21.06., wybrałem się z feederkami na opaskę, aby spróbować dorwać ładnego klenia:)
Z samego rana było kilka fajnych brań, niestety były one bardzo krótkie - 1 bardzo mocne szarpnięcie i koniec.
Około godz. 11 na kuku miałem piękne kleniowe branie, wędka zleciała z podpórki w ułamku sekundy, niestety koszyk wszedł w przybrzeżne kamienie i ryba urwała przypon, następny rzut i tym razem puste zacięcie, kolejny rzut i zacięcie udane, a po krótkich holu wylądowałem na brzegu klenia, którego... złowiłem tydzień temu na ukleję!:)
Na początku nie skojarzyłem go z nim, bo był widocznie grubszy, ale po dokładnych oględzinach na zdjęciach, okazało się, że to ta sama ryba, z tym, że przez miniony tydzień ładnie sobie podżarła:)
Płyń po raz drugi i nie daj się złapać mięsiarzowi!:)
Po namowie wujka, wybrałem się z nim na Gruntowe Drużynowe Zawody Nocne, które odbyły się oczywiście na Odrze z 25 na 26 czerwca:)
Do zawodów podeszliśmy z light"owym nastawieniem, bez "spinania" się, bez napalania się na czołowe lokaty, głównym celem było posiedzenie na rybkach:)
Po wylosowaniu miejsc, udaliśmy się na swoją główkę i zaraz po starcie wujek ma piękne branie i wyjmuje klenia czterdziestaka:) Pod wieczór i ja łowię podobnej wielkości klenia (40 cm). Szału nie ma, Ci co podnęcili sporą ilością zanęty, łowią małe ryby. Ok. godz. 23 mam branie na dendrobenę, czego efektem jest fajny leszcz - 55 cm:) Przez noc cisza, dopiero nad ranem łowię klonka powyżej 30 cm i kilka mniejszych ryb.
Ogłoszenie wyników, puchary rozdane i pozostała jeszcze do oddania statuetka, dla łowcy największej ryby i to, co usłyszałem, mile mnie zaskoczyło: NAJWIEKSZĄ RYBĘ ZAWODÓW ZŁOWIŁ MARIUSZ DROGOŚ, BYŁ TO LESZCZ 2.200 kg (rybka ważyła trochę więcej, ale nie pamiętam, ile to dokładnie było).
Zostałem zaproszony do wzięcia udziału w takich zawodach, i o ile nic się nie zmieni zamierzam wystartować z dziewiątego na dziesiątego lipca, oczywiście na Odrze.
Z 28 na 29 czerwca, wybrałem się z kol. Marcinem na nockę na Odrę w nowe miejsce, aby sprawdzić, co, gdzie i jak Po dojechaniu na miejsce, wpierw zbieramy trochę drewna na ognisko, następnie mały rekonesansik i nie mamy dobrych wieści, na kilku wędkarzy, wszyscy mówią, że jest cienko, jedynie ukleja skubie, następnie udajemy się na jedną z wolnych ostróg, rozkładamy się, feedery do wody (2 kije za sandaczem, 2 za białą rybą), rozpalamy ognicho i jest już godz. 22... Trochę późno, przydałoby się być nad wodą z 4 godzinki wcześniej, ale, jak to mówią, lepiej późno, niż wcale:)
Smażę sobie pierwszą kiełbaskę i mówię do kolegi: JAK MA JAKAŚ RYBA MI PRZESZKODZIĆ W SMAŻENIU, TO NIECH TO BĘDZIE COŚ LEPSZEGO... kilka minut i... jest branie, zacięcie i czuję, że jest coś, ale nie jest to duże, kolega w świetle lampki czołowej widzi rybę i mówi, że jest leszczyk, to ja mu odpowiadam: OBY TO BYŁ KRĄP, bo widziałem, że rybka ma między 30 a 40 cm:)
Podebranie, oświetlenie ryby i... jest krąp na rekord życiowy! Miara pokazuje 36 cm, szybka fota i do wody:)
Ok. godz. 1, kolega ma w końcu branie i wyjmuje 31 cm certę, szkoda tylko, że jest jeszcze w okresie ochronnym przez kilka dni:) Po upływie kolejnej godzinki i ja mam branie, tym razem na brzegu wylądował 50 cm leszcz, smakosz białych robaków:)
Pół godzinki, kolejne branie, jest to mała ryba, ale na szczęście znowu jest to krąp, tym razem 34 cm!:)
Nad wodą siedzieliśmy do ok. godz. 12, złowiliśmy dużo krąpi, z czego większość miała 29 cm, trafił się też ok. 30 cm klonek, a w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na chwilkę (skończyło się na 3 godz.) na opasce, czego efektem były 4 rybki: kolega (leszcz i kleń, obie rybki po około 30 cm), ja (kleń około 40 cm i jaź około 30 cm).
To na pewno będzie tam, gdzie my mieliśmy, bo tam są rozgrywane zawody gruntowe:) Teraz woda ostro podskoczyła, ciekaw jestem, jak będzie przy takim stanie Odry:)
01.07., wybrałem się z Pawłem (gruncik28) i Marcinem na odrzańską opaskę.
To, co zobaczyliśmy, bardzo mile nas zaskoczyło - woda była niesamowicie niska, jak na opaskowego feedera, to nie mogło nas spotkać nic lepszego, woda na wskaźniku sięgała jedynie do 89 cm:)
Koszyki leżały daleko w nurcie, więc miałem nadzieję na dużego zwierza:) Przez cały dzień były brania, niestety przeważały małe pod 40 cm jazie i klenie, czasami trafił się krąp.
Liczyłem też po cichu na brzanę lub certę, którym właśnie skończył się okres ochronny kilka godzin temu i trafiła się ta druga, ale niestety była jedynie wplątana w przypon, więc zaliczyć jej nie mogłem, a szkoda, bo fajna była:)
Zaliczyłem w końcu pierwszy w tym roku kontakt z gruntu z sandaczem, ale niestety puknął 3 razy w ukleję i odpłynął.
co do stanu wody , ja mam odmienne pragnienie :) cały czas czekałem na ok 2m wody , licząc po cichu że w końcu leszczyk ruszy ,:) i się doczekałem ale teraz jest 3, 5 m wody więc znowu jestem uziemiony
Ładny klenik. Miałem podobne i większe jako przyłów łowiąc na wiosnę leszcze. W niedzielę połapałem kilka leszczy( 2 duże ponad 50 cm) i jednego karasia, woda szła strasznie do góry w ciągu kilku godzin jakieś 20 cm do góry wysokość wody szacowałem na jakieś 3 metry i dużo się nie myliłem, 2 tygodnie temu złapałem również koło Ścinawy lecha 64cm. Rekord:)
Muszę wybrać się na nockę ale nie wiem gdzie wtedy szukać dużych ryb, możesz jakoś pomóc???
No to pięknego lecha dorwałeś kol. siwy2934!:) Ja cały czas czekam na tego z 6 z przodu:)
Co do łowienia nocą, to łowię tak samo, jak w dzień, jedyna różnica jest taka, że w nocy od czerwca, mam na ogół jeden kij na drapieżnika, a drugi na białą rybę:)
kol.siwy2934 leszczyk 64 cm :) gratuluję !!! to już nie jest łopata tylko szufla :) Co do nocnego łapania , to ja tak samo jak kolega Mariusz (wedkarz2309) , łowie w tych samych miejscach co za dnia , choć by dlatego że jest już tam zanęcone :) .
