to nie jest powiedziane że więcej złowimy. bez zarybiania chociaż raz w roku jeziora i rzeki byłyby martwe. pierwsza sprawa to jeśli ktoś łowi w okresie ochronnym i to zabiera to takim to trzeba dożywotnio zakazać połowów. to jest największy problem. a jeśli ktoś weźmie kilka razy w roku jedną większą rybkę na patelnie to nie jest problem.
tak sobie siedze i czytam te wasze wypowiedzi i dochodze do jednego wniosku ze.... kurcze do niedawna myślałem że zostałem ostatni który z wyprawy na rybki zabiera jakąś do domu żeby ją najnormalniej w świecie zjeść i chciałbym napisać jeszcze jedno jestem ojcem 2 chłopaków 7i5lat i no mam to szczęście że akurat bardzo lubią jeść świeżo złapane rybki fakt jest taki że nie zabieram wszystkich złapanych rybek bo czasem nie jest sie wstanie ich zjeść i wole po nie wrócić za tydzień ale jak czytam wypowiedzi tych pseudo killowców to aż żal czyli co?wedłóg nich mam iść kupić w markecie 15 razy mrożoną rybe żeby dać dzieciaką?dla mnie ta cała szopka to jakaś choroba a ci co najwięcej krzyczą to pewnie biorą wszystko jak leci a potem sie wymondrzają bo okurat na to jest moda pozdrowienia dla kolegów po kiju
Czy jestem za wupuszczaniem ryb ? Pewnie że jestem za . I co z tego że wezme sobie rybke w tygodniu np. 1 lina lub karpia , bo drapieżnika nie łowie prawie wcale. Lubie ryby i tyle. A syfu z marketu jeść nie będe...!!!! Problem w tym wszystkim tkwi gdzie indziej , a mianowicie wędkarze a właściwie pseudowędkarze nie czytają tego co tu piszecie , nie piszą na żadnym forum , nie czytają gazet i mają wszystko w d...ie i tak robią swoje , a o wypuszczaniu ryb nie słyszeli , albo nie chca słyszeć , bo przecież karta musi im się zwrócić, nieprzepuszczą żadnej rybce .Widze w maju jak rozpoczyna się sezon szczupakowy to nie jest łowienie , to jest rzeż nie przepuszczą żadnemu choćby miał 20 cm . Dotrzeć wlaśnie tych ludzi , uświadomić ich , tylko jak .Podam przykład znajomy złowił 10 kg leszcza róznej wielkości , pytam mu się czy jest w stanie to zjeść , niech wypuści troche a on na to a... dam siorze i sąsiadce a jak nie będzie chciała to zobaczymy.Po tygodniu spotykam gośćia no i co tam ryby zjedzone , a wiesz sąsiadka niechciała ześmiergły się i wyrzuciłem do śmietnika , bo nikt inny nie chciał skrobać .Właśnie uświadomic takich ludzi trzeba żeby nie brali wszystkiego co złapią tylko wzieli sobie dwie , trzy rybki do domu i koniec.
Wybrałem wypuszczenie ryb z powodu wyrybienia naszych zbiorników.
Nie widzę nic złego w spożywaniu ryb, ale wędkarza zabierającego z wody metrowego szczupaka lub jakąkolwiek inną okazową rybę zawsze nazwę mięsiarzem. Podchodzę do tematu w ten sposób – złów i daj złowić innym. Co więcej, taki człowiek pozbawia mnie tego, za co płacę – przyjemności polowania na dużą rybę a tym samym przyjemności wędkowania. Człowiek jest drapieżnikiem i nim pozostanie. Prawdopodobnie gdyby rybostan naszych zbiorników był nie wyczerpywalny nigdy ten temat by nie powstał. Niestety nie jest i w tym problem.
Jeden z kolegów napisał, że odcinki rzek gdzie obowiązuje zakaz zabierania ryb najlepiej całkiem zamknąć dla wędkarzy, a to niby dla czego?
Jeśli mam do wyboru łowisko „nokillowe” i klasyczne zawsze wybiorę to „nokillowe.
Mam tam szansę spotkać większego a co za tym idzie silniejszego przeciwnika. Mam nadzieję, że wszyscy sobie zdają sprawę, że łowiska „nokillowe” nie powstały dla wegetarian a mój wybór nie jest powodowany tym, że nie lubię ryb.
O rybactwie i ochronie wód nie będę pisał, bo szkoda gadać…
Witam kolegów. Ja mam taką teorię: PZW wynajęło kilku tajnych agentów, którzy za opłatą próbują zniszczyć, wyśmiać, zgnoić itd wystkich którzy chcą zjeść rybkę. Bo nie będą musieli wtedy zarybiać, czyli zostaje kasa, więcej ryb to więcej wękarzy czyli więcej kasy. To potraktujcie oczwiście z przymrużeniem oka. Kolego Pisaq zgadzam się z Tobą w każdym zdaniu. Sam czasem zabieram rybę przeważnie szczupaka lub sandacza czasem leszcza i gdyby ktoś nazwał mnie mięsiarzem to w dziób. Taksamo jakby nazwał mnie zbokiem bo obejżałem się za ładną dziewczyną albo pijakiem bo codziennie wypijam po jednym piwie. A i jeszcze jedno po co kaleczyć rybę , zadawać jej bol i stres? Dla fotki dla pochwalenia sę kolegom? Od milionów lat polujemy i taka jest nasza natura. Myśliwemu nikt nie zwróci uwagi, że zabił jalenia. Ma odstrzał, zabija, zabiera i dostaje od każdego gratulacje. Reasumując decyzję powien podjąć każdy sam a nie pod nacikiem innych.
Odkąd człowiek zaczął myśleć zawsze podążał za czymś lepszym, często bardziej godnym i przecież to nie żaden grzech, jest to świadectwo cywilizacji. Wszelkiego rodzaju mody są wymyślane nie zawsze po to żeby było nam lepiej czy wygodniej, dlatego w czasach kiedy nie trzeba było liczyć się ze stanem zarybienia w naszych wodach, nie powstawały żadne zasady "no kil" i tym podobne. Teraz sytuacja jest można powiedzieć tragiczna i dlatego potrzebny jest szczególny sposób traktowania tego co nam jeszcze zostało. Co niektórzy nazywają nokilowy sposób wędkowania za modę, lecz jeżeli nawet jest modą to ma głęboki sens i nie jest obowiązkiem. Nikogo jeszcze nie przestałem lubić, czy szanować za to że czasami zabierze rybę, jednak nienawidzę od zawsze tych, którzy zabierają z wody wszystko co złapią. Samo to że metoda bezkrwawego wędkarstwa, ma służyć uświadamianiu jest jak najbardziej potrzebne, jednak nie może mieć na celu zmuszanie, czy szydzenie z osób łowiących inaczej, jednak w myśl regulaminu. My sami musimy wiedzieć co jest zdrowe i w naszym sumieniu podejmować decyzje.
Jeszcze jedno. Wystarczy przeczytać posty pod nowym rekordem Poski w połowie suma.Wędkarz ten gdyby wiedział, że zamiast gratulcji zostanie wyzwany i znieważony to pewnie odciął by żyłkę po zacięciu takiej ryby.
"ppawel" rozumie Twoją irytacje, jednak dobrze wiesz że "człowiek człowiekowi wilkiem" i wszędzie tam gdzie brakuje argumentów, pozostaje szyderstwo. To jest czysta zawiść, jednak to nie metoda NK jest winna, to my sami jesteśmy niedoskonali i z zasady nie szanujemy lepszych, mądrzejszych, taka natura...
Według mnie to prawdziwym mięsiażem był ten ponad stukilowy sum. Napewno przez całe swoje życie zjadł minimum 1000 szt szczupaczków, 1000 szt. sandaczyków, 2000 szt. leszczy, 3000 szt. karpi i wiele innych ryb. I co wy na to? Ile więcej ryb by było w tym zbiorniku?
Świetne myślenie , sum jest zbrodniarzem , ciekawe kim są ludzie z rubryk rekordów ? Taki sum zasługuje na szacunek , bo moim zdaniem zrobił więcej dla naszych wód niż PZW . Taka piękna ryba zawisneła na gałęzi , to jest chore , naprawdę chore .
Kolego SOLI źle mnie zrozumiałeś sum nie jest zbrodniarzem bo to tylko zwierzę i jeść coś musi. Chodziło mi o porównanie ilości złowionych ryb przez wędkarzy. Pisaliśmy tu o stosowaniu zasady no kill a tymczasem czasopisma wędkarskie propagujące no kill pokazują zdjęcia wiszącego suma. Pozatym gdyby zgłoszenia rekordowych ryb przyjmowali na podstawie długości ryby a nie jej wagi nie było by problemu.Parę fotek z miarką i do wody.
