Ciekawi mnie wasza opinia na temat w/w sprawy. Może nie wędkuję aż tak długo, ale bardzo dziwi mnie owe zjawisko. Nie było żadnej nocki w tym roku, na której ktoś nie spał (w większości wszyscy spali). Gdy jadę na ryby, to jadę na ryby, a nie żeby spać. W związku z tym nie używam elektronicznych sygnalizatorów, lecz preferuje podwieszane bombki, czy to w nocy czy w dzień. Branie na takich sygnalizatorach jest o wiele bardziej rajcujące.
Rozwala mnie (a widziałem tego naprawdę wiele) gdy wędkarz ma mega branie, lecz zanim doleci do wędki i rozpozna co się dzieje to branie się kończy. Albo jak się budzi podbiega do wędek i patrzy się w nie jak szpak w p***ę bo nie wie co się dzieje ;P Ile razy pialiśmy z kumplem z takich akcji, po prostu boki zrywać ;)
Potrafię zrozumieć że ktoś jest zmęczony, ale w takim razie po co jechać na ryby? Tylko po to żeby budzić się 3 razy w nocy, gdy sygnalizator zaczyna pikać, a do tego jeszcze z****ć branie? Nie mówię, bo gapienie się w sygnalizatory potrafi zmęczyć, szczególnie gdy nic nie bierze, ale wtedy można wstać pochodzić itd. Zawsze sączę sobie browarka, gadam z kumplem, lub bawię się telefonem (oczywiście pilnie obserwując sygnalizatory). W ciągu nocki łapnie mnie przeraźliwe zmęczenie przez jakąś godzinkę, ale da się z tego otrząsnąć.
A co wy myślicie o spaniu na rybach? Gdy jedziecie na rybki to śpicie czy czuwacie całą noc?
Ciekawi mnie wasza opinia na temat w/w sprawy. Może nie wędkuję aż tak długo, ale bardzo dziwi mnie owe zjawisko. Nie było żadnej nocki w tym roku, na której ktoś nie spał (w większości wszyscy spali). Gdy jadę na ryby, to jadę na ryby, a nie żeby spać. W związku z tym nie używam elektronicznych sygnalizatorów, lecz preferuje podwieszane bombki, czy to w nocy czy w dzień. Branie na takich sygnalizatorach jest o wiele bardziej rajcujące.
Rozwala mnie (a widziałem tego naprawdę wiele) gdy wędkarz ma mega branie, lecz zanim doleci do wędki i rozpozna co się dzieje to branie się kończy. Albo jak się budzi podbiega do wędek i patrzy się w nie jak szpak w p***ę bo nie wie co się dzieje ;P Ile razy pialiśmy z kumplem z takich akcji, po prostu boki zrywać ;)
Potrafię zrozumieć że ktoś jest zmęczony, ale w takim razie po co jechać na ryby? Tylko po to żeby budzić się 3 razy w nocy, gdy sygnalizator zaczyna pikać, a do tego jeszcze z****ć branie? Nie mówię, bo gapienie się w sygnalizatory potrafi zmęczyć, szczególnie gdy nic nie bierze, ale wtedy można wstać pochodzić itd. Zawsze sączę sobie browarka, gadam z kumplem, lub bawię się telefonem (oczywiście pilnie obserwując sygnalizatory). W ciągu nocki łapnie mnie przeraźliwe zmęczenie przez jakąś godzinkę, ale da się z tego otrząsnąć.
A co wy myślicie o spaniu na rybach? Gdy jedziecie na rybki to śpicie czy czuwacie całą noc?
Zależy kiedy na zawodach gruntowych spałem 4 godziny ale w tym czasie nie łowiłem bo miałem zawody spławikowe o godz 5 do 13 a o 15 kolejne 24 h więc :)
Cześć@Adrian Pojedź na trzy, cztery doby lub dłużej i nie śpij pilnie wpatrując się w bombki :-)Życzę powodzenia.Jeszcze nigdy nie zwaliłem brania jak spałem. To akurat zależy od zbudowania właściwego zestawu.JK
Pojedź na trzy, cztery doby lub dłużej i nie śpij pilnie wpatrując się w bombki :-) Życzę powodzenia.Jeszcze nigdy nie zwaliłem brania jak spałem. To akurat zależy od zbudowania właściwego zestawu.JK
Przyznaje że jeśli jedzie się na kilka dni to trzeba się trochę kimnąć czy to w dzień czy w nocy, ale typy o których mówię zjeżdżali się pod wieczór i około 10-11 w kime :P Oczywiście nie twierdze że śpiąc nie da się zerwać i zaciąć, lecz po prostu karpiarze o których mówię odpierdzielali takie teatrzyki, że z kumplem dosłownie płakaliśmy ze śmiechu. Najlepszy był jeden który 3 razy podbiegał do wędek (a brania były kapitalne), bo za każdym razem jak kładł się w namiocie to miał orkiestrę na sygnalizatorze :)
CześćNo ja też tak miałem na zawodach:-)Po holu karpia ( około trzeciej w nocy ) założyłem świeżą kulkę, zarzuciłem a że już świtało zrobiłem nam kawę. No ale po kawie doszliśmy do wniosku, że jeszcze z godzinkę się prześpimy. Tylko się umościłem w śpiworze wyjazd :-) Byłem tak zaspany, że chyba odruchowo podniosłem kij ale 14,600 kg na drugim końcu szybko mnie dobudziło.JK
Nie śpię na rybach. Po pierwsze dlatego że lubię łowić świadomie i wiedzieć co się dzieje. Po drugie rozpoczął się sezon polowań i trzeba widzieć i słyszeć skąd strzelają a skąd jadą terenówki tych co naganiają,żeby przeżyć.
Rozumiem, że jesteś młody kolego, czyli masz zdrowie. Też nigdy nie spałem w nocy ze 20 lat temu. A jak to Janusz napisał, jedź na kilkudniową wyprawę karpiową i nie zmruż oka. A jak jeszcze w "obozie rumuńskim", czyli z kilkoma kolegami spotkanie...
Rozumiem, że jesteś młody kolego, czyli masz zdrowie. Też nigdy nie spałem w nocy ze 20 lat temu. A jak to Janusz napisał, jedź na kilkudniową wyprawę karpiową i nie zmruż oka. A jak jeszcze w "obozie rumuńskim", czyli z kilkoma kolegami spotkanie...
Dokładnie tak- oczy spawacza i syndrom dnia poprzedniego niewykluczone......
ja powiem tak,kiedys mialem nie mila sutuacje w nocy,od tego czasu zawsze mam cos ciezkiego przy sobie czym mozna ostatecznie przypierd...napastnikowi:) a po drugie zawsze staram sie jechac z kompanem na nocke.a jesli juz kogos bierze spanie to sie zmieniamy jeden chrapie drugi czuwa i na zmiane,choc zawsze na nocki jade sobie posiedziec polowic a nie spac. i po trzecie jesli nie mam kompana staram sie zasiasc w takim miejscu gdzie sa juz jacys wedkarze,oczwyscie wczesniej nawiazuje dialog a pozniej mysle czy faktycznie warto sie rozpakowac obok kogos :)kto np jak to na nockach bywa i polacy lubia czyli jest pijany:) takie tam moje doswiadczenia :)
ja spałem może ze dwa razy takie drzemki po 20 minut, a tak to zazwyczaj nie śpię bo albo jestem sam i nie można albo pilnuje bo kompan wysiada i nie daje rady..
ja spałem może ze dwa razy takie drzemki po 20 minut, a tak to zazwyczaj nie śpię bo albo jestem sam i nie można albo pilnuje bo kompan wysiada i nie daje rady..
Takie krótkie odloty się zdarzają ale wiadomo że jak trafi się w tym czasie branie a się nie zatnie dostatecznie szybko to stracony wysiłek i noc wtedy ani przespana ani połowiona.:)
Oj nie raz zdarzyło się przyciąć komara , a po przebudzeniu okazało się że na końcu zestawu uczepiło się leszczysko :) Pomijając to że trzeba być czujnym i pilnować momentu brania, jak i wspomnianych wcześniej nie pożądanych gości , to łowiąc w rzece trzeba pilnować sprzetu jeszcze z jednego ważnego powodu, a mianowicie różne to rzeczy woda niesie, krzaki,gałęzie,zielska,itp. No a takie coś potrafi niezłego zamętu narobić jak się uczepi do żyłki :)
Ja zawsze wale 1l energola w przeciągu nocy i lepiej działa od kawy :) Kumpel (jeszcze nie łowi, ale zacznie od następnego sezonu) raz się trochę schlał wódą i spał na takim malutkim rozkładanym krześle. Finałem było wyrycie głową metrowego rowka i nawet się do końca nie obudził. Ale miałem taką polewkę że szok. Dobrze że był wystarczająco daleko od wody :)
Rozumiem, że jesteś młody kolego, czyli masz zdrowie. Też nigdy nie spałem w nocy ze 20 lat temu. A jak to Janusz napisał, jedź na kilkudniową wyprawę karpiową i nie zmruż oka. A jak jeszcze w "obozie rumuńskim", czyli z kilkoma kolegami spotkanie...
