Jak że mało jest osób co wypuszczają ryby . Wedkarzy co ja znam to wogole nie wypuszczaja ryb (zapewne maja taka zasade nic się nie zmarnuje heh ) Biorą co złowią ale przecież szkoda ryby
Ja nie zabieram ze sobą żadnych ryb, chyba, że jest to spory okoń albo jakaś straszliwie okaleczona (nie zawsze przez moj haczyk) ryba. Ale fakt faktem, często widzę wędkarzy zabierających ze sobą biedne piszczące ryby w siatkach.
JA jeszcze nie zabralem żadnej ryby z łowiska do domu... wychodze z założenia że jak dzisiaj zabiorę jutro nie złowie nic... no ale też widziałem jak ludzie zabierają pełne siatki ryb do domu... ciekawe ile ztego zjedza a ile rozdadza albo sprzedadza...żałosne jest to co sie dzieje... a żygać mi sie chce jak słyszę że ktoś zabiera maleństwa na kotlety...
Ja często biorę część złowionych przez siebie ryb. Mam jednak zasadę, żeby brać jedynie ryby nadające się do zjedzenia. Małych, co dopiero osiągnęły wymiar, wiadomo, nie biorę. Jeśli mam kilka np. karpi, biorę jednego, najlepiej się nadającego do zjedzenia. Zbyt dużych karpi też nie ma sensu brać bo nie są smaczne. Ale np. ładnego lina czy leszczyka po sztuce wezmę. Sandacza również. Nie uważam, żeby było w tym coś złego. Nie łamię prawa, wręcz szanuję je. Wiem że prawo ma nam wszystkim służyć. Staram się jednak podchodzić do wszystkiego rozsądnie. Łowię ryby bo lubię. Lubie łowić i jeść ryby. Jestem jednak wielkim przeciwnikiem kłusowania we wszelkich jego przejawach. A wiadomo, że dużo wędkarzy pomimo prawa do łowienia nie przestrzega zasad. Wybierają ryby ponad normę. Często się zdarza, że sprzedają sandacze, czy szczupaki do restauracji, czy ludziom. Wybierają po kilkanaście sztuk i robią to często. Tutaj widzę problem. Problemem też jest zła gospodarka włodarzy akwenów. Np. dowiedziałem się, na Jezioraku ciągną ryby dwa razy do roku wyciągając około 60 ton ryby różnego rodzaju. Zarybiają niewiele. Głównie chodzi o krótkotrwałe dzierżawienie akwenu aby możliwie szybko i dużo zarobić pieniążków, niewiele inwestując. Jak to nazwać? Problemów jest dużo, ale można to nazwać krótko - pazerność i chciwość.
Ja też nigdy nie zabierałem i nie zabieram ryb, ale szkoda mi tych którzy zabierają co roku tony tych ryb , które później marnują się w zamrażalniku. Ile można jeść tych ryb , a ile skrobać ? Rozumiem jedną większą rybkę a nie setki małych okoników.
wiecie ja wezme rybki do domu ale tylko tyle by zjesc sobie na kolacje ostanio na ryby nie mam czasu i wogole nie jezdze ale jak widze tych wszystkich co chowaja te nie wymiarowe po torbach ryby to mnie bierze by im uwage wzrocic ale najgorsi wg mnie sa ci co rano na ryby nalapac ilke si eda czesto wykorzystac limit i do domu po godz podytu w domu lub dluzej znow w to samo miejsce i lapac co sie da takich by trezba tepic a jest ich coraz wiecej pozdrawiam
najgorsi wg mnie sa ci co rano na ryby nalapac ilke si eda czesto wykorzystac limit i do domu po godz podytu w domu lub dluzej znow w to samo miejsce i lapac co sie da takich by trezba tepic a jest ich coraz wiecej pozdrawiam - nom tak jest
Panowie, powiem tak: Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem.
Zarówno skrajne mięsiarstwo (nieprzestrzeganie wymiarów i okresów ochronnych, zabieranie absolutnie wszystkiego do domu) jak i no-kill to dla mnie jakaś psychoza. Mięsiarstwo wiadomo dlaczego, a no-kill dlatego, że jest to okaleczanie i męczenie ryby w celach czysto sportowych. Tak jakby postrzelić dzika w lesie, podejść, zrobić zdjęcie dogorywającemu zwierzakowi, powiedzieć "boom headshot" i pójść dalej. Teraz w modzie jest no-kill i wszystko zwala się na mięsiarzy itp. Problem "dziurawych" przepisów już zszedł na boczny tor. Podejście "Jeżeli dzisiaj zabiorę to jutro nie złowię" też jest - powiedzmy sobie - średnie :x Od dawien dawna człowiek poławia ryby w celach czysto konsumpcyjnych na różnorakie sposoby, jakoś nie było problemu z pogłowiem ryb w naszych wodach. Trzeba ustanowić górne wymiary ochronne, ustalić wymiary dla niektórych gatunków, "zwalczać" karłowacenie niektórych gatunków i co najważniejsze respektować przepisy, a wszelkie nieprzepisowe i nieetyczne zachowania piętnować i surowo KARAĆ!
