Jak oglądam te zdjęcia to aż mnie nosi, niestety takimi okazami jeszcze pochwalić się nie mogę.Ja to jeszcze świeżak w łowieniu pstrągów bo dopiero od dwóch sezonów za nimi latam. A w przyszłym roku Bóbr, Kaczawa ,N.Szalona, Kwiesę postaram się odwiedzić, a priorytet to nauka muchowania na Bystrzycy od Świdnicy w górę i w dół. Daleko nie mam a sprzęt w połowie gotowy.
Co do przegrania przetargu o Wierzycę to nie było tak do końca,kasy było mało i została oddana bez walki na rzecz innych,bardziej popularnych,czytaj spławikowych,wód.Były w tej sprawie petycje,listy jakoweś lecz nic to nie pomogło,komercja wygrała po raz kolejny.W tym roku ruszyła kolejna ,nowa,elektrownia wodna pod Dreimostem,zniszczono bezpowrotnie jeden z najpiekniejszych odcinkow rzeki.Odcinek na którym dziadek uczył mnie rzeki,pełen powalonych dzrzew,bystrzyn i kamiennych przełomów w których to siedziały potoki na miarę rekordu kraju.Zginął unikalny ekosystem,bezpowrotnie.Powalono wiele hektarów dzrzewostanu,wydarto z rzeki kamienie,rozdeptano kilkanaście tarlisk pstrąga i lipienia i to wszystko pod przykrywką programu NATURA 2000....Miejsca do których zawsze uciekałem z kijem w ręku są teraz kurwa jeziorem....Poziom mojej rzeki od punktu 0 ,6-8km w górę podniosł się o 70cm,nurt zwolnił,...dolina Wierzycy została ZAMORDOWANA.Powstało potężne rozlewisko,kilkudziesięciohektarowy cmentarz Polskiej przyrody,skurwysyny...
Strzegom z tego co widzę łowisz tylko na muchę,gdzieś kiedyś słyszałem,może nawet od ciebie,że 40potok na spina i muchę to dwie inne ryby.Dlaczego?chodzi tylko o większą finezję sprzętu muchowego?wybacz pytanie ale mnie to ciekawi,muchy jeszcze nie probowałem ,no raz w sumie 30minut całe,jestem zagorzałym wyznawcą spina.I jak ma się mucha do tych największych kropków 60+,idą na to?jakby nie było są to już wybitne drapieżniki i mięsko im we łbach.Nikt ze znajomych nie muszkuje i nie mam gdzie zapytać,ty zaś widzę jestes pasjonatem tej metody.
To ja to napisalem. Lowilem pstragi i na spinning (dawne czasy) i na muche - obecnie. Roznica tkwi wlasnie w sprzecie. Przedewszyskim, delikatniejszy sprzet. Na kiju #3 (rzadko lowie pstragi na takiego kija) ryba pow 40 cm to juz potwor. Typowy kij na pstraga (#5 #6) tez sa delikatniejsze niz kij spinningowy taki specjalnie pod pstraga. Na pomorzu lowilem swgo czasu kijem Daiwa PowerMash 0-15 g dlugosci 2.10. Byl to szybki kij. Muchowki ktore mam sa bardziej finezyjne. No i to co najwazniejsze. Nie masz oparcia dla lokcia. Wedke trzymasz tylko w dloni (kolowrotek jest powyzej dloni). Czuc wtedy kazde kopniecie ryby. Co do wielkosci. Nie ma tu znaczenia czy mucha czy spinning. W zasadzie streamer jest takim substytutem spinningu. Czasami i te najwieksze potrafia sie podniesc do suchara (choc mi sie to nie zdarzylo). Te najwieksze, to zdecydowanie streamer. No chyba ze na jetce, ale nigdy na niej nie bylem :(. Na muche da sie zlowic prawie kazda rybe. Lowi sie z powodzeniem sandacze, szczupaki, okonie czy karpie. Nie pisze o tych typowo muchowych. Raz udalo mi sie zlowic na sucharka .... 46 cm leszcza.
Strzegom z tego co widzę łowisz tylko na muchę,gdzieś kiedyś słyszałem,może nawet od ciebie,że 40potok na spina i muchę to dwie inne ryby.Dlaczego?chodzi tylko o większą finezję sprzętu muchowego?wybacz pytanie ale mnie to ciekawi,muchy jeszcze nie probowałem ,no raz w sumie 30minut całe,jestem zagorzałym wyznawcą spina.I jak ma się mucha do tych największych kropków 60+,idą na to?jakby nie było są to już wybitne drapieżniki i mięsko im we łbach.Nikt ze znajomych nie muszkuje i nie mam gdzie zapytać,ty zaś widzę jestes pasjonatem tej metody.
To ja to napisalem. Lowilem pstragi i na spinning (dawne czasy) i na muche - obecnie. Roznica tkwi wlasnie w sprzecie. Przedewszyskim, delikatniejszy sprzet. Na kiju #3 (rzadko lowie pstragi na takiego kija) ryba pow 40 cm to juz potwor. Typowy kij na pstraga (#5 #6) tez sa delikatniejsze niz kij spinningowy taki specjalnie pod pstraga. Na pomorzu lowilem swgo czasu kijem Daiwa PowerMash 0-15 g dlugosci 2.10. Byl to szybki kij. Muchowki ktore mam sa bardziej finezyjne. No i to co najwazniejsze. Nie masz oparcia dla lokcia. Wedke trzymasz tylko w dloni (kolowrotek jest powyzej dloni). Czuc wtedy kazde kopniecie ryby. Co do wielkosci. Nie ma tu znaczenia czy mucha czy spinning. W zasadzie streamer jest takim substytutem spinningu. Czasami i te najwieksze potrafia sie podniesc do suchara (choc mi sie to nie zdarzylo). Te najwieksze, to zdecydowanie streamer. No chyba ze na jetce, ale nigdy na niej nie bylem :(. Na muche da sie zlowic prawie kazda rybe. Lowi sie z powodzeniem sandacze, szczupaki, okonie czy karpie. Nie pisze o tych typowo muchowych. Raz udalo mi sie zlowic na sucharka .... 46 cm leszcza. Pieknie napisane moze jeszcze dodam że nieraz przedreptam kilka kilometrów rzeki po prąd kryjąc sie za czym sie tylk da i wypatrujac w polaroidach żerujacej ryby kilkanaście razy trafiłem byly to ryby powyzej magicznej w naszych rzekach(górskich potokach) 40.Ocena sytuacji,wybór miejsca z którego najlepiej podac muche i jedna szansa.Dobre podanie ryba zbiera suchara i odjadzd ryby najczesciej z prądem rzeki(przypon 0.10 mozna sie tylko modlic by ryba wreszcie sie zatrzymala).Bywa ze ryba zachowuje sie jak by nie istniała grawitacja i odbija sie od powieszchni wody ja piłka.Bywa ze wygrywa ryba ale jak wielka radośc z wygranej gdy ryba jest w podbieraku.W brew pozorom wielkośc muchy nie ma znaczenia mój kolega w Sanie łowił głowacice na nimfy imitacje chruscika.Na początku sezonu przynety spinningowe bywaja skuteczniejsze na pstraga ale w pełni mucha według mnie jest skuteczniejsza(ryby przestawiaja sie na łatwy nie wymagający duzego wysiłku pokarm-owady).Kilka lat temu zawitałem nad Bóbr ponizej Marczowa wybrałem spinning.Ryby pieknie żerowały ale ignorowały wszystkie moje przynety(woblery,blaszki),krutka decyzja i zmiana metody.Biegiem do samochodu(dobry kilomert w spodniobutach).Muchówka,pudełka z muchami i biegiem na miejscówke.Pierwsze podanie chrusta i melduje sie potok 38 cm drugie i duzo wieksza ryba sie spina.Czas minoł i po ptakach.Jakis mądry wrzucił do rzeki wyzej sieczke z kosiarki.
Jak oglądam te zdjęcia to aż mnie nosi, niestety takimi okazami jeszcze pochwalić się nie mogę.Ja to jeszcze świeżak w łowieniu pstrągów bo dopiero od dwóch sezonów za nimi latam. A w przyszłym roku Bóbr, Kaczawa ,N.Szalona, Kwiesę postaram się odwiedzić, a priorytet to nauka muchowania na Bystrzycy od Świdnicy w górę i w dół. Daleko nie mam a sprzęt w połowie gotowy.
