Myślę Kolego swizy że problem tkwi głęboko w ludziach , nie w nas co mają na celu większość ryb wypuszczać. Każdy obchodzi się z rybką tak jak według jego wytycznych należy. Mam namyśli limit połowów. Albo wypuści albo nie. Jego wola, Każdy ma do tego prawo .
Większość ludzi myśli sobie. Zapłaciłem składki to mogę brać ryby. To jest prawdą. Tylko pytanie czy w wędkarzu odezwie się myśl współczucia takiej rybce czy chęć zjedzenia. Częściej to drugie. Ale ilu z nas wypuszcza rybki? Niewielu . Dlatego że naczytali się dyrdymałów o tym że ryba i tak nie ma szans na przeżycie a to nie jest prawdą. Kto z nas by nie chciał spotkać się z tą rybą za 5-10 lat? I powalczyć jak równy z równym? Ten problem tkwi głęboko w społeczeństwie
każdy wędkarz w ramach RAPR ma wybór między czterema opcjami-złów i wypuść-złów i zabierz-nie złów i wypuść-nie złów i nie wypuszczaj i jeżeli nie łamie regulaminu to spoko.ja większe wypuszcza ,ale czasami biorę.nikt mnie nie musi uświadamiać,ani ja nie będę nikogo przekonywał,że jedne ryby są lepsze od innych i jedne wypuszczamy a inne nie.łowię to co jest w wodzie.
A ja przewrotnie odwrócę ten slogan i w nowej formie będzie brzmieć: "Wypuść i złów". Termin "Wypuść" oznacza w tym przypadku wypuszczanie ryb do wody czyli zarybianie i może też oznaczać wypuszczenie złowionej ryby, aby złowić ją ponownie. Nie da się złowić ryby jeśli nie ma ich w zbiorniku, bo nie był zarybiany, biorąc pod uwagę presję wędkarzy i kłusowników. A więc "Wypuść i złów" tak powinno brzmieć prawidłowe hasło.
A mnie ten wątek już negatywnie wpływa na stan uzębienia. Co najmniej raz w tygodniu temat powraca. Ileż można klepać jedno i to samo ? Ileż razy można się ścierać i za wszelką cenę robić z siebie "świętego" ? W większości wątków na tym forum mówi się o No Kill i tym podobne, to jeszcze osobny temat trzeba założyć, a co !!! Pozdrawiam nie zwariowanych
Ja widzę że ten temat co jakiś czas się powtarza . Moje pytanie jest takie : kto , lub co kolegom młodszym (bo po wpisach widać) takie zachowanie wpaja lub namawia bo trudno ten sam temat wałkować od nowa . N.K.i temu typu slogany wymyślili Anglicy i czy musimy ich naśladować , czy nie mamy własnego rozumu i wiedzy co można a co nie .
Kiedyś był mit Sojuza , a teraz anglomania , a kiedy będzie nareszcie Polonia ? Chyba że co niektórzy nie czują się Polakami - a tylko przybłędami z zachodu . Mamy własny rozum , własny klimat(różny od Anglii) , własna kulturę i własne rzeki , czy musimy z nich zrobić prywatny folwark , bo mi tak się wydaje że Polak nigdy nie miał własnego rozumu tylko naśladował innych . Do was młodych to się dotyczy , bo tylko widzicie to co napisane w książkach , a nie widzicie spuścizny dziejowej narodu .
Jeden z kolegów pisał coś o wypuszczaniu ryb i współczuciu. Wędkowanie nie ma nic wspólnego z współczuciem, litością czy miłosierdziem, więc proszę używać bardziej sensownych argumentów, bo chociaż sam jestem zwolennikiem NK to momentami wcale nie dziwię się wypowiedziom przeciwników tej metody.
Czy musimy naśladować Anglików? Oczywiście, że nie musimy, biorąc jednak pod uwagę naszą dziejową spuściznę narodu to chyba z powodzeniem możemy. Bo jeśli dobrze zrozumiałem Cię kolego Kazik ta dziejowa spuścizna narodu miała odnosić się do spuścizny wędkarskiej? Jeśli tak to ta spuścizna zalatuje mi delikatnie bezrybiem :)
Faktycznie ten slogan powinien brzmieć "Wypuść i złów" jak to napisał kolega Waldi Fish.
Pozwolę sobie zacytować.
„A ja przewrotnie odwrócę ten slogan i w nowej formie będzie brzmieć: "Wypuść i złów". Termin "Wypuść" oznacza w tym przypadku wypuszczanie ryb do wody czyli zarybianie i może też oznaczać wypuszczenie złowionej ryby, aby złowić ją ponownie. Nie da się złowić ryby jeśli nie ma ich w zbiorniku, bo nie był zarybiany, biorąc pod uwagę presję wędkarzy i kłusowników. A więc "Wypuść i złów" tak powinno brzmieć prawidłowe hasło.”
