Reklama
  • grisza-782012-06-26 12:20:03

    Zastanawiam się dlaczego niektórzy wędkarze zabierają do siatki złowione klenie.Tych ryb złowiłem kilkaset i parę lat temu zabrałem jedną sztukę "na kolację". Wrażenia  były okropne-ilość ości i smak mięsa potwierdziły,że kleń to ryba niejadalna.Każdy złowiony przeze mnie kleń od razu wraca do wody i zachęcam wszystkich do zwracania kleniom (i nie tylko) wolności.Słyszałem,że podobnie niejadalny jest boleń.Jeśli nie zrobimy niczego w kierunku pohamowania mięsiarstwa ,to będzie coraz gorzej.Przytoczyłem przykład klenia,chociaż problem dotyczy każdego gatunku.Nie zabijajmy każdej złowionej przez siebie ryby,a będzie ok.

  • khead 2012-06-26 12:35:35

    to czy klen i bolen sa niejadalne (niesmaczne) to kwestia sporna. znam kilku wedkarzy, ktorzy chwala sobie wedzonego bolenia, jak rowniez takich, ktorzy zabieraja klenie do domu.
    ja akurat wypuszczam kazdego zlowionego klenia. chociaz, gdy zlowilem pierwszego w zyciu osobnika tego gatunku, to zabralem go aby przekonac sie co ta ryba ma w zoladku, taka zwykla ciekawosc, aby potwierdzic to, ze klen jest wszystkozerny.
    niestety nie mozesz wplynac na innych wedkarzy, zeby wypuszczali ryby. to kwestia indywidualnego podejscia kazdego wedkarza. ja akurat bardzo lubie lowic klenie, bo to dosc waleczna ryba i jej hol sprawia wiele przyjemnosci.

  • niszczu 2012-06-26 12:39:28

    Niestety wiele osób uważa, że to co złowi, to trzeba zabrać - niezależnie od ilości, wymiaru i gatunku. "Takie jest prawo wędkarza".
    "A jak rybki biorą, to wracam z pełnym workiem. Sam napcham zamrażarkę, rozdam rodzinie i sąsiadom, a i jeszcze zwierzęta domowe się posilą."
    Na szczęście pojawia się pewna świadomość, szczególnie w młodym pokoleniu wędkarzy. Może doczekamy za kilka/kilkanaście lat jakiejś zmiany poglądowej wśród braci wędkarskiej - może wędkarstwo zacznie być sportem i przyjemnością, a nie sposobem na zdobywanie pożywienia. A może coś się zmieni też w PZW, które zacznie chronić ryby, łowiska i prawa wędkarzy, a nie zajmować się ciągnięciem kasy z "racjonalnej gospodarki rybackiej" (czytaj. hodowli ryb).

  • MASTINO 2012-06-26 12:47:04

    Wszystko z umiarem, a będzie dobrze. Kleń czy nie kleń, boleń, okoń, szczupak, płoć, leszcz, pstrąg i reszta gatunków, zabierane w rozsądnych ilościach na JEDNĄ kolację jeszcze żadnemu łowisku nie zagroził bezrybiem. Umiar, umiar i jeszcze raz umiar.

  • Reklama
  • pawelz 2012-06-26 12:52:53

    Zastanawiam się dlaczego niektórzy wędkarze zabierają do siatki złowione klenie.Tych ryb złowiłem kilkaset i parę lat temu zabrałem jedną sztukę "na kolację". Wrażenia  były okropne-ilość ości i smak mięsa potwierdziły,że kleń to ryba niejadalna.Każdy złowiony przeze mnie kleń od razu wraca do wody i zachęcam wszystkich do zwracania kleniom (i nie tylko) wolności.Słyszałem,że podobnie niejadalny jest boleń.Jeśli nie zrobimy niczego w kierunku pohamowania mięsiarstwa ,to będzie coraz gorzej.Przytoczyłem przykład klenia,chociaż problem dotyczy każdego gatunku.Nie zabijajmy każdej złowionej przez siebie ryby,a będzie ok.

    Bo nie jest trujacy. Tylko to mogloby powstrzymac niektorych przed zabieraniem ryb. A i tego nie jestem w 100% pewien. Pewnie znalezliby sie zaraz tacy ktorzy probowaliby zneutralizowac toksyny, byleby sie nie otruc. Smak i ilosc osci nie ma zadnego znaczenia.
    A gdyby naprawde nie dalo sie zjesc, to byliby i tacy, co zabraliby rybe do domu, z triumfem w oczach pochwalili by sie wszystkim, jaki to wspanialy lowca po czym ryba wyladowalaby w smietniku.

  • dancarz20 2012-06-26 12:53:23

    Zgadzam sie z wami... ja wszystko co lapie wypuszczam bo to dla mnie wielka przyjemnosc... Pozdrawiam

  • pawelz 2012-06-26 12:59:37

    To nie chodzi o to czy zabrac czy nie. Sam nie zjadam i nie zabieram ryb, ale moge zrozumiec kogos kto zabije i zje czy to pstrag czy lipienia (choc sa to gatunkie ktore osobiscie sa na pierwszym miejscu dla mnie do calkowitego NK). Podobnie sandacz, okon czy nawet leszcz.
    Ale sa gatunki (jak wspomniany klen) dla ktorych nie znajduje zadnego uzasadnienia do zabijania. A z drugiej strony sa to ryby porzadane wedkarsko i lepiej aby plywaly w wodzie cieszac innych lowcow niz na patelni i przyniosly watpliwe wrazenia kulinarne.

  • mielec 2012-06-26 14:10:44

    W 90% wypuszcza,:):)) Może nawet ponad 95%:):) te 5 % to i tak spora część ryb.:):) W tym roku opłaciłek tylko członkostwo więc pogłowie się poprawi:):) Poławiam na komercji:):) Może jakiś wypadzik 3 dniowy na suma i leszcza na Wisłę zalicze:):)


    Pozdrawiam.

    P.S. Kiedyś chciałem wypróbować klenia po licznych komentarzach jaki on nie dobry tak z ciekawości. Jakoś nie widziałem różnicy z płocią:):):) Był grilowany. Może ryba rybie nie równa ale umiejętność upitraszenia to 70% sukcesu.

  • Reklama
  • grisza-78 2012-06-26 14:51:05

    To prawda,nikogo nie mozna zmusić do wypuszczania ryb,ale jakis umiar by se przydał.

  • halski021 2012-06-26 15:07:40

    Tam gdzie mało ryb,tam nie biorą.Wg mnie brak ryb to zanieczyszczenia .WĘDKARZE i RYBACY nic nie złowią jak ryb jest mało,a wszelkie zatrucia wybijają życie w wodzie do zera(nie tylko ryby),TAKIE JEST MOJE ZDANIE!

