To było dokładnie te tylko wanna została zastąpiona tłem. Jeżeli chodzi o wypuszczanie ryb obcego gatunku do dziewiczych bąć naturalnych wód. Można wsiąść pod wuagę i wędkarza który złowił obcy gatunek w takiej wodzie jak i zarybienia prowadzone przez PZW. I jak zapatrujemy się na problematykę takiej ingerencji w środowisko?
Ps. władze PZW zabraniaja wpuszczać do wody obcych gatunków ryb ale przecież to czynią zarybiając karpiem czy też tołpygą lub jeszcze gorszym świństwem nasze wody.
Ot i nie mając argumentu na swoją obronę przepuścili atak na biedną dziewczynę. Ona ładnie odpowiedziała i zakończyła na temat nie związane z tym postem.
Zgłoszenie; DOstaliśmy zgłoszenie naruszenia regulaminu - chodzi o te zdjęcia ... Prosimy
o ich usunięcie. Na przyszłość prosimy o nie wstawienie zdjęć
złowionych ryb w domu, ponieważ staje się to pretekstem do sporów i
kłótni.
Z pozdrowieniami; Redakcja.
I prosił bym odpowiedzi kierować pod kontekstem tych pytań;
1). Czy takie zgłoszenie naruszenia można uznać jako dyskryminację autora tego zdjęcia i czy jest moralne? 2). Kto wyrządza więcej szkody? a).
tradycyjny wędkarz, który przestrzega regulamin amatorskiego połowu
ryb, i zabiera z nad wody tylko tyle ryby co zje jego rodzina, resztę
wypuszcza. b). czy ten wędkarz który jest zwolennikiem trendu złap i
wypuść, i dla zaspokojenia swoich zaścianek wpuszcza do naszych wód obce
gatunki ryb, które wypierają nasze rodzime gatunki ryb, przyczyniając
się do degradacji podwodnego środowiska?
Pytania lekko zmieniłem dla potrzeb tego posta, by móc podkreślić problematykę nie tolerancji (dyskryminacji, bo on jest inny...) i wpuszczania do wód obcych gatunków ryb
Ad 1 ) Nie widzę tu dyskryminacji autora, chyba że jako powód podano że jest autor niefotogeniczny. Jeżeli w regulaminie jest napisane że nie życzą sobie takich zdjęć - to ma ich nie być. AD2 a) (tradycyjny - nie potrzebne) rozumiem że wędkarz , który wypuszcza od 0 do 99% złowionych ryb b) rozumiem że wędkarz , który wypuszcza 100% złowionych ryb nie widzę różnicy , nikt nie wpuszcza ryb zgodnie z prawem, które wcześniej tam nie pływały.
PS: nie wiem do końca o co Tobie w tym pytaniu chodziło, ale jeśli o to że zwrócenie wolności np;karpiowi, jest czymś złym, to pomimo swej dalekości od NK się z Tobą nie zgodzę .
To było dokładnie te tylko wanna została zastąpiona tłem. Jeżeli chodzi o wypuszczanie ryb obcego gatunku do dziewiczych bąć naturalnych wód. Można wsiąść pod wuagę i wędkarza który złowił obcy gatunek w takiej wodzie jak i zarybienia prowadzone przez PZW. I jak zapatrujemy się na problematykę takiej ingerencji w środowisko?
Ps. władze PZW zabraniaja wpuszczać do wody obcych gatunków ryb ale przecież to czynią zarybiając karpiem czy też tołpygą lub jeszcze gorszym świństwem nasze wody.
Nie łatwiej było zapytać " czy należy co roku zarybiać karpiem", a nie dzielić kolegów na kill i no kill, wytykając że nie tępią karpi ?
To było dokładnie te tylko wanna została zastąpiona tłem. Jeżeli chodzi o wypuszczanie ryb obcego gatunku do dziewiczych bąć naturalnych wód. Można wsiąść pod wuagę i wędkarza który złowił obcy gatunek w takiej wodzie jak i zarybienia prowadzone przez PZW. I jak zapatrujemy się na problematykę takiej ingerencji w środowisko?
Ps. władze PZW zabraniaja wpuszczać do wody obcych gatunków ryb ale przecież to czynią zarybiając karpiem czy też tołpygą lub jeszcze gorszym świństwem nasze wody.
Zdjecie jak zdjecie. Piekne nie jest, ale nie widze powodow aby je usuwac. Inna sprawa, ze wiecej jak 1 bym za nie nie dal. Ale to moje subiektywne odczucia.
Juz napisalem wczesniej. PZW nie powinno zarybiac karpiem otwartych wod. Ale robi to przede wszystkim na zadanie nas samych. Prawda jest taka, ze przecietny Kowalski chce miesa. Wystarczy spojrzec co dzieje sie na stawach gdzie wpuszczono karpiki. Do ostatniej ryby siedza tam "wedkarze". A karp jest najtanszym miesem. Majac takie a nie inne fundusze, zarybiaja tym co najtansze.
To nie wladze PZW zabraniaja wpuszczac do wod gatunki obce. To Panstwo zabrania takich praktyk. A wlasciwie to nie zabrania, a wymaga specjalnych zezwolen na wpuszczanie takich ryb. I np. na CP PZW co roku wystepuje o takie zezwolenie na teczaka.