I prosze potoczek z Bystrzycy w okolicy Burkatowa.Pamietaj na tym odcinku dozwolona jest tylko sztuczna mucha
Ja po prostu nie moge sie doczekać rozpoczecia sezonu na kropka!(jak chyba każdy kto poławia je regularnie)coroczne odkrywanie rzeki po zimie nowe dołki,nowe ryby,nowe chole nowe emocje wszystko jak za pierwszym razem. taki jest dla mnie właśnie każdy początek sezonu na kropka taki nowy pierwszy i emocjonujący
Kol. Strzegom, piękne rybki poławiasz, a ten ostatni, to nie jest czasami samczyk, a kijek to Team Dragon?:)
Tak mi się tylko wydaje, pewności nie mam, dlatego pytam...:)
Tak Dragon co do ryby to nie jestem pewny bardzo mozliwe.W naszych potokach sa one smukłe i troche inaczej wygladaja niz pstragi z nizinnego Bobru które sa masywne a glowa wydaje sie mniejsza.Wszystkie te zdjecia sa z tegorocznych wypraw nad gorskie rzeki Dolnego Ślaska z muchówka w dłoni.Pstragów na spinning nie łowie juz od kilkunastu lat tylko mucha.
Kol. Strzegom, piękne rybki poławiasz, a ten ostatni, to nie jest czasami samczyk, a kijek to Team Dragon?:)
Tak mi się tylko wydaje, pewności nie mam, dlatego pytam...:)
Tak Dragon co do ryby to nie jestem pewny bardzo mozliwe.W naszych potokach sa one smukłe i troche inaczej wygladaja niz pstragi z nizinnego Bobru które sa masywne a glowa wydaje sie mniejsza.Wszystkie te zdjecia sa z tegorocznych wypraw nad gorskie rzeki Dolnego Ślaska z muchówka w dłoni.Pstragów na spinning nie łowie juz od kilkunastu lat tylko mucha.
Też chcę "zasmakować" muchowania i myślę, że mi się spodoba i będę łowił na muchę nie tylko pstrągi i lipienie, ale będę też chodził nad "moją" rzeczkę i poławiał klenie i duże jelce...:)
Ale to może za 2-3 lata...:)
Wtedy będzie się jeździło na dolnośląskie rzeczki...:)
To ma tez urok dawno temu równiez zaczynałem swą przygode z pstragami od spinningu.Miałeś takie zdazenia gdy przytrzymanego w nurcie woblera na twoich oczach potok straszył podpływajac to z jednej to z drugiej strony stroszac płetwy by wydac sie wiekszym.A po chwili gdy to nie robiło wrazenia na wobku z furja atakował.Obserwowałem takie zachowanie potoków w polaroidach łowiąc w Bobrze w Janowicach Wielkich,niezapomniane wrazenia
Jezdzilem kiedys do Marczowa na kilka dni. Spalem w aucie na takim duzym lesnym "parkingu" z 1 - 1.5 km pow mostu w Marczowie.Byly to jakies ruiny po jakms mlynie czy cos takiego. Jezdzielm glownie na lipienie. Co sie tam potrafilo dziac wieczorami. Woda sie gotowala. Kol. Strzegom. Moze zaobserwowales pewne "dziwne" zjawisko. Opisze je. Lipienie braly bez wiekszego oporu w godzinach 17-19. Byly pojedyncze kolka i mucha podana takiej rybie z regoly konczyla w jej pysku. Im blizej zmierzchu (jezdzilem w czerwcu) tym wiecej oczek i tym trudniej sprowokowac rybe. W pewnym momencie woda zaczynala kipiec a ryby totalnie olewaly wszystkie muchy. Stalismy kiedys we 3 zmieniajac co chwile muchy. Malenkie, wielkie, mokre, nimfy i nic. Kompletna klapa. I tak bylo niemal za kazdym razem. Jedyne ryby jakie dawalo sie lowic to pstragi na takiej spokojniejszej glebszej wodzie. Ale z 5 lat juz tam nie bylem :(.
Co do polaroidow to czasami pomagaja (lokalizacja ryby) czasmi przeszkadzaja (branie). Nie raz widzialem atak ryby i ja osobiscie nie moge powstrzymac odruchu zaciecia w takiej sytuacji. A to duzy blad. Wiele ryb stracilem wyrywajac jej sprzed nosa mucha. Ale mimo wszystko, maja wiecej zalet jak wad :).
Przyznam się szczerze że nie lubię polaroidów,w moich wodach na nic się zdają.Rzeki na których łowię mają nieco inny charakter niż te typowo górskie,są głębsze,szersze,niosą z reguły wodę o mniejszej przejżystości,bardziej żyzną,na nich odbywa się 90% moich polowań.Potem zaś gdy obławiam te normalne,czytaj górskie wody,poprostu mi zawadzają bo przyzwyczaiłem się do patrzenia własnymi oczami.
Na wiekszych metnych rzekach niewiele da sie wypatrzec. Ale pomagaj w obserwowani np muchy na powierzchni wody. Zwlaszcza jak lowie pod slonce. Bez polaroidow po pol godzinie oczy bola niemilosiernie. Ja swoje utopilem w Dunajcu i poprzedni sezon lowilem bez polarow. Troche to meczace. Oczy lzawia, niz nie mozna dojrzec :(.
Muszę koniecznie spróbować tak na poważnie muchy,pobawić się na jakimś ciurku,jedno mi tylko nie daje spokoju-ktoś wspomniał o przyponie 0.10,z czego ten przypon?bo chyba nie z żyłki?Co zaś konfrontacji mucha vs spin,to nie sądzę aby ta pierwsza była bardziej skuteczna,może w pewnych sytuacjach tak ,ale napewno nie zawsze.Kropki w miesiącach letnich poza owadami mają także do dyspozycji narybek innych gatunków i żerują na nim doskonale,zasugerowałbym nawet opinię że robactwo to niejako dodatek do mięsnych dań,a u ryb 45+ pewnik.
0.1 to zylka. Ale na pstraga to raczej masochizm. Przypuszczam ze kol Strzegom lowil lipienie i jako dodatek siadl pstrag. Takich zylek uzywa sie glownie do suchej muchy w okresie jesiennym na lipienia. W takim delikatnym lowieniu przoduje San. Tam schodza z zylkami do 0.08 i muchami na #22, #24. Ja tego nie robie. Wg mnie to szalenstwo. Owszem, da sie wyjac 40-taka lipienia na to ale taka ryba po holu jest skrajnie wyczerpana. Na pomorzu mozesz smialo do suchej zakladac 0.14 a do streamera 0.20 - 0.22. Ja w gorach zakladam 0.18 jesli lowie pstragi (mowa o streamerze), a na innych wodach nawet 0.22. Chodzi o to ze w momencie brania masz 0 amortyzacji i zylka musi byc grubsza. Przy streamerze linka powinna byc w linii z wedka a nie pod jakims tam katem. Dlatego nie ma zadnej elstycznosci. Jak zylka nie wytrzyma brania to ryba po prostu rwie muche. Pozniej to juz inna bajka.
A co do skutecznosci. W okesach masowych rojek owadow (jetka majowa, chrust) przypuszczam ze spinning nie wytrzyma konkurencji z mucha. W innych okresach moze byc odwrotnie, ale to dlatego ze na pomorzu jednak latwiej precyzyjnie operowac spinningiem. W gorskich rzekach, gdzie mamy mase otwartej przestrzeni, postawilbym znak rownosci kiedy nic sie nie dzieje nad woda(spinnig kontra streamer), a w czasie rojek muchowka jest znacznie skuteczniejsza.
Co do polaroidow to czasami pomagaja (lokalizacja ryby) czasmi przeszkadzaja (branie). Nie raz widzialem atak ryby i ja osobiscie nie moge powstrzymac odruchu zaciecia w takiej sytuacji. A to duzy blad. Wiele ryb stracilem wyrywajac jej sprzed nosa mucha. Ale mimo wszystko, maja wiecej zalet jak wad :).
