Cześć koledzy. Nie wiem jak Wy ale ja już nie mogę doczekać się sezonu na pstrąga. Ten rok był dla mnie nie zbyt udany jeśli chodzi o tą rybę. Łowię na spining i najczęściej na Bobrze choć zdarza się też Ścinawka. Lubiłem też jeździć na Bystrzycę poniżej zapory (Miałem blisko) ale zrobili to łowisko tylko dla muszkarzy, co dla mnie jest paranoją.
Szkoda mi łowić tych styczniowych i lutowych "kropków", są strasznie wychudzone, ale przez ostatnie dwa lata nie wytrzymuję i 2-3 stycznia pojawiam się nad Kaczawą...:)
Największe nadzieje z tą rybką będę wiązał z marcem-kwietniem, jak nabiorą już trochę masy...!:)
Muszę czekać do lutego i mam nadzieję,że rozpoczęcie sezonu nie przeciągnie jak w tym roku(w połowie marca puściły lody).Czekam na pierwsze wyjście z nastawieniem na pstrągi z utęsknieniem.Niema dla mnie wielkiego znaczenia w jakiej będą formie bo o ten pierwszy wypad właśnie chodzi i ten klimacik.Reszta (mam na myśli ilość złowionych ryb) się nie liczy.Pozdrawiam.
kazek71 witam, dla mnie miniony sezon również nie był rewelacyjny,pewnie dlatego że był to mój pierwszy sezon. Ale wzięło mnie niemiłosiernie! Jeszcze równy miesiąc i byle rzeki nie skuł lud...
W styczniu jesli juz to zabieram sie za teczaki. Wychudzonym po tarle potokom daje swiety spokoj. To zaden przeciwnik. Kiedys wolno bylo lowic potoki od kwietnia. Ale u nas jest ich tak duzo, ze tam na gorze wymyslili ze trzeba by je troche przetrzebic. Owszem, klimat styczniowej wyprawy jest fajny. Ale ... Swego czasu na CP zlowilem potoka 40 cm w lutym. Wygladal zalosnie. Wazyl moze ze 40 dkg. Byl chudy jak szczupaczek. Zawsze apelowalem zeby dac odpoczac zmeczony rybom przynajmniej do marca. Wtedy i pokarmu maja wiecej i w kondycji sa zdecydowanie lepszej.
Widze ze wielu ludzi na tym portalu cierpi na nieuleczalną chorobę "kropkoze":) Ja osobiście Popieram słowa PawłaZ. W styczniu tylko tęczaki. Dajmy jeszcze troszke spokoju potokom, a napewno odwdzięczom sie nam wspaniałą kądycja w marcu lub kwietniu:) Pozdrawiam
to prawda, na pewno pstrągom na początku sezonu, brak będzie kondycji. Jednak na pierwszych wyprawach pstrągowych,nie o to chodzi, aby wędka gięła się po rękojeść,a hamulec kołowrotka świstał przy odjezdzie ryby. Chodzi o całą otoczkę,która jest,podczas łowienia tej rybki. Może nie być nawet brania,a wyprawa i tak będzie super...
Wiem ze klimaty zimowych polowow sa niepowtarzalne. I poki nie ma bran to OK ;). Ale jesli trafi nam sie taki wychudzony 40 i jeszcze nie daj boze hol sie przeciagnie, to mimo zimnej wody, ma male szanse przezycia. Ryby sa wtedy bardziej podatne na wszelkiego rodzaju chorobska, dlatego taka rybe lepiej zjesc niz puscic. Tyle tylko, ze co to za jedzenie ?.
No, fakt. Jednak,ilu z nas wędkarzy,rozpoczyna sezon np. na szczupaka,już pierwszego maja? A przecież nie rzadko jest tak,że odbywa on tarło w kwietniu. I też jest w maju bardzo wychudzony.
Ja nie bronie nikomu lowic w styczniu pstragow :). Po prostu wg mnie taka chudzina to zaden rywal. No i wyglada to zalosnie. Podobnie jest z keltami troci. Czytalem, ze np. w Irlandii nikt nie wypuszcza sie na kelty. To dyshonor lowic takie ryby. A co do szczupaka. To troche odporniejsza ryba to raz. A dwa to w maju ma juz pokarmu pod dostatkiem, tak wiec dojscie do formy zajmuje mu duzo mniej czasu niz pstragowi w styczniu czy lutym. Ale , jak napisalem, kazdy niech postepuje tak jak lubi.Byle zgodnie z RAPR. Szkoda ze jest malo lowisk z teczakami w naszym kraju. Bylby na ten okres doskonala oslona dla potoka.
