Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-02-01 21:12:01

    Sandacza i Pstrąga nigdy nie wypuszczę ważne żeby były wymiarowe i w limicie PZW i lotto mi to koło zada co tym razem napiszesz jeden z drugim pseudo noo kille co tylko żyłką po wodzie rzucacie a jak rybkę złowicie  bo się przypadkiem zapląta to dezynfekujecie wszystko w około no bo bakteryjki sie przenoszą .Najpierw zdezynfekujcie sobie mózgi a później zastanówcie się nad łowieniem ryb .To tak jak by myśliwy ustrzelił sarnę a później jej jeszcze tentno badał i sprawdzał czasem czy z bólu biegunki nie dostała bo może jakiś węgiel jej zaaplikować na tą srakę znaczy sarnę .

  • Waldi Fish 2010-02-01 23:26:55

    "Najpierw zdezynfekujcie sobie mózgi a później zastanówcie się nad łowieniem ryb .To tak jak by myśliwy ustrzelił sarnę a później jej jeszcze tentno badał i sprawdzał czasem czy z bólu biegunki nie dostała bo może jakiś węgiel jej zaaplikować na tą srakę znaczy sarnę ".

    Z Twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dla nikogo szacunku, więc trudno abyś go miał w stosunku do złowionych ryb. W odróżnieniu od wielu starszych wiekiem wędkarzy piszących na tym Portalu, którzy mają wykształcony szacunek dla przyrody i pewien zasób kultury osobistej u Ciebie brakuje jednego i drugiego, nie mówiąc już o tym, że powinieneś zapoznać się z dziełem o nazwie "Słowniczek ortograficzny", choćby po to żeby nie uchodzić za prymitywnego i niewykształconego osobnika. A propos wspomnianej dezynfekcji, to ona Tobie najbardziej by się przydała. Pozdrawiam, życząc pracy nad sobą!

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 07:48:58

    http://www.youtube.com/watch?v=-sGV6p3yR58&feature=related  To jest to co tak na prawdę zagraża gospodarce rybackiej i nie tylko.

  • Reklama
  • pawelz 2010-02-02 10:25:58

    Sandacza i Pstrąga nigdy nie wypuszczę ważne żeby były wymiarowe i w limicie PZW i lotto mi to koło zada co tym razem napiszesz jeden z drugim pseudo noo kille co tylko żyłką po wodzie rzucacie a jak rybkę złowicie  bo się przypadkiem zapląta to dezynfekujecie wszystko w około no bo bakteryjki sie przenoszą .Najpierw zdezynfekujcie sobie mózgi a później zastanówcie się nad łowieniem ryb .To tak jak by myśliwy ustrzelił sarnę a później jej jeszcze tentno badał i sprawdzał czasem czy z bólu biegunki nie dostała bo może jakiś węgiel jej zaaplikować na tą srakę znaczy sarnę .

    Do wszystkich rozsadnych. Jak chcecie nie dopuscic do sytuacji, gdzie kilku takich "Kra Kers77" wyrybi wam lowiska. Bedziecie apelowac o rozsadek. ?. Przeciez po takiej wypowiedzi bez sensu.
    I twierdze ze apelowanie do czesci wedkarzy nic nie da.
    Do Kazika. To nie jest tak ze zalezy mi glownie na lipieniach i pstragach. O dziwo tych ryb lowie stosunkowo malo. Niestety nad najblizsza wode z tymi rybami mam 120 km (to malenki siurek). Na "prawdziwa" wode muchowa mam 360 km. Dlatego glownymi moimi zdobyczami sa jaz i jelec. I wiesz co. Tak jak w przypadku pstragow tak i w przypadku jazi :
    1) nie zabieram tych ryb do domu (poza kilkoma w roku - slownie 3-5 szt - dla zony).
    2) Wypuszczam glownie dlatego ze chce miec lowic co w roku nastepnym.
    3) w..a mnie to jak widze jak gosc napycha siate 30-40 cm jazikami. Po co mu tyle tych ryb. Z doswiadczenia wiem ze jedna osoba jest w stanie zjesc max 40 cm rybe jedna. Tak zeby jesc ze smakiem a nie napychac brzucha. Jesli juz jemy rybe ktora zlowilismy, to nie robmy tego z glodu, ale z przyjemnosci. Dobre wino, kolacja itp. A nie stos kotletow dla calej rodziny na obiad.
    Powiem tak. Lowie na sredniej wielkosci rzece (25-45 m szerokosci) i glebokosci okolo 1 m. We 3 lowimy na odcinku okolo 2 km rzeki okolo 400 jazi / rok. Do tego jakie przylowy w postaci ploci czy jelcy. Gdybysmy brali zgodnie z regulaminem wszystko co miarowe po 2 latach nie mialbym co lowic.
    Tak ze moje podejscie nie jest skierowane tylko na 1-2 gatunki ryb. Bylbym szczesliwy gdyby w Pilicy plywaly klenie, brzany. Oczywiscie jestem nastawiony na gatunki ktore moge lowic. To chyba zrozumiale. Ale brakuje mi np uklei, ktorej nie lowie a ktora zniknela calkowicie. Dodawaly one nie watpliwe zycia rzece.

    " Kolego jeżeli chcesz walczyć o poprawę liczebną ryb w naszych rzekach to staraj się walczyć o realne limity (takie żeby pozwoliły zachować dane gatunki w poszczególnych łowiskach)".
    A o czym ja pisalem w poprzednim poscie. ?. W niektorych wodach realnym limitem bedzie 0 ryb do zabrania a w niektorych 2 moze 5 a moze i 10 kg. Tylko problem jest taki ze kazda woda powinna byc zarzadzana oddolnie a nie z gory przez jedna organizacje PZW. I kazda powinna miec wlasny regulamin. Tyle tylko ze to osisgnac mozna poprzez oddanie wod klubom, stowarzyszeniom czy tak nielubianym "prywaciarzom". Ja zarzadzajac odpowiednim arealem wod bede wiedzial co dla niej najlepsze. Ile wedkarz moze zabrac ryb i ile to bedzie mnie kosztowalo. Zlikwidowanie rybactwa niczego nie rozwiaze. Co najwyzej sprowadzi do podziemia i wzmoze klusownictwo. Bary restauracje maja za duzo do stracenia zeby rezygnowac z intratnego dochodu. A moze lepiej byloby "ucywilizowac" rybactwo srodladowe. Dogadac sie rybakami i wspolnie dbac, zeby ryb bylo coraz wiecej. To tez ich interes.
    Dlaczego tylko wedkarzom dajesz prawo do zjedzenia leszcza, certy czy sandacza. Skad ma wzisc przecietny Kowalski te ryby.

    I jeszcze jedno. Caly czas piszesz o UK. I ze od nich zapozyczylismy NK. A czemu nic nie piszesz o Sloweni gdzie maja piekne dzikie rzeki z ktorych tez sie nie bierze ryb. Czemu nie piszesz o Austri i rzekach typu Traun. Piekna dzika rzeka z mnostwem ryb. Czemy tylko ta Anglia i Angla. I w tych krajach ryb nie ubywa. Ale powiem pewna ciekawostke. Dla niektorych byc moze to nie nowina, ale dobrze byloby zeby ktos sie ustosunkowal. Mongolia. Dzicz, rzeki pelne ryb. Niestety juz nie dzis. Owszem, ryby jeszcze sa. Ale juz nie to co bylo kilka lat temu. A czemu.? Ano dlatego ze stal sie to bardzo popularny wedkarsko kraj. I tam wiekszosc zlowionych ryb trafia na talerz. Mozecie mi nie wierzyc. Ja osobiscie tam nie bylem, ale mam wielu znajomych ktorzy tam jezdza. Porozmawiajcie z kims kto byl tam kilka razy. Jestem pewien ze powie to co ja.

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 11:24:59

    Ci co jedzą ryby, widzą dalej, jasniej, wyraźniej, pozytywniej.

    Ci co jedzą ryby, wiedzą więcej, lepiej, konkretniej.

    Ci co jedzą ryby, myślą szybciej, mądrzej, precyzyjniej.

    95 % ludzi jedzących ryby (wśród wędkarzy) zabiera ryby i daje im po łbie!