Jeżeli zabieramy ryby to z umiarem żeby było co później łowić . A publikowanie i chwalenie się rekordami to ja nie pochwalam , ponieważ po co pokazywać jakim dobrym jestem tępicielem tych ryb i jak one cierpiały podczas holu .
Ja wypuszczam no bo co mam zrobić i tak w domu nikt tego nie je.A co może sąsiadom dawać oskrobać wypatroszyć ipoprosić ładnie wez prosze.Trudno składki płace bo musze no bo gdzie mam łapać w kibłu może.zobaczcie kiedyś sobie staw po zarybieniu otwarcie w sobote o 6 rano a w środe miejsca pozajmowane i czekają mięsiaże do soboty a potem cały tydzień siedzą no w końcu zapłacił to mu sie nalerzy.TO DOPIERO PARANOJA I MIĘSIARSTWO
Popieram kolegę - nie potrzebujesz wypuść , jak masz ochotę spróbować dobrego mięska to weź ale tyle by zapasu nie robić i aby coś jeszcze w łowisku zostało .
I o to chodzi panowie, jażeliprzez całą noc złowię 20 leszczy to 3 lub 4 zabieram a reszta do wody.Tyle mi starczy. We wszystkim powinien być umiar i rozsądek. Lubię jeść ryby a przecież te ze sklepu też kiedyś pływały w wodzie. Ja wolę coś na obiad upolować samemu.
Rozmowa jest na ten temat tendencyjna... Ja o swoich poglądach nie będę się już wypowiadał. Ale największe zarybienia ze strony PZW będą na nic jeżeli się te ryby wybierze. Więcej kasy powinno iść na realną ochronę wód. Np. stworzenie takiego koleżeńskiego patrolu interwencyjnego. Widzimy że ktoś zabiera niewymiarowe ryby, w okresie ochronnym, dzwonimy i zaraz "chłopaki" są nad wodą. Oczywiście za odpowiednią kasę. Jednoczesnie należałoby wprowadzić ostrzejsze ograniczenia w zabieraniu ryb. Ale... człowiek jest taką osobą że na wszystko znajdzie sposób i kontrargument.
Dlatego cenię sobie profesjonalne łowiska komercyjne. Choć uważam, że nie ma nic lepszego niż rybne wielkie jezioro, albo na czym się lepiej znam - zaporówka, łódeczka i spinning. Niestety nie samymi widokami człowiek żyje.
Mówicie o tym że 100 kg sum sieje spustoszenie większe niż wędkarze. NIE to wędkarz jest obcy w ekosystemie jeziora. Ten sum miał tam swoje miejsce! Nie wolno nam zmieniać przyrody i wyznaczać jej reguł działania!!! Jeśli my nie bralibyśmy ryb do zamrażarek to taki 100 kg sum byłby częstszym widokiem dla naszych oczu.
Wyznawcy NO KILL są częścią naszej społeczności. Nie wolno ich ani prześladować ani wyśmiewać ich poglądów. Tak samo jak oni nie mają prawa narzucać swojej woli "jedzącym" :). Dlaczego nie można w każdym kole jednego zbiornika zrobić NO KILL??? Podzielić się wodami???
Była sobie rzeczka. Rzeczka Radew. Pełno rybek w tej rzeczce sobie kiedyś pływało. Królem w tej rzeczce był wszędobylski szczupak. Pewien pan z pewnej organizacji wymyślił, że ta rzeczka (woda górska) powinna obfitować w pstrągi. Pełni dobrych intencji działacze pewnej organizacji wybili tego wrednego szczupaka prądem. Panów z pewnej organizacji podpatrzyli miejscowi i odkryli nową metodę, kto by teraz tą głupią siatkę stawiał…W Radwi nie ma ani szczupaka ani pstrąga. Dobrze, że stu kilogramowe sumy tam nie pływały, Bo pewnie by rzekę w powietrze wysadzili…
Bardzo się cieszę, że każdy ma tu jakieś zdanie. Niestety (ktoś już o tym pisał) jakiekolwiek zdanie na tematy poruszane na tym portalu i wielu innych, ma jedynie garstka wędkarzy. Ludzie dyskutujący i interesujący się tymi zagadnieniami to może 10% wędkujących. Dzisiaj byliśmy na lodzie (w centrum Warszawy) w celu przeprowadzenia następnej sondy. Wiecie co ludzie mają do powiedzenia na wałkowany przez nas tutaj temat? Nic!!! Część nawet nie rozumie o co ich pytamy…
Tak dokładnie jest Kol Kowson. Dlatego PZW ma sie dobrze i bedzie sie miało dobrze jeszcze przez szereg lat. Schlebia po prostu pogladom 90% wedkarzy w Polsce. Mamy pokaleczone społeczeństwo. Nasza historia zrobiła swoje. Rozbiory, okupacja. PRL. Zawsze na przekór "okupantowi" stąd zero poszanowania dla prawa. Ciagle trzeba coś "wycwaniakować" kogos przechytrzyć". Zabrać to co moje, za moje pieniadze z "naszych" wód.
A całe to nasze gadanie na tym portalu to "skansen". Parę % wędkarzy zastanawia się nad prawem, etyką, srodowiskiem naturalnym.
Co do jednego nie zgadzam sie z Kol Gostmirem. Mianowicie nie podzielam pogladu że prywatny własciciel nie myśli rynkowo i o przyszłosci swego interesu a tylko postoszy wody.
Czytałem w zeszłym roku publikowane wyniki działalnosci gospodarczej wielu gospodarstw rybackich (dotyczyły jezior i zbiorników zaporowych) W ostatnich latach struktura przychodów diametralnie sie zmienia. Coraz większy udział w przychodach mają usługi wedkarskie (licencje, zakwaterowanie inne) a cora mniejsze sprzedaż ryb. Coraz więcej tych gospodarstw uzyskuje roczny zysk netto tylko dzieki wedkarstwu.
Dlaczego tak sie dzieje?
Odpowiedź znają ci wszyscy którzy prowadza jakakolwiek działalność gospodarczą. Mamy do czynienia z rynkiem klienta i powszechną nadprodukcją we wszystkich dziedzinach.
W brew pozorom bardzo trudno jest sprzedać wyhodowana rybę. Konkurecję wzmaga import. Sieci handlowe dyktują producentowi ceny poniżej kosztów własnych.
W tych warunkach przekierowanie gospodarki rybackiej na wedkarsko/rybacką jest dla wielu podmiotów jedynym rozsądnym wyjsciem.
Nie mówię tu oczywiście o rybackiej mafii opwiazanej z PZW dokonujacej odłowów (bo nie można tego nazwać gospodarką rybacka) na rzekach. Ta działalność jest poza rachunkiem ekonomicznym, opiera się przecież o niemal darmowa rybę uzyskaną ze składek członków PZW.
Ja przeważnie rybki wypuszczam ale nieraz zabiore z jedną na grilla , jak jestem głodny :P ale tak to zawsze wypuszczam rybki spowrotem do wody :) niech sobie pływają i rosną :)
Ja chciałbym tylko, żeby o wypuszczaniu złowionych rybek wypowiadali się ludzie, którzy to robią. Przejżyjcie strony niektórych wędkarzy:"jestem za wypuszczaniem złowionych ryb" a w ręku węgorz na zdjęciu w kuchni. Pewnie gośc wpad do domu, rozebrał się, zjadł coś innego niż ryba, zrobił sobie fotkę i poleciał go wypuścic:( Dobre, polejcie temu panu!!!