Diego 982 osobiście mógłbym odżywiać się wyłącznie mięsem, bo je uwielbiam. Jednak, jeśli byłbym wegetarianinem to co? Moje zdanie tu by się nie liczyło? Trochę nie rozumiem skąd Twoje pytanie.
Kowson77, zapewne nie chodziło o to, że wegetarianie nie mają prawa głosu, a o to, że ktoś wypuszczający ryby (i jednocześnie nie jedzący ich) z powodu współczucia itp żre mięso świnek, krówek i kurczaczków - nad nimi się nie litując. Jest to domysł, wcale tak nie uważam - nie popadajmy w paranoje. W diecie człowieka wszystko jest ważne, należy pamiętać o tym aby nasza dieta była urozmaicona - rybki, świnki, krówki, ptaszki, warzywa, owoce, nabiały, zboża itp Trzeba zachować tylko rozsądek i umiar.
Dziękje pisaq, twoje domysły są słuszne. Uważam, że lepiej zabrać ryby złowione przez nas wędkarzy, niż kupować je od rybaków nabijając im kase. Tak jak kolega napiasł njważniejszy jest rozsądek i umiar.
Kra kers77 jak widzę z załączonego obrazka nawet nieźle zjadasz czasami. Jednak oglądając to zdjęcie mówiące o Twoim apetycie mam nieco mieszane uczucia. Czasami ogląda się jak "karpiarze" kładą pieczołowicie złowione ryby na miękkiej macie, po zrobieniu pamiątkowej fotografii, są powoli "reanimowane" poprzez włożenie z materacem do wody, zapewnienie przepływu wody przez skrzela i potem wypuszczane. Tymczasem na twoim obrazku leżą pokotem na twardych kamieniach, niektóre zakrwawione jak zwierzyna po polowaniu, co sugeruje, że nie wrócą do swojego środowiska. Pomijając tutaj fakt, czy limit dzienny i wymiar ochronny był przekroczony to najbardziej mnie boli brak szacunku dla złowionych ryb. A to już świadczy negatywnie o wędkarzu. Tak jak w sporcie trzeba mieć szacunek dla pokonanego przeciwnika, tak również wędkarz powinien mieć szacunek dla pokonanej ryby.
"pisag" Święte słowa "rozsądek i umiar" to mówi właściwie wszystko, jednak ja jeszcze słowo o rozsądku: Patrząc na powyższe zdjęcie nie mogę się oprzeć pokusie aby nie zapytać co to jest? Fotografowanie zakrwawionego ścierwa (przepraszam ładne brzany) na glebie to ma być szpan, bo ani to ładne, ani etyczne. Ktoś tu wspomniał o szacunku dla pokonanego, a to co widzę ma tyle wspólnego z szacunkiem, co kopanie leżącego!
Mam dla nich szacunek jak upiekłem na grillu przepiłem dobrą whisky bo rybka lubi pływać ;D Normalnie jak bym nie miał szacunku nie przepił bym he he .Dobrze że nie umieściłem innych fotek bo by się okazało że jednak coś pływa w naszych wodach ;) A po co się chwalić.Dodam że na tym łowisku jest sporo wydry i co a no nic .Pokrwawione są bo są uśmiercone szybko i sprawnie.Może Ty całujesz rybkę przed uszkodzeniem jej kręgosłupa ale ja nie muszę tego robić .
Jeżeli ten komentarz jest do mnie to powiem Ci tak, nie ważne jest to że ja wypuszczam a Ty zjadasz, oboje mamy prawo tak postępować i jest to nasz wybór. Odniosłem się do konkretnego zdjęcia, które miało prawo mi się nie podobać i tyle. Różnimy się jeszcze tym że ja nie odnoszę się do Ciebie, lecz tego co widzę, natomiast Ty piszesz "może ty całujesz rybę przed uszkodzeniem jej kręgosłupa". Nie znasz mnie, nie wiesz jak uwalniam swoje ryby, więc daruj sobie...
