a ja wypuszczam ryby bo kocham zwierzęta i i szkoda mi jest zabic nawet 15cm płoć ,nie wypuszczam ryb zeby poprawic stan naszych wod tylko po prostu mi szkoda ale oczywiscie nie mam nic do wędkarzy którzy zabierają ryby w granicach rozsądku przestrzegając przy tym regulamin. Kochasz? Żartujesz chyba. I tak z miłości je szarpiesz i wypuszczasz? Nie czytałeś tego co napisałem?Wędkuję i wypuszczam ryby niemiarowe i te które mają okres ochronny , a jak się często wieszają to zmieniam miejsce. Nie chodzę nad wodą dla samego wyjmowania i wkładania ryb do wody. Dla mnie to chore. Po prostu rzadziej jeżdżę na ryby, a częściej z lornetką i aparatem fotograficznym. Też fajnie i nad wodą i też trzeba podejść ptaszka lub zwoerzatko.
nie żartuje ,a "szarpie" je i wypuszczam własnie z miłosci ,za to ze sa piekne ,waleczne,cwane itd. a od "szarpania" nic im nie grozi jak Tobie sie wydaje ,poczytaj troche zanim napiszesz swoje teorie,ja też podchodze zwierzątka jakimi sa karpie żeby im zrobić zięcie ,potrzebuje tez do tego lornetki :),nigdy tego nie zrozumiesz jaka to frajda jak czekasz miesiac na branie (na dzikiej wodzie)ryby kora widzisz jak sie spławia ,obiecujesz sobie ze ja złowisz i w koncu sie udaje ,ważysz a waga pokazuje 15kg ,mam na oku teraz nastepnego cwaniaka ,ktory ma swialo ponad 20kg .pozdrawiam.
a twojego tekstu nie czytałem Nie znasz mnie i nic nie wiesz, a tym bardziej nic nie rozumiesz. Powiem Ci tyle, mam skończone 54 lata i niejedno przeżyłem i widziałem. Uprawiam wszystkie metody wędkowania, wraz z muchą i wędkarstwem z plaży i kutrów. Nie pora aby się przechwalać. Też byłem na takich zasiadkach i innych.I jeszcze raz powtarzam, nie dorabiaj teorii do tego co robisz i nie pisz o miłości.Sam sobie włóż w usta hak i powalcz z 10 kg karpiem, może karp odwzajemni Twoją miłość i też Cię pokocha. Rób co robisz, ale nie pisz o miłości.
a twojego tekstu nie czytałem Nie znasz mnie i nic nie wiesz, a tym bardziej nic nie rozumiesz. Powiem Ci tyle, mam skończone 54 lata i niejedno przeżyłem i widziałem. Uprawiam wszystkie metody wędkowania, wraz z muchą i wędkarstwem z plaży i kutrów. Nie pora aby się przechwalać. Też byłem na takich zasiadkach i innych.I jeszcze raz powtarzam, nie dorabiaj teorii do tego co robisz i nie pisz o miłości.Sam sobie włóż w usta hak i powalcz z 10 kg karpiem, może karp odwzajemni Twoją miłość i też Cię pokocha. Rób co robisz, ale nie pisz o miłości. a ja jeszcze raz powtarzam ze "kocham" te ryby bo sa piekne,waleczne i cwane ,szanuje je i szkoda by mi było zabic jakiekolwiek zwierze dlatego wracaja do wody w dobrej kondycji.jesli byłes naprawde na takich łowach to wiesz co mam na mysli piszac o satysfakcji,nie dorabiam teorii ,a co twojego wieku to nie rozumiem co to ma do tego ,znam ludzi którzy maja 70 lat i łowią bardzo długo ale mimo to nie maja pojecia o prawdziwym wedkowaniu ,łowią całe życie na "bombę " oklejoną płatkami z woda kilogramowe lescze .
"a co twojego wieku to nie rozumiem co to ma do tego ,znam ludzi którzy maja 70 lat i łowią bardzo długo ale mimo to nie maja pojecia o prawdziwym wedkowaniu ,łowią całe życie na "bombę " oklejoną płatkami z woda kilogramowe lescze ." - Czy ci wędkarze są w czymś gorsi od ciebie kolego sliwa80? Poza tym karpie giganty wypuszczacie dlatego, że ich się zjeść nie da, chyba że ktoś jest zdeterminowany na amen. Miłości w tym nie ma ani odrobiny.
"a co twojego wieku to nie rozumiem co to ma do tego ,znam ludzi którzy maja 70 lat i łowią bardzo długo ale mimo to nie maja pojecia o prawdziwym wedkowaniu ,łowią całe życie na "bombę " oklejoną płatkami z woda kilogramowe lescze ." - Czy ci wędkarze są w czymś gorsi od ciebie kolego sliwa80? Poza tym karpie giganty wypuszczacie dlatego, że ich się zjeść nie da, chyba że ktoś jest zdeterminowany na amen. Miłości w tym nie ma ani odrobiny.
czy ci wędkarze sa w czyms gorsi ode mnie ,pewnie w wielu "rzeczach" tak jak i w wielu "rzeczach" sa lepsi, a co do wypuszczania karpi to nie każdy kolego jadąc na ryby mysli zeby sie nażreć ,a jak jesienią złowiłem na filet na kolegi wedke sandacza prawie 3 kg i go wypusciłem to tez dlatego ze mięcho nie dobre???
a twojego tekstu nie czytałem Nie znasz mnie i nic nie wiesz, a tym bardziej nic nie rozumiesz. Powiem Ci tyle, mam skończone 54 lata i niejedno przeżyłem i widziałem. Uprawiam wszystkie metody wędkowania, wraz z muchą i wędkarstwem z plaży i kutrów. Nie pora aby się przechwalać. Też byłem na takich zasiadkach i innych.I jeszcze raz powtarzam, nie dorabiaj teorii do tego co robisz i nie pisz o miłości.Sam sobie włóż w usta hak i powalcz z 10 kg karpiem, może karp odwzajemni Twoją miłość i też Cię pokocha. Rób co robisz, ale nie pisz o miłości. a ja jeszcze raz powtarzam ze "kocham" te ryby bo sa piekne,waleczne i cwane ,szanuje je i szkoda by mi było zabic jakiekolwiek zwierze dlatego wracaja do wody w dobrej kondycji.jesli byłes naprawde na takich łowach to wiesz co mam na mysli piszac o satysfakcji,nie dorabiam teorii ,a co twojego wieku to nie rozumiem co to ma do tego ,znam ludzi którzy maja 70 lat i łowią bardzo długo ale mimo to nie maja pojecia o prawdziwym wedkowaniu ,łowią całe życie na "bombę " oklejoną płatkami z woda kilogramowe lescze .
Kolego i dalej nic nie kumasz. Nie piszę, że do satysfakcji dorabiasz teorię, ale do tego co robisz i jak o tym mówisz. Ale zostawmy to i rób tak dalej. Twoja sprawa.Pisząc o wieku i o metodach połowu dawałem Ci do zrozumienia, że sroce spod ogona nie wypadłem i z niejednego pieca chleb jadłem. Ciągle podpatruję lepszych, studiuję internet i prasę, staram się być na bieżąco nie tylko w tym temacie.Karpie przestałem łapać, bo akurat mnie to nie daje satysfakcji. Nęcenie, nęcenie, nęcenie karp jeden drugi, męczarnia i do wody. Szkoda mi tych ryb. Chociaż innych nie nawołuję aby nie łapali. Znam miejscówkę i tubylca, ma na rozkładzie 18kg karpia i 24kg amura.Pokazał mi fotki na komórce.
a twojego tekstu nie czytałem Nie znasz mnie i nic nie wiesz, a tym bardziej nic nie rozumiesz. Powiem Ci tyle, mam skończone 54 lata i niejedno przeżyłem i widziałem. Uprawiam wszystkie metody wędkowania, wraz z muchą i wędkarstwem z plaży i kutrów. Nie pora aby się przechwalać. Też byłem na takich zasiadkach i innych.I jeszcze raz powtarzam, nie dorabiaj teorii do tego co robisz i nie pisz o miłości.Sam sobie włóż w usta hak i powalcz z 10 kg karpiem, może karp odwzajemni Twoją miłość i też Cię pokocha. Rób co robisz, ale nie pisz o miłości. a ja jeszcze raz powtarzam ze "kocham" te ryby bo sa piekne,waleczne i cwane ,szanuje je i szkoda by mi było zabic jakiekolwiek zwierze dlatego wracaja do wody w dobrej kondycji.jesli byłes naprawde na takich łowach to wiesz co mam na mysli piszac o satysfakcji,nie dorabiam teorii ,a co twojego wieku to nie rozumiem co to ma do tego ,znam ludzi którzy maja 70 lat i łowią bardzo długo ale mimo to nie maja pojecia o prawdziwym wedkowaniu ,łowią całe życie na "bombę " oklejoną płatkami z woda kilogramowe lescze .
Kolego i dalej nic nie kumasz. Nie piszę, że do satysfakcji dorabiasz teorię, ale do tego co robisz i jak o tym mówisz. Ale zostawmy to i rób tak dalej. Twoja sprawa.Pisząc o wieku i o metodach połowu dawałem Ci do zrozumienia, że sroce spod ogona nie wypadłem i z niejednego pieca chleb jadłem. Ciągle podpatruję lepszych, studiuję internet i prasę, staram się być na bieżąco nie tylko w tym temacie.Karpie przestałem łapać, bo akurat mnie to nie daje satysfakcji. Nęcenie, nęcenie, nęcenie karp jeden drugi, męczarnia i do wody. Szkoda mi tych ryb. Chociaż innych nie nawołuję aby nie łapali. Znam miejscówkę i tubylca, ma na rozkładzie 18kg karpia i 24kg amura.Pokazał mi fotki na komórce.
ja kolego wszystko rozumie tylko ,wiem ze nie chodzi ci o satysfakcje piszac o dorabianiu teorii tylko o moja miłosc (oczywiscie w cudzysłowie) do tego gatunku i o to jak o tym pisze . Ja po prostu nie lubie jak mi ktos cos wmawia i nie wierzy w to co pisze ,ja wiem ze zyjemy w kraju w którym dla wiekszosci wedkarzy ryba to mięcho a jak juz wypuszczaja to dlatego bo taka moda ,mało jest takich którzy wypuszczaja swoje zdobycze bo je szanuja i szkoda im zabic piekne zwierze .mówie tak o tym bo tak jest ,kto mnie zna wie jaka jest prawda a jak komus w to trudno uwierzyć to juz jego sprawa.mi szkoda płoci zabic a sa tacy co potrafią psa w lesie na drzewie powiesic bo sie znudził.pozdrawiam.
Zgadza się, ja w tym roku ani razu nie byłem na płociach. Trochę łapałem na muchę pstrągi i inne ryby, bo takie też się zdarzają. Pochodziłem za okoniem.Nie wiem czy jestem 100% mięsiarzem, bo jem dużo ryb morskich, te co sam złowiłem i te ze sklepu rybnego. Na razie finansowo mnie stać. Jestem przeciwnikiem bezsensownego zabierania ryb z nad wody. Nie uważam, że trzeba się za każdym razem nachapać. Ale nie potępiam tych, którzy biorą. Gość pokazuje mi nad wodą, że ma osiem wpisów od początku roku i nic. Jeździ z daleka. I co jak raz weźmie trochę ryb, to jest mięsiarzem, bo nie wypuścił.Oczywiście zdarza mi się widzieć i tzw. gumofilców i ludzi na tzw. poziomie i dobrze wykształconych,. którzy biorą niemiarowe szczupaki i sandacze, o karpiach nie wspomnę.Głupota i kłusownictwo.Szkoda, że się dalej nie rozumiemy.
Sliwa powiedz szczerze. Brzydzisz się sprawianiem ryb i zwyczajnie nie lubisz jeść ryb oprócz jakichś tam morskich mrożonek co? Powiedz prawdę. To nie miłość, tylko obrzydzenie do czynności związanych z czyszczeniem złowionej ryby. A może w domu nie lubią tego zapaszku? W każdym razie ryb po prostu nie jadasz, i to jest sedno sprawy kolego.
Sliwa powiedz szczerze. Brzydzisz się sprawianiem ryb i zwyczajnie nie lubisz jeść ryb oprócz jakichś tam morskich mrożonek co? Powiedz prawdę. To nie miłość, tylko obrzydzenie do czynności związanych z czyszczeniem złowionej ryby. A może w domu nie lubią tego zapaszku? W każdym razie ryb po prostu nie jadasz, i to jest sedno sprawy kolego.
oj mylisz sie kolego ,uwielbiam ryby ,zwłaszcza sandacze i male okonie ,szynke tez lubie ale zabic swini bym nie zabil ,tak ciezko to zrozumiec.
Sliwa powiedz szczerze. Brzydzisz się sprawianiem ryb i zwyczajnie nie lubisz jeść ryb oprócz jakichś tam morskich mrożonek co? Powiedz prawdę. To nie miłość, tylko obrzydzenie do czynności związanych z czyszczeniem złowionej ryby. A może w domu nie lubią tego zapaszku? W każdym razie ryb po prostu nie jadasz, i to jest sedno sprawy kolego.
oj mylisz sie kolego ,uwielbiam ryby ,zwłaszcza sandacze i male okonie ,szynke tez lubie ale zabic swini bym nie zabil ,tak ciezko to zrozumiec.
No nie dogadamy się. jesteś dziwny i tak widocznie musi być. Rób swoje. Powodzenia.
Przeczytałem wszystkie wypowiedzi i pierwszy raz wypowiadam
sie na tym forum. Dużo czytam prasy jak i śledzę co na różnych forach, również zagranicznych
ludziska piszą. Obejrzałem masę filmów pseudo wędkarskich jak i prawdziwych relacji
z wypraw wędkarskich.
Moim zdaniem poziom
zidiocenia jak wypowiedzi ludzi którzy samodzielnie myślą jest zbliżony.
Wypowiem się co myślę wg mnie
o pseudowędkarzach (tak ich nazywam).
Dla mnie pseudowędkarze,
to tzw. "sportowcy" i ci od "złap i wypuść". A ci co łowią latami i ryb nie jedzą, dla mnie
jest zastanawiający jest ich stan psychiczny.
Uzasadnię.
Pytanie: czy znęcanie się nad
istotami żywymi, poprzez tarmoszenie na haku lub kotwicy, bez powodu tylko dla
dzikiej satysfakcji sprawia Wam aż taką frajdę? Szkoda, że nie potrafią
krzyczeć jak im wyciągacie z gardeł haki i kotwice. Nie macie wyrzutów
sumienia? To Waszym zdaniem jest etyczne? Czy to można nazwać sportem?
Albo, czy to jest normalne
i prawidłowe zachowanie wędkarza?
Będąc u teścia w północnej
Polsce byłem z dziećmi poszliśmy nad jezioro (jest tam kąpielisko) a sam nie
wędkując obserwowałem innych wędkarzy. Trochę miejscowych na rowerach i z
daleka. Miejscowi delikatnie coś tam podsypali, część wcale.
Przybył nad wodę jegomość,
rozrobił furę zanęty i do wody, no i podeszły mu leszcze, brały mu nieźle i do
siaty. Na koniec łowienia zaczął się głośno zachowywać, aby zwrócono na niego
uwagę, wyjął ciężką siatę z leszczami i ostentacyjnie z głośnym pluskiem
wyrzucił je z pomostu do wody. Nikt mi nie powie, że te ryby poobcierane w
siatce wróciły w znakomitej kondycji do wody. Panowie, byłem tam i trzy dni z
rzędu ten sam obrazek.
Tam miejscowych nie stać
na kupowanie litrami robaka i drogich zanęt. Szlag ich trafiał na te popisy. No
i pytanie, czy jego zachowanie poprawiło sytuację nad wodą i zwiększyło
rybostan? A może lepiej aby ten jegomość tam się nie pojawił?
Przykład kolejnego
zboczenia? Południowa Polska, zbiornik Goczałkowicki. Czwartek po południu. Wjeżdżają
goście "wędkarze sportowcy" nad wodę busem. Spinningowałem, zapytali
czy długo będę, czy ryba bierze... Stawiają namiot i wyciągają worki, nie
przesadzam worki jak na ziemniaki z kulami innymi cudami wszelkiej maści, które
trafią do wody. Będą do niedzieli. No i mi opowiadają jakie to ryby wyciągają,
ale zaraz szybko dodają, że oni tylko zdjęcia robią i wypuszczają je do wody.
Miłe z ich strony co?
W pewnej gazecie
wędkarskiej przeczytałem, że pewien sklep wędkarski sprzedał w ciągu roku 40
ton zanęty. Kolega ma sklep i tyle nie sprzedaje, ale idzie to w tony. Ile z
tego jest bez sensu wrzucana do wody przez zawodowców? Ile zgnije i zanieczyści
akwen?
Dałem się kiedyś namówić
koledze na łowienie w zbiornikach w rejonie Olzy- Krzyżanowic. I tak to
wyglądało. Wędkarze po nocy schodzili z wody, zero ryby, my zajęliśmy ich
stanowiska i buch zanęta do wody efekt do 14,00 małe karaski, my schodzimy i następni
po nas to samo zanęta i do wieczora, następni zanęta i do rana i tak dalej....
Przestałem w to miejsce jeździć.
W prasie wyczytałem, że
jeden wędkarz po udanych braniach po kilku dniach miał zerowe efekty, a że był nurkiem
postanowił sprawdzić, czy tę zanętę, którą sypał od kilku dni (kukurydza) jedzą
ryby. Popłynął w to miejsce i zanurkował, zanęta leży na dnie, zabrał ją i
powąchał, smród totalny zepsuta. Tam następuje proces gnilny i robi się
atmosfera beztlenowa i ryby tam nie uświadczycie. Łowiska są przenęcone.
Byłem w pewnym miejscu
na żwirowni. Na tym zbiorniku miejsca w
sezonie zawsze zajęte, wędkarze wypływają materacami z miskami, wiadrami i nęcą,
jeden łódeczką do zanęt. Popytaliśmy efektów zero.
Przeszedłem kawał drogi i
wspiąłem się na wysoką skarpę, gdzie nikt nie łowi, bo za wysoko i za stromo. Takiego
widoku nie widziałem. Pod samą powierzchnią pływały leniwie 3 stada ryb
oddalone od siebie, takich ryb nie złowiłem i nie widziałem. Byłem z kolegą
jest lepszym znawcą karpi i amurów niż ja. Były tam sztuki w przedziale 80÷120cm.
A po drugiej stronie brań nie ma i narzekanie na wszystko. Nie brały i tyle.
Żeby nie było, sam też
używam zanęt, rzadko ale używam. Parę rybek zabieram. Jak przyjadę nad wodę, a
widzę, że są brania, to zanęty nie używam. Kombinuję (łowię na spławik).
Jest wiele powodów, że rybę czasami jest trudniej złapać.
Jednym z nich es ciągle rosnąca populacja ptaków i zwierząt wodnych
odżywiających się rybami. Co mnie cieszy.
