Irek ma rację ,rozgrzebuje się ten temat bez końca ,logują się nowi userzy i chcą się wykazać,my sami wiemy dobrze co komu pasuje ,jedni wypuszczają wszystko drudzy trochę mniej ale jestem przekonany że większość z nas wypuściło już w życiu więcej ryb niż niektórzy złowili ,pozdrawiam i dobrej nocy życzę
Slodkowodnych juz nie. Lubie jedynie tatar z lipienia, ale od ladnych paru lat juz nie jadlem. Znam co prawda rzeke, gdzie przy odrobinie szczescia mozna zlowic szybko komplet miarowych lipieni, ale i tak mi ich szkoda. Rzeczka malenka i kilka wypraw i byloby pozamiatane.
Jem tylko ryby morskie. Do Tomaszowa przyjezdza gosc znad morza i przywozi niemrozone ryby.
Slodkowodnych juz nie. Lubie jedynie tatar z lipienia, ale od ladnych paru lat juz nie jadlem. Znam co prawda rzeke, gdzie przy odrobinie szczescia mozna zlowic szybko komplet miarowych lipieni, ale i tak mi ich szkoda. Rzeczka malenka i kilka wypraw i byloby pozamiatane.
Jem tylko ryby morskie. Do Tomaszowa przyjezdza gosc znad morza i przywozi niemrozone ryby.
Tym tokiem rozumowania - to Ci z pomorza powinni jadać jedynie ryby słodkowodne
Kol. Ernest45 Szczerze mowiac, nie rozumiem Twojej wypowiedzi.
Nie jem ryb i nie zabieram z kilku powodow. 1) nie lubie ryb slodkowodnych poza kilkoma gatunkami. 2) te ktore lubie (wspomniany lipien np) sa w takiej defensywie w naszych wodach ze nie chce dokladac sie do jeszcze wiekszego pogorszenia sie ich stanu. Lipienie i pstragi lowie "nie u siebie". Mam do nich najmniej 120 km. I moglbym powiedziec, ze co mnie obchodza wody jakies tam czestochowskiego okregu, na ktorych lowie ostatnio bardzo rzadko. Walic w leb i przywiezc dziecku i zonie, ktora bardzo lubi ryby. Ale bylaby to czysta hipokryzja w tym co robie. PS. Gdyby mozna bylo kupic lipienia w sklepie, z pewnoscia bym to zrobil. Ale coz. Pozostaje mi miec nadzieje, ze kiedys bedzie tyle pstragow i lipieni w naszych rzekach, ze bedzie mozna czasami zabrac te ryby do domu. PS. Teczaki z CP nie moga liczyc na moja wyrozumialosc. Tam dostaje w leb 100% ryb ktore zlowie. Ale to lowisko specjalne, dorybiane co jakis czas ta ryba i dodatkowo platne. To jedyne ryby jakie przywoze do domu. Ostatnio tez bardzo rzadko :( (1-2 razy w roku).
I to pawelz mi się własnie podoba! Że rozumujesz tak jak powinno się rozumować. Nie dbanie tylko o siebie i swoją lodówkę ;) Rozumiesz stan wód w naszym kraju i jaka presja na nich jest.
A ja do tej pory myślałem , że ryby kupowane w sklepie też wcześniej gdzieś musiały pływać ; a potem zostały odłowione - dlatego zabierałem większość przez siebie złowionych , co mi też dawało niekłamaną satysfakcję , nie wspominając już o zaoszczędzeniu " paru groszy "
I to pawelz mi się własnie podoba! Że rozumujesz tak jak powinno się rozumować. Nie dbanie tylko o siebie i swoją lodówkę ;) Rozumiesz stan wód w naszym kraju i jaka presja na nich jest.
Dla mnie C&R w 100%, lub blisko tego stopnia jest totalną głupotą. Ryb nie ma, bo w całym kraju panuje nawał mięsiarzy w każdej grupie wiekowej. Gdyby każdy wędkarz brał ryby zgodnie z ustaleniami w regulaminie PZW, wtedy ryb byłoby multum. Nie chcesz to nie bierz, ale jeśli chcesz to dostosuj się do zasad. Jest jedno rozwiązanie, które powinno być zastosowane. Straż powinna patrolować łowiska dużo, ale to dużo częściej (dla mnie może to być 24/7). Na tyle często by każdy kto nie przestrzega przepisów, albo przestał łowić, bo nie mógłby uprawiać mięsiarstwa, albo nareszcie się do nich dostosował. Powinna także wlepiać kilku tysięczne kary każdemu kto nie przestrzega limitów/wymiarów ochronnych i pcha się jak kretyn na łowisko zaraz po zarybieniu żeby się nachapać, czyli ogółem mięsiarzy.
Ja ryby biorę i będę brał, lecz zawsze zgodnie z wymiarem ochronnym i przypisanym limitem rocznym. Nigdy nie wziął bym także żadnego starego olbrzyma, gdyż mięso takiego osobnika jest do dupy a zarazem tak duża ryba potrafi dostarczyć naprawdę niezłej przygody.
To w 100% wystarczy żeby wszystko wróciło do normy i każdy miał frajdę z wędkowania.
I to pawelz mi się własnie podoba! Że rozumujesz tak jak powinno się rozumować. Nie dbanie tylko o siebie i swoją lodówkę ;) Rozumiesz stan wód w naszym kraju i jaka presja na nich jest.
Dla mnie C&R w 100%, lub blisko tego stopnia jest totalną głupotą. Ryb nie ma, bo w całym kraju panuje nawał mięsiarzy w każdej grupie wiekowej. Gdyby każdy wędkarz brał ryby zgodnie z ustaleniami w regulaminie PZW, wtedy ryb byłoby multum. Nie chcesz to nie bierz, ale jeśli chcesz to dostosuj się do zasad. Jest jedno rozwiązanie, które powinno być zastosowane. Straż powinna patrolować łowiska dużo, ale to dużo częściej (dla mnie może to być 24/7). Na tyle często by każdy kto nie przestrzega przepisów, albo przestał łowić, bo nie mógłby uprawiać mięsiarstwa, albo nareszcie się do nich dostosował. Powinna także wlepiać kilku tysięczne kary każdemu kto nie przestrzega limitów/wymiarów ochronnych i pcha się jak kretyn na łowisko zaraz po zarybieniu żeby się nachapać, czyli ogółem mięsiarzy.
Ja ryby biorę i będę brał, lecz zawsze zgodnie z wymiarem ochronnym i przypisanym limitem rocznym. Nigdy nie wziął bym także żadnego starego olbrzyma, gdyż mięso takiego osobnika jest do dupy a zarazem tak duża ryba potrafi dostarczyć naprawdę niezłej przygody.
To w 100% wystarczy żeby wszystko wróciło do normy i każdy miał frajdę z wędkowania.
Teoretycznie prawda. Ale jesli prawo jest takie, ze zgodnie z nim mozna wyrybic do 0 rzeczke w ciagu pol roku, to co dadza Ci kontrole i mandaty. Pisze o swoim doswiadczeniach. Male siurki pstragowe nie dadza sobie rady ze wspanialymi limitami. Ile lipieni moze plywac w rzeczce o szerokosci ok 5m i glebokosci sredniej 50 100 cm. ?. Wedkarz idac i dokladnie orajac wode nimfami w ciagu kilku dni wyjmie kilkanascie ryb. Pomnoz to prze ilosc wedkarzy i pol roku i wyjdzie Ci ze nie ma prawa tam nic plywac po takiej eksploatacji. Znam wiele wieksze zbiorniki skutecznie oproznione przez wedkarzy. Nie wszedzie sa klusole i rybacy. A ryby skutecznie znikaja. Pomysl, czemu lowcy pstragow tak skrzetnie skrywaja swoje tajne lowiska (jesli takie jeszcze sa). Nie boja sie klusownictwa ale najazdu wyglodnialych wedkarzy. Spytaj bywalcow Mierzawy jak skutecznie jakies 6-7 lat temu (dokladnie nie pamietam) wycieczki z Krakowa w majestacie prawa oproznily ta rzeczke. W moich oczach zniknely lipienie i pstragi.
A ja do tej pory myślałem , że ryby kupowane w sklepie też wcześniej gdzieś musiały pływać ; a potem zostały odłowione - dlatego zabierałem większość przez siebie złowionych , co mi też dawało niekłamaną satysfakcję , nie wspominając już o zaoszczędzeniu " paru groszy "
A nie przyszlo Ci do glowy, ze spora czesc z tych ryb mogla byc hodowana ?. Owszem, sporo ryb pochodzi od rybakow, ale czy Ty kupisz czy nie, tym rybom zycia nie zwrocisz. A tej ktora zlowiles, mozesz. Lipieni w sklepach nie ma, bo hodowac sie jej za bardzo nie da.
I to pawelz mi się własnie podoba! Że rozumujesz tak jak powinno się rozumować. Nie dbanie tylko o siebie i swoją lodówkę ;) Rozumiesz stan wód w naszym kraju i jaka presja na nich jest.
Dla mnie C&R w 100%, lub blisko tego stopnia jest totalną głupotą. Ryb nie ma, bo w całym kraju panuje nawał mięsiarzy w każdej grupie wiekowej. Gdyby każdy wędkarz brał ryby zgodnie z ustaleniami w regulaminie PZW, wtedy ryb byłoby multum. Nie chcesz to nie bierz, ale jeśli chcesz to dostosuj się do zasad. Jest jedno rozwiązanie, które powinno być zastosowane. Straż powinna patrolować łowiska dużo, ale to dużo częściej (dla mnie może to być 24/7). Na tyle często by każdy kto nie przestrzega przepisów, albo przestał łowić, bo nie mógłby uprawiać mięsiarstwa, albo nareszcie się do nich dostosował. Powinna także wlepiać kilku tysięczne kary każdemu kto nie przestrzega limitów/wymiarów ochronnych i pcha się jak kretyn na łowisko zaraz po zarybieniu żeby się nachapać, czyli ogółem mięsiarzy.
Ja ryby biorę i będę brał, lecz zawsze zgodnie z wymiarem ochronnym i przypisanym limitem rocznym. Nigdy nie wziął bym także żadnego starego olbrzyma, gdyż mięso takiego osobnika jest do dupy a zarazem tak duża ryba potrafi dostarczyć naprawdę niezłej przygody.
To w 100% wystarczy żeby wszystko wróciło do normy i każdy miał frajdę z wędkowania.
Teoretycznie prawda. Ale jesli prawo jest takie, ze zgodnie z nim mozna wyrybic do 0 rzeczke w ciagu pol roku, to co dadza Ci kontrole i mandaty. Pisze o swoim doswiadczeniach. Male siurki pstragowe nie dadza sobie rady ze wspanialymi limitami. Ile lipieni moze plywac w rzeczce o szerokosci ok 5m i glebokosci sredniej 50 100 cm. ?. Wedkarz idac i dokladnie orajac wode nimfami w ciagu kilku dni wyjmie kilkanascie ryb. Pomnoz to prze ilosc wedkarzy i pol roku i wyjdzie Ci ze nie ma prawa tam nic plywac po takiej eksploatacji. Znam wiele wieksze zbiorniki skutecznie oproznione przez wedkarzy. Nie wszedzie sa klusole i rybacy. A ryby skutecznie znikaja. Pomysl, czemu lowcy pstragow tak skrzetnie skrywaja swoje tajne lowiska (jesli takie jeszcze sa). Nie boja sie klusownictwa ale najazdu wyglodnialych wedkarzy. Spytaj bywalcow Mierzawy jak skutecznie jakies 6-7 lat temu (dokladnie nie pamietam) wycieczki z Krakowa w majestacie prawa oproznily ta rzeczke. W moich oczach zniknely lipienie i pstragi.
O rzekach niestety nie mogę się wypowiedzieć bo nie znam sytuacji i nigdy nie łowiłem. Chodziło mi o zamknięte zbiorniki bo to na nich zbyt często widzę i słyszę o mięsiarzach. Gnoje nawet biorą okonki po 10cm itd.
Jedyne co, to zmniejszenie limitu o połowę i tyle.
A ja do tej pory myślałem , że ryby kupowane w sklepie też wcześniej gdzieś musiały pływać ; a potem zostały odłowione - dlatego zabierałem większość przez siebie złowionych , co mi też dawało niekłamaną satysfakcję , nie wspominając już o zaoszczędzeniu " paru groszy "
A nie przyszlo Ci do glowy, ze spora czesc z tych ryb mogla byc hodowana ?. Owszem, sporo ryb pochodzi od rybakow, ale czy Ty kupisz czy nie, tym rybom zycia nie zwrocisz. A tej ktora zlowiles, mozesz. Lipieni w sklepach nie ma, bo hodowac sie jej za bardzo nie da.
Jak sama nazwa wskazuje ośrodki zarybieniowe mają służyć do zarybień poszczególnych akwenów / rzek , jezior , zbiorników etc. / więc jedyna różnica w zabraniu ryby z łowiska / w tym przypadku przemianowanego na łowisko komercyjne / polega na trudniejszym jej złowieniu w warunkach naturalnych - więc jakby prowadzono tą gospodarkę normalnie i uczciwie omawiany temat nie miałby racji bytu. P.S. Sam 2 tyg. temu byłem świadkiem pseudo zarybień przeprowadzonych przez jedno z kół wędkarskich we Wrocławiu / kroczek , pstrąg tęczowy / absurd ! / / w dzierżawionych stawach , gdzie członkowie tej szlachetnej inicjatywy już w 2 godz. później przerodzili się w zawziętych wędkarzy wyławiając to co niedawno wpuścili / pomijająć już fakt , że nie potrzebowali specjalnie do tego wędek / - i tu chyba tkwi główny problem omawianego tematu , a nie w kwestii ilościowej i wymiarowej złowionej rybki przez szarego wędkarza
A propo większej ilości strażników - inicjatywa jak najbardziej słuszna - tylko kto miałby ich samych dodatkowo nadzorować - inna służba i tak w nieskończoność... Ja osobiście nie wierzę w ich krystaliczność postępowania o czym niejednokrotnie się przekonałem.
