a nie zerknąłeś na tego potwora, który przegania inne ok. 5 min.? Autor twierdzi, że to jeziorak plus minus 80 cm, dla mnie ma koło 70 ale ok.W każdym razie tęczak, który przeżył już swój czas w dzikiej rzeczce to godny przeciwnik, już taki 35 potrafi dać w kość. Ja nie mam złudzeń co do pstrągów, ryba jak inna. W jednym ciekawym artykule opisano, jak ryby przystosowują się do miejskiego środowiska. Było m.in. o rzecznych pstrągach z dużej rzeki, które regularnie ustawiały się pod pizzerią czekając na odpadki. Ja sam kiedyś w jednej rzeczce najlepiej połowiłem koło ujścia małego ścieku..... Na każdy nurt są sposoby, to nie moja działka, ale wystarczy popatrzeć, jak łowi się brzany na ich ulubionych letnich odcinkach.
Kabana widziałem,coś koło 6ocm jednak bliżej mu do tęczaka niż potokowca,prędzej jakaś hybryda z trotką.Wygląda też na niedawno wpuszczonego po jakimś odłowie,płetwy obciabane,za długi na jezioro,krępy powinien być,chudy też jak szczapa.Wpada i wypada,te teczaki zachowuja sie inaczej,jak psy przy żarciu,on wpada,chapie i spierdziela odganiając inne ryby.Piszesz o miejskich pstrągach....łowię je skutecznie i regularnie od 25 lat,świetnie sie przystosowują(patrz większość moich fotek,na te betony),często stają pod jakimś dopływem,burzówką,nigdy pod ściekiem,nie potokowce,klenie tak,tęczaki zwyczajne paszy tak ale nie złowiłem nigdy tam potokowca.Może jakiś mały,durny popełniłby taki afront jednak ryba pod 40 cm ma jakieś tam zasady i gusta pokarmowe,to drapieżnik i do tego cwany,rybka,owad,rurecznik ale nie na boga chleb czy pieczarka z pizzy:) One czekają pod burzówkami ,konkretnie ze dwa metry poniżej bo po każdym deszczu woda spłukuje różne smakołyki,żaby,robale,czeka tam tez przed nimi drobnica w warkoczu cieplejszej wody.Ryby na odcinkach miejskich świetnie sie przystosowują,mało kto je tam łowi,więcej żarcia,nurt często zwalnia...idealne warunki na przetrzymanie zimy.Ja teraz łowię praktycznie w takich miejscach i tylko one dają mi ryby,muliste dno,bez zawad,koryto proste,nurt ledwie idzie a na odcinku 200m pięć pobić potrafi być,i żaden nie schodzi poniżej 43cm,same wyrośniete sztuki.Spójrz na tego,w tle park miejski w Stg,spójrz na te murki i lichość ogólną terenu,trzy,cztery metry powyżej jest burzówka z ulicy chojnickiej.....:)
Ładna rybka :). Ja, muszę powiedzieć, największe sztuki łowię właśnie na prostych, dość zamulonych odcinkach z prawie niewyczuwalnym prądem. Decydujący wydaje się fakt, że jest tam nieco więcej wody. Sam raczej unikam miejskich klimatów, na szczęście łowię głównie w rzeczkach położonych dość daleko od cywilizacji. W weekend miałem ładny przyłów, 50 cm, ale że u mnie ciągle ochrona to nawet foty nie zamieszczę, musicie mi uwierzyć na słowo :)
To widać łowimy tak samo z tym że ja takie odcinki mam dopiero w mieście ,muliste dno i wolny ,równy uciąg,nie pasuje to do opisu standardowego stanowiska króla rzeki ale cóż począć? on tu rządzi.Gdy zrobi się cieplej moje potoki znikają z takich miejsc (marzec),wtedy łowię już po bożemu,w chachorkach i chabaziach:) dołaczają też do moich zdobyczy mniejsze egzemplarze-30 i poniżej.Teraz na że tak powiem mułach,jak już strzeli to włosy jeży...skrajnie rzadko wyciagam tu rybki poniżej 40,43cm,nie pamietam ani jednej w sumie.......Potwierdza to tylko fakt że cwaniaczki na zimę migrują szukając spokojniejszych ostoi. Czasem gdy zimową porą odwiedzę wyższe,czytaj bardziej górskie odcinki to brania mam i tak tylko i wyłącznie przy dnie na coś wleczonego,spływającego,np twistera,całkowicie teraz ignorują mi woblery,obrotówki i całą resztę galanterii.Mam tak co roku i średnio mi się to podoba zresztą bo sporo pustych bić i wypięć miewam przy okazji gumienia z jednym hakiem,co innego póżniej,jak śmigam woblerem..wtedy wiadomo-spadów mniej bo sześć haków.
