A jakie kwoty podałem wyżej? To co podałeś to jest na kilka obwodów...
Cytuję z operatu obwodu ...
Deklarowane, średnie roczne zarybieni obwodu; Szczupak - (wylęg lub narybek letni lub jesienny) o wartości 1444o zł Sandacz - (narybek letni lub jesienny) o wartości 1513 zł Sum - (narybek jesienny lub kroczek) o wartości 285 zł Karp (kroczek lub handlówka) o wartości 1209 zł razem;4447 zł Łączna wartość deklarowana w operacie średnich rocznych zarybień obwodu rybackiego rzeki ....... wynosi 5000 zł.
Rużnica między kwotami 5000 zł i 4447 zł powinna być przeznaczona, ...., na zarybienia Linem
Ps. w skład tego obwodu wchodzi 7 jezior i 4 rzeczki. Łącznie ok 550 ha wody, w tym jeziora o pow 120 ha i 96, najmniejsze o pow 20 ha.
Tak więc kolega nie wiedział jak ogromną kwotą zarybieniową dysponował.
Jako ciekawostka i wizualizacja; W latach 1961-84 do jeziora o powierzchni 96 ha trafiło 21000 kg leszcza (przerzuconego z innego), 140 kg szczupaka, oraz 100 tys szt zapłodnionej ikry szczupaka i 57 kg raka błotnego.
Z mojego koła wpłynęło do okręgu na zarybiania i ochronę wód 24 tys. W moim mieście są trzy koła. A ile jest w Lidzbarku Warm. , Dobrym Mieście itp ? Jaka to więc suma pieniędzy płynie do okręgu ? A Ty piszesz o operacie za jakieś nędzne 5 tys. Pomyśl ile kasy płynie na administrację i do Zarządu Głównego...
A jakie kwoty podałem wyżej? To co podałeś to jest na kilka obwodów...
Cytuję z operatu obwodu ...
Deklarowane, średnie roczne zarybieni obwodu; Szczupak - (wylęg lub narybek letni lub jesienny) o wartości 1444o zł Sandacz - (narybek letni lub jesienny) o wartości 1513 zł Sum - (narybek jesienny lub kroczek) o wartości 285 zł Karp (kroczek lub handlówka) o wartości 1209 zł razem;4447 zł Łączna wartość deklarowana w operacie średnich rocznych zarybień obwodu rybackiego rzeki ....... wynosi 5000 zł.
Rużnica między kwotami 5000 zł i 4447 zł powinna być przeznaczona, ...., na zarybienia Linem
Ps. w skład tego obwodu wchodzi 7 jezior i 4 rzeczki. Łącznie ok 550 ha wody, w tym jeziora o pow 120 ha i 96, najmniejsze o pow 20 ha.
Tak więc kolega nie wiedział jak ogromną kwotą zarybieniową dysponował.
Jako ciekawostka i wizualizacja; W latach 1961-84 do jeziora o powierzchni 96 ha trafiło 21000 kg leszcza (przerzuconego z innego), 140 kg szczupaka, oraz 100 tys szt zapłodnionej ikry szczupaka i 57 kg raka błotnego.
Zapytam z ciekawosci. Co te drapieżniki bedą jadły?
Z mojego koła wpłynęło do okręgu na zarybiania i ochronę wód 24 tys. W moim mieście są trzy koła. A ile jest w Lidzbarku Warm. , Dobrym Mieście itp ? Jaka to więc suma pieniędzy płynie do okręgu ? A Ty piszesz o operacie za jakieś nędzne 5 tys. Pomyśl ile kasy płynie na administrację i do Zarządu Głównego...
Ja to dobrze wiem i domyślam się... Suma 5000 zł na obwód rybacki, to bardzo mało. Ale jest to kwota jaką muszą przeznaczyć na zarybienie. Mogą więcej przeznaczyć (ale nie muszą).
Z tego co się orientuję, to koszta administracji muszą być pokryte ze składki członkowskiej. Składka okręgowa jest na zagospodarowanie łowisk, czyli; zarybienia, naprawa urządzeń wodnych (wały, pomosty itp), i pewnie; zawody wędkarskie czy też czyny społeczne.
Jako ciekawostka i wizualizacja; W latach 1961-84 do jeziora o powierzchni 96 ha trafiło 21000 kg leszcza (przerzuconego z innego), 140 kg szczupaka, oraz 100 tys szt zapłodnionej ikry szczupaka i 57 kg raka błotnego.
Zapytam z ciekawosci. Co te drapieżniki bedą jadły?
Jak wiadomo, każda woda, ma soją zdolność produkcyjną (przyrost naturalny). Tak więc będą jadły te zapuszczone leszcze i ich narybek i inny białoryb. A jak ich zabraknie to swoich pobratymców.
Produkcyjność, przyrost naturalny zbiorników wodnych, to około 360 kg ryb na rok, niektóre jeziora maja nawet 500-600 kg masy na rok, zależne jest to od ukształtowania dna i brzegu, jak tez roślinności i bio-fałny.
Z mojego koła wpłynęło do okręgu na zarybiania i ochronę wód 24 tys. W moim mieście są trzy koła. A ile jest w Lidzbarku Warm. , Dobrym Mieście itp ? Jaka to więc suma pieniędzy płynie do okręgu ? A Ty piszesz o operacie za jakieś nędzne 5 tys. Pomyśl ile kasy płynie na administrację i do Zarządu Głównego...
Ja to dobrze wiem i domyślam się... Suma 5000 zł na obwód rybacki, to bardzo mało. Ale jest to kwota jaką muszą przeznaczyć na zarybienie. Mogą więcej przeznaczyć (ale nie muszą).
Z tego co się orientuję, to koszta administracji muszą być pokryte ze składki członkowskiej. Składka okręgowa jest na zagospodarowanie łowisk, czyli; zarybienia, naprawa urządzeń wodnych (wały, pomosty itp), i pewnie; zawody wędkarskie czy też czyny społeczne.
To płacimy za czyny społeczne ? Artur, piszesz tak, jak byś wczoraj przyjechał z Kamczatki. Nie muszą przeznaczać więcej na zarybianie ? Dlaczego nie ? Naprawa urządzeń wodnych tyle kosztuje, że na zarybianie przeznacza się tylko 5 % ?
Z mojego koła wpłynęło do okręgu na zarybiania i ochronę wód 24 tys. W moim mieście są trzy koła. A ile jest w Lidzbarku Warm. , Dobrym Mieście itp ? Jaka to więc suma pieniędzy płynie do okręgu ? A Ty piszesz o operacie za jakieś nędzne 5 tys. Pomyśl ile kasy płynie na administrację i do Zarządu Głównego...
Ja to dobrze wiem i domyślam się... Suma 5000 zł na obwód rybacki, to bardzo mało. Ale jest to kwota jaką muszą przeznaczyć na zarybienie. Mogą więcej przeznaczyć (ale nie muszą).
Z tego co się orientuję, to koszta administracji muszą być pokryte ze składki członkowskiej. Składka okręgowa jest na zagospodarowanie łowisk, czyli; zarybienia, naprawa urządzeń wodnych (wały, pomosty itp), i pewnie; zawody wędkarskie czy też czyny społeczne.
To płacimy za czyny społeczne ? Artur, piszesz tak, jak byś wczoraj przyjechał z Kamczatki. Nie muszą przeznaczać więcej na zarybianie ? Dlaczego nie ? Naprawa urządzeń wodnych tyle kosztuje, że na zarybianie przeznacza się tylko 5 % ?
Nie muszą przeznaczyć większej kwoty zarybieniowej, a mogą. Dlaczego nie ? Taka kwora jest zaakceptowana przy operacie, i muszą się z niej wywiązać. Ponad to jest dobrowolne. Oczywiście biorąc pod uwagę że są zobowiązani prowadzić Racjonalną Gospodarkę Rybną. Muszą też zarybić większą ilością ryb danego gatunku, jeśli zostanie stwierdzone że pogłowie drastycznie sadło. (a oni zwiększą wymiar ochronny, czy zimniejszą limit dobowy...)
Wszystkie wydatki związane z utrzymaniem łowiska nie muszą przekraczać zysku jaki mają w danym roku kalendarzowym z danego łowiska (jest to w operacie i w ustawie). Porostu jest zobowiązany w razie potrzeby (zdarzenie losowe; powódź zatrucie itd) do zainwestowania w dany akwen i jego infrastrukturę nawet całą kwotę jaką zyskał na jego użytkowaniu.
Naprawa urządzeń wodnych tyle kosztuje, że na zarybianie przeznacza się tylko 5 % ? Takie operacje są kosztowne... Tyle że ja nie widziałem takich inwestycji na łowiskach na których wędkuje. Nawet na J. Siercze, nie odbudowali pomostu który zerwała kra lodowa wiosną.
To płacimy za czyny społeczne ? Nie płacimy bezpośrednio. opłacamy składkę okręgową, i z niej można/powinno się, finansować wydatki związane z utrzymaniem łowiska w należytym stanie. Miedzy innymi porządkowanie i konserwacja brzegów i umocnień itd. W czynie społecznym, praca członków jest nie odpłatna, a z funduszy zakupowane są; narzędzia i materiały, finansowany; dowóz i wyżywienie uczestników czynu (np.; gril). ITD.
Byłeś prezesem koła, i nie odrobiłeś lektury... A mi zarzucasz pisanie czegoś nie zrozumiałego. Jako prezes powinieneś znać statut PZW, zasady działania stowarzyszeń, jak i procedur...
Ja piszę tak jak powinno być i co obowiązuje. A jak jest to już inna sprawa...
Nie płacimy bezpośrednio. opłacamy składkę okręgową, i z niej
można/powinno się, finansować wydatki związane z utrzymaniem łowiska w
należytym stanie. Miedzy innymi porządkowanie i konserwacja brzegów i
umocnień itd. W czynie społecznym, praca członków jest nie odpłatna,
a z funduszy zakupowane są; narzędzia i materiały, finansowany; dowóz i
wyżywienie uczestników czynu (np.; gril). ITD.
Byłeś prezesem koła, i nie odrobiłeś lektury... A mi zarzucasz pisanie czegoś nie zrozumiałego.
Chcesz mi wmówić, że okręg płaci memu kołu za wydatki związane z utrzymaniem łowiska ? O jakiej części składki czlonkowskiej piszesz ? Tej , która zostaje w kole ( 30-40% ), czy tej , która idzie do góry ? Artur wisz co, zmień może dilera...
Tych wszystkich bajkopisarzy,którzy zabierają tu głos informuję,że zarybiać ma prawo tylko i wyłącznie uprawniony do rybactwa.W PZW Są to OKRĘGI.Nikt bez wiedzy i zgody Okręgu nie ma prawa wpuścić ani jednej rybki.Koła wędkarskie,za zgodą Okręgu mogą zakupić materiał zarybieniowy ze swoich środków i wpuścić do zbiorników którymi się opiekują.To jest poza planowym zarybianiem prowadzonym przez Okręg. A nie słyszałeś o tym, że koło musi część pieniędzy przeznaczyć na zarybienia. To jak ma to zrobić? Mo że mi powiesz? A jeżeli ma sponsora to co może ma pieniądze przekazać na okręg albo samemu przepić? Zdaje się, że chciałbyś wszystkich mocno trzymać za mordę. To się tak nie da bo jak przefiutasz społeczne pieniądze to lecisz na wczasy ,,kwadratowego słońca". A jak nie wydasz na zarybienia to wczesniej czy później wędkarze cie rozlicza. Żyj życiem realnym a nie paragrafem bo on za ciebie nie bedzie odpowiadał. Ja wychodzę z założenia, że jeżeli mam wyskoczyć to za to co dobrego zrobiłem /bo i tak się czasem zdarza/ a nie za to, że nic nie zrobiłem albo źle zrobiłem.
Nie płacimy bezpośrednio. opłacamy składkę okręgową, i z niej
można/powinno się, finansować wydatki związane z utrzymaniem łowiska w
należytym stanie. Miedzy innymi porządkowanie i konserwacja brzegów i
umocnień itd. W czynie społecznym, praca członków jest nie odpłatna,
a z funduszy zakupowane są; narzędzia i materiały, finansowany; dowóz i
wyżywienie uczestników czynu (np.; gril). ITD.
Byłeś prezesem koła, i nie odrobiłeś lektury... A mi zarzucasz pisanie czegoś nie zrozumiałego.
Chcesz mi wmówić, że okręg płaci memu kołu za wydatki związane z utrzymaniem łowiska ? O jakiej części składki czlonkowskiej piszesz ? Tej , która zostaje w kole ( 30-40% ), czy tej , która idzie do góry ? Artur wisz co, zmień może dilera...
Nie no, Czy naprawdę muszę szystko tłumaczyć? Krok po kroku? Koło może dysponować swoimi środkami jak zdecydują na zebraniu (walnym lub zarządu). Oczywiście nawet jak chce zarybić czy zrobić poważniejszą inwestycje to musi mieć akceptacje z góry, (Okręg lub ZG). Co do dofinansowania z okręgu. Tez są możliwe. Tylko trzeba złożyć o to wniosek na PIŚMIE.
Bo na krzywy ryj to sprawę możesz załatwić tylko w piaskownicy.
Od pogawędki, nie można się odwołać. Jak tez oni mogą zaprzeczyć o takim fakcie... (dlatego tak słabo okręg słuchał twoich apeli, i nie mów że kolega. Bo dobry kolega powiedział by ci co trzeba zrobić by wyszło oki...)
Tych wszystkich bajkopisarzy,którzy zabierają tu głos informuję,że zarybiać ma prawo tylko i wyłącznie uprawniony do rybactwa.W PZW Są to OKRĘGI.Nikt bez wiedzy i zgody Okręgu nie ma prawa wpuścić ani jednej rybki.Koła wędkarskie,za zgodą Okręgu mogą zakupić materiał zarybieniowy ze swoich środków i wpuścić do zbiorników którymi się opiekują.To jest poza planowym zarybianiem prowadzonym przez Okręg. kolego nie mogą zarybić poza za planowanym (operat się kłania ),to mogłoby skutkować zerwaniem umowy ,czyli trzymajmy się tego zarybiać może tylko uprawniony (okręg) zgodnie z gatunkami i ilościami zapisanymi w operacie
Tych wszystkich bajkopisarzy,którzy zabierają tu głos informuję,że zarybiać ma prawo tylko i wyłącznie uprawniony do rybactwa.W PZW Są to OKRĘGI.Nikt bez wiedzy i zgody Okręgu nie ma prawa wpuścić ani jednej rybki.Koła wędkarskie,za zgodą Okręgu mogą zakupić materiał zarybieniowy ze swoich środków i wpuścić do zbiorników którymi się opiekują.To jest poza planowym zarybianiem prowadzonym przez Okręg. kolego nie mogą zarybić poza za planowanym (operat się kłania ),to mogłoby skutkować zerwaniem umowy ,czyli trzymajmy się tego zarybiać może tylko uprawniony (okręg) zgodnie z gatunkami i ilościami zapisanymi w operacie A czy kolega czytał operat rybacki? Że mówi że nie mogą... Tam jest zapisana minimalna kwota zarybieniowa. Uzupełnieniem tego jest obowiązek prowadzenia racjonalnej gospodarki wodnej. I zapis że muszą utrzymać w dobrym i nienaruszanym stanie pogłowie ryb, itd. Jedynie ograniczenie w zarybieniach jest karp (niby rodzima...) w kg na ha wody. Te ograniczenie też kiedyś tu na forum umieściłem...