Kontrolować powinna Policja Wodna, bo mają uprawnienia do nałożenia kary czy podjęcia natychmiastowo innych działań. I kiedyś to było normalne, że na kontrolę podpływała do nas policja. Sprawdzali dokumenty i co tam w kubełku. A teraz? Głupio się czuję wnosząc opłatę za łowisko, bo i tak mnie nikt nie kontroluje. Policja powinna również kontrolować linię brzegową, aby wyłapywać wszelkie naruszenia ustawy o ochronie wód, jak np. wypuszczanie ścieków. No ale nie ma na to kasy, bo pieniądze robi się na fotoradarach ustawionych w miejscach gdzie kierowca zaraz i tak musi zahamować, lub może już wcisnąć gaz w podłogę.
Wiem że wędkuje dosyć krótko, ale byłem na rybach dużo razy a nigdy nie widziałem straży. Znajomy który łowi od około 20lat, mówi że straż spotkał około 4 razy :P To przecież porażka.
Wyobraź sobie że istnieją zbiorniki hodowlane ;) Widzę Erneście że rozpaczliwie szukasz dla siebie wytłumaczenia ;) Powiedz mi ILE zaoszczędzasz na zabieranych rybach, a ile kosztuje cię : Karta , zezwolenia, sprzęt : żyłki, haczyki, przynęty, koszt dojazdu nad wodę itd ? Dlaczego nie zapiszesz się do koła łowieckiego? Będziesz jadł dziczyznę, a kilogram dziczyzny w sklepie droga, a jesz świnie i kury które są hodowane - przecież własnoręcznie upolowana dzika świnia smakuje lepiej niż hodowlany wieprz ;)
Wyobraź sobie że istnieją zbiorniki hodowlane ;) Widzę Erneście że rozpaczliwie szukasz dla siebie wytłumaczenia ;) Powiedz mi ILE zaoszczędzasz na zabieranych rybach, a ile kosztuje cię : Karta , zezwolenia, sprzęt : żyłki, haczyki, przynęty, koszt dojazdu nad wodę itd ? Dlaczego nie zapiszesz się do koła łowieckiego? Będziesz jadł dziczyznę, a kilogram dziczyzny w sklepie droga, a jesz świnie i kury które są hodowane - przecież własnoręcznie upolowana dzika świnia smakuje lepiej niż hodowlany wieprz ;)
W jakiej kwestii szukam wytłumaczenia ? - w tej , że zabieram w większości złowione przez siebie ryby złowione w niezagospodarownych należycie wodach ? - proszę nie kompromintuj się kol.
Nie odpowiedziałeś mi do końca na pytanie. ILE tak faktycznie zaoszczędzasz ? Skoro szukasz oszczędności to odsyłam na polowanie na zwierzynę,zbieranie grzybów, jagód, uprawa działki, zamontowanie instalacji LPG w aucie benzynowym ewentualnie zakup diesla. Wędkarstwo to jest pasja a nie szukanie oszczędności i tanie pozyskiwanie mięsa. My Polacy mamy przeświadczenie, że jak ktoś coś robi źle to ja też mogę. To, że wody są źle zagospodarowane to nie znaczy, że i my musimy dowalać ;) A stanu ilości naszych ryb nie można wiecznie tłumaczyć rybakami i tym że nie zarybiają, bo jak już nie jeden kolega wspomniał : na małych rzeczkach nie widać rybaków, a ryb ubywa..
Nie odpowiedziałeś mi do końca na pytanie. ILE tak faktycznie zaoszczędzasz ? Skoro szukasz oszczędności to odsyłam na polowanie na zwierzynę,zbieranie grzybów, jagód, uprawa działki, zamontowanie instalacji LPG w aucie benzynowym ewentualnie zakup diesla. Wędkarstwo to jest pasja a nie szukanie oszczędności i tanie pozyskiwanie mięsa. My Polacy mamy przeświadczenie, że jak ktoś coś robi źle to ja też mogę. To, że wody są źle zagospodarowane to nie znaczy, że i my musimy dowalać ;) A stanu ilości naszych ryb nie można wiecznie tłumaczyć rybakami i tym że nie zarybiają, bo jak już nie jeden kolega wspomniał : na małych rzeczkach nie widać rybaków, a ryb ubywa..
W ogóle - a nie do końca - nie odpowiedziałem na to pytanie , co czynię teraz : To ile oszczędzam i na czym jest moją prywatną sprawą i nie potrzebuję w tym zakresie żadnych porad i ogólnie ch..j Ci do tego co łowię i co zabieram - najważniejsze , że robię to zgodnie z regulaminem i z własnym sumieniem .
Generalnie cała konwersacja opiera się o tym czy jest to słuszne - regulamin. I czy powinien on być jedynym wyznacznikiem tego co mamy zabierać a co nie. Dążę do tego aby ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy i te absurdalne limity zwyczajnie zmienił jak i chronił nasze okazy wprowadzając górne wymiary, lecz jak kilku kolegów się wypowiedziało, podstawą byłoby zmniejszenie limitów, oraz wprowadzanie tego co na górskich rzekach staje się popularne, strefy "Złów i wypuść" Przykładowo na niektórych odcinkach rzeki Bóbr nie można zabrać ani jednego pstrąga czy lipienia. Można by to wprowadzić nie tylko tam , ale też w zbiornikach gdzie danego gatunku jest naprawdę mało, lub jest on w małych rozmiarach.
Generalnie cała konwersacja opiera się o tym czy jest to słuszne - regulamin. I czy powinien on być jedynym wyznacznikiem tego co mamy zabierać a co nie. Dążę do tego aby ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy i te absurdalne limity zwyczajnie zmienił jak i chronił nasze okazy wprowadzając górne wymiary, lecz jak kilku kolegów się wypowiedziało, podstawą byłoby zmniejszenie limitów, oraz wprowadzanie tego co na górskich rzekach staje się popularne, strefy "Złów i wypuść" Przykładowo na niektórych odcinkach rzeki Bóbr nie można zabrać ani jednego pstrąga czy lipienia. Można by to wprowadzić nie tylko tam , ale też w zbiornikach gdzie danego gatunku jest naprawdę mało, lub jest on w małych rozmiarach.
Załóż swoją sektę , opracuj słuszny niepodważalny regulamin i wprowadź go w życie ! - jak to zrobisz podziel się wtedy swoimi sukcesami w tej kwestii z innymi forumowiczami , a na razie twoje bicie piany jest waleniem głową w mur , więc oszczędź czytanie tych banialuk uczestnikom forum . Odpocznij , prześpij się - jutro też jest dzień . Dobranoc
Właśnie się nimi dzielę ;) Po czym wnioskujesz, że nie przestrzegam regulaminu. To że prawo jest, nie znaczy, że jest dobre. Kodeks Drogowy też jest prawem, ale większość jest z niego niezadowolona, bo ogranicza to nas - musimy jechać przepisowo czyli wolniej, ale gdy jakieś prawo pozwala nam na więcej, a ktoś chce to ograniczyć to robi się wielki szum i nagle prawo jest doskonałe i niepodważalne.
Właśnie się nimi dzielę ;) Po czym wnioskujesz, że nie przestrzegam regulaminu. To że prawo jest, nie znaczy, że jest dobre. Kodeks Drogowy też jest prawem, ale większość jest z niego niezadowolona, bo ogranicza to nas - musimy jechać przepisowo czyli wolniej, ale gdy jakieś prawo pozwala nam na więcej, a ktoś chce to ograniczyć to robi się wielki szum i nagle prawo jest doskonałe i niepodważalne.
Nic wcześniej nie wnioskowałem o nie przestrzeganiu przez kol. regulaminu , ale już pomijając ten fakt - nie obraź się - ale takich wynurzeń myślowych już trochę w życiu wysłuchałem - , z tym że ich autorzy choć w minimalnym stopniu zdawali sobie sprawę , że są lokalnymi głupkami , pozdrawiam
Kol Ernest45 napisal: " Załóż swoją sektę , opracuj słuszny niepodważalny
regulamin i wprowadź go w życie ! - jak to zrobisz podziel się wtedy
swoimi sukcesami w tej kwestii z innymi forumowiczami , a na razie twoje
bicie piany jest waleniem głową w mur , więc oszczędź czytanie tych
banialuk uczestnikom forum . Odpocznij , prześpij się - jutro też jest
dzień . Dobranoc "
Alez nie trzeba zakladac wlasnej sekty, pisac regulaminow itp zeby zobaczyc jaki moze byc efekt tych zmian . W Polsce istnieje juz sporo lowisk typu C&R. I o dziwo, wszystkie znane mi lowiska maja nieporownywalnie wiecej ryb niz przylegajace do nich "zwykle " wody PZW. I co jeszcze bardziej ciekawe, lowiska te ciesza sie spora popularnoscia. Skoro wg Ciebie C&R to glupota, wyjasnij ten fenomen. A co jeszcze ciekawsze, mimo ze na tych lowiskach czesto sa dodatkowe oplaty i miesa za to nie ma to i tak ludzie czekaja czasami w kolejkach po licencje (patrz OS San). Niestety, wiekszosc takiej dzialalnosci widac na wodach gorskich, na ktorych wolno lowic na wylacznie na muche. Jakos wody nizinne dzielnie walcza o utrzymanie bylejakosci. Czyzby wsrod muszkarzy bylo wiecej ludzi chcacych lowic ryby a nie tylko ogladac przyrode ?. Czy Ci sie to podoba czy nie, takich lowisk powstaje coraz wiecej i ludzie powoli zaczynaja walczyc z wladzami PZW o kolejne. To wierchuszka w okregach jest przeciwna takim lowiskom (co moze wydawac sie dziwne) a nie sami zainteresowani. Jesli chcesz konkretow, znajdziesz ich duzo w sieci. A jak Ci sie nie uda, sluze pomoca.
Kol Ernest45 napisal: " Załóż swoją sektę , opracuj słuszny niepodważalny
regulamin i wprowadź go w życie ! - jak to zrobisz podziel się wtedy
swoimi sukcesami w tej kwestii z innymi forumowiczami , a na razie twoje
bicie piany jest waleniem głową w mur , więc oszczędź czytanie tych
banialuk uczestnikom forum . Odpocznij , prześpij się - jutro też jest
dzień . Dobranoc "
Alez nie trzeba zakladac wlasnej sekty, pisac regulaminow itp zeby zobaczyc jaki moze byc efekt tych zmian . W Polsce istnieje juz sporo lowisk typu C&R. I o dziwo, wszystkie znane mi lowiska maja nieporownywalnie wiecej ryb niz przylegajace do nich "zwykle " wody PZW. I co jeszcze bardziej ciekawe, lowiska te ciesza sie spora popularnoscia. Skoro wg Ciebie C&R to glupota, wyjasnij ten fenomen. A co jeszcze ciekawsze, mimo ze na tych lowiskach czesto sa dodatkowe oplaty i miesa za to nie ma to i tak ludzie czekaja czasami w kolejkach po licencje (patrz OS San). Niestety, wiekszosc takiej dzialalnosci widac na wodach gorskich, na ktorych wolno lowic na wylacznie na muche. Jakos wody nizinne dzielnie walcza o utrzymanie bylejakosci. Czyzby wsrod muszkarzy bylo wiecej ludzi chcacych lowic ryby a nie tylko ogladac przyrode ?. Czy Ci sie to podoba czy nie, takich lowisk powstaje coraz wiecej i ludzie powoli zaczynaja walczyc z wladzami PZW o kolejne. To wierchuszka w okregach jest przeciwna takim lowiskom (co moze wydawac sie dziwne) a nie sami zainteresowani. Jesli chcesz konkretow, znajdziesz ich duzo w sieci. A jak Ci sie nie uda, sluze pomoca.
Ten fenomen polega na czystym biznesie - sprzedajesz za niemałe pieniądze niedzielnym wędkarzom złowione przez nich ryby i kasujesz za czas posiedzenia - to masz szmal na ciągłe dorybianie i pensje dla strażników zakładu , a jak twierdzisz tego typu łowiska stały się mekką dla przedstawicieli C&R więc pierwszy element staje się ku uciesze właścicieli zbędny
Czy te łowiska C&R są tak piękne i rybne przez to wypuszczanie kolego Pawelz? Może tam po prostu jest gospodarz wody jest jakaś ochrona przed kłusownictwem? Przecież gdyby nikt o to nie dbał to te ryby by znikły po kilku nocach.:)
Wody nizinne wcale nie są takie byle jakie,jak ktoś chce to złowi ja nie narzekam. Inna sprawa że niektórzy naoglądają się filmów o "wędkarstwie" i chcieli by tak jak tam po 10 medalowych ryb na 30 minut. Było by o niebo lepiej gdyby tylko te wody miały gospodarza,gospodarza który robi tylko 50 % tego co osoba prywatna na swojej wodzie.Nie ma gospodarza wód, nie ma żadnej ochrony (zresztą jakby był gospodarz to by zadbał o ochronę), ot i cała przyczyna tej przeciętności.
Czy te łowiska C&R są tak piękne i rybne przez to wypuszczanie kolego Pawelz? Może tam po prostu jest gospodarz wody jest jakaś ochrona przed kłusownictwem? Przecież gdyby nikt o to nie dbał to te ryby by znikły po kilku nocach.:)
Wody nizinne wcale nie są takie byle jakie,jak ktoś chce to złowi ja nie narzekam. Inna sprawa że niektórzy naoglądają się filmów o "wędkarstwie" i chcieli by tak jak tak po 10 medalowych ryb na 30 minut. Było by o niebo lepiej gdyby tylko te wody miały gospodarza,gospodarza który robi tylko 50 % tego co osoba prywatna na swojej wodzie.Nie ma gospodarza wód, nie ma żadnej ochrony (zresztą jakby był gospodarz to by zadbał o ochronę), ot i cała przyczyna tej przeciętności.
Odpowiem ci tak. Na przykladzie rzeki San (ale identyczny mechanizm wystepuje np na Dunajcu, Rabie itp). Ta sama rzeka, ochrona na calej dlugosci Sanu (tej mi znanej i OS i ponizej) taka sama. Naprawde straznikow widzi sie i tu i tu. Roznica taka, za na OS"e placi sie wiecej za koniecznosc wypuszczania ryb. A placi sie dlatego wiecej, ze OS MUSI byc lowiskiem samofinansujacym sie. Nie moze miec deficytu. Moja pierwsza wyprawa na OS byla dla mnie szokiem. Nalowilem sie ryb do bolu rak. Na drugi dzien lowilem ponizej. KAZDA ryba, jaka zlowiono dostawala w leb (oczywiscie wymiarowa). Bylo slychac swist pal co jakis czas. Ludzie koczowali jak czaple przy koncowce os"u tylko na to co ma pecha splynac ponizej. Masz juz przyczyne. Odkad wprowadzono limity dla lipienia i podniesiono wymiar z 31 do 35 cm nagle okazalo sie, ze lipienie poza OS"em rosna wieksze jak 30 cm!!!. Sam sie przekonalem, jak nie moglem przeskoczyc 30 cm przy wymiarze 31 i jak lowilismy regularnie ryby okolo 33-34 cm przy wymiarze 35.