    Ja jestem jednym z tych 95 % - dlatego oprócz NK i C&R widzę jeszcze kilka innych, zapewniam że lepszych metod na poprawę rybności wód w Polsce. 

    Niestety, NK tak jak islam - nie dopuszcza inności.

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 11:37:00

    Ja też zaliczam sie do tych 95%. Pozdrawiam.

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 11:44:06

    Jeśli chodzi o wartośc zdrowotną ryb to swego czasu słyszałem że rybi śluz działa lepiej na skóre rąk niż niejeden krem.Podobno osoby pracujące przy sprawianiu ryb mają delikatną skórę na dłoniach.Oczywiście mogę sie mylić,nie wiem ile w tym prawdy.  

  • Reklama
  • pawelz 2010-02-02 11:45:03

    Ja tez jem ryby.
    Tyle tylko ze morskie. Nie jadam slodkowodnych.
    Po pierwsze maja osci, po drugie sa mniej smaczne i po trzecie wartosc odzywcza ryb morskich jest znacznie wieksza niz slodkowodnych. Ale kazdy ma swoje gusta.
    No i staram sie kupowac ryby morskie swierze. Nie wiem jak gosc to robi ale w centralnej Polsce co piatek na rynku ma niezamrozone ryby morskie. Czasami kupuje dorsza, mietusa krolewskiego czy halibuta. Ich smak bije na glowe te mrozonki z marketow :).
    Takie ryby lubie :). No i nie trzeba ich specjalnie przyzadzac zeby uzyskac dobry smak. Kucharzem nie jestem i wydobywanie resztek smaku z klenia czy bolenia nie dla mnie.

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 11:47:05

    To jest nas zdecydowana większość.Ja zabierałem,biorę i będe brał rybkę jeśli mam ochotę ją zjeść.Biorę tyle ile mam ochotę zjeść,a nie ile mogę wepchać do lodówki. Pozdrawiam

  • pawelz 2010-02-02 11:53:41

    ....

    Ja jestem jednym z tych 95 % - dlatego oprócz NK i C&R widzę jeszcze kilka innych, zapewniam że lepszych metod na poprawę rybności wód w Polsce. 

    ....

    Nie chce sie klucic, ale czemu jeszcze nikt nigdzie ich nie wprowadzil ?. Podaj przyklad miejsca na ziemi gdzie pozwala sie walic w leb ryby na kilogramy, gdzie zaludnienie jest porownywalne do naszego a ryb jest tyle co w krajach o ktorych napisalem powyzej (nie tylko UK). Acha no i uwzglednij to o czym pisal Kazik. Nasza tradycje. Chlop zywemu nie przepusci to wlasnie taka m.in. polska tradycja. Polska tradycja jest tez manipulanctwo i cwaniactwo. Jesli komus uda sie wykiwac Panstwo np. na podatkach to ten ktos jest gosc (w oczach wiekszosci spoleczenstwa).

    Uczciwosc nie poplaca. Rowniez w wedkarstwie. Apelowanie o rozwage i umiar nie sa dla mnie rozwiazaniami na dzien dzisiejszy do przyjecia. Bo tak jak napisalem 5 % nierozumnych debili z wedka moze zniszczyc prace i przyjemnosc tych pozostalych 95%.

    A tak na marginesie. Czemu napisales:

    NK tak jak islam - nie dopuszcza inności. A KK dopuszcza innosc (czy jakakolwiek inna religia).



  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 12:38:09

    Ja do islamu nic nie mam - zauważ, że nie było w mej wypowiedzi nic obraźliwego.

    Uważam, że Islam ma wiele obliczy. Są tez oblicza pozytywne, jednak nie odnosi się to do islamskich fundamentalistów.

    Zauważ Kolego jedno - we wszystkich krajach Europy i nie tylko, wyznawcy Islamu podnoszą ogromny rwetes o prawo do swej inności - ubiór, zwyczaje, symbole, świątynie.....

    W prawie każdym mieście są meczety! To im pasuje!

    A spróbuj w kraju Islamskim wybudować kościół katolicki? A pokaż się w krótkich rajtkach, a napij się alkoholu, a powieś sobie krzyżyk na szyi!

    Oni chcą mieć u nasz wszelkie prawa, ale my u nich nie mamy żadnych praw.

    Jeśli nakreśliłem Koledze mój pogląd, to się cieszę. Jeśli mnie Kolega nie zrozumiał, to ja już jaśniej nie potrafię.

    Niekilani mają to samo - NK to jedyna słuszna droga, a na resztę problemów są ślepi.



  • Reklama
  • pawelz 2010-02-02 12:59:47

    Cop do religii. OK. Nie ma sporu.
    Co do NK. A moze jest tak, ze nie jest to jedyna droga do porawienia rybnosci, ale na dzien dzisiejszy lepszej nie ma. Moze trzeba by najpierw od czegos zaczac. Odbudowac silne populacje ryb w rzekach a potem regulowac ich ilosc w sposob kontrolowany i z glowa.
    Ja rozumiem, ze najlepsza bylaby renaturalizacja rzek (my nie mamy tak fantastycznych wod jak sie wydaje Kazikowi - gdzie naturalne tarlo odniesie istotny efekt), ograniczenie klusownictwa apelowanie do umiaru itp. Ale po pierwsze na to trzeba pieniedzy. Renaturalizacja jest duzo bardziej kosztowna niz meliracja rzek. Zeby ograniczyc klusownictwo trzeba zwiekszyc kontrole itp. Na to trzeba kasy. Na rozum ludzi tez bardzo bym nie liczyl.
    Po prostu, tymi srodkami i zasobami oraz pod zarzadem PZW nic zrobic wiecej sie nie da. Ja parze realistycznie na problem. Nie wierze ze z roku na rok ludzie u gory zaczna myslec i dbac o wody jak swoje. Moze jestem pesymista, ale jakos przez wiele lat nikt nie dal mi powodu do innego myslenia.
    Jedyne do czego byc moze da sie namowic PZW to czesciowe NK. Na niektorych rzekach. Nie ludze sie, ze wprowadza wszedzie. Zreszta na pewno nie ma takiej potrzeby.
    Przy pomocy PZW nie widze innej drogi. Oczywiscie, sa ale niewykonalne w obecnych strukturach.
    To tak jakbys powiedzial ze wiesz jak uniknac wojen na swiecie. Jest to mozliwe.? No jest. Przestanmy produkowac bron, zniszczmy ta co jest i zachowajmy umir w klotni. Przepis prosty. Ale utopijny.

  • chudy028 2010-02-02 16:15:48

    Jako spinningista nigdy nie zastosuję zasady NK na tych publicznych wodach dzierżawionych przez dzisiejsze PZW, gdzie prowadzi się odłowy sieciowe. Bowiem brygady na kutrach za wszelką cenę polują na to, co da im dobry wynik finansowy czyli zwłaszcza na drapieżców. Jednocześnie Kwatera Główna PZW adresuje do wędkarzy etyczne akcje w rodzaju "złów i wypuść" albo dramatycznie wzywa „ratujmy szczupaka!". Otóż czyni tak głównie po to, by wędkarze mniej ryb wpisywali do rejestrów połowów, a w konsekwencji i w majestacie obowiązujących reguł tzw. gospodarki rybackiej – by więcej ryb mogło trafić do rybackich sieci. Działając po myśli sprytnych dygnitarzy z Twardej, jako „rybożerca” powinienem zatem najpierw opłacić składkę, ryby połowić i je powypuszczać, a jeśli mam ochotę na np. sandaczową kolację - po wyprawie udać się do sklepu i za kolejne pieniądze zakupić pożądaną rybę (niewykluczone, że dokładnie tę, którą niedawno wypuściłem i wpadła do rybackich siatek). Ponieważ nie mam zamiaru dawać się robić w konia działaczom PZW, dlatego łowię i zabieram tyle ryb, iloma jest sens uszczęśliwić rodzinę i bliskich znajomych. Jednocześnie – jako członek PZW – od lat domagam się od związkowych władz ucywilizowania gospodarki rybackiej czyli ograniczenia, przeprofilowania i w wielu przypadkach likwidacji (choćby okresowej) połowów sieciowych.  