Zgadza się, sporo osób nie wytrzymuje wtedy ciśnienia...:)
Ja na szczęście już to opanowałem i tnę dopiero, jak poczuje rybę na kiju...:)
Łowiąc, np. w Odrze, polaroidy służą mi głównie do zdecydowanie lepszej widoczności plecionki...:)
A co do skutecznosci. W okesach masowych rojek owadow (jetka majowa, chrust) przypuszczam ze spinning nie wytrzyma konkurencji z mucha. W innych okresach moze byc odwrotnie, ale to dlatego ze na pomorzu jednak latwiej precyzyjnie operowac spinningiem. W gorskich rzekach, gdzie mamy mase otwartej przestrzeni, postawilbym znak rownosci kiedy nic sie nie dzieje nad woda(spinnig kontra streamer), a w czasie rojek muchowka jest znacznie skuteczniejsza.
Nie znam się na metodzie muchowej, ale z doświadczenia kolegów, którzy łowią muchą, mogę potwierdzić, że podczaj jętki majowej spin nie ma szans z muchą, ale o tym, to chyba większość z nas wie...:)
A co do skutecznosci. W okesach masowych rojek owadow (jetka majowa, chrust) przypuszczam ze spinning nie wytrzyma konkurencji z mucha. W innych okresach moze byc odwrotnie, ale to dlatego ze na pomorzu jednak latwiej precyzyjnie operowac spinningiem. W gorskich rzekach, gdzie mamy mase otwartej przestrzeni, postawilbym znak rownosci kiedy nic sie nie dzieje nad woda(spinnig kontra streamer), a w czasie rojek muchowka jest znacznie skuteczniejsza.
Dobrze gadasz,jak fachura w temacie,chylę czoło...Co zaś się tyczy rójek to nie wiem jak gdzie indziej ale na moich wodach ryby świetnie reagują wtedy chyba na wszystko,ryby to złe słowo,pstrągi-bo o nich mowa.Być może połów mucha byłby wtedy skuteczniejszy jednakże wobek nie ułomek i brania są bardzo częste.
Witam, a jakie według was są najlepsze przynęty na pstrąga (prócz muchy). W przyszłym roku mam zamiar pochodzić za pstrągiem i zastanawiam się jakie przynęty zakupić.
Jezdzilem kiedys do Marczowa na kilka dni. Spalem w aucie na takim duzym lesnym "parkingu" z 1 - 1.5 km pow mostu w Marczowie.Byly to jakies ruiny po jakms mlynie czy cos takiego. Jezdzielm glownie na lipienie. Co sie tam potrafilo dziac wieczorami. Woda sie gotowala. Kol. Strzegom. Moze zaobserwowales pewne "dziwne" zjawisko. Opisze je. Lipienie braly bez wiekszego oporu w godzinach 17-19. Byly pojedyncze kolka i mucha podana takiej rybie z regoly konczyla w jej pysku. Im blizej zmierzchu (jezdzilem w czerwcu) tym wiecej oczek i tym trudniej sprowokowac rybe. W pewnym momencie woda zaczynala kipiec a ryby totalnie olewaly wszystkie muchy. Stalismy kiedys we 3 zmieniajac co chwile muchy. Malenkie, wielkie, mokre, nimfy i nic. Kompletna klapa. I tak bylo niemal za kazdym razem. Jedyne ryby jakie dawalo sie lowic to pstragi na takiej spokojniejszej glebszej wodzie. Ale z 5 lat juz tam nie bylem :(.
Rowniez spotkalem sie z taką sytuacja i dopiero koledzy z Jeleniej Góry podpowiedzieli jakie jest lekarstwo.Ryby zerowały na owadach które jeszcze nie pokonały napiecia powieszchniowego wody(to działa w dwie strony dlatego sucha plywa) i takie imitacje nalezy zastosowac (much wygladała tak ze tułw był popielaty cieniutki uboga jezynka a biale cdc skierowane do góry zgodnie z kierunkiem ostrza haka).Marczów,Sobota tam widywałem wieczorem rojenie sie szarych jęteczek pierwszy raz miałem wrazenie ze pada śnieg i tak jak wam woda kipiała lecz nie moglismy dobrac muchy.Po przejsciu plagi kormoranow w 2009 roku lipienia jest tam duzooooo mniej.
Prawdziwe killery dobierane są bardziej do wody,coś,typ przynęty,jej kolor i praca nawet,na róznych wodach będą mialy różną skuteczność-tak jak podczas łowów innych gatunków.Ja na Wierzycy zakładam wszelkie wyroby Gębskiego,głowacze Salmo,Rapalowskie NN,generalnie większe raczej modele o agresywnej,dobrze wyczuwalnej pracy.Ofertę dla kropka wzbogacam ponadto (szczególnie wiosną) o obrotówki 3,głównie Meppsa i Aszychmina,mile widziane zimową porą gumowe dowieszane rybki-mepps ma takie.Wietcisa stoi dla mnie pod znakiem wobków Górskiego,mniejszych salmiaków i Kobików,minikogutów i wachadełek,oraz sporadycznie twisterków.Wda podobnie,choć tu lepsze efekty miałem na idealne kopie pstrągowego pokarmu.Inne wody to raczej pomieszanie wszystkich wyższych stylów +kilka udziwnień(patyczki,jerki,koguty).
Witam, a jakie według was są najlepsze przynęty na pstrąga (prócz muchy). W przyszłym roku mam zamiar pochodzić za pstrągiem i zastanawiam się jakie przynęty zakupić.
Hehehe najlepsze robaki hahaha.Przepraszam to żart wszystkie ryby z rodziny łososiowatych i lipienie łowimy tylko na przynety sztuczne rozumiem ze bedziesz łowił na spinning i tu dobór przynety zalezy od rzeki w jakiej będziesz łowił.Wszystkie przynety spinningowe mogą byc skuteczne tylko trzeba sie nimi odpowiednio do warunkow posłuzyc.Najprosciej łowi sie woblerem pływającym.Mozna go wypuszczac,przytrzymywac i podciagac nad domniemanym stanowiskiem ryby.
Witam wszystkich! Czasami myślę o łowieniu pstrągów muchówką, ale nie spędza mi to snu z powiek. Co innego spinning. Muszę się nasycić łowieniem pstrągów na spina, przynajmniej kilka sezonów,a wtedy dopiero spróbuje muchy. Pewnie mi się spodoba,ale myślę, że nie przebije ona spinningu, w moim przypadku.
Witam wszystkich! Czasami myślę o łowieniu pstrągów muchówką, ale nie spędza mi to snu z powiek. Co innego spinning. Muszę się nasycić łowieniem pstrągów na spina, przynajmniej kilka sezonów,a wtedy dopiero spróbuje muchy. Pewnie mi się spodoba,ale myślę, że nie przebije ona spinningu, w moim przypadku.
Witam kolegę ! Ja właśnie nowy sezon chcę poświęcić czasu muchówce . Na dzień dzisiejszy już się nie mogę doczekać :)
robertxxx62 Ale już tak od 1 stycznia chcesz z muchówką ganiać? Jeśli tak, to w takim przypadku tylko streamer?
Nie :) u mnie to trochę sezon później się zaczyna :( Jak rzeki lodem nie skuje to tak luty , no i tak streamer :) Też planuje na klenie z muchówką się wybrać .
robertxxx62 Ale już tak od 1 stycznia chcesz z muchówką ganiać? Jeśli tak, to w takim przypadku tylko streamer?
Nie :) u mnie to trochę sezon później się zaczyna :( Jak rzeki lodem nie skuje to tak luty , no i tak streamer :) Też planuje na klenie z muchówką się wybrać .
We Wdzie jest klenia i jazia mnogo! Wolałbym tyle pstrąga w miejsce tych ryb,ale klenie też pięknie walczą. A jakie kopnięcie podczas brania!
Ja na klenie to jadę na Nysę kłodzką , a na pstrąga mam koło siebie dużo górskich rzeczek , trudne rzeczki ale urodziwe , pstrągi to tam dużo pistoletów się trafia takie 20-30cm .
Piękne są górskie rzeczki,rwące po kamieniach i głazach... Mi to cienko szło w pierwszym sezonie pstrągowym. Nie wiem, może złe przynęty stosowałem (uparcie) "krakuski" imitacje rybek,jakie jadają pstrągi. A może na odcinku na którym łowiłem nie ma zbyt wiele pstrągów? A może po prostu muszę jeszcze trochę popracować, zanim wyniki będą lepsze.
