Kolego lukaszb80 ,to po prostu lepiej zorganizowana gospodarka ,czy to wodna czy kolejowa czy też drogowa ,co do gospodarki wodnej i rybołówstwa :)))na Bawarii samo zdobycie karty wędkarskiej jest bardzo trudne i czasochłonne ,koszt od początku do momentu otrzymania takiego dokumentu jest dość duży ,już samo to bardzo ogranicza liczbę wędkarzy ,to nie wszystko :)))koszt zezwoleń nie jest tak wielki pod względem zarobków ,na jeziorze w którym łowię zezwolenie kosztuje 85 eu z brzegu albo 155 eu z brzegu oraz z łodzi ,na innych łowiskach cena dniówki to około 13 eu ,jest tylko 5 jezior na których dostanie się zezwolenie roczne bez obowiązku przynależności do jakiegoś związku wędkarskiego ,związki wędkarskie mają cennik jak za zboże ,członkowie wnoszą opłatę coś około 400 eu rocznie ,mają parę stawów do dyspozycji lub kawałek rzeczki ,muszą odpracować dla związku coś około 50 godzin rocznie ,i tu jest właśnie to czego u nas nie ma każde koło wędkarskie ma swoją wodę i ją zarybia ,na temat kontroli i kar nie będę pisał ,kara za łowienie bez karty 5000 eu ,jak kiedyś wprowadzą to w Polsce to ryby też będą ,pozdrawiam
Kolego lukaszb80 ,to po prostu lepiej zorganizowana gospodarka ,czy to wodna czy kolejowa czy też drogowa ,co do gospodarki wodnej i rybołówstwa :)))na Bawarii samo zdobycie karty wędkarskiej jest bardzo trudne i czasochłonne ,koszt od początku do momentu otrzymania takiego dokumentu jest dość duży ,już samo to bardzo ogranicza liczbę wędkarzy ,to nie wszystko :)))koszt zezwoleń nie jest tak wielki pod względem zarobków ,na jeziorze w którym łowię zezwolenie kosztuje 85 eu z brzegu albo 155 eu z brzegu oraz z łodzi ,na innych łowiskach cena dniówki to około 13 eu ,jest tylko 5 jezior na których dostanie się zezwolenie roczne bez obowiązku przynależności do jakiegoś związku wędkarskiego ,związki wędkarskie mają cennik jak za zboże ,członkowie wnoszą opłatę coś około 400 eu rocznie ,mają parę stawów do dyspozycji lub kawałek rzeczki ,muszą odpracować dla związku coś około 50 godzin rocznie ,i tu jest właśnie to czego u nas nie ma każde koło wędkarskie ma swoją wodę i ją zarybia ,na temat kontroli i kar nie będę pisał ,kara za łowienie bez karty 5000 eu ,jak kiedyś wprowadzą to w Polsce to ryby też będą ,pozdrawiam
A u mnie z trzech ostatnich jakich widziałem żaden nie miał karty. Kasę wpłacam do ZG PZW a co z nią centrum robi? Nie wolno jednak mówić prawdy bo źle,jak za komuny malowano trawę na zielono tak teraz trzeba chwalić PZW. Nie boli mnie że ktoś łowi bez karty ale jak zabijają ryby po 10 cm to żal.
Jakiekolwiek porównywania nas wedkarzy Polskich z rozwinietymi krajami(wedkarzami)to jest nieporozumienie (przyklad: niemiec oplacil okresówke jedzie na wczasy i "lapie" sprzet z biedronki bo nie ma pojecia lub z lidla i szpanuje wedkarza na wczasach) ale autochton tez wedkuje ten juz bardziej umie placi za przyjemnosc wedkowania a nie za zlowiona rybe bo taka rybe kupi za 0,5 godz roboty czysta oprawiona prosto na patelnie lub upieczona i w domu podgrzeja w mikrofali a co do rybaków to tez rybacza na wodach przeznaczonych do wedkarzy ale jakis tam procent sprzedanych ryb musza wniesc na zarybienie narybkiem oprucz oplat stowarzyniowych i dzierzawy(fenomen polskiej rzeczywistosci-oplaca sie>?) A ryba jest za darmo -w stosunku do ich zarobków.Moze zle napisalem dzierżawa bo to jest pozwolenie na olowy w danym akwenie i nie jest sie dzierżawca ani nie mam wplywu na wedkujacych którzy polawiaja na tym akwenie A jak ktos porównuje nasza"DEMOKRACJE"do krajów o wiekszym standarcie i rozwoju cywilizacyjnym to tylko po to aby zaistniec w temacie nie zawsze rozumianym od podszewki. Napewno bedzie dylemat z moimi stwierdzeniami, przecież ja wiem lepiej i to mi sie podoba. To jest dyskusja tresciwa
hefeed to właśnie jest smutne u nas ,wpłacasz kasę i nie wiesz na co ,ja też płacę w Polsce kartę ,łowię może z 3 tygodnie w roku ale płacę ,wyniki jakieś są ,nawet mnie zadowalają ,mam w tym roku parę pstrągów na koncie :)))uważam że jak już się jest w takim związku to trzeba zapłacić ,nawet według mnie niech podniosą opłaty za łowienie ale niech to ludziom czarno na białym pokarzą co robią z tą kasą ,niech dadzą uprawnienia każdemu wędkarzowi na możliwość zobaczenia u podejrzanego osobnika karty wędkarskiej ,tak jest tu w niemczech ,podchodzi przykładowo do mnie wędkarz i się przedstawia ,pokazuje mi kartę wędkarską i prosi o pokazanie mojej ,jeżeli nie chcę pokazać to jest wtedy po paru minutach policja na łowisku :))))i to jest u nich normalne ,ktoś płaci za łowienie i również chce zobaczyć czy przykładowo ja też zapłaciłem ,nie ma jakiś dyskusji ,jakiś przepychanek ,to jest normalne ,o kontroli policji oraz czegoś takiego jak Polskie SSR to już nie muszę pisać ,są częste kontrole i to przekłada się na ilość ryb w jeziorach ,a za zabicie Heffed nie wymiarowej ryby i zabranie jej z łowiska kara jest brutalna ,tu nikt nie weźmie nie wymiarowej rybki
Jakiekolwiek porównywania nas wedkarzy Polskich z rozwinietymi krajami(wedkarzami)to jest nieporozumienie (przyklad: niemiec oplacil okresówke jedzie na wczasy i "lapie" sprzet z biedronki bo nie ma pojecia lub z lidla i szpanuje wedkarza na wczasach) ale autochton tez wedkuje ten juz bardziej umie placi za przyjemnosc wedkowania a nie za zlowiona rybe bo taka rybe kupi za 0,5 godz roboty czysta oprawiona prosto na patelnie lub upieczona i w domu podgrzeja w mikrofali a co do rybaków to tez rybacza na wodach przeznaczonych do wedkarzy ale jakis tam procent sprzedanych ryb musza wniesc na zarybienie narybkiem oprucz oplat stowarzyniowych i dzierzawy(fenomen polskiej rzeczywistosci-oplaca sie>?) A ryba jest za darmo -w stosunku do ich zarobków.Moze zle napisalem dzierżawa bo to jest pozwolenie na olowy w danym akwenie i nie jest sie dzierżawca ani nie mam wplywu na wedkujacych którzy polawiaja na tym akwenie A jak ktos porównuje nasza"DEMOKRACJE"do krajów o wiekszym standarcie i rozwoju cywilizacyjnym to tylko po to aby zaistniec w temacie nie zawsze rozumianym od podszewki. Napewno bedzie dylemat z moimi stwierdzeniami, przecież ja wiem lepiej i to mi sie podoba. To jest dyskusja tresciwa
Kolego ,jak by tu niemieccy rybacy łowili i nie zarybiali to by sami nie mieli co jeść ,oni też mają limity ,okresy i dni w których mogą łowić a co do porównania Polskich wędkarzy i przykładowo niemieckich to ci powiem że się niczym nie różnimy ,różnica to tylko prawo i kary za kłusownictwo
hefeed to właśnie jest smutne u nas ,wpłacasz kasę i nie wiesz na co ,ja też płacę w Polsce kartę ,łowię może z 3 tygodnie w roku ale płacę ,wyniki jakieś są ,nawet mnie zadowalają ,mam w tym roku parę pstrągów na koncie :)))uważam że jak już się jest w takim związku to trzeba zapłacić ,nawet według mnie niech podniosą opłaty za łowienie ale niech to ludziom czarno na białym pokarzą co robią z tą kasą ,niech dadzą uprawnienia każdemu wędkarzowi na możliwość zobaczenia u podejrzanego osobnika karty wędkarskiej ,tak jest tu w niemczech ,podchodzi przykładowo do mnie wędkarz i się przedstawia ,pokazuje mi kartę wędkarską i prosi o pokazanie mojej ,jeżeli nie chcę pokazać to jest wtedy po paru minutach policja na łowisku :))))i to jest u nich normalne ,ktoś płaci za łowienie i również chce zobaczyć czy przykładowo ja też zapłaciłem ,nie ma jakiś dyskusji ,jakiś przepychanek ,to jest normalne ,o kontroli policji oraz czegoś takiego jak Polskie SSR to już nie muszę pisać ,są częste kontrole i to przekłada się na ilość ryb w jeziorach ,a za zabicie Heffed nie wymiarowej ryby i zabranie jej z łowiska kara jest brutalna ,tu nikt nie weźmie nie wymiarowej rybki
Plicja na łowisku?Nawet nie potrafiłbym im wytłumaczyć przez telefon drogi dojazdowej a i na posterunku gminnym nie mają takiego auta by dojechać bo osobowy opel zawiesiłby się na podwoziu.:) Ludzie którzy mieszkają nad rzeką wrzucają wieczorem kosze bo przecież im się należy tak wychowani od lat."Tu mieszkam to moje." Gdybym płacił kasę przykładowo na poziomie gminy to bym wiedział kogo zjechać za syf nad wodą niestety mam do władzy odcięty dostęp bo tu nikt się nie przyzna do odpowiedzialności a może nikt za to nie odpowiada ?Bezprawie nad wodą?
właśnie Hefeed ,u nas trzeba policji tłumaczyć dojaz i prosić o pomoc ,w niemczech zgłaszasz i oni przyjeżdżają albo przychodzą i mogę cię zapewnić że wszędzie dotrą ,to ich robota :)))a żeby mieć robotę to trzeba pracować
I doszliśmy do sedna sprawy,u nas trzeba Policji tłumaczyć dojazd nad wodę bo nigdy ich tam nie ma i go nie znają choć komendę mają przykładowo 2 km dalej,ale z ulicy się nie uchylą.:)Chyba że wezwiesz do trupa samobójcy=zdarzło się wiem przyjadą.
A moze lepszym rozwiazanie od liczenia na policje byloby takie gospodarowanie budzetem i takie oplaty, zeby stac bylo na utrzymanie "wlasnej" zawodowej (za pieniadze) strazy. Czemu taki np. Wilk nie liczy na dobroc policji a sprobojcie pojechac na gorna Wisle i klusowac. Nie wiem jak wyglada to teraz (nie lowilem tam od kilku lat) ale w ciagu kilku godzin lowienia w srodku tygodnia spotyklao sie 3-4 razy straznikow. Owszem, to kosztuje, ale ja chetnie zaplace wiecej za karte jesli bede widzial takie efekty (taka kontrole i tyle ryb w wodzie). Moze zamiast bez sensu sypac ryby do wody lepiej wsypac mniej i lepiej to chronic. Bilans podobny a byc moze efekt lepszy. My jako PZW ciagle narzekamy, ze policji nie ma ze PSR nie kontroluje. Ale czy PZW tak jak kazdy inny uzytkownik nie powinien sam zatroszczyc sie o wlasne wody.A nie liczyc na innych .
I doszliśmy do sedna sprawy,u nas trzeba Policji tłumaczyć dojazd nad wodę bo nigdy ich tam nie ma i go nie znają choć komendę mają przykładowo 2 km dalej,ale z ulicy się nie uchylą.:)Chyba że wezwiesz do trupa samobójcy=zdarzło się wiem przyjadą.
Oj, panowie. Przedwczoraj byłem świadkiem zdarzenia, które mnie mile zaskoczyło. Spacerując około północy w okolicach wody, podjechał samochód. Wysiadł komendant PSR, lornetka i obserwował. Po drugiej stronie zbiornika Łąka siedzieli wędkarze, więc wsiadł do samochodu i pojechał na drugą stronę. Kilka minut później przyjechała policja. Prawdopodobnie na jego prośbę, bo jak wiadomo sam to on sobie może ... Co prawda policja przyjechała od strony, gdzie nie było wędkarzy, ale szybko się zorientowali i pojechali na drugą stronę. ;) I to w środku nocy, kiedy mogli spać na komendzie :)
A moze lepszym rozwiazanie od liczenia na policje byloby takie gospodarowanie budzetem i takie oplaty, zeby stac bylo na utrzymanie "wlasnej" zawodowej (za pieniadze) strazy. Czemu taki np. Wilk nie liczy na dobroc policji a sprobojcie pojechac na gorna Wisle i klusowac. Nie wiem jak wyglada to teraz (nie lowilem tam od kilku lat) ale w ciagu kilku godzin lowienia w srodku tygodnia spotyklao sie 3-4 razy straznikow. Owszem, to kosztuje, ale ja chetnie zaplace wiecej za karte jesli bede widzial takie efekty (taka kontrole i tyle ryb w wodzie). Moze zamiast bez sensu sypac ryby do wody lepiej wsypac mniej i lepiej to chronic. Bilans podobny a byc moze efekt lepszy. My jako PZW ciagle narzekamy, ze policji nie ma ze PSR nie kontroluje. Ale czy PZW tak jak kazdy inny uzytkownik nie powinien sam zatroszczyc sie o wlasne wody.A nie liczyc na innych .