  • łysy wąż 2010-02-02 17:09:11

    "Najpierw zdezynfekujcie sobie mózgi a później zastanówcie się nad łowieniem ryb .To tak jak by myśliwy ustrzelił sarnę a później jej jeszcze tentno badał i sprawdzał czasem czy z bólu biegunki nie dostała bo może jakiś węgiel jej zaaplikować na tą srakę znaczy sarnę ".

    Z Twojej wypowiedzi wynika, że nie masz dla nikogo szacunku, więc trudno abyś go miał w stosunku do złowionych ryb. W odróżnieniu od wielu starszych wiekiem wędkarzy piszących na tym Portalu, którzy mają wykształcony szacunek dla przyrody i pewien zasób kultury osobistej u Ciebie brakuje jednego i drugiego, nie mówiąc już o tym, że powinieneś zapoznać się z dziełem o nazwie "Słowniczek ortograficzny", choćby po to żeby nie uchodzić za prymitywnego i niewykształconego osobnika. A propos wspomnianej dezynfekcji, to ona Tobie najbardziej by się przydała. Pozdrawiam, życząc pracy nad sobą!


    Kolego Kra Kers77 - jesteś tu " nowy ", więc mam nadzieję że moją wypowiedź przyjmiesz jako przyjacielską radę. Opanuj trochę emocje i postaraj się najpierw pomyśleć co piszesz, a dopiero potem klikać " publikuj ".
    Co do zamieszczonego przez Ciebie zdjęcia - określiłbym je jako ... rzeźnia. Pomijam fakt zabrania, bądź wypuszczenia ryb. Odnoszę się tylko do tego, co przedstawiłeś na fotografii.
    To co chciałbym napisać doskonale ujął kolega Waldi Fish, w cytowanej powyżej wypowiedzi.

    również pozdrawiam

  • Zbig28 2010-02-02 17:12:12

    W każdej dziedzinie przesada jest błędem.  Osobiście zdecydowaną większość złowionych rybek wypuszczam. Jednak czasem mam wyjątkowy apetyt np. na sandałka i oczywiście go zabieram. Zdarza mi się zabrać rybkę, aby ją ofiarować zamiast kwiatka komuś z grona rodziny lub znajomych np. z okazji urodzin, jeśli wiem, że ta osoba jest smakoszem rybiego mięska.

    Ma rację kol. chudy028 pisząc o rabunkowej gospodarce rybackiej na wielu akwenach. Tam wypuszczenie rybki jest najczęściej prezentem dla pazernych rybaków.

    My, wędkarze zarybiamy te wody PZW, my je chronimy, my pompujemy pieniądze z naszych składek i dodatkowego haraczu ( np. jez.Nidzkie ), a "dzielne" brygady rybackie pasożytują na tych wodach przy pełnej aprobacie związkowych władz.

    Nie potępiam zabierających złowione ryby, o ile nie są klasycznymi mięsiarzami zabierającymi więcej niż mogą zjeść.

    Rozumiem też tych wędkarzy, którzy wszystkie je wypuszczają. Bądźmy tolerancyjni dla różnych postaw i poglądów w naszej społeczności. Nie tworzmy dodatkowych pól konfliktów.

    We wszystkim trzeba zachować umiar !   

  • kazik 2010-02-02 17:23:31

    Co się tyczy ochrony ryb to jedyne i najsłuszniejsze rozwiązanie to jest przywrócenie rzekom naturalnego wyglądu z terenami gdzie może się rozlać i czystymi wodami . Taka rzeka da więcej pokarmu i ryb wtedy na pewno będzie więcej . a nie jakieś na siłę wypuszczanie . Po prostu nie masz ochoty na rybę to siedź w domu , lub jeżeli chcesz trochę sportu to pograj w piłkę lub zrób sobie spacer , a nie baw się czyimś życiem bo takie zachowanie jest nie etyczne i wbrew naturze , a jak masz ochotę wędkować to łów tak i tylko tyle aby można było jak najmniej te ryby niepokoić i  żeby zapasów nie robić . Co do Pstrągów to czepiam się ich dlatego że zostają wpuszczane tam gdzie całe życie zaczyna się w rzekach , niszcząc to co próbuje odrodzić się . Teraz kilka słów o tych co zabierają pełne siaty ryb , a mianowicie czy ci wędkarze robią coś nie zgodnie z prawem (omijam tych co kłusują i łowią nie zgodnie RAPR) , to prawo należy zmienić tak żeby ci ludzie mogli brać mniej . Wspomno o rozdrobnieniu zasobów wodnych , przekazując ie w ręce prywatne i małych organizacji – Niech tylko do tego dojdzie to dopiero zostanie zdegradowane środowiska , bo przecież każdy musi zarobić na podatki i na siebie z zyskiem . Nie ważne co i gdzie będziemy wpuszczać , aby tylko przynosiło kasę i to jak największą . Wody nasze powinno się objąć ochroną i przeciw działać takiej gospodarce a nie pozwalać na niszczenie jej . Ochrona zasobów wodnych to jest to co może nam przywrócić ryby i całe życie w rzekach . Zobaczcie co się dzieje ze Słupią i ujściem Wisły , jak ludzie poczuli dobre pieniądze . W źródłach tam gdzie tarło odbywają Trocie i Łososie wpuszcza się Pstrąga żeby miał co jeść (żywiąc się narybkiem tych ryb) , przy ujściu stawia się sieci by wyłowić to co powraca do morza , a wędkarzom każe się dobrze płacić i wypuszczać zganiając winę na nich . Czy tak ma wyglądać oddanie łowisk mniejszym podmiotom . Na koniec podsumowując to należy walczyć ze wszelkiego typu patologiami wprowadzając odpowiednie prawo i karać tych co naruszają to prawo . PZW należy reformować i zmieniać , a nie rozwiązywać bo to powinien być jedyny strażnik jeszcze niezniszczonych rzek i jezior , a rzeki przecież są bogactwem całego narodu , a nie garstki prywaciarzy i kolesiów .

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 18:09:14

    Ja tam biorę i brać będę ponieważ świadome branie ryby jest moim zdaniem lepsze niż poroniona sesja fotograficzna jednego czy drugiego no killo .Po takiej sesji ryba już na pół żywa wraca dośrodowiska wodnego z oparzeniami od jego aksamitnych dłoni dostając już za dwa dni pleśniawki ginie w wodzie w mękach ale o tym no kilo już nie myśli przecież wypuścił!!! I on jest wspaniały może się puszyć swoja błękitna krwią i ideologią  .Widziałem już nie jednego no kilo co po przyjeździe na ryby  pyta się mnie czy biorą odpowiadam sporadycznie.Gość na to mi nie chodzi o mięso tylko o wypoczynek ryby kupuje w sklepie.Po czym jak wyciągną klenia na 50cm odhaczał go tyle by mu zdechł na brzegu paranoja(muszę go zabrać teraz oświadczył).Drugi przypadek dwóch gości jeden nawalony wódą w aucie leży ,kierowca no kilo łowi koło mnie.Po pewnym czasie no killo wyciąga jazia na oko 1,5kg panika że głowa boli tamten leżący w aucie wstaje wyciąga podbierak za czym dochodzi no kilo wyciąga rybę ślizgiem na brzeg .Specjalnie mówię do gościa wy no killo macie szczęście ;) widziałem z jakim bólem wypuszczał rybę żal mi go było ,zwłaszcza że na koniec ten nawalony powiedział Stefan ty debi.. tu takiego byka wypuszczasz a dwa dni temu my płotki brali na sznycle .Nie chce takich no kilo wolę świadomych wędkarzy co wiedzą jak należy postępować z rybą .Każdy co ocenia niech się przyglądnie dokładnie sobie co robi bo naprawdę ile się nie raz śmieci wywozi po tych no kilo no bo rybę wypuści ale foli na brzegu tyle zostawi że głowa puchnie.No bo przecież Wisła zabierze .Paranoja !!!

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 18:16:50

    Co do foto to nie na wszystkim się muszę znać jak ci przeszkadza użyj Photoshopa i wstaw sobie tam świece ty romantyku od panierki :D Znawco języka nie uznający nawet literówki czuj się wielki bo widocznie jesteś mały .

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 18:28:34

    Kra Kers77 - Jestem tego samego zdania. Widywałem ciekawe przypadki. Najbardziej groteskowe są te ze spinningiem w tle. 