Nie wiem, może złe przynęty stosowałem (uparcie) "krakuski" imitacje rybek,jakie jadają pstrągi. A może na odcinku na którym łowiłem nie ma zbyt wiele pstrągów? A może po prostu muszę jeszcze trochę popracować, zanim wyniki będą lepsze.
Co do przynęt, to jest kolorystyka wobków, która mnie nigdy nie zawiodła na wodach, na których łowię pstrągi, tj. Kaczawa, Kwisa...:)
Jak zawodzi wszystko, to zakładam "pstrążki" i zawsze się coś uwiesi...:)
wędkarz 2309 Witam. Na imitację pstrągów też łowiłem. W przyszłym sezonie muszę bardziej energicznie prowadzić przynęty (oczywiście w cieplejszych miesiącach). Bo wydaje mi się,że prowadziłem je zbyt wolno (przyzwyczajenie z łowów szczupakowych), przez co pstrągi miały zbyt dużo czasu na przyjrzenie się im (przynętom). pozdro...
Ciachor,zimą prowadz przynety leniwie,powoli czesto przytrzymujac je w nurcie,a niekiedy popuszczaj delikatnie z nurtem,ale tak zeby nie przestawały pracować. Latem zas mozesz prowadzic przynety żwawiej, ja najczesciej prowadze je z prąde rzeki.
Ja wczesną wiosną zawsze łowię ;leniwiej;schodząc z prądem,rzuty pod przeciwległy brzeg,nieco poniżej,i sprowadzam przynetę po łuku.Najlepiej jeśli po drodze przejdzie przez dpmniemane miejsce postoju potoka-jakąś niszę prądową,spowolnienie za powaloną klodą itd...,cierpliwie obławiam bagienne odcinki gdzie uchodzi najmiejszy choćby strumyczek niosący cieplejszą zwykle wodę.Dobrze przytrzymać wobka leniwie w takich miejscach,powolutku zagrać nim w cieniu prądu....wpuścic pod jakiś konar....Unikam zimową porą wszelkiej maści szybkich miejsc-bystrzyn,wlewów itd....starannie planuję wypad aby jak najmiej ich zaliczyć po drodze.Przynęty na tę porę roku zawsze są większe od tych letnich,nieco,staram się ich kolorem i pracą podrobić aktualny pokarm króla rzeki-głowacza,babkę....Częsta zmiana wabika równierż pomaga w wygięciu kija,nie chcą woblerów?to w ruch idą obrotówki i do skutku.Po pierwszym ataku,krótka analiza,gdzie strzelił?na co ?dlaczego?wpiął się a jesli nie to dlaczego?potoki dosyć często potrafią walić zamknietym pyskiem w przynętę ,nieufnie,może półgebkiem?nie wiem,faktem jest że masz kopnięcie a ryby albo nie ma,albo wpięta poza pyskiem.Dodaję wtedy jedno kółko łącznikowe na kotwicy wabika,taki przegub +,nierzadko pomaga,obrotkę zmieniam na taką z chwostem itd...jedno wielkie kombinowanie...Po nowym roku,w pierwszych dniach stycznia,o ile nie bedzie mrozów wielkich możemy się Ciachor wybrać na Wietcisę do Skarszew,na odcinek AGD(nie pytaj),tam potoka w brud i połowisz napewno,w najgorszej opcjii zaliczysz komplet.Dobry trenningowy odcinek.
Na malych rzeczkach lowilem pstragi wylacznie na obrotowki. Pewnie teraz zasady sie zmienily , ale kiedys nie wyobrazalem sobie innego sposobu. Podstawowa przyneta to mepps aglia srebrna w czarne kropki (1 lub 2 w zaleznosci od wody). I zawsze szedlem w gore rzeki rzucajac pod prad. Nigdy inaczej. Teraz lowiac na muche w podobnych warunkach tez tak robie (pod warunkiem ze lowie na nimfe). Robilismy testy z kumplem na pewnej malenkiej rzeczce. Ilosc ryb lowiona z pradem byla duzo mniejsza od lowionych pod prad. Bylo to mniej wiecej w stosunku 1:5. I nie byl to test jednorazowy. Zupelnie inaczej wyglada sprawa w wiekszych rzekach. Ale moja pasja byly malenkie siurki i rzeczki wielkosci Dobrzycy w srodkowym i gornym biegu. Np. Na Gwdzie w okolicach Krepska zawsze mialem slabe wyniki. Ta rzeka mnie juz przytlaczala.
Ładnie to ująłeś luxis,dodam jeszcze,że trzeba się cieplo ubrać ,ale tez nie wolno przesadzac zeby sie nie zapocic,a do tego OBOWIAZKOWO okulary polaryzacyjne.Niekiedy pstrąg leniwie wychodzi do przynety i odpływa do kryjowki,wtedy probujemu skusic go innymi przynetami co choc żadko niekiedy skutkuje,ale jezeli nawet w tym dniu juz nie wezmie mamy pewne miejsce na kolejny wypad i takie podchody najbardziej lubie.Przrchytrzyc zimowego kropaska to jest to. ZOSTAŁO JESZCZE 23 DNI!!!!!!
Ja równierż w pełni sezonu idę pod prąd i ściągam przynętę z prądem,jednakże wczesną wiosną zmieniam diametralnie taktykę.Wody więcej,miejsca postoju ryb inne,a i one same bardziej leniwe,apatyczne mniej chętne do współpracy.Ściągana z prądem przynęta mignie im tylko przed pyskiem i nie sprowokuje opasłego lorbasa,gdyż cały wodny światek jest jeszcze ospały a szybki niepewny atak jest loterią bo nie ma kropek pewności że trafi,jak nie trafi to straci za dużo energi,nie zaryzykuje...Taką taktykę narzucają także inne miejsca pobytu zimowych kropków,z bystrzy przeniosły się na leniwe prądy,są głębiej,tam cieplej i nie trzeba walczyc z prądem jak na wlewie.Tu pod grubszą warstwą wody,trzebią stada głowaczy,babek i cisów(?),wszelkiej maści wsteczne prądy,cofki to dla nich teraz bogata,spokojna jadłodalnia.Miejsca takiego nie da się skutecznie obłowić z prądem,tu trza cierpliwości i po łuku,po łuku...tylko tak zapracujesz wobkiem w miejscu,zagrasz nim przed nosem ospałego króla rzeki....Moja taktykę sprawdzałem wielokrotnie,sprawdzali moi pstragowi mentorzy,ba oni mnie jej nauczyli,też kiedys zimą łowiłem na dzika,z prądem,to były piękne spacery....często tylko spacery...teraz holuję a spacerują inni...
No,mam kilka Kobików które jakimś cudem trafiły w moje ręce,nie bezpośrednio od wykonawcy,łowne sukinkoty.Pogadaj z Kobim to ci parę puści niedrogo,zrób se prezent pod choinkę a pstragi będą ci wdzięczne,nie ma to jak hand made,wiekszość kilerów wywodzi się właśnie z tych stajni.Masowa produkcja owszem bywa i łowna ale tu bardziej decyduje szczęście i przypadek,kolorowe hologramy,idealne odzwierciedlenia rybek są często lepszą przynetą na homo sapiens niż salmoidy.Sam przez wiele lat nakupowałem chyba z pięć wiader takich cudeniek,nadal są piękne bo w wiekszości nie zdały egzaminu na 5,cieszą moje oko ,nie pstrąga.
Jak oglądam te zdjęcia to aż mnie nosi, niestety takimi okazami jeszcze pochwalić się nie mogę.Ja to jeszcze świeżak w łowieniu pstrągów bo dopiero od dwóch sezonów za nimi latam. A w przyszłym roku Bóbr, Kaczawa ,N.Szalona, Kwiesę postaram się odwiedzić, a priorytet to nauka muchowania na Bystrzycy od Świdnicy w górę i w dół. Daleko nie mam a sprzęt w połowie gotowy.