Sory za ostre slowa, ale g...o prawda. Kol Kazik napisal, czemu chcemy brac przyklad z Angoli a nie z samych siebie. Ano dlatego, ze tam maja ryb w pyte a u nas pustynia. My ciagle o tym swoim umiarze. I widac jak to sie przeklada na zycie. Mozecie sobie apelowac, prosic itp. A ja mowie ze jak nie wezmie sie Polakow za ryj i nie nakaze pewnych zachowan, to nic z tego nie bedzie. Przykladem niech bedzie watek o rzece Mierzawie. rzeka przez lata rybna zasobna w piekne lipienie i pstragi. Wielu rozsadnych wedkarzy w niej lowilo. Ale wystarczyly dwa autobusy krakusow zeby doprowadzic rzeke do ruiny. I nikt przy tym nie klusowal, nie zlamal regulaminu. Wiec zadam pytanie. Jak na przyszlosc uniknac podobnych sytuacji. ???. Postawic tablice z apelami, zeby nie brac wiecej niz sie chce zjesc ?. Bzdura. TYLKO CALKOWITY ZAKAZ ZABIERANIA RYB MOZE JAKOTAKO POPRAWIC SYTUACJE. I niech nikt nie pitoli o zarybieniach i kontrolach. 1) Biorac 3 ryby z takiej rzeczki kilkadziesiat osob jest w stanie wyrybic ja do dna. I zadne zarybiania tu nie pomoga. 2) kontrole tez nic nie dadza bo nikt nie klusuje. Owszem, sytuacja wyglada nieco inaczej na duzych rzekach czy jeziorach. Tam rzeczywiscie zabranie jednej dwoch ryb na kolacje byc moze nie poczyni takiego spustoszenia. Dlatego kazda woda w zaleznosci od warunkow powinna miec odrebne przepisy. A nie jak teraz. Po rowno. To chore i glupie. Czym innym jest 40 cm pstrag z Mierzawy a czym innym z Dunajca.
Widzę, że nie rozumiesz pojęcia "rozsądek i umiar"!
Jak ktoś jest rozsądny to wie, że jak 100 wędkarzy weźmie po jednej rybie z kałuży to ryb tam nie będzie. I wtedy ryby z tamtąd nie weźmie. Weźmie z Wisły jak będzie chciał zjeść.
A co do odrębnych przepisów dla różnych rodzajów wód to się zgadzam.
Widzę, że nie rozumiesz pojęcia "rozsądek i umiar"!
Jak ktoś jest rozsądny to wie, że jak 100 wędkarzy weźmie po jednej rybie z kałuży to ryb tam nie będzie. I wtedy ryby z tamtąd nie weźmie. Weźmie z Wisły jak będzie chciał zjeść.
A co do odrębnych przepisów dla różnych rodzajów wód to się zgadzam.
Rozumiem, co to jest umiar i rozsadek.
Tylko problem jest taki ze wysilek i przyjemnosc 100 rozsadnych zniweczyc moze kilku nierozsadnych, i to wcale nie klusoli. Ale takich ktorzy sadza ze jak placa to musi sie zwrocic. Zaostrzenie przepisow tych rozsadnych wcale nie zaboli. A tych pozostalych mam gleboko w d..e.
Kolego ,,pawelz” Napisałem że robi się z naszego wędkarstwa jotka w jotkę to co wymyślą Anglicy , którzy swoje wody całkowicie zniszczyli i ryby jakie tam pływają są sztucznie przywracane rzekom . Rzeki i wszelkiego rodzaju cieki wodne są przystosowywane do potrzeb wędkarskich , a nie do potrzeb środowiska . Czy my też mamy to wszystko co zostałonie naruszone przystosować pod nasze potrzeby . Polska leży troszkę w innym klimacie i u nas jednak są inne ryby które należy chronić , a nie uważać je za chwast i na tym karmić Pstrągi i Lipienie bo właściwie choroba na te ryby przyszła stamtąd . My mamy inne tradycje a oni inne . Ktoś tu pisze że należy łowić i wypuszczać , a nie lepiej mniej łowić i mniej wypuszczać mając umiar i rozsądek . Dlaczego na wzór tego państwa robi się sportem z czyjegoś cierpienia .Wędkarstwo i myślistwo są potrzebami polowania po to aby zjeść i to mamy w genach i to jest raczej hobby niż sport . Następną sprawą jest zwrot -wziąć Polaków za pysk , to dlaczego nikt nie walczy o wycofanie gospodarki rybackiej z naszych wód , to dlaczego nikt nie dopasuje limitów i wymiarów do naszych zasobów , a raczej słychać że No kil i temu typu slogany . Jak tego się nie robi to co mieć pretensje do wszystkich (jakie prawo takie i zachowanie) . Najpierw zlikwidować typowe źródła masowych odłowów zrobić skuteczne prawo (dla wszystkich jednakowe). Jak do tej pory to jedynie tylko walczy się o te Pstrągi i Lipienie i jak widzę to najlepiej żeby we wszystkich rzekach u nas pływały , a inne gatunki to już be i szkoda zachodu , bo na spinning , lub muchówkę nie można ich łowić . Kolego jeżeli chcesz walczyć o poprawę liczebną ryb w naszych rzekach to staraj się walczyć o realne limity (takie żeby pozwoliły zachować dane gatunki w poszczególnych łowiskach) , zaprzestanie gospodarki rybackiej i najważniejsze zaprzestanie degradacji naszych rzek , a nie walczyć o to co jedynie tylko pogłębia podział wśród wędkarzy i skłóca naszą społeczność nie przynosząc pożądanego efektu (ryb też nie przybywa).