  • Forum wedkuje.pl 2012-06-26 15:13:19

    prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

  • JKarp 2012-06-26 15:27:50

    prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

    CześćKamil to Ty nie jesteś chyba prawdziwy wędkarz łowiący dla sportu ;-)JK

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2012-06-26 15:48:55

    Tratata taaaa. Tratatataaaaaaa. Moja młodsza jak jeszcze była dzieckiem i ktoś jej powiedział że coś jest niesmaczne, to za Chiny Ludowe do ust nie wzięła.

    Jeden lubi szpinak, a inny nie - wolność dla szpinaku! Wolność, bo ktoś powiedział że niesmaczny!

  • grisza-78 2012-06-26 16:30:39

    Nie chodzi mi o to,by wypuszczać ryby ze względu na to,że są niesmaczne.Chodzi tylko o jakiś umiar,którego wielu wędkarzom brakuje.Jeśli ktoś tego nie rozumie,to przykro.Po za tym nie słyszałem,żeby ktoś się do syta najadł rybą,tylko chlebem,czy bułką którymi się rybkę zagryza.Z mięsiarzami trudno się dogadać.

  • getka 2012-06-26 16:33:03

    kwestią tego zabrać czy nie zabrać już niech nie będzie sam smak jak to wyżej napisano tylko ja inaczej to zinterpretuje że jeden lubi jak mu pachną fiołki a drugi lubi jak mu jadą skarpety, świadomość ludzka kształtuje się na przełomach pokoleń i niestety bedzie trzeba poczekać aż ten prehistoryczny gatunek zaniknie,  a samym problemem braku ryb nie są wędkarze bo choćby ich było nie wiem ile to i tak nie wyłowią wszystkich ryb tu problemem są rybacy kłusownicy i zła gospodarka PZW.

  • ZanderHunter 2012-06-26 16:50:13

    ...wszystkich ryb tu problemem są rybacy kłusownicy i zła gospodarka PZW.



    ...i tu się zgadzam z kolegą jak ww.:) rybak,dzierżawca wody obojętnie jak go tam zwą jest bezapelacyjnie największym zagrożeniem dla naszych wód i zdania nie zmienię...

  • Forum wedkuje.pl 2012-06-26 21:59:25

    Bo niektórzy myślą że jak zapłacą 200 zł składki to muszą ryb zabrać za 400 ...

  • Reklama
  • nata 2012-06-26 23:46:52

    Największym zagrożeniem są gospodarstwa rybackie działające na zasadzie dzierżawy, odłowy sieciowe na max-a. Ostatnio był artykuł w polityce na temat mazurskich jezior gdzie już same gminy apelują do pzw aby zakończyć tą grabierczą gospodarkę bo złowienie metrowego szczupaka na tych jeziorach jest już tylko wspomnieniem. Podobnie sytuacja wygląda na gople i jeszcze w kilku miejscach gdzie mamy beznadziejną gospodarkę rybacką. Co ciekawe to nie kłusole czy wędkarze zabierający każdą rybę doprowadzili do takiego spustoszenia mazur lecz legalnie działające gospodarstwo rybackie. Co do klenia to smażony jest faktycznie mało smaczny - próbowałem, możliwe natomiast że przygotowany inaczej będzie smakowity.Myślę że u nas wędkarzy wynik się bilansuje, jedni wypuszczają wszystko inni zabierają wszystko. Gorzej sprawa wygląda u myśliwych gdyż oni "życia nie darują".

  • jakubnob 2012-06-27 00:25:15

    na moim jeziorku tez jest czynna rybakówka każda ilość i każdą wielkość i od czasu do czasu płynie także łódeczka w noc z charakterystycznym bzyyyyyyyyyyyyyyy i rybki maja elektrowstrząsy a ja później łapie okonki 5 cm i place 200 zl za zezwolenie :O

  • camelot 2012-06-27 02:57:49

    prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

    prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

    ...................  I tu bym się zgodził !    Problem polega jednak na tym, że władze  PZW  nasze wędkarskie problemy niewiele interesują.  I nic w tym dziwnego !  PZW jest związkiem wędkarskim jedynie z nazwy.  Wszelkie zezwolenia, które wykupujemy, są (jakby na to nie patrzeć) - uprawnieniami do rybactwa.   Więc, nie można nikomu mieć za złe, że zabiera do domu złowione ryby, robiąc to zgodnie z obowiązującym prawem.  A przecież pomiędzy rybactwem , a wędkarstwem istnieje różnica, której jakoś dziwnie się nie zauważa. Nam wędkarzom, ( mam na myśli tych, którzy widzą we wędkarstwie coś więcej niż zapchana rybim mięsem lodówka ) nie jest do niczego potrzebna cała ta administracyjna nadbudowa  i za przeproszeniem ,,gospodarka rybacka"    Nie jesteśmy żadnymi rybakami !    Wyraźnie widać, (również z wypowiedzi) że liczba wędkarzy, którym nie zależy na zabieraniu ryb, ciągle rośnie.   Uważam, że jest nas dostatecznie już wielu, by można pomyśleć o zjednoczeniu się  w jakąś niezależną organizację wędkarską.   Dlaczego ?  - Dlatego, że tylko wtedy, jako organizacja, będziemy wstanie cokolwiek zrobić.  Inaczej, - to pozostanie nam jedynie to co do tej pory: - Pogadać sobie i narzekać.  Uważam , że wszyscy zwolennicy C&R, gdyby się zorganizowali w swój własny zarejestrowany związek, byli by wstanie wywalczyć uwolnienie się z pod hegemonii PZW.   A ci , którzy lubią mięso niech sobie za nie płacą w PZW .   Ciekaw jestem ile osób zostało by w PZW  mając do wyboru alternatywną opcję możliwości spędzania wolnego czasu z wędką ? I do tego duuuużo tańszą !  - Ale bez zabierania ryb !    Być może wielu kolegów uzna, to co tu napisałem, za herezję ?   Pragnę jednak zaznaczyć, że jest takie coś jak Konstytucja  i zbiór przepisów prawnych zapisany w Ustawach zatwierdzonych przez Sejm. Zapewniam , że posiadamy możliwość i prawo , oraz szansę by zmienić obraz wędkarstwa w naszym kraju.    .... Oby tylko ,,chciało nam się chcieć " ?

  • szkarlupnia3 2012-06-27 09:57:10

    "Prawdziwi wędkarze ... nie zabierają złowionych przez siebie ryb" !?

     

    Moim zdaniem to mocno kontrowersyjna teza.

    Po pierwsze jest dokładnie odwrotnie, prawdziwi wędkarze zabierają część złowionych przez siebie ryb, gdyż często są po prostu ich smakoszami, (świeży "dziki" pstrąg złowiony w potoku znacznie różni się w smaku od supermarketowego pstrąga mrożonego z hodowli), po drugie prawdziwi wędkarze nie łowią TYLKO dla sportu.

  • Sitownik 2012-06-27 11:20:34

    Tratata taaaa. Tratatataaaaaaa. Moja młodsza jak jeszcze była dzieckiem i ktoś jej powiedział że coś jest niesmaczne, to za Chiny Ludowe do ust nie wzięła.