A co do wod nizinnych. Pokaz mi choc jedno lowisko podobne do gorskich OS"ow. Zasobnosc Wisloki czy Wisloka w ryby jest nieporownywalna z np Pilica w moich rejonach. Wierz mi, zalamalbys sie, gdyby przyszlo Ci lowic u mnie ryby. Ludzie aby polowic leszczyki po 30-40 cm zamieniali sie miejscowkami, zeby nikt obcy im sie nie wcisnal. Rybki wielkosci 20 cm sa eksterminowane z predkoscia swiatla i zgodnie z prawem. Jezdzilem sporo swego czasu po calej Polsce na ryby i naprawde, w wiekszosci przypadkow jest lipa. Ale sa i wody gdzie rzeczywiscie wystarczylaby niewielka kosmetyka aby byly to fajne lowiska.
Kol Ernest45 napisal: " Załóż swoją sektę , opracuj słuszny niepodważalny
regulamin i wprowadź go w życie ! - jak to zrobisz podziel się wtedy
swoimi sukcesami w tej kwestii z innymi forumowiczami , a na razie twoje
bicie piany jest waleniem głową w mur , więc oszczędź czytanie tych
banialuk uczestnikom forum . Odpocznij , prześpij się - jutro też jest
dzień . Dobranoc "
Alez nie trzeba zakladac wlasnej sekty, pisac regulaminow itp zeby zobaczyc jaki moze byc efekt tych zmian . W Polsce istnieje juz sporo lowisk typu C&R. I o dziwo, wszystkie znane mi lowiska maja nieporownywalnie wiecej ryb niz przylegajace do nich "zwykle " wody PZW. I co jeszcze bardziej ciekawe, lowiska te ciesza sie spora popularnoscia. Skoro wg Ciebie C&R to glupota, wyjasnij ten fenomen. A co jeszcze ciekawsze, mimo ze na tych lowiskach czesto sa dodatkowe oplaty i miesa za to nie ma to i tak ludzie czekaja czasami w kolejkach po licencje (patrz OS San). Niestety, wiekszosc takiej dzialalnosci widac na wodach gorskich, na ktorych wolno lowic na wylacznie na muche. Jakos wody nizinne dzielnie walcza o utrzymanie bylejakosci. Czyzby wsrod muszkarzy bylo wiecej ludzi chcacych lowic ryby a nie tylko ogladac przyrode ?. Czy Ci sie to podoba czy nie, takich lowisk powstaje coraz wiecej i ludzie powoli zaczynaja walczyc z wladzami PZW o kolejne. To wierchuszka w okregach jest przeciwna takim lowiskom (co moze wydawac sie dziwne) a nie sami zainteresowani. Jesli chcesz konkretow, znajdziesz ich duzo w sieci. A jak Ci sie nie uda, sluze pomoca.
Ten fenomen polega na czystym biznesie - sprzedajesz za niemałe pieniądze niedzielnym wędkarzom złowione przez nich ryby i kasujesz za czas posiedzenia - to masz szmal na ciągłe dorybianie i pensje dla strażników zakładu , a jak twierdzisz tego typu łowiska stały się mekką dla przedstawicieli C&R więc pierwszy element staje się ku uciesze właścicieli zbędny
Jesli uwarzasz ze sa to lowiska dla niedzielnych wedkarzy, to proponuje choc raz w zyciu odwiedzic takie lowisko i pozniej sie wypowiadac. W poscie wyzej napisalem, czemu wody o statusie OS sa drozsze. Jesli to zrozumiesz, moze dojdziesz do wnioskow, dlaczego za 200 zl na rok i mozliwosci zabierania ryb nie da sie zrobic dobrej wody. Ale lowiska NK nie musza juz byc dodakowo platne (pierwszy rok dzialalnosci Raby ponizej Dobczyc) a zyczylbym sobie tyle pstraga w innych wodach co tam. Tam nikt nikomu nie sprzedawal zlowionych ryb. I jeszcze jedno. Te lowiska nie staly sie mekka wyznawcow C&R. Na tych lowiskach, czy sie komus podoba czy nie, nie wolno zabierac ryb. I dzieki temu np ja i moj kumpel mielismy sporo frajdy ze zlowieniem tego samego teczaka na Rabie w ciagu 2 dni.
Jesli uwarzasz ze sa to lowiska dla niedzielnych wedkarzy, to proponuje choc raz w zyciu odwiedzic takie lowisko i pozniej sie wypowiadac. W poscie wyzej napisalem, czemu wody o statusie OS sa drozsze. Jesli to zrozumiesz, moze dojdziesz do wnioskow, dlaczego za 200 zl na rok i mozliwosci zabierania ryb nie da sie zrobic dobrej wody. Ale lowiska NK nie musza juz byc dodakowo platne (pierwszy rok dzialalnosci Raby ponizej Dobczyc) a zyczylbym sobie tyle pstraga w innych wodach co tam. Tam nikt nikomu nie sprzedawal zlowionych ryb. I jeszcze jedno. Te lowiska nie staly sie mekka wyznawcow C&R. Na tych lowiskach, czy sie komus podoba czy nie, nie wolno zabierac ryb. I dzieki temu np ja i moj kumpel mielismy sporo frajdy ze zlowieniem tego samego teczaka na Rabie w ciagu 2 dni.
Akurat tak się składa , że mój znajomy jest kierownikiem takiego łowiska / jednego z największych na Dln. Śląsku - Szczodre / i czasami tam bywam , ale jedynie w celu poprawienia sobie humoru obserwując tutejszych łowców / pewnie chcieliby przestrzegać świętej zasady C&R ale nie mogą - bo na frajerstwie przecież trzeba zarabiać
A co do wod nizinnych. Pokaz mi choc jedno lowisko podobne do gorskich OS"ow.
Zasobnosc Wisloki czy Wisloka w ryby jest nieporownywalna z np Pilica w moich rejonach. Wierz mi, zalamalbys sie, gdyby przyszlo Ci lowic u mnie ryby. Ludzie aby polowic leszczyki po 30-40 cm zamieniali sie miejscowkami, zeby nikt obcy im sie nie wcisnal. Rybki wielkosci 20 cm sa eksterminowane z predkoscia swiatla i zgodnie z prawem. Jezdzilem sporo swego czasu po calej Polsce na ryby i naprawde, w wiekszosci przypadkow jest lipa. Ale sa i wody gdzie rzeczywiscie wystarczylaby niewielka kosmetyka aby byly to fajne lowiska.
Jestem realistą i nie oczekuje cudów,zgadzam się że wspomniana niewielka kosmetyka może wiele zmienić ale kto ja zrobi? Kto ma prawa do rzek,ja na pewno nie mam. Jeśli chodzi o wspomnianych strażników na OS to tam gdzie ja łowie na pewno ich nie spotkasz a mogli by czasem pogonić grupy kilku młodych którzy z nudy przesiadują nad wodą śmiecą i łowią narybek,może zatrzymać kogoś kto jakąś samołówkę stawia a stawiają bo często widuję wieczorami dziwnych "spacerowiczów" którzy w zimnie i błocie chodzą nad rzeka w niewiadomych celach.
Jesli uwarzasz ze sa to lowiska dla niedzielnych wedkarzy, to proponuje choc raz w zyciu odwiedzic takie lowisko i pozniej sie wypowiadac. W poscie wyzej napisalem, czemu wody o statusie OS sa drozsze. Jesli to zrozumiesz, moze dojdziesz do wnioskow, dlaczego za 200 zl na rok i mozliwosci zabierania ryb nie da sie zrobic dobrej wody. Ale lowiska NK nie musza juz byc dodakowo platne (pierwszy rok dzialalnosci Raby ponizej Dobczyc) a zyczylbym sobie tyle pstraga w innych wodach co tam. Tam nikt nikomu nie sprzedawal zlowionych ryb. I jeszcze jedno. Te lowiska nie staly sie mekka wyznawcow C&R. Na tych lowiskach, czy sie komus podoba czy nie, nie wolno zabierac ryb. I dzieki temu np ja i moj kumpel mielismy sporo frajdy ze zlowieniem tego samego teczaka na Rabie w ciagu 2 dni.
Akurat tak się składa , że mój znajomy jest kierownikiem takiego łowiska / jednego z największych na Dln. Śląsku - Szczodre / i czasami tam bywam , ale jedynie w celu poprawienia sobie humoru obserwując tutejszych łowców / pewnie chcieliby przestrzegać świętej zasady C&R ale nie mogą - bo na frajerstwie przecież trzeba zarabiać Co to znaczy - kierownikiem ?. OS"y sa to wody PZW ale "rozliczane" na innych zasadach. Po prostu koszty utrzymania os"u (kontrole, zarybienia, dzierzawa) musza pochodzic wylacznie z zezwolen sprzedanych na dany OS. To co Ty opisujesz to pewnie najzwyklejsza w swiecie komercja w ktorej na dodatek nie wolno wypuszczac zlowionych ryb. Spedza sie ludzi, oni lowia a to co zostanie wyjete z wody jest na biezaco uzupelniane. Jesli sie nie myle (nie znam tego lowiska) to rozmawiamy zupelnie o czyms innym. Ja pisze o "dzikich", jesli tak to mozna nazwac, wodach, ktore roznia sie jedynie tym od pozostalych, ze sa pilnowane i nie zabiera sie z nich ryb. A nie o basenach wypelnionych hodowlana ryba przeznaczona do wylowienia za kase, ktore dorybia sie sukcesywnie aby nie zabraklo miesa. Jesli masz na mysli to lowisko: http://www.rybobranie.pl/szczodre/ to kompletnie sie nie rozumiemy.
A co do wod nizinnych. Pokaz mi choc jedno lowisko podobne do gorskich OS"ow.
Zasobnosc Wisloki czy Wisloka w ryby jest nieporownywalna z np Pilica w moich rejonach. Wierz mi, zalamalbys sie, gdyby przyszlo Ci lowic u mnie ryby. Ludzie aby polowic leszczyki po 30-40 cm zamieniali sie miejscowkami, zeby nikt obcy im sie nie wcisnal. Rybki wielkosci 20 cm sa eksterminowane z predkoscia swiatla i zgodnie z prawem. Jezdzilem sporo swego czasu po calej Polsce na ryby i naprawde, w wiekszosci przypadkow jest lipa. Ale sa i wody gdzie rzeczywiscie wystarczylaby niewielka kosmetyka aby byly to fajne lowiska.
Jestem realistą i nie oczekuje cudów,zgadzam się że wspomniana niewielka kosmetyka może wiele zmienić ale kto ja zrobi? Kto ma prawa do rzek,ja na pewno nie mam. Jeśli chodzi o wspomnianych strażników na OS to tam gdzie ja łowie na pewno ich nie spotkasz a mogli by czasem pogonić grupy kilku młodych którzy z nudy przesiadują nad wodą śmiecą i łowią narybek,może zatrzymać kogoś kto jakąś samołówkę stawia a stawiają bo często widuję wieczorami dziwnych "spacerowiczów" którzy w zimnie i błocie chodzą nad rzeka w niewiadomych celach.
Oczywiscie ochrony jest za malo. Wszyscy bysmy chcieli aby wody byly pilnowane na okraglo. No ale nie ludzmy sie. Na SSR nie ma co liczyc, a profesjonalna ochrona nalezycie zaopatrzona kosztuje. I ze skladki jaka jest obecnie nigdy w zyciu nie doczekamy sie dobrze pilnowanych wod w skali kraju. Owszem moga byc gdzies tam wyjatki. Ale one tylko potwierdzaja jak to sie mowi regule.
Jesli uwarzasz ze sa to lowiska dla niedzielnych wedkarzy, to proponuje choc raz w zyciu odwiedzic takie lowisko i pozniej sie wypowiadac. W poscie wyzej napisalem, czemu wody o statusie OS sa drozsze. Jesli to zrozumiesz, moze dojdziesz do wnioskow, dlaczego za 200 zl na rok i mozliwosci zabierania ryb nie da sie zrobic dobrej wody. Ale lowiska NK nie musza juz byc dodakowo platne (pierwszy rok dzialalnosci Raby ponizej Dobczyc) a zyczylbym sobie tyle pstraga w innych wodach co tam. Tam nikt nikomu nie sprzedawal zlowionych ryb. I jeszcze jedno. Te lowiska nie staly sie mekka wyznawcow C&R. Na tych lowiskach, czy sie komus podoba czy nie, nie wolno zabierac ryb. I dzieki temu np ja i moj kumpel mielismy sporo frajdy ze zlowieniem tego samego teczaka na Rabie w ciagu 2 dni. Akurat tak się składa , że mój znajomy jest kierownikiem takiego łowiska / jednego z największych na Dln. Śląsku - Szczodre / i czasami tam bywam , ale jedynie w celu poprawienia sobie humoru obserwując tutejszych łowców / pewnie chcieliby przestrzegać świętej zasady C&R ale nie mogą - bo na frajerstwie przecież trzeba zarabiać
Co to znaczy - kierownikiem ?. OS"y sa to wody PZW ale "rozliczane" na innych zasadach. Po prostu koszty utrzymania os"u (kontrole, zarybienia, dzierzawa) musza pochodzic wylacznie z zezwolen sprzedanych na dany OS. To co Ty opisujesz to pewnie najzwyklejsza w swiecie komercja w ktorej na dodatek nie wolno wypuszczac zlowionych ryb. Spedza sie ludzi, oni lowia a to co zostanie wyjete z wody jest na biezaco uzupelniane. Jesli sie nie myle (nie znam tego lowiska) to rozmawiamy zupelnie o czyms innym. Ja pisze o "dzikich", jesli tak to mozna nazwac, wodach, ktore roznia sie jedynie tym od pozostalych, ze sa pilnowane i nie zabiera sie z nich ryb. A nie o basenach wypelnionych hodowlana ryba przeznaczona do wylowienia za kase, ktore dorybia sie sukcesywnie aby nie zabraklo miesa. Jesli masz na mysli to lowisko: http://www.rybobranie.pl/szczodre/ to kompletnie sie nie rozumiemy.