Moze tu nie chodzi o jakies imprezowe spotkania na rybach-Mam taka zasade jade na ryby nie na gorzale-ale jak sie siedzi 3 -5 nocek tez trzeba wypic po kielonku aby przemiana żolądek pracowaly należycie. Zależy w jakim okresie (miesiace-pora roku)spedzam te nocki i na co sie nastawiam : leszcz aby w nocy dorwac te wieksze 60+ musze poswiecic sie i pilnowac natomiast węgorz ,karp ,sandacz, sum, nawet 2-3 rano amur ( w miesiacach czerwiec lipiec i kawalek sierpnia) tez zbytnio nie siedze przy wedkach (maly dzwiek sygnalizatora lub kolowrotka-wolny bieg) stawia mnie na nogi A o tej porze roku to leze jak lord bo wiem ze na tą rybe którą chce zlowic moge sobie na to pozwolic. Nie mam na myśli spina bo to inne dziedzina polowu. Natomiast gdybym zawalil jakieś branie śpiąc to jest 0-1 dla rybki one też musza miec szanse?
Owszem na rybach nie powinno się spać,ale nie zawsze się tak da.Jadąc na kilka dni trochę trzeba oko potrenować.Staram się drzemać raczej w dzień,ale w nocy jak nie ma brań też się uśnie.Ale w większości przypadków jeżdżę z kumplami więc jak jest branie to kolega mi zatnie i wycholuję rybę ewentualnie obudzi mnie i ja to zrobię. Kuzyn karpiarz przywiązuje wędki do podpórek i śpi przy wędkach.
Owszem na rybach nie powinno się spać,ale nie zawsze się tak da.Jadąc na kilka dni trochę trzeba oko potrenować.Staram się drzemać raczej w dzień,ale w nocy jak nie ma brań też się uśnie.Ale w większości przypadków jężdżę z kumplami więc jak jest branie to kolega mi zatnie i wycholuję rybę ewentualnie obudzi mnie i ja to zrobię. Kuzyn karpiarz przywiązuje wędki do podpórek i śpi przy wędkach.
Do tego cały czas dążę może niezbyt zrozumiale. Wiadomo że jak ktoś spędza nad wodą kilka dni to musi się przespać. Nawiązując jednak do kuzyna to albo się śpi albo łowi.:) Czyli łowię 16 godzin a przez 8 godzin snu nie łowię.
Owszem na rybach nie powinno się spać,ale nie zawsze się tak da.Jadąc na kilka dni trochę trzeba oko potrenować.Staram się drzemać raczej w dzień,ale w nocy jak nie ma brań też się uśnie.Ale w większości przypadków jężdżę z kumplami więc jak jest branie to kolega mi zatnie i wycholuję rybę ewentualnie obudzi mnie i ja to zrobię. Kuzyn karpiarz przywiązuje wędki do podpórek i śpi przy wędkach.
Do tego cały czas dążę może niezbyt zrozumiale. Wiadomo że jak ktoś spędza nad wodą kilka dni to musi się przespać. Nawiązując jednak do kuzyna to albo się śpi albo łowi.:) Czyli łowię 16 godzin a przez 8 godzin snu nie łowię.
Jeżeli jest się nad wodą 2-3 nocki to nie ma mocnych. Jeśli jest to wypad tylko na jedną nockę zazwyczaj nie śpię. Jednak gdy mnie bardzo łamie to też się nie męczę i z godzinkę się przekimam.W końcu na drugi dzień prowadzę auto i czeka mnie kilkadziesiąt kilometrów za kółkiem(a wtedy to dopiero spać się chce)
Z spaniem na nockach jest u mnie róznie kidys jak jezdzilem z ekipą kumpl i ikolezanek to po wypicu odpowiedniej ilosci alko spalem naj zabity ale sprzęt złozony więc i z łowienia nie wiele bo rano cieżko bylo wstac i tej 5 i wyniki bylywiadomo pozniej to zmienilem i nawet jak był alkochol to siedzialem twardo calą noc -wyniki podobne ale wieksza radość z czasu spedzonego na rybach.
Od kilku lat jezdze sam i w zależności od miejsca jakie zajmuje jesli jesli jest to zadupie do ktorego musze doplynąc i wiem ze nikt mnie tam nie zaskoczy to spokojnie mogę kimać ale będąc czujnym . Natomiast jesli jest to nocka nad rzeką na zadupiu to okolo 1 zwijam sprzęt do auta i okolo 4 pobudka zeby przejść ze spinem w ręku najciekawsze miejsca tak do 12 :).
Gdy czasami jadę z kumplem to on śpi od 23 a ja pilnuje sprzętu lub na odwrót ale nigdy nie zostawiam rozłozonych kijów bo wiekszość naszych to podgatunek i ukradną wszystko co jest wiecej warte niz pusta puszka po "siuśkach"
Jestem jeszcze bardzo młody (21 lat), ale to już nie to samo, co kilka lat wstecz, kiedy to nie mogłem pojąć, jak można pojechać na ryby na nockę i spać. Siedziałem przy wędkach całe noce, a później i w ciągu dnia. Dziś już nie ma szans na takie maratony. Nawet, jak na rybach spędzam tylko jedną noc, to i tak idę w kimę chociaż na 2 godz. (czerwiec-lipiec, w późniejszych miesiącach śpię trochę dłużej). Czy jestem z kimś, czy sam, to najczęściej idę spać do auta, chyba, że samochód nie jest przy stanowisku, to wtedy śpię przy wędkach. Ryby swoją drogą, ale sen też jest nam potrzebny i jest to nieodzowna część (ogromna) naszego życia... :) Jeśli ktoś może przesiedzieć całą noc bez snu i później normalnie funkcjonować za dnia, to jak dla mnie, jest wielkim szczęściarzem... :)
Dokładnie tak samo myślę i tyle samo mam lat. Z kumplem robimy w roku ok 30-40 nocek i to tylko i wyłącznie na trupka/żywca - czasami brań mamy 5 a czasami w ogóle więc jaki sens jest siedzieć i gapić się w wodę ? Oczywiście spać idziemy najczęściej późno i rano wstajemy dość szybko, tylko myślę że nie ma sensu siedzieć i czekać na branie przy takiej ilośći nocek w roku. Co innego gdy czasami wyskoczy się na leszcze czy płocie w nocy - wtedy nie ma sensu spanie, gdyż brania są praktycznie całą noc...
Imatyta naprawdę zazdroszczę ci że wiesz już rano że będziesz zmeczony i nie ma sensu jechać na nockę! ,,Potrafię zrozumieć że ktoś jest zmęczony, ale w takim razie po co jechać na ryby?"", ja wiedzę o tym że zmęczenie nie pozwala mi wpatrywać się w wędki nabywam dopiero w nocy podczas zasiadki. I do tego ja ryby traktuje jako forme wypoczynku i chetnie ruszam nad wode nawet jeżeli jestem zmęczony.
Ja na nocki jeżdżę łapać ryby ale zdaża sie że dopada mnie zmęczenie w środku nocy i mimo wielu tricków czasem przysypiam.
,,Zawsze sączę sobie browarka, gadam z kumplem, lub bawię się telefonem (oczywiście pilnie obserwując sygnalizatory)""
Jesteś fenomenem, połączenie browarka z wpatrywaniem sie w bombkę w warunkach prawie zerowej widoczności przez kilka godzin gwarantuje wręcz zamkniecie powiek.
Wy z kumplem dobrze sie bawicie jak ktoś spie..... branie, rozumiem że wam dzieki czujności zacięcia udają się w 100%.
W moim przypadku 90% wypadów to nocki. Jeżdżę ze znajomymi i czasami jest tak że jeden z nas może iść spać, ale zdaża się również że usypiamy na fotelach. Kiedyś zasnąłem mówiąc, trochę tym zaskoczyłem kolegę który słuchał mojego wywodu a tu nagle cisza....
Jechać na nocke i nie używać sygnalizatora ,to dla mnie niewykonalne . Bo nawet jak sie nie śpi ,to trzeba iść zrobić se kawe iść sie wylać ,nogi rozprostować ,a dwa człowiek musi być wpatrywaniem tak wymęczony rano ,jak koń po westernie. Do tego sygnalizator pokaże ,te bardzo delikatne ruchy żyłką ,gdzie pewnie na bombce w nocy nie idzie tego zauważyć -to raz .
dwa -- Pomijając wyjazdy kilkudniowe -bo spanie to oczywista oczywistość - to wyjazdy na jedną nocke ,też są uzależnione na co łowisz . Karpiarze rzadko jeżdżą na jedną nockę ,ale zestawy samozacinające ,lub ogólna budowa zestawu -pozwala na poślizg i mały odjazd .
Ja jeżdżąc na nocki ,przede wszystkim nastawiam sie na sandacza ,węgorza i mojego upragnionego suma . Budowa zestawu i brania wręcz nakazują czekanie na spokojny odjazd .
Natomiast wyjazd na nocnego leszcza ,dubla -to siedzenie przy wędkach ,bo jak podejdzie stado to do rana jest co robić.