Wtrącę swoje trzy grosze,w sprawie biadolenia nad kondycją styczniowych potoków nie zgadzam się z obiegową opinią.Nie wszędzie i nie zawsze styczniowy kropek to obraz nędzy i rozpaczy,w wielu rzekach koniec tarła ma miejsce w listopadzie,ew na początku grudnia,o jego początku jak i końcu decyduje nie kalendarz lecz temperatura wody.Pstrągi z tego okresu mają ok 2 msc na dojście do formy a to wystarczająco dużo czasu,apatia ryb,miejsza liczba brań na przełomie stycznia i lutego spowodowana jest nie kondycją lecz poprostu temperaturą wody-im niższa tym mniejsze zapotrzebowanie na pokarm.Wspominacie koledzy o tym że przeciwnik wtedy słabiuchny,mizerny,że się nie godzi itd...więc chyba łowimy na innych wodach bo ja w swej 15 letniej ,pstrągowej karierze,pamiętam styczniowe potoki tańczące na ogonach czy w metrowej blisko świecy,owszem bywały i chuderlaki ale nie brakło też spasionych kabanów.
Witam. Zgadzam się z aszymi opiniami co do kondycji. Ale Panowi i Panie przecież nie o rybe tu chodzi a o ten urok. Cisza, krajobraz no a przede wszyskim te pierwszy wypad. Weźmie czy nie niema dla mnie zbyt znaczenia.Ale ten urok klimat to się liczy. Co zaś kondycji się tyczy to nie raz w lutym pstrąg był w formie. Pozdrawiam
Wtrącę swoje trzy grosze,w sprawie biadolenia nad kondycją styczniowych potoków nie zgadzam się z obiegową opinią.Nie wszędzie i nie zawsze styczniowy kropek to obraz nędzy i rozpaczy,w wielu rzekach koniec tarła ma miejsce w listopadzie,ew na początku grudnia,o jego początku jak i końcu decyduje nie kalendarz lecz temperatura wody.Pstrągi z tego okresu mają ok 2 msc na dojście do formy a to wystarczająco dużo czasu,apatia ryb,miejsza liczba brań na przełomie stycznia i lutego spowodowana jest nie kondycją lecz poprostu temperaturą wody-im niższa tym mniejsze zapotrzebowanie na pokarm.Wspominacie koledzy o tym że przeciwnik wtedy słabiuchny,mizerny,że się nie godzi itd...więc chyba łowimy na innych wodach bo ja w swej 15 letniej ,pstrągowej karierze,pamiętam styczniowe potoki tańczące na ogonach czy w metrowej blisko świecy,owszem bywały i chuderlaki ale nie brakło też spasionych kabanów.
Zgadzam się z Twoją opinią w 100%. Jest Grudzień, a jak będzie w Styczniu? Tego nikt nie wie! Na "moich"(zachodniopomorskich) rzekach, rzeczkach czy ciórkach pstrągowych, często w Styczniu są już żaby, a kropy dość dobrze odżywione. Ich kondycja i ruchowość zależy od pogody i temp. wody. A Styczeń po kilkumiesięcznym, przymusowym "poście" pstrągowym, jest dla mnie, jak majowa rójka Jętki dla Kropka:) Żadne tam Trocie, Srebrniaki, Kelty czy Łososie. Z całym szacunkiem dla nieco większych ze "Szlachty" łososiowatych (Salmonidae). Po prosty ja miast biczować przez godziny (co niejednokrotnie robiłem, ale się wyleczyłem i teraz tylko sporadycznie) jedną miejscówkę trociową, wolę lekki spinning i wędrówki po lasach, gdzie meandruję rzeczki pstrągowe, a w nich... żyją KROPKI:):):) Które i tak bez względu na wielkość wrócą - jak mi się uda złowić:):) do wody. Pozdrawiam wszystkich "chorych" na Kropki.
Ja nie bronie nikomu lowic w styczniu pstragow :). Po prostu wg mnie taka chudzina to zaden rywal. No i wyglada to zalosnie. Podobnie jest z keltami troci. Czytalem, ze np. w Irlandii nikt nie wypuszcza sie na kelty. To dyshonor lowic takie ryby. A gdzie to wygląda żałośnie,pomijając podarte skrzela od kotwicy wobka?Piękny potok wewspaniałej kondycjii,wypchany do granic możliwości głowaczami i babką.
