Jak w tytule panowie,stało się...sezon uważam za otwarty:) Dzisiaj po nieprzespanej nocy z podjarania zerwałem się z wyrka o 3nad ranem,szybka kawa i wio nad wodę...Ponton po ciemku dmuchałem,kije w stojaki i naprzód,szkoda tylko że ryby nie chciały współpracować,to mój najgorszy początek od kilku lat...Woda wręcz stała,zero spławów czy latającej drobnicy,konkurencja w ilości ok 20 łódek niemrawo ziewała zerkając na bojki z żywcami.Moim łupem padło 7 szt,największy ok 2,5kg,dwa po ok 60cm,dwa na dobrą miarę i dwa "ołówki",metrówek ani sladu psia mać.Razem na tej wodzie złowiono ok 16-18 szczupaków co biorąc pod uwagę ilość wędkarzy na łajbach i ogólną "normę" dla tego łowiska ok 10szt na głowę jest wynikiem katastrofalnym.Jutro robię dogrywkę...Poniżej poglądowo dla oka jakieś esoxy z dziś.
Ale przynajmniej coś wytargałeś! Ja dzisiaj tłukłem 5 godzin i nawet brania, na wodzie w której są szczupaki. Tak jak piszesz - woda martwa na powierzchni sporadyczne spławy. Po prostu ze mną dziś wogóle nie współpracowały, nie tylko zemną bo kogo nie spotkałem to pusty kij. Może sytuacja dopiero się rozkręci....
Lux to pogratulować , rozmawiałem z kolegą który pływał dziś od 5 rano do 10, 30 i bez kontaktu z zielonym a jezioro typowo szczupakowe , ja przesiedziałem całą nockie i nad ranem tylko troszkę drobnica się spławiała a po drapieżniku ani śladu
Lux to pogratulować , rozmawiałem z kolegą który pływał dziś od 5 rano do 10, 30 i bez kontaktu z zielonym a jezioro typowo szczupakowe , ja przesiedziałem całą nockie i nad ranem tylko troszkę drobnica się spławiała a po drapieżniku ani śladu
Pogratulować? jezu...toć to najgorszy 1 maja w moim życiu...chyba chlać zacznę...Zeszły sezon otworzyłem na "sportowo" srebrnym,a każdy następny dzień był lepszy,poprzednie lata też w ten klimat były...do dziś kużwa.Jeszcze takiego z "dziurą" uwieczniłem
I Ty narzekasz... Fakt że ryby niewielkie ale były. Na moich jeziorach wpadłbyś w całkowitą depresję. Tylko zgaduję że nic nie złowię bo na szczupłego wybywam jutro ale z rachunku prawdopodobieństwa wynika nieubłaganie że moje szanse na porządną, ba jakąkolwiek wymiarową rybę są delikatnie mówiąc gówniane:-) To już tradycja że majówka ze szczupakiem to porażka. Dziś miały być bolenie a uratowałem honor kleniem... Rzeka była martwa a w kwietniu waliły. Pożyjemy - zobaczymy ale prędzej do pontonu wskoczy mi naga Beyonce niż porządny zębacz...
Zgodzę się, że to otwarcie jest masakryczne. Dla mnie najgorsze od kilku lat. Ryb złowionych 0, słownie - zero. Brań zero. Trzy osoby na łódce i bez efektów. Łódek na jeziorze było dzisiaj kilkadziesiąt, a słyszałem tylko o dwóch wymiarowych sztukach. Jakiaś pięćdziesiątka i siedemdziesiątka... oczywiście na żywca... Nawet wysokie ciśnienie nie tłumaczy takiej bryndzy :/ Luxxxis twój wynik jest mistrzostwem świata biorąc pod uwage jak inni rozpoczęli sezon ;)
Wczoraj stwierdziłem NIE, nie idę za owczym pędem odpuszczam szczupaki i bolenie idę sobie spokojnie na okonki z ultra lajtem. Cały dzień biczowania starych, zarośniętych i głębokich glinianek, w których jest duuuużo okonia przyniósł 0 (słownie zero) okoni. Natomiast co powodowało mój permamenty wk**w jak opętane czepiały się szczupakowe gluty. W sumie przez cał dzień 11 sztuk w przedziale na oko bo odczepiałem je w wodzie bez wyciągania na brzeg od 30-45cm.
Woda, nad którą w obiegłym roku można było połowić sporo średniego szczupaka i którą mało kto odwiedzał w tym roku była masakrycznie obstawiona mięsiażami. W pewniej chwili miałem wrażenie, że więcej karasi pływa na zestawach żywcowych niż naturlanie żyje w tej 10ha wodzie. Masakra. Na szczęście z tego co widziałem szczupaki nie za bardzo chciały współpracować...
Dziś dzień Wisły, ale z tego co słyszałem od znajomych bolki stoją przy dnie, pochowane w dołach i rynnach i ciężko idzie coś namierzyć.
Kichy ciąg dalszy...Po wczorajszej klęsce dzisiaj skoro świt zaś desant na esoxa przypuściłem z nadzieją że przecież gorzej być nie może...I co? poszło mi jak kur...ie w deszcz,zaliczyłem aż 5 szt śmierdzieli do 50cm...Dramat...Wszystkie dłubane tajemnymi technikami na pieczołowicie prowadzone odświętne killery,mam wrażenie że to się nie dzieje naprawdę,jakiś matrix czy co? Wczorajszy pogrom wpłynął też na liczebność konkurencji na wodzie,dzisiaj stawiło się tylko 11 jednostek które łącznie przyjeły na pokład 7 rybek pod wymiar....Zerowa prawie współpraca ryb,nie chcą spina nie chcą żywca,wszystko w dupie mają,nie widziałem ani jednego spławu,pogonienia drobnicy czy oczka na wodzie,nic,lustro,jak odmarzniete lodowisko...
Coś mi się zdaje że ta opózniona wiosna i ostatnia fala przymrozków pod koniec kwietnia mają z tym coś wspólnego,wieści takie jak te moje płyną w sumie zewsząd-czy to bolki z odry,klenie z wkry,czy esoxy z mazur...wszędzie lipa.Normalnie o tej porze roku płycizny na których łowię tetnią wręcz życiem,woda gotuje się,drobnica fruwa i co sekundę gdzieś esox zamiata ogonem,przy pontonie kręcą się wyrośniete krasnopióry i cichcem przemykają stada przedtarłowych linków,woda żyje,to widać.Obecnie jest martwa,puściłem dzisiaj z wiatrem kawałek suchego chleba i gapiłem się na niego jak odpływał,zniknął mi z oczu nie ruszony nawet,normalnie to po 10metrach zostaje rozszarpany przez słonecznice i wzdręgi.
Dzisiaj rz. Nogat z pontonu. 4,5 h na wodzie bez kontaktu z rybą. Nie pomogło echo , nic wogóle nie szło zrobić aby o kiju nie wrócić! W pewnym momencie moje kochanie , wytrfała i dzielna kobieta powiedziała do mnie , daj sobie już dość bo krzywdę sobie zrobisz! Lux mogłem przyjechać dzisiaj do STG , popatrzyłbym chociaż jak ty łowisz i może sam coś ustrzelił. Na zawody jutro nie jadę na Nogat, mam traumę , muszę się napić orenżady!
Lixus, jesteś lepszy. :-(
Ja wczoraj zaliczyłem 5 udeżeń i tylko jednego udało mi sie wycholować 35 cm na oko. Nie mieżyłem tylko śledzia odrazu do wody. W raz z kolegą odwiedziliśmy jeszcze jedno łowisko, ale tam to dopiero studnia 0 kontaktu z wtybą, nawet wzrokowego.
Dziś wypad zrobiłem popołudniu. Przestzają brać! tylko 2 marne skubnięcia.
Poraszka
Patrząc na kwietniowa pogodę, i roślinność w wodzie. To mnienam że na szczupłego można się wybierać dopiero za 10-14 dni.
Dzisiaj rz. Nogat z pontonu. 4,5 h na wodzie bez kontaktu z rybą. Nie pomogło echo , nic wogóle nie szło zrobić aby o kiju nie wrócić! W pewnym momencie moje kochanie , wytrfała i dzielna kobieta powiedziała do mnie , daj sobie już dość bo krzywdę sobie zrobisz! Lux mogłem przyjechać dzisiaj do STG , popatrzyłbym chociaż jak ty łowisz i może sam coś ustrzelił. Na zawody jutro nie jadę na Nogat, mam traumę , muszę się napić orenżady!
Taka kicha??? nawet Nogat zawodzi...Wisełka też stoi,chłopaki na hurrra ruszyli za bolkiem,50 km rzeki obstawione i ani jednej ryby....Chryste co się wyrabia? może pis coś naczwarzył? Przemas-jak chcesz połowić to dawaj do StG na białoryb,drapieżniki coprawda są "w zawieszeniu" ale reszta współpracuje na tej wodzie co byłeś.Kolega się przestawił ze spina na bacika i kransnopióry pod kilo nawet ciągnie,średnia wagowa to 20-30dkg i biorą jak głupie cepy,bez jakichkolwiek zachamowań,jak zawsze.Bez stresu i przygotowania,paczka jakiejś tandetnej zanety,pudło białych,wpływasz pontonem ze swoją panią w te krzaki co widywałeś i po paru minutach oboje macie banany na twarzach:) pieknie wybarwione,duże i waleczne jak smoki wzdregi wam to zapewnią.Tam ich multum...Ja jutro atakuje po raz trzeci,ostatni w maju....bo wyjeżdżam do Francji na 2-4 tygodnie,po eurasy,esoxom na ten czas muszę odpuścić ale dobiorę się do dupy francuskim potokowcom-bazę mam w istnym eldorado:)
Luxis to moja wina wszystko, takie małe czary:))))
Chiałem uniknąc całego pierwszo majowego bumm i Cichcem modły poszły o brak ryb:))))
Mam namierzone pare besti w moim linowym łowisku i mimo żywców i spinów nikt nie miał nawet skubniecia , więc , w środe ruszam i ja spiningowa pogoń za szczupakami
Dołączam się do ogólnej traumy pourazowej:-) 6 godzin na pontonie, przerzucanie wszelkiego dziadostwa z pudełek i oczywiście zgodnie z ogólnie panującym trendem i moimi przewidywaniami zero kontaktu z czymkolwiek co miałoby zęby... Dobrze że ultralajta na szybkości do łajby wrzuciłem to chociaż na otarcie łez dwa mikro okonki wytarmosiłem i cos tam ciut większe siadło ale 5 sekund holu i spadło:-( Pewnie okonek większy... W związku z powyższym weekend majowy pod hasłem wędkowania uważam za zamknięty. Dość tego dziadostwa. Teraz grill, jakies piweczko a jutro jak pogoda pozwoli to jednoślad między uda i ogniem ciągłym spalanie kalorii. A rybom ... kij w ogon!
To i ja opowiem swoje traumatyczne przeżycia.
1 maj 5-17 pół doby na pontonie jeden okoń i jedno uderzenie nie zacięte
2 maj 16-20 pierwszy rzut widzę, że szczupak nie trafił zmieniam błystkę 5 rzut siedzi 55 cm. podjarany jakby skwarkę dali polizać biczuję wodę następne cztery godziny bez kontaktu z rybą.
3 maj 5-11 bez kontaktu z rybą
I się ku..wa zastanawiam czy nieprzespane noce od bolącągo kręgosłupa od siedzenia na tym pontonie warte tego jednego złowionego szczupaka. Dzisiaj muszę się napić żeby zasnąć bo od pontonu kręgosłup napieprza jak szalony.