Nie dawno czytałem artykuł
ile ryb jest zjadanych w ciągu roku przez ptactwo i zwierzęta, tylko na jednym
zbiorniku, gdzie są wydry, norki i kolonie czapli siwych, białych, kormoranów, perkozów,
i innego ptactwa drapieżnego. To są dziesiątki ton ryb.
Są miejsca, gdzie są
plagą. Przed laty czytałem jak w Niemczech odstrzelono pewną ilość kormoranów,
bo jest ich tam (jak i u nas) tak dużo dzięki wędkarzom i prywatnym hodowcom ze
względu na duże zarybianie i hodowlę.
Mam kolegę ornitologa z
którym czasami jeżdżę obserwować ptaki w rezerwatach. Posiada zapiski od końca
lat siedemdziesiątych z występowania ilości ptaków w danym rejonie i ptaków
jest o wiele, wiele więcej. Mnie akurat to nie przeszkadza i poniosę koszty
mniejszą ilością złowionych ryb.
Drugi powód, to bezczelne, bezmyślne i chamskie
prostowanie nawet małych rzeczek pod pozorem zabezpieczania przed powodzią. Jest
na to kasa, część cwaniaków to wyczuła i prostuje, oraz wycina drzewa. I tam
gdzie kiedyś łowiłem, to wygląda to jak ciek z płaskim i płytkim dnem z palikami
po bokach, bez cienia nad wodą. I tam ma być ryba?
Trzeci powód to kłusownictwo na szeroką skalę i brak egzekwowania
surowych kar. I tu moja propozycja. Wysoki mandat i kasa przeznaczona w części
na strażników, a reszta na ochronę wody. Dodatkowo wysokie mandaty za
zaśmiecanie (wg gazety wędkarskiej z lat 90-tych w Niemczech mieli podobny
problem, rozwiązali to mandatami po 500 marek).
Czwarty to okazjonalni truciciele. Przykład, w zimie smród
szamba i na śniegu ślady ciągnika z beczkowozem i ślad wylewanej zawartości nad
brzegiem Wisły. Innym razem podobny obrazek nad jednym z dopływów Wisły. Tym
razem zrzut odbył się wzdłuż brzegu po skarpie (położona trawa).
Jest jeszcze więcej powodów o jakich tu wspomniano takich
jak przepławki, zrzuty mętnych wód ze żwirowisk, ośrodki nad wodą wyrzucające
zanieczyszczenia do wody.
Przyłączam się do tych co lubią zjeść świeżą własnoręcznie
złowioną rybę i jeszcze wiedzą jak którą się przyrządza. Podejrzewam, że
przeciwnicy zabierania ryb po ich
wypuszczeniu gnają do hipermarketu i kupują płoć, karpia, karasia, lina,
szczupaka z hipermarketu. Gratuluję rozumu.
Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że
mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U
nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na
czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.
Jej maź wędkuje i ryby
zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie.
Zastanawiam się czasem
idąc tokiem rozumowania "sportowców", że powinno się poszerzyć pole
sportowej zabawy na organizmie żywym. Trzeba zaproponować to myśliwym. Niech
strzelają tylko z nabojów usypiających, potem fotka, buziaczek, zastrzyk
pobudzający i kolejny miłośnik wypuszcza zwierzątko na łono natury. Młody
narybek myśliwski powinien zacząć od wnyków i siatek, potem fotka i wolność.
Kolejne pokolenie "sportowców".
Jak długo będziecie się dawali ogłupiać? Sami przestaliście juz myśleć. Myśli za Was i kreuje zachowania telewizja
i inne media napędzane przez przemysł, który robi kolosalną kasę na wędkarzach.
Część z Was powtarza tylko to, co zobaczyła i usłyszała w telewizji i co trzeba
robić i mówić aby być "trendy". Piorą Wam mózgi Ci co z tych filmów i
publikacji żyją. Wmówili Wam, że jesteście lepszą kastą, bardziej światłą, ba
mądrą i etyczną, no i część z Was łyka to bezmyślnie jak odkurzacz śmieci.
A do tych z zacięciem "sportowym" proponuję
zmienić zainteresowania, sporo ryb będzie im wdzięczne za rezygnację ze
znęcania się nad nimi w imię sportowego ducha.
Proponuję choćby brydża
nad wodą z kolegami, będzie sportowo i nad wodą.
Świat zaczyna stawać na
głowie i zachowania nienormalne, zaczynają być promowane jako normalne.
CześćA mnie zastanawia Twój stan psychiczny;-)Reszty Twojego posta nie skomentuję. Piszesz o " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Nic odkrywczego Twój post jak dla mnie nie zawiera no może oprócz tego, że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie.Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Dodam dla jasności, że bardzo lubię ryby. Nikogo w domu nie brzydzi zapach oprawianej ryby. Piszesz coś tam o myśliwych. Biada takiemu jak ustrzeli coś na co nie ma zezwolenia. Natomiast wędkarz. który raz na rok uiścił opłaty ma prawo do każdej ryby - czy to jest normalne?JK
Panie JK, to co ? Mamy płacić za każdą rybę zabraną z łowiska? Takie coś, to sobie mogą płacić amatorzy komercji, jak na przykład karpiarze którzy lubują się w takich zamulonych dołkach. Ale oni ryb nie zabierają, więc i płacić za nie nie muszą. To dlaczego na ten przykład ja mam płacić za to co złowię i zabiorę? Życz kolego wszystkim równo.
Przeczytałem wszystkie wypowiedzi i pierwszy raz wypowiadam
sie na tym forum. Dużo czytam prasy jak i śledzę co na różnych forach, również zagranicznych
ludziska piszą. Obejrzałem masę filmów pseudo wędkarskich jak i prawdziwych relacji
z wypraw wędkarskich.
Moim zdaniem poziom
zidiocenia jak wypowiedzi ludzi którzy samodzielnie myślą jest zbliżony.
Wypowiem się co myślę wg mnie
o pseudowędkarzach (tak ich nazywam).
Dla mnie pseudowędkarze,
to tzw. "sportowcy" i ci od "złap i wypuść". A ci co łowią latami i ryb nie jedzą, dla mnie
jest zastanawiający jest ich stan psychiczny.
Uzasadnię.
Pytanie: czy znęcanie się nad
istotami żywymi, poprzez tarmoszenie na haku lub kotwicy, bez powodu tylko dla
dzikiej satysfakcji sprawia Wam aż taką frajdę? Szkoda, że nie potrafią
krzyczeć jak im wyciągacie z gardeł haki i kotwice. Nie macie wyrzutów
sumienia? To Waszym zdaniem jest etyczne? Czy to można nazwać sportem?
Albo, czy to jest normalne
i prawidłowe zachowanie wędkarza?
Będąc u teścia w północnej
Polsce byłem z dziećmi poszliśmy nad jezioro (jest tam kąpielisko) a sam nie
wędkując obserwowałem innych wędkarzy. Trochę miejscowych na rowerach i z
daleka. Miejscowi delikatnie coś tam podsypali, część wcale.
Przybył nad wodę jegomość,
rozrobił furę zanęty i do wody, no i podeszły mu leszcze, brały mu nieźle i do
siaty. Na koniec łowienia zaczął się głośno zachowywać, aby zwrócono na niego
uwagę, wyjął ciężką siatę z leszczami i ostentacyjnie z głośnym pluskiem
wyrzucił je z pomostu do wody. Nikt mi nie powie, że te ryby poobcierane w
siatce wróciły w znakomitej kondycji do wody. Panowie, byłem tam i trzy dni z
rzędu ten sam obrazek.
Tam miejscowych nie stać
na kupowanie litrami robaka i drogich zanęt. Szlag ich trafiał na te popisy. No
i pytanie, czy jego zachowanie poprawiło sytuację nad wodą i zwiększyło
rybostan? A może lepiej aby ten jegomość tam się nie pojawił?
Przykład kolejnego
zboczenia? Południowa Polska, zbiornik Goczałkowicki. Czwartek po południu. Wjeżdżają
goście "wędkarze sportowcy" nad wodę busem. Spinningowałem, zapytali
czy długo będę, czy ryba bierze... Stawiają namiot i wyciągają worki, nie
przesadzam worki jak na ziemniaki z kulami innymi cudami wszelkiej maści, które
trafią do wody. Będą do niedzieli. No i mi opowiadają jakie to ryby wyciągają,
ale zaraz szybko dodają, że oni tylko zdjęcia robią i wypuszczają je do wody.
Miłe z ich strony co?
W pewnej gazecie
wędkarskiej przeczytałem, że pewien sklep wędkarski sprzedał w ciągu roku 40
ton zanęty. Kolega ma sklep i tyle nie sprzedaje, ale idzie to w tony. Ile z
tego jest bez sensu wrzucana do wody przez zawodowców? Ile zgnije i zanieczyści
akwen?
Dałem się kiedyś namówić
koledze na łowienie w zbiornikach w rejonie Olzy- Krzyżanowic. I tak to
wyglądało. Wędkarze po nocy schodzili z wody, zero ryby, my zajęliśmy ich
stanowiska i buch zanęta do wody efekt do 14,00 małe karaski, my schodzimy i następni
po nas to samo zanęta i do wieczora, następni zanęta i do rana i tak dalej....
Przestałem w to miejsce jeździć.
W prasie wyczytałem, że
jeden wędkarz po udanych braniach po kilku dniach miał zerowe efekty, a że był nurkiem
postanowił sprawdzić, czy tę zanętę, którą sypał od kilku dni (kukurydza) jedzą
ryby. Popłynął w to miejsce i zanurkował, zanęta leży na dnie, zabrał ją i
powąchał, smród totalny zepsuta. Tam następuje proces gnilny i robi się
atmosfera beztlenowa i ryby tam nie uświadczycie. Łowiska są przenęcone.
Byłem w pewnym miejscu
na żwirowni. Na tym zbiorniku miejsca w
sezonie zawsze zajęte, wędkarze wypływają materacami z miskami, wiadrami i nęcą,
jeden łódeczką do zanęt. Popytaliśmy efektów zero.
Przeszedłem kawał drogi i
wspiąłem się na wysoką skarpę, gdzie nikt nie łowi, bo za wysoko i za stromo. Takiego
widoku nie widziałem. Pod samą powierzchnią pływały leniwie 3 stada ryb
oddalone od siebie, takich ryb nie złowiłem i nie widziałem. Byłem z kolegą
jest lepszym znawcą karpi i amurów niż ja. Były tam sztuki w przedziale 80÷120cm.
A po drugiej stronie brań nie ma i narzekanie na wszystko. Nie brały i tyle.
Żeby nie było, sam też
używam zanęt, rzadko ale używam. Parę rybek zabieram. Jak przyjadę nad wodę, a
widzę, że są brania, to zanęty nie używam. Kombinuję (łowię na spławik).
Jest wiele powodów, że rybę czasami jest trudniej złapać.
Jednym z nich es ciągle rosnąca populacja ptaków i zwierząt wodnych
odżywiających się rybami. Co mnie cieszy.
Nie dawno czytałem artykuł
ile ryb jest zjadanych w ciągu roku przez ptactwo i zwierzęta, tylko na jednym
zbiorniku, gdzie są wydry, norki i kolonie czapli siwych, białych, kormoranów, perkozów,
i innego ptactwa drapieżnego. To są dziesiątki ton ryb.
Są miejsca, gdzie są
plagą. Przed laty czytałem jak w Niemczech odstrzelono pewną ilość kormoranów,
bo jest ich tam (jak i u nas) tak dużo dzięki wędkarzom i prywatnym hodowcom ze
względu na duże zarybianie i hodowlę.
Mam kolegę ornitologa z
którym czasami jeżdżę obserwować ptaki w rezerwatach. Posiada zapiski od końca
lat siedemdziesiątych z występowania ilości ptaków w danym rejonie i ptaków
jest o wiele, wiele więcej. Mnie akurat to nie przeszkadza i poniosę koszty
mniejszą ilością złowionych ryb.
Drugi powód, to bezczelne, bezmyślne i chamskie
prostowanie nawet małych rzeczek pod pozorem zabezpieczania przed powodzią. Jest
na to kasa, część cwaniaków to wyczuła i prostuje, oraz wycina drzewa. I tam
gdzie kiedyś łowiłem, to wygląda to jak ciek z płaskim i płytkim dnem z palikami
po bokach, bez cienia nad wodą. I tam ma być ryba?
Trzeci powód to kłusownictwo na szeroką skalę i brak egzekwowania
surowych kar. I tu moja propozycja. Wysoki mandat i kasa przeznaczona w części
na strażników, a reszta na ochronę wody. Dodatkowo wysokie mandaty za
zaśmiecanie (wg gazety wędkarskiej z lat 90-tych w Niemczech mieli podobny
problem, rozwiązali to mandatami po 500 marek).
Czwarty to okazjonalni truciciele. Przykład, w zimie smród
szamba i na śniegu ślady ciągnika z beczkowozem i ślad wylewanej zawartości nad
brzegiem Wisły. Innym razem podobny obrazek nad jednym z dopływów Wisły. Tym
razem zrzut odbył się wzdłuż brzegu po skarpie (położona trawa).
Jest jeszcze więcej powodów o jakich tu wspomniano takich
jak przepławki, zrzuty mętnych wód ze żwirowisk, ośrodki nad wodą wyrzucające
zanieczyszczenia do wody.
Przyłączam się do tych co lubią zjeść świeżą własnoręcznie
złowioną rybę i jeszcze wiedzą jak którą się przyrządza. Podejrzewam, że
przeciwnicy zabierania ryb po ich
wypuszczeniu gnają do hipermarketu i kupują płoć, karpia, karasia, lina,
szczupaka z hipermarketu. Gratuluję rozumu.
Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że
mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U
nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na
czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.
Jej maź wędkuje i ryby
zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie.
Zastanawiam się czasem
idąc tokiem rozumowania "sportowców", że powinno się poszerzyć pole
sportowej zabawy na organizmie żywym. Trzeba zaproponować to myśliwym. Niech
strzelają tylko z nabojów usypiających, potem fotka, buziaczek, zastrzyk
pobudzający i kolejny miłośnik wypuszcza zwierzątko na łono natury. Młody
narybek myśliwski powinien zacząć od wnyków i siatek, potem fotka i wolność.
Kolejne pokolenie "sportowców".
Jak długo będziecie się dawali ogłupiać? Sami przestaliście juz myśleć. Myśli za Was i kreuje zachowania telewizja
i inne media napędzane przez przemysł, który robi kolosalną kasę na wędkarzach.
Część z Was powtarza tylko to, co zobaczyła i usłyszała w telewizji i co trzeba
robić i mówić aby być "trendy". Piorą Wam mózgi Ci co z tych filmów i
publikacji żyją. Wmówili Wam, że jesteście lepszą kastą, bardziej światłą, ba
mądrą i etyczną, no i część z Was łyka to bezmyślnie jak odkurzacz śmieci.
A do tych z zacięciem "sportowym" proponuję
zmienić zainteresowania, sporo ryb będzie im wdzięczne za rezygnację ze
znęcania się nad nimi w imię sportowego ducha.
Proponuję choćby brydża
nad wodą z kolegami, będzie sportowo i nad wodą.
Świat zaczyna stawać na
głowie i zachowania nienormalne, zaczynają być promowane jako normalne.
CześćA mnie zastanawia Twój stan psychiczny;-)Reszty Twojego posta nie skomentuję. Piszesz o " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Nic odkrywczego Twój post jak dla mnie nie zawiera no może oprócz tego, że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie. Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Dodam dla jasności, że bardzo lubię ryby. Nikogo w domu nie brzydzi zapach oprawianej ryby. Piszesz coś tam o myśliwych. Biada takiemu jak ustrzeli coś na co nie ma zezwolenia. Natomiast wędkarz. który raz na rok uiścił opłaty ma prawo do każdej ryby - czy to jest normalne?JK CześćZa nic nikomu nie karzę płacić. Pytam tylko czy to jest normalne w nawiązaniu do tego, że wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnianie lodówki.JK
3 litrowe słoiki z płocią i leszczem ( to może wyjdzie z 5 płotek i z 3 leszczyki)
10 zamrożonych karasi takich od 300-500 gramów.
Może ze dwadzieścia sztuk uklei, bo je uwielbiam.
Wyjazdów nad wodę mam zaliczonych 20, w tym 5 nocek.
Tak więc mięsiarz ze mnie podły i powinienem się kajać, bić w pierś, ciąć sobie żyły, bo dzięki mnie nasze wody są bezrybne. Chyba pójdę się powiesić, bo wina mi straszliwie ciąży. Od jutra nie zjem żadnej ryby - słowo skauta! A jak bym coś zabrał z łowiska, to zaraz polecę do koła i dam ze trzy stówy na zarybianie! Ja myślę kolego JK, że my tu mamy problem z karpiem a nie z innymi rybami. A problem ten się objawia tym, że zamiast uzupełniać gatunki rdzenne, pod dyktando starych pierników zarybiamy głównie karpiem i amurem. Na dalszy plan wychodzi kłusownictwo, rabunkowa gospodarka zasobami wodnymi, zero ochrony środowiska, brak regulacji dotyczących przepławek i tarlisk i tak można wymieniać i wymieniać. A dopiero na końcu jestem ja, mięsiarz, łobuz, mięsorybolub, drobnicowiec, wędkarz nieetyczny. Ale dopiero na końcu. Dlatego daruj sobie porównywanie mnie z myśliwym, bo bardziej do myśliwego można porównać karpiarza niż kogo innego. Karpiarz idzie upolować jeden gatunek. Tak robią myśliwi. Jak idą na zające, to walą do zajęcy. Jak na dzika, to walą do dzika. Jak idą na sarnę to walą w sarnę. Tylko czekać, aż zaczną na polowania zabierać chirurgów co zwierzynie śrut powyciągają i pozszywają i odkażą rany, by w dobrej kondycji zwierz wrócił do kniei. Ateraz idę się wyspowiadać, bo żrę ryby. Boszeeeeeeeeee.
3 litrowe słoiki z płocią i leszczem ( to może wyjdzie z 5 płotek i z 3 leszczyki)
10 zamrożonych karasi takich od 300-500 gramów.
Może ze dwadzieścia sztuk uklei, bo je uwielbiam.
Wyjazdów nad wodę mam zaliczonych 20, w tym 5 nocek.
