Reklama
  • chris0612009-10-07 08:31:43

    http://braniewo.socjum.pl/video/5/Szczupak_73_cm_wraca_do_wody
    Taki szczupaczek poszedł z powrotem do wody
    Wypuszczać czy brać ?

  • chris061 2009-10-07 08:34:15

    http://www.wedkuje.pl/fotka-wedkarska,ryba,60003

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 09:01:38

    Jeżeli są wymiarowe i w ramach limitu to wszystko gra , kwestią sumienia i wrażliwości niech już każdy indywidualnie kieruje się sam .
    Ps . Idź do rybaka i jemu powiedz żeby wypuścił ryby niewymiarowe zarybione niedawno za nasze składki (np. jezioro Dąbskie koło Szczecina )

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 09:09:36

    Gangaleon ma rację jest to sumienie i dobra wola każdego z nas czy bym wypuścił? obecnie rozpocząłem dopiero co przygodę ze spinnerem i nie jestem pewien czy wypuścił bym takiego szczupaczka choć a tym gatunkiem ryb oczywiście kulinarnie nie przepadam, ale sandałek kto wie? :)

  • Reklama
  • pisaq 2009-10-07 11:55:10

    Łowiłem i większe i mniejsze, w sumie zabrałem dwa, mniejsze od tego.
    Pamiętajmy, że oprócz ryb mamy jeszcze mięsko innego pochodzenia, owoce, warzywa - generalnie mamy co jeść.
    Co do sandacza - jest go mniej, a na pewno ciężej go upolować (przynajmniej u mnie) zatem, przewiduje zabranie jednego na sezon, szczupaka dwie sztuki - styknie.

  • Rex Hunt 2009-10-07 12:05:42

    W tym przypadku jest to indywidualna kwestia...Przykre natomiast jest to, że niektórzy łowią np. bolenie, a następnie ich nie wypuszczają. Takie zachowanie to pomyłka...

  • chris061 2009-10-07 13:24:50

    U mnie na rzece zbytnio nie da się złowić bolenia
    ciężka sprawa mało ich jest
    A jeśli bym złowił pewnie wypuścił bym
    Chociaż czasem rybkę zabrać dobra sprawa ale nie cały czas

  • pisaq 2009-10-07 13:52:46

    Właśnie na spławiku mnie ganią za to, że uważam iż zabranie 10 ryb w sezonie to mięsiarstwo! I w ogóle no-kill to jedyna słuszna metoda i przyszłość wędkarstwa! :x
    Jak mamy łowić i wypuszczać to składki po 20zł - na "dorybianie", bo wszak tu rybka nie przeżyje, tu ją drapieżnik zje, tu sama zdechnie itp.
    Ja nie będę kogoś sponsorował, bo mam inne ciekawsze wydatki.
    Płacę żeby zarybiali, a jak ktoś mi powie prosto w oczy, żem mięsiarz to dostanie w dziób. Rzekłem.

    Rex Hunt: o co chodzi z tym boleniem? Nie rozumiem.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 14:15:30

    Na ostatniej mojej wyprawie na ryby padły ; szczupak 78 cm, sandacz 50 cm i dwa bolenie po ponad 70 cm . Sandacz do wody , bolenie do wody bo właściwie nie jadalne, szczupak niestety skończył na patelni! Właściwie za cały dotychczasowy mój sezon ten jeden szczupak skończył na patelni. Nie wiem czy to dużo czy mało. Co do losu łowionych ryb każdy powinien kierować się własnym sumieniem, zdrowym rozsądkiem i oczywiście regulaminem I tyle!

  • pisaq 2009-10-07 14:27:04

    OOOO Panie Kolego, szczupak!? Na patelni?! 78cm?!
    Toż to mięsiarstwo! Zapraszam na "spławika", tam Pana oświecą, że Pańskie pieniądze to nic! Za składki które płacimy nie można kupić ani jednej rybki, a ryby same się nie rozmnażają! Tak tak!

    http://www.splawik.com.pl/index.php?showtopic=25201&st=80&gopid=216221&#entry216221
    Polecam stronę 4 i 5, bo przez pierwsze trzy wszyscy krzyczeli "kecz end rilis" i poklepywali się po plecach ganiąc tych, którzy jedli rybę.

  • pisaq 2009-10-07 14:34:03

    Zaraz zrobię fotkę mojego rejestru jak mi nie uwierzycie.
    Zabrałem dwa szczupaki, płoć i kilka leszczy. Wszystko głównie dlatego, że poleciała im krew i myślałem, że nie przeżyją, a poza tym miałem ochotę na rybkę!

    I teraz niech ktoś mi powie, że za 95zł za znaczek nie można kupić jakiejś rybki żeby to uzupełnić? Ba! Moim zdaniem nawet z nawiązką! Odpowiedni procent naszych składek powinien być przeznaczany na zarybienia, a nie na imprezy, zjazdy, delegacje itp
    Ja mam co robić z pieniędzmi, a nawet jakbym nie miał to z jakiej racji mam sponsorować - nawet najsympatyczniejszego - obcego?
    Biedni społecznicy nie mają pieniędzy na łódkę do patroli na rzece, robią to co robią w imię wyznawanych zasad, często z narażeniem życia i zdrowia.
    Jakbym mógł wybrać cel na jaki zostaną przeznaczone moje pieniądze to - oprócz zarybień - wybrałbym właśnie ich!
    Niech mają te parę groszy, jeszcze kilku się dorzuci i będą mieli ciepły mundur.
    A nie na zjazdy, na których nikt nie stara się rozwiązywać problemów z jakimi boryka się polskie wędkarstwo, zamiast tego stwarza nowe...