Przeważnie jak sie jedzie to albo sie przegada nockę ,albo jak sie nic nie dzieje ,to sie pogada do późnego wieczora i oko sie przymruży -jednak ja spanie na rybach nazywam -spaniem z jednym zamkniętym okiem =bo praktycznie wszystko stawia na nogi .Chyba że sie jest już dłużej i po jakiejś dawce alkoholu ,to wtedy jest głęboki sen. Czasami jak sie nic nie dzieje -lepiej w nocy te 3 h przymrużyć oko,żeby nad ranem być monter .Nad ranem zaczyna najwięcej sie dziać.
Cześć@Adrian Pojedź na trzy, cztery doby lub dłużej i nie śpij pilnie wpatrując się w bombki :-)Życzę powodzenia.Jeszcze nigdy nie zwaliłem brania jak spałem. To akurat zależy od zbudowania właściwego zestawu.JK
Krótko - mądrze - z doświadczenia wzięte.
Fizjologii nie przeskoczysz, więc jednyna metoda to uzyć móżgu i dostosować zestaw , stanowisko etc. do tej fizjologii
Dodam jeszce : Jako zawodowy kierowca, zyczę wszystkim tym, którzy po trzydziestu ( lub więcej ) godzinach bez snu , wsiadają w samochód, by wrócić do domu i jada w takim stanie powiedzmy 100 km , by naprawdę droga była praktycznie pusta, zadnych ewentualnych skrzyżowań gdzie trzeba uzyć mózgu i żadnych nietypowych sytuacji. Bardzo szczerze życzę :-) i z własnego doświadczenia. Dobrze, ze inny kierowca na takim skrzyżowaniu był wyspany i miał refleks :-( Po tym zdarzeniu już bez kilku godzin snu za kółku nie wsiądę .
Panowie mam wrażenie że nie wszyscy zrozumieli autora. Wydaje mi się ze chodzi tu o to aby nie spać kiedy wędki są zarzucone. Bo wtedy ani śpimy ani łowimy. Przecież można pojechać na ryby, łowić do 24 po czym spakować kije i 4-5 godzin przespać się w namiocie.
Tak można jesli jedziesz na noc. :-) Nie da się , jesli jedziesz na trzy-cztery dni. Zegar biologiczny Cię wykończy. Poza tym... jest róznica pomiedzy zasiadką na leszcza i zasiadką na karpia. O pozostawieniu wedek bez tzw "nadzoru" był tu watek. I uwazam, ze jeśli drzemię przy wedkach, a nie - powiedzmy - w domku 200 m od brzegu, to nie ma problemu ( choc pewnie etycy-teoretycy powiedza swoje :D )
Panowie mam wrażenie że nie wszyscy zrozumieli autora. Wydaje mi się ze chodzi tu o to aby nie spać kiedy wędki są zarzucone. Bo wtedy ani śpimy ani łowimy. Przecież można pojechać na ryby, łowić do 24 po czym spakować kije i 4-5 godzin przespać się w namiocie.
Raczej wszyscy zrozumieli autora i dali koledze który ma małe doświadczenie w zasiadkach i łowieniu pełen wyraz prawy .Podoba mi sie problem jaki poruszył kolega wyżej - że po tak męczącej nocce - chce zauważyć że kolega używa bombek ,a nie sygnalizatorów - jeśli rano wsiada do auta i wraca z ryb jest niczym innym jak jeżdżącą bombą.
Wiem że kolega chce być w pełni rasowym wedkarzem i wyraz temu że siedzi przy bobkach bez spania daje poczucie spełnienia .Jednak nie o to chodzi .Jestem przekonany że z czasem będą i sygnalizatory i inne zestawy na nockach i będzie z czasem czas na drzemkę .
W lato są dni że człowiek jest monter ,ryba w nocy szaleje i człowiek nie prześpi ani minuty --zdarza sie ...ale dla kogoś kto więcej łowi w nocy niż w dzień ,to spanie w niczym nie przeszkadza w normalnym łowieniu ....Człowiek automatycznie przy dzwięku sygnalizatora wstaje i zacina ,niczym lunatyk.
A ja powiem tak,lapcie jak chcecie,spijcie nie spijcie,patrzcie w bombki zawieszone przy kiju oświetlone zniczem jak latach 90-siatych,uzywajcie mega wypasionych sygnalizatorów,nie wiem zbierajcie przy tym wszystkim grzyby i kochajcie się z partnerkami.Robcie jak tylko wam wygodnie,najwazniejsze żeby brania były i żeby każdy z nas umial je wykorzystać....Glupi temat:(...przepraszam
A ja powiem tak,lapcie jak chcecie,spijcie nie spijcie,patrzcie w bombki zawieszone przy kiju oświetlone zniczem jak latach 90-siatych,uzywajcie mega wypasionych sygnalizatorów,nie wiem zbierajcie przy tym wszystkim grzyby i kochajcie się z partnerkami.Robcie jak tylko wam wygodnie,najwazniejsze żeby brania były i żeby każdy z nas umial je wykorzystać....Glupi temat:(...przepraszam
amen Daro..... Jednego tylko nie moge jeszcze rozszyfrować ,dlaczego w tej głupocie biore udział ....musze ustawić inną stronkę startową ,może lepiej będzie wiadomości przed spaniem na interi poczytać .
Ja najczęściej jeżdżę z bratem na ryby. Co do nocnego łowienia to siedzimy we 2 dopóki mamy siły. Potem jeden idzie spać, drugi pilnuje wędek i ogniska. Robimy sobie zmiany co 1h-1.5h. Chyba, że ktoś nie jest śpiący. Na feedery zakładam sygnalizator czyli dzwonek ze świetlikiem. Wielokrotnie było tak, że spałem, usłyszałem dźwięk dzwonka i w mgnieniu oka byłem przy wędce. I udało się zaciąć rybę. Nie rozumiem trochę nie których kolegów po fachu, którzy śmieją się z tych co śpią w nocy. Kurcze to ich sprawa. Już wolę widok śpiącego wędkarza niż chodzącego najeb.... Chociaż nie będę ukrywał, że jak jadę na taki dłuższy wypad to wypije jakieś piwo. Poza tym już nie raz tak bywało, że jak łowili koło mnie w porządku wędkarze to pilnowaliśmy w nocy nawzajem swoich wędek i stanowisk. Jak trzeba było to jeden drugiemu pomagał. Wszystko zależy od kultury wędkarzy jaką sobą reprezentują nad wodą.
no wlasnie, wszystko zalezy od kultury wedkarza. Nie jednokrotnie zdarzało mi sie ze, gdy owej nocy nie było bran i poszlismy spac (bo sam nie jezdze nigdy), z samego rana znalezli sie smiałkowie grzebiący mi w siatce sprawdzajac ile mam ryb. Przeważnie wychodziłem z namiotu chyba ze miałem pusto w siatce to sobie darowałem. Denerwuje mnie zachowanie takich wedkarzy, wiec jezeli nie ma bran a naprawde chce mi sie spac to zwijam calkowicie sprzet. Ewentualnie rokladam go na nowo przed świtem.
Ty napisałeś o grzebaniu w siatce przez innych wędkarzy. Ja wielokrotnie słyszałem o takich akcjach, że wędkarze zwijali wędki na noc i czekali do świtu. Wstają a tu zonk, ktoś rozstawił wędki na ich stanowiskach, bo jak to mówili: "Nie łowiłeś, więc stanowisko wolne". Dobre co? Oprócz grzebania w siatce śmieszą mnie sytuacje gdy jest wielu wędkarzy w jednym miejscu. Jeden ma ciągle brania, wyciąga ryby a wszyscy wokół siedzą bez skubnięcia. Zaraz są wycieczki do takiego gościa (nie raz zdarzyło się do mnie również) i zerkanie do wiaderka jaką ma zanętę, na co łowi, jak wyglądają zestawy. Albo tam gdzie jeżdżę na Wisłę jest kilka główek. Raz doszło do sytuacji, że siedzieliśmy na jednej z nich a z kolejnej w nocy puszcza ktoś sygnały latarką. Nie wiedzieliśmy o co kaman, więc odpowiedzieliśmy. Za kilka minut przychodzi gościu i pyta się czy mamy trochę robaków do sprzedania. Polak potrafi.
Również naie rozumie takiej sytuacji gdy np. ktoś jedzie sobie na jedna noc połowić na spławik czy grunt i idzie spać, to jaki sens jest jechać na noc na ryby, co innego oczywiście jeśli ktos przyjechał na kilka dni na karpia( zestawy samozacinające, centralka itd. ).
Również naie rozumie takiej sytuacji gdy np. ktoś jedzie sobie na jedna noc połowić na spławik czy grunt i idzie spać, to jaki sens jest jechać na noc na ryby, co innego oczywiście jeśli ktos przyjechał na kilka dni na karpia( zestawy samozacinające, centralka itd. ).