Tak więc mięsiarz ze mnie podły i powinienem się kajać, bić w pierś, ciąć sobie żyły, bo dzięki mnie nasze wody są bezrybne. Chyba pójdę się powiesić, bo wina mi straszliwie ciąży. Od jutra nie zjem żadnej ryby - słowo skauta! A jak bym coś zabrał z łowiska, to zaraz polecę do koła i dam ze trzy stówy na zarybianie! Ja myślę kolego JK, że my tu mamy problem z karpiem a nie z innymi rybami. A problem ten się objawia tym, że zamiast uzupełniać gatunki rdzenne, pod dyktando starych pierników zarybiamy głównie karpiem i amurem. Na dalszy plan wychodzi kłusownictwo, rabunkowa gospodarka zasobami wodnymi, zero ochrony środowiska, brak regulacji dotyczących przepławek i tarlisk i tak można wymieniać i wymieniać. A dopiero na końcu jestem ja, mięsiarz, łobuz, mięsorybolub, drobnicowiec, wędkarz nieetyczny. Ale dopiero na końcu. Dlatego daruj sobie porównywanie mnie z myśliwym, bo bardziej do myśliwego można porównać karpiarza niż kogo innego. Karpiarz idzie upolować jeden gatunek. Tak robią myśliwi. Jak idą na zające, to walą do zajęcy. Jak na dzika, to walą do dzika. Jak idą na sarnę to walą w sarnę. Tylko czekać, aż zaczną na polowania zabierać chirurgów co zwierzynie śrut powyciągają i pozszywają i odkażą rany, by w dobrej kondycji zwierz wrócił do kniei. Ateraz idę się wyspowiadać, bo żrę ryby. Boszeeeeeeeeee.
CześćNo to z Ciebie straszny mięsiarz he he ;-)Oby wszyscy tacy byli.Zgadzam się z Tobą, że bezsensowne zarybianie karpiem i amurem każdej dziury w ziemi z wodą to totalna głupota. Nie służy to niczemu - nie napisałem specjalnie " nikomu " bo sam wiesz, że pewnym grupom wędkarzy tylko o takie zarybienia chodzi. Mało tego - ja powiem jeszcze jedno. Mam wrażenie, że ci co z upragnieniem czekają aż minie karencja po zarybieniu karpiem nie umieją złowić innej ryby. Nawet nie dlatego, że jest ich mało. Na lina, klenia, jazia czy nawet szczupaka trzeba więcej czasu poświęcić niż na tego głupiego hodowlanego karpia, który bierze w zasadzie zawsze i na wszystko. Na jednym z jezior PZW po zniesieniu tej karencji jeden z " wędkarzy " chwalił się, że przez noc złowił 16 karpi dodając przy tym, że lichy ze mnie karpiarz skoro ja nawet nie miałem brania. Zapytany po co mu właściwie tyle ryb i czy nie boi się kontroli powiedział, że on to jest miejscowy a reszta to przyjezdni... wymownie niby przypadkiem patrząc na samochód. I tak zadzwoniłem jak sobie już poszedł. Nawet i Policja się pojawiła, tylko że to nas z Kolegą przetrzepali zaglądając wszędzie gdzie się da czepiając się dosłownie wszystkiego. Po tej kontroli natychmiast się zwinęliśmy nie czekając nocy... Nie byłem tam więcej nigdy to znaczy trzy lata.Z tymi myśliwymi chodziło mi o to, że żaden z nich nie strzeli do zwierzyny jak nie ma zezwolenia. Jak jedzie w inny rejon łowiecki niż swój musi ( tak mi się coś kojarzy ) mieć zezwolenie miejscowego łowczego ( jak zwał tak zwał ) na odstrzał czegokolwiek ( może oprócz kaczek ). Nie jestem tego pewny ale coś takiego usłyszałem z ust myśliwego.A wędkarz sam wiesz - jak ma porozumienie to nic nie musi. Jak nie ma to dopłaci i już może łowić. JK
Boolo - Już raz na ten temat pisałem. A masz coś przeciwko tym którzy wypuszczają złowione ryby i wogóle ich nie zabierają? Robią ci jakąś krzywdę, czujesz się szykanowany z ich strony. Chcesz to sobie zabieraj wszystko co złowisz, masz do tego prawo. Powinieneś być wdzięczny takim ludziom bo więcej będzie dla ciebie, jak Ja złapię rybę i ją wypuszczę to Ty masz szansę ją ponownie złapać (i zabrać) a Ja twojej zabranej już nie mam szans złowić. Ty lubisz wędkować i jeść złowione ryby, ja lubię wędkować i je wypuszczać. Coś w tym złego? Jakaś straszna krzywda ci się dzieje. Problem rozwiąże się sam dla jednych i drugich jak nie będzie ani co wypuszczać ani co zabierać. Na niektórych wodach jest już do tego blisko. Część z was i to o dziwo zabierających ryby strasznie się burzy w tym wątku na tych co je wypuszczają. Chyba powinno być na odwrót:) Dziwne....
No właśnie. Chcę to zabieram, a jak chcę to wypuszczam. I cieszy mnie każdy przejaw wypuszczania złowionych ryb. Ale pojawianie się tych wątków to już istna paranoja. Mnie osobiście zwisa to, czy ktoś je ryby, czy je wypuszcza. Ja z tego religii nie czynię. Przyszła z zachodu jakaś moda i wszyscy powariowali. Mnie, który często jadam ryby złowione przez siebie nazywa się mięsiarzem, apeluje się do mnie o wypuszczanie tych ryb. Nikt nie atakuje PZW i innych podmiotów o to, żeby zmienić coś w gospodarce zasobami. Nikt nie woła o zarybianie z mózgiem, nikt nie robi rabanu o ochronę wód przed ściekami, nikt nie mówi głośno o ogólnym braku przepisów mających na celu poprawienie warunków bytowych dla naszych ryb, ale wszyscy apelują o wypuszczanie tego co się złowi. To mnie doprowadza do szału. Wiele takich wątków tu czytałem i zawsze jest tak samo. Ja nie mam pretensji do ciebie ze uwalniasz te ryby. Na zdrowie! Ale dajcież ludziom spokój jeśli to co robią jest zgodne z prawem. Zainteresujcie się innymi aspektami bezrybia. Wasze 30 kilogramowe karpie nie interesują takich jak ja. Mamy gdzieś te zwały tłuszczu i wory na odpady. Łówcie je sobie i przyklejajcie im plasterki na rany. Ale kurczę dajcie żyć normalnym ludziom. Chyba czas skończyć tę dyskusję, bo jak widać nic się nie zmieni. Zawsze tacy jak ja będą głównymi winowajcami. Ale w sumie mam to głęboko w poważaniu co sobie kto myśli kiedy widzi mnie jak na grillu dręczę szczupaka. Zwyczajnie to cedzę. Zakładajcie sobie swoje fora, kółka dyskusyjne, wpuszczajcie tylko tych co myślą tak samo. Ale dajcie żyć zwykłym ludziom bez ideologii rodem z zachodu. Chcecie być cool? Proszę bardzo, ale nie przeginajcie pałki robiąc ze wszystkich dookoła mięsiarzy.
Wnioskując po wpisie jednak czujesz się szykanowany i masz jakiś ukryty żal. To nie jest moda i ideologia z zachodu tylko część wędkarzy po prostu widzi co się dzieje nad polskimi wodami i stara się w jakimś sensie pomóc samemu sobie. Każda osoba przekonana do wypuszczania przynajmniej części złowionych ryb osobiście mnie cieszy. Zarybiania też do końca nie rozwiążą problemu ale to temat na osobną dyskusję. Mam nadzieję, że z roku na rok ta grupa będzie się powiększać i wyjdzie to wszystkim na dobre. Opór materii jest duży ale wcale się nie dziwie.
Kol. boloo. Nawolujesz, zeby dac zyc "normalnym" (celowo w cudzyslowiu, bo wg Twojej definicji ja normalny nie jestem). Ale wlasnie sam nie mozez pojac i w pewnym sensie obrazasz ludzi ktorzy maja inne podejscie do wedkarstwa. Kolega Sliwa pisze ze lubi ryby ale ich nie zabiera. A Ty od razu ze jest jakis dziwny. A dla mnie dziwnym jest gosc, ktory z wedkarstwa robi tani sposob zdobywania pozywienia. Sam rowniez uwielbiam tatara z lipienia, ale od wielu lat nie zabralem tej ryby. Ale nie dlatego ze je "kocham" ale najzwyczajniej w swiecie chce jeszcze je lowic przez pare lat. C&R to nie zadna religia , to po prostu jeden (podkreslam - jeden) z elementow racjonalnej gospodarki. Tam gdzie jakiejs ryby jest duzo, mozna ja zabierac (z pewna kontrola, aby po paru latach nie ocknac sie z reka w nocniku). A gatunki ktore sa zagrozone i podatne na presje wedkarska powinny byc chronione do calkowitego C&R wlacznie.
kol Wedrownik. Rozpisales sie strasznie, ale odniose sie do kilku Twoich uwag. 1) Piszesz z meczenie dla przyjemnosci ryb jest bez sensu. A Ty czemu lowisz te ryby ?. Zeby je zjesc. A musisz je jesc bo jestes glodny, czy dla przyjemnosci ? Ja mecze dla przyjemnosci, ale w ogolnym rozrachunku jakies tam ryby plywaja dalej. A Twoja przyjemnosc jest wg Ciebie bardziej etyczna bo.... ryby posluzyly za zaspokojenie przyjemnosci z jedzenia ?. Czy moze nakarmiles nimi glodne dzieci ?. 2) Ciekaw jestem czy np. po pierwszych 3 miarowych lipieniach zwijasz wedke i konczysz lowienie ?. Po przejechaniu np 200 km nad wode ?. 3) napisales historyjke o wedkarzu, ktory nalowil leszczy a potem wypuscil. I ze miejscowych nie stac na takie zachowanie. Wiesz co. To czy kogos stac czy nie, g,,o powinno kogokolwiek obchodzic. Pytasz, czy ryb od jego zachowania przybylo. To ja zapytam, czy gdyby je zabil i zabral, to by przybylo ?. Sam jestem przeciwnikiem takiego zachowania (pakowanie ryb do siaty i pozniej ostentacyjnie wypuszczanie) ale z pewnoscia nie wyrzadza sie tym wiecej szkod niz zabicie i zjedzenie tych ryb. A teksty, typu ze kogos nie stac na kupowanie ryb, to juz jest nawet nie wspomne co. To znaczy ze co. PZW to jakis tani sklep ze swieza ryba ?. Tak ma wygladac wedkarstwo w Polsce ?. Rzeki i jeziora maja byc tanim zrodlem bialka ?. Ciekawe ze tak nie mysla mysliwi. Czym sie roznia zasoby rzek o zasobow pol i lasow.
Panie JKarp moje zdrowie psychiczne OK. Mam aktualne badania psychologiczne, ze względu na wykonywaną pracę. O Twoje trochę się martwię.O karpiach trochę wiem, bo przez parę sezonów przebywałem na zasiadkach kilku dniowych i dłuższych i byłem tzw. karpiarzem.Widziałem niejedno nad wodą wśród karpiarzy i co mam uogólniać, że wszyscy tacy jesteście.
Tu Twój wpis.CześćA mnie zastanawia Twój stan psychiczny;-)Reszty Twojego posta nie skomentuję. Piszesz o " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Nic odkrywczego Twój post jak dla mnie nie zawiera no może oprócz tego, że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie.Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Dodam dla jasności, że bardzo lubię ryby. Nikogo w domu nie brzydzi zapach oprawianej ryby. Piszesz coś tam o myśliwych. Biada takiemu jak ustrzeli coś na co nie ma zezwolenia. Natomiast wędkarz. który raz na rok uiścił opłaty ma prawo do każdej ryby - czy to jest normalne?
JK Większych bzdór i niezrozumienia nie widziałem.1. " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Gdzie i kiedy? 2. że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie. kompletna bzdura. 3. Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Czy pisałem coś o zapełnianiu lodówki rybami. Nie manipuluj i nie uogólniaj4. Piszesz coś tam o myśliwych. Właśnie coś tam. Przykładu z myśliwymi nie kapnąłeś ni w ząb. Ja o niebie Ty o chlebie. Intencją moją było, abyście sie nie obnosili z tym co robicie i nie narzucali komuś co mają robić Zdrowy rozsądek. Resztę poczytaj jeszcze raz w tekście boloo. świetnie to ujął.
Do pawelz.1.Można myśleć tak przewrotnie i tak rozumować, nic nie poradzę.Rozpisałem się strasznie? Widać czytanie pewnych męczy.2. Mój styl łowienia jest taki, że szukam wyzwań, trudnych miejsc, często na chodzonego, rzadko, prawie wcale nęcę, więc z wynikami różnie. Moim celem nie jest nachapanie się ryb, a polowanie na rybkę.3. Przestań bredzić o tym jedzeniu ryb. Taniej mam w sklepie. Policz wyjazd na ryby średnio w obie strony 60-70km, sprzęt i cała otoczka, o czasie nie wspomnę.. Chyba idiota dopłacałby do ryb chcąc je tylko jeść i robić takie wyprawy.4. Lipienie bardzo często trafiają się małe, w większości. Nie biorę lipienia. Pstrąga owszem w limicie. Jak na początku złapię to zjeżdżam niżej na nizinną. Trafi się okoń. Alb nic. I do domu.Nie przeżywam jak nie złapię ryby.5.Napisałeś cytat To czy kogos stac czy nie, g,,o powinno kogokolwiek obchodzic. Tego nie będę komentował.Kolejnej wypowiedzi również, poplątanie, pomieszanie z niezrozumieniem.6. Na myślistwie widzę, że się znasz. To zapytaj o liczebność zajęcy i kuropatw.
Co jak co, rybę złowić, rybkę zjeść, rybkę wypuścić. ???????? OT I DYLEMAT... Wędkarstwo jest dla ludzi jak i inne sporty czy hobby. Tyle że wszędzie trzeba postępować z rozsądkiem. I TYLE. Mamy RAPR i tam pisze jakie ryby można zabrać, a jakie powinniśmy wypuścić, kiedy nie możemy ich łowić i gdzie. Tak więc postępując zgodnie z nim wypuszcamy choć część złowionych ryb. Jak w tytule wątku. A to czy dziś zabiorę wszystkie ryby wymiarowe które złowiłem, czy wypuszczę je wszystkie, czy zabiorę z nich tylko kilka. To jest już moja sprawa, poprostu dziś mam chęć kilka zjeść, i według RAPR mogę to uczynić. Jutro wcale nie będę wędkował, lub wypuszczę cały połów.
Postępując zgodnie z RAPR, czy regulaminem łowiska, nie powinniśmy robić szkody danemu akwenowi. Warunek jest jeden, gospodarz wody powinien prowadzić racjonalną gospodarkę ryb.
No właśnie. Jestem dla ciebie materią która stawia opór, jestem ślepcem, który nie widzi co się dzieje, bo ty wypuszczasz ryby i jesteś ekspertem od stanu biologicznego naszych wód. O to mi głównie chodzi. Wypuszczaj ryby. Rób co chcesz, to twoja sprawa i twoich kolegów. Ale po co te uwagi o materii stawiającej opór, o ślepocie, często o braku etyki albo o braku miłości dla zwierząt?! Nie zabierasz, nie jesz, łowisz dla sportu, twoja broszka kolego. Ale to wszystko co piszesz świadczy tylko o tym, że uważasz się za zbawiciela polskich wód, bo ktoś tam kiedyś ci powiedział i poszedłeś za jego głosem. Ale to ty jesteś ślepy, bo powodów bezrybia jest wiele. I może to moje mięsiarstwo nie jest tu dużym problemem. Ale we władzach np. PZW też pojawiają się dziwne zapędy. I to będzie najłatwiejsze wyjście z sytuacji, wystarczy nakazać wędkarzom wypuszczanie tego co złowią. Wtedy cała kasa pójdzie na pierdzących w stołki generałów. Ja tam nie wiem czego oczekujesz ty i twoi koledzy po wyznaniu, ale z całą pewnością macie łuskę na oczach. I to mi się nie podoba. A gadaj co chcesz i tak będą ludzie którzy na biwaku będą się delektować własnoręcznie ugotowaną zupą rybną, będą grillować pyszności, a ty idź do restauracji i zamów sobie dorsza za 4 dychy, Na zdrowie.
"A dla mnie dziwnym jest gosc, ktory z wedkarstwa robi tani sposob zdobywania pozywienia."
Tak właśnie postrzegacie każdego kto zabierze rybę z łowiska. Mogę tylko powiedzieć, że to bzdura i niezbyt inteligentna gadka. Przestańcie bić pianę i zajmijcie się czymś twórczym. Na przykład piszcie petycje o ustanowienie wymiaru ochronnego na płoć.
Do baloo.Mam kablówkę i od wielu lat oglądam wszelkie programy wędkarskie. Jakoś dziwnym trafem często te programy kończą się kolacją ze złowionej ryby. Ba, podają przepisy jak je przygotować i nie są to programy tylko zagraniczne.
Panie JKarp moje zdrowie psychiczne OK. Mam aktualne badania psychologiczne, ze względu na wykonywaną pracę. O Twoje trochę się martwię.O karpiach trochę wiem, bo przez parę sezonów przebywałem na zasiadkach kilku dniowych i dłuższych i byłem tzw. karpiarzem.Widziałem niejedno nad wodą wśród karpiarzy i co mam uogólniać, że wszyscy tacy jesteście.
Tu Twój wpis.CześćA mnie zastanawia Twój stan psychiczny;-)Reszty Twojego posta nie skomentuję. Piszesz o " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Nic odkrywczego Twój post jak dla mnie nie zawiera no może oprócz tego, że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie.Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Dodam dla jasności, że bardzo lubię ryby. Nikogo w domu nie brzydzi zapach oprawianej ryby. Piszesz coś tam o myśliwych. Biada takiemu jak ustrzeli coś na co nie ma zezwolenia. Natomiast wędkarz. który raz na rok uiścił opłaty ma prawo do każdej ryby - czy to jest normalne?
JK Większych bzdór i niezrozumienia nie widziałem.1. " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Gdzie i kiedy?2. że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie. kompletna bzdura.3. Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Czy pisałem coś o zapełnianiu lodówki rybami. Nie manipuluj i nie uogólniaj4. Piszesz coś tam o myśliwych. Właśnie coś tam. Przykładu z myśliwymi nie kapnąłeś ni w ząb. Ja o niebie Ty o chlebie.Intencją moją było, abyście sie nie obnosili z tym co robicie i nie narzucali komuś co mają robić Zdrowy rozsądek.Resztę poczytaj jeszcze raz w tekście boloo. świetnie to ujął. CześćPo kolei: Mój stan psychiczny też jest ok :-) i też ze względu na wykonywaną pracę.1. Skoro C&R jest złe, bo męczy się niepotrzebnie ryby to rozumiem, że Ty jako normalny wędkarz mimochodem pokazujesz, że należysz do tych normalnych pokazując przy okazji właściwy sposób postępowania stawiając siebie za przykład. Może to za ogólnie ujęte ale myślę, że sens wypowiedzi rozumiesz czyli: jak ok a reszta co wypuszcza jacyś dziwni.2 i 3. "Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.Jej maź wędkuje i ryby zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie." 4. "Zastanawiam się czasem idąc tokiem rozumowania "sportowców", że powinno się poszerzyć pole sportowej zabawy na organizmie żywym. Trzeba zaproponować to myśliwym. Niech strzelają tylko z nabojów usypiających, potem fotka, buziaczek, zastrzyk pobudzający i kolejny miłośnik wypuszcza zwierzątko na łono natury." Dostatecznie jasno rozumiem przykład z myśliwymi - Biada takiemu jak ustrzeli coś na co nie ma zezwolenia. Natomiast wędkarz, który raz na rok uiścił opłaty ma prawo do każdej ryby - czy to jest normalne? Wędkarstwo to hobby - nikt nikomu nic nie karze. W szczególności nie każe jeździć na ryby ( koszty paliwa ), kupować wędek, haczyków, żyłek itp - następne koszty, zanęty, robaki - koszty. Potem się usprawiedliwia kogoś, że nie stać go na wypuszczenie ryb - masz rację, karty chyba są tańsze. Ja nikomu nic nie narzucam. Zawsze powtarzam jak mantrę - umiar, umiar i jeszcze raz umiar. Nigdy nikogo nie nazwałem mięsiarzem choć znam takich którym należy się taka ksywka.
