W związku z poruszonym w pierwszym wątku tematu miętusa.Zakładam nowy. Żeby koledzy łowiący miętusy mogli się tu podzielić swoimi spostrzeżeniami z połowu miętusa w marcu. Marzec już blisko i wielu z nas u których sezon na miętusa zaczyna się tak jak u mnie pierwszego marca zechce spędzać pierwsze wieczory na zimnych brzegach naszych rzek.
Ja łowię miętusy na feeder.Jako przynęt używam filetów z ryb złowionych wcześniej. W zimnych porach roku ie spędzam nad wodą całych nocy pierwsze 3-4 godziny są według mnie najlepsze,po takim kończę łowić by kolejnego wieczora móc znów stanąć na brzegu wypoczęty i nie przemarznięty na kość.:)
Krzysztofie mi też miętus spędza sen z powiek tylko ciężko jest mi go namierzyć na moim odcinku rzeki Warty a wiem że są bo kiedyś przez przypadek na jesieni parę lat do tyłu próbowałem łowić sandacze na martwe ukleje i zamiast sandacza złapałem bodajże 2 lub 3 sztuki miętusa ale niestety nie grzeszyły wymiarem.Brania praktycznie nie były w ogóle zauważone ot podczas sprawdzania zestawów dopiero było czuć że jakaś rybka jest na drugim końcu wędki:)
To prawda,potrafi brać niezwykle delikatnie i długo.Szczytówka feedera pracuje prze 5 min. a wychylenia nie przekraczają 3 cm a zacięcie puste.:( Jest ich sporo i u mnie,nie ma na nie takiej presji wędkarskiej jak na przykładowo szczupaka ,właśnie przez tę mnogość małych wędkowanie nie jest proste.:)
Raz w życiu złapałem miętusa a raczej miętuska, bo był bardzo mały a wziął mi na czrwonego robaka koło 23 godziny.Było to nad Wkrą lat parenaście temu. Jestem ciekaw czy Wiśle w okolicach warszawy są miętusy? Jak by ktoś coś wiedział to prosze o info ;)
No Na Tanwi poluje na ta tajemniczą rybę ale bez sukcesów, ostatnio kolega namawia na wyjazd na wieprz za mietusm, Też łowię na federyy przynętą jest filet,trupek rzadziej rosówki .
Miętus jak każda ryba jest chimeryczny. Pamiętam w tamtym roku jesienią,jednego dnia około 30 ryb i rybek.następnego w tym samym miejscu raz tylko jakieś maleństwo zaznaczyło kontakt z przynętą. Teoretycznie prosty do złowienia ale w praktyce nie zawsze.
W Wisełce jest sporo miętusów w ciągu ostatnich lat złowiłem 4 sztuki na kopyta relaxa spinningując .Dwa z nich były ponad kilowe a dwa małe w dawnych latach łowiłem miętusy na rzece Skrwie (prawy dopływ Wisły parę km po niżej Płocka) z tego co wiem są tam i dziś .Jako przynęty używałem zawsze trupka ,albo fileta.
Krzysztofie mi też miętus spędza sen z powiek tylko ciężko jest mi go namierzyć na moim odcinku rzeki Warty a wiem że są bo kiedyś przez przypadek na jesieni parę lat do tyłu próbowałem łowić sandacze na martwe ukleje i zamiast sandacza złapałem bodajże 2 lub 3 sztuki miętusa ale niestety nie grzeszyły wymiarem.Brania praktycznie nie były w ogóle zauważone ot podczas sprawdzania zestawów dopiero było czuć że jakaś rybka jest na drugim końcu wędki:)
P:)
Ja łowiłem miętusy we wszystkich znanych mi miejscach na Warcie, ale tak jak piszesz kolosów nie było. Największe nieco ponad 40cm i na tym koniec.
Panowie też już czekam na marzec i pierwszy wypad w tym roku na miętusa, jak ktoś zna jakieś miejscówki w okolicach Warszawy to proszę o podpowiedź, nie chodzi mi o konkretne miejsce tylko o nazwę rzeki i miejscowość. Na dziś sezon chyba zacznę na Liwcu o okolicach ujścia do Bugu.pozdrawiam
Panowie a jak u Was wygląda sytuacja z braniami miętusa lepsza wczesna wiosna czy póżna jesień,czy są jakieś konkretne różnice?
Szczerze powiem różnica jest tylko jedna. Po lecie człowiek gorzej znosi zimne jesienne wieczory nad wodą. Natomiast wiosną po zimie gdy jest czasem od-20* do -30* ,to marcowe -5* wydaje się być upałem.Z braniami jak zawsze,raz są raz nie ma.:) Twardym trzeba być Łukaszu i czekać. Czekać aż weźmie.:))) Połamania.