Tak usunąłem zdjęcie ryb w wanie i wstawiłem tak przerobione. Tu chodzi o wypuszczenie ryby obcego gatunku do naszych wód a do łowiska przeznaczonego typowo dla niej. czytaj uważniej...
pawelz "To nie wladze PZW zabraniaja wpuszczac do wod gatunki obce. To Panstwo
zabrania takich praktyk. A wlasciwie to nie zabrania, a wymaga
specjalnych zezwolen na wpuszczanie takich ryb. I np. na CP PZW co roku
wystepuje o takie zezwolenie na teczaka."
To znaczy że PZW musi mieć zezwolenie na wpuszczanie obcych gatunków ryb do naszych wód? Wiesz dokładnie kto takie wydaje? Może by u nich trzeba by było apelować by nie były nasze wody degradowane... Niech takie rybki żyją tylko w sepcjalnie dla nich przystosowanych (wytyczonych) łowiskach.
Nie pamietam ktory z ministrow wydaje takie zezwolenie. Jesli ktos bardzo chce sie dowiedziec, wystarczy telefon do okregu katowickiego z pytaniem, do kogo zwracali sie z prosba o przedluzenie zezwolenia na teczaka.
To nie wladze PZW zabraniaja wpuszczac do wod gatunki obce. To Panstwo zabrania takich praktyk. A wlasciwie to nie zabrania, a wymaga specjalnych zezwolen na wpuszczanie takich ryb. I np. na CP PZW co roku wystepuje o takie zezwolenie na teczaka.
Paweł poważnie PZW potrzebuje takie zezwolenia? Szczerze mówiąc w takim razie za bardzo to sie nie zgadza w polityką zarybieniową znakomitej większości kół wędkarskich wpuszczających tęczaki, karpie, amury i inne tołpygi. Jakoś nie chce mi sie wierzyć, żeby każde koło musiało występować o możliwość takiego zarybienia za każdym razem. Przecież zbankrutowali by na rachunkach za telefony do ministerstwa, a i w nim trzeba by było stworzyć wydzieloną komórkę przeznaczoną do wydawania takowych zezwoleń;) To musi być jakoś inaczej rozwiązane. Ale może podrążę co i jak.
Daria co do Twoich zarybień to doskonale rozumiem ich szczytny cel ale jak już kilku kolegów zwróciło uwagę, że jest to NIELEGALNE i możesz dostać niezły mandacik. A po ci to?
Jak będę w kole opłacać kartę to sam się o to zapytam, czy na zarybianie obcymi gatunkami muszą mieć specjalne pozwolenie. Znając swoje koło to raczej jak zwykle nic nie trzeba wszystko można i nic nie można. Tak jest w moim kole że czasami trudno czego kolwiek się dowiedzieć. Nie no raz sami powiedzieli że okoń dostał wymiar ochronny i że wtedy wynosił aż 18 cm. A jak pytałem się o zarybienia to że tylko szlachetną rybą, taką jak szczupak bo inną to już nie bo szkoda na nią pieniędzy. A dwa akweny PZW wymagają odbudowy populacji w białorybiu bo po przydusze z przed kilku lat kiepsko z nią, choć powoli coś więcej się ich pokazało,ciekawe jak w tym roku będzie?
USTAWA z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym
W niej jest chyba wszystko co Ciebie zainteresuje. Link: http://www.google.pl/url?sa=t&source=web&cd=1&ved=0CBgQFjAA&url=http%3A%2F%2Fisap.sejm.gov.pl%2FDownload%3Fid%3DWDU19850210091%26type%3D3&rct=j&q=Ustawa%20z%2018%20kwietnia%201985%20o%20rybactwie%20%C5%9Br%C3%B3dl%C4%85dowym&ei=b1NSTbbnNYqLhQfH7_mYCQ&usg=AFQjCNHETv7qA5qcuXUHqgn56UKXORmbYA&cad=rja
Dziś na Polsat Play oglądałem program wędkarski ” TAAAKA
RYBA" . I zaskoczyli mnie, łowili na Morzu Bałtyckim dorsze i skwitowali słowami; "Nie przesadzajmy z no kil", "zabierajmy rybki zgodnie z limitem", "Rybka jest zdrowa", itp.., stwierdzili też że przesadzając z no kil zagubimy sens wędkarstwa. Czyżby telewizja wędkarska zaczęła się przełamywać, i przestawała promować tak przereklamowany trend? Czy poprostu przestają udawać że co złowią to wypuszczają? Ja myślę że jedno i drugie.
Paweł dzięki za linka, ale jak pójdę opłacić składkę w moim kole to też mam zamiar sie o to zapytać. Ciekawe jakie wielkie oczy zrobi Pani Skarbnik Iwonka, swoją drogą fajna laska;)
Artur w takim razie to czuję się teraz jak w niebie, bo zabrane ryby widziałem bodaj w tylko jednym filmie WMH "Z pamiętnika trociarza" a w reszcie tylko C&R, C&R i jeszcze raz C&R. I mimo, że wypuszczam ok 80% ryb to takie wciskanie ludziom tej czasami wręcz religii zaczynało mnie wkurzać. A ja zabierając tylko 1 rybkę na 5 byłem stawiamy na równi z typowymi wiślanymi dziadkami-mięsiarzami. Teraz przynajmniej mam argument, żeby dać sandałowi w łeb! Bo akurat tej rybie za ch...a nie przepuszczę!