Ja jestem za wypuszczaniem ryb ale nie mam nic do tych którzy je zabierają.Wypuszczam wszystkie ryby obojętnie czy są małe czy duże ale niekiedy ryba zaczepi się bardzo głęboko to wtedy niestety dobije ją żeby się nie męczyła i dam jakiemuś znajomemu(ja nie przepadam za rybim mięsem).Ktoś lubi mięso ryb niech sobie jedną dwie ryby weźmie na kilka wypraw.Bez sensu jest zabieranie wszystkiego jak leci i robienie przetworów na kilka lat.Nie podobają mi się sprzeczki wypuszczać nie wypuszczać,nazywanie innych mięsiarzami.Nie mam nic przeciwko wędkarzom którzy biorą kilka sztuk.Nie zgodzę się że C&R ta kaleczenie ryb dla sportu.Jestem za tym aby ustanowić górny wymiar ochronny.Jaki sens ma zabieranie metrowych szczupaków,ponad 40 centymetrowych okoni,2 metrowych sumów???Taka ryba poza tym,że ma niesmaczne mięso, jest jak pomnik przyrody,bardzo cenny nośnik genetyczny ,ponieważ rekordowa musiała tyle przejść w życiu by skończyć na patelni???>
Zastanówmy się jeżeli chcemy zabrać ryby przemyślmy wszystkie za i przeciw a nie bezmyślne pakowanie wszystkiego co leci do siatki...
PS Najtrudniejszy jest pierwszy krok.Jeżeli wypuścimy jedną rybę każda następna będzie formalnością.Żadna ryba rzucona na stół nie dorówna temu momentowi kiedy nasz przeciwnik po długiej walce i wielkich emocjach które nam ofiarował odpływa majestatycznie machając ogonem.A najpiękniejsza jest myśl że możemy się z naszym rywalem spotkać za miesiąc,rok,pięć lat kiedy będzie jeszcze większy,silniejszy,jeszcze bardziej przebiegły...
Pozdrowienia matchowiec420
Ja jestem za wypuszczaniem ryb ale nie mam nic do tych którzy je zabierają.Wypuszczam wszystkie ryby obojętnie czy są małe czy duże ale niekiedy ryba zaczepi się bardzo głęboko to wtedy niestety dobije ją żeby się nie męczyła i dam jakiemuś znajomemu(ja nie przepadam za rybim mięsem).Ktoś lubi mięso ryb niech sobie jedną dwie ryby weźmie na kilka wypraw.Bez sensu jest zabieranie wszystkiego jak leci i robienie przetworów na kilka lat.Nie podobają mi się sprzeczki wypuszczać nie wypuszczać,nazywanie innych mięsiarzami.Nie mam nic przeciwko wędkarzom którzy biorą kilka sztuk.Nie zgodzę się że C&R ta kaleczenie ryb dla sportu.Jestem za tym aby ustanowić górny wymiar ochronny.Jaki sens ma zabieranie metrowych szczupaków,ponad 40 centymetrowych okoni,2 metrowych sumów???Taka ryba poza tym,że ma niesmaczne mięso, jest jak pomnik przyrody,bardzo cenny nośnik genetyczny ,ponieważ rekordowa musiała tyle przejść w życiu by skończyć na patelni???> Zastanówmy się jeżeli chcemy zabrać ryby przemyślmy wszystkie za i przeciw a nie bezmyślne pakowanie wszystkiego co leci do siatki... PS Najtrudniejszy jest pierwszy krok.Jeżeli wypuścimy jedną rybę każda następna będzie formalnością.Żadna ryba rzucona na stół nie dorówna temu momentowi kiedy nasz przeciwnik po długiej walce i wielkich emocjach które nam ofiarował odpływa majestatycznie machając ogonem.A najpiękniejsza jest myśl że możemy się z naszym rywalem spotkać za miesiąc,rok,pięć lat kiedy będzie jeszcze większy,silniejszy,jeszcze bardziej przebiegły... - racja
Ja większość ryb wypuszczam choć część zabieram, ale nie zabieram niewymiarowych. Nie to żebym się czepiał ale ciekawi mnie skąd wszyscy wiedzą, że duże ryby są niesmaczne skoro wszystkie wypuszczają?
Jak podobnie większość wypuszczam czasem sobie wezmę 1,2,3. łowiąc w naturalnych zbiornikach lub w jakis starych niezrzeszonych gliniankach. No chyba że na płatnych stawach gdzie jest gospodarz i zarbia a jak mu płacę wejściówki i za złowione ryby - to sobie wezmę tak np z 5 płoci.
wszyscy wypuszczają duże ryby bo są niesmaczne,a niesmaczne są dlatego,że są duże.i wszyscy je wypuszczają.po co zabierać jak niesmaczne są?
wychodzi na to,że wszyscy mają takie same gusta.kulinarne.