Wracając do "przedmiotu sprawy " w blogu Mariusza czyli wypraw z feederami nad Odrę , jakoś nie mogę się w tym roku wstrzelić z odpowiednimi warunkami na łowisku :( .Odra jest albo strasznie niska , albo tak jak wczoraj bardzo wysoka :( i do tego strasznie wieje :( . Widząc tak wysoką wodę zdecydowałem się wyskoczyć wczoraj na starą Odrę do miejscowości Chełm . Masakra , same problemy , zaczynając od tego że w miejscowości Gwizdanów jest remontowany most i nie ma przejazdu ( trzeba szukać objazdu , który nie jest oznakowany ) , kończąc na tym że przejeżdżając przez wał ujrzałem "pojezierze " rozlewiska , wszystkie drogi zalane . W końcu jakoś udało mi się ( przy pomocy miejscowego wędkarza ) odnaleść drogę do miejscówki w której zawsze udawało mi się coś złapać . Wędkowałem od godz. ok 15 do ok 20 , zero brań ! :) Kaszana na maksa . Nie wiem dlaczego nawet uklejka nie skubała , może przez tą pogodę ( cały czas wiało , raz deszcz , raz słońce . Dzisiaj chyba wyskoczę nad Odrę ale do Ścinawy , myślę że nawet prz takim wysokim stanie wody uda się coś wyhaczyć:) (przynajmniej ukleje ) pozdrawiam
Jak byłem w niedzielę z ojcem nad Odrą to poziom wody był ok 3m, jak dojechaliśmy nad naszą główkę to strasznie lało, ale przeczekaliśmy godzinkę i zaczęliśmy wędkować pod brzegiem na spławikówke nie miałem efektów więc postanowiłem rozłożyć karpiówkę ze zwykłą bombką:) i feedera, karpiówka pozwalała mi na oddawanie długich rzutów na pogranicze nurtu i spokojnej wody jest tam znaczący spadek dna, feeder również poszedł w te okolice koszyczki 80g+zanęta. Na efekty nie było trzeba długo czekać kilka minut i pierwsza ryba, mały karasek może 20cm. Następnie padały już leszczyki a na koniec dwa takie po 50. Łowiłem tylko na białe robaki i udało mi się znaleźć kilka czerwonych gdyż zapomniałem z domu, nie brałem kukurydzy konserwowej (i to był mój błąd) bo ta którą mój tato ugotował razem z pszenicą była za twarda na hak i nie mogłem zaciąć ryby, gdy znalazłem dużą rosówkę i założyłem ją na hak wraz z białymi, branie było natychmiastowe- gdy tylko odłożyłem zarzuconą wędkę, bombka oszalał. Gdybym miał porządne czerwone robaki i kuku konserwową to pewnie lepiej bym połapał, ale i tak nie było źle. W ciągu 6 godzin woda podniosła się jakieś 20 cm i zalewała nasze stanowiska:) teraz czekam aż troszkę opadnie bo 3,5 m to za dużo na moje stanowisko- pojadę w tygodniu jeszcze raz bo zanęciłem kukurydzą i pszenicą gotowaną. Mam nadzieje że znowu wpadnie 60.
Pozdrawiam was i dzięki za info o nocnych połowach też poszukam jedną wędką drapieżnika:) Może jakiegoś sumka wyhaczę:)
Aha a objazd przez Rudną do Gwizdanowa jest poprowadzony przez wioskę Brodów. Jak wjeżdżacie do Rudnej to na rondzie w prawo i drogą główną do Brodowa i tam za mostem kolejowym albo prosto do miejscowości Wysokie albo w lewo na pierwszej krzyżówce do Gwizdanowa- wyjeżdża się po dobrej stronie:) za remizą strażacką.
koledzy! bo mnie coś zaraz trafi! Ja wiem, ze chcecie się pochwalić rybami ale....... jest do tego wątek. "Jak było dziś na rybach..." wiec sorry, ale proszę moderatora aby przeniósł wątek do "Jak było dziś na rybach..."pozdrawiamJames
kol . jamesbond , " a niech cię trafi " skoro chcesz :) jak byś potrafił czytać ,dodam ze zrozumieniem to byś się nie czepiał , temat blogu Mariusza brzmi "Odrzańskie feederowanie - relacje z wypraw:)" , więc skoro jest napisane relacje z wypraw to się opisuje te swoje wyprawy , tak ? więcej ten wątek jest już dość długo na forum i nikomu to nie przeszkadza że opisujemy tu swoje wyprawy . Tak więc jak ci nie pasuje to tu nie zaglądaj !!! narka
kol . jamesbond , " a niech cię trafi " skoro chcesz :) jak byś potrafił czytać ,dodam ze zrozumieniem to byś się nie czepiał , temat blogu Mariusza brzmi "Odrzańskie feederowanie - relacje z wypraw:)" , więc skoro jest napisane relacje z wypraw to się opisuje te swoje wyprawy , tak ? więcej ten wątek jest już dość długo na forum i nikomu to nie przeszkadza że opisujemy tu swoje wyprawy . Tak więc jak ci nie pasuje to tu nie zaglądaj !!! narka
facet.... chodzi o to, ze jest taki wątek już gdzie można opisywać swoje wyprawy. A po co dubel? @Miru: racja
tu idziemy tak jakby na skróty , opisujemy wprawy z nad Odry w naszych okolicach , a w wątku " Jak było dziś na rybach..." opisywane są wszystkie wody (a szczeże mówiąc nie interesuje mnie jak ktoś połowił sobie na jakimś bajorku w koziej wulce ) tylko interesuje mnie i nas piszących w tym wątku nasze okolice (region) i wędkowanie na rzece Odrze . pozdrawiam
kol . jamesbond , " a niech cię trafi " skoro chcesz :) jak byś potrafił czytać ,dodam ze zrozumieniem to byś się nie czepiał , temat blogu Mariusza brzmi "Odrzańskie feederowanie - relacje z wypraw:)" , więc skoro jest napisane relacje z wypraw to się opisuje te swoje wyprawy , tak ? więcej ten wątek jest już dość długo na forum i nikomu to nie przeszkadza że opisujemy tu swoje wyprawy . Tak więc jak ci nie pasuje to tu nie zaglądaj !!! narka
facet.... chodzi o to, ze jest taki wątek już gdzie można opisywać swoje wyprawy. A po co dubel? @Miru: racja
Panowie spokojnie żaden dubel, kolega wędkarz 2309 prowadzi swój blog już dosyć długo i dopiero teraz trafiają się ludzie którym się to nie podoba, tutaj możemy spokojnie porozmawiać o wspólnych dla nas okolicach i nie musimy spamować w dziale: " Jak było dziś na rybach"
Zgodzę się w 100% z kol. siemeklub! Również wole czytać ten wątek "Odrzańskie Feederowanie" niż "Jak było dzisiaj na rybach" tutaj opisuje się wyprawy z rzeki wszystkim znanej. Złowienie ryby w Odrze to jest coś a łowienie w stawie u wujka czy gdzieś indziej (łowiska komercyjne...) to zbytnio mnie nie ciekawi...
Właśnie wróciłem z nad Odry w okolicy Ścinawy (musiałem się ewakuować z główki , bo woda szybko przybrała) . Rybki dzisiaj ( w końcu ) współpracowały :) , na początku wędkowałem na dwa feedery z nastawieniem na leszcza , później jeden poszedł na trupka . Wędkowałem w godzinach popołudniowych 14 - 19. Wynik trzy leszcze takie ok 50cm + , dwa w przedziale 30-40 cm, dwa krąpie 20-30 cm i jeden kleń 34cm , na trupka zero brań :( . Przynętą nr 1 okazały się białe robaki , nr 2 kuku. Miałem jeszcze kilka ładnych brań , ale niezaciętych . Wypad udany , oby takich jak najwięcej :) i żeby Odra trochę opadła :) pozdrawiam
08.07., wybrałem się z Pawłem (gruncik28) na Odrę w okolice zapory w Wałach, ale niestety rybka wgl. nie żerowała, gdyż 3 leszczyki (ok. 45 cm + 2 x ok. 35 cm), jakie udało nam sie skusić do brania, pobierały przynętę delitakniej, niż ukleja.
Gratuluję Wam koledzy złowionych rybek i powodzenia w kolejnych wypadach nad naszą Odrę!:)
Zeszłej nocy ( do godz 3 :00) polowałem z feederkami na lescze - Efekt - Dwie sztuki powyżej 2 Kg i dwie około 1 kg , oprócz tego pare krąpi no i zapsutych pięknych brań ;) . Ogólnie jak to się mówi " średnio na jeża " ...ale liczy sie sam wypad nad wode ---reszta to tylko dodatek ....Pozdrawiam
Zeszłej nocy ( do godz 3 :00) polowałem z feederkami na lescze - Efekt - Dwie sztuki powyżej 2 Kg i dwie około 1 kg , oprócz tego pare krąpi no i zapsutych pięknych brań ;) . Ogólnie jak to się mówi " średnio na jeża " ...ale liczy sie sam wypad nad wode ---reszta to tylko dodatek ....Pozdrawiam
Wczoraj wybrałem się na chwilę z feederami nad Odrę .Wędkowałem od ok 18 do 21, efektem czego był leszcz 53cm i pięć krąpi takich po 30 + . Na ukleję nic nie chciało się połakomić :( , słabo w tym roku w połowach na trupka , praktycznie cały czas jedną wędkę mam zarzuconą na trupka i jeszcze ani jednego drapieżnika .