To i ja opowiem swoje traumatyczne przeżycia.
1 maj 5-17 pół doby na pontonie jeden okoń i jedno uderzenie nie zacięte
2 maj 16-20 pierwszy rzut widzę, że szczupak nie trafił zmieniam błystkę 5 rzut siedzi 55 cm. podjarany jakby skwarkę dali polizać biczuję wodę następne cztery godziny bez kontaktu z rybą.
3 maj 5-11 bez kontaktu z rybą
I się ku..wa zastanawiam czy nieprzespane noce od bolącągo kręgosłupa od siedzenia na tym pontonie warte tego jednego złowionego szczupaka. Dzisiaj muszę się napić żeby zasnąć bo od pontonu kręgosłup napieprza jak szalony.
Pocieszę cię--wszędzie bryndza panuje,coś rypło ,może w pogodzie? czort wie...Kilku osobom z mojego miasta się poje....ło i otworzyli sezon w sobote na naszej wodzie---połowili standardowo,jakieś trójki,dwójki plus po kilkanaście miarusów,---norma.....potem COŚ rypło,dzień póżniej ci sami ludzie spływali o kiju,i następnego dnia,i następnego...to nie jest normalne,to nie przypadek że falstart jest na każdej możliwej wodzie.Ja dzisiaj orałem trzeci dzień pod rząd,sześć godzin młócenia wody,tajnych technik i zaklęć mamrotanych pod nosem dało 5 szt miarusów co akurat na tej wodzie jest chlastem w pysk...I też mnie napieprza kregosłup,rwie jakby bejsbolem mi ktoś na śpiku zasadził...wychodząc dziś na spływie na przystani o mało na ryja do wody nie poleciałem.Taki jakiś skurcz mi nogi ściął że odmówiły posłuszeństwa i plasnąłem jak długi do pontonu wywalając wszystko co możliwe z pudeł.Kup sobie do łajby takie krzesło turystyczne rozkładane,wcapowujesz to do środka i pompujesz,sztywno stoi i nie siedzi się z partyzanta---miałem takie i zdawało egzamin,tylko wyprać postanowiłem materiał i zaginął mi w akcji.Poniżej jeden z knotów.
No to widzę że nie jestem sam z porażką , wszędzię bryndza , dziś spacer w trójkę nad Wisłą ze spinem od rana do dziesiątej , żaden nie miał kontaktu z rybą
Jak w tytule panowie,stało się...sezon uważam za otwarty:) Dzisiaj po nieprzespanej nocy z podjarania zerwałem się z wyrka o 3nad ranem,szybka kawa i wio nad wodę...Ponton po ciemku dmuchałem,kije w stojaki i naprzód,szkoda tylko że ryby nie chciały współpracować,to mój najgorszy początek od kilku lat...Woda wręcz stała,zero spławów czy latającej drobnicy,konkurencja w ilości ok 20 łódek niemrawo ziewała zerkając na bojki z żywcami.Moim łupem padło 7 szt,największy ok 2,5kg,dwa po ok 60cm,dwa na dobrą miarę i dwa "ołówki",metrówek ani sladu psia mać.Razem na tej wodzie złowiono ok 16-18 szczupaków co biorąc pod uwagę ilość wędkarzy na łajbach i ogólną "normę" dla tego łowiska ok 10szt na głowę jest wynikiem katastrofalnym.Jutro robię dogrywkę...Poniżej poglądowo dla oka jakieś esoxy z dziś.
Rozpieszczony jesteś. Nie masz chyba pojcia, że na większości łowisk w Polsce taki startowy wynik, jaki osiągnąłeś jest nie do zrobienia. A u nas na Warcie koło Sieradza (woj. łódzkie) wyszedłbyś zapewne na "0". Ciesz się tym, bo kiedyś być może będzie ci ktoś nucił znane słowa piosenki z filmu "Wesele". Pewnie będziesz wiedział o co chodzi
luxxis ja mam to wersję rosyjskiego pontonu z ławeczkami i na nim uprawiam akrobatykę spinningową:) Mam pytanie ty na swoim masz jakieś stojaki? Co to takiego?
Nacztałem się lamentow od początku maja i dziś sam spróbowałem. Wróciłem na zero. W każdym spokojniejszym i płytszym miejscu drobnica rozbiła biwaki i grilluje.Stresowały się tylko wtedy gdy pomiędzy nimi przeciągałem wobler lub gume. Niestet nie zobaczyłem nic co by wskazywało na obecność większych drapieżników a ostatnie uderzenie bolenia o jakim wiem miało miejsce gdy miał on jeszcze okres ochronny. Dodam że bardziej ukierunkowałem sie na bolenia jednak gdy nie zobaczyłem najmnejszych oznak jego aktywności było i wiele prób szczupakowych. Kij im w oko jutro grunt.:)
luxxis ja mam to wersję rosyjskiego pontonu z ławeczkami i na nim uprawiam akrobatykę spinningową:) Mam pytanie ty na swoim masz jakieś stojaki? Co to takiego?
Stojaki? na wędki pewnie...Te moje stojaki to podkręcone pod ławką na kształt V dwa kawałki rury 40 plastikowej,jeden jej koniec na krawędzi ławki a drugi z dystansem z kantówki z 10cm niżej,nieużywane kije wkładam tam mając je za plecami,leżą prawie aby mi nie przeszkadzały przy rzutach.
Tatamarcelka-rozpieszczony jestem?:) aleś pocisnął....Twojej warty nie znam ale na wodach w promieniu 100km mam zazwyczaj równe wyniki,to suma doświadczenia i specjalizacji nie zaś mylnie postrzeganej "zasobności wody"...Te akurat mam na wskroś przetrzepane i obłożone presją że aż trzeszczy.
luxxis ja mam to wersję rosyjskiego pontonu z ławeczkami i na nim uprawiam akrobatykę spinningową:) Mam pytanie ty na swoim masz jakieś stojaki? Co to takiego?
Stojaki? na wędki pewnie...Te moje stojaki to podkręcone pod ławką na kształt V dwa kawałki rury 40 plastikowej,jeden jej koniec na krawędzi ławki a drugi z dystansem z kantówki z 10cm niżej,nieużywane kije wkładam tam mając je za plecami,leżą prawie aby mi nie przeszkadzały przy rzutach.
Tatamarcelka-rozpieszczony jestem?:) aleś pocisnął....Twojej warty nie znam ale na wodach w promieniu 100km mam zazwyczaj równe wyniki,to suma doświadczenia i specjalizacji nie zaś mylnie postrzeganej "zasobności wody"...Te akurat mam na wskroś przetrzepane i obłożone presją że aż trzeszczy.
No tak to przyjedź i pokaż tu co potrafisz wtedy zrozumiesz jak bardzo błądzisz w swych przechwakach. Metrowego szczupaka już tu nie znajdziesz nawet przez 5 lat, a jeśli złowisz 70-taka przez cały sezon będziesz go pamietał do końca życia. Już wielu mi tu zarzucało, że łowić nie potrafię jestem przyzwyczajony. Świadomości ludzi się nie zmieni. Masz akurat to szczęście, że masz jeszcze nieco rybnej wody u siebie i myślisz, że jesteś mistrz. Mistrzem się zostaje tam, gdzie są ryby. A tam gdzie ich nie ma szybko straciłbyś to przekonanie o sobie. Zapraszam nad Wartę do Sieradza. Pokażesz co potrafisz i pochwalisz się przed całą Polską na forum jaki jesteś doświadczony specjalista. Przechwałkami nic nie zdziałasz, tylko twarde argumenty. Warta w Sieradzu czeka ja też
Extra...od ciebie do mnie taka sama droga--wpadnij ,ze sto osób już przez 3-4 lata było czy to na potokach czy esoxach...Wielu wraca raz za razem,wpadnij i ty,pierwszy raz gratis,co podpatrzysz --to twoje,nie widzę problemu.
Dzięki dobrodzieju w ten sposób i tak nic nie udowodnisz. Jak to sam powiedziałeś z przekonaniem wyniki, to suma doświadczenia i specjalizacji nie zaś mylnie postrzeganej "zasobności wody" Owszem z pierwszą częścią zdania się zgadzam, a co do drugiej chyba nie rozumiesz co mówisz. Ja to odebrałem jako twoją sugestię w moim kierunku, że takie ryby i u mnie są tylko między nami jest taka różnica, że ty jesteś spec, a ja miernota. To z resztą widać po twoich wpisach, że czujesz się kozackim hunterem. Dlatego napisałem, że jestes rozpieszczony, bo z taką nonszalancją opisujesz rozpoczęcie przez ciebie sezonu szczupłym 2,5 kg i kilkoma ponad 60 cm. Myślę, że większość wędkarzy z całej Polski chciałoby mieć taki start jak ty. Uwierz mi, że czynnikiem odpowiedzialnym za brak wyników w naszych krajowych warunkach jest przede wszystkim "zasobnośc wody". Nie znasz rzeczywistości poza swoim podwórkiem, a już na pewno nie masz pojęcia do czego doprowadzono wody w łódzkim. Nie bądź zatem tak pewny siebie, nie oceniaj tak pochopnie, życząc ci więcej skromności podkreślę, że jesteś szczęściarzem, że masz takie wody u siebie. Pozdrawiam
Dominik zawsze stawaliśmy po tej samej stronie, czyli ryb. Tym razem się troszeczkę z Tobą nie zgodzę, bo to nie Luxisa wina, że ktoś nie łowi z różnych powodów. Chwała mu, że wykorzystuje to co daje woda, ale znam takich co się mienią specami a z komercji, czy wody prywatnej jedyne co potrafili w życiu wydłubać to 2kg (słownie dwa) karpika i studnia mówią... :) Znam Luxisa od jakiegoś czasu i on ma taki styl pisania, jak dla mnie raczej zabawny i szczery do bólu i mi się podoba. Myślę, że nie ma co się denerwować i o głupoty kotów drzeć. Ja mam to szczęście, że nie jestem zmuszony do łowienia na jednej rzece, czy jednym jeziorze.... Byłem na spina i u mnie słabo ze szczupakiem się zaczęło... Nie złowiłem nawet jednego... Pozdrawiam serdecznie :).
Nie znam go może jak Ty kolego, właściwie fakt nie ma co drzec kotów. Tak czy inaczej tez chciałbym zastartowac takimi szczupłymi, niestety do końca sezonu na swojej rzece tego nie osiągnę pewie:) I bardzo bym chciał, żeby przyczyną tego była moja nieudolność. Pozdrawiam serdecznie
Są wody i wody. Sam się przekonałem że zalezy gdzie,łowisz. Są jeziora ( doskonale znam z autopsji ) gdzie możesz być Jezusem Chrystusem i Mahometem wędkowania obeznanym ze wszystkimi technikami jakie widział świat i łeb sobie dam uciąć że jak nie trafisz na dzień kiedy żrą a bywa to cholernie rzadko to nie masz absolutnie żadnych szans na wynik. Są też takie wdźięczne gdzie po prostu jest jeszcze ryba i ( to cud ) biorą! Może nie okazy ale połowić sobie można. Generalnie ( nie będę pisał że w Polsce ) w wodach mojego okręgu ryb nie ma, w Wiśle ryb nie ma - jest TRAGICZNE BEZRYBIE. Co ciekawe nie ma rybaków.... To wielki kapitał mieć rybną wodę w zasięgu. Nie wiem o co w tym chodzi ale tam gdzie zarybiają jest pustynia a tam gdzie natura rządzi sama można się pobawić jeszcze. Nawet nie ma porównania z tym co było z 15 lat temu na Wiśle a tym co jest teraz... Ale po cholerę się żalić - nie łowisz tro i tak uznają cię za fajtłapę bez pojęcia... Trudną mamy rzeczywistość i przyznam się że czasem ( mimo że uwielbiam wędkarstwo ) to uprawiam inny sport , który powoli staje się moją pasją a jeśli ten syf nad wodą trwać będzie to kto wie czy nie zdetronizuje łowienia bo przestaje ono mieć sens.