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 16:15:15

    Już mnie na tym forum wyzwał jeden nawiedzony od mięsiaży! Ale ja man to w d.........piu, jak mówią w jednym mieście w Zagłębiu. W jakim to pewnie wiesz. To co robię z rybami to moja sprawa i tylko moja! To że w Polsce nie ma ryb to nie z winy tych którzy je jedzą, tylko idiotycznych i krótkowzrocznych działań, co nie których organizacji społecznych i organów państwowych.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 16:20:00

    Ale pisze raz jeszcze i ostrzegam zarazem , są limity dla wędkarzy i wystarczy . Jeżeli ktokolwiek ryb nie lubi zabijać , zjadać , patroszyć i czyścić , nawet nie mam zamiaru tu go pouczać i nawracać JEGO WYBÓR .
    Ale nie mówcie mi ,że nie mam prawa łowić i zjadać rybek bo nad wodą się wychowałem ,nie opowiadajcie mi ,że to nie moralne i nieuczciwe , bo nie dam się zwariować ! I nie twórzmy podwaliny czy fundamentów do ewentualnych przyszłych zmian i wprowadzania całkowitego zakazu zabierania ryb ! Bo tego nie przeżyje ,a tak traktuje wszystkie dotychczasowe działania takie działania !
    pisaq - przyjacielu a czy Ty się czujesz winny ? Rybkę zabrałeś bo masz jeszcze takie prawo i wszystko nie ważne komu leci krew :) Nikt Cię jeszcze nie zmusi do publicznej spowiedzi ile i kiedy zjadłeś np.. dzisiaj ryb a jutro kurczaków .
    h ttp://www.zywczyk.org/regulamin/regulamin.html

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 16:31:58

    Roman przecież o tym mówię i piszę.Co kto i jak postępuje z rybami to jego sprawa. I tyle! Jak ze wszystkim nie można dać się zwariować. Dawno temu zabierałem każdą rybę. Ale człowiek ewouluje i dziś nie zabieram prawie wcale łowionych ryb. I nie ważne czy łowię w Polsce czy Szwecji. Wyjątkiem są ryby łowione w norweskich fiordach i zbyt szybko wyholowane na powierznię. Taka ryba najczęściej nie przeżywa. Ja jestem już w tym miejscu życia , że takich absurdów jak zakazu zabierania ryb, czy zakazu używania haczyków do ich połowu pewnie niedoczekam. I to mnie uspokaja!

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 16:40:20

    Tak tak i to Longinku nie do Ciebie ! Twoje i wielu kolegów stanowisko w tej sprawie jest jasne i czytelne ! Ja do tych wszystkich naszych nowych portalowiczów co podobne takie nowe wątki zakładają . Pozdrawiam .

  • pisaq 2009-10-07 16:53:35

    Gdzieś mam co ktoś o mnie myśli.
    Nie wiem czy tam czy tu napisałem, że jak ktoś mi powie prosto w twarz, że jestem mięsiarzem to dostanie w dziób i tyle z tego będzie miał.
    Dziś ryby, jutro kurczaki, to może być prawda :x


    Kolego Longin, nie wiem w jakim mieście o.O

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 17:32:21

    no właśnie pisag wyraził się jasno ja uważam jeżeli ktoś lowi i wypuszcza rybkę co czynię i ja ale ja niewszystkie wypuszczam jestem mięsiazem jak to oceniają co niekturzy i muswzę powiedzieć wiem jaka rybka smakuje i dodam jeszcze ze każdą rybkę trzeba umieć przyrządzić no kilowcy niemają najmniejszego pojęcia otym ale slużę radą dla pseudo nokilo

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 19:07:35

    No wiesz ! Jak w dupiu to i w Będziniu! Choć jak wszyscy to wiedzą, jest to nie gramatycznie! Panowie może dajmy już spokój bo znowu otworzymy puszkę Pandory!

  • pisaq 2009-10-07 20:00:41

    Aaaa w Będziniu! Fakt! :p
    Trza se dać siana i jechać na ryby ;)
    Złowić se sandacza, se go wypuścić se, niech se pływa ;)
    A jak!

    Pozdrawiam!

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 20:05:09

    Ja odpoczywam po ostatnim wędkowaniu z przyjaciółmi! Pozdrawiam.