Mam jeszcze takie pytanie : Napiszcie czy zdarzyło wam się w tym roku złowić kiełbia ? W poprzednich latach kiełbi było chyba tyle co uklejki , a w tym roku jeszcze ani jednego nie złapałem .Zastanawiam się czy przez zimę , i przez tą wysoką wodę aż tak zmieniło się dno że kiełbie z tej miejscóewki się przeniosły gdzieś indziej , czy poprostu jeszcze kiełb tak intensywnie nie żeruje ? pozdrawiam
w odpowiedzi na Twoje pytanie... powiem Ci że też to zauważyłem... kiełbi jest zdecydowanie mniej, w zeszłym sezonie bardzo często kusiły sie na białego robaczka szczególnie na kamienistym dnie... a w tym roku złapałem 2 lub 3 sztuki wiec tyle co nic troszkę żałuje bo w zeszłym sezonie zaliczyłem ładnego okonia na trupka z kiełbia.
Moim zdaniem może jakość wody im nie odpowiada i zmieniły miejsce. Bo z tego co wiem Kiełb woli czystsze wody.
Racja Panowie kiełbi jest o wiele mniej, ja jeszcze nie złapałem ani jednego a kilkanaście wypadów już było.
Siedziałem nad Odrą z piątku na sobotę, zaliczyłem kolejną nockę ale niestety bez brań, ani jednego skubnięcia, wieczorem w piątek kilka brań małe leszcze i krąpie, w nocy kompletne zero jak również w sobotni poranek totalna porażka. Mam nadzieję że miało to coś wspólnego z opadaniem poziomu wody w Odrze, bo przez czas mojego wędkowania woda spadła jakieś 70 cm.
Drużynowe zawody nocne z dziewiątego na dziesiątego lipca odbyły się na Odrze, około trzech kilometrów za Przyborowem.
Pogoda dopisała, tylko nad ranem około dwóch godzin przed końcem zawodów zaczęło padać, grzmieć, i zawody kończyliśmy w deszczu.
Godzina 18-00 początek zawodów pierwsze rzuty i pierwsze brania. Na początek brała płotka, potem kolegom z drużyny w łowisko weszła uklejka (niepunktowana) i kiełb, i tak niestety mieli do końca zawodów. Ja do wieczora łowiłem małe leszczyki, płotki i krąpie. (za dużo tego nie było ) Dwie większe sztuki spadły z haka, nie wiem czemu, ale zaraz znalazłem stare sprawdzone haki i je wymieniłem. Największa moja ryba podczas zawodów to leszczyk 52 dkg. Mój wynik to 2200, razem drużyny 2800 co dało nam dziewiąte miejsce na 18 drużyn. Największa ryba zawodów leszcz około dwóch kilo dokładnie nie pamiętam.
W nocy tylko jedno branie, niewymiarowy sum. Dopiero od 4-30 coś się na chwile ruszyło. Druga wędka rzucona cały czas na trupka bez efektów. Poziom wody na początek zawodów według POGODYNKI 182 cm. na koniec 206 cm.
Szkoda mi tylko jednej z tych dwóch większych rybek co mi po krótkim holu spadły z haka, bo ta jedna ładnie walczyła.
To fakt, kiełbi w tym roku bardzo mało. Co do trupka, to też od czerwca mam bardzo często na jednym kiju żywą, martwą lub pół ukleji i zanotowałem tylko jeden kontakt z rybą.
Natomiast co do zawodów, to poproszę kolegę Pawła (gruncik28), który też startował w tych zawodach, aby też zdał szczegółową relację:)
Łukasz, łowiłeś standardowo na głębokich główkach?:)
Niestety dzisiaj mi za badzo nie pasuje, a szkoda:( Połamania, bo na drapieżnika pogoda dobra:)
Jak bedziesz łowił z opadu i będziesz miał puste zacięcia, a ślady po zębach bedą w okolicach główki jigowej, to zastosuj mniejszy hak, to powinno rozwiązać problem, wtedy więcej ryb się zapina, jak biją od przodu:)
witam byłem dzisiaj na Odrze , od ok16 do ok 20 :30 . Brała tylko ukleja :( ( parno i gorąco , woda opadała) i miłe zaskoczenie ok 19-tej , na wędkę na której miałem niedużego trupka , potężne uderzenie i odjazd (żyłka z kołowrotka schodziła jak szalona ) , po chwili walki na brzegu melduje się Kleń 47 cm . pozdrawiam
Ooo, gratuluję, piękna ryba!:) Ostatnio coraz częściej słyszę o łowionych kleniach na ukleję:)
Byłem na nocce z pt., na sob., z Pawłem (gruncik28) i Danielem (danieleklubin), na jednej z odrzańskich główek. Nielam cały czas brały krąpie (do 32 cm), trafiło się też kilka leszczyków (do ok. 40 cm), trafił się w nocy malutki sumek, nie było dużych ryb. Miałem jedno piękne branie, musiała być to na prawdę duża ryba, bo siła, jaką pokazała podczas brania, była niesamowita, pierwszy raz się z takim czymś spotkałem (np. brania kleni po 50 cm, to pikuś), feeder dla tej ryby, to była dosłownie zapałka, chciała go wciągnąć do wody, ale kij zatrzymał się na ostatniej przelotce na podpórce i wtedy zaczęła wyciągać żyłkę z kołowrotka, ale siła była tak duża, że zaczęła wyrywać z ziemi podpórkę, wtedy chwyciłem kij do ręki (to wszystko działo się w ułamku sekundy), ale niestety rybsko szybko się spieło z małego haczyka.
W środę (20.07.), miało padać cały dzień, ale do godz. 15, nie spadła ani jedna kropla, więc wyskoczyłem z feederkami na opaskę. Zanim wyjechałem z Lubina, to oczywiście zaczął padać deszcz..., ale odwrotu już nie było oczywiście:) Na dzień dobry, zanim zdążyłem zarzucić drugi kijek, przywalił klonek (ok. 35 cm), później się rozpadało na całego (oraz zaczęło nieźle błyskach i grzmieć), więc byłem zmuszony przenieść się pod most, gdzie przez cały czas brały krąpie (20-30 cm). Pod koniec, gdy zaczęło się ściemniać, przywaliły dwa jaziulki (35-40 cm), a gdy już się pakowałem, pokusił się ładny krąpik - 35 cm:)
Byłbym zapomniał:) Klonek, którego udało mi się złowić na początku, miał darowane życie minimum drugi raz:) Najprawdopodobniej złowił go ktoś na mikrusa lekkim spinningiem i to całkiem niedawno, świadczył o tym ślad na wardze:)
W poniedziałek (14.08.), wybrałem się wraz z Danielem (danieleklubin), z feederkami nad Odrę. Rybka przez cały czas dosyć fajnie brała, w międzyczasie mieliśmy kontrolę z PSRu.
Ogólnie złowiliśmy sporo rybek, były to głównie leszcze (ok. 15 sztuk, w przedziale 45-52 cm), oraz jazie (ok. 10 sztuk, w przedziale 40-43 cm), ale udało mi się też w końcu złowić pierwszego w tym roku, wymiarowego sandacza:)
Wraz z Pawłem (gruncik28) i Patrykiem, wybraliśmy się na nockę (śr-czw). Niestety intensywne opady deszczu w Czechach spowodowały, że Odra niosła ze sobą dosyć dużą, podeszczową wodę i trafiliśmy akurat na punkt kulminacyjny owej "fali", gdzie woda podniosła się bardzo szybko o ponad 1,5 m, więc na ryby jechaliśmy z mieszanymi uczuciami.
Cała noc przebiegła tak, jak podejrzewaliśmy, ani jednego brania, ale nad ranem, woda zaczęła opadać i Paweł zanotował pierwsze, delikatne branko, które skończyło się wyholowaniem leszcza, który miał niespełna 50 cm:) Po jakimś czasie, zanotował kolejne branie i tym razem skończyło się to jego życiówką - 54 cm:)
Siedzieliśmy do godz. 10, do końca złowiliśmy jeszcze po 2 leszcze, 3 mieściły się w granicach 45-50 cm, jeden był nieco mniejszy.