Tych wszystkich bajkopisarzy,którzy zabierają tu głos informuję,że zarybiać ma prawo tylko i wyłącznie uprawniony do rybactwa.W PZW Są to OKRĘGI.Nikt bez wiedzy i zgody Okręgu nie ma prawa wpuścić ani jednej rybki.Koła wędkarskie,za zgodą Okręgu mogą zakupić materiał zarybieniowy ze swoich środków i wpuścić do zbiorników którymi się opiekują.To jest poza planowym zarybianiem prowadzonym przez Okręg. kolego nie mogą zarybić poza za planowanym (operat się kłania ),to mogłoby skutkować zerwaniem umowy ,czyli trzymajmy się tego zarybiać może tylko uprawniony (okręg) zgodnie z gatunkami i ilościami zapisanymi w operacie A czy kolega czytał operat rybacki? Że mówi że nie mogą... Tam jest zapisana minimalna kwota zarybieniowa. Uzupełnieniem tego jest obowiązek prowadzenia racjonalnej gospodarki wodnej. I zapis że muszą utrzymać w dobrym i nienaruszanym stanie pogłowie ryb, itd. Jedynie ograniczenie w zarybieniach jest karp (niby rodzima...) w kg na ha wody. Te ograniczenie też kiedyś tu na forum umieściłem...
Nie tylko czytałem ale pomagałem ichtiologowi w zrobieniu a zaopiniowany był na 5+
"...oddziaływanie
karpi
jest
paradoksalnie
najmniejsze
i
daje
się
zaobserwować
po
znacznie
dłuższym
czasie.
Jednak
takie
jeziora
spotyka
się
już
rzadko
i
przez
to
są
bardzo
cenne
(żyją
w
nich
sielawy,
czasem
sieje),
dlatego
powinny
być
szczególnie
chronione.
Jak
więc
widać,
zarybianie
jakiegokolwiek
jeziora
karpiami
jest
pozbawione
sensu. Po
przekroczeniu
pewnego
krytycznego
zagęszczenia
karpi
(biomasy)
-
wynosi
ono
około
200
-
300
kg/ha
-
ich
wpływ
na
ekosystem
jeziora
staje
się
katastrofalny.
Jednak
ujawni
się
on
także
przy
niższym
wskaźniku
biomasy,
tyle
że
po
dłuższym
czasie.
Badania
przeprowadzone
w
USA
i
południowej
Francji
wykazały,
że
przy
zagęszczeniu
50
kg/ha
ubytek
podwodnej
roślinności
po
70
-
90
dniach
wyniósł
od
3,6
do
5,7% . Karpie
rosną
szybko
i
w
zasadzie
nie
mają
naturalnych
wrogów.
Prócz
tego
z
dużego
jeziora
trudno
je
wyłowić
metodami
rybackimi,
a
wędkarzom
udaje
się
to
dopiero
po
intensywnym
zanęcaniu,
co
zresztą
też
degraduje
jezioro.
Systematyczne
zarybienia
karpiem
przez
wiele
lat
w
dopuszczonych
ilościach
mogą
więc
doprowadzić
do
znacznego
ich
zagęszczenia. ..."
To tak do tematu, by pokazać że nie tylko problem z dogadaniem się z okręgiem w sprawie planowanych zarybień jest poważny. Ale i same zarybienia nie są przemyślane i....
" Karpie rosną szybko i w zasadzie nie mają naturalnych wrogów. Prócz tego z dużego jeziora trudno je wyłowić metodami rybackimi, a wędkarzom udaje się to dopiero po intensywnym zanęcaniu, co zresztą też degraduje jezioro. Systematyczne zarybienia karpiem przez wiele lat w dopuszczonych ilościach mogą więc doprowadzić do znacznego ich zagęszczenia. ..." Wpuść wymiarowe karpie a zobaczysz czy trudno się je łowi po zarybieniu a jeszcze lepiej zrób ogłoszenie, że będziesz zarybiał. Po miesiącu zostanie może kilka sztuk. Takich zarybieniówek nie trzeba intensywnie nęcić ( tych większych zresztą też ) bo ważne jest dobrze dobrane miejsce połowu.W związku z tym ostatnie zdanie jest hm... jakby śmieszne. " Badania przeprowadzone w USA i południowej Francji wykazały, że przy zagęszczeniu 50 kg/ha ubytek podwodnej roślinności po 70 - 90 dniach wyniósł od 3,6 do 5,7% ." Jak ktoś opiera się na badaniach prowadzonych nie w Polsce to pozostawię to bez komentarza. Nie napiszę nic o tytule naukowym tego pana ;-) Nie jestem zwolennikiem wpuszczania karpi do byle kałuży, jeziora itd ponieważ zostaje on natychmiast wyłowiony przez pewną grupę wędkarzy " nienawidzących " karpi ale chyba tylko wirtualnie. A ostatecznie zarybiają za naszą kasę. JK
Janek. to podobnie jak ja. Nie jestem zwolennikiem zarybiania karpiem, czy innym gatunkiem nie rodzimym, czy bądź naturalnie nie występującym. Wszystkich zbiorników jak leci. Jestem zwolennikiem łowisk specjalne do tego stworzonych i przystosowanych. Mających odrębny regulamin, nawet złów i wypuść. Pomyśl jakie to by było eldorado, takie jak widzimy w filmach. I tam udać się i zmierzyć z gigantem, rybą życia. Tanie w utrzymaniu, bo nie zarybiał byś co roku tonami, a jedynie parę rybek, dofinansowanie na innowację i rozwój turystyki. Ca co roku rybka większa i nowy rekord życia...
" Pomyśl jakie to by było eldorado, takie jak widzimy w filmach. I tam udać się i zmierzyć z gigantem, rybą życia.Tanie w utrzymaniu, bo nie zarybiał byś co roku tonami, a jedynie parę rybek, dofinansowanie na innowację i rozwój turystyki.Ca co roku rybka większa i nowy rekord życia..." Są takie wody w Polsce :-)No z tym rekordem to nie takie to proste ;-)JK
" Pomyśl jakie to by było eldorado, takie jak widzimy w filmach. I tam udać się i zmierzyć z gigantem, rybą życia.Tanie w utrzymaniu, bo nie zarybiał byś co roku tonami, a jedynie parę rybek, dofinansowanie na innowację i rozwój turystyki.Ca co roku rybka większa i nowy rekord życia..." Są takie wody w Polsce :-)No z tym rekordem to nie takie to proste ;-)JK A czemu, nie? Przecież złowioną rybkę wypuszczasz. Tak więc rośnie i za rok zamiast 16,5 kg, będzie miała 17 kg.
Jako że niektórzy proszą bym podawał akty prawne, na które się powołuję. To padaje tu paragraf dotyczący racjonalnej gospodarki rybnej;
Zarybianie
wód i operat rybacki
Art. 4b. 1.
Zarybianie wód może prowadzić:
1) uprawniony do
rybactwa;
2) instytut
badawczy, uczelnia, fundacja, uznana organizacja producentów ryb lub
organizacja społeczna, w ramach programu badawczego lub programu
ochrony i odbudowy zasobów ryb w porozumieniu z uprawnionym do
rybactwa;
3) organ
administracji publicznej, we współpracy z uprawnionym do rybactwa,
instytutem badawczym, uczelnią, fundacją, uznaną organizacją
producentów ryb lub organizacją społeczną, jeżeli utrzymanie,
odtwarzanie lub poprawa stanu zasobów ryb należy do zadań organu
administracji publicznej lub wynika z działań określonych w
programie ochrony i odbudowy zasobów ryb;
4) dyrektor parku
narodowego w celu wykonywania ochrony ryb na wodach parku narodowego.
2. Zarybienia wód
nie mogą powodować zmniejszenia lub utraty różnorodności
biologicznej żywych zasobów wód.
3. Minister
właściwy do spraw rybołówstwa może określić, w drodze
rozporządzenia, warunki, w szczególności techniczne, organizacyjne
lub gospodarcze, zarybiania wód, kierując się potrzebą
zapewnienia ochrony różnorodności biologicznej, zgodnie z zasadami
lub zaleceniami dobrej praktyki w zakresie zrównoważonego
korzystania z żywych zasobów wód na poziomie umożliwiającym
gospodarcze korzystanie z nich przyszłym uprawnionym do rybactwa.";
8) w art. 6:
a) ust. 2a i 2b otrzymują brzmienie:
"2a. Oceny
wypełniania przez uprawnionego do rybactwa obowiązku prowadzenia
racjonalnej gospodarki rybackiej w obwodzie rybackim dokonuje
marszałek województwa na podstawie operatu rybackiego, dokumentacji
gospodarki rybackiej oraz programu ochrony i odbudowy zasobów ryb,
co najmniej raz na 5 lat.
2b. Czynności
związane z dokonywaniem oceny, o której mowa w ust. 2a, wykonuje
upoważniony przez właściwego marszałka województwa pracownik
urzędu marszałkowskiego, zwany dalej "inspektorem rybackim",
który ukończył studia wyższe:
1) na kierunku
rybactwo lub
2) na kierunkach
pokrewnych, w szczególności na kierunku zootechnika, rolnictwo lub
ochrona środowiska - ze specjalizacją rybacką lub uzupełnionych
wykształceniem z zakresu rybactwa.",
b) po ust. 2b dodaje się ust. 2c i 2d
w brzmieniu:
"2c. O
wynikach oceny, o której mowa w ust. 2a, marszałek województwa
powiadamia organ administracji publicznej wykonujący uprawnienia
właściciela wód w zakresie rybactwa śródlądowego, niezwłocznie
po upływie terminu wyznaczonego uprawnionemu do rybactwa do
usunięcia nieprawidłowości w prowadzonej gospodarce rybackiej.
2d. Do
udostępniania informacji o wynikach oceny, o której mowa w ust. 2a,
stosuje się odpowiednio przepisy o dostępie do informacji
publicznej.",
Art. 6. 1.Uprawniony do rybactwa w
obwodzie rybackim jest obowiązany prowadzić racjonalną gospodarkę
rybacką.
2.Racjonalna gospodarka rybacka polega
na wykorzystaniu produkcyjnych możliwości wód, zmierzając
jednocześnie do poprawy jakości naturalnego środowiska i jego
zasobów, zgodnie z operatem rybackim określającym zasady tej
gospodarki.
3.Wojewoda w wyjątkowo uzasadnionych
wypadkach, a zwłaszcza w razie zanieczyszczenia wód
uniemożliwiającego chów lub hodowlę ryb albo masowego wystąpienia
chorób ryb, może zwolnić od obowiązku, o którym mowa w ust. 1,
lub uznać zbiornik wodny za nieprzydatny do prowadzenia racjonalnej
gospodarki rybackiej na czas określony.
4.Minister właściwy do spraw
rolnictwa, w drodze rozporządzenia, określa wymagania, jakim
powinien odpowiadać operat rybacki, oraz jednostki uprawnione do
opiniowania tych operatów.
"A czemu, nie?Przecież złowioną rybkę wypuszczasz. Tak więc rośnie i za rok zamiast 16,5 kg, będzie miała 17 kg." Przeczytaj mój wpis: #679754wysłano: 2013/09/05 20:19 JKarpŻwirownia ;-) A od soboty do środy byłem na łowisku Cicha Woda na zaproszenie GCB. Wiecie, że tylko z niedzieli na poniedziałek w strugach deszczu brały karpie? Normalnie jak ktoś mi powie, że na komercji wystarczy zarzucić i czekać na rekordową sztukę wyśmieje w żywe oczy. Ale pobiliśmy rekord łowiska 19,4 kg. Poza tym same maluszki i kilka brań, których żaden z nas nie potrafił zaciąć.
JK
JKTe duże sztuki są bardzo trudne do złowienia na komercji dlatego napisałem, że nie takie łatwe.
"Art. 4b. 1. Zarybianie wód może prowadzić:1) uprawniony do rybactwa;2) instytut badawczy, uczelnia, fundacja, uznana organizacja producentów ryb lub organizacja społeczna, w ramach programu badawczego lub programu ochrony i odbudowy zasobów ryb w porozumieniu z uprawnionym do rybactwa;3) organ administracji publicznej, we współpracy z uprawnionym do rybactwa, instytutem badawczym, uczelnią, fundacją, uznaną organizacją producentów ryb lub organizacją społeczną, jeżeli utrzymanie, odtwarzanie lub poprawa stanu zasobów ryb należy do zadań organu administracji publicznej lub wynika z działań określonych w programie ochrony i odbudowy zasobów ryb;4) dyrektor parku narodowego w celu wykonywania ochrony ryb na wodach parku narodowego." I ktoś ma potem pretensje do PZW, że źle zarybia. Zobaczcie ile podmiotów może robić to oficjalnie w świetle prawa.JK
I ktoś ma potem pretensje do PZW, że źle zarybia. Zobaczcie ile podmiotów może robić to oficjalnie w świetle prawa prowadząc zarybienia tylko i wyłącznie wirtualne. JK
A od soboty do środy byłem na łowisku Cicha Woda na zaproszenie
GCB. Wiecie, że tylko z niedzieli na poniedziałek w strugach deszczu
brały karpie? Normalnie jak ktoś mi powie, że na komercji wystarczy zarzucić i czekać na rekordową sztukę wyśmieje w żywe oczy. Ale pobiliśmy rekord łowiska 19,4 kg. Poza tym same maluszki i kilka brań, których żaden z nas nie potrafił zaciąć. JKTe duże sztuki są bardzo trudne do złowienia na komercji dlatego napisałem, że nie takie łatwe. Jak wiadomo że te świeżo wpuszczone są łatwiejsze do złowienia. I rybka też się czegoś uczy... I nie powiesz mi że na jeziorze o powierzchni 200 ha, jest łatwiej złowić rekordowego karpia niż w takim łowisku. No i nie trzeba go tak obficie zarybiać, bo w końcu się przerybi, jak nie będą zabierane z wody. Wkońcu wszystkie by dorosły i łowił byś same okazy. Karp ma przyrost 750 kg na 1 ha wody (wiadomość z dzisiejszego programu "Wiem co jem" w TTV). Tak więc jeśli nie zabierasz ryb, i nie dopuszczasz nowych to i tak masz o tyle więcej masy ryby....
"I nie powiesz mi że na jeziorze o powierzchni 200 ha, jest łatwiej złowić rekordowego karpia niż w takim łowisku." Powiem - jest tylko problem z lokalizacją ryb. Jak znajdziesz ich stołówkę to już tylko z górki ;-) Z przyrostami to też różnie - dość często na łowiskach komercyjnych ryby mają swoje nazwy i są ważone. I nie wszędzie ( chyba tylko w hodowli ) ten przyrost to 750 g JK
"I nie powiesz mi że na jeziorze o powierzchni 200 ha, jest łatwiej złowić rekordowego karpia niż w takim łowisku." Powiem - jest tylko problem z lokalizacją ryb. Jak znajdziesz ich stołówkę to już tylko z górki ;-) Z przyrostami to też różnie - dość często na łowiskach komercyjnych ryby mają swoje nazwy i są ważone. I nie wszędzie ( chyba tylko w hodowli ) ten przyrost to 750 g JK Jak by nie było karp w takich akwenach jest konkurentem żywieniowy, zajmuje miejsce naszych rodzimych rybek, doprowadza do nie odwracalnych zmian. To mogę poświadczyć wyczerpującą pacą autorstwa profesora i doktora, do tego ichtiologa i naukowca. Obecnie czekam na jego zezwolenie na umieszczenie tej pracy na łamach mego bloga.