Cześć ja po długiej przerwie w wędkarstwie zamierzam do niego wrócić. W tamtym roku jeszcze przed wrześniem wyciągnąłem 35 cm czystej przyjemności z wody :). Może uda mi się znaleźć zdjęcie to wrzucę. W mojej okolicy jedynie San, ale z odcinkiem nizinnym i dość lekkim prądem. Jak wiemy nieźle dosypało śniegu i teraz wszystko się topi. Czy w takiej "ciemnej" pośniegowej wodzie jest sens łowić czy szkoda iść nad wodę, podzielcie się swoimi spostrzeżeniami na ten temat. Pozdro Lukas.
a co to za napitek?pierwsze 30 cm tego roku + 2 spinki takich na oko 35 + 2 potężne uderzenia na odcinku C&R,// jeśli każdy będzie tego przestrzegał to będzie dużo, dużo zabawy (a rzeczka płynie 100m od mojego okna:) )
a co to za napitek?pierwsze 30 cm tego roku + 2 spinki takich na oko 35 + 2 potężne uderzenia na odcinku C&R,// jeśli każdy będzie tego przestrzegał to będzie dużo, dużo zabawy (a rzeczka płynie 100m od mojego okna:) )
białe mozelskie wino, to na obrazku to ma być potok, sądząc z napisu. Takie wino dobrze komponuje się z rybą (najlepiej ze sklepu). Fajnie połowiłeś.
Ten sznaps to może przynęta? upić łachudrę i w podbierak?... Ja po dwutygodniowej przerwie jutro będę maczał kija....oj jak będę maczał............spałowany jestem jak nasz rząd na nasze zaskórniaki:) Mam namierzone trzy wyrwykije ponad pięćdziesiat każdy,dwa tygodnie nic im na dyńkę nie spuszczałem:) Oj będzie się działo:) Chociaż z doświadczenia wiem że takie celowane wypady,z przytupem i przygotowaniem zazwyczaj bywaja licheńkie:( nie ma to jak akcja spontan,na dzika,wtedy woblera muszę zakładać plecami do rzeki bo jeszcze wyskoczy jakiś i chapnie mnie w palec....
Dzisiejszy wynik-dwa razy dobre 45 cm i jeden króciak,szału ni ma:) Jutro muszę zaatakować wyżej z tego co widzę,tu na swoich metach mam już chyba wszystkie pokłute bo nieufne cuś są łobuzy,cztery godziny dreptania i tylko trzy ryby zaliczone.
Dzisiejszy wynik-dwa razy dobre 45 cm i jeden króciak,szału ni ma:) Jutro muszę zaatakować wyżej z tego co widzę,tu na swoich metach mam już chyba wszystkie pokłute bo nieufne cuś są łobuzy,cztery godziny dreptania i tylko trzy ryby zaliczone.
Nie narzekaj, ja mam normalnie dużo więcej brań, ale jednak ryby pow. 40 cm trafiają się rzadko. Dominują trzydziestaki, a czasem "drobnicy" jest tyle, że żadna większa ryba nie zdąży doskoczyć. Nie narzekam, bo wyciągnięcie 6-8 trzydziestaków plus 20 mniejszych to jednak fun, ale nie obraziłbym się, jakby brały rzadziej, za to większe sztuki.
Będę narzekał...:)Frustracja mnie zabija gdy wiem że siedzi sobie kabanisko w dołku i ma mnie gdzieś...Dziś dla przykładu powiem że ryby mnie całkowicie olały,ani kontaku,ani rybiego ogona nie zobaczyłem....
Będę narzekał...:)Frustracja mnie zabija gdy wiem że siedzi sobie kabanisko w dołku i ma mnie gdzieś...Dziś dla przykładu powiem że ryby mnie całkowicie olały,ani kontaku,ani rybiego ogona nie zobaczyłem.... Znam ten ból, chociaż u mnie trudno zejść z wody o kiju, trzeba się naprawdę postarać. Jednak dużą rybę, tj. pow. 40 trzeba jednak wychodzić i wynaleźć, lekko nie ma. Widać za mało ścieków na tym odcinku odchodzi do rzeki i ryby nie mają się na czym tuczyć. Mam takie miejsce na skądinąd nie bardzo pstrągowym cieku. Miejscówka jak ta lala, głęboki dołek na zakręcie w cieniu drzew za przelewem, po prostu podręcznikowy klasyk. Próbowałem tam n-razy, dopiero ostatnio rzuciłem jakimś polskim hand-madem wahadłowym (to była jakaś 5. przynęta) i wtedy dopiero uwiesił się jakiś kaban....żeby po sekundzie spaść. C"est la vie, jak mówią tubylcy.