Ja panowie również jak siedze całą nockę to złowię z 20-30 leszczy i nie biorę tego do domu bo po co?Zjem? wolę zabrać z 2szt. wrócić sobie nad wodę w następnym terminie i znów połowić. Tez nie rozumiem tych co biora całą siatę, do sklepu jak idziesz też kupujecie 30szt. ryb? Ja rozumiem każdy chce sobie rybkę zjeśc nic nie mam do tych wędkarzy ale z umiarem i rozumem. Lubisz wędkować? Kochasz to? To zapewne chciałbym to wpoić swoim dzieciom i wnukom a pomyślałeś jak bierzesz całą siatę że ten dzieciak albo wnuk nie będzie miał co łowić za paręnaście lat?
witam szanowni koledzy ja uważam że jedną rybkę można wziąć lub dwie do domu, więcej zamrażać w lodówce to chyba głupot,a ale jak ktoś tak robi co złowi to zabiera jego sprawa , składki płaci , jakaś tam część z jego składki idzie na zarybianie więc takie ma prawo byle by były wymiarowe
Ja jak chodzę na rybo to zawsze coś się złowi.Przeważnie chodzę na pstrągi i łowi się ich 7/8 do domu biorę,ale góra 2 z nich...Branie ryb to nie jest żadne przestępstwo czy grzech...jest to normalna kolej rzeczy i w pewnym sensie ryby maja w naszym łańcuchu pokarmowym swoje miejsce,powiedz niedźwiedziowi żeby wypuszczał złapana rybę bo nie ma składki i żeby stosował się do "catch&release". ...Oczywiście przesadą jest branie 5pstragów 4szczupaków 15kleni itd,jednego dnia bo to nie jest nam potrzebne!!!Osobiscie za rybami ze sklepu nie przepadam...nie wiem jak sa chowane gdzie i jestem przeciwko hodowlą ,gdzie masowo tłucze się ryby które już za życia mają przesrane bo gnieżdżą się w małych zamulonych zbiornikach!!! Każdy wędkarz powinien miec swoje sumienie i swoje zasady,powinien wiedzie ze im wiecej bedzie zabierał z łowiska tym mniej bedzie łowił w przyszłosci,ale jeżeli mam ochote wziasc sobie szczupaka i zrobic sobie grilla,a w miedzy czasie zdjecie np. w łazience a gosc pisze ze futryna i i płytki sa super i z ironią stwierdzi ze ryba tam nie pasuje to mi szkoda takiego chłopaka... Swoja droga ciekawe czy jest ktoś kto w zeszłym sezonie NIE zabrał żadnej ryby z łowiska...???
Witam Dobrze koledzy piszecie, trzeba wypuszczać rybki z powrotem do wody, choćby by po to aby oficjalni kłusole pod nazwą " odłów kontrolny " mieli co do bagażników ładować. Może zabrzmi to jak drwina ale ile to już ryb na stałe oddzielili od wody jak nazwał to jeden z kolegów. Pozdrawiam
Ja jak złapie przypuśćmy 15 leszczy to tylko 4 zabieram a nie jak inni wędkarze mięsiarze w tym roku spotkałem się kilka razy z tym wyczynem mięsiarzy łowiłem rybki na Radomce w Jastrzębi a jakiś koleś ok 20 metrów dalej spiningował złapał takiego pistoleta ok 30cm i go pakuje do torby podeszłem do niego i mówię że po co mu to?????????????on nic nie odpowiedział i poszedł dalej teraz to żałuje że nic z tym nie zrobiłem miałem w tym roku jeszcze jedną taką sytuację ale nie będę się rozpisywał powiem tylko że w moim rejonie jest zbyt mało kontroli! A co do rybek to ja byłbym za na podniesienie wymiarów niektórych rybek.
Całkowicie jestem za wypuszczaniem lub przynajmniej za samoograniczeniem się w zabieraniu ryb z łowiska.Osobiście, w ogóle nie zabieram świnek ,gdyż uważam ,że jest rybą o typowo sportowym charakterze.Jeżeli przy 500 tysięcy wędkarzy ,każdy z nas złowi tylko w sezonie 100 płotek to po pomnożeniu daje prawie niewyobrażalną ilość 50 000 000 milionów zabranych z wody ryb ,choć w rzeczywistości jest ich zabieranych pewnie jeszcze więcej ,dlatego jestem za zmniejszeniem limitów zabieranych ryb .Idziemy na ryby ,a nie po ryby.
Mówicie o rybach rodzimych to znaczy jakich . Są ryby rodzime dosyć rzadkiejuż , są ryby rodzime jeszcze występujące i są ryby rodzime w nadmiarze występujące gdzie nawet PZW prowadzi odłowy kontrolne aby nie skarłowaciały . Ja napiszę jak to jest u mnie . A mianowicie ryby dosyć rzadko występujące np. w Tanwi i dopływach wypuszczam niezależnie czy ma wymiar czy nie .
Ryby jeszcze występujące np. w Tanwii dopływach zabieram sporadycznie ale tylko takie które są wymiarowe i czasami zgodnie z limitem , choć to zdarza się bardzo rzadko bo nie łowię na ilość i nie zawsze mam ochotę na ryby takie jak Klenie , Jazie czy leszcze . Ryby występujące w nadmiarze a więc płoć , leszcz , okoń , jelec łowię i zabieram zawsze zgodnie z limitem i wymiarem regulaminowym .
Dlaczego tak postępuję a mianowicie większość wyławia drapieżniki i leżeligatunki takie jak płocie , leszcze , jelce , okoniezaczynają dominować to po prostu zastępuję brakujące drapieżniki odławiając je i nie pozwalając nadmiernie się rozrosnąć . Drugą przyczyną jest to że po co mają być odławiane sieciami , agregatami i wywożone gdzieś tam jeżeli to my powinniśmy z tych ryb skorzystać , akażdy wie jak takie odłowy są przeprowadzane . Nauczyłem się przyrządzać te ryby łowione zgodnie z regulaminemi nawet uważam że są smaczniejsze niż te na które każdy ma ochotę. Postępuje podobnie na wszystkich łowiskach na jakich łowię, czy to rzeka czy to zbiornik . Jedynie jeżeli jadę na wody komercyjne , gdzie płacę za to co złowię postępuję zgodnie z rachunkiem ekonomicznym , czyli biorę to za co zapłaciłem .
Mówicie o rybach rodzimych to znaczy jakich . Są ryby rodzime dosyć rzadkie już , są ryby rodzime jeszcze występujące i są ryby rodzime w nadmiarze występujące gdzie nawet PZW prowadzi odłowy kontrolne aby nie skarłowaciały . Ja napiszę jak to jest u mnie . A mianowicie ryby dosyć rzadko występujące np. w Tanwi i dopływach wypuszczam niezależnie czy ma wymiar czy nie .
Ryby jeszcze występujące np. w Tanwi i dopływach zabieram sporadycznie ale tylko takie które są wymiarowe i czasami zgodnie z limitem , choć to zdarza się bardzo rzadko bo nie łowię na ilość i nie zawsze mam ochotę na ryby takie jak Klenie , Jazie czy leszcze . Ryby występujące w nadmiarze a więc płoć , leszcz , okoń , jelec łowię i zabieram zawsze zgodnie z limitem i wymiarem regulaminowym .
Dlaczego tak postępuję a mianowicie większość wyławia drapieżniki i leżeli gatunki takie jak płocie , leszcze , jelce , okonie zaczynają dominować to po prostu zastępuję brakujące drapieżniki odławiając je i nie pozwalając nadmiernie się rozrosnąć . Drugą przyczyną jest to że po co mają być odławiane sieciami , agregatami i wywożone gdzieś tam jeżeli to my powinniśmy z tych ryb skorzystać , a każdy wie jak takie odłowy są przeprowadzane . Nauczyłem się przyrządzać te ryby łowione zgodnie z regulaminem i nawet uważam że są smaczniejsze niż te na które każdy ma ochotę . Postępuje podobnie na wszystkich łowiskach na jakich łowię , czy to rzeka czy to zbiornik . Jedynie jeżeli jadę na wody komercyjne , gdzie płacę za to co złowię postępuję zgodnie z rachunkiem ekonomicznym , czyli biorę to za co zapłaciłem . To jest właśnie wypowiedz Prawdziwego etycznego Wędkarza ,a nie jakieś pierdoły że wypuszczam bo nie ma u nas ryb albo biorę żeby mi się karta wróciła ,godne naśladowania jest Twoje postępowanie Kolego Kazik ,Pozdrawiam
No ja i moi przyjaciele, to znaczy ci z którymi łowię, bo łowię tylko z przyjaciółmi i w samotnosci uważamy ze to bardzo dobra i przydatna tendencja to całe złów i wypuść. Dzieki takiej postawie tacy wędkarze jak ja mają, bądź będą mieli wiecej okazji do zabrania czegoś z łowiska. Postawa Kazika odpowiada mi bardzo bo tak jak on stosuję podobną taktykę. Jedank jesem za wypuszczaniem i będę je popierał właśnie po to, by jaknawiekszy odsetek ludzi trzymał łapki jak najdalej od moich rybek. Troche to pokrętne, ale zapewniam ze swój głęboki sens ma, choć troszkę zakamuflowany. Więc wypuszczajcie ryby przyjaciele. :-)))
No ja i moi przyjaciele, to znaczy ci z którymi łowię, bo łowię tylko z przyjaciółmi i w samotnosci uważamy ze to bardzo dobra i przydatna tendencja to całe złów i wypuść. Dzieki takiej postawie tacy wędkarze jak ja mają, bądź będą mieli wiecej okazji do zabrania czegoś z łowiska. Postawa Kazika odpowiada mi bardzo bo tak jak on stosuję podobną taktykę. Jedank jesem za wypuszczaniem i będę je popierał właśnie po to, by jaknawiekszy odsetek ludzi trzymał łapki jak najdalej od moich rybek. Troche to pokrętne, ale zapewniam ze swój głęboki sens ma, choć troszkę zakamuflowany. Więc wypuszczajcie ryby przyjaciele. :-)))
Czyli jak dobrze rozumiem, kolega jest przekonany ze C&R przyczynia sie do zahamowania ubytku populacji ryb w naszych wodach, skoro pisze ze wiecej zostanie dla niego ?. Ciekaw jestem odpowiedzi, ale nie ironicznej a powazna.