Kolego,
Nie gniewaj się ale co tu jest do rozumienia? Co tak naprawde przeszkadza ci w tym przeszkadza. Ja uwielbiam wypady nad wodę. Jadę w południe lub wieczorem a powrót zazwyczaj wieczorem nastepnego dnia (chyba że zero brań). Można posiedziec dajmy na to do północy, jak nie ma brań to w kimkę do 4 i od nowa. Jeżeli nie chcesz to nie jeździj na ,,nocki"". Ja nie widze nic niestosownego w spaniu w nocy. Tym bardziej że nie dyskutujemy o sytuacjach gdzie ktos jedzie nad wodę wieczorem, kładzie sie spać do samochodu a łapać zaczyna dopiero rano, a o sytuacjach gdzie będąc zmeczonym lub z powodu braku brań ktoś przespi sie kilka godzin.
Również naie rozumie takiej sytuacji gdy np. ktoś jedzie sobie na jedna noc połowić na spławik czy grunt i idzie spać, to jaki sens jest jechać na noc na ryby, co innego oczywiście jeśli ktos przyjechał na kilka dni na karpia( zestawy samozacinające, centralka itd. ).
Kolego,
Nie gniewaj się ale co tu jest do rozumienia? Co tak naprawde przeszkadza ci w tym przeszkadza. Ja uwielbiam wypady nad wodę. Jadę w południe lub wieczorem a powrót zazwyczaj wieczorem nastepnego dnia (chyba że zero brań). Można posiedziec dajmy na to do północy, jak nie ma brań to w kimkę do 4 i od nowa. Jeżeli nie chcesz to nie jeździj na ,,nocki"". Ja nie widze nic niestosownego w spaniu w nocy. Tym bardziej że nie dyskutujemy o sytuacjach gdzie ktos jedzie nad wodę wieczorem, kładzie sie spać do samochodu a łapać zaczyna dopiero rano, a o sytuacjach gdzie będąc zmeczonym lub z powodu braku brań ktoś przespi sie kilka godzin.
Ja sie nie gniewam :-) i nic mi nie przeszkadza ale kompletnie tego nie rozumie jak ktos jedzie na ryby i idzie spac i to najczesciej jak widze zaraz po zmierzchu, ja jak jade na tego typu wedkowsnie lowie całą noc i nie ma tlumaczenia ze nie bierze bo wiem ze swojego doświadczenia ze w każdej chwili moze zaczac brać :-)
Nie wszyscy jadac na nocke mogą sobie pozwolić siedziec 2-3 dni a rano trzeba bezpiecznie wrócic autkiem chwila komara wskazana a jak ktos wspomniał dobrze mięc kompana
mam takich znajomych którzy jada tylko chlac rano sprzątają burdel i do zony
pozatym ja jadąc na rzekę używam na feederki dzwonki i fosforki i to nie pozwala mi zasnąć a tak wogole ta cisza ten spokoj zdala od zgiełku miasta ludzi pracy tematy poruszane z kolegą przy dopalaczu w herbatce sama satysfakcja
Nie wszyscy jadac na nocke mogą sobie pozwolić siedziec 2-3 dni a rano trzeba bezpiecznie wrócic autkiem chwila komara wskazana a jak ktos wspomniał dobrze mięc kompana
Ja wszystko rozumie tylko bardzo często widzę jak wędkarze śpią całą noc,jeśli ktoś się prześpi godzinkę czy dwie to wszystko jest ok :)
Witam,praktycznie jezdze na same nocki,ta cisza itp.kocham to..no i ryby jakby większe hehe..Za czasów szkoły nie przespałem w nocy na rybach ani minuty,jak czulem się o 10 rano każdy raczej wie.Teraz majac zone,3-tniego syna,nie wspomninajac,ze za miesiąc kolejny mój klon się pojawi to sposób wedkowania w nocy tez się zmienil....Jak już mogę pojechać na upragniona nocke,to sen na rybach to podstawa....Niestety już nie mogę przesypiać całej niedzieli jak kiedyś,ale ryby dalej kocham lowic...Sprawe zalatwiaja systemy samozacinajace jeśli chodzi o białoryb,jesli chodzi o nocnych drapieznikow którym chyba najwięcej czasu poswiecam ,to sprawa jest prosta,jest branie,jest dźwięk i tyle.....W moim przypadku to troszkę oszukane spanie,bo budzi mnie nawet rosówka wychodzaca z ziemi,ale co tam na rybach byłem,albo cos zlowilem albo nie,akumulatory pozytywnie naladowane i niedziela z rodzina zaliczona....Czlowiek troszkę slaby,ale co tam brania były,ryby tez no i snu tez nie zabrakło......Spanie na rybach to sprawa indywidualna,zalezna od bardzo wielu rzeczy...Pozdrawiam nocnych wędkarzy,zarowno tych co spac na rybach mogą,tych co nie mogą i tych co spac nie umia ale musza:-)
Przeszkadza to teoretycznie przepisom zabraniającym zostawiania wedek bez nadzoru. Pomijam karpiarzy, ale po setkach nocy spędzonych nad wodą mogę stwierdzić jedno. Po północy brania sa sporadyczne. Spokojnie można zwinąc sprzęt i przespać się tak by wstać w okolicach świtu. Prawdopodobienstwo, ze straci sie wór ryb jest znikome.
Jeśli łowie na drgającą szczytówkę to nigdy nie śpię, bo tutaj często liczy się refleks i szybka reakcja. Jeśli zaś jadę na karpie i łowie na zestawy samo zacinające zazwyczaj staram się chociaż kilka godzin przespać. Nigdy za to po całkiem nieprzespanej nocy nie prowadzę auta, to skrajna nieodpowiedzialność coś jak jazda po alkoholu.
Jak już wyżej ludzie pisali nie ma mocnego żeby na kilkudniowej wyprawie ktoś nie poszedł spać. Nawet jeśli pierwszą noc nie zaśnie na drugiej zaśnie głębokim snem co jest jeszcze gorsze, choćby ze względów bezpieczeństwa. A bezpieczeństwo na rybach to jeszcze inna sprawa i często nawet ktoś kto nie śpi nawet minuty i tak może stracić sprzęt a może i coś więcej.
Przeszkadza to teoretycznie przepisom zabraniającym zostawiania wedek bez nadzoru. Pomijam karpiarzy, ale po setkach nocy spędzonych nad wodą mogę stwierdzić jedno. Po północy brania sa sporadyczne. Spokojnie można zwinąc sprzęt i przespać się tak by wstać w okolicach świtu. Prawdopodobienstwo, ze straci sie wór ryb jest znikome.
wiyam,czemu brania są sporadyczne miałem takie nocki ze po godz 12 miałem najlepsze brania a przy swicie nic dopiero 6,rano zaczęło zerowac
Ja podobnie jak kolega Daro22 nie mogę sobie pozwolić po powrocie z ryb na odespanie czasu, bo i tak żona marudzi że siedzę w wolne dni nad wodą i jakbym jeszcze spał po powrocie byłby dopiero lament (zazwyczaj łowię tylko w weekendy), dlatego staram się na nockach troszkę przespać. Z drugiej strony po całym tygodniu ciężkiej pracy ciężko mi jest nie zmrużyć oka :)Jak łowię w nocy to przede wszystkim zestawy karpiowe samozacinające, do tego sygnalizatory itd, więc nie ma problemu z przespaniem brań. A jak byłem młodszy to oczywiście nie było mowy o spaniu w nocy . Teraz trzeba kalkulować.
W moim wędkarskim szale nocka jest dla mnie nr 1! Nie ma nic lepszego gdy kije moczą się,drewno z ogromnym zapasem przygotowane na całą noc,niesamowicie wygodny fotel,zimny browarek,duze ziarno słonecznika i dobre cigaretki... Do tego w scenerii zachód słońca. Dla mnie może nie byc brań całą wyprawę.. Co do spania to zawsze jestem zdania aby ktoś był na czatach,choć ostatnio pozwoliłem pospać kolegom,ale sam usnełem na pół godz. Zresztą mam tak wysoką adrenalinę gdy szykuje się nocka,że ja zawsze na czatach jestem,bo po poprostu nie chcę mi się spać. Osobiście nigdy nie jadę sam. Raz,że raźniej,z poczuciem bezpieczeństwa,a dwa,że będąc nawet największym twardzielem cyk jest zawsze!(kiedyś wytrzymałem 10min po zachodzie słońca!?!?) Aby do maja ;)
Popieram zdanie kolegi, że po 24 zdarzały się brania. Wielokrotnie bywało tak, że po północy atakował sum albo leszcz, w zależności jaka przynęta była założona. Tak samo jak wielu wędkarzy uważa, że przy pełni księżyca ryba nie żeruje. Obalę ten mit. Przy pełni księżyca miałem więcej brań przez całą noc niż za dnia.
Ciekawi mnie wasza opinia na temat w/w sprawy. Może nie wędkuję aż tak długo, ale bardzo dziwi mnie owe zjawisko. Nie było żadnej nocki w tym roku, na której ktoś nie spał (w większości wszyscy spali). Gdy jadę na ryby, to jadę na ryby, a nie żeby spać. W związku z tym nie używam elektronicznych sygnalizatorów, lecz preferuje podwieszane bombki, czy to w nocy czy w dzień. Branie na takich sygnalizatorach jest o wiele bardziej rajcujące.
