Ależ nie uogólniajmy i nie zawężajmy problemu jedynie do wędkarzy preferujących karpie. Jest duzo racji w tym ze karp nie służy dobrze naszym naturalnym zbiornikom, ale myślę że jest równowaga w dziedzinie jego ochrony. Jedni je wypuszczają, a ja zgodnie z limitem zabieram limit. Jeśli karpiarz wypuszcza świniaka, to niech wypuszcza - to ich sport więc niech mają. Ale ja nie będę się litował nad karpiem.
Zeszliśmy z tematu i na to chciałem zwrócić uwagę. A karpiarzom dajmy spokój, bo i tak mają przerąbane z powodu ciągłych ataków.
GHOSTMIR Myślę że ja nie odeszłem od tematu, bo swoje zdanie wyraziłem o tych co to tak nie na rękę innych fotki bo w domu zrobione. Mi się marzy mieć w domu trofeum -szupaczka metrowego, zabalsamowanego i wypchanego, umieścił bym go na jakieś fajniejszej desce i powiesił na ścianie. Eh jak pięknie by się prezentował, i niejeden wędkarz takiej zdobyczy by mi zazdrościł. Zimą gdy pogoda by niedopisywana wędkowaniu, zaparzył bym se gorącą herbatę i wpominał bym walkę jaką znią przeżyłem, nawet zagadną bym do niego na uszko. Ze jak przyjdzie wiosna to na łowy ruszę, by potyczkę z jego braćmi stoczyć. A nuż by mi coś podpowiedział, gdzie takiej ryby szukać co by i nie raz dała w kość. Takiego typu trofea mają też myśliwi, niech im zgłoszą naruszenie...
Tatko mój miał wycinek z gazety jak taką głowę przygotować wraz z popiersiem i płetwami piersiowymi. Nawet próbował takie cudo wykonać, tylko że lato było mokre i troszeczkę nie wyszło. Wujek ma takie z żarówką w pysku, zagrzebista lampka z tego wyszła.
Co do tych co zainspirowali do tego posta, niech staną pod sklepem rybnym i tam pikietują, a nóż do stawku im jakąś rybkę wpuszczą. No i niech petycję do rybaków napiszą, bo oni to dopiero pogłowie ryb dziesiątkują, no i ich RAPR nie obowiązuje, tak więc i drobnicę na mączkę rybną przerabiają. A my co jakiś czas se jedną może kilka do domu zabierzemy i już rwetest podnoszą. Bo niby my gorsi, czy co?
Jestem młodym wędkarzem i uczę się od taty zasad wędkarstwa. I tego jak szanowaś środowisko. Nie jestem zwolenniczką złap i wypuść i nie krytykuję, ani nie zgłaszam naruszenia jak widzę że karpiarz wypuszcza karpia do jeziora. A przecież bym mogła, bo on przyczynia się do degradacji tego zbiornika, co fakt wyją tą rybę z tego zbiornika ale nie znaczy to że ta ryba musi tam wrócić. Bardziej etycznym by było, by ta ryba przeszła kwarantannę i trafiła do specjalistycznego łowiska, wtedy jego postępowanie było by wzorem do naśladowania.
A tak on chce łowić karpie i nie zważa na to czy szkodzi przyrodzie, przecież nie on wpuścił tu tego karpia, tylko że powiela błąd tej osoby co wprowadziła ten gatunek do dziewiczej wody.
Te zdjęcie które zostało zgłoszone jako naruszenie, to zdjęcie połowu mojego i taty, tak więc z nad wody mogliśmy zabrać nawet 10kg ryb. Ale my tego nie zrobiliśmy, w tym dniu wypuściliśmy do wody około; 5 linów (do 25cm), 3 karasie (do 20cm) i około 4kg; płoci, leszczy do 25cm i okonków do 18cm. Tak więc nawet stwierdzenie iż jesteśmy mięsiarzami też jest nas godzące. Często z nad wody wracamy bez ryby, bo słabo żerowała i nie była zbyt okazała, dlatego zwróciliśmy im wolność.
Czasami z nad wody zabraliśmy jakiegoś malutkiego drapieżnika (szczupaczka, okonka), podchowaliśmy go w naszym akwarium (tak więc przeszedł kwarantannę) i wypuściliśmy go do zbiornika w którym z powodu jego braku ryba karłowaciała, (nie pochwalę się takimi zdjęciami gdyż zostały bezpowrotnie utracone).
PS. Mój tato założył tego posta byśmy mogli się pogodzić i przekonać iż ci co zabierają parę rybek z nad wody tez mają swoje uczucia i na pewno nie są gorsi od tych co nie zabierają ich wcale. Śmiało można stwierdzić iż my szkody żadnej nie wyrządzamy wodzie, a nawet bardziej dbamy o nią niż co niektórzy zwolennicy złów i wypuść.
To my jesteśmy poszkodowani, bo przez wprowadzenie karpia w mniejsze zbiorniki wodne spowodowało to iż teraz o okazałego leszcza czy wyrośniętą płoć jest trudno a nawet graniczy z cudem. Drapieżnik też na tym traci bo szczupak a tym bardziej okoń nie połknie 2kg karpia, a innych ryb którymi się żywili jest coraz mniej bo je ten karp wypiera powoli ale dość skutecznie…
(Może kiedyś zrobię z tego wpis tak więc nie zgłaszać iż jest to plagiat bo to moja wypowiedź! Jedynie zdjęcie zapożyczę bo ja karpi do jezior nie wpuszczam).
GHOSTMIR jeden obrazek wystarczał. Bo na ich widok to i mi się żal zrobiło.
Cześć
Ty się zastanów jakie naruszenie byś zgłosiła? Dbacie bardziej niż ci co złowią i wypuszczą? Czy Ty aby nie przesadzasz z tymi opiniami? Tak - okonie od zawsze żywiły się dwukilowymi rybami a tylko karpia nie potrafią połknąć- ha ha ha ha:-)))))))
Jak czytam, że marzycie o wypchanym metrowym szczupaku to mi kartofle gniją w piwnicy. Lampkę se kup a nie rób z głowy szczupaka - takie CUDO -fuj.....Zastanówcie się czy chcecie te ryby wypuszczać czy nie?
Stosuje C&R ale nie jestem wojującym "nokilowcem". Masz chęć to zabierz rybę ale nie wpisujcie głupot o wypuszczaniu ryb. Sam łamiesz regulamin tymi malutkimi szczupaczkami bo regulamin mówi wyraźnie o wymiarze ochronnym i bez znaczenia, że niby chcesz go przenieść do innego zbiornika!
Znam takich co zawsze mają chorą wnusię, ciocię czy innego kota i MUSZĄ przynieść rybę do domu. A że ta ryba to 50cm sumik....
I znowu się k...wa zaczyna. Wiedziałem że tak się to skończy. Teraz jeszcze tylko personalnych wycieczek brakuje i znowu polecą konta. Po jaki c... ja sie pytam? Chcecie, bierzcie - nie chcecie - wypuszczajcie. Ale po kiego wafla wszyscy mają wiedzieć że jestem etycznym kilerem czy porządnym C&R? Ktoś tam kiedyś rzucil cytat o dupie i poglądach. Wszyscy je mają, ale po kiego wszyscy od razu mają je kojarzyć? Żeby nie być gołosłownym wypieprzam z opisu (ale dalej będę) fragment o NK. I dajmy sobie siana z tym tematem.
JKarp a mi taki szczupły wiszący na ścianie podoba się. I tobie nic do tego, tak samo jak mi nic do tych totalnych NK. Byleby tylko nie zaśmiecali naszych wód tymi ciągle srającymi karpiami, amurami czy tołpygami bo to chwasty.
Jak złowiłam tego szczupaczka to wymiar ochronny był 45cm, tak więc wymiarowy. Dopiero nie dawno podnieśli ten wymiar, przyczyniło się do tego sporo czynników; kłosownictwo, nie kontrolowane odłowy rybackie, pseudo wędkarze któży z nad wody zabierają nie wymiarowe rybki, zanieczyszczenie wód, no i te obce gatuni ryb (nie tylko karp, ale i pozostałe też).
Pokaż mi okonia (naszego pasiaka, nie nilowego) co łyknie takiego 2 kg karpia to dam ci złoty order o jego wadze, nawet szczupak se nie poradzi (chyba że tiaki ze 120cm, ale takich w naszych wodach jak na lekarstwo, i raczei rybacy takie wyłowili bo na wędkę to znikoma część trafiła).
Rybkę czasami przeżucam bo dbam o rybostan naszych wód, ale jak przepisy mówią, najpierw kwarantanna (2-6miesięcy) i jak zdrowa to wtedy wpuszczam do małycz oczek wodnych lub atam gdzie ich brak bo przyducha ich zabiła, staram się tylko by rybostan się odbudował. Kiedyś władze PZW też stosowały taką taktykę i skutkowała, bo zapobiegało to (kaziroctwu) ubożeniu dna.
Jak byś uważnie przeczytał moje wypowiedzi to wiedział byś dokładnie że nie jesteśmy gorsi od was i dbamy tak samo o wody, rużnimy się tylko tym iż nie powielamy błędów naszych popredników. Tak więc nie powinneś się bulwersować, my tylko chcemy was uświadomić że nie jesteśmy od was gorsi i ne zasłygujemy na dyskryminację. Bo ja mas nie dyskryminuję tylko apelują o rozwagę i tolerancję. Bo łatwo wprowadzić zmiany w środowisku ale ich cofnąć to już nie.
Przeczytaj wszystkie moje wypowiedzi, a zobaczysz że ja was nie chcę zwalczyć, a jedynie apelują o rozwagę i tolerancję.
Cześć Nie ma chwastów w wodzie-naucz się tego raz na zawsze!!!!!!!!! Już i w tym wątku któryś z Kolegów napisał mądrze o niby rybich chwastach - jazgarze, których nie ma dlatego nie sandaczy. Następnie okonie, które poluja na drobnicę ale jak ich nie ma to drobnicy jest za dużo - ryby karłowacieją. Płocie, krąpie i leszcze, które się krzyżują... to nie chwasty. Widziałeś kiedyś skarłowaciałe linki lub karasie? Ja widziałem. A wiesz dlaczego karłowacieją? Bo nie drapieżników. A wiesz dlaczego nie ma ? Bo nie mają naturalnego pokarmu czyli jazgarzy, małych okonków, płotek, leszczyków i krąpików. A wiesz dlaczego nie ma małych płotek, krąpików itd? Bo nadają sie na kotlety... Jest jeszcze jeden powód dlaczego nie ma drapieżników ale się domyśl... Poza tym zamiast pisać bzdury ustosunkuj się do tych szczupaczków... Jak mówiłem nie jestem wojującym "nokilowcem" i nie zamierzam nikogo nawracać. Chcesz zabieraj ryby zgodnie z RAPR ale nie wmawiaj mi przy okazji, że jesteś taki dobry dla szczupaczków ha ha ha :))))))))). Poczekasz aż urośnie i co? Na ścianę z nim... Łukasz nic się nie zaczyna. Spokojnie - jak na razie nikogo nie obrażam i mnie nie obrażają a pogadać zawsze można. Janusz JKarp
To że po jednej i dtugiej stronie są pseudo wędkarze to żaden z nas nie może zaprzeczyć. Tylko zanim kogoś ocenisz to poznaj go, bo ja mówię tylko o tych pseudo, i nie pogaradzam tymi etycznymi.