Temat do de, a jeżeli ktoś pisze że w Anglii nie wolno zabierać ryb to się grubo, grubo myli, nie ma takiego kraju gdzie istniałby nakaz wypuszczania złowionej ryby. Większość Angielskich Klubów ma w regulaminie zakaz zabierania ryb ( Większość nie wszystkie) na wodach administrowanych przez Agencje można zabierać ryby. Jeżeli miałbym się ustosunkować do tematu to twierdzenia Kazika są mi najbliższe
Ilośc ryb w Anglii koledzy wynika nie z tego, że nie można ich zabierac, lecz z tego, że Anglicy po prostu ryb takich nie jedzą! U nas mamy karpia na Święta oni mają indyka. Na ryby takie jak karp, szczupak, lin i inne ryby słodkowodne patrzą tak jak my na żaby. I to wszystko w tym temacie. A poza tym nie jest całkiem tak jak mówi kolega Kazik. Są tam również zbiorniki dziewicze, gdzie ludzie dochodzą na łowiska pieszo zostawiając auta na parkingach czasem nawet kilka km dalej. Niosąc na plecach kilkanaście kilogramów sprzętu.
Gadka szmatka a tak naprawdę to wędkarze najczęściej wypuszczają ryby chyba jedynie wirtualnie.
Takie internetowe C&R, przynajmniej jeszcze nie widziałem nieznajomego, który by sam z siebie wypuścił większą rybę a nad wodą bywam bardzo często. Nic oczywiście nikomu nie zarzucam, ale to trochę dziwne jak na tak popularny temat. :)
Ja czasami wezmę coś na ząb i nie wstydzę się o tym mówic. Ale zdarza mi się to rzadko. Według mnie trzeba by było wprowadzic wymiary ochraniające te duże ryby, z których mamy większy pożytek po wypuszczeniu niż z tych tylko co wymiarowych!
Ja się zgadzam z kolegami ,,imberfal1” , ,,kowson77” i dlatego nie rozumiem tej propagandy i naśladowania dając przykłady zachowania Anglików (nie jednokrotnie w polemikach z kolegami N.K i tego typu padają właśnie przykłady żywcem wzięte z Anglii) . Głównie te kraje nie mają takiej tradycji z powodu złego smaku i zapachu ryb(łowionych przeważnie w ściekach) lub z braku chęci do oprawiania z czystego nieróbstwa i dobrobytu . Co się tyczy niektórych zbiorników dziewiczych w tym kraju to nie ma takich , tylko są stworzone na wzór dziewiczych po to aby te co są najmniej zdegradowane można było uratować (co jest wymuszonym trędem w całej Europie dla zachowania tego co można jeszcze zachować) My jednak mamy o wiele więcej do uratowania i jeszcze nie musimy odtwarzać wszystkiego , więc powinniśmy zadbać o to co jest jeszcze , jedynie odpowiednie prawo , rozsądek i umiar może to uratować , a nie propaganda No Kil i temu typu brednie. Zresztą należy zlikwidować tą bzdurną gospodarkę rybacką , a wprowadzić gospodarkę ochrony zasobów wodnych , gdzie każdy będzie wiedział gdzie , ile i jakich może sobie wyłowić ryb.
http://www.youtube.com/watch?v=_hIDE3Sh56g ...
Myślę Kolego swizy że problem tkwi głęboko w ludziach , nie w nas co mają na celu większość ryb wypuszczać. Każdy obchodzi się z rybką tak jak według jego wytycznych należy. Mam namyśli limit połowów. Albo wypuści albo nie. Jego wola, Każdy ma do tego prawo .
*swiezy - przepraszam
Większość ludzi myśli sobie. Zapłaciłem składki to mogę brać ryby. To jest prawdą. Tylko pytanie czy w wędkarzu odezwie się myśl współczucia takiej rybce czy chęć zjedzenia.
Częściej to drugie. Ale ilu z nas wypuszcza rybki? Niewielu . Dlatego że naczytali się dyrdymałów o tym że ryba i tak nie ma szans na przeżycie a to nie jest prawdą. Kto z nas by nie chciał spotkać się z tą rybą za 5-10 lat?
I powalczyć jak równy z równym?
Ten problem tkwi głęboko w społeczeństwie
Ten film to zły przykład !
Akurat Karp jako obcy gatunek powinien trafiać na patelnie.