Zgadzam się w całej rozciągłości z kolegą @pawelz i o takie wody wspomniane przez niego najbardziej mi chodzi , nie napchane rybami ""burdele"" ale właśnie takie lekko "" podrasowane "" jeziora czy rzeki . Byłbym niezmiernie szczęśliwy gdyby moje koło wpadło na ten sam pomysł , oczywiście jestem pewien , że nigdy tego nie wprowadzą bo gawiedź nie mogłaby zabierać świeżo wpuszczonych karpi ale pomarzyć zawsze wolno . Nie jestem całkowitym zwolennikiem wypuszczania wszystkiego co się złowi bo lubię smaczne ryby ale jak patrzę wstecz na ostatnie dwa lata to coraz bardziej myślę , że powinien być wprowadzony na niektóre wody kilkuletni zakaz zabierania wszystkich ryb , to na pewno pomogłoby się odrodzić tym zbiornikom . Zresztą w całej Polsce takich zbiorników/wód jest sporo .
Zgadzam się w całej rozciągłości z kolegą @pawelz i o takie wody
wspomniane przez niego najbardziej mi chodzi , nie napchane rybami
""burdele"" ale właśnie takie lekko "" podrasowane "" jeziora czy rzeki .
Byłbym niezmiernie szczęśliwy gdyby moje koło wpadło na ten sam pomysł ,
oczywiście jestem pewien , że nigdy tego nie wprowadzą bo gawiedź nie
mogłaby zabierać świeżo wpuszczonych karpi ale pomarzyć zawsze wolno .
Nie jestem całkowitym zwolennikiem wypuszczania wszystkiego co się złowi
bo lubię smaczne ryby ale jak patrzę wstecz na ostatnie dwa lata
to coraz bardziej myślę , że powinien być wprowadzony na niektóre wody
kilkuletni zakaz zabierania wszystkich ryb , to na pewno pomogłoby się
odrodzić tym zbiornikom . Zresztą w całej Polsce takich zbiorników/wód
jest sporo .
Marzenia nic nie kosztują marzmy sobie.Międzyczasie żeby mi się we łbie nie przewróciło pojadę nad rzekę mróz odświeży rozumek mój.:)
Może spotkam "gospodarza" wody i po trzydziestu latach dowiem się kto odpowiada za jej stan.Dam mu kopa w imieniu każdego z Was.:)
Chyba rzeczywiście nie wykazałem się w tym kontekście tematowym zbytnia bystrością, ale pewnie było to spowodowane tym , że nie rozszyfrowałem / zresztą do tej chwili / skrótu OS-y .Jeżeli poszczególnymi wodami / odcinkami rzek , jeziorami , stawami etc. / miałaby zarządzać i nimi należycie gospodarować uczciwe spółki / nawet kosztem wprowadzenia licencji na połów / to jestem zdecydowanie na TAK - tylko tyle , że żyjemy w Polsce więc prawdopodobnie jest to mrzonką marzycieli wędkarskich . Pozdr. i przepraszam za kwestię niezrozumienia idei tematu .
Teraz tylko w tematyce wątku Każdy z nas mówi; wypuść rybę, wypuszczam ryby. Tylko że robi to na forum... Ilu z nas to samo czyni nad wodą. Ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć że to co mówię/piszę na forum, to to samo czynię nad wodą. Niech każdy z nas oficjalnie wypuszcza niewymiarowe ryby, czy ryby których nie pragnie zabrać na kolację. Niech tłumaczy innym dlaczego warto tak robić. Niech zacznie wywiązywać się z obowiązków przynależności do PZW. Niech świeci przykładem w czynach, dla naszych młodych kolegów po kiju. Niech uczy ich etyki wędkarskiej, przestrzegania przepisów zawartych w RAPR, dbania o dobro nas wszystkich nie tylko wędkarzy, ale i turystów oraz osób aktywnie spędzających czas na wodą... A zobaczycie że wszystko się odmieni. Bo czcze gadanie na forum, bez odzwierciedlenia w naszym prawdziwym życiu nic nie zmieni...
I niech nikt nie pitoli że pojęcie wspólne dobro; narodowe, kulturalne czy naturalne jest pojęciem komunistycznym. Bo za komuny wszystko było państwowe, pracowałeś dla Państwa i na Państwo. Wtedy nic nie mogłeś wspólnie z kolegami zrobić co nie pasowało Państwu, choć było zgodne z prawem, bo zaraz byłeś wrogiem publicznym (wrogiem władzy). To "demokracja" polega na podejmowaniu wspólnych decyzji, jednoczeniu się w dobrej sprawie, te same hasła ma solidarność narodu. Nie komuna! To właśnie są te czasy, co możesz coś zmienić, bez narażania się na prześladowanie ze strony władz, byle byś wszystko robił zgodnie z obowiązującym prawem.
Te wszystkie złe nawyki wywodzą się z okresu komunizmu. Np.; Ktoś coś kradł, kłusował, to grabił majątek Państwa, tak więc człowiek przyzwalał bo przecież państwo nas okradało. Każdy narzekał że jest źle i nic z tym zrobić nie mógł, bo Państwo mu nie pozwalało (bo by on i jego rodzina za to beknął). Teraz jest inaczej, ale nawyki zostały. I co gorsza te stereotypy są wpajane młodym...
Artur. Niby dobrze piszesz, niby dobrze rozumujesz ale czytając Twoje wpisy odnoszę wrażenie, że nie wiesz co to jest państwo. Często używasz tego słowa ale piszesz, że za komuny panstwo nas okradało. Więc chcę zwrócić Ci uwagę, że państwo to naród plus to co miesci się na terytorium zakreslonym granicami. Piszesz, że przedtem nas okradali, a teraz to niby co? Tak świetnie idzie ekonomia, że biednych już nie ma? A może rząd nam daje? Był taki co mówił, że rząd sie sam wyżywi i jak życie pokazuje to jemu i teraz żyje się dobrze a nawet lepiej. To my jesteśmy panstwem o którym mówisz i tylko dzięki głupocie wyborców, baranów, przy sterze siedzą wilki. Zgadzam się zTobą, że kazdy powinien dbać o to co jest wokól niego bo nikt nikomu ni urządzi życia na gotowo. Ale panstwo to my 30 kilka milionów a nie 1 milion nadzorców. Z powazaniem 1/38milionowy własciciel tego państwa. I jeszcze. Nie mów mi , że nie wiem co to komuna.
Wiadomo, na początku kariery łapie się mniej i łapie się mniejsze. Załóżmy, że raz w miesiącu ktoś weźmie dwa szczupaki w przedziale 50-70 bez względu ile ryb poławia to nie ma wielkiej tragedii. Ale jeśli ktoś jeździ i zabiera w miesiącu wszystkie wymiarowe szczupaki które złapie i niech ich będzie 10 czy 15 no to już jest różnica w skali roku od jednego takiego osobnika do tarła nie przystępuje około 240kg (150 sztuk) tego szczupaka, niech będzie takich wędkarzy na jednym łowisku 10 to masz 2400kg ryby. I tu się obaj mylicie. Na początku kariery więcej łowiłem a teraz to zastanawiam się po co ja łowię. Ani z głodu ani dla sportu bo to barbarzyństwo, chyba tylko aby był powód wyjechac z domu i pobyc w spokoju, w ciszy w jakichś chabaziach. Jak sie ktoś pyta ile złowilem to mnie drazni. Czesto wypuszczam rybe ale niech mi kto powie, że jestem głupek to wiem co mu mam odpowiedziec. No kilowcy to udaja kulture ale to sadysci bo dla sportu dręczą ryby. Raz jeden obok jak złowił 14 niewymiarka, karpia, i obwieścil to. To zapytałem - po co to robisz? Jak to po co przeciez to sport. Odp. kur... go mać sportowiec się znalazł. On . A ty co, nie łowisz? Nie bo niewymiarki biorą / dlatego wedki wyjąłem a potem nawet i splawika nie rzucałem bo przy brzegu sie zachaczały. Nic nie odpowiedział. Dlatego mój roczny ,,urobek" to trzy karpie i dwa kilo płoci. Jak narazie z głodu nie umieram.
Wiadomo, na początku kariery łapie się mniej i łapie się mniejsze. Załóżmy, że raz w miesiącu ktoś weźmie dwa szczupaki w przedziale 50-70 bez względu ile ryb poławia to nie ma wielkiej tragedii. Ale jeśli ktoś jeździ i zabiera w miesiącu wszystkie wymiarowe szczupaki które złapie i niech ich będzie 10 czy 15 no to już jest różnica w skali roku od jednego takiego osobnika do tarła nie przystępuje około 240kg (150 sztuk) tego szczupaka, niech będzie takich wędkarzy na jednym łowisku 10 to masz 2400kg ryby. I tu się obaj mylicie. Na początku kariery więcej łowiłem a teraz to zastanawiam się po co ja łowię. Ani z głodu ani dla sportu bo to barbarzyństwo, chyba tylko aby był powód wyjechac z domu i pobyc w spokoju, w ciszy w jakichś chabaziach. Jak sie ktoś pyta ile złowilem to mnie drazni. Czesto wypuszczam rybe ale niech mi kto powie, że jestem głupek to wiem co mu mam odpowiedziec. No kilowcy to udaja kulture ale to sadysci bo dla sportu dręczą ryby. Raz jeden obok jak złowił 14 niewymiarka, karpia, i obwieścil to. To zapytałem - po co to robisz? Jak to po co przeciez to sport. Odp. kur... go mać sportowiec się znalazł. On . A ty co, nie łowisz? Nie bo niewymiarki biorą / dlatego wedki wyjąłem a potem nawet i splawika nie rzucałem bo przy brzegu sie zachaczały. Nic nie odpowiedział. Dlatego mój roczny ,,urobek" to trzy karpie i dwa kilo płoci. Jak narazie z głodu nie umieram.
CześćW końcu wypuszczasz te ryby a nie łowisz dla sportu? Sadystą też nie jesteś.Sam sobie przeczysz wypisując takie prawdy objawione.Wychodzi na to, że jak Ty łowisz to robisz to tylko dlatego, że chcesz posiedzieć nad wodą a reszta jak łowi i wypuszcza ryby to jest bandą sadystów i sportowców od siedmiu boleści. A wiesz dlaczego na początku kariery więcej łowiłeś?Bo było mniej wędkarzy uzbrojonych po zęby w dobry sprzęt - mniej ilościowo i mniej sprzętu było w sklepach.JK
Cześć W końcu wypuszczasz te ryby a nie łowisz dla sportu? Sadystą też nie jesteś. Sam sobie przeczysz wypisując takie prawdy objawione. Wychodzi na to, że jak Ty łowisz to robisz to tylko dlatego, że chcesz posiedzieć nad wodą a reszta jak łowi i wypuszcza ryby to jest bandą sadystów i sportowców od siedmiu boleści. A wiesz dlaczego na początku kariery więcej łowiłeś? Bo było mniej wędkarzy uzbrojonych po zęby w dobry sprzęt - mniej ilościowo i mniej sprzętu było w sklepach. JK
Nic dodac nic ujac :). Dodam tylko od siebie, ze ktos kto lowi celowo ryby niemiarowe i wypuszcza nie jest zadnym NoKill"owcem ale zwyczajnym klusolem. NK nie oznacza ze lowimy w okresie ochronnym i niemiarowe ryby, tylko ze wypuszczmy wszystkie ryby. To ze wypuszczam ryby nie oznacza ze lowie dla sportu w okresie ochronnym czy tez ryby niemiarowe. Uprzedze od razu, ze oczywiscie nie mozemy wyeliminowac lowienia ryb malych, ale tez mozemy przynajmniej starac sie to zrobic, zmieniajac lowisko czy przynete. A jesli ktos stoi na stadkiem np 20 cm lipinkow gdzie golym okiem widac ze nic innego tam nie ma i lowi rybe za ryba tlumaczac sie tym ze i tak wypuszcza jest zwyklym klusolem a nie wedkarzem.
Ech...do niedawna chciałem całkiem zrezygnować z łowienia. Nie jadłem ryb, a łowienie dla łowienia mnie nie bawiło. Nie oszukujmy się, jacy to jesteśmy wspaniali bo wypuszczamy. Ryba swoje wycierpiała dla naszej przyjemności, a ma spore szanse, że nie przeżyje. Masa wypuszczających nie ma pojęcia, jak to robić. Co do odradzania się rybostanu, to jeśli ktoś jest w stanie tego przypilnować, to ja mówię, żeby w ogóle wyłączyć z wędkarstwa taki "zapuszczony" akwen na kilka lat. Po co tracić co najmniej 10% ryb, które padną po wypuszczeniu? Jeśli zbiornik ma się odrodzić to dajmy mu rzeczywistą szansę. 3Z bardziej do mnie przemawia. Złów 2 okonie i koniec. Albo szczupaka, czy co tam chcesz i koniec.
Co do zamkniecia akwenow, zgodzilbym sie z Toba. Tam gdzie woda jest w oplakanym stanie, a ma realne szanse na odrodzenie sie, zamknijmy ja. Co do tego ze wielu wedkarzy nie ma pojecia, jak wypuscic zlowiona rybe tez sie zgodze. Natomiast jesli robimy to z glowa i swiadomie, ryba ma moim zdaniem DUZE szanse na przezycie. Oczywiscie nie kazda, ale jednak. Natomiast co do zlowienia szczupaka czy 2 okoni i do domu, to zdecydowanie nie. Jezdzilibysmy wowczas po ryby a nie na ryby. No i nie mialyby sensu zadne dalsze wyprawy. wogole lowienie wypaczyloby sie do granic absurdu. No bo jade kilkadziesiat km nad wode i niech nie daj boze uwiesi mi sie w pierwszym rzucie np miarowy szczupak. Cale lowienie 5 min.
Irek ma rację ,rozgrzebuje się ten temat bez końca ,logują się nowi userzy i chcą się wykazać,my sami wiemy dobrze co komu pasuje ,jedni wypuszczają wszystko drudzy trochę mniej ale jestem przekonany że większość z nas wypuściło już w życiu więcej ryb niż niektórzy złowili ,pozdrawiam i dobrej nocy życzę
Robi sie nudne bo od lat wiadomo ze za brak ryb jest odpowiedzialna rabunkowa gospodarka.
Mam nadzieję tylko , że odkaziłeś płynem antybakteryjnym rankę po haczyku !