Ja powiem tylko jeszcze jedno; udeż w stół a nożyce się odezwą. Bo tylko ci co mają coś na sumieniu zaraz się obrażają i wulgaryzmem żucają. Panowie troszkę kultury...
Cześć Daria widzisz ja jestem tolerancyjny. Nie wojuję jak napisałem z nikim. Dlaczego teraz piszesz o 45cm? Było napisane, że wymiar ochronny szczupłego do 45cm tak więc 45cm to jeszcze nie wymiar he he... Samemu nie wolno zarybiać żadną rybą - czyli złowiony w wodzie X może być tylko w tej wodzie wypuszczony natychmiast... lub zabrany do jedzenia. Skąd wiesz, że ta kwarantanna nie powoduje roznoszenia jakiejś choroby lub powoduje jej osłabienie co może doprowadzić do choroby całej populacji.. Janusz JKarp
To co było napisane o jazgaczu, krąpiu i okoniu i tp., jak byś uważnie przeczytał. To byś się zorętował że to była błędna polityka władz PZW, a nie moja opinia na temat tej ryby.
Czytaj uważniej i ze zrozumieniem, a nie będzie między nami zgrzytów, i będziemy muc dojść do porozumienia...
Cześć Widzisz Daria doceniam to, że piszesz mądrze i z rozwagą. Pokaż mi tylko gdzie jest napisane o tej kwarantannie 2 do 6 miesięcy? Ja takich przepisów nie znam... A jeśli chodzi o wulgaryzmy nie śmiem rozmawiając z Kobietą ich używać. A co nożyczek - nie obrażam się i na sumieniu nic nie mam. Janusz JKarp
"Skąd wiesz, że ta kwarantanna nie powoduje roznoszenia jakiejś choroby lub powoduje jej osłabienie co może doprowadzić do choroby całej populacji.. Janusz JKarp".
Jak pisałam tak robiły niekture koła, i tak robią na całym świecie jak chcą odbudować jakąś populację. Bardzo dużo oglądam Diskawery i tak też pokazują jak walczą z inwazją obcych gatunków, i jak odbudowują populacje. Problem w tym iż kiedyś nasze władze to robiły, świadkiem tego byli u mnie; tato, dziadek i pradziadek. Teraz tylko władze PZW myślą o pieniądzach, choć powiem iż nawet tak niedawno, może z 5-6 lat temu władze PZW zorganizowały taką akcję przesiedlenia ryb. Wyłowili znaczną część z jeziora Siercze i Pożarki (może i inne ale wiem tylko o tych) i zarybili tymi rybkami jeziora pod Olsztynem, bo tamte koło ma więcej do gadania. Wiem bo mojej mamy znajomy przy tym uczestniczył, a brali w tym udział; rybacy ichtiolodzy i członkowie koła z Olsztyna (wątpie że przeprowadzili kwarantannę).
Muj tato jak był młodszy to z jednego jeziora przewoził rybki do naszego Kętrzyńskiego. Łowił na podrywkę małe okonki i płotki na podrywkę (w tym akwenie było ich chmara), rowetem jeździł i w butelce po 2 litrowym napoju je przewoził. Z czasem ludzie się dziwili że zamiast tylko karasia trafia się też płotka i okoń. Zaczeła nawet fama chodzić że to PZW zarybiło. Ale przyszła ostra przyducha i praktycznie cała populacja padła. Mineło od niej już kilka lat i znów zaczynaja sporadycznie brać płoreczki.
Kwarantanna polega na tym iż ryba jest obserwowana przez dłuższy czas i jak jest chora, to choroba się uwidoczni, przez jej zachowanie lub wzrokowo...
To co było napisane o jazgaczu, krąpiu i okoniu i tp., jak byś uważnie przeczytał. To byś się zorętował że to była błędna polityka władz PZW, a nie moja opinia na temat tej ryby.
Czytaj uważniej i ze zrozumieniem, a nie będzie między nami zgrzytów, i będziemy muc dojść do porozumienia...
Daria
Ależ ja wiem, że to wina PZW i nie napisałem, że to Twoja opinia. Ale trzeba podchodzić do wszystkiego a w szczególności do tego nam obwieszcza PZW w sposób racjonalny. Jak kazaliby łowić uklejki i wyrzucać pod jakąś tam groźbą to co ? Robiła byś to? Nie- taką mam nadzieję.
Tylko proszę nie mówcie o chwastach w wodzie bo coś takiego nie istnieje. Błędna polityka i brak wiedzy PZW doprowadziło do zarybień np Sumikiem bo podobno miał rosnąć większy. Ale jak rósłby większy i w takim tempie się rozmnażał jak teraz pewnie nikt by nie narzekał, że łowi je o wadze powiedzmy 3-5 kilo...
A zarybianie karpiami to też postulat powiedzmy pewnej grupy wędkarzy. A wiesz dlaczego? Bo łatwo złowić, bo nie trzeba latać ze spinem lub inną muchówką. Można usiąść, złowić limit i do domu. Następnego dnia tak samo...Wyobraź sobie co by się stało gdyby zamiast karpi wpuściliby lina, karasia lub np sandaczy. Przecież ten zarząd koła, który by to zrobił musiałby podać się do dymisji. A wiesz dlaczego? Bo lina lub sandacza ciężej złowić jak karpia. Na nic byłyby tłumaczenia, że to nasze rodzime ryby...Domyślasz się jaka to grupa wędkarzy chce zarybień karpiem? Nie - to nie karpiarze bo nas nie interesuje zabieranie ryb lub łowienie handlówki..
Cześć Nie chcę być upierdliwy ale robią to po nadzorem ichtiologów. Ale czy ten nadzór niby coś zmienia? Nie -nic nie zmienia. Poza tym Tobie tego robić nie wolno...bo nie jesteś ichtiologiem. A wiesz ile ryb "ginie" podczas przeprowadzki z jeziora do jeziora? Nie zdycha a "ginie"... Normalne złodziejstwo, które objęło również moją wodę od zasiadek - przyjechali, wyłowili dużo dużych ryb i ponoć wywieźli do jakiegoś jeziora ale ... NIE WIERZĘ. Janusz JKarp
ZPW i ichtiolodzy zmiast kwarantanny stosóją badanie wody w zbiornikach i wyrywkowo mięsa ryb. Jest to szybszy sposób, ima wady i zalety.
Samo zarybiane wód też polega na przenoszeniu ryb ze zbiornika dozbiornika. Tylko że w chobowli są inne wrunki niż w zbiornikach naturalnych i ryba z chodowli jest miej odporna po przez stosowanie różnych karm i antybiotykólw.
W chodowlach ryb pracuje mojej koleżanik brat (gdzieś pod warszawą) i tam częto stosują antyboityki bo co rusz rybka choruje. A przyczyną jet to iż stawy są przerybione i stosuje się sztuczne karmy niewiadomo jakiego pochodzenia (chodzi o dodatki).
Zresztą i nasze pożywienie w sklepie ma juz szkodliwe substancje.
I jeśli chodzi o przenoszenie chorób to właśnie obce gatunki je przeniosą. One żyją w innym środowisku i są odporne na jekieś tak tat zwane katarki i egzotyczne pasożyty, a nasze tego nie znają i nie są na to odporne. Takie świństwa się przeoszą też drogą pokarmową i właśnie większości z nich kwarantanna zapobiega, po przez badanie wody w zbiormiku kwarantanny. Kwarantanna pod nadzorem ichtiologów i weterynarzy może skrucic się od 2 tygodni do 2 miesięcy w zależności skąd rybka pochodzi.
Sorki ale jak ja z tatą dokonywałan odbudowywania populacji to żadna nie zginęła z tych co poszły do zarybienia, zgineły tylko te co odrazu zaraz po złowieniu i podczas kwarantany (2 miesiące 1%). Wypuszaczaliśmy zdrowe i przebadane przez weterynaża, tak więc jak padły to jedynie łupem innych drapieżników lub kłusoli, no i one i ich potomstwo, potem były łowione przez wędkarzy. Tak więc co ja zrobiłam, coś w brew prawu? Spełniłam wymogi kwarantannę i badania, a że zrobiłam to anonimowo tu już inna chistoria, którą daje wam do oceny. Pragnę dalej prowadzić akcje zarybieniowe, tylko nie chcę się bawić w kwarantannę i badania, kiedyś zrobię kwestę i z zebranych pieniędzy zoraganizuję zarybienie, zkupię narybek od chodowców i poinformuję PZW może i oni coś się dołożą.
Cześć Tak tylko na dobranoc mała uwaga: Tobie ani nikomu nie wolno prowadzić akcji zarybieniowej. Powtarzam po rak kolejny: JAKA KWARANTANNA? JAKIE BADANIA? JAKI WETERYNARZ? Zrozum, że Tobie nie wolno tego robić. Wiem, że chcesz dobrze ale gdyby coś stało się z rybami w wodzie do której wypuszczasz "swoje ryby" po jak to mówisz kwarantannie ( jakaś zaraza czy inne licho ) a ktoś "usłużny" doniósłby o Twoim procederze nie wiem czy stykło by kasy na adwokata dla Ciebie.... Zrozum, że to nie żarty. Pewnie wiesz o tym, że nawet łowiąc na żywca nie możesz przenieść go ze zbiornika do zbiornika. Ma to zapobiegać przenoszeniu chorób. Jak zostaniesz ichtiologiem ( czego Ci szczerze życzę ) będziesz miała pole do popisu przy zarybieniach ale póki co... szkoda byłoby żeby ktoś zakończył tak pięknie rozpoczętą karierę wędkarza i .... ichtiologa ;-)))) Janusz JKarp
Tak więc jak widać nie osądzajcie nas wędkarzy którzy zabiorą co nie co z nad wody. Bo nie wiecie ile dobrego robimy dla nich. Czasami nawet nie wiecie że ten szczupaczek czy inna rybka nie została przez nas wpuszczona do wody, może nie zawsze osobiście ale i z naszej inicjatywy czy za nasze pieniądze. Czasami to my przyczyniamy się do tego że straż czy policja ujmuje kłusowników. Szanujmy swoje i innych upodobania i nie krytykujmy tylko za to że zrobił jakąś nie pasującą nam fotkę czy też stosuje taką czy inną taktykę. Pamiętajcie że razem możemy więcej zrobić dla naszych wód i mamy wspólny cel dbać o nasze wody, atego możemy uczyć się od siebie na wzajem. I nie podchodźmy do tego egoistycznie, bo szkodząc innym szkodzimy też sobie, czasami nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Do kol. Daria. Radze Ci posluchac kol. JKarp. Po pierwsze nie jestes osoba uprawniona do gospodarowania na danym lowisku, do ktorego wpuszczasz ryby. Po drugie jakie masz do tego kwalifikacje. Ogladajac Discovery jeszcze nikt nie stal sie fizykiem czy ichtiologiem. Jest to szczytny cel , ale niezgodny z prawem. I na tym dyskusja powinna zostac zakonczona. Napisalas:
" Czasami z nad wody zabraliśmy
jakiegoś malutkiego drapieżnika (szczupaczka, okonka), podchowaliśmy go
w naszym akwarium (tak więc przeszedł kwarantannę) i wypuściliśmy go do
zbiornika w którym z powodu jego braku ryba karłowaciała, (nie pochwalę
się takimi zdjęciami gdyż zostały bezpowrotnie utracone)."