Barrakuda Twój pogląd jest mi bliski właściwie przeżywamy tą samą frustrację. Z tym, że ja jakoś nie mogę przestawić się na inną pasję, a bardzo bym chiał. Pozostaje Chorwacja i brzany. Co prawda tylko tydzień w roku, ale to mi pozwala przertwać:)
Nie znam go może jak Ty kolego, właściwie fakt nie ma co drzec kotów. Tak czy inaczej tez chciałbym zastartowac takimi szczupłymi, niestety do końca sezonu na swojej rzece tego nie osiągnę pewie:) I bardzo bym chciał, żeby przyczyną tego była moja nieudolność. Pozdrawiam serdecznie
Skup się na małych rzeczkach w pierwszych dniach maja. Nawet takich o szerokości 4-5 metrów. Ja zawsze tak robię i wyniki mam zbliżone do Twojego adwersarza jak wyżej. Wielkością szczupaki z takich rzeczek nie porażają, ale takich z przedziału 50-70 cm można połowić. Powodzenia
Fakt, nasze wody są w kiepskich stanie i większość osób nie ma zbyt dobrych wyników. Trzeba zwrócić uwagę szczególnie na weekendowych wędkarzy, którzy są przez ograniczony czas często skazani na porażkę. Zauważyłem, że łowią wiele Ci, co po prostu są często na rybach i potrafią wyciągać wnioski. Czas i myślenie determinuję wyniki. Niestety, ale bez tego się nie obejdzie, bo raczej w Polsce trudno o łowiska gdzie wyskoczymy sobie w niedziele na kilka h i wrócimy z bananem na twarzy. Ale jak ktoś jeździ 4-5 razy w tygodniu regularnie i idzie do przodu, to w ogólnym rozrachunku jest w stanie złapac trochę fajnych ryb w sezonie.. nawet w przetrzebionych wodach.
Fakt, nasze wody są w kiepskich stanie i większość osób nie ma zbyt dobrych wyników. Trzeba zwrócić uwagę szczególnie na weekendowych wędkarzy, którzy są przez ograniczony czas często skazani na porażkę. Zauważyłem, że łowią wiele Ci, co po prostu są często na rybach i potrafią wyciągać wnioski. Czas i myślenie determinuję wyniki. Niestety, ale bez tego się nie obejdzie, bo raczej w Polsce trudno o łowiska gdzie wyskoczymy sobie w niedziele na kilka h i wrócimy z bananem na twarzy. Ale jak ktoś jeździ 4-5 razy w tygodniu regularnie i idzie do przodu, to w ogólnym rozrachunku jest w stanie złapac trochę fajnych ryb w sezonie.. nawet w przetrzebionych wodach.
To prawda... Ale też nie do końca. Ważne jest myślenie, które nawet w przypadku tzw. niedzielnych może odnieść skutek. Udany połów to nie tylko sprzęt i renoma łowiska. Ważniejsza jest pora roku i dostosowana do niej technika plus gatunek ryb jaki chcemy łowić..... Jechanie w ciemno na majówkę na zbiornik zaporowy zasilany "górską" zimną wodą (bo tam są łądne ryby) niekoniecznie może zakończyć się sukcesem. Atakowanie szczupaka 1 maja w dużej zaporówce na głębokości np. 5 metrów podobnie... Pomyślcie, a wyniki same przyjdą
Mój dziadek nie musiał myśleć za wiele, nie jeździł na ryby dalej, niż 3 km od domu i wyniki miał lepsze, niz dzisiaj maja na Sanie czy Dunajcu:) Wiesz o co kaman?:) Ale to racja co mówi Steryd, bo dzisiaj ci, co mają komfort częstego bycia nad wodą mogą wycisnąc względnie dobry wynik z naszych wód. GBH a wyobraż sobie, że wróciłem z majówki na Nysie Kłodzkiej, gdzie na cofce zbiornika Topola złowiłem pierwsze swoje ryby w tym sezonie i to nawet niezłe:) Dodam, że nie znałem tej wody w ogóle. Można? Można. Tylko ryby muszą pływać w danej wodzie
@Tatamarcelka - czego Ty się gościa czepiasz. Dzięki takim ludziom jak on to takie fora żyją. Czytam jego wpisy czy to odnośnie pstrągów czy szczupaków już od dawna i zazdroszczę mu tego że znajduje czas (wg mnie dużo czasu na wedkowanie) a to że łowi fajne ryby wcale nie odbieram tego jako przechwalanie się i robienie z siebie "miszcza". To że łowi duże ryby blisko siebie - tym lepiej dla niego, nie musi jeździć i ich szukać gdzieś daleko. To że szczupaki 2,5 kg są dla niego maluchami a dla Ciebie to "big fishes" to jego sprawa. Jeżeli komuś gul skacze to niech sobie da na wstrzymanie a nie czepia się innych!
Fakt, nasze wody są w kiepskich stanie i większość osób nie ma zbyt dobrych wyników. Trzeba zwrócić uwagę szczególnie na weekendowych wędkarzy, którzy są przez ograniczony czas często skazani na porażkę. Zauważyłem, że łowią wiele Ci, co po prostu są często na rybach i potrafią wyciągać wnioski. Czas i myślenie determinuję wyniki. Niestety, ale bez tego się nie obejdzie, bo raczej w Polsce trudno o łowiska gdzie wyskoczymy sobie w niedziele na kilka h i wrócimy z bananem na twarzy. Ale jak ktoś jeździ 4-5 razy w tygodniu regularnie i idzie do przodu, to w ogólnym rozrachunku jest w stanie złapac trochę fajnych ryb w sezonie.. nawet w przetrzebionych wodach.
Tatamarcelka--skoro się zgadzasz ze Sterydem to dlaczego pijesz do mnie skoro jak byk ci napisałem że moje efekty to wynik doświadczenia i specjalizacji? Pobądż nad wodą 3-4 dni w tygodniu przez 25lat to też nauczysz się wyciskać ryby z kałuży nawet...Ludzie widząc moje ryby wrzucone do sieci z marszu budują sobie obraz mega łowiska gdzie esoxy łowisz na kapsel od piwa,zapominją jednak czy też nawet nie biorą pod wzgląd tego że każda z tych ryb ma historię w postaci masy roboczogodzin spędzonych na jej tropieniu,ty zapewne tak jak ja już od połowy kwietnia zrobiłeś z pięć "suchych" wypadów nad swoje łowisko??? Po co? aby popatrzeć...jak grupuje się drobnica,jki kierunek wiatru przeważa,ilość dryfującego zielska-wywłócznika,widoczne oznaki "bicia" esoxa na powierzchni,gdzie one są i dlaczego---to daje obraz rozstawienia drapieżnika bo jego stanowiska są płynne względem pogody...Też tak robisz? bo jeśli nie to nie dziw się że na standardowej wodzie masz takie a nie inne wyniki i nie obrażaj tych którzy wkładają parę razy więcej pracy niż ty w ich poprawę,jesteś zwykłym ignorantem i dodatkowo zadufanym w sobie,dlaczego? bo chcesz mieć "od razu" to na co ja poświęcam kilkanaście razy więcej czasu,pięniędzy,energi niż ty---i jesli tego nie otrzymasz to walisz focha a oponentom jedziesz od nonszalanckich bałwochwalców. Kozacki hunter? --nie mój drogi,pasjonat co poza wedkarstwem niewiele widzi,czubek który potrafi tropić 1-ego,słownie jednego dużego potokowca przez miesiąc,idiota który małym pontonikiem wypływa sam dzień po wigilii na spienioną wodę przy 2 st mrozu,dureń który zawsze jest na łowisku pierwszy i zawsze schodzi ostatni,czub który kupi dziesięć meppsów i zaraz je potnie bo mu nie pasują,bo muszą byc takie jak sobie wymarzył,psychopata który na pontonie spuszcza wodę z kolana nożem do tapet bo go noga boli i zgiąć nie może.
Jeśli choć raz urażony człowieczku zrobiłes coś takiego jak ja to faktycznie piję do ciebie żeś "niedzielny" jeśli natomiast nie,to uzryj się w język i idż nad wodę ostrzyć umiejetności.
Irytują mnie tacy ludzie jak ty co bleczą,bleczą i jadem plują na tych których z własnego lenistwa,braku czasu czy chęci nie są w stanie dogonić....ja jestem tu od lat,od lat dzielę się informacjami jakie zdobywam nad wodą,od lat chetnie pokazuję ludziom swoje wody i jak na nich łowić a ty z marszu wpadasz i ciśniesz mi takie słowa bo sobie nie radzisz człowieku??? Dzieli nas przepaść a ty sam ją pogłębiasz będąc "opornym" i postrzegając w ten sposób innych,teraz mamy miesiąc maj-5 w roku,każdy ma po 30 dni,ja z racji tego co robię mam mozliwość łowienia 3 dni w tygodniu co daje jakieś 13 wypadów w miesiącu,razy 5 miesięcy to robi 65 wędrówek ze spinem,każda po minimum 6 godzin,sumując mam 390 godzin wychodzonych za drapieznikiem w tym roku,na ten dzień-----dałeś też z SIEBIE tyle? jesli nie to masz przerost ego albo uważasz sie za wedkarskiego geniusza próbą zrównania się z kims takim jak ja.Tak jak napisałem ci wczesniej-to co łowię,jak łowię i ile łowię jest sumą doświadczenia i wąskiej specjalizacjii-tylko i wyłącznie spinninguję-gdybyś miał takie same efekty jak ja w zasiegu możliwości to ja biorąc pod uwagę swoje doświadczenie nad wodą musiałbym być mega zdebilałym idiotą albo jak napisałem wcześniej---ty einstainem wedkarstwa.Moje efekty widać,twoich nie więc raczej idiotą nie jestem,ty nie jesteś einstainem za to zapatrzonym w siebie egoistą co sieje agresją na widok powodzenia w danej materii u innego.
Lux to kozak jak dla mnie i tyle, a jak ktoś chce się sprawdzić i porównać to przecież nie mieszka na księżycu. Ja tam z przyjemnością czytam jego blog i widzę, że ma wiedzę konkretną i dryg do wedkarstwa.