Na temat spustoszenia jakie robi ten gatunek w naszym środowisku już wiele napisano na tym portalu.
W Australii za wypuszczenie karpia do wody - mandat dla wędkarza!
Prawda sam za karpiem tez nie przepadam ;) Ot taki hodowlany prosiaczek, jak hodowlany to zjesc, a nie wypuszczac zeby dalej "oral" dno
każdy wędkarz w ramach RAPR ma wybór między czterema opcjami-złów i wypuść-złów i zabierz-nie złów i wypuść-nie złów i nie wypuszczaj
i jeżeli nie łamie regulaminu to spoko.ja większe wypuszcza ,ale czasami biorę.nikt mnie nie musi uświadamiać,ani ja nie będę nikogo przekonywał,że jedne ryby są lepsze od innych i jedne wypuszczamy a inne nie.łowię to co jest w wodzie.
http://forum.wedkuje.pl/post/zlow-i-wypusc-catch-and-lease/8159/0
http://forum.wedkuje.pl/post/zlow-i-wypusc-catch-and-lease/8159/0
Ten link jest prawidłowy, dwa poprzednie proszę Moderatora o usunięcie. http://forum.wedkuje.pl/post/zlow-i-wypusc-catch-and-lease/8159
A ja przewrotnie odwrócę ten slogan i w nowej formie będzie brzmieć: "Wypuść i złów". Termin "Wypuść" oznacza w tym przypadku wypuszczanie ryb do wody czyli zarybianie i może też oznaczać wypuszczenie złowionej ryby, aby złowić ją ponownie. Nie da się złowić ryby jeśli nie ma ich w zbiorniku, bo nie był zarybiany, biorąc pod uwagę presję wędkarzy i kłusowników. A więc "Wypuść i złów" tak powinno brzmieć prawidłowe hasło.
A mnie ten wątek już negatywnie wpływa na stan uzębienia. Co najmniej raz w tygodniu temat powraca. Ileż można klepać jedno i to samo ? Ileż razy można się ścierać i za wszelką cenę robić z siebie "świętego" ? W większości wątków na tym forum mówi się o No Kill i tym podobne, to jeszcze osobny temat trzeba założyć, a co !!! Pozdrawiam nie zwariowanych
dziękuję za pozdrowienia i również pozdrawiam kolegę:)
Tiaaaaa. To bardzo interesujący temat. Wałkowanie, wałkowanie, wałkowanie.
Nie no ... widzę panowie zabawa przednia .
A ja jestem za , a nawet przeciw . Tylko o co tu chodzi bo nikt pewnie nie pamięta co było tematem na początku .
Jestem za ,a nawet przeciw . Tylko o co komu chodziło na początku ? Ni warjujmy jeszcze w końcówce ROKU .
ten łoś poczytał nasze posty-nie wiedział czy wypuszczać-zażył więc coby rozjaśnić umysł.
ale nie wypuścił:)
I dobrze zrobił, skoro mu nikt nie zabronił
Chyba w moim przypadku ta zasada się nie przyjmie :)
POZDRAWIAM
A co nic złapać nie możesz? :)
a ja łowie i zjadam ...czasami
I Ja łowie i zjadam ...czasami :D
Ja widzę że ten temat co jakiś czas się powtarza . Moje pytanie jest takie : kto , lub co kolegom młodszym (bo po wpisach widać) takie zachowanie wpaja lub namawia bo trudno ten sam temat wałkować od nowa . N.K.i temu typu slogany wymyślili Anglicy i czy musimy ich naśladować , czy nie mamy własnego rozumu i wiedzy co można a co nie .
Kiedyś był mit Sojuza , a teraz anglomania , a kiedy będzie nareszcie Polonia ? Chyba że co niektórzy nie czują się Polakami - a tylko przybłędami z zachodu . Mamy własny rozum , własny klimat(różny od Anglii) , własna kulturę i własne rzeki , czy musimy z nich zrobić prywatny folwark , bo mi tak się wydaje że Polak nigdy nie miał własnego rozumu tylko naśladował innych . Do was młodych to się dotyczy , bo tylko widzicie to co napisane w książkach , a nie widzicie spuścizny dziejowej narodu .Mam jedno pytanko do zwolenników NK. Ilu z was jest wegetarianinami???
Jeden z kolegów pisał coś o wypuszczaniu ryb i współczuciu. Wędkowanie nie ma nic wspólnego z współczuciem, litością czy miłosierdziem, więc proszę używać bardziej sensownych argumentów, bo chociaż sam jestem zwolennikiem NK to momentami wcale nie dziwię się wypowiedziom przeciwników tej metody.