Osobiście jestem za wypuszczaniem KAŻDEJ ryby...:)
Są oczywiście wyjątki, że ryba nie ma szans na przeżycie po wypuszczeniu, bo została zbyt głęboko zahaczona, itp., ale generalnie jestem za tym, aby zwracać każdej rybie wolność, i tej małej i tej "metrowej"...:)
Tak pawelz. Uważam, że każda ryba którą ktoś wypuści to pewnego rodzaju zwiększenie populacji. No logicznym jest ze jeśli ktoś rybę wypuścił a nie zabrał jej, to stan ilościowy ryb sie nie zmienia w danym momencie, ale tez nie maleje. Założywszy że taka ryba się kiedyś wytrze, może się przyczynić do wzrostu pogłowia, ale dopiero po tarle. Nie jest to jakiś ogromny zysk dla ekosystemu, ponieważ po to miedzy innymi jesteśmy my, wędkarze, by swoimi składkami wspierać rozbudowę populacji ryb. Jednak jest ogromny plus tego ze są ludzie którzy ryby wypuszczają. Jest to zysk dla mnie. Choć sam wypuszczam doskonałą większość rybek, to nie stronię od wypełnienia limitu ilościowego od czasu do czasu. No więc logiczny jest wniosek, że jeśli będzie duuuuuużo wędkarzy wypuszczających, to ja będę miał o wiele bardziej emocjonujące hobby. Dlatego wspieram, popieram, namawiam, modlę sie o to, by Złów i Wypuść stało się modą powszechną. POWSZECHNĄ, NIE ZAŚ PRZYMUSOWĄ, ponieważ wiem, że tobie i wielu ludziom chodzą po głowach niedorzeczne i wręcz paskudnie niemoralne pomysły by całkowicie zakazać zabierania ryb, a co równie głupie i obrzydliwe podzielenie wedkarzy na lepszych i gorszych, czyli na takich co to bedą łowić za darmochę i na takich co będą płacić. Niestety, takie pomysły są dla mnie obrzydliwe i nie potrafię tego nazwać inaczej. Bez obrazy pawelz. Połamania życzę.
Nigdy nigdzie nie napisalem ze jestem za przymusowym c&r. Zabierajmy ryby, ale tylko wtedy gdy oplaty z tym zwiazane beda w stanie pokryc straty. Bo sam stwierdziles ze straty w przypadku C&R i tych co zabieraja nie sa rowne. Ewentualnie w sytuacji, gdy populacja ryb jest tak duza, a limity ustawione w ten sposob, ze branie zgodnie z nimi nie wplynie razaco na poglowie ryb. Ja nie bronie nikomu jesc wlasnorecznie zlowionych ryb. Ale niech ci co to robia sa swiadomi swoich czynow. Niektorym sie wydaje ze zabranie np. 1 szczupaka z wyprawy to nic. Ale niech spojrza na to globalnie. 600 tys wedkarzy. Co 10 niech wezmie tego 1 szczupaka na 4 wyprawy. W sesonie takich wypadow niech bedzie 20. To daje nam 60000 x 5 = 300 000 doroslych szczupakow. Wg mnie to duzo. Za duzo aby nasze wody byly wstanie sie obronic. To tylko liczby, ale poparte jakimis tam wlasnymi obserwacjami. Oprocz szczupakow sa tez przeciez inne ryby.
Witam kolegów ja osobiście bardzo lubię jeść ryby, ale złowione w tym roku wszystkie wypuściłem. Żadnej do domu nie zabrałem. Opowiem wam co się stało jak wypuściłem? Miałem w siatce może z 20 sztuk płoci takich po 30 cm i na koniec łowienia podniosłem siatkę do góry i zacząłem powoli je wypuszczać, a wędkarze stojący obok zgłupieli. I się zaczęły docinki w moim kierunku i głupie gadanie. Patrzyli na mnie jak na wroga ludu i musiałem się szybko zwijać z stanowiska. Drugim razem w tym samym miejscu i na tym samym łowisku miałem coś tyle samo tych ryb plus takie 2 japońce po 1,5 kg i znów wypuściłem. Panowie musiałem się tłumaczyć z tego co zrobiłem, a ile się gadania nasłuchałem. Później jak wypuszczałem to ukradkiem jak złodziej żeby nikt nie widział wolałem sobie oszczędzić głupiego gadania i docinków. A już wolę nie myśleć co by się stało gdyby straż mnie z kontrolowała i nie stwierdziła ryb. Zresztą miałem taki przypadek w ubiegłym roku, a gdzie ryby pyta się strażnik a ja na to w wodzie bo ja przyjeżdżam na ryby, a nie po ryby. Chodzili szukali siatki w wodzie, trawę nogami przeczesywali bo mi nie wierzyli. Mentalność ludzką trudno jest zmienić. To wolny kraj każdy niech robi co chce tylko zgodnie z prawem. Pozdrawiam.
Nigdy nigdzie nie napisalem ze jestem za przymusowym c&r. Zabierajmy ryby, ale tylko wtedy gdy oplaty z tym zwiazane beda w stanie pokryc straty.
W takim razie bezsensowne jest zabieranie ryb z łowiska płacąc za nie. Czy nie lepiej zmniejszyć składkę wędkarską do 25 złotych na rok., wprowadzić całkowity zakaz zabierania ryb z łowiska i pozwalniać niepotrzebnych urzędasów z PZW? Każdy będzie sobie spokojnie łowił nie czyniąc szkód w rybostanie, a ryby do zjedzenia kupimy sobie w Real?!!!
Witam kolegów ja osobiście bardzo lubię jeść ryby, ale złowione w tym roku wszystkie wypuściłem. Żadnej do domu nie zabrałem. Opowiem wam co się stało jak wypuściłem? Miałem w siatce może z 20 sztuk płoci takich po 30 cm i na koniec łowienia podniosłem siatkę do góry i zacząłem powoli je wypuszczać, a wędkarze stojący obok zgłupieli.
Przepraszam, ale ryby przeznaczone do wypuszczenia należy wypuszczać niezwłocznie po złowieniu, a do siatki wkładamy tylko ryby przeznaczone do zabrania. Niemcy nie stosują siatek w ogóle. Oni mają przepis że ryby do zabrania należy niezwłocznie usmiercić, a te które maja byc wypuszczone, uwalnia się prosto z haka.
Czy wiesz ile krzywdy wyrządzasz trzymając ryby w pełnej siacie a nastepnie wykazując się humanitaryzmem i je wypuszczając?
Czy wiesz ile krzywdy wyrządzasz trzymając ryby w pełnej siacie a nastepnie wykazując się humanitaryzmem i je wypuszczając?
Kolego a na zawodach wędkarskich jak jest?Dużo małych płotek i uklejek jest trzymanych w siatkach a po wielu godzinach są wypuszczane do wody dlatego o czym my tu mówimy!?Jak ma dużą siatkę i nie trzyma tam wielu ryb to niech sobie trzyma je w siateczce a potem delikatnie do wody wypuści.Ja jak jeżdzę na dłuższe wypady to mam 2 siatki jedną na srednie ryby a drugą tylko na te większe.
to nie jest powiedziane że więcej złowimy. bez zarybiania chociaż raz w roku jeziora i rzeki byłyby martwe. pierwsza sprawa to jeśli ktoś łowi w okresie ochronnym i to zabiera to takim to trzeba dożywotnio zakazać połowów. to jest największy problem. a jeśli ktoś weźmie kilka razy w roku jedną większą rybkę na patelnie to nie jest problem.