  • kazik 2009-10-07 20:47:40

    Zaczynamy po raz kolejny czy wypuszczać czy zabierać. Moje zdanie jest takie : Robię opłaty na zarybianie , zwłaszcza nie małe i coś mi się należy z tego do zabrania . Jeżeli będę płacił mniej to i mniej mi się będzie należało i mniej będę zabierał . Dlaczego my wędkarze którzy co roku płacimy coraz więcej nie mamy prawa wziąć coś niecoś z tego za co płacimy zwłaszcza że rybacy płacą niewielkie składki w porównaniu to tego co wyławiają .Ja będę wypuszczał ryby a oni na drugi dzień i tak to odłowią bo przecież muszą żyć. Opłaty i zakazy powinny być tak ustalone aby obowiązywały wszystkich i jednakowo bo inaczej to nie ma sensu i nigdy tych ryb nie będzie. Takie podejście wcale nie jest mięsiarstwem bo robię to zgodnie z regulaminem i takie są prawa rynku. Panowie którzy łowią na przykład w okresach ochronnych ryby i wypuszczają czyli są No kilowcami wcale nie są lepsi choć pozbywają się przyjemności posmakowania ryb , ponieważ ich działalność robi większe szkody przerywając proces rozmnażania łowionych ryb( ryba okaleczona i silnie zestresowana nie podchodzi do tarła i jeszcze gorzej kiedy opiekuje się narybkiem bo wtedy zaprzestaje opieki ) Niszczy sie wtedy ileś sztuk ryb za jednym podejściem. Zresztą ryba ileś tam razy okaleczona nie potrafi podejść do tarła i narybek jest nie w pełni przystosowany do życia. Dlatego wymysł No kil czy jakiś tam inny i masowe zabieranie ryb jest tym samym i taki sam robi skutek . Przepisy powinny w takich przypadkach obowiązywać wszystkich i jednakowo . Wina leże nie tu czy zabieramy czy nie , ale w konkretnych postanowieniach prawnych i działalności naszych władz które tak naprawdę nie wiedzą co chcą chronić. Zmuszają nas do wypuszczania ryb i zwiększają opłat a ryb jak nie było to i nie ma . Trzeba się zastanowić co powoduje że ryb nie ma i czasami lepiej podjąć decyzję całkowitego zakazu połowu niektórych gatunków na określony okres w określonych łowiskach. W państwach zachodnich jest prowadzona gospodarka ochrony wód a nie rybacka i tam też można zabrać ryby tylko są określone konkretne łowiska na których to można robić , a są takie łowiska gdzie nie wolno wcale wędkować i to jest normalne i dotyczy wszystkich jednakowo.

  • pisaq 2009-10-07 21:02:47

    Moje posty na "spławiku".

    pisaq87:
    Powiem tak. Wypuszczanie ryb w imię no-kill czy c&r to głupota i pozerstwo. To tak jak nienawiść do katolików spowodowana chęcią przynależności do kościoła szatana ;x Jeżeli ktoś ma jakiś sensowny powód dla którego ryby wypuszcza to jak najbardziej OK - mądry wędkarz, posiadający własny rozum, a nie papkę.

    Piszesz, że skoro wydajemy pieniądze na wędkarstwo to stać nas na zakup ryby w sklepie, no zgadza się. Ale powiedz mi skąd ta ryba pochodzi? Z "drzewa rybowego"? Dorsz nie smakuje tak samo jak sandacz, szczupak czy lin. Kupując ryby słodkowodne (nasze!) w sklepach wspieramy rybactwo, a co za tym idzie opłacamy jeszcze sprawniejszą i bezwzględniejszą "maszynę rybiej zagłady".
    Tam wszyscy gdzieś mają limity, wymiary, okresy, tarła, etykę, pogłowie ryb. Liczy się tylko kasa.
    Znam przypadki, gdzie rybacy odławiali ryby prądem, brali wszystko co "złapali".

    Na cały sezon zabrałem dwa szczupaki, płoć i kilka(mniej niż 5) leszczy, pieniądze które wpłaciłem pozwoliły na zakup ryb i "oddanie" ich do wody.... i to z nawiązką. I niech nikt nie pierdzieli, że kasa idzie na ochronę wód, bo jak są zarybienia to najczęściej karpiem-szkodnikiem, ichtiolodzy o ile są to chyba nie mają nic do powiedzenia, a kontroli nie ma wcale. SSR od święta.
    Zarybienie jednego zbiornika, cytuję "Dwie tony karpia i dwie tony mieszańca... lina, leszcza, takich tam". Piękne polskie ryby to mieszańce, a szkodliwe świniaki to "ryba szlachetna".

    Większość wypuszczam, ale nie dla tego, że chcę komuś pochwalić się, że jestem niekilaty, ale dlatego, że jej nie potrzebuję w sensie kulinarnym. Jak dla mnie zjeść złowioną przez siebie rybkę raz w miesiącu wystarczy. Mamy jeszcze warzywa, owoce, mięsko - mamy co jeść.

    Nawet w Szwecji jest możliwość zabrania szczupaka na tzw konsumpcję bieżącą. A szczupaków tam masa i nic nie wskazuje na to, żeby to uległo zmianie.
    Jakby każdy wędkarz zachował rozsądek i umiar, zabierał jedną czy dwie rybki na jakiś czas to od razu byłoby inaczej.
    Do tego dochodzi jeszcze kłusownictwo, zanieczyszczenia wód, szkodniki (karpie, amury, tołpygi, sumiki) no i rybactwo - czyli kłusownictwo w majestacie prawa.

    Jeżeli wędkarz nie jadł złowionej przez siebie ryby to dla mnie nie jest wędkarzem. Jeżeli lata i krzyczy "no kill" i macha flagą "C&R", ale sam nie wie dlaczego to... współczuję. Cóż, taka moda.
    Jeżeli wędkarz bierze wszystko co złowi, choć wie, że nie przeje, zapycha zamrażarkę, obdarowuje sąsiadów, karmi koty to nie jest to wędkarz.