Na koniec, gdy się pakowaliśmy i Paweł miał ostatnie branie (leszcz 47 cm), a inny wędkarz już się ustawiał na naszym miejscu, zaistniała śmieszna, a zarazem przykra, ale niestety prawdziwa, sytuacja... Nasz podbierak był już spakowany, więc Paweł powiedział do w/w wędkarza: NIE OBRAZI SIĘ PAN, JAK SKORZYSTAM Z PANA PODBIERAKA? A ten wędkarz na to odp.: NIE MA SPRAWY, OD RAZU GO DO SIATY WEZMĘ. Gdy Paweł to usłyszał, odłożył prędko podbierak i zdecydował się podebrać rybę ręką, gdy właściciel podbieraka to zobaczył, chwycił szybko za podbierak i gdy Paweł był w momencie podbierania leszcza ręką, wpakował rybę do podbieraka i go wyjął. Podczas wyczepiania haczyka z pyszczka ryby, wspomniany wędkarz już czekał z siatą na rybę. Gdy Paweł zrobił ruch w stronę wody, złapał tego leszcza i chciał mu go wyrwać i powiedział: DAJ, Paweł na to: NIE, : NO DAJ GO KUR**, : NIE, JA GO WYPUSZCZAM, w końcu puścił rybę i Paweł mógł spokojnie wypuścić zdobycz, a "wędkarz" jeszcze dopowiedział: KUR**, SZKODA RYBY...
Tym ostatnim zdaniem rozwalił mnie niesamowicie...
Gratulacje pięknych rybek i życiówki..! Życzę jeszcze większych i jak najmniej takich sąsiadów wędkarzy:))) Rzeczywiście szkoda takiej ryby:))))Mógł za nią jak wydra wskoczyć do wody:) Pozdrawiam:)
Witam koledzy.Gratuluje udanego połowu a jednak w porcie można jeszcze połowic.Co do tego przykrego incydentu to na miejscu Pawła wypuścił bym tego gościa razem z tym pięknym leszczem!!! Marku te twoje bagna to zajefajna ostoja przyrody i spokoju,tylko pozazdrościc takiego miejsca a ten gościu który wyrywał zaczepy sam chyba nie wie co robi z takim pięknym miejscem ludziom wszystko przeszkadza jest coś fajnego to trzeba to od razu zniszczyc i zdewastowac a potem biadolic że niema gdzie połapac albo że nic nie bierze.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Witam koledzy.Gratuluje udanego połowu a jednak w porcie można jeszcze połowic.Co do tego przykrego incydentu to na miejscu Pawła wypuścił bym tego gościa razem z tym pięknym leszczem!!! Marku te twoje bagna to zajefajna ostoja przyrody i spokoju,tylko pozazdrościc takiego miejsca a ten gościu który wyrywał zaczepy sam chyba nie wie co robi z takim pięknym miejscem ludziom wszystko przeszkadza jest coś fajnego to trzeba to od razu zniszczyc i zdewastowac a potem biadolic że niema gdzie połapac albo że nic nie bierze.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Witaj Emil,,,Nie to nie tak:) To mój przyjaciel zaczepił o to samo co ja kiedyś i zerwałem spławik a później błystkę na czymś tam w wodzie wiec mówię wskakuj chłopie bo woda ciepła,:)))Więc go ochrzciłem :)))) Przy okazji odzyskałem swój spławiczek i błystkę:))))) W ogóle to ja sam często po nich buszuje:)
Sobota 20-08-2011 Raków Przed wieczorem jeden krąp około 30cm. Noc Na czerwonego i rosówkę niewymiarowe sumy Na trupka do rana nic Niedziela 21-08-2011 Rano rybka ładnie się spławiała + widowiskowe ataki bolenia Pierwsze poranne branie brzana (niewymiarowa) Do godziny 10-00 osiem krąpi 30-35 cm Woda stabilna niewielkie wahania.
Pierwsze plany były takie, że jadę na nockę 24-25.08., ale się
pozmieniało, więc postanowiłem, że wstanę w środę (dziś) o 2 nad ranem,
żeby być na miejscu przed świtem i posiedzieć, aż się ściemni, ale tak
sobie myślę, myślę i wymyśliłem, że szybko się spakuję i pojadę już
teraz (wtorkowy wieczór) i tak też zrobiłem.
Na miejscu byłem po godz. 20, szybki rozpakunek i już kije w wodzie, jeden za białą rybą, drugi za sandaczem.
Mijają godziny, brań nie ma, ryby żerują przy powierzchni, aż miło,
bobry urządzają sobie nocne harce, a komary (ba, miliony, miliardy
komarów) przeszkadzają na tyle skutecznie, że nie da się po prostu
usiedzieć w miejscu, pomimo, iż mam na sobie moskitierę.
Ok. 5 się zaczyna rozjaśniać, więc po raz kolejny przerzucam kije i zaraz
pojawia się jeden wędkarz, po chwili drugi i jest fajne branko na białe
robaki, które niestety kończy się pustym zacięciem.
Za chwilę kolejne branie, i czuję, że to będzie coś już nie najmniejszego i
bardzo bym chciał skończyć hol szczęśliwie, bo jest to nowe miejsce, na
którym łowię pierwszy raz:)
Przy brzegu nagle mocne pociągnięcie kija i krótki odjazd, aż zagrał
hamulec i byłem niemal pewny, że nie jest to gatunek, który poławiam
regularnie, ryba się pojawia na powierzchni i... jest brzana, w końcu,
po 2 latach przerwy!:)
Nie duża, ale wymiar będzie, jeszcze trochę poszalała i w końcu wylądowała na brzegu:)
W międzyczasie podszedł jeden z wędkarzy, więc go poprosiłem o zrobienie zdjęcia:)
Szybko się zapoznałem z tym wędkarzem (Paweł, lat 20) i się do mnie przeniósł, było chociaż raźniej:)
Kolejny rzut z białymi i jest kolejne branko i mówię: CHYBA NASTĘPNA
BRZANA, ALE TA BĘDZIE MNIEJSZA, holuję ją i czekam na moment, aż zrobi
przy brzegu zryw, ale niestety się go nie doczekałem, więc zacząłem
wątpić, czy to brzana i po chwili się okazuje, że na białe robaki
przywalił... szczupak!:)
Duży nie był, raptem kilka centymetrów większy od brzany, ale zaskoczył miło:)
I jeszcze jeden rzut z białymi, branko i na brzegu ląduje... sandacz!:)
Trochę mniejszy od wcześniejszych rybek:)
Do końca dnia brały już tylko same małe rybki, do 30kilku cm, były to leszczyki, krąpiki, płotki, klonki, jaziki...:)
Dzień uznaję za udany, gdyż bardzo dawno nie złowiłem już brzany i przypomniała mi, jaką ona dysponuje siłą, za co wielki szacunek dla niej!:)
Od kilku dni dochodziły mnie słuchy, że słabo na Odrze z rybką, więc pojechałem na nockę z pt. na sob., aby to sprawdzić...
I faktycznie, przez około dobę, nie udało się złowić nic konkretnego, na wszelkiego rodzaju robactwa, cały czas (oprócz nocy) brały kiełbie, a kukurydzę powoli zeskubywały z haków i udało się złowić na ziarna jedynie kilka krąpi i płotek, ale tylko do ok. 25 cm.
Gdy widziałem, że skubie kolejny drobiazg, nie ruszałem wędki, wolałem dokończyć nosić drzewo i w tym czasie, na kiełbia, który wziął na jeden z zestawów, skusił się mały (ok. 30 cm) sandałek, a pod koniec łowienia, na kolorowe, skusiła się malutka (też ok. 30 cm) brzana.
21.06., wybrałem się z feederkami na opaskę, aby spróbować dorwać ładnego klenia:)
Z samego rana było kilka fajnych brań, niestety były one bardzo krótkie - 1 bardzo mocne szarpnięcie i koniec.
Około godz. 11 na kuku miałem piękne kleniowe branie, wędka zleciała z podpórki w ułamku sekundy, niestety koszyk wszedł w przybrzeżne kamienie i ryba urwała przypon, następny rzut i tym razem puste zacięcie, kolejny rzut i zacięcie udane, a po krótkich holu wylądowałem na brzegu klenia, którego... złowiłem tydzień temu na ukleję!:)
Na początku nie skojarzyłem go z nim, bo był widocznie grubszy, ale po dokładnych oględzinach na zdjęciach, okazało się, że to ta sama ryba, z tym, że przez miniony tydzień ładnie sobie podżarła:)
Płyń po raz drugi i nie daj się złapać mięsiarzowi!:)
Po namowie wujka, wybrałem się z nim na Gruntowe Drużynowe Zawody Nocne, które odbyły się oczywiście na Odrze z 25 na 26 czerwca:)
Do zawodów podeszliśmy z light"owym nastawieniem, bez "spinania" się, bez napalania się na czołowe lokaty, głównym celem było posiedzenie na rybkach:)
Po wylosowaniu miejsc, udaliśmy się na swoją główkę i zaraz po starcie wujek ma piękne branie i wyjmuje klenia czterdziestaka:)
Pod wieczór i ja łowię podobnej wielkości klenia (40 cm).