Jeśli chodzi o mnie to każda wyprawa na pstrągi ma swój niepowtarzalny wręcz urok,czy to zimowa czy też letnia.Ryba zawsze schodzi niejako na drugi plan,uwielbiam się wręcz włóczyć po leśnych ostępach nad Pomorskimi rzekami,jak ognia unikam przetartych ścieżek i miejsc dotkniętych cywilizacją.W takiej scenerii można bez trudu zapomnieć o całym życiowym bagażu jaki każdego dnia przychodzi nam dżwigać a zwykła kanapka jedzona na jakimś powalonym dzrzewie nad szemrzącą rzeką smakuje niczym dworski rarytas.Nie wiem jak innym,ale mnie osobiście każda taka eskapada lat ujmuje i daje kopa na następny tydzień,do następnej wyprawy...Szesnaście lat temu zachorowałem na kropki i nie ma już dla mnie ratunku
Tak już niebawem polowanie na KROPKI . najpierw wypad na Słupię może jakaś zdesperowana trotka się trafi :))) , a potem kochana Kwisa i Bóbr . Pzdrawiam wszystkich pokropkowańców
Kolego Luxis możesz napisac coś więcej o tej rzece . wybieramy się z kilkoma kolegami jeśli tam łowisz to może się spotkamy i nas troszkę pokierujesz bo tej rzeki nie znam i nigdy tam nie łowiłem Pozdrawiam
A pewnie że mogę,tak więc jesli interesuje cię trotka i łosiek to
przyjrzyj się odcinkowi w Gniewie,do pierwszej tamy do Pelplina
max.Rokrocznie pada tam ogromna ilość ryb,nierzadko powyżej
10kg,komplety częste i co najważniejsze brak tłumów jak nad Słupią.Trzy
lata z rzędu,jeśli zima pozwala,robię tak z 2-3 wypadziki w styczniu i
lutym na ten kierunek i jak dotąd sie nie zawiodłem.Pózniejszy
okres-marz,kwiecień,daje natomiast gwarancję spotkania się z
potokiem,ale z takim prawdziwym-pomorskim,dwójki nikogo tu nie
dziwią,podobnie jak kilkanaście kontaktów z 40-kami na jednym
wypadzie.Kropki są jednak wybitnie że tak powiem ;odcinkowe; i tu
chetnie służę pomocą.Kolega z Torunia,który kiedyś u mnie gościł nie
mógł się nadziwić ilości brań na muchówkę....Rzeka niestety jest
dzierżawiona przez bandycką Troć,cena kwitu to ok stówka na
rok(chyba)nic dokładniej tu nie wiem bo jeszcze w życiu tego nie
wykupiłem,mam że tak powiem GLEJT na tę wodę i nikomu,nigdy nie muszę
się tłumaczyć.Rzekę polecam bo jest naprawdę rybna,mnogość i odmienność
odcinków pozwala na dobre połowy ponadto klenia,lipienia ba-nawet
szczupaka.Za kropkiem zjeżdziłem całą Polskę prawie,ale takich jak tu
nie łowiłem nigdzie,chodzi u nas w mieście,w wędkarskim światku takie
stwierdzenie-jak po sześdziesiątaka to tylko na Wierzycę.Z kilkunastu
zaprzyjażnionych kropkarzy wszyscy swoje rekordy ustanowili właśnie
tutaj
ja też muszę się kiedyś na pstrąga wybrać ,w moim regionie jest tego miliardy a ja jeszcze ich nie łowiłem ,musisz mi kiedy Luxis pokazać jak to się robi
Bardzo fajna , mam ją za oknem :) :) :) , ale niestety w mojej okolicy strasznie mało w niej rybki , większość ryby ,jakoś nie wiadomo czemu , można dopiero zależ dopiero za Marciszowem ,
No z takim twierdzeniem sie nie zgodze wyzej tez jest rybki tylko łowisko jest trudniejsze.Natomiast na O.S. Nielestno-Wleń gdzie łwiłem 01.01.2009 r. nie ma lipienia zdziesiątkowały go kormorany.
Trochę mnie to zastanawia , niektórzy piszą że w ich rzekach jest mnóstwo kropka , ja mieszkam w krainie " pstrąga i lipienia " i u mnie ich jest strasznie mało , a z roku na rok coraz mniej , co sie dziej z tym pstrągiem w mojej okolicy dokładnie od Bukówki do Marciszowa ?? czy wina jest to ze na wiosnę woda jest strasznie wysoka ,i prąd bardzo szybki ??? i rybkę zanosi dalej , gdzie bardziej spokojnie ??? . Zazdroszczę tym co mówią i łowią dużo kropka - naprawdę super sprawa , ja niestety muszę się zadowolić tym co mam , a niestety nie jest tego dużo .....
ja też muszę się kiedyś na pstrąga wybrać ,w moim regionie jest tego miliardy a ja jeszcze ich nie łowiłem ,musisz mi kiedy Luxis pokazać jak to się robi
Mówisz,masz.Uprawiam wolny zawód,zawsze mi pasuje,Starogard to gościnne miasto.
ja też muszę się kiedyś na pstrąga wybrać ,w moim regionie jest tego miliardy a ja jeszcze ich nie łowiłem ,musisz mi kiedy Luxis pokazać jak to się robi
Mówisz,masz.Uprawiam wolny zawód,zawsze mi pasuje,Starogard to gościnne miasto.
no trzymam cię za słowo ,kiedyś do ciebie wpadnę zobaczyć jak pstrąga upolować ,ja też uprawiam taki wolny zawód mówię we firmie że na pstrąga jadę no i pojadę
Do Wierzycy mam kawałek,mieszkam w Skórczu. Kiedyś znajomy opowiadał mi o tej rzece i mnogości pstrągów w niej żyjących,a ja do końca nie wierzyłem. Cały rok uparcie łowiłem we Wdzie,chyba jednak wykupie zezwolenie od tej TROCI na Wierzycę.