Samo zabieranie niemiarowych ryb jest lamaniem przepisow (chyba ze w Twoim mniemaniu pojecie >>malutki drapieznik << szczupak pow 50 cm. Ale szczerze mowiac nie sadze zebys miala to na mysli.
" Śmiało można stwierdzić iż my
szkody żadnej nie wyrządzamy wodzie, a nawet bardziej dbamy o nią niż
co niektórzy zwolennicy złów i wypuść."
A czemu nie napisalas ze dbacie wiecej niz inni co zabieraja ryby. ? (czemu to porownanie do NK). No i jeszczse jedna malenka dygresja. Kazdy wedkarz (czy to ten co wypuszcza czy zabiera ryby) wyrzadza szkode w wodzie w ktorej lowi. A kazdy kto mysle inaczej zyje zludzeniami. Zabicie jednego szczupaka to juz strata dla wody. Podobnie jak strata ilus tam ryb mimo ich wypuszczenia (nie wszystkie przezyja). Kazdy kto ingeruje w srodowisko wyrzadza mu krzywde.
Do kol. Artur z Ketrzyna. To co napisales w ostatnim poscie nie jest domena ludzi zabierajacych ryby. Wogole nie ma sie to nijak do tego czy wypuszczamy czy zabieramy ryby. Tak samo NK jak i ci co zabieraja moga robic dokladnie to co opisales.
Do kol. Artur z Ketrzyna.
To co napisałeś w ostatnim poście nie jest domena ludzi zabierających
ryby. Wogole nie ma się to nijak do tego czy wypuszczamy czy zabieramy
ryby. Tak samo NK jak i ci co zabierają mogą robić dokładnie to co opisałeś.
I oto mi chodziło by pogodzić zwolenników złap i wypuść z tradycjonalistami. "Bo jedni i drudzy to jedna rodzina, starszy czy młodszy chłopak czy dziewczyna". i o tolerancje i wyrozumiałość, i jak czytam alej to chyba mi się troszeczkę udało. i z tego powodu cieszę się. Nie krytykujcie Darii, bo ona zrobiła coś co każdy z nas powinien, poprostu wyręczyła władze PZW, jak byście przeczytali uważnie to i władze PZW podpisały się pod tym, a ona z tatem zostali w cieniu, dla nich nagrodą było to iż wędkarze byli szczęśliwi.
To co uczyniłam było za zgodą PZW lub właściciela wody. Tak więc nie ma się czego obawiać, władze PZW nie chciały słuchać taty bo te łowisko było dostępna dla wszystkich, i nie było mowy by oni jako PZW zarybiali łowisko udostępnione dla mieszkańców gminy bez wymaganych opłat. Tata sam zaproponował iż dokona zarybienia a oni się zgodzil, pewnie nie wieżyli mu że dołoży tyle starań. A jak się udało to podpisali się pod tym jako by oni to uczynili. Dokonaliśmy razem zarynień jeszcze innych akwenów ale to były oczka przeciwpożarowe lub stawki i tym też władze wiedziały. Rybostan się poprawił i młodzi wędkarze mogą łowić nie daleko domu pod okiem rodziców. A co jeszcze z tym idzie zmiejszyła się liczba komarów w okolicach tych oczek...
Co do ryb pozyskanych z innych łowisk, drapieżniki były pozyskane od rybaków za odpłatnością i to nawet sczupaczki 20 cm., tak więc kasa była nasza. Lub z oczek prywatnych, kwarantanna to akwariun 330l i badania bezpłatne u znajimego weterynaża.
Planuję inne podobne inicjatywy, do jezior PZW ale tam wchodzi w grę większa kasa, dlatego to narazie jest nie możliwe, choćby że nie ma chętnych dołączyć się do projektu, i PZW wyraża zgodę tylko jak dojdzie do konkretów mamy się z nimi skontaktować by ustalić szczeguły.
Nikt jej nie krytykuje. Ale dziewczyna sama sie pograza i pisze troche niemadrze. Po pierwsze publicznie przyznaje sie do lamania prawa i jeszcze pisze ze PZW robi tak samo. Troche to dziecinne. Dwa , to pisze o kilkumiesiecznej kwarantannie. Ciekaw jestem gdzie przebiega ta kwarantana. Mi sie udalo doczytac tylko, ze przebiega to w akwarium. Ile ryb miarowych (bo o innych nie powinnismy wogole wspominac) zmiesci sie do akwarium ?. No i to zdanie: "Kwarantanna polega na tym iż ryba jest obserwowana przez dłuższy czas i
jak jest chora, to choroba się uwidoczni, przez jej zachowanie lub
wzrokowo...". Wybacz, ale jakbym czytal 10-letnie dziecko. Nie sadzilem ze wystarczy troche Discovery, dobry wzrok i mozna zamiast ichtiologa ocenia czy ryby sa zdrowe czy nie. Po cholere Ci ludzie studiuja tyle lat. ??? Nie chodzi mi zeby teraz zgnoic czy nasmiewac sie z kogokolwiek. Ale dziewczyna, jesli cos pisze publicznie, niech troche pomysli. Zarybia na dziko - OK. Wielu tak robi. Ale niech nie wypisuje ile to ona dobrego dla wod zrobila z tata. Bo jesli choc raz jej sie omsknie (nie zobaczy ze rybka jest chora) to moze cale jezioro szlag trafic. Czy wtedy tak ochoczo bedzie wypisywac na forum, jak to zabila np. 1 tone ryb ?. Sadze ze wtedy winnych nie bedzie. Sukces ma wielu ojcow, porazka jest zazwyczaj sierota.
Każdy z was ocenia kogoś bo to czy tamto. I zaraz szuka że coś zrobił nie tak, lub kogoś obraził. A ja patrzę co sama mogę zrobić dobrego i jeśli mam zielone świató to działam. Chciała bym w przyszłości być weterynażem i założyć własną agroturystykę, wtedy miała bym swój świat o który mogła bym dbać, i napewno było by to eldorado dla flory i fainy.
Ps. oprucz ludzi co bezmyśnie wypuszczają opce garunki ryb do naszych wód nie cierpię tez turystów któży podczas kompieli w jeziorze używają (detergntów), zwykłych samponów lub mydła -truciciele.
Sorry. Dalej polemizowal nie bede. Odniose sie tylko do tego jednego cytatu:
"To co uczyniłam było za zgodą PZW lub właściciela wody. Tak więc nie ma
się czego obawiać, władze PZW nie chciały słuchać taty bo te łowisko
było dostępna dla wszystkich, i nie było mowy by oni jako PZW zarybiali
łowisko udostępnione dla mieszkańców gminy bez wymaganych opłat."
To w koncu czyja zgode otrzymaliscie ?. PZW ktore nie jest wlascicielem zbiornika ?, urzedu gminy ?, Lasow Panstwowych czy RZGW. No bo chyba nikt w PZW nie jest az takim idiota zeby miec zbiornik, nie pobierac zadnych pieniedzy i plakac ze z tego powodu nie bedzie sie go zarybiac. I jestem pewien ze PZW nigdy nie zgodziloby sie na "prywatne" zarybienia swojej wody rybami z niewiadomego pochodzenia (bez badan weterynaryjnych - oficjalnych a nie na zasadzie kolega powiedzial ze wszystko OK). To bylby gwozdz do trumny (do utraty dzierzawy).
" Czasami z nad wody zabraliśmy
jakiegoś malutkiego drapieżnika (szczupaczka, okonka)".
Trzeba byo napisac ze kupilismy nad woda malutkiego drapieznika :).
Każdy z was ocenia kogoś bo to czy tamto. I zaraz szuka że coś zrobił nie tak, lub kogoś obraził. A ja patrzę co sama mogę zrobić dobrego i jeśli mam zielone świató to działam. Chciała bym w przyszłości być weterynażem i założyć własną agroturystykę, wtedy miała bym swój świat o który mogła bym dbać, i napewno było by to eldorado dla flory i fainy.
Ps. oprucz ludzi co bezmyśnie wypuszczają opce garunki ryb do naszych wód nie cierpię tez turystów któży podczas kompieli w jeziorze używają (detergntów), zwykłych samponów lub mydła -truciciele.
Powiem to jak najbardziej szczerze.
Oby Twoje marzenia sie spelnily. :)
Sadze ze masz bardzo dobre intencje. Ale pamietaj ze swiat nie jest rozowy. I czasami trzeba przelknac gorzka pigulke prawdy. Nie wszystko co nam sie wydaje, ze jest dobre, takie musi byc. I nie zawsze przepisy i prawo sa logiczne i madre. Ale takie zycie. Skonczysz studia i wtedy przyjdzie czas na wlasna inicjatywe :)
pawelz Cieszą się że martwisz się o nasze wody, ja na przykład nawet chcę założyć stowarzyszenie chroniące kilka jeziorek i dbające o nie ale nawet na tym portalu nie znalazłem chętnych choć jestem od ponad roku tutaj. Co do tego że przesiedlanie rybek jest dobre. To raczej się zgodzę tylko pod okiem fachowców, a jeśli pisze że badał je weterynarz i wiedziały bądź uczestniczyły w tym władze PZW, to wszystko jest w porządku. Kiedyś czytałem w prasie wędkarskiej iż natura sama takie zjawisko robi. Za pośrednictwem ptactwa na ich kończynach przenoszona jest ikra, i dlatego w nowo powstałych zbiornikach bez ingerencji człowieka zaczyna tętnić życie i pływać rybki.
Mażenia po to są by do nich dążyć. Czym było by życie bez mażeń? Jaki sens było by życ nie mając mażeń -celu? życie bez mażeń to wegetacja, a ja jestem człowiekiem, nie rośliną, więc mażę. Bo mażenia nadają sens naszemu życiu. I czuję się w choć części spełniona jeśli pomogę jakiemuś zwierzątku, czy też roślince i nigdy nie robię czegoś by im zaszkodzić.
"ja na przykład nawet chcę założyć stowarzyszenie chroniące kilka
jeziorek i dbające o nie ale nawet na tym portalu nie znalazłem
chętnych choć jestem od ponad roku tutaj."
Trudny kawalek chleba :). Raczej musisz znalezc kogos na miejscu. Inaczej chyba nic nie zwojujesz. Praca w takim stowarzyszeniu to nie wypad raz na tydzien zobaczyc co sie dzieje nad woda. To codzienna ochrona, zarybienia, badania. Kto w dzisiejszych czasach ma dodatkowy czas i kase na to wszystko. Znajdz kilkanascie osob z najblizszego otoczeni i wtedy dzialajcie. Szukanie ludzi ktorzy mieszkaja chocby kilkadziesiat km od lowisk nie ma chyba sensu.