JaroDaw PS: nie wiem do końca o co Tobie w tym pytaniu chodziło, ale jeśli o
to że zwrócenie wolności np;karpiowi, jest czymś złym, to pomimo swej
dalekości od NK się z Tobą nie zgodzę . Oj mało jeszcze wiesz jaki to szkodnik. To dzięki karpiowi i tołpydze w wielu wodach nie złowi się już okazałego leszcza (2-4kg), płoci powyzej 30cm a jedynie nieznacznie przekraczające wymiar ochronny i to w mniejszych ilościach. Wpusczą takie coś do wody a potem dziwią się że rybek coraz mniej i jeszcze pretensje mają że ktoś zabrał parę rybek z nad wody i mówią że to przez nas ryb w wodzie niema. To tak jak by komuś podciąć żyły a potem dziwić się że się wykrwawił i obwiniać za to pijawkę bo 5 mililitrów krwi upiła mu wcześniej. Tylko że tyle co pijawka krwi upiła to zaraz by mu się zregenerowało, ale podcięta żyła to nie przelewki i takiego krwotoku to nie da się łatwo zatamować a skutki bez interwencji lekarza są śmiertelne i odbijają się na zdrowiu takiej osoby.
Zgadzam sie z Toba w 100%. Ryby nie nasze, nie powinny u nas plywac (mowa oczywiscie o wodach otwartych). Ale zadna ryba rodzima nie jest chwastem i nie powinna byc zabijana tylko z tego powodu, ze ktos tak uwaza.
Jesteście "rasistami", niedługo już przyjdzie czas, kiedy w "naszych" wodach nie będzie żadnych ryb, ani "naszych" ani "nie naszych". Wtedy z rozrzewnieniem będziecie wspominać te "podłe" obce ryby.
Wg mnie nie ma ryb naszych, nie naszych - jeśli się zaaklimatyzowały w naszym klimacie, to czy to się komuś podoba, czy nie one są już nasze.
A na marginesie uważam, że brak i zmniejszająca się populacja ryb w naszych wodach to wynik rabunkowej działalności PZW, wydawanie zezwoleń na odłowy na całych odcinkach rzek.
Poza tym bulwersuje mnie działalność tzw Straży Wędkarskiej- za byle bzdetne przewinienia nakładają mandaty ( np. swego czasu po 6-godzinnym bezowocnym wędkowaniu na 2 gruntówki zarzuciłem "dla sprawdzenia" spławikówkę przy brzegu i dosłownie za 1 minutę podjeżdża gazik ze strażnikami i nie ma tłumaczenia, że sucha siatka w samochodzie, że podbierak nie używany- jedyna słuszna decyzja - mandat w wysokości 100 zł. Wiem, że naruszyłem przepisy, ale nie zrobiłem przestępstwa, nie widziałem nawet ogona ryby.) Nie było tłumaczenia. Wiem też, że wystarczy wczesnym rankiem podjechać na tę wodę i można zobaczyć kłusowników , którzy wyciągają sieci z rybami, pakują cały majdan na dostawcze samochody i odjeżdżają. Wtedy nie ma tam straży wędkarskiej, chyba normalnie się boją, bo że wiedzą o tym procederze jestem pewien.
I to są prawdziwe powody braku ryb w naszych wodach, anie to czy wypuścimy, czy nie rybę "obcą"
Nie istnieje coś takiego jak Straż wędkarska. A Ty miałeś bliskie spotkanie z Państwową Strażą Rybacką. Złamałeś prawo-zapłaciłeś mandat. Co w tym dziwnego i oburzającego? Gruntówki dwie leżały 6 godzin bezowocnie, to mogłeś jedną z nich zwinąć i łowić do woli spławikiem. Ja kiedyś wjechałem autem 20 m pod "zakaz wjazdu" na "martwej" uliczce i też zapłaciłem mandat. No takie jest prawo (głupie czy nie) i musimy je przestrzegać, a nie dziwić się, że ktoś je od nas egzekwuje.
A na marginesie uważam, że brak i zmniejszająca się populacja ryb w naszych wodach to wynik rabunkowej działalności PZW, wydawanie zezwoleń na odłowy na całych odcinkach rzek.
Poza tym bulwersuje mnie działalność tzw Straży Wędkarskiej- za byle bzdetne przewinienia nakładają mandaty ( np. swego czasu po 6-godzinnym bezowocnym wędkowaniu na 2 gruntówki zarzuciłem "dla sprawdzenia" spławikówkę przy brzegu i dosłownie za 1 minutę podjeżdża gazik ze strażnikami i nie ma tłumaczenia, że sucha siatka w samochodzie, że podbierak nie używany- jedyna słuszna decyzja - mandat w wysokości 100 zł. Wiem, że naruszyłem przepisy, ale nie zrobiłem przestępstwa, nie widziałem nawet ogona ryby.) Nie było tłumaczenia. Wiem też, że wystarczy wczesnym rankiem podjechać na tę wodę i można zobaczyć kłusowników , którzy wyciągają sieci z rybami, pakują cały majdan na dostawcze samochody i odjeżdżają. Wtedy nie ma tam straży wędkarskiej, chyba normalnie się boją, bo że wiedzą o tym procederze jestem pewien.