To prawda... Ale też nie do końca. Ważne jest myślenie, które nawet w przypadku tzw. niedzielnych może odnieść skutek. Udany połów to nie tylko sprzęt i renoma łowiska. Ważniejsza jest pora roku i dostosowana do niej technika plus gatunek ryb jaki chcemy łowić..... Jechanie w ciemno na majówkę na zbiornik zaporowy zasilany "górską" zimną wodą (bo tam są łądne ryby) niekoniecznie może zakończyć się sukcesem. Atakowanie szczupaka 1 maja w dużej zaporówce na głębokości np. 5 metrów podobnie... Pomyślcie, a wyniki same przyjdą
Prawda.Myślenia nie nauczysz się z książki bo każda woda jest inna,teoria zawsze mija się z praktyką,aby móc prawidłowo rozumować musisz mieć szereg danych właściwie zinterpretowanych te natomiast zdobywasz tylko i wyłącznie wraz z ilością wydeptanych kilometrów na łowiskach--wraz z doświadczeniem.Niedzielny wędkarz nawet pasjonat ale niedzielny z racji sposobu życia---praca,dom,rodzina--jest w polskich realich skazany na mierne wyniki,na porażkę,ma szansę połowić albo na dobrej komercji albo w wyniku niebywałego zbiegu okoliczności gdy trafi na amok żerowy niedobitków w wodzie--to fakty,niepodważalne i niezaprzeczalne.Dlatego też tacy ludzie jak ja co mogą łowić często i gęsto,mogą szybciej niż ogół zdobywać doświadczenie dzielą się nim na forach z innymi,chcąc je w jakiś sposób udokumentować,tę "wiarygodność" wrzucają zdjęcia ,pliki...tyle że zawsze znajdą się tacy co dostrzegą w tym zamiast chęci niesienia jakiejś tam pomocy ----nonszalancję kozackiego huntera....Kur...a ręce mi czasem opadają gdy taki ktoś jak tatamarcelka wyje...ie jak filip z konopi z hasłem że czuje się żle bo ktoś bleczy że złowił kilka miarusów a on nie może,albo inny z okrzykiem że fotografujesz od 10 lat tego samego szczupaka....Chory świat.
Śnieżyca,zimno ja ch...j,dziurawe wodery,mokre nogi,wilgotne papierochy,do domu z buta 2 km,za sobą 3 w ciężkim terenie,smark wisi,ryby wywiało a stukniety pasjonat brnie dalej ....i nastepny dzień to samo,i nastepny....i tak przez całe życie,a znajdzie się kocur co chce w "sprayu" od razu to samo co pasjonat wychodził z bólem krżyża,a wara nie. Pokory więcej ci trzeba Tatomarcelka mnie natomiast rozumu abym był jak inni i milczł na temat łowisk,ryb w nich bytujących,rozumu abym prawdy na tych zasranych forach nie pisał bo ona co niektórych cisnie jak hemoroidy w dupie.
Spotkaj się ze mną,połów,poznaj człowieka, a potem rzucaj hasła,na milimetr we mnie zarozumialstwa czy innych tego typu ciekawych przypadłości,nie znasz mnie,moich łowisk,widzisz to co ci pokażę sam bez punktu odniesienia w rzeczywistości a oceniasz...Widzisz wszystko przez pryzmat tego co chcesz widzieć
Fakt, nasze wody są w kiepskich stanie i większość osób nie ma zbyt dobrych wyników. Trzeba zwrócić uwagę szczególnie na weekendowych wędkarzy, którzy są przez ograniczony czas często skazani na porażkę. Zauważyłem, że łowią wiele Ci, co po prostu są często na rybach i potrafią wyciągać wnioski. Czas i myślenie determinuję wyniki. Niestety, ale bez tego się nie obejdzie, bo raczej w Polsce trudno o łowiska gdzie wyskoczymy sobie w niedziele na kilka h i wrócimy z bananem na twarzy. Ale jak ktoś jeździ 4-5 razy w tygodniu regularnie i idzie do przodu, to w ogólnym rozrachunku jest w stanie złapac trochę fajnych ryb w sezonie.. nawet w przetrzebionych wodach.
Tatamarcelka--skoro się zgadzasz ze Sterydem to dlaczego pijesz do mnie skoro jak byk ci napisałem że moje efekty to wynik doświadczenia i specjalizacji? Pobądż nad wodą 3-4 dni w tygodniu przez 25lat to też nauczysz się wyciskać ryby z kałuży nawet...Ludzie widząc moje ryby wrzucone do sieci z marszu budują sobie obraz mega łowiska gdzie esoxy łowisz na kapsel od piwa,zapominją jednak czy też nawet nie biorą pod wzgląd tego że każda z tych ryb ma historię w postaci masy roboczogodzin spędzonych na jej tropieniu,ty zapewne tak jak ja już od połowy kwietnia zrobiłeś z pięć "suchych" wypadów nad swoje łowisko??? Po co? aby popatrzeć...jak grupuje się drobnica,jki kierunek wiatru przeważa,ilość dryfującego zielska-wywłócznika,widoczne oznaki "bicia" esoxa na powierzchni,gdzie one są i dlaczego---to daje obraz rozstawienia drapieżnika bo jego stanowiska są płynne względem pogody...Też tak robisz? bo jeśli nie to nie dziw się że na standardowej wodzie masz takie a nie inne wyniki i nie obrażaj tych którzy wkładają parę razy więcej pracy niż ty w ich poprawę,jesteś zwykłym ignorantem i dodatkowo zadufanym w sobie,dlaczego? bo chcesz mieć "od razu" to na co ja poświęcam kilkanaście razy więcej czasu,pięniędzy,energi niż ty---i jesli tego nie otrzymasz to walisz focha a oponentom jedziesz od nonszalanckich bałwochwalców. Kozacki hunter? --nie mój drogi,pasjonat co poza wedkarstwem niewiele widzi,czubek który potrafi tropić 1-ego,słownie jednego dużego potokowca przez miesiąc,idiota który małym pontonikiem wypływa sam dzień po wigilii na spienioną wodę przy 2 st mrozu,dureń który zawsze jest na łowisku pierwszy i zawsze schodzi ostatni,czub który kupi dziesięć meppsów i zaraz je potnie bo mu nie pasują,bo muszą byc takie jak sobie wymarzył,psychopata który na pontonie spuszcza wodę z kolana nożem do tapet bo go noga boli i zgiąć nie może.
Jeśli choć raz urażony człowieczku zrobiłes coś takiego jak ja to faktycznie piję do ciebie żeś "niedzielny" jeśli natomiast nie,to uzryj się w język i idż nad wodę ostrzyć umiejetności.
Irytują mnie tacy ludzie jak ty co bleczą,bleczą i jadem plują na tych których z własnego lenistwa,braku czasu czy chęci nie są w stanie dogonić....ja jestem tu od lat,od lat dzielę się informacjami jakie zdobywam nad wodą,od lat chetnie pokazuję ludziom swoje wody i jak na nich łowić a ty z marszu wpadasz i ciśniesz mi takie słowa bo sobie nie radzisz człowieku??? Dzieli nas przepaść a ty sam ją pogłębiasz będąc "opornym" i postrzegając w ten sposób innych,teraz mamy miesiąc maj-5 w roku,każdy ma po 30 dni,ja z racji tego co robię mam mozliwość łowienia 3 dni w tygodniu co daje jakieś 13 wypadów w miesiącu,razy 5 miesięcy to robi 65 wędrówek ze spinem,każda po minimum 6 godzin,sumując mam 390 godzin wychodzonych za drapieznikiem w tym roku,na ten dzień-----dałeś też z SIEBIE tyle? jesli nie to masz przerost ego albo uważasz sie za wedkarskiego geniusza próbą zrównania się z kims takim jak ja.Tak jak napisałem ci wczesniej-to co łowię,jak łowię i ile łowię jest sumą doświadczenia i wąskiej specjalizacjii-tylko i wyłącznie spinninguję-gdybyś miał takie same efekty jak ja w zasiegu możliwości to ja biorąc pod uwagę swoje doświadczenie nad wodą musiałbym być mega zdebilałym idiotą albo jak napisałem wcześniej---ty einstainem wedkarstwa.Moje efekty widać,twoich nie więc raczej idiotą nie jestem,ty nie jesteś einstainem za to zapatrzonym w siebie egoistą co sieje agresją na widok powodzenia w danej materii u innego.
Wszedłem tu jeszcze z ciekawości i powiem ci, że nawet nie chciało mi się czytać twoich wywodów na mój temat, z ogólnego oglądu zauważyłem tylko, że nie odpuszczasz swojego tonu i dlatego nie zamierzam juz z tobą dyskutować. Dla mnie jesteś krnąbrny i zadufany w sobie pyszałek. Nie robią tez na mnie wrażenia twoje wyniki, skoro spędzasz nad rybną woda nawet 5 dni w tygodniu, co by stanowiło prawie 300 dni w roku na rybach. W tym trybie spokojnie łowiłbym co najmniej tyle samo na twojej wodzie. Nie odpisuj już ja i tak juz tego czytać nie będe i nie wchodzę tu więcej. Nie lubie gaworzyć z dziećmi postury dorosłego człowieka
Do czego zmierza ta wymiana zdań? Póki co wygląda to tak, jak by każdy chciał mieć ostatnie zdanie, a w konsekwecji odchodzimy od tematu. Luxxxis to dobry wędkarz i nie ma sensu podważać jego wyników, bo czarno na białym widać jakie sztuki łowi. Sam czasami czuję się jak jakiś początkujący spiningista gdy czytam jego relacje z wypadów. Wody są lepsze i gorsze, podobnie jak i umiejętności wędkarzy, ale trzeba cieszyć się z tego co się ma i brać wszystko na miękko, bez spiny ;)
@Luxxxis - daj sobie z tym kolesiem spokój, szkoda palców do stukania w klawisze.
Dawno się tu nie ujawniał, ale o ile mnie pamięć nie myli to nie raz już podobne wpisy umieszczał odnośnie innych i miał za to pojechane.
Widocznie ocknął się znów i próbuje się wykazać :)
Do czego zmierza ta wymiana zdań? Póki co wygląda to tak, jak by każdy chciał mieć ostatnie zdanie, a w konsekwecji odchodzimy od tematu. Luxxxis to dobry wędkarz i nie ma sensu podważać jego wyników, bo czarno na białym widać jakie sztuki łowi. Sam czasami czuję się jak jakiś początkujący spiningista gdy czytam jego relacje z wypadów. Wody są lepsze i gorsze, podobnie jak i umiejętności wędkarzy, ale trzeba cieszyć się z tego co się ma i brać wszystko na miękko, bez spiny ;)
Trzeba walczyć o to by było lepiej a nie cieszyć się z tego co się ma i brać wszystko na miękko,bo takie myślenie ogółu społeczności wędkarskiej doprowadziło właśnie do takiego stanu łowisk jaki mamy.
Śmiać mi się chce jak to czytam.
Luxxis spedza nad wodą multum czasu jak nie kropy to esoxy , chłop rozgryza swoje wody jak tylko może .
I ma wyniki, przecież kazdy może jezdzić,poznawać ,uczyć się czytac własne wody łowić ryby, trzeba tylko jeżdzić nad wodę.
Wam sie wydaje , ze jak pojedziec 2 razy w miesiącu to nie mam ryb jesli się nic nie trafi?
Nie masz czasu, nie masz wyników,prosta reguła na PZW
Śmiać mi się chce jak to czytam.
Luxxis spedza nad wodą multum czasu jak nie kropy to esoxy , chłop rozgryza swoje wody jak tylko może .
I ma wyniki, przecież kazdy może jezdzić,poznawać ,uczyć się czytac własne wody łowić ryby, trzeba tylko jeżdzić nad wodę. Wam sie wydaje , ze jak pojedziec 2 razy w miesiącu to nie mam ryb jesli się nic nie trafi?
Nie masz czasu, nie masz wyników,prosta reguła na PZW
Doskonale napisane, dlatego czasami zapytowuję kolegów czy wyniki były na komercji czy nad sławetnymi wodami pzw.