Będę narzekał...:)Frustracja mnie zabija gdy wiem że siedzi sobie kabanisko w dołku i ma mnie gdzieś...Dziś dla przykładu powiem że ryby mnie całkowicie olały,ani kontaku,ani rybiego ogona nie zobaczyłem....
nie chcą gryźć, wczoraj na Wietcisie tylko jeden kontakt, strasznie niska i brudna woda na wysokości młyna....^.^
ja dzisiaj zaliczyłem wypad na wierzycy.szału nie było,jeden nieduzy się uwiesił + jedno potężne uderzenie w twisterka,przez moment miałem wrazenie ze węde wyrwie mi z rąk;)szkoda ale i tak bywa.
ja dzisiaj zaliczyłem wypad na wierzycy.szału nie było,jeden nieduzy się uwiesił + jedno potężne uderzenie w twisterka,przez moment miałem wrazenie ze węde wyrwie mi z rąk;)szkoda ale i tak bywa.
A gdzie byłeś? na jakim odcinku jeśli mozna wiedzieć? Co do ryb to zaiste-żreć im sie ostatnio nie chce,pierwsze żaby poszły a tylko co drugi pstraguś aktywny,żerowania trwają krótko ale intensywnie.Ja ostatnie trzy wypady zaliczam do kiepskich,raz umoczyłem w parku w STG,i dwa razy miałem po trzy szt ale wielkością nie powalały -40-stki.Wszystkie dłubane,kuszone,cipcip....starzy znajomi zresztą,spod moich prywatnych chachorków,kłute x razy.Swoje mety,czytaj miejskie mam już tak zdeptane że kaczki mnie traktują jak swego....Czas ruszyć w nieznane bo tu,pod domem to juz chyba z zamknietymi oczami mogę spinningować,deja vu raz za razem,w wekkend celuję niżej-Klonówka ew Rajkowski młyn,jesli się uda oczywiście bo od tygodnia jestem niezmotoryzowany.Padaczkę sprzedałem,a nowej jeszcze nie nabyłem,więc gdyby ktoś w sobotę wybierał sie przypadkiem w tamte rewiry to chetnie bym skorzystał z wolnego msc w aucie.
ja dzisiaj zaliczyłem wypad na wierzycy.szału nie było,jeden nieduzy się uwiesił + jedno potężne uderzenie w twisterka,przez moment miałem wrazenie ze węde wyrwie mi z rąk;)szkoda ale i tak bywa.
A gdzie byłeś? na jakim odcinku jeśli mozna wiedzieć? Co do ryb to zaiste-żreć im sie ostatnio nie chce,pierwsze żaby poszły a tylko co drugi pstraguś aktywny,żerowania trwają krótko ale intensywnie.Ja ostatnie trzy wypady zaliczam do kiepskich,raz umoczyłem w parku w STG,i dwa razy miałem po trzy szt ale wielkością nie powalały -40-stki.Wszystkie dłubane,kuszone,cipcip....starzy znajomi zresztą,spod moich prywatnych chachorków,kłute x razy.Swoje mety,czytaj miejskie mam już tak zdeptane że kaczki mnie traktują jak swego....Czas ruszyć w nieznane bo tu,pod domem to juz chyba z zamknietymi oczami mogę spinningować,deja vu raz za razem,w wekkend celuję niżej-Klonówka ew Rajkowski młyn,jesli się uda oczywiście bo od tygodnia jestem niezmotoryzowany.Padaczkę sprzedałem,a nowej jeszcze nie nabyłem,więc gdyby ktoś w sobotę wybierał sie przypadkiem w tamte rewiry to chetnie bym skorzystał z wolnego msc w aucie.
wtedy byłem na odcinku od ujścia wietcisy a konczylem przed zapowiednikiem
dzisiaj tez lipa,jedno skubniecie i nic. w sobote planowałem wypad w okolice owidza ale mogę skorygować plany i zchecia poznam te odcinki.ja sam jezdze wiec miejsca w brod.jak masz ochote się zabrać to pisz.
Wczoraj Wel okolice Kuligi Straszewy 11 chlopa zawody Kolo miejskie Toruń bez kontaktu z pstrągiem .Do 12 przelotki marzly.Ale spacerek fajny .I oto chodzi.Cisza spokój sarenki na polach ptactwa mnóstwo.Przyroda się budzi coś pięknego pozdrawiam.
Witam, ja ciągle czekam na rozpoczęcie sezonu (to już w środę!). W międzyczasie wrzuciliśmy do wody parę rybek, wszytkie ok. 30 cm więc powinny sobie dać radę. Oczywiście stanowią one nikły procent tego, co tam poza tym pływa, te które przeżyją, wkrótce przeobrażą się w dorodne dzikie kabany.