Co do przegrania przetargu o Wierzycę to nie było tak do końca,kasy było mało i została oddana bez walki na rzecz innych,bardziej popularnych,czytaj spławikowych,wód.Były w tej sprawie petycje,listy jakoweś lecz nic to nie pomogło,komercja wygrała po raz kolejny.W tym roku ruszyła kolejna ,nowa,elektrownia wodna pod Dreimostem,zniszczono bezpowrotnie jeden z najpiekniejszych odcinkow rzeki.Odcinek na którym dziadek uczył mnie rzeki,pełen powalonych dzrzew,bystrzyn i kamiennych przełomów w których to siedziały potoki na miarę rekordu kraju.Zginął unikalny ekosystem,bezpowrotnie.Powalono wiele hektarów dzrzewostanu,wydarto z rzeki kamienie,rozdeptano kilkanaście tarlisk pstrąga i lipienia i to wszystko pod przykrywką programu NATURA 2000....Miejsca do których zawsze uciekałem z kijem w ręku są teraz kurwa jeziorem....Poziom mojej rzeki od punktu 0 ,6-8km w górę podniosł się o 70cm,nurt zwolnił,...dolina Wierzycy została ZAMORDOWANA.Powstało potężne rozlewisko,kilkudziesięciohektarowy cmentarz Polskiej przyrody,skurwysyny...
niech im pan Bog tego nie wybaczy a ludzie nie zapomna
Lipionek z Nysy Klodzkiej powyzej Kłodzka
Biały Dunajec
Nysa Kłodzka w Długopolu Zdrój
Strzegom z tego co widzę łowisz tylko na muchę,gdzieś kiedyś słyszałem,może nawet od ciebie,że 40potok na spina i muchę to dwie inne ryby.Dlaczego?chodzi tylko o większą finezję sprzętu muchowego?wybacz pytanie ale mnie to ciekawi,muchy jeszcze nie probowałem ,no raz w sumie 30minut całe,jestem zagorzałym wyznawcą spina.I jak ma się mucha do tych największych kropków 60+,idą na to?jakby nie było są to już wybitne drapieżniki i mięsko im we łbach.Nikt ze znajomych nie muszkuje i nie mam gdzie zapytać,ty zaś widzę jestes pasjonatem tej metody.
To ja to napisalem. Lowilem pstragi i na spinning (dawne czasy) i na muche - obecnie.
Roznica tkwi wlasnie w sprzecie. Przedewszyskim, delikatniejszy sprzet. Na kiju #3 (rzadko lowie pstragi na takiego kija) ryba pow 40 cm to juz potwor. Typowy kij na pstraga (#5 #6) tez sa delikatniejsze niz kij spinningowy taki specjalnie pod pstraga. Na pomorzu lowilem swgo czasu kijem Daiwa PowerMash 0-15 g dlugosci 2.10. Byl to szybki kij. Muchowki ktore mam sa bardziej finezyjne. No i to co najwazniejsze. Nie masz oparcia dla lokcia. Wedke trzymasz tylko w dloni (kolowrotek jest powyzej dloni). Czuc wtedy kazde kopniecie ryby.
Co do wielkosci. Nie ma tu znaczenia czy mucha czy spinning. W zasadzie streamer jest takim substytutem spinningu. Czasami i te najwieksze potrafia sie podniesc do suchara (choc mi sie to nie zdarzylo). Te najwieksze, to zdecydowanie streamer. No chyba ze na jetce, ale nigdy na niej nie bylem :(.
Na muche da sie zlowic prawie kazda rybe. Lowi sie z powodzeniem sandacze, szczupaki, okonie czy karpie. Nie pisze o tych typowo muchowych. Raz udalo mi sie zlowic na sucharka .... 46 cm leszcza.
Sorry, mialo byc ponizej dloni w przypadku kolowrotka :).
Dzięki za odpowiedż,reasumując-inaczej bo delikatniej +zmiana ciężkości w kiju,a jeśli duży to raczej streamer bo bardziej selektywny.
Strzegom z tego co widzę łowisz tylko na muchę,gdzieś kiedyś słyszałem,może nawet od ciebie,że 40potok na spina i muchę to dwie inne ryby.Dlaczego?chodzi tylko o większą finezję sprzętu muchowego?wybacz pytanie ale mnie to ciekawi,muchy jeszcze nie probowałem ,no raz w sumie 30minut całe,jestem zagorzałym wyznawcą spina.I jak ma się mucha do tych największych kropków 60+,idą na to?jakby nie było są to już wybitne drapieżniki i mięsko im we łbach.Nikt ze znajomych nie muszkuje i nie mam gdzie zapytać,ty zaś widzę jestes pasjonatem tej metody.
To ja to napisalem. Lowilem pstragi i na spinning (dawne czasy) i na muche - obecnie.
Roznica tkwi wlasnie w sprzecie. Przedewszyskim, delikatniejszy sprzet. Na kiju #3 (rzadko lowie pstragi na takiego kija) ryba pow 40 cm to juz potwor. Typowy kij na pstraga (#5 #6) tez sa delikatniejsze niz kij spinningowy taki specjalnie pod pstraga. Na pomorzu lowilem swgo czasu kijem Daiwa PowerMash 0-15 g dlugosci 2.10. Byl to szybki kij. Muchowki ktore mam sa bardziej finezyjne. No i to co najwazniejsze. Nie masz oparcia dla lokcia. Wedke trzymasz tylko w dloni (kolowrotek jest powyzej dloni). Czuc wtedy kazde kopniecie ryby.
Co do wielkosci. Nie ma tu znaczenia czy mucha czy spinning. W zasadzie streamer jest takim substytutem spinningu. Czasami i te najwieksze potrafia sie podniesc do suchara (choc mi sie to nie zdarzylo). Te najwieksze, to zdecydowanie streamer. No chyba ze na jetce, ale nigdy na niej nie bylem :(.
Na muche da sie zlowic prawie kazda rybe. Lowi sie z powodzeniem sandacze, szczupaki, okonie czy karpie. Nie pisze o tych typowo muchowych. Raz udalo mi sie zlowic na sucharka .... 46 cm leszcza.
Pieknie napisane moze jeszcze dodam że nieraz przedreptam kilka kilometrów rzeki po prąd kryjąc sie za czym sie tylk da i wypatrujac w polaroidach żerujacej ryby kilkanaście razy trafiłem byly to ryby powyzej magicznej w naszych rzekach(górskich potokach) 40.Ocena sytuacji,wybór miejsca z którego najlepiej podac muche i jedna szansa.Dobre podanie ryba zbiera suchara i odjadzd ryby najczesciej z prądem rzeki(przypon 0.10 mozna sie tylko modlic by ryba wreszcie sie zatrzymala).Bywa ze ryba zachowuje sie jak by nie istniała grawitacja i odbija sie od powieszchni wody ja piłka.Bywa ze wygrywa ryba ale jak wielka radośc z wygranej gdy ryba jest w podbieraku.W brew pozorom wielkośc muchy nie ma znaczenia mój kolega w Sanie łowił głowacice na nimfy imitacje chruscika.Na początku sezonu przynety spinningowe bywaja skuteczniejsze na pstraga ale w pełni mucha według mnie jest skuteczniejsza(ryby przestawiaja sie na łatwy nie wymagający duzego wysiłku pokarm-owady).Kilka lat temu zawitałem nad Bóbr ponizej Marczowa wybrałem spinning.Ryby pieknie żerowały ale ignorowały wszystkie moje przynety(woblery,blaszki),krutka decyzja i zmiana metody.Biegiem do samochodu(dobry kilomert w spodniobutach).Muchówka,pudełka z muchami i biegiem na miejscówke.Pierwsze podanie chrusta i melduje sie potok 38 cm drugie i duzo wieksza ryba sie spina.Czas minoł i po ptakach.Jakis mądry wrzucił do rzeki wyzej sieczke z kosiarki.
Jak oglądam te zdjęcia to aż mnie nosi, niestety takimi okazami jeszcze pochwalić się nie mogę.Ja to jeszcze świeżak w łowieniu pstrągów bo dopiero od dwóch sezonów za nimi latam. A w przyszłym roku Bóbr, Kaczawa ,N.Szalona, Kwiesę postaram się odwiedzić, a priorytet to nauka muchowania na Bystrzycy od Świdnicy w górę i w dół. Daleko nie mam a sprzęt w połowie gotowy.