Ale zadajesz sobie sprawę że powołać taką straż liczna z środkami czyli przykładowo auta,broń itd. to tale kasy jak powołać drugą Policję? nawet podniesienie składki o 100 zł tego nie rozwiąże. Dlatego znów wracamy do regionalizacji.=
Pawelz - większość ryb dostępnych w handlu na zachodzie Europy to ryby pochodzące z hodowli, a część z odłowów w strefach nadbrzeżnych. Jeziora i rzeki nie są tak intensywnie eksploatowane jak u nas.
Co do kosztów wędkarskich w Niemczech Piotr ci opisał ile co kosztuje. Tylko.... jest jedno ale.
Ja zarobię powiedzmy 750 euro, a ten sam fachowiec w Goebbelslandzie zarobi 2000-3000 euro pracując na porównywalnym stanowisku.
Ja płacę podstawowo jakieś 200 zeta czyli jakieś 50 euro.
Patrząc na różnice pomiędzy moim a Niemca zarobkiem wcale nie uważam, że płacę mało.
Tu potrzeba zmian systemowych a nie bohaterskich wędkarzy którzy sobie wymyślili, że jak przestaną zabierać złowione ryby to uzdrowią wszystkie bolączki dręczące nasze wody.
I to różni mnie od koni z klapkami na oczach ( odpowiadam koledze który pytał czy mnie jakiś No Kill nie molestował), ze widzę nieco więcej i szerzej oraz wyciągam wnioski z tego co widzę.
Gospodarka rabunkowa kolego to dziedzina, w jakiej Polska niechybnie ma jeśli nie mistrzostwo świata, to z pewnością jesteśmy w czołówce. A jeśli chodzi o sprawowanie kontroli nad podmiotami np. rybackimi, handlowymi, etc. to jesteśmy ogonem Europy a może i świata.
Jakiś Genek se pomyślał - a wypuszczę ryby i uzdrowię polskie wody...
Ja dodam - "gupi Genek".
Ale żeby nie było... ja popieram wypuszczających ryby co już wielokrotnie podkreślałem, ale wiem, że to tylko ćwierćśrodek a nie antidotum na wszelkie zło.
Pawelz jak chcesz , ( bo chętnie zapłacisz więcej) to masz pole do popisu. Załóż fundację, napisz statut, określ zasady i zwołaj członków.
Opodatkujcie się dobrowolnie, dajcie tyle, na ile was stać i finansujcie prawdziwą, profesjonalną straż wędkarską czy tam rybacką.
Ale pozwól, że poproszę ciebie o jedną przysługę:
- Nie dysponuj moim portfelem. Bywa, że jadąc na ryby nawet nie kupuję zanęty bo kasy brak. Niech każdy patrzy na swoje dochody i niech każdy sobie rzepkę skrobie. Jeszcze jakiś leśny dziad z PZW usłyszy twoje wołania i od nowego sezonu zapłacę 200 oro?!
I doszliśmy do sedna sprawy,u nas trzeba Policji tłumaczyć dojazd nad wodę bo nigdy ich tam nie ma i go nie znają choć komendę mają przykładowo 2 km dalej,ale z ulicy się nie uchylą.:)Chyba że wezwiesz do trupa samobójcy=zdarzło się wiem przyjadą.
Oj, panowie. Przedwczoraj byłem świadkiem zdarzenia, które mnie mile zaskoczyło. Spacerując około północy w okolicach wody, podjechał samochód. Wysiadł komendant PSR, lornetka i obserwował. Po drugiej stronie zbiornika Łąka siedzieli wędkarze, więc wsiadł do samochodu i pojechał na drugą stronę. Kilka minut później przyjechała policja. Prawdopodobnie na jego prośbę, bo jak wiadomo sam to on sobie może ... Co prawda policja przyjechała od strony, gdzie nie było wędkarzy, ale szybko się zorientowali i pojechali na drugą stronę. ;) I to w środku nocy, kiedy mogli spać na komendzie :)
Przebić Cię 100 razy? Wkleić zdjęcia tych sumów i brzan jakie widziałem zabite nad wodą w tym miesiącu? mało zdjęć bo nie wszyscy pozwolili fotografować. Ale w sumie sam udzieliłeś sobie odpowiedzi "byłem świakiem zdarzenia ,które mnie zaskoczyło" mnie też by takie zdarzenie zaskoczyło.:)
no i dochodzimy pomału do sedna naszych bolączek ,trzeba zwiększyć nakłady na policję bo z tego co wiem to bardzo biedna instytucja i jeżeli damy im jakieś środki i również wspomożemy takich ludzi jak PSR i SSR to na pewno się sytuacja polepszy
Pawelz jak chcesz , ( bo chętnie zapłacisz więcej) to masz pole do popisu. Załóż fundację, napisz statut, określ zasady i zwołaj członków.
Opodatkujcie się dobrowolnie, dajcie tyle, na ile was stać i finansujcie prawdziwą, profesjonalną straż wędkarską czy tam rybacką.
Ale pozwól, że poproszę ciebie o jedną przysługę:
- Nie dysponuj moim portfelem. Bywa, że jadąc na ryby nawet nie kupuję zanęty bo kasy brak. Niech każdy patrzy na swoje dochody i niech każdy sobie rzepkę skrobie. Jeszcze jakiś leśny dziad z PZW usłyszy twoje wołania i od nowego sezonu zapłacę 200 oro?!
Gdzieś ty sie uchował jak pragnę zdrowia!
Powiem tak. W kwestii C&R zgodze sie z Toba w 100%. To nie jest srodek i jedyna metoda poprawienia stanu naszych wod. Nie wiem nawet czy to cwiercsrodek. Ale jakis element jest i ja moge go wdrozyc w zycie bez ponoszenia ZADNYCH dodatkowych kosztow ani straty czasu i bez proszenia sie innych zeby cos zrobili.
A teraz kwestia kasy. Wg mnie Twoje poglady to typowa choroba PZW. Nie wazne ile powinno kosztowac pozwolenie na lowienie ryb w dobrze zagospodarowanym lowisku (tzn jest ryba, jest ochrona, brak syfu nad woda). Za to odpowiada gospodarz a nie klient jakim jest wedkarz. Rowniez w przypadku PZW 90% wedkarzy to klienci. Nie oszukujmy sie. Wiekszosc placi i na tym konczy sie ich wiez z PZW. Wazne zeby bylo mnie stac. PZW najpierw kalkuluje ile moze zaplacic przecietny Kowalski (200 - 250 zl) a potem z tego co uciula proboje cos zrobic. Pomijam niegospodarnosc - bo byc moze te 250 zl od osoby by starczylo. Ale wk.. mnie sam fakt podejscia do sprawy. Nikt nie policzy najpierw ile powinno kosztowac utrzymanie dobrego lowiska i nie ustali stawek od tej strony. Nie znam drugiej takiej firmy, ktora by tak dzialala. Kazdy liczy najpierw koszty i na ich podstawie ustala cene produktu. A PZW najpier ustala cene a potem robi z tego produkt. I nie dziwmy sie ze mamy to co mamy. Albo deficyt i bankructwa okregow, albo straszna lipa w wodzie i przejmowanie obwodow przez prywatne osoby.
Fajnie zaznaczyłeś na dobrze zagospodarowanym. Kojarzy mi się to ze stawami hodowlanymi jakie mam w okolicy i gdzie zawsze siedzi trzech strażników a na wodach PZW podobnych hektarowo cisza dziki i sarny.:)
no i dochodzimy pomału do sedna naszych bolączek ,trzeba zwiększyć nakłady na policję bo z tego co wiem to bardzo biedna instytucja i jeżeli damy im jakieś środki i również wspomożemy takich ludzi jak PSR i SSR to na pewno się sytuacja polepszy
Nic się nie polepszy,bo prawo jest kulawe,a kary są wręcz śmieszne.Policja lub straż doprowadzi kłusola przed oblicze sądu,a sąd skazuje takiego delikwenta na grzywnę 100zł+100zł na rzecz koła.Widziałem na Bugu akcję chłopaków społecznie chroniących nasze wody,byłem pod wrażeniem jak sprawnie ujęli delikwentów.Tylko pewnie za tydzień pojawili się ponownie,bo kara była niska.
Dobra. W takim razie napiszmy do leśnych dziadków petycję, coby od nowego sezonu opłata za wody nizinne okręgowe wynosił 5000 złotych, a każde następne porozumienie 3000 złotych do tego niech dołożą składkę specjalną na opłacenie profesjonalnej "straży wodnej" powiedzmy na poziomie 2000 złotych i na zarybianie po 1000 od łebka.
11000 złotych to będzie dość na rok? Co Pawelz?
Wędkarstwo stanie się elitarnym klubem porąbanych snobów, liczba wędkujących spadnie do jakichś 5% dzisiejszego stanu i będziesz miał wreszcie czyste, zadbane, rybne wody z ss-manem za każdym krzaczorem.
Aha - dodatkowo niech wprowadzą całkowity, bezwarunkowy zakaz zabierania ryby złowionej.
Tylko jak was zostanie 5%, to te składki trzeba podnieść do jakichś 30000 złotych, bo w kupie siła a będzie was garstka.
A ja myślę, że beton i tak wchłonie tę kasę bez pierdnięcia i dalej będziesz kombinował o co kaman.
Czytając teksty o "małości" składek od razu wiem kto jest kim i przez jaki pryzmat widzi resztę wędkarzy. U mnie kasa nie rodzi się na drzewach. Nie jestem specjalnie majętny. Bywa, że dopiero około kwietnia mam tyle w kieszeni by opłacić kartę. Wędkuję więc każdego roku gdzieś od połowy kwietnia do połowy listopada. Mam tu limit ilościowy jakiego nie ma nikt w Polsce ( tylko O.Katowice ma) nie będę pisał o szczegółach - możesz sobie poczytać na stronie O.Katowice.
Dla mnie 200 złotych za te kilka " żabioków" to dość kasy, tym bardziej, że na Śląsku jest wędkarzy najwięcej i presja jest ogromna. A wody mamy tyle, co dwa jeziora na Mazurach.
Tak więc organizujta się skoro macie tyleeeeeeeee kapuuuuuuuuusty! Może prezesom podnieście stawkę?!
Na zdrowie.
Ja sobie w takim razie oleję to całe PZW i będę jeździł na Wisłę. Pojadę z 10 razy w roku, to mnie wszystko wyniesie 180 złotych, a przynajmniej ryba jest gwarantowana.
Kolego ,jak by tu niemieccy rybacy łowili i nie zarybiali to by sami nie
mieli co jeść ,oni też mają limity ,okresy i dni w których mogą łowić a
co do porównania Polskich wędkarzy i przykładowo niemieckich to ci
powiem że się niczym nie różnimy ,różnica to tylko prawo i kary za
kłusownictwo
W 98r bylem u kolegi Maćka a synem wykupil mi tygodniówke i w pierwszy dzien bylismy na Renie na wegorza ok 80km od niego i na odcinku ok 500m bylo dwuch Jugoli i jeden neutralizowany niemiec z Królewca . Wiec gdyby tak brala ryba w polsce to na tym odcinku (wyjelismy5 wegorków w 4-ech synowie byli z nami )to by miejsca nie bylo gdzie stanąc. Ale chlopaki nasze pojechali do Dani w interesach i juz nie pojechalismy (polacy alkohol byl wazniejszy)nie bylo kierowcy aby nas zawiesc nad wode. A kiedys w Gliwicach po sasiedzku mieszkajac Rybnik odwiedzalismy 2-4 razy w tygodniu przynajmniej, moja "skarpeta" lub Maćka "Zemsta Stalina" Zaporożec
Po pierwsze, czy Ty wogole potrafisz czytac ze zrozumieniem. ? Napisalem ze byc moze wysokosci skladek jakie placimy teraz starcza. Tego nie wiem i nigdzie nie pisalem, ze maja wynosic 1000 czy 3000 zl. Problemem nie jest wysokosc skladki, tylko sposob jej liczenia. Ty preferujesz system - stac mnie na 200 zl to skladka ma byc 200 i robta za to lowisko. Ja - lowisko wymaga nakladow np 100000 zl / rok, mamy 1000 wedkarzy to skladka powinna wynosic np 100 zl. Widzisz roznie podejscia ?.
Po drugie, w obecnym stanie nie dalbym nawet 1 zl wiecej chyba ze ktos mnie przekona ze ta zlotowka pojdzie na ochrone albo zarybianie. A nie na pensje czy zawody.
Po trzecie - czemu ludzi ktorzy maja pieniadze i stac byloby ich na placenie nawet 5000 zl / rok (ja do nich na pewno nie naleze) nazywasz snobami. Znam kilku takich ktorzy bez problemu placa juz teraz wiecej za lowienie w naszym kraju a nie zauwazylem zeby byli snobami. Bardzo ciezko pracuja w tygodniu i jedyne czego chca to pojechac w weekend na ryby i polowic. A nie biegac z telefone w reku i ganiac klusoli czy biegac za ostatnim lipieniem po bezrybnej wodzie PZW. I dlatego oplacaja OS"y i lowia na prywatnych lowiskach a nie na ogolnodostepnym badziewiu. Stac ich na fajne lowienie co nie oznacza ze sa snobami.