Moja rzeka,choć kupę czasu była samopas (PZW),potem i obecnie w rękach złodziei i kłusoli (TROĆ) ma się świetnie,czasami mam wrażenie że jest wręcz wybrukowana potokiem i lipieniem,choć tego ostatniego jakbym ostatnio mniej łowił.To chyba jednak za sprawą ;grubszego; łowienia,od gdzieś tak dwóch-trzech lat nie zakładam cieńszych żyłek niż 0.25 ,z przynęt nie wieszam mniejszych niż 5-12cm wobków czy wirówek min.trójek.Kiedyś łowiłem delikatniej lecz Wierzycowe kabaniska wyleczyły mnie z tej delikatności.Co innego Wda czy Wietcisa,tu jestem jak młokos na pierwszej randce-czuły i delikatny....Ponadto od jakiś 3 lat niewiedzieć skąd,na wyższych odc Wierzycy pojawiają się spore ilości troci ,dziwne to bo rzeka jest poprzegradzana kilkoma zaporami bez przepławek,czyżby zarybienia?H...j wie,faktem jesst natomiast to że trotki i to niemałe gryzą w miejscach gdzie być ich nie powinno,w zeszłym roku miałem jako przyłów 2 szt ok 7kg każda,3 okołometrowa(ŁOŚ?) zdemolowała mi na płyciżnie Gębskiego.Kolega Krzychu miał na miesięcznym rozkładzie 11szt na 15 wypadów,kanalia celowo nie schodził z nr 5 na obrotówkach,Tomek zaś dybnął w miejscowości Bączek największą-8 z groszem.Tubylcy z okolicznych wiosek Owidz i Barchnowy,chwalili się w sklepie u Rafała Mullera (polecam) że mieli po 20-30 na kontach miesięcznie.Dziwi mnie to bo łowię na niej 16 lat i nigdy powyżej tamy w Pelplinie trotki nie dostałem,obecnie łowię je cztery zapory wyżej,łowią też inni.
ja też muszę się kiedyś na pstrąga wybrać ,w moim regionie jest tego miliardy a ja jeszcze ich nie łowiłem ,musisz mi kiedy Luxis pokazać jak to się robi
Mówisz,masz.Uprawiam wolny zawód,zawsze mi pasuje,Starogard to gościnne miasto.
no trzymam cię za słowo ,kiedyś do ciebie wpadnę zobaczyć jak pstrąga upolować ,ja też uprawiam taki wolny zawód mówię we firmie że na pstrąga jadę no i pojadę
Słowo rzecz święta,zawsze go dotrzymuję.Najlepszy jest okres po zejściu sniegów i spływie żaby,różny w zależności od zimy luty-marzec.Po tych dwu czynnikach mogę pisemnie nawet zagwarantować trzęsiawkę rąk,Wierzyca tak ma na moich odcinkach,grunt to je znać,reszta mniej ważna.
Ze Skórcza jesteś Ciachor ???? toż to rzut beretem,napewno nieraz się gdzieś mijaliśmy nad wodą ,na Wdzie też maczam kijaszka,tylko nieco wyżej,Wojtal,Kamienne Odry,itddd....
luxis Na odcinku który wymieniłeś jeszcze nie łowiłem,łowię od miejscowości Wdecki Młyn w dół rzeki aż do Błędna. Dwa razy byłem powyżej miejscowości Wda i dotarłem do starego mostu kolejowego,przy którym złowiłem dotychczasowy rekordzik
Pojęcia nie mam o zezwoleniach jednodniowych,na poniedziałek mogę ci się dowiedzieć co i jak i za ile.Zugspize daj znać jakby co,ty też Ciachor,chętnie porobię za przewodnika.
Cześć koledzy. Nie wiem jak Wy ale ja już nie mogę doczekać się sezonu na pstrąga. Ten rok był dla mnie nie zbyt udany jeśli chodzi o tą rybę. Łowię na spining i najczęściej na Bobrze choć zdarza się też Ścinawka. Lubiłem też jeździć na Bystrzycę poniżej zapory (Miałem blisko) ale zrobili to łowisko tylko dla muszkarzy, co dla mnie jest paranoją.
Pierwsze będa trocie, czyli 1 i 2 styczeń, potem kropkowańce, oczywiście jeżeli pozwoli na to pogoda.
Szkoda mi łowić tych styczniowych i lutowych "kropków", są strasznie wychudzone, ale przez ostatnie dwa lata nie wytrzymuję i 2-3 stycznia pojawiam się nad Kaczawą...:)
Największe nadzieje z tą rybką będę wiązał z marcem-kwietniem, jak nabiorą już trochę masy...!:)
Jestem ciekawy przebiegu tegorocznej zimy bo zapowiada się ciężko. Latanie nad rzeką przy -16 to średnia przyjemność.
przy -16 to spinning mija sie z celem... wszystko zamarza.. :)
Witam. Oczywiście że trocie pierwsze niestety jeszcze nie dane mi było zasmakować tej przygody. Nad morze daleko a tu nie ma gdzie. POzdrówka
Witam . Zgadzam się z tym ale w sumie nie o rybe chodzi lecz o ten klimat.Pozdrówka
Muszę czekać do lutego i mam nadzieję,że rozpoczęcie sezonu nie przeciągnie jak w tym roku(w połowie marca puściły lody).Czekam na pierwsze wyjście z nastawieniem na pstrągi z utęsknieniem.Niema dla mnie wielkiego znaczenia w jakiej będą formie bo o ten pierwszy wypad właśnie chodzi i ten klimacik.Reszta (mam na myśli ilość złowionych ryb) się nie liczy.Pozdrawiam.
