Kolego na tym forum to normalka że wystarczy nieopacznie napisać "Karp" i już prawdziwi łowcy anty karpiarze zaczynają pisać i mieć o wszystkich i o wszystko pretensie-że w sklepach wszystko karpiowe,że namioty karpiowe,centralki,łódeczki itp.
Swoją drogą ciekawe dla czego nikt nie wspomniał o gps-ach czy echosondach....no tak bo spiningiści czy łowcy sumów też to używają A ja jestem ciekaw czemu na tym forum nie powstała choć jedna grupa dyskusyjna "nasze rodzime rybki" a wiele wniosków o to poszło... I czemu to właśnie nam nie wolno ich krytykować, a im wolno nas? Co z tego że u nich jest moda wypuszczać rybę a u nas nie koniecznie. Czym my jesteśmy gorsi. Bo nie jesteśmy modni jak oni? Bo my tyle nie wydajemy na sprzęty, przynęty, zanęty i inne cuda? Tak jesteśmy gorsi, bo na nas mniej zarabiają... Tak więc przestań mówić że tylko my was krytykujemy, bo więcej wam przeszkadza w regulaminie niż nam.... Powiedz kogo urazi taki zapis o max 3 dniowej zasiadce na rybki? Czy ograniczenie ilości wsypywanych zanęt?
Zdarza się że dzikusy pełnołuskie biorą dopiero w 6-7 dniu nęcenia.
Wędkarstwo to odpoczynek, relaks jak i przyjemność, więc przy dobrej
pogodzie można spędzić cały urlop bez uszczerbku dla innych wędkarzy,
może tylko dla rodziny in minus.
10 takich okopujących łowisko, to często wykluczenie łowiska a przynajmniej znacznej części na tydzień dla innych... ilu wędkarzy w tym czasie spędziło by miło czas nad wodą i nie przyjeżdżało by darmo. Tak długie wekowanie, powinno być rezerwowaniem łowiska. By wędkarz w kompa lukną i zobaczył. Na rybki nie jadę, bo miejsce zajęte... A nie 2-3 razy nad wodę i kiszka. Kija nie zamoczę bo ....
Sory ale to ty masz nas za tych gorszych, i uważasz że tylko ci są dobrzy... Twój post pokazał to bardzo czytelnie, jak kochasz innych. Bo my łowimy zgodnie z regulaminem łowiska, a Ty. Wypuszczasz karpie i uważasz się za wzór. zacytuję twoją odpowiedź na propozycje "wędkarz nie może dłużej zajmować stanowiska wędkarskiego niż 3 doby."; "To ja proponuję, żeby nie karpiarze mogli łowić ryby maksymalnie 3 godziny ;-) Muszkarze 2 godziny. Bat, tyczka i spining maks godzina. Na żywca i trupka pół godziny. Kłusole bez ograniczeń czasowych. JK" i czy to jest fer? taka dyskryminacja innych?
Za gorszych może i nie ale po jakiś lekach chyba tak ;-)Napisałem wyraźnie, że mój post to była kpina na Twoją propozycję.Ja wypuszczam wszystkie ryby - tak dla jasności a nie tylko karpie. JK
Dobry wieczór:). Janusz masz cierpliwość:). Nie wiem skąd Artur ma taką wiedzę i kogo widzi, że okupuje stanowisko dłużej niż 3 dni, bo ja łowię na Mazurach i karpiarza to ze świecą szukac:))). No, ale co? Trzeba jakoś po złości se popisać i się popisać. Może lepiej napisz o sprzęt dla posiadaczy konta VIP :))). Jeszcze napisz ilu karpiarzy widzisz w swojej okolicy:)?Kedzio w mojej miejscowości jest kilka sklepów wedkarskich i szukałem haczyka z oczkiem i nie znalazłem:). Jedyne co mi się udało znaleźć to jedna karpiowke kongera:)). Muszę wszystko zamawiać w sieci. Nie znam żadnego karpiarza z mojej miejscowości, a miasto ma prawie 30 tyś. mieszkańców. Przemawiają przez was emocje zupełnie niepotrzebne. Ktoś rzucił temat z góry mając na celu negowanie karpiarzy :))). Już ten arcymisiek z powtarzaniem w koło tego samego przechodzi sam siebie. Jeszcze płacze, że moderator usunął jego post :). Co miał zrobić jak piszesz nie na temat i same złośliwości? Mój post też został usunięty :) i sprawiedliwie. Temat powinien zostać zamknięty już dawno, bo nikt z antykarpiarzy nie poparł swoich tez żadnymi argumentami. Tylko im się wydaje to czy tamto i próbują na siłe narzucić swój wzór wedkarza. Kim wy jesteście, żeby pisać co jest dobre, a co złe? Podrole:).
Czyli mam rozumieć, że ta cała nienawiść do "karpiorzy" wzięła się po naszemu zwyczajnie z luftu?
Jest to gatunek introdukowany. Jest to gatunek praktycznie niepłodny. Jest to gatunek stanowiący powazną konkurencję środowiskową. Jest to gatunek ( po mojemu) który jeśli już jest w łowisku, to należy go czym prędzej wyjumać!
Każda ryba ma u mnie dyspensę! Ale karpia traktuję jak sumika. To samo z amurem.
Nie dość, że jest to gatunek jak to nazywam komercyjny, bo mozna go kupić wszędzie i złowić już praktycznie wszędzie, to podporządkowano mu cały przemysł związany z wędkarstwem.
I TO JEST PROBLEM!.
A karpiorze jak som powiedziołech, są nacją, która ma klapki na oczach. Te parady rekordów! 20-30-40 kilo! Ale 95 %, tych sukcesów to tuczniki z hodowli, łowisk komercyjnych, albo takiej El. Rybnik.
Nikomu więcej większość wynalazków nie jest potrzebna. Ale karpiorz musi mieć tę swoją elektronikie, bo mu ją na widelcu podają pod nos. A fuj!
Ktos tu chciał ograniczac mi czas wedkowania do 3 godzin, do 3 dni!.... a w dupę wy mnie całujta! Jak mam urlop, to siedzę i wędkuję! I wara mi od tego! Ja za dwa tygodnie zużyję 10 kilo zanęty suchej, a karpiorz to sypie co dwie godziny! Kuźwa otwórzta oczy!
Taki karp sie naciśnie kukurydzą, pelletem, kulkami i przy zimnej wodzie przestanie brać na dobre 2-3-4 tygodnie. A co dwa metry ma nasypane kopce papu! Każdy w innym smaku!
Kuźwa nie chce mi się pisac jak to wędkowałem w Czechach i mogłem mieć tylko 2 kilo suszu przy sobie! 3-4 koszyczki plums.... i branie za braniem! Leszki po 3-4 kilo nie były cudem!
A tu? Ryba bierze z wiosny, do końca kwietnia, potem nic i dopiero w listopadzie znów bierze!
DLACZEGO?!
Bo to są okresy, kiedy spada presja i ryba nie ma tylu stołówek co 3 metry!
I kto tego nie widzi, ten powinien si.e leczyć!
A kto wywala po 200 m kwadratowych papu? No kto?