    Jeden lubi szpinak, a inny nie - wolność dla szpinaku! Wolność, bo ktoś powiedział że niesmaczny!



    No dokładnie.. Ktoś powiedział, że np. brokuły są nie dobre.. A są wręcz  przepyszne :)) To zależy kto co lubi.. Jeden zje jedną płotke a drugi nałowi ponad 200, zje np. 10sztuk i reszte zamrozi czy rozda - i po co  to ?



  • ryukon1975 2012-06-27 11:34:55

    "Prawdziwi wędkarze ... nie zabierają złowionych przez siebie ryb" !?

     

    Moim zdaniem to mocno kontrowersyjna teza.

    Po pierwsze jest dokładnie odwrotnie, prawdziwi wędkarze zabierają część złowionych przez siebie ryb, gdyż często są po prostu ich smakoszami, (świeży "dziki" pstrąg złowiony w potoku znacznie różni się w smaku od supermarketowego pstrąga mrożonego z hodowli), po drugie prawdziwi wędkarze nie łowią TYLKO dla sportu.




    Zgadza się ,wędkarze zabierają ryby.
    Wód mało ludzi coraz więcej przecież te wody dostarczają nam pokarm.
    Dlaczego PZW wrzuca do tzw.zbiorników karpie?Wiosną wrzucą w lecie już duży złowić zabić do lodówy.Zbiornik PZW=chlew u rolnika.
    Takie są fakty a jak nie wezmę ryby to pójdę kupić u rybaka który wyjmie ją z tej samej wody.

  • rusikus 2012-06-27 12:09:14

    zgadza sie ryby to pokarm, ja najbardziej lubie swieze rybki, jeszcze tego samego dnia smazone :)
    biore sobie na 1 patelnie a reszta do wody, mrozonych nie lubie

    no chyba ze jesienia nalapie i do zalewy octowej na pare sloiczkow i potem zima przy jedzeniu wspomnienia z wypraw na ryby :)

  • Reklama
  • endzi63 2012-06-27 12:23:14

    w związku z tym że spożycie ryb w Polsce jest bardzo niskie około 12 kg na mieszkańca, dla porównania Portugalia i Hiszpania około 60 kg na mieszkańca, proszę o zwiększenie konsumpcji ryb, proszę zmniejszyć dla zdrowia spożywanie wszelkiego rodzaju mięs zwierzęcych, zabierać z nad wody jak największą ilość ryb z zachowaniem regulaminu PZW.
    PROSZĘ JEŚĆ RYBKI BO ZDROWE I SMACZNE.

  • kilo 2012-06-27 12:41:21

    ja osobiście nie zabieram ryb. może dlatego, że łowię głownie na spinning i jak sobie tak pomyśle, żeby zabić i zjeść okonia, szczupaka czy pstrąga, ryby które darzą największą sympatią to nawet mi się jeść nie chce. Spinning jest dla mnie przede wszystkim zabawą, relaksem. Nie szkoda byłoby mi zabrać karpia, leszcza, płoci, więc jeśli kiedyś mnie najdzie ochota na rybkę, to może takie będę brać. Choć i to nie jest pewne, wolę ryby morskie, czyli kupuję w sklepie:)

  • JKarp 2012-06-27 12:53:14

    w związku z tym że spożycie ryb w Polsce jest bardzo niskie około 12 kg na mieszkańca, dla porównania Portugalia i Hiszpania około 60 kg na mieszkańca, proszę o zwiększenie konsumpcji ryb, proszę zmniejszyć dla zdrowia spożywanie wszelkiego rodzaju mięs zwierzęcych, zabierać z nad wody jak największą ilość ryb z zachowaniem regulaminu PZW.
    PROSZĘ JEŚĆ RYBKI BO ZDROWE I SMACZNE.

    CześćSądzę, że 60kg morskich.Wędkarze zabierają ryby ale czy muszą wszystkie zabrać?No chyba, że muszą to inna para kaloszy.JK

  • Forum wedkuje.pl 2012-06-27 13:58:53

    prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

    prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

    ...................  I tu bym się zgodził !    Problem polega jednak na tym, że władze  PZW  nasze wędkarskie problemy niewiele interesują.  I nic w tym dziwnego !  PZW jest związkiem wędkarskim jedynie z nazwy.  Wszelkie zezwolenia, które wykupujemy, są (jakby na to nie patrzeć) - uprawnieniami do rybactwa.   Więc, nie można nikomu mieć za złe, że zabiera do domu złowione ryby, robiąc to zgodnie z obowiązującym prawem.  A przecież pomiędzy rybactwem , a wędkarstwem istnieje różnica, której jakoś dziwnie się nie zauważa. Nam wędkarzom, ( mam na myśli tych, którzy widzą we wędkarstwie coś więcej niż zapchana rybim mięsem lodówka ) nie jest do niczego potrzebna cała ta administracyjna nadbudowa  i za przeproszeniem ,,gospodarka rybacka"    Nie jesteśmy żadnymi rybakami !    Wyraźnie widać, (również z wypowiedzi) że liczba wędkarzy, którym nie zależy na zabieraniu ryb, ciągle rośnie.   Uważam, że jest nas dostatecznie już wielu, by można pomyśleć o zjednoczeniu się  w jakąś niezależną organizację wędkarską.   Dlaczego ?  - Dlatego, że tylko wtedy, jako organizacja, będziemy wstanie cokolwiek zrobić.  Inaczej, - to pozostanie nam jedynie to co do tej pory: - Pogadać sobie i narzekać.  Uważam , że wszyscy zwolennicy C&R, gdyby się zorganizowali w swój własny zarejestrowany związek, byli by wstanie wywalczyć uwolnienie się z pod hegemonii PZW.   A ci , którzy lubią mięso niech sobie za nie płacą w PZW .   Ciekaw jestem ile osób zostało by w PZW  mając do wyboru alternatywną opcję możliwości spędzania wolnego czasu z wędką ? I do tego duuuużo tańszą !  - Ale bez zabierania ryb !    Być może wielu kolegów uzna, to co tu napisałem, za herezję ?   Pragnę jednak zaznaczyć, że jest takie coś jak Konstytucja  i zbiór przepisów prawnych zapisany w Ustawach zatwierdzonych przez Sejm. Zapewniam , że posiadamy możliwość i prawo , oraz szansę by zmienić obraz wędkarstwa w naszym kraju.    .... Oby tylko ,,chciało nam się chcieć " ?