I to są prawdziwe powody braku ryb w naszych wodach, anie to czy wypuścimy, czy nie rybę "obcą"
Cześć Nie o mandacie :-) Gdzieś ostatnio widziałem wypowiedź naszego Naczelnego Wędkarza. Stwierdził On, że brak ryb to wina wędkarzy, którzy łowią więcej niż rybacy . Na Zalewie Zegrzyńskim jest tyle ekip z sieciami, że chyba nikt do końca nie wie ile i jakie ryby łowią. To nie karp wypiera leszcze, karasie czy sandacze. Twierdzę, że to robota rybaków. Na dokładkę wykazują takie ilości tych ryb, że śmiech na sali. Na temat zarybień szczupakiem i sandaczem to też nie takie proste. Nie wiem czy wiecie, że nie wolno zarybiać oboma gatunkami jednocześnie bo jeden z nich na 100% wyprze ten drugi. Sandacze pilnujące gniazd zjedzą małe szczupaki lub szczupaki wsuną małe sandacze. Janusz JKarp
Kolega pawelz bezdyskusyjnie ma rację i dobrze to opisał .Takie rozmowy są potrzebne ,aby inni wędkarze znali rzeczywistość ,której często tu brakuje.To co pisze Daria nie ma żadnych podstaw w przepisach.Myślę ,że teraz kolega wszystko wyjaśnił i nie ma co się denerwować tylko spokojnie przyjąć do wiadomości.Pozdrawiam
Nie chce mi się czytać wcześniejszych wypowiedzi i nie wiem na jaki tor zeszła rozmowa ale co do tytułu postu to nie rozumiem pojęcia "" tradycyjny wędkarz " . Wędkarz to wędkarz jeden lubi zjeść rybkę i tu łączy hobby z przyjemnością zjedzenia świeżej rybki inny tylko łowi . Nie ma lepszych i gorszych i takie tematy powinny być zabronione bo tylko prowokują , ludzie coraz bardziej głupieją , myśliwym nakazać strzelania nabojami ze środkiem usypiającym aby mogli wypuścić zdobycz. I nie piszcie , że przez to jest mniej ryb w wodach czy zwierzyny w lasach bo każdy wie , że są to odstrzały kontrolowane jak i to , że po to ktoś wymyślił limity zabieranych ryb aby właśnie zapobiec tępieniu rybostanu a to nie " normalni " wędkarze się do tego przyczyniają . Trzeba zmienić sposób zagospodarowywania wód i odpowiednio podejść do kłusownictwa a nie czepiać się wędkarza biorącego do domu to co złowił .
Oczywiste jest,ze nie mozna się czepiać wędkarzy,którzy postępując zgodnie z regulaminem zabierają złowione ryby.Jest RAPR i kto go nie łamie nie ma prawa być krytykowany.
Jeżeli natomiast są wędkarze którzy wolą wypuszczać swoje ryby to jeżeli nie łamią RAPRu też nie można się ich czepiać.
Jak widać są dwie grupy o różnym podejściu i jeżeli nikt nikogo na siłe nie nawraca to jest ok.
Oczywiste jest,ze nie mozna się czepiać wędkarzy,którzy postępując zgodnie z regulaminem zabierają złowione ryby.Jest RAPR i kto go nie łamie nie ma prawa być krytykowany.
Jeżeli natomiast są wędkarze którzy wolą wypuszczać swoje ryby to jeżeli nie łamią RAPRu też nie można się ich czepiać.
Jak widać są dwie grupy o różnym podejściu i jeżeli nikt nikogo na siłe nie nawraca to jest ok.
Jestem tradycyjnym, NORMALNYM wędkarzem. Lubię jeść świeże ryby, złowione własnoręcznie, zgodnie z przepisami, zwłaszcza z wód o 1 i 2 klasie czystości. I żadne jęki ani krzyki fanatyków C&R nie zmienią moich upodobań. Ryby z hipersumermarketów i sklepów rybnych nie budzą mojego zaufania, z powodu zbyt małej zawartości ryby w lodzie (produkty przechowywane i "uzdatniane", czytaj nawadniane latami, dotyczy to również ryb "świeżych" okładanych lodem ... choćby z powodu koloru oczu i skrzeli ryb (wskazujące na początkową fazę rozkładu mięsa).
Ciekawe czy taki C&Rowiec wypuszcza ryby złowione na dużej głębokości. Kiedyś łowiłem okonie w jednym z jezior, z gruntu, na głębokości ok. 15-20 m. Każdy okoń, zanim został wyciągnięty na powierzchnię, dusił się swoim pęcherzem pławnym, który wystawał mu bokami przez skrzela. Panowie C&R, takie ryby też wrzucacie z powrotem do wody? .. skoro żadna z nich nie ma prawa przeżyć.
To było dokładnie te tylko wanna została zastąpiona tłem.
Jeżeli chodzi o wypuszczanie ryb obcego gatunku do dziewiczych bąć naturalnych wód. Można wsiąść pod wuagę i wędkarza który złowił obcy gatunek w takiej wodzie jak i zarybienia prowadzone przez PZW. I jak zapatrujemy się na problematykę takiej ingerencji w środowisko?