Po pierwsze, czy Ty wogole potrafisz czytac ze zrozumieniem. ? Napisalem ze byc moze wysokosci skladek jakie placimy teraz starcza. Tego nie wiem i nigdzie nie pisalem, ze maja wynosic 1000 czy 3000 zl. Problemem nie jest wysokosc skladki, tylko sposob jej liczenia. Ty preferujesz system - stac mnie na 200 zl to skladka ma byc 200 i robta za to lowisko. Ja - lowisko wymaga nakladow np 100000 zl / rok, mamy 1000 wedkarzy to skladka powinna wynosic np 100 zl. Widzisz roznie podejscia ?.
Po drugie, w obecnym stanie nie dalbym nawet 1 zl wiecej chyba ze ktos mnie przekona ze ta zlotowka pojdzie na ochrone albo zarybianie. A nie na pensje czy zawody.
Po trzecie - czemu ludzi ktorzy maja pieniadze i stac byloby ich na placenie nawet 5000 zl / rok (ja do nich na pewno nie naleze) nazywasz snobami. Znam kilku takich ktorzy bez problemu placa juz teraz wiecej za lowienie w naszym kraju a nie zauwazylem zeby byli snobami. Bardzo ciezko pracuja w tygodniu i jedyne czego chca to pojechac w weekend na ryby i polowic. A nie biegac z telefone w reku i ganiac klusoli czy biegac za ostatnim lipieniem po bezrybnej wodzie PZW. I dlatego oplacaja OS"y i lowia na prywatnych lowiskach a nie na ogolnodostepnym badziewiu. Stac ich na fajne lowienie co nie oznacza ze sa snobami.
Nie chce mi się cytować ale skoro z tych składek które płacimy starcza na to co jest to lepiej ich nie płacić.
Z tych skladek przy odpowiednim zarzadzaniu powinno starczyc na wiele wiecej.
Problem w tym, wladze PZW jedyne co umieja to wsypac ryby do wody i na tym konczy sie gospodarowanie. Ile kasy wyparowuje i przecieka przez palce badz jest niewlasciwie wydawane, tego nie wie nikt. Dlatego ja, mimo ze uwazam ze za dobre lowisko powinno sie troche zaplacic, nie dam, jesli mnie nie zmusza nawet 1 zl wiecej, bo nie wierze w jej dobre wykorzystanie
Z tych skladek przy odpowiednim zarzadzaniu powinno starczyc na wiele wiecej.
Problem w tym, wladze PZW jedyne co umieja to wsypac ryby do wody i na tym konczy sie gospodarowanie. Ile kasy wyparowuje i przecieka przez palce badz jest niewlasciwie wydawane, tego nie wie nikt. Dlatego ja, mimo ze uwazam ze za dobre lowisko powinno sie troche zaplacic, nie dam, jesli mnie nie zmusza nawet 1 zl wiecej, bo nie wierze w jej dobre wykorzystanie
Z tych składek to ma dwa tzw.zbiorniki po 4 ha a wokół nich śmietnik i za to płacę .Może niedużo ale jednak. nawet nie wspomnę że tam nie zaglądam z wędkami do dziadków z PZW
o to chodzi że jak zapłacimy więcej to trzeba to mieć czarno na białym i widzieć efekty ,albo trzeba oddać łowiska w ręce kół wędkarskich ,wtedy każde koło będzie miało swoją wodę i będzie o nią dbać ,coś na zasadzie stawu w nieboczowach ,dandec wie o co mi chodzi ,chodzi mi o dołek obok tego na którym był nasz zlot ,u nas nic nie gryzło a na kołowym zbiorniku co chwilę przewalała się gruba ryba
Gdyby koło miało pod opieką ( na wyłączność ) dla swych członków te Nieboczowy, to ja... normalnie odpłynąłem. W każdym razie wtedy resztę wód mogłaby wypić szarańcza albo zasrać trzoda chlewna, bo miałbym wodę marzeń. O! To jest myśl! Nawet bym chyba dał nieco więcej kaski. A wtedy kto obcy - bulić mi tu jak za zboże!
Ja łowie dla relaksu. DLA SPORTU. Przez 15 lat zabrałem jednego szczupaka do domu dla dziadka na kolacje. Nie mowie żeby nie zabierać wogóle ryb ale żeby nie robić tego nagminnie. Po co zapełniać lodówke mrożonymi rybami, nie lepiej złowić i zjeść świerzą. Słyszy się a nie kiedy widzi jak to pseudo wędkarze łowią po kilka lub klikanaście karpi i do bagażnika. To jest pazerność i chciwość człowieka. Takim stanowczo mówmy NIE !
Gdyby koło miało pod opieką ( na wyłączność ) dla swych członków te Nieboczowy, to ja... normalnie odpłynąłem. W każdym razie wtedy resztę wód mogłaby wypić szarańcza albo zasrać trzoda chlewna, bo miałbym wodę marzeń. O! To jest myśl! Nawet bym chyba dał nieco więcej kaski. A wtedy kto obcy - bulić mi tu jak za zboże!
Panowie nie przesadzamy nieco w tym temacie?
no o to mi chodzi ,właśnie tu w niemczech tak jest każde koło ma swoją wodę i jeżeli chcesz u nich łowić musisz zapłacić dniówkę ok 13 euro ,sami o to dbają zarybiają ,kontrolują zezwolenia ,tylko trzeba w polsce takie cuś jak PZW wysłać na księżyc ,albo nie :)))PZW powinna oddać wody pod władanie kołom wędkarskim i byscie zobaczyli różnice :))))jakieś tam no kill by nie musiało robić z siebie jakiejś religii ale na Polskie warunki to długa droga do takiego czegoś
Ja łowie dla relaksu. DLA SPORTU. Przez 15 lat zabrałem jednego szczupaka do domu dla dziadka na kolacje. Nie mowie żeby nie zabierać wogóle ryb ale żeby nie robić tego nagminnie. Po co zapełniać lodówke mrożonymi rybami, nie lepiej złowić i zjeść świerzą. Słyszy się a nie kiedy widzi jak to pseudo wędkarze łowią po kilka lub klikanaście karpi i do bagażnika. To jest pazerność i chciwość człowieka. Takim stanowczo mówmy NIE !
co jak co ale karpie to niech sobie tam łowią i zabierają tonami do domu ,mi to nie przeszkadza ,uratują tym może zbiorniki od katastrofy ekologicznej
Niestety u niemca jest trochę inaczej, każda złowiona ryba powyżej wymiaru musi być uśmiercona i zabrana, jest nawet zakaz fotografowania żywej ryby, z tego co wiem nie można używać zanęty spożywczej do połowu białej ryby i są bardzo wysokie kary pieniężne do 5000 euro.pzdr.
Niestety u niemca jest trochę inaczej, każda złowiona ryba powyżej wymiaru musi być uśmiercona i zabrana, jest nawet zakaz fotografowania żywej ryby, z tego co wiem nie można używać zanęty spożywczej do połowu białej ryby i są bardzo wysokie kary pieniężne do 5000 euro.pzdr.
u mnie nie jest tak tragicznie ,ryby zabijamy te które bierzemy do domu ,zabijamy zaraz po złowieniu ,żywe ryby mogę zaraz po wyholowaniu sfotografować ,nęcić można wszystkim ,co do białych ryb to płoci ,leszcza i krąpia nie mogę wypuścić do wody tylko muszę go zabrać i nawet oddać dla kota jak chcę ,kary są takie jak piszesz ale za nie przestrzeganie wymiarów okresów czy za kłusownictwo ,nawet oddając wędkę innej osobie bez uprawnień na połuw żeby sobie połowiła jestem karany ja i osoba bez uprawnień
Ja łowie dla relaksu. DLA SPORTU. Przez 15 lat zabrałem jednego szczupaka do domu dla dziadka na kolacje. Nie mowie żeby nie zabierać wogóle ryb ale żeby nie robić tego nagminnie. Po co zapełniać lodówke mrożonymi rybami, nie lepiej złowić i zjeść świerzą. Słyszy się a nie kiedy widzi jak to pseudo wędkarze łowią po kilka lub klikanaście karpi i do bagażnika. To jest pazerność i chciwość człowieka. Takim stanowczo mówmy NIE !
co jak co ale karpie to niech sobie tam łowią i zabierają tonami do domu ,mi to nie przeszkadza ,uratują tym może zbiorniki od katastrofy ekologicznej
Nie wiem jak jest w Bawarii,ale wiem jak jest w Hessji i Północnej Westfalii,jeziora są pełne pstrągów tęczowych i karpii,jeziorka mają wygląd herbaty"bawarki".Węgorze biorą świetnie na odcinkach rzek prywatnych,tak biorą że nie posiadam okraczki,bo po co?Jak za chwilę mam branie.Węgorza u Niemców nie złowiłem dużego,na pewno nie przekroczył 80cm,większośc to 60-70cm.ale widziałem krąpia złowionego przez mojego kumpla 44cm mocno wypasionego.Ryby są bo się wypuszcza,a na Menie,lub Renie czasem się coś trafi,niestety.
u mnie jest większość wód górskich to są ryby takie jak w wodach górskich ,pstrąg każdego rodzaju ,trocie jeziorowe ,sieja sielawa ,węgorka jest dużo ,największy złowiony przeze mnie miał 120 cm najmniejszy cuś około 15 cm ,jest dużo suma i karpia
u mnie jest większość wód górskich to są ryby takie jak w wodach górskich ,pstrąg każdego rodzaju ,trocie jeziorowe ,sieja sielawa ,węgorka jest dużo ,największy złowiony przeze mnie miał 120 cm najmniejszy cuś około 15 cm ,jest dużo suma i karpia Właśnie w "górskiej" wodzie te węgorze tak biorą,dokładnie w Niddzie,ale też łowiłem w rzece Ohm która jest troszkę podobna do Niddy.W Baldeneysee jeszcze nie łowiłem,ale myślę że jest potencjał,choc ostatnio zdechło 6 ton ryb w tym zbiorniku.
od czego zdechły????tu kiedyś też powyzdychały wszystkie węgorki i trocie jeziorowe w starnbergersee ale jakoś odbudowali populację
Afera była na całego,wyzdychały bo jakaś firma syf puściła do rzeczki która wpływa do tego zbiornika,Dowiedziałem się tego z radia,dzień pózniej było policji tyle jak by zabili prezydenta.W Polsce pewnie przyjechał by na rowerze jakiś młody by napisac coś w kajecie;-)
Panowie ja powiem tak ,jak się dba tak się ma,i można różne cuda na kiju wymyślać a i tak to nie zmienia faktu że jest tak a nie inaczej.Kto mieszka w Szczytnie i czyta ten post to na pewno przyzna mi rację.Otóż kiedyś jeziora w centrum Szczytna byly pod opieką gospodarstwa rybackiego z nieopodal znajdującego się Janowa i co ? - nic ( brud smród i mogila)Teraz jest we wladaniu miasta i co cud , wlano specjalny środek by wodę z zielonej zrobić na krysztal ryb przybywa wizerunek miasta się poprawil i wędkarze wcale więcej nie placą .I zgadzam się z jedną wypowiedzią ,żeby część akwenów przejely w swoje waldanie samorządy.Choćby dlatego by swój wizerunek poprawić,a i oręż mają większy.To dotacje z UE , to pracowników slużb komunalnych którzy rejon należący do nich muszą posprzątać. ( Brawo dla pani burmistrz choć nie jest wędkarzem).Jeśli toś z was mieszka w miejscowości gdzie znajduje się jakiś syfny zbiornik lub rzeka to dam radę: nie wydeptujcie szlaków do pierdzistoków z PZW tylko Prosto do gminy lub ratusza i tam cisnąć aż do skutku żeby coś egzekwowano ,skoro mają swoje straże miejskie które ludzi napiętnują za byle gówno to i w tym kierunku można im oczy otworzyć.
A orientujecie się może jakie przepisy obowiązują na wodach gminnych lub innych wodach administrowanych przez samorządy? Musiby być wydany osobny regulamin wędkowania? Co z okresami ochronnymi i wymiarami ochronnymi na ryby. W Warszawie mamy takie wody (poza władaniem PZW) i nie jestem do końca pewnien jaki jest ich status odnośnie tych spraw. Obowiązuje RAPR? Wszystko chyba zależy od właściela łowiska ale część tych spraw reguluje ustawa rządowa. Byłbym wdzięczny za przybliżenie tematu.
I jeszcze jedno w każdej instytucji państwowej jest komórka o nazwie ; ochrona środowiska i do nich należy by drzew nie wycinano ,by śmieci do lasu nie wywożono i itp .I co do kar za różne przewinienia w stronę środowiska dla osób prywatnych są wyższe ,a dla firm i podmiotów gospodarczych to już calkiem nie male.Tak się co niektórzy użalają jak jest żle a nie wiedza jaki bat w ręku mają .A przy następnych wyborach samorządowych patrzeć proszę trochę co potencjalny gość na stolek w stronę środowiska zrobić zamierza .
I jeszcze jedno w każdej instytucji państwowej jest komórka o nazwie ; ochrona środowiska i do nich należy by drzew nie wycinano ,by śmieci do lasu nie wywożono i itp .I co do kar za różne przewinienia w stronę środowiska dla osób prywatnych są wyższe ,a dla firm i podmiotów gospodarczych to już calkiem nie male.Tak się co niektórzy użalają jak jest żle a nie wiedza jaki bat w ręku mają .A przy następnych wyborach samorządowych patrzeć proszę trochę co potencjalny gość na stolek w stronę środowiska zrobić zamierza .