I prosze potoczek z Bystrzycy w okolicy Burkatowa.Pamietaj na tym odcinku dozwolona jest tylko sztuczna mucha
Kol. Strzegom, piękne rybki poławiasz, a ten ostatni, to nie jest czasami samczyk, a kijek to Team Dragon?:)
Tak mi się tylko wydaje, pewności nie mam, dlatego pytam...:)
Ja po prostu nie moge sie doczekać rozpoczecia sezonu na kropka!(jak chyba każdy kto poławia je regularnie)coroczne odkrywanie rzeki po zimie nowe dołki,nowe ryby,nowe chole nowe emocje wszystko jak za pierwszym razem. taki jest dla mnie właśnie każdy początek sezonu na kropka taki nowy pierwszy i emocjonujący
Kol. Strzegom, piękne rybki poławiasz, a ten ostatni, to nie jest czasami samczyk, a kijek to Team Dragon?:)
Tak mi się tylko wydaje, pewności nie mam, dlatego pytam...:)
Tak Dragon co do ryby to nie jestem pewny bardzo mozliwe.W naszych potokach sa one smukłe i troche inaczej wygladaja niz pstragi z nizinnego Bobru które sa masywne a glowa wydaje sie mniejsza.Wszystkie te zdjecia sa z tegorocznych wypraw nad gorskie rzeki Dolnego Ślaska z muchówka w dłoni.Pstragów na spinning nie łowie juz od kilkunastu lat tylko mucha.
Kol. Strzegom, piękne rybki poławiasz, a ten ostatni, to nie jest czasami samczyk, a kijek to Team Dragon?:)
Tak mi się tylko wydaje, pewności nie mam, dlatego pytam...:)
Tak Dragon co do ryby to nie jestem pewny bardzo mozliwe.W naszych potokach sa one smukłe i troche inaczej wygladaja niz pstragi z nizinnego Bobru które sa masywne a glowa wydaje sie mniejsza.Wszystkie te zdjecia sa z tegorocznych wypraw nad gorskie rzeki Dolnego Ślaska z muchówka w dłoni.Pstragów na spinning nie łowie juz od kilkunastu lat tylko mucha.
Też chcę "zasmakować" muchowania i myślę, że mi się spodoba i będę łowił na muchę nie tylko pstrągi i lipienie, ale będę też chodził nad "moją" rzeczkę i poławiał klenie i duże jelce...:)
Ale to może za 2-3 lata...:)
Wtedy będzie się jeździło na dolnośląskie rzeczki...:)
Jak na razie, to łowię kropki na spina...:)
To ma tez urok dawno temu równiez zaczynałem swą przygode z pstragami od spinningu.Miałeś takie zdazenia gdy przytrzymanego w nurcie woblera na twoich oczach potok straszył podpływajac to z jednej to z drugiej strony stroszac płetwy by wydac sie wiekszym.A po chwili gdy to nie robiło wrazenia na wobku z furja atakował.Obserwowałem takie zachowanie potoków w polaroidach łowiąc w Bobrze w Janowicach Wielkich,niezapomniane wrazenia
Jak dla mnie, łowiąc w takich rzeczkach, polaroidy, to podstawa...!:)
Nasza skuteczność podnosi się wtedy radykalnie...:)
Na razie zadowalam lorbasy spinem, ale przyjdzie i czas na muchę, jestem tego niemal pewny...:)
Jezdzilem kiedys do Marczowa na kilka dni. Spalem w aucie na takim duzym lesnym "parkingu" z 1 - 1.5 km pow mostu w Marczowie.Byly to jakies ruiny po jakms mlynie czy cos takiego. Jezdzielm glownie na lipienie. Co sie tam potrafilo dziac wieczorami. Woda sie gotowala. Kol. Strzegom. Moze zaobserwowales pewne "dziwne" zjawisko.
Opisze je. Lipienie braly bez wiekszego oporu w godzinach 17-19. Byly pojedyncze kolka i mucha podana takiej rybie z regoly konczyla w jej pysku. Im blizej zmierzchu (jezdzilem w czerwcu) tym wiecej oczek i tym trudniej sprowokowac rybe. W pewnym momencie woda zaczynala kipiec a ryby totalnie olewaly wszystkie muchy. Stalismy kiedys we 3 zmieniajac co chwile muchy. Malenkie, wielkie, mokre, nimfy i nic. Kompletna klapa. I tak bylo niemal za kazdym razem. Jedyne ryby jakie dawalo sie lowic to pstragi na takiej spokojniejszej glebszej wodzie.
Ale z 5 lat juz tam nie bylem :(.
Co do polaroidow to czasami pomagaja (lokalizacja ryby) czasmi przeszkadzaja (branie). Nie raz widzialem atak ryby i ja osobiscie nie moge powstrzymac odruchu zaciecia w takiej sytuacji. A to duzy blad. Wiele ryb stracilem wyrywajac jej sprzed nosa mucha. Ale mimo wszystko, maja wiecej zalet jak wad :).
Przyznam się szczerze że nie lubię polaroidów,w moich wodach na nic się zdają.Rzeki na których łowię mają nieco inny charakter niż te typowo górskie,są głębsze,szersze,niosą z reguły wodę o mniejszej przejżystości,bardziej żyzną,na nich odbywa się 90% moich polowań.Potem zaś gdy obławiam te normalne,czytaj górskie wody,poprostu mi zawadzają bo przyzwyczaiłem się do patrzenia własnymi oczami.
Na wiekszych metnych rzekach niewiele da sie wypatrzec. Ale pomagaj w obserwowani np muchy na powierzchni wody. Zwlaszcza jak lowie pod slonce. Bez polaroidow po pol godzinie oczy bola niemilosiernie. Ja swoje utopilem w Dunajcu i poprzedni sezon lowilem bez polarow. Troche to meczace. Oczy lzawia, niz nie mozna dojrzec :(.
Muszę koniecznie spróbować tak na poważnie muchy,pobawić się na jakimś ciurku,jedno mi tylko nie daje spokoju-ktoś wspomniał o przyponie 0.10,z czego ten przypon?bo chyba nie z żyłki?Co zaś konfrontacji mucha vs spin,to nie sądzę aby ta pierwsza była bardziej skuteczna,może w pewnych sytuacjach tak ,ale napewno nie zawsze.Kropki w miesiącach letnich poza owadami mają także do dyspozycji narybek innych gatunków i żerują na nim doskonale,zasugerowałbym nawet opinię że robactwo to niejako dodatek do mięsnych dań,a u ryb 45+ pewnik.
0.1 to zylka. Ale na pstraga to raczej masochizm. Przypuszczam ze kol Strzegom lowil lipienie i jako dodatek siadl pstrag. Takich zylek uzywa sie glownie do suchej muchy w okresie jesiennym na lipienia. W takim delikatnym lowieniu przoduje San. Tam schodza z zylkami do 0.08 i muchami na #22, #24. Ja tego nie robie. Wg mnie to szalenstwo. Owszem, da sie wyjac 40-taka lipienia na to ale taka ryba po holu jest skrajnie wyczerpana.
Na pomorzu mozesz smialo do suchej zakladac 0.14 a do streamera 0.20 - 0.22. Ja w gorach zakladam 0.18 jesli lowie pstragi (mowa o streamerze), a na innych wodach nawet 0.22. Chodzi o to ze w momencie brania masz 0 amortyzacji i zylka musi byc grubsza. Przy streamerze linka powinna byc w linii z wedka a nie pod jakims tam katem. Dlatego nie ma zadnej elstycznosci. Jak zylka nie wytrzyma brania to ryba po prostu rwie muche. Pozniej to juz inna bajka.
A co do skutecznosci. W okesach masowych rojek owadow (jetka majowa, chrust) przypuszczam ze spinning nie wytrzyma konkurencji z mucha. W innych okresach moze byc odwrotnie, ale to dlatego ze na pomorzu jednak latwiej precyzyjnie operowac spinningiem. W gorskich rzekach, gdzie mamy mase otwartej przestrzeni, postawilbym znak rownosci kiedy nic sie nie dzieje nad woda(spinnig kontra streamer), a w czasie rojek muchowka jest znacznie skuteczniejsza.
Co do polaroidow to czasami pomagaja (lokalizacja ryby) czasmi przeszkadzaja (branie). Nie raz widzialem atak ryby i ja osobiscie nie moge powstrzymac odruchu zaciecia w takiej sytuacji. A to duzy blad. Wiele ryb stracilem wyrywajac jej sprzed nosa mucha. Ale mimo wszystko, maja wiecej zalet jak wad :).