pozdr
A mnie się chce śmiać. Wszyscy wiedzą na tym portalu, a jeśli "nowi" nie wiedzą, to niech się dowiedzą teraz, że jesli ktoś jest mięsiarzem i odpowiada za brak ryb w tym kraju, to jestem to właśnie ja! Ja, GHOSTMIR, biorę ten problem na klatę i proszę o surową karę. NK, C&R, - po co to? Ano po to, by kto inny za nas łowił ryby. Dlaczego wyznawcy tych metod, nie interesują się tym, gdzie są pieniądze które wpłacamy Związkowi? Dlaczego nie szukają przyczyn zatrucia wód? Dlaczego nie protestują przeciwko rabunkowej gospodarce rybackiej? Macie tylko jeden problem - jak przekonać GHOSTMIRÓW, by przeszli na kotlety sojowe. Tak więc choć wypuszczam wiekszość tego co złowię i przestrzegam regulaminu jak największej świętości, to jednak kocham jeść własnoręcznie złowione ryby. Raz nałowię wbród, kiedy indziej wrócę o kiju. Nie dbam o to, by pojmać medalowca, nie nastawiam sie na taaaaaką rybę. Nie robię fotek dla udowodnienia swych okazów, odpinam je w podbieraku, nie wyjmując z wody, jesli tylko jest to możliwe. ALE JEM RYBY! Nie wypisuję głupot tak jak rasowi karpiarze, o tym, jak to humanitarnie wypuszczają świniaki i odkażają im rany po haczykach za pomocą drogich środków, bo ci sami ludzie następnego dnia jadą na zawody i na czas odpinaja z haczyków drobnicę, której nikt pyszczków odkażaczem nie przemywa, a jak wracają do wody, to połowa kituje na miejscu - ale wszystko pod sztandarem sportu i C&R. Aja tak nie robię, nie meczę ryb dla jaj, jednaj JEM RYBY! Staram sie byc wędkarzem proekologicznym, nie stosuję chemii, zanęty raczej wytwarzam z naturalnych produktów i ograniczam ilość zanęt - ALE JEM RYBY! Sprzątam za sobą i po innych miejsce wędkowania, ALE JEM RYBY. Walczę z trucicielami, informujac urzędy gmin o wykrytych przypadkach zatruwania wód - ALE JEM RYBY.
DLATEGO TO JA! NIKT INNY! JESTEM WINNYM BRAKU RYB W NASZYCH WODACH!
To jak Kolega GHOSTMIR bierze wszystko na siebie, to jutro mogę z czystym sumieniem zjeść wszystko co złowię :p
W skrajnościach nie ma nic dobrego. Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem! A jak powszechnie wiadomo, że ryba jest dobra na wszystko.
Co do kotletów sojowych, może nie wyglądam, ale przez pół roku jadłem tą tekturę - czym się doprawi to tym smakuje. Nie zastąpi ani ryby, ani schabowego ;d W ogóle jest do... kitu :p
Od wielu lat prawie nie zabieram ryb do domu. Czasem słyszę aluzje pod moim adresem że gdybym nie był prezesem i działaczem to bym zabierał.Mając coś konkretnego,kontaktuje się tel.z żoną i albo zabieram albo wypuszczam. W większości jeżdżę z żoną /wędkuje/ i to ona decyduje czy coś zabieramy.Nigdy nie wydajemy złowionych ryb innym wędkarzom.W charakterystyce mej osoby określiłem ze nie cierpię mięsiarzy ,mimo iż wielu z nich to moi koledzy.Ryb osobiście nie jadam.Natomiast etykę wędkarską przkazał mi tatuś.Tak samo postępuję w stosunku do moich wędkujących 4 i 7 letnich wnuczków.Sądzę że gdy w duchu etyki dorosną, będą to już inni wędkarze.
Witam. Chciałem zaznaczyć, że jeżeli mam odpowiednią ilość ryb to biorę je do domu, ale nie przesadzając z ilością branej ryby. Natomiast jeśli jest śladowo to logiczne,że szkoda brać ryb złowionych. Pozdrowienia.
"Bernardo i Pisaq Podzielam wasze zdanie bo macie właściwe podejście do tematu."
No to mamy już tutaj nawet recenzenta. Dwadzieścia kilka lat i ośmiela się komentować starszych. Co za bezczelność i tupet...
Mirkli - wyluzuj. Ma prawo sie wypowiadać człowiek. My sie z nim możemy zgodzić, albo nie. Niech sie wypowiada kto chce, byle w odpowiednim tonie. Znam Twoje podejście do takich spraw Mirkli, ale dajmy trochę luzu.
wątkotwórco - co ty opowiadasz!! mało ludzi wypuszczających ryby. ja wypuszczam każdą małą ;) a mój kolega, oooooj, ten dopiero wypuszcza :) jest ichtiologiem w pzw i ciągle zarybia. rzekłbym, często całymi godzinami nic nie robi tylko wypuszcza :) hehe ;) pozdrawiam
To jest forum i każdy ma prawo napisać swoje zdanie. Jeżeli jakiemuś starszemu Panu się to nie podoba,że ktoś młodszy ma inne zdanie to niech to rydzykowi zamelduje. W końcu to jest FORUM.---bez urazy starszy Panie.
kolego Mirkli proszę pójść za jasno nakreśloną podpowiedzią przez Ghostmira i wyluzować. To, że mam więcej oleju w głowie od wielu starszych ode mnie to nie powód aby mnie mianować bezczelnym. Takie tanie śpiewki obnażają jedynie pańskie niezadowolenie z własnej osoby. Trzeba było więc chodzić do szkółki i chłonąć wiedzę. Jeżeli czepianie się moich wypowiedzi buduje Pańskie ego i podnosi samopoczucie i samoocenę to właśnie to jest szczyt bezczelności. Zazdrość to grzech, dlatego proponuję już zaakceptować własną osobę. Życzę więcej zrozumienia wśród ludzi no i żeby ktoś w końcu Pana pochwalił bo widzę jak Panu tego brak.