Do końca życia zapamiętam pierwsze spotkanie z miętusem. Wyprawa była poprzedzona lekturami, rekonesansem na motorze(:)) i łapaniem płotek w listopadzie co by filecika mieć z czego ukroić. Nad Wartę zawiozła nas(mnie i brata) moja pani. Zarzuciliśmy wędki i jak ......(nie powiem kto) gapiliśmy się na sztytówki... po zapadnięciu zmroku ok godz 19stej szczytówka zatrzęsła się, a ja bliski zawału dobiegłem do niej i po krótkim holu na brzegu wylądowała ok 30cm ryba. Gdyby ktoś nagrał to co wtedy nastapiło to by było- kur.. jest miętus!!! Ja pierd..., pokaz go!!! o ja pierd... zajebis.. !!!zobacz jakie ma oczy, a jaki łeb!!! Skakaliśmy jak idioci ciesząc się jak ze spotkania z kosmitą...:)
Później wiele razy łowiliśmy jeszcze te niecodzienne rybki, ale już bez takich emocji.:)
A ja wciaż szukam nowych przynęt na słodkowodnego dorsza.Łowię go federkami.xxL.Chodzi o zaczepy nie o wielkość ryb.Używam żywicy, filetów z ryb, rosówek ,czasem słoniny,wątróbki,kawałków mięsa, i Bóg wie co jeszcze.............. Usłyszałem o czymś nowym. Ponoć b.dobrym. Niewiem nic, kompletnie nic na jej temat. Jaka ma być ( mrożona, suszona czy żywa)?Jak ją zbroić ( haczyk czy kotwiczka)? Wjakiej postaci( pęczek czy solo)? Ta przynęta to....................................Mój wątek. Chodzi mi tylko o podpowiedz. Pozdrawiam.
A ja wciaż szukam nowych przynęt na słodkowodnego dorsza.Łowię go federkami.xxL.Chodzi o zaczepy nie o wielkość ryb.Używam żywicy, filetów z ryb, rosówek ,czasem słoniny,wątróbki,kawałków mięsa, i Bóg wie co jeszcze.............. Usłyszałem o czymś nowym. Ponoć b.dobrym. Niewiem nic, kompletnie nic na jej temat. Jaka ma być ( mrożona, suszona czy żywa)?Jak ją zbroić ( haczyk czy kotwiczka)? Wjakiej postaci( pęczek czy solo)? Ta przynęta to....................................Mój wątek. Chodzi mi tylko o podpowiedz. Pozdrawiam.
Wiem jaką przynętę masz na myśli ale Ci nie odpowiem bo osobiście nigdy jej nie używałem. Też ostatnio tu o niej przeczytałem jednak nie jestem zwolennikiem popadania w skrajności.:) Czego to ludzie nie wymyślą.:)))
Krzysztofie ja też się napaliłem na te marmórowe łby. Lecz trzeba trzymać kciuki by to był faktycznie marzec. Casami kwiecień dopiero uspokaja wodę. Pozdrawiam.
Zgadza się marzec to jeszcze loteria. Nie zmienia to jednak faktu że jestem prawie gotów już dziś jechać na miętusy.:) Uzbroiłem się w ubrania na zimne wieczory i sprzęt, jeszcze tylko jak przyjdzie czas przynęty i żeby tylko żerowały.:)
miętus piękny:)ale z tymi komentarzami na stronie ww to niektórzy z tych ludzi mogli by się ugryźć...to jego sprawa czy ją zje czy weźmie czy ma rekord czy nie,ja nie zgłaszam do gazet w ogóle bo po co nie potrzebne mi to całe słuchanie o moralności zabierania ryb...płacę kartę ,przestrzegam limitu i wymiaru zjadam jak mam ochotę^^ :)
Dlatego Tomku nie zważam na komentarze i oceny. Robię swoje. Postępuję zgodnie z swoim wyobrażeniem-widzeniem wędkarstwa. Jednak biorąc pod uwagę ile osób to zobaczy w sieci wiadomo że znajdą się tacy którym coś się nie spodoba.Jak i tacy którzy najchętniej by mnie za to pozbawili życia czy wolności:). I na końcu tacy którzy krzyczą i krytykują bo nic innego nie potrafią.:) Co do wędkarza który złowił tego miętusa to bym mu życzył smacznego,ale chyba już za późno.:)
Jedzenie ryb ma pozytywny wpływ na rozwój i pracę umysłu, nie dziwcie się więc, że ci którzy nie zabijają ryb (bo nie potrafią ich złowić w Polsce) piszą takie głupoty.:)
Mówiłem że marzec jest niepewny. Jutro obejrzę Bzurę,bo woda też tu spora.Poganiam po krzaczorach,zobaczę co lud nawywijał.Nie martwmy się, miętkie szarpią czasem do końca kwietnia.Im cieplej tym delikatniej i głębiej. Nie mylić pojęć proszę.