Zgadza się, sporo osób nie wytrzymuje wtedy ciśnienia...:)
Ja na szczęście już to opanowałem i tnę dopiero, jak poczuje rybę na kiju...:)
Łowiąc, np. w Odrze, polaroidy służą mi głównie do zdecydowanie lepszej widoczności plecionki...:)
A co do skutecznosci. W okesach masowych rojek owadow (jetka majowa, chrust) przypuszczam ze spinning nie wytrzyma konkurencji z mucha. W innych okresach moze byc odwrotnie, ale to dlatego ze na pomorzu jednak latwiej precyzyjnie operowac spinningiem. W gorskich rzekach, gdzie mamy mase otwartej przestrzeni, postawilbym znak rownosci kiedy nic sie nie dzieje nad woda(spinnig kontra streamer), a w czasie rojek muchowka jest znacznie skuteczniejsza.
Nie znam się na metodzie muchowej, ale z doświadczenia kolegów, którzy łowią muchą, mogę potwierdzić, że podczaj jętki majowej spin nie ma szans z muchą, ale o tym, to chyba większość z nas wie...:)
A co do skutecznosci. W okesach masowych rojek owadow (jetka majowa, chrust) przypuszczam ze spinning nie wytrzyma konkurencji z mucha. W innych okresach moze byc odwrotnie, ale to dlatego ze na pomorzu jednak latwiej precyzyjnie operowac spinningiem. W gorskich rzekach, gdzie mamy mase otwartej przestrzeni, postawilbym znak rownosci kiedy nic sie nie dzieje nad woda(spinnig kontra streamer), a w czasie rojek muchowka jest znacznie skuteczniejsza.
Dobrze gadasz,jak fachura w temacie,chylę czoło...Co zaś się tyczy rójek to nie wiem jak gdzie indziej ale na moich wodach ryby świetnie reagują wtedy chyba na wszystko,ryby to złe słowo,pstrągi-bo o nich mowa.Być może połów mucha byłby wtedy skuteczniejszy jednakże wobek nie ułomek i brania są bardzo częste.
Witam, a jakie według was są najlepsze przynęty na pstrąga (prócz muchy).
W przyszłym roku mam zamiar pochodzić za pstrągiem i zastanawiam się jakie przynęty zakupić.
Jezdzilem kiedys do Marczowa na kilka dni. Spalem w aucie na takim duzym lesnym "parkingu" z 1 - 1.5 km pow mostu w Marczowie.Byly to jakies ruiny po jakms mlynie czy cos takiego. Jezdzielm glownie na lipienie. Co sie tam potrafilo dziac wieczorami. Woda sie gotowala. Kol. Strzegom. Moze zaobserwowales pewne "dziwne" zjawisko.
Opisze je. Lipienie braly bez wiekszego oporu w godzinach 17-19. Byly pojedyncze kolka i mucha podana takiej rybie z regoly konczyla w jej pysku. Im blizej zmierzchu (jezdzilem w czerwcu) tym wiecej oczek i tym trudniej sprowokowac rybe. W pewnym momencie woda zaczynala kipiec a ryby totalnie olewaly wszystkie muchy. Stalismy kiedys we 3 zmieniajac co chwile muchy. Malenkie, wielkie, mokre, nimfy i nic. Kompletna klapa. I tak bylo niemal za kazdym razem. Jedyne ryby jakie dawalo sie lowic to pstragi na takiej spokojniejszej glebszej wodzie.
Ale z 5 lat juz tam nie bylem :(.
Rowniez spotkalem sie z taką sytuacja i dopiero koledzy z Jeleniej Góry podpowiedzieli jakie jest lekarstwo.Ryby zerowały na owadach które jeszcze nie pokonały napiecia powieszchniowego wody(to działa w dwie strony dlatego sucha plywa) i takie imitacje nalezy zastosowac (much wygladała tak ze tułw był popielaty cieniutki uboga jezynka a biale cdc skierowane do góry zgodnie z kierunkiem ostrza haka).Marczów,Sobota tam widywałem wieczorem rojenie sie szarych jęteczek pierwszy raz miałem wrazenie ze pada śnieg i tak jak wam woda kipiała lecz nie moglismy dobrac muchy.Po przejsciu plagi kormoranow w 2009 roku lipienia jest tam duzooooo mniej.
Prawdziwe killery dobierane są bardziej do wody,coś,typ przynęty,jej kolor i praca nawet,na róznych wodach będą mialy różną skuteczność-tak jak podczas łowów innych gatunków.Ja na Wierzycy zakładam wszelkie wyroby Gębskiego,głowacze Salmo,Rapalowskie NN,generalnie większe raczej modele o agresywnej,dobrze wyczuwalnej pracy.Ofertę dla kropka wzbogacam ponadto (szczególnie wiosną) o obrotówki 3,głównie Meppsa i Aszychmina,mile widziane zimową porą gumowe dowieszane rybki-mepps ma takie.Wietcisa stoi dla mnie pod znakiem wobków Górskiego,mniejszych salmiaków i Kobików,minikogutów i wachadełek,oraz sporadycznie twisterków.Wda podobnie,choć tu lepsze efekty miałem na idealne kopie pstrągowego pokarmu.Inne wody to raczej pomieszanie wszystkich wyższych stylów +kilka udziwnień(patyczki,jerki,koguty).
Witam, a jakie według was są najlepsze przynęty na pstrąga (prócz muchy).
W przyszłym roku mam zamiar pochodzić za pstrągiem i zastanawiam się jakie przynęty zakupić.
Hehehe najlepsze robaki hahaha.Przepraszam to żart wszystkie ryby z rodziny łososiowatych i lipienie łowimy tylko na przynety sztuczne rozumiem ze bedziesz łowił na spinning i tu dobór przynety zalezy od rzeki w jakiej będziesz łowił.Wszystkie przynety spinningowe mogą byc skuteczne tylko trzeba sie nimi odpowiednio do warunkow posłuzyc.Najprosciej łowi sie woblerem pływającym.Mozna go wypuszczac,przytrzymywac i podciagac nad domniemanym stanowiskiem ryby.
Witam wszystkich!
Czasami myślę o łowieniu pstrągów muchówką, ale nie spędza mi to snu z powiek. Co innego spinning. Muszę się nasycić łowieniem pstrągów na spina, przynajmniej kilka sezonów,a wtedy dopiero spróbuje muchy. Pewnie mi się spodoba,ale myślę, że nie przebije ona spinningu, w moim przypadku.
Witam wszystkich!
Czasami myślę o łowieniu pstrągów muchówką, ale nie spędza mi to snu z powiek. Co innego spinning. Muszę się nasycić łowieniem pstrągów na spina, przynajmniej kilka sezonów,a wtedy dopiero spróbuje muchy. Pewnie mi się spodoba,ale myślę, że nie przebije ona spinningu, w moim przypadku.
Witam kolegę ! Ja właśnie nowy sezon chcę poświęcić czasu muchówce . Na dzień dzisiejszy już się nie mogę doczekać :)
robertxxx62
Ale już tak od 1 stycznia chcesz z muchówką ganiać? Jeśli tak, to w takim przypadku tylko streamer?
robertxxx62
Ale już tak od 1 stycznia chcesz z muchówką ganiać? Jeśli tak, to w takim przypadku tylko streamer?
Nie :) u mnie to trochę sezon później się zaczyna :( Jak rzeki lodem nie skuje to tak luty , no i tak streamer :) Też planuje na klenie z muchówką się wybrać .
robertxxx62
Ale już tak od 1 stycznia chcesz z muchówką ganiać? Jeśli tak, to w takim przypadku tylko streamer?
Nie :) u mnie to trochę sezon później się zaczyna :( Jak rzeki lodem nie skuje to tak luty , no i tak streamer :) Też planuje na klenie z muchówką się wybrać .
We Wdzie jest klenia i jazia mnogo! Wolałbym tyle pstrąga w miejsce tych ryb,ale klenie też pięknie walczą. A jakie kopnięcie podczas brania!
Ja na klenie to jadę na Nysę kłodzką , a na pstrąga mam koło siebie dużo górskich rzeczek , trudne rzeczki ale urodziwe , pstrągi to tam dużo pistoletów się trafia takie 20-30cm .