CześćTe fotki to fotomontaż ;-)Po co odkażać - na patelni się samo odkazi ;-)JK
Janusz nikt nie wątpi w to że wypuszczasz karpie:))))))fotki są zbędne
CześćPiotruś Kolego dla zasady :-)JK
@pawelz czyli ryb nie jadasz?
Slodkowodnych juz nie. Lubie jedynie tatar z lipienia, ale od ladnych paru lat juz nie jadlem. Znam co prawda rzeke, gdzie przy odrobinie szczescia mozna zlowic szybko komplet miarowych lipieni, ale i tak mi ich szkoda. Rzeczka malenka i kilka wypraw i byloby pozamiatane.
Jem tylko ryby morskie. Do Tomaszowa przyjezdza gosc znad morza i przywozi niemrozone ryby.
@pawelz czyli ryb nie jadasz?
Slodkowodnych juz nie. Lubie jedynie tatar z lipienia, ale od ladnych paru lat juz nie jadlem. Znam co prawda rzeke, gdzie przy odrobinie szczescia mozna zlowic szybko komplet miarowych lipieni, ale i tak mi ich szkoda. Rzeczka malenka i kilka wypraw i byloby pozamiatane.
Jem tylko ryby morskie. Do Tomaszowa przyjezdza gosc znad morza i przywozi niemrozone ryby.
Tym tokiem rozumowania - to Ci z pomorza powinni jadać jedynie ryby słodkowodne
Każde wytłumaczenie jest dobre ;) Myślę, że dalsza dyskusja jest zbędna bo i tak będą targać plecakami do domu i tak ;)
Kol. Ernest45
Szczerze mowiac, nie rozumiem Twojej wypowiedzi.
Nie jem ryb i nie zabieram z kilku powodow.
1) nie lubie ryb slodkowodnych poza kilkoma gatunkami.
2) te ktore lubie (wspomniany lipien np) sa w takiej defensywie w naszych wodach ze nie chce dokladac sie do jeszcze wiekszego pogorszenia sie ich stanu.
Lipienie i pstragi lowie "nie u siebie". Mam do nich najmniej 120 km. I moglbym powiedziec, ze co mnie obchodza wody jakies tam czestochowskiego okregu, na ktorych lowie ostatnio bardzo rzadko. Walic w leb i przywiezc dziecku i zonie, ktora bardzo lubi ryby. Ale bylaby to czysta hipokryzja w tym co robie.
PS. Gdyby mozna bylo kupic lipienia w sklepie, z pewnoscia bym to zrobil. Ale coz. Pozostaje mi miec nadzieje, ze kiedys bedzie tyle pstragow i lipieni w naszych rzekach, ze bedzie mozna czasami zabrac te ryby do domu.
PS. Teczaki z CP nie moga liczyc na moja wyrozumialosc. Tam dostaje w leb 100% ryb ktore zlowie. Ale to lowisko specjalne, dorybiane co jakis czas ta ryba i dodatkowo platne. To jedyne ryby jakie przywoze do domu. Ostatnio tez bardzo rzadko :( (1-2 razy w roku).
I to pawelz mi się własnie podoba! Że rozumujesz tak jak powinno się rozumować. Nie dbanie tylko o siebie i swoją lodówkę ;) Rozumiesz stan wód w naszym kraju i jaka presja na nich jest.
A ja do tej pory myślałem , że ryby kupowane w sklepie też wcześniej gdzieś musiały pływać ; a potem zostały odłowione - dlatego zabierałem większość przez siebie złowionych , co mi też dawało niekłamaną satysfakcję , nie wspominając już o zaoszczędzeniu " paru groszy "
I to pawelz mi się własnie podoba! Że rozumujesz tak jak powinno się rozumować. Nie dbanie tylko o siebie i swoją lodówkę ;) Rozumiesz stan wód w naszym kraju i jaka presja na nich jest.
Dla mnie C&R w 100%, lub blisko tego stopnia jest totalną głupotą. Ryb nie ma, bo w całym kraju panuje nawał mięsiarzy w każdej grupie wiekowej. Gdyby każdy wędkarz brał ryby zgodnie z ustaleniami w regulaminie PZW, wtedy ryb byłoby multum. Nie chcesz to nie bierz, ale jeśli chcesz to dostosuj się do zasad. Jest jedno rozwiązanie, które powinno być zastosowane. Straż powinna patrolować łowiska dużo, ale to dużo częściej (dla mnie może to być 24/7). Na tyle często by każdy kto nie przestrzega przepisów, albo przestał łowić, bo nie mógłby uprawiać mięsiarstwa, albo nareszcie się do nich dostosował. Powinna także wlepiać kilku tysięczne kary każdemu kto nie przestrzega limitów/wymiarów ochronnych i pcha się jak kretyn na łowisko zaraz po zarybieniu żeby się nachapać, czyli ogółem mięsiarzy. Ja ryby biorę i będę brał, lecz zawsze zgodnie z wymiarem ochronnym i przypisanym limitem rocznym. Nigdy nie wziął bym także żadnego starego olbrzyma, gdyż mięso takiego osobnika jest do dupy a zarazem tak duża ryba potrafi dostarczyć naprawdę niezłej przygody. To w 100% wystarczy żeby wszystko wróciło do normy i każdy miał frajdę z wędkowania.
I to pawelz mi się własnie podoba! Że rozumujesz tak jak powinno się rozumować. Nie dbanie tylko o siebie i swoją lodówkę ;) Rozumiesz stan wód w naszym kraju i jaka presja na nich jest.
Dla mnie C&R w 100%, lub blisko tego stopnia jest totalną głupotą. Ryb nie ma, bo w całym kraju panuje nawał mięsiarzy w każdej grupie wiekowej. Gdyby każdy wędkarz brał ryby zgodnie z ustaleniami w regulaminie PZW, wtedy ryb byłoby multum. Nie chcesz to nie bierz, ale jeśli chcesz to dostosuj się do zasad. Jest jedno rozwiązanie, które powinno być zastosowane. Straż powinna patrolować łowiska dużo, ale to dużo częściej (dla mnie może to być 24/7). Na tyle często by każdy kto nie przestrzega przepisów, albo przestał łowić, bo nie mógłby uprawiać mięsiarstwa, albo nareszcie się do nich dostosował. Powinna także wlepiać kilku tysięczne kary każdemu kto nie przestrzega limitów/wymiarów ochronnych i pcha się jak kretyn na łowisko zaraz po zarybieniu żeby się nachapać, czyli ogółem mięsiarzy. Ja ryby biorę i będę brał, lecz zawsze zgodnie z wymiarem ochronnym i przypisanym limitem rocznym. Nigdy nie wziął bym także żadnego starego olbrzyma, gdyż mięso takiego osobnika jest do dupy a zarazem tak duża ryba potrafi dostarczyć naprawdę niezłej przygody. To w 100% wystarczy żeby wszystko wróciło do normy i każdy miał frajdę z wędkowania.
Teoretycznie prawda. Ale jesli prawo jest takie, ze zgodnie z nim mozna wyrybic do 0 rzeczke w ciagu pol roku, to co dadza Ci kontrole i mandaty. Pisze o swoim doswiadczeniach. Male siurki pstragowe nie dadza sobie rady ze wspanialymi limitami. Ile lipieni moze plywac w rzeczce o szerokosci ok 5m i glebokosci sredniej 50 100 cm. ?. Wedkarz idac i dokladnie orajac wode nimfami w ciagu kilku dni wyjmie kilkanascie ryb. Pomnoz to prze ilosc wedkarzy i pol roku i wyjdzie Ci ze nie ma prawa tam nic plywac po takiej eksploatacji. Znam wiele wieksze zbiorniki skutecznie oproznione przez wedkarzy. Nie wszedzie sa klusole i rybacy. A ryby skutecznie znikaja. Pomysl, czemu lowcy pstragow tak skrzetnie skrywaja swoje tajne lowiska (jesli takie jeszcze sa). Nie boja sie klusownictwa ale najazdu wyglodnialych wedkarzy.
Spytaj bywalcow Mierzawy jak skutecznie jakies 6-7 lat temu (dokladnie nie pamietam) wycieczki z Krakowa w majestacie prawa oproznily ta rzeczke. W moich oczach zniknely lipienie i pstragi.
A ja do tej pory myślałem , że ryby kupowane w sklepie też wcześniej gdzieś musiały pływać ; a potem zostały odłowione - dlatego zabierałem większość przez siebie złowionych , co mi też dawało niekłamaną satysfakcję , nie wspominając już o zaoszczędzeniu " paru groszy "
A nie przyszlo Ci do glowy, ze spora czesc z tych ryb mogla byc hodowana ?.
Owszem, sporo ryb pochodzi od rybakow, ale czy Ty kupisz czy nie, tym rybom zycia nie zwrocisz. A tej ktora zlowiles, mozesz.
Lipieni w sklepach nie ma, bo hodowac sie jej za bardzo nie da.
I to pawelz mi się własnie podoba! Że rozumujesz tak jak powinno się rozumować. Nie dbanie tylko o siebie i swoją lodówkę ;) Rozumiesz stan wód w naszym kraju i jaka presja na nich jest.
Dla mnie C&R w 100%, lub blisko tego stopnia jest totalną głupotą. Ryb nie ma, bo w całym kraju panuje nawał mięsiarzy w każdej grupie wiekowej. Gdyby każdy wędkarz brał ryby zgodnie z ustaleniami w regulaminie PZW, wtedy ryb byłoby multum. Nie chcesz to nie bierz, ale jeśli chcesz to dostosuj się do zasad. Jest jedno rozwiązanie, które powinno być zastosowane. Straż powinna patrolować łowiska dużo, ale to dużo częściej (dla mnie może to być 24/7). Na tyle często by każdy kto nie przestrzega przepisów, albo przestał łowić, bo nie mógłby uprawiać mięsiarstwa, albo nareszcie się do nich dostosował. Powinna także wlepiać kilku tysięczne kary każdemu kto nie przestrzega limitów/wymiarów ochronnych i pcha się jak kretyn na łowisko zaraz po zarybieniu żeby się nachapać, czyli ogółem mięsiarzy. Ja ryby biorę i będę brał, lecz zawsze zgodnie z wymiarem ochronnym i przypisanym limitem rocznym. Nigdy nie wziął bym także żadnego starego olbrzyma, gdyż mięso takiego osobnika jest do dupy a zarazem tak duża ryba potrafi dostarczyć naprawdę niezłej przygody. To w 100% wystarczy żeby wszystko wróciło do normy i każdy miał frajdę z wędkowania.
Teoretycznie prawda. Ale jesli prawo jest takie, ze zgodnie z nim mozna wyrybic do 0 rzeczke w ciagu pol roku, to co dadza Ci kontrole i mandaty. Pisze o swoim doswiadczeniach. Male siurki pstragowe nie dadza sobie rady ze wspanialymi limitami. Ile lipieni moze plywac w rzeczce o szerokosci ok 5m i glebokosci sredniej 50 100 cm. ?. Wedkarz idac i dokladnie orajac wode nimfami w ciagu kilku dni wyjmie kilkanascie ryb. Pomnoz to prze ilosc wedkarzy i pol roku i wyjdzie Ci ze nie ma prawa tam nic plywac po takiej eksploatacji. Znam wiele wieksze zbiorniki skutecznie oproznione przez wedkarzy. Nie wszedzie sa klusole i rybacy. A ryby skutecznie znikaja. Pomysl, czemu lowcy pstragow tak skrzetnie skrywaja swoje tajne lowiska (jesli takie jeszcze sa). Nie boja sie klusownictwa ale najazdu wyglodnialych wedkarzy.
Spytaj bywalcow Mierzawy jak skutecznie jakies 6-7 lat temu (dokladnie nie pamietam) wycieczki z Krakowa w majestacie prawa oproznily ta rzeczke. W moich oczach zniknely lipienie i pstragi.
O rzekach niestety nie mogę się wypowiedzieć bo nie znam sytuacji i nigdy nie łowiłem. Chodziło mi o zamknięte zbiorniki bo to na nich zbyt często widzę i słyszę o mięsiarzach. Gnoje nawet biorą okonki po 10cm itd. Jedyne co, to zmniejszenie limitu o połowę i tyle.
A ja do tej pory myślałem , że ryby kupowane w sklepie też wcześniej gdzieś musiały pływać ; a potem zostały odłowione - dlatego zabierałem większość przez siebie złowionych , co mi też dawało niekłamaną satysfakcję , nie wspominając już o zaoszczędzeniu " paru groszy "
A nie przyszlo Ci do glowy, ze spora czesc z tych ryb mogla byc hodowana ?.
Owszem, sporo ryb pochodzi od rybakow, ale czy Ty kupisz czy nie, tym rybom zycia nie zwrocisz. A tej ktora zlowiles, mozesz.
Lipieni w sklepach nie ma, bo hodowac sie jej za bardzo nie da.
Jak sama nazwa wskazuje ośrodki zarybieniowe mają służyć do zarybień poszczególnych akwenów / rzek , jezior , zbiorników etc. / więc jedyna różnica w zabraniu ryby z łowiska / w tym przypadku przemianowanego na łowisko komercyjne / polega na trudniejszym jej złowieniu w warunkach naturalnych - więc jakby prowadzono tą gospodarkę normalnie i uczciwie omawiany temat nie miałby racji bytu. P.S. Sam 2 tyg. temu byłem świadkiem pseudo zarybień przeprowadzonych przez jedno z kół wędkarskich we Wrocławiu / kroczek , pstrąg tęczowy / absurd ! / / w dzierżawionych stawach , gdzie członkowie tej szlachetnej inicjatywy już w 2 godz. później przerodzili się w zawziętych wędkarzy wyławiając to co niedawno wpuścili / pomijająć już fakt , że nie potrzebowali specjalnie do tego wędek / - i tu chyba tkwi główny problem omawianego tematu , a nie w kwestii ilościowej i wymiarowej złowionej rybki przez szarego wędkarza
A propo większej ilości strażników - inicjatywa jak najbardziej słuszna - tylko kto miałby ich samych dodatkowo nadzorować - inna służba i tak w nieskończoność... Ja osobiście nie wierzę w ich krystaliczność postępowania o czym niejednokrotnie się przekonałem.
Najprostszy sposob to pozwolic wylowic wszystko, przestana łowic a ryby beda mialy czas na odrodzenie rybostanu zanim znow skumaja ze ryby sa.
