Reklama
  • JKarp 2013-09-16 11:27:22

    CześćPaweł chyba jednak chodzi o te kacze dołki tak jak opisałem bo zwróć uwagę na :" A jak ma się prawo do tzw dołków zalewowych miedzy wałami ?"
    A ta sprawa o której mówisz też dotyczyła jakiegoś stawu zalewanego od czasu do czasu przez rzekę. Tylko, że ta woda była na czyjejś działce a nie na terenie gminnym.JK

  • pawelz 2013-09-16 11:34:55

    Moze i masz racje. Tak czy siak, przepis o rybach PZW w wodzie prywatnej przez 30 dni to chyba tylko w Polsce. W kazdym normalnym kraju taki rolnik powinien wzisc strzelbe i powystrzelac tych pozal sie boze straznikow. No ale to nie temat watku :)

  • wirefree 2013-09-16 11:43:35

    Dołki zalewowe miedzy wałami, są własnościa gminy lub ANR to są te dołki które co roku zalewa woda z rzeki. na mapach katastralnych sa one oznaczone jako nieużytki nie ma naniesionych wód to jest poprostu łąka według urzędnika i jego mapy.

  • Reklama
  • JKarp 2013-09-16 12:05:12

    Nawet jak nie są naniesione kierowałbym się tym zapisem o 30 dniach.JK

  • Artur z Ketrzyna 2013-09-16 15:23:59

    Nawet jak nie są naniesione kierowałbym się tym zapisem o 30 dniach.JK
    Nie wiem. Może się mylę. Ale 30 dni jeśli dołek jest połączony wodą z rzeki która wystąpiła z koryta, i to jeśli ie jest on zarejestrowany w urzędzie jako oczko wodne, czy zbiornik wodny. Jak cofnie się to jest już odrębna woda, bo już nie można stwierdzić że rzeka właśnie zalewa dany grunt.

    Art. 19.
    1. W przypadku wystąpienia wody poza linię brzegu, zabrania się czynienia przeszkód w jej odpływie.
    2. Uprawniony może wejść na zalany grunt w celu odłowu ryb. Posiadaczowi gruntu przysługuje odszkodowanie za wejście na jego grunt i połowem ryb
    3. Ryby nie wyłowione w ciągu miesiąca od zalania gruntów stanowią pożytki, do których pobierania jest uprawniony posiadacz gruntu.
    4. przepis ust 2 nie ma zastosowania, jeśli w wyniku zalania gruntów nastąpiło połączenie się z wodami użytkowanymi przez innego uprawnionego do rybactwa.

  • JKarp 2013-09-16 15:54:16

    " A jak ma się prawo do tzw dołków zalewowych miedzy wałami ?"" 4. przepis ust 2 nie ma zastosowania, jeśli w wyniku zalania gruntów nastąpiło połączenie się z wodami użytkowanymi przez innego uprawnionego do rybactwa."
    A kto miałby być tym drugim bo podkreśliłeś ten punkt?
    JK

  • lynx 2013-09-16 19:02:41

    Szanowny panie Arturze z Kętrzyna. Uprzejmie proszę, aby wyjaśnił pan wreszcie, o jakie panu chodziło konkretnie zbiorniki należące do Państwa Polskiego, które to zostały wydzierżawione przez osoby fizyczne, gdzie osoby te mają prawo zwolnić wędkującego Obywatela RP z konieczności posiadania karty wędkarskiej?!............................ Nadal czekam na odpowiedź i nadal pan jej unika. Powiedział pan, że jesteś pan znawcą prawa, że sądy i prawnicy to dla pana pestka. Stwierdziłeś pan, wprowadzając w błąd młodych być może adeptów wędkarstwa, że są takie wody państwowe gdzie można łowić bez kart wędkarskiej.