Rozwala mnie (a widziałem tego naprawdę wiele) gdy wędkarz ma mega branie, lecz zanim doleci do wędki i rozpozna co się dzieje to branie się kończy. Albo jak się budzi podbiega do wędek i patrzy się w nie jak szpak w p***ę bo nie wie co się dzieje ;P Ile razy pialiśmy z kumplem z takich akcji, po prostu boki zrywać ;)
Potrafię zrozumieć że ktoś jest zmęczony, ale w takim razie po co jechać na ryby? Tylko po to żeby budzić się 3 razy w nocy, gdy sygnalizator zaczyna pikać, a do tego jeszcze z****ć branie? Nie mówię, bo gapienie się w sygnalizatory potrafi zmęczyć, szczególnie gdy nic nie bierze, ale wtedy można wstać pochodzić itd. Zawsze sączę sobie browarka, gadam z kumplem, lub bawię się telefonem (oczywiście pilnie obserwując sygnalizatory). W ciągu nocki łapnie mnie przeraźliwe zmęczenie przez jakąś godzinkę, ale da się z tego otrząsnąć.
A co wy myślicie o spaniu na rybach? Gdy jedziecie na rybki to śpicie czy czuwacie całą noc?
Ciekawi mnie wasza opinia na temat w/w sprawy. Może nie wędkuję aż tak długo, ale bardzo dziwi mnie owe zjawisko. Nie było żadnej nocki w tym roku, na której ktoś nie spał (w większości wszyscy spali). Gdy jadę na ryby, to jadę na ryby, a nie żeby spać. W związku z tym nie używam elektronicznych sygnalizatorów, lecz preferuje podwieszane bombki, czy to w nocy czy w dzień. Branie na takich sygnalizatorach jest o wiele bardziej rajcujące.
Rozwala mnie (a widziałem tego naprawdę wiele) gdy wędkarz ma mega branie, lecz zanim doleci do wędki i rozpozna co się dzieje to branie się kończy. Albo jak się budzi podbiega do wędek i patrzy się w nie jak szpak w p***ę bo nie wie co się dzieje ;P Ile razy pialiśmy z kumplem z takich akcji, po prostu boki zrywać ;)
Potrafię zrozumieć że ktoś jest zmęczony, ale w takim razie po co jechać na ryby? Tylko po to żeby budzić się 3 razy w nocy, gdy sygnalizator zaczyna pikać, a do tego jeszcze z****ć branie? Nie mówię, bo gapienie się w sygnalizatory potrafi zmęczyć, szczególnie gdy nic nie bierze, ale wtedy można wstać pochodzić itd. Zawsze sączę sobie browarka, gadam z kumplem, lub bawię się telefonem (oczywiście pilnie obserwując sygnalizatory). W ciągu nocki łapnie mnie przeraźliwe zmęczenie przez jakąś godzinkę, ale da się z tego otrząsnąć.
A co wy myślicie o spaniu na rybach? Gdy jedziecie na rybki to śpicie czy czuwacie całą noc?
Zależy kiedy na zawodach gruntowych spałem 4 godziny ale w tym czasie nie łowiłem bo miałem zawody spławikowe o godz 5 do 13 a o 15 kolejne 24 h więc :)
heh ja nie spie z jednego powodu, ktoś musi sprzętu pilnować. Aczkolwiek ostatnio mi się zdrzemło ale to byłem ze znajomym
Cześć@Adrian
Pojedź na trzy, cztery doby lub dłużej i nie śpij pilnie wpatrując się w bombki :-)Życzę powodzenia.Jeszcze nigdy nie zwaliłem brania jak spałem. To akurat zależy od zbudowania właściwego zestawu.JK
Cześć
@Adrian
Pojedź na trzy, cztery doby lub dłużej i nie śpij pilnie wpatrując się w bombki :-)
Życzę powodzenia.Jeszcze nigdy nie zwaliłem brania jak spałem. To akurat zależy od zbudowania właściwego zestawu.JK
Przyznaje że jeśli jedzie się na kilka dni to trzeba się trochę kimnąć czy to w dzień czy w nocy, ale typy o których mówię zjeżdżali się pod wieczór i około 10-11 w kime :P Oczywiście nie twierdze że śpiąc nie da się zerwać i zaciąć, lecz po prostu karpiarze o których mówię odpierdzielali takie teatrzyki, że z kumplem dosłownie płakaliśmy ze śmiechu. Najlepszy był jeden który 3 razy podbiegał do wędek (a brania były kapitalne), bo za każdym razem jak kładł się w namiocie to miał orkiestrę na sygnalizatorze :)
CześćNo ja też tak miałem na zawodach:-)Po holu karpia ( około trzeciej w nocy ) założyłem świeżą kulkę, zarzuciłem a że już świtało zrobiłem nam kawę. No ale po kawie doszliśmy do wniosku, że jeszcze z godzinkę się prześpimy. Tylko się umościłem w śpiworze wyjazd :-) Byłem tak zaspany, że chyba odruchowo podniosłem kij ale 14,600 kg na drugim końcu szybko mnie dobudziło.JK
Nie śpię na rybach.
Po pierwsze dlatego że lubię łowić świadomie i wiedzieć co się dzieje.
Po drugie rozpoczął się sezon polowań i trzeba widzieć i słyszeć skąd strzelają a skąd jadą terenówki tych co naganiają,żeby przeżyć.
Rozumiem, że jesteś młody kolego, czyli masz zdrowie. Też nigdy nie spałem w nocy ze 20 lat temu. A jak to Janusz napisał, jedź na kilkudniową wyprawę karpiową i nie zmruż oka. A jak jeszcze w "obozie rumuńskim", czyli z kilkoma kolegami spotkanie...
Rozumiem, że jesteś młody kolego, czyli masz zdrowie. Też nigdy nie spałem w nocy ze 20 lat temu. A jak to Janusz napisał, jedź na kilkudniową wyprawę karpiową i nie zmruż oka. A jak jeszcze w "obozie rumuńskim", czyli z kilkoma kolegami spotkanie...
Dokładnie tak- oczy spawacza i syndrom dnia poprzedniego niewykluczone......
ja powiem tak,kiedys mialem nie mila sutuacje w nocy,od tego czasu zawsze mam cos ciezkiego przy sobie czym mozna ostatecznie przypierd...napastnikowi:)
a po drugie zawsze staram sie jechac z kompanem na nocke.a jesli juz kogos bierze spanie to sie zmieniamy jeden chrapie drugi czuwa i na zmiane,choc zawsze na nocki jade sobie posiedziec polowic a nie spac.
i po trzecie jesli nie mam kompana staram sie zasiasc w takim miejscu gdzie sa juz jacys wedkarze,oczwyscie wczesniej nawiazuje dialog a pozniej mysle czy faktycznie warto sie rozpakowac obok kogos :)kto np jak to na nockach bywa i polacy lubia czyli jest pijany:)
takie tam moje doswiadczenia :)
ja spałem może ze dwa razy takie drzemki po 20 minut, a tak to zazwyczaj nie śpię bo albo jestem sam i nie można albo pilnuje bo kompan wysiada i nie daje rady..
ja spałem może ze dwa razy takie drzemki po 20 minut, a tak to zazwyczaj nie śpię bo albo jestem sam i nie można albo pilnuje bo kompan wysiada i nie daje rady..
Takie krótkie odloty się zdarzają ale wiadomo że jak trafi się w tym czasie branie a się nie zatnie dostatecznie szybko to stracony wysiłek i noc wtedy ani przespana ani połowiona.:)
Oj nie raz zdarzyło się przyciąć komara , a po przebudzeniu okazało się że na końcu zestawu uczepiło się leszczysko :)
Pomijając to że trzeba być czujnym i pilnować momentu brania, jak i wspomnianych wcześniej nie pożądanych gości , to łowiąc w rzece trzeba pilnować sprzetu jeszcze z jednego ważnego powodu, a mianowicie różne to rzeczy woda niesie, krzaki,gałęzie,zielska,itp. No a takie coś potrafi niezłego zamętu narobić jak się uczepi do żyłki :)
Ja zawsze wale 1l energola w przeciągu nocy i lepiej działa od kawy :) Kumpel (jeszcze nie łowi, ale zacznie od następnego sezonu) raz się trochę schlał wódą i spał na takim malutkim rozkładanym krześle. Finałem było wyrycie głową metrowego rowka i nawet się do końca nie obudził. Ale miałem taką polewkę że szok. Dobrze że był wystarczająco daleko od wody :)
Rozumiem, że jesteś młody kolego, czyli masz zdrowie. Też nigdy nie spałem w nocy ze 20 lat temu. A jak to Janusz napisał, jedź na kilkudniową wyprawę karpiową i nie zmruż oka. A jak jeszcze w "obozie rumuńskim", czyli z kilkoma kolegami spotkanie...