Byłem dziś nad rzeką i miałem zamiar zapolować na miętusa. Niestety przegrałem :(,ale w pięknym stylu.:) Gwałtowna i duża zmiana poziomu wody od tego co widziałem w poniedziałek sprawiła że znalazłem się nad rzeką na złym odcinku i nieodpowiedniej miejscówce. Siedziałem na półce 1,5 m nad wodą,w dzień nic nie brało a na noc w tych warunkach-zmarznięty i śliski grunt nie chciałem zostawać, bo nie mam chyba skłonności samobójczych. Jednak nie poddaje się oczywiście i próba połowu zostanie ponowiona w najbliższym czasie.
Byłem dziś nad rzeką i miałem zamiar zapolować na miętusa. Niestety przegrałem :(,ale w pięknym stylu.:) Gwałtowna i duża zmiana poziomu wody od tego co widziałem w poniedziałek sprawiła że znalazłem się nad rzeką na złym odcinku i nieodpowiedniej miejscówce. Siedziałem na półce 1,5 m nad wodą,w dzień nic nie brało a na noc w tych warunkach-zmarznięty i śliski grunt nie chciałem zostawać, bo nie mam chyba skłonności samobójczych. Jednak nie poddaje się oczywiście i próba połowu zostanie ponowiona w najbliższym czasie.
Jak wspomniałem ładnie było.:)
Nie żałuj Krzysiu! Jak księżyc troszkę zmieni kształt, a woda się ustabilizuje,wtedy będzie OK. Ja w poniedziałek siedziałem nad Bzurą do godz 21ej. Powiem tyle że,gdybym nie widział dzikich kaczek, i bobrów które mi nęciły ogonami miejscówkę, to nie widziałbym tam życia. O braniach już w ogóle nie wspomnę .
Krzysiu dążmy do perfekcji,ja dopiero 18-tego Wisełkę odwiedzę ale tak mnie nosi po domu że nawet żona z drogi umyka :-))) Napisz co tam jutro rzeka Ci przyniesie(zdjęcie,relacje) normalnie już nie mogę w domu wysiedzieć .
Napiszę dokładnie jak tylko pojadę,bo tam w pogodzie coś o deszczu mówią, a w deszcz przy takiej temperaturze to raczej nie pojadę. Zobaczymy jaką pogodę przyniesie jutrzejszy dzień.:) Jutro wracam na jesienne śmieci,tam to brało.
wytrwałość wytrawnego łowcy to połowa sukcesu;)ja niestety mam nocki więc o rybach mogę zapomnieć może w następną niedzielę bo później popołudniu i kolejny tydzień wyrwany z życia...
Niestety miętusy nie brały. Na sprawdzonej miejscówce żadnego brania. Więc wszystkim oczekującym zdjęć okazów musi wystarczyć ta pokraka (która nie umie łowić) na zdjęciu.:)))
Niestety miętusy nie brały. Na sprawdzonej miejscówce żadnego brania. Więc wszystkim oczekującym zdjęć okazów musi wystarczyć ta pokraka (która nie umie łowić) na zdjęciu.:)))
Pewnie jakiś drapieżny ptak je wyżarł.;)
Poczekamy jednak na fotki tak samo cierpliwie jak Ty na brania.:)
A tak poważnie to około dziewiętnastej było wielkie żarcie. Aż się odsunąłem od brzegu,nawet nie reagowały na świecenie w nie latarką. Jeszcze nie widziałem żeby wydry polowały tak agresywnie i bez zważania na człowieka (znaczy siebie mam na myśli) ,bo chyba człowiek jestem.:)
A tak poważnie to około dziewiętnastej było wielkie żarcie. Aż się odsunąłem od brzegu,nawet nie reagowały na świecenie w nie latarką. Jeszcze nie widziałem żeby wydry polowały tak agresywnie i bez zważania na człowieka (znaczy siebie mam na myśli) ,bo chyba człowiek jestem.:)
No to miałeś super przygodę i aż zazdroszczę. Ja wyderkę kiedyś podszedłem jak wyszła z pod roztopowego lodu i się kulała tak jakby dla zabawy.:) Piękna chwila i tak przez moment poczułem się jak przyrodnik jakiś.:)
Tutaj też się tak można poczuć.:) Orły, osiołki, osły, gdzieś tam lwy biegają i sam nie wiem co jeszcze...