Marzec, niezbyt bogaty w wyjazdy nad wodę. W dniu wczorajszym, jednocześnie otworzyłem i zamknąłem obecny miesiąc. To już nie są te same pstrągi, co na początku roku. Zdążyły się odpaść i są pełne wigoru - świece, świece i jeszcze raz, świece. Jest moc. Dużo ryb - działo się. Największa wyjęta, to stara znajoma "pstrążka", która dała się skusić po raz czwarty (przeze mnie, po raz trzeci). Urosła dobry centymetr i teraz ma 41 cm. Niestety ryba dnia (prześliczny samiec - dobre 45 cm), spadła niemal pod nogami - wrócę po niego.
No niestety, to co się dzieje teraz w Polsce ostatnie trzy dni szalało w Luksemburgu. Arktyczne powietrze i mocne opady zrobiły swoje, tegoroczne otwarcie sezonu było zupełnie inne od poprzedniego. Wtedy złowiłem kilkanaście ryb, teraz z trudem udało mi się wyszarpać jednego kropka. Pozostaje satysfakcja, że się nie poddało, no i nadzieja, że będzie lepiej. To co się działo ująłem w filmiku: https://youtu.be/2GxD1x4ZGIs
Kwiecień otwarty. Na kiju zameldowało się 14-16 (nie liczyłem dokładnie) wymiarowych ryb. Nie wszystkie wyjęte, gdyż część ryb spadła - i dobrze, gdyż w większości były to osobniki poniżej 40 cm. Do tego oczywiście ileś tam krótkich. Dwa największe samce, miały równo po 40 cm.
Witajcie, od kilku dni jestem zarażony polowaniem na kropki, łowię z Dębosznicy. Na dwa wypady w ostatnich dniach złowiłem dwie ryby. Wymiary nie powalają ale wystarczyło,żeby stać się miłośnikiem tych pięknych ryb. Poniżej fotka złowionej dzisiaj rybki:)
Niestety ryba dnia (prześliczny samiec - dobre 45 cm), spadła niemal pod nogami - wrócę po niego.
No i się udało - tym razem nie spadł. Dzisiejsze 4 godziny, na mega spontanie, zupełnie nieplanowany wypad. Telefon od znajomego, czy jadę na kropki - oczywiście byłem na TAK. Niewiele czasu na łowienie, więc szybkie obskakiwanie bankówek, z główną myślą, aby dopaść "45", która spadła mi pod koniec marca. No i się udało - tym razem nie spadł. Rozpoznałem go już w trakcie holu po charakterystycznej płetwie tłuszczowej. Miarka wskazała 44 cm. Do tego kilka mniejszych sztuk do 30+ cm.
Juz od tygodnia albo dwoch sie przymierzam :) A sprawozdanie z wyprawy św. patrykowej leży w katalogu niedokończone.... 30 marca podczas wichury w Lough Gortnaganniv 56cm pstrążek tęczowy o wadze nieco ponad 2kg. Walka była nieprzeciętna. Mój leciutki spinning 2-14 wygięty był w parabolę. Jedną ręką rozłożyłem podbierak, a ten łobuz zobaczywszy siatkę rozpoczął rajd pod pomost (widoczny w tle). Całe mnóstwo gimnastyki mnie kosztowało aby blank nie poszedł, gyż szczytówkę, uciekając, ryba zaczęła wyginać w kierunku 180 stopni. Nie wiem czy podjąłem właściwą decyzję ale zablokowałem hamulec, myśląc, że jeśli mi chuligan jeszcze plecionkę wybierze i pooplata dookoła "przęseł" to będę się miał z pyszna...
a nie zerknąłeś na tego potwora, który przegania inne ok. 5 min.? Autor twierdzi, że to jeziorak plus minus 80 cm, dla mnie ma koło 70 ale ok.W każdym razie tęczak, który przeżył już swój czas w dzikiej rzeczce to godny przeciwnik, już taki 35 potrafi dać w kość.
Ja nie mam złudzeń co do pstrągów, ryba jak inna. W jednym ciekawym artykule opisano, jak ryby przystosowują się do miejskiego środowiska. Było m.in. o rzecznych pstrągach z dużej rzeki, które regularnie ustawiały się pod pizzerią czekając na odpadki. Ja sam kiedyś w jednej rzeczce najlepiej połowiłem koło ujścia małego ścieku.....
Na każdy nurt są sposoby, to nie moja działka, ale wystarczy popatrzeć, jak łowi się brzany na ich ulubionych letnich odcinkach.
