ;) Pozdro.
Gratuluje takich ryb, mogę tylko pozazdrościć.
Gratuluje takich ryb, mogę tylko pozazdrościć.
Nogat stoi otworem, zapraszam.
Nocka z poniedziałku na wtorek rzeka Wisła.Brań co nie miara,do wędzarni trafiły dwa.70 i63
Nocka z poniedziałku na wtorek rzeka Wisła.Brań co nie miara,do wędzarni trafiły dwa.70 i63
witam masz jakism fajny przepis na wedzone leszcze ?
02.10.2015 Od 19: 00 do 24: 00.
Zasiadka z Jackiem (StroWn) za linem. Zestawy poleciały na rosówkę i oczekiwania na pierwsze pstryki. Jacek się zmaga z dziwnymi braniami, lecz nie może zaciąć. Luźna rozmowa i nastała cisza, zimna noc się zapowiada oznaczając swój zamiar na niebie.Po chwili mam silne uderzenie i zacinam w takt. Czuję lekki szamot i murowanie do dna, (banan na pysku). Wiem co za chwilę się ujawni. I tak się stało.Znowu rosówka leci na hak, grubości kciuka Emotikon tongue . Oczekiwania na drugiego, po pewnej chwili pyk i znowu spokojny odjazd. Ale tym razem solidna karaś (japoniec).Przestawiam się na pellet 9mm, o smaku kukurydzy. Jacek w końcu szaleje, silnie kij pracuje, wywala 40 srebrnego. Oddaję rzut nowym zestawem na pellet. kilka uderzeń i cisza. Nie rezygnuję z tej opcji, ponieważ zawsze dała mi dorodne rybki. Nagle widzę, dwa pstryki, usadowiłem się bokiem do wędek i zerkam na Jacka brania, już miałem przerzucić i nagle napięcie, zacinam i czuję fajne gięcie wędziska. Mówię wprost, patrz Jacku na kij"Linek sztuka 2". Choluję go do brzegu i robi nam objazd po zestawach, zatrzymuję z pulsem(na prawo). Po chwili jakby wpadł do wrzątku, start do środka rzeki. Podkręcam młynek i wyjeżdza do góry z delikatną świecą ( zapewne świeca u lina to dziwne), ale tak było. W końcu Jacek podbiera szaleńca 46cm.O 24 :00 zwijamy kije, bo rano nastawka za szczupakiem. Wynik niby marny, ale zawsze cieszy, ta złota łuska Emotikon wink .
03.10.2015Rano pobudka, kawa, schabowy między protezę. Czekam na Jacka z niecierpliwością, bo kolega mi się spóźnia. W końcu dojechał, znowu manewr na CPN, dopełnić bak ( kurde czas leci).Jedziemy na reszcie, dojeżdzamy, w oddali obcinka na wodę. Pompujemy wodę z łodzi, ukłamdamy klamoty i rura o wiosłach. Najpierw opływamy kapelany, które są słabe, lecz merta w nich na dno opadła. Decyzja zapada, szturmujemy koryto i głębszy brzeg. Jacek szaleje, bo skuty do wioseł jako starszy sternik, tylko mogę operować pokładem. Z tego wszystkiego zacząłem testować między czasie wędkę otrzymaną w nagrodzie [robinson kinetik perch jig 225/2-8gr]. Kijek fajnie pracuję, widać nawet szuranie po dnie i delikatne pstryki na główkach 2 gr.A (StroWn) szaleje, wędką pomaga mi wiosłować.Wynik końcowy
Wracamy do domu, z kija nowego na okonka jestem zadowolony, nawet złapałem 2 okonki mimo słabych brań. Bardzo było ciepło i to skutek słabego żeru.
piękne rybki
Bardzo ładnie gratuluje połowu,ja siedziałem z kolegą na Wiśle okolice Krakowa od piątku do dnia dzisiejszego nie mieliśmy ani jednego brania a zostały wypróbowane wszystkie przynety jakie były dostępne.Wielkie niepowodzenie jedynie co się udało to pogoda w dzień jak i w nocy.Oby do nasepnego wyjazdu na pewno bedzie lepiej hehehehe
Sezion 2015 "białorybu" zamknięty.
Nawiedzony wypad, z wiedzą że noc będzie strasznie zimna, wieczorem szron na bagażach.
Nastała ciemność, coraz bardziej robiło się ponuro,1° zaplanowany i tyle było.Zastawiony jeden kijek na rosówkę, drugi na pellet, na rosówce pstryki i jazgarze. W pewnej chwili tracę hak, ale to mnie nie rozczarowało, zakładam przypon i dalej czekam.Ogień w ruch, bo pogoda nie jest przyjazna mojemu zdrowiu. Nagle na pellet, pstryk agresywny, chwila ciszy, znowu ruch. Siadam bliżej wędki i oczekiwanie na naganny ruch ryby.Delikatny pstryk, zapalam lampkę i dokładniej obserwuję szczytówkę, delikatne nagięcie, ręka gotowa do akcji i odjazd. Zacinam i czuję coś przyzwoitego, szum rozwijającej się szpuli, po chwili ja szturmuję, koniec szaleństwa karaski.
Zakładam nowy pellecik, licząc na lina , który gdzieś na mnie czeka. Tym razem, znalazłem kuleczkę ponad 10 mm. Zasiadam przy ognisku, podładam do pieca i oczekuję.Po niedługim czasie, silne uderzenie i opad, zaskakujące, ale wiem że to znowu karaś. One mają swój styl brań. Wolnym krokiem podchodzę do wędzisk i potężne uderzenie.W tempo cięcie i holuję do pary kuzyna.
Nie doczekałem się profesora, więc zawijam kije, zamykając sezon ryb spokojnego żeru.