Ja zimą chciałem pstryknąć fotkę wydrze która szpykała na mnie wężowym ruchem głowy mega to było!a ostatnio jak byłem na kropkach przemkła koło mnie jedna cichym spławem!:)
Nie wiem jak na zalewie,u mnie nie bierze wcale. Dwa wieczory do dwudziestej bez jednego brania. Nie licząc tego które mi dziś zafundował bóbr,piękne było.:)
Nie wiem jak na zalewie,u mnie nie bierze wcale. Dwa wieczory do dwudziestej bez jednego brania. Nie licząc tego które mi dziś zafundował bóbr,piękne było.:)
Tu poluję.:)
Witam. Co trzeba przyznać bobrom, to to że robią czasami niezłe brania. Prawda Krzysiu?
Nie wiem jak na zalewie,u mnie nie bierze wcale. Dwa wieczory do dwudziestej bez jednego brania. Nie licząc tego które mi dziś zafundował bóbr,piękne było.:)
Tu poluję.:)
Zdradzisz mi tajemnice tych niepowodzeń?;) Wiem,że niechcesz się dzielić za bardzo wiedzą ale może byś kiedyś zrobił wyjątek?;)
Ja tak sobie myślę, że chyba filecików nie miałeś i na jakieś dżdżownice albo inne paskudztwo łowiłeś?
Ja miętusy to tylko na kawałek(malutki) rybki łowiłem, a na inne bajery to ani potrząsnięcia nie było.
Nie wiem jak na zalewie,u mnie nie bierze wcale. Dwa wieczory do dwudziestej bez jednego brania. Nie licząc tego które mi dziś zafundował bóbr,piękne było.:)
Tu poluję.:)
Zdradzisz mi tajemnice tych niepowodzeń?;) Wiem,że niechcesz się dzielić za bardzo wiedzą ale może byś kiedyś zrobił wyjątek?;)
Ja tak sobie myślę, że chyba filecików nie miałeś i na jakieś dżdżownice albo inne paskudztwo łowiłeś?
Ja miętusy to tylko na kawałek(malutki) rybki łowiłem, a na inne bajery to ani potrząsnięcia nie było.
Filetów nie miałem to prawda. Jednak miałem np.rosówki.Na rosówki u mnie zawsze brały,przynajmniej małe,a wczoraj i dziś ani puknięcia.Jutro pójdę wcześniej i spróbuję złowić coś na filet niestety małe na robaki też nie biorą.
Robią brania wspaniałe,ale jeszcze żadnego nie zaciąłem.:) Byłem jednak świadkiem jak jeden z znajomych dokonał tego wyczynu.:)
Mojemu koledze wziął na żywcówkę t.j. nabrał na siebie żyłkę.Żyłeczka była dość gruba,na końcu galanta kotwiczka.Ale miał jazdę! W efekcie na kotwicy została kupa sierści. Trochę mi żal łopatoogona.
W związku z poruszonym w pierwszym wątku tematu miętusa.Zakładam nowy.
Żeby koledzy łowiący miętusy mogli się tu podzielić swoimi spostrzeżeniami z połowu miętusa w marcu.
Marzec już blisko i wielu z nas u których sezon na miętusa zaczyna się tak jak u mnie pierwszego marca zechce spędzać pierwsze wieczory na zimnych brzegach naszych rzek.
Ja łowię miętusy na feeder.Jako przynęt używam filetów z ryb złowionych wcześniej.