Ps. władze PZW zabraniaja wpuszczać do wody obcych gatunków ryb ale przecież to czynią zarybiając karpiem czy też tołpygą lub jeszcze gorszym świństwem nasze wody.
Ot i nie mając argumentu na swoją obronę przepuścili atak na biedną dziewczynę. Ona ładnie odpowiedziała i zakończyła na temat nie związane z tym postem.
Zgłoszenie; DOstaliśmy zgłoszenie naruszenia regulaminu - chodzi o te zdjęcia ... Prosimy o ich usunięcie. Na przyszłość prosimy o nie wstawienie zdjęć złowionych ryb w domu, ponieważ staje się to pretekstem do sporów i kłótni.
Z pozdrowieniami; Redakcja.
I prosił bym odpowiedzi kierować pod kontekstem tych pytań;
1). Czy takie zgłoszenie naruszenia można uznać jako dyskryminację autora tego zdjęcia i czy jest moralne?
2). Kto wyrządza więcej szkody?
a). tradycyjny wędkarz, który przestrzega regulamin amatorskiego połowu ryb, i zabiera z nad wody tylko tyle ryby co zje jego rodzina, resztę wypuszcza.
b). czy ten wędkarz który jest zwolennikiem trendu złap i wypuść, i dla zaspokojenia swoich zaścianek wpuszcza do naszych wód obce gatunki ryb, które wypierają nasze rodzime gatunki ryb, przyczyniając się do degradacji podwodnego środowiska?
Pytania lekko zmieniłem dla potrzeb tego posta, by móc podkreślić problematykę nie tolerancji (dyskryminacji, bo on jest inny...) i wpuszczania do wód obcych gatunków ryb
Ad 1 ) Nie widzę tu dyskryminacji autora, chyba że jako powód podano że jest autor niefotogeniczny. Jeżeli w regulaminie jest napisane że nie życzą sobie takich zdjęć - to ma ich nie być.
AD2
a) (tradycyjny - nie potrzebne) rozumiem że wędkarz , który wypuszcza od 0 do 99% złowionych ryb b) rozumiem że wędkarz , który wypuszcza 100% złowionych ryb
nie widzę różnicy , nikt nie wpuszcza ryb zgodnie z prawem, które wcześniej tam nie pływały.
PS: nie wiem do końca o co Tobie w tym pytaniu chodziło, ale jeśli o to że zwrócenie wolności np;karpiowi, jest czymś złym, to pomimo swej dalekości od NK się z Tobą nie zgodzę .
To było dokładnie te tylko wanna została zastąpiona tłem.
Jeżeli chodzi o wypuszczanie ryb obcego gatunku do dziewiczych bąć naturalnych wód. Można wsiąść pod wuagę i wędkarza który złowił obcy gatunek w takiej wodzie jak i zarybienia prowadzone przez PZW. I jak zapatrujemy się na problematykę takiej ingerencji w środowisko?
Ps. władze PZW zabraniaja wpuszczać do wody obcych gatunków ryb ale przecież to czynią zarybiając karpiem czy też tołpygą lub jeszcze gorszym świństwem nasze wody.
Nie łatwiej było zapytać " czy należy co roku zarybiać karpiem", a nie dzielić kolegów na kill i no kill, wytykając że nie tępią karpi ?
i co do tego Twoje zdjęcie usunięte na prośbę redakcji ?
To było dokładnie te tylko wanna została zastąpiona tłem.
Jeżeli chodzi o wypuszczanie ryb obcego gatunku do dziewiczych bąć naturalnych wód. Można wsiąść pod wuagę i wędkarza który złowił obcy gatunek w takiej wodzie jak i zarybienia prowadzone przez PZW. I jak zapatrujemy się na problematykę takiej ingerencji w środowisko?
Ps. władze PZW zabraniaja wpuszczać do wody obcych gatunków ryb ale przecież to czynią zarybiając karpiem czy też tołpygą lub jeszcze gorszym świństwem nasze wody.
Zdjecie jak zdjecie. Piekne nie jest, ale nie widze powodow aby je usuwac. Inna sprawa, ze wiecej jak 1 bym za nie nie dal. Ale to moje subiektywne odczucia.
Juz napisalem wczesniej. PZW nie powinno zarybiac karpiem otwartych wod. Ale robi to przede wszystkim na zadanie nas samych. Prawda jest taka, ze przecietny Kowalski chce miesa. Wystarczy spojrzec co dzieje sie na stawach gdzie wpuszczono karpiki. Do ostatniej ryby siedza tam "wedkarze". A karp jest najtanszym miesem. Majac takie a nie inne fundusze, zarybiaja tym co najtansze.
To nie wladze PZW zabraniaja wpuszczac do wod gatunki obce. To Panstwo zabrania takich praktyk. A wlasciwie to nie zabrania, a wymaga specjalnych zezwolen na wpuszczanie takich ryb. I np. na CP PZW co roku wystepuje o takie zezwolenie na teczaka.
Tak usunąłem zdjęcie ryb w wanie i wstawiłem tak przerobione.