Szału nie ma, Ci co podnęcili sporą ilością zanęty, łowią małe ryby.
Ok. godz. 23 mam branie na dendrobenę, czego efektem jest fajny leszcz - 55 cm:)
Przez noc cisza, dopiero nad ranem łowię klonka powyżej 30 cm i kilka mniejszych ryb.
Ogłoszenie wyników, puchary rozdane i pozostała jeszcze do oddania statuetka, dla łowcy największej ryby i to, co usłyszałem, mile mnie zaskoczyło: NAJWIEKSZĄ RYBĘ ZAWODÓW ZŁOWIŁ MARIUSZ DROGOŚ, BYŁ TO LESZCZ 2.200 kg (rybka ważyła trochę więcej, ale nie pamiętam, ile to dokładnie było).
Fotkę z leszczem można zobaczyć tutaj: http://www.wedkuje.pl/fotka-wedkarska,leszcz,167057 :)
Nagroda za rybkę zawodów:)
Gratuluje! Bardzo ładny Leszcz! Oraz gratuluje ładnych kleni!
Gratulacje !!!
Zostałem zaproszony do wzięcia udziału w takich zawodach, i o ile nic się nie zmieni zamierzam wystartować z dziewiątego na dziesiątego lipca, oczywiście na Odrze.
Kol. szczupi, a gdzie będą te zawody?:)
Jak jest tam szansa złowienia suma, to osobiście bym się za nim ustawił:)
Przy odrobinie szczęścia, zawody wygrane jedną rybą:)
Powodzenia!:)
Z 28 na 29 czerwca, wybrałem się z kol. Marcinem na nockę na Odrę w nowe miejsce, aby sprawdzić, co, gdzie i jak
Po dojechaniu na miejsce, wpierw zbieramy trochę drewna na ognisko, następnie mały rekonesansik i nie mamy dobrych wieści, na kilku wędkarzy, wszyscy mówią, że jest cienko, jedynie ukleja skubie, następnie udajemy się na jedną z wolnych ostróg, rozkładamy się, feedery do wody (2 kije za sandaczem, 2 za białą rybą), rozpalamy ognicho i jest już godz. 22...
Trochę późno, przydałoby się być nad wodą z 4 godzinki wcześniej, ale, jak to mówią, lepiej późno, niż wcale:)
Smażę sobie pierwszą kiełbaskę i mówię do kolegi: JAK MA JAKAŚ RYBA MI PRZESZKODZIĆ W SMAŻENIU, TO NIECH TO BĘDZIE COŚ LEPSZEGO... kilka minut i... jest branie, zacięcie i czuję, że jest coś, ale nie jest to duże, kolega w świetle lampki czołowej widzi rybę i mówi, że jest leszczyk, to ja mu odpowiadam: OBY TO BYŁ KRĄP, bo widziałem, że rybka ma między 30 a 40 cm:)
Podebranie, oświetlenie ryby i... jest krąp na rekord życiowy!
Miara pokazuje 36 cm, szybka fota i do wody:)
Ok. godz. 1, kolega ma w końcu branie i wyjmuje 31 cm certę, szkoda tylko, że jest jeszcze w okresie ochronnym przez kilka dni:)
Po upływie kolejnej godzinki i ja mam branie, tym razem na brzegu wylądował 50 cm leszcz, smakosz białych robaków:)
Pół godzinki, kolejne branie, jest to mała ryba, ale na szczęście znowu jest to krąp, tym razem 34 cm!:)
Nad wodą siedzieliśmy do ok. godz. 12, złowiliśmy dużo krąpi, z czego większość miała 29 cm, trafił się też ok. 30 cm klonek, a w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na chwilkę (skończyło się na 3 godz.) na opasce, czego efektem były 4 rybki: kolega (leszcz i kleń, obie rybki po około 30 cm), ja (kleń około 40 cm i jaź około 30 cm).
Krąp 36 cm:)
W Ścinawie prawdopodobnie za mostem w lewo dokładnie nic więcej nie wiem zostałem zaproszony i czekam tylko na info czy dojdą do skutku czy nie.
Kol. szczupi, a gdzie będą te zawody?:)
Jak jest tam szansa złowienia suma, to osobiście bym się za nim ustawił:)
Przy odrobinie szczęścia, zawody wygrane jedną rybą:)
Powodzenia!:)
To na pewno będzie tam, gdzie my mieliśmy, bo tam są rozgrywane zawody gruntowe:)
Teraz woda ostro podskoczyła, ciekaw jestem, jak będzie przy takim stanie Odry:)
Połamania feederów i czekam na relację!:)
01.07., wybrałem się z Pawłem (gruncik28) i Marcinem na odrzańską opaskę.
To, co zobaczyliśmy, bardzo mile nas zaskoczyło - woda była niesamowicie niska, jak na opaskowego feedera, to nie mogło nas spotkać nic lepszego, woda na wskaźniku sięgała jedynie do 89 cm:)
Koszyki leżały daleko w nurcie, więc miałem nadzieję na dużego zwierza:)
Przez cały dzień były brania, niestety przeważały małe pod 40 cm jazie i klenie, czasami trafił się krąp.
Liczyłem też po cichu na brzanę lub certę, którym właśnie skończył się okres ochronny kilka godzin temu i trafiła się ta druga, ale niestety była jedynie wplątana w przypon, więc zaliczyć jej nie mogłem, a szkoda, bo fajna była:)
Zaliczyłem w końcu pierwszy w tym roku kontakt z gruntu z sandaczem, ale niestety puknął 3 razy w ukleję i odpłynął.
Największa rybka dnia - kleń 41 cm:)
co do stanu wody , ja mam odmienne pragnienie :) cały czas czekałem na ok 2m wody , licząc po cichu że w końcu leszczyk ruszy ,:)
i się doczekałem ale teraz jest 3, 5 m wody więc znowu jestem uziemiony
Ładny klenik. Miałem podobne i większe jako przyłów łowiąc na wiosnę leszcze. W niedzielę połapałem kilka leszczy( 2 duże ponad 50 cm) i jednego karasia, woda szła strasznie do góry w ciągu kilku godzin jakieś 20 cm do góry wysokość wody szacowałem na jakieś 3 metry i dużo się nie myliłem, 2 tygodnie temu złapałem również koło Ścinawy lecha 64cm. Rekord:)
Muszę wybrać się na nockę ale nie wiem gdzie wtedy szukać dużych ryb, możesz jakoś pomóc???
No to pięknego lecha dorwałeś kol. siwy2934!:)
Ja cały czas czekam na tego z 6 z przodu:)
Co do łowienia nocą, to łowię tak samo, jak w dzień, jedyna różnica jest taka, że w nocy od czerwca, mam na ogół jeden kij na drapieżnika, a drugi na białą rybę:)
kol.siwy2934 leszczyk 64 cm :) gratuluję !!! to już nie jest łopata tylko szufla :)
Co do nocnego łapania , to ja tak samo jak kolega Mariusz (wedkarz2309) , łowie w tych samych miejscach co za dnia , choć by dlatego że jest już tam zanęcone :) .
Wracając do "przedmiotu sprawy " w blogu Mariusza czyli wypraw z feederami nad Odrę , jakoś nie mogę się w tym roku wstrzelić z odpowiednimi warunkami na łowisku :( .Odra jest albo strasznie niska , albo tak jak wczoraj bardzo wysoka :( i do tego strasznie wieje :( . Widząc tak wysoką wodę zdecydowałem się wyskoczyć wczoraj na starą Odrę do miejscowości Chełm . Masakra , same problemy , zaczynając od tego że w miejscowości Gwizdanów jest remontowany most i nie ma przejazdu ( trzeba szukać objazdu , który nie jest oznakowany ) , kończąc na tym że przejeżdżając przez wał ujrzałem "pojezierze " rozlewiska , wszystkie drogi zalane .
W końcu jakoś udało mi się ( przy pomocy miejscowego wędkarza ) odnaleść drogę do miejscówki w której zawsze udawało mi się coś złapać . Wędkowałem od godz. ok 15 do ok 20 , zero brań ! :)
Kaszana na maksa . Nie wiem dlaczego nawet uklejka nie skubała , może przez tą pogodę ( cały czas wiało , raz deszcz , raz słońce .