    Pozdrawiam.
    pisaq87
    Płacimy od 70 do 200zł rocznie, jeżeli każdy (indywidualnie) zabierze 10ryb w sezonie i za jego pieniądze nie zostanie to uzupełnione to powiedzcie mi gdzie są te pieniądze? I nie gadajcie o ochronie, kontrolach itp bo to bzdura, nie ma ŻADNEJ ochrony i ŻADNYCH kontroli.
    Jak dzwoniłem w sprawie wpuszczania szamba do jeziora to nikt się nie zainteresował, pisałem maile, podałem nawet adres tego kogoś i nic!
    Jak dzwoniłem w sprawie kłusoli to co? Policja, AT, PSR, SSR, CBA, CBŚ, ruski OMON i koło gospodyń wiejskich zrobiło nalot, aha, jasne. Do tej pory śmigają z agregatem ;>

    Powiedzcie mi, że za 50-150zł nie można kupić 10sztuk ryby?! A ryby to już się nie rozmnażają, mam rozumieć? Można kupić znacznie więcej, ale lepiej zorganizować zjazd, wysyłać na delegację, zorganizować balangę, tzw działalność statutowa - hołota się cieszy, poklepują po plecach - krzyczcie, sapcie, parskajcie, kopcie! Niech ludzie myślą, że pociąg jedzie dalej!

    Wszyscy mówią, że im więcej wędkarzy tym większa presja wędkarska, ale nikt nie widzi tego, że im więcej wędkarzy tym więcej pieniędzy. Zwiększone zapotrzebowanie na ryby, ale i zwiększone fundusze. A zapotrzebowanie na "ochronę wód" i "cele statutowe" raczej nie rośnie z ilością wędkarzy!
    Mamy taką samą ilość prezesów, taką samą ilość wód, taką samą ilość kontrolerów, ale wędkarzy i kasy przybywa. Pytam gdzie idzie ta kasa?!
    Prosty przykład.
    - 10 wędkarzy, 2 jeziora, 2 prezesów, 2 kontrolerów. 10 wędkarzy płaci łącznie 1000zł, z czego na pomoce dla obu kontrolerów idzie 200zł, dla prezesów 300zł, zostaje 500zł na zarybienie tych dwóch jezior. Nie jest tragicznie.
    - 100 wędkarzy, 2 jeziora, 2 prezesów, 2 kontrolerów. 100 wędkarzy płaci łącznie 10000zł, z czego na pomoce dla kontrolerów przeznaczmy 500, dla prezesów 1000, zostaje 8500zł?! Za to nie można zakupić ryb? Nie! Trzeba stworzyć kilka nowych stanowisk, zrobić zjazd osób piastujących ów stanowiska, przecież 8500 jest do wzięcia!


    Żadne podnoszenie składek nie pomoże - to studnia bez dna, więcej wrzucisz - więcej wyrzucisz w błoto.
    Żadne no-killanie nie pomoże - rybę wypuścisz, a za tydzień kupisz tą samą sztukę w sklepie. Została złapana wraz z 10 ładnymi szczupakami, 5 sandaczami, wielkim sumem, 25karpiami, 10 linami. One też poszły na handel.
    To tak jakby postrzelić dzika w lesie, podejść, krzyknąć "jest! punkty!", zrobić fotkę i zostawić biedaka, żeby się wykrwawił na śmierć.

    Należy upewnić się, że nasze pieniądze są przeznaczane na właściwe cele. Zasada: 80%(czy ileśtam) składki na zarybienia! W końcu płacimy składki, a nie haracze.
    Pożegnać instytucję PSR (w jakim kraju widzieliście PSR?! Tam od tego jest policja!)
    Należy ustanowić górne wymiary ochronne ryb i limity dobowe ustanowić miesięcznymi. Wtedy mięsiarze i kłusole z papierami będą działać poza prawem i będzie możliwość ukarania takiego osobnika.


    Edit:
    Dodam jeszcze...
    Zawody na martwej rybie - świetna sprawa. Nadal takie są organizowane! Zabić za punkty, za wypisywany na szybcika dyplom, podbierak czy pokrowiec i pucharek z targu.
    Zawody sportowe - tony zanęty (różnego rodzaju świństwa) lądują w wodzie, zawodnicy ciągną rybkę za rybką, zawody na żywej rybie, a jak! Ale tu chodzi o czas "Ja mam dopiero 15, a Józek już 25! Szybciej!". Część ryb nie przeżyję takich zawodów, ale co z tego, jak wszyscy wspierają no-kill, zawody odbywają się na żywej rybie - oni sumienie mają czyste!
    Zawodnik wraca do domu i chwali się kolegom, że złowił 100 płotek, każda po 15cm, przeżyło AŻ 60 sztuk, wrzucił do wody 17l świństwa, dostał puchar, dyplom i kołowrotek Jaxona - powód do dumy.
    Nas obowiązują limity dobowe, wymiary, okresy a ich co? Punkty!
    Nie mówię już o zawodach wioskowych kół, gdzie wszystko idzie do zamrażary. Przykład?
    Koło XX z YY, (nie jest to nawet mój okręg). Mają swoją kałużę 2x2 bez dna. Przed zawodami wpuścili 120kg karpia i trochę amura.
    Dane nie są dokładne, bo nie pamiętam co do kg, ale...
    Zwycięzca złowił 25kg karpików, następni po 20 i 15kg itd ot wszystko zabrali do domu, w wodzie zostało "to co zwykle", czyli nic.
    I teraz każdy z nich narzeka, że nie ma ryb...
    Czasami karpik 30cm skusi się na robaka, a wymiar mają ustanowiony na 35cm, to nie wiedzą sami co zrobić - pytanie: w krzaki czy do plecaka? Bo jak to wypuścić można?