tak sobie siedze i czytam te wasze wypowiedzi i dochodze do jednego wniosku ze.... kurcze do niedawna myślałem że zostałem ostatni który z wyprawy na rybki zabiera jakąś do domu żeby ją najnormalniej w świecie zjeść i chciałbym napisać jeszcze jedno jestem ojcem 2 chłopaków 7i5lat i no mam to szczęście że akurat bardzo lubią jeść świeżo złapane rybki fakt jest taki że nie zabieram wszystkich złapanych rybek bo czasem nie jest sie wstanie ich zjeść i wole po nie wrócić za tydzień ale jak czytam wypowiedzi tych pseudo killowców to aż żal czyli co?wedłóg nich mam iść kupić w markecie 15 razy mrożoną rybe żeby dać dzieciaką?dla mnie ta cała szopka to jakaś choroba a ci co najwięcej krzyczą to pewnie biorą wszystko jak leci a potem sie wymondrzają bo okurat na to jest moda pozdrowienia dla kolegów po kiju
wymądrzają miało być sorki za błędy
Czy jestem za wupuszczaniem ryb ? Pewnie że jestem za . I co z tego że wezme sobie rybke w tygodniu np. 1 lina lub karpia , bo drapieżnika nie łowie prawie wcale. Lubie ryby i tyle. A syfu z marketu jeść nie będe...!!!! Problem w tym wszystkim tkwi gdzie indziej , a mianowicie wędkarze a właściwie pseudowędkarze nie czytają tego co tu piszecie , nie piszą na żadnym forum , nie czytają gazet i mają wszystko w d...ie i tak robią swoje , a o wypuszczaniu ryb nie słyszeli , albo nie chca słyszeć , bo przecież karta musi im się zwrócić, nieprzepuszczą żadnej rybce .Widze w maju jak rozpoczyna się sezon szczupakowy to nie jest łowienie , to jest rzeż nie przepuszczą żadnemu choćby miał 20 cm . Dotrzeć wlaśnie tych ludzi , uświadomić ich , tylko jak .Podam przykład znajomy złowił 10 kg leszcza róznej wielkości , pytam mu się czy jest w stanie to zjeść , niech wypuści troche a on na to a... dam siorze i sąsiadce a jak nie będzie chciała to zobaczymy.Po tygodniu spotykam gośćia no i co tam ryby zjedzone , a wiesz sąsiadka niechciała ześmiergły się i wyrzuciłem do śmietnika , bo nikt inny nie chciał skrobać .Właśnie uświadomic takich ludzi trzeba żeby nie brali wszystkiego co złapią tylko wzieli sobie dwie , trzy rybki do domu i koniec.
Wybrałem wypuszczenie ryb z powodu wyrybienia naszych zbiorników.
Nie widzę nic złego w spożywaniu ryb, ale wędkarza zabierającego z wody metrowego szczupaka lub jakąkolwiek inną okazową rybę zawsze nazwę mięsiarzem. Podchodzę do tematu w ten sposób – złów i daj złowić innym. Co więcej, taki człowiek pozbawia mnie tego, za co płacę – przyjemności polowania na dużą rybę a tym samym przyjemności wędkowania. Człowiek jest drapieżnikiem i nim pozostanie. Prawdopodobnie gdyby rybostan naszych zbiorników był nie wyczerpywalny nigdy ten temat by nie powstał. Niestety nie jest i w tym problem.
Jeden z kolegów napisał, że odcinki rzek gdzie obowiązuje zakaz zabierania ryb najlepiej całkiem zamknąć dla wędkarzy, a to niby dla czego?
Jeśli mam do wyboru łowisko „nokillowe” i klasyczne zawsze wybiorę to „nokillowe.
Mam tam szansę spotkać większego a co za tym idzie silniejszego przeciwnika. Mam nadzieję, że wszyscy sobie zdają sprawę, że łowiska „nokillowe” nie powstały dla wegetarian a mój wybór nie jest powodowany tym, że nie lubię ryb.
O rybactwie i ochronie wód nie będę pisał, bo szkoda gadać…
Witam kolegów. Ja mam taką teorię: PZW wynajęło kilku tajnych agentów, którzy za opłatą próbują zniszczyć, wyśmiać, zgnoić itd wystkich którzy chcą zjeść rybkę. Bo nie będą musieli wtedy zarybiać, czyli zostaje kasa, więcej ryb to więcej wękarzy czyli więcej kasy. To potraktujcie oczwiście z przymrużeniem oka. Kolego Pisaq zgadzam się z Tobą w każdym zdaniu. Sam czasem zabieram rybę przeważnie szczupaka lub sandacza czasem leszcza i gdyby ktoś nazwał mnie mięsiarzem to w dziób. Taksamo jakby nazwał mnie zbokiem bo obejżałem się za ładną dziewczyną albo pijakiem bo codziennie wypijam po jednym piwie. A i jeszcze jedno po co kaleczyć rybę , zadawać jej bol i stres? Dla fotki dla pochwalenia sę kolegom? Od milionów lat polujemy i taka jest nasza natura. Myśliwemu nikt nie zwróci uwagi, że zabił jalenia. Ma odstrzał, zabija, zabiera i dostaje od każdego gratulacje. Reasumując decyzję powien podjąć każdy sam a nie pod nacikiem innych.
Odkąd człowiek zaczął myśleć zawsze podążał za czymś lepszym, często bardziej godnym i przecież to nie żaden grzech, jest to świadectwo cywilizacji. Wszelkiego rodzaju mody są wymyślane nie zawsze po to żeby było nam lepiej czy wygodniej, dlatego w czasach kiedy nie trzeba było liczyć się ze stanem zarybienia w naszych wodach, nie powstawały żadne zasady "no kil" i tym podobne. Teraz sytuacja jest można powiedzieć tragiczna i dlatego potrzebny jest szczególny sposób traktowania tego co nam jeszcze zostało. Co niektórzy nazywają nokilowy sposób wędkowania za modę, lecz jeżeli nawet jest modą to ma głęboki sens i nie jest obowiązkiem. Nikogo jeszcze nie przestałem lubić, czy szanować za to że czasami zabierze rybę, jednak nienawidzę od zawsze tych, którzy zabierają z wody wszystko co złapią. Samo to że metoda bezkrwawego wędkarstwa, ma służyć uświadamianiu jest jak najbardziej potrzebne, jednak nie może mieć na celu zmuszanie, czy szydzenie z osób łowiących inaczej, jednak w myśl regulaminu. My sami musimy wiedzieć co jest zdrowe i w naszym sumieniu podejmować decyzje.
Jeszcze jedno. Wystarczy przeczytać posty pod nowym rekordem Poski w połowie suma.Wędkarz ten gdyby wiedział, że zamiast gratulcji zostanie wyzwany i znieważony to pewnie odciął by żyłkę po zacięciu takiej ryby.
"ppawel" rozumie Twoją irytacje, jednak dobrze wiesz że "człowiek człowiekowi wilkiem" i wszędzie tam gdzie brakuje argumentów, pozostaje szyderstwo. To jest czysta zawiść, jednak to nie metoda NK jest winna, to my sami jesteśmy niedoskonali i z zasady nie szanujemy lepszych, mądrzejszych, taka natura...
Witam
Kolego Ppawel, zdecydowanie błędna teoria. Otóż PZW zależy właśnie na pustych wodach!!
Co by robiły osrodki zarybieniowo/hodowlane?
A tak im większy krzyk nad wodą że nie ma ryby, tym więcej trzeba jej produkować. Królik i rodzina królika musi z czegos żyć.
Pozdro
Trader
Według mnie to prawdziwym mięsiażem był ten ponad stukilowy sum. Napewno przez całe swoje życie zjadł minimum 1000 szt szczupaczków, 1000 szt. sandaczyków, 2000 szt. leszczy, 3000 szt. karpi i wiele innych ryb. I co wy na to? Ile więcej ryb by było w tym zbiorniku?
I tu mój poprzednik mówi święte słowa , całkowicie się zgadzam !!! Taki sum zrobi większe spustoszenie niż wędkarze .
Świetne myślenie , sum jest zbrodniarzem , ciekawe kim są ludzie z rubryk rekordów ? Taki sum zasługuje na szacunek , bo moim zdaniem zrobił więcej dla naszych wód niż PZW . Taka piękna ryba zawisneła na gałęzi , to jest chore , naprawdę chore .
Kolego SOLI źle mnie zrozumiałeś sum nie jest zbrodniarzem bo to tylko zwierzę i jeść coś musi. Chodziło mi o porównanie ilości złowionych ryb przez wędkarzy. Pisaliśmy tu o stosowaniu zasady no kill a tymczasem czasopisma wędkarskie propagujące no kill pokazują zdjęcia wiszącego suma. Pozatym gdyby zgłoszenia rekordowych ryb przyjmowali na podstawie długości ryby a nie jej wagi nie było by problemu.Parę fotek z miarką i do wody.
Wędkarski Świat podaje rekordy według długości ryby. Więc można tylko do Wędkarskiego Świata zgłaszać. Człowiek też jeść musi, dlatego ryby zabiera.