    Udowodnij pan wreszcie gdzie są te wody i podaj pan nazwy tych wód oraz podmioty, które zwolniły wędkujących z obowiązku posiadania karty. Jak powiedziałeś  "A", to powiedz też "B". Poprzednie przykłady - przypominam, były nieprawidłowe. Proszę odpowiedzieć - więcej odwagi panie prezes.


    U nas jest stare wyrobisko czyli była piaskownia i tam możesz łowić bez karty a to jest teren gminny, czyli panstwowy.
    W odleglości 40 km. jest zbiornik niecka terenowa i tam można łowić bez karty. Jeżdżą tam właśnie ci bez karty. Są karasie, szczupaki, liny okonie, czaple, jastrzębie, i dzikie kaczki.


    Jeśli właścicielem jest Skarb Państwa, to nie ma takiej możliwości kolego Lynx. Nie myl pojęcia zapomnianej i niekontrolowanej wody z wodą na której nie obowiązuje posiadanie Karty Wędkarskiej. To dwie różne sprawy. Na każdej wodzie państwowej obowiązuje karta wędkarska. Może zmieniło się tyle, że dzierżawca wody ma prawo zwolnić wędkującego z takiego obowiązku ( co i tak uważam za bzdurę ), ale państwowa woda wymaga karty niestety.









    Wytłumacz mi pojęcie ,,zapomnianej wody" bo nigdzie sie z tym nie spotkałem.
    Zapomniana czy nie to tez jest państwowa. Jeżeli są tam ryby i od 30 lat łowią bez żadnych uprawnień tz, że można. Ja nie pisałem, że to jest prawnie usankcjonowane tylko, że tak jest w praktyce W lasach sa małe zbiorniki ale nad nimi czuwa lesnictwo i tam jest szlaban  a w tych przypadkach jest luz. Więc nie mów mi, że nie ma takiej możliwości a jak nie wierzysz to przyjedź i zobaczysz na własne oczy.

    Conajmniej od 30 lat nikt mnie nie kontrolowal na Pilicy (poza jednym miejscem 1 raz kolo ZS).
    Gdybym lowil przez 30 lat bez karty i oplat PZW to tez moglbym stwierdzic, ze mozna ?.
    Strasznie glupi powod.
    Pokaz jeden punkt jakiegokolwiek paragrafu mowiacego, ze na wodzie nalezacej do skarbu panstwa wolno lowic bez karty (poza wyjatkami tzn obcokrajowcy, dzieci).
    To ze gmina czy inny podmiot to olewaja i nie kontroluja swoich wod, nie oznacza ze wolno.

    Cos się czepił paragrafu. Paragraf nie stanie przy bajorze i nie będzie sprawdzał karty. Nawet najlepsze przepisy czy paragrafy jeżeli nie są stosowane to tak jakby ich nie bylo.
    Przeciez wyraźnie napisałem, że nie twierdzę, że to jest prawnie usankcjonowane.
    Paragraf tylko napisany a nie przestrzegany jest paragrafem martwym i nie odgrywa zadnej roli w życiu /jak w tym przypadku/.
    Dodam jeszcze, ze tam nikt nie zarybia, łowi kto chce a jest ryba. Paradoks co?
    I tak to wygląda. Twoje paragrafy sobie a życie sobie.

  • Reklama
  • lynx 2013-09-16 19:09:17

    A jak ma się prawo do tzw dołków zalewowych miedzy wałami ? Na mapach ich nie ma tzn są naniesione jako nieużytki a na nieużytkach łowić się nie da ? ostatnio pytałem w ANR czy można łowić na takiej i takiej działce bo tam jest staw a na to pani ale przecież tam jest łąka jak chce pan tam łowić ?

    Jesli u nich w papierach jest to laka, to nikt Ci nie zabroni np machania spinningiem na lace.
    Ale gdyby w planach mieli staw musialbyc posiadac karte. Przeciez to proste.