    I z takimi ludźmi należy walczyć.
    Jak dla mnie lepiej złowić 100 ryb w sezonie, zabrać, zabić i zjeść około 10 niż zabić - świadomie lub nie - nawet jedną sztukę za jakieś marne punkty.
    Jak chcą uprawiać taki sport to niech się zajmą wędkarstwem rzutowym, byle z dala od wody.
    Żenujące to jest to całe C&R, wymęczyć rybę, roztargać pysk, bo "cholera wolframu spinwal oddać nie chce" i wypuścić, niech płynie, niech radośnie macha ogonem, a że po 10m zabraknie jej sił to już nie moja sprawa, ja wypuściłem, ja mam czyste sumienie, ja nie udziału w zmniejszaniu się pogłowia ryb. Gitez, wędkarz świadomy icon_wink.gif
    Wszyscy biją się w pierś i mówią (przeważnie na necie) "nie biorę!", a nikogo nie interesuje gdzie idą jego pieniądze.

    W takim razie proponuję rozkręcić nową modę NIE-KALECZ. Zabawa polega na wrzuceniu przynęty do wody i obserwacji jej przez kamerę podwodną, jeżeli ryba zje nasz przysmak możemy być dumni icon_wink.gif

    Przeklejam moją wypowiedź z poprzedniego postu, gdyż go edytowałem i można ją przeoczyć.

    Edit:
    Dodam jeszcze...
    Zawody na martwej rybie - świetna sprawa. Nadal takie są organizowane! Zabić za punkty, za wypisywany na szybcika dyplom, podbierak czy pokrowiec i pucharek z targu.
    Zawody sportowe - tony zanęty (różnego rodzaju świństwa) lądują w wodzie, zawodnicy ciągną rybkę za rybką, zawody na żywej rybie, a jak! Ale tu chodzi o czas "Ja mam dopiero 15, a Józek już 25! Szybciej!". Część ryb nie przeżyję takich zawodów, ale co z tego, jak wszyscy wspierają no-kill, zawody odbywają się na żywej rybie - oni sumienie mają czyste!
    Zawodnik wraca do domu i chwali się kolegom, że złowił 100 płotek, każda po 15cm, przeżyło AŻ 60 sztuk, wrzucił do wody 17l świństwa, dostał puchar, dyplom i kołowrotek Jaxona - powód do dumy.
    Nas obowiązują limity dobowe, wymiary, okresy a ich co? Punkty!
    Nie mówię już o zawodach wioskowych kół, gdzie wszystko idzie do zamrażary. Przykład?
    Koło XX z YY, (nie jest to nawet mój okręg). Mają swoją kałużę 2x2 bez dna. Przed zawodami wpuścili 120kg karpia i trochę amura.
    Dane nie są dokładne, bo nie pamiętam co do kg, ale...
    Zwycięzca złowił 25kg karpików, następni po 20 i 15kg itd ot wszystko zabrali do domu, w wodzie zostało "to co zwykle", czyli nic.
    I teraz każdy z nich narzeka, że nie ma ryb...
    Czasami karpik 30cm skusi się na robaka, a wymiar mają ustanowiony na 35cm, to nie wiedzą sami co zrobić - pytanie: w krzaki czy do plecaka? Bo jak to wypuścić można?

    I z takimi ludźmi należy walczyć.
    Jak dla mnie lepiej złowić 100 ryb w sezonie, zabrać, zabić i zjeść około 10 niż zabić - świadomie lub nie - nawet jedną sztukę za jakieś marne punkty.
    Jak chcą uprawiać taki sport to niech się zajmą wędkarstwem rzutowym, byle z dala od wody.

    Dodam jeszcze, że wędkarstwo to nie tylko siedzenie na tyłku i obserwowanie spławika, zacięcie i hol, ale wszystko to co z wędkarstwem związane. Planowanie wyprawy, szykowanie sprzętu i akcesoriów niekoniecznie wędkarskich, samo wędkowanie, obcowanie z przyrodą, wypoczynek, emocje i doznania kulinarne! Oczywiście wszystko z rozsądkiem....
    Pamiętajmy, że skrajności nie niosą ze sobą nic dobrego ;>

    Fragment odpowiedzi, autor: PasiastyIrokez:) :
    @pisaq87:
    Prezentujesz typową postawę tłumaczenia, że każdy powód jest dobry, żeby rybę zabrać. Że ma rankę w pysku, że i tak nie przeżyje, że ją kłusol jutro złapie itd itd.....


    pisaq87:
    No na bank nie reprezentuje sobą takiej postawy, złowiłem całą masę pięknych szczupaków i sandaczy, jednego kaczodziobego zabrałem, gdyż wiedziałem (byłem w 100% pewien), że nie przeżyje, drugiego zabrałem bo miałem taką ochotę, reszta w dobrym stanie wróciła do wody. Z resztą co ja będę się spowiadał z tego ile ryb zabrałem z łowiska?!
    I żaden zakichany niekilaty nie będzie mi mówił, że na siłę szukam pretekstu do zabrania ryby!
    Nawet jeżeli rybę zabrałem, ba zabrałem 10 ryb to do cholery za czyje pieniądze tą rybę tam "sprowadzili"?!
    A jeżeli tych ryb tam nie ma to nie z winy etycznych i rozsądnych wędkarzy, a raczej ze złego gospodarowania powierzonymi środkami!