Dzisiaj chyba wyskoczę nad Odrę ale do Ścinawy , myślę że nawet prz takim wysokim stanie wody uda się coś wyhaczyć:) (przynajmniej ukleje )
pozdrawiam
Jak byłem w niedzielę z ojcem nad Odrą to poziom wody był ok 3m, jak dojechaliśmy nad naszą główkę to strasznie lało, ale przeczekaliśmy godzinkę i zaczęliśmy wędkować pod brzegiem na spławikówke nie miałem efektów więc postanowiłem rozłożyć karpiówkę ze zwykłą bombką:) i feedera, karpiówka pozwalała mi na oddawanie długich rzutów na pogranicze nurtu i spokojnej wody jest tam znaczący spadek dna, feeder również poszedł w te okolice koszyczki 80g+zanęta. Na efekty nie było trzeba długo czekać kilka minut i pierwsza ryba, mały karasek może 20cm. Następnie padały już leszczyki a na koniec dwa takie po 50. Łowiłem tylko na białe robaki i udało mi się znaleźć kilka czerwonych gdyż zapomniałem z domu, nie brałem kukurydzy konserwowej (i to był mój błąd) bo ta którą mój tato ugotował razem z pszenicą była za twarda na hak i nie mogłem zaciąć ryby, gdy znalazłem dużą rosówkę i założyłem ją na hak wraz z białymi, branie było natychmiastowe- gdy tylko odłożyłem zarzuconą wędkę, bombka oszalał. Gdybym miał porządne czerwone robaki i kuku konserwową to pewnie lepiej bym połapał, ale i tak nie było źle. W ciągu 6 godzin woda podniosła się jakieś 20 cm i zalewała nasze stanowiska:) teraz czekam aż troszkę opadnie bo 3,5 m to za dużo na moje stanowisko- pojadę w tygodniu jeszcze raz bo zanęciłem kukurydzą i pszenicą gotowaną. Mam nadzieje że znowu wpadnie 60.
Pozdrawiam was i dzięki za info o nocnych połowach też poszukam jedną wędką drapieżnika:) Może jakiegoś sumka wyhaczę:)
Aha a objazd przez Rudną do Gwizdanowa jest poprowadzony przez wioskę Brodów. Jak wjeżdżacie do Rudnej to na rondzie w prawo i drogą główną do Brodowa i tam za mostem kolejowym albo prosto do miejscowości Wysokie albo w lewo na pierwszej krzyżówce do Gwizdanowa- wyjeżdża się po dobrej stronie:) za remizą strażacką.
koledzy! bo mnie coś zaraz trafi! Ja wiem, ze chcecie się pochwalić rybami ale....... jest do tego wątek. "Jak było dziś na rybach..."
wiec sorry, ale proszę moderatora aby przeniósł wątek do "Jak było dziś na rybach..."pozdrawiamJames
i tak btw: jak chcesz kolego opisywać tylko swoje wypady to może filietony na blogu pisać.pozdrawiamJames
kol . jamesbond , " a niech cię trafi " skoro chcesz :)
jak byś potrafił czytać ,dodam ze zrozumieniem to byś się nie czepiał ,
temat blogu Mariusza brzmi "Odrzańskie feederowanie - relacje z wypraw:)" , więc skoro jest napisane relacje z wypraw to się opisuje te swoje wyprawy , tak ? więcej ten wątek jest już dość długo na forum i nikomu to nie przeszkadza że opisujemy tu swoje wyprawy .
Tak więc jak ci nie pasuje to tu nie zaglądaj !!!
narka
i tak btw: jak chcesz kolego opisywać tylko swoje wypady to może filietony na blogu pisać. pozdrawiam James
Nie denerwuj się Bond, szkoda nerwów :)
kol . jamesbond , " a niech cię trafi " skoro chcesz :)
jak byś potrafił czytać ,dodam ze zrozumieniem to byś się nie czepiał ,
temat blogu Mariusza brzmi "Odrzańskie feederowanie - relacje z wypraw:)" , więc skoro jest napisane relacje z wypraw to się opisuje te swoje wyprawy , tak ? więcej ten wątek jest już dość długo na forum i nikomu to nie przeszkadza że opisujemy tu swoje wyprawy .
Tak więc jak ci nie pasuje to tu nie zaglądaj !!!
narka
facet.... chodzi o to, ze jest taki wątek już gdzie można opisywać swoje wyprawy. A po co dubel?
@Miru: racja
tu idziemy tak jakby na skróty , opisujemy wprawy z nad Odry w naszych okolicach , a w wątku
" Jak było dziś na rybach..." opisywane są wszystkie wody (a szczeże mówiąc nie interesuje mnie jak ktoś połowił sobie na jakimś bajorku w koziej wulce ) tylko interesuje mnie i nas piszących w tym wątku nasze okolice (region) i wędkowanie na rzece Odrze .
pozdrawiam
kol . jamesbond , " a niech cię trafi " skoro chcesz :)
jak byś potrafił czytać ,dodam ze zrozumieniem to byś się nie czepiał ,
temat blogu Mariusza brzmi "Odrzańskie feederowanie - relacje z wypraw:)" , więc skoro jest napisane relacje z wypraw to się opisuje te swoje wyprawy , tak ? więcej ten wątek jest już dość długo na forum i nikomu to nie przeszkadza że opisujemy tu swoje wyprawy .
Tak więc jak ci nie pasuje to tu nie zaglądaj !!!
narka
facet.... chodzi o to, ze jest taki wątek już gdzie można opisywać swoje wyprawy. A po co dubel?
@Miru: racja
Panowie spokojnie żaden dubel, kolega wędkarz 2309 prowadzi swój blog już dosyć długo i dopiero teraz trafiają się ludzie którym się to nie podoba, tutaj możemy spokojnie porozmawiać o wspólnych dla nas okolicach i nie musimy spamować w dziale: " Jak było dziś na rybach"
Zgodzę się w 100% z kol. siemeklub! Również wole czytać ten wątek "Odrzańskie Feederowanie" niż "Jak było dzisiaj na rybach" tutaj opisuje się wyprawy z rzeki wszystkim znanej. Złowienie ryby w Odrze to jest coś a łowienie w stawie u wujka czy gdzieś indziej (łowiska komercyjne...) to zbytnio mnie nie ciekawi...
Właśnie wróciłem z nad Odry w okolicy Ścinawy (musiałem się ewakuować z główki , bo woda szybko przybrała) .
Rybki dzisiaj ( w końcu ) współpracowały :) , na początku wędkowałem na dwa feedery z nastawieniem na leszcza , później jeden poszedł na trupka .
Wędkowałem w godzinach popołudniowych 14 - 19. Wynik trzy leszcze takie ok 50cm + , dwa w przedziale 30-40 cm, dwa krąpie 20-30 cm i jeden kleń 34cm , na trupka zero brań :( . Przynętą nr 1 okazały się białe robaki , nr 2 kuku.
Miałem jeszcze kilka ładnych brań , ale niezaciętych .
Wypad udany , oby takich jak najwięcej :) i żeby Odra trochę opadła :)
pozdrawiam
08.07., wybrałem się z Pawłem (gruncik28) na Odrę w okolice zapory w Wałach, ale niestety rybka wgl. nie żerowała, gdyż 3 leszczyki (ok. 45 cm + 2 x ok. 35 cm), jakie udało nam sie skusić do brania, pobierały przynętę delitakniej, niż ukleja.
Gratuluję Wam koledzy złowionych rybek i powodzenia w kolejnych wypadach nad naszą Odrę!:)
Zeszłej nocy ( do godz 3 :00) polowałem z feederkami na lescze - Efekt - Dwie sztuki powyżej 2 Kg i dwie około 1 kg , oprócz tego pare krąpi no i zapsutych pięknych brań ;) . Ogólnie jak to się mówi " średnio na jeża " ...ale liczy sie sam wypad nad wode ---reszta to tylko dodatek ....Pozdrawiam
Zeszłej nocy ( do godz 3 :00) polowałem z feederkami na lescze - Efekt - Dwie sztuki powyżej 2 Kg i dwie około 1 kg , oprócz tego pare krąpi no i zapsutych pięknych brań ;) . Ogólnie jak to się mówi " średnio na jeża " ...ale liczy sie sam wypad nad wode ---reszta to tylko dodatek ....Pozdrawiam
Wczoraj wybrałem się na chwilę z feederami nad Odrę .Wędkowałem od ok 18 do 21, efektem czego był leszcz 53cm i pięć krąpi takich po 30 + .