Styczniowy pstrąg-nie ma nic piekniejszego
kazek71
witam, dla mnie miniony sezon również nie był rewelacyjny,pewnie dlatego że był to mój pierwszy sezon. Ale wzięło mnie niemiłosiernie! Jeszcze równy miesiąc i byle rzeki nie skuł lud...
W styczniu jesli juz to zabieram sie za teczaki. Wychudzonym po tarle potokom daje swiety spokoj. To zaden przeciwnik. Kiedys wolno bylo lowic potoki od kwietnia. Ale u nas jest ich tak duzo, ze tam na gorze wymyslili ze trzeba by je troche przetrzebic. Owszem, klimat styczniowej wyprawy jest fajny. Ale ... Swego czasu na CP zlowilem potoka 40 cm w lutym. Wygladal zalosnie. Wazyl moze ze 40 dkg. Byl chudy jak szczupaczek. Zawsze apelowalem zeby dac odpoczac zmeczony rybom przynajmniej do marca. Wtedy i pokarmu maja wiecej i w kondycji sa zdecydowanie lepszej.
Widze ze wielu ludzi na tym portalu cierpi na nieuleczalną chorobę "kropkoze":) Ja osobiście Popieram słowa PawłaZ. W styczniu tylko tęczaki. Dajmy jeszcze troszke spokoju potokom, a napewno odwdzięczom sie nam wspaniałą kądycja w marcu lub kwietniu:) Pozdrawiam
"Byle do wiosny..."
to prawda, na pewno pstrągom na początku sezonu, brak będzie kondycji. Jednak na pierwszych wyprawach pstrągowych,nie o to chodzi, aby wędka gięła się po rękojeść,a hamulec kołowrotka świstał przy odjezdzie ryby. Chodzi o całą otoczkę,która jest,podczas łowienia tej rybki. Może nie być nawet brania,a wyprawa i tak będzie super...
Wiem ze klimaty zimowych polowow sa niepowtarzalne. I poki nie ma bran to OK ;). Ale jesli trafi nam sie taki wychudzony 40 i jeszcze nie daj boze hol sie przeciagnie, to mimo zimnej wody, ma male szanse przezycia. Ryby sa wtedy bardziej podatne na wszelkiego rodzaju chorobska, dlatego taka rybe lepiej zjesc niz puscic. Tyle tylko, ze co to za jedzenie ?.
No, fakt. Jednak,ilu z nas wędkarzy,rozpoczyna sezon np. na szczupaka,już pierwszego maja? A przecież nie rzadko jest tak,że odbywa on tarło w kwietniu. I też jest w maju bardzo wychudzony.
Ja nie bronie nikomu lowic w styczniu pstragow :). Po prostu wg mnie taka chudzina to zaden rywal. No i wyglada to zalosnie. Podobnie jest z keltami troci. Czytalem, ze np. w Irlandii nikt nie wypuszcza sie na kelty. To dyshonor lowic takie ryby.
A co do szczupaka. To troche odporniejsza ryba to raz. A dwa to w maju ma juz pokarmu pod dostatkiem, tak wiec dojscie do formy zajmuje mu duzo mniej czasu niz pstragowi w styczniu czy lutym.
Ale , jak napisalem, kazdy niech postepuje tak jak lubi.Byle zgodnie z RAPR.
Szkoda ze jest malo lowisk z teczakami w naszym kraju. Bylby na ten okres doskonala oslona dla potoka.
dokładnie,w rzece w której ja łowię jest go jak na lekarstwo.
Sorki, że trochę zejdę z tematu, ale co do szczupaków, to złowiłem w maju kilka jeszcze zaikrzonych szczupaczyc...
Na brzegu lało się z nich ikrą...
Skoro już jest mowa o tarle, to nigdy nie zapomnę widoku, jak stadko 40-50 cm potokowców tarło się na gniazdach...:)
Niesamowity widok!:)
Wtrącę swoje trzy grosze,w sprawie biadolenia nad kondycją styczniowych potoków nie zgadzam się z obiegową opinią.Nie wszędzie i nie zawsze styczniowy kropek to obraz nędzy i rozpaczy,w wielu rzekach koniec tarła ma miejsce w listopadzie,ew na początku grudnia,o jego początku jak i końcu decyduje nie kalendarz lecz temperatura wody.Pstrągi z tego okresu mają ok 2 msc na dojście do formy a to wystarczająco dużo czasu,apatia ryb,miejsza liczba brań na przełomie stycznia i lutego spowodowana jest nie kondycją lecz poprostu temperaturą wody-im niższa tym mniejsze zapotrzebowanie na pokarm.Wspominacie koledzy o tym że przeciwnik wtedy słabiuchny,mizerny,że się nie godzi itd...więc chyba łowimy na innych wodach bo ja w swej 15 letniej ,pstrągowej karierze,pamiętam styczniowe potoki tańczące na ogonach czy w metrowej blisko świecy,owszem bywały i chuderlaki ale nie brakło też spasionych kabanów.