Instytucja o której piszesz jest bezradna.Co z tego że ktoś odpowiednio zareaguje?Kary przez sądy w tym kraju są błahe,nie adekwatne do czynu popełnionego.Ustawodawców stac na frykasy z morza śródziemnego lub oceanu,ryby żyjące w słodkich wodach ich nie interesują.Mazurskie jeziora,perła naszego kraju wskazuje na zaangażowanie tych mądrali.
u mnie jest większość wód górskich to są ryby takie jak w wodach górskich ,pstrąg każdego rodzaju ,trocie jeziorowe ,sieja sielawa ,węgorka jest dużo ,największy złowiony przeze mnie miał 120 cm najmniejszy cuś około 15 cm ,jest dużo suma i karpia
Zastanawia mnie czemu w wiekszosci rzek Europy (Slowacja, Slowenia, Austria, Niemcy itd) plywa sobie teczak i nikomu nie szkodzi a u nas jak zwykle, musimy byc najmadrzejsi. Przeciez ta ryba to doskonala ochrona lipienia i potoka. Po pierwsze tania, po drugie wspaniala wedkarsko po trzecie byl wpuszczany do kilku rzek i jakos nie zaszkodzil populacji potoka. Mamy zdewastowane wody a teczak jest odporniejszy niz potok. Mysle ze przynioslby wiele frajdy wedkarzom a nie sadze zeby jakos zaszkodzil naturze. Przynajmniej nigdzie indziej tego nie zrobil. Ludzie chca miesa. Prosze bardzo, teczak. A potokowca objac wieksza ochrona.
u mnie pływa tęczak bo kolego on tu się wyciera ,niestety .Od paru lat przeszkadza niemcom ,skończyli nim zarybiać bardzo dawno temu ,mogą nim zarybiać tylko prywatni hodowcy swoje stawy
Odnioslem sie do tego co napisales wczesniej. Byc moze Niemcy sie wycofuja. Nie wiem. Ale we wszystkich krajach w jakich lowili na muche moi znajomi lowili z powodzeniem teczaki (pisze oczywiscie o Europie). Od Finlandii po Slowenie. Prywatnie to i u nas mozna a panstwowe wody mozna po uzyskaniu specjalnego zezwolenia. A takie z tego co mi wiadomo ma tylko Czarna Przemsza.
no napisałem wcześniej że jest tego tu trochę ,ale zarybiać przestali bo wypiera pstrąga potokowego i lipienia a co najgorsze że on się tu trze i bardzo mu się tu podoba :))))))no ale jako ryba do łowienia to super sprawa
Przeczytałem wszystkie wypowiedzi i pierwszy raz wypowiadam
sie na tym forum. Dużo czytam prasy jak i śledzę co na różnych forach, również zagranicznych
ludziska piszą. Obejrzałem masę filmów pseudo wędkarskich jak i prawdziwych relacji
z wypraw wędkarskich.
Moim zdaniem poziom
zidiocenia jak wypowiedzi ludzi którzy samodzielnie myślą jest zbliżony.
Wypowiem się co myślę wg mnie
o pseudowędkarzach (tak ich nazywam).
Dla mnie pseudowędkarze,
to tzw. "sportowcy" i ci od "złap i wypuść". A ci co łowią latami i ryb nie jedzą, dla mnie
jest zastanawiający jest ich stan psychiczny.
Uzasadnię.
Pytanie: czy znęcanie się nad
istotami żywymi, poprzez tarmoszenie na haku lub kotwicy, bez powodu tylko dla
dzikiej satysfakcji sprawia Wam aż taką frajdę? Szkoda, że nie potrafią
krzyczeć jak im wyciągacie z gardeł haki i kotwice. Nie macie wyrzutów
sumienia? To Waszym zdaniem jest etyczne? Czy to można nazwać sportem?
Albo, czy to jest normalne
i prawidłowe zachowanie wędkarza?
Będąc u teścia w północnej
Polsce byłem z dziećmi poszliśmy nad jezioro (jest tam kąpielisko) a sam nie
wędkując obserwowałem innych wędkarzy. Trochę miejscowych na rowerach i z
daleka. Miejscowi delikatnie coś tam podsypali, część wcale.
Przybył nad wodę jegomość,
rozrobił furę zanęty i do wody, no i podeszły mu leszcze, brały mu nieźle i do
siaty. Na koniec łowienia zaczął się głośno zachowywać, aby zwrócono na niego
uwagę, wyjął ciężką siatę z leszczami i ostentacyjnie z głośnym pluskiem
wyrzucił je z pomostu do wody. Nikt mi nie powie, że te ryby poobcierane w
siatce wróciły w znakomitej kondycji do wody. Panowie, byłem tam i trzy dni z
rzędu ten sam obrazek.
Tam miejscowych nie stać
na kupowanie litrami robaka i drogich zanęt. Szlag ich trafiał na te popisy. No
i pytanie, czy jego zachowanie poprawiło sytuację nad wodą i zwiększyło
rybostan? A może lepiej aby ten jegomość tam się nie pojawił?
Przykład kolejnego
zboczenia? Południowa Polska, zbiornik Goczałkowicki. Czwartek po południu. Wjeżdżają
goście "wędkarze sportowcy" nad wodę busem. Spinningowałem, zapytali
czy długo będę, czy ryba bierze... Stawiają namiot i wyciągają worki, nie
przesadzam worki jak na ziemniaki z kulami innymi cudami wszelkiej maści, które
trafią do wody. Będą do niedzieli. No i mi opowiadają jakie to ryby wyciągają,
ale zaraz szybko dodają, że oni tylko zdjęcia robią i wypuszczają je do wody.
Miłe z ich strony co?
W pewnej gazecie
wędkarskiej przeczytałem, że pewien sklep wędkarski sprzedał w ciągu roku 40
ton zanęty. Kolega ma sklep i tyle nie sprzedaje, ale idzie to w tony. Ile z
tego jest bez sensu wrzucana do wody przez zawodowców? Ile zgnije i zanieczyści
akwen?
Dałem się kiedyś namówić
koledze na łowienie w zbiornikach w rejonie Olzy- Krzyżanowic. I tak to
wyglądało. Wędkarze po nocy schodzili z wody, zero ryby, my zajęliśmy ich
stanowiska i buch zanęta do wody efekt do 14,00 małe karaski, my schodzimy i następni
po nas to samo zanęta i do wieczora, następni zanęta i do rana i tak dalej....
Przestałem w to miejsce jeździć.
W prasie wyczytałem, że
jeden wędkarz po udanych braniach po kilku dniach miał zerowe efekty, a że był nurkiem
postanowił sprawdzić, czy tę zanętę, którą sypał od kilku dni (kukurydza) jedzą
ryby. Popłynął w to miejsce i zanurkował, zanęta leży na dnie, zabrał ją i
powąchał, smród totalny zepsuta. Tam następuje proces gnilny i robi się
atmosfera beztlenowa i ryby tam nie uświadczycie. Łowiska są przenęcone.
Byłem w pewnym miejscu
na żwirowni. Na tym zbiorniku miejsca w
sezonie zawsze zajęte, wędkarze wypływają materacami z miskami, wiadrami i nęcą,
jeden łódeczką do zanęt. Popytaliśmy efektów zero.
Przeszedłem kawał drogi i
wspiąłem się na wysoką skarpę, gdzie nikt nie łowi, bo za wysoko i za stromo. Takiego
widoku nie widziałem. Pod samą powierzchnią pływały leniwie 3 stada ryb
oddalone od siebie, takich ryb nie złowiłem i nie widziałem. Byłem z kolegą
jest lepszym znawcą karpi i amurów niż ja. Były tam sztuki w przedziale 80÷120cm.
A po drugiej stronie brań nie ma i narzekanie na wszystko. Nie brały i tyle.
Żeby nie było, sam też
używam zanęt, rzadko ale używam. Parę rybek zabieram. Jak przyjadę nad wodę, a
widzę, że są brania, to zanęty nie używam. Kombinuję (łowię na spławik).
Jest wiele powodów, że rybę czasami jest trudniej złapać.
Jednym z nich es ciągle rosnąca populacja ptaków i zwierząt wodnych
odżywiających się rybami. Co mnie cieszy.
Nie dawno czytałem artykuł
ile ryb jest zjadanych w ciągu roku przez ptactwo i zwierzęta, tylko na jednym
zbiorniku, gdzie są wydry, norki i kolonie czapli siwych, białych, kormoranów, perkozów,
i innego ptactwa drapieżnego. To są dziesiątki ton ryb.
Są miejsca, gdzie są
plagą. Przed laty czytałem jak w Niemczech odstrzelono pewną ilość kormoranów,
bo jest ich tam (jak i u nas) tak dużo dzięki wędkarzom i prywatnym hodowcom ze
względu na duże zarybianie i hodowlę.
Mam kolegę ornitologa z
którym czasami jeżdżę obserwować ptaki w rezerwatach. Posiada zapiski od końca
lat siedemdziesiątych z występowania ilości ptaków w danym rejonie i ptaków
jest o wiele, wiele więcej. Mnie akurat to nie przeszkadza i poniosę koszty
mniejszą ilością złowionych ryb.
Drugi powód, to bezczelne, bezmyślne i chamskie
prostowanie nawet małych rzeczek pod pozorem zabezpieczania przed powodzią. Jest
na to kasa, część cwaniaków to wyczuła i prostuje, oraz wycina drzewa. I tam
gdzie kiedyś łowiłem, to wygląda to jak ciek z płaskim i płytkim dnem z palikami
po bokach, bez cienia nad wodą. I tam ma być ryba?
Trzeci powód to kłusownictwo na szeroką skalę i brak egzekwowania
surowych kar. I tu moja propozycja. Wysoki mandat i kasa przeznaczona w części
na strażników, a reszta na ochronę wody. Dodatkowo wysokie mandaty za
zaśmiecanie (wg gazety wędkarskiej z lat 90-tych w Niemczech mieli podobny
problem, rozwiązali to mandatami po 500 marek).
Czwarty to okazjonalni truciciele. Przykład, w zimie smród
szamba i na śniegu ślady ciągnika z beczkowozem i ślad wylewanej zawartości nad
brzegiem Wisły. Innym razem podobny obrazek nad jednym z dopływów Wisły. Tym
razem zrzut odbył się wzdłuż brzegu po skarpie (położona trawa).
Jest jeszcze więcej powodów o jakich tu wspomniano takich
jak przepławki, zrzuty mętnych wód ze żwirowisk, ośrodki nad wodą wyrzucające
zanieczyszczenia do wody.
Przyłączam się do tych co lubią zjeść świeżą własnoręcznie
złowioną rybę i jeszcze wiedzą jak którą się przyrządza. Podejrzewam, że
przeciwnicy zabierania ryb po ich
wypuszczeniu gnają do hipermarketu i kupują płoć, karpia, karasia, lina,
szczupaka z hipermarketu. Gratuluję rozumu.
Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że
mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U
nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na
czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.
Jej maź wędkuje i ryby
zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie.
Zastanawiam się czasem
idąc tokiem rozumowania "sportowców", że powinno się poszerzyć pole
sportowej zabawy na organizmie żywym. Trzeba zaproponować to myśliwym. Niech
strzelają tylko z nabojów usypiających, potem fotka, buziaczek, zastrzyk
pobudzający i kolejny miłośnik wypuszcza zwierzątko na łono natury. Młody
narybek myśliwski powinien zacząć od wnyków i siatek, potem fotka i wolność.
Kolejne pokolenie "sportowców".
Jak długo będziecie się dawali ogłupiać? Sami przestaliście juz myśleć. Myśli za Was i kreuje zachowania telewizja
i inne media napędzane przez przemysł, który robi kolosalną kasę na wędkarzach.
Część z Was powtarza tylko to, co zobaczyła i usłyszała w telewizji i co trzeba
robić i mówić aby być "trendy". Piorą Wam mózgi Ci co z tych filmów i
publikacji żyją. Wmówili Wam, że jesteście lepszą kastą, bardziej światłą, ba
mądrą i etyczną, no i część z Was łyka to bezmyślnie jak odkurzacz śmieci.
A do tych z zacięciem "sportowym" proponuję
zmienić zainteresowania, sporo ryb będzie im wdzięczne za rezygnację ze
znęcania się nad nimi w imię sportowego ducha.
Proponuję choćby brydża
nad wodą z kolegami, będzie sportowo i nad wodą.
Świat zaczyna stawać na
głowie i zachowania nienormalne, zaczynają być promowane jako normalne.
a ja wypuszczam ryby bo kocham zwierzęta i i szkoda mi jest zabic nawet 15cm płoć ,nie wypuszczam ryb zeby poprawic stan naszych wod tylko po prostu mi szkoda ale oczywiscie nie mam nic do wędkarzy którzy zabierają ryby w granicach rozsądku przestrzegając przy tym regulamin.
a ja wypuszczam ryby bo kocham zwierzęta i i szkoda mi jest zabic nawet 15cm płoć ,nie wypuszczam ryb zeby poprawic stan naszych wod tylko po prostu mi szkoda ale oczywiscie nie mam nic do wędkarzy którzy zabierają ryby w granicach rozsądku przestrzegając przy tym regulamin. Kochasz? Żartujesz chyba. I tak z miłości je szarpiesz i wypuszczasz? Nie czytałeś tego co napisałem?Wędkuję i wypuszczam ryby niemiarowe i te które mają okres ochronny , a jak się często wieszają to zmieniam miejsce. Nie chodzę nad wodą dla samego wyjmowania i wkładania ryb do wody. Dla mnie to chore. Po prostu rzadziej jeżdżę na ryby, a częściej z lornetką i aparatem fotograficznym. Też fajnie i nad wodą i też trzeba podejść ptaszka lub zwoerzatko.