I kurdę po co te dyskusje, skoro wiadomo, że kowal winien!
Kedzio masz racje, ale nie do konca co do karpia i karpiarzy. U mnie jest zbiornik i połowiłem tam tylko wtedy jak piszesz kiedy nie było wędkarzy, ale nad zbiornikiem nie było żadnego karpiarza, bo ich nie ma. Ryba jest tak nakarmiona, że nie widziałem nigdzie indziej tak grubych jazi i płoci. Piszesz o Czechach, ale jak to się ma do Mazur, gdzie ja łowię i często zdarza się, że łowię sam, a w okolicy dzicz. Kurcze dwa kilo zanety przy sobie i może po 100 za kg:))). Szkoda mi kasy:). Już Janusz pisał, że tylko idiota sypie bez opamiętania, ale jakoś do was nie dociera. Co do rekordów karpia to jest tak samo jak ze szczupakiem :))). Ryba rośnie w oczach, ale jeszcze się nie zdarzyło żebym wszedł gdziekolwiek i kogoś krytykował. Ktos kto wstawia szczupak pół metra i pisze, że ma metr sam z siebie robi idiotę. Ludzie to widzą, nie są głupi. Co do czasu z ograniczeniem wędkowania, to wiadomo kto to wymyślił więc nawet nie skomentuje tego :))). Szkoda mi chłopa. Kedzio masz racje co do niektórych karpiarzy, ale wszędzie znajdzie się czarna owca. W każdym kręgu są gadżeciarze. Sam doświadczyłem chamskiej reklamy kulek na fb, ale klik i pognalem gnoja :))).
Znaczy ja jestem karpiarzem ale mnie nikt nie introdukował ;-)) Ale po kolei: - Zapraszam na Zalew Zegrzyński na karpie. Stawiam dobrego " napoja " jak złowisz karpia ot tak po prostu jako przyłów przy leszczach. - Przemysł wędkarski to też spławikowcy, spiningiści, wędkarze morscy, lodowi itd - Sygnałków używają też nie karpiarze - Tak, karpiarze sypią tonami ...Tylko kto im to wszystko nosi ... Co dwie godziny ha ha ... - Po raz enty : jestem za ograniczeniem ilości zanęty. Ale też zakaz używania chleba, klusków i innych domowych zestarzałych odpadów. - 200 m kwadratowych ? Ja w takim razie jestem jakiś inny. Nęcę w zasadzie punktowo i w małych ilościach. To jest zanęta od piątku do niedzieli na dwóch ( wiaderko 3 litrowe ): http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo-zdjecia,wedkarskie-zloto,329553
Dobry wieczór:). Janusz masz cierpliwość:). Nie wiem skąd Artur ma taką wiedzę i kogo widzi, że okupuje stanowisko dłużej niż 3 dni, bo ja łowię na Mazurach i karpiarza to ze świecą szukac:))). No, ale co? Trzeba jakoś po złości se popisać i się popisać. Może lepiej napisz o sprzęt dla posiadaczy konta VIP :))). Jeszcze napisz ilu karpiarzy widzisz w swojej okolicy:)?Kedzio w mojej miejscowości jest kilka sklepów wedkarskich i szukałem haczyka z oczkiem i nie znalazłem:). Jedyne co mi się udało znaleźć to jedna karpiowke kongera:)). Muszę wszystko zamawiać w sieci. Nie znam żadnego karpiarza z mojej miejscowości, a miasto ma prawie 30 tyś. mieszkańców. Przemawiają przez was emocje zupełnie niepotrzebne. Ktoś rzucił temat z góry mając na celu negowanie karpiarzy :))). Już ten arcymisiek z powtarzaniem w koło tego samego przechodzi sam siebie. Jeszcze płacze, że moderator usunął jego post :). Co miał zrobić jak piszesz nie na temat i same złośliwości? Mój post też został usunięty :) i sprawiedliwie. Temat powinien zostać zamknięty już dawno, bo nikt z antykarpiarzy nie poparł swoich tez żadnymi argumentami. Tylko im się wydaje to czy tamto i próbują na siłe narzucić swój wzór wedkarza. Kim wy jesteście, żeby pisać co jest dobre, a co złe? Podrole:). Sam zauważyłeś że mało jest karpiarzy u nas. Takich z prawdziwego zdarzenia. Co fakt przyjeżdżają do nas z różnych stron se połowić... Ale weź statystykę zarybień. To karp praktycznie na pierwszym miejscu i wszędzie...
Ja w ZO proponowałem by w naszym obwodzie powstało specjalne łowisko karpiowe. By tam skumulować te zarybienia. Możliwe że niedługo powstanie, ale to na razie tylko i wyłącznie możliwe. Mówisz nie ma karpiarzy, ale są tacy co lubią je łowić i się w tym specjalizują "prawdziwi fascynaci i fachowcy". I jeżdżą na prywatne łowiska za Giżycko. Gdzie wiedzą że złowią bez problemu takie ryby jak karp, amur czy ładne liny. I nie przeszkadza im że to są tylko duże/wielkie stawy. Jest tam prowadzona gospodarka typowo pod te ryby. I to przynosi oczekiwany efekt. I wędkarze są zadowoleni. Oni dobrze wiedzą że do większości jezior je wpuszczać to głupota, wiedzą to też PZRRyb. W innych jeziorach to wygląda jak opisywałem. Siedzi nęci tydzień i 2 ryby łowi. A jest ich tam pełno. Bo nikt nie wyłowił... sporadycznie jakąś sztukę z setek/tysięcy zarybieniowych. Tyle że potem taką miejscówkę se można odpuścić, bo głównie krąpie w niej siedzą.
Wiosną widzę jak wpływają w tarliska płoci itd, i jak buszują w zielsku. Tyle płoci się tarło, a narybku jak na lekarstwo. Więcej bym uzyskał w oczku wodnym (oczko wodne do 15 m2).
Artur daj namiar na to jezioro skoro jest tam tyle karpi.Już ja se zaplanuję zasiadkę tygodniową i sprawdzę co w trawie piszczy.JK Ci chodzi o prywatne stawy, czy wody PZW?
Jedno opisałem na swoim blogu, ale miejsc gdzie karpia połowisz jest mało, bo praktycznie na 90% dna jest rdestnica. Innego nie opisałem, a pływają lochy ponad 17kg, i takie co wędkarz z brzegu przegrywa... "znów mi ten kur... karp wziął i porwał wszystko!" "Kurcze ze kłusol tych loch nie wyłowi w te swoje nędzne siateczki..." Cytowałem wędkarzy...
A ja jestem ciekaw czemu na tym forum nie powstała choć jedna grupa dyskusyjna "nasze rodzime rybki" a wiele wniosków o to poszło... I czemu to właśnie nam nie wolno ich krytykować, a im wolno nas? Co z tego że u nich jest moda wypuszczać rybę a u nas nie koniecznie. Czym my jesteśmy gorsi. Bo nie jesteśmy modni jak oni? Bo my tyle nie wydajemy na sprzęty, przynęty, zanęty i inne cuda?