W zimnych porach roku ie spędzam nad wodą całych nocy pierwsze 3-4 godziny są według mnie najlepsze,po takim kończę łowić by kolejnego wieczora móc znów stanąć na brzegu wypoczęty i nie przemarznięty na kość.:)
Krzysztofie mi też miętus spędza sen z powiek tylko ciężko jest mi go namierzyć na moim odcinku rzeki Warty a wiem że są bo kiedyś przez przypadek na jesieni parę lat do tyłu próbowałem łowić sandacze na martwe ukleje i zamiast sandacza złapałem bodajże 2 lub 3 sztuki miętusa ale niestety nie grzeszyły wymiarem.Brania praktycznie nie były w ogóle zauważone ot podczas sprawdzania zestawów dopiero było czuć że jakaś rybka jest na drugim końcu wędki:)
P:)
To prawda,potrafi brać niezwykle delikatnie i długo.Szczytówka feedera pracuje prze 5 min. a wychylenia nie przekraczają 3 cm a zacięcie puste.:( Jest ich sporo i u mnie,nie ma na nie takiej presji wędkarskiej jak na przykładowo szczupaka ,właśnie przez tę mnogość małych wędkowanie nie jest proste.:)
Raz w życiu złapałem miętusa a raczej miętuska, bo był bardzo mały a wziął mi na czrwonego robaka koło 23 godziny.Było to nad Wkrą lat parenaście temu. Jestem ciekaw czy Wiśle w okolicach warszawy są miętusy? Jak by ktoś coś wiedział to prosze o info ;)
Pozdrawiam
No Na Tanwi poluje na ta tajemniczą rybę ale bez sukcesów, ostatnio kolega namawia na wyjazd na wieprz za mietusm,
Też łowię na federyy przynętą jest filet,trupek rzadziej rosówki .
Miętus jak każda ryba jest chimeryczny.
Pamiętam w tamtym roku jesienią,jednego dnia około 30 ryb i rybek.następnego w tym samym miejscu raz tylko jakieś maleństwo zaznaczyło kontakt z przynętą.
Teoretycznie prosty do złowienia ale w praktyce nie zawsze.
W Wisełce jest sporo miętusów w ciągu ostatnich lat złowiłem 4 sztuki na kopyta relaxa spinningując .Dwa z nich były ponad kilowe a dwa małe w dawnych latach łowiłem miętusy na rzece Skrwie (prawy dopływ Wisły parę km po niżej Płocka) z tego co wiem są tam i dziś .Jako przynęty używałem zawsze trupka ,albo fileta.
Panowie a jak u Was wygląda sytuacja z braniami miętusa lepsza wczesna wiosna czy póżna jesień,czy są jakieś konkretne różnice?
Krzysztofie mi też miętus spędza sen z powiek tylko ciężko jest mi go namierzyć na moim odcinku rzeki Warty a wiem że są bo kiedyś przez przypadek na jesieni parę lat do tyłu próbowałem łowić sandacze na martwe ukleje i zamiast sandacza złapałem bodajże 2 lub 3 sztuki miętusa ale niestety nie grzeszyły wymiarem.Brania praktycznie nie były w ogóle zauważone ot podczas sprawdzania zestawów dopiero było czuć że jakaś rybka jest na drugim końcu wędki:)
P:)
Ja łowiłem miętusy we wszystkich znanych mi miejscach na Warcie, ale tak jak piszesz kolosów nie było. Największe nieco ponad 40cm i na tym koniec.
Panowie też już czekam na marzec i pierwszy wypad w tym roku na miętusa, jak ktoś zna jakieś miejscówki w okolicach Warszawy to proszę o podpowiedź, nie chodzi mi o konkretne miejsce tylko o nazwę rzeki i miejscowość. Na dziś sezon chyba zacznę na Liwcu o okolicach ujścia do Bugu.pozdrawiam
łowi ktoś miętusy w Wiśle w Warszawie?
Panowie a jak u Was wygląda sytuacja z braniami miętusa lepsza wczesna wiosna czy póżna jesień,czy są jakieś konkretne różnice?
Szczerze powiem różnica jest tylko jedna.
Po lecie człowiek gorzej znosi zimne jesienne wieczory nad wodą.
Natomiast wiosną po zimie gdy jest czasem od-20* do -30* ,to marcowe -5* wydaje się być upałem.Z braniami jak zawsze,raz są raz nie ma.:) Twardym trzeba być Łukaszu i czekać.
Czekać aż weźmie.:))) Połamania.
Do końca życia zapamiętam pierwsze spotkanie z miętusem. Wyprawa była poprzedzona lekturami, rekonesansem na motorze(:)) i łapaniem płotek w listopadzie co by filecika mieć z czego ukroić. Nad Wartę zawiozła nas(mnie i brata) moja pani. Zarzuciliśmy wędki i jak ......(nie powiem kto) gapiliśmy się na sztytówki... po zapadnięciu zmroku ok godz 19stej szczytówka zatrzęsła się, a ja bliski zawału dobiegłem do niej i po krótkim holu na brzegu wylądowała ok 30cm ryba. Gdyby ktoś nagrał to co wtedy nastapiło to by było- kur.. jest miętus!!! Ja pierd..., pokaz go!!! o ja pierd... zajebis.. !!!zobacz jakie ma oczy, a jaki łeb!!! Skakaliśmy jak idioci ciesząc się jak ze spotkania z kosmitą...:)
Później wiele razy łowiliśmy jeszcze te niecodzienne rybki, ale już bez takich emocji.:)
A ja wciaż szukam nowych przynęt na słodkowodnego dorsza.Łowię go federkami.xxL.Chodzi o zaczepy nie o wielkość ryb.Używam żywicy, filetów z ryb, rosówek ,czasem słoniny,wątróbki,kawałków mięsa, i Bóg wie co jeszcze.............. Usłyszałem o czymś nowym. Ponoć b.dobrym. Niewiem nic, kompletnie nic na jej temat. Jaka ma być ( mrożona, suszona czy żywa)?Jak ją zbroić ( haczyk czy kotwiczka)? Wjakiej postaci( pęczek czy solo)? Ta przynęta to....................................Mój wątek. Chodzi mi tylko o podpowiedz. Pozdrawiam.