"Jak długo będziecie się dawali ogłupiać? Sami przestaliście juz myśleć. Myśli za Was i kreuje zachowania telewizja i inne media napędzane przez przemysł, który robi kolosalną kasę na wędkarzach. Część z Was powtarza tylko to, co zobaczyła i usłyszała w telewizji i co trzeba robić i mówić aby być "trendy". Piorą Wam mózgi Ci co z tych filmów i publikacji żyją. Wmówili Wam, że jesteście lepszą kastą, bardziej światłą, ba mądrą i etyczną, no i część z Was łyka to bezmyślnie jak odkurzacz śmieci.
A do tych z zacięciem "sportowym" proponuję zmienić zainteresowania, sporo ryb będzie im wdzięczne za rezygnację ze znęcania się nad nimi w imię sportowego ducha.
Proponuję choćby brydża nad wodą z kolegami, będzie sportowo i nad wodą."
Na jakiej podstawie twierdzisz, że sam nie myślę? Czy na Tobie nikt nie robi kasy ( chodzi też o wędkarstwo ) ?
Nie uważam się za kogoś lepszego, światłego i etycznego. Mam swoje zasady w życiu i w wędkarstwie. Jakoś nie na miejscu jest wmawianie, że nie myślę lub daję sobie coś wmówić.
Do pawelz.1.Można myśleć tak przewrotnie i tak rozumować, nic nie poradzę.Rozpisałem się strasznie? Widać czytanie pewnych męczy.
A moze niektorzy nie potrafiqa wypowiedziec sie w sposob jasny i zrozumialy dla wszystkich ?.
2. Mój styl łowienia jest taki, że szukam wyzwań, trudnych miejsc, często na chodzonego, rzadko, prawie wcale nęcę, więc z wynikami różnie. Moim celem nie jest nachapanie się ryb, a polowanie na rybkę.
Ale nie wszscy tak lowia. Pewnie oni dla Ciebie nie sa wedkarzami. Sa tacy co poluja na okazy badz konkretna rybe, a sa tacy co jada nad wode i chca polowic.
3. Przestań bredzić o tym jedzeniu ryb. Taniej mam w sklepie. Policz wyjazd na ryby średnio w obie strony 60-70km, sprzęt i cała otoczka, o czasie nie wspomnę.. Chyba idiota dopłacałby do ryb chcąc je tylko jeść i robić takie wyprawy.
" Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że
mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U
nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na
czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.
Jej maź wędkuje i ryby
zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie.".
Nie twierdze ze Ciebie nie stac na ryby, ale tym wpisem usprawiedliwiasz miesiarstwo i traktowanie wod jako spizarni dla biedniejszej czesci spoleczenstwa.
4. Lipienie bardzo często trafiają się małe, w większości. Nie biorę lipienia. Pstrąga owszem w limicie. Jak na początku złapię to zjeżdżam niżej na nizinną. Trafi się okoń. Alb nic. I do domu.Nie przeżywam jak nie złapię ryby.
No widzisz. Ty to jestes w czepku urodzony. Ja tak nie mam. Znam rzeczke gdzie zlowienie 3 miarowych lipieni moze trwac i 10 min. Mam do niej jakies 120 km a ze lowie tylko na muche, to nie bardzo mam gdzie szukac lowiska nizinnego z innymi rybami. Poza tym wloke sie na ryby tak daleko nie po to zeby lowic jelce czy inny bialoryb. K..a chyba musze odpuscic sobie to lowisko zeby nie uchodzic za sadyste. Za rybna !!!!
5.Napisałeś cytat To czy kogos stac czy nie, g,,o powinno kogokolwiek obchodzic. Tego nie będę komentował.Kolejnej wypowiedzi również, poplątanie, pomieszanie z niezrozumieniem.
To ty Ciagle piszesz o miejscowych, ze nie stac ich na zanete, na przynety itp. " Tam miejscowych nie stać
na kupowanie litrami robaka i drogich zanęt. Szlag ich trafiał na te popisy. No
i pytanie, czy jego zachowanie poprawiło sytuację nad wodą i zwiększyło
rybostan? A może lepiej aby ten jegomość tam się nie pojawił?
A czemu mialby sie nie pojawic.? Jeszcze raz zapytam, czy lepiej jakby zabil te ryby ?. Wtedy by ich przybylo. Moze zwyczajnie w swiecie byli zazdrosni o wyniki i o to , ze nie napchali lodowy.
6. Na myślistwie widzę, że się znasz. To zapytaj o liczebność zajęcy i kuropatw. A myslistwo to tylko kuropatwy, zajace i bazanty ?. Rozumiem ze stan naszych wod oceniasz po ilosci uklei, skarlowacialych leszczy czy ledwo miarowych plotek.
PS. Bardzo ladnie uniknoles odpowiedzi, czemu to Twoja przyjemnosc jedzenia ryb ma byc niby lepsza i bardziej humanitarna niz moja, wynikajaca z samego lowienia. Ani nie potrzebujesz zabierac ryb z lowiska (stac Cie na kupowanie) ani nie przymierasz glodem. Wiec jest tylko jeden powod. Przyjemnosc z jedzenia. Zabijasz ryby dla przyjemnosci. Ja je tylko lowie.
Do baloo.Mam kablówkę i od wielu lat oglądam wszelkie programy wędkarskie. Jakoś dziwnym trafem często te programy kończą się kolacją ze złowionej ryby. Ba, podają przepisy jak je przygotować i nie są to programy tylko zagraniczne. No popatrz. A ja jakims dziwnym trafem ogladam sporo filmow w ktorych WSZYSTKIE ryby wracaja do wody. Znajdz mi tu: http://vimeo.com/channels/flyfishing dwa filmy w ktorych zabija sie rybe (byc moze jakis jeden przeoczylem). No ale oni maja ryby, a my ?. Wystarczy obejrzec i porownac. A to ze nie sa to programy tylko zagraniczne, jakos mnie nie dziwi. Skoro polski wedkarz w wiekszosci wypadkow stawia sobie za cel odrobienie karty wedkarskiej, bo na wypuszczanie go nie stac, to i potrzebuje przepisu jak np. przyrzadzic wspanialego bolenia. Nie sadze zaby ktokolwiek inny na swiecie chcial ta rybe jesc.
Przestańcie wędkować w Polsce i wędkujcie za granicą. Tam są ryby i tam ryb się ponoć nie zabiera z łowiska i ryb się nie je. Bzdura, ale co zrobić. Zostawcie mnie, mięsiarzowi nasze wody. Ta dyskusja to kompletne dno.
Pawelz. Oglądamy różne filmy. Przykład cała seria z Rex Huntem, Kremkus w Polsce jak łapał na Mazurach węgorze i je wędził w przenośnej wędzarni, nasz program "Taaka ryba" i przygotowanie ryby nad wodą. Przed laty francuski kanał tera nie pamiętam.Jest i tak i tak.
Przestańcie wędkować w Polsce i wędkujcie za granicą. Tam są ryby i tam ryb się ponoć nie zabiera z łowiska i ryb się nie je. Bzdura, ale co zrobić. Zostawcie mnie, mięsiarzowi nasze wody. Ta dyskusja to kompletne dno. boloo jedź na łowisko prywatne nałap całą siatkę ryb tak ze 20kg i zapłać zgodnie z cennikiem. Połączysz przyjemność wędkowania z chęcią zjedzenia rybki. Wiem, że tego nie zrobisz bo niby po co jak można mieć za darmoche. Karta wędkarska i składki muszą się zwrócić przecież. Trochę dla rodziny, trochę dla teściów a drobnica dla kotka i pieska (jak często to słyszę). Moim zdaniem mięsiarstwo jest też religią. Karzesz nam pisać petycje do PZW i zająć się czymś twórczym. To pochwal się co Ty zrobiłeś twórczego? Zacznij od siebie a potem wymagaj od innych.
Pawelz. Oglądamy różne filmy. Przykład cała seria z Rex Huntem, Kremkus w Polsce jak łapał na Mazurach węgorze i je wędził w przenośnej wędzarni, nasz program "Taaka ryba" i przygotowanie ryby nad wodą. Przed laty francuski kanał tera nie pamiętam.Jest i tak i tak. O Polskich sie nie wypowiadam. Dla mnie to dno i metr mulu. Co Rex"a to o ile pamietam to 90% (albo i wiecej wypuszczal). A co do francuskich. Kiedys ogladalem sporo filmow na seasons"e. I faktycznie, jesli gdzies jedzono ryby, to na francuskich filmach. Pamietam do dzis scenke, gdzie gosc zlowil z 10 pstrazkow okolo 20-25 cm i pokazali jak je zjadl wraz z rodzina. Ale jedynym chyba krajem gdzie nie chcialbym pojechac na ryby na muche to chyba wlasnie Francja. U siebie zalatwili lososiowate a teraz siedza na Sanie (maja dla siebie specjalne limity dniowek) i lowia np. lipienie w maju czy potoki jesienia. Dla mnie to najwieksze bydlo i tyle.
Przestańcie wędkować w Polsce i wędkujcie za granicą. Tam są ryby i tam ryb się ponoć nie zabiera z łowiska i ryb się nie je. Bzdura, ale co zrobić. Zostawcie mnie, mięsiarzowi nasze wody. Ta dyskusja to kompletne dno. boloo jedź na łowisko prywatne nałap całą siatkę ryb tak ze 20kg i zapłać zgodnie z cennikiem. Połączysz przyjemność wędkowania z chęcią zjedzenia rybki. Wiem, że tego nie zrobisz bo niby po co jak można mieć za darmoche. Karta wędkarska i składki muszą się zwrócić przecież. Trochę dla rodziny, trochę dla teściów a drobnica dla kotka i pieska (jak często to słyszę). Moim zdaniem mięsiarstwo jest też religią. Karzesz nam pisać petycje do PZW i zająć się czymś twórczym. To pochwal się co Ty zrobiłeś twórczego? Zacznij od siebie a potem wymagaj od innych.
Znasz mnie, że tak łatwo mnie osądzasz? Wiesz kim jestem, ile zarabiam, czy wypuszczam ryby? Nic nie wiesz, ale wgryzasz się we mnie jak widzę z lubością. Mam jechać na komercję tak? mam zapłacić za dwadzieścia kilo wieprzowiny tak? Człowieku o czym ty nawijasz?! Ty w ogóle rozumiesz sam siebie?! Co ty możesz o mnie wiedzieć? Na komerche to sobie sam jedź i płać pasibrzuchowi. To jest miejsce dla karpiarzy właśnie. Co ja zrobiłem twórczego? Ano co ci do tego koleś? Chcesz walczyć o ilość ryb w naszych wodach to pisz petycje by zajęto się ochrona płoci która zanika. Mnie posyłasz na komercję, a potem polecisz na zebranie koła płakać o zarybienia karpiem żebyś mógł zaspokoić swoje ego?! Jak już wspominałem, dla was " krzyżowców" każdy kto weźmie kilka ryb z łowiska to mięsiarz i cham. Potem się dziwicie, że ludzie maja na was uczulenie.
Do lukasz80.Bez urazy. Wilson i Rex i inni, również łapią na komercyjnych. Łapią do woli, wypuszczają i nie narzekają na brak ryb.
Tak. Na komercjach wypuszczają. Bo tam trza bulić za rybę. Ale dla takiego CEENDERA to komercja jest świetnym łowiskiem. Ryba gwarantowana, zawsze bierze, a zabierać nie trzeba bo i po co, a jeszcze za to płacić? Tam właśnie łówcie i szpanujcie tym całym CE END ER
Do lukasz80.Bez urazy. Wilson i Rex i inni, również łapią na komercyjnych. Łapią do woli, wypuszczają i nie narzekają na brak ryb.
Tak. Na komercjach wypuszczają. Bo tam trza bulić za rybę. Ale dla takiego CEENDERA to komercja jest świetnym łowiskiem. Ryba gwarantowana, zawsze bierze, a zabierać nie trzeba bo i po co, a jeszcze za to płacić? Tam właśnie łówcie i szpanujcie tym całym CE END ER
Lowiles kiedys na PRAWDZIWYM lowisku nazwijmy to komercyjnym ?. Czy na jakims OS"e PZW ?. Nie pisze tu o burdelach w ktorych trzeba rybe zabrac i zaplacic ewentualnie oddac wlascicielowi. Po tym co piszesz, wnioskuje ze nie. Moglbys bardzo sie zdziwic i zweryfikowac swoje wedkarskie umiejetnosci w stosunku do innych.
"Jak już wspominałem, dla was " krzyżowców" każdy kto weźmie kilka ryb z
łowiska to mięsiarz i cham. Potem się dziwicie, że ludzie maja na was
uczulenie."
Tak, zwlaszcza tacy, ktorzy nie moga pojac, ze mozna jechac na ryby i ich nie zabierac. To Ty powiedziales, ze gosc, ktory wypuszcza ryby, mimo ze lubi ich smak jest jakis dziwny. Zabierajcie i jedzcie sobie te ryby, ale nich nikt mnie nie nazywa sadysta tylko dlatego, ze zamiast do gara czy na patelnie wole wypuscic rybe. I nikogo to nie powinno obchodzic czemu to robie. Powodow moze byc wiele.
boolo - Nie jeżdżę na komercyjne łowiska wogóle, nie chodzę również na żadne zebrania koła. Nie uznaję ci również za chama (to wszystko twoje domysły).Chodzę po prostu na ryby dla czystej przyjemności i relaksu bycia nad wodą bez względu na to czy coś złowię czy nie. Widać po twoim emocjonalnym wywodzie, że jakiś problem masz. To trochę jak obsesja Macierewicza ws.Smoleńska, ty czujesz się prześladowany przez C&R. I ciągle mi każesz pisać jakieś petycje.Nie będziesz płacił pasibrzuchowi a mnie wysyłasz za granicę. Bo i po co masz płacić jak darmocha wkoło. Nie rozumiesz wogóle przytaczanych tu argumentów. Pozostańmy więc przy swoich zdaniach.
Do lukasz80Po twojej ostatniej wypowiedzi, to wiem z kim mam do czytania.Od Smoleńska to się odwal (wcześniej łyknij trochę wiedzy), g.wno wiesz. Widać twojej opcji to na rękę. Jesteś żałosny z tym przykładem. I niech nikt mi nie zarzuca, że się myliłem mówiąc ilu ludzi ma wyprane mózgi. Wasza wiedza to GW, TVN, POLSAT. Oni wam mówią co macie robić i myśleć ? Czy któryś potrudzi się i poszuka szerzej wiedzy? To za trudne.I nie zarzucaj mi w odpowiedzi jakiejś opcji politycznej i zazwyczaj na tym poziomie padnie coś o Telewizji Trwam. I to wasze walenie łbem ze skrajności w skrajność. Do pawelzTy naprawdę nic nie kumasz czy udajesz?My krzyżowcy możemy pojąć, że ty nie zabierasz ryb, tak możemy.Mój atak jest na to, że wy "miłośnicy" nie możecie pojąć, że ja mogę wziąć rybę z łowiska własnoręcznie złapaną i ją wspólnie zjeść.Nie chcę waszych karpi. Ja ich już nie łowię , bo przecież w większości o to wam chodzi, bo płoć i leszcz was nie interesuje.Czy myślicie, że zabieramy siaty ryb? o czym ta rozmowa?. I twoje głupie ironiczne, że zamiast do gara wolisz wypuścić. Powinieneś występować w kabarecie. Ty "wolisz" - jakiś ty dobry, aż mnie dreszcze przeszły.Tak jak napisałem ze skrajności w skrajność. A tak nawiasem to załóżcie jakąś sektę, wtedy to będzie do przełknięcia.
Kolego, pokaz jeden post w ktorym napisalem, ze ludzie zabierajacy ryby sa godni potepienia i gorsi. Choc jeden. Natomiast Ty jako ten prawdziwy wedkarz zaczoles od slow:
" Wypowiem się co myślę wg mnie
o pseudowędkarzach (tak ich nazywam).
Dla mnie pseudowędkarze,
to tzw. "sportowcy" i ci od "złap i wypuść". A ci co łowią latami i ryb nie jedzą, dla mnie
jest zastanawiający jest ich stan psychiczny."
Wypuszczam ryby, nie jem ich (bo mi nie smakuja poza nielicznymi wyjatkami), chce zeby plywalo jak najwiecej ryb w naszych wodach. Nie mam zamiaru udzielac sie w PZW wiec jedyne co moge, to wypuscic to co zlowilem. Ale Ty mnie czlowieku nie znajac juz zaszufladkowales. Jestem wg Ciebie pseudowedkarzem. Bo nie jestem taki jak Ty. Zanim otworzysz usta, jeszcze raz prosze, zebys pokazal mi choc jeden moj post oczerniajacy tych, co zabieraja w "normalnych" ilosciach ryby. To ze proboje kogos przekonac do idei C&R nie oznacza ze jestem jego wrogiem i go potepiam. Ale jak widac w Twoim rozumowaniu sie to nie miesci. Nie ja zaczolem (ani zaden z "wyznawcow" C&R) ale Ty nazywajac nas pseudowedkarzami. PS. Nie lowie karpi, glownie jazie, plotki klenie jelce czy pstragi i lipienie (na wyjazdach). I kazda ryba otrzymuje wolnosc, wiec jesli do mnie piszesz, najpierw sie zastanow. Mnie g..o obchodza leszcze, liny i inne bagienniaki. Ale gdyby zdazylo mi sie cos takiego zlowic, potraktuje rybe dokladnie tak samo jak pstraga czy lipienia.
a ja wypuszczam ryby bo kocham zwierzęta i i szkoda mi jest zabic nawet 15cm płoć ,nie wypuszczam ryb zeby poprawic stan naszych wod tylko po prostu mi szkoda ale oczywiscie nie mam nic do wędkarzy którzy zabierają ryby w granicach rozsądku przestrzegając przy tym regulamin.