A obecnie od jakiegoś roku te jeziorko gminne przejeły władze PZW i teraz wędkować można tylko z kartą, kiedyś wystarczył dokument osobisty i było okej. I jak zwykle nie będą dbać o to łowisko bo to praca syzyfówa, zbyt płytkie i często zimą dochodzi do takich przyduch że wiosną jest biało na brzegach. Była też inicjatywa pogłębienia akwenu ale zrezygnowano bo budynki w pobliżu zaczeły siadać jak zaczęto wypompowywwać wodę.
troszkę się z tobą nie zgodzę, w stoważyszeniu nie musisz ślęczeć dzień w dzień, spotkanie raz w miesiącu wystarczy. Jeśli jest kasa i projekt to się go ogranizuje jak nie to czeka się i stopnowo realizuje w miarę swoich możliwości. Nawet jakiś pomościk, umoznienie brzegu czy zarybienie raz w roku to już jest coś, a ja i tak wolne chwile jeśli pogoda sprzyja spędzam nad wodą tak więc wszystko by było przy okazji i z pozytywnym skutkiem dla wszystkich.
A kto bedzie pilnowal i gonil klusownikow ?. Ochrona nalezy i spoczywa tak naprawde na Tobie. Chcesz zarybiac i zostawic wode samopas ?. Czy czlonkowie stowarzyszenia maja zamiar dopuscic do wody innych urzytkownikow ?. Jak tak to co z rozprowadzaniem licencji ?. Samo sie nie zrobi. I biorac w dzierzawe jakakolwiek wode od skarbu Panstwa to nie jest tak, ze zrobi sie wtedy kiedy bedzie kasa. Najpierw trzeba miec biznesplan i pieniadze i po przedstawieniu tego realizowac punkty zawarte w umowie. To nie tak, ze pojde do wladz, poprosze o jeziorko i powiem ze o nie zadbam. Tak to tylko od prywatnej osoby. Ale to i u niego bez ochrony nic nie zwojujesz.
Zawsze najdrozsza i najniewdzieczniejsza sprawa bedzie ochrona lowiska. Mozesz zatrudnic straznikow jak Cie stac (to koszt okolo 30 000 zl / osobe / rok) albo pilnowac samemu. A jak samemu to kiedy ?.
A słyszałeś o stowarzyszeniach przy PZW, współpraca a nie władanie na własność. Wtedy szystko zostaje pod władzą PZW i wedkują członkowie PZW, tylko podpisując porozumienie z PZW wyklucza się z danych łowisk odłów rybacki i wszystko jest okej, i nawet strażnicy mają lżej bo jak zobaczą siatkę to tylko kłusowników, bo i rybak który postawi tam siatkę będzie kłusolem.
Sowarzyszenie jako jedyny własciciel wody może zatrudnić lub podpisać umowę z osobą (sklep wędkarski) która zajmie się rozprowadzaniem zezwoleń. Co do Ochrony podpisać jak PZW porozumienie z Policją SR i tym podobnymi jednostkami i woda jest pilnowana jak była, a może i lepiej.
"Cześć Daria wiesz, że piszesz nieprawdę? Po pierwsze co możesz zrobić widząc jak np ja wypuszczam karpia czy amura? A nic...Jakie naruszenie? Dzwoń gdzie chcesz ale co najwyżej usłyszysz, że chyba ten co wypuścił dużego karpia jest no trochę nie tego bo normalny wędkarz nie wypuszcza żadnej ryby. ..."
Dzięki za w/w komętaż do mego artykułu, sam przyznajesz że nie tylko my tradycyjni wędkarz tak myślimy. Inne komętaże tylko popierają że opce gatunki niszczą nasze wody.
Przykro mi ale zyjesz w jakims wyimaginowanym swiecie. Co to jest stowarzyszenie przy PZW ????. Zaklada sie po to stowarzyszenie, aby samemu gospodarowac na danym akwenie. To co Ty piszesz, to przejecie przez jakies kolo opieki nad lowiskiem PZW. Ale to w dalszym ciagu PZW a nie autonomiczne stowarzyszenie. Jesli kolega chcialby tak robic jak piszesz to utworzylby jakis klub w ramach PZW i wystapil do PZW o opieke nad jakims jeziorkiem itp. Ale on wyraznie napisal "STOWARZYSZENIE". A to juz zupelnie cos innego. Skladajc np. wniosek do przetargu o dzierzawe wody Ci w RZGW chyba umarliby ze smiechu, czytajac ze opierasz gospodarke na swoim lowisku o wspolprace z PZW. To tak jakbys wystapila z wnioskiem o dotacje piszac w nim, ze Ty sama to guzik mozesz, ale firma X Ci pomoze.
Jakie porozumienie podpisalo PZW z policja ???. O czym Ty piszesz. ???. Moga sie dogadac (bo np. komendant jest wedkarzem) ze patrol co jakis czas sam zajrzy nad wode. Ale licz na to ze do ciebie przyjada nad jezioro i beda go pilnowac 24h / dobe. Powodzenia. Wszystkie lowiska jakie znam poza PZW sa praktycznie codziennie pilnowane. A ta ochrona o jakiej Ty piszesz trafia sie raz na 10 lat. Tylko PZW stac na takie marnotrastwo i dopuszczenie klusoli do wody. I zauwaz ze PZW ma jeszcze SSR.
Pokaz choc jedno stowarzyszenie (nie kolo w ramach PZW z jakas woda) lub jakiegokolwiek innego dzierzawce ktore gospodaruje tak jak to Ty opisalas.
Stowarzyszenie ma racje bytu tylko wtedy, gdy albo utrzyma sie lowisko z pracy wlasnych rak, albo ma odpowiednie srodki, i czlonkow stowarzyszenia stac na utrate kilkuset (kilku tysiecy - zalezy czym gospodaruje i jak wielu ma czlonkow) zl. Samo sie nie zrobi.
Widze że na temat stowarzyszenia zjadłeś wszystkie rozumy, tak więc nie chcę już tu na tym forum o nim pisać (ty wiesz swoje ja swoje). Powiem ci jedno stowarzyszenie to nie dzałalność zarobkowa a charytatywwna, ana może zażądzać majątkiem ale członkowie nie mogą czerpać z tego tytułu kożyści majątkowych i tp. Tak więc tak podpowiada logika że stoważyszenie najlepiej otwożyć jak wsparcie czegoś lub kogoś. Dlatego trudno pozyskać członków. Zamykam temat stowarzyszenai na tym forum bo nie o tym winno się tu mówić...
Ot i nie mając argumentu na swoją obronę przepuścili atak na biedną dziewczynę. Ona ładnie odpowiedziała i zakończyła na temat nie związane z tym postem.
Zgłoszenie; DOstaliśmy zgłoszenie naruszenia regulaminu - chodzi o te zdjęcia ... Prosimy
o ich usunięcie. Na przyszłość prosimy o nie wstawienie zdjęć
złowionych ryb w domu, ponieważ staje się to pretekstem do sporów i
kłótni.
Z pozdrowieniami; Redakcja.
I prosił bym odpowiedzi kierować pod kontekstem tych pytań;
1). Czy takie zgłoszenie naruszenia można uznać jako dyskryminację autora tego zdjęcia i czy jest moralne? 2). Kto wyrządza więcej szkody? a).
tradycyjny wędkarz, który przestrzega regulamin amatorskiego połowu
ryb, i zabiera z nad wody tylko tyle ryby co zje jego rodzina, resztę
wypuszcza. b). czy ten wędkarz który jest zwolennikiem trendu złap i
wypuść, i dla zaspokojenia swoich zaścianek wpuszcza do naszych wód obce
gatunki ryb, które wypierają nasze rodzime gatunki ryb, przyczyniając
się do degradacji podwodnego środowiska?
Pytania lekko zmieniłem dla potrzeb tego posta, by móc podkreślić problematykę nie tolerancji (dyskryminacji, bo on jest inny...) i wpuszczania do wód obcych gatunków ryb
Sprostowanie; 2a). Czy ten wędkarz który jest zwolennikiem trendu złap i wypuść, i dla zaspokojenia swoich zaścianek wpuszcza do naszych wód obce gatunki ryb, które wypierają nasze rodzime gatunki ryb, przyczyniając się do degradacji podwodnego środowiska? Rozróżniając wpuszczenie np.; karpia tołpygi do wód naturalnych, od wypuszczena obcego gatunku ryby do łowiska komercyjnego. Przeznaczonego dla tej ryby i zabezpieczonego przed przedostaniem się jej mieszkańców do innych akwenów.
Odpowiem Ci tak. Po pierwsze nikt nie przypuscil ataku an biedna dziewczyne. Po prostu publicznie wypisuje delikatnie mowiac dziwne rzeczy, dlatego nalezaloby to sprostowac. I to wszystko. A skonczony zostal ten temat, bo dalsza dyskusja nie miala sensu.
A teraz Twoje pytania. 1) Nie widzialem tych zdjec, ale jesli nie bylo na nich tresci uwazanych powszechnie za obrazliwe to o zadnym naruszeniu regulaminu raczej byc nie moze. Inna sprawa to ocena tych zdjec. 2) Nie znam wedkarzy wpuszczajacych obce gatunki. Wpuszcza PZW jako organizacja przy pomocy czesto wedkarzy, ale sami wedkarze raczej tego nie robia. Rozumiem ze chodzilo Ci o wypuszczanie ryb. Tego nie da sie jednoznacznie ocenic. I kazdy kto to czyni, albo jest nieslychanie doswiadczonym ichtiologiem, albo kims kto nie ma pojecia co pisze. Bo jesli ktos mi wciska ze wypuszczajac karpia 10 kg to ten karp cos tam uczyni, ze zdechnie iles tam np. leszczy czy linow, to ja powiem tak. Ktos zabierajac lina powoduje ze w podczas najblizszego tarla bedzie kilkadziesiat tysiecy ziaren ikry mniej, czyli kilka czy kilkanascie tysiecy sztuk narybku mniej. Kto wyrzadzil wiecej szkod ?. Tak wiec tak stawiane pytanie jest nie na miejscu i nie oczekuj odpowiedzi, a tym bardziej takiej ze ktos Ci napisze ze Ty jestes the best a karpiarz ten najgorszy (zeby byla jasnosc, nie jestem karpiarzem, lowie ryby wylacznie na muche).
Pretensje miej do tych co wpuszczaja obce gatunki a nie do tych co je wypuszczaja bo np. inaczej musieliby je zakopac w ziemi. Tylko pamietaj o jednym. Przezucajac sie na zarybienia tylko rodzimymi gatunkami, te zarybienia beda kilkukrotnie drozsze niz karpiem. A chetnych do miesa bedzie tyle samo. Zastanowiles sie na faktem, ze wielu amatorow latwego karpika na talerzu przeniesie swoje zainteresowania na leszcza czy np. brzane (i tez na talerzu). Skod wezmiesz na to kase. ? Ten tak niechaciany karp tak naprawde zaspakaja 50% wedkarzy dla ktorych liczy sie przede wszystkim mieso. Za niewielkie pieniadze.
Ależ nie uogólniajmy i nie zawężajmy problemu jedynie do wędkarzy preferujących karpie. Jest duzo racji w tym ze karp nie służy dobrze naszym naturalnym zbiornikom, ale myślę że jest równowaga w dziedzinie jego ochrony. Jedni je wypuszczają, a ja zgodnie z limitem zabieram limit. Jeśli karpiarz wypuszcza świniaka, to niech wypuszcza - to ich sport więc niech mają. Ale ja nie będę się litował nad karpiem.
Zeszliśmy z tematu i na to chciałem zwrócić uwagę. A karpiarzom dajmy spokój, bo i tak mają przerąbane z powodu ciągłych ataków.
GHOSTMIR
Myślę że ja nie odeszłem od tematu, bo swoje zdanie wyraziłem o tych co to tak nie na rękę innych fotki bo w domu zrobione.