Jak w tytule panowie,stało się...sezon uważam za otwarty:) Dzisiaj po nieprzespanej nocy z podjarania zerwałem się z wyrka o 3nad ranem,szybka kawa i wio nad wodę...Ponton po ciemku dmuchałem,kije w stojaki i naprzód,szkoda tylko że ryby nie chciały współpracować,to mój najgorszy początek od kilku lat...Woda wręcz stała,zero spławów czy latającej drobnicy,konkurencja w ilości ok 20 łódek niemrawo ziewała zerkając na bojki z żywcami.Moim łupem padło 7 szt,największy ok 2,5kg,dwa po ok 60cm,dwa na dobrą miarę i dwa "ołówki",metrówek ani sladu psia mać.Razem na tej wodzie złowiono ok 16-18 szczupaków co biorąc pod uwagę ilość wędkarzy na łajbach i ogólną "normę" dla tego łowiska ok 10szt na głowę jest wynikiem katastrofalnym.Jutro robię dogrywkę...Poniżej poglądowo dla oka jakieś esoxy z dziś.
Ale przynajmniej coś wytargałeś! Ja dzisiaj tłukłem 5 godzin i nawet brania, na wodzie w której są szczupaki. Tak jak piszesz - woda martwa na powierzchni sporadyczne spławy. Po prostu ze mną dziś wogóle nie współpracowały, nie tylko zemną bo kogo nie spotkałem to pusty kij. Może sytuacja dopiero się rozkręci....
Chyba muszę podjechać do Ciebie na nauki, bo ta rybka w awatarze to jedyna ryba w moim życiu złowiona na spining...
Lux to pogratulować , rozmawiałem z kolegą który pływał dziś od 5 rano do 10, 30 i bez kontaktu z zielonym a jezioro typowo szczupakowe , ja przesiedziałem całą nockie i nad ranem tylko troszkę drobnica się spławiała a po drapieżniku ani śladu
Lux to pogratulować , rozmawiałem z kolegą który pływał dziś od 5 rano do 10, 30 i bez kontaktu z zielonym a jezioro typowo szczupakowe , ja przesiedziałem całą nockie i nad ranem tylko troszkę drobnica się spławiała a po drapieżniku ani śladu
Pogratulować? jezu...toć to najgorszy 1 maja w moim życiu...chyba chlać zacznę...Zeszły sezon otworzyłem na "sportowo" srebrnym,a każdy następny dzień był lepszy,poprzednie lata też w ten klimat były...do dziś kużwa.Jeszcze takiego z "dziurą" uwieczniłem
O rzesz w morde , to jaki go zaatakował? już masz pewność gdzie macać na następnym wypadzie
I Ty narzekasz... Fakt że ryby niewielkie ale były. Na moich jeziorach wpadłbyś w całkowitą depresję. Tylko zgaduję że nic nie złowię bo na szczupłego wybywam jutro ale z rachunku prawdopodobieństwa wynika nieubłaganie że moje szanse na porządną, ba jakąkolwiek wymiarową rybę są delikatnie mówiąc gówniane:-) To już tradycja że majówka ze szczupakiem to porażka. Dziś miały być bolenie a uratowałem honor kleniem... Rzeka była martwa a w kwietniu waliły. Pożyjemy - zobaczymy ale prędzej do pontonu wskoczy mi naga Beyonce niż porządny zębacz...
Zgodzę się, że to otwarcie jest masakryczne. Dla mnie najgorsze od kilku lat. Ryb złowionych 0, słownie - zero. Brań zero. Trzy osoby na łódce i bez efektów. Łódek na jeziorze było dzisiaj kilkadziesiąt, a słyszałem tylko o dwóch wymiarowych sztukach. Jakiaś pięćdziesiątka i siedemdziesiątka... oczywiście na żywca... Nawet wysokie ciśnienie nie tłumaczy takiej bryndzy :/ Luxxxis twój wynik jest mistrzostwem świata biorąc pod uwage jak inni rozpoczęli sezon ;)
Wczoraj stwierdziłem NIE, nie idę za owczym pędem odpuszczam szczupaki i bolenie idę sobie spokojnie na okonki z ultra lajtem. Cały dzień biczowania starych, zarośniętych i głębokich glinianek, w których jest duuuużo okonia przyniósł 0 (słownie zero) okoni. Natomiast co powodowało mój permamenty wk**w jak opętane czepiały się szczupakowe gluty. W sumie przez cał dzień 11 sztuk w przedziale na oko bo odczepiałem je w wodzie bez wyciągania na brzeg od 30-45cm.
Woda, nad którą w obiegłym roku można było połowić sporo średniego szczupaka i którą mało kto odwiedzał w tym roku była masakrycznie obstawiona mięsiażami. W pewniej chwili miałem wrażenie, że więcej karasi pływa na zestawach żywcowych niż naturlanie żyje w tej 10ha wodzie. Masakra. Na szczęście z tego co widziałem szczupaki nie za bardzo chciały współpracować...
Dziś dzień Wisły, ale z tego co słyszałem od znajomych bolki stoją przy dnie, pochowane w dołach i rynnach i ciężko idzie coś namierzyć.
Kichy ciąg dalszy...Po wczorajszej klęsce dzisiaj skoro świt zaś desant na esoxa przypuściłem z nadzieją że przecież gorzej być nie może...I co? poszło mi jak kur...ie w deszcz,zaliczyłem aż 5 szt śmierdzieli do 50cm...Dramat...Wszystkie dłubane tajemnymi technikami na pieczołowicie prowadzone odświętne killery,mam wrażenie że to się nie dzieje naprawdę,jakiś matrix czy co? Wczorajszy pogrom wpłynął też na liczebność konkurencji na wodzie,dzisiaj stawiło się tylko 11 jednostek które łącznie przyjeły na pokład 7 rybek pod wymiar....Zerowa prawie współpraca ryb,nie chcą spina nie chcą żywca,wszystko w dupie mają,nie widziałem ani jednego spławu,pogonienia drobnicy czy oczka na wodzie,nic,lustro,jak odmarzniete lodowisko...
Coś mi się zdaje że ta opózniona wiosna i ostatnia fala przymrozków pod koniec kwietnia mają z tym coś wspólnego,wieści takie jak te moje płyną w sumie zewsząd-czy to bolki z odry,klenie z wkry,czy esoxy z mazur...wszędzie lipa.Normalnie o tej porze roku płycizny na których łowię tetnią wręcz życiem,woda gotuje się,drobnica fruwa i co sekundę gdzieś esox zamiata ogonem,przy pontonie kręcą się wyrośniete krasnopióry i cichcem przemykają stada przedtarłowych linków,woda żyje,to widać.Obecnie jest martwa,puściłem dzisiaj z wiatrem kawałek suchego chleba i gapiłem się na niego jak odpływał,zniknął mi z oczu nie ruszony nawet,normalnie to po 10metrach zostaje rozszarpany przez słonecznice i wzdręgi.
Dzisiaj rz. Nogat z pontonu. 4,5 h na wodzie bez kontaktu z rybą. Nie pomogło echo , nic wogóle nie szło zrobić aby o kiju nie wrócić! W pewnym momencie moje kochanie , wytrfała i dzielna kobieta powiedziała do mnie , daj sobie już dość bo krzywdę sobie zrobisz! Lux mogłem przyjechać dzisiaj do STG , popatrzyłbym chociaż jak ty łowisz i może sam coś ustrzelił. Na zawody jutro nie jadę na Nogat, mam traumę , muszę się napić orenżady!
Lixus, jesteś lepszy. :-(
Ja wczoraj zaliczyłem 5 udeżeń i tylko jednego udało mi sie wycholować 35 cm na oko. Nie mieżyłem tylko śledzia odrazu do wody. W raz z kolegą odwiedziliśmy jeszcze jedno łowisko, ale tam to dopiero studnia 0 kontaktu z wtybą, nawet wzrokowego.
Dziś wypad zrobiłem popołudniu. Przestzają brać! tylko 2 marne skubnięcia.
Poraszka
Patrząc na kwietniowa pogodę, i roślinność w wodzie. To mnienam że na szczupłego można się wybierać dopiero za 10-14 dni.
Dzisiaj rz. Nogat z pontonu. 4,5 h na wodzie bez kontaktu z rybą. Nie pomogło echo , nic wogóle nie szło zrobić aby o kiju nie wrócić! W pewnym momencie moje kochanie , wytrfała i dzielna kobieta powiedziała do mnie , daj sobie już dość bo krzywdę sobie zrobisz! Lux mogłem przyjechać dzisiaj do STG , popatrzyłbym chociaż jak ty łowisz i może sam coś ustrzelił. Na zawody jutro nie jadę na Nogat, mam traumę , muszę się napić orenżady!
Taka kicha??? nawet Nogat zawodzi...Wisełka też stoi,chłopaki na hurrra ruszyli za bolkiem,50 km rzeki obstawione i ani jednej ryby....Chryste co się wyrabia? może pis coś naczwarzył? Przemas-jak chcesz połowić to dawaj do StG na białoryb,drapieżniki coprawda są "w zawieszeniu" ale reszta współpracuje na tej wodzie co byłeś.Kolega się przestawił ze spina na bacika i kransnopióry pod kilo nawet ciągnie,średnia wagowa to 20-30dkg i biorą jak głupie cepy,bez jakichkolwiek zachamowań,jak zawsze.Bez stresu i przygotowania,paczka jakiejś tandetnej zanety,pudło białych,wpływasz pontonem ze swoją panią w te krzaki co widywałeś i po paru minutach oboje macie banany na twarzach:) pieknie wybarwione,duże i waleczne jak smoki wzdregi wam to zapewnią.Tam ich multum...Ja jutro atakuje po raz trzeci,ostatni w maju....bo wyjeżdżam do Francji na 2-4 tygodnie,po eurasy,esoxom na ten czas muszę odpuścić ale dobiorę się do dupy francuskim potokowcom-bazę mam w istnym eldorado:)
Luxis to moja wina wszystko, takie małe czary:))))
Chiałem uniknąc całego pierwszo majowego bumm i Cichcem modły poszły o brak ryb:))))
Mam namierzone pare besti w moim linowym łowisku i mimo żywców i spinów nikt nie miał nawet skubniecia , więc , w środe ruszam i ja spiningowa pogoń za szczupakami
Dołączam się do ogólnej traumy pourazowej:-) 6 godzin na pontonie, przerzucanie wszelkiego dziadostwa z pudełek i oczywiście zgodnie z ogólnie panującym trendem i moimi przewidywaniami zero kontaktu z czymkolwiek co miałoby zęby... Dobrze że ultralajta na szybkości do łajby wrzuciłem to chociaż na otarcie łez dwa mikro okonki wytarmosiłem i cos tam ciut większe siadło ale 5 sekund holu i spadło:-( Pewnie okonek większy... W związku z powyższym weekend majowy pod hasłem wędkowania uważam za zamknięty. Dość tego dziadostwa. Teraz grill, jakies piweczko a jutro jak pogoda pozwoli to jednoślad między uda i ogniem ciągłym spalanie kalorii. A rybom ... kij w ogon!
To i ja opowiem swoje traumatyczne przeżycia.
1 maj 5-17 pół doby na pontonie jeden okoń i jedno uderzenie nie zacięte
2 maj 16-20 pierwszy rzut widzę, że szczupak nie trafił zmieniam błystkę 5 rzut siedzi 55 cm. podjarany jakby skwarkę dali polizać biczuję wodę następne cztery godziny bez kontaktu z rybą.
3 maj 5-11 bez kontaktu z rybą
I się ku..wa zastanawiam czy nieprzespane noce od bolącągo kręgosłupa od siedzenia na tym pontonie warte tego jednego złowionego szczupaka. Dzisiaj muszę się napić żeby zasnąć bo od pontonu kręgosłup napieprza jak szalony.