Kochasz? Żartujesz chyba. I tak z miłości je szarpiesz i wypuszczasz? Nie czytałeś tego co napisałem?Wędkuję i wypuszczam ryby niemiarowe i te które mają okres ochronny , a jak się często wieszają to zmieniam miejsce. Nie chodzę nad wodą dla samego wyjmowania i wkładania ryb do wody. Dla mnie to chore. Po prostu rzadziej jeżdżę na ryby, a częściej z lornetką i aparatem fotograficznym. Też fajnie i nad wodą i też trzeba podejść ptaszka lub zwoerzatko.
nie żartuje ,a "szarpie" je i wypuszczam własnie z miłosci ,za to ze sa piekne ,waleczne,cwane itd. a od "szarpania" nic im nie grozi jak Tobie sie wydaje ,poczytaj troche zanim napiszesz swoje teorie,ja też podchodze zwierzątka jakimi sa karpie żeby im zrobić zięcie ,potrzebuje tez do tego lornetki :),nigdy tego nie zrozumiesz jaka to frajda jak czekasz miesiac na branie (na dzikiej wodzie)ryby kora widzisz jak sie spławia ,obiecujesz sobie ze ja złowisz i w koncu sie udaje ,ważysz a waga pokazuje 15kg ,mam na oku teraz nastepnego cwaniaka ,ktory ma swialo ponad 20kg .pozdrawiam.
a twojego tekstu nie czytałem
a twojego tekstu nie czytałem
Nie znasz mnie i nic nie wiesz, a tym bardziej nic nie rozumiesz. Powiem Ci tyle, mam skończone 54 lata i niejedno przeżyłem i widziałem. Uprawiam wszystkie metody wędkowania, wraz z muchą i wędkarstwem z plaży i kutrów. Nie pora aby się przechwalać. Też byłem na takich zasiadkach i innych.I jeszcze raz powtarzam, nie dorabiaj teorii do tego co robisz i nie pisz o miłości.Sam sobie włóż w usta hak i powalcz z 10 kg karpiem, może karp odwzajemni Twoją miłość i też Cię pokocha. Rób co robisz, ale nie pisz o miłości.
wypuszczanie to głupota
a twojego tekstu nie czytałem
Nie znasz mnie i nic nie wiesz, a tym bardziej nic nie rozumiesz. Powiem Ci tyle, mam skończone 54 lata i niejedno przeżyłem i widziałem. Uprawiam wszystkie metody wędkowania, wraz z muchą i wędkarstwem z plaży i kutrów. Nie pora aby się przechwalać. Też byłem na takich zasiadkach i innych.I jeszcze raz powtarzam, nie dorabiaj teorii do tego co robisz i nie pisz o miłości.Sam sobie włóż w usta hak i powalcz z 10 kg karpiem, może karp odwzajemni Twoją miłość i też Cię pokocha. Rób co robisz, ale nie pisz o miłości.
a ja jeszcze raz powtarzam ze "kocham" te ryby bo sa piekne,waleczne i cwane ,szanuje je i szkoda by mi było zabic jakiekolwiek zwierze dlatego wracaja do wody w dobrej kondycji.jesli byłes naprawde na takich łowach to wiesz co mam na mysli piszac o satysfakcji,nie dorabiam teorii ,a co twojego wieku to nie rozumiem co to ma do tego ,znam ludzi którzy maja 70 lat i łowią bardzo długo ale mimo to nie maja pojecia o prawdziwym wedkowaniu ,łowią całe życie na "bombę " oklejoną płatkami z woda kilogramowe lescze .
"a co twojego wieku to nie rozumiem co to ma do tego ,znam ludzi którzy maja 70 lat i łowią bardzo długo ale mimo to nie maja pojecia o prawdziwym wedkowaniu ,łowią całe życie na "bombę " oklejoną płatkami z woda kilogramowe lescze ." - Czy ci wędkarze są w czymś gorsi od ciebie kolego sliwa80? Poza tym karpie giganty wypuszczacie dlatego, że ich się zjeść nie da, chyba że ktoś jest zdeterminowany na amen. Miłości w tym nie ma ani odrobiny.
"a co twojego wieku to nie rozumiem co to ma do tego ,znam ludzi którzy maja 70 lat i łowią bardzo długo ale mimo to nie maja pojecia o prawdziwym wedkowaniu ,łowią całe życie na "bombę " oklejoną płatkami z woda kilogramowe lescze ." - Czy ci wędkarze są w czymś gorsi od ciebie kolego sliwa80? Poza tym karpie giganty wypuszczacie dlatego, że ich się zjeść nie da, chyba że ktoś jest zdeterminowany na amen. Miłości w tym nie ma ani odrobiny.
czy ci wędkarze sa w czyms gorsi ode mnie ,pewnie w wielu "rzeczach" tak jak i w wielu "rzeczach" sa lepsi, a co do wypuszczania karpi to nie każdy kolego jadąc na ryby mysli zeby sie nażreć ,a jak jesienią złowiłem na filet na kolegi wedke sandacza prawie 3 kg i go wypusciłem to tez dlatego ze mięcho nie dobre???a twojego tekstu nie czytałem
Nie znasz mnie i nic nie wiesz, a tym bardziej nic nie rozumiesz. Powiem Ci tyle, mam skończone 54 lata i niejedno przeżyłem i widziałem. Uprawiam wszystkie metody wędkowania, wraz z muchą i wędkarstwem z plaży i kutrów. Nie pora aby się przechwalać. Też byłem na takich zasiadkach i innych.I jeszcze raz powtarzam, nie dorabiaj teorii do tego co robisz i nie pisz o miłości.Sam sobie włóż w usta hak i powalcz z 10 kg karpiem, może karp odwzajemni Twoją miłość i też Cię pokocha. Rób co robisz, ale nie pisz o miłości.
a ja jeszcze raz powtarzam ze "kocham" te ryby bo sa piekne,waleczne i cwane ,szanuje je i szkoda by mi było zabic jakiekolwiek zwierze dlatego wracaja do wody w dobrej kondycji.jesli byłes naprawde na takich łowach to wiesz co mam na mysli piszac o satysfakcji,nie dorabiam teorii ,a co twojego wieku to nie rozumiem co to ma do tego ,znam ludzi którzy maja 70 lat i łowią bardzo długo ale mimo to nie maja pojecia o prawdziwym wedkowaniu ,łowią całe życie na "bombę " oklejoną płatkami z woda kilogramowe lescze .
Kolego i dalej nic nie kumasz. Nie piszę, że do satysfakcji dorabiasz teorię, ale do tego co robisz i jak o tym mówisz. Ale zostawmy to i rób tak dalej. Twoja sprawa.Pisząc o wieku i o metodach połowu dawałem Ci do zrozumienia, że sroce spod ogona nie wypadłem i z niejednego pieca chleb jadłem. Ciągle podpatruję lepszych, studiuję internet i prasę, staram się być na bieżąco nie tylko w tym temacie.Karpie przestałem łapać, bo akurat mnie to nie daje satysfakcji. Nęcenie, nęcenie, nęcenie karp jeden drugi, męczarnia i do wody. Szkoda mi tych ryb. Chociaż innych nie nawołuję aby nie łapali. Znam miejscówkę i tubylca, ma na rozkładzie 18kg karpia i 24kg amura.Pokazał mi fotki na komórce.
a twojego tekstu nie czytałem
Nie znasz mnie i nic nie wiesz, a tym bardziej nic nie rozumiesz. Powiem Ci tyle, mam skończone 54 lata i niejedno przeżyłem i widziałem. Uprawiam wszystkie metody wędkowania, wraz z muchą i wędkarstwem z plaży i kutrów. Nie pora aby się przechwalać. Też byłem na takich zasiadkach i innych.I jeszcze raz powtarzam, nie dorabiaj teorii do tego co robisz i nie pisz o miłości.Sam sobie włóż w usta hak i powalcz z 10 kg karpiem, może karp odwzajemni Twoją miłość i też Cię pokocha. Rób co robisz, ale nie pisz o miłości.
a ja jeszcze raz powtarzam ze "kocham" te ryby bo sa piekne,waleczne i cwane ,szanuje je i szkoda by mi było zabic jakiekolwiek zwierze dlatego wracaja do wody w dobrej kondycji.jesli byłes naprawde na takich łowach to wiesz co mam na mysli piszac o satysfakcji,nie dorabiam teorii ,a co twojego wieku to nie rozumiem co to ma do tego ,znam ludzi którzy maja 70 lat i łowią bardzo długo ale mimo to nie maja pojecia o prawdziwym wedkowaniu ,łowią całe życie na "bombę " oklejoną płatkami z woda kilogramowe lescze .
Kolego i dalej nic nie kumasz. Nie piszę, że do satysfakcji dorabiasz teorię, ale do tego co robisz i jak o tym mówisz. Ale zostawmy to i rób tak dalej. Twoja sprawa.Pisząc o wieku i o metodach połowu dawałem Ci do zrozumienia, że sroce spod ogona nie wypadłem i z niejednego pieca chleb jadłem. Ciągle podpatruję lepszych, studiuję internet i prasę, staram się być na bieżąco nie tylko w tym temacie.Karpie przestałem łapać, bo akurat mnie to nie daje satysfakcji. Nęcenie, nęcenie, nęcenie karp jeden drugi, męczarnia i do wody. Szkoda mi tych ryb. Chociaż innych nie nawołuję aby nie łapali. Znam miejscówkę i tubylca, ma na rozkładzie 18kg karpia i 24kg amura.Pokazał mi fotki na komórce.
ja kolego wszystko rozumie tylko ,wiem ze nie chodzi ci o satysfakcje piszac o dorabianiu teorii tylko o moja miłosc (oczywiscie w cudzysłowie) do tego gatunku i o to jak o tym pisze . Ja po prostu nie lubie jak mi ktos cos wmawia i nie wierzy w to co pisze ,ja wiem ze zyjemy w kraju w którym dla wiekszosci wedkarzy ryba to mięcho a jak juz wypuszczaja to dlatego bo taka moda ,mało jest takich którzy wypuszczaja swoje zdobycze bo je szanuja i szkoda im zabic piekne zwierze .mówie tak o tym bo tak jest ,kto mnie zna wie jaka jest prawda a jak komus w to trudno uwierzyć to juz jego sprawa.mi szkoda płoci zabic a sa tacy co potrafią psa w lesie na drzewie powiesic bo sie znudził.pozdrawiam.
Zgadza się, ja w tym roku ani razu nie byłem na płociach. Trochę łapałem na muchę pstrągi i inne ryby, bo takie też się zdarzają. Pochodziłem za okoniem.Nie wiem czy jestem 100% mięsiarzem, bo jem dużo ryb morskich, te co sam złowiłem i te ze sklepu rybnego. Na razie finansowo mnie stać. Jestem przeciwnikiem bezsensownego zabierania ryb z nad wody. Nie uważam, że trzeba się za każdym razem nachapać. Ale nie potępiam tych, którzy biorą. Gość pokazuje mi nad wodą, że ma osiem wpisów od początku roku i nic. Jeździ z daleka. I co jak raz weźmie trochę ryb, to jest mięsiarzem, bo nie wypuścił.Oczywiście zdarza mi się widzieć i tzw. gumofilców i ludzi na tzw. poziomie i dobrze wykształconych,. którzy biorą niemiarowe szczupaki i sandacze, o karpiach nie wspomnę.Głupota i kłusownictwo.Szkoda, że się dalej nie rozumiemy.
Sliwa powiedz szczerze. Brzydzisz się sprawianiem ryb i zwyczajnie nie lubisz jeść ryb oprócz jakichś tam morskich mrożonek co? Powiedz prawdę. To nie miłość, tylko obrzydzenie do czynności związanych z czyszczeniem złowionej ryby. A może w domu nie lubią tego zapaszku? W każdym razie ryb po prostu nie jadasz, i to jest sedno sprawy kolego.
Sliwa powiedz szczerze. Brzydzisz się sprawianiem ryb i zwyczajnie nie lubisz jeść ryb oprócz jakichś tam morskich mrożonek co? Powiedz prawdę. To nie miłość, tylko obrzydzenie do czynności związanych z czyszczeniem złowionej ryby. A może w domu nie lubią tego zapaszku? W każdym razie ryb po prostu nie jadasz, i to jest sedno sprawy kolego.
oj mylisz sie kolego ,uwielbiam ryby ,zwłaszcza sandacze i male okonie ,szynke tez lubie ale zabic swini bym nie zabil ,tak ciezko to zrozumiec.
żeby żyć trzeba jeść. ale żeby tylko ryby? - a może by na jagody i grzyby ,nie trzeba nic zabijać ,no chyba że komara.Naleśniczki z jagodami - pycha.
Manipulujesz, kto tu pisał, że je tylko ryby? A jest ktoś kto je tylko ryby? Nie kombinuj.
Sliwa powiedz szczerze. Brzydzisz się sprawianiem ryb i zwyczajnie nie lubisz jeść ryb oprócz jakichś tam morskich mrożonek co? Powiedz prawdę. To nie miłość, tylko obrzydzenie do czynności związanych z czyszczeniem złowionej ryby. A może w domu nie lubią tego zapaszku? W każdym razie ryb po prostu nie jadasz, i to jest sedno sprawy kolego.
oj mylisz sie kolego ,uwielbiam ryby ,zwłaszcza sandacze i male okonie ,szynke tez lubie ale zabic swini bym nie zabil ,tak ciezko to zrozumiec.
No nie dogadamy się. jesteś dziwny i tak widocznie musi być. Rób swoje. Powodzenia.
Witam wszystkim.
Przeczytałem wszystkie wypowiedzi i pierwszy raz wypowiadam sie na tym forum. Dużo czytam prasy jak i śledzę co na różnych forach, również zagranicznych ludziska piszą. Obejrzałem masę filmów pseudo wędkarskich jak i prawdziwych relacji z wypraw wędkarskich.
Moim zdaniem poziom zidiocenia jak wypowiedzi ludzi którzy samodzielnie myślą jest zbliżony.
Wypowiem się co myślę wg mnie o pseudowędkarzach (tak ich nazywam).
Dla mnie pseudowędkarze, to tzw. "sportowcy" i ci od "złap i wypuść". A ci co łowią latami i ryb nie jedzą, dla mnie jest zastanawiający jest ich stan psychiczny.
Uzasadnię.
Pytanie: czy znęcanie się nad istotami żywymi, poprzez tarmoszenie na haku lub kotwicy, bez powodu tylko dla dzikiej satysfakcji sprawia Wam aż taką frajdę? Szkoda, że nie potrafią krzyczeć jak im wyciągacie z gardeł haki i kotwice. Nie macie wyrzutów sumienia? To Waszym zdaniem jest etyczne? Czy to można nazwać sportem?
Albo, czy to jest normalne i prawidłowe zachowanie wędkarza?
Będąc u teścia w północnej Polsce byłem z dziećmi poszliśmy nad jezioro (jest tam kąpielisko) a sam nie wędkując obserwowałem innych wędkarzy. Trochę miejscowych na rowerach i z daleka. Miejscowi delikatnie coś tam podsypali, część wcale.
Przybył nad wodę jegomość, rozrobił furę zanęty i do wody, no i podeszły mu leszcze, brały mu nieźle i do siaty. Na koniec łowienia zaczął się głośno zachowywać, aby zwrócono na niego uwagę, wyjął ciężką siatę z leszczami i ostentacyjnie z głośnym pluskiem wyrzucił je z pomostu do wody. Nikt mi nie powie, że te ryby poobcierane w siatce wróciły w znakomitej kondycji do wody. Panowie, byłem tam i trzy dni z rzędu ten sam obrazek.
Tam miejscowych nie stać na kupowanie litrami robaka i drogich zanęt. Szlag ich trafiał na te popisy. No i pytanie, czy jego zachowanie poprawiło sytuację nad wodą i zwiększyło rybostan? A może lepiej aby ten jegomość tam się nie pojawił?
Przykład kolejnego zboczenia? Południowa Polska, zbiornik Goczałkowicki. Czwartek po południu. Wjeżdżają goście "wędkarze sportowcy" nad wodę busem. Spinningowałem, zapytali czy długo będę, czy ryba bierze... Stawiają namiot i wyciągają worki, nie przesadzam worki jak na ziemniaki z kulami innymi cudami wszelkiej maści, które trafią do wody. Będą do niedzieli. No i mi opowiadają jakie to ryby wyciągają, ale zaraz szybko dodają, że oni tylko zdjęcia robią i wypuszczają je do wody. Miłe z ich strony co?
W pewnej gazecie wędkarskiej przeczytałem, że pewien sklep wędkarski sprzedał w ciągu roku 40 ton zanęty. Kolega ma sklep i tyle nie sprzedaje, ale idzie to w tony. Ile z tego jest bez sensu wrzucana do wody przez zawodowców? Ile zgnije i zanieczyści akwen?
Dałem się kiedyś namówić koledze na łowienie w zbiornikach w rejonie Olzy- Krzyżanowic. I tak to wyglądało. Wędkarze po nocy schodzili z wody, zero ryby, my zajęliśmy ich stanowiska i buch zanęta do wody efekt do 14,00 małe karaski, my schodzimy i następni po nas to samo zanęta i do wieczora, następni zanęta i do rana i tak dalej.... Przestałem w to miejsce jeździć.
W prasie wyczytałem, że jeden wędkarz po udanych braniach po kilku dniach miał zerowe efekty, a że był nurkiem postanowił sprawdzić, czy tę zanętę, którą sypał od kilku dni (kukurydza) jedzą ryby. Popłynął w to miejsce i zanurkował, zanęta leży na dnie, zabrał ją i powąchał, smród totalny zepsuta. Tam następuje proces gnilny i robi się atmosfera beztlenowa i ryby tam nie uświadczycie. Łowiska są przenęcone.
Byłem w pewnym miejscu na żwirowni. Na tym zbiorniku miejsca w sezonie zawsze zajęte, wędkarze wypływają materacami z miskami, wiadrami i nęcą, jeden łódeczką do zanęt. Popytaliśmy efektów zero.
Przeszedłem kawał drogi i wspiąłem się na wysoką skarpę, gdzie nikt nie łowi, bo za wysoko i za stromo. Takiego widoku nie widziałem. Pod samą powierzchnią pływały leniwie 3 stada ryb oddalone od siebie, takich ryb nie złowiłem i nie widziałem. Byłem z kolegą jest lepszym znawcą karpi i amurów niż ja. Były tam sztuki w przedziale 80÷120cm. A po drugiej stronie brań nie ma i narzekanie na wszystko. Nie brały i tyle.
Żeby nie było, sam też używam zanęt, rzadko ale używam. Parę rybek zabieram. Jak przyjadę nad wodę, a widzę, że są brania, to zanęty nie używam. Kombinuję (łowię na spławik).
Jest wiele powodów, że rybę czasami jest trudniej złapać. Jednym z nich es ciągle rosnąca populacja ptaków i zwierząt wodnych odżywiających się rybami. Co mnie cieszy.
Nie dawno czytałem artykuł ile ryb jest zjadanych w ciągu roku przez ptactwo i zwierzęta, tylko na jednym zbiorniku, gdzie są wydry, norki i kolonie czapli siwych, białych, kormoranów, perkozów, i innego ptactwa drapieżnego. To są dziesiątki ton ryb.