Artur ty chyba faktycznie z Matrixa jesteś.Czy ty wogule wiesz o czym ty piszesz??????? Grup jest tyle na tym forum dla niemal każdego gatunku,Dla Sandacza,szczupaka,okonia ,pstrąga,jest osobna grupa "ryby spokojnego żeru" jeszcze ci mało grup??????????????mało ci bajzlu na forum???????Kiedyś została (dawno temu) założona grupa C&R ,to Na następny tydzień została założona grupa "kill&Grill" zapewne tylko po to aby pokazać że "normalnych wędkarzy ,prawdziwych łowców jest więcej i maję większą racje"
Co do krytyki to udowodnij jakoś swoje słowa że my ciągle was atakujemy .znacznie więcej jest tematów gdzie to wy opluwacie,wyzywacie nas od szkodników,leniuchów łowców świń ,gadżeciarzy.wystarczy że odszukasz sobie wątek np o potrzebie stosowania odkażaczy i poczytasz jak "dobrzy ludzie" nas ładnie wyzywali od idiotów ,bezmózgich cymbałów idących za modą.
co do tych cen sprzętu wędkarskiego i tego że wy czujecie sie gorsi bo na was tyle nie zarabiają to tu też się mylisz.zapytaj np jakiegoś wędkarza startującego w zawodach ile kosztuje tyczka .pewnie pare stów albo i lepiej a tyczka jakiegoś colmica czy innego mavera kosztuje parę ładnych tysięcy zł.a zapytaj ila na zanęty ochotki gliny wydają ,napewno nie jest to 20-30 zł na "zasiadke" tylko często duuuuuuużo więcejzapytaj ile pożądny dobrej klasy spinning kosztuje,tak samo zapytaj muszkarza ile kosztue sprzęt muchowy.
Jak zwykle temat zbiegł z torów i zaczął się temat na K :) Co do RAPR przydały by się zmiany ale w betonowe cuda nie wierzę. Stosujmy swój własny osobisty regulamin.
Sam zauważyłeś że mało jest karpiarzy u nas. Takich z prawdziwego zdarzenia. Co fakt przyjeżdżają do nas z różnych stron se połowić... Ale weź statystykę zarybień. To karp praktycznie na pierwszym miejscu i wszędzie...
Ja w ZO proponowałem by w naszym obwodzie powstało specjalne łowisko karpiowe. By tam skumulować te zarybienia. Możliwe że niedługo powstanie, ale to na razie tylko i wyłącznie możliwe. Mówisz nie ma karpiarzy, ale są tacy co lubią je łowić i się w tym specjalizują "prawdziwi fascynaci i fachowcy". I jeżdżą na prywatne łowiska za Giżycko. Gdzie wiedzą że złowią bez problemu takie ryby jak karp, amur czy ładne liny. I nie przeszkadza im że to są tylko duże/wielkie stawy. Jest tam prowadzona gospodarka typowo pod te ryby. I to przynosi oczekiwany efekt. I wędkarze są zadowoleni. Oni dobrze wiedzą że do większości jezior je wpuszczać to głupota, wiedzą to też PZRRyb. W innych jeziorach to wygląda jak opisywałem. Siedzi nęci tydzień i 2 ryby łowi. A jest ich tam pełno. Bo nikt nie wyłowił... sporadycznie jakąś sztukę z setek/tysięcy zarybieniowych. Tyle że potem taką miejscówkę se można odpuścić, bo głównie krąpie w niej siedzą.
Wiosną widzę jak wpływają w tarliska płoci itd, i jak buszują w zielsku. Tyle płoci się tarło, a narybku jak na lekarstwo. Więcej bym uzyskał w oczku wodnym (oczko wodne do 15 m2).
No ale karpiarzy nie ma. Karpia też jest jak na lekarstwo. U nas płaczą, że sum często urywa. Drudzy narzekają, że bolenia za dużo i płoszy ryby. Trzeci jęczał, że szczupaka za dużo i jak holuje drobnicę to mu szczupak obcina :))). Co za marudy! Nie dogodzi takiemu, bo on płotki chciał połowić, a karp mu się trafił hahahaha:). Artur też chętnie zobaczę gdzie tego karpia jest tak full. Zgodzę się, że jak się zna łowisko i wie o co chodzi to można łowić je regularnie powiedzmy, ale nie jest tak, żeby było go za dużo. A zarybienia czym byś proponował? Czego np. nie ma w "mojej" wodzie? U nas jest tak, ze każdy się cieszy jak złowi karpia. Jak pamiętam już w latach 80 , czy 90 temu komu udało sie złowić karpia to był gość. ta ryba od zawsze była pożądana przez wędkarzy. Ja mogę siedzieć i miesiąc i czekać na tą właśnie jedną rybę i to mnie kręci. Gdybym chciał nałowić dużo mięcha, to wziął bym się za leszcze, płotki, karasie szczupaki....... Janusz mogę Ci pokazać moje miejsca na karpia, ale karpia nie gwarantuje, bo wiadomo ;). Za to leszcza mogę obiecać i inne gatunki.....:)
Janusz mogę Ci pokazać moje miejsca na karpia, ale karpia nie gwarantuje, bo wiadomo ;). Za to leszcza mogę obiecać i inne gatunki.....:) To tak jak Artur - karpia było ponoć dużo dopóki nie zapytałem ;-) Dawaj na PW - może w końcu się spikniemy i naszego Banitę PŚ też namówimy :-) JK
Aby poniekąd skierować wątek na właściwe tory , życzyłbym sobie ( pewnie sobie a muzom ) aby w nowych przepisach zablokować zabieranie złowionych ryb z łowiska , nie chodzi mi o całkowity NK ale o czasowy zakaz na parę lat do odnowienia populacji- tak co kilka lat . Takie ruchy należałoby wszcząć w całej Polsce , szczególnie tam gdzie ryb jest najmniej . Po drugie , zaostrzyć limity , jednak nie bezmyślnie i na pałę ale po uczciwych odłowach kontrolnych w obecności i z udziałem ichtiologa .
Według mnie , przywrócenie rybnych wód w naszym kraju jest bardzo proste ale nie rozumiem co stoi na przeszkodzie ? Przecież wystarczy dopiąć regulamin na ostatni guzik , zastosować obostrzenia , limity i za kilka lat ryb będzie w brud !