Kolego lukaszb80 ,to po prostu lepiej zorganizowana gospodarka ,czy to wodna czy kolejowa czy też drogowa ,co do gospodarki wodnej i rybołówstwa :)))na Bawarii samo zdobycie karty wędkarskiej jest bardzo trudne i czasochłonne ,koszt od początku do momentu otrzymania takiego dokumentu jest dość duży ,już samo to bardzo ogranicza liczbę wędkarzy ,to nie wszystko :)))koszt zezwoleń nie jest tak wielki pod względem zarobków ,na jeziorze w którym łowię zezwolenie kosztuje 85 eu z brzegu albo 155 eu z brzegu oraz z łodzi ,na innych łowiskach cena dniówki to około 13 eu ,jest tylko 5 jezior na których dostanie się zezwolenie roczne bez obowiązku przynależności do jakiegoś związku wędkarskiego ,związki wędkarskie mają cennik jak za zboże ,członkowie wnoszą opłatę coś około 400 eu rocznie ,mają parę stawów do dyspozycji lub kawałek rzeczki ,muszą odpracować dla związku coś około 50 godzin rocznie ,i tu jest właśnie to czego u nas nie ma każde koło wędkarskie ma swoją wodę i ją zarybia ,na temat kontroli i kar nie będę pisał ,kara za łowienie bez karty 5000 eu ,jak kiedyś wprowadzą to w Polsce to ryby też będą ,pozdrawiam
Kolego lukaszb80 ,to po prostu lepiej zorganizowana gospodarka ,czy to wodna czy kolejowa czy też drogowa ,co do gospodarki wodnej i rybołówstwa :)))na Bawarii samo zdobycie karty wędkarskiej jest bardzo trudne i czasochłonne ,koszt od początku do momentu otrzymania takiego dokumentu jest dość duży ,już samo to bardzo ogranicza liczbę wędkarzy ,to nie wszystko :)))koszt zezwoleń nie jest tak wielki pod względem zarobków ,na jeziorze w którym łowię zezwolenie kosztuje 85 eu z brzegu albo 155 eu z brzegu oraz z łodzi ,na innych łowiskach cena dniówki to około 13 eu ,jest tylko 5 jezior na których dostanie się zezwolenie roczne bez obowiązku przynależności do jakiegoś związku wędkarskiego ,związki wędkarskie mają cennik jak za zboże ,członkowie wnoszą opłatę coś około 400 eu rocznie ,mają parę stawów do dyspozycji lub kawałek rzeczki ,muszą odpracować dla związku coś około 50 godzin rocznie ,i tu jest właśnie to czego u nas nie ma każde koło wędkarskie ma swoją wodę i ją zarybia ,na temat kontroli i kar nie będę pisał ,kara za łowienie bez karty 5000 eu ,jak kiedyś wprowadzą to w Polsce to ryby też będą ,pozdrawiam
A u mnie z trzech ostatnich jakich widziałem żaden nie miał karty.
Kasę wpłacam do ZG PZW a co z nią centrum robi?
Nie wolno jednak mówić prawdy bo źle,jak za komuny malowano trawę na zielono tak teraz trzeba chwalić PZW.
Nie boli mnie że ktoś łowi bez karty ale jak zabijają ryby po 10 cm to żal.
Jakiekolwiek porównywania nas wedkarzy Polskich z rozwinietymi krajami(wedkarzami)to jest nieporozumienie (przyklad: niemiec oplacil okresówke jedzie na wczasy i "lapie" sprzet z biedronki bo nie ma pojecia lub z lidla i szpanuje wedkarza na wczasach) ale autochton tez wedkuje ten juz bardziej umie placi za przyjemnosc wedkowania a nie za zlowiona rybe bo taka rybe kupi za 0,5 godz roboty czysta oprawiona prosto na patelnie lub upieczona i w domu podgrzeja w mikrofali a co do rybaków to tez rybacza na wodach przeznaczonych do wedkarzy ale jakis tam procent sprzedanych ryb musza wniesc na zarybienie narybkiem oprucz oplat stowarzyniowych i dzierzawy(fenomen polskiej rzeczywistosci-oplaca sie>?) A ryba jest za darmo -w stosunku do ich zarobków.Moze zle napisalem dzierżawa bo to jest pozwolenie na olowy w danym akwenie i nie jest sie dzierżawca ani nie mam wplywu na wedkujacych którzy polawiaja na tym akwenie
A jak ktos porównuje nasza"DEMOKRACJE"do krajów o wiekszym standarcie i rozwoju cywilizacyjnym to tylko po to aby zaistniec w temacie nie zawsze rozumianym od podszewki.
Napewno bedzie dylemat z moimi stwierdzeniami, przecież ja wiem lepiej i to mi sie podoba.
To jest dyskusja tresciwa
hefeed to właśnie jest smutne u nas ,wpłacasz kasę i nie wiesz na co ,ja też płacę w Polsce kartę ,łowię może z 3 tygodnie w roku ale płacę ,wyniki jakieś są ,nawet mnie zadowalają ,mam w tym roku parę pstrągów na koncie :)))uważam że jak już się jest w takim związku to trzeba zapłacić ,nawet według mnie niech podniosą opłaty za łowienie ale niech to ludziom czarno na białym pokarzą co robią z tą kasą ,niech dadzą uprawnienia każdemu wędkarzowi na możliwość zobaczenia u podejrzanego osobnika karty wędkarskiej ,tak jest tu w niemczech ,podchodzi przykładowo do mnie wędkarz i się przedstawia ,pokazuje mi kartę wędkarską i prosi o pokazanie mojej ,jeżeli nie chcę pokazać to jest wtedy po paru minutach policja na łowisku :))))i to jest u nich normalne ,ktoś płaci za łowienie i również chce zobaczyć czy przykładowo ja też zapłaciłem ,nie ma jakiś dyskusji ,jakiś przepychanek ,to jest normalne ,o kontroli policji oraz czegoś takiego jak Polskie SSR to już nie muszę pisać ,są częste kontrole i to przekłada się na ilość ryb w jeziorach ,a za zabicie Heffed nie wymiarowej ryby i zabranie jej z łowiska kara jest brutalna ,tu nikt nie weźmie nie wymiarowej rybki
Jakiekolwiek porównywania nas wedkarzy Polskich z rozwinietymi krajami(wedkarzami)to jest nieporozumienie (przyklad: niemiec oplacil okresówke jedzie na wczasy i "lapie" sprzet z biedronki bo nie ma pojecia lub z lidla i szpanuje wedkarza na wczasach) ale autochton tez wedkuje ten juz bardziej umie placi za przyjemnosc wedkowania a nie za zlowiona rybe bo taka rybe kupi za 0,5 godz roboty czysta oprawiona prosto na patelnie lub upieczona i w domu podgrzeja w mikrofali a co do rybaków to tez rybacza na wodach przeznaczonych do wedkarzy ale jakis tam procent sprzedanych ryb musza wniesc na zarybienie narybkiem oprucz oplat stowarzyniowych i dzierzawy(fenomen polskiej rzeczywistosci-oplaca sie>?) A ryba jest za darmo -w stosunku do ich zarobków.Moze zle napisalem dzierżawa bo to jest pozwolenie na olowy w danym akwenie i nie jest sie dzierżawca ani nie mam wplywu na wedkujacych którzy polawiaja na tym akwenie
A jak ktos porównuje nasza"DEMOKRACJE"do krajów o wiekszym standarcie i rozwoju cywilizacyjnym to tylko po to aby zaistniec w temacie nie zawsze rozumianym od podszewki.
Napewno bedzie dylemat z moimi stwierdzeniami, przecież ja wiem lepiej i to mi sie podoba.
To jest dyskusja tresciwa
Kolego ,jak by tu niemieccy rybacy łowili i nie zarybiali to by sami nie mieli co jeść ,oni też mają limity ,okresy i dni w których mogą łowić a co do porównania Polskich wędkarzy i przykładowo niemieckich to ci powiem że się niczym nie różnimy ,różnica to tylko prawo i kary za kłusownictwo
hefeed to właśnie jest smutne u nas ,wpłacasz kasę i nie wiesz na co ,ja też płacę w Polsce kartę ,łowię może z 3 tygodnie w roku ale płacę ,wyniki jakieś są ,nawet mnie zadowalają ,mam w tym roku parę pstrągów na koncie :)))uważam że jak już się jest w takim związku to trzeba zapłacić ,nawet według mnie niech podniosą opłaty za łowienie ale niech to ludziom czarno na białym pokarzą co robią z tą kasą ,niech dadzą uprawnienia każdemu wędkarzowi na możliwość zobaczenia u podejrzanego osobnika karty wędkarskiej ,tak jest tu w niemczech ,podchodzi przykładowo do mnie wędkarz i się przedstawia ,pokazuje mi kartę wędkarską i prosi o pokazanie mojej ,jeżeli nie chcę pokazać to jest wtedy po paru minutach policja na łowisku :))))i to jest u nich normalne ,ktoś płaci za łowienie i również chce zobaczyć czy przykładowo ja też zapłaciłem ,nie ma jakiś dyskusji ,jakiś przepychanek ,to jest normalne ,o kontroli policji oraz czegoś takiego jak Polskie SSR to już nie muszę pisać ,są częste kontrole i to przekłada się na ilość ryb w jeziorach ,a za zabicie Heffed nie wymiarowej ryby i zabranie jej z łowiska kara jest brutalna ,tu nikt nie weźmie nie wymiarowej rybki
Plicja na łowisku?Nawet nie potrafiłbym im wytłumaczyć przez telefon drogi dojazdowej a i na posterunku gminnym nie mają takiego auta by dojechać bo osobowy opel zawiesiłby się na podwoziu.:)
Ludzie którzy mieszkają nad rzeką wrzucają wieczorem kosze bo przecież im się należy tak wychowani od lat."Tu mieszkam to moje."
Gdybym płacił kasę przykładowo na poziomie gminy to bym wiedział kogo zjechać za syf nad wodą niestety mam do władzy odcięty dostęp bo tu nikt się nie przyzna do odpowiedzialności a może nikt za to nie odpowiada ?Bezprawie nad wodą?
właśnie Hefeed ,u nas trzeba policji tłumaczyć dojaz i prosić o pomoc ,w niemczech zgłaszasz i oni przyjeżdżają albo przychodzą i mogę cię zapewnić że wszędzie dotrą ,to ich robota :)))a żeby mieć robotę to trzeba pracować
I doszliśmy do sedna sprawy,u nas trzeba Policji tłumaczyć dojazd nad wodę bo nigdy ich tam nie ma i go nie znają choć komendę mają przykładowo 2 km dalej,ale z ulicy się nie uchylą.:)Chyba że wezwiesz do trupa samobójcy=zdarzło się wiem przyjadą.
A moze lepszym rozwiazanie od liczenia na policje byloby takie gospodarowanie budzetem i takie oplaty, zeby stac bylo na utrzymanie "wlasnej" zawodowej (za pieniadze) strazy.
Czemu taki np. Wilk nie liczy na dobroc policji a sprobojcie pojechac na gorna Wisle i klusowac. Nie wiem jak wyglada to teraz (nie lowilem tam od kilku lat) ale w ciagu kilku godzin lowienia w srodku tygodnia spotyklao sie 3-4 razy straznikow. Owszem, to kosztuje, ale ja chetnie zaplace wiecej za karte jesli bede widzial takie efekty (taka kontrole i tyle ryb w wodzie).
Moze zamiast bez sensu sypac ryby do wody lepiej wsypac mniej i lepiej to chronic. Bilans podobny a byc moze efekt lepszy. My jako PZW ciagle narzekamy, ze policji nie ma ze PSR nie kontroluje. Ale czy PZW tak jak kazdy inny uzytkownik nie powinien sam zatroszczyc sie o wlasne wody.A nie liczyc na innych .
I doszliśmy do sedna sprawy,u nas trzeba Policji tłumaczyć dojazd nad wodę bo nigdy ich tam nie ma i go nie znają choć komendę mają przykładowo 2 km dalej,ale z ulicy się nie uchylą.:)Chyba że wezwiesz do trupa samobójcy=zdarzło się wiem przyjadą.
Oj, panowie. Przedwczoraj byłem świadkiem zdarzenia, które mnie mile zaskoczyło.
Spacerując około północy w okolicach wody, podjechał samochód. Wysiadł komendant PSR, lornetka i obserwował. Po drugiej stronie zbiornika Łąka siedzieli wędkarze, więc wsiadł do samochodu i pojechał na drugą stronę. Kilka minut później przyjechała policja. Prawdopodobnie na jego prośbę, bo jak wiadomo sam to on sobie może ... Co prawda policja przyjechała od strony, gdzie nie było wędkarzy, ale szybko się zorientowali i pojechali na drugą stronę. ;) I to w środku nocy, kiedy mogli spać na komendzie :)
A moze lepszym rozwiazanie od liczenia na policje byloby takie gospodarowanie budzetem i takie oplaty, zeby stac bylo na utrzymanie "wlasnej" zawodowej (za pieniadze) strazy.
Czemu taki np. Wilk nie liczy na dobroc policji a sprobojcie pojechac na gorna Wisle i klusowac. Nie wiem jak wyglada to teraz (nie lowilem tam od kilku lat) ale w ciagu kilku godzin lowienia w srodku tygodnia spotyklao sie 3-4 razy straznikow. Owszem, to kosztuje, ale ja chetnie zaplace wiecej za karte jesli bede widzial takie efekty (taka kontrole i tyle ryb w wodzie).
Moze zamiast bez sensu sypac ryby do wody lepiej wsypac mniej i lepiej to chronic. Bilans podobny a byc moze efekt lepszy. My jako PZW ciagle narzekamy, ze policji nie ma ze PSR nie kontroluje. Ale czy PZW tak jak kazdy inny uzytkownik nie powinien sam zatroszczyc sie o wlasne wody.A nie liczyc na innych .
Ale zadajesz sobie sprawę że powołać taką straż liczna z środkami czyli przykładowo auta,broń itd. to tale kasy jak powołać drugą Policję?
nawet podniesienie składki o 100 zł tego nie rozwiąże.