Na ukleję nic nie chciało się połakomić :( , słabo w tym roku w połowach na trupka , praktycznie cały czas jedną wędkę mam zarzuconą na trupka i jeszcze ani jednego drapieżnika .
Mam jeszcze takie pytanie :
Napiszcie czy zdarzyło wam się w tym roku złowić kiełbia ? W poprzednich latach kiełbi było chyba tyle co uklejki , a w tym roku jeszcze ani jednego nie złapałem .Zastanawiam się czy przez zimę , i przez tą wysoką wodę aż tak zmieniło się dno że kiełbie z tej miejscóewki się przeniosły gdzieś indziej , czy poprostu jeszcze kiełb tak intensywnie nie żeruje ?
pozdrawiam
w odpowiedzi na Twoje pytanie... powiem Ci że też to zauważyłem... kiełbi jest zdecydowanie mniej, w zeszłym sezonie bardzo często kusiły sie na białego robaczka szczególnie na kamienistym dnie... a w tym roku złapałem 2 lub 3 sztuki wiec tyle co nic troszkę żałuje bo w zeszłym sezonie zaliczyłem ładnego okonia na trupka z kiełbia.
Moim zdaniem może jakość wody im nie odpowiada i zmieniły miejsce. Bo z tego co wiem Kiełb woli czystsze wody.
Racja Panowie kiełbi jest o wiele mniej, ja jeszcze nie złapałem ani jednego a kilkanaście wypadów już było.
Siedziałem nad Odrą z piątku na sobotę, zaliczyłem kolejną nockę ale niestety bez brań, ani jednego skubnięcia, wieczorem w piątek kilka brań małe leszcze i krąpie, w nocy kompletne zero jak również w sobotni poranek totalna porażka. Mam nadzieję że miało to coś wspólnego z opadaniem poziomu wody w Odrze, bo przez czas mojego wędkowania woda spadła jakieś 70 cm.
Drużynowe zawody nocne z dziewiątego na dziesiątego lipca odbyły się na Odrze, około trzech kilometrów za Przyborowem.
Pogoda dopisała, tylko nad ranem około dwóch godzin przed końcem zawodów zaczęło padać, grzmieć, i zawody kończyliśmy w deszczu.
Godzina 18-00 początek zawodów pierwsze rzuty i pierwsze brania.
Na początek brała płotka, potem kolegom z drużyny w łowisko weszła uklejka (niepunktowana) i kiełb, i tak niestety mieli do końca zawodów.
Ja do wieczora łowiłem małe leszczyki, płotki i krąpie. (za dużo tego nie było )
Dwie większe sztuki spadły z haka, nie wiem czemu, ale zaraz znalazłem stare sprawdzone haki i je wymieniłem.
Największa moja ryba podczas zawodów to leszczyk 52 dkg.
Mój wynik to 2200, razem drużyny 2800 co dało nam dziewiąte miejsce na 18 drużyn.
Największa ryba zawodów leszcz około dwóch kilo dokładnie nie pamiętam.
W nocy tylko jedno branie, niewymiarowy sum.
Dopiero od 4-30 coś się na chwile ruszyło.
Druga wędka rzucona cały czas na trupka bez efektów.
Poziom wody na początek zawodów według POGODYNKI 182 cm. na koniec 206 cm.
Szkoda mi tylko jednej z tych dwóch większych rybek co mi po krótkim holu spadły z haka, bo ta jedna ładnie walczyła.
Na zdjęciu ładny poranek przed deszczem i burzą
kol.szczupi :)
Środek stawki też dobry hyyyy :) nie ma co się wychylać przed szereg :)
pozdrawiam
To fakt, kiełbi w tym roku bardzo mało.
Co do trupka, to też od czerwca mam bardzo często na jednym kiju żywą, martwą lub pół ukleji i zanotowałem tylko jeden kontakt z rybą.
Natomiast co do zawodów, to poproszę kolegę Pawła (gruncik28), który też startował w tych zawodach, aby też zdał szczegółową relację:)
Łukasz, łowiłeś standardowo na głębokich główkach?:)
Mariusz tak , tam na tym zakręcie .
Mariusz chyba dzisiaj po południu wyskoczę ze spinem , jedziesz ?
Niestety dzisiaj mi za badzo nie pasuje, a szkoda:(
Połamania, bo na drapieżnika pogoda dobra:)
Jak bedziesz łowił z opadu i będziesz miał puste zacięcia, a ślady po zębach bedą w okolicach główki jigowej, to zastosuj mniejszy hak, to powinno rozwiązać problem, wtedy więcej ryb się zapina, jak biją od przodu:)
dzięki za rady , :) na pewno się przydadzą :) i się do nich zastosuję :)
oby tylko jakieś brania były
narka
witam
byłem dzisiaj na Odrze , od ok16 do ok 20 :30 . Brała tylko ukleja :( ( parno i gorąco , woda opadała) i miłe zaskoczenie ok 19-tej , na wędkę na której miałem niedużego trupka , potężne uderzenie i odjazd (żyłka z kołowrotka schodziła jak szalona ) , po chwili walki na brzegu melduje się Kleń 47 cm .
pozdrawiam
Ooo, gratuluję, piękna ryba!:)
Ostatnio coraz częściej słyszę o łowionych kleniach na ukleję:)
Byłem na nocce z pt., na sob., z Pawłem (gruncik28) i Danielem (danieleklubin), na jednej z odrzańskich główek.
Nielam cały czas brały krąpie (do 32 cm), trafiło się też kilka leszczyków (do ok. 40 cm), trafił się w nocy malutki sumek, nie było dużych ryb.
Miałem jedno piękne branie, musiała być to na prawdę duża ryba, bo siła, jaką pokazała podczas brania, była niesamowita, pierwszy raz się z takim czymś spotkałem (np. brania kleni po 50 cm, to pikuś), feeder dla tej ryby, to była dosłownie zapałka, chciała go wciągnąć do wody, ale kij zatrzymał się na ostatniej przelotce na podpórce i wtedy zaczęła wyciągać żyłkę z kołowrotka, ale siła była tak duża, że zaczęła wyrywać z ziemi podpórkę, wtedy chwyciłem kij do ręki (to wszystko działo się w ułamku sekundy), ale niestety rybsko szybko się spieło z małego haczyka.
W środę (20.07.), miało padać cały dzień, ale do godz. 15, nie spadła ani jedna kropla, więc wyskoczyłem z feederkami na opaskę.
Zanim wyjechałem z Lubina, to oczywiście zaczął padać deszcz..., ale odwrotu już nie było oczywiście:)
Na dzień dobry, zanim zdążyłem zarzucić drugi kijek, przywalił klonek (ok. 35 cm), później się rozpadało na całego (oraz zaczęło nieźle błyskach i grzmieć), więc byłem zmuszony przenieść się pod most, gdzie przez cały czas brały krąpie (20-30 cm).
Pod koniec, gdy zaczęło się ściemniać, przywaliły dwa jaziulki (35-40 cm), a gdy już się pakowałem, pokusił się ładny krąpik - 35 cm:)
Zostałoby się na noc...
Byłbym zapomniał:)
Klonek, którego udało mi się złowić na początku, miał darowane życie minimum drugi raz:)
Najprawdopodobniej złowił go ktoś na mikrusa lekkim spinningiem i to całkiem niedawno, świadczył o tym ślad na wardze:)
W poniedziałek (14.08.), wybrałem się wraz z Danielem (danieleklubin), z feederkami nad Odrę.
Rybka przez cały czas dosyć fajnie brała, w międzyczasie mieliśmy kontrolę z PSRu.
Ogólnie złowiliśmy sporo rybek, były to głównie leszcze (ok. 15 sztuk, w przedziale 45-52 cm), oraz jazie (ok. 10 sztuk, w przedziale 40-43 cm), ale udało mi się też w końcu złowić pierwszego w tym roku, wymiarowego sandacza:)
Odrzański sandacz: 56 cm:)
Gratuluje rybek.
Wraz z Pawłem (gruncik28) i Patrykiem, wybraliśmy się na nockę (śr-czw).
Niestety intensywne opady deszczu w Czechach spowodowały, że Odra niosła ze sobą dosyć dużą, podeszczową wodę i trafiliśmy akurat na punkt kulminacyjny owej "fali", gdzie woda podniosła się bardzo szybko o ponad 1,5 m, więc na ryby jechaliśmy z mieszanymi uczuciami.