    Idzie gościu - torba, wędka, okularki. 

    -Witam.... bierze co?

    -Nie. Siedzę od rana i nic.

    -No ja już dawno zrezygnowałem z takich metod połowu. Ryb nie zabieram, bo u mnie w domu to nikt tego nie chce jeść. Już kilka lat ze spinem łażę Drapieżne to przynajmniej powalczą!

    -No to powodzenia życzę

    Siedzę i patrzę. Po kilkunastu rzutach, stojąc na wysokiej, stromej skarpie pomiędzy drzewami rosnącymi przy samej wodzie, gostek zacina pięknego szczupaka. Aż mi się żal zrobiło!

    I co? żadnego podbieraka, tylko targanie bidoka po ciężkim holu na tę skarpę. Ryba ledwo żywa!

    Gościu trudzi się dłuższą chwilę, wreszcie ma ją w ręce i coś tam przy niej grzebie jakimiś szczypcami. Z daleka widzę jak krew sika! 

    No i wreszcie z gestem ryba ląduje w wodzie, pokonując ładny kawałek trajektorii szerokim łukiem jak samolot.

    Kiedy wracał zapytałem:

    - No ładnie Kolega tego krokodyla wypuścił.

    - Zawsze tak robię. Ja nie jem ryb.

    - No ale ja to wszystko widziałem i wydaje mi się, że trochę  kolega przesadził.

    - A bo k* pobił mi na wira za 30 zeta, a zahaczony był aż w d*! Chyba bym musiał mieć chory łeb, żeby takiego wira podarować!

    No i już - wyjaśnił mi wszystko jak ta lala. Niektórych to mógłbym zabić za tę całą demagogię.

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 18:30:33

    Szanuję wypuszczaczy, ale tylko tych, którzy nie zgrywają 100%wych świętoszków. 

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 18:37:30

    Podobają mi się te słowa.

  • łysy wąż 2010-02-02 18:50:47

    Mógłbyś kolego Kra Kers77 uściślić, do kogo skierowałeś swój ostatni wpis?

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 18:57:48

    Nowa wojenka? Można się przyłączyć? 

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 19:02:47

    :-))))))))))))) Panowie.... please! :-)

    może założymy sobie nowy temat "żale, zaczepki, czyli chcesz dostać w ry.....?"

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 19:21:38

    GHOSTMIR  ja tez podzielam twoje spostrzeżenia takie cyrki tez widziałem .Na pstrągach w lutym gość termo ubranko chyb do wody i po tarlisku bo płytko na drugą stronę przechodził .Po rozmowie ze mną stwierdził że jest wyżej w ewolucji  bo on wypuszcza nawet miarowe.I co z tego jak swoimi termo ciżemkami zadeptał 0,5kg ikry co mi po takim no killo jak on na odcinku 3km po każdym tarlisku biega (bo płytko) a teraz zimniej ikra wolniej dojrzewa żal żal żal  .

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-02 19:57:23

    Kra Kers77
    Zdjęcie z tymi brzanami rzeźnickie. Co by nie gadać brzydkie.
    W jednym komentarzu z tekstem o odkażaniu mózgów - przesadziłeś.
    A co do reszty zgadzam się z Tobą.
    No Kill jest dobre jak się ma pojęcie o uwalnianiu ryb.
    I nie zgodzę się z Pawelz. że nie ma lepszej drogi na poprawę stanu naszych wód. Kroić siaty kłusolom co wyciągają dziennie setki kilogramów ryb. To coś pomoże, ale wypuszczenie kilku ryb więcej rocznie niewiele zmieni.




  • pawelz 2010-02-03 09:47:34

    Chlopie, gdzie Ty widziales w lutym tarlisko pstraga ?. Na jakiej to bylo rzece. ?
    Jesli w lutym jest jeszcze ikra, tzn ze juz z niej nic nie bedzie.

    Inna sprawa, ze lowiac lipienie na jesieni nie powinnismy brodzic w wodzie, albo robic to bardzo ostroznie. Ale luty ..... ?

    Co do wypuszczania ryb. Jesli ktos ma to zrobic tak jak opisal GHOSTMIR, lepiej tego nie robic.
    Tak jak w ktoryms watku , w ktorym poklucilem sie z Ja1kuba, uwazam ze rybe nalezy umiec uwolnic. Odczepienie z haczyka i wyrzucenie do wody niewiele ma wspolnego z NK. Juz widzialem przypadki kiedy rybe do wody popychalo sie noga bo gosciowi nie chcialo sie schylic. To nie jest NK. To jest po prostu barbarzynstwo. Decydujac sie na NK niestety trzeba wyrzec sie pewnych rzeczy. O dziwo bedziemy mieli mniej zdjec z rybami. Tarmoszenie ryby i pozowanie do fotografii bardzo czesto nie powinno miec miejsca, jesli chcemy rybe wypuscic. Ja od wielu lat mam zdjecia tylko takie, kiedy kumpel byl w poblizu z aparatem i fotografowal hol i wypuszczanie. Nie ukladam ryb na kamieniach czy nawet trawie zeby pstryknac fotke. Kiedys tak robilem, ale po przeczytaniu kilku artykulow o NK przestalem tak robic.
    Jesli wiemy ze mamy szanse na wieksze ryby, niestety trzeba zrezygnowac z zylek 0,0 nic. Owszem, mozna sie potem pochwalic ze ktos wyjal szczupaka 1 m na zylke 0.18. Pewnie da sie. Ale w jakim stanie ta rybe wyholujemy. ?. Ona juz raczej nie przezyje.
    Ja lowiac np. lipienie na Sanie nie schodze ponizej 0.12. Jak slucham gosci co pisza ze lowia na 0.08 i ryby dopiero biora, to flaki mi sie wywracaja. Owszem, oni lowia wiecej, tylko jakim kosztem. ?. Hol takiej 40 cm ryby to meka dla niej. To jest na zadsadzie, albo ona padnie, albo jej nie wyjme. Wypuscic ja potem trzeba, bo to OS. A to ze nie przezyje to inna bajka.
    Mozna by tak pisac dlugo, ale lepiej jak Ci co naprawde chca wypuszczac ryby poczytali o tym na kilku portalach. Sa naprawde wartosciowe artykuly.

    Do Kazika. Z Twojego opisu zrozumialem, ze na ryby jedziemy po mieso. A jesli chcemy sportu to pograjmy np. w siatkowke. O dziwo byc moze bym sie z Toba zgodzil. Ale tylko wtedy, kiedy powiesz publicznie, ze Ty zadnej ryby nie meczysz, nie lowisz dla czystej przyjemnosci, a kazda ryba dostaje w leb. Bo jesli wypuszczaj jakas to nie roznisz sie kompletnie niczym od tych co wypuszczaja wszystkie. A co do naturalizacji wod. Powtorze to jak mantre. SKAD MASZ WZIASC NA TO PIENIADZE ???. Rownie dobrze mozna by powiedziec , ze ma sie sposob na szybki rozwoj ekonomiczny Polski. Zaplacmy wszystkim pensje powiedzmy po 10000 zl. Do budzetu wplynie duzo wiecej kasy bo przeciez podatki i zus wzrosna. Ludzie beda mieli wiecej pieniedzy, to i zaczna wiecej kupowac. Zaczna wiecej kupowac, to wzrosnie popyt a wiec i zaklady zaczna wiecej produkowac. I dobrobyt jak znalazl. Tylko ze to UTOPIA. Tak jak Twoj pomysl o naturalizacji. Przynjamniej na razie. Nie jestesmy tak bogaci jak kraje zachodnie ktore moga pozwolic sobie na przywrocenie naturalnego wygladu jakiegos potoku czy niewielkiej rzeczki. Na duze rzeki nawet oni sie nie porywaja.

    Do Ja1kuba. Podobno w Polsce okolo 600 000 ludzi placi sklatki. Jesli kazdy wypusci 5 kg ryb wiecej niz obecnie (nie wiem czy to dobrze napisalem, chodzi mi ze zamiast zabrac np. 15 kg rocznie wezmie 10 kg) to w wodzie zostanie 3 000 000 kg ryb. Czy to duzo. ?. Mysle ze mozna by to odczuc. Owszem , z klusolami z sieciami trzeba walczyc, ale jak widac na dzien dzisiejszy to nie wystarcza.