Hejka. GHOSTMIR dlaczego podebrałeś mi tytuł tak szczytnie nadany przez naszego szanownego kolegę "Py....." :) Jak by nie patrzeć to jestem największym mięsiarzem na tym portalu :) - kiedyś wziąłem rybę :) A tak poważnie niech każdy postępuje zgodnie z zasadami i etyką a ryba będzie dalej w wodach. Problemów nie trzeba szukać po stronie wędkarzy. POZDRO
Co kto ma w siatce to jego sprawa i nic komu do tego. Ja nie zabieram ryb ale nie uważam kogoś kto to robi za kogoś gorszego, tak jak większość z Was... Serce Wam się kraje jak ktoś rybkę zabija? Proponuję psychoterapię gdyż to jest wbrew męskiej naturze.
dlaczego zawsze znajdzie sie ktos kto musi kogos obrazic , ublizyc? zacząc jakas wojne? mowie o Mirkli-m A co do tematu to nie jadam ryb zlowionych przez siebie ale jak zlowie cos kolo 40 , 50 cm (Lin leszcz) lub jakiegos drapieznika ale wiekszego to zabiore dla brata bo on za rybami przepada
Ghostmir skoro już wziąłeś winę na siebie:) Jeśli złowię jakieś ładne ryby w piątek czy sobotę to zabiorę (zgodnie z regulaminem). I zjem bo mam ochotę na rybkę.
ano wędkowałem :)
trochę na pojezierzu wałeckim :) linów, leszczy no i jak zawsze drobnica :) niestety jak do tej pory bez suma czy większego węgorza, ale jeszcze mam trzy weekendy, potem znowu przerwa :( gdzieś na kolejne trzy tygodnie. ale potem znowu spróbuję szczęścia :) a jak tam twoje ryby?? a :) dodam, że widziałem miejscowych, którzy w jeden dzień ciągnęli 10 linów :) pomijam leszcze 40-45. i tych całe 10-15 kg linów zabierali do domu :) ale to ich stałe nęcone CODZIENNIE miejsca. więc 10 m dalej to lina z przypadku wyciągniesz. ale teraz mam też swoją miejscówkę w tamtych stronach i dobrego kolesia co stale tam nęci :) pozdrawiam ciebie :)
te von trzmielke :) jak chcesz komuś zwracać uwagę to zrób to dosadnie :) "... żywemu nie przepuści" ?? pijesz do tych co ryby zabierają?? :) czy do kłótni na forum :) hehe
ostatnio pociągnąłem leszcze 52 cm na 1,6 kg. kolega miał 54 cm i 2 kg. :) zabraliśmy :) ale powiem, że spóźniliśmy się bo przyjechaliśmy ok 21 na łowisko i już brania się kończyły (ja miałem 5 minut po podaniu przynęty na łowisko). ci co siedzieli na łowisku, powiedzmy od 15-16 do 22 to mieli i po 5 szt. leszczy tej wielkości i obrabiali je na miejscu bo w siatce chyba miejsca nie było :) hehe. w nocy przyszedł wschodni wiatr, nurt zrobił się b. silny i brania ustały do rana, a potem to już gł. krąpie :(
Uwielbiam to forum Od użytkowników no kill po "mięsiarzy" skrajności budujące dyktatury. Mam ochotę, zbieram choć nie jem, ale moi domownicy owszem. Duchu wziąłeś całą odpowiedzialność na siebie teraz będziesz miał koszmary dzienne (hi hi) jak Ci się przyśni koło 12:00 w południe szkielet leszcza z przed tygodnia to wizyta u psychoanalityka Cię czeka. Dziwnie potoczyło się rozwinięcie tego wątku na początku sami "no killerzy" a gdzie oni teraz się pochowali? Łowię po to aby odpocząć, powalczyć, no i jak złowię coś sensownego zabrać do domu. To ma być pasja. Nie ganię tych co wszystko wypuszczają to przecież ich sumienie i prawo, takie prawo też jest do zabrania ryb z łowiska oczywiście zgodnie z RAPR, przestrzegajmy go w sprawach maksymalnych przyłowów a dla każdego ryby i emocji wystarczy. Pozdrawiam.
No nie znam gościa! Ale normalnie ma u mnie plusa jak krzyż na giewoncie, bo zaiste słusznie prawi ów spokojny. Jam jest winien wszystkiego i klata moja jako ta tarcza dla łucznika jest wystawiona. A majaków koszmarnych ci u mnie nie stwierdzam, bom juz z sumienia wyzuty i mięchem rybim przeżarty. Bywaj zatem waszę.
a Kalmara pozdrowiwszy z uśmiechem na facjacie, oddalam się wigwam nowy szyć, bo wyjazd już skoro.
Uwielbiam wędkować ale nie jem ryb,satysfakcje daje mi złowienie ryby zrobienie jej fotki i z powrotem do wody,sam znam osobiście Wędkarzy w cudzysłowiu bo to zwykli mięsiarze,zabierają wszystko co na haku,za takie zachowanie powinna być dotkliwa kara...
Jak że mało jest osób co wypuszczają ryby . Wedkarzy co ja znam to wogole nie wypuszczaja ryb (zapewne maja taka zasade nic się nie zmarnuje heh ) Biorą co złowią ale przecież szkoda ryby
Ja nie zabieram ze sobą żadnych ryb, chyba, że jest to spory okoń albo jakaś straszliwie okaleczona (nie zawsze przez moj haczyk) ryba. Ale fakt faktem, często widzę wędkarzy zabierających ze sobą biedne piszczące ryby w siatkach.
Aż serce krwawi...
JA jeszcze nie zabralem żadnej ryby z łowiska do domu... wychodze z założenia że jak dzisiaj zabiorę jutro nie złowie nic... no ale też widziałem jak ludzie zabierają pełne siatki ryb do domu... ciekawe ile ztego zjedza a ile rozdadza albo sprzedadza...żałosne jest to co sie dzieje... a żygać mi sie chce jak słyszę że ktoś zabiera maleństwa na kotlety...