Witam. Zgadzam się z aszymi opiniami co do kondycji. Ale Panowi i Panie przecież nie o rybe tu chodzi a o ten urok. Cisza, krajobraz no a przede wszyskim te pierwszy wypad. Weźmie czy nie niema dla mnie zbyt znaczenia.Ale ten urok klimat to się liczy. Co zaś kondycji się tyczy to nie raz w lutym pstrąg był w formie. Pozdrawiam
Wtrącę swoje trzy grosze,w sprawie biadolenia nad kondycją styczniowych potoków nie zgadzam się z obiegową opinią.Nie wszędzie i nie zawsze styczniowy kropek to obraz nędzy i rozpaczy,w wielu rzekach koniec tarła ma miejsce w listopadzie,ew na początku grudnia,o jego początku jak i końcu decyduje nie kalendarz lecz temperatura wody.Pstrągi z tego okresu mają ok 2 msc na dojście do formy a to wystarczająco dużo czasu,apatia ryb,miejsza liczba brań na przełomie stycznia i lutego spowodowana jest nie kondycją lecz poprostu temperaturą wody-im niższa tym mniejsze zapotrzebowanie na pokarm.Wspominacie koledzy o tym że przeciwnik wtedy słabiuchny,mizerny,że się nie godzi itd...więc chyba łowimy na innych wodach bo ja w swej 15 letniej ,pstrągowej karierze,pamiętam styczniowe potoki tańczące na ogonach czy w metrowej blisko świecy,owszem bywały i chuderlaki ale nie brakło też spasionych kabanów.
Zgadzam się z Twoją opinią w 100%. Jest Grudzień, a jak będzie w Styczniu? Tego nikt nie wie! Na "moich"(zachodniopomorskich) rzekach, rzeczkach czy ciórkach pstrągowych, często w Styczniu są już żaby, a kropy dość dobrze odżywione. Ich kondycja i ruchowość zależy od pogody i temp. wody. A Styczeń po kilkumiesięcznym, przymusowym "poście" pstrągowym, jest dla mnie, jak majowa rójka Jętki dla Kropka:) Żadne tam Trocie, Srebrniaki, Kelty czy Łososie. Z całym szacunkiem dla nieco większych ze "Szlachty" łososiowatych (Salmonidae). Po prosty ja miast biczować przez godziny (co niejednokrotnie robiłem, ale się wyleczyłem i teraz tylko sporadycznie) jedną miejscówkę trociową, wolę lekki spinning i wędrówki po lasach, gdzie meandruję rzeczki pstrągowe, a w nich... żyją KROPKI:):):) Które i tak bez względu na wielkość wrócą - jak mi się uda złowić:):) do wody. Pozdrawiam wszystkich "chorych" na Kropki.
Ja nie bronie nikomu lowic w styczniu pstragow :). Po prostu wg mnie taka chudzina to zaden rywal. No i wyglada to zalosnie. Podobnie jest z keltami troci. Czytalem, ze np. w Irlandii nikt nie wypuszcza sie na kelty. To dyshonor lowic takie ryby.
A gdzie to wygląda żałośnie,pomijając podarte skrzela od kotwicy wobka?Piękny potok wewspaniałej kondycjii,wypchany do granic możliwości głowaczami i babką.
ładna sztuka gratuluje Koledze
Taka wyprawa ma swuj urok.
Taka wyprawa ma swuj urok,oczywiscie odpowiednio przygotowana.Rybki jakies zawsze są ale myśle nie one sa najwazniejsze .
Jeśli chodzi o mnie to każda wyprawa na pstrągi ma swój niepowtarzalny wręcz urok,czy to zimowa czy też letnia.Ryba zawsze schodzi niejako na drugi plan,uwielbiam się wręcz włóczyć po leśnych ostępach nad Pomorskimi rzekami,jak ognia unikam przetartych ścieżek i miejsc dotkniętych cywilizacją.W takiej scenerii można bez trudu zapomnieć o całym życiowym bagażu jaki każdego dnia przychodzi nam dżwigać a zwykła kanapka jedzona na jakimś powalonym dzrzewie nad szemrzącą rzeką smakuje niczym dworski rarytas.Nie wiem jak innym,ale mnie osobiście każda taka eskapada lat ujmuje i daje kopa na następny tydzień,do następnej wyprawy...Szesnaście lat temu zachorowałem na kropki i nie ma już dla mnie ratunku
ładna sztuka gratuluje Koledze
znowu dostałeś bana?