Kontrolować powinna Policja Wodna, bo mają uprawnienia do nałożenia kary czy podjęcia natychmiastowo innych działań. I kiedyś to było normalne, że na kontrolę podpływała do nas policja. Sprawdzali dokumenty i co tam w kubełku. A teraz? Głupio się czuję wnosząc opłatę za łowisko, bo i tak mnie nikt nie kontroluje. Policja powinna również kontrolować linię brzegową, aby wyłapywać wszelkie naruszenia ustawy o ochronie wód, jak np. wypuszczanie ścieków. No ale nie ma na to kasy, bo pieniądze robi się na fotoradarach ustawionych w miejscach gdzie kierowca zaraz i tak musi zahamować, lub może już wcisnąć gaz w podłogę.
A nie przyszlo Ci do glowy, ze spora czesc z tych ryb mogla byc hodowana ?.
to jak jest hodowana to biega jak kury po podwórku ?
Wiem że wędkuje dosyć krótko, ale byłem na rybach dużo razy a nigdy nie widziałem straży. Znajomy który łowi od około 20lat, mówi że straż spotkał około 4 razy :P To przecież porażka.
Wyobraź sobie że istnieją zbiorniki hodowlane ;) Widzę Erneście że rozpaczliwie szukasz dla siebie wytłumaczenia ;) Powiedz mi ILE zaoszczędzasz na zabieranych rybach, a ile kosztuje cię : Karta , zezwolenia, sprzęt : żyłki, haczyki, przynęty, koszt dojazdu nad wodę itd ? Dlaczego nie zapiszesz się do koła łowieckiego? Będziesz jadł dziczyznę, a kilogram dziczyzny w sklepie droga, a jesz świnie i kury które są hodowane - przecież własnoręcznie upolowana dzika świnia smakuje lepiej niż hodowlany wieprz ;)
Wyobraź sobie że istnieją zbiorniki hodowlane ;) Widzę Erneście że rozpaczliwie szukasz dla siebie wytłumaczenia ;) Powiedz mi ILE zaoszczędzasz na zabieranych rybach, a ile kosztuje cię : Karta , zezwolenia, sprzęt : żyłki, haczyki, przynęty, koszt dojazdu nad wodę itd ? Dlaczego nie zapiszesz się do koła łowieckiego? Będziesz jadł dziczyznę, a kilogram dziczyzny w sklepie droga, a jesz świnie i kury które są hodowane - przecież własnoręcznie upolowana dzika świnia smakuje lepiej niż hodowlany wieprz ;)
W jakiej kwestii szukam wytłumaczenia ? - w tej , że zabieram w większości złowione przez siebie ryby złowione w niezagospodarownych należycie wodach ? - proszę nie kompromintuj się kol.
Nie odpowiedziałeś mi do końca na pytanie. ILE tak faktycznie zaoszczędzasz ? Skoro szukasz oszczędności to odsyłam na polowanie na zwierzynę,zbieranie grzybów, jagód, uprawa działki, zamontowanie instalacji LPG w aucie benzynowym ewentualnie zakup diesla. Wędkarstwo to jest pasja a nie szukanie oszczędności i tanie pozyskiwanie mięsa. My Polacy mamy przeświadczenie, że jak ktoś coś robi źle to ja też mogę. To, że wody są źle zagospodarowane to nie znaczy, że i my musimy dowalać ;) A stanu ilości naszych ryb nie można wiecznie tłumaczyć rybakami i tym że nie zarybiają, bo jak już nie jeden kolega wspomniał : na małych rzeczkach nie widać rybaków, a ryb ubywa..
Nie odpowiedziałeś mi do końca na pytanie. ILE tak faktycznie zaoszczędzasz ? Skoro szukasz oszczędności to odsyłam na polowanie na zwierzynę,zbieranie grzybów, jagód, uprawa działki, zamontowanie instalacji LPG w aucie benzynowym ewentualnie zakup diesla. Wędkarstwo to jest pasja a nie szukanie oszczędności i tanie pozyskiwanie mięsa. My Polacy mamy przeświadczenie, że jak ktoś coś robi źle to ja też mogę. To, że wody są źle zagospodarowane to nie znaczy, że i my musimy dowalać ;) A stanu ilości naszych ryb nie można wiecznie tłumaczyć rybakami i tym że nie zarybiają, bo jak już nie jeden kolega wspomniał : na małych rzeczkach nie widać rybaków, a ryb ubywa..
W ogóle - a nie do końca - nie odpowiedziałem na to pytanie , co czynię teraz : To ile oszczędzam i na czym jest moją prywatną sprawą i nie potrzebuję w tym zakresie żadnych porad i ogólnie ch..j Ci do tego co łowię i co zabieram - najważniejsze , że robię to zgodnie z regulaminem i z własnym sumieniem .
Generalnie cała konwersacja opiera się o tym czy jest to słuszne - regulamin. I czy powinien on być jedynym wyznacznikiem tego co mamy zabierać a co nie. Dążę do tego aby ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy i te absurdalne limity zwyczajnie zmienił jak i chronił nasze okazy wprowadzając górne wymiary, lecz jak kilku kolegów się wypowiedziało, podstawą byłoby zmniejszenie limitów, oraz wprowadzanie tego co na górskich rzekach staje się popularne, strefy "Złów i wypuść" Przykładowo na niektórych odcinkach rzeki Bóbr nie można zabrać ani jednego pstrąga czy lipienia. Można by to wprowadzić nie tylko tam , ale też w zbiornikach gdzie danego gatunku jest naprawdę mało, lub jest on w małych rozmiarach.
Generalnie cała konwersacja opiera się o tym czy jest to słuszne - regulamin. I czy powinien on być jedynym wyznacznikiem tego co mamy zabierać a co nie. Dążę do tego aby ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy i te absurdalne limity zwyczajnie zmienił jak i chronił nasze okazy wprowadzając górne wymiary, lecz jak kilku kolegów się wypowiedziało, podstawą byłoby zmniejszenie limitów, oraz wprowadzanie tego co na górskich rzekach staje się popularne, strefy "Złów i wypuść" Przykładowo na niektórych odcinkach rzeki Bóbr nie można zabrać ani jednego pstrąga czy lipienia. Można by to wprowadzić nie tylko tam , ale też w zbiornikach gdzie danego gatunku jest naprawdę mało, lub jest on w małych rozmiarach.
Załóż swoją sektę , opracuj słuszny niepodważalny regulamin i wprowadź go w życie ! - jak to zrobisz podziel się wtedy swoimi sukcesami w tej kwestii z innymi forumowiczami , a na razie twoje bicie piany jest waleniem głową w mur , więc oszczędź czytanie tych banialuk uczestnikom forum . Odpocznij , prześpij się - jutro też jest dzień . Dobranoc
Właśnie się nimi dzielę ;) Po czym wnioskujesz, że nie przestrzegam regulaminu. To że prawo jest, nie znaczy, że jest dobre. Kodeks Drogowy też jest prawem, ale większość jest z niego niezadowolona, bo ogranicza to nas - musimy jechać przepisowo czyli wolniej, ale gdy jakieś prawo pozwala nam na więcej, a ktoś chce to ograniczyć to robi się wielki szum i nagle prawo jest doskonałe i niepodważalne.
Właśnie się nimi dzielę ;) Po czym wnioskujesz, że nie przestrzegam regulaminu. To że prawo jest, nie znaczy, że jest dobre. Kodeks Drogowy też jest prawem, ale większość jest z niego niezadowolona, bo ogranicza to nas - musimy jechać przepisowo czyli wolniej, ale gdy jakieś prawo pozwala nam na więcej, a ktoś chce to ograniczyć to robi się wielki szum i nagle prawo jest doskonałe i niepodważalne.
Nic wcześniej nie wnioskowałem o nie przestrzeganiu przez kol. regulaminu , ale już pomijając ten fakt - nie obraź się - ale takich wynurzeń myślowych już trochę w życiu wysłuchałem - , z tym że ich autorzy choć w minimalnym stopniu zdawali sobie sprawę , że są lokalnymi głupkami , pozdrawiam
Kol Ernest45 napisal:
" Załóż swoją sektę , opracuj słuszny niepodważalny regulamin i wprowadź go w życie ! - jak to zrobisz podziel się wtedy swoimi sukcesami w tej kwestii z innymi forumowiczami , a na razie twoje bicie piany jest waleniem głową w mur , więc oszczędź czytanie tych banialuk uczestnikom forum . Odpocznij , prześpij się - jutro też jest dzień . Dobranoc "
Alez nie trzeba zakladac wlasnej sekty, pisac regulaminow itp zeby zobaczyc jaki moze byc efekt tych zmian . W Polsce istnieje juz sporo lowisk typu C&R. I o dziwo, wszystkie znane mi lowiska maja nieporownywalnie wiecej ryb niz przylegajace do nich "zwykle " wody PZW. I co jeszcze bardziej ciekawe, lowiska te ciesza sie spora popularnoscia.
Skoro wg Ciebie C&R to glupota, wyjasnij ten fenomen. A co jeszcze ciekawsze, mimo ze na tych lowiskach czesto sa dodatkowe oplaty i miesa za to nie ma to i tak ludzie czekaja czasami w kolejkach po licencje (patrz OS San).
Niestety, wiekszosc takiej dzialalnosci widac na wodach gorskich, na ktorych wolno lowic na wylacznie na muche. Jakos wody nizinne dzielnie walcza o utrzymanie bylejakosci. Czyzby wsrod muszkarzy bylo wiecej ludzi chcacych lowic ryby a nie tylko ogladac przyrode ?.
Czy Ci sie to podoba czy nie, takich lowisk powstaje coraz wiecej i ludzie powoli zaczynaja walczyc z wladzami PZW o kolejne. To wierchuszka w okregach jest przeciwna takim lowiskom (co moze wydawac sie dziwne) a nie sami zainteresowani.
Jesli chcesz konkretow, znajdziesz ich duzo w sieci. A jak Ci sie nie uda, sluze pomoca.
Kol Ernest45 napisal:
" Załóż swoją sektę , opracuj słuszny niepodważalny regulamin i wprowadź go w życie ! - jak to zrobisz podziel się wtedy swoimi sukcesami w tej kwestii z innymi forumowiczami , a na razie twoje bicie piany jest waleniem głową w mur , więc oszczędź czytanie tych banialuk uczestnikom forum . Odpocznij , prześpij się - jutro też jest dzień . Dobranoc "
Alez nie trzeba zakladac wlasnej sekty, pisac regulaminow itp zeby zobaczyc jaki moze byc efekt tych zmian . W Polsce istnieje juz sporo lowisk typu C&R. I o dziwo, wszystkie znane mi lowiska maja nieporownywalnie wiecej ryb niz przylegajace do nich "zwykle " wody PZW. I co jeszcze bardziej ciekawe, lowiska te ciesza sie spora popularnoscia.
Skoro wg Ciebie C&R to glupota, wyjasnij ten fenomen. A co jeszcze ciekawsze, mimo ze na tych lowiskach czesto sa dodatkowe oplaty i miesa za to nie ma to i tak ludzie czekaja czasami w kolejkach po licencje (patrz OS San).
Niestety, wiekszosc takiej dzialalnosci widac na wodach gorskich, na ktorych wolno lowic na wylacznie na muche. Jakos wody nizinne dzielnie walcza o utrzymanie bylejakosci. Czyzby wsrod muszkarzy bylo wiecej ludzi chcacych lowic ryby a nie tylko ogladac przyrode ?.
Czy Ci sie to podoba czy nie, takich lowisk powstaje coraz wiecej i ludzie powoli zaczynaja walczyc z wladzami PZW o kolejne. To wierchuszka w okregach jest przeciwna takim lowiskom (co moze wydawac sie dziwne) a nie sami zainteresowani.
Jesli chcesz konkretow, znajdziesz ich duzo w sieci. A jak Ci sie nie uda, sluze pomoca.
Ten fenomen polega na czystym biznesie - sprzedajesz za niemałe pieniądze niedzielnym wędkarzom złowione przez nich ryby i kasujesz za czas posiedzenia - to masz szmal na ciągłe dorybianie i pensje dla strażników zakładu , a jak twierdzisz tego typu łowiska stały się mekką dla przedstawicieli C&R więc pierwszy element staje się ku uciesze właścicieli zbędny
Czy te łowiska C&R są tak piękne i rybne przez to wypuszczanie kolego Pawelz?
Może tam po prostu jest gospodarz wody jest jakaś ochrona przed kłusownictwem?
Przecież gdyby nikt o to nie dbał to te ryby by znikły po kilku nocach.:)
Wody nizinne wcale nie są takie byle jakie,jak ktoś chce to złowi ja nie narzekam.
Inna sprawa że niektórzy naoglądają się filmów o "wędkarstwie" i chcieli by tak jak tam po 10 medalowych ryb na 30 minut.
Było by o niebo lepiej gdyby tylko te wody miały gospodarza,gospodarza który robi tylko 50 % tego co osoba prywatna na swojej wodzie.Nie ma gospodarza wód, nie ma żadnej ochrony (zresztą jakby był gospodarz to by zadbał o ochronę), ot i cała przyczyna tej przeciętności.
Czy te łowiska C&R są tak piękne i rybne przez to wypuszczanie kolego Pawelz?
Może tam po prostu jest gospodarz wody jest jakaś ochrona przed kłusownictwem?
Przecież gdyby nikt o to nie dbał to te ryby by znikły po kilku nocach.:)
Wody nizinne wcale nie są takie byle jakie,jak ktoś chce to złowi ja nie narzekam.
Inna sprawa że niektórzy naoglądają się filmów o "wędkarstwie" i chcieli by tak jak tak po 10 medalowych ryb na 30 minut.
Było by o niebo lepiej gdyby tylko te wody miały gospodarza,gospodarza który robi tylko 50 % tego co osoba prywatna na swojej wodzie.Nie ma gospodarza wód, nie ma żadnej ochrony (zresztą jakby był gospodarz to by zadbał o ochronę), ot i cała przyczyna tej przeciętności.
Odpowiem ci tak. Na przykladzie rzeki San (ale identyczny mechanizm wystepuje np na Dunajcu, Rabie itp). Ta sama rzeka, ochrona na calej dlugosci Sanu (tej mi znanej i OS i ponizej) taka sama. Naprawde straznikow widzi sie i tu i tu. Roznica taka, za na OS"e placi sie wiecej za koniecznosc wypuszczania ryb. A placi sie dlatego wiecej, ze OS MUSI byc lowiskiem samofinansujacym sie. Nie moze miec deficytu.