    Jeżeli chcecie wędkować na zasadzie C&R to ja domagam się obniżenia składek. Bo jak nie na zarybienia mam płacić to na co?
    Na zjazdy? Na delegacje? Na wódkę? Na kontrole których nie ma? Na fikcyjne badania wód? A w życiu! Jakby gumofilce wyniuchały, że jest szansa "zaoszczędzić" trochę kasy na zarybieniach to od razu ów kasa poszłaby na "cele statutowe".
    Parę groszy na pomoc dla strażników, kolejne kilka groszy na "dorybienia" - uzupełnienie ryb które zdechły z przyczyn naturalnych, zostały zjedzone przez drapieżniki czy nie przeżyły holu. Pamiętajmy też, że ryby się trą - rozmnażają.
    Za wyjątkiem tych importowanych szkodników hodowlanych, którymi "trzeba" zarybiać na bieżąco.

    Jeżeli na wodach PZW zacznie obowiązywać C&R to zobaczycie jakim zainteresowaniem będą się cieszyły łowiska komercyjne, gdzie złowioną rybkę będzie można (pod bacznym okiem właścicieli i innych wędkarzy, zgodnie z "surowym" regulaminem łowiska) zabrać.
    I gwarantuję Wam, że takie łowiska prowadzone przez odpowiedzialnych ludzi będą i rybne i popularne wśród wędkarzy.
    Bo o swoje każdy dba.
    "Dalim bo nie moje" - parafrazując - bierzem bo nie nasze!

    I tak to powinno wyglądać! Ustalony procent składek na zarybienia, dotychczasowe limity dobowe jako limity miesięczne(albo i jeszcze ostrzej!), wymiary górne, surowe kary i policja interesująca się tematem.


    Odpowiedzi nie wklejałem, bo nie wiem czy autor wyrazi zgodę.


  • kazik 2009-10-07 21:21:01

    Kolego,, pisaq” .Podoba mi się to co napisałeś - cała prawda i tylko prawda .

  • pisaq 2009-10-07 21:24:17

    Dziękuje, ale jak widać są trzy prawdy.
    Tam wystarczy wziąć rybę do domu i już jest się mięsiarzem :x

    Skoro PZW wprowadziło takie, a nie inne limity dobowe to powinno przygotować się na to, że będą one wyczerpywane, czyli powinni "dostarczyć" tyle ryb.
    Ale widać ktoś doszedł do wniosku, że najlepszym sposobem na to, żeby wędkarz nie zabierał ryb ponad limit jest... brak ryb ;)

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 21:38:24

    Limity PZW są nieadekwatne do rybostanu Polskich wód. Ja osobiście w tym roku z wód pzw nie zabrałem nic- czysty zysk. Ryby które złowiłem na tych akwenach jakoś nie wyglądały na zbytnio apetyczne. Gdybym złowił np. fajnego sandacza z przedziału 45-60 pewnie byłoby inaczej.
    Za to na łowisku specjalnym, na które zezwolenie kosztowało mnie 130 zł zabrałem pare ryb- 3 karpie, 2 leszcze, kilka złotych karasi. Nie czuje się z tego powodu mięsiarzem, bo to marny procent ilości ryb które w tym roku złowiłem. A mam prawo zabrać ryby, dać je babci a potem czuć satysfakcję z tego że na rodzinnym obiedzie jest podane to, co sam upolowałem.
    Nigdy jednak nie przeceniałem ryb ponad wędkowanie. Cały czas chodzę na ryby, nie po nie i nierzadko jest tak, że nawet nie zabieram ze sobą siatki.

  • kazik 2009-10-07 21:50:12

    Zgadzam się z tobą to nie wędkarze są winni , choć jakiś procent jest co nie powinni nazywać się wędkarzami , a wina leży w przepisach i podejściu naszych władz i rzekomych działaczy którzy lubią coraz lepsze bzdury wymyślać a nie zajmować się konkretami . Wędkarzy więcej to składki większe i określone limity ryb w łowisku i ilość wejść z góry określona jak by byli wszechwiedzący , co ułatwia nas oskubać.

  • withanight88 2009-10-07 21:50:24

    o jacie parasol :) to całe forum to niczym banda moherowych beretow a PasiastyIrokez to ojciec dyrektor....... kolega ma naprawde niepoukładane:) Ja w tym sezonie zabralem ze 3 leszcze , 4 liny (jednego do rzeczki w poblizu wypuscilem) i chyba ze 4 szcupaki wszystko z wymiarem. przyjalem zasade, ze z kazdego wyjazdu zabieram rybe, ktora oczywiscie bedzie miała wymiar ( jak oczywiscie uda sie ją złowic hhehe:) nie zabieram kleni , boleni , płoci , karasi i jeszcze paru innych. Jak brachol lubi to niech sobie je :)

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-07 22:16:02

    chyba się zaloguje na spławiku. będzie śmiesznie:D

  • pisaq 2009-10-07 22:54:44

    Raczej tragicznie, ja już sobie podarowałem. Sam, bezbronny nic nie wskóram.
    PZPR, PZW, splawik.com ;x

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-08 08:49:51

    Jak forum jest publiczne to cytujesz odpowiedzi a Autor może Cię CMOK!