Kabana widziałem,coś koło 6ocm jednak bliżej mu do tęczaka niż potokowca,prędzej jakaś hybryda z trotką.Wygląda też na niedawno wpuszczonego po jakimś odłowie,płetwy obciabane,za długi na jezioro,krępy powinien być,chudy też jak szczapa.Wpada i wypada,te teczaki zachowuja sie inaczej,jak psy przy żarciu,on wpada,chapie i spierdziela odganiając inne ryby.Piszesz o miejskich pstrągach....łowię je skutecznie i regularnie od 25 lat,świetnie sie przystosowują(patrz większość moich fotek,na te betony),często stają pod jakimś dopływem,burzówką,nigdy pod ściekiem,nie potokowce,klenie tak,tęczaki zwyczajne paszy tak ale nie złowiłem nigdy tam potokowca.Może jakiś mały,durny popełniłby taki afront jednak ryba pod 40 cm ma jakieś tam zasady i gusta pokarmowe,to drapieżnik i do tego cwany,rybka,owad,rurecznik ale nie na boga chleb czy pieczarka z pizzy:) One czekają pod burzówkami ,konkretnie ze dwa metry poniżej bo po każdym deszczu woda spłukuje różne smakołyki,żaby,robale,czeka tam tez przed nimi drobnica w warkoczu cieplejszej wody.Ryby na odcinkach miejskich świetnie sie przystosowują,mało kto je tam łowi,więcej żarcia,nurt często zwalnia...idealne warunki na przetrzymanie zimy.Ja teraz łowię praktycznie w takich miejscach i tylko one dają mi ryby,muliste dno,bez zawad,koryto proste,nurt ledwie idzie a na odcinku 200m pięć pobić potrafi być,i żaden nie schodzi poniżej 43cm,same wyrośniete sztuki.Spójrz na tego,w tle park miejski w Stg,spójrz na te murki i lichość ogólną terenu,trzy,cztery metry powyżej jest burzówka z ulicy chojnickiej.....:)
Ładna rybka :). Ja, muszę powiedzieć, największe sztuki łowię właśnie na prostych, dość zamulonych odcinkach z prawie niewyczuwalnym prądem. Decydujący wydaje się fakt, że jest tam nieco więcej wody. Sam raczej unikam miejskich klimatów, na szczęście łowię głównie w rzeczkach położonych dość daleko od cywilizacji.
W weekend miałem ładny przyłów, 50 cm, ale że u mnie ciągle ochrona to nawet foty nie zamieszczę, musicie mi uwierzyć na słowo :)
To widać łowimy tak samo z tym że ja takie odcinki mam dopiero w mieście ,muliste dno i wolny ,równy uciąg,nie pasuje to do opisu standardowego stanowiska króla rzeki ale cóż począć? on tu rządzi.Gdy zrobi się cieplej moje potoki znikają z takich miejsc (marzec),wtedy łowię już po bożemu,w chachorkach i chabaziach:) dołaczają też do moich zdobyczy mniejsze egzemplarze-30 i poniżej.Teraz na że tak powiem mułach,jak już strzeli to włosy jeży...skrajnie rzadko wyciagam tu rybki poniżej 40,43cm,nie pamietam ani jednej w sumie.......Potwierdza to tylko fakt że cwaniaczki na zimę migrują szukając spokojniejszych ostoi.
Czasem gdy zimową porą odwiedzę wyższe,czytaj bardziej górskie odcinki to brania mam i tak tylko i wyłącznie przy dnie na coś wleczonego,spływającego,np twistera,całkowicie teraz ignorują mi woblery,obrotówki i całą resztę galanterii.Mam tak co roku i średnio mi się to podoba zresztą bo sporo pustych bić i wypięć miewam przy okazji gumienia z jednym hakiem,co innego póżniej,jak śmigam woblerem..wtedy wiadomo-spadów mniej bo sześć haków.
Cześć
ja po długiej przerwie w wędkarstwie zamierzam do niego wrócić. W tamtym roku jeszcze przed wrześniem wyciągnąłem 35 cm czystej przyjemności z wody :). Może uda mi się znaleźć zdjęcie to wrzucę. W mojej okolicy jedynie San, ale z odcinkiem nizinnym i dość lekkim prądem. Jak wiemy nieźle dosypało śniegu i teraz wszystko się topi. Czy w takiej "ciemnej" pośniegowej wodzie jest sens łowić czy szkoda iść nad wodę, podzielcie się swoimi spostrzeżeniami na ten temat. Pozdro Lukas.
próbuj na bardziej "widoczne" przynęty, eksperymentuj z kolorami...w końcu trafisz ;) Pstrągi to nie płotki, raz na wozie, 5 razy pod.... :D
Witam łowi ktoś może na Nidzicy ???