    Ja nie wiem co maja w papierach i nie zamierzam sprawdzac.
    Widzę że twardo bronisz swojej pozycji. Ta łąka jak ja nazywasz ma z 500 m  długosci i chyba ze 200m szerokości a woda jest okrągły rok.
    Chciałbym mieć taką łąke.
     Byc może wokół ciebie jest pełno jezior ale u nas ich nie ma i taka łąka to już jest coś.

  • Artur z Ketrzyna 2013-09-16 20:28:46

    " A jak ma się prawo do tzw dołków zalewowych miedzy wałami ?"" 4. przepis ust 2 nie ma zastosowania, jeśli w wyniku zalania gruntów nastąpiło połączenie się z wodami użytkowanymi przez innego uprawnionego do rybactwa."
    A kto miałby być tym drugim bo podkreśliłeś ten punkt?
    JK
    Właściciel gruntu, prywatna osoba lub skarb państwa, czy też osoba która podpisała stosowną umowę.
    Możliwe że są obie (rzeka i tzn. kaczy dołek)wpisane w operat rybacki, i wtedy nie ma drugiego uprawnionego, bo obie wody należą do jednego.

  • Artur z Ketrzyna 2013-09-16 20:41:30






    Jeśli właścicielem jest Skarb Państwa, to nie ma takiej możliwości kolego Lynx. Nie myl pojęcia zapomnianej i niekontrolowanej wody z wodą na której nie obowiązuje posiadanie Karty Wędkarskiej. To dwie różne sprawy. Na każdej wodzie państwowej obowiązuje karta wędkarska. Może zmieniło się tyle, że dzierżawca wody ma prawo zwolnić wędkującego z takiego obowiązku ( co i tak uważam za bzdurę ), ale państwowa woda wymaga karty niestety.
    Pewnie się narażę władzom. Znam taką wodę. Bo władze jeziorko miejskie zarejestrowały jako zbiornik wodny (tak mi oznajmiły). Duży zbiornik wodny, bo 9 ha. I z tego względu nie można na nim prowadzić gospodarki rybnej. To i pewnie wędkować też... Ale ludzie tam wędkują i nikt nie sprawdza czy ktoś ma kartę wędkarską czy nie. Oby nie łowił na siatkę, no i się w nim nie kąpał, bo tylko za to tam są mandaty.
    Skąd wiem, bo jako stowarzyszenie "OKOŃ" chcieliśmy je wsiąść pod opiekę. Po prostu dbać o nie i organizować dla młodzieży nie odpłatnie zawody wędkarskie.

    Co jeszcze jest dziwne...
    Jeśli nie można prowadzić tam gospodarki rybnej, to jakim sposobem w marcu pod lodem rybacy pod asysta policji i straży miejskiej ciągnęły sieci?
    Jeśli nie można prowadzić gospodarki rybnej, to i nie powinno być można tam wędkować, a jakoś ludzie wędkują i nikt na to nie reaguje?

  • JKarp 2013-09-16 20:45:14

    " A jak ma się prawo do tzw dołków zalewowych miedzy wałami  ?"
    Tej wody nawet na mapie nie ma a Ty o uprawnionych .... "  Dołki zalewowe miedzy wałami, są własnościa gminy lub ANR to są te dołki które co roku zalewa woda z rzeki. na mapach katastralnych sa one oznaczone jako nieużytki nie ma naniesionych wód to jest poprostu łąka według urzędnika i jego mapy."
    JK

  • Reklama
  • kedzio 2013-09-16 20:47:42

    Lynx napisał: "Wytłumacz mi pojęcie ,,zapomnianej wody" bo nigdzie sie z tym nie spotkałem.

    Zapomniana czy nie to tez jest państwowa. Jeżeli są tam ryby i od 30 lat łowią bez żadnych uprawnień tz, że można. Ja nie pisałem, że to jest prawnie usankcjonowane tylko, że tak jest w praktyce W lasach sa małe zbiorniki ale nad nimi czuwa lesnictwo i tam jest szlaban a w tych przypadkach jest luz. Więc nie mów mi, że nie ma takiej możliwości a jak nie wierzysz to przyjedź i zobaczysz na własne oczy."