Czy musimy naśladować Anglików? Oczywiście, że nie musimy, biorąc jednak pod uwagę naszą dziejową spuściznę narodu to chyba z powodzeniem możemy. Bo jeśli dobrze zrozumiałem Cię kolego Kazik ta dziejowa spuścizna narodu miała odnosić się do spuścizny wędkarskiej? Jeśli tak to ta spuścizna zalatuje mi delikatnie bezrybiem :)
Faktycznie ten slogan powinien brzmieć "Wypuść i złów" jak to napisał kolega Waldi Fish.
Pozwolę sobie zacytować.
„A ja przewrotnie odwrócę ten slogan i w nowej formie będzie brzmieć: "Wypuść i złów". Termin "Wypuść" oznacza w tym przypadku wypuszczanie ryb do wody czyli zarybianie i może też oznaczać wypuszczenie złowionej ryby, aby złowić ją ponownie. Nie da się złowić ryby jeśli nie ma ich w zbiorniku, bo nie był zarybiany, biorąc pod uwagę presję wędkarzy i kłusowników. A więc "Wypuść i złów" tak powinno brzmieć prawidłowe hasło.”
Diego 982 osobiście mógłbym odżywiać się wyłącznie mięsem, bo je uwielbiam. Jednak, jeśli byłbym wegetarianinem to co? Moje zdanie tu by się nie liczyło? Trochę nie rozumiem skąd Twoje pytanie.
Kowson77, zapewne nie chodziło o to, że wegetarianie nie mają prawa głosu, a o to, że ktoś wypuszczający ryby (i jednocześnie nie jedzący ich) z powodu współczucia itp żre mięso świnek, krówek i kurczaczków - nad nimi się nie litując.
Jest to domysł, wcale tak nie uważam - nie popadajmy w paranoje.
W diecie człowieka wszystko jest ważne, należy pamiętać o tym aby nasza dieta była urozmaicona - rybki, świnki, krówki, ptaszki, warzywa, owoce, nabiały, zboża itp
Trzeba zachować tylko rozsądek i umiar.
Dziękje pisaq, twoje domysły są słuszne. Uważam, że lepiej zabrać ryby złowione przez nas wędkarzy, niż kupować je od rybaków nabijając im kase. Tak jak kolega napiasł njważniejszy jest rozsądek i umiar.
Kra kers77 jak widzę z załączonego obrazka nawet nieźle zjadasz czasami. Jednak oglądając to zdjęcie mówiące o Twoim apetycie mam nieco mieszane uczucia. Czasami ogląda się jak "karpiarze" kładą pieczołowicie złowione ryby na miękkiej macie, po zrobieniu pamiątkowej fotografii, są powoli "reanimowane" poprzez włożenie z materacem do wody, zapewnienie przepływu wody przez skrzela i potem wypuszczane. Tymczasem na twoim obrazku leżą pokotem na twardych kamieniach, niektóre zakrwawione jak zwierzyna po polowaniu, co sugeruje, że nie wrócą do swojego środowiska. Pomijając tutaj fakt, czy limit dzienny i wymiar ochronny był przekroczony to najbardziej mnie boli brak szacunku dla złowionych ryb. A to już świadczy negatywnie o wędkarzu. Tak jak w sporcie trzeba mieć szacunek dla pokonanego przeciwnika, tak również wędkarz powinien mieć szacunek dla pokonanej ryby.
Waldi Fisz racja, szkoda też tych brzan bo przeciwnik waleczny lecz kulinarnie nie najlepszy...
"pisag" Święte słowa "rozsądek i umiar" to mówi właściwie wszystko, jednak ja jeszcze słowo o rozsądku: Patrząc na powyższe zdjęcie nie mogę się oprzeć pokusie aby nie zapytać co to jest? Fotografowanie zakrwawionego ścierwa (przepraszam ładne brzany) na glebie to ma być szpan, bo ani to ładne, ani etyczne. Ktoś tu wspomniał o szacunku dla pokonanego, a to co widzę ma tyle wspólnego z szacunkiem, co kopanie leżącego!
Mam dla nich szacunek jak upiekłem na grillu przepiłem dobrą whisky bo rybka lubi pływać ;D
Normalnie jak bym nie miał szacunku nie przepił bym he he .Dobrze że nie umieściłem innych fotek bo by się okazało że jednak coś pływa w naszych wodach ;) A po co się chwalić.Dodam że na tym łowisku jest sporo wydry i co a no nic .Pokrwawione są bo są uśmiercone szybko i sprawnie.Może Ty całujesz rybkę przed uszkodzeniem jej kręgosłupa ale ja nie muszę tego robić .