A ja wciaż szukam nowych przynęt na słodkowodnego dorsza.Łowię go federkami.xxL.Chodzi o zaczepy nie o wielkość ryb.Używam żywicy, filetów z ryb, rosówek ,czasem słoniny,wątróbki,kawałków mięsa, i Bóg wie co jeszcze.............. Usłyszałem o czymś nowym. Ponoć b.dobrym. Niewiem nic, kompletnie nic na jej temat. Jaka ma być ( mrożona, suszona czy żywa)?Jak ją zbroić ( haczyk czy kotwiczka)? Wjakiej postaci( pęczek czy solo)? Ta przynęta to....................................Mój wątek. Chodzi mi tylko o podpowiedz. Pozdrawiam.
Wiem jaką przynętę masz na myśli ale Ci nie odpowiem bo osobiście nigdy jej nie używałem.
Też ostatnio tu o niej przeczytałem jednak nie jestem zwolennikiem popadania w skrajności.:)
Czego to ludzie nie wymyślą.:)))
Witam. Może i skrajność, ale są łatwe w pozyskaniu. Szczególnie na przedwiośniu.Podejrzewam że w marcu sam dam odpowiedz.
Witam. Może i skrajność, ale są łatwe w pozyskaniu. Szczególnie na przedwiośniu.Podejrzewam że w marcu sam dam odpowiedz.
Nie mam doświadczenia w tym temacie więc sam musisz spróbować.
Tak jak piszesz,daj informację o skuteczności i wynikach.
Ja byłem raz na mientkich miałem jedno branie na wątrobę i nie wiem czy to był ten kosmita nawet;)może w marcu wybiorę się na tego dziwoląga ;)
Ja czekam z niecierpliwością marca.Czekam tylko z myślą o miętusach bo co do innych gatunków to nie wiadomo jak będzie z warunkami,pogodą itd..
Krzysztofie ja też się napaliłem na te marmórowe łby. Lecz trzeba trzymać kciuki by to był faktycznie marzec. Casami kwiecień dopiero uspokaja wodę. Pozdrawiam.
Zgadza się marzec to jeszcze loteria.
Nie zmienia to jednak faktu że jestem prawie gotów już dziś jechać na miętusy.:)
Uzbroiłem się w ubrania na zimne wieczory i sprzęt, jeszcze tylko jak przyjdzie czas przynęty i żeby tylko żerowały.:)
Ktos walna nowy rekord mietusa 3.86kg :)
http://www.ww.media.pl/?page=Structure&id=5&nid=220/?page=PLogin
Miły przyłów.
miętus piękny:)ale z tymi komentarzami na stronie ww to niektórzy z tych ludzi mogli by się ugryźć...to jego sprawa czy ją zje czy weźmie czy ma rekord czy nie,ja nie zgłaszam do gazet w ogóle bo po co nie potrzebne mi to całe słuchanie o moralności zabierania ryb...płacę kartę ,przestrzegam limitu i wymiaru zjadam jak mam ochotę^^ :)
Dlatego Tomku nie zważam na komentarze i oceny.
Robię swoje.
Postępuję zgodnie z swoim wyobrażeniem-widzeniem wędkarstwa.
Jednak biorąc pod uwagę ile osób to zobaczy w sieci wiadomo że znajdą się tacy którym coś się nie spodoba.Jak i tacy którzy najchętniej by mnie za to pozbawili życia czy wolności:).
I na końcu tacy którzy krzyczą i krytykują bo nic innego nie potrafią.:)
Co do wędkarza który złowił tego miętusa to bym mu życzył smacznego,ale chyba już za późno.:)
Jedzenie ryb ma pozytywny wpływ na rozwój i pracę umysłu, nie dziwcie się więc, że ci którzy nie zabijają ryb (bo nie potrafią ich złowić w Polsce) piszą takie głupoty.:)
To są wędkarsko-umysłowi impotenci.:)
Jak wyniki? był ktoś na rzecznych dorszach?