Mi się marzy mieć w domu trofeum -szupaczka metrowego, zabalsamowanego i wypchanego, umieścił bym go na jakieś fajniejszej desce i powiesił na ścianie. Eh jak pięknie by się prezentował, i niejeden wędkarz takiej zdobyczy by mi zazdrościł. Zimą gdy pogoda by niedopisywana wędkowaniu, zaparzył bym se gorącą herbatę i wpominał bym walkę jaką znią przeżyłem, nawet zagadną bym do niego na uszko. Ze jak przyjdzie wiosna to na łowy ruszę, by potyczkę z jego braćmi stoczyć. A nuż by mi coś podpowiedział, gdzie takiej ryby szukać co by i nie raz dała w kość.
Takiego typu trofea mają też myśliwi, niech im zgłoszą naruszenie...
Nuuuu.... cosik racji w tym też jest.... nie powiem.
Darek S oj masz rację, też mi się takie cudo marzy. Ale na razie zostają mi tylko ususzone łby paru sandałków i szczupłych.
Tatko mój miał wycinek z gazety jak taką głowę przygotować wraz z popiersiem i płetwami piersiowymi. Nawet próbował takie cudo wykonać, tylko że lato było mokre i troszeczkę nie wyszło. Wujek ma takie z żarówką w pysku, zagrzebista lampka z tego wyszła.
Co do tych co zainspirowali do tego posta, niech staną pod sklepem rybnym i tam pikietują, a nóż do stawku im jakąś rybkę wpuszczą. No i niech petycję do rybaków napiszą, bo oni to dopiero pogłowie ryb dziesiątkują, no i ich RAPR nie obowiązuje, tak więc i drobnicę na mączkę rybną przerabiają. A my co jakiś czas se jedną może kilka do domu zabierzemy i już rwetest podnoszą. Bo niby my gorsi, czy co?
Jestem młodym wędkarzem i uczę się od taty zasad wędkarstwa. I tego jak szanowaś środowisko. Nie jestem zwolenniczką złap i wypuść i nie krytykuję, ani nie zgłaszam naruszenia jak widzę że karpiarz wypuszcza karpia do jeziora. A przecież bym mogła, bo on przyczynia się do degradacji tego zbiornika, co fakt wyją tą rybę z tego zbiornika ale nie znaczy to że ta ryba musi tam wrócić. Bardziej etycznym by było, by ta ryba przeszła kwarantannę i trafiła do specjalistycznego łowiska, wtedy jego postępowanie było by wzorem do naśladowania.
A tak on chce łowić karpie i nie zważa na to czy szkodzi przyrodzie, przecież nie on wpuścił tu tego karpia, tylko że powiela błąd tej osoby co wprowadziła ten gatunek do dziewiczej wody.
Te zdjęcie które zostało zgłoszone jako naruszenie, to zdjęcie połowu mojego i taty, tak więc z nad wody mogliśmy zabrać nawet 10kg ryb. Ale my tego nie zrobiliśmy, w tym dniu wypuściliśmy do wody około; 5 linów (do 25cm), 3 karasie (do 20cm) i około 4kg; płoci, leszczy do 25cm i okonków do 18cm. Tak więc nawet stwierdzenie iż jesteśmy mięsiarzami też jest nas godzące. Często z nad wody wracamy bez ryby, bo słabo żerowała i nie była zbyt okazała, dlatego zwróciliśmy im wolność.
Czasami z nad wody zabraliśmy jakiegoś malutkiego drapieżnika (szczupaczka, okonka), podchowaliśmy go w naszym akwarium (tak więc przeszedł kwarantannę) i wypuściliśmy go do zbiornika w którym z powodu jego braku ryba karłowaciała, (nie pochwalę się takimi zdjęciami gdyż zostały bezpowrotnie utracone).
PS. Mój tato założył tego posta byśmy mogli się pogodzić i przekonać iż ci co zabierają parę rybek z nad wody tez mają swoje uczucia i na pewno nie są gorsi od tych co nie zabierają ich wcale. Śmiało można stwierdzić iż my szkody żadnej nie wyrządzamy wodzie, a nawet bardziej dbamy o nią niż co niektórzy zwolennicy złów i wypuść.
To my jesteśmy poszkodowani, bo przez wprowadzenie karpia w mniejsze zbiorniki wodne spowodowało to iż teraz o okazałego leszcza czy wyrośniętą płoć jest trudno a nawet graniczy z cudem. Drapieżnik też na tym traci bo szczupak a tym bardziej okoń nie połknie 2kg karpia, a innych ryb którymi się żywili jest coraz mniej bo je ten karp wypiera powoli ale dość skutecznie…
(Może kiedyś zrobię z tego wpis tak więc nie zgłaszać iż jest to plagiat bo to moja wypowiedź! Jedynie zdjęcie zapożyczę bo ja karpi do jezior nie wpuszczam).
GHOSTMIR jeden obrazek wystarczał. Bo na ich widok to i mi się żal zrobiło.
Cześć
Ty się zastanów jakie naruszenie byś zgłosiła? Dbacie bardziej niż ci co złowią i wypuszczą? Czy Ty aby nie przesadzasz z tymi opiniami? Tak - okonie od zawsze żywiły się dwukilowymi rybami a tylko karpia nie potrafią połknąć- ha ha ha ha:-)))))))
Jak czytam, że marzycie o wypchanym metrowym szczupaku to mi kartofle gniją w piwnicy. Lampkę se kup a nie rób z głowy szczupaka - takie CUDO -fuj.....Zastanówcie się czy chcecie te ryby wypuszczać czy nie?
Stosuje C&R ale nie jestem wojującym "nokilowcem". Masz chęć to zabierz rybę ale nie wpisujcie głupot o wypuszczaniu ryb. Sam łamiesz regulamin tymi malutkimi szczupaczkami bo regulamin mówi wyraźnie o wymiarze ochronnym i bez znaczenia, że niby chcesz go przenieść do innego zbiornika!
Znam takich co zawsze mają chorą wnusię, ciocię czy innego kota i MUSZĄ przynieść rybę do domu. A że ta ryba to 50cm sumik....
Janusz JKarp
Przenieść do innego zbiornika?! Ależ nie wolno! Ludzieeeeeeeeeee!
I znowu się k...wa zaczyna. Wiedziałem że tak się to skończy. Teraz jeszcze tylko personalnych wycieczek brakuje i znowu polecą konta. Po jaki c... ja sie pytam? Chcecie, bierzcie - nie chcecie - wypuszczajcie. Ale po kiego wafla wszyscy mają wiedzieć że jestem etycznym kilerem czy porządnym C&R? Ktoś tam kiedyś rzucil cytat o dupie i poglądach. Wszyscy je mają, ale po kiego wszyscy od razu mają je kojarzyć? Żeby nie być gołosłownym wypieprzam z opisu (ale dalej będę) fragment o NK. I dajmy sobie siana z tym tematem.
JKarp a mi taki szczupły wiszący na ścianie podoba się. I tobie nic do tego, tak samo jak mi nic do tych totalnych NK. Byleby tylko nie zaśmiecali naszych wód tymi ciągle srającymi karpiami, amurami czy tołpygami bo to chwasty.
JKarp
Jak złowiłam tego szczupaczka to wymiar ochronny był 45cm, tak więc wymiarowy. Dopiero nie dawno podnieśli ten wymiar, przyczyniło się do tego sporo czynników; kłosownictwo, nie kontrolowane odłowy rybackie, pseudo wędkarze któży z nad wody zabierają nie wymiarowe rybki, zanieczyszczenie wód, no i te obce gatuni ryb (nie tylko karp, ale i pozostałe też).
Pokaż mi okonia (naszego pasiaka, nie nilowego) co łyknie takiego 2 kg karpia to dam ci złoty order o jego wadze, nawet szczupak se nie poradzi (chyba że tiaki ze 120cm, ale takich w naszych wodach jak na lekarstwo, i raczei rybacy takie wyłowili bo na wędkę to znikoma część trafiła).
Rybkę czasami przeżucam bo dbam o rybostan naszych wód, ale jak przepisy mówią, najpierw kwarantanna (2-6miesięcy) i jak zdrowa to wtedy wpuszczam do małycz oczek wodnych lub atam gdzie ich brak bo przyducha ich zabiła, staram się tylko by rybostan się odbudował. Kiedyś władze PZW też stosowały taką taktykę i skutkowała, bo zapobiegało to (kaziroctwu) ubożeniu dna.
Jak byś uważnie przeczytał moje wypowiedzi to wiedział byś dokładnie że nie jesteśmy gorsi od was i dbamy tak samo o wody, rużnimy się tylko tym iż nie powielamy błędów naszych popredników. Tak więc nie powinneś się bulwersować, my tylko chcemy was uświadomić że nie jesteśmy od was gorsi i ne zasłygujemy na dyskryminację. Bo ja mas nie dyskryminuję tylko apelują o rozwagę i tolerancję. Bo łatwo wprowadzić zmiany w środowisku ale ich cofnąć to już nie.
Przeczytaj wszystkie moje wypowiedzi, a zobaczysz że ja was nie chcę zwalczyć, a jedynie apelują o rozwagę i tolerancję.
Cześć
Nie ma chwastów w wodzie-naucz się tego raz na zawsze!!!!!!!!! Już i w tym wątku któryś z Kolegów napisał mądrze o niby rybich chwastach - jazgarze, których nie ma dlatego nie sandaczy. Następnie okonie, które poluja na drobnicę ale jak ich nie ma to drobnicy jest za dużo - ryby karłowacieją. Płocie, krąpie i leszcze, które się krzyżują... to nie chwasty. Widziałeś kiedyś skarłowaciałe linki lub karasie? Ja widziałem. A wiesz dlaczego karłowacieją? Bo nie drapieżników. A wiesz dlaczego nie ma ? Bo nie mają naturalnego pokarmu czyli jazgarzy, małych okonków, płotek, leszczyków i krąpików. A wiesz dlaczego nie ma małych płotek, krąpików itd? Bo nadają sie na kotlety... Jest jeszcze jeden powód dlaczego nie ma drapieżników ale się domyśl...
Poza tym zamiast pisać bzdury ustosunkuj się do tych szczupaczków...
Jak mówiłem nie jestem wojującym "nokilowcem" i nie zamierzam nikogo nawracać. Chcesz zabieraj ryby zgodnie z RAPR ale nie wmawiaj mi przy okazji, że jesteś taki dobry dla szczupaczków ha ha ha :))))))))). Poczekasz aż urośnie i co? Na ścianę z nim...
Łukasz nic się nie zaczyna. Spokojnie - jak na razie nikogo nie obrażam i mnie nie obrażają a pogadać zawsze można.
Janusz JKarp
To że po jednej i dtugiej stronie są pseudo wędkarze to żaden z nas nie może zaprzeczyć. Tylko zanim kogoś ocenisz to poznaj go, bo ja mówię tylko o tych pseudo, i nie pogaradzam tymi etycznymi.
Ja powiem tylko jeszcze jedno; udeż w stół a nożyce się odezwą. Bo tylko ci co mają coś na sumieniu zaraz się obrażają i wulgaryzmem żucają. Panowie troszkę kultury...
Cześć
Daria widzisz ja jestem tolerancyjny. Nie wojuję jak napisałem z nikim.