Sezion 2015 "białorybu" zamknięty.
Nawiedzony wypad, z wiedzą że noc będzie strasznie zimna, wieczorem szron na bagażach.
Nastała ciemność, coraz bardziej robiło się ponuro,1° zaplanowany i tyle było.Zastawiony jeden kijek na rosówkę, drugi na pellet, na rosówce pstryki i jazgarze. W pewnej chwili tracę hak, ale to mnie nie rozczarowało, zakładam przypon i dalej czekam.Ogień w ruch, bo pogoda nie jest przyjazna mojemu zdrowiu. Nagle na pellet, pstryk agresywny, chwila ciszy, znowu ruch. Siadam bliżej wędki i oczekiwanie na naganny ruch ryby.Delikatny pstryk, zapalam lampkę i dokładniej obserwuję szczytówkę, delikatne nagięcie, ręka gotowa do akcji i odjazd. Zacinam i czuję coś przyzwoitego, szum rozwijającej się szpuli, po chwili ja szturmuję, koniec szaleństwa karaski.
Zakładam nowy pellecik, licząc na lina , który gdzieś na mnie czeka. Tym razem, znalazłem kuleczkę ponad 10 mm. Zasiadam przy ognisku, podładam do pieca i oczekuję.Po niedługim czasie, silne uderzenie i opad, zaskakujące, ale wiem że to znowu karaś. One mają swój styl brań. Wolnym krokiem podchodzę do wędzisk i potężne uderzenie.W tempo cięcie i holuję do pary kuzyna.
Nie doczekałem się profesora, więc zawijam kije, zamykając sezon ryb spokojnego żeru.
Coś szybko
Sezion 2015 "białorybu" zamknięty.
Nawiedzony wypad, z wiedzą że noc będzie strasznie zimna, wieczorem szron na bagażach.
Nastała ciemność, coraz bardziej robiło się ponuro,1° zaplanowany i tyle było.Zastawiony jeden kijek na rosówkę, drugi na pellet, na rosówce pstryki i jazgarze. W pewnej chwili tracę hak, ale to mnie nie rozczarowało, zakładam przypon i dalej czekam.Ogień w ruch, bo pogoda nie jest przyjazna mojemu zdrowiu. Nagle na pellet, pstryk agresywny, chwila ciszy, znowu ruch. Siadam bliżej wędki i oczekiwanie na naganny ruch ryby.Delikatny pstryk, zapalam lampkę i dokładniej obserwuję szczytówkę, delikatne nagięcie, ręka gotowa do akcji i odjazd. Zacinam i czuję coś przyzwoitego, szum rozwijającej się szpuli, po chwili ja szturmuję, koniec szaleństwa karaski.
Zakładam nowy pellecik, licząc na lina , który gdzieś na mnie czeka. Tym razem, znalazłem kuleczkę ponad 10 mm. Zasiadam przy ognisku, podładam do pieca i oczekuję.Po niedługim czasie, silne uderzenie i opad, zaskakujące, ale wiem że to znowu karaś. One mają swój styl brań. Wolnym krokiem podchodzę do wędzisk i potężne uderzenie.W tempo cięcie i holuję do pary kuzyna.
Nie doczekałem się profesora, więc zawijam kije, zamykając sezon ryb spokojnego żeru.
Coś szybko
Chodzę o kulach, noszę na prawej kończynie aparat ilizarowa. Zimne temperatury mnie zmuszają do rezygnacji z nocnych zasiadek. Teraz tylko pozostało mi , spacerowanie ze spiningiem.
Nom zdrowie ważniejsze niż rybki......
To u was na nogacie w dzień nie zeruje ryba?
Bo zauwazyłem , że opisujesz tylko nocne zasiadki?
Nom zdrowie ważniejsze niż rybki......
To u was na nogacie w dzień nie zeruje ryba?
Bo zauwazyłem , że opisujesz tylko nocne zasiadki?
W dzień drobnica nie dopuszcza dużych ryb, jak Leszcz, Płoć. Znowu Karaś i Lin mają głupie zwyczaje żerowania wyłącznie w nocy.
Dla mnie znowu nocna zasiadka,to , to co lubię najbardziej. Cisza spokój i branie dużej niewiadomej.
Odcinek rz. Nogat na którym łowi SVT, to chyba najlepsze łowisko linowe w całym okręgu Elbląskim. Zastanawia mnie tylko występowanie tak sporej populacji smoluchów na tym odcinku? Jeszcze kilkanaście lat wstecz w okolicach Malborka na Nogacie również łowiono Japonki. W tej chwili już nie i to chyba dobrze ,zważywszy na to ze jest to gatunek obcy. Ale łowienie tak dorodnych szt. regularnie to na pewno frajda dla wędkarzy z tamtych okolic i na pewno nikt nie narzeka że są ;]
Szkarpawa w miejscowości Rybina. Zwiedzanie, odwiedzanie starych miejscówek.2 Braci pasiakowie.
Wybrałem się w końcu nad rzeczkę .
Mróz i porywisty wiatr nie sprzyjał braniom
I prócz kilku okonków nic się nie trafiło
fajnie macie u nas rzeki zamknięte ze względu na troć której niema ajak wejdzie to chora
14.10.2015 Wieczór.Cztery okonie, jeden króciak 40 cm, kilka pstryków. Z koryta rzeki Nogat jedno silne uderzenie sandacza, nie wykorzystane. Wszystko na DRAGON V-LURES Lunatic 7,5 cm.
Popołudniowy wypad i strzał w 73cm.
Kilka brań okonków, metry mijały i nagle na szczupakową obrotówkę "Mikado" delikatne branie po skręceniu 1,5 metra odjazd i zacięcie.
Po chwili kolega Jan zacina okonka,
po zmianie miejscówki ja mam pasiaka.