    Lynx. Czy ty naprawdę jesteś taki niekumaty? Cała ta dyskusja tutaj jest bezsensowna, bo drodzy koledzy nie dopuszczają do siebie myśli, ,że aby wędkować będąc obywatelem Polskim na terenie Polski, obojętnie na jakiej wodzie nie będącej własnością prywatną, trzeba być posiadaczem karty wędkarskiej. Istnieją takie wody, gdzie wymagana jest tylko karta wędkarska i nic poza tym, ale większość wód wymaga oprócz karty wędkarskiej opłacenia składki lub dniówki i otrzymania zezwolenia podmiotu który ta wodą zarządza na podstawie umów, dzierżaw czy tam innych cudów. Jest to proste i jasne, a dyskutowanie o tym i poddawanie tego w wątpliwość jest zwyczajnie pozbawione logiki.


    Pytasz o  "zapomniane wody" o których wspomniałem. No właśnie. Zapomniane wody... Cóż to za ewenement, skoro ty o takich nie słyszałeś?! Otóż bywa tak w życiu, że gdzieś tam istnieje woda o której zapomniało Państwo, czyli nikt nie zwraca uwagi na to co się na takiej wodzie dzieje i wszyscy maja to gdzieś. Nikt tam nie wysyła policji, PSR-u, SSR-u, nikogo to nie obchodzi i tyle. To jednak nie zmienia faktu, że tak samo jest tam wymagana Karta Wędkarska bo tak stanowią przepisy. Jeśli nie jest to jakaś glinianka przy cegielni na której właściciel pozwala wędkować dzieciakom, jeśli nie jest to prywatny staw na którym właściciel pozwala wędkować gawiedzi, jeśli jest to woda leżąca na terenach należących do Państwa, to trzeba mieć kartę! Co do zezwoleń to już inna bajka. Tak więc to co opisałeś, to zwykły przykład wody olanej przez organa Państwa Polskiego i jego Służby. Ot, taki zapomniany żabiok ja się to u nas godo.

    Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz.

  • kedzio 2013-09-16 21:01:38

    Jeśli zaś chodzi np. o tereny zalane podczas powodzi, to sprawa jest bardzo prosta i nie wymaga takiego deliberowania jakie tutaj odwalacie. 


    Rzeka występuje z brzegów. Zalewa prywatne pola i łąki. Woda gromadzi się w obniżeniach terenu, a z wodą z rzeki wpływa tam ryba.  - Zwykły obrazek co nie?


    No więc do czasu aż woda nie obniży się na tyle by przestało istnieć połączenie z rzeką dołek taki jest częścią rzeki a ryba w tym dołku do rzeki przynależy. Kiedy zaś dołek zostanie odcięty od rzeki pasem lądu, staje się własnością właściciela pola, łąki, a ryba w dołku też jest wtedy jego własnością. Różnica polega tylko na tym, kto jest właścicielem gruntu. Jeśli to polder zalewowy to może ten grunt być własnością Państwa pod różną postacią, a wtedy wiadomo już co następuje. Z prywatnego pola to se mogę ryby koszem na kartofle łowić i nic komu do tego, jeśli woda jest odcięta od rzeki. Proste co nie?

  • zenfr 2013-09-17 05:30:34

    Nawet jak nie są naniesione kierowałbym się tym zapisem o 30 dniach.JK
    Kol JKarp par  19.2 nie ma zastosowania jeżeli w wyniku zalania nastąpiło połączenie wódtak mówi par 19.4 .Przepis obowiązuje cały a nie wybiórczo niektóre punkty wyjęte z tekstu.Pozdrawiam.

  • lynx 2013-09-17 13:07:51

    Lynx napisał: "Wytłumacz mi pojęcie ,,zapomnianej wody" bo nigdzie sie z tym nie spotkałem.