Według mnie , przywrócenie rybnych wód w naszym kraju jest bardzo proste ale nie rozumiem co stoi na przeszkodzie ? Przecież wystarczy dopiąć regulamin na ostatni guzik , zastosować obostrzenia , limity i za kilka lat ryb będzie w brud ! Jędruś jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Najpierw należałoby zarybić wody ale nie karpiami a to kosztuje. Po drugie - jak odbudować mazurskie jeziora, na których odbywa się " racjonalna gospodarka rybacka " prowadzona przez PZW ? Po trzecie - zezwolenia kosztują. Czy wyobrażasz sobie jaki krzyk by powstał jakby się okazało, że zapłacić trzeba ale zabrać ryby już nie? Pewnie jest i po czwarte i piąte ale - choćby opłacenie i powołanie ( w odwrotnej kolejności ) straży rybackiej PZW. itd... JK
Jędruś jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Najpierw należałoby zarybić wody ale nie karpiami a to kosztuje. Po drugie - jak odbudować mazurskie jeziora, na których odbywa się " racjonalna gospodarka rybacka " prowadzona przez PZW ? Po trzecie - zezwolenia kosztują. Czy wyobrażasz sobie jaki krzyk by powstał jakby się okazało, że zapłacić trzeba ale zabrać ryby już nie? Pewnie jest i po czwarte i piąte ale - choćby opłacenie i powołanie ( w odwrotnej kolejności ) straży rybackiej PZW. itd... JK
Tam krzyk , RYK ! Zdaję sobie sprawę Janusz , ale najwyższy czas aby ta cholerna Polska mentalność się zmieniła , jeżeli nie da się nauczyć polubownie ludzi jak dbać o przyrodę to trzeba to zrobić na siłę za sprawą nakazów i zakazów . A co do rybaków to całkowicie tego nie rozumiem i cieszę się , że na moich wodach ich niema . Rybacy to skandal i bubel prawny , nie dość , że ryb jest jak na lekarstwo to jeszcze je odławiają sieciami ! W tym PZW musi jakiś wulkan wybuchnąć , lawa wszystko zalać w cholerę !
Jondruś! Sam jestem przeciwko nk i kaczenrylis i o tym wiesz.
Ale pomyśl... przez kilka lat drastycznie spadnie liczba wnoszących składki! Myślę, że będzie to około 90% spadku!
Jak myślisz - z czego będą żyć darmozjady na stołkach w PZW?
Ty chyba jeszcze dobrze nie wybudziłeś się z letargu po nocy.
Lowilem w tym roku na Sanie w Lesku. Wprowadzono tam calkowity zakaz zabierania lipienia. Bylem w pazdzierniku a wiec wtedy kiedy pstragow zabierac nie mozna. Jakos nie zauwazylem spadku liczby wedkarzy. Powiem wiecej. Bylo naprawde wielu wedkarzy i nikomu nie sprawilo problemu wypuszczenie ryby. Czemu wedkarze lowiacy innymi metodami maja z tym az taki klopot. PS. Jesli 90% wedkarzy nie oplaci skladki to i teoretycznie nie bedzie lowilo na wodach PZW. A wiec i koszty gospodarowania teoretycznie powinny byc nizsze. A jesli beda lowic, to bedzie latwo ich wychwycic. Skoro 9 na 10 bedzie klusolami.
Też mam z tym kłopot, bo lubię zjeść rybę którą złowię. I nie podobowywuje mnie się wasz pomysł. I tyle. Mam limit roczny którego musze przestrzegać, a w innych okręgach nawet o tym nie słyszano. Jeden związek, różne prawo.
Mogę złowić 35 sztuk łącznie licząc tam kilka gatunków w tym karpia, lina, ble ble ble. W tamtym roku zabrałem do domu 4 karpie, jednego suma, 4 węgorze, sandacza i 3 szczupłe. Do tego może ze sześć linów.
W tym roku mam w lodówce dwa karpie, 2 liny, szczupłego i sandała.
To może kurwus dupus mam się biczować przez pół roku bom grzesznikiem jest w mordę?!
Juz to wam kiedys tłumaczyłem, że podobowywuje mnie się jak wypuszczacie wszystko, bo dla mnie szanse wtedy rosną. I pójdę z kosą okutą na sztorc wypruc bebechy każdemu, kto mnie mojego prawa do rybiego mięcha będzie chciał pozbawić.
A metody na poprawę rybostanu są. Jest ich wiele! Tyle, że zajmują sie tym łajzy, nieuki, amatorzy, cieniasy, spece o wątpliwej reputacji, cwaniaki i zwykłe nieroby.
Wypuszczasz? spoko - masz prawo. Ale nie błaznuj jeden z drugim, Może dlatego macie takie zagrania, bo ryb nie spożywacie.
Stawy to mnie nie interesują.Są na pewno miejsca nie zarośnięte i takiego należy szukać i tam łowić.JK A mnie nie interesują zarybienia karpiem, a naszym rodzimymi gatunkami i o to będę wałczył. Jak i odłowy sumów. A dla karpia specjalne łowisko. Janek co wiesz na temat zarybień i ochrony karpia w wodach płynących? Co prawo o tym mówi?
Pytanie brzmi, czy przestaniesz placic, jak wprowadzono by NK. ?. Bo taki byl sens mojej wypowiedzi. Nie twierdze ze ludzie ktorzy lowili na Sanie nie zabraliby ryby, gdyby bylo im wolno. Ale skoro im zabroniono, nie oznacza, ze zaraz przestana placic i porzuca wedkarstwo. A Ty tak twierdzisz. Byc moze znajda sie tacy co zrezygnuja z lowienia badz zaczna klusowac, ale na pewno nie 90%.
Janusz mogę Ci pokazać moje miejsca na karpia, ale karpia nie gwarantuje, bo wiadomo ;). Za to leszcza mogę obiecać i inne gatunki.....:) To tak jak Artur - karpia było ponoć dużo dopóki nie zapytałem ;-) Dawaj na PW - może w końcu się spikniemy i naszego Banitę PŚ też namówimy :-) JK Jak taki znakomity karpiarz z ciebie to przyjedź do mnie. I na każdym go złowisz. Moj, Siercze, Kiersztanowskie, Tuchel itd. Na jednym z tych jezior są sumy ponad 17 kg.
Jak czytam posty z postulatami o całkowitym zakazie zabierania ryb z łowiska, to mi się nie dobrze robi. Mój konserwatyzm w tej kwest podpowiada mi żeby wyłączyć kompa i rzygnąć żółcią. Jak wiadomo tą kwestie można uregulować przepisami, zaostrzając limity połowu i wprowadzić mądre ograniczenia... Nie znam kraju w którym istnieje całkowity zakaz zabierania ryb, chociaż być może są jakieś bogate kraje, gdzie ryb słodkowodnych raczej się nie jada. Jednakże w Polsce złowienie i konsumpcja ryby, stanowi już pewną tradycję i rytuał, podobnie jak i w gronie braci łowieckiej. Całkowity zakaz zabierania ryb, doprowadziłby do całkowitej destrukcji związku, ogromnej fali sprzeciwu i rezygnacji z wnoszenia opłat. Osobiście nie zabieram wszystkich złowionych ryb, bo nie przepadam zbytnio za smakiem słodkowodnej ryby - wole morską, ale czasami biorę jak mnie najdzie ochota, lub żona poprosi. Dlatego proszę osoby które nie konsumują ryb, ażeby postulowały o wprowadzenie łowisk NK Może wtedy powstanie więcej takich łowisk, ryb będzie mnóstwo, będzie można je kłuć do woli, numerować, bawić się, nazywać po imieniu, itd...