Tu chodzi o wypuszczenie ryby obcego gatunku do naszych wód a do łowiska przeznaczonego typowo dla niej.
czytaj uważniej...
pawelz
"To nie wladze PZW zabraniaja wpuszczac do wod gatunki obce. To Panstwo zabrania takich praktyk. A wlasciwie to nie zabrania, a wymaga specjalnych zezwolen na wpuszczanie takich ryb. I np. na CP PZW co roku wystepuje o takie zezwolenie na teczaka."
To znaczy że PZW musi mieć zezwolenie na wpuszczanie obcych gatunków ryb do naszych wód?
Wiesz dokładnie kto takie wydaje? Może by u nich trzeba by było apelować by nie były nasze wody degradowane... Niech takie rybki żyją tylko w sepcjalnie dla nich przystosowanych (wytyczonych) łowiskach.
Nie pamietam ktory z ministrow wydaje takie zezwolenie. Jesli ktos bardzo chce sie dowiedziec, wystarczy telefon do okregu katowickiego z pytaniem, do kogo zwracali sie z prosba o przedluzenie zezwolenia na teczaka.
To nie wladze PZW zabraniaja wpuszczac do wod gatunki obce. To Panstwo zabrania takich praktyk. A wlasciwie to nie zabrania, a wymaga specjalnych zezwolen na wpuszczanie takich ryb. I np. na CP PZW co roku wystepuje o takie zezwolenie na teczaka.
Paweł poważnie PZW potrzebuje takie zezwolenia? Szczerze mówiąc w takim razie za bardzo to sie nie zgadza w polityką zarybieniową znakomitej większości kół wędkarskich wpuszczających tęczaki, karpie, amury i inne tołpygi. Jakoś nie chce mi sie wierzyć, żeby każde koło musiało występować o możliwość takiego zarybienia za każdym razem. Przecież zbankrutowali by na rachunkach za telefony do ministerstwa, a i w nim trzeba by było stworzyć wydzieloną komórkę przeznaczoną do wydawania takowych zezwoleń;) To musi być jakoś inaczej rozwiązane. Ale może podrążę co i jak.
Daria co do Twoich zarybień to doskonale rozumiem ich szczytny cel ale jak już kilku kolegów zwróciło uwagę, że jest to NIELEGALNE i możesz dostać niezły mandacik. A po ci to?
Jak będę w kole opłacać kartę to sam się o to zapytam, czy na zarybianie obcymi gatunkami muszą mieć specjalne pozwolenie. Znając swoje koło to raczej jak zwykle nic nie trzeba wszystko można i nic nie można. Tak jest w moim kole że czasami trudno czego kolwiek się dowiedzieć. Nie no raz sami powiedzieli że okoń dostał wymiar ochronny i że wtedy wynosił aż 18 cm. A jak pytałem się o zarybienia to że tylko szlachetną rybą, taką jak szczupak bo inną to już nie bo szkoda na nią pieniędzy. A dwa akweny PZW wymagają odbudowy populacji w białorybiu bo po przydusze z przed kilku lat kiepsko z nią, choć powoli coś więcej się ich pokazało,ciekawe jak w tym roku będzie?
Kol. Tomas81
USTAWA
z dnia 18 kwietnia 1985 r.
o rybactwie śródlądowym
W niej jest chyba wszystko co Ciebie zainteresuje.
Link:
http://www.google.pl/url?sa=t&source=web&cd=1&ved=0CBgQFjAA&url=http%3A%2F%2Fisap.sejm.gov.pl%2FDownload%3Fid%3DWDU19850210091%26type%3D3&rct=j&q=Ustawa%20z%2018%20kwietnia%201985%20o%20rybactwie%20%C5%9Br%C3%B3dl%C4%85dowym&ei=b1NSTbbnNYqLhQfH7_mYCQ&usg=AFQjCNHETv7qA5qcuXUHqgn56UKXORmbYA&cad=rja
Dziś na Polsat Play oglądałem program wędkarski ” TAAAKA RYBA" . I zaskoczyli mnie, łowili na Morzu Bałtyckim dorsze i skwitowali słowami; "Nie przesadzajmy z no kil", "zabierajmy rybki zgodnie z limitem", "Rybka jest zdrowa", itp.., stwierdzili też że przesadzając z no kil zagubimy sens wędkarstwa.
Czyżby telewizja wędkarska zaczęła się przełamywać, i przestawała promować tak przereklamowany trend? Czy poprostu przestają udawać że co złowią to wypuszczają?
Ja myślę że jedno i drugie.
Paweł dzięki za linka, ale jak pójdę opłacić składkę w moim kole to też mam zamiar sie o to zapytać. Ciekawe jakie wielkie oczy zrobi Pani Skarbnik Iwonka, swoją drogą fajna laska;)
Artur w takim razie to czuję się teraz jak w niebie, bo zabrane ryby widziałem bodaj w tylko jednym filmie WMH "Z pamiętnika trociarza" a w reszcie tylko C&R, C&R i jeszcze raz C&R. I mimo, że wypuszczam ok 80% ryb to takie wciskanie ludziom tej czasami wręcz religii zaczynało mnie wkurzać. A ja zabierając tylko 1 rybkę na 5 byłem stawiamy na równi z typowymi wiślanymi dziadkami-mięsiarzami. Teraz przynajmniej mam argument, żeby dać sandałowi w łeb! Bo akurat tej rybie za ch...a nie przepuszczę!