Moja pierwsza wyprawa na OS byla dla mnie szokiem. Nalowilem sie ryb do bolu rak. Na drugi dzien lowilem ponizej. KAZDA ryba, jaka zlowiono dostawala w leb (oczywiscie wymiarowa). Bylo slychac swist pal co jakis czas. Ludzie koczowali jak czaple przy koncowce os"u tylko na to co ma pecha splynac ponizej. Masz juz przyczyne. Odkad wprowadzono limity dla lipienia i podniesiono wymiar z 31 do 35 cm nagle okazalo sie, ze lipienie poza OS"em rosna wieksze jak 30 cm!!!. Sam sie przekonalem, jak nie moglem przeskoczyc 30 cm przy wymiarze 31 i jak lowilismy regularnie ryby okolo 33-34 cm przy wymiarze 35.
A co do wod nizinnych. Pokaz mi choc jedno lowisko podobne do gorskich OS"ow.
Zasobnosc Wisloki czy Wisloka w ryby jest nieporownywalna z np Pilica w moich rejonach. Wierz mi, zalamalbys sie, gdyby przyszlo Ci lowic u mnie ryby. Ludzie aby polowic leszczyki po 30-40 cm zamieniali sie miejscowkami, zeby nikt obcy im sie nie wcisnal. Rybki wielkosci 20 cm sa eksterminowane z predkoscia swiatla i zgodnie z prawem. Jezdzilem sporo swego czasu po calej Polsce na ryby i naprawde, w wiekszosci przypadkow jest lipa. Ale sa i wody gdzie rzeczywiscie wystarczylaby niewielka kosmetyka aby byly to fajne lowiska.
Kol Ernest45 napisal:
" Załóż swoją sektę , opracuj słuszny niepodważalny regulamin i wprowadź go w życie ! - jak to zrobisz podziel się wtedy swoimi sukcesami w tej kwestii z innymi forumowiczami , a na razie twoje bicie piany jest waleniem głową w mur , więc oszczędź czytanie tych banialuk uczestnikom forum . Odpocznij , prześpij się - jutro też jest dzień . Dobranoc "
Alez nie trzeba zakladac wlasnej sekty, pisac regulaminow itp zeby zobaczyc jaki moze byc efekt tych zmian . W Polsce istnieje juz sporo lowisk typu C&R. I o dziwo, wszystkie znane mi lowiska maja nieporownywalnie wiecej ryb niz przylegajace do nich "zwykle " wody PZW. I co jeszcze bardziej ciekawe, lowiska te ciesza sie spora popularnoscia.
Skoro wg Ciebie C&R to glupota, wyjasnij ten fenomen. A co jeszcze ciekawsze, mimo ze na tych lowiskach czesto sa dodatkowe oplaty i miesa za to nie ma to i tak ludzie czekaja czasami w kolejkach po licencje (patrz OS San).
Niestety, wiekszosc takiej dzialalnosci widac na wodach gorskich, na ktorych wolno lowic na wylacznie na muche. Jakos wody nizinne dzielnie walcza o utrzymanie bylejakosci. Czyzby wsrod muszkarzy bylo wiecej ludzi chcacych lowic ryby a nie tylko ogladac przyrode ?.
Czy Ci sie to podoba czy nie, takich lowisk powstaje coraz wiecej i ludzie powoli zaczynaja walczyc z wladzami PZW o kolejne. To wierchuszka w okregach jest przeciwna takim lowiskom (co moze wydawac sie dziwne) a nie sami zainteresowani.
Jesli chcesz konkretow, znajdziesz ich duzo w sieci. A jak Ci sie nie uda, sluze pomoca.
Ten fenomen polega na czystym biznesie - sprzedajesz za niemałe pieniądze niedzielnym wędkarzom złowione przez nich ryby i kasujesz za czas posiedzenia - to masz szmal na ciągłe dorybianie i pensje dla strażników zakładu , a jak twierdzisz tego typu łowiska stały się mekką dla przedstawicieli C&R więc pierwszy element staje się ku uciesze właścicieli zbędny
Jesli uwarzasz ze sa to lowiska dla niedzielnych wedkarzy, to proponuje choc raz w zyciu odwiedzic takie lowisko i pozniej sie wypowiadac.
W poscie wyzej napisalem, czemu wody o statusie OS sa drozsze. Jesli to zrozumiesz, moze dojdziesz do wnioskow, dlaczego za 200 zl na rok i mozliwosci zabierania ryb nie da sie zrobic dobrej wody. Ale lowiska NK nie musza juz byc dodakowo platne (pierwszy rok dzialalnosci Raby ponizej Dobczyc) a zyczylbym sobie tyle pstraga w innych wodach co tam. Tam nikt nikomu nie sprzedawal zlowionych ryb.
I jeszcze jedno. Te lowiska nie staly sie mekka wyznawcow C&R. Na tych lowiskach, czy sie komus podoba czy nie, nie wolno zabierac ryb. I dzieki temu np ja i moj kumpel mielismy sporo frajdy ze zlowieniem tego samego teczaka na Rabie w ciagu 2 dni.
Jesli uwarzasz ze sa to lowiska dla niedzielnych wedkarzy, to proponuje choc raz w zyciu odwiedzic takie lowisko i pozniej sie wypowiadac.
W poscie wyzej napisalem, czemu wody o statusie OS sa drozsze. Jesli to zrozumiesz, moze dojdziesz do wnioskow, dlaczego za 200 zl na rok i mozliwosci zabierania ryb nie da sie zrobic dobrej wody. Ale lowiska NK nie musza juz byc dodakowo platne (pierwszy rok dzialalnosci Raby ponizej Dobczyc) a zyczylbym sobie tyle pstraga w innych wodach co tam. Tam nikt nikomu nie sprzedawal zlowionych ryb.
I jeszcze jedno. Te lowiska nie staly sie mekka wyznawcow C&R. Na tych lowiskach, czy sie komus podoba czy nie, nie wolno zabierac ryb. I dzieki temu np ja i moj kumpel mielismy sporo frajdy ze zlowieniem tego samego teczaka na Rabie w ciagu 2 dni.
Akurat tak się składa , że mój znajomy jest kierownikiem takiego łowiska / jednego z największych na Dln. Śląsku - Szczodre / i czasami tam bywam , ale jedynie w celu poprawienia sobie humoru obserwując tutejszych łowców / pewnie chcieliby przestrzegać świętej zasady C&R ale nie mogą - bo na frajerstwie przecież trzeba zarabiać
A co do wod nizinnych. Pokaz mi choc jedno lowisko podobne do gorskich OS"ow. Zasobnosc Wisloki czy Wisloka w ryby jest nieporownywalna z np Pilica w moich rejonach. Wierz mi, zalamalbys sie, gdyby przyszlo Ci lowic u mnie ryby. Ludzie aby polowic leszczyki po 30-40 cm zamieniali sie miejscowkami, zeby nikt obcy im sie nie wcisnal. Rybki wielkosci 20 cm sa eksterminowane z predkoscia swiatla i zgodnie z prawem. Jezdzilem sporo swego czasu po calej Polsce na ryby i naprawde, w wiekszosci przypadkow jest lipa. Ale sa i wody gdzie rzeczywiscie wystarczylaby niewielka kosmetyka aby byly to fajne lowiska.
Jestem realistą i nie oczekuje cudów,zgadzam się że wspomniana niewielka kosmetyka może wiele zmienić ale kto ja zrobi? Kto ma prawa do rzek,ja na pewno nie mam.
Jeśli chodzi o wspomnianych strażników na OS to tam gdzie ja łowie na pewno ich nie spotkasz a mogli by czasem pogonić grupy kilku młodych którzy z nudy przesiadują nad wodą śmiecą i łowią narybek,może zatrzymać kogoś kto jakąś samołówkę stawia a stawiają bo często widuję wieczorami dziwnych "spacerowiczów" którzy w zimnie i błocie chodzą nad rzeka w niewiadomych celach.
Jesli uwarzasz ze sa to lowiska dla niedzielnych wedkarzy, to proponuje choc raz w zyciu odwiedzic takie lowisko i pozniej sie wypowiadac.
W poscie wyzej napisalem, czemu wody o statusie OS sa drozsze. Jesli to zrozumiesz, moze dojdziesz do wnioskow, dlaczego za 200 zl na rok i mozliwosci zabierania ryb nie da sie zrobic dobrej wody. Ale lowiska NK nie musza juz byc dodakowo platne (pierwszy rok dzialalnosci Raby ponizej Dobczyc) a zyczylbym sobie tyle pstraga w innych wodach co tam. Tam nikt nikomu nie sprzedawal zlowionych ryb.
I jeszcze jedno. Te lowiska nie staly sie mekka wyznawcow C&R. Na tych lowiskach, czy sie komus podoba czy nie, nie wolno zabierac ryb. I dzieki temu np ja i moj kumpel mielismy sporo frajdy ze zlowieniem tego samego teczaka na Rabie w ciagu 2 dni.
Akurat tak się składa , że mój znajomy jest kierownikiem takiego łowiska / jednego z największych na Dln. Śląsku - Szczodre / i czasami tam bywam , ale jedynie w celu poprawienia sobie humoru obserwując tutejszych łowców / pewnie chcieliby przestrzegać świętej zasady C&R ale nie mogą - bo na frajerstwie przecież trzeba zarabiać
Co to znaczy - kierownikiem ?. OS"y sa to wody PZW ale "rozliczane" na innych zasadach. Po prostu koszty utrzymania os"u (kontrole, zarybienia, dzierzawa) musza pochodzic wylacznie z zezwolen sprzedanych na dany OS. To co Ty opisujesz to pewnie najzwyklejsza w swiecie komercja w ktorej na dodatek nie wolno wypuszczac zlowionych ryb. Spedza sie ludzi, oni lowia a to co zostanie wyjete z wody jest na biezaco uzupelniane. Jesli sie nie myle (nie znam tego lowiska) to rozmawiamy zupelnie o czyms innym. Ja pisze o "dzikich", jesli tak to mozna nazwac, wodach, ktore roznia sie jedynie tym od pozostalych, ze sa pilnowane i nie zabiera sie z nich ryb. A nie o basenach wypelnionych hodowlana ryba przeznaczona do wylowienia za kase, ktore dorybia sie sukcesywnie aby nie zabraklo miesa.
Jesli masz na mysli to lowisko:
http://www.rybobranie.pl/szczodre/
to kompletnie sie nie rozumiemy.
A co do wod nizinnych. Pokaz mi choc jedno lowisko podobne do gorskich OS"ow. Zasobnosc Wisloki czy Wisloka w ryby jest nieporownywalna z np Pilica w moich rejonach. Wierz mi, zalamalbys sie, gdyby przyszlo Ci lowic u mnie ryby. Ludzie aby polowic leszczyki po 30-40 cm zamieniali sie miejscowkami, zeby nikt obcy im sie nie wcisnal. Rybki wielkosci 20 cm sa eksterminowane z predkoscia swiatla i zgodnie z prawem. Jezdzilem sporo swego czasu po calej Polsce na ryby i naprawde, w wiekszosci przypadkow jest lipa. Ale sa i wody gdzie rzeczywiscie wystarczylaby niewielka kosmetyka aby byly to fajne lowiska.
Jestem realistą i nie oczekuje cudów,zgadzam się że wspomniana niewielka kosmetyka może wiele zmienić ale kto ja zrobi? Kto ma prawa do rzek,ja na pewno nie mam.
Jeśli chodzi o wspomnianych strażników na OS to tam gdzie ja łowie na pewno ich nie spotkasz a mogli by czasem pogonić grupy kilku młodych którzy z nudy przesiadują nad wodą śmiecą i łowią narybek,może zatrzymać kogoś kto jakąś samołówkę stawia a stawiają bo często widuję wieczorami dziwnych "spacerowiczów" którzy w zimnie i błocie chodzą nad rzeka w niewiadomych celach.
Oczywiscie ochrony jest za malo. Wszyscy bysmy chcieli aby wody byly pilnowane na okraglo.
No ale nie ludzmy sie. Na SSR nie ma co liczyc, a profesjonalna ochrona nalezycie zaopatrzona kosztuje. I ze skladki jaka jest obecnie nigdy w zyciu nie doczekamy sie dobrze pilnowanych wod w skali kraju. Owszem moga byc gdzies tam wyjatki. Ale one tylko potwierdzaja jak to sie mowi regule.
Jesli uwarzasz ze sa to lowiska dla niedzielnych wedkarzy, to proponuje choc raz w zyciu odwiedzic takie lowisko i pozniej sie wypowiadac.
W poscie wyzej napisalem, czemu wody o statusie OS sa drozsze. Jesli to zrozumiesz, moze dojdziesz do wnioskow, dlaczego za 200 zl na rok i mozliwosci zabierania ryb nie da sie zrobic dobrej wody. Ale lowiska NK nie musza juz byc dodakowo platne (pierwszy rok dzialalnosci Raby ponizej Dobczyc) a zyczylbym sobie tyle pstraga w innych wodach co tam. Tam nikt nikomu nie sprzedawal zlowionych ryb.
I jeszcze jedno. Te lowiska nie staly sie mekka wyznawcow C&R. Na tych lowiskach, czy sie komus podoba czy nie, nie wolno zabierac ryb. I dzieki temu np ja i moj kumpel mielismy sporo frajdy ze zlowieniem tego samego teczaka na Rabie w ciagu 2 dni.
Akurat tak się składa , że mój znajomy jest kierownikiem takiego łowiska / jednego z największych na Dln. Śląsku - Szczodre / i czasami tam bywam , ale jedynie w celu poprawienia sobie humoru obserwując tutejszych łowców / pewnie chcieliby przestrzegać świętej zasady C&R ale nie mogą - bo na frajerstwie przecież trzeba zarabiać
Co to znaczy - kierownikiem ?. OS"y sa to wody PZW ale "rozliczane" na innych zasadach. Po prostu koszty utrzymania os"u (kontrole, zarybienia, dzierzawa) musza pochodzic wylacznie z zezwolen sprzedanych na dany OS. To co Ty opisujesz to pewnie najzwyklejsza w swiecie komercja w ktorej na dodatek nie wolno wypuszczac zlowionych ryb. Spedza sie ludzi, oni lowia a to co zostanie wyjete z wody jest na biezaco uzupelniane. Jesli sie nie myle (nie znam tego lowiska) to rozmawiamy zupelnie o czyms innym. Ja pisze o "dzikich", jesli tak to mozna nazwac, wodach, ktore roznia sie jedynie tym od pozostalych, ze sa pilnowane i nie zabiera sie z nich ryb. A nie o basenach wypelnionych hodowlana ryba przeznaczona do wylowienia za kase, ktore dorybia sie sukcesywnie aby nie zabraklo miesa.