Alez ja zawsze pisalem, zeby kazdy okreg tworzyl "rownolegle" lowiska. Czyli wody jak do tej pory i kilka lowisk (np 10-15% ogolu wod) z zakazem zabierania. Mi osobiscie to wystarczy. Napisze wiecej. Chetnie zaplace wiecej za lowisko NK pod warunkiem, ze PZW zapewni mi, ze nikt nie zabierze ryby z tej wody. I obecuje, ze nie bede lowil na wodach na ktorych mozna zabrac rybe. Mysle ze z takiego rozwiazania Ci co propaguja NK byliby zadowoleni. Ale ten pomysl nie przejdzie. A wiesz czemu. Bo tym co jedza ryby zawsze bedzie za malo. Nie oddadza 1km rzeki, bo nie daj boze na tym 1 km bedzie wiecej ryb do zjedzenia. Przerabialem to w tym roku na zebraniu kola. Chcielismy ze znajomymi przeforsowac kilku km (ok 3km) rzeki na caly okreg, gdzie nie wolno byloby zabierac drapieznika, ktorego tam tepia niemilosiernie. O wyniku glosowania nie musze chyba pisac.
Świetlika mógłbym użyć? Np. do feederka, czy spławika, czy też nie? Silnik do łodzi mógłby zostać użyty, czy też nie? Łodzie to chyba drewniane tylko, bo 50-70 lat temu nie było innych? No ewentualnie z blachy? Kto ma określać to? Telefonu komórkowego też nie powinno być, bo jeden drugiego kłusol może ostrzec o kontroli? W końcu jedzie się na ryby, a nie biznes prowadzić.... :)) A dojechać na ryby jak? samochodem? Czy on może mieć elektroniczny układ kierowniczy, czy mechaniczny? Dobre :)))). W kunia hahahahaha.
Czytaj ty ze zrozumieniem i myśl trochę. O sam sposób łowienia mi chodzi a nie o otoczkę z tym związaną, nie o silnik, nie o samochód. Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie.
Technologia idzie do przodu to fakt. Dlaczego więc nie skorzystać ?Nie pisz proszę o jakiś niebotycznych odległościach 1000 m ;-) Ja ogólnie się nie ciskam tylko jakby przestaję rozumieć - wędki nowoczesne, żyłki, plecionki, haczyki, przynęty i zanęty są ok ale centralka już nie?Ja stawiam namiot praktycznie przy samych kijach, często, gęsto śpię przy otwartym namiocie więc czym się różni takie kimanie od spania pod parasolem ?Każdy wędkuje jak lubi, jak chce i jak go na to stać. I niech tak pozostanie.Lepiej nich nikt nie ingeruje w to, jak wolno łowić, jak daleko od brzegu, na jakie żyłki i wędki bo kiedyś jak pamiętam już nam mówiono co jest dla nas dobre. " Czy siedząc pięć metrów od wędek ale patrząc nie w stronę wędek mam je pod nadzorem?" JK
Tak dokładnie, CENTRALKA JUŻ NIE. Z bardzo prozaicznych powodów NIE. Myśl nieraz trochę człowieku. Otóż
wędki nowoczesne, żyłki, plecionki, haczyki, przynęty i zanęty tylko takie są możliwe do zakupienia w sklepach wędkarskich (innego sprzętu już nie kupisz) żeby móc łowić ryby w sposób taki sam jak kiedyś kiedy nie było tych debilnych elektronicznych gadżecików dla leniwców na rybach. A te twoje pierdoły na baterie nie są wcale potrzebne dobremu wędkarzowi, tobie już tak. Dzięki Bogu i partii na szczęście u nas jeszcze myśliwym nie wolno polować laserem, mieczem świetlnym czy bronią automatyczną ze śmigłowców i za pomocą sond, kamer szpiegowskich i strzałów sterowanych satelitą. RAPR właśnie durnej elektroniki powinien zakazać.
Według mnie nie ma sensu zwiększać ilości zarybień dopóki mentalność polskich wędkarzy się nie zmieni. W mojej okolicy liczba ludzi zabierających ryby maksymalnie tyle ile pozwoli regulamin wynosi jakieś 80%. Sam spotykałem się z trikiem naciskania butem na szczupaka aby się rozpłaszczył i miał te 50 cm. Wszyscy oddalają przyczyne od skutku mówiąc, że jakby PZW więcej zarybiało to by więcej połapali. Fakt, ale przez jakiś miesiąc. Nieraz tak jest, że po minięciu zakazu łowienia po zarybieniu mamy wysyp gruntowców na karpia lub spławikowców z karasiem na szczupaka. Najlepsze są dziadki, które marudzą, że PZW nie zarybia i jest mało ryb a sami jak coś złapią to do siaty i tyle było widać rybe.
Świetlika mógłbym użyć? Np. do feederka, czy spławika, czy też nie? Silnik do łodzi mógłby zostać użyty, czy też nie? Łodzie to chyba drewniane tylko, bo 50-70 lat temu nie było innych? No ewentualnie z blachy? Kto ma określać to? Telefonu komórkowego też nie powinno być, bo jeden drugiego kłusol może ostrzec o kontroli? W końcu jedzie się na ryby, a nie biznes prowadzić.... :)) A dojechać na ryby jak? samochodem? Czy on może mieć elektroniczny układ kierowniczy, czy mechaniczny? Dobre :)))). W kunia hahahahaha.
Czytaj ty ze zrozumieniem i myśl trochę. O sam sposób łowienia mi chodzi a nie o otoczkę z tym związaną, nie o silnik, nie o samochód. Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie.
Tak? To dzwoneczek jak se powieszę to będzie ok? Świetlik w nocy to jak luneta noktowizyjna dla myśliwego. Przyglądał kocioł garnkowi. :)))
A tak w ogóle to bardzo proszę zejść juz z tematu karpiarzy, bo tylko są z tego kłótnie, a jak jeszcze raz usłysze słowo zasiadka lub centralka to chyba puszcze pawia. Wątek miał dotyczyć propozycji zmiany RAPR a dotyczy tego właściwie w 10%.
Świetlika mógłbym użyć? Np. do feederka, czy spławika, czy też nie? Silnik do łodzi mógłby zostać użyty, czy też nie? Łodzie to chyba drewniane tylko, bo 50-70 lat temu nie było innych? No ewentualnie z blachy? Kto ma określać to? Telefonu komórkowego też nie powinno być, bo jeden drugiego kłusol może ostrzec o kontroli? W końcu jedzie się na ryby, a nie biznes prowadzić.... :)) A dojechać na ryby jak? samochodem? Czy on może mieć elektroniczny układ kierowniczy, czy mechaniczny? Dobre :)))). W kunia hahahahaha.
Czytaj ty ze zrozumieniem i myśl trochę. O sam sposób łowienia mi chodzi a nie o otoczkę z tym związaną, nie o silnik, nie o samochód. Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie.
Tak? To dzwoneczek jak se powieszę to będzie ok? Świetlik w nocy to jak luneta noktowizyjna dla myśliwego. Przyglądał kocioł garnkowi. :))) Oczywiście miało być przygadał:). Tak to jest jak się z telefonu pisze... :).
A tak w ogóle to bardzo proszę zejść juz z tematu karpiarzy, bo tylko są z tego kłótnie, a jak jeszcze raz usłysze słowo zasiadka lub centralka to chyba puszcze pawia. Wątek miał dotyczyć propozycji zmiany RAPR a dotyczy tego właściwie w 10%. Mówimy o zmianach. A nie możemy dopilnować by obecny był przestrzegany...