Tak więc jak już wielokrotnie powiedziałem i potwierdza to światek naukowy, czy też instytuty ochrony środowiska, Takie gatunki ryb powinny być chowane i hodowane w zbiornikach do tego utworzonych, nie w naturalnych zbiornikach wodnych ostoi naszej fały i flory. Na takie rozwiązanie wskazuje wiele czynników nie tylko dobro naszego dziedzictwa naturalnego, ale też ekonomia i ekologia.
"Powiem - jest tylko problem z lokalizacją ryb. Jak znajdziesz ich stołówkę to już tylko z górki" Tyle że jak przepłoszysz je z stamtąd to tak szybko nie wrócą, i szkody będą robić gdzie indziej. I jak wspominałem, jeśli prowadzi się zarybienia obcymi gatunkami (czyli nie tymi co w sposób naturalny tam występują), to pozbawia się znaczących dofinansowań. Np. ostatnio wynosiło ono 500 zł na 1 ha wody, za jeden gatunek naturalnie tam występujący (a jest ich troszkę). Tak więc szkoda finansowa ogromna...
Artur już raz wkleiłeś ten fragment pracy tego Pana.Jeśli ktoś swoją pracę naukową opiera na badaniach z USA i Francji, gdzie klimat jest zupełnie inny to ja wymiękam. Jak ja w swojej pracy napisałbym, że " uzdatnianie wody w Kazachstanie nie jest wymagane ze względu na jej chemiczny skład " bez dowodów naukowych mój promotor pognałby mnie na cztery wiatry. ""Powiem - jest tylko problem z lokalizacją ryb. Jak znajdziesz ich stołówkę to już tylko z górki"Tyle że jak przepłoszysz je z stamtąd to tak szybko nie wrócą, i szkody będą robić gdzie indziej. I jak wspominałem, jeśli prowadzi się zarybienia obcymi gatunkami (czyli nie tymi co w sposób naturalny tam występują), to pozbawia się znaczących dofinansowań. Np. ostatnio wynosiło ono 500 zł na 1 ha wody, za jeden gatunek naturalnie tam występujący (a jest ich troszkę). Tak więc szkoda finansowa ogromna..." Ja o czym innym a Ty o czym innym - a ile karpi złowiłeś w życiu że piszesz " Tyle że jak przepłoszysz je z stamtąd to tak szybko nie wrócą, " ? Bo moja praktyka w tem materii jest zgoła inna.Ja powiem Ci z innej beczki na temat dofinansowań - chromolić dofinansowania przy zarybianiu. Jak będziesz miał w wodzie ładne karpie w jeziorze, będzie to łowisko Złów i Wypuść karpiarze i zwykli wędkarze zostawią więcej kasy przez sezon niż te 500 zł za jeden hektar. Mało tego - ryb nie ubędzie a to duży plus bo koszty zarybień nie będą aż takie duże. JK
Ja o czym innym a Ty o czym innym - a ile karpi złowiłeś w życiu że piszesz " Tyle że jak przepłoszysz je z stamtąd to tak szybko nie wrócą, " ? Bo moja praktyka w tem materii jest zgoła inna.Ja powiem Ci z innej beczki na temat dofinansowań - chromolić dofinansowania przy zarybianiu. Jak będziesz miał w wodzie ładne karpie w jeziorze, będzie to łowisko Złów i Wypuść karpiarze i zwykli wędkarze zostawią więcej kasy przez sezon niż te 500 zł za jeden hektar. Mało tego - ryb nie ubędzie a to duży plus bo koszty zarybień nie będą aż takie duże. JK Wcześniej pisałeś że w łowisku specjalnym nie jest tak łatwo złowić okazałego karpia. A przecież jest tam ich wiele. A teraz mówisz że łatwiej jest złowić w 200 ha łowisku, gdzie ich skupienie jest o wiele mniejsze. I musisz go szukać jak przysłowiowej igły w stogu siana. No i są wyławiane na bieżąco przez mięsiarzy,.. Sam rachunek prawdopodobieństwa, mówi samo zasiewie... Chya że mówisz o takim zbiorniku gdzie wymieniono 20-30 % populacji (masy) ryb na rzecz karpia.
Co do samej ekonomi utrzymania łowisk; Nawet jeśli będę miał ładne karpie to jedynie tym zainteresuję karpiniarzy. Resztę z powodu zmniejszonej populacji innych ryb odstraszę zniechęcę (bo zbiornik wodny na swoją wydolność co do utrzymania określonej masy ryb, ze względu na zapotrzebowanie tlenowe i pokarmowe). A jeśli utrzymam w należytym stanie 2 rodzaje łowisk (te z naturalnymi gatunkami i te specjalne). To nie tylko ściągnę i zainteresuję ogrom wędkarzy ale i pozyskam odpowiednie dofinansowania na oba łowiska. Po drugie na 1 ha wody nie dostane od wędkarzy na zezwolenie ok 500x 15= 7500 zł, + inne dofinansowania. Chyba zę za samo zezwolenie brał bym pokaźną sumkę, co zresztą też by odstraszyło tych mniej zasobnych. Po trzecie poco przy jednym łowisku sadzać karpiarza i jego przeciwnika. Draka i nieporozumienie gotowe. A tak każdy na swoje eldorado.
Artur bo to prawda ale na dobre łowisko komercyjne będzie zawsze popyt bez względu na to czy jest to łowisko łatwe czy trudne :-) Czyli niezależnie od tego czy biorą tam same rekordy czy maluszki po 5 kilo. Nie są one tak wyławiane jak piszesz - nie jest to takie proste i łatwe. Częstokroć trzeba naprawdę mięć kawał porządnego sprzętu, żeby połowić w takich wodach. Mówię tu o plecionkach, wędkach, żyłkach itd itp. Zestawy kładzie się w ekstremalnych miejscach. Ale uwierz mi, że warto poświęcić czas na poszukanie dużych karpi - a na prawdę nie jest to trudne. Nie będę się rozpisywał jak to zrobić bo to nie jest tematem na ten wątek. Artur jesteś w błędzie jeśli chodzi o ten tekst:" Nawet jeśli będę miał ładne karpie to jedynie tym zainteresuję karpiniarzy. Resztę z powodu zmniejszonej populacji innych ryb odstraszę zniechęcę (bo zbiornik wodny na swoją wydolność co do utrzymania określonej masy ryb, ze względu na zapotrzebowanie tlenowe i pokarmowe).A jeśli utrzymam w należytym stanie 2 rodzaje łowisk (te z naturalnymi gatunkami i te specjalne). To nie tylko ściągnę i zainteresuję ogrom wędkarzy ale i pozyskam odpowiednie dofinansowania na oba łowiska. Po drugie na 1 ha wody nie dostane od wędkarzy na zezwolenie ok 500x 15= 7500 zł, + inne dofinansowania. Chyba zę za samo zezwolenie brał bym pokaźną sumkę, co zresztą też by odstraszyło tych mniej zasobnych. Po trzecie poco przy jednym łowisku sadzać karpiarza i jego przeciwnika. Draka i nieporozumienie gotowe. A tak każdy na swoje eldorado." Zadzwoń np na Nekielke i zapytaj czy tam są same karpie :-) Źle liczysz - policz za dobę np 50 zł czyli opłata jednorazowa a wtedy dużo więcej wędkarzy tam się pojawi. Pewnie nie byłeś nigdy na dobrym łowisku specjalnym i wyobrażasz sobie, że tam są tylko karpiarze a to nie prawda. Pięciu karpiarzy ( a to śmieszna cyfra ) razy trzy doby czyli 5 x 3 x 50= 750 zł. Dziesięciu i masz 7500 zł a to tylko przez weekend :-) A gdzie cały rok? A gdzie wpływy za zabrane karpie do dwóch kilo? A gdzie cały tydzień ? A gdzie wpływy za zawody, pikniki i inne spotkania integracyjne? Do tego zakładasz bar, sklepik wędkarski, jakiś mini hotelik i leżysz pępkiem do góry :-) Ale prawdą jest, że dwa łowiska obok siebie rozwiązują problem ale nie ten jak piszesz między karpiarzem i jego przeciwnikiem, bo to tylko na forum tak jest. Na takich łowiskach nie ma wrogów i przeciwników. Jaka draka i nieporozumienie - pojedź i zobacz. Mało tego - każdy karpiarz chętnie Ci pomoże. JK
Januszku, to co tutaj napisałeś, to jest właśnie TO czego się obawiam. " Pięciu karpiarzy ( a to śmieszna cyfra ) razy trzy doby czyli 5 x 3 x 50= 750 zł. Dziesięciu i masz 7500 zł a to tylko przez weekend :-) A gdzie cały rok? A gdzie wpływy za zabrane karpie do dwóch kilo? A gdzie cały tydzień ? A gdzie wpływy za zawody, pikniki i inne spotkania integracyjne? Do tego zakładasz bar, sklepik wędkarski, jakiś mini hotelik i leżysz pępkiem do góry :-)" Co mi po łowiskach specjalnych i komercyjnych, jeżeli mnie nie stać na łowienie w nich ? Nawet gdybym cały mój sprzęt zamieniła na karpiowy, to byłby tylko ozdobą. Ludzi z zasobnym portfelem jest wielu i w każdej chwili mogą wykupić na własność choćby taki staw jak ten, który widziałeś na zdjęciu we wczorajszym wątku i zbijać fortunę na udostępnianiu za 50zł/doba do wędkowania. Wiesz, że znam karpiarzy, byłam na zasiadkach i maratonach karpiowych, wiem jak to wygląda, ale też robię niemal codzienne spacery wokół stawu ze zdjęcia i widzę tych naprawdę starszych ludzi, którzy siedzą przy wędce i wpatrują się w spławik lub piłeczki służące za sygnalizatory. Często nic nie złowią, tylko siedzą i jest to dla nich radość życia. Znam tych ludzi, przyjeżdżających na rowerach z jedną wędeczką i puszką kukurydzy, czy bułką w kieszeni, często z nimi rozmawiam. Pomijając to, że ja nie będę mogła wędkować za te 50zł/doba, weźmy też pod uwagę tych właśnie codziennych wędkarzy. Ja znam przypadek, bo dotyczyło to właśnie stawu, którym opiekowało się moje Koło, płaciło dzierżawę i zarybiało. Staw był bardzo głęboki i nigdy zimą nie zamarzała woda, usytuowany był w dużej dzielnicy, gdzie naprawdę było dużo wędkarzy, którzy po pracy w kopalni siadali właśnie tam żeby oderwać się od życia codziennego. Pewnego dnia zjawił się deweloper, który wykupił cały teren pod pole golfowe. Początkowo obiecał tym ludziom, że nadal będą mogli tam łowić, a PZW jak chce, to może odłowić swoje ryby i ma na to określony czas. Wędkarze uwierzyli nowemu właścicielowi, nie PZW, które zorganizowało odłowy - byłam tam. Musieliśmy przy obstawie Policji czuwać przy sieciach trzy dni i dwie noce, bo byliśmy atakowani przez miejscowych. Niewiele udało się odłowić, bo sieci były niszczone w nocy przez tych, którzy uwierzyli nowemu właścicielowi. Sytuacja była bardzo niebezpieczna, bo groźby i noże w rękach naprawdę budziły strach. W bardzo krótkim czasie teren został ogrodzony i nikt już tam nie może łowić, jest teraz ozdobą pola golfowego.
Ola to na szczęście tylko teoria i pokazanie Arturowi, że nie jest tak do końca jak myśli.Poza tym Ty masz dużo wody w koło a tu Zegrze, Wisła i Narew i tyle :-(Kilka przełowionych żwirowni, starorzeczy.Sam nie jeżdżę często na takie łowiska - bo kasa :-( JK
Powiedzmy sobie otwarcie. Ilu stać zapłacić 50 zł za wędkowanie i do tego jeszcze za rybkę którą chce zabrać? Oj samą elitę. Bo Na mazurach średnia dochodów to ta najniższa krajowa. Tak więc kogo stać poświęcić dniówkę na wędkowanie, do tego kolejną by rybkę zabrać...? Werszminia. Byłe super łowisko PZW. Obecnie komercja. Dniówka 30 zł. wynajęcie łódki 30 zł., i za rybkę trzeba płacić... Ilu znajomych tam wędkuje? Osobiście z pośród 100 wędkarzy znam 2 co tam od święta wędkują, Jednym z nich jest właściciel sklepu wędkarskiego i wytwórni znaczków okolicznościowych. Ale i on woli łowić na wodach o bardziej atrakcyjnych cenach. Bo rybkę to se może w sklepie kupić i jej patroszyć nie będzie musiał. Zresztą ilu tu na forum krzyczy że 15-20 zł za dzień to dużo... i bez płacenia za zabraną rybkę... Ty wyjeżdżasz jeszcze z hotelem i innymi dobrami. Jaka to inwestycja, kiedy to by się miało zwrócić. Patrz realnie, bo od tego trzeba płacić podatki i pensje innym. A jeszcze spłacić kredyt na taką inwestycję, i nie wiem czy można do góry kołami leżeć. Bo każdy interes wymaga poświęcenia i pielęgnacji by się rozwijał. Zaś dofinansowana są bezzwrotne, tyle że też trzeba mieć kapitał, no i warunki spełnić.
Ola to na szczęście tylko teoria i pokazanie Arturowi, że nie jest tak do końca jak myśli.Poza tym Ty masz dużo wody w koło a tu Zegrze, Wisła i Narew i tyle :-(Kilka przełowionych żwirowni, starorzeczy.Sam nie jeżdżę często na takie łowiska - bo kasa :-( JK Nie wiem co ty mi chcesz wmówić? Bo ja Ci tłumaczę jak wół cielęciu. Że można coś osiągnąć tanio, bo z dofinansowaniem. Jak też mieć 2 konkretne łowiska, a nie coś co nie jest ni jednym ni drugi. Możesz od podstaw takie łowisko utworzyć, tylko projekt, kosztorys i plan działania. I sru do urzędu ze wnioskiem o dofinansowanie. A z kilku pul możesz coś wyrwać, byle mieć troszkę kapitału.
A co za tym idzie wtedy można taniej udostępnić i sam byś na tym skorzystał. A nie jakieś tam 50 zł za dzień i jeszcze za rybkę i te smażalnie i wogóle.
Gadał dziad do obrazu ....Ty żyjesz Kolego w wyimaginowanym świeci pełnym petycji, zebrań, postulatów i zebrań ...Ni groma nie czytasz chyba co do Ciebie się mówi. Starałem się pokazać, że te 7500 zł jednorazowe to pikuś w porównaniu do dochodu całorocznego prowadzenia łowiska tylko żeby to zrozumieć należałoby choć raz na takim łowisku być. Właściciele takiego łowiska mają w d... dofinansowania z prostego powodu - potem cała wataha urzędników będzie mu się pętać po terenie zupełnie nie znając tematu wędkowania itp itd.