Ja często biorę część złowionych przez siebie ryb. Mam jednak zasadę, żeby brać jedynie ryby nadające się do zjedzenia. Małych, co dopiero osiągnęły wymiar, wiadomo, nie biorę. Jeśli mam kilka np. karpi, biorę jednego, najlepiej się nadającego do zjedzenia. Zbyt dużych karpi też nie ma sensu brać bo nie są smaczne. Ale np. ładnego lina czy leszczyka po sztuce wezmę. Sandacza również. Nie uważam, żeby było w tym coś złego. Nie łamię prawa, wręcz szanuję je. Wiem że prawo ma nam wszystkim służyć. Staram się jednak podchodzić do wszystkiego rozsądnie. Łowię ryby bo lubię. Lubie łowić i jeść ryby. Jestem jednak wielkim przeciwnikiem kłusowania we wszelkich jego przejawach. A wiadomo, że dużo wędkarzy pomimo prawa do łowienia nie przestrzega zasad. Wybierają ryby ponad normę. Często się zdarza, że sprzedają sandacze, czy szczupaki do restauracji, czy ludziom. Wybierają po kilkanaście sztuk i robią to często. Tutaj widzę problem. Problemem też jest zła gospodarka włodarzy akwenów. Np. dowiedziałem się, na Jezioraku ciągną ryby dwa razy do roku wyciągając około 60 ton ryby różnego rodzaju. Zarybiają niewiele. Głównie chodzi o krótkotrwałe dzierżawienie akwenu aby możliwie szybko i dużo zarobić pieniążków, niewiele inwestując. Jak to nazwać? Problemów jest dużo, ale można to nazwać krótko - pazerność i chciwość.
Ja też nigdy nie zabierałem i nie zabieram ryb, ale szkoda mi tych którzy zabierają co roku tony tych ryb , które później marnują się w zamrażalniku. Ile można jeść tych ryb , a ile skrobać ? Rozumiem jedną większą rybkę a nie setki małych okoników.
wiecie ja wezme rybki do domu ale tylko tyle by zjesc sobie na kolacje ostanio na ryby nie mam czasu i wogole nie jezdze ale jak widze tych wszystkich co chowaja te nie wymiarowe po torbach ryby to mnie bierze by im uwage wzrocic ale najgorsi wg mnie sa ci co rano na ryby nalapac ilke si eda czesto wykorzystac limit i do domu po godz podytu w domu lub dluzej znow w to samo miejsce i lapac co sie da takich by trezba tepic a jest ich coraz wiecej pozdrawiam
najgorsi wg mnie sa ci co rano na ryby nalapac ilke si eda czesto wykorzystac limit i do domu po godz podytu w domu lub dluzej znow w to samo miejsce i lapac co sie da takich by trezba tepic a jest ich coraz wiecej pozdrawiam - nom tak jest
Panowie, powiem tak: Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. Zarówno skrajne mięsiarstwo (nieprzestrzeganie wymiarów i okresów ochronnych, zabieranie absolutnie wszystkiego do domu) jak i no-kill to dla mnie jakaś psychoza. Mięsiarstwo wiadomo dlaczego, a no-kill dlatego, że jest to okaleczanie i męczenie ryby w celach czysto sportowych. Tak jakby postrzelić dzika w lesie, podejść, zrobić zdjęcie dogorywającemu zwierzakowi, powiedzieć "boom headshot" i pójść dalej. Teraz w modzie jest no-kill i wszystko zwala się na mięsiarzy itp. Problem "dziurawych" przepisów już zszedł na boczny tor. Podejście "Jeżeli dzisiaj zabiorę to jutro nie złowię" też jest - powiedzmy sobie - średnie :x Od dawien dawna człowiek poławia ryby w celach czysto konsumpcyjnych na różnorakie sposoby, jakoś nie było problemu z pogłowiem ryb w naszych wodach. Trzeba ustanowić górne wymiary ochronne, ustalić wymiary dla niektórych gatunków, "zwalczać" karłowacenie niektórych gatunków i co najważniejsze respektować przepisy, a wszelkie nieprzepisowe i nieetyczne zachowania piętnować i surowo KARAĆ!
Bernardo i Pisaq Podzielam wasze zdanie bo macie właściwe podejście do tematu.