ładna sztuka gratuluje Koledze
znowu dostałeś bana?
czemu pytasz?????
Bo zdaje mi się że jesteś kolejnym wcieleniem kolegi,dlatego pytam,żeby wiedzieć na przyszłość (pewnie do popołudnia) z kim gadam.
Bo zdaje mi się że jesteś kolejnym wcieleniem kolegi,dlatego pytam,żeby wiedzieć na przyszłość (pewnie do popołudnia) z kim gadam.
ja się tym razem nie poddam
Tak już niebawem polowanie na KROPKI . najpierw wypad na Słupię może jakaś zdesperowana trotka się trafi :))) , a potem kochana Kwisa i Bóbr . Pzdrawiam wszystkich pokropkowańców
W drodze na Słupię zachacz o Wierzycę,po co tak daleko jeżdzić....
Kolego Luxis możesz napisac coś więcej o tej rzece . wybieramy się z kilkoma kolegami jeśli tam łowisz to może się spotkamy i nas troszkę pokierujesz bo tej rzeki nie znam i nigdy tam nie łowiłem Pozdrawiam
A pewnie że mogę,tak więc jesli interesuje cię trotka i łosiek to przyjrzyj się odcinkowi w Gniewie,do pierwszej tamy do Pelplina max.Rokrocznie pada tam ogromna ilość ryb,nierzadko powyżej 10kg,komplety częste i co najważniejsze brak tłumów jak nad Słupią.Trzy lata z rzędu,jeśli zima pozwala,robię tak z 2-3 wypadziki w styczniu i lutym na ten kierunek i jak dotąd sie nie zawiodłem.Pózniejszy okres-marz,kwiecień,daje natomiast gwarancję spotkania się z potokiem,ale z takim prawdziwym-pomorskim,dwójki nikogo tu nie dziwią,podobnie jak kilkanaście kontaktów z 40-kami na jednym wypadzie.Kropki są jednak wybitnie że tak powiem ;odcinkowe; i tu chetnie służę pomocą.Kolega z Torunia,który kiedyś u mnie gościł nie mógł się nadziwić ilości brań na muchówkę....Rzeka niestety jest dzierżawiona przez bandycką Troć,cena kwitu to ok stówka na rok(chyba)nic dokładniej tu nie wiem bo jeszcze w życiu tego nie wykupiłem,mam że tak powiem GLEJT na tę wodę i nikomu,nigdy nie muszę się tłumaczyć.Rzekę polecam bo jest naprawdę rybna,mnogość i odmienność odcinków pozwala na dobre połowy ponadto klenia,lipienia ba-nawet szczupaka.Za kropkiem zjeżdziłem całą Polskę prawie,ale takich jak tu nie łowiłem nigdzie,chodzi u nas w mieście,w wędkarskim światku takie stwierdzenie-jak po sześdziesiątaka to tylko na Wierzycę.Z kilkunastu zaprzyjażnionych kropkarzy wszyscy swoje rekordy ustanowili właśnie tutaj
ja też muszę się kiedyś na pstrąga wybrać ,w moim regionie jest tego miliardy a ja jeszcze ich nie łowiłem ,musisz mi kiedy Luxis pokazać jak to się robi
01.01.2009 Bóbr
Na muche mozna miec fajny przyłów w postaci lipieni.
Bóbr to wspaniała rzeka moja ulubiona mam do niej sentyment. Pozdrawiam
Bardzo fajna , mam ją za oknem :) :) :) , ale niestety w mojej okolicy strasznie mało w niej rybki , większość ryby ,jakoś nie wiadomo czemu , można dopiero zależ dopiero za Marciszowem ,
No z takim twierdzeniem sie nie zgodze wyzej tez jest rybki tylko łowisko jest trudniejsze.Natomiast na O.S. Nielestno-Wleń gdzie łwiłem 01.01.2009 r. nie ma lipienia zdziesiątkowały go kormorany.
Trochę mnie to zastanawia , niektórzy piszą że w ich rzekach jest mnóstwo kropka , ja mieszkam w krainie " pstrąga i lipienia " i u mnie ich jest strasznie mało , a z roku na rok coraz mniej , co sie dziej z tym pstrągiem w mojej okolicy dokładnie od Bukówki do Marciszowa ?? czy wina jest to ze na wiosnę woda jest strasznie wysoka ,i prąd bardzo szybki ??? i rybkę zanosi dalej , gdzie bardziej spokojnie ??? . Zazdroszczę tym co mówią i łowią dużo kropka - naprawdę super sprawa , ja niestety muszę się zadowolić tym co mam , a niestety nie jest tego dużo .....