Janek, ja piszę że te 7,5 tysia to za 1 ha wody. Pomnóż to jeszcze przez np 60 ha wody. To wyjdzie Ci 450 tysi. I to jest dofinansowanie które możesz uzyskać tylko do jednego łowiska. Do tego możesz doliczyć zezwolenie roczne 200 zł/ 50 wędkarzy, i zezwolenie dzienne 20-30 zł niech 20 tygodniowo.. I to będzie budżet na dany akwen. Dzierżawa wynosi 1500 zł, tak więc jaką kwotą dysponujesz? Byłem na prywatnych łowiskach. I W Warszawie ludzie mają lepsze pensje. Gościu bierze 10 zł. Ma postawione kładki i sporo miejscówek z brzegu. Ma ładne karpie i amury, ma też i te sumiki karłowate. Ale ludzi tam mało wędkuje, 5-15 ludzi dziennie to maks.
I wiem od innego dobrze prosperującego, że z samych zezwoleń się nie utrzyma. Miał dofinansowanie 50 tysi, i dzięki temu nie musiał się o taką kwotę zadłużać. Potem z innego projektu 30 tysi i następna inwestycja. Teraz będzie się ubiegał o następne dofinansowanie. Rzecz w dofinansowaniach, że trzeba mieć kapitał własny. Ale bez tego to pewnie by dawno splajtował. I tyle by nie osiągną.
Ja mówię o pozyskaniu funduszy na zagospodarowanie łowisk, Jakie może pozyskać PZW, jak zacznie prowadzić racjonalną gospodarkę rybną i zdrową. I będzie miało odpowiednich ludzi zatrudnionych w biurze okręgu. Dzięki takiemu rozwiązaniu, nie trzeba podnosić składki okręgowej, i zrobić coś porządnego. Niech by dostali tylko 1/3 , czy nawet 1/4 tej kwoty na 1 ha wody. To mogli by naprawdę wiele zdziałać. I to co roku...
Co jest w tym dobre. Po prostu masz większą kasę na inwestycję. A co do kontroli to i tak musisz rzetelnie prowadzić dokumętacje, tak więc nie wiem jaki w tym problem?
JKarp. Nie wciskaj mi kitu, że polak jak może brac dofinansowanie to ma to w nosie i do tego nie jakieś drobne ale pokaźne kwoty. Znajomy jest szefem stowarzyszeni które ma parę zbiornikow i tłumaczył jak wyciaga się takie pieniążki a te przecież nie idą do jego prywatnej kieszeni. Więc co mówic o prywatnych kabzach. Żyję w realnym świecie i nie rób ze mnie wała. To może jeszcze powiedz mi ile polak musi mieć aby już więcej nie chciał. Oj żartowniś z waćpana.
Ja piszę nie o jakimś stowarzyszeniu a właścicielu łowiska, który kiedyś powiedział, że ma w d... jakieś państwowe dotacje bo nie potrzebuje urzędników na kontrole na jego łowisku. Gdybyś zobaczył " przerób " łowiska to byś wiedział, że można nie chcieć dotacji :-)Od wczesnej wiosny do późnej jesieni na jedno stanowisko w weekend 3-4 wędkarzy. Kiedyś jechałem w tygodniu i miałem do dyspozycji prawie całą wodę. Teraz tam nie jeżdżę bo tłumy wędkarzy nawet w tygodniu.JK
Ja piszę nie o jakimś stowarzyszeniu a właścicielu łowiska, który kiedyś powiedział, że ma w d... jakieś państwowe dotacje bo nie potrzebuje urzędników na kontrole na jego łowisku. Gdybyś zobaczył " przerób " łowiska to byś wiedział, że można nie chcieć dotacji :-)Od wczesnej wiosny do późnej jesieni na jedno stanowisko w weekend 3-4 wędkarzy. Kiedyś jechałem w tygodniu i miałem do dyspozycji prawie całą wodę. Teraz tam nie jeżdżę bo tłumy wędkarzy nawet w tygodniu.JK Żebyś wiedział jakie to sumy to nie miałbyś tego w d... .
Ja piszę nie o jakimś stowarzyszeniu a właścicielu łowiska, który kiedyś powiedział, że ma w d... jakieś państwowe dotacje bo nie potrzebuje urzędników na kontrole na jego łowisku. Gdybyś zobaczył " przerób " łowiska to byś wiedział, że można nie chcieć dotacji :-)Od wczesnej wiosny do późnej jesieni na jedno stanowisko w weekend 3-4 wędkarzy. Kiedyś jechałem w tygodniu i miałem do dyspozycji prawie całą wodę. Teraz tam nie jeżdżę bo tłumy wędkarzy nawet w tygodniu.JK Żebyś wiedział jakie to sumy to nie miałbyś tego w d... .
Ja piszę nie o jakimś stowarzyszeniu a właścicielu łowiska, który kiedyś powiedział, że ma w d... jakieś państwowe dotacje bo nie potrzebuje urzędników na kontrole na jego łowisku. Gdybyś zobaczył " przerób " łowiska to byś wiedział, że można nie chcieć dotacji :-)Od wczesnej wiosny do późnej jesieni na jedno stanowisko w weekend 3-4 wędkarzy. Kiedyś jechałem w tygodniu i miałem do dyspozycji prawie całą wodę. Teraz tam nie jeżdżę bo tłumy wędkarzy nawet w tygodniu.JK Żebyś wiedział jakie to sumy to nie miałbyś tego w d... .
To nie są państwowe ale unijne.
W końcu wpuszczone przez członków UNI.
To tak dla rozluźnienia, nad dylematem, bezmyślnych zarybień...
Czytam z zaciekawieniem powyższy temat. W tym roku wydzierzawilem od nadleśnictwa 3 jeziora oba zaraz koło siebie i wszystkie trzy niedaleko Zalewow Nadarzyckich. Razem te 3 jeziora maja około 15ha powierzchni. Z tego co sie orientowalem to nie ma czegoś takiego jak dofinansowanie na zarybianie, chyba ze sie mylę to proszę mnie poprawić i najlepiej podać linki do materiałów zrodlowych. Obecnie sprzedajemy pozwolenia wędkarskie dzienne 10 pln ale nie chcemy z tego robic komercji maja pozostać to dzikie jeziora. Jako ze chcemy je zarybic to chętnie uzyskalbym informacje na temat możliwości jakiegokolwiek dofinansowania naszej działalności.
Czytam z zaciekawieniem powyższy temat. W tym roku wydzierzawilem od nadleśnictwa 3 jeziora oba zaraz koło siebie i wszystkie trzy niedaleko Zalewow Nadarzyckich. Razem te 3 jeziora maja około 15ha powierzchni. Z tego co sie orientowalem to nie ma czegoś takiego jak dofinansowanie na zarybianie, chyba ze sie mylę to proszę mnie poprawić i najlepiej podać linki do materiałów zrodlowych. Obecnie sprzedajemy pozwolenia wędkarskie dzienne 10 pln ale nie chcemy z tego robic komercji maja pozostać to dzikie jeziora. Jako ze chcemy je zarybic to chętnie uzyskalbym informacje na temat możliwości jakiegokolwiek dofinansowania naszej działalności.
Bardzo ciekawy pomysł, ale chętnie się dowiem jaka jest podstawa prawna sprzedawania pozwoleń wędkarskich na amatorski połów ryb.
Jaki charakter ma ta woda, jest zaliczana do wód płynących czy stojących. Właścicielem jest Sklarb Państwa cz jest to woda gminna. Wydaje się, że jeśli umową dzierżawy od nadleśnictwa to woda Skarbu Państwa.
Na pewno jest to Woda Publiczna. Na dzień dzisiejszy nie są znane podstawy prawne o pobieraniu opłat za zezwolenia na amatorski połów ryb na wodach publicznych (możliwa opłata tylko jeśli woda jest w obwodach rybackich).
Chętnie poznam prawne aspekty takiej działalności !
8. Uprawniony do rybactwa za wydane zezwolenie na uprawianie amatorskiego połowu ryb może pobierać opłatę w wysokości przez siebie ustalonej.
To jedyny punkt ustawy, który mówi za co można pobrać opłatę przy amatorskim połowie ryb, „za wydanie zezwolenia”!
No dobra jakiego ? Mówi o tym ust 2. Art. 7: 2. Amatorski połów ryb może uprawiać osoba posiadająca dokument uprawniający do takiego połowu, zwany dalej „kartą wędkarską” lub „kartą łowiectwa pod-wodnego”, a jeżeli połów ryb odbywa się w wodach uprawnionego do rybactwa – posiadająca ponadto jego zezwolenie. Dobra, jak ma wyglądać takie zezwolenie ? Precyzuje to ust. 2a art5 7: 2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydawany przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku, określać sposób prowadzenia tego rejestru.
No i wszystko jasne: zezwolenie to dokument wydany przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim !
Co wynika z tego wywodu: Jeśli posiadamy kartę wędkarską wydana przez państwo polskie, możemy uprawiać amatorski połów ryb na wszystkich wodach publicznych, z zastrzeżeniem iż musimy posiadać zezwolenie jeśli woda publiczna należy do obwodu rybackiego. Obwód rybackie to wody płynące i trochę jezior.
Na wodach stojących publicznych mamy prawo łowić bez opłat bo zezwolenie tam nie obowiązuje!
Dlaczego PZW lub inny dzierżawca wód publicznych pobiera opłaty na wędkowanie – po prostu łamie prawo bo nikt nie zwraca na to uwag i!
Jeśli znacie takie wody, zgłoście skargę administracyjną na taki stan rzeczy, lub zapytanie na podstawie jakiego prawa jest pobierana opłata (do właściciela wody – organu państwowego, gminy, urzędu miasta itd.)
Gwarantuję niezłą zabawę i konsternację „władzy” - bo nie ma takiego prawa. Ja mam niezły ubaw z władzą w Oleśnicy, która od paru miesięcy stara się znaleźć odpowiednie paragrafy. Mam dostać końcową odpowiedź do końca miesiąca. Jak się nie mylę przygotuje odpowiednie wnioski do odpowiednich urzędów: prokuratura, wojewoda, itd. Nie wiem co to da, bo nasze państwo jest trochę na bakier z prawem, ale jak będzie nas więcej w końcu „ktoś” się temu przyjrzy. Jeśli jest błąd w moim rozumowaniu, proszę o podanie odpowiednich paragrafów prawa !" To post osa12 z podstawą prawną.JK
Przytoczone paragrafy brzmią sensownie, niech prawnicy się wypowiedzą, być może są inne przepisy, wynikające wprost z umowy dzierżawy.
Ale postawię sprawę w innym świetle, czyli drogi wędkarzy chciałbyś łowić za darmo na wodach wydzierżawionych przez kogoś, powiedzmy, że kwoty nie małe np 8 tys. rocznie. Osoby te płacą 8.000 rocznie, dodatkowo wykonują prace, stawiają nowe kładki, karczują zarośnięte brzegi, sprzątają, pilnują przed kłusownikami, nadzorują wydają np 5.000 rocznie na zarybienia i co WAŻNE ZGODNIE Z UMOWĄ MOGĄ PROWADZIĆ TYLKO EKSTENSYWNĄ POLITYKĘ CZYLI TYLKO AMATORSKI POŁÓW RYB, jednym słowem nie mogą odławiać ryb i czerpać z tego dochodu.
Czyli ty wędkarzu, zasłaniając się prawem, chcesz mieć rybne jezioro, czyste, wysprzątane, zrobione pomosty, i nie chcesz zapłacić 10 zł za dzień, lub 100 PLN za rok za użytkowanie takiego miejsca stworzonego przez wędkarzy dla wędkarzy? Czyli ktoś ma łożyć około 15.000 rocznych kosztów dla idei? Gdzie tu sens gdzie tu logika?
Czy to jest moralne drogi wędkarzu? A może lepiej zostawić te wody taj jak było poprzednio, czyli samowola, brak kładek, kłusownik na kłusowniku i zero ryby w wodzie? No ale spokojnie, jak przyjedziesz drogi wędkarzu to nie zapłacisz 10 PLN tylko połowisz za darmo, z brzegu bo kładek nie będzie, wśród puszek po robakach i piwie swoich poprzedników amatorów połowów za darmo, a na koniec dnia jak już nic nie złowisz to podejdzie do ciebie kłusownik i zapyta się czy długo jeszcze będziesz łapał po woli się już ściemnia...
Nieznajomość prawa nie jest tłumaczeniem . Jeśli utworzysz obwód rybacki wtedy będziesz mógł pobierać opłaty." Co wynika z tego wywodu: Jeśli posiadamy kartę wędkarską wydana przez państwo polskie, możemy uprawiać amatorski połów ryb na wszystkich wodach publicznych, z zastrzeżeniem iż musimy posiadać zezwolenie jeśli woda publiczna należy do obwodu rybackiego. Obwód rybackie to wody płynące i trochę jezior."JK
" Czy to jest moralne drogi wędkarzu?A może lepiej zostawić te wody taj jak było poprzednio, czyli samowola, brak kładek, kłusownik na kłusowniku i zero ryby w wodzie? No ale spokojnie, jak przyjedziesz drogi wędkarzu to nie zapłacisz 10 PLN tylko połowisz za darmo, z brzegu bo kładek nie będzie, wśród puszek po robakach i piwie swoich poprzedników amatorów połowów za darmo, a na koniec dnia jak już nic nie złowisz to podejdzie do ciebie kłusownik i zapyta się czy długo jeszcze będziesz łapał po woli się już ściemnia..." To norma na wielu wodach PZW :-(((To, że kiedyś PZW też pobierało opłaty wcale nie znaczy, że robili to zgodnie z prawem. Nie traktuj tego jako atak na Twoją własność i w sumie normalną chęć a wręcz obowiązek zarobienia pieniędzy. Natomiast całkiem serio poproś Policję żeby w miarę szybko reagowała na Twoje telefony o kłusowaniu na jeziorach. JK
O zarobieniu pieniędzy na naszych wodach nie ma mowy, bo podane przykłady pieniężne są prawdziwe. Nakłady finansowe są 3-4 razy większe od przychodu.
Chciałem zrobić fajne miejsce dla wędkarzy, dzikie, prawdziwe jeziora, nie komercje, pomimo pierwszego roku działalności obiór był bardzo dobry przez wędkarzy, każdy mówił "w końcu coś się dzieje w końcu ktoś coś robi".
Jeżeli Twoje interpretacje prawne się potwierdzą (sprawdzi je moja kancelaria prawna), to wycofuję się z umowy, mam 3 miesiące wypowiedzenia, zabieram zrobione kładki (mam też 4h prywatnego stawu i tam też się sprawdzą).
Niech się wędkarze w swoim piekiełku smażą, no ale będziesz mógł przyjechać połapać za darmo.
80 zł x 300=24000. O czym my mówimy ?
A jakie kwoty podałem wyżej?
To co podałeś to jest na kilka obwodów...
Cytuję z operatu obwodu ...
Deklarowane, średnie roczne zarybieni obwodu;
Szczupak - (wylęg lub narybek letni lub jesienny) o wartości 1444o zł
Sandacz - (narybek letni lub jesienny) o wartości 1513 zł
Sum - (narybek jesienny lub kroczek) o wartości 285 zł
Karp (kroczek lub handlówka) o wartości 1209 zł
razem;4447 zł
Łączna wartość deklarowana w operacie średnich rocznych zarybień obwodu rybackiego rzeki ....... wynosi 5000 zł.