To i ja opowiem swoje traumatyczne przeżycia.
1 maj 5-17 pół doby na pontonie jeden okoń i jedno uderzenie nie zacięte
2 maj 16-20 pierwszy rzut widzę, że szczupak nie trafił zmieniam błystkę 5 rzut siedzi 55 cm. podjarany jakby skwarkę dali polizać biczuję wodę następne cztery godziny bez kontaktu z rybą.
3 maj 5-11 bez kontaktu z rybą
I się ku..wa zastanawiam czy nieprzespane noce od bolącągo kręgosłupa od siedzenia na tym pontonie warte tego jednego złowionego szczupaka. Dzisiaj muszę się napić żeby zasnąć bo od pontonu kręgosłup napieprza jak szalony. Pocieszę cię--wszędzie bryndza panuje,coś rypło ,może w pogodzie? czort wie...Kilku osobom z mojego miasta się poje....ło i otworzyli sezon w sobote na naszej wodzie---połowili standardowo,jakieś trójki,dwójki plus po kilkanaście miarusów,---norma.....potem COŚ rypło,dzień póżniej ci sami ludzie spływali o kiju,i następnego dnia,i następnego...to nie jest normalne,to nie przypadek że falstart jest na każdej możliwej wodzie.Ja dzisiaj orałem trzeci dzień pod rząd,sześć godzin młócenia wody,tajnych technik i zaklęć mamrotanych pod nosem dało 5 szt miarusów co akurat na tej wodzie jest chlastem w pysk...I też mnie napieprza kregosłup,rwie jakby bejsbolem mi ktoś na śpiku zasadził...wychodząc dziś na spływie na przystani o mało na ryja do wody nie poleciałem.Taki jakiś skurcz mi nogi ściął że odmówiły posłuszeństwa i plasnąłem jak długi do pontonu wywalając wszystko co możliwe z pudeł.Kup sobie do łajby takie krzesło turystyczne rozkładane,wcapowujesz to do środka i pompujesz,sztywno stoi i nie siedzi się z partyzanta---miałem takie i zdawało egzamin,tylko wyprać postanowiłem materiał i zaginął mi w akcji.Poniżej jeden z knotów.
No to widzę że nie jestem sam z porażką , wszędzię bryndza , dziś spacer w trójkę nad Wisłą ze spinem od rana do dziesiątej , żaden nie miał kontaktu z rybą
Jak w tytule panowie,stało się...sezon uważam za otwarty:) Dzisiaj po nieprzespanej nocy z podjarania zerwałem się z wyrka o 3nad ranem,szybka kawa i wio nad wodę...Ponton po ciemku dmuchałem,kije w stojaki i naprzód,szkoda tylko że ryby nie chciały współpracować,to mój najgorszy początek od kilku lat...Woda wręcz stała,zero spławów czy latającej drobnicy,konkurencja w ilości ok 20 łódek niemrawo ziewała zerkając na bojki z żywcami.Moim łupem padło 7 szt,największy ok 2,5kg,dwa po ok 60cm,dwa na dobrą miarę i dwa "ołówki",metrówek ani sladu psia mać.Razem na tej wodzie złowiono ok 16-18 szczupaków co biorąc pod uwagę ilość wędkarzy na łajbach i ogólną "normę" dla tego łowiska ok 10szt na głowę jest wynikiem katastrofalnym.Jutro robię dogrywkę...Poniżej poglądowo dla oka jakieś esoxy z dziś.
Rozpieszczony jesteś. Nie masz chyba pojcia, że na większości łowisk w Polsce taki startowy wynik, jaki osiągnąłeś jest nie do zrobienia. A u nas na Warcie koło Sieradza (woj. łódzkie) wyszedłbyś zapewne na "0". Ciesz się tym, bo kiedyś być może będzie ci ktoś nucił znane słowa piosenki z filmu "Wesele". Pewnie będziesz wiedział o co chodzi
luxxis ja mam to wersję rosyjskiego pontonu z ławeczkami i na nim uprawiam akrobatykę spinningową:) Mam pytanie ty na swoim masz jakieś stojaki? Co to takiego?
Dziś pierwszy raz na szczupakach. Kilka brań i wyciągnięte cztery niewymarowe. Te które się spięły też malutkie
Nacztałem się lamentow od początku maja i dziś sam spróbowałem. Wróciłem na zero. W każdym spokojniejszym i płytszym miejscu drobnica rozbiła biwaki i grilluje.Stresowały się tylko wtedy gdy pomiędzy nimi przeciągałem wobler lub gume. Niestet nie zobaczyłem nic co by wskazywało na obecność większych drapieżników a ostatnie uderzenie bolenia o jakim wiem miało miejsce gdy miał on jeszcze okres ochronny. Dodam że bardziej ukierunkowałem sie na bolenia jednak gdy nie zobaczyłem najmnejszych oznak jego aktywności było i wiele prób szczupakowych. Kij im w oko jutro grunt.:)
luxxis ja mam to wersję rosyjskiego pontonu z ławeczkami i na nim uprawiam akrobatykę spinningową:) Mam pytanie ty na swoim masz jakieś stojaki? Co to takiego?
Stojaki? na wędki pewnie...Te moje stojaki to podkręcone pod ławką na kształt V dwa kawałki rury 40 plastikowej,jeden jej koniec na krawędzi ławki a drugi z dystansem z kantówki z 10cm niżej,nieużywane kije wkładam tam mając je za plecami,leżą prawie aby mi nie przeszkadzały przy rzutach.
Tatamarcelka-rozpieszczony jestem?:) aleś pocisnął....Twojej warty nie znam ale na wodach w promieniu 100km mam zazwyczaj równe wyniki,to suma doświadczenia i specjalizacji nie zaś mylnie postrzeganej "zasobności wody"...Te akurat mam na wskroś przetrzepane i obłożone presją że aż trzeszczy.
luxxis ja mam to wersję rosyjskiego pontonu z ławeczkami i na nim uprawiam akrobatykę spinningową:) Mam pytanie ty na swoim masz jakieś stojaki? Co to takiego?
Stojaki? na wędki pewnie...Te moje stojaki to podkręcone pod ławką na kształt V dwa kawałki rury 40 plastikowej,jeden jej koniec na krawędzi ławki a drugi z dystansem z kantówki z 10cm niżej,nieużywane kije wkładam tam mając je za plecami,leżą prawie aby mi nie przeszkadzały przy rzutach.
Tatamarcelka-rozpieszczony jestem?:) aleś pocisnął....Twojej warty nie znam ale na wodach w promieniu 100km mam zazwyczaj równe wyniki,to suma doświadczenia i specjalizacji nie zaś mylnie postrzeganej "zasobności wody"...Te akurat mam na wskroś przetrzepane i obłożone presją że aż trzeszczy.
No tak to przyjedź i pokaż tu co potrafisz wtedy zrozumiesz jak bardzo błądzisz w swych przechwakach. Metrowego szczupaka już tu nie znajdziesz nawet przez 5 lat, a jeśli złowisz 70-taka przez cały sezon będziesz go pamietał do końca życia. Już wielu mi tu zarzucało, że łowić nie potrafię jestem przyzwyczajony. Świadomości ludzi się nie zmieni. Masz akurat to szczęście, że masz jeszcze nieco rybnej wody u siebie i myślisz, że jesteś mistrz. Mistrzem się zostaje tam, gdzie są ryby. A tam gdzie ich nie ma szybko straciłbyś to przekonanie o sobie. Zapraszam nad Wartę do Sieradza. Pokażesz co potrafisz i pochwalisz się przed całą Polską na forum jaki jesteś doświadczony specjalista. Przechwałkami nic nie zdziałasz, tylko twarde argumenty. Warta w Sieradzu czeka ja też
Extra...od ciebie do mnie taka sama droga--wpadnij ,ze sto osób już przez 3-4 lata było czy to na potokach czy esoxach...Wielu wraca raz za razem,wpadnij i ty,pierwszy raz gratis,co podpatrzysz --to twoje,nie widzę problemu.
Dzięki dobrodzieju w ten sposób i tak nic nie udowodnisz. Jak to sam powiedziałeś z przekonaniem wyniki, to suma doświadczenia i specjalizacji nie zaś mylnie postrzeganej "zasobności wody" Owszem z pierwszą częścią zdania się zgadzam, a co do drugiej chyba nie rozumiesz co mówisz. Ja to odebrałem jako twoją sugestię w moim kierunku, że takie ryby i u mnie są tylko między nami jest taka różnica, że ty jesteś spec, a ja miernota. To z resztą widać po twoich wpisach, że czujesz się kozackim hunterem. Dlatego napisałem, że jestes rozpieszczony, bo z taką nonszalancją opisujesz rozpoczęcie przez ciebie sezonu szczupłym 2,5 kg i kilkoma ponad 60 cm. Myślę, że większość wędkarzy z całej Polski chciałoby mieć taki start jak ty. Uwierz mi, że czynnikiem odpowiedzialnym za brak wyników w naszych krajowych warunkach jest przede wszystkim "zasobnośc wody". Nie znasz rzeczywistości poza swoim podwórkiem, a już na pewno nie masz pojęcia do czego doprowadzono wody w łódzkim. Nie bądź zatem tak pewny siebie, nie oceniaj tak pochopnie, życząc ci więcej skromności podkreślę, że jesteś szczęściarzem, że masz takie wody u siebie. Pozdrawiam
Dominik zawsze stawaliśmy po tej samej stronie, czyli ryb. Tym razem się troszeczkę z Tobą nie zgodzę, bo to nie Luxisa wina, że ktoś nie łowi z różnych powodów. Chwała mu, że wykorzystuje to co daje woda, ale znam takich co się mienią specami a z komercji, czy wody prywatnej jedyne co potrafili w życiu wydłubać to 2kg (słownie dwa) karpika i studnia mówią... :) Znam Luxisa od jakiegoś czasu i on ma taki styl pisania, jak dla mnie raczej zabawny i szczery do bólu i mi się podoba. Myślę, że nie ma co się denerwować i o głupoty kotów drzeć. Ja mam to szczęście, że nie jestem zmuszony do łowienia na jednej rzece, czy jednym jeziorze.... Byłem na spina i u mnie słabo ze szczupakiem się zaczęło... Nie złowiłem nawet jednego... Pozdrawiam serdecznie :).
Nie znam go może jak Ty kolego, właściwie fakt nie ma co drzec kotów. Tak czy inaczej tez chciałbym zastartowac takimi szczupłymi, niestety do końca sezonu na swojej rzece tego nie osiągnę pewie:) I bardzo bym chciał, żeby przyczyną tego była moja nieudolność. Pozdrawiam serdecznie
Są wody i wody. Sam się przekonałem że zalezy gdzie,łowisz. Są jeziora ( doskonale znam z autopsji ) gdzie możesz być Jezusem Chrystusem i Mahometem wędkowania obeznanym ze wszystkimi technikami jakie widział świat i łeb sobie dam uciąć że jak nie trafisz na dzień kiedy żrą a bywa to cholernie rzadko to nie masz absolutnie żadnych szans na wynik. Są też takie wdźięczne gdzie po prostu jest jeszcze ryba i ( to cud ) biorą! Może nie okazy ale połowić sobie można. Generalnie ( nie będę pisał że w Polsce ) w wodach mojego okręgu ryb nie ma, w Wiśle ryb nie ma - jest TRAGICZNE BEZRYBIE. Co ciekawe nie ma rybaków.... To wielki kapitał mieć rybną wodę w zasięgu. Nie wiem o co w tym chodzi ale tam gdzie zarybiają jest pustynia a tam gdzie natura rządzi sama można się pobawić jeszcze. Nawet nie ma porównania z tym co było z 15 lat temu na Wiśle a tym co jest teraz... Ale po cholerę się żalić - nie łowisz tro i tak uznają cię za fajtłapę bez pojęcia... Trudną mamy rzeczywistość i przyznam się że czasem ( mimo że uwielbiam wędkarstwo ) to uprawiam inny sport , który powoli staje się moją pasją a jeśli ten syf nad wodą trwać będzie to kto wie czy nie zdetronizuje łowienia bo przestaje ono mieć sens.