Piękne są górskie rzeczki,rwące po kamieniach i głazach... Mi to cienko szło w pierwszym sezonie pstrągowym. Nie wiem, może złe przynęty stosowałem (uparcie) "krakuski" imitacje rybek,jakie jadają pstrągi. A może na odcinku na którym łowiłem nie ma zbyt wiele pstrągów? A może po prostu muszę jeszcze trochę popracować, zanim wyniki będą lepsze.
Nie wiem, może złe przynęty stosowałem (uparcie) "krakuski" imitacje rybek,jakie jadają pstrągi. A może na odcinku na którym łowiłem nie ma zbyt wiele pstrągów? A może po prostu muszę jeszcze trochę popracować, zanim wyniki będą lepsze.
Co do przynęt, to jest kolorystyka wobków, która mnie nigdy nie zawiodła na wodach, na których łowię pstrągi, tj. Kaczawa, Kwisa...:)
Jak zawodzi wszystko, to zakładam "pstrążki" i zawsze się coś uwiesi...:)
"Potok"
"Tęczak"
Sorki, coś się poprzestawiało w poście powyżej...:)
wędkarz 2309
Witam. Na imitację pstrągów też łowiłem. W przyszłym sezonie muszę bardziej energicznie prowadzić przynęty (oczywiście w cieplejszych miesiącach). Bo wydaje mi się,że prowadziłem je zbyt wolno (przyzwyczajenie z łowów szczupakowych), przez co pstrągi miały zbyt dużo czasu na przyjrzenie się im (przynętom). pozdro...
Wobki pstragowe z mojego warsztatu.Stosuje je zarówno na małych rzekach Kaczawa,Skora jak i na Kwisie i Bobrze.Na wyniki nie narzekam.
Niezłe cacuszka...
Ciachor,zimą prowadz przynety leniwie,powoli czesto przytrzymujac je w nurcie,a niekiedy popuszczaj delikatnie z nurtem,ale tak zeby nie przestawały pracować.
Latem zas mozesz prowadzic przynety żwawiej, ja najczesciej prowadze je z prąde rzeki.
Ja wczesną wiosną zawsze łowię ;leniwiej;schodząc z prądem,rzuty pod przeciwległy brzeg,nieco poniżej,i sprowadzam przynetę po łuku.Najlepiej jeśli po drodze przejdzie przez dpmniemane miejsce postoju potoka-jakąś niszę prądową,spowolnienie za powaloną klodą itd...,cierpliwie obławiam bagienne odcinki gdzie uchodzi najmiejszy choćby strumyczek niosący cieplejszą zwykle wodę.Dobrze przytrzymać wobka leniwie w takich miejscach,powolutku zagrać nim w cieniu prądu....wpuścic pod jakiś konar....Unikam zimową porą wszelkiej maści szybkich miejsc-bystrzyn,wlewów itd....starannie planuję wypad aby jak najmiej ich zaliczyć po drodze.Przynęty na tę porę roku zawsze są większe od tych letnich,nieco,staram się ich kolorem i pracą podrobić aktualny pokarm króla rzeki-głowacza,babkę....Częsta zmiana wabika równierż pomaga w wygięciu kija,nie chcą woblerów?to w ruch idą obrotówki i do skutku.Po pierwszym ataku,krótka analiza,gdzie strzelił?na co ?dlaczego?wpiął się a jesli nie to dlaczego?potoki dosyć często potrafią walić zamknietym pyskiem w przynętę ,nieufnie,może półgebkiem?nie wiem,faktem jest że masz kopnięcie a ryby albo nie ma,albo wpięta poza pyskiem.Dodaję wtedy jedno kółko łącznikowe na kotwicy wabika,taki przegub +,nierzadko pomaga,obrotkę zmieniam na taką z chwostem itd...jedno wielkie kombinowanie...Po nowym roku,w pierwszych dniach stycznia,o ile nie bedzie mrozów wielkich możemy się Ciachor wybrać na Wietcisę do Skarszew,na odcinek AGD(nie pytaj),tam potoka w brud i połowisz napewno,w najgorszej opcjii zaliczysz komplet.Dobry trenningowy odcinek.
Na malych rzeczkach lowilem pstragi wylacznie na obrotowki. Pewnie teraz zasady sie zmienily , ale kiedys nie wyobrazalem sobie innego sposobu. Podstawowa przyneta to mepps aglia srebrna w czarne kropki (1 lub 2 w zaleznosci od wody). I zawsze szedlem w gore rzeki rzucajac pod prad. Nigdy inaczej. Teraz lowiac na muche w podobnych warunkach tez tak robie (pod warunkiem ze lowie na nimfe). Robilismy testy z kumplem na pewnej malenkiej rzeczce. Ilosc ryb lowiona z pradem byla duzo mniejsza od lowionych pod prad. Bylo to mniej wiecej w stosunku 1:5. I nie byl to test jednorazowy.
Zupelnie inaczej wyglada sprawa w wiekszych rzekach. Ale moja pasja byly malenkie siurki i rzeczki wielkosci Dobrzycy w srodkowym i gornym biegu. Np. Na Gwdzie w okolicach Krepska zawsze mialem slabe wyniki. Ta rzeka mnie juz przytlaczala.
Ładnie to ująłeś luxis,dodam jeszcze,że trzeba się cieplo ubrać ,ale tez nie wolno przesadzac zeby sie nie zapocic,a do tego OBOWIAZKOWO okulary polaryzacyjne.Niekiedy pstrąg leniwie wychodzi do przynety i odpływa do kryjowki,wtedy probujemu skusic go innymi przynetami co choc żadko niekiedy skutkuje,ale jezeli nawet w tym dniu juz nie wezmie mamy pewne miejsce na kolejny wypad i takie podchody najbardziej lubie.Przrchytrzyc zimowego kropaska to jest to.
ZOSTAŁO JESZCZE 23 DNI!!!!!!
Ja równierż w pełni sezonu idę pod prąd i ściągam przynętę z prądem,jednakże wczesną wiosną zmieniam diametralnie taktykę.Wody więcej,miejsca postoju ryb inne,a i one same bardziej leniwe,apatyczne mniej chętne do współpracy.Ściągana z prądem przynęta mignie im tylko przed pyskiem i nie sprowokuje opasłego lorbasa,gdyż cały wodny światek jest jeszcze ospały a szybki niepewny atak jest loterią bo nie ma kropek pewności że trafi,jak nie trafi to straci za dużo energi,nie zaryzykuje...Taką taktykę narzucają także inne miejsca pobytu zimowych kropków,z bystrzy przeniosły się na leniwe prądy,są głębiej,tam cieplej i nie trzeba walczyc z prądem jak na wlewie.Tu pod grubszą warstwą wody,trzebią stada głowaczy,babek i cisów(?),wszelkiej maści wsteczne prądy,cofki to dla nich teraz bogata,spokojna jadłodalnia.Miejsca takiego nie da się skutecznie obłowić z prądem,tu trza cierpliwości i po łuku,po łuku...tylko tak zapracujesz wobkiem w miejscu,zagrasz nim przed nosem ospałego króla rzeki....Moja taktykę sprawdzałem wielokrotnie,sprawdzali moi pstragowi mentorzy,ba oni mnie jej nauczyli,też kiedys zimą łowiłem na dzika,z prądem,to były piękne spacery....często tylko spacery...teraz holuję a spacerują inni...
Niezłe cacuszka...
No,mam kilka Kobików które jakimś cudem trafiły w moje ręce,nie bezpośrednio od wykonawcy,łowne sukinkoty.Pogadaj z Kobim to ci parę puści niedrogo,zrób se prezent pod choinkę a pstragi będą ci wdzięczne,nie ma to jak hand made,wiekszość kilerów wywodzi się właśnie z tych stajni.Masowa produkcja owszem bywa i łowna ale tu bardziej decyduje szczęście i przypadek,kolorowe hologramy,idealne odzwierciedlenia rybek są często lepszą przynetą na homo sapiens niż salmoidy.Sam przez wiele lat nakupowałem chyba z pięć wiader takich cudeniek,nadal są piękne bo w wiekszości nie zdały egzaminu na 5,cieszą moje oko ,nie pstrąga.