JaroDaw
PS: nie wiem do końca o co Tobie w tym pytaniu chodziło, ale jeśli o to że zwrócenie wolności np;karpiowi, jest czymś złym, to pomimo swej dalekości od NK się z Tobą nie zgodzę .
Oj mało jeszcze wiesz jaki to szkodnik. To dzięki karpiowi i tołpydze w wielu wodach nie złowi się już okazałego leszcza (2-4kg), płoci powyzej 30cm a jedynie nieznacznie przekraczające wymiar ochronny i to w mniejszych ilościach.
Wpusczą takie coś do wody a potem dziwią się że rybek coraz mniej i jeszcze pretensje mają że ktoś zabrał parę rybek z nad wody i mówią że to przez nas ryb w wodzie niema.
To tak jak by komuś podciąć żyły a potem dziwić się że się wykrwawił i obwiniać za to pijawkę bo 5 mililitrów krwi upiła mu wcześniej. Tylko że tyle co pijawka krwi upiła to zaraz by mu się zregenerowało, ale podcięta żyła to nie przelewki i takiego krwotoku to nie da się łatwo zatamować a skutki bez interwencji lekarza są śmiertelne i odbijają się na zdrowiu takiej osoby.
Wg mnie nie ma o co kruszyc kopii. :).
Zgadzam sie z Toba w 100%. Ryby nie nasze, nie powinny u nas plywac (mowa oczywiscie o wodach otwartych). Ale zadna ryba rodzima nie jest chwastem i nie powinna byc zabijana tylko z tego powodu, ze ktos tak uwaza.
Jesteście "rasistami", niedługo już przyjdzie czas, kiedy w "naszych" wodach nie będzie żadnych ryb, ani "naszych" ani "nie naszych". Wtedy z rozrzewnieniem będziecie wspominać te "podłe" obce ryby.
Wg mnie nie ma ryb naszych, nie naszych - jeśli się zaaklimatyzowały w naszym klimacie, to czy to się komuś podoba, czy nie one są już nasze.
A na marginesie uważam, że brak i zmniejszająca się populacja ryb w naszych wodach to wynik rabunkowej działalności PZW, wydawanie zezwoleń na odłowy na całych odcinkach rzek.
Poza tym bulwersuje mnie działalność tzw Straży Wędkarskiej- za byle bzdetne przewinienia nakładają mandaty ( np. swego czasu po 6-godzinnym bezowocnym wędkowaniu na 2 gruntówki zarzuciłem "dla sprawdzenia" spławikówkę przy brzegu i dosłownie za 1 minutę podjeżdża gazik ze strażnikami i nie ma tłumaczenia, że sucha siatka w samochodzie, że podbierak nie używany- jedyna słuszna decyzja - mandat w wysokości 100 zł. Wiem, że naruszyłem przepisy, ale nie zrobiłem przestępstwa, nie widziałem nawet ogona ryby.) Nie było tłumaczenia. Wiem też, że wystarczy wczesnym rankiem podjechać na tę wodę i można zobaczyć kłusowników , którzy wyciągają sieci z rybami, pakują cały majdan na dostawcze samochody i odjeżdżają. Wtedy nie ma tam straży wędkarskiej, chyba normalnie się boją, bo że wiedzą o tym procederze jestem pewien.
I to są prawdziwe powody braku ryb w naszych wodach, anie to czy wypuścimy, czy nie rybę "obcą"
Nie istnieje coś takiego jak Straż wędkarska. A Ty miałeś bliskie spotkanie z Państwową Strażą Rybacką. Złamałeś prawo-zapłaciłeś mandat. Co w tym dziwnego i oburzającego? Gruntówki dwie leżały 6 godzin bezowocnie, to mogłeś jedną z nich zwinąć i łowić do woli spławikiem. Ja kiedyś wjechałem autem 20 m pod "zakaz wjazdu" na "martwej" uliczce i też zapłaciłem mandat. No takie jest prawo (głupie czy nie) i musimy je przestrzegać, a nie dziwić się, że ktoś je od nas egzekwuje.
A na marginesie uważam, że brak i zmniejszająca się populacja ryb w naszych wodach to wynik rabunkowej działalności PZW, wydawanie zezwoleń na odłowy na całych odcinkach rzek.
Poza tym bulwersuje mnie działalność tzw Straży Wędkarskiej- za byle bzdetne przewinienia nakładają mandaty ( np. swego czasu po 6-godzinnym bezowocnym wędkowaniu na 2 gruntówki zarzuciłem "dla sprawdzenia" spławikówkę przy brzegu i dosłownie za 1 minutę podjeżdża gazik ze strażnikami i nie ma tłumaczenia, że sucha siatka w samochodzie, że podbierak nie używany- jedyna słuszna decyzja - mandat w wysokości 100 zł. Wiem, że naruszyłem przepisy, ale nie zrobiłem przestępstwa, nie widziałem nawet ogona ryby.) Nie było tłumaczenia. Wiem też, że wystarczy wczesnym rankiem podjechać na tę wodę i można zobaczyć kłusowników , którzy wyciągają sieci z rybami, pakują cały majdan na dostawcze samochody i odjeżdżają. Wtedy nie ma tam straży wędkarskiej, chyba normalnie się boją, bo że wiedzą o tym procederze jestem pewien.