Barrakuda Twój pogląd jest mi bliski właściwie przeżywamy tą samą frustrację. Z tym, że ja jakoś nie mogę przestawić się na inną pasję, a bardzo bym chiał. Pozostaje Chorwacja i brzany. Co prawda tylko tydzień w roku, ale to mi pozwala przertwać:)
Nie znam go może jak Ty kolego, właściwie fakt nie ma co drzec kotów. Tak czy inaczej tez chciałbym zastartowac takimi szczupłymi, niestety do końca sezonu na swojej rzece tego nie osiągnę pewie:) I bardzo bym chciał, żeby przyczyną tego była moja nieudolność. Pozdrawiam serdecznie Skup się na małych rzeczkach w pierwszych dniach maja. Nawet takich o szerokości 4-5 metrów. Ja zawsze tak robię i wyniki mam zbliżone do Twojego adwersarza jak wyżej. Wielkością szczupaki z takich rzeczek nie porażają, ale takich z przedziału 50-70 cm można połowić. Powodzenia
Fakt, nasze wody są w kiepskich stanie i większość osób nie ma zbyt dobrych wyników. Trzeba zwrócić uwagę szczególnie na weekendowych wędkarzy, którzy są przez ograniczony czas często skazani na porażkę. Zauważyłem, że łowią wiele Ci, co po prostu są często na rybach i potrafią wyciągać wnioski. Czas i myślenie determinuję wyniki. Niestety, ale bez tego się nie obejdzie, bo raczej w Polsce trudno o łowiska gdzie wyskoczymy sobie w niedziele na kilka h i wrócimy z bananem na twarzy. Ale jak ktoś jeździ 4-5 razy w tygodniu regularnie i idzie do przodu, to w ogólnym rozrachunku jest w stanie złapac trochę fajnych ryb w sezonie.. nawet w przetrzebionych wodach.
Fakt, nasze wody są w kiepskich stanie i większość osób nie ma zbyt dobrych wyników. Trzeba zwrócić uwagę szczególnie na weekendowych wędkarzy, którzy są przez ograniczony czas często skazani na porażkę. Zauważyłem, że łowią wiele Ci, co po prostu są często na rybach i potrafią wyciągać wnioski. Czas i myślenie determinuję wyniki. Niestety, ale bez tego się nie obejdzie, bo raczej w Polsce trudno o łowiska gdzie wyskoczymy sobie w niedziele na kilka h i wrócimy z bananem na twarzy. Ale jak ktoś jeździ 4-5 razy w tygodniu regularnie i idzie do przodu, to w ogólnym rozrachunku jest w stanie złapac trochę fajnych ryb w sezonie.. nawet w przetrzebionych wodach. To prawda... Ale też nie do końca. Ważne jest myślenie, które nawet w przypadku tzw. niedzielnych może odnieść skutek. Udany połów to nie tylko sprzęt i renoma łowiska. Ważniejsza jest pora roku i dostosowana do niej technika plus gatunek ryb jaki chcemy łowić..... Jechanie w ciemno na majówkę na zbiornik zaporowy zasilany "górską" zimną wodą (bo tam są łądne ryby) niekoniecznie może zakończyć się sukcesem. Atakowanie szczupaka 1 maja w dużej zaporówce na głębokości np. 5 metrów podobnie... Pomyślcie, a wyniki same przyjdą
Mój dziadek nie musiał myśleć za wiele, nie jeździł na ryby dalej, niż 3 km od domu i wyniki miał lepsze, niz dzisiaj maja na Sanie czy Dunajcu:) Wiesz o co kaman?:) Ale to racja co mówi Steryd, bo dzisiaj ci, co mają komfort częstego bycia nad wodą mogą wycisnąc względnie dobry wynik z naszych wód. GBH a wyobraż sobie, że wróciłem z majówki na Nysie Kłodzkiej, gdzie na cofce zbiornika Topola złowiłem pierwsze swoje ryby w tym sezonie i to nawet niezłe:) Dodam, że nie znałem tej wody w ogóle. Można? Można. Tylko ryby muszą pływać w danej wodzie
@Tatamarcelka - czego Ty się gościa czepiasz. Dzięki takim ludziom jak on to takie fora żyją. Czytam jego wpisy czy to odnośnie pstrągów czy szczupaków już od dawna i zazdroszczę mu tego że znajduje czas (wg mnie dużo czasu na wedkowanie) a to że łowi fajne ryby wcale nie odbieram tego jako przechwalanie się i robienie z siebie "miszcza". To że łowi duże ryby blisko siebie - tym lepiej dla niego, nie musi jeździć i ich szukać gdzieś daleko. To że szczupaki 2,5 kg są dla niego maluchami a dla Ciebie to "big fishes" to jego sprawa. Jeżeli komuś gul skacze to niech sobie da na wstrzymanie a nie czepia się innych!
Fakt, nasze wody są w kiepskich stanie i większość osób nie ma zbyt dobrych wyników. Trzeba zwrócić uwagę szczególnie na weekendowych wędkarzy, którzy są przez ograniczony czas często skazani na porażkę. Zauważyłem, że łowią wiele Ci, co po prostu są często na rybach i potrafią wyciągać wnioski. Czas i myślenie determinuję wyniki. Niestety, ale bez tego się nie obejdzie, bo raczej w Polsce trudno o łowiska gdzie wyskoczymy sobie w niedziele na kilka h i wrócimy z bananem na twarzy. Ale jak ktoś jeździ 4-5 razy w tygodniu regularnie i idzie do przodu, to w ogólnym rozrachunku jest w stanie złapac trochę fajnych ryb w sezonie.. nawet w przetrzebionych wodach.
Tatamarcelka--skoro się zgadzasz ze Sterydem to dlaczego pijesz do mnie skoro jak byk ci napisałem że moje efekty to wynik doświadczenia i specjalizacji? Pobądż nad wodą 3-4 dni w tygodniu przez 25lat to też nauczysz się wyciskać ryby z kałuży nawet...Ludzie widząc moje ryby wrzucone do sieci z marszu budują sobie obraz mega łowiska gdzie esoxy łowisz na kapsel od piwa,zapominją jednak czy też nawet nie biorą pod wzgląd tego że każda z tych ryb ma historię w postaci masy roboczogodzin spędzonych na jej tropieniu,ty zapewne tak jak ja już od połowy kwietnia zrobiłeś z pięć "suchych" wypadów nad swoje łowisko??? Po co? aby popatrzeć...jak grupuje się drobnica,jki kierunek wiatru przeważa,ilość dryfującego zielska-wywłócznika,widoczne oznaki "bicia" esoxa na powierzchni,gdzie one są i dlaczego---to daje obraz rozstawienia drapieżnika bo jego stanowiska są płynne względem pogody...Też tak robisz? bo jeśli nie to nie dziw się że na standardowej wodzie masz takie a nie inne wyniki i nie obrażaj tych którzy wkładają parę razy więcej pracy niż ty w ich poprawę,jesteś zwykłym ignorantem i dodatkowo zadufanym w sobie,dlaczego? bo chcesz mieć "od razu" to na co ja poświęcam kilkanaście razy więcej czasu,pięniędzy,energi niż ty---i jesli tego nie otrzymasz to walisz focha a oponentom jedziesz od nonszalanckich bałwochwalców. Kozacki hunter? --nie mój drogi,pasjonat co poza wedkarstwem niewiele widzi,czubek który potrafi tropić 1-ego,słownie jednego dużego potokowca przez miesiąc,idiota który małym pontonikiem wypływa sam dzień po wigilii na spienioną wodę przy 2 st mrozu,dureń który zawsze jest na łowisku pierwszy i zawsze schodzi ostatni,czub który kupi dziesięć meppsów i zaraz je potnie bo mu nie pasują,bo muszą byc takie jak sobie wymarzył,psychopata który na pontonie spuszcza wodę z kolana nożem do tapet bo go noga boli i zgiąć nie może.
Jeśli choć raz urażony człowieczku zrobiłes coś takiego jak ja to faktycznie piję do ciebie żeś "niedzielny" jeśli natomiast nie,to uzryj się w język i idż nad wodę ostrzyć umiejetności.
Irytują mnie tacy ludzie jak ty co bleczą,bleczą i jadem plują na tych których z własnego lenistwa,braku czasu czy chęci nie są w stanie dogonić....ja jestem tu od lat,od lat dzielę się informacjami jakie zdobywam nad wodą,od lat chetnie pokazuję ludziom swoje wody i jak na nich łowić a ty z marszu wpadasz i ciśniesz mi takie słowa bo sobie nie radzisz człowieku??? Dzieli nas przepaść a ty sam ją pogłębiasz będąc "opornym" i postrzegając w ten sposób innych,teraz mamy miesiąc maj-5 w roku,każdy ma po 30 dni,ja z racji tego co robię mam mozliwość łowienia 3 dni w tygodniu co daje jakieś 13 wypadów w miesiącu,razy 5 miesięcy to robi 65 wędrówek ze spinem,każda po minimum 6 godzin,sumując mam 390 godzin wychodzonych za drapieznikiem w tym roku,na ten dzień-----dałeś też z SIEBIE tyle? jesli nie to masz przerost ego albo uważasz sie za wedkarskiego geniusza próbą zrównania się z kims takim jak ja.Tak jak napisałem ci wczesniej-to co łowię,jak łowię i ile łowię jest sumą doświadczenia i wąskiej specjalizacjii-tylko i wyłącznie spinninguję-gdybyś miał takie same efekty jak ja w zasiegu możliwości to ja biorąc pod uwagę swoje doświadczenie nad wodą musiałbym być mega zdebilałym idiotą albo jak napisałem wcześniej---ty einstainem wedkarstwa.Moje efekty widać,twoich nie więc raczej idiotą nie jestem,ty nie jesteś einstainem za to zapatrzonym w siebie egoistą co sieje agresją na widok powodzenia w danej materii u innego.
Lux to kozak jak dla mnie i tyle, a jak ktoś chce się sprawdzić i porównać to przecież nie mieszka na księżycu. Ja tam z przyjemnością czytam jego blog i widzę, że ma wiedzę konkretną i dryg do wedkarstwa.