Musze sie z Tobą zgodzic w temacie kropka masz racje,oj kiedyś to było.Teraz to wiecej klenia,lipienia i jelca a nawet płotek
ja też muszę się kiedyś na pstrąga wybrać ,w moim regionie jest tego miliardy a ja jeszcze ich nie łowiłem ,musisz mi kiedy Luxis pokazać jak to się robi
Mówisz,masz.Uprawiam wolny zawód,zawsze mi pasuje,Starogard to gościnne miasto.
ja też muszę się kiedyś na pstrąga wybrać ,w moim regionie jest tego miliardy a ja jeszcze ich nie łowiłem ,musisz mi kiedy Luxis pokazać jak to się robi
Mówisz,masz.Uprawiam wolny zawód,zawsze mi pasuje,Starogard to gościnne miasto.
no trzymam cię za słowo ,kiedyś do ciebie wpadnę zobaczyć jak pstrąga upolować ,ja też uprawiam taki wolny zawód mówię we firmie że na pstrąga jadę no i pojadę
Do Wierzycy mam kawałek,mieszkam w Skórczu. Kiedyś znajomy opowiadał mi o tej rzece i mnogości pstrągów w niej żyjących,a ja do końca nie wierzyłem. Cały rok uparcie łowiłem we Wdzie,chyba jednak wykupie zezwolenie od tej TROCI na Wierzycę.
Moja rzeka,choć kupę czasu była samopas (PZW),potem i obecnie w rękach złodziei i kłusoli (TROĆ) ma się świetnie,czasami mam wrażenie że jest wręcz wybrukowana potokiem i lipieniem,choć tego ostatniego jakbym ostatnio mniej łowił.To chyba jednak za sprawą ;grubszego; łowienia,od gdzieś tak dwóch-trzech lat nie zakładam cieńszych żyłek niż 0.25 ,z przynęt nie wieszam mniejszych niż 5-12cm wobków czy wirówek min.trójek.Kiedyś łowiłem delikatniej lecz Wierzycowe kabaniska wyleczyły mnie z tej delikatności.Co innego Wda czy Wietcisa,tu jestem jak młokos na pierwszej randce-czuły i delikatny....Ponadto od jakiś 3 lat niewiedzieć skąd,na wyższych odc Wierzycy pojawiają się spore ilości troci ,dziwne to bo rzeka jest poprzegradzana kilkoma zaporami bez przepławek,czyżby zarybienia?H...j wie,faktem jesst natomiast to że trotki i to niemałe gryzą w miejscach gdzie być ich nie powinno,w zeszłym roku miałem jako przyłów 2 szt ok 7kg każda,3 okołometrowa(ŁOŚ?) zdemolowała mi na płyciżnie Gębskiego.Kolega Krzychu miał na miesięcznym rozkładzie 11szt na 15 wypadów,kanalia celowo nie schodził z nr 5 na obrotówkach,Tomek zaś dybnął w miejscowości Bączek największą-8 z groszem.Tubylcy z okolicznych wiosek Owidz i Barchnowy,chwalili się w sklepie u Rafała Mullera (polecam) że mieli po 20-30 na kontach miesięcznie.Dziwi mnie to bo łowię na niej 16 lat i nigdy powyżej tamy w Pelplinie trotki nie dostałem,obecnie łowię je cztery zapory wyżej,łowią też inni.
ja też muszę się kiedyś na pstrąga wybrać ,w moim regionie jest tego miliardy a ja jeszcze ich nie łowiłem ,musisz mi kiedy Luxis pokazać jak to się robi
Mówisz,masz.Uprawiam wolny zawód,zawsze mi pasuje,Starogard to gościnne miasto.
no trzymam cię za słowo ,kiedyś do ciebie wpadnę zobaczyć jak pstrąga upolować ,ja też uprawiam taki wolny zawód mówię we firmie że na pstrąga jadę no i pojadę
Słowo rzecz święta,zawsze go dotrzymuję.Najlepszy jest okres po zejściu sniegów i spływie żaby,różny w zależności od zimy luty-marzec.Po tych dwu czynnikach mogę pisemnie nawet zagwarantować trzęsiawkę rąk,Wierzyca tak ma na moich odcinkach,grunt to je znać,reszta mniej ważna.
Ze Skórcza jesteś Ciachor ???? toż to rzut beretem,napewno nieraz się gdzieś mijaliśmy nad wodą ,na Wdzie też maczam kijaszka,tylko nieco wyżej,Wojtal,Kamienne Odry,itddd....
luxis
A można od nich jednodniowe zezwolenie wykupić,chętnie wybrałbym się na Wierzycę w pierwszych dniach stycznia. I jak to zrobić?
o tych pstrągach to musimy jeszcze pogadać jakiś termin się ustali
luxis
Na odcinku który wymieniłeś jeszcze nie łowiłem,łowię od miejscowości Wdecki Młyn w dół rzeki aż do Błędna. Dwa razy byłem powyżej miejscowości Wda i dotarłem do starego mostu kolejowego,przy którym złowiłem dotychczasowy rekordzik
Pojęcia nie mam o zezwoleniach jednodniowych,na poniedziałek mogę ci się dowiedzieć co i jak i za ile.Zugspize daj znać jakby co,ty też Ciachor,chętnie porobię za przewodnika.