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-03 18:27:50

    Fanatyków należałoby izolować. Myślę ,że powinno być takie prawo obwarowane w kodeksie ..Ludzie -(nk i inni z tej orientacji )porozum do głowy, i słuchajta GOSTA  .

  • kazik 2010-02-03 20:55:49

    Kolego ,,pawelz” Ja jeżeli idę na ryby to z nastawieniem na konkretne gatunki , omijając to wszystko co nie zamierzam łowić . Raczej wracam z niczym i czasami zdarza mi się tylko posiedzieć nad wodą , i to nie dlatego że nie potrafię , a dlatego że przy wieloletnim doświadczeniu już wiem co i na jakie ryby szykować , aby pominąć inne . Owszem czasami zdarza mi się jakaś nie wymiarowa czy będąca w ochronie złowić , ale nawet nie mierzą tylko od razu wypuszczam nie robiąc zdjęć czy się chwaląc nimi  i ilość przypadkowych ryb raczej trafia się sporadycznie . Nie bawię się w rekordy i nie poluję na nich , nie łowię spinningiem , ani na sztuczne przynęty (bo wtedy właśnie jest najczęstsze łowienie przypadkowo ryb niewymiarowych i chronionych). Wielokrotnie w przyszłości łowiłem tą metodą i wiem do czego to prowadzi .  Kolego nie porównuj mojego wypuszczanie do tych nokilatych , bo ja jeżeli w ciągu mojego łowienia wypuszczę kilka ryb to na pewno będzie co najmniej  o 50%  mniej ryb zakutych  i mniej zadam cierpienia tym rybom co nokilaty . Wspomniałeś o kosztach , a więc lepiej nie ponosić kosztów i nie zarybiać niż wpuszczać takie gatunki które powodują zmiany nie do naprawienia . Lepiej pozostawić rzeki w spokoju , a przyroda sama i tak potrafi to wszystko odbudować i na pewno będzie mniej kosztowne niż sztucznie utrzymywanie niektórych gatunków . Za trucie i degradację rzek i przywracanie do natury powinni koszty ponosić truciciele i każdy kto zmienia to środowisko . To należy walczyć o rozsądne prawo  któro odpowiednio będzie ograniczać nasze zapędy  , a nie robić widowiska z wędkarstwa szpanując że się ryby wypuszcza. Nasze zachowanie  nad wodą jest ograniczane przez RAPR i przepisy wydane w tym zakresie więc jeżeli komuś to nie odpowiada to niech walczy o zmianę tych przepisów , bo każdy zachowujący się zgodnie z tym prawem jest w porządku , a jedynie tylko takie No-kil i temu typu propaganda jest nastawianiem i dzieleniem wędkarzy .

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-03 21:30:13

    Do pawelz
    Co do Twoich śmiesznych wyliczeń:
    W jednym z wpisów redakcji na temat kłusownictwa było napisane, że podczas 19 kontroli skontrolowano 40 wędkarzy i złapano 4 kłusowników. Więc liczę, ze kłusoli jest 10 razy mniej.
    W innym było napisane, że dwóch kłusowników w niespełna godzinę wyciągnęło 70 kg ryb. Liczę że taki kłusownik kłusuje 4 godziny dziennie. Choć ci co się z tego utrzymują to kłusują 24 na dobę. 60000 kłusoli X 140kg = 8400000 Jednego dnia! A rocznie 3 024 000 000 To dużo? Można by to odczuć???

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-03 22:05:06

    Chlopie, gdzie Ty widziales w lutym tarlisko pstraga ?. Na jakiej to bylo rzece. ?
    Jesli w lutym jest jeszcze ikra, tzn ze juz z niej nic nie bedzie.

    Pstrąg potokowy i inne slmo ;) z 18 podgatunkami, morfami w całej Europie). Tarło od września do lutego. Czerwonawa ikra o średnicy 4-5 mm (1000-1200 jaj na kilogram ciężaru ciała samicy) składana jest do wykopanych w żwirze płytkich jam. Okres wylęgania od 2 do 4 miesięcy.

    pawelz mam już dość twojego słodkiego pierdzenia i wiedzy ichtiologicznej  nie obraź się .

    Jeżeli jest ciepło zarodek rozwija się szybciej jak również wchłanianie żółtka przebiega szybciej to naturalne.Jeżeli jest zimniej ikra jest narażona na dłuższy okres dojrzewania co za tym idzie większe straty w ikrze .Często i gęsto chodzę na ryby nawet podpatrywać ich tarła i mówię ci że jeżeli pierwsze tarło pstrąga odbywa się na jesieni to ostatnie niedobitki trą się jeszcze w styczniu a ikra styczniowa to twoje sumienie niedouczony no kilo , nawet nie wiedząc o tym zniszczyłeś więcej niż ja zdołam kiedykolwiek zjeść taka jest prawda .


  • Forum wedkuje.pl 2010-02-03 22:56:46


    A ja myślę ,że jakby wywalić z PZW wszystkie marudy i tych co na rzecz wędkarstwa zupełnie nic nie robią bo;

    jak organizuje się sprzątanie brzegów jezior to przeważnie przychodzi zarząd plus minus 3-4 osoby z członków koła,

    jak jest zebranie sprawozdawcze to znów jest zarząd i tych czterech,  

    jak są wybory to znów to samo

    jak trzeba wypełnić rejestr to zaraz wrzawa bo to i to

    Wtedy zmniejszając presję wędkarską nad wodami rybek na pewno przybędzie. I nie trzeba będzie milionów na narybek który i tak zostanie przetrzebiony przez tych bardziej gorliwych bo natura ma to do siebie ,że radę sobie bez nas i naszych pięknych haseł da. Ale do marudzenia i narzekania to setki tysięcy, a weźta się za robotę ,zmieńcie zarządy na ludzi młodych i takich z pomysłami ,dajcie dziadkom odpocząć niech nam dzieci pobawią ,a nie narzekacie na beton i nie gospodarność. Pewnie ,że tak będzie bo jak każdy ma to gdzieś to dzieje się tak jak się dzieje i żadna gadanina i to całe "no kill" tego nie zmieni.

    Pozdrawiam  

  • pisaq 2010-02-03 23:44:11

    Absolutnie się z tym nie zgodzę.
    Czemu zwiększona presja wędkarska dla Was to tylko więcej gąb do podziału ryb?
    To także więcej kasy na zarybienia! Na ochronę wód wydaje się tyle samo, bo wód nam nie przybywa, jest ich tyle samo (albo i mniej), zatem to czysta kasa...

  • pawelz 2010-02-04 08:30:34

    Kolego ,,pawelz” Ja jeżeli idę na ryby to z nastawieniem na konkretne gatunki , omijając to wszystko co nie zamierzam łowić . Raczej wracam z niczym i czasami zdarza mi się tylko posiedzieć nad wodą , i to nie dlatego że nie potrafię , a dlatego że przy wieloletnim doświadczeniu już wiem co i na jakie ryby szykować , aby pominąć inne . Owszem czasami zdarza mi się jakaś nie wymiarowa czy będąca w ochronie złowić , ale nawet nie mierzą tylko od razu wypuszczam nie robiąc zdjęć czy się chwaląc nimi   i ilość przypadkowych ryb raczej trafia się sporadycznie . Nie bawię się w rekordy i nie poluję na nich , nie łowię spinningiem , ani na sztuczne przynęty (bo wtedy właśnie jest najczęstsze łowienie przypadkowo ryb niewymiarowych i chronionych). Wielokrotnie w przyszłości łowiłem tą metodą i wiem do czego to prowadzi .   Kolego nie porównuj mojego wypuszczanie do tych nokilatych , bo ja jeżeli w ciągu mojego łowienia wypuszczę kilka ryb to na pewno będzie co najmniej   o 50%   mniej ryb zakutych   i mniej zadam cierpienia tym rybom co nokilaty . Wspomniałeś o kosztach , a więc lepiej nie ponosić kosztów i nie zarybiać niż wpuszczać takie gatunki które powodują zmiany nie do naprawienia . Lepiej pozostawić rzeki w spokoju , a przyroda sama i tak potrafi to wszystko odbudować i na pewno będzie mniej kosztowne niż sztucznie utrzymywanie niektórych gatunków . Za trucie i degradację rzek i przywracanie do natury powinni koszty ponosić truciciele i każdy kto zmienia to środowisko . To należy walczyć o rozsądne prawo   któro odpowiednio będzie ograniczać nasze zapędy   , a nie robić widowiska z wędkarstwa szpanując że się ryby wypuszcza. Nasze zachowanie  nad wodą jest ograniczane przez RAPR i przepisy wydane w tym zakresie więc jeżeli komuś to nie odpowiada to niech walczy o zmianę tych przepisów , bo każdy zachowujący się zgodnie z tym prawem jest w porządku , a jedynie tylko takie No-kil i temu typu propaganda jest nastawianiem i dzieleniem wędkarzy .