Cała noc przebiegła tak, jak podejrzewaliśmy, ani jednego brania, ale nad ranem, woda zaczęła opadać i Paweł zanotował pierwsze, delikatne branko, które skończyło się wyholowaniem leszcza, który miał niespełna 50 cm:)
Po jakimś czasie, zanotował kolejne branie i tym razem skończyło się to jego życiówką - 54 cm:)
Siedzieliśmy do godz. 10, do końca złowiliśmy jeszcze po 2 leszcze, 3 mieściły się w granicach 45-50 cm, jeden był nieco mniejszy.
Na koniec, gdy się pakowaliśmy i Paweł miał ostatnie branie (leszcz 47 cm), a inny wędkarz już się ustawiał na naszym miejscu, zaistniała śmieszna, a zarazem przykra, ale niestety prawdziwa, sytuacja...
Nasz podbierak był już spakowany, więc Paweł powiedział do w/w wędkarza: NIE OBRAZI SIĘ PAN, JAK SKORZYSTAM Z PANA PODBIERAKA? A ten wędkarz na to odp.: NIE MA SPRAWY, OD RAZU GO DO SIATY WEZMĘ. Gdy Paweł to usłyszał, odłożył prędko podbierak i zdecydował się podebrać rybę ręką, gdy właściciel podbieraka to zobaczył, chwycił szybko za podbierak i gdy Paweł był w momencie podbierania leszcza ręką, wpakował rybę do podbieraka i go wyjął.
Podczas wyczepiania haczyka z pyszczka ryby, wspomniany wędkarz już czekał z siatą na rybę.
Gdy Paweł zrobił ruch w stronę wody, złapał tego leszcza i chciał mu go wyrwać i powiedział: DAJ, Paweł na to: NIE, : NO DAJ GO KUR**, : NIE, JA GO WYPUSZCZAM, w końcu puścił rybę i Paweł mógł spokojnie wypuścić zdobycz, a "wędkarz" jeszcze dopowiedział: KUR**, SZKODA RYBY...
Tym ostatnim zdaniem rozwalił mnie niesamowicie...
Obecna życiówka - 54 cm:)
Witam :)
Gratulacje pięknych rybek i życiówki..! Życzę jeszcze większych i jak najmniej takich sąsiadów wędkarzy:))) Rzeczywiście szkoda takiej ryby:))))Mógł za nią jak wydra wskoczyć do wody:) Pozdrawiam:)
Nie no Goćś pojechał po całości nie ma co.
>>>>>>::::::::)))))))))))
Tomasz jak rybki?
Ja byłem przed wczoraj chyba na bagnach,miałem gościa co mi zaczepy likwidował:)
Witam koledzy.Gratuluje udanego połowu a jednak w porcie można jeszcze połowic.Co do tego przykrego incydentu to na miejscu Pawła wypuścił bym tego gościa razem z tym pięknym leszczem!!!
Marku te twoje bagna to zajefajna ostoja przyrody i spokoju,tylko pozazdrościc takiego miejsca a ten gościu który wyrywał zaczepy sam chyba nie wie co robi z takim pięknym miejscem ludziom wszystko przeszkadza jest coś fajnego to trzeba to od razu zniszczyc i zdewastowac a potem biadolic że niema gdzie połapac albo że nic nie bierze.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Witam koledzy.Gratuluje udanego połowu a jednak w porcie można jeszcze połowic.Co do tego przykrego incydentu to na miejscu Pawła wypuścił bym tego gościa razem z tym pięknym leszczem!!!
Marku te twoje bagna to zajefajna ostoja przyrody i spokoju,tylko pozazdrościc takiego miejsca a ten gościu który wyrywał zaczepy sam chyba nie wie co robi z takim pięknym miejscem ludziom wszystko przeszkadza jest coś fajnego to trzeba to od razu zniszczyc i zdewastowac a potem biadolic że niema gdzie połapac albo że nic nie bierze.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Witaj Emil,,,Nie to nie tak:) To mój przyjaciel zaczepił o to samo co ja kiedyś i zerwałem spławik a później błystkę na czymś tam w wodzie wiec mówię wskakuj chłopie bo woda ciepła,:)))Więc go ochrzciłem :)))) Przy okazji odzyskałem swój spławiczek i błystkę:))))) W ogóle to ja sam często po nich buszuje:)
Sobota 20-08-2011
Raków
Przed wieczorem jeden krąp około 30cm.
Noc
Na czerwonego i rosówkę niewymiarowe sumy
Na trupka do rana nic
Niedziela 21-08-2011
Rano rybka ładnie się spławiała + widowiskowe ataki bolenia
Pierwsze poranne branie brzana (niewymiarowa)
Do godziny 10-00 osiem krąpi 30-35 cm
Woda stabilna niewielkie wahania.
Pierwsze plany były takie, że jadę na nockę 24-25.08., ale się pozmieniało, więc postanowiłem, że wstanę w środę (dziś) o 2 nad ranem, żeby być na miejscu przed świtem i posiedzieć, aż się ściemni, ale tak sobie myślę, myślę i wymyśliłem, że szybko się spakuję i pojadę już teraz (wtorkowy wieczór) i tak też zrobiłem.
Na miejscu byłem po godz. 20, szybki rozpakunek i już kije w wodzie, jeden za białą rybą, drugi za sandaczem.
Mijają godziny, brań nie ma, ryby żerują przy powierzchni, aż miło, bobry urządzają sobie nocne harce, a komary (ba, miliony, miliardy komarów) przeszkadzają na tyle skutecznie, że nie da się po prostu usiedzieć w miejscu, pomimo, iż mam na sobie moskitierę.
Ok. 5 się zaczyna rozjaśniać, więc po raz kolejny przerzucam kije i zaraz pojawia się jeden wędkarz, po chwili drugi i jest fajne branko na białe robaki, które niestety kończy się pustym zacięciem.
Za chwilę kolejne branie, i czuję, że to będzie coś już nie najmniejszego i bardzo bym chciał skończyć hol szczęśliwie, bo jest to nowe miejsce, na którym łowię pierwszy raz:)
Przy brzegu nagle mocne pociągnięcie kija i krótki odjazd, aż zagrał hamulec i byłem niemal pewny, że nie jest to gatunek, który poławiam regularnie, ryba się pojawia na powierzchni i... jest brzana, w końcu, po 2 latach przerwy!:)
Nie duża, ale wymiar będzie, jeszcze trochę poszalała i w końcu wylądowała na brzegu:)
W międzyczasie podszedł jeden z wędkarzy, więc go poprosiłem o zrobienie zdjęcia:)
Szybko się zapoznałem z tym wędkarzem (Paweł, lat 20) i się do mnie przeniósł, było chociaż raźniej:)
Kolejny rzut z białymi i jest kolejne branko i mówię: CHYBA NASTĘPNA BRZANA, ALE TA BĘDZIE MNIEJSZA, holuję ją i czekam na moment, aż zrobi przy brzegu zryw, ale niestety się go nie doczekałem, więc zacząłem wątpić, czy to brzana i po chwili się okazuje, że na białe robaki przywalił... szczupak!:)
Duży nie był, raptem kilka centymetrów większy od brzany, ale zaskoczył miło:)
I jeszcze jeden rzut z białymi, branko i na brzegu ląduje... sandacz!:)
Trochę mniejszy od wcześniejszych rybek:)
Do końca dnia brały już tylko same małe rybki, do 30kilku cm, były to leszczyki, krąpiki, płotki, klonki, jaziki...:)
Dzień uznaję za udany, gdyż bardzo dawno nie złowiłem już brzany i przypomniała mi, jaką ona dysponuje siłą, za co wielki szacunek dla niej!:)
Odrzańska siłaczka - 45 cm:)
Od kilku dni dochodziły mnie słuchy, że słabo na Odrze z rybką, więc pojechałem na nockę z pt. na sob., aby to sprawdzić...
I faktycznie, przez około dobę, nie udało się złowić nic konkretnego, na wszelkiego rodzaju robactwa, cały czas (oprócz nocy) brały kiełbie, a kukurydzę powoli zeskubywały z haków i udało się złowić na ziarna jedynie kilka krąpi i płotek, ale tylko do ok. 25 cm.
Gdy widziałem, że skubie kolejny drobiazg, nie ruszałem wędki, wolałem dokończyć nosić drzewo i w tym czasie, na kiełbia, który wziął na jeden z zestawów, skusił się mały (ok. 30 cm) sandałek, a pod koniec łowienia, na kolorowe, skusiła się malutka (też ok. 30 cm) brzana.
2 ryby w 1 rzucie:)