Witam! Jak wygląda dołek w rzece?" Proszę o dołączenie zdjęć.Z góry dziękuję
Witam! Jak wygląda dołek w rzece?" Proszę o dołączenie zdjęć.Z góry dziękuję
Żartujesz? mogę ci kredą na dnie iksa zrobić,na powierzchni nie bo kaczki rozdeptają:)
22.02 świetna aura , a i rybka dopisała 49.7cm.
22.02 świetna aura , a i rybka dopisała 49.7cm.
dzisiejsza 40-stka :-)
Może i trochę off-topicowo, ale nie mogę się powstrzymać. Oto co pije prawdziwy pstrągarz!Trafiłem na to przypadkowo w sklepie dzisiaj.
a co to za napitek?pierwsze 30 cm tego roku + 2 spinki takich na oko 35 + 2 potężne uderzenia na odcinku C&R,// jeśli każdy będzie tego przestrzegał to będzie dużo, dużo zabawy (a rzeczka płynie 100m od mojego okna:) )
a co to za napitek?pierwsze 30 cm tego roku + 2 spinki takich na oko 35 + 2 potężne uderzenia na odcinku C&R,// jeśli każdy będzie tego przestrzegał to będzie dużo, dużo zabawy (a rzeczka płynie 100m od mojego okna:) )
białe mozelskie wino, to na obrazku to ma być potok, sądząc z napisu. Takie wino dobrze komponuje się z rybą (najlepiej ze sklepu). Fajnie połowiłeś.
Ten sznaps to może przynęta? upić łachudrę i w podbierak?...
Ja po dwutygodniowej przerwie jutro będę maczał kija....oj jak będę maczał............spałowany jestem jak nasz rząd na nasze zaskórniaki:) Mam namierzone trzy wyrwykije ponad pięćdziesiat każdy,dwa tygodnie nic im na dyńkę nie spuszczałem:) Oj będzie się działo:)
Chociaż z doświadczenia wiem że takie celowane wypady,z przytupem i przygotowaniem zazwyczaj bywaja licheńkie:( nie ma to jak akcja spontan,na dzika,wtedy woblera muszę zakładać plecami do rzeki bo jeszcze wyskoczy jakiś i chapnie mnie w palec....
Dzisiejszy wynik-dwa razy dobre 45 cm i jeden króciak,szału ni ma:) Jutro muszę zaatakować wyżej z tego co widzę,tu na swoich metach mam już chyba wszystkie pokłute bo nieufne cuś są łobuzy,cztery godziny dreptania i tylko trzy ryby zaliczone.
Dzisiejszy wynik-dwa razy dobre 45 cm i jeden króciak,szału ni ma:) Jutro muszę zaatakować wyżej z tego co widzę,tu na swoich metach mam już chyba wszystkie pokłute bo nieufne cuś są łobuzy,cztery godziny dreptania i tylko trzy ryby zaliczone.
Nie narzekaj, ja mam normalnie dużo więcej brań, ale jednak ryby pow. 40 cm trafiają się rzadko. Dominują trzydziestaki, a czasem "drobnicy" jest tyle, że żadna większa ryba nie zdąży doskoczyć. Nie narzekam, bo wyciągnięcie 6-8 trzydziestaków plus 20 mniejszych to jednak fun, ale nie obraziłbym się, jakby brały rzadziej, za to większe sztuki.
Będę narzekał...:)Frustracja mnie zabija gdy wiem że siedzi sobie kabanisko w dołku i ma mnie gdzieś...Dziś dla przykładu powiem że ryby mnie całkowicie olały,ani kontaku,ani rybiego ogona nie zobaczyłem....
Będę narzekał...:)Frustracja mnie zabija gdy wiem że siedzi sobie kabanisko w dołku i ma mnie gdzieś...Dziś dla przykładu powiem że ryby mnie całkowicie olały,ani kontaku,ani rybiego ogona nie zobaczyłem....
Znam ten ból, chociaż u mnie trudno zejść z wody o kiju, trzeba się naprawdę postarać. Jednak dużą rybę, tj. pow. 40 trzeba jednak wychodzić i wynaleźć, lekko nie ma. Widać za mało ścieków na tym odcinku odchodzi do rzeki i ryby nie mają się na czym tuczyć. Mam takie miejsce na skądinąd nie bardzo pstrągowym cieku. Miejscówka jak ta lala, głęboki dołek na zakręcie w cieniu drzew za przelewem, po prostu podręcznikowy klasyk. Próbowałem tam n-razy, dopiero ostatnio rzuciłem jakimś polskim hand-madem wahadłowym (to była jakaś 5. przynęta) i wtedy dopiero uwiesił się jakiś kaban....żeby po sekundzie spaść. C"est la vie, jak mówią tubylcy.