Rużnica między kwotami 5000 zł i 4447 zł powinna być przeznaczona, ...., na zarybienia Linem
Ps. w skład tego obwodu wchodzi 7 jezior i 4 rzeczki. Łącznie ok 550 ha wody, w tym jeziora o pow 120 ha i 96, najmniejsze o pow 20 ha.
Tak więc kolega nie wiedział jak ogromną kwotą zarybieniową dysponował.
Jako ciekawostka i wizualizacja;
W latach 1961-84 do jeziora o powierzchni 96 ha trafiło 21000 kg leszcza (przerzuconego z innego), 140 kg szczupaka, oraz 100 tys szt zapłodnionej ikry szczupaka i 57 kg raka błotnego.
Z mojego koła wpłynęło do okręgu na zarybiania i ochronę wód 24 tys. W moim mieście są trzy koła. A ile jest w Lidzbarku Warm. , Dobrym Mieście itp ? Jaka to więc suma pieniędzy płynie do okręgu ? A Ty piszesz o operacie za jakieś nędzne 5 tys. Pomyśl ile kasy płynie na administrację i do Zarządu Głównego...
80 zł x 300=24000. O czym my mówimy ?
A jakie kwoty podałem wyżej?
To co podałeś to jest na kilka obwodów...
Cytuję z operatu obwodu ...
Deklarowane, średnie roczne zarybieni obwodu;
Szczupak - (wylęg lub narybek letni lub jesienny) o wartości 1444o zł
Sandacz - (narybek letni lub jesienny) o wartości 1513 zł
Sum - (narybek jesienny lub kroczek) o wartości 285 zł
Karp (kroczek lub handlówka) o wartości 1209 zł
razem;4447 zł
Łączna wartość deklarowana w operacie średnich rocznych zarybień obwodu rybackiego rzeki ....... wynosi 5000 zł.
Rużnica między kwotami 5000 zł i 4447 zł powinna być przeznaczona, ...., na zarybienia Linem
Ps. w skład tego obwodu wchodzi 7 jezior i 4 rzeczki. Łącznie ok 550 ha wody, w tym jeziora o pow 120 ha i 96, najmniejsze o pow 20 ha.
Tak więc kolega nie wiedział jak ogromną kwotą zarybieniową dysponował.
Jako ciekawostka i wizualizacja;
W latach 1961-84 do jeziora o powierzchni 96 ha trafiło 21000 kg leszcza (przerzuconego z innego), 140 kg szczupaka, oraz 100 tys szt zapłodnionej ikry szczupaka i 57 kg raka błotnego.
Zapytam z ciekawosci. Co te drapieżniki bedą jadły?
Z mojego koła wpłynęło do okręgu na zarybiania i ochronę wód 24 tys. W moim mieście są trzy koła. A ile jest w Lidzbarku Warm. , Dobrym Mieście itp ? Jaka to więc suma pieniędzy płynie do okręgu ? A Ty piszesz o operacie za jakieś nędzne 5 tys. Pomyśl ile kasy płynie na administrację i do Zarządu Głównego...
Ja to dobrze wiem i domyślam się...
Suma 5000 zł na obwód rybacki, to bardzo mało. Ale jest to kwota jaką muszą przeznaczyć na zarybienie. Mogą więcej przeznaczyć (ale nie muszą).
Z tego co się orientuję, to koszta administracji muszą być pokryte ze składki członkowskiej.
Składka okręgowa jest na zagospodarowanie łowisk, czyli; zarybienia, naprawa urządzeń wodnych (wały, pomosty itp), i pewnie; zawody wędkarskie czy też czyny społeczne.
Jako ciekawostka i wizualizacja;
W latach 1961-84 do jeziora o powierzchni 96 ha trafiło 21000 kg leszcza (przerzuconego z innego), 140 kg szczupaka, oraz 100 tys szt zapłodnionej ikry szczupaka i 57 kg raka błotnego.
Zapytam z ciekawosci. Co te drapieżniki bedą jadły?
Jak wiadomo, każda woda, ma soją zdolność produkcyjną (przyrost naturalny). Tak więc będą jadły te zapuszczone leszcze i ich narybek i inny białoryb. A jak ich zabraknie to swoich pobratymców.
Produkcyjność, przyrost naturalny zbiorników wodnych, to około 360 kg ryb na rok, niektóre jeziora maja nawet 500-600 kg masy na rok, zależne jest to od ukształtowania dna i brzegu, jak tez roślinności i bio-fałny.
Z mojego koła wpłynęło do okręgu na zarybiania i ochronę wód 24 tys. W moim mieście są trzy koła. A ile jest w Lidzbarku Warm. , Dobrym Mieście itp ? Jaka to więc suma pieniędzy płynie do okręgu ? A Ty piszesz o operacie za jakieś nędzne 5 tys. Pomyśl ile kasy płynie na administrację i do Zarządu Głównego...
Ja to dobrze wiem i domyślam się...
Suma 5000 zł na obwód rybacki, to bardzo mało. Ale jest to kwota jaką muszą przeznaczyć na zarybienie. Mogą więcej przeznaczyć (ale nie muszą).
Z tego co się orientuję, to koszta administracji muszą być pokryte ze składki członkowskiej.
Składka okręgowa jest na zagospodarowanie łowisk, czyli; zarybienia, naprawa urządzeń wodnych (wały, pomosty itp), i pewnie; zawody wędkarskie czy też czyny społeczne.
To płacimy za czyny społeczne ? Artur, piszesz tak, jak byś wczoraj przyjechał z Kamczatki. Nie muszą przeznaczać więcej na zarybianie ? Dlaczego nie ? Naprawa urządzeń wodnych tyle kosztuje, że na zarybianie przeznacza się tylko 5 % ?
Z mojego koła wpłynęło do okręgu na zarybiania i ochronę wód 24 tys. W moim mieście są trzy koła. A ile jest w Lidzbarku Warm. , Dobrym Mieście itp ? Jaka to więc suma pieniędzy płynie do okręgu ? A Ty piszesz o operacie za jakieś nędzne 5 tys. Pomyśl ile kasy płynie na administrację i do Zarządu Głównego...
Ja to dobrze wiem i domyślam się...
Suma 5000 zł na obwód rybacki, to bardzo mało. Ale jest to kwota jaką muszą przeznaczyć na zarybienie. Mogą więcej przeznaczyć (ale nie muszą).
Z tego co się orientuję, to koszta administracji muszą być pokryte ze składki członkowskiej.
Składka okręgowa jest na zagospodarowanie łowisk, czyli; zarybienia, naprawa urządzeń wodnych (wały, pomosty itp), i pewnie; zawody wędkarskie czy też czyny społeczne.
To płacimy za czyny społeczne ? Artur, piszesz tak, jak byś wczoraj przyjechał z Kamczatki. Nie muszą przeznaczać więcej na zarybianie ? Dlaczego nie ? Naprawa urządzeń wodnych tyle kosztuje, że na zarybianie przeznacza się tylko 5 % ?
Nie muszą przeznaczyć większej kwoty zarybieniowej, a mogą.
Dlaczego nie ?
Taka kwora jest zaakceptowana przy operacie, i muszą się z niej wywiązać. Ponad to jest dobrowolne.
Oczywiście biorąc pod uwagę że są zobowiązani prowadzić Racjonalną Gospodarkę Rybną. Muszą też zarybić większą ilością ryb danego gatunku, jeśli zostanie stwierdzone że pogłowie drastycznie sadło. (a oni zwiększą wymiar ochronny, czy zimniejszą limit dobowy...)
Wszystkie wydatki związane z utrzymaniem łowiska nie muszą przekraczać zysku jaki mają w danym roku kalendarzowym z danego łowiska (jest to w operacie i w ustawie). Porostu jest zobowiązany w razie potrzeby (zdarzenie losowe; powódź zatrucie itd) do zainwestowania w dany akwen i jego infrastrukturę nawet całą kwotę jaką zyskał na jego użytkowaniu.
Naprawa urządzeń wodnych tyle kosztuje, że na zarybianie przeznacza się tylko 5 % ?
Takie operacje są kosztowne... Tyle że ja nie widziałem takich inwestycji na łowiskach na których wędkuje. Nawet na J. Siercze, nie odbudowali pomostu który zerwała kra lodowa wiosną.
To płacimy za czyny społeczne ?
Nie płacimy bezpośrednio. opłacamy składkę okręgową, i z niej można/powinno się, finansować wydatki związane z utrzymaniem łowiska w należytym stanie. Miedzy innymi porządkowanie i konserwacja brzegów i umocnień itd.
W czynie społecznym, praca członków jest nie odpłatna, a z funduszy zakupowane są; narzędzia i materiały, finansowany; dowóz i wyżywienie uczestników czynu (np.; gril). ITD.
Byłeś prezesem koła, i nie odrobiłeś lektury...
A mi zarzucasz pisanie czegoś nie zrozumiałego.
Jako prezes powinieneś znać statut PZW, zasady działania stowarzyszeń, jak i procedur...
Ja piszę tak jak powinno być i co obowiązuje. A jak jest to już inna sprawa...
Nie płacimy bezpośrednio. opłacamy składkę okręgową, i z niej można/powinno się, finansować wydatki związane z utrzymaniem łowiska w należytym stanie. Miedzy innymi porządkowanie i konserwacja brzegów i umocnień itd.
W czynie społecznym, praca członków jest nie odpłatna, a z funduszy zakupowane są; narzędzia i materiały, finansowany; dowóz i wyżywienie uczestników czynu (np.; gril). ITD.
Byłeś prezesem koła, i nie odrobiłeś lektury...
A mi zarzucasz pisanie czegoś nie zrozumiałego.
Chcesz mi wmówić, że okręg płaci memu kołu za wydatki związane z utrzymaniem łowiska ? O jakiej części składki czlonkowskiej piszesz ? Tej , która zostaje w kole ( 30-40% ), czy tej , która idzie do góry ?
Artur wisz co, zmień może dilera...
Tych wszystkich bajkopisarzy,którzy zabierają tu głos informuję,że zarybiać ma prawo tylko i wyłącznie uprawniony do rybactwa.W PZW Są to OKRĘGI.Nikt bez wiedzy i zgody Okręgu nie ma prawa wpuścić ani jednej rybki.Koła wędkarskie,za zgodą Okręgu mogą zakupić materiał zarybieniowy ze swoich środków i wpuścić do zbiorników którymi się opiekują.To jest poza planowym zarybianiem prowadzonym przez Okręg.
A nie słyszałeś o tym, że koło musi część pieniędzy przeznaczyć na zarybienia. To jak ma to zrobić? Mo że mi powiesz?
A jeżeli ma sponsora to co może ma pieniądze przekazać na okręg albo samemu przepić?
Zdaje się, że chciałbyś wszystkich mocno trzymać za mordę. To się tak nie da bo jak przefiutasz społeczne pieniądze to lecisz na wczasy ,,kwadratowego słońca". A jak nie wydasz na zarybienia to wczesniej czy później wędkarze cie rozlicza.
Żyj życiem realnym a nie paragrafem bo on za ciebie nie bedzie odpowiadał.
Ja wychodzę z założenia, że jeżeli mam wyskoczyć to za to co dobrego zrobiłem /bo i tak się czasem zdarza/ a nie za to, że nic nie zrobiłem albo źle zrobiłem.
Nie płacimy bezpośrednio. opłacamy składkę okręgową, i z niej można/powinno się, finansować wydatki związane z utrzymaniem łowiska w należytym stanie. Miedzy innymi porządkowanie i konserwacja brzegów i umocnień itd.
W czynie społecznym, praca członków jest nie odpłatna, a z funduszy zakupowane są; narzędzia i materiały, finansowany; dowóz i wyżywienie uczestników czynu (np.; gril). ITD.
Byłeś prezesem koła, i nie odrobiłeś lektury...
A mi zarzucasz pisanie czegoś nie zrozumiałego.
Chcesz mi wmówić, że okręg płaci memu kołu za wydatki związane z utrzymaniem łowiska ? O jakiej części składki czlonkowskiej piszesz ? Tej , która zostaje w kole ( 30-40% ), czy tej , która idzie do góry ?
Artur wisz co, zmień może dilera...
Nie no, Czy naprawdę muszę szystko tłumaczyć? Krok po kroku?
Koło może dysponować swoimi środkami jak zdecydują na zebraniu (walnym lub zarządu). Oczywiście nawet jak chce zarybić czy zrobić poważniejszą inwestycje to musi mieć akceptacje z góry, (Okręg lub ZG).
Co do dofinansowania z okręgu. Tez są możliwe. Tylko trzeba złożyć o to wniosek na PIŚMIE.
Bo na krzywy ryj to sprawę możesz załatwić tylko w piaskownicy.
Od pogawędki, nie można się odwołać. Jak tez oni mogą zaprzeczyć o takim fakcie... (dlatego tak słabo okręg słuchał twoich apeli, i nie mów że kolega. Bo dobry kolega powiedział by ci co trzeba zrobić by wyszło oki...)
Tych wszystkich bajkopisarzy,którzy zabierają tu głos informuję,że zarybiać ma prawo tylko i wyłącznie uprawniony do rybactwa.W PZW Są to OKRĘGI.Nikt bez wiedzy i zgody Okręgu nie ma prawa wpuścić ani jednej rybki.Koła wędkarskie,za zgodą Okręgu mogą zakupić materiał zarybieniowy ze swoich środków i wpuścić do zbiorników którymi się opiekują.To jest poza planowym zarybianiem prowadzonym przez Okręg.
kolego nie mogą zarybić poza za planowanym (operat się kłania ),to mogłoby skutkować zerwaniem umowy ,czyli trzymajmy się tego zarybiać może tylko uprawniony (okręg) zgodnie z gatunkami i ilościami zapisanymi w operacie
Tych wszystkich bajkopisarzy,którzy zabierają tu głos informuję,że zarybiać ma prawo tylko i wyłącznie uprawniony do rybactwa.W PZW Są to OKRĘGI.Nikt bez wiedzy i zgody Okręgu nie ma prawa wpuścić ani jednej rybki.Koła wędkarskie,za zgodą Okręgu mogą zakupić materiał zarybieniowy ze swoich środków i wpuścić do zbiorników którymi się opiekują.To jest poza planowym zarybianiem prowadzonym przez Okręg.
kolego nie mogą zarybić poza za planowanym (operat się kłania ),to mogłoby skutkować zerwaniem umowy ,czyli trzymajmy się tego zarybiać może tylko uprawniony (okręg) zgodnie z gatunkami i ilościami zapisanymi w operacie
A czy kolega czytał operat rybacki? Że mówi że nie mogą...
Tam jest zapisana minimalna kwota zarybieniowa.
Uzupełnieniem tego jest obowiązek prowadzenia racjonalnej gospodarki wodnej.
I zapis że muszą utrzymać w dobrym i nienaruszanym stanie pogłowie ryb, itd.
Jedynie ograniczenie w zarybieniach jest karp (niby rodzima...) w kg na ha wody. Te ograniczenie też kiedyś tu na forum umieściłem...