    Chcesz powiedziec ze wiekszosc ryb jakie lowisz (oczywiscie mowie o wymiarowych i nie w okresie ochronnym) zabierasz. Wypuszczasz kilka w roku ?. No coz. Takie Twoje prawo.
    Co do pozostawienia przyrody samej sobie i braku ingerencji. Ty w to wierzysz ?. W obecnych czasach, gdzie ingerencja czlowieka w srodowisko jest juz tak duza, ze odwrocic sie nie da ?.
    Zadam Ci jedno pytanie. Zakladajac ze masz nieograniczone srodki finansowe, jak chcesz przywrocic do pierwotnego stanu np rzeke Wisle ?. Co z zaporami. Zburzysz je ?.
    Jak wyglada Pilica ponizej Zalewu Sulejowskiego niech wypowiedza sie Ci co byli tam ostatnio, ale i pamietaja jak bylo wiele lat temu. Tragedia. Zburzmy zalew. Taki przykladow mozna by mnozyc. Nie oszukujmy sie. Tak daleko zabrnelismy, ze przyroda sama sobie nie poradzi. No chyba ze wymrze 80% populacji ludzkosci i cofniemy sie do maczugi.
    No i zarybienia. Dlaczego od gory zakladasz zarybienia rybami szkodliwymi ?. Zaraz powiesz o karpiu i amurze. A ja powiem tak. Zarybiajmy ale z glowa, albo zrobmy tak jak na Bialej Przemszy. "Zarybiajmy" ikra tak aby odbudowac silne populacje danego gatunku w danym akwenie. I tym co zylo w wodzie, a nie co bysmy chcieli zeby tam plywalo. Tez jestem przeciwnikiem dzikich zarybien. Mimo ze lowie na muche, nie godze sie na wprowadzanie pstraga i lipienia do rzek w ktorych nie wystepowaly. Podobnie z teczakiem, chyba ze do zamknietych zbiornikow komercyjnych. Lub tam gdzie niczego nie jest w stanie popsuc. Ale o tym powinien wypowiedziec sie ichtiolog.

  • pawelz 2010-02-04 08:42:18

    Chlopie, gdzie Ty widziales w lutym tarlisko pstraga ?. Na jakiej to bylo rzece. ?
    Jesli w lutym jest jeszcze ikra, tzn ze juz z niej nic nie bedzie.

    Pstrąg potokowy i inne slmo ;) z 18 podgatunkami, morfami w całej Europie). Tarło od września do lutego. Czerwonawa ikra o średnicy 4-5 mm (1000-1200 jaj na kilogram ciężaru ciała samicy) składana jest do wykopanych w żwirze płytkich jam. Okres wylęgania od 2 do 4 miesięcy.

    pawelz mam już dość twojego słodkiego pierdzenia i wiedzy ichtiologicznej  nie obraź się .

    Jeżeli jest ciepło zarodek rozwija się szybciej jak również wchłanianie żółtka przebiega szybciej to naturalne.Jeżeli jest zimniej ikra jest narażona na dłuższy okres dojrzewania co za tym idzie większe straty w ikrze .Często i gęsto chodzę na ryby nawet podpatrywać ich tarła i mówię ci że jeżeli pierwsze tarło pstrąga odbywa się na jesieni to ostatnie niedobitki trą się jeszcze w styczniu a ikra styczniowa to twoje sumienie niedouczony no kilo , nawet nie wiedząc o tym zniszczyłeś więcej niż ja zdołam kiedykolwiek zjeść taka jest prawda .

    Powiem tak. Pstrag trze sie jesienia w okolicach pazdziernik, listopad. W tempraturze wody okolo 5 stopnik czas inkubacji trwa okolo 80-82 dni. To temperatura wody jaka w tym okresie mniej wiecej plynie. To policzmy Listopad, grudzien, styczen to 92 dni. Skoro widziales goscia w lutym (nie podajac ktorego to dolozmy jeszcze z 5 dni). To daje 97 dni. Mamy 15 dni zapasu. To oczywiscie teoria, ale jakis ponkt wyjscia trzeba przyjac.
    Powiedz nam wszystkim kim Ty jestes, skad czerpiesz swoja wiedze, skoro Twoje wywody sa prawdziwe, a moje to pierdzenie.
    Po drugie. Gwarantuje Ci ze moje nokill spowodowalo, ze przezylo duzo wiecej pstragow dzieki mnie niz Tobie. No chyba ze lowisz ich w ciagu roku 2-3 szt. Istnieje taka mozliwosc ze jakies ryby wypuszczone przezemnie nie przezyly tego. Nie jestem nieomylny.
    Nie lowie pstragow wczesniej jak w kwietniu, moze kiedys tam pojawilem sie nad woda w marcu, ale wtedy na pewno nie brodzilem, ale to nie dlatego zeby nie deptac ikry pstraga, ale po prostu jesli bylem na pstragach, to na rzeczkach na ktorych sie nie brodzi. W gorach nie bylem nigdy w tym okresie. Za to znam przypadki ze banda takich wlasnie Kra Kersow wyrybila kilka bardzo urokliwych rzeczek (patrz Mierzawa). Oni tez nie chceili przepuscic zadnemu lipieniowi czy pstragowi. Ja wraz z kumplami jezdzilem przez kilka lat z rzedu na mala rzeczke w czestochowskie. Lowilismy lipienie i pstragi. 100% ryb odzyskalo wolnosci. I bylo OK. Dopoki rzeki nie dopadlo kilku Kra Kersow. W zeszlym roku jedyne co zostalo to 15 cm lipionki w ilosciach tragicznych. Ale przeciez ja zabijam wiecej ryb niz ci co wala w leb jak popadnie (byle zgodnie z regulamiem).



  • pawelz 2010-02-04 08:46:45

    Absolutnie się z tym nie zgodzę.
    Czemu zwiększona presja wędkarska dla Was to tylko więcej gąb do podziału ryb?
    To także więcej kasy na zarybienia! Na ochronę wód wydaje się tyle samo, bo wód nam nie przybywa, jest ich tyle samo (albo i mniej), zatem to czysta kasa...

    Wlasnie widzisz. Problem w tym ze wod nie przybywa a wedkarzy tak. Owszem jest kasa, ale wody nie sa z gumy. Powiedzialbym, ze wod ubywa.Mozna sypac ryb za wieksze pieniadze, ale raz ze trzeba by to upilnowac, dwa sa jakies granice gdzie rzeka jest w stanie utrzymac jakas populacje ryb (podobnie jeziora). Ja wiem ze sa jeszcze rezerwy :) i to niemale na wielu wodach, ale na prawde pasuje Ci lowienie w tlumie wedkarzy ?. Tylko dlatego zeby bylo wiecej kasy ?

  • pawelz 2010-02-04 09:02:52

    Do pawelz
    Co do Twoich śmiesznych wyliczeń:
    W jednym z wpisów redakcji na temat kłusownictwa było napisane, że podczas 19 kontroli skontrolowano 40 wędkarzy i złapano 4 kłusowników. Więc liczę, ze kłusoli jest 10 razy mniej.
    W innym było napisane, że dwóch kłusowników w niespełna godzinę wyciągnęło 70 kg ryb. Liczę że taki kłusownik kłusuje 4 godziny dziennie. Choć ci co się z tego utrzymują to kłusują 24 na dobę. 60000 kłusoli X 140kg = 8400000 Jednego dnia! A rocznie 3 024 000 000 To dużo? Można by to odczuć???