Ja jestem za wypuszczaniem ryb ale nie mam nic do tych którzy je zabierają.Wypuszczam wszystkie ryby obojętnie czy są małe czy duże ale niekiedy ryba zaczepi się bardzo głęboko to wtedy niestety dobije ją żeby się nie męczyła i dam jakiemuś znajomemu(ja nie przepadam za rybim mięsem).Ktoś lubi mięso ryb niech sobie jedną dwie ryby weźmie na kilka wypraw.Bez sensu jest zabieranie wszystkiego jak leci i robienie przetworów na kilka lat.Nie podobają mi się sprzeczki wypuszczać nie wypuszczać,nazywanie innych mięsiarzami.Nie mam nic przeciwko wędkarzom którzy biorą kilka sztuk.Nie zgodzę się że C&R ta kaleczenie ryb dla sportu.Jestem za tym aby ustanowić górny wymiar ochronny.Jaki sens ma zabieranie metrowych szczupaków,ponad 40 centymetrowych okoni,2 metrowych sumów???Taka ryba poza tym,że ma niesmaczne mięso, jest jak pomnik przyrody,bardzo cenny nośnik genetyczny ,ponieważ rekordowa musiała tyle przejść w życiu by skończyć na patelni???> Zastanówmy się jeżeli chcemy zabrać ryby przemyślmy wszystkie za i przeciw a nie bezmyślne pakowanie wszystkiego co leci do siatki... PS Najtrudniejszy jest pierwszy krok.Jeżeli wypuścimy jedną rybę każda następna będzie formalnością.Żadna ryba rzucona na stół nie dorówna temu momentowi kiedy nasz przeciwnik po długiej walce i wielkich emocjach które nam ofiarował odpływa majestatycznie machając ogonem.A najpiękniejsza jest myśl że możemy się z naszym rywalem spotkać za miesiąc,rok,pięć lat kiedy będzie jeszcze większy,silniejszy,jeszcze bardziej przebiegły... Pozdrowienia matchowiec420
Ja jestem za wypuszczaniem ryb ale nie mam nic do tych którzy je zabierają.Wypuszczam wszystkie ryby obojętnie czy są małe czy duże ale niekiedy ryba zaczepi się bardzo głęboko to wtedy niestety dobije ją żeby się nie męczyła i dam jakiemuś znajomemu(ja nie przepadam za rybim mięsem).Ktoś lubi mięso ryb niech sobie jedną dwie ryby weźmie na kilka wypraw.Bez sensu jest zabieranie wszystkiego jak leci i robienie przetworów na kilka lat.Nie podobają mi się sprzeczki wypuszczać nie wypuszczać,nazywanie innych mięsiarzami.Nie mam nic przeciwko wędkarzom którzy biorą kilka sztuk.Nie zgodzę się że C&R ta kaleczenie ryb dla sportu.Jestem za tym aby ustanowić górny wymiar ochronny.Jaki sens ma zabieranie metrowych szczupaków,ponad 40 centymetrowych okoni,2 metrowych sumów???Taka ryba poza tym,że ma niesmaczne mięso, jest jak pomnik przyrody,bardzo cenny nośnik genetyczny ,ponieważ rekordowa musiała tyle przejść w życiu by skończyć na patelni???> Zastanówmy się jeżeli chcemy zabrać ryby przemyślmy wszystkie za i przeciw a nie bezmyślne pakowanie wszystkiego co leci do siatki... PS Najtrudniejszy jest pierwszy krok.Jeżeli wypuścimy jedną rybę każda następna będzie formalnością.Żadna ryba rzucona na stół nie dorówna temu momentowi kiedy nasz przeciwnik po długiej walce i wielkich emocjach które nam ofiarował odpływa majestatycznie machając ogonem.A najpiękniejsza jest myśl że możemy się z naszym rywalem spotkać za miesiąc,rok,pięć lat kiedy będzie jeszcze większy,silniejszy,jeszcze bardziej przebiegły... - racja
Ja większość ryb wypuszczam choć część zabieram, ale nie zabieram niewymiarowych. Nie to żebym się czepiał ale ciekawi mnie skąd wszyscy wiedzą, że duże ryby są niesmaczne skoro wszystkie wypuszczają?
Jak podobnie większość wypuszczam czasem sobie wezmę 1,2,3. łowiąc w naturalnych zbiornikach lub w jakis starych niezrzeszonych gliniankach. No chyba że na płatnych stawach gdzie jest gospodarz i zarbia a jak mu płacę wejściówki i za złowione ryby - to sobie wezmę tak np z 5 płoci.
wszyscy wypuszczają duże ryby bo są niesmaczne,a niesmaczne są dlatego,że są duże.i wszyscy je wypuszczają.po co zabierać jak niesmaczne są? wychodzi na to,że wszyscy mają takie same gusta.kulinarne. pozdr
A mnie się chce śmiać. Wszyscy wiedzą na tym portalu, a jeśli "nowi" nie wiedzą, to niech się dowiedzą teraz, że jesli ktoś jest mięsiarzem i odpowiada za brak ryb w tym kraju, to jestem to właśnie ja! Ja, GHOSTMIR, biorę ten problem na klatę i proszę o surową karę. NK, C&R, - po co to? Ano po to, by kto inny za nas łowił ryby. Dlaczego wyznawcy tych metod, nie interesują się tym, gdzie są pieniądze które wpłacamy Związkowi? Dlaczego nie szukają przyczyn zatrucia wód? Dlaczego nie protestują przeciwko rabunkowej gospodarce rybackiej? Macie tylko jeden problem - jak przekonać GHOSTMIRÓW, by przeszli na kotlety sojowe. Tak więc choć wypuszczam wiekszość tego co złowię i przestrzegam regulaminu jak największej świętości, to jednak kocham jeść własnoręcznie złowione ryby. Raz nałowię wbród, kiedy indziej wrócę o kiju. Nie dbam o to, by pojmać medalowca, nie nastawiam sie na taaaaaką rybę. Nie robię fotek dla udowodnienia swych okazów, odpinam je w podbieraku, nie wyjmując z wody, jesli tylko jest to możliwe. ALE JEM RYBY! Nie wypisuję głupot tak jak rasowi karpiarze, o tym, jak to humanitarnie wypuszczają świniaki i odkażają im rany po haczykach za pomocą drogich środków, bo ci sami ludzie następnego dnia jadą na zawody i na czas odpinaja z haczyków drobnicę, której nikt pyszczków odkażaczem nie przemywa, a jak wracają do wody, to połowa kituje na miejscu - ale wszystko pod sztandarem sportu i C&R. Aja tak nie robię, nie meczę ryb dla jaj, jednaj JEM RYBY! Staram sie byc wędkarzem proekologicznym, nie stosuję chemii, zanęty raczej wytwarzam z naturalnych produktów i ograniczam ilość zanęt - ALE JEM RYBY! Sprzątam za sobą i po innych miejsce wędkowania, ALE JEM RYBY. Walczę z trucicielami, informujac urzędy gmin o wykrytych przypadkach zatruwania wód - ALE JEM RYBY.