Pstrąg 37cm na początek sezonu:)
Będę narzekał...:)Frustracja mnie zabija gdy wiem że siedzi sobie kabanisko w dołku i ma mnie gdzieś...Dziś dla przykładu powiem że ryby mnie całkowicie olały,ani kontaku,ani rybiego ogona nie zobaczyłem....
nie chcą gryźć, wczoraj na Wietcisie tylko jeden kontakt, strasznie niska i brudna woda na wysokości młyna....^.^
ja dzisiaj zaliczyłem wypad na wierzycy.szału nie było,jeden nieduzy się uwiesił + jedno potężne uderzenie w twisterka,przez moment miałem wrazenie ze węde wyrwie mi z rąk;)szkoda ale i tak bywa.
przestały brać czy co..? Żadnych wpisów.
ja dzisiaj zaliczyłem wypad na wierzycy.szału nie było,jeden nieduzy się uwiesił + jedno potężne uderzenie w twisterka,przez moment miałem wrazenie ze węde wyrwie mi z rąk;)szkoda ale i tak bywa.
A gdzie byłeś? na jakim odcinku jeśli mozna wiedzieć?
Co do ryb to zaiste-żreć im sie ostatnio nie chce,pierwsze żaby poszły a tylko co drugi pstraguś aktywny,żerowania trwają krótko ale intensywnie.Ja ostatnie trzy wypady zaliczam do kiepskich,raz umoczyłem w parku w STG,i dwa razy miałem po trzy szt ale wielkością nie powalały -40-stki.Wszystkie dłubane,kuszone,cipcip....starzy znajomi zresztą,spod moich prywatnych chachorków,kłute x razy.Swoje mety,czytaj miejskie mam już tak zdeptane że kaczki mnie traktują jak swego....Czas ruszyć w nieznane bo tu,pod domem to juz chyba z zamknietymi oczami mogę spinningować,deja vu raz za razem,w wekkend celuję niżej-Klonówka ew Rajkowski młyn,jesli się uda oczywiście bo od tygodnia jestem niezmotoryzowany.Padaczkę sprzedałem,a nowej jeszcze nie nabyłem,więc gdyby ktoś w sobotę wybierał sie przypadkiem w tamte rewiry to chetnie bym skorzystał z wolnego msc w aucie.
ja dzisiaj zaliczyłem wypad na wierzycy.szału nie było,jeden nieduzy się uwiesił + jedno potężne uderzenie w twisterka,przez moment miałem wrazenie ze węde wyrwie mi z rąk;)szkoda ale i tak bywa.
A gdzie byłeś? na jakim odcinku jeśli mozna wiedzieć?
Co do ryb to zaiste-żreć im sie ostatnio nie chce,pierwsze żaby poszły a tylko co drugi pstraguś aktywny,żerowania trwają krótko ale intensywnie.Ja ostatnie trzy wypady zaliczam do kiepskich,raz umoczyłem w parku w STG,i dwa razy miałem po trzy szt ale wielkością nie powalały -40-stki.Wszystkie dłubane,kuszone,cipcip....starzy znajomi zresztą,spod moich prywatnych chachorków,kłute x razy.Swoje mety,czytaj miejskie mam już tak zdeptane że kaczki mnie traktują jak swego....Czas ruszyć w nieznane bo tu,pod domem to juz chyba z zamknietymi oczami mogę spinningować,deja vu raz za razem,w wekkend celuję niżej-Klonówka ew Rajkowski młyn,jesli się uda oczywiście bo od tygodnia jestem niezmotoryzowany.Padaczkę sprzedałem,a nowej jeszcze nie nabyłem,więc gdyby ktoś w sobotę wybierał sie przypadkiem w tamte rewiry to chetnie bym skorzystał z wolnego msc w aucie.
wtedy byłem na odcinku od ujścia wietcisy a konczylem przed zapowiednikiem
dzisiaj tez lipa,jedno skubniecie i nic. w sobote planowałem wypad w okolice owidza ale mogę skorygować plany i zchecia poznam te odcinki.ja sam jezdze wiec miejsca w brod.jak masz ochote się zabrać to pisz.
Dziś jeden wydłubany 41 cm,rzeka Szreniawa
Fajny bladzioch,tam wszystkie takie ? żadnych kropek czy kolorków....
Frgrzesiek-pw.
Większość właśnie takich... ale,jak się nie ma co się lubi,to się lubi co się ma.