Sport ist Mord
Jeżeli ten komentarz jest do mnie to powiem Ci tak, nie ważne jest to że ja wypuszczam a Ty zjadasz, oboje mamy prawo tak postępować i jest to nasz wybór. Odniosłem się do konkretnego zdjęcia, które miało prawo mi się nie podobać i tyle. Różnimy się jeszcze tym że ja nie odnoszę się do Ciebie, lecz tego co widzę, natomiast Ty piszesz "może ty całujesz rybę przed uszkodzeniem jej kręgosłupa". Nie znasz mnie, nie wiesz jak uwalniam swoje ryby, więc daruj sobie...
....
Trzeba zachować tylko rozsądek i umiar.
Sory za ostre slowa, ale g...o prawda. Kol Kazik napisal, czemu chcemy brac przyklad z Angoli a nie z samych siebie. Ano dlatego, ze tam maja ryb w pyte a u nas pustynia. My ciagle o tym swoim umiarze. I widac jak to sie przeklada na zycie. Mozecie sobie apelowac, prosic itp.
A ja mowie ze jak nie wezmie sie Polakow za ryj i nie nakaze pewnych zachowan, to nic z tego nie bedzie.
Przykladem niech bedzie watek o rzece Mierzawie. rzeka przez lata rybna zasobna w piekne lipienie i pstragi. Wielu rozsadnych wedkarzy w niej lowilo. Ale wystarczyly dwa autobusy krakusow zeby doprowadzic rzeke do ruiny. I nikt przy tym nie klusowal, nie zlamal regulaminu.
Wiec zadam pytanie. Jak na przyszlosc uniknac podobnych sytuacji. ???.
Postawic tablice z apelami, zeby nie brac wiecej niz sie chce zjesc ?. Bzdura.
TYLKO CALKOWITY ZAKAZ ZABIERANIA RYB MOZE JAKOTAKO POPRAWIC SYTUACJE.
I niech nikt nie pitoli o zarybieniach i kontrolach.
1) Biorac 3 ryby z takiej rzeczki kilkadziesiat osob jest w stanie wyrybic ja do dna. I zadne zarybiania tu nie pomoga.
2) kontrole tez nic nie dadza bo nikt nie klusuje.
Owszem, sytuacja wyglada nieco inaczej na duzych rzekach czy jeziorach. Tam rzeczywiscie zabranie jednej dwoch ryb na kolacje byc moze nie poczyni takiego spustoszenia.
Dlatego kazda woda w zaleznosci od warunkow powinna miec odrebne przepisy.
A nie jak teraz. Po rowno. To chore i glupie. Czym innym jest 40 cm pstrag z Mierzawy a czym innym z Dunajca.
pawelz
Widzę, że nie rozumiesz pojęcia "rozsądek i umiar"!
Jak ktoś jest rozsądny to wie, że jak 100 wędkarzy weźmie po jednej rybie z kałuży to ryb tam nie będzie. I wtedy ryby z tamtąd nie weźmie. Weźmie z Wisły jak będzie chciał zjeść.
A co do odrębnych przepisów dla różnych rodzajów wód to się zgadzam.
pawelz
Widzę, że nie rozumiesz pojęcia "rozsądek i umiar"!
Jak ktoś jest rozsądny to wie, że jak 100 wędkarzy weźmie po jednej rybie z kałuży to ryb tam nie będzie. I wtedy ryby z tamtąd nie weźmie. Weźmie z Wisły jak będzie chciał zjeść.
A co do odrębnych przepisów dla różnych rodzajów wód to się zgadzam.
Rozumiem, co to jest umiar i rozsadek.Tylko problem jest taki ze wysilek i przyjemnosc 100 rozsadnych zniweczyc moze kilku nierozsadnych, i to wcale nie klusoli. Ale takich ktorzy sadza ze jak placa to musi sie zwrocic.
Zaostrzenie przepisow tych rozsadnych wcale nie zaboli. A tych pozostalych mam gleboko w d..e.