  • pisaq 2009-10-08 12:48:57

    A ja po prostu nie chcę być nieuprzejmy choć mogli odnieść takie - jakże mylne :) - wrażenie. No a już na bank nie chcę, żeby mnie cmokał gdziekolwiek! :p

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-08 22:13:34

    Witam . Jestem łowcą , czyli mam rozumieć mordercą i mięsiarzem . Wędkuje ponad 30 lat i myślę , że coś tu nie gra. Może na łące mam łapać ,wtedy nie narobię tyle szkód , może to wszystko o kant i zostać kłusolem a może rybakiem hm jeszcze lepiej .Gdzie tkwi problem . Atom ,efekt cieplarniany ,globalizacja,gdzie. Jesteśmy za mali to już nabrało pędu i cholera wie gdzie się zatrzyma .Zostanie nam tylko klawiatura i obwinianie siebie na wzajem . Pozdrawiam wszystkich fanatyków bata.

  • chris061 2009-10-09 12:05:08

    Jestem jak najbardziej za wypuszczaniem ryb ale i tez nie można zabronić Brania złowionych ryb tym ze Panowie(Panie) z umiarem .
    Myślę ze ryb jest trochę w wodach Polskich Nie ma co strasznie narzekać na brak ryb bo są jednak wyniki .

  • kalmar 2009-10-09 13:07:34

    pisaq :) ja tobie tego nie powiem. w tym roku złowiłem tylko 9 linów, z czego dwa wypuściłem 23 i 26 cm :) - reszta skonsumowana :) ale miejscowy człowieczek przy mnie wyciągał po 9 jednego dnia, a jak opowiadał rekord to 14 :) - wszystkie zabiera - no tego to on raczej nie przeje, choć możliwe, że mrozi na zimę, to jednak inni mówili, że sprzedaje znajomym i pod rynkiem :) toż to prawie jak rybak :) hehe

  • kalmar 2009-10-09 13:09:41

    ja zabrałbym jeszcze tego sandacza do konsumpcji. niestety dotychczasowe połowy tej ryby to poniżej wymiaru, więc powrót do wody :) ale jak będzie miarowy to go żona usmaży :)

  • kalmar 2009-10-09 13:15:04

    oj są chris061 u nas na odrze populacja rozpióra tak wzrosła, że z łowi się je bez przerwy. jeszcze wiele lat temu to częściej trafiał się krąp, teraz rzucasz na leszcza i bywa na jednego leszcza i po 10 rozpiórów - trzeba mocno kombinować z zanętą, żeby unikać ich na haku. :) proponuję przyszły sezon nie żałować rozpiórów na Odrze ;) pozdro

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-09 13:16:58

    Też w pierwszej chwili chciałem. Ale jak go przylożyłem do szczupaka to wydał mi się dość mikry. Do następnego roku podrośnie. Może! To był jedyny sandacz jakiego złowiłem w tym roku! Ale może jeszcze złowię.!

  • łysy wąż 2009-10-09 14:03:38

    W wielu kwestiach zgadzam się z Kazikiem, ale nie we wszystkich. Wydaje mi się, że podejście typu " ...robię opłaty na zarybianie ... i coś mi się należy z tego do zabrania " nie jest słuszne. Dlaczego należy? Jeżeli płacisz ubezpieczenie OC, to uważasz że należy Ci się jedna stłuczka w roku? Pewnie, że ryby możesz zabrać, ale żeby od razu " należy mi się " ?
    Wydaje mi się też, że niesłusznie łączysz pojęcie No Kill z łowieniem ryb w okresach ochronnych. Jeżeli ktoś stara się złapać szczupaka w marcu - robi źle i to czy go wypuści czy zabierze to już inna sprawa. Po prostu nie powinien w tym okresie nastawiać się na ten gatunek. Niestety regulamin połowu ryb nie " przewiduje " takiej sytuacji. Jeżeli ktoś to wykorzystuje, to w moim przekonaniu postępuje źle.
    " ...wymysł No kil czy jakiś tam inny i masowe zabieranie ryb jest tym samym i taki sam robi skutek... " - bzdura. Napisałeś że wypuszczanie i masowe zabieranie ryb jest tym samym..... Ja zauważam znaczące różnice.

    Zgadzam się w kwestii, że przepisy powinny być jednakowe dla wszystkich i że wina leży w działalności ( a może raczej w bezczynności ) PZW. To co że czasem zarybią? Najpierw PZW powinno zająć się ochroną wód, bo to jest pierwszy krok to tego, by było lepiej. A gdy już nie będzie kłusownictwa i rybaków - zarybiać.
    Ale działacze związku nie chcą ograniczać rybactwa - powód jest prosty. Rybak stawia sieci na wodach zarybionych ze składek wędkarzy i PŁACI ZA TO parę złotych, które znów płyną do PZW. Czyli płacą wędkarze, płacą rybacy, a kasa z dwóch źródeł płynie do PZW.

    pozdr.