Dlaczego teraz piszesz o 45cm? Było napisane, że wymiar ochronny szczupłego do 45cm tak więc 45cm to jeszcze nie wymiar he he... Samemu nie wolno zarybiać żadną rybą - czyli złowiony w wodzie X może być tylko w tej wodzie wypuszczony natychmiast... lub zabrany do jedzenia. Skąd wiesz, że ta kwarantanna nie powoduje roznoszenia jakiejś choroby lub powoduje jej osłabienie co może doprowadzić do choroby całej populacji..
Janusz JKarp
Dla mnie jest chwast w wodzie i jest to sumik karłowaty
To co było napisane o jazgaczu, krąpiu i okoniu i tp., jak byś uważnie przeczytał. To byś się zorętował że to była błędna polityka władz PZW, a nie moja opinia na temat tej ryby.
Czytaj uważniej i ze zrozumieniem, a nie będzie między nami zgrzytów, i będziemy muc dojść do porozumienia...
Cześć
Widzisz Daria doceniam to, że piszesz mądrze i z rozwagą.
Pokaż mi tylko gdzie jest napisane o tej kwarantannie 2 do 6 miesięcy? Ja takich przepisów nie znam...
A jeśli chodzi o wulgaryzmy nie śmiem rozmawiając z Kobietą ich używać.
A co nożyczek - nie obrażam się i na sumieniu nic nie mam.
Janusz JKarp
"Skąd wiesz, że ta kwarantanna nie powoduje roznoszenia jakiejś choroby lub powoduje jej osłabienie co może doprowadzić do choroby całej populacji..
Janusz JKarp".
Jak pisałam tak robiły niekture koła, i tak robią na całym świecie jak chcą odbudować jakąś populację. Bardzo dużo oglądam Diskawery i tak też pokazują jak walczą z inwazją obcych gatunków, i jak odbudowują populacje. Problem w tym iż kiedyś nasze władze to robiły, świadkiem tego byli u mnie; tato, dziadek i pradziadek. Teraz tylko władze PZW myślą o pieniądzach, choć powiem iż nawet tak niedawno, może z 5-6 lat temu władze PZW zorganizowały taką akcję przesiedlenia ryb. Wyłowili znaczną część z jeziora Siercze i Pożarki (może i inne ale wiem tylko o tych) i zarybili tymi rybkami jeziora pod Olsztynem, bo tamte koło ma więcej do gadania. Wiem bo mojej mamy znajomy przy tym uczestniczył, a brali w tym udział; rybacy ichtiolodzy i członkowie koła z Olsztyna (wątpie że przeprowadzili kwarantannę).
Muj tato jak był młodszy to z jednego jeziora przewoził rybki do naszego Kętrzyńskiego. Łowił na podrywkę małe okonki i płotki na podrywkę (w tym akwenie było ich chmara), rowetem jeździł i w butelce po 2 litrowym napoju je przewoził. Z czasem ludzie się dziwili że zamiast tylko karasia trafia się też płotka i okoń. Zaczeła nawet fama chodzić że to PZW zarybiło. Ale przyszła ostra przyducha i praktycznie cała populacja padła. Mineło od niej już kilka lat i znów zaczynaja sporadycznie brać płoreczki.
Kwarantanna polega na tym iż ryba jest obserwowana przez dłuższy czas i jak jest chora, to choroba się uwidoczni, przez jej zachowanie lub wzrokowo...
To co było napisane o jazgaczu, krąpiu i okoniu i tp., jak byś uważnie przeczytał. To byś się zorętował że to była błędna polityka władz PZW, a nie moja opinia na temat tej ryby.
Czytaj uważniej i ze zrozumieniem, a nie będzie między nami zgrzytów, i będziemy muc dojść do porozumienia...
Daria
Ależ ja wiem, że to wina PZW i nie napisałem, że to Twoja opinia. Ale trzeba podchodzić do wszystkiego a w szczególności do tego nam obwieszcza PZW w sposób racjonalny. Jak kazaliby łowić uklejki i wyrzucać pod jakąś tam groźbą to co ? Robiła byś to? Nie- taką mam nadzieję.
Tylko proszę nie mówcie o chwastach w wodzie bo coś takiego nie istnieje. Błędna polityka i brak wiedzy PZW doprowadziło do zarybień np Sumikiem bo podobno miał rosnąć większy. Ale jak rósłby większy i w takim tempie się rozmnażał jak teraz pewnie nikt by nie narzekał, że łowi je o wadze powiedzmy 3-5 kilo...
A zarybianie karpiami to też postulat powiedzmy pewnej grupy wędkarzy. A wiesz dlaczego? Bo łatwo złowić, bo nie trzeba latać ze spinem lub inną muchówką. Można usiąść, złowić limit i do domu. Następnego dnia tak samo...Wyobraź sobie co by się stało gdyby zamiast karpi wpuściliby lina, karasia lub np sandaczy. Przecież ten zarząd koła, który by to zrobił musiałby podać się do dymisji. A wiesz dlaczego? Bo lina lub sandacza ciężej złowić jak karpia. Na nic byłyby tłumaczenia, że to nasze rodzime ryby...Domyślasz się jaka to grupa wędkarzy chce zarybień karpiem? Nie - to nie karpiarze bo nas nie interesuje zabieranie ryb lub łowienie handlówki..
Janusz JKarp
Cześć
Nie chcę być upierdliwy ale robią to po nadzorem ichtiologów. Ale czy ten nadzór niby coś zmienia? Nie -nic nie zmienia.
Poza tym Tobie tego robić nie wolno...bo nie jesteś ichtiologiem.
A wiesz ile ryb "ginie" podczas przeprowadzki z jeziora do jeziora? Nie zdycha a "ginie"...
Normalne złodziejstwo, które objęło również moją wodę od zasiadek - przyjechali, wyłowili dużo dużych ryb i ponoć wywieźli do jakiegoś jeziora ale ... NIE WIERZĘ.
Janusz JKarp
ZPW i ichtiolodzy zmiast kwarantanny stosóją badanie wody w zbiornikach i wyrywkowo mięsa ryb. Jest to szybszy sposób, ima wady i zalety.
Samo zarybiane wód też polega na przenoszeniu ryb ze zbiornika dozbiornika. Tylko że w chobowli są inne wrunki niż w zbiornikach naturalnych i ryba z chodowli jest miej odporna po przez stosowanie różnych karm i antybiotykólw.
W chodowlach ryb pracuje mojej koleżanik brat (gdzieś pod warszawą) i tam częto stosują antyboityki bo co rusz rybka choruje. A przyczyną jet to iż stawy są przerybione i stosuje się sztuczne karmy niewiadomo jakiego pochodzenia (chodzi o dodatki).
Zresztą i nasze pożywienie w sklepie ma juz szkodliwe substancje.
I jeśli chodzi o przenoszenie chorób to właśnie obce gatunki je przeniosą. One żyją w innym środowisku i są odporne na jekieś tak tat zwane katarki i egzotyczne pasożyty, a nasze tego nie znają i nie są na to odporne. Takie świństwa się przeoszą też drogą pokarmową i właśnie większości z nich kwarantanna zapobiega, po przez badanie wody w zbiormiku kwarantanny. Kwarantanna pod nadzorem ichtiologów i weterynarzy może skrucic się od 2 tygodni do 2 miesięcy w zależności skąd rybka pochodzi.
To uwież teraz w modzie jest polityka rabunkowa. I pamiętaj w każdej plotce jest ziarko prawdy. Odnajdziesz je poprzez słuchanie i opserwację.
Tak wię widzisz my obwiniamy się na wazajem a tak naprawdę kto jest winny???????
My tylko możemy dbać o swoje wody tak jak umiemy, i nie możemy się biernie przyglądac jak ktos dla kasy niszczy nasze łowiska.
Sorki ale jak ja z tatą dokonywałan odbudowywania populacji to żadna nie zginęła z tych co poszły do zarybienia, zgineły tylko te co odrazu zaraz po złowieniu i podczas kwarantany (2 miesiące 1%). Wypuszaczaliśmy zdrowe i przebadane przez weterynaża, tak więc jak padły to jedynie łupem innych drapieżników lub kłusoli, no i one i ich potomstwo, potem były łowione przez wędkarzy. Tak więc co ja zrobiłam, coś w brew prawu? Spełniłam wymogi kwarantannę i badania, a że zrobiłam to anonimowo tu już inna chistoria, którą daje wam do oceny. Pragnę dalej prowadzić akcje zarybieniowe, tylko nie chcę się bawić w kwarantannę i badania, kiedyś zrobię kwestę i z zebranych pieniędzy zoraganizuję zarybienie, zkupię narybek od chodowców i poinformuję PZW może i oni coś się dołożą.
Cześć
Tak tylko na dobranoc mała uwaga:
Tobie ani nikomu nie wolno prowadzić akcji zarybieniowej. Powtarzam po rak kolejny: JAKA KWARANTANNA? JAKIE BADANIA? JAKI WETERYNARZ? Zrozum, że Tobie nie wolno tego robić.
Wiem, że chcesz dobrze ale gdyby coś stało się z rybami w wodzie do której wypuszczasz "swoje ryby" po jak to mówisz kwarantannie ( jakaś zaraza czy inne licho ) a ktoś "usłużny" doniósłby o Twoim procederze nie wiem czy stykło by kasy na adwokata dla Ciebie....
Zrozum, że to nie żarty. Pewnie wiesz o tym, że nawet łowiąc na żywca nie możesz przenieść go ze zbiornika do zbiornika. Ma to zapobiegać przenoszeniu chorób.
Jak zostaniesz ichtiologiem ( czego Ci szczerze życzę ) będziesz miała pole do popisu przy zarybieniach ale póki co... szkoda byłoby żeby ktoś zakończył tak pięknie rozpoczętą karierę wędkarza i .... ichtiologa ;-))))
Janusz JKarp
Tak więc jak widać nie osądzajcie nas wędkarzy którzy zabiorą co nie co z nad wody. Bo nie wiecie ile dobrego robimy dla nich. Czasami nawet nie wiecie że ten szczupaczek czy inna rybka nie została przez nas wpuszczona do wody, może nie zawsze osobiście ale i z naszej inicjatywy czy za nasze pieniądze. Czasami to my przyczyniamy się do tego że straż czy policja ujmuje kłusowników. Szanujmy swoje i innych upodobania i nie krytykujmy tylko za to że zrobił jakąś nie pasującą nam fotkę czy też stosuje taką czy inną taktykę. Pamiętajcie że razem możemy więcej zrobić dla naszych wód i mamy wspólny cel dbać o nasze wody, atego możemy uczyć się od siebie na wzajem. I nie podchodźmy do tego egoistycznie, bo szkodząc innym szkodzimy też sobie, czasami nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Do kol. Daria.
Radze Ci posluchac kol. JKarp. Po pierwsze nie jestes osoba uprawniona do gospodarowania na danym lowisku, do ktorego wpuszczasz ryby. Po drugie jakie masz do tego kwalifikacje. Ogladajac Discovery jeszcze nikt nie stal sie fizykiem czy ichtiologiem.
Jest to szczytny cel , ale niezgodny z prawem. I na tym dyskusja powinna zostac zakonczona.