    Wiesz Kolego, że mam dla Ciebie szacuneczek. Jednak nie do końca się zgadzam z Twoimi tezami. Popatrz na łowiska w Anglii, Szkocji, Irlandii, Francji, Belgii, Holandii, Szwecji, Norwegii, etc. Pstrągi po 5 i więcej kilo, szczupaki po 120 cm, o innych rybach nie wspomnę. Ja rozumiem, że często zabrać z łowiska można tylko jednego szczupaka, ale czy zabranie szczupaka ważącego 8 kilo jest grzechem? Za to spróbuj Kolego w tych krajach znaleźć jezioro zabijane przez rybaków! Powodzenia. Tam w Europie, gdzie ryby są, rosną, osiągają liczebność marzeń i rozmiary nie ma w ogóle tzw rybactwa. Nie obwiniaj mnie, wędkarza który umiłował sobie POLSKĄ PRZYRODĘ, a który z wędkarstwa czerpie o tyleż więcej radości od Ciebie, że jako zapalony kucharz i miłośnik mięsa rybiego mam możliwość i zdolności używania w pełni dóbr natury. Nikt mi nie powie, że ryba ze sklepowej lady jest taką sama rybą jak ta złowiona osobiście. Fakt, w Polsce w sklepach kupujemy często ryby wytargane przez rybaków z tych samych wód, które nie mają wymiaru, są łowione w trakcie okresu ochronnego, tarła itd..., ale czy odpowiedzialność za to ponoszę ja lub Ty? Na zachodzie Europy większość ryb dostępnych w handlu to ryby pochodzące z hodowli, a jeśli już pochodzą z odłowów, to są to ryby pozyskiwane w tzw nadmorskich strefach przybrzeżnych. Już kiedyś o tym pisałem, że choćby taka Szwecja czy Norwegia to kraje, gdzie liczba wędkarzy... ba... mieszkańców jest niewspółmiernie niska w stosunku do powierzchni wód śródlądowych. Porównałbym to w taki sposób, że u nas nad "żabiokiem" który waży jedyne 70 ha siedzi w weekend 500 wędkarzy, a w takiej Szwecji na jeziorze o pow. 500 ha siedzi 10 wędkarzy i 3 turystów z Polski. Łowię ryby od 35 lat i nigdy, podkreślam nigdy nie miałem okazji uskutecznić limitów na które mam pozwolenie w ramach członkostwa w PZW. Dlatego nie wciskajcie Koledzy koniny i nie róbcie sztucznego zamieszania, bo nasze wody mogą podołać naszym wędkarskim potrzebom, ale do tego jest potrzebne myślenie, ochrona, rozum i odpowiednia gospodarka. To nie ja jestem winien temu, że do Odry wlewa się setki tysięcy ton syfu rocznie, to nie ja odpowiadam za degradację naturalnych tarlisk, brak przepławek przy tamach, to nie ja jestem winien ze zarybienia które po części finansuje ograniczone zostały do wpuszczania rokrocznie ton świń z Chin, to nie ja ponoszę odpowiedzialność za poczynania lobby producentów papu dla ryb, to nie ja spuszczam ścieki przemysłowe i komunalne do rzek, jezior, to nie ja sieciami czeszę akweny w całym kraju. To nie ja używam sonarów, łódek RC, centralek, alarmów, komputerów, satelitów ( łowię jak Bozia przykazała, czytam wodę, staram się znaleźć metodę i sposób). To nie ja stosuję chemię, środki przeczyszczające i inne mecyje. Jestem wędkarzem, który wie jak smakuje ryba, jak ją przyrządzić na tysiąc sposobów, potrafię zrobić coś nawet z niedocenianego klenia czy bolka... Ale czy to już jest powodem do dyskryminacji i tępienia mnie podobnych wędkarzy? Powiadam Wam, niech każdy zrobi rachunek sumienia i niech sam dla siebie wyznacza granice. Popieram tych co wypuszczają ryby , ale do diaska zaczynacie robić z tego religię i jedyny sposób na wędkarstwo, a to mi się nie podoba! Mnie to nie interesuje, że ktoś nie lubi jeść ryb. Zwisa mi to & powiewa... ale pozwólcie ludziom dokonywać własnego wyboru. Nigdzie na świecie nie ma czegoś takiego jak przymus C&R. To co - Polska będzie pierwsza? Tak właśnie działa nasza demokracja - kto ma stołek ten dzierży pilota i zmienia kanały. Pogratulować .............. Bez komentarza.

  • lukaszb80 2012-06-27 14:19:25

    Daniel (dandec) rozumiem i szanuję twoje podejście do tematu bo na pewno jesteś doświadczonym wędkarzem ale C&R to nie religia to po prostu jedyne wyjście z obecnej sytuacji. Jeżeli nadal chcesz jeść swoje ukochane ryby to Ty też chcąc nie chcąc musisz się do tego przyzwyczaić. Przymusu oczywiście nie ma i pewnie nigdy nie będzie a także nikt cię do tego nie zmusi ale to jedyna słuszna droga bo za parę lat nie będziesz miał co zabrać. Jeżeli każdy sobie to uzmysłowi i przekona się do tego trendu to zaczniemy mieć efekty. Ktoś powie róbmy zarybienia na większą skalę ale dobrze wiemy, że to nie rozwiąże problemu. Część naszych wód powinna być zamknięta na minimum kilka sezonów (tak zrobili na Łotwie) i dzięki temu odbudowali duży procent rybostanu. Temat rybaków to inna para kaloszy i szkoda nawet o tym pisać bo każdy wie jak jest. Dlatego warto sobie wziąć do serca tytuł tej dyskusji a szczególnie słowa z nawiasu "Złów i wypuść (chociaż część)."

  • Forum wedkuje.pl 2012-06-27 14:29:36

    Simon mówi:

    - walczmy z trucicielami naszych wód

    - walczmy o ochronę tarlisk

    - wymuszajmy na władzach budowę przepławek

    - zróbmy coś, by rybactwo śródlądowe przeszło do lamusa

    - wymuszajmy na zarządcach wód zarybianie rodzimymi gatunkami

    - walczmy o ograniczenie stosowania makabrycznych ilości zanęt

    - wymuszajmy gospodarkę gatunkową adekwatną do rybostanu i pogłowia

    - organizujmy działanie PZW w kierunku dbałości o zasoby środowiska wodnego

    - prowadźmy edukację młodego pokolenia ( stare olejmy, bo samo się skończy) w kierunku        świadomości wędkarskiej, przyrodniczej, ekologicznej.

    - uczmy naszych następców jak powinno wyglądać świadome wędkarstwo

    - alarmujmy władze i służby o wszelkich przejawach niegospodarności, oszustwach, nieprawidłowościach

    - wspomagajmy walkę z kłusownictwem

    ... A TU JENO C&R, ZiW, NK.... JEDYNA SŁUSZNA DROGA, JEDYNA METODA, RELIGIA...

    Jak mnie ktos nie rozumie to trudno panowie. Każdy ma swoje horyzonty. 