Dlatego znów wracamy do regionalizacji.=
Pawelz - większość ryb dostępnych w handlu na zachodzie Europy to ryby pochodzące z hodowli, a część z odłowów w strefach nadbrzeżnych. Jeziora i rzeki nie są tak intensywnie eksploatowane jak u nas.
Co do kosztów wędkarskich w Niemczech Piotr ci opisał ile co kosztuje. Tylko.... jest jedno ale.
Ja zarobię powiedzmy 750 euro, a ten sam fachowiec w Goebbelslandzie zarobi 2000-3000 euro pracując na porównywalnym stanowisku.
Ja płacę podstawowo jakieś 200 zeta czyli jakieś 50 euro.
Patrząc na różnice pomiędzy moim a Niemca zarobkiem wcale nie uważam, że płacę mało.
Tu potrzeba zmian systemowych a nie bohaterskich wędkarzy którzy sobie wymyślili, że jak przestaną zabierać złowione ryby to uzdrowią wszystkie bolączki dręczące nasze wody.
I to różni mnie od koni z klapkami na oczach ( odpowiadam koledze który pytał czy mnie jakiś No Kill nie molestował), ze widzę nieco więcej i szerzej oraz wyciągam wnioski z tego co widzę.
Gospodarka rabunkowa kolego to dziedzina, w jakiej Polska niechybnie ma jeśli nie mistrzostwo świata, to z pewnością jesteśmy w czołówce. A jeśli chodzi o sprawowanie kontroli nad podmiotami np. rybackimi, handlowymi, etc. to jesteśmy ogonem Europy a może i świata.
Jakiś Genek se pomyślał - a wypuszczę ryby i uzdrowię polskie wody...
Ja dodam - "gupi Genek".
Ale żeby nie było... ja popieram wypuszczających ryby co już wielokrotnie podkreślałem, ale wiem, że to tylko ćwierćśrodek a nie antidotum na wszelkie zło.
Czego zrozumienia kolegom życzę.
Pawelz jak chcesz , ( bo chętnie zapłacisz więcej) to masz pole do popisu. Załóż fundację, napisz statut, określ zasady i zwołaj członków.
Opodatkujcie się dobrowolnie, dajcie tyle, na ile was stać i finansujcie prawdziwą, profesjonalną straż wędkarską czy tam rybacką.
Ale pozwól, że poproszę ciebie o jedną przysługę:
- Nie dysponuj moim portfelem. Bywa, że jadąc na ryby nawet nie kupuję zanęty bo kasy brak. Niech każdy patrzy na swoje dochody i niech każdy sobie rzepkę skrobie. Jeszcze jakiś leśny dziad z PZW usłyszy twoje wołania i od nowego sezonu zapłacę 200 oro?!
Gdzieś ty sie uchował jak pragnę zdrowia!
I doszliśmy do sedna sprawy,u nas trzeba Policji tłumaczyć dojazd nad wodę bo nigdy ich tam nie ma i go nie znają choć komendę mają przykładowo 2 km dalej,ale z ulicy się nie uchylą.:)Chyba że wezwiesz do trupa samobójcy=zdarzło się wiem przyjadą.
Oj, panowie. Przedwczoraj byłem świadkiem zdarzenia, które mnie mile zaskoczyło.
Spacerując około północy w okolicach wody, podjechał samochód. Wysiadł komendant PSR, lornetka i obserwował. Po drugiej stronie zbiornika Łąka siedzieli wędkarze, więc wsiadł do samochodu i pojechał na drugą stronę. Kilka minut później przyjechała policja. Prawdopodobnie na jego prośbę, bo jak wiadomo sam to on sobie może ... Co prawda policja przyjechała od strony, gdzie nie było wędkarzy, ale szybko się zorientowali i pojechali na drugą stronę. ;) I to w środku nocy, kiedy mogli spać na komendzie :)
Przebić Cię 100 razy?
Wkleić zdjęcia tych sumów i brzan jakie widziałem zabite nad wodą w tym miesiącu?
mało zdjęć bo nie wszyscy pozwolili fotografować.
Ale w sumie sam udzieliłeś sobie odpowiedzi "byłem świakiem zdarzenia ,które mnie zaskoczyło" mnie też by takie zdarzenie zaskoczyło.:)
no i dochodzimy pomału do sedna naszych bolączek ,trzeba zwiększyć nakłady na policję bo z tego co wiem to bardzo biedna instytucja i jeżeli damy im jakieś środki i również wspomożemy takich ludzi jak PSR i SSR to na pewno się sytuacja polepszy
Pawelz jak chcesz , ( bo chętnie zapłacisz więcej) to masz pole do popisu. Załóż fundację, napisz statut, określ zasady i zwołaj członków.
Opodatkujcie się dobrowolnie, dajcie tyle, na ile was stać i finansujcie prawdziwą, profesjonalną straż wędkarską czy tam rybacką.
Ale pozwól, że poproszę ciebie o jedną przysługę:
- Nie dysponuj moim portfelem. Bywa, że jadąc na ryby nawet nie kupuję zanęty bo kasy brak. Niech każdy patrzy na swoje dochody i niech każdy sobie rzepkę skrobie. Jeszcze jakiś leśny dziad z PZW usłyszy twoje wołania i od nowego sezonu zapłacę 200 oro?!
Gdzieś ty sie uchował jak pragnę zdrowia!
Powiem tak. W kwestii C&R zgodze sie z Toba w 100%. To nie jest srodek i jedyna metoda poprawienia stanu naszych wod. Nie wiem nawet czy to cwiercsrodek. Ale jakis element jest i ja moge go wdrozyc w zycie bez ponoszenia ZADNYCH dodatkowych kosztow ani straty czasu i bez proszenia sie innych zeby cos zrobili.
A teraz kwestia kasy.
Wg mnie Twoje poglady to typowa choroba PZW. Nie wazne ile powinno kosztowac pozwolenie na lowienie ryb w dobrze zagospodarowanym lowisku (tzn jest ryba, jest ochrona, brak syfu nad woda). Za to odpowiada gospodarz a nie klient jakim jest wedkarz. Rowniez w przypadku PZW 90% wedkarzy to klienci. Nie oszukujmy sie. Wiekszosc placi i na tym konczy sie ich wiez z PZW. Wazne zeby bylo mnie stac. PZW najpierw kalkuluje ile moze zaplacic przecietny Kowalski (200 - 250 zl) a potem z tego co uciula proboje cos zrobic. Pomijam niegospodarnosc - bo byc moze te 250 zl od osoby by starczylo. Ale wk.. mnie sam fakt podejscia do sprawy. Nikt nie policzy najpierw ile powinno kosztowac utrzymanie dobrego lowiska i nie ustali stawek od tej strony. Nie znam drugiej takiej firmy, ktora by tak dzialala. Kazdy liczy najpierw koszty i na ich podstawie ustala cene produktu. A PZW najpier ustala cene a potem robi z tego produkt. I nie dziwmy sie ze mamy to co mamy. Albo deficyt i bankructwa okregow, albo straszna lipa w wodzie i przejmowanie obwodow przez prywatne osoby.
Fajnie zaznaczyłeś na dobrze zagospodarowanym.
Kojarzy mi się to ze stawami hodowlanymi jakie mam w okolicy i gdzie zawsze siedzi trzech strażników a na wodach PZW podobnych hektarowo cisza dziki i sarny.:)
no i dochodzimy pomału do sedna naszych bolączek ,trzeba zwiększyć nakłady na policję bo z tego co wiem to bardzo biedna instytucja i jeżeli damy im jakieś środki i również wspomożemy takich ludzi jak PSR i SSR to na pewno się sytuacja polepszy
Nic się nie polepszy,bo prawo jest kulawe,a kary są wręcz śmieszne.Policja lub straż doprowadzi kłusola przed oblicze sądu,a sąd skazuje takiego delikwenta na grzywnę 100zł+100zł na rzecz koła.Widziałem na Bugu akcję chłopaków społecznie chroniących nasze wody,byłem pod wrażeniem jak sprawnie ujęli delikwentów.Tylko pewnie za tydzień pojawili się ponownie,bo kara była niska.
Dobra. W takim razie napiszmy do leśnych dziadków petycję, coby od nowego sezonu opłata za wody nizinne okręgowe wynosił 5000 złotych, a każde następne porozumienie 3000 złotych do tego niech dołożą składkę specjalną na opłacenie profesjonalnej "straży wodnej" powiedzmy na poziomie 2000 złotych i na zarybianie po 1000 od łebka.
11000 złotych to będzie dość na rok? Co Pawelz?
Wędkarstwo stanie się elitarnym klubem porąbanych snobów, liczba wędkujących spadnie do jakichś 5% dzisiejszego stanu i będziesz miał wreszcie czyste, zadbane, rybne wody z ss-manem za każdym krzaczorem.
Aha - dodatkowo niech wprowadzą całkowity, bezwarunkowy zakaz zabierania ryby złowionej.
Tylko jak was zostanie 5%, to te składki trzeba podnieść do jakichś 30000 złotych, bo w kupie siła a będzie was garstka.
A ja myślę, że beton i tak wchłonie tę kasę bez pierdnięcia i dalej będziesz kombinował o co kaman.
Czytając teksty o "małości" składek od razu wiem kto jest kim i przez jaki pryzmat widzi resztę wędkarzy. U mnie kasa nie rodzi się na drzewach. Nie jestem specjalnie majętny. Bywa, że dopiero około kwietnia mam tyle w kieszeni by opłacić kartę. Wędkuję więc każdego roku gdzieś od połowy kwietnia do połowy listopada. Mam tu limit ilościowy jakiego nie ma nikt w Polsce ( tylko O.Katowice ma) nie będę pisał o szczegółach - możesz sobie poczytać na stronie O.Katowice.
Dla mnie 200 złotych za te kilka " żabioków" to dość kasy, tym bardziej, że na Śląsku jest wędkarzy najwięcej i presja jest ogromna. A wody mamy tyle, co dwa jeziora na Mazurach.
Tak więc organizujta się skoro macie tyleeeeeeeee kapuuuuuuuuusty! Może prezesom podnieście stawkę?!
Na zdrowie.
Ja sobie w takim razie oleję to całe PZW i będę jeździł na Wisłę. Pojadę z 10 razy w roku, to mnie wszystko wyniesie 180 złotych, a przynajmniej ryba jest gwarantowana.
Kolego ,jak by tu niemieccy rybacy łowili i nie zarybiali to by sami nie mieli co jeść ,oni też mają limity ,okresy i dni w których mogą łowić a co do porównania Polskich wędkarzy i przykładowo niemieckich to ci powiem że się niczym nie różnimy ,różnica to tylko prawo i kary za kłusownictwo
W 98r bylem u kolegi Maćka a synem wykupil mi tygodniówke i w pierwszy dzien bylismy na Renie na wegorza ok 80km od niego i na odcinku ok 500m bylo dwuch Jugoli i jeden neutralizowany niemiec z Królewca . Wiec gdyby tak brala ryba w polsce to na tym odcinku (wyjelismy5 wegorków w 4-ech synowie byli z nami )to by miejsca nie bylo gdzie stanąc. Ale chlopaki nasze pojechali do Dani w interesach i juz nie pojechalismy (polacy alkohol byl wazniejszy)nie bylo kierowcy aby nas zawiesc nad wode. A kiedys w Gliwicach po sasiedzku mieszkajac Rybnik odwiedzalismy 2-4 razy w tygodniu przynajmniej, moja "skarpeta" lub Maćka "Zemsta Stalina" Zaporożec
Po pierwsze, czy Ty wogole potrafisz czytac ze zrozumieniem. ?
Napisalem ze byc moze wysokosci skladek jakie placimy teraz starcza. Tego nie wiem i nigdzie nie pisalem, ze maja wynosic 1000 czy 3000 zl. Problemem nie jest wysokosc skladki, tylko sposob jej liczenia. Ty preferujesz system - stac mnie na 200 zl to skladka ma byc 200 i robta za to lowisko.
Ja - lowisko wymaga nakladow np 100000 zl / rok, mamy 1000 wedkarzy to skladka powinna wynosic np 100 zl. Widzisz roznie podejscia ?.
Po drugie, w obecnym stanie nie dalbym nawet 1 zl wiecej chyba ze ktos mnie przekona ze ta zlotowka pojdzie na ochrone albo zarybianie. A nie na pensje czy zawody.
Po trzecie - czemu ludzi ktorzy maja pieniadze i stac byloby ich na placenie nawet 5000 zl / rok (ja do nich na pewno nie naleze) nazywasz snobami. Znam kilku takich ktorzy bez problemu placa juz teraz wiecej za lowienie w naszym kraju a nie zauwazylem zeby byli snobami. Bardzo ciezko pracuja w tygodniu i jedyne czego chca to pojechac w weekend na ryby i polowic. A nie biegac z telefone w reku i ganiac klusoli czy biegac za ostatnim lipieniem po bezrybnej wodzie PZW. I dlatego oplacaja OS"y i lowia na prywatnych lowiskach a nie na ogolnodostepnym badziewiu. Stac ich na fajne lowienie co nie oznacza ze sa snobami.
Po pierwsze, czy Ty wogole potrafisz czytac ze zrozumieniem. ?
Napisalem ze byc moze wysokosci skladek jakie placimy teraz starcza. Tego nie wiem i nigdzie nie pisalem, ze maja wynosic 1000 czy 3000 zl. Problemem nie jest wysokosc skladki, tylko sposob jej liczenia. Ty preferujesz system - stac mnie na 200 zl to skladka ma byc 200 i robta za to lowisko.