Napisalas:
" Czasami z nad wody zabraliśmy jakiegoś malutkiego drapieżnika (szczupaczka, okonka), podchowaliśmy go w naszym akwarium (tak więc przeszedł kwarantannę) i wypuściliśmy go do zbiornika w którym z powodu jego braku ryba karłowaciała, (nie pochwalę się takimi zdjęciami gdyż zostały bezpowrotnie utracone)."
Samo zabieranie niemiarowych ryb jest lamaniem przepisow (chyba ze w Twoim mniemaniu pojecie >>malutki drapieznik << szczupak pow 50 cm. Ale szczerze mowiac nie sadze zebys miala to na mysli.
" Śmiało można stwierdzić iż my szkody żadnej nie wyrządzamy wodzie, a nawet bardziej dbamy o nią niż co niektórzy zwolennicy złów i wypuść."
A czemu nie napisalas ze dbacie wiecej niz inni co zabieraja ryby. ? (czemu to porownanie do NK). No i jeszczse jedna malenka dygresja. Kazdy wedkarz (czy to ten co wypuszcza czy zabiera ryby) wyrzadza szkode w wodzie w ktorej lowi. A kazdy kto mysle inaczej zyje zludzeniami. Zabicie jednego szczupaka to juz strata dla wody. Podobnie jak strata ilus tam ryb mimo ich wypuszczenia (nie wszystkie przezyja). Kazdy kto ingeruje w srodowisko wyrzadza mu krzywde.
Do kol. Artur z Ketrzyna. To co napisales w ostatnim poscie nie jest domena ludzi zabierajacych ryby. Wogole nie ma sie to nijak do tego czy wypuszczamy czy zabieramy ryby. Tak samo NK jak i ci co zabieraja moga robic dokladnie to co opisales.
Pawelz! nie poznaję Kolegi! Normalnie się zgadzam. Podupadłem na sumieniu czy jak?
:)
Tu się coś stało , ludzie ratunku MILICJAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Warto rozmawiać :)
Czyli dyskutując kulturnie da się wypracować konstruktywny konsensus !!! I o to chodzi - brawo !!!
Do kol. Artur z Ketrzyna. To co napisałeś w ostatnim poście nie jest domena ludzi zabierających ryby. Wogole nie ma się to nijak do tego czy wypuszczamy czy zabieramy ryby. Tak samo NK jak i ci co zabierają mogą robić dokładnie to co opisałeś.
I oto mi chodziło by pogodzić zwolenników złap i wypuść z tradycjonalistami. "Bo jedni i drudzy to jedna rodzina, starszy czy młodszy chłopak czy dziewczyna". i o tolerancje i wyrozumiałość, i jak czytam alej to chyba mi się troszeczkę udało. i z tego powodu cieszę się.
Nie krytykujcie Darii, bo ona zrobiła coś co każdy z nas powinien, poprostu wyręczyła władze PZW, jak byście przeczytali uważnie to i władze PZW podpisały się pod tym, a ona z tatem zostali w cieniu, dla nich nagrodą było to iż wędkarze byli szczęśliwi.
pawelz
To co uczyniłam było za zgodą PZW lub właściciela wody. Tak więc nie ma się czego obawiać, władze PZW nie chciały słuchać taty bo te łowisko było dostępna dla wszystkich, i nie było mowy by oni jako PZW zarybiali łowisko udostępnione dla mieszkańców gminy bez wymaganych opłat. Tata sam zaproponował iż dokona zarybienia a oni się zgodzil, pewnie nie wieżyli mu że dołoży tyle starań. A jak się udało to podpisali się pod tym jako by oni to uczynili. Dokonaliśmy razem zarynień jeszcze innych akwenów ale to były oczka przeciwpożarowe lub stawki i tym też władze wiedziały. Rybostan się poprawił i młodzi wędkarze mogą łowić nie daleko domu pod okiem rodziców. A co jeszcze z tym idzie zmiejszyła się liczba komarów w okolicach tych oczek...
Co do ryb pozyskanych z innych łowisk, drapieżniki były pozyskane od rybaków za odpłatnością i to nawet sczupaczki 20 cm., tak więc kasa była nasza. Lub z oczek prywatnych, kwarantanna to akwariun 330l i badania bezpłatne u znajimego weterynaża.
Planuję inne podobne inicjatywy, do jezior PZW ale tam wchodzi w grę większa kasa, dlatego to narazie jest nie możliwe, choćby że nie ma chętnych dołączyć się do projektu, i PZW wyraża zgodę tylko jak dojdzie do konkretów mamy się z nimi skontaktować by ustalić szczeguły.
Nikt jej nie krytykuje.
Ale dziewczyna sama sie pograza i pisze troche niemadrze.
Po pierwsze publicznie przyznaje sie do lamania prawa i jeszcze pisze ze PZW robi tak samo. Troche to dziecinne.
Dwa , to pisze o kilkumiesiecznej kwarantannie. Ciekaw jestem gdzie przebiega ta kwarantana. Mi sie udalo doczytac tylko, ze przebiega to w akwarium. Ile ryb miarowych (bo o innych nie powinnismy wogole wspominac) zmiesci sie do akwarium ?.
No i to zdanie:
"Kwarantanna polega na tym iż ryba jest obserwowana przez dłuższy czas i jak jest chora, to choroba się uwidoczni, przez jej zachowanie lub wzrokowo...".
Wybacz, ale jakbym czytal 10-letnie dziecko. Nie sadzilem ze wystarczy troche Discovery, dobry wzrok i mozna zamiast ichtiologa ocenia czy ryby sa zdrowe czy nie. Po cholere Ci ludzie studiuja tyle lat. ???
Nie chodzi mi zeby teraz zgnoic czy nasmiewac sie z kogokolwiek. Ale dziewczyna, jesli cos pisze publicznie, niech troche pomysli.
Zarybia na dziko - OK. Wielu tak robi. Ale niech nie wypisuje ile to ona dobrego dla wod zrobila z tata. Bo jesli choc raz jej sie omsknie (nie zobaczy ze rybka jest chora) to moze cale jezioro szlag trafic. Czy wtedy tak ochoczo bedzie wypisywac na forum, jak to zabila np. 1 tone ryb ?. Sadze ze wtedy winnych nie bedzie.
Sukces ma wielu ojcow, porazka jest zazwyczaj sierota.
Każdy z was ocenia kogoś bo to czy tamto. I zaraz szuka że coś zrobił nie tak, lub kogoś obraził. A ja patrzę co sama mogę zrobić dobrego i jeśli mam zielone świató to działam. Chciała bym w przyszłości być weterynażem i założyć własną agroturystykę, wtedy miała bym swój świat o który mogła bym dbać, i napewno było by to eldorado dla flory i fainy.
Ps. oprucz ludzi co bezmyśnie wypuszczają opce garunki ryb do naszych wód nie cierpię tez turystów któży podczas kompieli w jeziorze używają (detergntów), zwykłych samponów lub mydła -truciciele.
Sorry. Dalej polemizowal nie bede.
Odniose sie tylko do tego jednego cytatu:
"To co uczyniłam było za zgodą PZW lub właściciela wody. Tak więc nie ma się czego obawiać, władze PZW nie chciały słuchać taty bo te łowisko było dostępna dla wszystkich, i nie było mowy by oni jako PZW zarybiali łowisko udostępnione dla mieszkańców gminy bez wymaganych opłat."
To w koncu czyja zgode otrzymaliscie ?. PZW ktore nie jest wlascicielem zbiornika ?, urzedu gminy ?, Lasow Panstwowych czy RZGW.
No bo chyba nikt w PZW nie jest az takim idiota zeby miec zbiornik, nie pobierac zadnych pieniedzy i plakac ze z tego powodu nie bedzie sie go zarybiac.
I jestem pewien ze PZW nigdy nie zgodziloby sie na "prywatne" zarybienia swojej wody rybami z niewiadomego pochodzenia (bez badan weterynaryjnych - oficjalnych a nie na zasadzie kolega powiedzial ze wszystko OK).
To bylby gwozdz do trumny (do utraty dzierzawy).
" Czasami z nad wody zabraliśmy jakiegoś malutkiego drapieżnika (szczupaczka, okonka)".
Trzeba byo napisac ze kupilismy nad woda malutkiego drapieznika :).
Dalsza dyskusja wydaje mi sie bez sensu.
Każdy z was ocenia kogoś bo to czy tamto. I zaraz szuka że coś zrobił nie tak, lub kogoś obraził. A ja patrzę co sama mogę zrobić dobrego i jeśli mam zielone świató to działam. Chciała bym w przyszłości być weterynażem i założyć własną agroturystykę, wtedy miała bym swój świat o który mogła bym dbać, i napewno było by to eldorado dla flory i fainy.
Ps. oprucz ludzi co bezmyśnie wypuszczają opce garunki ryb do naszych wód nie cierpię tez turystów któży podczas kompieli w jeziorze używają (detergntów), zwykłych samponów lub mydła -truciciele.
Powiem to jak najbardziej szczerze.
Oby Twoje marzenia sie spelnily. :)
Sadze ze masz bardzo dobre intencje. Ale pamietaj ze swiat nie jest rozowy. I czasami trzeba przelknac gorzka pigulke prawdy. Nie wszystko co nam sie wydaje, ze jest dobre, takie musi byc. I nie zawsze przepisy i prawo sa logiczne i madre. Ale takie zycie.
Skonczysz studia i wtedy przyjdzie czas na wlasna inicjatywe :)
pawelz
Cieszą się że martwisz się o nasze wody, ja na przykład nawet chcę założyć stowarzyszenie chroniące kilka jeziorek i dbające o nie ale nawet na tym portalu nie znalazłem chętnych choć jestem od ponad roku tutaj.
Co do tego że przesiedlanie rybek jest dobre. To raczej się zgodzę tylko pod okiem fachowców, a jeśli pisze że badał je weterynarz i wiedziały bądź uczestniczyły w tym władze PZW, to wszystko jest w porządku.
Kiedyś czytałem w prasie wędkarskiej iż natura sama takie zjawisko robi. Za pośrednictwem ptactwa na ich kończynach przenoszona jest ikra, i dlatego w nowo powstałych zbiornikach bez ingerencji człowieka zaczyna tętnić życie i pływać rybki.
Pozwolenie prywatnego właściciela grunti i danego oczka, zato on nam udostępnia do wędkowania. I władz gminy jeśli chodziło o jeziorko gminne.
Mażenia po to są by do nich dążyć. Czym było by życie bez mażeń? Jaki sens było by życ nie mając mażeń -celu? życie bez mażeń to wegetacja, a ja jestem człowiekiem, nie rośliną, więc mażę. Bo mażenia nadają sens naszemu życiu. I czuję się w choć części spełniona jeśli pomogę jakiemuś zwierzątku, czy też roślince i nigdy nie robię czegoś by im zaszkodzić.
"ja na przykład nawet chcę założyć stowarzyszenie chroniące kilka jeziorek i dbające o nie ale nawet na tym portalu nie znalazłem chętnych choć jestem od ponad roku tutaj."
Trudny kawalek chleba :).
Raczej musisz znalezc kogos na miejscu. Inaczej chyba nic nie zwojujesz. Praca w takim stowarzyszeniu to nie wypad raz na tydzien zobaczyc co sie dzieje nad woda. To codzienna ochrona, zarybienia, badania. Kto w dzisiejszych czasach ma dodatkowy czas i kase na to wszystko.