Wczoraj Wel okolice Kuligi Straszewy 11 chlopa zawody Kolo miejskie Toruń bez kontaktu z pstrągiem .Do 12 przelotki marzly.Ale spacerek fajny .I oto chodzi.Cisza spokój sarenki na polach ptactwa mnóstwo.Przyroda się budzi coś pięknego pozdrawiam.
A to pierwszy w tym roku i pierwszy powyzej 50cm mojego synka. A dokladnie 52cm:)
https://youtu.be/oKZJS39njDg
Witam, ja ciągle czekam na rozpoczęcie sezonu (to już w środę!). W międzyczasie wrzuciliśmy do wody parę rybek, wszytkie ok. 30 cm więc powinny sobie dać radę. Oczywiście stanowią one nikły procent tego, co tam poza tym pływa, te które przeżyją, wkrótce przeobrażą się w dorodne dzikie kabany.
Marzec, niezbyt bogaty w wyjazdy nad wodę. W dniu wczorajszym, jednocześnie otworzyłem i zamknąłem obecny miesiąc. To już nie są te same pstrągi, co na początku roku. Zdążyły się odpaść i są pełne wigoru - świece, świece i jeszcze raz, świece. Jest moc.
Dużo ryb - działo się. Największa wyjęta, to stara znajoma "pstrążka", która dała się skusić po raz czwarty (przeze mnie, po raz trzeci). Urosła dobry centymetr i teraz ma 41 cm. Niestety ryba dnia (prześliczny samiec - dobre 45 cm), spadła niemal pod nogami - wrócę po niego.
No niestety, to co się dzieje teraz w Polsce ostatnie trzy dni szalało w Luksemburgu. Arktyczne powietrze i mocne opady zrobiły swoje, tegoroczne otwarcie sezonu było zupełnie inne od poprzedniego. Wtedy złowiłem kilkanaście ryb, teraz z trudem udało mi się wyszarpać jednego kropka. Pozostaje satysfakcja, że się nie poddało, no i nadzieja, że będzie lepiej. To co się działo ująłem w filmiku:
https://youtu.be/2GxD1x4ZGIs
Niewielki, ale zawsze coś.
Fotka nie chce wejść....
Kwiecień otwarty. Na kiju zameldowało się 14-16 (nie liczyłem dokładnie) wymiarowych ryb. Nie wszystkie wyjęte, gdyż część ryb spadła - i dobrze, gdyż w większości były to osobniki poniżej 40 cm. Do tego oczywiście ileś tam krótkich.
Dwa największe samce, miały równo po 40 cm.
Witajcie, od kilku dni jestem zarażony polowaniem na kropki, łowię z Dębosznicy. Na dwa wypady w ostatnich dniach złowiłem dwie ryby. Wymiary nie powalają ale wystarczyło,żeby stać się miłośnikiem tych pięknych ryb. Poniżej fotka złowionej dzisiaj rybki:)
Niestety ryba dnia (prześliczny samiec - dobre 45 cm), spadła niemal pod nogami - wrócę po niego.
No i się udało - tym razem nie spadł.
Dzisiejsze 4 godziny, na mega spontanie, zupełnie nieplanowany wypad. Telefon od znajomego, czy jadę na kropki - oczywiście byłem na TAK. Niewiele czasu na łowienie, więc szybkie obskakiwanie bankówek, z główną myślą, aby dopaść "45", która spadła mi pod koniec marca. No i się udało - tym razem nie spadł. Rozpoznałem go już w trakcie holu po charakterystycznej płetwie tłuszczowej. Miarka wskazała 44 cm. Do tego kilka mniejszych sztuk do 30+ cm.
Juz od tygodnia albo dwoch sie przymierzam :) A sprawozdanie z wyprawy św. patrykowej leży w katalogu niedokończone....
30 marca podczas wichury w Lough Gortnaganniv 56cm pstrążek tęczowy o wadze nieco ponad 2kg. Walka była nieprzeciętna. Mój leciutki spinning 2-14 wygięty był w parabolę. Jedną ręką rozłożyłem podbierak, a ten łobuz zobaczywszy siatkę rozpoczął rajd pod pomost (widoczny w tle). Całe mnóstwo gimnastyki mnie kosztowało aby blank nie poszedł, gyż szczytówkę, uciekając, ryba zaczęła wyginać w kierunku 180 stopni. Nie wiem czy podjąłem właściwą decyzję ale zablokowałem hamulec, myśląc, że jeśli mi chuligan jeszcze plecionkę wybierze i pooplata dookoła "przęseł" to będę się miał z pyszna...
Taki to juz potrafi pociagnac na takim delikatnym kijku:)
Pierwsza 50-tkaPiękna walka
dobrze wiedzę że to Dobrzyca?