Są miejsca, gdzie są plagą. Przed laty czytałem jak w Niemczech odstrzelono pewną ilość kormoranów, bo jest ich tam (jak i u nas) tak dużo dzięki wędkarzom i prywatnym hodowcom ze względu na duże zarybianie i hodowlę.
Mam kolegę ornitologa z którym czasami jeżdżę obserwować ptaki w rezerwatach. Posiada zapiski od końca lat siedemdziesiątych z występowania ilości ptaków w danym rejonie i ptaków jest o wiele, wiele więcej. Mnie akurat to nie przeszkadza i poniosę koszty mniejszą ilością złowionych ryb.
Drugi powód, to bezczelne, bezmyślne i chamskie prostowanie nawet małych rzeczek pod pozorem zabezpieczania przed powodzią. Jest na to kasa, część cwaniaków to wyczuła i prostuje, oraz wycina drzewa. I tam gdzie kiedyś łowiłem, to wygląda to jak ciek z płaskim i płytkim dnem z palikami po bokach, bez cienia nad wodą. I tam ma być ryba?
Trzeci powód to kłusownictwo na szeroką skalę i brak egzekwowania surowych kar. I tu moja propozycja. Wysoki mandat i kasa przeznaczona w części na strażników, a reszta na ochronę wody. Dodatkowo wysokie mandaty za zaśmiecanie (wg gazety wędkarskiej z lat 90-tych w Niemczech mieli podobny problem, rozwiązali to mandatami po 500 marek).
Czwarty to okazjonalni truciciele. Przykład, w zimie smród szamba i na śniegu ślady ciągnika z beczkowozem i ślad wylewanej zawartości nad brzegiem Wisły. Innym razem podobny obrazek nad jednym z dopływów Wisły. Tym razem zrzut odbył się wzdłuż brzegu po skarpie (położona trawa).
Jest jeszcze więcej powodów o jakich tu wspomniano takich jak przepławki, zrzuty mętnych wód ze żwirowisk, ośrodki nad wodą wyrzucające zanieczyszczenia do wody.
Przyłączam się do tych co lubią zjeść świeżą własnoręcznie złowioną rybę i jeszcze wiedzą jak którą się przyrządza. Podejrzewam, że przeciwnicy zabierania ryb po ich wypuszczeniu gnają do hipermarketu i kupują płoć, karpia, karasia, lina, szczupaka z hipermarketu. Gratuluję rozumu.
Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.
Jej maź wędkuje i ryby zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie.
Zastanawiam się czasem idąc tokiem rozumowania "sportowców", że powinno się poszerzyć pole sportowej zabawy na organizmie żywym. Trzeba zaproponować to myśliwym. Niech strzelają tylko z nabojów usypiających, potem fotka, buziaczek, zastrzyk pobudzający i kolejny miłośnik wypuszcza zwierzątko na łono natury. Młody narybek myśliwski powinien zacząć od wnyków i siatek, potem fotka i wolność. Kolejne pokolenie "sportowców".
Jak długo będziecie się dawali ogłupiać? Sami przestaliście juz myśleć. Myśli za Was i kreuje zachowania telewizja i inne media napędzane przez przemysł, który robi kolosalną kasę na wędkarzach. Część z Was powtarza tylko to, co zobaczyła i usłyszała w telewizji i co trzeba robić i mówić aby być "trendy". Piorą Wam mózgi Ci co z tych filmów i publikacji żyją. Wmówili Wam, że jesteście lepszą kastą, bardziej światłą, ba mądrą i etyczną, no i część z Was łyka to bezmyślnie jak odkurzacz śmieci.
A do tych z zacięciem "sportowym" proponuję zmienić zainteresowania, sporo ryb będzie im wdzięczne za rezygnację ze znęcania się nad nimi w imię sportowego ducha.
Proponuję choćby brydża nad wodą z kolegami, będzie sportowo i nad wodą.
Świat zaczyna stawać na głowie i zachowania nienormalne, zaczynają być promowane jako normalne.
CześćA mnie zastanawia Twój stan psychiczny;-)Reszty Twojego posta nie skomentuję. Piszesz o " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Nic odkrywczego Twój post jak dla mnie nie zawiera no może oprócz tego, że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie.Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Dodam dla jasności, że bardzo lubię ryby. Nikogo w domu nie brzydzi zapach oprawianej ryby. Piszesz coś tam o myśliwych. Biada takiemu jak ustrzeli coś na co nie ma zezwolenia. Natomiast wędkarz. który raz na rok uiścił opłaty ma prawo do każdej ryby - czy to jest normalne?JK
Panie JK, to co ? Mamy płacić za każdą rybę zabraną z łowiska? Takie coś, to sobie mogą płacić amatorzy komercji, jak na przykład karpiarze którzy lubują się w takich zamulonych dołkach. Ale oni ryb nie zabierają, więc i płacić za nie nie muszą. To dlaczego na ten przykład ja mam płacić za to co złowię i zabiorę? Życz kolego wszystkim równo.
Witam wszystkim.
Przeczytałem wszystkie wypowiedzi i pierwszy raz wypowiadam sie na tym forum. Dużo czytam prasy jak i śledzę co na różnych forach, również zagranicznych ludziska piszą. Obejrzałem masę filmów pseudo wędkarskich jak i prawdziwych relacji z wypraw wędkarskich.
Moim zdaniem poziom zidiocenia jak wypowiedzi ludzi którzy samodzielnie myślą jest zbliżony.
Wypowiem się co myślę wg mnie o pseudowędkarzach (tak ich nazywam).
Dla mnie pseudowędkarze, to tzw. "sportowcy" i ci od "złap i wypuść". A ci co łowią latami i ryb nie jedzą, dla mnie jest zastanawiający jest ich stan psychiczny.
Uzasadnię.
Pytanie: czy znęcanie się nad istotami żywymi, poprzez tarmoszenie na haku lub kotwicy, bez powodu tylko dla dzikiej satysfakcji sprawia Wam aż taką frajdę? Szkoda, że nie potrafią krzyczeć jak im wyciągacie z gardeł haki i kotwice. Nie macie wyrzutów sumienia? To Waszym zdaniem jest etyczne? Czy to można nazwać sportem?
Albo, czy to jest normalne i prawidłowe zachowanie wędkarza?
Będąc u teścia w północnej Polsce byłem z dziećmi poszliśmy nad jezioro (jest tam kąpielisko) a sam nie wędkując obserwowałem innych wędkarzy. Trochę miejscowych na rowerach i z daleka. Miejscowi delikatnie coś tam podsypali, część wcale.
Przybył nad wodę jegomość, rozrobił furę zanęty i do wody, no i podeszły mu leszcze, brały mu nieźle i do siaty. Na koniec łowienia zaczął się głośno zachowywać, aby zwrócono na niego uwagę, wyjął ciężką siatę z leszczami i ostentacyjnie z głośnym pluskiem wyrzucił je z pomostu do wody. Nikt mi nie powie, że te ryby poobcierane w siatce wróciły w znakomitej kondycji do wody. Panowie, byłem tam i trzy dni z rzędu ten sam obrazek.
Tam miejscowych nie stać na kupowanie litrami robaka i drogich zanęt. Szlag ich trafiał na te popisy. No i pytanie, czy jego zachowanie poprawiło sytuację nad wodą i zwiększyło rybostan? A może lepiej aby ten jegomość tam się nie pojawił?
Przykład kolejnego zboczenia? Południowa Polska, zbiornik Goczałkowicki. Czwartek po południu. Wjeżdżają goście "wędkarze sportowcy" nad wodę busem. Spinningowałem, zapytali czy długo będę, czy ryba bierze... Stawiają namiot i wyciągają worki, nie przesadzam worki jak na ziemniaki z kulami innymi cudami wszelkiej maści, które trafią do wody. Będą do niedzieli. No i mi opowiadają jakie to ryby wyciągają, ale zaraz szybko dodają, że oni tylko zdjęcia robią i wypuszczają je do wody. Miłe z ich strony co?
W pewnej gazecie wędkarskiej przeczytałem, że pewien sklep wędkarski sprzedał w ciągu roku 40 ton zanęty. Kolega ma sklep i tyle nie sprzedaje, ale idzie to w tony. Ile z tego jest bez sensu wrzucana do wody przez zawodowców? Ile zgnije i zanieczyści akwen?
Dałem się kiedyś namówić koledze na łowienie w zbiornikach w rejonie Olzy- Krzyżanowic. I tak to wyglądało. Wędkarze po nocy schodzili z wody, zero ryby, my zajęliśmy ich stanowiska i buch zanęta do wody efekt do 14,00 małe karaski, my schodzimy i następni po nas to samo zanęta i do wieczora, następni zanęta i do rana i tak dalej.... Przestałem w to miejsce jeździć.
W prasie wyczytałem, że jeden wędkarz po udanych braniach po kilku dniach miał zerowe efekty, a że był nurkiem postanowił sprawdzić, czy tę zanętę, którą sypał od kilku dni (kukurydza) jedzą ryby. Popłynął w to miejsce i zanurkował, zanęta leży na dnie, zabrał ją i powąchał, smród totalny zepsuta. Tam następuje proces gnilny i robi się atmosfera beztlenowa i ryby tam nie uświadczycie. Łowiska są przenęcone.
Byłem w pewnym miejscu na żwirowni. Na tym zbiorniku miejsca w sezonie zawsze zajęte, wędkarze wypływają materacami z miskami, wiadrami i nęcą, jeden łódeczką do zanęt. Popytaliśmy efektów zero.
Przeszedłem kawał drogi i wspiąłem się na wysoką skarpę, gdzie nikt nie łowi, bo za wysoko i za stromo. Takiego widoku nie widziałem. Pod samą powierzchnią pływały leniwie 3 stada ryb oddalone od siebie, takich ryb nie złowiłem i nie widziałem. Byłem z kolegą jest lepszym znawcą karpi i amurów niż ja. Były tam sztuki w przedziale 80÷120cm. A po drugiej stronie brań nie ma i narzekanie na wszystko. Nie brały i tyle.
Żeby nie było, sam też używam zanęt, rzadko ale używam. Parę rybek zabieram. Jak przyjadę nad wodę, a widzę, że są brania, to zanęty nie używam. Kombinuję (łowię na spławik).
Jest wiele powodów, że rybę czasami jest trudniej złapać. Jednym z nich es ciągle rosnąca populacja ptaków i zwierząt wodnych odżywiających się rybami. Co mnie cieszy.
Nie dawno czytałem artykuł ile ryb jest zjadanych w ciągu roku przez ptactwo i zwierzęta, tylko na jednym zbiorniku, gdzie są wydry, norki i kolonie czapli siwych, białych, kormoranów, perkozów, i innego ptactwa drapieżnego. To są dziesiątki ton ryb.
Są miejsca, gdzie są plagą. Przed laty czytałem jak w Niemczech odstrzelono pewną ilość kormoranów, bo jest ich tam (jak i u nas) tak dużo dzięki wędkarzom i prywatnym hodowcom ze względu na duże zarybianie i hodowlę.
Mam kolegę ornitologa z którym czasami jeżdżę obserwować ptaki w rezerwatach. Posiada zapiski od końca lat siedemdziesiątych z występowania ilości ptaków w danym rejonie i ptaków jest o wiele, wiele więcej. Mnie akurat to nie przeszkadza i poniosę koszty mniejszą ilością złowionych ryb.
Drugi powód, to bezczelne, bezmyślne i chamskie prostowanie nawet małych rzeczek pod pozorem zabezpieczania przed powodzią. Jest na to kasa, część cwaniaków to wyczuła i prostuje, oraz wycina drzewa. I tam gdzie kiedyś łowiłem, to wygląda to jak ciek z płaskim i płytkim dnem z palikami po bokach, bez cienia nad wodą. I tam ma być ryba?
Trzeci powód to kłusownictwo na szeroką skalę i brak egzekwowania surowych kar. I tu moja propozycja. Wysoki mandat i kasa przeznaczona w części na strażników, a reszta na ochronę wody. Dodatkowo wysokie mandaty za zaśmiecanie (wg gazety wędkarskiej z lat 90-tych w Niemczech mieli podobny problem, rozwiązali to mandatami po 500 marek).
Czwarty to okazjonalni truciciele. Przykład, w zimie smród szamba i na śniegu ślady ciągnika z beczkowozem i ślad wylewanej zawartości nad brzegiem Wisły. Innym razem podobny obrazek nad jednym z dopływów Wisły. Tym razem zrzut odbył się wzdłuż brzegu po skarpie (położona trawa).
Jest jeszcze więcej powodów o jakich tu wspomniano takich jak przepławki, zrzuty mętnych wód ze żwirowisk, ośrodki nad wodą wyrzucające zanieczyszczenia do wody.
Przyłączam się do tych co lubią zjeść świeżą własnoręcznie złowioną rybę i jeszcze wiedzą jak którą się przyrządza. Podejrzewam, że przeciwnicy zabierania ryb po ich wypuszczeniu gnają do hipermarketu i kupują płoć, karpia, karasia, lina, szczupaka z hipermarketu. Gratuluję rozumu.
Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.
Jej maź wędkuje i ryby zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie.
Zastanawiam się czasem idąc tokiem rozumowania "sportowców", że powinno się poszerzyć pole sportowej zabawy na organizmie żywym. Trzeba zaproponować to myśliwym. Niech strzelają tylko z nabojów usypiających, potem fotka, buziaczek, zastrzyk pobudzający i kolejny miłośnik wypuszcza zwierzątko na łono natury. Młody narybek myśliwski powinien zacząć od wnyków i siatek, potem fotka i wolność. Kolejne pokolenie "sportowców".
Jak długo będziecie się dawali ogłupiać? Sami przestaliście juz myśleć. Myśli za Was i kreuje zachowania telewizja i inne media napędzane przez przemysł, który robi kolosalną kasę na wędkarzach. Część z Was powtarza tylko to, co zobaczyła i usłyszała w telewizji i co trzeba robić i mówić aby być "trendy". Piorą Wam mózgi Ci co z tych filmów i publikacji żyją. Wmówili Wam, że jesteście lepszą kastą, bardziej światłą, ba mądrą i etyczną, no i część z Was łyka to bezmyślnie jak odkurzacz śmieci.
A do tych z zacięciem "sportowym" proponuję zmienić zainteresowania, sporo ryb będzie im wdzięczne za rezygnację ze znęcania się nad nimi w imię sportowego ducha.
Proponuję choćby brydża nad wodą z kolegami, będzie sportowo i nad wodą.
Świat zaczyna stawać na głowie i zachowania nienormalne, zaczynają być promowane jako normalne.
CześćA mnie zastanawia Twój stan psychiczny;-)Reszty Twojego posta nie skomentuję. Piszesz o " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Nic odkrywczego Twój post jak dla mnie nie zawiera no może oprócz tego, że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie. Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Dodam dla jasności, że bardzo lubię ryby. Nikogo w domu nie brzydzi zapach oprawianej ryby. Piszesz coś tam o myśliwych. Biada takiemu jak ustrzeli coś na co nie ma zezwolenia. Natomiast wędkarz. który raz na rok uiścił opłaty ma prawo do każdej ryby - czy to jest normalne?JK
CześćZa nic nikomu nie karzę płacić. Pytam tylko czy to jest normalne w nawiązaniu do tego, że wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnianie lodówki.JK
Złów i wypuść (chociaż część)
Pozwolę sobie na mały żart z rana.:)
Uciąć głowę czy ogon? Nie bardzo wiem o którą część chodzi?;)
A może najpierw coś złówmy, a później piszmy o wypuszczaniu?
Miłego dnia i połamania kija.:)
Mam od początku tego sezonu w lodówce:
3 karpie (2 bo jednego już pożarłem )
3 litrowe słoiki z płocią i leszczem ( to może wyjdzie z 5 płotek i z 3 leszczyki)
10 zamrożonych karasi takich od 300-500 gramów.
Może ze dwadzieścia sztuk uklei, bo je uwielbiam.
Wyjazdów nad wodę mam zaliczonych 20, w tym 5 nocek.
Tak więc mięsiarz ze mnie podły i powinienem się kajać, bić w pierś, ciąć sobie żyły, bo dzięki mnie nasze wody są bezrybne. Chyba pójdę się powiesić, bo wina mi straszliwie ciąży. Od jutra nie zjem żadnej ryby - słowo skauta! A jak bym coś zabrał z łowiska, to zaraz polecę do koła i dam ze trzy stówy na zarybianie! Ja myślę kolego JK, że my tu mamy problem z karpiem a nie z innymi rybami. A problem ten się objawia tym, że zamiast uzupełniać gatunki rdzenne, pod dyktando starych pierników zarybiamy głównie karpiem i amurem. Na dalszy plan wychodzi kłusownictwo, rabunkowa gospodarka zasobami wodnymi, zero ochrony środowiska, brak regulacji dotyczących przepławek i tarlisk i tak można wymieniać i wymieniać. A dopiero na końcu jestem ja, mięsiarz, łobuz, mięsorybolub, drobnicowiec, wędkarz nieetyczny. Ale dopiero na końcu. Dlatego daruj sobie porównywanie mnie z myśliwym, bo bardziej do myśliwego można porównać karpiarza niż kogo innego. Karpiarz idzie upolować jeden gatunek. Tak robią myśliwi. Jak idą na zające, to walą do zajęcy. Jak na dzika, to walą do dzika. Jak idą na sarnę to walą w sarnę. Tylko czekać, aż zaczną na polowania zabierać chirurgów co zwierzynie śrut powyciągają i pozszywają i odkażą rany, by w dobrej kondycji zwierz wrócił do kniei. Ateraz idę się wyspowiadać, bo żrę ryby. Boszeeeeeeeeee.
Mam od początku tego sezonu w lodówce:
3 karpie (2 bo jednego już pożarłem )
3 litrowe słoiki z płocią i leszczem ( to może wyjdzie z 5 płotek i z 3 leszczyki)
10 zamrożonych karasi takich od 300-500 gramów.
Może ze dwadzieścia sztuk uklei, bo je uwielbiam.
Wyjazdów nad wodę mam zaliczonych 20, w tym 5 nocek.