Kolego ,,pawelz” Napisałem że robi się z naszego wędkarstwa jotka w jotkę to co wymyślą Anglicy , którzy swoje wody całkowicie zniszczyli i ryby jakie tam pływają są sztucznie przywracane rzekom . Rzeki i wszelkiego rodzaju cieki wodne są przystosowywane do potrzeb wędkarskich , a nie do potrzeb środowiska . Czy my też mamy to wszystko co zostałonie naruszone przystosować pod nasze potrzeby . Polska leży troszkę w innym klimacie i u nas jednak są inne ryby które należy chronić , a nie uważać je za chwast i na tym karmić Pstrągi i Lipienie bo właściwie choroba na te ryby przyszła stamtąd . My mamy inne tradycje a oni inne . Ktoś tu pisze że należy łowić i wypuszczać , a nie lepiej mniej łowić i mniej wypuszczać mając umiar i rozsądek . Dlaczego na wzór tego państwa robi się sportem z czyjegoś cierpienia .Wędkarstwo i myślistwo są potrzebami polowania po to aby zjeść i to mamy w genach i to jest raczej hobby niż sport . Następną sprawą jest zwrot -wziąć Polaków za pysk , to dlaczego nikt nie walczy o wycofanie gospodarki rybackiej z naszych wód , to dlaczego nikt nie dopasuje limitów i wymiarów do naszych zasobów , a raczej słychać że No kil i temu typu slogany . Jak tego się nie robi to co mieć pretensje do wszystkich (jakie prawo takie i zachowanie) . Najpierw zlikwidować typowe źródła masowych odłowów zrobić skuteczne prawo (dla wszystkich jednakowe). Jak do tej pory to jedynie tylko walczy się o te Pstrągi i Lipienie i jak widzę to najlepiej żeby we wszystkich rzekach u nas pływały , a inne gatunki to już be i szkoda zachodu , bo na spinning , lub muchówkę nie można ich łowić . Kolego jeżeli chcesz walczyć o poprawę liczebną ryb w naszych rzekach to staraj się walczyć o realne limity (takie żeby pozwoliły zachować dane gatunki w poszczególnych łowiskach) , zaprzestanie gospodarki rybackiej i najważniejsze zaprzestanie degradacji naszych rzek , a nie walczyć o to co jedynie tylko pogłębia podział wśród wędkarzy i skłóca naszą społeczność nie przynosząc pożądanego efektu (ryb też nie przybywa).
Temat do de, a jeżeli ktoś pisze że w Anglii nie wolno zabierać ryb to się grubo, grubo myli, nie ma takiego kraju gdzie istniałby nakaz wypuszczania złowionej ryby. Większość Angielskich Klubów ma w regulaminie zakaz zabierania ryb ( Większość nie wszystkie) na wodach administrowanych przez Agencje można zabierać ryby. Jeżeli miałbym się ustosunkować do tematu to twierdzenia Kazika są mi najbliższe
Bleble ble ble ble.
Ilośc ryb w Anglii koledzy wynika nie z tego, że nie można ich zabierac, lecz z tego, że Anglicy po prostu ryb takich nie jedzą! U nas mamy karpia na Święta oni mają indyka. Na ryby takie jak karp, szczupak, lin i inne ryby słodkowodne patrzą tak jak my na żaby. I to wszystko w tym temacie. A poza tym nie jest całkiem tak jak mówi kolega Kazik. Są tam również zbiorniki dziewicze, gdzie ludzie dochodzą na łowiska pieszo zostawiając auta na parkingach czasem nawet kilka km dalej. Niosąc na plecach kilkanaście kilogramów sprzętu.
Gadka szmatka a tak naprawdę to wędkarze najczęściej wypuszczają ryby chyba jedynie wirtualnie.
Takie internetowe C&R, przynajmniej jeszcze nie widziałem nieznajomego, który by sam z siebie wypuścił większą rybę a nad wodą bywam bardzo często. Nic oczywiście nikomu nie zarzucam, ale to trochę dziwne jak na tak popularny temat. :)
Ja czasami wezmę coś na ząb i nie wstydzę się o tym mówic. Ale zdarza mi się to rzadko. Według mnie trzeba by było wprowadzic wymiary ochraniające te duże ryby, z których mamy większy pożytek po wypuszczeniu niż z tych tylko co wymiarowych!
Ja się zgadzam z kolegami ,,imberfal1” , ,,kowson77” i dlatego nie rozumiem tej propagandy i naśladowania dając przykłady zachowania Anglików (nie jednokrotnie w polemikach z kolegami N.K i tego typu padają właśnie przykłady żywcem wzięte z Anglii) . Głównie te kraje nie mają takiej tradycji z powodu złego smaku i zapachu ryb(łowionych przeważnie w ściekach) lub z braku chęci do oprawiania z czystego nieróbstwa i dobrobytu . Co się tyczy niektórych zbiorników dziewiczych w tym kraju to nie ma takich , tylko są stworzone na wzór dziewiczych po to aby te co są najmniej zdegradowane można było uratować (co jest wymuszonym trędem w całej Europie dla zachowania tego co można jeszcze zachować) My jednak mamy o wiele więcej do uratowania i jeszcze nie musimy odtwarzać wszystkiego , więc powinniśmy zadbać o to co jest jeszcze , jedynie odpowiednie prawo , rozsądek i umiar może to uratować , a nie propaganda No Kil i temu typu brednie. Zresztą należy zlikwidować tą bzdurną gospodarkę rybacką , a wprowadzić gospodarkę ochrony zasobów wodnych , gdzie każdy będzie wiedział gdzie , ile i jakich może sobie wyłowić ryb.