Znajdz kilkanascie osob z najblizszego otoczeni i wtedy dzialajcie. Szukanie ludzi ktorzy mieszkaja chocby kilkadziesiat km od lowisk nie ma chyba sensu.
A obecnie od jakiegoś roku te jeziorko gminne przejeły władze PZW i teraz wędkować można tylko z kartą, kiedyś wystarczył dokument osobisty i było okej. I jak zwykle nie będą dbać o to łowisko bo to praca syzyfówa, zbyt płytkie i często zimą dochodzi do takich przyduch że wiosną jest biało na brzegach. Była też inicjatywa pogłębienia akwenu ale zrezygnowano bo budynki w pobliżu zaczeły siadać jak zaczęto wypompowywwać wodę.
troszkę się z tobą nie zgodzę, w stoważyszeniu nie musisz ślęczeć dzień w dzień, spotkanie raz w miesiącu wystarczy. Jeśli jest kasa i projekt to się go ogranizuje jak nie to czeka się i stopnowo realizuje w miarę swoich możliwości. Nawet jakiś pomościk, umoznienie brzegu czy zarybienie raz w roku to już jest coś, a ja i tak wolne chwile jeśli pogoda sprzyja spędzam nad wodą tak więc wszystko by było przy okazji i z pozytywnym skutkiem dla wszystkich.
A kto bedzie pilnowal i gonil klusownikow ?.
Ochrona nalezy i spoczywa tak naprawde na Tobie.
Chcesz zarybiac i zostawic wode samopas ?.
Czy czlonkowie stowarzyszenia maja zamiar dopuscic do wody innych urzytkownikow ?. Jak tak to co z rozprowadzaniem licencji ?. Samo sie nie zrobi.
I biorac w dzierzawe jakakolwiek wode od skarbu Panstwa to nie jest tak, ze zrobi sie wtedy kiedy bedzie kasa. Najpierw trzeba miec biznesplan i pieniadze i po przedstawieniu tego realizowac punkty zawarte w umowie.
To nie tak, ze pojde do wladz, poprosze o jeziorko i powiem ze o nie zadbam. Tak to tylko od prywatnej osoby. Ale to i u niego bez ochrony nic nie zwojujesz.
Zawsze najdrozsza i najniewdzieczniejsza sprawa bedzie ochrona lowiska. Mozesz zatrudnic straznikow jak Cie stac (to koszt okolo 30 000 zl / osobe / rok) albo pilnowac samemu. A jak samemu to kiedy ?.
A słyszałeś o stowarzyszeniach przy PZW, współpraca a nie władanie na własność. Wtedy szystko zostaje pod władzą PZW i wedkują członkowie PZW, tylko podpisując porozumienie z PZW wyklucza się z danych łowisk odłów rybacki i wszystko jest okej, i nawet strażnicy mają lżej bo jak zobaczą siatkę to tylko kłusowników, bo i rybak który postawi tam siatkę będzie kłusolem.
Sowarzyszenie jako jedyny własciciel wody może zatrudnić lub podpisać umowę z osobą (sklep wędkarski) która zajmie się rozprowadzaniem zezwoleń. Co do Ochrony podpisać jak PZW porozumienie z Policją SR i tym podobnymi jednostkami i woda jest pilnowana jak była, a może i lepiej.
JKarp
"Cześć
Daria wiesz, że piszesz nieprawdę?
Po pierwsze co możesz zrobić widząc jak np ja wypuszczam karpia czy amura? A nic...Jakie naruszenie? Dzwoń gdzie chcesz ale co najwyżej usłyszysz, że chyba ten co wypuścił dużego karpia jest no trochę nie tego bo normalny wędkarz nie wypuszcza żadnej ryby. ..."
Dzięki za w/w komętaż do mego artykułu, sam przyznajesz że nie tylko my tradycyjni wędkarz tak myślimy. Inne komętaże tylko popierają że opce gatunki niszczą nasze wody.
Przykro mi ale zyjesz w jakims wyimaginowanym swiecie.
Co to jest stowarzyszenie przy PZW ????.
Zaklada sie po to stowarzyszenie, aby samemu gospodarowac na danym akwenie. To co Ty piszesz, to przejecie przez jakies kolo opieki nad lowiskiem PZW. Ale to w dalszym ciagu PZW a nie autonomiczne stowarzyszenie.
Jesli kolega chcialby tak robic jak piszesz to utworzylby jakis klub w ramach PZW i wystapil do PZW o opieke nad jakims jeziorkiem itp. Ale on wyraznie napisal "STOWARZYSZENIE".
A to juz zupelnie cos innego. Skladajc np. wniosek do przetargu o dzierzawe wody Ci w RZGW chyba umarliby ze smiechu, czytajac ze opierasz gospodarke na swoim lowisku o wspolprace z PZW.
To tak jakbys wystapila z wnioskiem o dotacje piszac w nim, ze Ty sama to guzik mozesz, ale firma X Ci pomoze.
Jakie porozumienie podpisalo PZW z policja ???. O czym Ty piszesz. ???. Moga sie dogadac (bo np. komendant jest wedkarzem) ze patrol co jakis czas sam zajrzy nad wode. Ale licz na to ze do ciebie przyjada nad jezioro i beda go pilnowac 24h / dobe. Powodzenia. Wszystkie lowiska jakie znam poza PZW sa praktycznie codziennie pilnowane. A ta ochrona o jakiej Ty piszesz trafia sie raz na 10 lat. Tylko PZW stac na takie marnotrastwo i dopuszczenie klusoli do wody. I zauwaz ze PZW ma jeszcze SSR.
Pokaz choc jedno stowarzyszenie (nie kolo w ramach PZW z jakas woda) lub jakiegokolwiek innego dzierzawce ktore gospodaruje tak jak to Ty opisalas.
Stowarzyszenie ma racje bytu tylko wtedy, gdy albo utrzyma sie lowisko z pracy wlasnych rak, albo ma odpowiednie srodki, i czlonkow stowarzyszenia stac na utrate kilkuset (kilku tysiecy - zalezy czym gospodaruje i jak wielu ma czlonkow) zl.
Samo sie nie zrobi.
pawelz
Widze że na temat stowarzyszenia zjadłeś wszystkie rozumy, tak więc nie chcę już tu na tym forum o nim pisać (ty wiesz swoje ja swoje). Powiem ci jedno stowarzyszenie to nie dzałalność zarobkowa a charytatywwna, ana może zażądzać majątkiem ale członkowie nie mogą czerpać z tego tytułu kożyści majątkowych i tp. Tak więc tak podpowiada logika że stoważyszenie najlepiej otwożyć jak wsparcie czegoś lub kogoś. Dlatego trudno pozyskać członków. Zamykam temat stowarzyszenai na tym forum bo nie o tym winno się tu mówić...
Ot i nie mając argumentu na swoją obronę przepuścili atak na biedną dziewczynę. Ona ładnie odpowiedziała i zakończyła na temat nie związane z tym postem.
Zgłoszenie; DOstaliśmy zgłoszenie naruszenia regulaminu - chodzi o te zdjęcia ... Prosimy o ich usunięcie. Na przyszłość prosimy o nie wstawienie zdjęć złowionych ryb w domu, ponieważ staje się to pretekstem do sporów i kłótni.
Z pozdrowieniami; Redakcja.
I prosił bym odpowiedzi kierować pod kontekstem tych pytań;
1). Czy takie zgłoszenie naruszenia można uznać jako dyskryminację autora tego zdjęcia i czy jest moralne?
2). Kto wyrządza więcej szkody?
a). tradycyjny wędkarz, który przestrzega regulamin amatorskiego połowu ryb, i zabiera z nad wody tylko tyle ryby co zje jego rodzina, resztę wypuszcza.
b). czy ten wędkarz który jest zwolennikiem trendu złap i wypuść, i dla zaspokojenia swoich zaścianek wpuszcza do naszych wód obce gatunki ryb, które wypierają nasze rodzime gatunki ryb, przyczyniając się do degradacji podwodnego środowiska?
Pytania lekko zmieniłem dla potrzeb tego posta, by móc podkreślić problematykę nie tolerancji (dyskryminacji, bo on jest inny...) i wpuszczania do wód obcych gatunków ryb
Sprostowanie;
2a). Czy ten wędkarz który jest zwolennikiem trendu złap i wypuść, i dla zaspokojenia swoich zaścianek wpuszcza do naszych wód obce gatunki ryb, które wypierają nasze rodzime gatunki ryb, przyczyniając się do degradacji podwodnego środowiska?
Rozróżniając wpuszczenie np.; karpia tołpygi do wód naturalnych, od wypuszczena obcego gatunku ryby do łowiska komercyjnego. Przeznaczonego dla tej ryby i zabezpieczonego przed przedostaniem się jej mieszkańców do innych akwenów.
Odpowiem Ci tak.
Po pierwsze nikt nie przypuscil ataku an biedna dziewczyne. Po prostu publicznie wypisuje delikatnie mowiac dziwne rzeczy, dlatego nalezaloby to sprostowac. I to wszystko.
A skonczony zostal ten temat, bo dalsza dyskusja nie miala sensu.
A teraz Twoje pytania.
1) Nie widzialem tych zdjec, ale jesli nie bylo na nich tresci uwazanych powszechnie za obrazliwe to o zadnym naruszeniu regulaminu raczej byc nie moze. Inna sprawa to ocena tych zdjec.
2) Nie znam wedkarzy wpuszczajacych obce gatunki. Wpuszcza PZW jako organizacja przy pomocy czesto wedkarzy, ale sami wedkarze raczej tego nie robia.
Rozumiem ze chodzilo Ci o wypuszczanie ryb. Tego nie da sie jednoznacznie ocenic. I kazdy kto to czyni, albo jest nieslychanie doswiadczonym ichtiologiem, albo kims kto nie ma pojecia co pisze.
Bo jesli ktos mi wciska ze wypuszczajac karpia 10 kg to ten karp cos tam uczyni, ze zdechnie iles tam np. leszczy czy linow, to ja powiem tak. Ktos zabierajac lina powoduje ze w podczas najblizszego tarla bedzie kilkadziesiat tysiecy ziaren ikry mniej, czyli kilka czy kilkanascie tysiecy sztuk narybku mniej. Kto wyrzadzil wiecej szkod ?.
Tak wiec tak stawiane pytanie jest nie na miejscu i nie oczekuj odpowiedzi, a tym bardziej takiej ze ktos Ci napisze ze Ty jestes the best a karpiarz ten najgorszy (zeby byla jasnosc, nie jestem karpiarzem, lowie ryby wylacznie na muche).
Pretensje miej do tych co wpuszczaja obce gatunki a nie do tych co je wypuszczaja bo np. inaczej musieliby je zakopac w ziemi.
Tylko pamietaj o jednym. Przezucajac sie na zarybienia tylko rodzimymi gatunkami, te zarybienia beda kilkukrotnie drozsze niz karpiem. A chetnych do miesa bedzie tyle samo. Zastanowiles sie na faktem, ze wielu amatorow latwego karpika na talerzu przeniesie swoje zainteresowania na leszcza czy np. brzane (i tez na talerzu). Skod wezmiesz na to kase. ? Ten tak niechaciany karp tak naprawde zaspakaja 50% wedkarzy dla ktorych liczy sie przede wszystkim mieso. Za niewielkie pieniadze.