To prawda... Ale też nie do końca. Ważne jest myślenie, które nawet w przypadku tzw. niedzielnych może odnieść skutek. Udany połów to nie tylko sprzęt i renoma łowiska. Ważniejsza jest pora roku i dostosowana do niej technika plus gatunek ryb jaki chcemy łowić..... Jechanie w ciemno na majówkę na zbiornik zaporowy zasilany "górską" zimną wodą (bo tam są łądne ryby) niekoniecznie może zakończyć się sukcesem. Atakowanie szczupaka 1 maja w dużej zaporówce na głębokości np. 5 metrów podobnie... Pomyślcie, a wyniki same przyjdą
Prawda.Myślenia nie nauczysz się z książki bo każda woda jest inna,teoria zawsze mija się z praktyką,aby móc prawidłowo rozumować musisz mieć szereg danych właściwie zinterpretowanych te natomiast zdobywasz tylko i wyłącznie wraz z ilością wydeptanych kilometrów na łowiskach--wraz z doświadczeniem.Niedzielny wędkarz nawet pasjonat ale niedzielny z racji sposobu życia---praca,dom,rodzina--jest w polskich realich skazany na mierne wyniki,na porażkę,ma szansę połowić albo na dobrej komercji albo w wyniku niebywałego zbiegu okoliczności gdy trafi na amok żerowy niedobitków w wodzie--to fakty,niepodważalne i niezaprzeczalne.Dlatego też tacy ludzie jak ja co mogą łowić często i gęsto,mogą szybciej niż ogół zdobywać doświadczenie dzielą się nim na forach z innymi,chcąc je w jakiś sposób udokumentować,tę "wiarygodność" wrzucają zdjęcia ,pliki...tyle że zawsze znajdą się tacy co dostrzegą w tym zamiast chęci niesienia jakiejś tam pomocy ----nonszalancję kozackiego huntera....Kur...a ręce mi czasem opadają gdy taki ktoś jak tatamarcelka wyje...ie jak filip z konopi z hasłem że czuje się żle bo ktoś bleczy że złowił kilka miarusów a on nie może,albo inny z okrzykiem że fotografujesz od 10 lat tego samego szczupaka....Chory świat.
Śnieżyca,zimno ja ch...j,dziurawe wodery,mokre nogi,wilgotne papierochy,do domu z buta 2 km,za sobą 3 w ciężkim terenie,smark wisi,ryby wywiało a stukniety pasjonat brnie dalej ....i nastepny dzień to samo,i nastepny....i tak przez całe życie,a znajdzie się kocur co chce w "sprayu" od razu to samo co pasjonat wychodził z bólem krżyża,a wara nie. Pokory więcej ci trzeba Tatomarcelka mnie natomiast rozumu abym był jak inni i milczł na temat łowisk,ryb w nich bytujących,rozumu abym prawdy na tych zasranych forach nie pisał bo ona co niektórych cisnie jak hemoroidy w dupie.
Spotkaj się ze mną,połów,poznaj człowieka, a potem rzucaj hasła,na milimetr we mnie zarozumialstwa czy innych tego typu ciekawych przypadłości,nie znasz mnie,moich łowisk,widzisz to co ci pokażę sam bez punktu odniesienia w rzeczywistości a oceniasz...Widzisz wszystko przez pryzmat tego co chcesz widzieć
Fakt, nasze wody są w kiepskich stanie i większość osób nie ma zbyt dobrych wyników. Trzeba zwrócić uwagę szczególnie na weekendowych wędkarzy, którzy są przez ograniczony czas często skazani na porażkę. Zauważyłem, że łowią wiele Ci, co po prostu są często na rybach i potrafią wyciągać wnioski. Czas i myślenie determinuję wyniki. Niestety, ale bez tego się nie obejdzie, bo raczej w Polsce trudno o łowiska gdzie wyskoczymy sobie w niedziele na kilka h i wrócimy z bananem na twarzy. Ale jak ktoś jeździ 4-5 razy w tygodniu regularnie i idzie do przodu, to w ogólnym rozrachunku jest w stanie złapac trochę fajnych ryb w sezonie.. nawet w przetrzebionych wodach.
Tatamarcelka--skoro się zgadzasz ze Sterydem to dlaczego pijesz do mnie skoro jak byk ci napisałem że moje efekty to wynik doświadczenia i specjalizacji? Pobądż nad wodą 3-4 dni w tygodniu przez 25lat to też nauczysz się wyciskać ryby z kałuży nawet...Ludzie widząc moje ryby wrzucone do sieci z marszu budują sobie obraz mega łowiska gdzie esoxy łowisz na kapsel od piwa,zapominją jednak czy też nawet nie biorą pod wzgląd tego że każda z tych ryb ma historię w postaci masy roboczogodzin spędzonych na jej tropieniu,ty zapewne tak jak ja już od połowy kwietnia zrobiłeś z pięć "suchych" wypadów nad swoje łowisko??? Po co? aby popatrzeć...jak grupuje się drobnica,jki kierunek wiatru przeważa,ilość dryfującego zielska-wywłócznika,widoczne oznaki "bicia" esoxa na powierzchni,gdzie one są i dlaczego---to daje obraz rozstawienia drapieżnika bo jego stanowiska są płynne względem pogody...Też tak robisz? bo jeśli nie to nie dziw się że na standardowej wodzie masz takie a nie inne wyniki i nie obrażaj tych którzy wkładają parę razy więcej pracy niż ty w ich poprawę,jesteś zwykłym ignorantem i dodatkowo zadufanym w sobie,dlaczego? bo chcesz mieć "od razu" to na co ja poświęcam kilkanaście razy więcej czasu,pięniędzy,energi niż ty---i jesli tego nie otrzymasz to walisz focha a oponentom jedziesz od nonszalanckich bałwochwalców. Kozacki hunter? --nie mój drogi,pasjonat co poza wedkarstwem niewiele widzi,czubek który potrafi tropić 1-ego,słownie jednego dużego potokowca przez miesiąc,idiota który małym pontonikiem wypływa sam dzień po wigilii na spienioną wodę przy 2 st mrozu,dureń który zawsze jest na łowisku pierwszy i zawsze schodzi ostatni,czub który kupi dziesięć meppsów i zaraz je potnie bo mu nie pasują,bo muszą byc takie jak sobie wymarzył,psychopata który na pontonie spuszcza wodę z kolana nożem do tapet bo go noga boli i zgiąć nie może.
Jeśli choć raz urażony człowieczku zrobiłes coś takiego jak ja to faktycznie piję do ciebie żeś "niedzielny" jeśli natomiast nie,to uzryj się w język i idż nad wodę ostrzyć umiejetności.
Irytują mnie tacy ludzie jak ty co bleczą,bleczą i jadem plują na tych których z własnego lenistwa,braku czasu czy chęci nie są w stanie dogonić....ja jestem tu od lat,od lat dzielę się informacjami jakie zdobywam nad wodą,od lat chetnie pokazuję ludziom swoje wody i jak na nich łowić a ty z marszu wpadasz i ciśniesz mi takie słowa bo sobie nie radzisz człowieku??? Dzieli nas przepaść a ty sam ją pogłębiasz będąc "opornym" i postrzegając w ten sposób innych,teraz mamy miesiąc maj-5 w roku,każdy ma po 30 dni,ja z racji tego co robię mam mozliwość łowienia 3 dni w tygodniu co daje jakieś 13 wypadów w miesiącu,razy 5 miesięcy to robi 65 wędrówek ze spinem,każda po minimum 6 godzin,sumując mam 390 godzin wychodzonych za drapieznikiem w tym roku,na ten dzień-----dałeś też z SIEBIE tyle? jesli nie to masz przerost ego albo uważasz sie za wedkarskiego geniusza próbą zrównania się z kims takim jak ja.Tak jak napisałem ci wczesniej-to co łowię,jak łowię i ile łowię jest sumą doświadczenia i wąskiej specjalizacjii-tylko i wyłącznie spinninguję-gdybyś miał takie same efekty jak ja w zasiegu możliwości to ja biorąc pod uwagę swoje doświadczenie nad wodą musiałbym być mega zdebilałym idiotą albo jak napisałem wcześniej---ty einstainem wedkarstwa.Moje efekty widać,twoich nie więc raczej idiotą nie jestem,ty nie jesteś einstainem za to zapatrzonym w siebie egoistą co sieje agresją na widok powodzenia w danej materii u innego.
Wszedłem tu jeszcze z ciekawości i powiem ci, że nawet nie chciało mi się czytać twoich wywodów na mój temat, z ogólnego oglądu zauważyłem tylko, że nie odpuszczasz swojego tonu i dlatego nie zamierzam juz z tobą dyskutować. Dla mnie jesteś krnąbrny i zadufany w sobie pyszałek. Nie robią tez na mnie wrażenia twoje wyniki, skoro spędzasz nad rybną woda nawet 5 dni w tygodniu, co by stanowiło prawie 300 dni w roku na rybach. W tym trybie spokojnie łowiłbym co najmniej tyle samo na twojej wodzie. Nie odpisuj już ja i tak juz tego czytać nie będe i nie wchodzę tu więcej. Nie lubie gaworzyć z dziećmi postury dorosłego człowieka
Do czego zmierza ta wymiana zdań? Póki co wygląda to tak, jak by każdy chciał mieć ostatnie zdanie, a w konsekwecji odchodzimy od tematu. Luxxxis to dobry wędkarz i nie ma sensu podważać jego wyników, bo czarno na białym widać jakie sztuki łowi. Sam czasami czuję się jak jakiś początkujący spiningista gdy czytam jego relacje z wypadów. Wody są lepsze i gorsze, podobnie jak i umiejętności wędkarzy, ale trzeba cieszyć się z tego co się ma i brać wszystko na miękko, bez spiny ;)
@Luxxxis - daj sobie z tym kolesiem spokój, szkoda palców do stukania w klawisze.
Dawno się tu nie ujawniał, ale o ile mnie pamięć nie myli to nie raz już podobne wpisy umieszczał odnośnie innych i miał za to pojechane.
Widocznie ocknął się znów i próbuje się wykazać :)
Panowie, a czy to nie miał być wątek o szczupakach? Jakieś gorzkie żale się robią... aż żal czytać :-)
Może warto wrócić do meritum?
Ktoś się pochwali majowymi sukcesami????
Do czego zmierza ta wymiana zdań? Póki co wygląda to tak, jak by każdy chciał mieć ostatnie zdanie, a w konsekwecji odchodzimy od tematu. Luxxxis to dobry wędkarz i nie ma sensu podważać jego wyników, bo czarno na białym widać jakie sztuki łowi. Sam czasami czuję się jak jakiś początkujący spiningista gdy czytam jego relacje z wypadów. Wody są lepsze i gorsze, podobnie jak i umiejętności wędkarzy, ale trzeba cieszyć się z tego co się ma i brać wszystko na miękko, bez spiny ;)
Trzeba walczyć o to by było lepiej a nie cieszyć się z tego co się ma i brać wszystko na miękko,bo takie myślenie ogółu społeczności wędkarskiej doprowadziło właśnie do takiego stanu łowisk jaki mamy.
Śmiać mi się chce jak to czytam.
Luxxis spedza nad wodą multum czasu jak nie kropy to esoxy , chłop rozgryza swoje wody jak tylko może .
I ma wyniki, przecież kazdy może jezdzić,poznawać ,uczyć się czytac własne wody łowić ryby, trzeba tylko jeżdzić nad wodę.
Wam sie wydaje , ze jak pojedziec 2 razy w miesiącu to nie mam ryb jesli się nic nie trafi?
Nie masz czasu, nie masz wyników,prosta reguła na PZW
@pstrag222 - 100% racji.
Śmiać mi się chce jak to czytam.
Luxxis spedza nad wodą multum czasu jak nie kropy to esoxy , chłop rozgryza swoje wody jak tylko może .
I ma wyniki, przecież kazdy może jezdzić,poznawać ,uczyć się czytac własne wody łowić ryby, trzeba tylko jeżdzić nad wodę. Wam sie wydaje , ze jak pojedziec 2 razy w miesiącu to nie mam ryb jesli się nic nie trafi?
Nie masz czasu, nie masz wyników,prosta reguła na PZW Doskonale napisane, dlatego czasami zapytowuję kolegów czy wyniki były na komercji czy nad sławetnymi wodami pzw.