Jesli masz na mysli to lowisko:
http://www.rybobranie.pl/szczodre/
to kompletnie sie nie rozumiemy.
Zgadzam się w całej rozciągłości z kolegą @pawelz i o takie wody wspomniane przez niego najbardziej mi chodzi , nie napchane rybami ""burdele"" ale właśnie takie lekko "" podrasowane "" jeziora czy rzeki . Byłbym niezmiernie szczęśliwy gdyby moje koło wpadło na ten sam pomysł , oczywiście jestem pewien , że nigdy tego nie wprowadzą bo gawiedź nie mogłaby zabierać świeżo wpuszczonych karpi ale pomarzyć zawsze wolno . Nie jestem całkowitym zwolennikiem wypuszczania wszystkiego co się złowi bo lubię smaczne ryby ale jak patrzę wstecz na ostatnie dwa lata to coraz bardziej myślę , że powinien być wprowadzony na niektóre wody kilkuletni zakaz zabierania wszystkich ryb , to na pewno pomogłoby się odrodzić tym zbiornikom . Zresztą w całej Polsce takich zbiorników/wód jest sporo .
Zgadzam się w całej rozciągłości z kolegą @pawelz i o takie wody wspomniane przez niego najbardziej mi chodzi , nie napchane rybami ""burdele"" ale właśnie takie lekko "" podrasowane "" jeziora czy rzeki . Byłbym niezmiernie szczęśliwy gdyby moje koło wpadło na ten sam pomysł , oczywiście jestem pewien , że nigdy tego nie wprowadzą bo gawiedź nie mogłaby zabierać świeżo wpuszczonych karpi ale pomarzyć zawsze wolno . Nie jestem całkowitym zwolennikiem wypuszczania wszystkiego co się złowi bo lubię smaczne ryby ale jak patrzę wstecz na ostatnie dwa lata to coraz bardziej myślę , że powinien być wprowadzony na niektóre wody kilkuletni zakaz zabierania wszystkich ryb , to na pewno pomogłoby się odrodzić tym zbiornikom . Zresztą w całej Polsce takich zbiorników/wód jest sporo .
Marzenia nic nie kosztują marzmy sobie.Międzyczasie żeby mi się we łbie nie przewróciło pojadę nad rzekę mróz odświeży rozumek mój.:)
Może spotkam "gospodarza" wody i po trzydziestu latach dowiem się kto odpowiada za jej stan.Dam mu kopa w imieniu każdego z Was.:)
W moim imieniu daj dwa kopy i z łokcia w plecy.:)))
Chyba rzeczywiście nie wykazałem się w tym kontekście tematowym zbytnia bystrością, ale pewnie było to spowodowane tym , że nie rozszyfrowałem / zresztą do tej chwili / skrótu OS-y .Jeżeli poszczególnymi wodami / odcinkami rzek , jeziorami , stawami etc. / miałaby zarządzać i nimi należycie gospodarować uczciwe spółki / nawet kosztem wprowadzenia licencji na połów / to jestem zdecydowanie na TAK - tylko tyle , że żyjemy w Polsce więc prawdopodobnie jest to mrzonką marzycieli wędkarskich . Pozdr. i przepraszam za kwestię niezrozumienia idei tematu .
OS-y- Odcinki Specjalne?
Teraz tylko w tematyce wątku
Każdy z nas mówi; wypuść rybę, wypuszczam ryby. Tylko że robi to na forum...
Ilu z nas to samo czyni nad wodą. Ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć że to co mówię/piszę na forum, to to samo czynię nad wodą.
Niech każdy z nas oficjalnie wypuszcza niewymiarowe ryby, czy ryby których nie pragnie zabrać na kolację. Niech tłumaczy innym dlaczego warto tak robić. Niech zacznie wywiązywać się z obowiązków przynależności do PZW. Niech świeci przykładem w czynach, dla naszych młodych kolegów po kiju. Niech uczy ich etyki wędkarskiej, przestrzegania przepisów zawartych w RAPR, dbania o dobro nas wszystkich nie tylko wędkarzy, ale i turystów oraz osób aktywnie spędzających czas na wodą...
A zobaczycie że wszystko się odmieni.
Bo czcze gadanie na forum, bez odzwierciedlenia w naszym prawdziwym życiu nic nie zmieni...
I niech nikt nie pitoli że pojęcie wspólne dobro; narodowe, kulturalne czy naturalne jest pojęciem komunistycznym. Bo za komuny wszystko było państwowe, pracowałeś dla Państwa i na Państwo. Wtedy nic nie mogłeś wspólnie z kolegami zrobić co nie pasowało Państwu, choć było zgodne z prawem, bo zaraz byłeś wrogiem publicznym (wrogiem władzy).
To "demokracja" polega na podejmowaniu wspólnych decyzji, jednoczeniu się w dobrej sprawie, te same hasła ma solidarność narodu. Nie komuna!
To właśnie są te czasy, co możesz coś zmienić, bez narażania się na prześladowanie ze strony władz, byle byś wszystko robił zgodnie z obowiązującym prawem.
Te wszystkie złe nawyki wywodzą się z okresu komunizmu. Np.;
Ktoś coś kradł, kłusował, to grabił majątek Państwa, tak więc człowiek przyzwalał bo przecież państwo nas okradało.
Każdy narzekał że jest źle i nic z tym zrobić nie mógł, bo Państwo mu nie pozwalało (bo by on i jego rodzina za to beknął).
Teraz jest inaczej, ale nawyki zostały. I co gorsza te stereotypy są wpajane młodym...
Artur. Niby dobrze piszesz, niby dobrze rozumujesz ale czytając Twoje wpisy odnoszę wrażenie, że nie wiesz co to jest państwo. Często używasz tego słowa ale piszesz, że za komuny panstwo nas okradało. Więc chcę zwrócić Ci uwagę, że państwo to naród plus to co miesci się na terytorium zakreslonym granicami.
Piszesz, że przedtem nas okradali, a teraz to niby co? Tak świetnie idzie ekonomia, że biednych już nie ma? A może rząd nam daje? Był taki co mówił, że rząd sie sam wyżywi i jak życie pokazuje to jemu i teraz żyje się dobrze a nawet lepiej.
To my jesteśmy panstwem o którym mówisz i tylko dzięki głupocie wyborców, baranów, przy sterze siedzą wilki.
Zgadzam się zTobą, że kazdy powinien dbać o to co jest wokól niego bo nikt nikomu ni urządzi życia na gotowo. Ale panstwo to my 30 kilka milionów a nie 1 milion nadzorców.
Z powazaniem 1/38milionowy własciciel tego państwa.
I jeszcze. Nie mów mi , że nie wiem co to komuna.
Wiadomo, na początku kariery łapie się mniej i łapie się mniejsze. Załóżmy, że raz w miesiącu ktoś weźmie dwa szczupaki w przedziale 50-70 bez względu ile ryb poławia to nie ma wielkiej tragedii. Ale jeśli ktoś jeździ i zabiera w miesiącu wszystkie wymiarowe szczupaki które złapie i niech ich będzie 10 czy 15 no to już jest różnica w skali roku od jednego takiego osobnika do tarła nie przystępuje około 240kg (150 sztuk) tego szczupaka, niech będzie takich wędkarzy na jednym łowisku 10 to masz 2400kg ryby.
I tu się obaj mylicie. Na początku kariery więcej łowiłem a teraz to zastanawiam się po co ja łowię. Ani z głodu ani dla sportu bo to barbarzyństwo, chyba tylko aby był powód wyjechac z domu i pobyc w spokoju, w ciszy w jakichś chabaziach. Jak sie ktoś pyta ile złowilem to mnie drazni. Czesto wypuszczam rybe ale niech mi kto powie, że jestem głupek to wiem co mu mam odpowiedziec. No kilowcy to udaja kulture ale to sadysci bo dla sportu dręczą ryby. Raz jeden obok jak złowił 14 niewymiarka, karpia, i obwieścil to. To zapytałem - po co to robisz? Jak to po co przeciez to sport. Odp. kur... go mać sportowiec się znalazł. On . A ty co, nie łowisz? Nie bo niewymiarki biorą / dlatego wedki wyjąłem a potem nawet i splawika nie rzucałem bo przy brzegu sie zachaczały. Nic nie odpowiedział. Dlatego mój roczny ,,urobek" to trzy karpie i dwa kilo płoci. Jak narazie z głodu nie umieram.
Wiadomo, na początku kariery łapie się mniej i łapie się mniejsze. Załóżmy, że raz w miesiącu ktoś weźmie dwa szczupaki w przedziale 50-70 bez względu ile ryb poławia to nie ma wielkiej tragedii. Ale jeśli ktoś jeździ i zabiera w miesiącu wszystkie wymiarowe szczupaki które złapie i niech ich będzie 10 czy 15 no to już jest różnica w skali roku od jednego takiego osobnika do tarła nie przystępuje około 240kg (150 sztuk) tego szczupaka, niech będzie takich wędkarzy na jednym łowisku 10 to masz 2400kg ryby.
I tu się obaj mylicie. Na początku kariery więcej łowiłem a teraz to zastanawiam się po co ja łowię. Ani z głodu ani dla sportu bo to barbarzyństwo, chyba tylko aby był powód wyjechac z domu i pobyc w spokoju, w ciszy w jakichś chabaziach. Jak sie ktoś pyta ile złowilem to mnie drazni. Czesto wypuszczam rybe ale niech mi kto powie, że jestem głupek to wiem co mu mam odpowiedziec. No kilowcy to udaja kulture ale to sadysci bo dla sportu dręczą ryby. Raz jeden obok jak złowił 14 niewymiarka, karpia, i obwieścil to. To zapytałem - po co to robisz? Jak to po co przeciez to sport. Odp. kur... go mać sportowiec się znalazł. On . A ty co, nie łowisz? Nie bo niewymiarki biorą / dlatego wedki wyjąłem a potem nawet i splawika nie rzucałem bo przy brzegu sie zachaczały. Nic nie odpowiedział. Dlatego mój roczny ,,urobek" to trzy karpie i dwa kilo płoci. Jak narazie z głodu nie umieram.
CześćW końcu wypuszczasz te ryby a nie łowisz dla sportu? Sadystą też nie jesteś.Sam sobie przeczysz wypisując takie prawdy objawione.Wychodzi na to, że jak Ty łowisz to robisz to tylko dlatego, że chcesz posiedzieć nad wodą a reszta jak łowi i wypuszcza ryby to jest bandą sadystów i sportowców od siedmiu boleści.
A wiesz dlaczego na początku kariery więcej łowiłeś?Bo było mniej wędkarzy uzbrojonych po zęby w dobry sprzęt - mniej ilościowo i mniej sprzętu było w sklepach.JK
Cześć W końcu wypuszczasz te ryby a nie łowisz dla sportu? Sadystą też nie jesteś. Sam sobie przeczysz wypisując takie prawdy objawione. Wychodzi na to, że jak Ty łowisz to robisz to tylko dlatego, że chcesz posiedzieć nad wodą a reszta jak łowi i wypuszcza ryby to jest bandą sadystów i sportowców od siedmiu boleści.
A wiesz dlaczego na początku kariery więcej łowiłeś? Bo było mniej wędkarzy uzbrojonych po zęby w dobry sprzęt - mniej ilościowo i mniej sprzętu było w sklepach. JK
Nic dodac nic ujac :).
Dodam tylko od siebie, ze ktos kto lowi celowo ryby niemiarowe i wypuszcza nie jest zadnym NoKill"owcem ale zwyczajnym klusolem.
NK nie oznacza ze lowimy w okresie ochronnym i niemiarowe ryby, tylko ze wypuszczmy wszystkie ryby. To ze wypuszczam ryby nie oznacza ze lowie dla sportu w okresie ochronnym czy tez ryby niemiarowe.
Uprzedze od razu, ze oczywiscie nie mozemy wyeliminowac lowienia ryb malych, ale tez mozemy przynajmniej starac sie to zrobic, zmieniajac lowisko czy przynete.
A jesli ktos stoi na stadkiem np 20 cm lipinkow gdzie golym okiem widac ze nic innego tam nie ma i lowi rybe za ryba tlumaczac sie tym ze i tak wypuszcza jest zwyklym klusolem a nie wedkarzem.
Ech...do niedawna chciałem całkiem zrezygnować z łowienia. Nie jadłem ryb, a łowienie dla łowienia mnie nie bawiło. Nie oszukujmy się, jacy to jesteśmy wspaniali bo wypuszczamy. Ryba swoje wycierpiała dla naszej przyjemności, a ma spore szanse, że nie przeżyje. Masa wypuszczających nie ma pojęcia, jak to robić. Co do odradzania się rybostanu, to jeśli ktoś jest w stanie tego przypilnować, to ja mówię, żeby w ogóle wyłączyć z wędkarstwa taki "zapuszczony" akwen na kilka lat. Po co tracić co najmniej 10% ryb, które padną po wypuszczeniu? Jeśli zbiornik ma się odrodzić to dajmy mu rzeczywistą szansę.
3Z bardziej do mnie przemawia. Złów 2 okonie i koniec. Albo szczupaka, czy co tam chcesz i koniec.
Co do zamkniecia akwenow, zgodzilbym sie z Toba. Tam gdzie woda jest w oplakanym stanie, a ma realne szanse na odrodzenie sie, zamknijmy ja.
Co do tego ze wielu wedkarzy nie ma pojecia, jak wypuscic zlowiona rybe tez sie zgodze.
Natomiast jesli robimy to z glowa i swiadomie, ryba ma moim zdaniem DUZE szanse na przezycie. Oczywiscie nie kazda, ale jednak.
Natomiast co do zlowienia szczupaka czy 2 okoni i do domu, to zdecydowanie nie. Jezdzilibysmy wowczas po ryby a nie na ryby. No i nie mialyby sensu zadne dalsze wyprawy. wogole lowienie wypaczyloby sie do granic absurdu. No bo jade kilkadziesiat km nad wode i niech nie daj boze uwiesi mi sie w pierwszym rzucie np miarowy szczupak. Cale lowienie 5 min.