Tak więc mięsiarz ze mnie podły i powinienem się kajać, bić w pierś, ciąć sobie żyły, bo dzięki mnie nasze wody są bezrybne. Chyba pójdę się powiesić, bo wina mi straszliwie ciąży. Od jutra nie zjem żadnej ryby - słowo skauta! A jak bym coś zabrał z łowiska, to zaraz polecę do koła i dam ze trzy stówy na zarybianie! Ja myślę kolego JK, że my tu mamy problem z karpiem a nie z innymi rybami. A problem ten się objawia tym, że zamiast uzupełniać gatunki rdzenne, pod dyktando starych pierników zarybiamy głównie karpiem i amurem. Na dalszy plan wychodzi kłusownictwo, rabunkowa gospodarka zasobami wodnymi, zero ochrony środowiska, brak regulacji dotyczących przepławek i tarlisk i tak można wymieniać i wymieniać. A dopiero na końcu jestem ja, mięsiarz, łobuz, mięsorybolub, drobnicowiec, wędkarz nieetyczny. Ale dopiero na końcu. Dlatego daruj sobie porównywanie mnie z myśliwym, bo bardziej do myśliwego można porównać karpiarza niż kogo innego. Karpiarz idzie upolować jeden gatunek. Tak robią myśliwi. Jak idą na zające, to walą do zajęcy. Jak na dzika, to walą do dzika. Jak idą na sarnę to walą w sarnę. Tylko czekać, aż zaczną na polowania zabierać chirurgów co zwierzynie śrut powyciągają i pozszywają i odkażą rany, by w dobrej kondycji zwierz wrócił do kniei. Ateraz idę się wyspowiadać, bo żrę ryby. Boszeeeeeeeeee.
CześćNo to z Ciebie straszny mięsiarz he he ;-)Oby wszyscy tacy byli.Zgadzam się z Tobą, że bezsensowne zarybianie karpiem i amurem każdej dziury w ziemi z wodą to totalna głupota. Nie służy to niczemu - nie napisałem specjalnie " nikomu " bo sam wiesz, że pewnym grupom wędkarzy tylko o takie zarybienia chodzi. Mało tego - ja powiem jeszcze jedno. Mam wrażenie, że ci co z upragnieniem czekają aż minie karencja po zarybieniu karpiem nie umieją złowić innej ryby. Nawet nie dlatego, że jest ich mało. Na lina, klenia, jazia czy nawet szczupaka trzeba więcej czasu poświęcić niż na tego głupiego hodowlanego karpia, który bierze w zasadzie zawsze i na wszystko. Na jednym z jezior PZW po zniesieniu tej karencji jeden z " wędkarzy " chwalił się, że przez noc złowił 16 karpi dodając przy tym, że lichy ze mnie karpiarz skoro ja nawet nie miałem brania. Zapytany po co mu właściwie tyle ryb i czy nie boi się kontroli powiedział, że on to jest miejscowy a reszta to przyjezdni... wymownie niby przypadkiem patrząc na samochód. I tak zadzwoniłem jak sobie już poszedł. Nawet i Policja się pojawiła, tylko że to nas z Kolegą przetrzepali zaglądając wszędzie gdzie się da czepiając się dosłownie wszystkiego. Po tej kontroli natychmiast się zwinęliśmy nie czekając nocy... Nie byłem tam więcej nigdy to znaczy trzy lata.Z tymi myśliwymi chodziło mi o to, że żaden z nich nie strzeli do zwierzyny jak nie ma zezwolenia. Jak jedzie w inny rejon łowiecki niż swój musi ( tak mi się coś kojarzy ) mieć zezwolenie miejscowego łowczego ( jak zwał tak zwał ) na odstrzał czegokolwiek ( może oprócz kaczek ). Nie jestem tego pewny ale coś takiego usłyszałem z ust myśliwego.A wędkarz sam wiesz - jak ma porozumienie to nic nie musi. Jak nie ma to dopłaci i już może łowić. JKBoolo -
Już raz na ten temat pisałem. A masz coś przeciwko tym którzy wypuszczają złowione ryby i wogóle ich nie zabierają? Robią ci jakąś krzywdę, czujesz się szykanowany z ich strony. Chcesz to sobie zabieraj wszystko co złowisz, masz do tego prawo. Powinieneś być wdzięczny takim ludziom bo więcej będzie dla ciebie, jak Ja złapię rybę i ją wypuszczę to Ty masz szansę ją ponownie złapać (i zabrać) a Ja twojej zabranej już nie mam szans złowić. Ty lubisz wędkować i jeść złowione ryby, ja lubię wędkować i je wypuszczać. Coś w tym złego? Jakaś straszna krzywda ci się dzieje. Problem rozwiąże się sam dla jednych i drugich jak nie będzie ani co wypuszczać ani co zabierać. Na niektórych wodach jest już do tego blisko.
Część z was i to o dziwo zabierających ryby strasznie się burzy w tym wątku na tych co je wypuszczają. Chyba powinno być na odwrót:) Dziwne....
No właśnie. Chcę to zabieram, a jak chcę to wypuszczam. I cieszy mnie każdy przejaw wypuszczania złowionych ryb. Ale pojawianie się tych wątków to już istna paranoja. Mnie osobiście zwisa to, czy ktoś je ryby, czy je wypuszcza. Ja z tego religii nie czynię. Przyszła z zachodu jakaś moda i wszyscy powariowali. Mnie, który często jadam ryby złowione przez siebie nazywa się mięsiarzem, apeluje się do mnie o wypuszczanie tych ryb. Nikt nie atakuje PZW i innych podmiotów o to, żeby zmienić coś w gospodarce zasobami. Nikt nie woła o zarybianie z mózgiem, nikt nie robi rabanu o ochronę wód przed ściekami, nikt nie mówi głośno o ogólnym braku przepisów mających na celu poprawienie warunków bytowych dla naszych ryb, ale wszyscy apelują o wypuszczanie tego co się złowi. To mnie doprowadza do szału. Wiele takich wątków tu czytałem i zawsze jest tak samo. Ja nie mam pretensji do ciebie ze uwalniasz te ryby. Na zdrowie! Ale dajcież ludziom spokój jeśli to co robią jest zgodne z prawem. Zainteresujcie się innymi aspektami bezrybia. Wasze 30 kilogramowe karpie nie interesują takich jak ja. Mamy gdzieś te zwały tłuszczu i wory na odpady. Łówcie je sobie i przyklejajcie im plasterki na rany. Ale kurczę dajcie żyć normalnym ludziom. Chyba czas skończyć tę dyskusję, bo jak widać nic się nie zmieni. Zawsze tacy jak ja będą głównymi winowajcami. Ale w sumie mam to głęboko w poważaniu co sobie kto myśli kiedy widzi mnie jak na grillu dręczę szczupaka. Zwyczajnie to cedzę. Zakładajcie sobie swoje fora, kółka dyskusyjne, wpuszczajcie tylko tych co myślą tak samo. Ale dajcie żyć zwykłym ludziom bez ideologii rodem z zachodu. Chcecie być cool? Proszę bardzo, ale nie przeginajcie pałki robiąc ze wszystkich dookoła mięsiarzy.
Wnioskując po wpisie jednak czujesz się szykanowany i masz jakiś ukryty żal. To nie jest moda i ideologia z zachodu tylko część wędkarzy po prostu widzi co się dzieje nad polskimi wodami i stara się w jakimś sensie pomóc samemu sobie. Każda osoba przekonana do wypuszczania przynajmniej części złowionych ryb osobiście mnie cieszy. Zarybiania też do końca nie rozwiążą problemu ale to temat na osobną dyskusję. Mam nadzieję, że z roku na rok ta grupa będzie się powiększać i wyjdzie to wszystkim na dobre. Opór materii jest duży ale wcale się nie dziwie.
Kolego boloo. Podpisuję się po Twoim postem rękami i nogami. Pozdrawiam.
Kol. boloo.
Nawolujesz, zeby dac zyc "normalnym" (celowo w cudzyslowiu, bo wg Twojej definicji ja normalny nie jestem). Ale wlasnie sam nie mozez pojac i w pewnym sensie obrazasz ludzi ktorzy maja inne podejscie do wedkarstwa. Kolega Sliwa pisze ze lubi ryby ale ich nie zabiera. A Ty od razu ze jest jakis dziwny. A dla mnie dziwnym jest gosc, ktory z wedkarstwa robi tani sposob zdobywania pozywienia.
Sam rowniez uwielbiam tatara z lipienia, ale od wielu lat nie zabralem tej ryby. Ale nie dlatego ze je "kocham" ale najzwyczajniej w swiecie chce jeszcze je lowic przez pare lat.
C&R to nie zadna religia , to po prostu jeden (podkreslam - jeden) z elementow racjonalnej gospodarki. Tam gdzie jakiejs ryby jest duzo, mozna ja zabierac (z pewna kontrola, aby po paru latach nie ocknac sie z reka w nocniku). A gatunki ktore sa zagrozone i podatne na presje wedkarska powinny byc chronione do calkowitego C&R wlacznie.
kol Wedrownik.
Rozpisales sie strasznie, ale odniose sie do kilku Twoich uwag.
1) Piszesz z meczenie dla przyjemnosci ryb jest bez sensu.
A Ty czemu lowisz te ryby ?. Zeby je zjesc. A musisz je jesc bo jestes glodny, czy dla przyjemnosci ? Ja mecze dla przyjemnosci, ale w ogolnym rozrachunku jakies tam ryby plywaja dalej. A Twoja przyjemnosc jest wg Ciebie bardziej etyczna bo.... ryby posluzyly za zaspokojenie przyjemnosci z jedzenia ?. Czy moze nakarmiles nimi glodne dzieci ?.
2) Ciekaw jestem czy np. po pierwszych 3 miarowych lipieniach zwijasz wedke i konczysz lowienie ?. Po przejechaniu np 200 km nad wode ?.
3) napisales historyjke o wedkarzu, ktory nalowil leszczy a potem wypuscil. I ze miejscowych nie stac na takie zachowanie. Wiesz co. To czy kogos stac czy nie, g,,o powinno kogokolwiek obchodzic. Pytasz, czy ryb od jego zachowania przybylo. To ja zapytam, czy gdyby je zabil i zabral, to by przybylo ?. Sam jestem przeciwnikiem takiego zachowania (pakowanie ryb do siaty i pozniej ostentacyjnie wypuszczanie) ale z pewnoscia nie wyrzadza sie tym wiecej szkod niz zabicie i zjedzenie tych ryb. A teksty, typu ze kogos nie stac na kupowanie ryb, to juz jest nawet nie wspomne co. To znaczy ze co. PZW to jakis tani sklep ze swieza ryba ?. Tak ma wygladac wedkarstwo w Polsce ?. Rzeki i jeziora maja byc tanim zrodlem bialka ?. Ciekawe ze tak nie mysla mysliwi. Czym sie roznia zasoby rzek o zasobow pol i lasow.
pawelz -
Myślimy podobnie. Podpisuję się pod twoimi spostrzeżeniami. Pozdrawiam.
Panie JKarp moje zdrowie psychiczne OK. Mam aktualne badania psychologiczne, ze względu na wykonywaną pracę. O Twoje trochę się martwię.O karpiach trochę wiem, bo przez parę sezonów przebywałem na zasiadkach kilku dniowych i dłuższych i byłem tzw. karpiarzem.Widziałem niejedno nad wodą wśród karpiarzy i co mam uogólniać, że wszyscy tacy jesteście.
Tu Twój wpis.CześćA mnie zastanawia Twój stan psychiczny;-)Reszty Twojego posta nie skomentuję. Piszesz o " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Nic odkrywczego Twój post jak dla mnie nie zawiera no może oprócz tego, że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie.Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Dodam dla jasności, że bardzo lubię ryby. Nikogo w domu nie brzydzi zapach oprawianej ryby. Piszesz coś tam o myśliwych. Biada takiemu jak ustrzeli coś na co nie ma zezwolenia. Natomiast wędkarz. który raz na rok uiścił opłaty ma prawo do każdej ryby - czy to jest normalne?
JK
Większych bzdór i niezrozumienia nie widziałem.1. " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Gdzie i kiedy? 2. że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie. kompletna bzdura. 3. Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Czy pisałem coś o zapełnianiu lodówki rybami. Nie manipuluj i nie uogólniaj4. Piszesz coś tam o myśliwych. Właśnie coś tam. Przykładu z myśliwymi nie kapnąłeś ni w ząb. Ja o niebie Ty o chlebie. Intencją moją było, abyście sie nie obnosili z tym co robicie i nie narzucali komuś co mają robić Zdrowy rozsądek. Resztę poczytaj jeszcze raz w tekście boloo. świetnie to ujął.
Do pawelz.1.Można myśleć tak przewrotnie i tak rozumować, nic nie poradzę.Rozpisałem się strasznie? Widać czytanie pewnych męczy.2. Mój styl łowienia jest taki, że szukam wyzwań, trudnych miejsc, często na chodzonego, rzadko, prawie wcale nęcę, więc z wynikami różnie. Moim celem nie jest nachapanie się ryb, a polowanie na rybkę.3. Przestań bredzić o tym jedzeniu ryb. Taniej mam w sklepie. Policz wyjazd na ryby średnio w obie strony 60-70km, sprzęt i cała otoczka, o czasie nie wspomnę.. Chyba idiota dopłacałby do ryb chcąc je tylko jeść i robić takie wyprawy.4. Lipienie bardzo często trafiają się małe, w większości. Nie biorę lipienia. Pstrąga owszem w limicie. Jak na początku złapię to zjeżdżam niżej na nizinną. Trafi się okoń. Alb nic. I do domu.Nie przeżywam jak nie złapię ryby.5.Napisałeś cytat To czy kogos stac czy nie, g,,o powinno kogokolwiek obchodzic. Tego nie będę komentował.Kolejnej wypowiedzi również, poplątanie, pomieszanie z niezrozumieniem.6. Na myślistwie widzę, że się znasz. To zapytaj o liczebność zajęcy i kuropatw.
Co jak co, rybę złowić, rybkę zjeść, rybkę wypuścić. ???????? OT I DYLEMAT...
Wędkarstwo jest dla ludzi jak i inne sporty czy hobby. Tyle że wszędzie trzeba postępować z rozsądkiem. I TYLE.
Mamy RAPR i tam pisze jakie ryby można zabrać, a jakie powinniśmy wypuścić, kiedy nie możemy ich łowić i gdzie.
Tak więc postępując zgodnie z nim wypuszcamy choć część złowionych ryb. Jak w tytule wątku. A to czy dziś zabiorę wszystkie ryby wymiarowe które złowiłem, czy wypuszczę je wszystkie, czy zabiorę z nich tylko kilka. To jest już moja sprawa, poprostu dziś mam chęć kilka zjeść, i według RAPR mogę to uczynić. Jutro wcale nie będę wędkował, lub wypuszczę cały połów.
Postępując zgodnie z RAPR, czy regulaminem łowiska, nie powinniśmy robić szkody danemu akwenowi. Warunek jest jeden, gospodarz wody powinien prowadzić racjonalną gospodarkę ryb.
No właśnie. Jestem dla ciebie materią która stawia opór, jestem ślepcem, który nie widzi co się dzieje, bo ty wypuszczasz ryby i jesteś ekspertem od stanu biologicznego naszych wód. O to mi głównie chodzi. Wypuszczaj ryby. Rób co chcesz, to twoja sprawa i twoich kolegów. Ale po co te uwagi o materii stawiającej opór, o ślepocie, często o braku etyki albo o braku miłości dla zwierząt?! Nie zabierasz, nie jesz, łowisz dla sportu, twoja broszka kolego. Ale to wszystko co piszesz świadczy tylko o tym, że uważasz się za zbawiciela polskich wód, bo ktoś tam kiedyś ci powiedział i poszedłeś za jego głosem. Ale to ty jesteś ślepy, bo powodów bezrybia jest wiele. I może to moje mięsiarstwo nie jest tu dużym problemem. Ale we władzach np. PZW też pojawiają się dziwne zapędy. I to będzie najłatwiejsze wyjście z sytuacji, wystarczy nakazać wędkarzom wypuszczanie tego co złowią. Wtedy cała kasa pójdzie na pierdzących w stołki generałów. Ja tam nie wiem czego oczekujesz ty i twoi koledzy po wyznaniu, ale z całą pewnością macie łuskę na oczach. I to mi się nie podoba. A gadaj co chcesz i tak będą ludzie którzy na biwaku będą się delektować własnoręcznie ugotowaną zupą rybną, będą grillować pyszności, a ty idź do restauracji i zamów sobie dorsza za 4 dychy, Na zdrowie.
Do Artur z Kętrzyna.No i o to chodzi.
"A dla mnie dziwnym jest gosc, ktory z wedkarstwa robi tani sposob zdobywania pozywienia."
Tak właśnie postrzegacie każdego kto zabierze rybę z łowiska. Mogę tylko powiedzieć, że to bzdura i niezbyt inteligentna gadka. Przestańcie bić pianę i zajmijcie się czymś twórczym. Na przykład piszcie petycje o ustanowienie wymiaru ochronnego na płoć.
Do baloo.Mam kablówkę i od wielu lat oglądam wszelkie programy wędkarskie. Jakoś dziwnym trafem często te programy kończą się kolacją ze złowionej ryby. Ba, podają przepisy jak je przygotować i nie są to programy tylko zagraniczne.
Panie JKarp moje zdrowie psychiczne OK. Mam aktualne badania psychologiczne, ze względu na wykonywaną pracę. O Twoje trochę się martwię.O karpiach trochę wiem, bo przez parę sezonów przebywałem na zasiadkach kilku dniowych i dłuższych i byłem tzw. karpiarzem.Widziałem niejedno nad wodą wśród karpiarzy i co mam uogólniać, że wszyscy tacy jesteście.
Tu Twój wpis.CześćA mnie zastanawia Twój stan psychiczny;-)Reszty Twojego posta nie skomentuję. Piszesz o " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Nic odkrywczego Twój post jak dla mnie nie zawiera no może oprócz tego, że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie.Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Dodam dla jasności, że bardzo lubię ryby. Nikogo w domu nie brzydzi zapach oprawianej ryby. Piszesz coś tam o myśliwych. Biada takiemu jak ustrzeli coś na co nie ma zezwolenia. Natomiast wędkarz. który raz na rok uiścił opłaty ma prawo do każdej ryby - czy to jest normalne?
JK
Większych bzdór i niezrozumienia nie widziałem.1. " oczywistych oczywistościach " sam siebie stawiając za wzór ;-) Gdzie i kiedy?2. że próbujesz dorobić ideologię dla tych co stosują Kill&Grill na każdej złowionej przez siebie rybie. kompletna bzdura.3. Wędkarstwo to hobby a nie sposób na zapełnienie lodówki rybami. Czy pisałem coś o zapełnianiu lodówki rybami. Nie manipuluj i nie uogólniaj4. Piszesz coś tam o myśliwych. Właśnie coś tam. Przykładu z myśliwymi nie kapnąłeś ni w ząb. Ja o niebie Ty o chlebie.Intencją moją było, abyście sie nie obnosili z tym co robicie i nie narzucali komuś co mają robić Zdrowy rozsądek.Resztę poczytaj jeszcze raz w tekście boloo. świetnie to ujął.
CześćPo kolei:
Mój stan psychiczny też jest ok :-) i też ze względu na wykonywaną pracę.1. Skoro C&R jest złe, bo męczy się niepotrzebnie ryby to rozumiem, że Ty jako normalny wędkarz mimochodem pokazujesz, że należysz do tych normalnych pokazując przy okazji właściwy sposób postępowania stawiając siebie za przykład. Może to za ogólnie ujęte ale myślę, że sens wypowiedzi rozumiesz czyli: jak ok a reszta co wypuszcza jacyś dziwni.2 i 3. "Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.Jej maź wędkuje i ryby zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie."