  • lukaszb80 2012-06-27 14:43:07

    Nie zrozumieliśmy się.....
    To trochę szerszy aspekt wpisujący się w twoje spostrzeżenia 
    http://www.flyfishing.pl/web/article.php?a_id=1384

  • JOPEK1971 2012-06-27 15:18:07

    w związku z tym że spożycie ryb w Polsce jest bardzo niskie około 12 kg na mieszkańca, dla porównania Portugalia i Hiszpania około 60 kg na mieszkańca, proszę o zwiększenie konsumpcji ryb, proszę zmniejszyć dla zdrowia spożywanie wszelkiego rodzaju mięs zwierzęcych, zabierać z nad wody jak największą ilość ryb z zachowaniem regulaminu PZW.
    PROSZĘ JEŚĆ RYBKI BO ZDROWE I SMACZNE.
    Nie wszystkie są zdrowe i smaczne.;-)


  • JOPEK1971 2012-06-27 15:20:51

    ja osobiście nie zabieram ryb. może dlatego, że łowię głownie na spinning i jak sobie tak pomyśle, żeby zabić i zjeść okonia, szczupaka czy pstrąga, ryby które darzą największą sympatią to nawet mi się jeść nie chce. Spinning jest dla mnie przede wszystkim zabawą, relaksem. Nie szkoda byłoby mi zabrać karpia, leszcza, płoci, więc jeśli kiedyś mnie najdzie ochota na rybkę, to może takie będę brać. Choć i to nie jest pewne, wolę ryby morskie, czyli kupuję w sklepie:)
    Nie zabierasz ryb które lubisz łowic,a kupujesz w sklepie ryby morskie które są chętnie poławiane przez wielu wędkarzy łowiących w morzu,nie bądz egoistą.;-)

  • Forum wedkuje.pl 2012-06-27 15:49:57

    Zadziwiające jest to, że wielu się interesuje zawartością mojego żołądka, a tylko jednostki patrzą na problem niejako ogólnie, widząc to, co w rzeczywistości jest siłą sprawczą.

    To ja ( bo jem i zabieram ryby) jestem głównym winowajcą sytuacji jaka mamy w Polsce - ale oczy i uszy każdy ma. U jednych te oczy i uszy są narządami używanymi które spełniają swą rolę, a u innych są tylko miłym dodatkiem do " jedynych, słusznych przekonań".

    Coraz mniej ludzi widzi co się dzieje wokół nas jesli chodzi o finansowanie i utrzymanie związkowych struktur, nikt się nie interesuje układami, nikt nie wnika w nieudolną ( często mającą na względzie prywatę) gospodarkę.

    To ja! To ja jestem świnią! Jestem nią dlatego, że od początku sezonu ukatrupiłem 3 karpie kolejno 42, 47, 53 cm, a wczoraj zawekowałem 6 leszczy i osiem płotek. Lubię, tom zawekował.

    Ale ja jestem mięsiarz, łobuz, łajdak, przestępca i nieetyczny drań, bo odważyłem się do octu włożyć kilka płotek.

    Otwórzcie oczy! Popatrzcie dokoła i wreszcie zrzućcie łuskę z oczu! Dzieje się wokół wiele skurwysyństwa, ale kto nie chce widzieć - nie zobaczy.


  • Piotr 100574 2012-06-27 16:00:37

    To ja! To ja jestem świnią! Jestem nią dlatego, że od początku sezonu ukatrupiłem 3 karpie kolejno 42, 47, 53 cm, a wczoraj zawekowałem 6 leszczy i osiem płotek. Lubię, tom zawekował.






    tylko tyle???? no no wstyd mi za pana :)))ja ukatrupiłem troche więcej w tym sezonie :))))ale to może tylko przez to że u mnie jest trochę więcej mięsa w wodzie :))))))bierz się pan za poławianie zdobyczy bo mnie nie dogonisz

  • Logitech1986 2012-06-27 16:12:23

    POLAK  był jest i bedzie pazerny :))) wiec chłopcy i tak zarybienie zniknie hehe

  • pawelz 2012-06-27 16:40:46

    Zadziwiające jest to, że wielu się interesuje zawartością mojego żołądka, a tylko jednostki patrzą na problem niejako ogólnie, widząc to, co w rzeczywistości jest siłą sprawczą.

    To ja ( bo jem i zabieram ryby) jestem głównym winowajcą sytuacji jaka mamy w Polsce - ale oczy i uszy każdy ma. U jednych te oczy i uszy są narządami używanymi które spełniają swą rolę, a u innych są tylko miłym dodatkiem do " jedynych, słusznych przekonań".

    Coraz mniej ludzi widzi co się dzieje wokół nas jesli chodzi o finansowanie i utrzymanie związkowych struktur, nikt się nie interesuje układami, nikt nie wnika w nieudolną ( często mającą na względzie prywatę) gospodarkę.

    To ja! To ja jestem świnią! Jestem nią dlatego, że od początku sezonu ukatrupiłem 3 karpie kolejno 42, 47, 53 cm, a wczoraj zawekowałem 6 leszczy i osiem płotek. Lubię, tom zawekował.

    Ale ja jestem mięsiarz, łobuz, łajdak, przestępca i nieetyczny drań, bo odważyłem się do octu włożyć kilka płotek.

    Otwórzcie oczy! Popatrzcie dokoła i wreszcie zrzućcie łuskę z oczu! Dzieje się wokół wiele skurwysyństwa, ale kto nie chce widzieć - nie zobaczy.



    Mysle ze wiekszosc widzi co sie dzieje. Ale co z tego ?. 90% wedkarzy nie ma realnego na to wplywu. I widzac swa bezsilnosc wobec takiego stanu rzeczy, Ci ktorym zalezy na lowieniu ryb jak najdluzej, ida w kierunku C&R, bo tylko tyle moga realnie zrobic dla naszych wod.
    Mozna zapytac, czemu nie chodzimy na zebrania, nie bierzemy czynnego udzialu w PZW.
    Ale to juz wydaje mi sie temat na inny watek.

    Natomiast ja jestem ciekaw czegos innego. Ktos tu podal ile ryb spozywamy na 1 mieszkanca. I wypadamy podobno blado. A ja jestem ciekaw jak stoimy w spozyciu ryb slodkowodnych / mieszkanca. Wydaje mi sie ze nie jest tak zle. A gdybysmy jeszcze zawezili te statystyki i pokazali ile ryb zabiera przecietny wedkarz w roznych krajach - ide o zaklad ze jestesmy w scislej czolowce. Ciekawe czy wedkarze z innych krajow maja taki wysublimowany smak czy po prostu sie nie znaja i nie wiedza jak pyszny moze byc bolen czy klen :).

  • endzi63 2012-06-27 17:00:42

    pawelz -

    powiem ci dla czego wędkarze z innych krajów zabierają mniej ryb do do domu, sprawa jest prosta nie lubią oprawiać ryb, wolą wypuścić i kupić gotową w sklepie, za dużo mają z tym problemu.
    Podobnie jest z innymi strawami, przeciętny Amerykanin dowiedziawszy się ze w Polsce w domu przygotowuje się posiłki od podstaw, a nie gotowe czy mrożonki złapał się za głowę, ten naród jest jakiś dziwny zamiast iść do sklepu kupić posiłek na obiad to oni gotują jakieś zupy itp.
    U nas robi się powoli to samo , młodzi ludzie powoli są przyzwyczajani do gotowych posiłków, i to oni na tym forum najbardziej grzmią aby ryby nie zabierać znad wody.