    Zapomniana czy nie to tez jest państwowa. Jeżeli są tam ryby i od 30 lat łowią bez żadnych uprawnień tz, że można. Ja nie pisałem, że to jest prawnie usankcjonowane tylko, że tak jest w praktyce W lasach sa małe zbiorniki ale nad nimi czuwa lesnictwo i tam jest szlaban a w tych przypadkach jest luz. Więc nie mów mi, że nie ma takiej możliwości a jak nie wierzysz to przyjedź i zobaczysz na własne oczy."






    Lynx. Czy ty naprawdę jesteś taki niekumaty? Cała ta dyskusja tutaj jest bezsensowna, bo drodzy koledzy nie dopuszczają do siebie myśli, ,że aby wędkować będąc obywatelem Polskim na terenie Polski, obojętnie na jakiej wodzie nie będącej własnością prywatną, trzeba być posiadaczem karty wędkarskiej. Istnieją takie wody, gdzie wymagana jest tylko karta wędkarska i nic poza tym, ale większość wód wymaga oprócz karty wędkarskiej opłacenia składki lub dniówki i otrzymania zezwolenia podmiotu który ta wodą zarządza na podstawie umów, dzierżaw czy tam innych cudów. Jest to proste i jasne, a dyskutowanie o tym i poddawanie tego w wątpliwość jest zwyczajnie pozbawione logiki.


    Pytasz o  "zapomniane wody" o których wspomniałem. No właśnie. Zapomniane wody... Cóż to za ewenement, skoro ty o takich nie słyszałeś?! Otóż bywa tak w życiu, że gdzieś tam istnieje woda o której zapomniało Państwo, czyli nikt nie zwraca uwagi na to co się na takiej wodzie dzieje i wszyscy maja to gdzieś. Nikt tam nie wysyła policji, PSR-u, SSR-u, nikogo to nie obchodzi i tyle. To jednak nie zmienia faktu, że tak samo jest tam wymagana Karta Wędkarska bo tak stanowią przepisy. Jeśli nie jest to jakaś glinianka przy cegielni na której właściciel pozwala wędkować dzieciakom, jeśli nie jest to prywatny staw na którym właściciel pozwala wędkować gawiedzi, jeśli jest to woda leżąca na terenach należących do Państwa, to trzeba mieć kartę! Co do zezwoleń to już inna bajka. Tak więc to co opisałeś, to zwykły przykład wody olanej przez organa Państwa Polskiego i jego Służby. Ot, taki zapomniany żabiok ja się to u nas godo.

    Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz.


    Kędzio
    Pomimo całego szacunku też cię nie rozumię. Piszemy o tym samym tylko innymi słowami i inaczej formujemy zdania. Ja domyśliłem się, co to jest zapomniana woda ale skoro tak upierasz sie przy paragrafach to chciałem abys ,, paragrafowo" wytłumaczył mi co to jest zapomniana woda.
    Woda olana przez panstwo to jest to samo i tez łatwe do zrozumienia.
    ,,Ewenementy" powstają wtedy jak nie możemy sie dogadać bo jeden od Sasa a drugi od Lasa.
    Zauważ, że ani razu nie podałem żadnego paragrafu bo swoje wypowiedzi opieram na tym co widzę i co jest w życie stosowane. gdybym zaczął cytować paragrafy to moje wpisy wyglądałyby jak twoje. Cały czas zaznaczam, że prawo nie jest stosowane a czesto jest tak, że stosowanwane jest mylnie wg. interpretacji jakiegos urzędnika. Przechodziłem to w pracy wiele razy.
    Zacytuję ci dwa przykłady. Kolega prawnik powiedział na moje zdanie, ze mamy prawo złe. Nie , prawo mamy dobre tylko jest źle stosowane.
    Drugi. Pewien znajomy sedzia na moje zdanie - co to za prawo mamy, że bandziorów wypuszcza a poszkodowanym dowala. Prawo jest jak ogrodzenie. Tygrys przeskoczy, wąż się przesliźnie a bydło będzie siedziało w zagrodzie. Przez wiele lat byłem ławnikiem w sądzie okręgowym więc aby nie rzygać paragrafami to mi ich więcej nie cytuj a bardziej obserwuj życie. Prawo powinno służyć nam a nie tworzy sie prawne gnioty i wciska sie w nie społeczeństwo
    Nie wwiem czy ci wyjasniłem o co chodzi bo nigdy nie pisałem, że to zgodne z prawem tylko, ze tak jest w rzczywistości.
    A swoją droga, czy nie chciałbyś mieć takiego ,,żabioka"?