Ja - lowisko wymaga nakladow np 100000 zl / rok, mamy 1000 wedkarzy to skladka powinna wynosic np 100 zl. Widzisz roznie podejscia ?.
Po drugie, w obecnym stanie nie dalbym nawet 1 zl wiecej chyba ze ktos mnie przekona ze ta zlotowka pojdzie na ochrone albo zarybianie. A nie na pensje czy zawody.
Po trzecie - czemu ludzi ktorzy maja pieniadze i stac byloby ich na placenie nawet 5000 zl / rok (ja do nich na pewno nie naleze) nazywasz snobami. Znam kilku takich ktorzy bez problemu placa juz teraz wiecej za lowienie w naszym kraju a nie zauwazylem zeby byli snobami. Bardzo ciezko pracuja w tygodniu i jedyne czego chca to pojechac w weekend na ryby i polowic. A nie biegac z telefone w reku i ganiac klusoli czy biegac za ostatnim lipieniem po bezrybnej wodzie PZW. I dlatego oplacaja OS"y i lowia na prywatnych lowiskach a nie na ogolnodostepnym badziewiu. Stac ich na fajne lowienie co nie oznacza ze sa snobami.
Nie chce mi się cytować ale skoro z tych składek które płacimy starcza na to co jest to lepiej ich nie płacić.
Z tych skladek przy odpowiednim zarzadzaniu powinno starczyc na wiele wiecej.
Problem w tym, wladze PZW jedyne co umieja to wsypac ryby do wody i na tym konczy sie gospodarowanie. Ile kasy wyparowuje i przecieka przez palce badz jest niewlasciwie wydawane, tego nie wie nikt. Dlatego ja, mimo ze uwazam ze za dobre lowisko powinno sie troche zaplacic, nie dam, jesli mnie nie zmusza nawet 1 zl wiecej, bo nie wierze w jej dobre wykorzystanie
Z tych skladek przy odpowiednim zarzadzaniu powinno starczyc na wiele wiecej.
Problem w tym, wladze PZW jedyne co umieja to wsypac ryby do wody i na tym konczy sie gospodarowanie. Ile kasy wyparowuje i przecieka przez palce badz jest niewlasciwie wydawane, tego nie wie nikt. Dlatego ja, mimo ze uwazam ze za dobre lowisko powinno sie troche zaplacic, nie dam, jesli mnie nie zmusza nawet 1 zl wiecej, bo nie wierze w jej dobre wykorzystanie
Z tych składek to ma dwa tzw.zbiorniki po 4 ha a wokół nich śmietnik i za to płacę .Może niedużo ale jednak.
nawet nie wspomnę że tam nie zaglądam z wędkami do dziadków z PZW
o to chodzi że jak zapłacimy więcej to trzeba to mieć czarno na białym i widzieć efekty ,albo trzeba oddać łowiska w ręce kół wędkarskich ,wtedy każde koło będzie miało swoją wodę i będzie o nią dbać ,coś na zasadzie stawu w nieboczowach ,dandec wie o co mi chodzi ,chodzi mi o dołek obok tego na którym był nasz zlot ,u nas nic nie gryzło a na kołowym zbiorniku co chwilę przewalała się gruba ryba
Gdyby koło miało pod opieką ( na wyłączność ) dla swych członków te Nieboczowy, to ja... normalnie odpłynąłem. W każdym razie wtedy resztę wód mogłaby wypić szarańcza albo zasrać trzoda chlewna, bo miałbym wodę marzeń. O! To jest myśl! Nawet bym chyba dał nieco więcej kaski. A wtedy kto obcy - bulić mi tu jak za zboże!
Panowie nie przesadzamy nieco w tym temacie?
Ja łowie dla relaksu. DLA SPORTU. Przez 15 lat zabrałem jednego szczupaka do domu dla dziadka na kolacje. Nie mowie żeby nie zabierać wogóle ryb ale żeby nie robić tego nagminnie. Po co zapełniać lodówke mrożonymi rybami, nie lepiej złowić i zjeść świerzą. Słyszy się a nie kiedy widzi jak to pseudo wędkarze łowią po kilka lub klikanaście karpi i do bagażnika. To jest pazerność i chciwość człowieka. Takim stanowczo mówmy NIE !
Gdyby koło miało pod opieką ( na wyłączność ) dla swych członków te Nieboczowy, to ja... normalnie odpłynąłem. W każdym razie wtedy resztę wód mogłaby wypić szarańcza albo zasrać trzoda chlewna, bo miałbym wodę marzeń. O! To jest myśl! Nawet bym chyba dał nieco więcej kaski. A wtedy kto obcy - bulić mi tu jak za zboże!
Panowie nie przesadzamy nieco w tym temacie?
no o to mi chodzi ,właśnie tu w niemczech tak jest każde koło ma swoją wodę i jeżeli chcesz u nich łowić musisz zapłacić dniówkę ok 13 euro ,sami o to dbają zarybiają ,kontrolują zezwolenia ,tylko trzeba w polsce takie cuś jak PZW wysłać na księżyc ,albo nie :)))PZW powinna oddać wody pod władanie kołom wędkarskim i byscie zobaczyli różnice :))))jakieś tam no kill by nie musiało robić z siebie jakiejś religii ale na Polskie warunki to długa droga do takiego czegoś
Ja łowie dla relaksu. DLA SPORTU. Przez 15 lat zabrałem jednego szczupaka do domu dla dziadka na kolacje. Nie mowie żeby nie zabierać wogóle ryb ale żeby nie robić tego nagminnie. Po co zapełniać lodówke mrożonymi rybami, nie lepiej złowić i zjeść świerzą. Słyszy się a nie kiedy widzi jak to pseudo wędkarze łowią po kilka lub klikanaście karpi i do bagażnika. To jest pazerność i chciwość człowieka. Takim stanowczo mówmy NIE !
co jak co ale karpie to niech sobie tam łowią i zabierają tonami do domu ,mi to nie przeszkadza ,uratują tym może zbiorniki od katastrofy ekologicznej
Niestety u niemca jest trochę inaczej, każda złowiona ryba powyżej wymiaru musi być uśmiercona i zabrana, jest nawet zakaz fotografowania żywej ryby, z tego co wiem nie można używać zanęty spożywczej do połowu białej ryby i są bardzo wysokie kary pieniężne do 5000 euro.pzdr.
Niestety u niemca jest trochę inaczej, każda złowiona ryba powyżej wymiaru musi być uśmiercona i zabrana, jest nawet zakaz fotografowania żywej ryby, z tego co wiem nie można używać zanęty spożywczej do połowu białej ryby i są bardzo wysokie kary pieniężne do 5000 euro.pzdr.
u mnie nie jest tak tragicznie ,ryby zabijamy te które bierzemy do domu ,zabijamy zaraz po złowieniu ,żywe ryby mogę zaraz po wyholowaniu sfotografować ,nęcić można wszystkim ,co do białych ryb to płoci ,leszcza i krąpia nie mogę wypuścić do wody tylko muszę go zabrać i nawet oddać dla kota jak chcę ,kary są takie jak piszesz ale za nie przestrzeganie wymiarów okresów czy za kłusownictwo ,nawet oddając wędkę innej osobie bez uprawnień na połuw żeby sobie połowiła jestem karany ja i osoba bez uprawnień
Ja łowie dla relaksu. DLA SPORTU. Przez 15 lat zabrałem jednego szczupaka do domu dla dziadka na kolacje. Nie mowie żeby nie zabierać wogóle ryb ale żeby nie robić tego nagminnie. Po co zapełniać lodówke mrożonymi rybami, nie lepiej złowić i zjeść świerzą. Słyszy się a nie kiedy widzi jak to pseudo wędkarze łowią po kilka lub klikanaście karpi i do bagażnika. To jest pazerność i chciwość człowieka. Takim stanowczo mówmy NIE !
co jak co ale karpie to niech sobie tam łowią i zabierają tonami do domu ,mi to nie przeszkadza ,uratują tym może zbiorniki od katastrofy ekologicznej
Nie wiem jak jest w Bawarii,ale wiem jak jest w Hessji i Północnej Westfalii,jeziora są pełne pstrągów tęczowych i karpii,jeziorka mają wygląd herbaty"bawarki".Węgorze biorą świetnie na odcinkach rzek prywatnych,tak biorą że nie posiadam okraczki,bo po co?Jak za chwilę mam branie.Węgorza u Niemców nie złowiłem dużego,na pewno nie przekroczył 80cm,większośc to 60-70cm.ale widziałem krąpia złowionego przez mojego kumpla 44cm mocno wypasionego.Ryby są bo się wypuszcza,a na Menie,lub Renie czasem się coś trafi,niestety.
u mnie jest większość wód górskich to są ryby takie jak w wodach górskich ,pstrąg każdego rodzaju ,trocie jeziorowe ,sieja sielawa ,węgorka jest dużo ,największy złowiony przeze mnie miał 120 cm najmniejszy cuś około 15 cm ,jest dużo suma i karpia
u mnie jest większość wód górskich to są ryby takie jak w wodach górskich ,pstrąg każdego rodzaju ,trocie jeziorowe ,sieja sielawa ,węgorka jest dużo ,największy złowiony przeze mnie miał 120 cm najmniejszy cuś około 15 cm ,jest dużo suma i karpia
Właśnie w "górskiej" wodzie te węgorze tak biorą,dokładnie w Niddzie,ale też łowiłem w rzece Ohm która jest troszkę podobna do Niddy.W Baldeneysee jeszcze nie łowiłem,ale myślę że jest potencjał,choc ostatnio zdechło 6 ton ryb w tym zbiorniku.
od czego zdechły????tu kiedyś też powyzdychały wszystkie węgorki i trocie jeziorowe w starnbergersee ale jakoś odbudowali populację
od czego zdechły????tu kiedyś też powyzdychały wszystkie węgorki i trocie jeziorowe w starnbergersee ale jakoś odbudowali populację
Afera była na całego,wyzdychały bo jakaś firma syf puściła do rzeczki która wpływa do tego zbiornika,Dowiedziałem się tego z radia,dzień pózniej było policji tyle jak by zabili prezydenta.W Polsce pewnie przyjechał by na rowerze jakiś młody by napisac coś w kajecie;-)
Panowie ja powiem tak ,jak się dba tak się ma,i można różne cuda na kiju wymyślać a i tak to nie zmienia faktu że jest tak a nie inaczej.Kto mieszka w Szczytnie i czyta ten post to na pewno przyzna mi rację.Otóż kiedyś jeziora w centrum Szczytna byly pod opieką gospodarstwa rybackiego z nieopodal znajdującego się Janowa i co ? - nic ( brud smród i mogila)Teraz jest we wladaniu miasta i co cud , wlano specjalny środek by wodę z zielonej zrobić na krysztal ryb przybywa wizerunek miasta się poprawil i wędkarze wcale więcej nie placą .I zgadzam się z jedną wypowiedzią ,żeby część akwenów przejely w swoje waldanie samorządy.Choćby dlatego by swój wizerunek poprawić,a i oręż mają większy.To dotacje z UE , to pracowników slużb komunalnych którzy rejon należący do nich muszą posprzątać. ( Brawo dla pani burmistrz choć nie jest wędkarzem).Jeśli toś z was mieszka w miejscowości gdzie znajduje się jakiś syfny zbiornik lub rzeka to dam radę: nie wydeptujcie szlaków do pierdzistoków z PZW tylko Prosto do gminy lub ratusza i tam cisnąć aż do skutku żeby coś egzekwowano ,skoro mają swoje straże miejskie które ludzi napiętnują za byle gówno to i w tym kierunku można im oczy otworzyć.
Sławek 1974 lub inna osoba znająca temat -
A orientujecie się może jakie przepisy obowiązują na wodach gminnych lub innych wodach administrowanych przez samorządy? Musiby być wydany osobny regulamin wędkowania? Co z okresami ochronnymi i wymiarami ochronnymi na ryby. W Warszawie mamy takie wody (poza władaniem PZW) i nie jestem do końca pewnien jaki jest ich status odnośnie tych spraw. Obowiązuje RAPR? Wszystko chyba zależy od właściela łowiska ale część tych spraw reguluje ustawa rządowa. Byłbym wdzięczny za przybliżenie tematu.
I jeszcze jedno w każdej instytucji państwowej jest komórka o nazwie ; ochrona środowiska i do nich należy by drzew nie wycinano ,by śmieci do lasu nie wywożono i itp .I co do kar za różne przewinienia w stronę środowiska dla osób prywatnych są wyższe ,a dla firm i podmiotów gospodarczych to już calkiem nie male.Tak się co niektórzy użalają jak jest żle a nie wiedza jaki bat w ręku mają .A przy następnych wyborach samorządowych patrzeć proszę trochę co potencjalny gość na stolek w stronę środowiska zrobić zamierza .
Do lukaszb80 Cale Polskie prawo to Konstytucja i 10 przykazań Bożych - a różni medycy różnie to sobie tlumaczą .
I jeszcze jedno w każdej instytucji państwowej jest komórka o nazwie ; ochrona środowiska i do nich należy by drzew nie wycinano ,by śmieci do lasu nie wywożono i itp .I co do kar za różne przewinienia w stronę środowiska dla osób prywatnych są wyższe ,a dla firm i podmiotów gospodarczych to już calkiem nie male.Tak się co niektórzy użalają jak jest żle a nie wiedza jaki bat w ręku mają .A przy następnych wyborach samorządowych patrzeć proszę trochę co potencjalny gość na stolek w stronę środowiska zrobić zamierza .
Instytucja o której piszesz jest bezradna.Co z tego że ktoś odpowiednio zareaguje?Kary przez sądy w tym kraju są błahe,nie adekwatne do czynu popełnionego.Ustawodawców stac na frykasy z morza śródziemnego lub oceanu,ryby żyjące w słodkich wodach ich nie interesują.Mazurskie jeziora,perła naszego kraju wskazuje na zaangażowanie tych mądrali.