Niestety ja nie,bo warunki wodne na rzece póki co u mnie nie pozwalają.Poziom wody rośnie i pewnie jeszcze przynajmniej około tygodnia nie połowię.
Mówiłem że marzec jest niepewny. Jutro obejrzę Bzurę,bo woda też tu spora.Poganiam po krzaczorach,zobaczę co lud nawywijał.Nie martwmy się, miętkie szarpią czasem do końca kwietnia.Im cieplej tym delikatniej i głębiej. Nie mylić pojęć proszę.
Byłem dziś nad rzeką i miałem zamiar zapolować na miętusa.
Niestety przegrałem :(,ale w pięknym stylu.:)
Gwałtowna i duża zmiana poziomu wody od tego co widziałem w poniedziałek sprawiła że znalazłem się nad rzeką na złym odcinku i nieodpowiedniej miejscówce.
Siedziałem na półce 1,5 m nad wodą,w dzień nic nie brało a na noc w tych warunkach-zmarznięty i śliski grunt nie chciałem zostawać, bo nie mam chyba skłonności samobójczych.
Jednak nie poddaje się oczywiście i próba połowu zostanie ponowiona w najbliższym czasie.
Jak wspomniałem ładnie było.:)
Byłem dziś nad rzeką i miałem zamiar zapolować na miętusa.
Niestety przegrałem :(,ale w pięknym stylu.:)
Gwałtowna i duża zmiana poziomu wody od tego co widziałem w poniedziałek sprawiła że znalazłem się nad rzeką na złym odcinku i nieodpowiedniej miejscówce.
Siedziałem na półce 1,5 m nad wodą,w dzień nic nie brało a na noc w tych warunkach-zmarznięty i śliski grunt nie chciałem zostawać, bo nie mam chyba skłonności samobójczych.
Jednak nie poddaje się oczywiście i próba połowu zostanie ponowiona w najbliższym czasie.
Jak wspomniałem ładnie było.:)
Nie żałuj Krzysiu! Jak księżyc troszkę zmieni kształt, a woda się ustabilizuje,wtedy będzie OK. Ja w poniedziałek siedziałem nad Bzurą do godz 21ej. Powiem tyle że,gdybym nie widział dzikich kaczek, i bobrów które mi nęciły ogonami miejscówkę, to nie widziałbym tam życia. O braniach już w ogóle nie wspomnę .
Nie żałuję.:)
Jutro ponowie próbę.:)
Tylko zrobię to inaczej,udoskonalę dzisiejszy plan bo miał wady.
To brzmi jak wyrok na kilka Miętusów.
Krzysiu dążmy do perfekcji,ja dopiero 18-tego Wisełkę odwiedzę ale tak mnie nosi po domu że nawet żona z drogi umyka :-))) Napisz co tam jutro rzeka Ci przyniesie(zdjęcie,relacje) normalnie już nie mogę w domu wysiedzieć .
Napiszę dokładnie jak tylko pojadę,bo tam w pogodzie coś o deszczu mówią, a w deszcz przy takiej temperaturze to raczej nie pojadę.
Zobaczymy jaką pogodę przyniesie jutrzejszy dzień.:)
Jutro wracam na jesienne śmieci,tam to brało.
witam czy ktoś marcu był na miętowych ?
wytrwałość wytrawnego łowcy to połowa sukcesu;)ja niestety mam nocki więc o rybach mogę zapomnieć może w następną niedzielę bo później popołudniu i kolejny tydzień wyrwany z życia...
Zgadza się wytrwałość jest ważna.
Mi starczyło jej dziś do dwudziestej,a popołudnie i wieczór były jak z wiosennej bajki.:)
Niestety miętusy nie brały.
Na sprawdzonej miejscówce żadnego brania.
Więc wszystkim oczekującym zdjęć okazów musi wystarczyć ta pokraka (która nie umie łowić) na zdjęciu.:)))
Niestety miętusy nie brały.
Na sprawdzonej miejscówce żadnego brania.
Więc wszystkim oczekującym zdjęć okazów musi wystarczyć ta pokraka (która nie umie łowić) na zdjęciu.:)))
Pewnie jakiś drapieżny ptak je wyżarł.;)
Poczekamy jednak na fotki tak samo cierpliwie jak Ty na brania.:)
Właśnie!
Wszystko wina ptaka!