Świetlika mógłbym użyć? Np. do feederka, czy spławika, czy też nie? Silnik do łodzi mógłby zostać użyty, czy też nie? Łodzie to chyba drewniane tylko, bo 50-70 lat temu nie było innych? No ewentualnie z blachy? Kto ma określać to? Telefonu komórkowego też nie powinno być, bo jeden drugiego kłusol może ostrzec o kontroli? W końcu jedzie się na ryby, a nie biznes prowadzić.... :)) A dojechać na ryby jak? samochodem? Czy on może mieć elektroniczny układ kierowniczy, czy mechaniczny? Dobre :)))). W kunia hahahahaha.
Czytaj ty ze zrozumieniem i myśl trochę. O sam sposób łowienia mi chodzi a nie o otoczkę z tym związaną, nie o silnik, nie o samochód. Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie.
Tak? To dzwoneczek jak se powieszę to będzie ok? Świetlik w nocy to jak luneta noktowizyjna dla myśliwego. Przyglądał kocioł garnkowi. :)))
Oczywiście miało być przygadał:). Tak to jest jak się z telefonu pisze... :).
Rozumiesz ty o czym pisałem? Rozumiesz co bym chciał zmienić w RAPR? Dzwoneczek albo świetlik, to ELEKTRONIKA według twojego toku myślenia? Zaczniesz w ogóle myśleć? Znasz słowo "ELEKTRONIKA"? I świetlik i dzwoneczek to "bezpieczna" kontynuacja bombek wszelkiej maści wieszanych na żyłce od dziesiątek lat i obie te rzeczy nie wyręczają wędkarza w łowieniu ryb, tak jak latarki ledowe, delikatniejsze spławiki, nowoczesne żyłki i lepsze haczyki czy chociażby stopery. Powtórzę ci-
Świetlik to chemia. Tak znienawidzona, tak wyszydzana, tak nie mająca nic wspólnego z wędkarstwem hahahaNa całe szczęście RAPR układali co prawda na kalanie ale normalni ludzie a nie " służby " ;-)Wiele jest tam niedoróbek. Jednak cieszę się, że nie mieli na to wpływu " myślący inaczej "...JK
Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie. No to jest prawda. Obrażać poniżej pewnego poziomu nie zamierzam ale są tacy, których obrazić się nie da ;-)))) JK
Jakby tak zakazali stosowania elektroniki, wywożenia zanęt, przynęt, zestawów samozacinajacych i ograniczono dzienne dawkowanie zanęty spożywczej do 2kg/dzień, to połowa nowoczesnych łofcófff, zrezygnowała by z wędkarstwa, ponieważ okazałoby się, że nagle są nieporadni, jak dzieci we mgle... Skończyło by się: spanie na rybach i czekanie aż ryba się sama zatnie, zasypywanie górek kopcami kisnącej zanęty, kłótnie ze spinningistami którzy podczepili zestaw, itd. Możliwe, że wtedy dla niektórych, dłuższe biwakowanie nie miałoby większego sensu. Ogólnie zrobiłby się większy luz nad wodą. Wyobrażacie sobie ten płacz i skamlanie co niektórych wielkich kar...
Na szczęśsie tam "na górze" (jak mówi JK ) potrafią myśleć.zresztą puki coś jest legalne to ja to będę stosował i nie mam zamiaru wysłuchiwać lamentu "prawdziwych łofcófff" (jak to powiadają złej baletnicy koszula na własnej d...pie zawadza)
Jakby tak zakazali stosowania elektroniki, wywożenia zanęt, przynęt, zestawów samozacinajacych i ograniczono dzienne dawkowanie zanęty spożywczej do 2kg/dzień, to połowa nowoczesnych łofcófff, zrezygnowała by z wędkarstwa, ponieważ okazałoby się, że nagle są nieporadni, jak dzieci we mgle... Skończyło by się: spanie na rybach i czekanie aż ryba się sama zatnie, zasypywanie górek kopcami kisnącej zanęty, kłótnie ze spinningistami którzy podczepili zestaw, itd. Możliwe, że wtedy dla niektórych, dłuższe biwakowanie nie miałoby większego sensu. Ogólnie zrobiłby się większy luz nad wodą. Wyobrażacie sobie ten płacz i skamlanie co niektórych wielkich kar... Chyba o sobie napisałeś. Ja nie muszę mieć łódki sterowanej, nie wywożę za horyzont, nie używam wielu kilogramów kulek, pelletu i kukurydzy. Potrafię zanęcić rakietą, spombem, procą lub łyżką zanętową. Jestem za tym, żeby ograniczyć ilość zanęty do dwóch kilo. Okazałoby się wtedy kto ma pojęcie o wędkowaniu a kto szpanuje zanętami zrobionymi z odpadków cukierniczych, piekarnianych itd. Na całe szczęście jak pisałem RAPR co prawda pisano na kolanie ale brak jest w nim zajadłości jaką prezentują niektórzy " łowcowie " i inni prawi wędkarze. Jeszce jedno - te zestawy nie są samozacinjące. To podanie w szczególny sposób przynęty powoduje, że karpie zacinają się przy próbie wyplucia przynęty. Rozumiem też, że na rybach nigdy nie spałeś i nigdy nie odszedłeś na krok od swoich wędek. JK
Odnosiłem sie ogólnie, jednak jak widać, co do niektórych spraw się zgadzamy.
" Rozumiem też, że na rybach nigdy nie spałeś i nigdy nie odszedłeś na krok od swoich wędek."
Tak, dokładnie. Inni chlali, chrapali, a ja zawsze czuwałem całą noc - fakt, że po takiej nocce wracałem do domu wycieńczony, ale jadę na ryby wędkować, czuwać,(łowić) a nie spać.
Napisałeś na swojej stronie "wędkuje od niedawna...."można wiedzieć na ilu nockach byłeś????Jakie masz doświadczenie w nocnym wędkowaniu????wiesz w czerwcu lipcu czy sierpniu kiedy nocą jest ciepło i nocki są krótkie to oki można nie spać ,ja sam potrafię nie spać gdy nocka trwa po kilka godzin ale zrozum człowieku że niektórzy nie mają już tych 20 czy 30 lat ,że niekturzy jeżdżą na nocki i w październiku kiedy to jest zimno a noce są długie.Końcem kwietnia potrafi być i -5 stopni w nocy.zresztą jak jedziesz na 1 nocke to jeszcze jeszcze.można wysiedzieć .ale spróbuj np na 2 nocki jechać i sie nie zdrzemnąć??.