  • Forum wedkuje.pl 2012-06-27 17:01:28

    Zadziwiające jest to, że wielu się interesuje zawartością mojego żołądka, a tylko jednostki patrzą na problem niejako ogólnie, widząc to, co w rzeczywistości jest siłą sprawczą.

    To ja ( bo jem i zabieram ryby) jestem głównym winowajcą sytuacji jaka mamy w Polsce - ale oczy i uszy każdy ma. U jednych te oczy i uszy są narządami używanymi które spełniają swą rolę, a u innych są tylko miłym dodatkiem do " jedynych, słusznych przekonań".

    Coraz mniej ludzi widzi co się dzieje wokół nas jesli chodzi o finansowanie i utrzymanie związkowych struktur, nikt się nie interesuje układami, nikt nie wnika w nieudolną ( często mającą na względzie prywatę) gospodarkę.

    To ja! To ja jestem świnią! Jestem nią dlatego, że od początku sezonu ukatrupiłem 3 karpie kolejno 42, 47, 53 cm, a wczoraj zawekowałem 6 leszczy i osiem płotek. Lubię, tom zawekował.

    Ale ja jestem mięsiarz, łobuz, łajdak, przestępca i nieetyczny drań, bo odważyłem się do octu włożyć kilka płotek.

    Otwórzcie oczy! Popatrzcie dokoła i wreszcie zrzućcie łuskę z oczu! Dzieje się wokół wiele skurwysyństwa, ale kto nie chce widzieć - nie zobaczy.



    Mysle ze wiekszosc widzi co sie dzieje. Ale co z tego ?. 90% wedkarzy nie ma realnego na to wplywu. I widzac swa bezsilnosc wobec takiego stanu rzeczy, Ci ktorym zalezy na lowieniu ryb jak najdluzej, ida w kierunku C&R, bo tylko tyle moga realnie zrobic dla naszych wod.
    Mozna zapytac, czemu nie chodzimy na zebrania, nie bierzemy czynnego udzialu w PZW.
    Ale to juz wydaje mi sie temat na inny watek.

    Natomiast ja jestem ciekaw czegos innego. Ktos tu podal ile ryb spozywamy na 1 mieszkanca. I wypadamy podobno blado. A ja jestem ciekaw jak stoimy w spozyciu ryb slodkowodnych / mieszkanca. Wydaje mi sie ze nie jest tak zle. A gdybysmy jeszcze zawezili te statystyki i pokazali ile ryb zabiera przecietny wedkarz w roznych krajach - ide o zaklad ze jestesmy w scislej czolowce. Ciekawe czy wedkarze z innych krajow maja taki wysublimowany smak czy po prostu sie nie znaja i nie wiedza jak pyszny moze byc bolen czy klen :).


    Pawelz - gdyby w Polsce nie było karpia w marketach, to zapewniam cie, że spożycie ryb słodkowodnych na mieszkańca byłoby bardzo niskie. U nas karp jest wigilijną rybą i w ciągu 2 tygodni sieczemy go tysiącami ton. Zapewniam, że 90% wędkarzy nie ma pojęcia co zrobić ze złowiona rybą, więc część z nich ją wypuszcza. Co do zachodnich "etyków", to sprawa wygląda tak, że na łódce, na jeziorze facet łowi w ciągu dnia 7-10 szczupaków po metr i więcej, ale zabrać może jednego, co u nas jest odpowiednikiem 5-7 sztuk. Ale nie zabiera - dlaczego? A dlatego, że w wędkarskiej wiosce za kilka groszy ktoś mu poda p[od nos już gotowego szczupaka w dowolnej postaci. Niech się tu wypowiedzą ci, co łowią w Skandynawii. Niech powiedzą w detalach ile kosztuje wypad na tydzień na ryby. Ile kosztuje pobyt w domkach na ośrodku wędkarskim? Ile kosztuje przewodnik? Ile kosztuje wypożyczenie sprzętu ? Ile kosztują atrakcje w postaci wędzonych, pieczonych, i innych ryb? GROSZE! - ale grosze dla Skandynawa... bo to w euro! A powiedzcie mi, ile te zabawy kosztują na nasze?! Nie jest to tania przyjemność! A co - mam w Polsce zarabiając 1/7 tego co "tamtochtoni" mieć podobne do nich wymagania? Tu? U nas? A ilu rybaków tam się spotyka na wodzie? A ile hektarów ma do dyspozycji taki turysta z Polski czy autochtoniczny wędkarz? Jak ja w rybaczówce zjem kapra wędzonego na ciepło za 10 złotych za kilogram, to zrobię największą w historii kupę na świnię złowioną obok rybaczówki! Czy wy panowie macie wyobraźnię? Nie czaicie różnic? Zapytajcie Piotrusia, bo choć nie po drodze mi z nim ostatnio, to może opisać jak to się ma w Goebbelslandzie. Zanim zaczniecie porównywać Polskę i inne rejony świata to się zastanówcie. A najlepiej przeliczcie se dochód takiego Szweda w stosunku do nas.

  • Konop-a 2012-06-27 17:57:22

    twoje zdrowie dandec :

  • Piotr 100574 2012-06-27 18:02:24

    pawelz -

    powiem ci dla czego wędkarze z innych krajów zabierają mniej ryb do do domu, sprawa jest prosta nie lubią oprawiać ryb, wolą wypuścić i kupić gotową w sklepie, za dużo mają z tym problemu.
    Podobnie jest z innymi strawami, przeciętny Amerykanin dowiedziawszy się ze w Polsce w domu przygotowuje się posiłki od podstaw, a nie gotowe czy mrożonki złapał się za głowę, ten naród jest jakiś dziwny zamiast iść do sklepu kupić posiłek na obiad to oni gotują jakieś zupy itp.
    U nas robi się powoli to samo , młodzi ludzie powoli są przyzwyczajani do gotowych posiłków, i to oni na tym forum najbardziej grzmią aby ryby nie zabierać znad wody.




    he he ja nie zauważyłem żeby tu niemcy wypuszczali ryby he he,biorą wszystko co się rusza do domu i to grubo ponad limit ,co mnie dziwi to to że tępimy tu w Niemczech ryby bez końca a one cały czas są :))))) dziwne nie??????jakieś czary mary he he ,na jeziorze którym łowię jest 30 rybaków :)))))siaty stoją od poniedziałku do piątku tak że łódką jest ciężko popływać :)))))a ryby ?????są w pięknej ilości i populacja się nie zmniejsza:)))))czary nie??????