Jeżeli zabieramy ryby to z umiarem żeby było co później łowić . A publikowanie i chwalenie się rekordami to ja nie pochwalam , ponieważ po co pokazywać jakim dobrym jestem tępicielem tych ryb i jak one cierpiały podczas holu .
Ja wypuszczam no bo co mam zrobić i tak w domu nikt tego nie je.A co może sąsiadom dawać oskrobać wypatroszyć ipoprosić ładnie wez prosze.Trudno składki płace bo musze no bo gdzie mam łapać w kibłu może.zobaczcie kiedyś sobie staw po zarybieniu otwarcie w sobote o 6 rano a w środe miejsca pozajmowane i czekają mięsiaże do soboty a potem cały tydzień siedzą no w końcu zapłacił to mu sie nalerzy.TO DOPIERO PARANOJA I MIĘSIARSTWO
Popieram kolegę - nie potrzebujesz wypuść , jak masz ochotę spróbować dobrego mięska to weź ale tyle by zapasu nie robić i aby coś jeszcze w łowisku zostało .
I o to chodzi panowie, jażeliprzez całą noc złowię 20 leszczy to 3 lub 4 zabieram a reszta do wody.Tyle mi starczy. We wszystkim powinien być umiar i rozsądek. Lubię jeść ryby a przecież te ze sklepu też kiedyś pływały w wodzie. Ja wolę coś na obiad upolować samemu.
ja też
Rozmowa jest na ten temat tendencyjna... Ja o swoich poglądach nie będę się już wypowiadał. Ale największe zarybienia ze strony PZW będą na nic jeżeli się te ryby wybierze. Więcej kasy powinno iść na realną ochronę wód. Np. stworzenie takiego koleżeńskiego patrolu interwencyjnego. Widzimy że ktoś zabiera niewymiarowe ryby, w okresie ochronnym, dzwonimy i zaraz "chłopaki" są nad wodą. Oczywiście za odpowiednią kasę. Jednoczesnie należałoby wprowadzić ostrzejsze ograniczenia w zabieraniu ryb. Ale... człowiek jest taką osobą że na wszystko znajdzie sposób i kontrargument.
Dlatego cenię sobie profesjonalne łowiska komercyjne. Choć uważam, że nie ma nic lepszego niż rybne wielkie jezioro, albo na czym się lepiej znam - zaporówka, łódeczka i spinning. Niestety nie samymi widokami człowiek żyje.
Mówicie o tym że 100 kg sum sieje spustoszenie większe niż wędkarze. NIE to wędkarz jest obcy w ekosystemie jeziora. Ten sum miał tam swoje miejsce! Nie wolno nam zmieniać przyrody i wyznaczać jej reguł działania!!! Jeśli my nie bralibyśmy ryb do zamrażarek to taki 100 kg sum byłby częstszym widokiem dla naszych oczu.
Wyznawcy NO KILL są częścią naszej społeczności. Nie wolno ich ani prześladować ani wyśmiewać ich poglądów. Tak samo jak oni nie mają prawa narzucać swojej woli "jedzącym" :). Dlaczego nie można w każdym kole jednego zbiornika zrobić NO KILL??? Podzielić się wodami???
Była sobie rzeczka. Rzeczka Radew. Pełno rybek w tej rzeczce sobie kiedyś pływało. Królem w tej rzeczce był wszędobylski szczupak. Pewien pan z pewnej organizacji wymyślił, że ta rzeczka (woda górska) powinna obfitować w pstrągi. Pełni dobrych intencji działacze pewnej organizacji wybili tego wrednego szczupaka prądem. Panów z pewnej organizacji podpatrzyli miejscowi i odkryli nową metodę, kto by teraz tą głupią siatkę stawiał…W Radwi nie ma ani szczupaka ani pstrąga. Dobrze, że stu kilogramowe sumy tam nie pływały, Bo pewnie by rzekę w powietrze wysadzili…
Nasuwa mi się tylko jedno określenie.... głodny i zachłanny naród, zniszczyć, zjeść i wydalić.
Bardzo się cieszę, że każdy ma tu jakieś zdanie. Niestety (ktoś już o tym pisał) jakiekolwiek zdanie na tematy poruszane na tym portalu i wielu innych, ma jedynie garstka wędkarzy. Ludzie dyskutujący i interesujący się tymi zagadnieniami to może 10% wędkujących. Dzisiaj byliśmy na lodzie (w centrum Warszawy) w celu przeprowadzenia następnej sondy. Wiecie co ludzie mają do powiedzenia na wałkowany przez nas tutaj temat? Nic!!! Część nawet nie rozumie o co ich pytamy…
Tak dokładnie jest Kol Kowson. Dlatego PZW ma sie dobrze i bedzie sie miało dobrze jeszcze przez szereg lat. Schlebia po prostu pogladom 90% wedkarzy w Polsce. Mamy pokaleczone społeczeństwo. Nasza historia zrobiła swoje. Rozbiory, okupacja. PRL. Zawsze na przekór "okupantowi" stąd zero poszanowania dla prawa. Ciagle trzeba coś "wycwaniakować" kogos przechytrzyć". Zabrać to co moje, za moje pieniadze z "naszych" wód.
A całe to nasze gadanie na tym portalu to "skansen". Parę % wędkarzy zastanawia się nad prawem, etyką, srodowiskiem naturalnym.
Co do jednego nie zgadzam sie z Kol Gostmirem. Mianowicie nie podzielam pogladu że prywatny własciciel nie myśli rynkowo i o przyszłosci swego interesu a tylko postoszy wody.
Czytałem w zeszłym roku publikowane wyniki działalnosci gospodarczej wielu gospodarstw rybackich (dotyczyły jezior i zbiorników zaporowych) W ostatnich latach struktura przychodów diametralnie sie zmienia. Coraz większy udział w przychodach mają usługi wedkarskie (licencje, zakwaterowanie inne) a cora mniejsze sprzedaż ryb. Coraz więcej tych gospodarstw uzyskuje roczny zysk netto tylko dzieki wedkarstwu.
Dlaczego tak sie dzieje?
Odpowiedź znają ci wszyscy którzy prowadza jakakolwiek działalność gospodarczą. Mamy do czynienia z rynkiem klienta i powszechną nadprodukcją we wszystkich dziedzinach.
W brew pozorom bardzo trudno jest sprzedać wyhodowana rybę. Konkurecję wzmaga import. Sieci handlowe dyktują producentowi ceny poniżej kosztów własnych.
W tych warunkach przekierowanie gospodarki rybackiej na wedkarsko/rybacką jest dla wielu podmiotów jedynym rozsądnym wyjsciem.
Nie mówię tu oczywiście o rybackiej mafii opwiazanej z PZW dokonujacej odłowów (bo nie można tego nazwać gospodarką rybacka) na rzekach. Ta działalność jest poza rachunkiem ekonomicznym, opiera się przecież o niemal darmowa rybę uzyskaną ze składek członków PZW.
Pozdro
Ja przeważnie rybki wypuszczam ale nieraz zabiore z jedną na grilla , jak jestem głodny :P ale tak to zawsze wypuszczam rybki spowrotem do wody :) niech sobie pływają i rosną :)
Ja chciałbym tylko, żeby o wypuszczaniu złowionych rybek wypowiadali się ludzie, którzy to robią. Przejżyjcie strony niektórych wędkarzy:"jestem za wypuszczaniem złowionych ryb" a w ręku węgorz na zdjęciu w kuchni. Pewnie gośc wpad do domu, rozebrał się, zjadł coś innego niż ryba, zrobił sobie fotkę i poleciał go wypuścic:( Dobre, polejcie temu panu!!!
Ja panowie również jak siedze całą nockę to złowię z 20-30 leszczy i nie biorę tego do domu bo po co?Zjem? wolę zabrać z 2szt. wrócić sobie nad wodę w następnym terminie i znów połowić. Tez nie rozumiem tych co biora całą siatę, do sklepu jak idziesz też kupujecie 30szt. ryb? Ja rozumiem każdy chce sobie rybkę zjeśc nic nie mam do tych wędkarzy ale z umiarem i rozumem. Lubisz wędkować? Kochasz to? To zapewne chciałbym to wpoić swoim dzieciom i wnukom a pomyślałeś jak bierzesz całą siatę że ten dzieciak albo wnuk nie będzie miał co łowić za paręnaście lat?