DLATEGO TO JA! NIKT INNY! JESTEM WINNYM BRAKU RYB W NASZYCH WODACH!
wstyd się przyznać,ale nie jadłem kotletów sojowych.powinienem?zamiast ryb czy z rybami?bo ryby jadam.
ghostmir-nie dałbyś rady sam. ładnie,że bierzesz wszystko na klatę(swoją),ale musisz mieć pomocników,nie jesteś sam!
To miłe - i wśród karp
*i wśród karpiarzy są porządni ludzie. Dzięki Spinesie21.
:-) dzięki za dobre słowo
To jak Kolega GHOSTMIR bierze wszystko na siebie, to jutro mogę z czystym sumieniem zjeść wszystko co złowię :p W skrajnościach nie ma nic dobrego. Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem! A jak powszechnie wiadomo, że ryba jest dobra na wszystko. Co do kotletów sojowych, może nie wyglądam, ale przez pół roku jadłem tą tekturę - czym się doprawi to tym smakuje. Nie zastąpi ani ryby, ani schabowego ;d W ogóle jest do... kitu :p
Od wielu lat prawie nie zabieram ryb do domu. Czasem słyszę aluzje pod moim adresem że gdybym nie był prezesem i działaczem to bym zabierał.Mając coś
konkretnego,kontaktuje się tel.z żoną i albo zabieram albo wypuszczam. W
większości jeżdżę z żoną /wędkuje/ i to ona decyduje czy coś zabieramy.Nigdy nie wydajemy złowionych ryb innym wędkarzom.W charakterystyce mej osoby
określiłem ze nie cierpię mięsiarzy ,mimo iż wielu z nich to moi koledzy.Ryb osobiście nie jadam.Natomiast etykę wędkarską przkazał mi tatuś.Tak samo
postępuję w stosunku do moich wędkujących 4 i 7 letnich wnuczków.Sądzę że
gdy w duchu etyki dorosną, będą to już inni wędkarze.
Od dziś wszyscy mogą zabierać ryby i żreć, żreć ,żreć, bo jest ktoś, kto czuje sie odpowiedzialny! GHOSTMIR.
Witam. Chciałem zaznaczyć, że jeżeli mam odpowiednią ilość ryb to biorę je do domu, ale nie przesadzając z ilością branej ryby. Natomiast jeśli jest śladowo to logiczne,że szkoda brać ryb złowionych. Pozdrowienia.
Na moim terenie za dużo jest kłusowników więc jeśli ryby nie wezmę to oni ją wezmą.
Nie wazne - niech biorą, bo jest na kogo zwalić . Na GHOSTMIRA.
"Bernardo i Pisaq Podzielam wasze zdanie bo macie właściwe podejście do tematu." No to mamy już tutaj nawet recenzenta. Dwadzieścia kilka lat i ośmiela się komentować starszych. Co za bezczelność i tupet...
Mirkli - wyluzuj. Ma prawo sie wypowiadać człowiek. My sie z nim możemy zgodzić, albo nie. Niech sie wypowiada kto chce, byle w odpowiednim tonie. Znam Twoje podejście do takich spraw Mirkli, ale dajmy trochę luzu.
wątkotwórco - co ty opowiadasz!! mało ludzi wypuszczających ryby. ja wypuszczam każdą małą ;) a mój kolega, oooooj, ten dopiero wypuszcza :) jest ichtiologiem w pzw i ciągle zarybia. rzekłbym, często całymi godzinami nic nie robi tylko wypuszcza :) hehe ;) pozdrawiam
Welcome back Kalmar - gdzie to Kolega przebywał jak go nie było?!
To jest forum i każdy ma prawo napisać swoje zdanie. Jeżeli jakiemuś starszemu Panu się to nie podoba,że ktoś młodszy ma inne zdanie to niech to rydzykowi zamelduje. W końcu to jest FORUM.---bez urazy starszy Panie.
kolego Mirkli proszę pójść za jasno nakreśloną podpowiedzią przez Ghostmira i wyluzować. To, że mam więcej oleju w głowie od wielu starszych ode mnie to nie powód aby mnie mianować bezczelnym. Takie tanie śpiewki obnażają jedynie pańskie niezadowolenie z własnej osoby. Trzeba było więc chodzić do szkółki i chłonąć wiedzę. Jeżeli czepianie się moich wypowiedzi buduje Pańskie ego i podnosi samopoczucie i samoocenę to właśnie to jest szczyt bezczelności. Zazdrość to grzech, dlatego proponuję już zaakceptować własną osobę. Życzę więcej zrozumienia wśród ludzi no i żeby ktoś w końcu Pana pochwalił bo widzę jak Panu tego brak.
Podpisuję się pod tym listem :)
Hejka. GHOSTMIR dlaczego podebrałeś mi tytuł tak szczytnie nadany przez naszego szanownego kolegę "Py....." :) Jak by nie patrzeć to jestem największym mięsiarzem na tym portalu :) - kiedyś wziąłem rybę :) A tak poważnie niech każdy postępuje zgodnie z zasadami i etyką a ryba będzie dalej w wodach. Problemów nie trzeba szukać po stronie wędkarzy. POZDRO
Chciałbyś! Mój to tytuł i nie oddam go ! Jam jest winien i biere to na klatkie!