I to są prawdziwe powody braku ryb w naszych wodach, anie to czy wypuścimy, czy nie rybę "obcą"
CześćNie o mandacie :-)
Gdzieś ostatnio widziałem wypowiedź naszego Naczelnego Wędkarza. Stwierdził On, że brak ryb to wina wędkarzy, którzy łowią więcej niż rybacy . Na Zalewie Zegrzyńskim jest tyle ekip z sieciami, że chyba nikt do końca nie wie ile i jakie ryby łowią. To nie karp wypiera leszcze, karasie czy sandacze. Twierdzę, że to robota rybaków. Na dokładkę wykazują takie ilości tych ryb, że śmiech na sali.
Na temat zarybień szczupakiem i sandaczem to też nie takie proste. Nie wiem czy wiecie, że nie wolno zarybiać oboma gatunkami jednocześnie bo jeden z nich na 100% wyprze ten drugi.
Sandacze pilnujące gniazd zjedzą małe szczupaki lub szczupaki wsuną małe sandacze.
Janusz JKarp
Kolega pawelz bezdyskusyjnie ma rację i dobrze to opisał .Takie rozmowy są potrzebne ,aby inni wędkarze znali rzeczywistość ,której często tu brakuje.To co pisze Daria nie ma żadnych podstaw w przepisach.Myślę ,że teraz kolega wszystko wyjaśnił i nie ma co się denerwować tylko spokojnie przyjąć do wiadomości.Pozdrawiam
Nie chce mi się czytać wcześniejszych wypowiedzi i nie wiem na jaki tor zeszła rozmowa ale co do tytułu postu to nie rozumiem pojęcia "" tradycyjny wędkarz " . Wędkarz to wędkarz jeden lubi zjeść rybkę i tu łączy hobby z przyjemnością zjedzenia świeżej rybki inny tylko łowi . Nie ma lepszych i gorszych i takie tematy powinny być zabronione bo tylko prowokują , ludzie coraz bardziej głupieją , myśliwym nakazać strzelania nabojami ze środkiem usypiającym aby mogli wypuścić zdobycz. I nie piszcie , że przez to jest mniej ryb w wodach czy zwierzyny w lasach bo każdy wie , że są to odstrzały kontrolowane jak i to , że po to ktoś wymyślił limity zabieranych ryb aby właśnie zapobiec tępieniu rybostanu a to nie " normalni " wędkarze się do tego przyczyniają . Trzeba zmienić sposób zagospodarowywania wód i odpowiednio podejść do kłusownictwa a nie czepiać się wędkarza biorącego do domu to co złowił .
chciałem się wypowiedzieć w tym temacie ale kolega ayem napisał w dosadny sposób wszystko to co chciałem napisać,popieram kolegę w 100% pozdrawiam
Oczywiste jest,ze nie mozna się czepiać wędkarzy,którzy postępując zgodnie z regulaminem zabierają złowione ryby.Jest RAPR i kto go nie łamie nie ma prawa być krytykowany.
Jeżeli natomiast są wędkarze którzy wolą wypuszczać swoje ryby to jeżeli nie łamią RAPRu też nie można się ich czepiać.
Jak widać są dwie grupy o różnym podejściu i jeżeli nikt nikogo na siłe nie nawraca to jest ok.
Oczywiste jest,ze nie mozna się czepiać wędkarzy,którzy postępując zgodnie z regulaminem zabierają złowione ryby.Jest RAPR i kto go nie łamie nie ma prawa być krytykowany.
Jeżeli natomiast są wędkarze którzy wolą wypuszczać swoje ryby to jeżeli nie łamią RAPRu też nie można się ich czepiać.
Jak widać są dwie grupy o różnym podejściu i jeżeli nikt nikogo na siłe nie nawraca to jest ok.
AMENAMEN
A ja jak byłem mały to mówiłem Ament ale o to chodzi aby cieszyć się łowieniem a nie zastanawiać nad zabieraniem ...
Jestem tradycyjnym, NORMALNYM wędkarzem. Lubię jeść świeże ryby, złowione własnoręcznie, zgodnie z przepisami, zwłaszcza z wód o 1 i 2 klasie czystości. I żadne jęki ani krzyki fanatyków C&R nie zmienią moich upodobań. Ryby z hipersumermarketów i sklepów rybnych nie budzą mojego zaufania, z powodu zbyt małej zawartości ryby w lodzie (produkty przechowywane i "uzdatniane", czytaj nawadniane latami, dotyczy to również ryb "świeżych" okładanych lodem ... choćby z powodu koloru oczu i skrzeli ryb (wskazujące na początkową fazę rozkładu mięsa).
Ciekawe czy taki C&Rowiec wypuszcza ryby złowione na dużej głębokości. Kiedyś łowiłem okonie w jednym z jezior, z gruntu, na głębokości ok. 15-20 m. Każdy okoń, zanim został wyciągnięty na powierzchnię, dusił się swoim pęcherzem pławnym, który wystawał mu bokami przez skrzela. Panowie C&R, takie ryby też wrzucacie z powrotem do wody? .. skoro żadna z nich nie ma prawa przeżyć.