A tak poważnie to około dziewiętnastej było wielkie żarcie.
Aż się odsunąłem od brzegu,nawet nie reagowały na świecenie w nie latarką.
Jeszcze nie widziałem żeby wydry polowały tak agresywnie i bez zważania na człowieka (znaczy siebie mam na myśli) ,bo chyba człowiek jestem.:)
Właśnie!
Wszystko wina ptaka!
A tak poważnie to około dziewiętnastej było wielkie żarcie.
Aż się odsunąłem od brzegu,nawet nie reagowały na świecenie w nie latarką.
Jeszcze nie widziałem żeby wydry polowały tak agresywnie i bez zważania na człowieka (znaczy siebie mam na myśli) ,bo chyba człowiek jestem.:)
No to miałeś super przygodę i aż zazdroszczę. Ja wyderkę kiedyś podszedłem jak wyszła z pod roztopowego lodu i się kulała tak jakby dla zabawy.:) Piękna chwila i tak przez moment poczułem się jak przyrodnik jakiś.:)
Tutaj też się tak można poczuć.:) Orły, osiołki, osły, gdzieś tam lwy biegają i sam nie wiem co jeszcze...
http://www.youtube.com/watch?v=WZALaQa-k2Y&feature=related
;)
Ja zimą chciałem pstryknąć fotkę wydrze która szpykała na mnie wężowym ruchem głowy mega to było!a ostatnio jak byłem na kropkach przemkła koło mnie jedna cichym spławem!:)
Koledzy podpowiedzcie gdzie w marcu mogę złowić miętusa ? Jeszcze nigdy nie złowiłem tej ryby.
Dodam,że chodzi mi o zalew zegrzyński.
Nie wiem jak na zalewie,u mnie nie bierze wcale.
Dwa wieczory do dwudziestej bez jednego brania.
Nie licząc tego które mi dziś zafundował bóbr,piękne było.:)
Tu poluję.:)
Nie wiem jak na zalewie,u mnie nie bierze wcale.
Dwa wieczory do dwudziestej bez jednego brania.
Nie licząc tego które mi dziś zafundował bóbr,piękne było.:)
Tu poluję.:)
Witam. Co trzeba przyznać bobrom, to to że robią czasami niezłe brania. Prawda Krzysiu?
Nie wiem jak na zalewie,u mnie nie bierze wcale.
Dwa wieczory do dwudziestej bez jednego brania.
Nie licząc tego które mi dziś zafundował bóbr,piękne było.:)
Tu poluję.:)
Zdradzisz mi tajemnice tych niepowodzeń?;) Wiem,że niechcesz się dzielić za bardzo wiedzą ale może byś kiedyś zrobił wyjątek?;)
Ja tak sobie myślę, że chyba filecików nie miałeś i na jakieś dżdżownice albo inne paskudztwo łowiłeś?
Ja miętusy to tylko na kawałek(malutki) rybki łowiłem, a na inne bajery to ani potrząsnięcia nie było.
Robią brania wspaniałe,ale jeszcze żadnego nie zaciąłem.:)
Byłem jednak świadkiem jak jeden z znajomych dokonał tego wyczynu.:)
Nie wiem jak na zalewie,u mnie nie bierze wcale.
Dwa wieczory do dwudziestej bez jednego brania.
Nie licząc tego które mi dziś zafundował bóbr,piękne było.:)
Tu poluję.:)
Zdradzisz mi tajemnice tych niepowodzeń?;) Wiem,że niechcesz się dzielić za bardzo wiedzą ale może byś kiedyś zrobił wyjątek?;)
Ja tak sobie myślę, że chyba filecików nie miałeś i na jakieś dżdżownice albo inne paskudztwo łowiłeś?
Ja miętusy to tylko na kawałek(malutki) rybki łowiłem, a na inne bajery to ani potrząsnięcia nie było.
Filetów nie miałem to prawda.
Jednak miałem np.rosówki.Na rosówki u mnie zawsze brały,przynajmniej małe,a wczoraj i dziś ani puknięcia.Jutro pójdę wcześniej i spróbuję złowić coś na filet niestety małe na robaki też nie biorą.
Robią brania wspaniałe,ale jeszcze żadnego nie zaciąłem.:)
Byłem jednak świadkiem jak jeden z znajomych dokonał tego wyczynu.:)
Mojemu koledze wziął na żywcówkę t.j. nabrał na siebie żyłkę.Żyłeczka była dość gruba,na końcu galanta kotwiczka.Ale miał jazdę! W efekcie na kotwicy została kupa sierści. Trochę mi żal łopatoogona.