  • Piotr 100574 2012-06-27 18:05:58

    i jeszcze chciałem dodać że choć nie przepadam za dandecem to przyznam mu teraz całkowitą rację :)))))))

  • JOPEK1971 2012-06-27 18:34:42

    prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

    prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

    ...................  I tu bym się zgodził !    Problem polega jednak na tym, że władze  PZW  nasze wędkarskie problemy niewiele interesują.  I nic w tym dziwnego !  PZW jest związkiem wędkarskim jedynie z nazwy.  Wszelkie zezwolenia, które wykupujemy, są (jakby na to nie patrzeć) - uprawnieniami do rybactwa.   Więc, nie można nikomu mieć za złe, że zabiera do domu złowione ryby, robiąc to zgodnie z obowiązującym prawem.  A przecież pomiędzy rybactwem , a wędkarstwem istnieje różnica, której jakoś dziwnie się nie zauważa. Nam wędkarzom, ( mam na myśli tych, którzy widzą we wędkarstwie coś więcej niż zapchana rybim mięsem lodówka ) nie jest do niczego potrzebna cała ta administracyjna nadbudowa  i za przeproszeniem ,,gospodarka rybacka"    Nie jesteśmy żadnymi rybakami !    Wyraźnie widać, (również z wypowiedzi) że liczba wędkarzy, którym nie zależy na zabieraniu ryb, ciągle rośnie.   Uważam, że jest nas dostatecznie już wielu, by można pomyśleć o zjednoczeniu się  w jakąś niezależną organizację wędkarską.   Dlaczego ?  - Dlatego, że tylko wtedy, jako organizacja, będziemy wstanie cokolwiek zrobić.  Inaczej, - to pozostanie nam jedynie to co do tej pory: - Pogadać sobie i narzekać.  Uważam , że wszyscy zwolennicy C&R, gdyby się zorganizowali w swój własny zarejestrowany związek, byli by wstanie wywalczyć uwolnienie się z pod hegemonii PZW.   A ci , którzy lubią mięso niech sobie za nie płacą w PZW .   Ciekaw jestem ile osób zostało by w PZW  mając do wyboru alternatywną opcję możliwości spędzania wolnego czasu z wędką ? I do tego duuuużo tańszą !  - Ale bez zabierania ryb !    Być może wielu kolegów uzna, to co tu napisałem, za herezję ?   Pragnę jednak zaznaczyć, że jest takie coś jak Konstytucja  i zbiór przepisów prawnych zapisany w Ustawach zatwierdzonych przez Sejm. Zapewniam , że posiadamy możliwość i prawo , oraz szansę by zmienić obraz wędkarstwa w naszym kraju.    .... Oby tylko ,,chciało nam się chcieć " ?











    Wiesz Kolego, że mam dla Ciebie szacuneczek. Jednak nie do końca się zgadzam z Twoimi tezami. Popatrz na łowiska w Anglii, Szkocji, Irlandii, Francji, Belgii, Holandii, Szwecji, Norwegii, etc. Pstrągi po 5 i więcej kilo, szczupaki po 120 cm, o innych rybach nie wspomnę. Ja rozumiem, że często zabrać z łowiska można tylko jednego szczupaka, ale czy zabranie szczupaka ważącego 8 kilo jest grzechem? Za to spróbuj Kolego w tych krajach znaleźć jezioro zabijane przez rybaków! Powodzenia. Tam w Europie, gdzie ryby są, rosną, osiągają liczebność marzeń i rozmiary nie ma w ogóle tzw rybactwa. Nie obwiniaj mnie, wędkarza który umiłował sobie POLSKĄ PRZYRODĘ, a który z wędkarstwa czerpie o tyleż więcej radości od Ciebie, że jako zapalony kucharz i miłośnik mięsa rybiego mam możliwość i zdolności używania w pełni dóbr natury. Nikt mi nie powie, że ryba ze sklepowej lady jest taką sama rybą jak ta złowiona osobiście. Fakt, w Polsce w sklepach kupujemy często ryby wytargane przez rybaków z tych samych wód, które nie mają wymiaru, są łowione w trakcie okresu ochronnego, tarła itd..., ale czy odpowiedzialność za to ponoszę ja lub Ty? Na zachodzie Europy większość ryb dostępnych w handlu to ryby pochodzące z hodowli, a jeśli już pochodzą z odłowów, to są to ryby pozyskiwane w tzw nadmorskich strefach przybrzeżnych. Już kiedyś o tym pisałem, że choćby taka Szwecja czy Norwegia to kraje, gdzie liczba wędkarzy... ba... mieszkańców jest niewspółmiernie niska w stosunku do powierzchni wód śródlądowych. Porównałbym to w taki sposób, że u nas nad "żabiokiem" który waży jedyne 70 ha siedzi w weekend 500 wędkarzy, a w takiej Szwecji na jeziorze o pow. 500 ha siedzi 10 wędkarzy i 3 turystów z Polski. Łowię ryby od 35 lat i nigdy, podkreślam nigdy nie miałem okazji uskutecznić limitów na które mam pozwolenie w ramach członkostwa w PZW. Dlatego nie wciskajcie Koledzy koniny i nie róbcie sztucznego zamieszania, bo nasze wody mogą podołać naszym wędkarskim potrzebom, ale do tego jest potrzebne myślenie, ochrona, rozum i odpowiednia gospodarka. To nie ja jestem winien temu, że do Odry wlewa się setki tysięcy ton syfu rocznie, to nie ja odpowiadam za degradację naturalnych tarlisk, brak przepławek przy tamach, to nie ja jestem winien ze zarybienia które po części finansuje ograniczone zostały do wpuszczania rokrocznie ton świń z Chin, to nie ja ponoszę odpowiedzialność za poczynania lobby producentów papu dla ryb, to nie ja spuszczam ścieki przemysłowe i komunalne do rzek, jezior, to nie ja sieciami czeszę akweny w całym kraju. To nie ja używam sonarów, łódek RC, centralek, alarmów, komputerów, satelitów ( łowię jak Bozia przykazała, czytam wodę, staram się znaleźć metodę i sposób). To nie ja stosuję chemię, środki przeczyszczające i inne mecyje. Jestem wędkarzem, który wie jak smakuje ryba, jak ją przyrządzić na tysiąc sposobów, potrafię zrobić coś nawet z niedocenianego klenia czy bolka... Ale czy to już jest powodem do dyskryminacji i tępienia mnie podobnych wędkarzy? Powiadam Wam, niech każdy zrobi rachunek sumienia i niech sam dla siebie wyznacza granice. Popieram tych co wypuszczają ryby , ale do diaska zaczynacie robić z tego religię i jedyny sposób na wędkarstwo, a to mi się nie podoba! Mnie to nie interesuje, że ktoś nie lubi jeść ryb. Zwisa mi to & powiewa... ale pozwólcie ludziom dokonywać własnego wyboru. Nigdzie na świecie nie ma czegoś takiego jak przymus C&R. To co - Polska będzie pierwsza? Tak właśnie działa nasza demokracja - kto ma stołek ten dzierży pilota i zmienia kanały. Pogratulować .............. Bez komentarza.
    A co takiego zrobiłeś by wyeliminowac czynniki szkodzące rybom?"czytasz też jeziora".Mistrz z Ciebie jakiś,nawet kulinarny...