    Nie wiem czy pamietasz dyskusje jaka kiedys prowadzilem z wieloma z was na temat statystyki.
    Powinienem zareagowac tak jak Wy wtedy. Przypomnij sobie jak wysmialiscie statystyke. A co robisz w tej chwili. Teraz pasuje dla Twojej teorii. Czemu wtedy w ten sposob nie policzyles ile lowi sredni wedkarz ?.
    Ale pominmy to. To co podales to smeszne wyliczenia. Skoro na 19 kontroli skontrolowano 40 wedkarzy (okolo 2 na kontrole) to ja nie wierze w takie dane. Gdyby w ciagu jednej kontroli skontrolowano 40 to OK. ale 2 ?. Gdzie te kontrole sie odbywaly ?. Na Alasce ?.
    To ja powiem inaczej. Jestem kilka razy w tygodniu na rybach. Spotykam w tym czasie powiedzmy 30-40 wedkarzy. I 0 klusownikow. Na prawde, nie sciemniam.
    Pokaz mi statystyki oparte o rzetelne kontrole i nie takie co to kontroluja 2 wedkarzy.
    W takie nie wierze.
    No i co to byli za klusownicy, co dali sie zlapac takiej kontroli. ? Mlody chlopak ktory nie mial karty, czy gosc z 4 szczupakami. ?
    Liczmy dalej. Piszesz ze na klusownika przypada 35 kg / godzine. I ze lowi 4 godz dziennie.
    Czyli dziennie lowi 140 kg ryb. Rocznie pomnozyles to przez 360. W Tomaszowie gdzie mieszkam jest okolo 2-3 tys wedkarzy. Czyli 200-300 klusoli. Przyjmijmy 100 (zeby bylo lepiej dla Twoich obliczen).
    14000 kg ryb. Nie wiem komu oni by to sprzedali. Dziennie. Caly Tomaszow musialby jesc ryby.
    Pomijam fakt ze w rejonie Tomaszowa nikt nie jest w stanie na sieci, prade czy w inny sposob lowic 35 kg ryb dzien w dzien. W tydzien wyrybilby Pilice i pol Zalewy. A zesza 100 klusoli. Az strach myslec.
    Owszem zgodze sie z Toba ze sa miejsca gdzie klusownictwo jest bardziej rowiniete (Mazury, duze rzeki typu Wisla, Odra, Bug). Ale to sa tylko pewne regiony kraju. A i tam na 100% nie klusuja 360 dni w roku.

  • GBH 2010-02-04 09:24:11

    Do pawelz:

    Cytuję: "Zakladajac ze masz nieograniczone srodki finansowe, jak chcesz przywrocic do pierwotnego stanu np rzeke Wisle ?. Co z zaporami. Zburzysz je ?. "

    Na Wisle jest jedna konkretna zapora i zburzenie jej było jeszcze do niedawna poważnie rozpatrywane. Takie rzeczy miały już miejsce w Niemczech i Stanach. Co za problem. Człowiek zbudował - człowiek rozpieprzy :-)

    Cytuję: "Ja tez jem ryby.
    Tyle tylko ze morskie. Nie jadam slodkowodnych.
    Po pierwsze maja osci, po drugie sa mniej smaczne i po trzecie wartosc odzywcza ryb morskich jest znacznie wieksza niz slodkowodnych
    ."

    Dzięki za info, a ja głupi żyłem w nieświadomości :-)

    Ps. Nie obraź się, piszesz raczej dobrze, ale monopolu na wiedzę to Ty nie masz. Pozdrawiam

  • pawelz 2010-02-04 10:37:34

    Nie obrazam sie. Wcale nie twierdze ze mam monopol. To ze mi smakuja ryby morskie a nie slodkowodne, nie oznacza ze wszystkim musza. Ja jadam tylko te ktore nie maja osci lub maja na tyle malo, ze tego nie odczuwam. Nie licze oczywiscie kregoslupa :). Zeby ryba byla nie wiem jak smaczna, ale jesli ma osci, ja jej nie tkne.
    Nie chcialem nikogo uswiadamiac czy tez pouczac. Po prostu wyrazilem swoja opinie na temat smaku i upodoban kulinarnych. A wiadomo ze to subiektywne odczucia.

    Co do tam, to wiem ze mozna to zburzyc. Tyle tylko ze u nas konczy sie na "mozna" a nie na "zburzy sie". Poza tym mowisz o jednej tamie. A wiadomo ze sa ich dziesiatki (wliczajac MEW"y).
    Nie ma takiej opcji zeby udalo sie to zrobic.

  • GBH 2010-02-04 12:05:00

    Cytuję: "Zeby ryba byla nie wiem jak smaczna, ale jesli ma osci, ja jej nie tkne."

    Chodziło mi o to, że jako argument za tym by nie jeść ryb słodowodnych (wg. Twojego gustu) jest występowanie u nich ości :-) Natomiast wg mojej wiedzy ryby morskie też mają ości :-) (być może są wyjątki). Przepraszam ale powyższe zdanie nie ma sensu - chyba, że w ten sposób udowadniasz różnice między filetem a rybą. Pamietaj jednak, że filet z ryby słodkowodnej też ości nie ma :-). Z powyższych naukowych wywodów i uwag pawlaz doszedłem do następujących nowatorskich wniosków:

    1. filety zarówno z ryb słodkowodnych jak i morskich ości nie posiadają

    2. kolega pawelz jada cyt. "tylko te ktore nie maja osci lub maja na tyle malo, ze tego nie odczuwam". Tu wniosek o podanie nazw ryb, jako, że ja też za ośćmi nie przepadam.

    3. ja wolę filety, pawelz zaś ryby bez ości :-)

    4. zazdroszę, że niektórzy w centralnej Polsce mają dostęp do świeżych morskich ryb (ja niestety nie mam :-(

    5. myślę, że fanów ryb morskich i słodkowodnych może pogodzić jeden fakt: rybka lubi pływać :-)

    Ps. Nie traktujcie moich wypowiedzi śmiertelnie poważnie. Nie chce mi się dziś nic robić i wypisuję głupoty. Miałem też zacząć wywody o "wartościach odżywczych" ryb morskich i słodkowodnych ale też już mi się nie chce.

    Ps. 2. Odnośnie zapór: mowa była o Wiśle i o niej Ci odpisałem.

    Pozdrawiam i życzę smacznego wszystkim łasuchom z okazji nadchodzącego Tłustego Czwartku

     

  • pawelz 2010-02-04 13:29:51

    ...

    2. kolega pawelz jada cyt. "tylko te ktore nie maja osci lub maja na tyle malo, ze tego nie odczuwam". Tu wniosek o podanie nazw ryb, jako, że ja też za ośćmi nie przepadam.

    ...

    4. zazdroszę, że niektórzy w centralnej Polsce mają dostęp do świeżych morskich ryb (ja niestety nie mam :-(

    5. myślę, że fanów ryb morskich i słodkowodnych może pogodzić jeden fakt: rybka lubi pływać :-)

     


    Nie znam sie kompletnie na rybach morskich, ale wiem ze to co jadam i osci jakos nie stwierdzam to: mietus krolewski (bodajze taka jego nazwa, ale glowy nie dam sobie uciac), dorsz i halibut. Po prostu gosc ktory przywozi te ryby (nie mam pojecia jak to robi, jest co piatek na rynku) ma w zasadzie tylko te gatunki. Maja one na tyle malo osci ze praktycznie ich nie zauwazam. Moge wziasc kawalek miesa na widelec i nie boje sie ze sie udlawie. Kiedys sprobowalem zrobic to ze szczupakiem. Jeszcze z czasow jak spinningowalem. Nigdy wiecej :).
    U gory wzdluz kregoslupa osc na osci. Takie male rozwidlajace sie. Okropnosc :).
    Jadlem jeszcze kiedys jelce. Ale te zesmarzylem i jadlem na chrupko. razem z oscmi. Nie powiem. Niezle. Ale tych rybek jest u nas tak malo, ze zal mi ich brac :(.
    Co do filetow. Chyba zartujesz ze filet z ryby nie ma osci. Jak filetujac rybe chcesz sie pozbyc osci miedzymiesniowych. A o takie mi wlasnie chodzi. Sproboj wyfiletowac np. bolenia. Wykroisz plat miesa i co, osci znikna ?.
    Ja tez tego nie pisze jako zaczepkne. Po prostu wydaje mi sie ze filetowaniem sprawy osci sie nie zalatwi. Pozbedziesz sie kregoslupa i tych osci wyrastajacych z niego. Ale te male g..a w miesie zostaja. I te mnie najbardzie wk...