Tych wszystkich bajkopisarzy,którzy zabierają tu głos informuję,że zarybiać ma prawo tylko i wyłącznie uprawniony do rybactwa.W PZW Są to OKRĘGI.Nikt bez wiedzy i zgody Okręgu nie ma prawa wpuścić ani jednej rybki.Koła wędkarskie,za zgodą Okręgu mogą zakupić materiał zarybieniowy ze swoich środków i wpuścić do zbiorników którymi się opiekują.To jest poza planowym zarybianiem prowadzonym przez Okręg.
kolego nie mogą zarybić poza za planowanym (operat się kłania ),to mogłoby skutkować zerwaniem umowy ,czyli trzymajmy się tego zarybiać może tylko uprawniony (okręg) zgodnie z gatunkami i ilościami zapisanymi w operacie
A czy kolega czytał operat rybacki? Że mówi że nie mogą...
Tam jest zapisana minimalna kwota zarybieniowa.
Uzupełnieniem tego jest obowiązek prowadzenia racjonalnej gospodarki wodnej.
I zapis że muszą utrzymać w dobrym i nienaruszanym stanie pogłowie ryb, itd.
Jedynie ograniczenie w zarybieniach jest karp (niby rodzima...) w kg na ha wody. Te ograniczenie też kiedyś tu na forum umieściłem...
Nie tylko czytałem ale pomagałem ichtiologowi w zrobieniu a zaopiniowany był na 5+
A ja mam taki operat w posiadaniu, wersje papierową (druk) i PDF na płycie DVD.
Jak też jestem w kontakcie z RDGW.
Zresztą ten co posiadam też był zaopiniowany pozytywnie. A treść możesz przeczytać wyżej.
Zatytułuję tu;
Prof. dr hab. Andrzej Witkowski
"...oddziaływanie karpi jest paradoksalnie najmniejsze i daje się zaobserwować po znacznie dłuższym czasie. Jednak takie jeziora spotyka się już rzadko i przez to są bardzo cenne (żyją w nich sielawy, czasem sieje), dlatego powinny być szczególnie chronione. Jak więc widać, zarybianie jakiegokolwiek jeziora karpiami jest pozbawione sensu.
Po przekroczeniu pewnego krytycznego zagęszczenia karpi (biomasy) - wynosi ono około 200 - 300 kg/ha - ich wpływ na ekosystem jeziora staje się katastrofalny. Jednak ujawni się on także przy niższym wskaźniku biomasy, tyle że po dłuższym czasie. Badania przeprowadzone w USA i południowej Francji wykazały, że przy zagęszczeniu 50 kg/ha ubytek podwodnej roślinności po 70 - 90 dniach wyniósł od 3,6 do 5,7% .
Karpie rosną szybko i w zasadzie nie mają naturalnych wrogów. Prócz tego z dużego jeziora trudno je wyłowić metodami rybackimi, a wędkarzom udaje się to dopiero po intensywnym zanęcaniu, co zresztą też degraduje jezioro. Systematyczne zarybienia karpiem przez wiele lat w dopuszczonych ilościach mogą więc doprowadzić do znacznego ich zagęszczenia. ..."
To tak do tematu, by pokazać że nie tylko problem z dogadaniem się z okręgiem w sprawie planowanych zarybień jest poważny. Ale i same zarybienia nie są przemyślane i....
" Karpie rosną szybko i w zasadzie nie mają naturalnych wrogów. Prócz tego z dużego jeziora trudno je wyłowić metodami rybackimi, a wędkarzom udaje się to dopiero po intensywnym zanęcaniu, co zresztą też degraduje jezioro. Systematyczne zarybienia karpiem przez wiele lat w dopuszczonych ilościach mogą więc doprowadzić do znacznego ich zagęszczenia. ..."
Wpuść wymiarowe karpie a zobaczysz czy trudno się je łowi po zarybieniu a jeszcze lepiej zrób ogłoszenie, że będziesz zarybiał. Po miesiącu zostanie może kilka sztuk. Takich zarybieniówek nie trzeba intensywnie nęcić ( tych większych zresztą też ) bo ważne jest dobrze dobrane miejsce połowu.W związku z tym ostatnie zdanie jest hm... jakby śmieszne.
" Badania przeprowadzone w USA i południowej Francji wykazały, że przy zagęszczeniu 50 kg/ha ubytek podwodnej roślinności po 70 - 90 dniach wyniósł od 3,6 do 5,7% ." Jak ktoś opiera się na badaniach prowadzonych nie w Polsce to pozostawię to bez komentarza. Nie napiszę nic o tytule naukowym tego pana ;-)
Nie jestem zwolennikiem wpuszczania karpi do byle kałuży, jeziora itd ponieważ zostaje on natychmiast wyłowiony przez pewną grupę wędkarzy " nienawidzących " karpi ale chyba tylko wirtualnie. A ostatecznie zarybiają za naszą kasę.
JK
Janek. to podobnie jak ja. Nie jestem zwolennikiem zarybiania karpiem, czy innym gatunkiem nie rodzimym, czy bądź naturalnie nie występującym. Wszystkich zbiorników jak leci.
Jestem zwolennikiem łowisk specjalne do tego stworzonych i przystosowanych. Mających odrębny regulamin, nawet złów i wypuść.
Pomyśl jakie to by było eldorado, takie jak widzimy w filmach. I tam udać się i zmierzyć z gigantem, rybą życia.
Tanie w utrzymaniu, bo nie zarybiał byś co roku tonami, a jedynie parę rybek, dofinansowanie na innowację i rozwój turystyki.
Ca co roku rybka większa i nowy rekord życia...
" Pomyśl jakie to by było eldorado, takie jak widzimy w filmach. I tam udać się i zmierzyć z gigantem, rybą życia.Tanie w utrzymaniu, bo nie zarybiał byś co roku tonami, a jedynie parę rybek, dofinansowanie na innowację i rozwój turystyki.Ca co roku rybka większa i nowy rekord życia..."
Są takie wody w Polsce :-)No z tym rekordem to nie takie to proste ;-)JK
" Pomyśl jakie to by było eldorado, takie jak widzimy w filmach. I tam udać się i zmierzyć z gigantem, rybą życia.Tanie w utrzymaniu, bo nie zarybiał byś co roku tonami, a jedynie parę rybek, dofinansowanie na innowację i rozwój turystyki.Ca co roku rybka większa i nowy rekord życia..."
Są takie wody w Polsce :-)No z tym rekordem to nie takie to proste ;-)JK
A czemu, nie?
Przecież złowioną rybkę wypuszczasz. Tak więc rośnie i za rok zamiast 16,5 kg, będzie miała 17 kg.
Jako że niektórzy proszą bym podawał akty prawne, na które się powołuję. To padaje tu paragraf dotyczący racjonalnej gospodarki rybnej;
Zarybianie wód i operat rybacki
Art. 4b. 1. Zarybianie wód może prowadzić:
1) uprawniony do rybactwa;
2) instytut badawczy, uczelnia, fundacja, uznana organizacja producentów ryb lub organizacja społeczna, w ramach programu badawczego lub programu ochrony i odbudowy zasobów ryb w porozumieniu z uprawnionym do rybactwa;
3) organ administracji publicznej, we współpracy z uprawnionym do rybactwa, instytutem badawczym, uczelnią, fundacją, uznaną organizacją producentów ryb lub organizacją społeczną, jeżeli utrzymanie, odtwarzanie lub poprawa stanu zasobów ryb należy do zadań organu administracji publicznej lub wynika z działań określonych w programie ochrony i odbudowy zasobów ryb;
4) dyrektor parku narodowego w celu wykonywania ochrony ryb na wodach parku narodowego.
2. Zarybienia wód nie mogą powodować zmniejszenia lub utraty różnorodności biologicznej żywych zasobów wód.
3. Minister właściwy do spraw rybołówstwa może określić, w drodze rozporządzenia, warunki, w szczególności techniczne, organizacyjne lub gospodarcze, zarybiania wód, kierując się potrzebą zapewnienia ochrony różnorodności biologicznej, zgodnie z zasadami lub zaleceniami dobrej praktyki w zakresie zrównoważonego korzystania z żywych zasobów wód na poziomie umożliwiającym gospodarcze korzystanie z nich przyszłym uprawnionym do rybactwa.";
8) w art. 6:
a) ust. 2a i 2b otrzymują brzmienie:
"2a. Oceny wypełniania przez uprawnionego do rybactwa obowiązku prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w obwodzie rybackim dokonuje marszałek województwa na podstawie operatu rybackiego, dokumentacji gospodarki rybackiej oraz programu ochrony i odbudowy zasobów ryb, co najmniej raz na 5 lat.
2b. Czynności związane z dokonywaniem oceny, o której mowa w ust. 2a, wykonuje upoważniony przez właściwego marszałka województwa pracownik urzędu marszałkowskiego, zwany dalej "inspektorem rybackim", który ukończył studia wyższe:
1) na kierunku rybactwo lub
2) na kierunkach pokrewnych, w szczególności na kierunku zootechnika, rolnictwo lub ochrona środowiska - ze specjalizacją rybacką lub uzupełnionych wykształceniem z zakresu rybactwa.",
b) po ust. 2b dodaje się ust. 2c i 2d w brzmieniu:
"2c. O wynikach oceny, o której mowa w ust. 2a, marszałek województwa powiadamia organ administracji publicznej wykonujący uprawnienia właściciela wód w zakresie rybactwa śródlądowego, niezwłocznie po upływie terminu wyznaczonego uprawnionemu do rybactwa do usunięcia nieprawidłowości w prowadzonej gospodarce rybackiej.
2d. Do udostępniania informacji o wynikach oceny, o której mowa w ust. 2a, stosuje się odpowiednio przepisy o dostępie do informacji publicznej.",
c) ust. 4 otrzymuje brzmienie:
No i jeszcze z pierwotnej ustawy;
Art. 6. 1.Uprawniony do rybactwa w obwodzie rybackim jest obowiązany prowadzić racjonalną gospodarkę rybacką.
2.Racjonalna gospodarka rybacka polega na wykorzystaniu produkcyjnych możliwości wód, zmierzając jednocześnie do poprawy jakości naturalnego środowiska i jego zasobów, zgodnie z operatem rybackim określającym zasady tej gospodarki.
3.Wojewoda w wyjątkowo uzasadnionych wypadkach, a zwłaszcza w razie zanieczyszczenia wód uniemożliwiającego chów lub hodowlę ryb albo masowego wystąpienia chorób ryb, może zwolnić od obowiązku, o którym mowa w ust. 1, lub uznać zbiornik wodny za nieprzydatny do prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej na czas określony.
4.Minister właściwy do spraw rolnictwa, w drodze rozporządzenia, określa wymagania, jakim powinien odpowiadać operat rybacki, oraz jednostki uprawnione do opiniowania tych operatów.
"A czemu, nie?Przecież złowioną rybkę wypuszczasz. Tak więc rośnie i za rok zamiast 16,5 kg, będzie miała 17 kg."
Przeczytaj mój wpis: #679754wysłano: 2013/09/05 20:19
JKarpŻwirownia ;-)
A od soboty do środy byłem na łowisku Cicha Woda na zaproszenie GCB. Wiecie, że tylko z niedzieli na poniedziałek w strugach deszczu brały karpie? Normalnie jak ktoś mi powie, że na komercji wystarczy zarzucić i czekać na rekordową sztukę wyśmieje w żywe oczy. Ale pobiliśmy rekord łowiska 19,4 kg. Poza tym same maluszki i kilka brań, których żaden z nas nie potrafił zaciąć.
JK
JKTe duże sztuki są bardzo trudne do złowienia na komercji dlatego napisałem, że nie takie łatwe.
"Art. 4b. 1. Zarybianie wód może prowadzić:1) uprawniony do rybactwa;2) instytut badawczy, uczelnia, fundacja, uznana organizacja producentów ryb lub organizacja społeczna, w ramach programu badawczego lub programu ochrony i odbudowy zasobów ryb w porozumieniu z uprawnionym do rybactwa;3) organ administracji publicznej, we współpracy z uprawnionym do rybactwa, instytutem badawczym, uczelnią, fundacją, uznaną organizacją producentów ryb lub organizacją społeczną, jeżeli utrzymanie, odtwarzanie lub poprawa stanu zasobów ryb należy do zadań organu administracji publicznej lub wynika z działań określonych w programie ochrony i odbudowy zasobów ryb;4) dyrektor parku narodowego w celu wykonywania ochrony ryb na wodach parku narodowego."
I ktoś ma potem pretensje do PZW, że źle zarybia. Zobaczcie ile podmiotów może robić to oficjalnie w świetle prawa.JK
I ktoś ma potem pretensje do PZW, że źle zarybia. Zobaczcie ile podmiotów może robić to oficjalnie w świetle prawa prowadząc zarybienia tylko i wyłącznie wirtualne. JK
A od soboty do środy byłem na łowisku Cicha Woda na zaproszenie GCB. Wiecie, że tylko z niedzieli na poniedziałek w strugach deszczu brały karpie? Normalnie jak ktoś mi powie, że na komercji wystarczy zarzucić i czekać na rekordową sztukę wyśmieje w żywe oczy. Ale pobiliśmy rekord łowiska 19,4 kg. Poza tym same maluszki i kilka brań, których żaden z nas nie potrafił zaciąć.
JK Te duże sztuki są bardzo trudne do złowienia na komercji dlatego napisałem, że nie takie łatwe.
Jak wiadomo że te świeżo wpuszczone są łatwiejsze do złowienia. I rybka też się czegoś uczy...
I nie powiesz mi że na jeziorze o powierzchni 200 ha, jest łatwiej złowić rekordowego karpia niż w takim łowisku.
No i nie trzeba go tak obficie zarybiać, bo w końcu się przerybi, jak nie będą zabierane z wody. Wkońcu wszystkie by dorosły i łowił byś same okazy.
Karp ma przyrost 750 kg na 1 ha wody (wiadomość z dzisiejszego programu "Wiem co jem" w TTV). Tak więc jeśli nie zabierasz ryb, i nie dopuszczasz nowych to i tak masz o tyle więcej masy ryby....
"I nie powiesz mi że na jeziorze o powierzchni 200 ha, jest łatwiej złowić rekordowego karpia niż w takim łowisku."
Powiem - jest tylko problem z lokalizacją ryb. Jak znajdziesz ich stołówkę to już tylko z górki ;-) Z przyrostami to też różnie - dość często na łowiskach komercyjnych ryby mają swoje nazwy i są ważone. I nie wszędzie ( chyba tylko w hodowli ) ten przyrost to 750 g
JK
"I nie powiesz mi że na jeziorze o powierzchni 200 ha, jest łatwiej złowić rekordowego karpia niż w takim łowisku."
Powiem - jest tylko problem z lokalizacją ryb. Jak znajdziesz ich stołówkę to już tylko z górki ;-) Z przyrostami to też różnie - dość często na łowiskach komercyjnych ryby mają swoje nazwy i są ważone. I nie wszędzie ( chyba tylko w hodowli ) ten przyrost to 750 g
JK
Jak by nie było karp w takich akwenach jest konkurentem żywieniowy, zajmuje miejsce naszych rodzimych rybek, doprowadza do nie odwracalnych zmian. To mogę poświadczyć wyczerpującą pacą autorstwa profesora i doktora, do tego ichtiologa i naukowca.