  • Forum wedkuje.pl 2012-06-27 19:07:29

    Żaden ze mnie mistrz. Ani ze mnie wędkarz pełną gębą, ani kucharz doskonały. Jeśli coś wiem, to jest to zaledwie czubek góry lodowej. Ale nawet ta nikła część przyswojonej wiedzy w różnych dziedzinach pozwala mi patrzeć na świat szeroko a nie jak niektórzy - przez szparę w drzwiach.

    Widzę dużo i nad tym co widzę myślę, a nie polegam na zdaniu kogo popadnie czytając różne głupoty. Mnie tez nie traktujecie poważnie vice versa. 

    Każdy ma swoje poglądy i każdy niech broni swoich.

    Czas pokaże kto miał rację.

  • Forum wedkuje.pl 2012-06-27 19:09:39

    twoje zdrowie dandec :



    Ty se bracie wypij swoje, bo mojego szkoda na takie łajzy jak ty. Idź se pokomendantuj, a jak żeś to nie ty, to jedź se do portu w Kędzierzynie i tam se wypij, bo to tylko potrafisz.

  • CASINO ROYAL 2012-06-27 19:13:01

    po co łowić jak się nie bierze ryby do jedzenia -gnuśność

  • JOPEK1971 2012-06-27 19:43:03

    po co łowić jak się nie bierze ryby do jedzenia -gnuśność

    Są ludzie którzy namierzają grzyby bardzo rzadkie,lub niejadalne,bo to pasja tych ludzi,zrybami jest podobnie,zawsze gania się za wielką rybą która nie jest popularna.


  • slawek1974 2012-06-27 19:47:24

    Czytam ten post od początku i w każdej z wypowiedzi znajduję ziarno prawdy .Lubię zjeść rybę ladną bo w malych nie chce mi się w grzbiecie ości wydlubywać.Często wypuszczam bo malo zlowię lub skrobać mi się nie chce.Nie sprzedaję i rozdaję bo jak stać mnie na zanętę ,paliwo by dojechać na ryby itp .to ile za kilo poltek ?, fortuny nie zbiję a i jest takie powiedzenie ( pól litra na raz a zapalkię na cztery)Nie lowię za granicą bo mnie nie stać,teraz im zazdroszczę - bylo tak u nas 20 lat temu. Nie rozumnie rybaków i ich gospodarki - to tak jakby wyciąć las do pnia i nic nie posadzić,(na szczęście lasy są państwowe a nie prywatne bo i drzew by nie bylo) .Nie przechodzę obojętnie gdy żak stoi w wodzie ze starości zielony i śmierdzi na kilometr.(tyle ryb zginelo niepotrzebnie - pewnie kusol sie wystraszyl lub doglaqladal bardzo żadko a wędkarze udają że nie widzą.Nasuwa się apel zalożony przez Griszadssm ,a ja dodam - dajmy coś od siebie chociaż część.
    Przepraszam za l - klawiatura się zaciela.





  • lukaszb80 2012-06-27 21:52:46

    Dandec -

    Jak czytam twoje posty to mam wrażenie jakbys miał ogromny żal do ludzi którzy wypuszczają ryby i uważał ich za kosmitów. Czy ktoś wyznający zasadę C&R cię kiedyś prześladował, zmuszał cię do wypuszczania, miałeś jakieś szykany? Jeszcze raz napiszę wypuszczanie złowionych ryb to alternatywa i przywilej nie przymus. Jak chcesz zabierać złowione ryby proszę bardzo, jak wszystko jest zgodnie z regułami (wymiary, okresy itd.) to masz do tego absolutne prawo. Ja ci do żołądka nie zaglądam jak to określiłeś i mało mnie to interesuje. Dla mnie każda przekonana osoba do C&R jest na plus, nie wszyscy muszą. Napisałeś, że to coś w rodzaju religii, no ok, dla mnie w takim razie mięsiarze są sektą z licznym gronem wyznawców. I ustalmy, że każdy wieży w swojego Boga.

     

    zugspize -

    Piszesz o czarach na wodach w Niemczech, wszyscy zabierają ryby a one ciągle są. Pewnie to, że pociągi tam są czyste i się nie spóźniają, autostrady są długie i równe a ulice czyste to też pewnie czary. To raczej coś innego co trudno mi określić.

     

    endzi63 -

    cytuję "młodzi ludzie powoli są przyzwyczajani do gotowych posiłków, i to oni na tym forum najbardziej grzmią aby ryby nie zabierać znad wody"

    Mógłbym odbić piłkę i napisać, że to ci starsi są przyzwyczaieni do zabierania wszystkiego co złowią choćby nawet dla pieska:) Pewnie bieże się to poczęści z lat PRL gdzie przy pustych półkach w sklepach wędkarz który nałapał ryb był kimś inaczej mówiąc "miał co jeść". Dla mnie jest to poprostu zwykła wymiana pokoleń. Młodzi nie rozumieją we wszystkich swoich dziadków a My nie będziemy rozumieć we wszystkim swoich wnuków. Normalna kolei rzeczy.

    Podobno w Polsce wędkuje 1 milion osób (ile kłusuje nie wiem). Kilkaset tysięcy robi to aktywnie. Z roku na rok przybywa wędkarzy poczynając od młodych chłopaków z pierwszą wędką. Jak im się pokaże, że złowioną rybę można wypuścić (ale nie trzeba) i łowić dalej, przyjść na drugi dzień złowić i znowu wypuścić to będę zadowolony z 30% tych co tak postąpią.

     

    Dziękuję, pozdrawiam!

     

     

  • pawelz 2012-06-28 08:17:52

    Panowie. Najpierw czytam ze nigdzie w Europie nie ma rybactwa na wodach srodladowych. Ze tylko u nas itp. Nie chce mi sie szukac tych postow, ale przynajmniej ja tak to zrozumialem z czesci wypowiedzi. I dlatego u nas jest malo ryb. Wiec skad Ci inni Europejczycy kupuje te gotowe ryby. Skad w skandynawii w przykladzie kol Dandec moge dostac tego gotowego szczupaka ?.
    Jakos mi sie to kupy nie trzyma.
    Ja mam po prostu inna teorie. Tez na niekorzysc polskiego wedkarz chcacego zjesc rybe, ale nieco inna. Na zachodzie wg mnie jest latwiejszy i lepszy dostep do ryb o wiele smaczniejszych niz plotka czy jaz. Wydaje mi sie , jesli sie myle prosze mnie poprawic, mozna tam bez problemu kupic swierza rybe morska. Wiec po co babrac sie z oscmi i wymyslac zmyslne dania kulinarne z marnej jakosci ryb, skoro mozna bez problemu kupic swierzego dorsza, rdzawca czy inna duzo smaczniejsza rybe.

    A co do Niemiec. Nigdy tam nie lowilem ryb, ale prosze mi powiedziec i dokladnie policzyc ile kosztuje roczne lowienie na obszarze wod rownym przecietnemu okregowi w Polsce plus porozumienia. W Polsce wedkarza za 200 zl ma do dyspozycji kilkaset (jak nie sporo wiecej) hektarow wod. A ile niemiecki wedkarz za tyle samo musialby placic ?



Reklama
Reklama