Jakie ryby.Ryby to nam zostają młodzi mają inne zabawy ;)
Najczęściej łowią na dyskotece .
witam szanowni koledzy ja uważam że jedną rybkę można wziąć lub dwie do domu, więcej zamrażać w lodówce to chyba głupot,a ale jak ktoś tak robi co złowi to zabiera jego sprawa , składki płaci , jakaś tam część z jego składki idzie na zarybianie więc takie ma prawo byle by były wymiarowe
Kolego ,, pisaq” .Podoba mi się to co napisałeś masz 100% racji jestem z tobą pozdrawiam......
Ja jak chodzę na rybo to zawsze coś się złowi.Przeważnie chodzę na pstrągi i łowi się ich 7/8 do domu biorę,ale góra 2 z nich...Branie ryb to nie jest żadne przestępstwo czy grzech...jest to normalna kolej rzeczy i w pewnym sensie ryby maja w naszym łańcuchu pokarmowym swoje miejsce,powiedz niedźwiedziowi żeby wypuszczał złapana rybę bo nie ma składki i żeby stosował się do "catch&release".
...Oczywiście przesadą jest branie 5pstragów 4szczupaków 15kleni itd,jednego dnia bo to nie jest nam potrzebne!!!Osobiscie za rybami ze sklepu nie przepadam...nie wiem jak sa chowane gdzie i jestem przeciwko hodowlą ,gdzie masowo tłucze się ryby które już za życia mają przesrane bo gnieżdżą się w małych zamulonych zbiornikach!!!
Każdy wędkarz powinien miec swoje sumienie i swoje zasady,powinien wiedzie ze im wiecej bedzie zabierał z łowiska tym mniej bedzie łowił w przyszłosci,ale jeżeli mam ochote wziasc sobie szczupaka i zrobic sobie grilla,a w miedzy czasie zdjecie np. w łazience a gosc pisze ze futryna i i płytki sa super i z ironią stwierdzi ze ryba tam nie pasuje to mi szkoda takiego chłopaka...
Swoja droga ciekawe czy jest ktoś kto w zeszłym sezonie NIE zabrał żadnej ryby z łowiska...???
Witam
Dobrze koledzy piszecie, trzeba wypuszczać rybki z powrotem do wody, choćby by po to aby
oficjalni kłusole pod nazwą " odłów kontrolny " mieli co do bagażników ładować. Może zabrzmi to jak drwina ale ile to już ryb na stałe oddzielili od wody jak nazwał to jeden z kolegów.
Pozdrawiam
a po co mamy więcej złapac?żeby więcej wypuscic?
Ja jak złapie przypuśćmy 15 leszczy to tylko 4 zabieram a nie jak inni wędkarze mięsiarze w tym roku spotkałem się kilka razy z tym wyczynem mięsiarzy łowiłem rybki na Radomce w Jastrzębi a jakiś koleś ok 20 metrów dalej spiningował złapał takiego pistoleta ok 30cm i go pakuje do torby podeszłem do niego i mówię że po co mu to?????????????on nic nie odpowiedział i poszedł dalej teraz to żałuje że nic z tym nie zrobiłem miałem w tym roku jeszcze jedną taką sytuację ale nie będę się rozpisywał powiem tylko że w moim rejonie jest zbyt mało kontroli! A co do rybek to ja byłbym za na podniesienie wymiarów niektórych rybek.
Całkowicie jestem za wypuszczaniem lub przynajmniej za samoograniczeniem się w zabieraniu ryb z łowiska.Osobiście, w ogóle nie zabieram świnek ,gdyż uważam ,że jest rybą o typowo sportowym charakterze.Jeżeli przy 500 tysięcy wędkarzy ,każdy z nas złowi tylko w sezonie 100 płotek to po pomnożeniu daje prawie niewyobrażalną ilość 50 000 000 milionów zabranych z wody ryb ,choć w rzeczywistości jest ich zabieranych pewnie jeszcze więcej ,dlatego jestem za zmniejszeniem limitów zabieranych ryb .Idziemy na ryby ,a nie po ryby.
Oczywiście palnęło mi się z tymi zerami ,przepraszam .
ja w tym sezonie nie złowiłem zadnej płotki:-) ale jestem za wypuszczaniem, zabieram ryby do domu ale takie kture mogą nie przerzyć
Mówicie o rybach rodzimych to znaczy jakich . Są ryby rodzime dosyć rzadkie już , są ryby rodzime jeszcze występujące i są ryby rodzime w nadmiarze występujące gdzie nawet PZW prowadzi odłowy kontrolne aby nie skarłowaciały . Ja napiszę jak to jest u mnie . A mianowicie ryby dosyć rzadko występujące np. w Tanwi i dopływach wypuszczam niezależnie czy ma wymiar czy nie .
Ryby jeszcze występujące np. w Tanwi i dopływach zabieram sporadycznie ale tylko takie które są wymiarowe i czasami zgodnie z limitem , choć to zdarza się bardzo rzadko bo nie łowię na ilość i nie zawsze mam ochotę na ryby takie jak Klenie , Jazie czy leszcze . Ryby występujące w nadmiarze a więc płoć , leszcz , okoń , jelec łowię i zabieram zawsze zgodnie z limitem i wymiarem regulaminowym .
Dlaczego tak postępuję a mianowicie większość wyławia drapieżniki i leżeli gatunki takie jak płocie , leszcze , jelce , okonie zaczynają dominować to po prostu zastępuję brakujące drapieżniki odławiając je i nie pozwalając nadmiernie się rozrosnąć . Drugą przyczyną jest to że po co mają być odławiane sieciami , agregatami i wywożone gdzieś tam jeżeli to my powinniśmy z tych ryb skorzystać , a każdy wie jak takie odłowy są przeprowadzane . Nauczyłem się przyrządzać te ryby łowione zgodnie z regulaminem i nawet uważam że są smaczniejsze niż te na które każdy ma ochotę . Postępuje podobnie na wszystkich łowiskach na jakich łowię , czy to rzeka czy to zbiornik . Jedynie jeżeli jadę na wody komercyjne , gdzie płacę za to co złowię postępuję zgodnie z rachunkiem ekonomicznym , czyli biorę to za co zapłaciłem .Mówicie o rybach rodzimych to znaczy jakich . Są ryby rodzime dosyć rzadkie już , są ryby rodzime jeszcze występujące i są ryby rodzime w nadmiarze występujące gdzie nawet PZW prowadzi odłowy kontrolne aby nie skarłowaciały . Ja napiszę jak to jest u mnie . A mianowicie ryby dosyć rzadko występujące np. w Tanwi i dopływach wypuszczam niezależnie czy ma wymiar czy nie .
Ryby jeszcze występujące np. w Tanwi i dopływach zabieram sporadycznie ale tylko takie które są wymiarowe i czasami zgodnie z limitem , choć to zdarza się bardzo rzadko bo nie łowię na ilość i nie zawsze mam ochotę na ryby takie jak Klenie , Jazie czy leszcze . Ryby występujące w nadmiarze a więc płoć , leszcz , okoń , jelec łowię i zabieram zawsze zgodnie z limitem i wymiarem regulaminowym .
Dlaczego tak postępuję a mianowicie większość wyławia drapieżniki i leżeli gatunki takie jak płocie , leszcze , jelce , okonie zaczynają dominować to po prostu zastępuję brakujące drapieżniki odławiając je i nie pozwalając nadmiernie się rozrosnąć . Drugą przyczyną jest to że po co mają być odławiane sieciami , agregatami i wywożone gdzieś tam jeżeli to my powinniśmy z tych ryb skorzystać , a każdy wie jak takie odłowy są przeprowadzane . Nauczyłem się przyrządzać te ryby łowione zgodnie z regulaminem i nawet uważam że są smaczniejsze niż te na które każdy ma ochotę . Postępuje podobnie na wszystkich łowiskach na jakich łowię , czy to rzeka czy to zbiornik . Jedynie jeżeli jadę na wody komercyjne , gdzie płacę za to co złowię postępuję zgodnie z rachunkiem ekonomicznym , czyli biorę to za co zapłaciłem .To jest właśnie wypowiedz Prawdziwego etycznego Wędkarza ,a nie jakieś pierdoły że wypuszczam bo nie ma u nas ryb albo biorę żeby mi się karta wróciła ,godne naśladowania jest Twoje postępowanie Kolego Kazik ,Pozdrawiam
No ja i moi przyjaciele, to znaczy ci z którymi łowię, bo łowię tylko z przyjaciółmi i w samotnosci uważamy ze to bardzo dobra i przydatna tendencja to całe złów i wypuść. Dzieki takiej postawie tacy wędkarze jak ja mają, bądź będą mieli wiecej okazji do zabrania czegoś z łowiska. Postawa Kazika odpowiada mi bardzo bo tak jak on stosuję podobną taktykę. Jedank jesem za wypuszczaniem i będę je popierał właśnie po to, by jaknawiekszy odsetek ludzi trzymał łapki jak najdalej od moich rybek. Troche to pokrętne, ale zapewniam ze swój głęboki sens ma, choć troszkę zakamuflowany. Więc wypuszczajcie ryby przyjaciele. :-)))
No ja i moi przyjaciele, to znaczy ci z którymi łowię, bo łowię tylko z przyjaciółmi i w samotnosci uważamy ze to bardzo dobra i przydatna tendencja to całe złów i wypuść. Dzieki takiej postawie tacy wędkarze jak ja mają, bądź będą mieli wiecej okazji do zabrania czegoś z łowiska. Postawa Kazika odpowiada mi bardzo bo tak jak on stosuję podobną taktykę. Jedank jesem za wypuszczaniem i będę je popierał właśnie po to, by jaknawiekszy odsetek ludzi trzymał łapki jak najdalej od moich rybek. Troche to pokrętne, ale zapewniam ze swój głęboki sens ma, choć troszkę zakamuflowany. Więc wypuszczajcie ryby przyjaciele. :-)))
Czyli jak dobrze rozumiem, kolega jest przekonany ze C&R przyczynia sie do zahamowania ubytku populacji ryb w naszych wodach, skoro pisze ze wiecej zostanie dla niego ?.