Obecnie czekam na jego zezwolenie na umieszczenie tej pracy na łamach mego bloga.
Tak więc jak już wielokrotnie powiedziałem i potwierdza to światek naukowy, czy też instytuty ochrony środowiska, Takie gatunki ryb powinny być chowane i hodowane w zbiornikach do tego utworzonych, nie w naturalnych zbiornikach wodnych ostoi naszej fały i flory.
Na takie rozwiązanie wskazuje wiele czynników nie tylko dobro naszego dziedzictwa naturalnego, ale też ekonomia i ekologia.
"Powiem - jest tylko problem z lokalizacją ryb. Jak znajdziesz ich stołówkę to już tylko z górki"
Tyle że jak przepłoszysz je z stamtąd to tak szybko nie wrócą, i szkody będą robić gdzie indziej.
I jak wspominałem, jeśli prowadzi się zarybienia obcymi gatunkami (czyli nie tymi co w sposób naturalny tam występują), to pozbawia się znaczących dofinansowań. Np. ostatnio wynosiło ono 500 zł na 1 ha wody, za jeden gatunek naturalnie tam występujący (a jest ich troszkę). Tak więc szkoda finansowa ogromna...
Artur już raz wkleiłeś ten fragment pracy tego Pana.Jeśli ktoś swoją pracę naukową opiera na badaniach z USA i Francji, gdzie klimat jest zupełnie inny to ja wymiękam. Jak ja w swojej pracy napisałbym, że " uzdatnianie wody w Kazachstanie nie jest wymagane ze względu na jej chemiczny skład " bez dowodów naukowych mój promotor pognałby mnie na cztery wiatry.
""Powiem - jest tylko problem z lokalizacją ryb. Jak znajdziesz ich stołówkę to już tylko z górki"Tyle że jak przepłoszysz je z stamtąd to tak szybko nie wrócą, i szkody będą robić gdzie indziej. I jak wspominałem, jeśli prowadzi się zarybienia obcymi gatunkami (czyli nie tymi co w sposób naturalny tam występują), to pozbawia się znaczących dofinansowań. Np. ostatnio wynosiło ono 500 zł na 1 ha wody, za jeden gatunek naturalnie tam występujący (a jest ich troszkę). Tak więc szkoda finansowa ogromna..."
Ja o czym innym a Ty o czym innym - a ile karpi złowiłeś w życiu że piszesz " Tyle że jak przepłoszysz je z stamtąd to tak szybko nie wrócą, " ? Bo moja praktyka w tem materii jest zgoła inna.Ja powiem Ci z innej beczki na temat dofinansowań - chromolić dofinansowania przy zarybianiu. Jak będziesz miał w wodzie ładne karpie w jeziorze, będzie to łowisko Złów i Wypuść karpiarze i zwykli wędkarze zostawią więcej kasy przez sezon niż te 500 zł za jeden hektar. Mało tego - ryb nie ubędzie a to duży plus bo koszty zarybień nie będą aż takie duże.
JK
Ja o czym innym a Ty o czym innym - a ile karpi złowiłeś w życiu że piszesz " Tyle że jak przepłoszysz je z stamtąd to tak szybko nie wrócą, " ? Bo moja praktyka w tem materii jest zgoła inna.Ja powiem Ci z innej beczki na temat dofinansowań - chromolić dofinansowania przy zarybianiu. Jak będziesz miał w wodzie ładne karpie w jeziorze, będzie to łowisko Złów i Wypuść karpiarze i zwykli wędkarze zostawią więcej kasy przez sezon niż te 500 zł za jeden hektar. Mało tego - ryb nie ubędzie a to duży plus bo koszty zarybień nie będą aż takie duże.
JK
Wcześniej pisałeś że w łowisku specjalnym nie jest tak łatwo złowić okazałego karpia. A przecież jest tam ich wiele. A teraz mówisz że łatwiej jest złowić w 200 ha łowisku, gdzie ich skupienie jest o wiele mniejsze. I musisz go szukać jak przysłowiowej igły w stogu siana. No i są wyławiane na bieżąco przez mięsiarzy,.. Sam rachunek prawdopodobieństwa, mówi samo zasiewie... Chya że mówisz o takim zbiorniku gdzie wymieniono 20-30 % populacji (masy) ryb na rzecz karpia.
Co do samej ekonomi utrzymania łowisk;
Nawet jeśli będę miał ładne karpie to jedynie tym zainteresuję karpiniarzy. Resztę z powodu zmniejszonej populacji innych ryb odstraszę zniechęcę (bo zbiornik wodny na swoją wydolność co do utrzymania określonej masy ryb, ze względu na zapotrzebowanie tlenowe i pokarmowe).
A jeśli utrzymam w należytym stanie 2 rodzaje łowisk (te z naturalnymi gatunkami i te specjalne). To nie tylko ściągnę i zainteresuję ogrom wędkarzy ale i pozyskam odpowiednie dofinansowania na oba łowiska.
Po drugie na 1 ha wody nie dostane od wędkarzy na zezwolenie ok 500x 15= 7500 zł, + inne dofinansowania. Chyba zę za samo zezwolenie brał bym pokaźną sumkę, co zresztą też by odstraszyło tych mniej zasobnych.
Po trzecie poco przy jednym łowisku sadzać karpiarza i jego przeciwnika. Draka i nieporozumienie gotowe. A tak każdy na swoje eldorado.
Artur bo to prawda ale na dobre łowisko komercyjne będzie zawsze popyt bez względu na to czy jest to łowisko łatwe czy trudne :-) Czyli niezależnie od tego czy biorą tam same rekordy czy maluszki po 5 kilo.
Nie są one tak wyławiane jak piszesz - nie jest to takie proste i łatwe. Częstokroć trzeba naprawdę mięć kawał porządnego sprzętu, żeby połowić w takich wodach. Mówię tu o plecionkach, wędkach, żyłkach itd itp. Zestawy kładzie się w ekstremalnych miejscach. Ale uwierz mi, że warto poświęcić czas na poszukanie dużych karpi - a na prawdę nie jest to trudne. Nie będę się rozpisywał jak to zrobić bo to nie jest tematem na ten wątek.
Artur jesteś w błędzie jeśli chodzi o ten tekst:" Nawet jeśli będę miał ładne karpie to jedynie tym zainteresuję karpiniarzy. Resztę z powodu zmniejszonej populacji innych ryb odstraszę zniechęcę (bo zbiornik wodny na swoją wydolność co do utrzymania określonej masy ryb, ze względu na zapotrzebowanie tlenowe i pokarmowe).A jeśli utrzymam w należytym stanie 2 rodzaje łowisk (te z naturalnymi gatunkami i te specjalne). To nie tylko ściągnę i zainteresuję ogrom wędkarzy ale i pozyskam odpowiednie dofinansowania na oba łowiska.
Po drugie na 1 ha wody nie dostane od wędkarzy na zezwolenie ok 500x 15= 7500 zł, + inne dofinansowania. Chyba zę za samo zezwolenie brał bym pokaźną sumkę, co zresztą też by odstraszyło tych mniej zasobnych.
Po trzecie poco przy jednym łowisku sadzać karpiarza i jego przeciwnika. Draka i nieporozumienie gotowe. A tak każdy na swoje eldorado."
Zadzwoń np na Nekielke i zapytaj czy tam są same karpie :-)
Źle liczysz - policz za dobę np 50 zł czyli opłata jednorazowa a wtedy dużo więcej wędkarzy tam się pojawi. Pewnie nie byłeś nigdy na dobrym łowisku specjalnym i wyobrażasz sobie, że tam są tylko karpiarze a to nie prawda. Pięciu karpiarzy ( a to śmieszna cyfra ) razy trzy doby czyli 5 x 3 x 50= 750 zł. Dziesięciu i masz 7500 zł a to tylko przez weekend :-) A gdzie cały rok? A gdzie wpływy za zabrane karpie do dwóch kilo? A gdzie cały tydzień ? A gdzie wpływy za zawody, pikniki i inne spotkania integracyjne? Do tego zakładasz bar, sklepik wędkarski, jakiś mini hotelik i leżysz pępkiem do góry :-) Ale prawdą jest, że dwa łowiska obok siebie rozwiązują problem ale nie ten jak piszesz między karpiarzem i jego przeciwnikiem, bo to tylko na forum tak jest. Na takich łowiskach nie ma wrogów i przeciwników. Jaka draka i nieporozumienie - pojedź i zobacz. Mało tego - każdy karpiarz chętnie Ci pomoże. JK
Januszku, to co tutaj napisałeś, to jest właśnie TO czego się obawiam.
" Pięciu karpiarzy ( a to śmieszna cyfra ) razy trzy doby czyli 5 x 3 x 50= 750 zł. Dziesięciu i masz 7500 zł a to tylko przez weekend :-) A gdzie cały rok? A gdzie wpływy za zabrane karpie do dwóch kilo? A gdzie cały tydzień ? A gdzie wpływy za zawody, pikniki i inne spotkania integracyjne? Do tego zakładasz bar, sklepik wędkarski, jakiś mini hotelik i leżysz pępkiem do góry :-)"
Co mi po łowiskach specjalnych i komercyjnych, jeżeli mnie nie stać na łowienie w nich ? Nawet gdybym cały mój sprzęt zamieniła na karpiowy, to byłby tylko ozdobą. Ludzi z zasobnym portfelem jest wielu i w każdej chwili mogą wykupić na własność choćby taki staw jak ten, który widziałeś na zdjęciu we wczorajszym wątku i zbijać fortunę na udostępnianiu za 50zł/doba do wędkowania. Wiesz, że znam karpiarzy, byłam na zasiadkach i maratonach karpiowych, wiem jak to wygląda, ale też robię niemal codzienne spacery wokół stawu ze zdjęcia i widzę tych naprawdę starszych ludzi, którzy siedzą przy wędce i wpatrują się w spławik lub piłeczki służące za sygnalizatory. Często nic nie złowią, tylko siedzą i jest to dla nich radość życia. Znam tych ludzi, przyjeżdżających na rowerach z jedną wędeczką i puszką kukurydzy, czy bułką w kieszeni, często z nimi rozmawiam. Pomijając to, że ja nie będę mogła wędkować za te 50zł/doba, weźmy też pod uwagę tych właśnie codziennych wędkarzy. Ja znam przypadek, bo dotyczyło to właśnie stawu, którym opiekowało się moje Koło, płaciło dzierżawę i zarybiało. Staw był bardzo głęboki i nigdy zimą nie zamarzała woda, usytuowany był w dużej dzielnicy, gdzie naprawdę było dużo wędkarzy, którzy po pracy w kopalni siadali właśnie tam żeby oderwać się od życia codziennego. Pewnego dnia zjawił się deweloper, który wykupił cały teren pod pole golfowe. Początkowo obiecał tym ludziom, że nadal będą mogli tam łowić, a PZW jak chce, to może odłowić swoje ryby i ma na to określony czas. Wędkarze uwierzyli nowemu właścicielowi, nie PZW, które zorganizowało odłowy - byłam tam. Musieliśmy przy obstawie Policji czuwać przy sieciach trzy dni i dwie noce, bo byliśmy atakowani przez miejscowych. Niewiele udało się odłowić, bo sieci były niszczone w nocy przez tych, którzy uwierzyli nowemu właścicielowi. Sytuacja była bardzo niebezpieczna, bo groźby i noże w rękach naprawdę budziły strach. W bardzo krótkim czasie teren został ogrodzony i nikt już tam nie może łowić, jest teraz ozdobą pola golfowego.
Ola to na szczęście tylko teoria i pokazanie Arturowi, że nie jest tak do końca jak myśli.Poza tym Ty masz dużo wody w koło a tu Zegrze, Wisła i Narew i tyle :-(Kilka przełowionych żwirowni, starorzeczy.Sam nie jeżdżę często na takie łowiska - bo kasa :-(
JK
Powiedzmy sobie otwarcie. Ilu stać zapłacić 50 zł za wędkowanie i do tego jeszcze za rybkę którą chce zabrać?
Oj samą elitę.
Bo Na mazurach średnia dochodów to ta najniższa krajowa. Tak więc kogo stać poświęcić dniówkę na wędkowanie, do tego kolejną by rybkę zabrać...?
Werszminia. Byłe super łowisko PZW. Obecnie komercja. Dniówka 30 zł. wynajęcie łódki 30 zł., i za rybkę trzeba płacić...
Ilu znajomych tam wędkuje?
Osobiście z pośród 100 wędkarzy znam 2 co tam od święta wędkują, Jednym z nich jest właściciel sklepu wędkarskiego i wytwórni znaczków okolicznościowych. Ale i on woli łowić na wodach o bardziej atrakcyjnych cenach. Bo rybkę to se może w sklepie kupić i jej patroszyć nie będzie musiał.
Zresztą ilu tu na forum krzyczy że 15-20 zł za dzień to dużo... i bez płacenia za zabraną rybkę...
Ty wyjeżdżasz jeszcze z hotelem i innymi dobrami. Jaka to inwestycja, kiedy to by się miało zwrócić.
Patrz realnie, bo od tego trzeba płacić podatki i pensje innym. A jeszcze spłacić kredyt na taką inwestycję, i nie wiem czy można do góry kołami leżeć. Bo każdy interes wymaga poświęcenia i pielęgnacji by się rozwijał.
Zaś dofinansowana są bezzwrotne, tyle że też trzeba mieć kapitał, no i warunki spełnić.
Ola to na szczęście tylko teoria i pokazanie Arturowi, że nie jest tak do końca jak myśli.Poza tym Ty masz dużo wody w koło a tu Zegrze, Wisła i Narew i tyle :-(Kilka przełowionych żwirowni, starorzeczy.Sam nie jeżdżę często na takie łowiska - bo kasa :-(
JK
Nie wiem co ty mi chcesz wmówić?
Bo ja Ci tłumaczę jak wół cielęciu. Że można coś osiągnąć tanio, bo z dofinansowaniem. Jak też mieć 2 konkretne łowiska, a nie coś co nie jest ni jednym ni drugi. Możesz od podstaw takie łowisko utworzyć, tylko projekt, kosztorys i plan działania. I sru do urzędu ze wnioskiem o dofinansowanie. A z kilku pul możesz coś wyrwać, byle mieć troszkę kapitału.
A co za tym idzie wtedy można taniej udostępnić i sam byś na tym skorzystał. A nie jakieś tam 50 zł za dzień i jeszcze za rybkę i te smażalnie i wogóle.
Gadał dziad do obrazu ....Ty żyjesz Kolego w wyimaginowanym świeci pełnym petycji, zebrań, postulatów i zebrań ...Ni groma nie czytasz chyba co do Ciebie się mówi. Starałem się pokazać, że te 7500 zł jednorazowe to pikuś w porównaniu do dochodu całorocznego prowadzenia łowiska tylko żeby to zrozumieć należałoby choć raz na takim łowisku być. Właściciele takiego łowiska mają w d... dofinansowania z prostego powodu - potem cała wataha urzędników będzie mu się pętać po terenie zupełnie nie znając tematu wędkowania itp itd.