Po pierwsze - co ma wiek do nocek? Po drugie - nie można wiedzieć, bo wątek nie jest o mnie. Po trzecie - nie jestem aż takim ascetą, żeby się katować na mrozie w jakiejś budzie i śpiworze. Wędkarstwo ma być dla mnie przyjemnością nie katorgą, na nocki jeżdżę głównie w ciepłe noce. Wędkuje praktycznie bez wsparcia elektroniki, grunt/feeder i spławik, a więc nie mam czasu na spanie, albo maksymalnie skupiam się na wędkowaniu, albo zwijam sprzęt i jadę do domu spać - niech sobie inni na "moim" miejscu powędkują... Chyba wyraziłem się w miarę jasno?
a no duuże znaczenie ma wiek.w wieku 20 lat też nockę przesiadywałem, teraz po 40ce z tym jast problem.piszesz że jedziesz do domu jak ci sie zachce spać.... wiesz niektórzy nie mają czym jechać do domu a pociągi w nocy nie wszędzie jeżdżą. ps ;ja do ciebie grzecznie,a ty sie od razu "zaperzasz" ????
a no duuże znaczenie ma wiek.w wieku 20 lat też nockę przesiadywałem, teraz po 40ce z tym jast problem.piszesz że jedziesz do domu jak ci sie zachce spać.... wiesz niektórzy nie mają czym jechać do domu a pociągi w nocy nie wszędzie jeżdżą. ps ;ja do ciebie grzecznie,a ty sie od razu "zaperzasz" ????
A ja staram się grzecznie odpowiadać. :)
Jednym słowem jak komuś wiek przeszkadza, nie ma się czym przemieszczać, proponuje starac się łowić krócej (przez dzień), a skuteczniej. Przed wszystkim nie składać wszystkiego na karb wieku, na to czy tamto. I jeszcze taka mała sugestia, piszmy o zmianach, o tym co byśmy chcieli zmienić i jakie korzyści wypłynęły z takich zmian. Chętnie dorzucę swoje trzy grosze.
Po drugie - nie można wiedzieć, bo wątek nie jest o mnie.-zabrzmiało to mniej więcej "G..no cie to obchodzi. Jednym słowem jak komuś wiek przeszkadza, nie ma się czym przemieszczać, proponuje starac się łowić krócej (przez dzień), a skuteczniej. Przed wszystkim nie składać wszystkiego na karb wieku, na to czy tamto. I jeszcze taka mała sugestia, piszmy o zmianach, o tym co byśmy chcieli zmienić i jakie korzyści wypłynęły z takich zmian. Chętnie dorzucę swoje trzy grosze. Nikt tu na nic nie zwala ,ale dla czego mówisz jak ktoś ma łowić?? bo tobie sie tak podoba?? dlaczego patrzysz na to przez pryzmat swojego wędkowania??? ty wędkujesz tak ,okej masz do tego prawo ale nie zabraniaj komuś wędkować inaczej .Np mieszkam dość blisko zbiornika nad który przyjeżdżają wędkarze ze śląska na dwa-trzy dni ,rozumie że chciał byś im tego zakazać albo niech wędkują tylko w porze dziennej bo "dziadki" mają jak żurawie stać nad wędkami.a może mają jechać do domu te 60 km gdy są zmęczeni????Ludzie są różni - ty traktujesz wędkarstwo tak że nie lubisz sie "katować" inny chce zmierzyć sie z własnymi słabościami ,inni jeżdżą na sandacza w październiku lub w styczniu siedzą po 3 dni za karpiem na Rybniku -bo lubią .wolno im .Mają do tego prawo.i nie ma sensu im tego zabraniać.
Po drugie - nie można wiedzieć, bo wątek nie jest o mnie.-zabrzmiało to mniej więcej "G..no cie to obchodzi. Jednym słowem jak komuś wiek przeszkadza, nie ma się czym przemieszczać, proponuje starac się łowić krócej (przez dzień), a skuteczniej. Przed wszystkim nie składać wszystkiego na karb wieku, na to czy tamto. I jeszcze taka mała sugestia, piszmy o zmianach, o tym co byśmy chcieli zmienić i jakie korzyści wypłynęły z takich zmian. Chętnie dorzucę swoje trzy grosze. Nikt tu na nic nie zwala ,ale dla czego mówisz jak ktoś ma łowić?? bo tobie sie tak podoba?? dlaczego patrzysz na to przez pryzmat swojego wędkowania??? ty wędkujesz tak ,okej masz do tego prawo ale nie zabraniaj komuś wędkować inaczej .Np mieszkam dość blisko zbiornika nad który przyjeżdżają wędkarze ze śląska na dwa-trzy dni ,rozumie że chciał byś im tego zakazać albo niech wędkują tylko w porze dziennej bo "dziadki" mają jak żurawie stać nad wędkami.a może mają jechać do domu te 60 km gdy są zmęczeni????Ludzie są różni - ty traktujesz wędkarstwo tak że nie lubisz sie "katować" inny chce zmierzyć sie z własnymi słabościami ,inni jeżdżą na sandacza w październiku lub w styczniu siedzą po 3 dni za karpiem na Rybniku -bo lubią .wolno im .Mają do tego prawo.i nie ma sensu im tego zabraniać. Ależ ja nikomu nie zabraniam, mam po prostu własne przekonania i uważam, że elektronika wyręcza wędkarza, a wędkarz który śpi nie czuwa, nie wędkuje - tylko czeka na elektroniczne powiadomienie - ujmując metaforycznie, tj: Pobudka!!! Ryba zacięta, można holować! Jeżeli taki wędkarz nie daje rady, chce sobie spać powinien grzecznie zwinąć wędki, tym samym udostępniając stanowisko choćby temu staremu dziadkowi o którym piszesz, który może tez przebył 50/60 kilometrów, ażeby sobie usiąść na jakimś ładnym czystym stanowisku i złowić kilka płotek, albo leszczyków - które sprawia mu wielka przyjemność... Mówiąc delikatnie, mam własne zdanie , które Ty możesz mieć w du..ie - masz do tego prawo.
Uważam, że jak ktoś chce iść gnić do namiotu lub auta, to powinien pozwijac zestawy. I wtedy nie musi jechac 60 km do domu. Raniutko, około 4.00 wstać i zarzucić. To tyle. A nie gnić z budzikiem radiowym w kieszeni albo na szyi.
Ależ ja nikomu nie zabraniam, mam po prostu własne przekonania i uważam, że elektronika wyręcza wędkarza, a wędkarz który śpi nie czuwa, nie wędkuje - tylko czeka na elektroniczne powiadomienie - ujmując metaforycznie, tj: Pobudka!!! Ryba zacięta, można holować! Jeżeli taki wędkarz nie daje rady, chce sobie spać powinien grzecznie zwinąć wędki, tym samym udostępniając stanowisko choćby temu staremu dziadkowi o którym piszesz, który może tez przebył 50/60 kilometrów, ażeby sobie usiąść na jakimś ładnym czystym stanowisku i złowić kilka płotek, albo leszczyków - które sprawia mu wielka przyjemność...
Uważam, że jak ktoś chce iść gnić do namiotu lub auta, to powinien
pozwijac zestawy. I wtedy nie musi jechac 60 km do domu. Raniutko, około
4.00 wstać i zarzucić. To tyle. A nie gnić z budzikiem radiowym w
kieszeni albo na szyi.
I to niby takie proste i oczywiste. Tylko że jak kolega zwolni stanowisko. To inny mu je zajmie. A wtedy ten (śpiący) będzie musiał szukać drugiego lub czekać aż kolega zwolni miejsce...