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-09 16:39:41

    Tak takie analogie do niczego nie prowadzą .... bo jak kupisz małżonce kwiaty .... to dziekując natychmiast Ci wytłumaczy ,że nie koniecznie coś ci się należy ... życie nie ? :)

  • łysy wąż 2009-10-09 17:00:54

    oj tak, trafne porównanie :-))) hehehe

    " życie " ...... ;-)

  • Gaga 2009-10-09 18:51:51

    Do wędkarzy, którzy maja problem "wziąć czy wypuścić", a który to nie daje im spać po nocach. Może da się przekonać ZG PZW, żeby wprowadził całkowity zakaz zabierania(zabijania) złowionych ryb. W wodach byłoby więcej (może) rybek, a na Forum nie męczono by po raz kolejny tematu wziąć?...czy wypuścić?...Pozdro

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-09 19:19:01

    Aaajjjjajajjj.... bez urazy Gaga
    Nie czytasz nie czytasz ..... tego tu gdzie tytuł komentujesz ....

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-09 21:37:25

    A ja cieszę sie bardzo że nasz portal jeszcze nie uległ fobii "no kilizmu" i jest tu wielu rozsądnych ludzi z którymi można podyskutować na argumenty. Rozsądek i jeszcze raz rozsądek i więcej nie potrzeba. Marcinie słusznie prawisz grunt to zdrowe podejście do tematu.
    Pozdrawiam

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-09 23:08:13

    Spoko walczę , walczę bądź spokojny kol. spokojny

  • kazik 2009-10-10 00:23:20

    Kolego ,,łysy wąż” Dlaczego nie mam wymagać czegoś za co rok po roku płacę więcej i więcej . Płacę więcej to wymagam więcej .
    Każdy przecież wie że jeżeli kupi coś za psie pieniądze to nie może się spodziewać towaru super jakości , a jak kupi troszkę droższe to i wymaganie są większe.
    Dlaczego mam się dawać oskubywać dostając za większe opłaty jeszcze mniej i utrzymywać innych. Płacę mniej to wiem że mniej mi się należy , płacę więcej to i mam większe wymagania , a nie dostaję mniej bo tak komuś się podoba. Cała ta gospodarka rybacka i zmiany robione w PZW to jawne nabijanie nas na kasę .

  • łysy wąż 2009-10-10 08:51:07

    O - i teraz dobrze " gadasz " ;-). Ja poprzednią wypowiedź zrozumiałem w ten sposób - zapłaciłem to karta ma mi się zwrócić.
    Oczywistym jest, że PZW rżnie nas na kasę. Tak się wczoraj zastanawiałem, co oznacza stwierdzenie że PZW przeznacza nasze składki na " ochronę wód ". PSR, Straż Miejska i Policja są służbami, które mogą sprawdzać karty wędkarskie - ale są utrzymywane ze skarbu państwa, a nie z funduszy PZW. SSR jest powoływana w strykturach PZW, ale " nic nie kosztuje " - albo prawie nic. To my sami - wędkarze poświęcamy swój prywatny czas, jeździmy prywatnymi samochodami tankując za nasze pieniądze.... Często sami też się wyposażamy w jednolite ubrania. Więc na co idą pieniądze z naszych składek. Ochrona wód - brzmi ładnie, ale dokładniej...?

    pozdr.

  • kazik 2009-10-10 09:25:57

    Ja wcześniej płaciłem np. 80 zł i mogłem przebywać ile razy chciałem nad wodą a dzisiaj płacę 150 zł i mam ograniczony limit wejść na wodę i jeszcze do zabrania mam ilość ryb zmniejszoną i muszę być nokilatym bo co lepsze odcinki to zakaz zabierania ryb. Więc wolę żeby były odcinki rzek gdzie jest całkowity zakaz połowu dla wszystkich i opłaty mniejsze bo dostęp mniejszy do rzeki. Na pewno będzie lepszy skutek dla ryb , środowiska i nikt nie będzie mnie oskubywał. Co do wypuszczania ryb to ja wolę mniej ich łowić i wypuszczać bo ryba pokaleczona całą energię poświęca na wyleczenie i nie chętnie podchodzi do tarła i skutek jest taki że w rzekach pływają tylko ryby z naszych zarybień i jest brak narybku co jest zauważalne przez wędkarzy zwłaszcza na wodach górskich.

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-11 20:21:17

    no właśnie ja osobiście jestem za zabieranie duzego szczupa czy też jakiejkolwiek ryby drapeżnej motywacja potrafi niezłe spusztoszenie zrobić

  • Matys24 2009-10-12 10:27:46

    wszystko wypuszczać co ma jakieś szanse przeżycia. Sztywnej rybvy nie ma sensu;-) a jeśli dużo wypuścimy więcej kiedyś złapiemy

  • Forum wedkuje.pl 2009-10-12 14:47:39

    od czasu do czasu można sobie rybkę zabrać. ja nie zabieram szczupaka nigdy wiecej niż 1.5 kg. takie do półtora kilo to jeszcze smaczne są a te większe to "rasiaki". oczywiście wsyztskie co biore to mają wymiar

  • chris061 2009-10-13 08:16:22

    wszystko wypuszczać co ma jakieś szanse przeżycia. Sztywnej rybvy nie ma sensu;-) a jeśli dużo wypuścimy więcej kiedyś złapiemy

    Jestem za



Reklama
Reklama