Moze tu nie chodzi o jakies imprezowe spotkania na rybach-Mam taka zasade jade na ryby nie na gorzale-ale jak sie siedzi 3 -5 nocek tez trzeba wypic po kielonku aby przemiana żolądek pracowaly należycie. Zależy w jakim okresie (miesiace-pora roku)spedzam te nocki i na co sie nastawiam : leszcz aby w nocy dorwac te wieksze 60+ musze poswiecic sie i pilnowac natomiast węgorz ,karp ,sandacz, sum, nawet 2-3 rano amur ( w miesiacach czerwiec lipiec i kawalek sierpnia) tez zbytnio nie siedze przy wedkach (maly dzwiek sygnalizatora lub kolowrotka-wolny bieg) stawia mnie na nogi A o tej porze roku to leze jak lord bo wiem ze na tą rybe którą chce zlowic moge sobie na to pozwolic.
Nie mam na myśli spina bo to inne dziedzina polowu.
Natomiast gdybym zawalil jakieś branie śpiąc to jest 0-1 dla rybki one też musza miec szanse?
Owszem na rybach nie powinno się spać,ale nie zawsze się tak da.Jadąc na kilka dni trochę trzeba oko potrenować.Staram się drzemać raczej w dzień,ale w nocy jak nie ma brań też się uśnie.Ale w większości przypadków jeżdżę z kumplami więc jak jest branie to kolega mi zatnie i wycholuję rybę ewentualnie obudzi mnie i ja to zrobię.
Kuzyn karpiarz przywiązuje wędki do podpórek i śpi przy wędkach.
Owszem na rybach nie powinno się spać,ale nie zawsze się tak da.Jadąc na kilka dni trochę trzeba oko potrenować.Staram się drzemać raczej w dzień,ale w nocy jak nie ma brań też się uśnie.Ale w większości przypadków jężdżę z kumplami więc jak jest branie to kolega mi zatnie i wycholuję rybę ewentualnie obudzi mnie i ja to zrobię.
Kuzyn karpiarz przywiązuje wędki do podpórek i śpi przy wędkach.
Do tego cały czas dążę może niezbyt zrozumiale.
Wiadomo że jak ktoś spędza nad wodą kilka dni to musi się przespać.
Nawiązując jednak do kuzyna to albo się śpi albo łowi.:)
Czyli łowię 16 godzin a przez 8 godzin snu nie łowię.
Owszem na rybach nie powinno się spać,ale nie zawsze się tak da.Jadąc na kilka dni trochę trzeba oko potrenować.Staram się drzemać raczej w dzień,ale w nocy jak nie ma brań też się uśnie.Ale w większości przypadków jężdżę z kumplami więc jak jest branie to kolega mi zatnie i wycholuję rybę ewentualnie obudzi mnie i ja to zrobię.
Kuzyn karpiarz przywiązuje wędki do podpórek i śpi przy wędkach.
Do tego cały czas dążę może niezbyt zrozumiale.
Wiadomo że jak ktoś spędza nad wodą kilka dni to musi się przespać.
Nawiązując jednak do kuzyna to albo się śpi albo łowi.:)
Czyli łowię 16 godzin a przez 8 godzin snu nie łowię.
Jak zwał tak zwał.
Witam, Mój kolega był na Odrze i poszedł spać do auta, jak się obudził to nie miał wędek. Pozdrawiam wszystkich śpiących na rybach.
Jeżeli jest się nad wodą 2-3 nocki to nie ma mocnych. Jeśli jest to wypad tylko na jedną nockę zazwyczaj nie śpię. Jednak gdy mnie bardzo łamie to też się nie męczę i z godzinkę się przekimam.W końcu na drugi dzień prowadzę auto i czeka mnie kilkadziesiąt kilometrów za kółkiem(a wtedy to dopiero spać się chce)
Z spaniem na nockach jest u mnie róznie kidys jak jezdzilem z ekipą kumpl i ikolezanek to po wypicu odpowiedniej ilosci alko spalem naj zabity ale sprzęt złozony więc i z łowienia nie wiele bo rano cieżko bylo wstac i tej 5 i wyniki bylywiadomo pozniej to zmienilem i nawet jak był alkochol to siedzialem twardo calą noc -wyniki podobne ale wieksza radość z czasu spedzonego na rybach.
Od kilku lat jezdze sam i w zależności od miejsca jakie zajmuje jesli jesli jest to zadupie do ktorego musze doplynąc i wiem ze nikt mnie tam nie zaskoczy to spokojnie mogę kimać ale będąc czujnym . Natomiast jesli jest to nocka nad rzeką na zadupiu to okolo 1 zwijam sprzęt do auta i okolo 4 pobudka zeby przejść ze spinem w ręku najciekawsze miejsca tak do 12 :).
Gdy czasami jadę z kumplem to on śpi od 23 a ja pilnuje sprzętu lub na odwrót ale nigdy nie zostawiam rozłozonych kijów bo wiekszość naszych to podgatunek i ukradną wszystko co jest wiecej warte niz pusta puszka po "siuśkach"
Jestem jeszcze bardzo młody (21 lat), ale to już nie to samo, co kilka lat wstecz, kiedy to nie mogłem pojąć, jak można pojechać na ryby na nockę i spać. Siedziałem przy wędkach całe noce, a później i w ciągu dnia. Dziś już nie ma szans na takie maratony. Nawet, jak na rybach spędzam tylko jedną noc, to i tak idę w kimę chociaż na 2 godz. (czerwiec-lipiec, w późniejszych miesiącach śpię trochę dłużej).
Czy jestem z kimś, czy sam, to najczęściej idę spać do auta, chyba, że samochód nie jest przy stanowisku, to wtedy śpię przy wędkach.
Ryby swoją drogą, ale sen też jest nam potrzebny i jest to nieodzowna część (ogromna) naszego życia... :)
Jeśli ktoś może przesiedzieć całą noc bez snu i później normalnie funkcjonować za dnia, to jak dla mnie, jest wielkim szczęściarzem... :)
Dokładnie tak samo myślę i tyle samo mam lat. Z kumplem robimy w roku ok 30-40 nocek i to tylko i wyłącznie na trupka/żywca - czasami brań mamy 5 a czasami w ogóle więc jaki sens jest siedzieć i gapić się w wodę ? Oczywiście spać idziemy najczęściej późno i rano wstajemy dość szybko, tylko myślę że nie ma sensu siedzieć i czekać na branie przy takiej ilośći nocek w roku. Co innego gdy czasami wyskoczy się na leszcze czy płocie w nocy - wtedy nie ma sensu spanie, gdyż brania są praktycznie całą noc...
Imatyta naprawdę zazdroszczę ci że wiesz już rano że będziesz zmeczony i nie ma sensu jechać na nockę!
,,Potrafię zrozumieć że ktoś jest zmęczony, ale w takim razie po co jechać na ryby?"", ja wiedzę o tym że zmęczenie nie pozwala mi wpatrywać się w wędki nabywam dopiero w nocy podczas zasiadki. I do tego ja ryby traktuje jako forme wypoczynku i chetnie ruszam nad wode nawet jeżeli jestem zmęczony.
Ja na nocki jeżdżę łapać ryby ale zdaża sie że dopada mnie zmęczenie w środku nocy i mimo wielu tricków czasem przysypiam.
,,Zawsze sączę sobie browarka, gadam z kumplem, lub bawię się telefonem (oczywiście pilnie obserwując sygnalizatory)""
Jesteś fenomenem, połączenie browarka z wpatrywaniem sie w bombkę w warunkach prawie zerowej widoczności przez kilka godzin gwarantuje wręcz zamkniecie powiek.
Wy z kumplem dobrze sie bawicie jak ktoś spie..... branie, rozumiem że wam dzieki czujności zacięcia udają się w 100%.
W moim przypadku 90% wypadów to nocki. Jeżdżę ze znajomymi i czasami jest tak że jeden z nas może iść spać, ale zdaża się również że usypiamy na fotelach. Kiedyś zasnąłem mówiąc, trochę tym zaskoczyłem kolegę który słuchał mojego wywodu a tu nagle cisza....
Jechać na nocke i nie używać sygnalizatora ,to dla mnie niewykonalne . Bo nawet jak sie nie śpi ,to trzeba iść zrobić se kawe iść sie wylać ,nogi rozprostować ,a dwa człowiek musi być wpatrywaniem tak wymęczony rano ,jak koń po westernie. Do tego sygnalizator pokaże ,te bardzo delikatne ruchy żyłką ,gdzie pewnie na bombce w nocy nie idzie tego zauważyć -to raz .
dwa -- Pomijając wyjazdy kilkudniowe -bo spanie to oczywista oczywistość - to wyjazdy na jedną nocke ,też są uzależnione na co łowisz . Karpiarze rzadko jeżdżą na jedną nockę ,ale zestawy samozacinające ,lub ogólna budowa zestawu -pozwala na poślizg i mały odjazd .
Ja jeżdżąc na nocki ,przede wszystkim nastawiam sie na sandacza ,węgorza i mojego upragnionego suma . Budowa zestawu i brania wręcz nakazują czekanie na spokojny odjazd .