  • lynx 2013-09-17 13:09:36

    Jeśli zaś chodzi np. o tereny zalane podczas powodzi, to sprawa jest bardzo prosta i nie wymaga takiego deliberowania jakie tutaj odwalacie. 


    Rzeka występuje z brzegów. Zalewa prywatne pola i łąki. Woda gromadzi się w obniżeniach terenu, a z wodą z rzeki wpływa tam ryba.  - Zwykły obrazek co nie?


    No więc do czasu aż woda nie obniży się na tyle by przestało istnieć połączenie z rzeką dołek taki jest częścią rzeki a ryba w tym dołku do rzeki przynależy. Kiedy zaś dołek zostanie odcięty od rzeki pasem lądu, staje się własnością właściciela pola, łąki, a ryba w dołku też jest wtedy jego własnością. Różnica polega tylko na tym, kto jest właścicielem gruntu. Jeśli to polder zalewowy to może ten grunt być własnością Państwa pod różną postacią, a wtedy wiadomo już co następuje. Z prywatnego pola to se mogę ryby koszem na kartofle łowić i nic komu do tego, jeśli woda jest odcięta od rzeki. Proste co nie?


    Tak było nad Bugiem. Ryby w kosze zbierali i co tu miały do gadania paragrafy.
    Chociaż tu zgadzam się z tobą.

  • Reklama
  • Artur z Ketrzyna 2013-09-17 14:31:51

    " A jak ma się prawo do tzw dołków zalewowych miedzy wałami  ?"
    Tej wody nawet na mapie nie ma a Ty o uprawnionych .... "  Dołki zalewowe miedzy wałami, są własnościa gminy lub ANR to są te dołki które co roku zalewa woda z rzeki. na mapach katastralnych sa one oznaczone jako nieużytki nie ma naniesionych wód to jest poprostu łąka według urzędnika i jego mapy."
    JK


    Tak więc właścicielem tej wody jest gmina lub ANR. I to u nich trzeba się pytać o zezwolenie. Jeśli oni twierdzą że tam wody nie ma to po prostu, jakl zwykle urzędnicze braki, stare mapki itd. Ale Jak by nie było to ich teren, tak więc woda o której nie maja pojęcia, lub nie chcą mieć pojęcia (bo to by był dodatkowy kłopot). Ale i tak musisz mieć od nich pozwolenie, na czerpanie z ich gruntów pożytku, i nie ważne czy to ryba z wody, czy trochę ziemi.
    Znam przypadek, jak gości sobie troszkę kopał torfu z pola. podjechała policji i gości zawinęli za kradzież mienia gminy. Tak samo mogą zrobić jak będziesz poławiał rybi, Choć według prawa, jeśli masz kartę wędkarską to możesz wędkować na wodach gminy, bo to też skarb państwa.
    Mimo chodem, lepiej by było żeby mieli uaktualnione mapki.... Zresztą wiadomi czyja ziemia tak więc wiadomo kto jest gospodarzem, i że nie pobiera za to opłat....
    Ale można by było takie zapytanie złożyć na piśmie mieć na piśmie odpowiedź, wtedy w razie kontroli, możemy udowodnić iż wszystko jest zgodnie z prawem.



Reklama
Reklama