4. "Zastanawiam się czasem idąc tokiem rozumowania "sportowców", że powinno się poszerzyć pole sportowej zabawy na organizmie żywym. Trzeba zaproponować to myśliwym. Niech strzelają tylko z nabojów usypiających, potem fotka, buziaczek, zastrzyk pobudzający i kolejny miłośnik wypuszcza zwierzątko na łono natury." Dostatecznie jasno rozumiem przykład z myśliwymi - Biada takiemu jak ustrzeli coś na co nie ma zezwolenia. Natomiast wędkarz, który raz na rok uiścił opłaty ma prawo do każdej ryby - czy to jest normalne?
Wędkarstwo to hobby - nikt nikomu nic nie karze. W szczególności nie każe jeździć na ryby ( koszty paliwa ), kupować wędek, haczyków, żyłek itp - następne koszty, zanęty, robaki - koszty. Potem się usprawiedliwia kogoś, że nie stać go na wypuszczenie ryb - masz rację, karty chyba są tańsze.
Ja nikomu nic nie narzucam. Zawsze powtarzam jak mantrę - umiar, umiar i jeszcze raz umiar. Nigdy nikogo nie nazwałem mięsiarzem choć znam takich którym należy się taka ksywka.
"Jak długo będziecie się dawali ogłupiać? Sami przestaliście juz myśleć. Myśli za Was i kreuje zachowania telewizja i inne media napędzane przez przemysł, który robi kolosalną kasę na wędkarzach. Część z Was powtarza tylko to, co zobaczyła i usłyszała w telewizji i co trzeba robić i mówić aby być "trendy". Piorą Wam mózgi Ci co z tych filmów i publikacji żyją. Wmówili Wam, że jesteście lepszą kastą, bardziej światłą, ba mądrą i etyczną, no i część z Was łyka to bezmyślnie jak odkurzacz śmieci.
A do tych z zacięciem "sportowym" proponuję zmienić zainteresowania, sporo ryb będzie im wdzięczne za rezygnację ze znęcania się nad nimi w imię sportowego ducha.
Proponuję choćby brydża nad wodą z kolegami, będzie sportowo i nad wodą."
Na jakiej podstawie twierdzisz, że sam nie myślę? Czy na Tobie nikt nie robi kasy ( chodzi też o wędkarstwo ) ?
Nie uważam się za kogoś lepszego, światłego i etycznego. Mam swoje zasady w życiu i w wędkarstwie. Jakoś nie na miejscu jest wmawianie, że nie myślę lub daję sobie coś wmówić.
JK
Do pawelz.1.Można myśleć tak przewrotnie i tak rozumować, nic nie poradzę.Rozpisałem się strasznie? Widać czytanie pewnych męczy.
A moze niektorzy nie potrafiqa wypowiedziec sie w sposob jasny i zrozumialy dla wszystkich ?.
2. Mój styl łowienia jest taki, że szukam wyzwań, trudnych miejsc, często na chodzonego, rzadko, prawie wcale nęcę, więc z wynikami różnie. Moim celem nie jest nachapanie się ryb, a polowanie na rybkę.
Ale nie wszscy tak lowia. Pewnie oni dla Ciebie nie sa wedkarzami. Sa tacy co poluja na okazy badz konkretna rybe, a sa tacy co jada nad wode i chca polowic.
3. Przestań bredzić o tym jedzeniu ryb. Taniej mam w sklepie. Policz wyjazd na ryby średnio w obie strony 60-70km, sprzęt i cała otoczka, o czasie nie wspomnę.. Chyba idiota dopłacałby do ryb chcąc je tylko jeść i robić takie wyprawy.
" Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.
Jej maź wędkuje i ryby zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie.".
Nie twierdze ze Ciebie nie stac na ryby, ale tym wpisem usprawiedliwiasz miesiarstwo i traktowanie wod jako spizarni dla biedniejszej czesci spoleczenstwa.4. Lipienie bardzo często trafiają się małe, w większości. Nie biorę lipienia. Pstrąga owszem w limicie. Jak na początku złapię to zjeżdżam niżej na nizinną. Trafi się okoń. Alb nic. I do domu.Nie przeżywam jak nie złapię ryby.
No widzisz. Ty to jestes w czepku urodzony. Ja tak nie mam. Znam rzeczke gdzie zlowienie 3 miarowych lipieni moze trwac i 10 min. Mam do niej jakies 120 km a ze lowie tylko na muche, to nie bardzo mam gdzie szukac lowiska nizinnego z innymi rybami. Poza tym wloke sie na ryby tak daleko nie po to zeby lowic jelce czy inny bialoryb. K..a chyba musze odpuscic sobie to lowisko zeby nie uchodzic za sadyste. Za rybna !!!!
5.Napisałeś cytat To czy kogos stac czy nie, g,,o powinno kogokolwiek obchodzic. Tego nie będę komentował.Kolejnej wypowiedzi również, poplątanie, pomieszanie z niezrozumieniem.
To ty Ciagle piszesz o miejscowych, ze nie stac ich na zanete, na przynety itp.
" Tam miejscowych nie stać na kupowanie litrami robaka i drogich zanęt. Szlag ich trafiał na te popisy. No i pytanie, czy jego zachowanie poprawiło sytuację nad wodą i zwiększyło rybostan? A może lepiej aby ten jegomość tam się nie pojawił?
A czemu mialby sie nie pojawic.? Jeszcze raz zapytam, czy lepiej jakby zabil te ryby ?. Wtedy by ich przybylo. Moze zwyczajnie w swiecie byli zazdrosni o wyniki i o to , ze nie napchali lodowy.
6. Na myślistwie widzę, że się znasz. To zapytaj o liczebność zajęcy i kuropatw. A myslistwo to tylko kuropatwy, zajace i bazanty ?. Rozumiem ze stan naszych wod oceniasz po ilosci uklei, skarlowacialych leszczy czy ledwo miarowych plotek.
PS. Bardzo ladnie uniknoles odpowiedzi, czemu to Twoja przyjemnosc jedzenia ryb ma byc niby lepsza i bardziej humanitarna niz moja, wynikajaca z samego lowienia. Ani nie potrzebujesz zabierac ryb z lowiska (stac Cie na kupowanie) ani nie przymierasz glodem. Wiec jest tylko jeden powod. Przyjemnosc z jedzenia. Zabijasz ryby dla przyjemnosci. Ja je tylko lowie.
Do baloo.Mam kablówkę i od wielu lat oglądam wszelkie programy wędkarskie. Jakoś dziwnym trafem często te programy kończą się kolacją ze złowionej ryby. Ba, podają przepisy jak je przygotować i nie są to programy tylko zagraniczne.
No popatrz. A ja jakims dziwnym trafem ogladam sporo filmow w ktorych WSZYSTKIE ryby wracaja do wody.
Znajdz mi tu:
http://vimeo.com/channels/flyfishing
dwa filmy w ktorych zabija sie rybe (byc moze jakis jeden przeoczylem).
No ale oni maja ryby, a my ?. Wystarczy obejrzec i porownac.
A to ze nie sa to programy tylko zagraniczne, jakos mnie nie dziwi. Skoro polski wedkarz w wiekszosci wypadkow stawia sobie za cel odrobienie karty wedkarskiej, bo na wypuszczanie go nie stac, to i potrzebuje przepisu jak np. przyrzadzic wspanialego bolenia. Nie sadze zaby ktokolwiek inny na swiecie chcial ta rybe jesc.
Przestańcie wędkować w Polsce i wędkujcie za granicą. Tam są ryby i tam ryb się ponoć nie zabiera z łowiska i ryb się nie je. Bzdura, ale co zrobić. Zostawcie mnie, mięsiarzowi nasze wody. Ta dyskusja to kompletne dno.
Pawelz. Oglądamy różne filmy. Przykład cała seria z Rex Huntem, Kremkus w Polsce jak łapał na Mazurach węgorze i je wędził w przenośnej wędzarni, nasz program "Taaka ryba" i przygotowanie ryby nad wodą. Przed laty francuski kanał tera nie pamiętam.Jest i tak i tak.
"Chase and Peche " Wędrowniku.
Przestańcie wędkować w Polsce i wędkujcie za granicą. Tam są ryby i tam ryb się ponoć nie zabiera z łowiska i ryb się nie je. Bzdura, ale co zrobić. Zostawcie mnie, mięsiarzowi nasze wody. Ta dyskusja to kompletne dno.
boloo jedź na łowisko prywatne nałap całą siatkę ryb tak ze 20kg i zapłać zgodnie z cennikiem. Połączysz przyjemność wędkowania z chęcią zjedzenia rybki. Wiem, że tego nie zrobisz bo niby po co jak można mieć za darmoche. Karta wędkarska i składki muszą się zwrócić przecież. Trochę dla rodziny, trochę dla teściów a drobnica dla kotka i pieska (jak często to słyszę). Moim zdaniem mięsiarstwo jest też religią. Karzesz nam pisać petycje do PZW i zająć się czymś twórczym. To pochwal się co Ty zrobiłeś twórczego? Zacznij od siebie a potem wymagaj od innych.
Pawelz. Oglądamy różne filmy. Przykład cała seria z Rex Huntem, Kremkus w Polsce jak łapał na Mazurach węgorze i je wędził w przenośnej wędzarni, nasz program "Taaka ryba" i przygotowanie ryby nad wodą. Przed laty francuski kanał tera nie pamiętam.Jest i tak i tak.
O Polskich sie nie wypowiadam. Dla mnie to dno i metr mulu.
Co Rex"a to o ile pamietam to 90% (albo i wiecej wypuszczal).
A co do francuskich. Kiedys ogladalem sporo filmow na seasons"e. I faktycznie, jesli gdzies jedzono ryby, to na francuskich filmach. Pamietam do dzis scenke, gdzie gosc zlowil z 10 pstrazkow okolo 20-25 cm i pokazali jak je zjadl wraz z rodzina. Ale jedynym chyba krajem gdzie nie chcialbym pojechac na ryby na muche to chyba wlasnie Francja. U siebie zalatwili lososiowate a teraz siedza na Sanie (maja dla siebie specjalne limity dniowek) i lowia np. lipienie w maju czy potoki jesienia. Dla mnie to najwieksze bydlo i tyle.
Do lukasz80.Bez urazy. Wilson i Rex i inni, również łapią na komercyjnych. Łapią do woli, wypuszczają i nie narzekają na brak ryb.
Przestańcie wędkować w Polsce i wędkujcie za granicą. Tam są ryby i tam ryb się ponoć nie zabiera z łowiska i ryb się nie je. Bzdura, ale co zrobić. Zostawcie mnie, mięsiarzowi nasze wody. Ta dyskusja to kompletne dno.
boloo jedź na łowisko prywatne nałap całą siatkę ryb tak ze 20kg i zapłać zgodnie z cennikiem. Połączysz przyjemność wędkowania z chęcią zjedzenia rybki. Wiem, że tego nie zrobisz bo niby po co jak można mieć za darmoche. Karta wędkarska i składki muszą się zwrócić przecież. Trochę dla rodziny, trochę dla teściów a drobnica dla kotka i pieska (jak często to słyszę). Moim zdaniem mięsiarstwo jest też religią. Karzesz nam pisać petycje do PZW i zająć się czymś twórczym. To pochwal się co Ty zrobiłeś twórczego? Zacznij od siebie a potem wymagaj od innych.
Znasz mnie, że tak łatwo mnie osądzasz? Wiesz kim jestem, ile zarabiam, czy wypuszczam ryby? Nic nie wiesz, ale wgryzasz się we mnie jak widzę z lubością. Mam jechać na komercję tak? mam zapłacić za dwadzieścia kilo wieprzowiny tak? Człowieku o czym ty nawijasz?! Ty w ogóle rozumiesz sam siebie?! Co ty możesz o mnie wiedzieć? Na komerche to sobie sam jedź i płać pasibrzuchowi. To jest miejsce dla karpiarzy właśnie. Co ja zrobiłem twórczego? Ano co ci do tego koleś? Chcesz walczyć o ilość ryb w naszych wodach to pisz petycje by zajęto się ochrona płoci która zanika. Mnie posyłasz na komercję, a potem polecisz na zebranie koła płakać o zarybienia karpiem żebyś mógł zaspokoić swoje ego?! Jak już wspominałem, dla was " krzyżowców" każdy kto weźmie kilka ryb z łowiska to mięsiarz i cham. Potem się dziwicie, że ludzie maja na was uczulenie.
Do lukasz80.Bez urazy. Wilson i Rex i inni, również łapią na komercyjnych. Łapią do woli, wypuszczają i nie narzekają na brak ryb.
Tak. Na komercjach wypuszczają. Bo tam trza bulić za rybę. Ale dla takiego CEENDERA to komercja jest świetnym łowiskiem. Ryba gwarantowana, zawsze bierze, a zabierać nie trzeba bo i po co, a jeszcze za to płacić? Tam właśnie łówcie i szpanujcie tym całym CE END ER
Do lukasz80.Bez urazy. Wilson i Rex i inni, również łapią na komercyjnych. Łapią do woli, wypuszczają i nie narzekają na brak ryb.
Tak. Na komercjach wypuszczają. Bo tam trza bulić za rybę. Ale dla takiego CEENDERA to komercja jest świetnym łowiskiem. Ryba gwarantowana, zawsze bierze, a zabierać nie trzeba bo i po co, a jeszcze za to płacić? Tam właśnie łówcie i szpanujcie tym całym CE END ER
Lowiles kiedys na PRAWDZIWYM lowisku nazwijmy to komercyjnym ?. Czy na jakims OS"e PZW ?.
Nie pisze tu o burdelach w ktorych trzeba rybe zabrac i zaplacic ewentualnie oddac wlascicielowi.
Po tym co piszesz, wnioskuje ze nie. Moglbys bardzo sie zdziwic i zweryfikowac swoje wedkarskie umiejetnosci w stosunku do innych.
"Jak już wspominałem, dla was " krzyżowców" każdy kto weźmie kilka ryb z łowiska to mięsiarz i cham. Potem się dziwicie, że ludzie maja na was uczulenie."
Tak, zwlaszcza tacy, ktorzy nie moga pojac, ze mozna jechac na ryby i ich nie zabierac. To Ty powiedziales, ze gosc, ktory wypuszcza ryby, mimo ze lubi ich smak jest jakis dziwny. Zabierajcie i jedzcie sobie te ryby, ale nich nikt mnie nie nazywa sadysta tylko dlatego, ze zamiast do gara czy na patelnie wole wypuscic rybe. I nikogo to nie powinno obchodzic czemu to robie. Powodow moze byc wiele.
boolo -
Nie jeżdżę na komercyjne łowiska wogóle, nie chodzę również na żadne zebrania koła. Nie uznaję ci również za chama (to wszystko twoje domysły).Chodzę po prostu na ryby dla czystej przyjemności i relaksu bycia nad wodą bez względu na to czy coś złowię czy nie. Widać po twoim emocjonalnym wywodzie, że jakiś problem masz. To trochę jak obsesja Macierewicza ws.Smoleńska, ty czujesz się prześladowany przez C&R. I ciągle mi każesz pisać jakieś petycje.Nie będziesz płacił pasibrzuchowi a mnie wysyłasz za granicę. Bo i po co masz płacić jak darmocha wkoło. Nie rozumiesz wogóle przytaczanych tu argumentów. Pozostańmy więc przy swoich zdaniach.
Do lukasz80Po twojej ostatniej wypowiedzi, to wiem z kim mam do czytania.Od Smoleńska to się odwal (wcześniej łyknij trochę wiedzy), g.wno wiesz. Widać twojej opcji to na rękę. Jesteś żałosny z tym przykładem. I niech nikt mi nie zarzuca, że się myliłem mówiąc ilu ludzi ma wyprane mózgi. Wasza wiedza to GW, TVN, POLSAT. Oni wam mówią co macie robić i myśleć ? Czy któryś potrudzi się i poszuka szerzej wiedzy? To za trudne.I nie zarzucaj mi w odpowiedzi jakiejś opcji politycznej i zazwyczaj na tym poziomie padnie coś o Telewizji Trwam. I to wasze walenie łbem ze skrajności w skrajność.
Do pawelzTy naprawdę nic nie kumasz czy udajesz?My krzyżowcy możemy pojąć, że ty nie zabierasz ryb, tak możemy.Mój atak jest na to, że wy "miłośnicy" nie możecie pojąć, że ja mogę wziąć rybę z łowiska własnoręcznie złapaną i ją wspólnie zjeść.Nie chcę waszych karpi. Ja ich już nie łowię , bo przecież w większości o to wam chodzi, bo płoć i leszcz was nie interesuje.Czy myślicie, że zabieramy siaty ryb? o czym ta rozmowa?. I twoje głupie ironiczne, że zamiast do gara wolisz wypuścić. Powinieneś występować w kabarecie. Ty "wolisz" - jakiś ty dobry, aż mnie dreszcze przeszły.Tak jak napisałem ze skrajności w skrajność. A tak nawiasem to załóżcie jakąś sektę, wtedy to będzie do przełknięcia.
Kolego, pokaz jeden post w ktorym napisalem, ze ludzie zabierajacy ryby sa godni potepienia i gorsi. Choc jeden.
Natomiast Ty jako ten prawdziwy wedkarz zaczoles od slow:
" Wypowiem się co myślę wg mnie o pseudowędkarzach (tak ich nazywam). Dla mnie pseudowędkarze, to tzw. "sportowcy" i ci od "złap i wypuść". A ci co łowią latami i ryb nie jedzą, dla mnie jest zastanawiający jest ich stan psychiczny."
Wypuszczam ryby, nie jem ich (bo mi nie smakuja poza nielicznymi wyjatkami), chce zeby plywalo jak najwiecej ryb w naszych wodach. Nie mam zamiaru udzielac sie w PZW wiec jedyne co moge, to wypuscic to co zlowilem.
Ale Ty mnie czlowieku nie znajac juz zaszufladkowales. Jestem wg Ciebie pseudowedkarzem. Bo nie jestem taki jak Ty. Zanim otworzysz usta, jeszcze raz prosze, zebys pokazal mi choc jeden moj post oczerniajacy tych, co zabieraja w "normalnych" ilosciach ryby. To ze proboje kogos przekonac do idei C&R nie oznacza ze jestem jego wrogiem i go potepiam. Ale jak widac w Twoim rozumowaniu sie to nie miesci. Nie ja zaczolem (ani zaden z "wyznawcow" C&R) ale Ty nazywajac nas pseudowedkarzami.
PS. Nie lowie karpi, glownie jazie, plotki klenie jelce czy pstragi i lipienie (na wyjazdach). I kazda ryba otrzymuje wolnosc, wiec jesli do mnie piszesz, najpierw sie zastanow. Mnie g..o obchodza leszcze, liny i inne bagienniaki. Ale gdyby zdazylo mi sie cos takiego zlowic, potraktuje rybe dokladnie tak samo jak pstraga czy lipienia.