Natomiast wyjazd na nocnego leszcza ,dubla -to siedzenie przy wędkach ,bo jak podejdzie stado to do rana jest co robić.
Przeważnie jak sie jedzie to albo sie przegada nockę ,albo jak sie nic nie dzieje ,to sie pogada do późnego wieczora i oko sie przymruży -jednak ja spanie na rybach nazywam -spaniem z jednym zamkniętym okiem =bo praktycznie wszystko stawia na nogi .Chyba że sie jest już dłużej i po jakiejś dawce alkoholu ,to wtedy jest głęboki sen.
Czasami jak sie nic nie dzieje -lepiej w nocy te 3 h przymrużyć oko,żeby nad ranem być monter .Nad ranem zaczyna najwięcej sie dziać.
Cześć@Adrian
Pojedź na trzy, cztery doby lub dłużej i nie śpij pilnie wpatrując się w bombki :-)Życzę powodzenia.Jeszcze nigdy nie zwaliłem brania jak spałem. To akurat zależy od zbudowania właściwego zestawu.JK
Krótko - mądrze - z doświadczenia wzięte. Fizjologii nie przeskoczysz, więc jednyna metoda to uzyć móżgu i dostosować zestaw , stanowisko etc. do tej fizjologii
Dodam jeszce :
Jako zawodowy kierowca, zyczę wszystkim tym, którzy po trzydziestu ( lub więcej ) godzinach bez snu , wsiadają w samochód, by wrócić do domu i jada w takim stanie powiedzmy 100 km , by naprawdę droga była praktycznie pusta, zadnych ewentualnych skrzyżowań gdzie trzeba uzyć mózgu i żadnych nietypowych sytuacji.
Bardzo szczerze życzę :-) i z własnego doświadczenia.
Dobrze, ze inny kierowca na takim skrzyżowaniu był wyspany i miał refleks :-(
Po tym zdarzeniu już bez kilku godzin snu za kółku nie wsiądę .
Panowie mam wrażenie że nie wszyscy zrozumieli autora. Wydaje mi się ze chodzi tu o to aby nie spać kiedy wędki są zarzucone. Bo wtedy ani śpimy ani łowimy. Przecież można pojechać na ryby, łowić do 24 po czym spakować kije i 4-5 godzin przespać się w namiocie.
Tak można jesli jedziesz na noc. :-)
Nie da się , jesli jedziesz na trzy-cztery dni.
Zegar biologiczny Cię wykończy.
Poza tym... jest róznica pomiedzy zasiadką na leszcza i zasiadką na karpia.
O pozostawieniu wedek bez tzw "nadzoru" był tu watek.
I uwazam, ze jeśli drzemię przy wedkach, a nie - powiedzmy - w domku 200 m od brzegu, to nie ma problemu ( choc pewnie etycy-teoretycy powiedza swoje :D )
Panowie mam wrażenie że nie wszyscy zrozumieli autora. Wydaje mi się ze chodzi tu o to aby nie spać kiedy wędki są zarzucone. Bo wtedy ani śpimy ani łowimy. Przecież można pojechać na ryby, łowić do 24 po czym spakować kije i 4-5 godzin przespać się w namiocie.
Raczej wszyscy zrozumieli autora i dali koledze który ma małe doświadczenie w zasiadkach i łowieniu pełen wyraz prawy .Podoba mi sie problem jaki poruszył kolega wyżej - że po tak męczącej nocce - chce zauważyć że kolega używa bombek ,a nie sygnalizatorów - jeśli rano wsiada do auta i wraca z ryb jest niczym innym jak jeżdżącą bombą.
Wiem że kolega chce być w pełni rasowym wedkarzem i wyraz temu że siedzi przy bobkach bez spania daje poczucie spełnienia .Jednak nie o to chodzi .Jestem przekonany że z czasem będą i sygnalizatory i inne zestawy na nockach i będzie z czasem czas na drzemkę .
W lato są dni że człowiek jest monter ,ryba w nocy szaleje i człowiek nie prześpi ani minuty --zdarza sie ...ale dla kogoś kto więcej łowi w nocy niż w dzień ,to spanie w niczym nie przeszkadza w normalnym łowieniu ....Człowiek automatycznie przy dzwięku sygnalizatora wstaje i zacina ,niczym lunatyk.
A ja powiem tak,lapcie jak chcecie,spijcie nie spijcie,patrzcie w bombki zawieszone przy kiju oświetlone zniczem jak latach 90-siatych,uzywajcie mega wypasionych sygnalizatorów,nie wiem zbierajcie przy tym wszystkim grzyby i kochajcie się z partnerkami.Robcie jak tylko wam wygodnie,najwazniejsze żeby brania były i żeby każdy z nas umial je wykorzystać....Glupi temat:(...przepraszam
A ja powiem tak,lapcie jak chcecie,spijcie nie spijcie,patrzcie w bombki zawieszone przy kiju oświetlone zniczem jak latach 90-siatych,uzywajcie mega wypasionych sygnalizatorów,nie wiem zbierajcie przy tym wszystkim grzyby i kochajcie się z partnerkami.Robcie jak tylko wam wygodnie,najwazniejsze żeby brania były i żeby każdy z nas umial je wykorzystać....Glupi temat:(...przepraszam
amen Daro.....
Jednego tylko nie moge jeszcze rozszyfrować ,dlaczego w tej głupocie biore udział ....musze ustawić inną stronkę startową ,może lepiej będzie wiadomości przed spaniem na interi poczytać .
Ja najczęściej jeżdżę z bratem na ryby. Co do nocnego łowienia to siedzimy we 2 dopóki mamy siły. Potem jeden idzie spać, drugi pilnuje wędek i ogniska. Robimy sobie zmiany co 1h-1.5h. Chyba, że ktoś nie jest śpiący. Na feedery zakładam sygnalizator czyli dzwonek ze świetlikiem. Wielokrotnie było tak, że spałem, usłyszałem dźwięk dzwonka i w mgnieniu oka byłem przy wędce. I udało się zaciąć rybę. Nie rozumiem trochę nie których kolegów po fachu, którzy śmieją się z tych co śpią w nocy. Kurcze to ich sprawa. Już wolę widok śpiącego wędkarza niż chodzącego najeb.... Chociaż nie będę ukrywał, że jak jadę na taki dłuższy wypad to wypije jakieś piwo. Poza tym już nie raz tak bywało, że jak łowili koło mnie w porządku wędkarze to pilnowaliśmy w nocy nawzajem swoich wędek i stanowisk. Jak trzeba było to jeden drugiemu pomagał. Wszystko zależy od kultury wędkarzy jaką sobą reprezentują nad wodą.
no wlasnie, wszystko zalezy od kultury wedkarza. Nie jednokrotnie zdarzało mi sie ze, gdy owej nocy nie było bran i poszlismy spac (bo sam nie jezdze nigdy), z samego rana znalezli sie smiałkowie grzebiący mi w siatce sprawdzajac ile mam ryb. Przeważnie wychodziłem z namiotu chyba ze miałem pusto w siatce to sobie darowałem. Denerwuje mnie zachowanie takich wedkarzy, wiec jezeli nie ma bran a naprawde chce mi sie spac to zwijam calkowicie sprzet. Ewentualnie rokladam go na nowo przed świtem.
Ty napisałeś o grzebaniu w siatce przez innych wędkarzy. Ja wielokrotnie słyszałem o takich akcjach, że wędkarze zwijali wędki na noc i czekali do świtu. Wstają a tu zonk, ktoś rozstawił wędki na ich stanowiskach, bo jak to mówili: "Nie łowiłeś, więc stanowisko wolne". Dobre co?
Oprócz grzebania w siatce śmieszą mnie sytuacje gdy jest wielu wędkarzy w jednym miejscu. Jeden ma ciągle brania, wyciąga ryby a wszyscy wokół siedzą bez skubnięcia. Zaraz są wycieczki do takiego gościa (nie raz zdarzyło się do mnie również) i zerkanie do wiaderka jaką ma zanętę, na co łowi, jak wyglądają zestawy.
Albo tam gdzie jeżdżę na Wisłę jest kilka główek. Raz doszło do sytuacji, że siedzieliśmy na jednej z nich a z kolejnej w nocy puszcza ktoś sygnały latarką. Nie wiedzieliśmy o co kaman, więc odpowiedzieliśmy. Za kilka minut przychodzi gościu i pyta się czy mamy trochę robaków do sprzedania.
Polak potrafi.
Również naie rozumie takiej sytuacji gdy np. ktoś jedzie sobie na jedna noc połowić na spławik czy grunt i idzie spać, to jaki sens jest jechać na noc na ryby, co innego oczywiście jeśli ktos przyjechał na kilka dni na karpia( zestawy samozacinające, centralka itd. ).
Również naie rozumie takiej sytuacji gdy np. ktoś jedzie sobie na jedna noc połowić na spławik czy grunt i idzie spać, to jaki sens jest jechać na noc na ryby, co innego oczywiście jeśli ktos przyjechał na kilka dni na karpia( zestawy samozacinające, centralka itd. ).