JK
Janek, ja piszę że te 7,5 tysia to za 1 ha wody. Pomnóż to jeszcze przez np 60 ha wody. To wyjdzie Ci 450 tysi. I to jest dofinansowanie które możesz uzyskać tylko do jednego łowiska. Do tego możesz doliczyć zezwolenie roczne 200 zł/ 50 wędkarzy, i zezwolenie dzienne 20-30 zł niech 20 tygodniowo..
I to będzie budżet na dany akwen. Dzierżawa wynosi 1500 zł, tak więc jaką kwotą dysponujesz?
Byłem na prywatnych łowiskach. I W Warszawie ludzie mają lepsze pensje. Gościu bierze 10 zł. Ma postawione kładki i sporo miejscówek z brzegu. Ma ładne karpie i amury, ma też i te sumiki karłowate. Ale ludzi tam mało wędkuje, 5-15 ludzi dziennie to maks.
I wiem od innego dobrze prosperującego, że z samych zezwoleń się nie utrzyma. Miał dofinansowanie 50 tysi, i dzięki temu nie musiał się o taką kwotę zadłużać. Potem z innego projektu 30 tysi i następna inwestycja. Teraz będzie się ubiegał o następne dofinansowanie. Rzecz w dofinansowaniach, że trzeba mieć kapitał własny. Ale bez tego to pewnie by dawno splajtował. I tyle by nie osiągną.
Ja mówię o pozyskaniu funduszy na zagospodarowanie łowisk, Jakie może pozyskać PZW, jak zacznie prowadzić racjonalną gospodarkę rybną i zdrową. I będzie miało odpowiednich ludzi zatrudnionych w biurze okręgu.
Dzięki takiemu rozwiązaniu, nie trzeba podnosić składki okręgowej, i zrobić coś porządnego.
Niech by dostali tylko 1/3 , czy nawet 1/4 tej kwoty na 1 ha wody. To mogli by naprawdę wiele zdziałać. I to co roku...
Co jest w tym dobre. Po prostu masz większą kasę na inwestycję. A co do kontroli to i tak musisz rzetelnie prowadzić dokumętacje, tak więc nie wiem jaki w tym problem?
JKarp.
Nie wciskaj mi kitu, że polak jak może brac dofinansowanie to ma to w nosie i do tego nie jakieś drobne ale pokaźne kwoty. Znajomy jest szefem stowarzyszeni które ma parę zbiornikow i tłumaczył jak wyciaga się takie pieniążki a te przecież nie idą do jego prywatnej kieszeni. Więc co mówic o prywatnych kabzach. Żyję w realnym świecie i nie rób ze mnie wała. To może jeszcze powiedz mi ile polak musi mieć aby już więcej nie chciał.
Oj żartowniś z waćpana.
Ja piszę nie o jakimś stowarzyszeniu a właścicielu łowiska, który kiedyś powiedział, że ma w d... jakieś państwowe dotacje bo nie potrzebuje urzędników na kontrole na jego łowisku.
Gdybyś zobaczył " przerób " łowiska to byś wiedział, że można nie chcieć dotacji :-)Od wczesnej wiosny do późnej jesieni na jedno stanowisko w weekend 3-4 wędkarzy. Kiedyś jechałem w tygodniu i miałem do dyspozycji prawie całą wodę. Teraz tam nie jeżdżę bo tłumy wędkarzy nawet w tygodniu.JK
Ja piszę nie o jakimś stowarzyszeniu a właścicielu łowiska, który kiedyś powiedział, że ma w d... jakieś państwowe dotacje bo nie potrzebuje urzędników na kontrole na jego łowisku.
Gdybyś zobaczył " przerób " łowiska to byś wiedział, że można nie chcieć dotacji :-)Od wczesnej wiosny do późnej jesieni na jedno stanowisko w weekend 3-4 wędkarzy. Kiedyś jechałem w tygodniu i miałem do dyspozycji prawie całą wodę. Teraz tam nie jeżdżę bo tłumy wędkarzy nawet w tygodniu.JK
Żebyś wiedział jakie to sumy to nie miałbyś tego w d... .
Ja piszę nie o jakimś stowarzyszeniu a właścicielu łowiska, który kiedyś powiedział, że ma w d... jakieś państwowe dotacje bo nie potrzebuje urzędników na kontrole na jego łowisku.
Gdybyś zobaczył " przerób " łowiska to byś wiedział, że można nie chcieć dotacji :-)Od wczesnej wiosny do późnej jesieni na jedno stanowisko w weekend 3-4 wędkarzy. Kiedyś jechałem w tygodniu i miałem do dyspozycji prawie całą wodę. Teraz tam nie jeżdżę bo tłumy wędkarzy nawet w tygodniu.JK
Żebyś wiedział jakie to sumy to nie miałbyś tego w d... .
To nie są państwowe ale unijne.
Ja piszę nie o jakimś stowarzyszeniu a właścicielu łowiska, który kiedyś powiedział, że ma w d... jakieś państwowe dotacje bo nie potrzebuje urzędników na kontrole na jego łowisku.
Gdybyś zobaczył " przerób " łowiska to byś wiedział, że można nie chcieć dotacji :-)Od wczesnej wiosny do późnej jesieni na jedno stanowisko w weekend 3-4 wędkarzy. Kiedyś jechałem w tygodniu i miałem do dyspozycji prawie całą wodę. Teraz tam nie jeżdżę bo tłumy wędkarzy nawet w tygodniu.JK
Żebyś wiedział jakie to sumy to nie miałbyś tego w d... .
To nie są państwowe ale unijne.
W końcu wpuszczone przez członków UNI.
To tak dla rozluźnienia, nad dylematem, bezmyślnych zarybień...
Czytam z zaciekawieniem powyższy temat. W tym roku wydzierzawilem od nadleśnictwa 3 jeziora oba zaraz koło siebie i wszystkie trzy niedaleko Zalewow Nadarzyckich. Razem te 3 jeziora maja około 15ha powierzchni. Z tego co sie orientowalem to nie ma czegoś takiego jak dofinansowanie na zarybianie, chyba ze sie mylę to proszę mnie poprawić i najlepiej podać linki do materiałów zrodlowych. Obecnie sprzedajemy pozwolenia wędkarskie dzienne 10 pln ale nie chcemy z tego robic komercji maja pozostać to dzikie jeziora. Jako ze chcemy je zarybic to chętnie uzyskalbym informacje na temat możliwości jakiegokolwiek dofinansowania naszej działalności.
Czytam z zaciekawieniem powyższy temat. W tym roku wydzierzawilem od nadleśnictwa 3 jeziora oba zaraz koło siebie i wszystkie trzy niedaleko Zalewow Nadarzyckich. Razem te 3 jeziora maja około 15ha powierzchni. Z tego co sie orientowalem to nie ma czegoś takiego jak dofinansowanie na zarybianie, chyba ze sie mylę to proszę mnie poprawić i najlepiej podać linki do materiałów zrodlowych. Obecnie sprzedajemy pozwolenia wędkarskie dzienne 10 pln ale nie chcemy z tego robic komercji maja pozostać to dzikie jeziora. Jako ze chcemy je zarybic to chętnie uzyskalbym informacje na temat możliwości jakiegokolwiek dofinansowania naszej działalności.
Bardzo ciekawy pomysł, ale chętnie się dowiem jaka jest podstawa prawna sprzedawania pozwoleń wędkarskich na amatorski połów ryb.
Jaki charakter ma ta woda, jest zaliczana do wód płynących czy stojących. Właścicielem jest Sklarb Państwa cz jest to woda gminna. Wydaje się, że jeśli umową dzierżawy od nadleśnictwa to woda Skarbu Państwa.
Na pewno jest to Woda Publiczna. Na dzień dzisiejszy nie są znane podstawy prawne o pobieraniu opłat za zezwolenia na amatorski połów ryb na wodach publicznych (możliwa opłata tylko jeśli woda jest w obwodach rybackich).
Chętnie poznam prawne aspekty takiej działalności !
Skieruję zapytanie do mojej kancelarii prawnej.
Sama umowa z Nadleśnictwem zezwala na prowadzenie działalności zgodnie z ustawą o rybactwie śródlądowym.
Natomiast ja chętnie poznam aspekty prawne zabraniające pobierania opłat za amatorski połów ryb na wydzierżawionych akwenach.
" Panowie, zacytuję ustawę o rybactwie śródlądowym art. 7 ust. 8.
8. Uprawniony do rybactwa za wydane zezwolenie na uprawianie amatorskiego połowu ryb może pobierać opłatę w wysokości przez siebie ustalonej.
To jedyny punkt ustawy, który mówi za co można pobrać opłatę przy amatorskim połowie ryb, „za wydanie zezwolenia”!
No dobra jakiego ?Mówi o tym ust 2. Art. 7:
2. Amatorski połów ryb może uprawiać osoba posiadająca dokument uprawniający do takiego połowu, zwany dalej „kartą wędkarską” lub „kartą łowiectwa pod-wodnego”, a jeżeli połów ryb odbywa się w wodach uprawnionego do rybactwa – posiadająca ponadto jego zezwolenie.
Dobra, jak ma wyglądać takie zezwolenie ? Precyzuje to ust. 2a art5 7:
2a. Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydawany przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas, miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego warunku, określać sposób prowadzenia tego rejestru.
No i wszystko jasne: zezwolenie to dokument wydany przez uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim !
Co wynika z tego wywodu:Jeśli posiadamy kartę wędkarską wydana przez państwo polskie, możemy uprawiać amatorski połów ryb na wszystkich wodach publicznych, z zastrzeżeniem iż musimy posiadać zezwolenie jeśli woda publiczna należy do obwodu rybackiego.
Obwód rybackie to wody płynące i trochę jezior.
Na wodach stojących publicznych mamy prawo łowić bez opłat bo zezwolenie tam nie obowiązuje!
Dlaczego PZW lub inny dzierżawca wód publicznych pobiera opłaty na wędkowanie – po prostu łamie prawo bo nikt nie zwraca na to uwag i!
Jeśli znacie takie wody, zgłoście skargę administracyjną na taki stan rzeczy, lub zapytanie na podstawie jakiego prawa jest pobierana opłata (do właściciela wody – organu państwowego, gminy, urzędu miasta itd.)
Gwarantuję niezłą zabawę i konsternację „władzy” - bo nie ma takiego prawa. Ja mam niezły ubaw z władzą w Oleśnicy, która od paru miesięcy stara się znaleźć odpowiednie paragrafy. Mam dostać końcową odpowiedź do końca miesiąca. Jak się nie mylę przygotuje odpowiednie wnioski do odpowiednich urzędów: prokuratura, wojewoda, itd.Nie wiem co to da, bo nasze państwo jest trochę na bakier z prawem, ale jak będzie nas więcej w końcu „ktoś” się temu przyjrzy.
Jeśli jest błąd w moim rozumowaniu, proszę o podanie odpowiednich paragrafów prawa !"
To post osa12 z podstawą prawną.JK
No i dodatkowo wcześniej na takiej samej podstawie te wody dzierżawił PZW i również sprzedawał pozwolenia.
Przytoczone paragrafy brzmią sensownie, niech prawnicy się wypowiedzą, być może są inne przepisy, wynikające wprost z umowy dzierżawy.
Ale postawię sprawę w innym świetle, czyli drogi wędkarzy chciałbyś łowić za darmo na wodach wydzierżawionych przez kogoś, powiedzmy, że kwoty nie małe np 8 tys. rocznie. Osoby te płacą 8.000 rocznie, dodatkowo wykonują prace, stawiają nowe kładki, karczują zarośnięte brzegi, sprzątają, pilnują przed kłusownikami, nadzorują wydają np 5.000 rocznie na zarybienia i co WAŻNE ZGODNIE Z UMOWĄ MOGĄ PROWADZIĆ TYLKO EKSTENSYWNĄ POLITYKĘ CZYLI TYLKO AMATORSKI POŁÓW RYB, jednym słowem nie mogą odławiać ryb i czerpać z tego dochodu.
Czyli ty wędkarzu, zasłaniając się prawem, chcesz mieć rybne jezioro, czyste, wysprzątane, zrobione pomosty, i nie chcesz zapłacić 10 zł za dzień, lub 100 PLN za rok za użytkowanie takiego miejsca stworzonego przez wędkarzy dla wędkarzy? Czyli ktoś ma łożyć około 15.000 rocznych kosztów dla idei? Gdzie tu sens gdzie tu logika?
Czy to jest moralne drogi wędkarzu?
A może lepiej zostawić te wody taj jak było poprzednio, czyli samowola, brak kładek, kłusownik na kłusowniku i zero ryby w wodzie? No ale spokojnie, jak przyjedziesz drogi wędkarzu to nie zapłacisz 10 PLN tylko połowisz za darmo, z brzegu bo kładek nie będzie, wśród puszek po robakach i piwie swoich poprzedników amatorów połowów za darmo, a na koniec dnia jak już nic nie złowisz to podejdzie do ciebie kłusownik i zapyta się czy długo jeszcze będziesz łapał po woli się już ściemnia...
Nieznajomość prawa nie jest tłumaczeniem .
Jeśli utworzysz obwód rybacki wtedy będziesz mógł pobierać opłaty." Co wynika z tego wywodu: Jeśli posiadamy kartę wędkarską wydana przez państwo polskie, możemy uprawiać amatorski połów ryb na wszystkich wodach publicznych, z zastrzeżeniem iż musimy posiadać zezwolenie jeśli woda publiczna należy do obwodu rybackiego.
Obwód rybackie to wody płynące i trochę jezior."JK
" Czy to jest moralne drogi wędkarzu?A może lepiej zostawić te wody taj jak było poprzednio, czyli samowola, brak kładek, kłusownik na kłusowniku i zero ryby w wodzie? No ale spokojnie, jak przyjedziesz drogi wędkarzu to nie zapłacisz 10 PLN tylko połowisz za darmo, z brzegu bo kładek nie będzie, wśród puszek po robakach i piwie swoich poprzedników amatorów połowów za darmo, a na koniec dnia jak już nic nie złowisz to podejdzie do ciebie kłusownik i zapyta się czy długo jeszcze będziesz łapał po woli się już ściemnia..."
To norma na wielu wodach PZW :-(((To, że kiedyś PZW też pobierało opłaty wcale nie znaczy, że robili to zgodnie z prawem.
Nie traktuj tego jako atak na Twoją własność i w sumie normalną chęć a wręcz obowiązek zarobienia pieniędzy.
Natomiast całkiem serio poproś Policję żeby w miarę szybko reagowała na Twoje telefony o kłusowaniu na jeziorach.
JK
O zarobieniu pieniędzy na naszych wodach nie ma mowy, bo podane przykłady pieniężne są prawdziwe. Nakłady finansowe są 3-4 razy większe od przychodu.
Chciałem zrobić fajne miejsce dla wędkarzy, dzikie, prawdziwe jeziora, nie komercje, pomimo pierwszego roku działalności obiór był bardzo dobry przez wędkarzy, każdy mówił "w końcu coś się dzieje w końcu ktoś coś robi".
Jeżeli Twoje interpretacje prawne się potwierdzą (sprawdzi je moja kancelaria prawna), to wycofuję się z umowy, mam 3 miesiące wypowiedzenia, zabieram zrobione kładki (mam też 4h prywatnego stawu i tam też się sprawdzą).
Niech się wędkarze w swoim piekiełku smażą, no ale będziesz mógł przyjechać połapać za darmo.