Co kto ma w siatce to jego sprawa i nic komu do tego. Ja nie zabieram ryb ale nie uważam kogoś kto to robi za kogoś gorszego, tak jak większość z Was... Serce Wam się kraje jak ktoś rybkę zabija? Proponuję psychoterapię gdyż to jest wbrew męskiej naturze.
dlaczego zawsze znajdzie sie ktos kto musi kogos obrazic , ublizyc? zacząc jakas wojne? mowie o Mirkli-m A co do tematu to nie jadam ryb zlowionych przez siebie ale jak zlowie cos kolo 40 , 50 cm (Lin leszcz) lub jakiegos drapieznika ale wiekszego to zabiore dla brata bo on za rybami przepada
Jedni przychodzą nad wodę na ryby a inni po ryby.
Jak mówi stare przysłowie:
"Chłop żywemu nie przepuści"
Przysłowia są mądrością narodu.
Zapomniałeś dodać - polskiego narodu
WuPe - widzę, że jeszcze nie jesteś stracony dla społeczeństwa. Cieszy.
Celowo nie dodałem polskiego narodu!
Gdyby było inaczej to nie my jeździlibiśmy do Szwecji czy Finlandii na ryby - tylko oni łowliby w naszych wodach.
Ghostmir skoro już wziąłeś winę na siebie:) Jeśli złowię jakieś ładne ryby w piątek czy sobotę to zabiorę (zgodnie z regulaminem). I zjem bo mam ochotę na rybkę.
Tak, jestem wszystkiemu winien, podobnie jak cykliści.
ano wędkowałem :) trochę na pojezierzu wałeckim :) linów, leszczy no i jak zawsze drobnica :) niestety jak do tej pory bez suma czy większego węgorza, ale jeszcze mam trzy weekendy, potem znowu przerwa :( gdzieś na kolejne trzy tygodnie. ale potem znowu spróbuję szczęścia :) a jak tam twoje ryby?? a :) dodam, że widziałem miejscowych, którzy w jeden dzień ciągnęli 10 linów :) pomijam leszcze 40-45. i tych całe 10-15 kg linów zabierali do domu :) ale to ich stałe nęcone CODZIENNIE miejsca. więc 10 m dalej to lina z przypadku wyciągniesz. ale teraz mam też swoją miejscówkę w tamtych stronach i dobrego kolesia co stale tam nęci :) pozdrawiam ciebie :)
te von trzmielke :) jak chcesz komuś zwracać uwagę to zrób to dosadnie :) "... żywemu nie przepuści" ?? pijesz do tych co ryby zabierają?? :) czy do kłótni na forum :) hehe
ostatnio pociągnąłem leszcze 52 cm na 1,6 kg. kolega miał 54 cm i 2 kg. :) zabraliśmy :) ale powiem, że spóźniliśmy się bo przyjechaliśmy ok 21 na łowisko i już brania się kończyły (ja miałem 5 minut po podaniu przynęty na łowisko). ci co siedzieli na łowisku, powiedzmy od 15-16 do 22 to mieli i po 5 szt. leszczy tej wielkości i obrabiali je na miejscu bo w siatce chyba miejsca nie było :) hehe. w nocy przyszedł wschodni wiatr, nurt zrobił się b. silny i brania ustały do rana, a potem to już gł. krąpie :(
Uwielbiam to forum
Od użytkowników no kill po "mięsiarzy" skrajności budujące dyktatury.
Mam ochotę, zbieram choć nie jem, ale moi domownicy owszem.
Duchu wziąłeś całą odpowiedzialność na siebie teraz będziesz miał koszmary dzienne (hi hi) jak Ci się przyśni koło 12:00 w południe szkielet leszcza z przed tygodnia to wizyta u psychoanalityka Cię czeka. Dziwnie potoczyło się rozwinięcie tego wątku na początku sami "no killerzy" a gdzie oni teraz się pochowali?
Łowię po to aby odpocząć, powalczyć, no i jak złowię coś sensownego zabrać do domu. To ma być pasja. Nie ganię tych co wszystko wypuszczają to przecież ich sumienie i prawo, takie prawo też jest do zabrania ryb z łowiska oczywiście zgodnie z RAPR, przestrzegajmy go w sprawach maksymalnych przyłowów a dla każdego ryby i emocji wystarczy. Pozdrawiam.
No nie znam gościa! Ale normalnie ma u mnie plusa jak krzyż na giewoncie, bo zaiste słusznie prawi ów spokojny. Jam jest winien wszystkiego i klata moja jako ta tarcza dla łucznika jest wystawiona. A majaków koszmarnych ci u mnie nie stwierdzam, bom juz z sumienia wyzuty i mięchem rybim przeżarty. Bywaj zatem waszę.
a Kalmara pozdrowiwszy z uśmiechem na facjacie, oddalam się wigwam nowy szyć, bo wyjazd już skoro.
Ja zabieram ryby tylko takie jakie lubię i tyle ile mogę zjeść.Nie lubię leszcza.
Uwielbiam wędkować ale nie jem ryb,satysfakcje daje mi złowienie ryby zrobienie jej fotki i z powrotem do wody,sam znam osobiście Wędkarzy w cudzysłowiu bo to zwykli mięsiarze,zabierają wszystko co na haku,za takie zachowanie powinna być dotkliwa kara...
Irkoni chyba nie przecztałeś wszstkich postów w tym forum proszę naciśnij (rozwiń) zapoznaj się z całością i miej własne zdanie
Proszę