JOPEK1971 Wiem o tym ,a jak stawano do rankingu światowego Mazury 8 cud - natyry ,to mie śmiech ogarnoł .
Mazury to nie tylko Jeziora - wystarczy tylko koleją się przejechać,to dopiero cuda przy torowiskach można zobaczyć!.
u mnie jest większość wód górskich to są ryby takie jak w wodach górskich ,pstrąg każdego rodzaju ,trocie jeziorowe ,sieja sielawa ,węgorka jest dużo ,największy złowiony przeze mnie miał 120 cm najmniejszy cuś około 15 cm ,jest dużo suma i karpia
Zastanawia mnie czemu w wiekszosci rzek Europy (Slowacja, Slowenia, Austria, Niemcy itd) plywa sobie teczak i nikomu nie szkodzi a u nas jak zwykle, musimy byc najmadrzejsi.
Przeciez ta ryba to doskonala ochrona lipienia i potoka.
Po pierwsze tania, po drugie wspaniala wedkarsko po trzecie byl wpuszczany do kilku rzek i jakos nie zaszkodzil populacji potoka. Mamy zdewastowane wody a teczak jest odporniejszy niz potok. Mysle ze przynioslby wiele frajdy wedkarzom a nie sadze zeby jakos zaszkodzil naturze. Przynajmniej nigdzie indziej tego nie zrobil.
Ludzie chca miesa. Prosze bardzo, teczak. A potokowca objac wieksza ochrona.
u mnie pływa tęczak bo kolego on tu się wyciera ,niestety .Od paru lat przeszkadza niemcom ,skończyli nim zarybiać bardzo dawno temu ,mogą nim zarybiać tylko prywatni hodowcy swoje stawy
Odnioslem sie do tego co napisales wczesniej.
Byc moze Niemcy sie wycofuja. Nie wiem. Ale we wszystkich krajach w jakich lowili na muche moi znajomi lowili z powodzeniem teczaki (pisze oczywiscie o Europie). Od Finlandii po Slowenie.
Prywatnie to i u nas mozna a panstwowe wody mozna po uzyskaniu specjalnego zezwolenia. A takie z tego co mi wiadomo ma tylko Czarna Przemsza.
no napisałem wcześniej że jest tego tu trochę ,ale zarybiać przestali bo wypiera pstrąga potokowego i lipienia a co najgorsze że on się tu trze i bardzo mu się tu podoba :))))))no ale jako ryba do łowienia to super sprawa
Witam wszystkim.
Przeczytałem wszystkie wypowiedzi i pierwszy raz wypowiadam sie na tym forum. Dużo czytam prasy jak i śledzę co na różnych forach, również zagranicznych ludziska piszą. Obejrzałem masę filmów pseudo wędkarskich jak i prawdziwych relacji z wypraw wędkarskich.
Moim zdaniem poziom zidiocenia jak wypowiedzi ludzi którzy samodzielnie myślą jest zbliżony.
Wypowiem się co myślę wg mnie o pseudowędkarzach (tak ich nazywam).
Dla mnie pseudowędkarze, to tzw. "sportowcy" i ci od "złap i wypuść". A ci co łowią latami i ryb nie jedzą, dla mnie jest zastanawiający jest ich stan psychiczny.
Uzasadnię.
Pytanie: czy znęcanie się nad istotami żywymi, poprzez tarmoszenie na haku lub kotwicy, bez powodu tylko dla dzikiej satysfakcji sprawia Wam aż taką frajdę? Szkoda, że nie potrafią krzyczeć jak im wyciągacie z gardeł haki i kotwice. Nie macie wyrzutów sumienia? To Waszym zdaniem jest etyczne? Czy to można nazwać sportem?
Albo, czy to jest normalne i prawidłowe zachowanie wędkarza?
Będąc u teścia w północnej Polsce byłem z dziećmi poszliśmy nad jezioro (jest tam kąpielisko) a sam nie wędkując obserwowałem innych wędkarzy. Trochę miejscowych na rowerach i z daleka. Miejscowi delikatnie coś tam podsypali, część wcale.
Przybył nad wodę jegomość, rozrobił furę zanęty i do wody, no i podeszły mu leszcze, brały mu nieźle i do siaty. Na koniec łowienia zaczął się głośno zachowywać, aby zwrócono na niego uwagę, wyjął ciężką siatę z leszczami i ostentacyjnie z głośnym pluskiem wyrzucił je z pomostu do wody. Nikt mi nie powie, że te ryby poobcierane w siatce wróciły w znakomitej kondycji do wody. Panowie, byłem tam i trzy dni z rzędu ten sam obrazek.
Tam miejscowych nie stać na kupowanie litrami robaka i drogich zanęt. Szlag ich trafiał na te popisy. No i pytanie, czy jego zachowanie poprawiło sytuację nad wodą i zwiększyło rybostan? A może lepiej aby ten jegomość tam się nie pojawił?
Przykład kolejnego zboczenia? Południowa Polska, zbiornik Goczałkowicki. Czwartek po południu. Wjeżdżają goście "wędkarze sportowcy" nad wodę busem. Spinningowałem, zapytali czy długo będę, czy ryba bierze... Stawiają namiot i wyciągają worki, nie przesadzam worki jak na ziemniaki z kulami innymi cudami wszelkiej maści, które trafią do wody. Będą do niedzieli. No i mi opowiadają jakie to ryby wyciągają, ale zaraz szybko dodają, że oni tylko zdjęcia robią i wypuszczają je do wody. Miłe z ich strony co?
W pewnej gazecie wędkarskiej przeczytałem, że pewien sklep wędkarski sprzedał w ciągu roku 40 ton zanęty. Kolega ma sklep i tyle nie sprzedaje, ale idzie to w tony. Ile z tego jest bez sensu wrzucana do wody przez zawodowców? Ile zgnije i zanieczyści akwen?
Dałem się kiedyś namówić koledze na łowienie w zbiornikach w rejonie Olzy- Krzyżanowic. I tak to wyglądało. Wędkarze po nocy schodzili z wody, zero ryby, my zajęliśmy ich stanowiska i buch zanęta do wody efekt do 14,00 małe karaski, my schodzimy i następni po nas to samo zanęta i do wieczora, następni zanęta i do rana i tak dalej.... Przestałem w to miejsce jeździć.
W prasie wyczytałem, że jeden wędkarz po udanych braniach po kilku dniach miał zerowe efekty, a że był nurkiem postanowił sprawdzić, czy tę zanętę, którą sypał od kilku dni (kukurydza) jedzą ryby. Popłynął w to miejsce i zanurkował, zanęta leży na dnie, zabrał ją i powąchał, smród totalny zepsuta. Tam następuje proces gnilny i robi się atmosfera beztlenowa i ryby tam nie uświadczycie. Łowiska są przenęcone.
Byłem w pewnym miejscu na żwirowni. Na tym zbiorniku miejsca w sezonie zawsze zajęte, wędkarze wypływają materacami z miskami, wiadrami i nęcą, jeden łódeczką do zanęt. Popytaliśmy efektów zero.
Przeszedłem kawał drogi i wspiąłem się na wysoką skarpę, gdzie nikt nie łowi, bo za wysoko i za stromo. Takiego widoku nie widziałem. Pod samą powierzchnią pływały leniwie 3 stada ryb oddalone od siebie, takich ryb nie złowiłem i nie widziałem. Byłem z kolegą jest lepszym znawcą karpi i amurów niż ja. Były tam sztuki w przedziale 80÷120cm. A po drugiej stronie brań nie ma i narzekanie na wszystko. Nie brały i tyle.
Żeby nie było, sam też używam zanęt, rzadko ale używam. Parę rybek zabieram. Jak przyjadę nad wodę, a widzę, że są brania, to zanęty nie używam. Kombinuję (łowię na spławik).
Jest wiele powodów, że rybę czasami jest trudniej złapać. Jednym z nich es ciągle rosnąca populacja ptaków i zwierząt wodnych odżywiających się rybami. Co mnie cieszy.
Nie dawno czytałem artykuł ile ryb jest zjadanych w ciągu roku przez ptactwo i zwierzęta, tylko na jednym zbiorniku, gdzie są wydry, norki i kolonie czapli siwych, białych, kormoranów, perkozów, i innego ptactwa drapieżnego. To są dziesiątki ton ryb.
Są miejsca, gdzie są plagą. Przed laty czytałem jak w Niemczech odstrzelono pewną ilość kormoranów, bo jest ich tam (jak i u nas) tak dużo dzięki wędkarzom i prywatnym hodowcom ze względu na duże zarybianie i hodowlę.
Mam kolegę ornitologa z którym czasami jeżdżę obserwować ptaki w rezerwatach. Posiada zapiski od końca lat siedemdziesiątych z występowania ilości ptaków w danym rejonie i ptaków jest o wiele, wiele więcej. Mnie akurat to nie przeszkadza i poniosę koszty mniejszą ilością złowionych ryb.
Drugi powód, to bezczelne, bezmyślne i chamskie prostowanie nawet małych rzeczek pod pozorem zabezpieczania przed powodzią. Jest na to kasa, część cwaniaków to wyczuła i prostuje, oraz wycina drzewa. I tam gdzie kiedyś łowiłem, to wygląda to jak ciek z płaskim i płytkim dnem z palikami po bokach, bez cienia nad wodą. I tam ma być ryba?
Trzeci powód to kłusownictwo na szeroką skalę i brak egzekwowania surowych kar. I tu moja propozycja. Wysoki mandat i kasa przeznaczona w części na strażników, a reszta na ochronę wody. Dodatkowo wysokie mandaty za zaśmiecanie (wg gazety wędkarskiej z lat 90-tych w Niemczech mieli podobny problem, rozwiązali to mandatami po 500 marek).
Czwarty to okazjonalni truciciele. Przykład, w zimie smród szamba i na śniegu ślady ciągnika z beczkowozem i ślad wylewanej zawartości nad brzegiem Wisły. Innym razem podobny obrazek nad jednym z dopływów Wisły. Tym razem zrzut odbył się wzdłuż brzegu po skarpie (położona trawa).
Jest jeszcze więcej powodów o jakich tu wspomniano takich jak przepławki, zrzuty mętnych wód ze żwirowisk, ośrodki nad wodą wyrzucające zanieczyszczenia do wody.
Przyłączam się do tych co lubią zjeść świeżą własnoręcznie złowioną rybę i jeszcze wiedzą jak którą się przyrządza. Podejrzewam, że przeciwnicy zabierania ryb po ich wypuszczeniu gnają do hipermarketu i kupują płoć, karpia, karasia, lina, szczupaka z hipermarketu. Gratuluję rozumu.
Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.
Jej maź wędkuje i ryby zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie.
Zastanawiam się czasem idąc tokiem rozumowania "sportowców", że powinno się poszerzyć pole sportowej zabawy na organizmie żywym. Trzeba zaproponować to myśliwym. Niech strzelają tylko z nabojów usypiających, potem fotka, buziaczek, zastrzyk pobudzający i kolejny miłośnik wypuszcza zwierzątko na łono natury. Młody narybek myśliwski powinien zacząć od wnyków i siatek, potem fotka i wolność. Kolejne pokolenie "sportowców".
Jak długo będziecie się dawali ogłupiać? Sami przestaliście juz myśleć. Myśli za Was i kreuje zachowania telewizja i inne media napędzane przez przemysł, który robi kolosalną kasę na wędkarzach. Część z Was powtarza tylko to, co zobaczyła i usłyszała w telewizji i co trzeba robić i mówić aby być "trendy". Piorą Wam mózgi Ci co z tych filmów i publikacji żyją. Wmówili Wam, że jesteście lepszą kastą, bardziej światłą, ba mądrą i etyczną, no i część z Was łyka to bezmyślnie jak odkurzacz śmieci.
A do tych z zacięciem "sportowym" proponuję zmienić zainteresowania, sporo ryb będzie im wdzięczne za rezygnację ze znęcania się nad nimi w imię sportowego ducha.
Proponuję choćby brydża nad wodą z kolegami, będzie sportowo i nad wodą.
Świat zaczyna stawać na głowie i zachowania nienormalne, zaczynają być promowane jako normalne.
a ja wypuszczam ryby bo kocham zwierzęta i i szkoda mi jest zabic nawet 15cm płoć ,nie wypuszczam ryb zeby poprawic stan naszych wod tylko po prostu mi szkoda ale oczywiscie nie mam nic do wędkarzy którzy zabierają ryby w granicach rozsądku przestrzegając przy tym regulamin.
a ja wypuszczam ryby bo kocham zwierzęta i i szkoda mi jest zabic nawet 15cm płoć ,nie wypuszczam ryb zeby poprawic stan naszych wod tylko po prostu mi szkoda ale oczywiscie nie mam nic do wędkarzy którzy zabierają ryby w granicach rozsądku przestrzegając przy tym regulamin.
Kochasz? Żartujesz chyba. I tak z miłości je szarpiesz i wypuszczasz? Nie czytałeś tego co napisałem?Wędkuję i wypuszczam ryby niemiarowe i te które mają okres ochronny , a jak się często wieszają to zmieniam miejsce. Nie chodzę nad wodą dla samego wyjmowania i wkładania ryb do wody. Dla mnie to chore. Po prostu rzadziej jeżdżę na ryby, a częściej z lornetką i aparatem fotograficznym. Też fajnie i nad wodą i też trzeba podejść ptaszka lub zwoerzatko.
Kolego Wedrowniku u mnie masz plusa jak Krzyż Południa. Wszystko co napisałeś wyżej to prawda przebolesna.