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-04 15:02:02

    Pawelz

    Swoją wypowiedź rozpocząłem od zwrotu "co do Twoich śmiesznych wyliczeń" To miało sugerować, że te statystyki dla mnie są śmieszne i co do nich zdania nie zmieniłem.

    A podane przeze mnie dane wzięte były z artykułów redakcji o kłusownictwie. Nie mi osądzać czy są prawdziwe czy nie.

    Ja łowię na Wiśle tam kłusoli więcej niż wędkarzy.

  • pawelz 2010-02-04 15:27:07

    Pawelz

    Swoją wypowiedź rozpocząłem od zwrotu "co do Twoich śmiesznych wyliczeń" To miało sugerować, że te statystyki dla mnie są śmieszne i co do nich zdania nie zmieniłem.

    A podane przeze mnie dane wzięte były z artykułów redakcji o kłusownictwie. Nie mi osądzać czy są prawdziwe czy nie.

    Ja łowię na Wiśle tam kłusoli więcej niż wędkarzy.


    Tak jak pisalem, sa na pewno rejony gdzie klusownikow jest wiecej niz gdzies indziej. Ale nie wierze w to ze na 10 wedkarzy przypada 1 klusol przemyslowy (taki z siatka, pradem czy innym narzedziem klusowniczym przy pomocy ktorego zlowi 35 kg na godzine). Ale to sprawa wiary i nie kazdy moze sie z tym zgodzic. Choc dla mnie kontrola ktora sprawdza 2 wedkarzy jest conajmniej dziwna. Chlopaki chyba za bardzo nie chcieli kontrolowac, albo robili to tam gdzie nikt nie lowi.

    Co do statystyk. Skoro sa dla Ciebie smieszne, to czemu sie nimi posluzyles do swoich wyliczen ?. Wyszlo Ci ze przecietny klusol lowi 35 kg / h (to statystyka). Wyslo Ci ze na podstawie kontroli 10 % wedkarzy to klusole (to tez statystyka). No i z tej statystyki wyszla Ci jakas gigantyczna liczba. Zadam pytanie wprost. Skoro statystyka jest tak smieszna to czy podane przez Ciebie liczby sa tez smieszne. I jesli masz ochote odpowiedziec to w prostych slowach. Tak albo nie. Jesli masz zamiar pisac wymijajaco to zakonczmy ta wymiane mysli na tym poscie. Tak zeby wzajemnie sie nie obrazac.

  • margor1976 2010-02-04 19:59:53

    czy warto wałkować ten sam temat, dla niekilanych radzę zamienić wędki na kamerki podwodne, i wycieczki do delfinarium

  • margor1976 2010-02-04 20:08:55

     zacznijmy wymagać zarybiania od PZW, wtedy zaczniemy wychwalać się na forum, zakładając wątek o temacie,- moje dokonania- co wywalczyłem w związku............nie potrzebne kłótnie typu ,wypuść, jesteś rzeźnikiem do niczego nie prowadzą, psują atmosferę, można o tym pogadać tylko że te rozmowy zamieniają się w kłótnie.  POZDRO

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-04 20:52:51

    A ja i tak będę wypuszczał złowione ryby tak jak do tej pory. Zabiorę w tym roku dwie nie więcej takie jest moje postanowienie. Czyli podobnie jak w roku 2009. Koniec kropka.

  • margor1976 2010-02-04 21:03:32

    i tak trzymaj kol. maranello, takie jest twoje prawo, idziesz, łowisz, wypuszczasz, po prostu robisz co chcesz , ja tak samo, chcę zabiorę chcę wypuszczę, kogo to obchodzi, na pewno nie jest to tematem na publiczne forum. 

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-04 21:28:09

    Ja człowiek często zabierający ryby, zabiorę w danym roku np. 10 kg. ryb . Moje połowy to płocie , okonki , leszcze , krąpie i jakiś szczupak . Zagorzały zwolennik metody ZiW zabierze tylko 1 suma 20kg. , 2 sandacze po 4 kg. , czy 3 szczupaki po 6kg .Ja często będę pouczany bo zabieram często , a zadeklarowany NK , będzie chwalony za zabranie jednej rybki od czasu do czasu .O wędkarzach wypuszczających wszystko , nawet na przełomie np. 10 lat nie słyszałem , każdy bierze , mniej lub więcej . Czy uważacie że to jest w porządku ? Czy ja zabierając swoje rybki jestem gorszy ? PS. Niekoniecznie jest tak jak napisałem , to tylko przykład :) .Pozdrawiam .

  • kazik 2010-02-04 21:49:33

    Do ,,Pawelz”

    Ja ciebie i trochę rozumiem , ale ta droga i sposób myślenia do niczego nie prowadzi . Jeżeli nie będzie odpowiedniej ilości pokarmu w wodach to ile byśmy zarybiali , czy wypuszczali to i tak ryb nie będzie . To baza pokarmowa i zasobność jej  decyduje ile i jakich ryb będzie żyło w naszych wodach . Baza pokarmowa to wolne od drapieżników źródła , tereny zalewowe (gdzie ta rzeka może rozlać się i opadając zasilić  w pokarm ) , starorzecza i bagna (które tak usilnie likwidujemy) , nie zmieniane koryta  (gdzie rzeka rządzi się sama a nie człowiek) , brak ścieków i zanieczyszczania wody (nie dość że związki chemiczne są trujące to ilość tlenu zostaje zabierana na potrzeby reakcji utylizowania i oczyszczania przez naturę ) . Jednym słowem powinno się wydzielić strefy gdzie rzeka będzie rządzić a nie człowiek i to należy zrobić i o to walczyć - nagłaśniając gdzie się da i wpływając na nasze władze   . Nie wyobrażasz sobie jak szybko natura potrafi się odbudować tylko należy jej dać szansę . I to nie są moje mrzonki tylko przyszłość bo inaczej mimo że  będziemy wypuszczali i zarybiali to i tak tych ryb będzie jeszcze mniej jak nie będą miały co jeść . Co się tyczy tego że nas jest coraz więcej  a wód mniej - to tym bardziej jestem przeciwny na takie wędkarstwo w którym będziemy urządzać sobie zabawy i wyżywać się , bo w końcu te ryby zamęczymy lub wydepczemy . Jeżeli ktoś chce się zabawić w sport lub wyładować swoje napięcia to jak pisałem wcześniej niech idzie na boisko lub na ścieżkę zdrowia bo jeżeli ktoś cierpi przy takich zabawach to coś nie tak z naszym człowieczeństwem i ochroną środowiska . Względem kłusownictwa i tych nadmiernie zabierających ryby : to dlaczego nikt nie zaoszczy przepisów prawa i kar tak żeby to można było skutecznie egzekwować , a dlatego że w braku odpowiedniego prawa widzi się odpowiednie pieniądze i łatwiej jest zganiać na wędkarzy i kłusowników jednocześnie nagłaśniając  brak ryb i naganiać  sobie kasę , bo chęć wzbogacenia się jest silniejsza niż nieskuteczne prawo  .

  • Forum wedkuje.pl 2010-02-04 21:56:22

    Słuszne słowa Margor, a jeśli chodzi o Rycerza to jesteś dla mnie mięsiarzem :-))) żartuję.
    Nie widzę nic złego w zabraniu w ciągu roku paru kg ryb (paru!) a nie przepadam jednak za tymi co jadą wypychać wszystkim co złapią swoje lodówki od 2 cm do .... to jest dla mnie nieporozumienie i jestem za wypuszczaniem dużych okazów. Ja zabiorę zapewne szczupaka takiego 60-70 cm i jak się uda to sandacza średniaka. Ale powiem Wam, że szanuję ortodoksów wypuszczania. Byle nikt nie przeginał z krzyczeniem i przekonywaniem na siłę w jedną i drugą stronę. Trzeba robić tak jak się uważa za słuszne i MYŚLEĆ (nie tylko o sobie) - to nie boli nigdy.



Reklama
Reklama