Kolego,
Nie gniewaj się ale co tu jest do rozumienia? Co tak naprawde przeszkadza ci w tym przeszkadza. Ja uwielbiam wypady nad wodę. Jadę w południe lub wieczorem a powrót zazwyczaj wieczorem nastepnego dnia (chyba że zero brań). Można posiedziec dajmy na to do północy, jak nie ma brań to w kimkę do 4 i od nowa. Jeżeli nie chcesz to nie jeździj na ,,nocki"". Ja nie widze nic niestosownego w spaniu w nocy. Tym bardziej że nie dyskutujemy o sytuacjach gdzie ktos jedzie nad wodę wieczorem, kładzie sie spać do samochodu a łapać zaczyna dopiero rano, a o sytuacjach gdzie będąc zmeczonym lub z powodu braku brań ktoś przespi sie kilka godzin.
Również naie rozumie takiej sytuacji gdy np. ktoś jedzie sobie na jedna noc połowić na spławik czy grunt i idzie spać, to jaki sens jest jechać na noc na ryby, co innego oczywiście jeśli ktos przyjechał na kilka dni na karpia( zestawy samozacinające, centralka itd. ).
Kolego,
Nie gniewaj się ale co tu jest do rozumienia? Co tak naprawde przeszkadza ci w tym przeszkadza. Ja uwielbiam wypady nad wodę. Jadę w południe lub wieczorem a powrót zazwyczaj wieczorem nastepnego dnia (chyba że zero brań). Można posiedziec dajmy na to do północy, jak nie ma brań to w kimkę do 4 i od nowa. Jeżeli nie chcesz to nie jeździj na ,,nocki"". Ja nie widze nic niestosownego w spaniu w nocy. Tym bardziej że nie dyskutujemy o sytuacjach gdzie ktos jedzie nad wodę wieczorem, kładzie sie spać do samochodu a łapać zaczyna dopiero rano, a o sytuacjach gdzie będąc zmeczonym lub z powodu braku brań ktoś przespi sie kilka godzin.
Ja sie nie gniewam :-) i nic mi nie przeszkadza ale kompletnie tego nie rozumie jak ktos jedzie na ryby i idzie spac i to najczesciej jak widze zaraz po zmierzchu, ja jak jade na tego typu wedkowsnie lowie całą noc i nie ma tlumaczenia ze nie bierze bo wiem ze swojego doświadczenia ze w każdej chwili moze zaczac brać :-)
Obudżcie się już nie śpijcie, bo mrozy przyszły siarczyste.
Nie wszyscy jadac na nocke mogą sobie pozwolić siedziec 2-3 dni a rano trzeba bezpiecznie wrócic autkiem chwila komara wskazana a jak ktos wspomniał dobrze mięc kompana
mam takich znajomych którzy jada tylko chlac rano sprzątają burdel i do zony
mam takich znajomych którzy jada tylko chlac rano sprzątają burdel i do zony
pozatym ja jadąc na rzekę używam na feederki dzwonki i fosforki i to nie pozwala mi zasnąć a tak wogole ta cisza ten spokoj zdala od zgiełku miasta ludzi pracy tematy poruszane z kolegą przy dopalaczu w herbatce sama satysfakcja
Nie wszyscy jadac na nocke mogą sobie pozwolić siedziec 2-3 dni a rano trzeba bezpiecznie wrócic autkiem chwila komara wskazana a jak ktos wspomniał dobrze mięc kompana
Ja wszystko rozumie tylko bardzo często widzę jak wędkarze śpią całą noc,jeśli ktoś się prześpi godzinkę czy dwie to wszystko jest ok :)
Witam,praktycznie jezdze na same nocki,ta cisza itp.kocham to..no i ryby jakby większe hehe..Za czasów szkoły nie przespałem w nocy na rybach ani minuty,jak czulem się o 10 rano każdy raczej wie.Teraz majac zone,3-tniego syna,nie wspomninajac,ze za miesiąc kolejny mój klon się pojawi to sposób wedkowania w nocy tez się zmienil....Jak już mogę pojechać na upragniona nocke,to sen na rybach to podstawa....Niestety już nie mogę przesypiać całej niedzieli jak kiedyś,ale ryby dalej kocham lowic...Sprawe zalatwiaja systemy samozacinajace jeśli chodzi o białoryb,jesli chodzi o nocnych drapieznikow którym chyba najwięcej czasu poswiecam ,to sprawa jest prosta,jest branie,jest dźwięk i tyle.....W moim przypadku to troszkę oszukane spanie,bo budzi mnie nawet rosówka wychodzaca z ziemi,ale co tam na rybach byłem,albo cos zlowilem albo nie,akumulatory pozytywnie naladowane i niedziela z rodzina zaliczona....Czlowiek troszkę slaby,ale co tam brania były,ryby tez no i snu tez nie zabrakło......Spanie na rybach to sprawa indywidualna,zalezna od bardzo wielu rzeczy...Pozdrawiam nocnych wędkarzy,zarowno tych co spac na rybach mogą,tych co nie mogą i tych co spac nie umia ale musza:-)
Wszystko ładnie pięknie, ale nadal nie rozumiem co przeszkadza niektórym z Was śpiący wędkarz w nocy?
Przeszkadza to teoretycznie przepisom zabraniającym zostawiania wedek bez nadzoru.
Pomijam karpiarzy, ale po setkach nocy spędzonych nad wodą mogę stwierdzić jedno. Po północy brania sa sporadyczne. Spokojnie można zwinąc sprzęt i przespać się tak by wstać w okolicach świtu.
Prawdopodobienstwo, ze straci sie wór ryb jest znikome.
Jeśli łowie na drgającą szczytówkę to nigdy nie śpię, bo tutaj często liczy się refleks i szybka reakcja. Jeśli zaś jadę na karpie i łowie na zestawy samo zacinające zazwyczaj staram się chociaż kilka godzin przespać. Nigdy za to po całkiem nieprzespanej nocy nie prowadzę auta, to skrajna nieodpowiedzialność coś jak jazda po alkoholu.
Jak już wyżej ludzie pisali nie ma mocnego żeby na kilkudniowej wyprawie ktoś nie poszedł spać. Nawet jeśli pierwszą noc nie zaśnie na drugiej zaśnie głębokim snem co jest jeszcze gorsze, choćby ze względów bezpieczeństwa. A bezpieczeństwo na rybach to jeszcze inna sprawa i często nawet ktoś kto nie śpi nawet minuty i tak może stracić sprzęt a może i coś więcej.
Przeszkadza to teoretycznie przepisom zabraniającym zostawiania wedek bez nadzoru.
Pomijam karpiarzy, ale po setkach nocy spędzonych nad wodą mogę stwierdzić jedno. Po północy brania sa sporadyczne. Spokojnie można zwinąc sprzęt i przespać się tak by wstać w okolicach świtu.
Prawdopodobienstwo, ze straci sie wór ryb jest znikome.
wiyam,czemu brania są sporadyczne miałem takie nocki ze po godz 12 miałem najlepsze brania a przy swicie nic dopiero 6,rano zaczęło zerowac
Ja podobnie jak kolega Daro22 nie mogę sobie pozwolić po powrocie z ryb na odespanie czasu, bo i tak żona marudzi że siedzę w wolne dni nad wodą i jakbym jeszcze spał po powrocie byłby dopiero lament (zazwyczaj łowię tylko w weekendy), dlatego staram się na nockach troszkę przespać. Z drugiej strony po całym tygodniu ciężkiej pracy ciężko mi jest nie zmrużyć oka :)Jak łowię w nocy to przede wszystkim zestawy karpiowe samozacinające, do tego sygnalizatory itd, więc nie ma problemu z przespaniem brań. A jak byłem młodszy to oczywiście nie było mowy o spaniu w nocy . Teraz trzeba kalkulować.
W moim wędkarskim szale nocka jest dla mnie nr 1! Nie ma nic lepszego gdy kije moczą się,drewno z ogromnym zapasem przygotowane na całą noc,niesamowicie wygodny fotel,zimny browarek,duze ziarno słonecznika i dobre cigaretki... Do tego w scenerii zachód słońca. Dla mnie może nie byc brań całą wyprawę.. Co do spania to zawsze jestem zdania aby ktoś był na czatach,choć ostatnio pozwoliłem pospać kolegom,ale sam usnełem na pół godz. Zresztą mam tak wysoką adrenalinę gdy szykuje się nocka,że ja zawsze na czatach jestem,bo po poprostu nie chcę mi się spać. Osobiście nigdy nie jadę sam. Raz,że raźniej,z poczuciem bezpieczeństwa,a dwa,że będąc nawet największym twardzielem cyk jest zawsze!(kiedyś wytrzymałem 10min po zachodzie słońca!?!?) Aby do maja ;)
Popieram zdanie kolegi, że po 24 zdarzały się brania. Wielokrotnie bywało tak, że po północy atakował sum albo leszcz, w zależności jaka przynęta była założona.
Tak samo jak wielu wędkarzy uważa, że przy pełni księżyca ryba nie żeruje. Obalę ten mit. Przy pełni księżyca miałem więcej brań przez całą noc niż za dnia.