Ciekaw jestem odpowiedzi, ale nie ironicznej a powazna.
Osobiście jestem za wypuszczaniem KAŻDEJ ryby...:)
Są oczywiście wyjątki, że ryba nie ma szans na przeżycie po wypuszczeniu, bo została zbyt głęboko zahaczona, itp., ale generalnie jestem za tym, aby zwracać każdej rybie wolność, i tej małej i tej "metrowej"...:)
No to mamy podobnie, choc ja kilka ryb w sezonie zabieram, z tym ze to glownie teczaki z CP :).
W tym roku zagoscil jeden u mnie w domu.
Tak pawelz. Uważam, że każda ryba którą ktoś wypuści to pewnego rodzaju zwiększenie populacji. No logicznym jest ze jeśli ktoś rybę wypuścił a nie zabrał jej, to stan ilościowy ryb sie nie zmienia w danym momencie, ale tez nie maleje. Założywszy że taka ryba się kiedyś wytrze, może się przyczynić do wzrostu pogłowia, ale dopiero po tarle. Nie jest to jakiś ogromny zysk dla ekosystemu, ponieważ po to miedzy innymi jesteśmy my, wędkarze, by swoimi składkami wspierać rozbudowę populacji ryb. Jednak jest ogromny plus tego ze są ludzie którzy ryby wypuszczają. Jest to zysk dla mnie. Choć sam wypuszczam doskonałą większość rybek, to nie stronię od wypełnienia limitu ilościowego od czasu do czasu. No więc logiczny jest wniosek, że jeśli będzie duuuuuużo wędkarzy wypuszczających, to ja będę miał o wiele bardziej emocjonujące hobby. Dlatego wspieram, popieram, namawiam, modlę sie o to, by Złów i Wypuść stało się modą powszechną. POWSZECHNĄ, NIE ZAŚ PRZYMUSOWĄ, ponieważ wiem, że tobie i wielu ludziom chodzą po głowach niedorzeczne i wręcz paskudnie niemoralne pomysły by całkowicie zakazać zabierania ryb, a co równie głupie i obrzydliwe podzielenie wedkarzy na lepszych i gorszych, czyli na takich co to bedą łowić za darmochę i na takich co będą płacić. Niestety, takie pomysły są dla mnie obrzydliwe i nie potrafię tego nazwać inaczej. Bez obrazy pawelz. Połamania życzę.
Nigdy nigdzie nie napisalem ze jestem za przymusowym c&r. Zabierajmy ryby, ale tylko wtedy gdy oplaty z tym zwiazane beda w stanie pokryc straty. Bo sam stwierdziles ze straty w przypadku C&R i tych co zabieraja nie sa rowne. Ewentualnie w sytuacji, gdy populacja ryb jest tak duza, a limity ustawione w ten sposob, ze branie zgodnie z nimi nie wplynie razaco na poglowie ryb.
Ja nie bronie nikomu jesc wlasnorecznie zlowionych ryb. Ale niech ci co to robia sa swiadomi swoich czynow. Niektorym sie wydaje ze zabranie np. 1 szczupaka z wyprawy to nic. Ale niech spojrza na to globalnie. 600 tys wedkarzy. Co 10 niech wezmie tego 1 szczupaka na 4 wyprawy. W sesonie takich wypadow niech bedzie 20. To daje nam 60000 x 5 = 300 000 doroslych szczupakow. Wg mnie to duzo. Za duzo aby nasze wody byly wstanie sie obronic.
To tylko liczby, ale poparte jakimis tam wlasnymi obserwacjami. Oprocz szczupakow sa tez przeciez inne ryby.
Witam kolegów ja osobiście bardzo lubię jeść ryby, ale złowione w tym roku wszystkie wypuściłem. Żadnej do domu nie zabrałem. Opowiem wam co się stało jak wypuściłem? Miałem w siatce może z 20 sztuk płoci takich po 30 cm i na koniec łowienia podniosłem siatkę do góry i zacząłem powoli je wypuszczać, a wędkarze stojący obok zgłupieli. I się zaczęły docinki w moim kierunku i głupie gadanie. Patrzyli na mnie jak na wroga ludu i musiałem się szybko zwijać z stanowiska. Drugim razem w tym samym miejscu i na tym samym łowisku miałem coś tyle samo tych ryb plus takie 2 japońce po 1,5 kg i znów wypuściłem. Panowie musiałem się tłumaczyć z tego co zrobiłem, a ile się gadania nasłuchałem. Później jak wypuszczałem to ukradkiem jak złodziej żeby nikt nie widział wolałem sobie oszczędzić głupiego gadania i docinków. A już wolę nie myśleć co by się stało gdyby straż mnie z kontrolowała i nie stwierdziła ryb. Zresztą miałem taki przypadek w ubiegłym roku, a gdzie ryby pyta się strażnik a ja na to w wodzie bo ja przyjeżdżam na ryby, a nie po ryby. Chodzili szukali siatki w wodzie, trawę nogami przeczesywali bo mi nie wierzyli. Mentalność ludzką trudno jest zmienić. To wolny kraj każdy niech robi co chce tylko zgodnie z prawem. Pozdrawiam.
Nigdy nigdzie nie napisalem ze jestem za przymusowym c&r. Zabierajmy ryby, ale tylko wtedy gdy oplaty z tym zwiazane beda w stanie pokryc straty.
W takim razie bezsensowne jest zabieranie ryb z łowiska płacąc za nie. Czy nie lepiej zmniejszyć składkę wędkarską do 25 złotych na rok., wprowadzić całkowity zakaz zabierania ryb z łowiska i pozwalniać niepotrzebnych urzędasów z PZW? Każdy będzie sobie spokojnie łowił nie czyniąc szkód w rybostanie, a ryby do zjedzenia kupimy sobie w Real?!!!
Pawelz, z całym szacunkiem, nie świruj bracie.
Witam kolegów ja osobiście bardzo lubię jeść ryby, ale złowione w tym roku wszystkie wypuściłem. Żadnej do domu nie zabrałem. Opowiem wam co się stało jak wypuściłem? Miałem w siatce może z 20 sztuk płoci takich po 30 cm i na koniec łowienia podniosłem siatkę do góry i zacząłem powoli je wypuszczać, a wędkarze stojący obok zgłupieli.
Przepraszam, ale ryby przeznaczone do wypuszczenia należy wypuszczać niezwłocznie po złowieniu, a do siatki wkładamy tylko ryby przeznaczone do zabrania. Niemcy nie stosują siatek w ogóle. Oni mają przepis że ryby do zabrania należy niezwłocznie usmiercić, a te które maja byc wypuszczone, uwalnia się prosto z haka.
Czy wiesz ile krzywdy wyrządzasz trzymając ryby w pełnej siacie a nastepnie wykazując się humanitaryzmem i je wypuszczając?
Czy wiesz ile krzywdy wyrządzasz trzymając ryby w pełnej siacie a nastepnie wykazując się humanitaryzmem i je wypuszczając?
Kolego a na zawodach wędkarskich jak jest?Dużo małych płotek i uklejek jest trzymanych w siatkach a po wielu godzinach są wypuszczane do wody dlatego o czym my tu mówimy!?Jak ma dużą siatkę i nie trzyma tam wielu ryb to niech sobie trzyma je w siateczce a potem delikatnie do wody wypuści.Ja jak jeżdzę na dłuższe wypady to mam 2 siatki jedną na srednie ryby a drugą tylko na te większe.