Wiele znam jezior, gdzie miejscówek z brzegu jest jak na lekarstwo. Sam kiedyś praktykowałem, że jadąc z dziećmi nad wodę na plażę Brałem wędki i przynęty. Po czym one kisły w aucie bo miejsce zajęte, a innego nie ma. Troszkę dalej jest pomost koła, ale co z tego, jak wędki nie zarzucę, bo on się kończy, a miedzy nim a lustrem wody jeszcze z 1,5-2,0 m trzcin?
Kolego na tym forum to normalka że wystarczy nieopacznie napisać "Karp" i już prawdziwi łowcy anty karpiarze zaczynają pisać i mieć o wszystkich i o wszystko pretensie-że w sklepach wszystko karpiowe,że namioty karpiowe,centralki,łódeczki itp.
Swoją drogą ciekawe dla czego nikt nie wspomniał o gps-ach czy echosondach....no tak bo spiningiści czy łowcy sumów też to używają
A ja jestem ciekaw czemu na tym forum nie powstała choć jedna grupa dyskusyjna "nasze rodzime rybki"
a wiele wniosków o to poszło...
I czemu to właśnie nam nie wolno ich krytykować, a im wolno nas?
Co z tego że u nich jest moda wypuszczać rybę a u nas nie koniecznie.
Czym my jesteśmy gorsi. Bo nie jesteśmy modni jak oni?
Bo my tyle nie wydajemy na sprzęty, przynęty, zanęty i inne cuda?
Tak jesteśmy gorsi, bo na nas mniej zarabiają...
Tak więc przestań mówić że tylko my was krytykujemy, bo więcej wam przeszkadza w regulaminie niż nam....
Powiedz kogo urazi taki zapis o max 3 dniowej zasiadce na rybki?
Czy ograniczenie ilości wsypywanych zanęt?
Zdarza się że dzikusy pełnołuskie biorą dopiero w 6-7 dniu nęcenia. Wędkarstwo to odpoczynek, relaks jak i przyjemność, więc przy dobrej pogodzie można spędzić cały urlop bez uszczerbku dla innych wędkarzy, może tylko dla rodziny in minus.
10 takich okopujących łowisko, to często wykluczenie łowiska a przynajmniej znacznej części na tydzień dla innych... ilu wędkarzy w tym czasie spędziło by miło czas nad wodą i nie przyjeżdżało by darmo.
Tak długie wekowanie, powinno być rezerwowaniem łowiska. By wędkarz w kompa lukną i zobaczył. Na rybki nie jadę, bo miejsce zajęte... A nie 2-3 razy nad wodę i kiszka. Kija nie zamoczę bo ....
Sory ale to ty masz nas za tych gorszych, i uważasz że tylko ci są dobrzy... Twój post pokazał to bardzo czytelnie, jak kochasz innych. Bo my łowimy zgodnie z regulaminem łowiska, a Ty. Wypuszczasz karpie i uważasz się za wzór. zacytuję twoją odpowiedź na propozycje "wędkarz nie może dłużej zajmować stanowiska wędkarskiego niż 3 doby.";
"To ja proponuję, żeby nie karpiarze mogli łowić ryby maksymalnie 3 godziny ;-) Muszkarze 2 godziny. Bat, tyczka i spining maks godzina. Na żywca i trupka pół godziny.
Kłusole bez ograniczeń czasowych. JK" i czy to jest fer? taka dyskryminacja innych?
Za gorszych może i nie ale po jakiś lekach chyba tak ;-)Napisałem wyraźnie, że mój post to była kpina na Twoją propozycję.Ja wypuszczam wszystkie ryby - tak dla jasności a nie tylko karpie.
JK
Dobry wieczór:). Janusz masz cierpliwość:). Nie wiem skąd Artur ma taką wiedzę i kogo widzi, że okupuje stanowisko dłużej niż 3 dni, bo ja łowię na Mazurach i karpiarza to ze świecą szukac:))). No, ale co? Trzeba jakoś po złości se popisać i się popisać. Może lepiej napisz o sprzęt dla posiadaczy konta VIP :))). Jeszcze napisz ilu karpiarzy widzisz w swojej okolicy:)?Kedzio w mojej miejscowości jest kilka sklepów wedkarskich i szukałem haczyka z oczkiem i nie znalazłem:). Jedyne co mi się udało znaleźć to jedna karpiowke kongera:)). Muszę wszystko zamawiać w sieci. Nie znam żadnego karpiarza z mojej miejscowości, a miasto ma prawie 30 tyś. mieszkańców. Przemawiają przez was emocje zupełnie niepotrzebne. Ktoś rzucił temat z góry mając na celu negowanie karpiarzy :))). Już ten arcymisiek z powtarzaniem w koło tego samego przechodzi sam siebie. Jeszcze płacze, że moderator usunął jego post :). Co miał zrobić jak piszesz nie na temat i same złośliwości? Mój post też został usunięty :) i sprawiedliwie. Temat powinien zostać zamknięty już dawno, bo nikt z antykarpiarzy nie poparł swoich tez żadnymi argumentami. Tylko im się wydaje to czy tamto i próbują na siłe narzucić swój wzór wedkarza. Kim wy jesteście, żeby pisać co jest dobre, a co złe? Podrole:).
Czyli mam rozumieć, że ta cała nienawiść do "karpiorzy" wzięła się po naszemu zwyczajnie z luftu?
Jest to gatunek introdukowany. Jest to gatunek praktycznie niepłodny. Jest to gatunek stanowiący powazną konkurencję środowiskową. Jest to gatunek ( po mojemu) który jeśli już jest w łowisku, to należy go czym prędzej wyjumać!
Każda ryba ma u mnie dyspensę! Ale karpia traktuję jak sumika. To samo z amurem.
Nie dość, że jest to gatunek jak to nazywam komercyjny, bo mozna go kupić wszędzie i złowić już praktycznie wszędzie, to podporządkowano mu cały przemysł związany z wędkarstwem.
I TO JEST PROBLEM!.
A karpiorze jak som powiedziołech, są nacją, która ma klapki na oczach. Te parady rekordów! 20-30-40 kilo! Ale 95 %, tych sukcesów to tuczniki z hodowli, łowisk komercyjnych, albo takiej El. Rybnik.
Nikomu więcej większość wynalazków nie jest potrzebna. Ale karpiorz musi mieć tę swoją elektronikie, bo mu ją na widelcu podają pod nos. A fuj!
Ktos tu chciał ograniczac mi czas wedkowania do 3 godzin, do 3 dni!.... a w dupę wy mnie całujta! Jak mam urlop, to siedzę i wędkuję! I wara mi od tego! Ja za dwa tygodnie zużyję 10 kilo zanęty suchej, a karpiorz to sypie co dwie godziny! Kuźwa otwórzta oczy!
Taki karp sie naciśnie kukurydzą, pelletem, kulkami i przy zimnej wodzie przestanie brać na dobre 2-3-4 tygodnie. A co dwa metry ma nasypane kopce papu! Każdy w innym smaku!
Kuźwa nie chce mi się pisac jak to wędkowałem w Czechach i mogłem mieć tylko 2 kilo suszu przy sobie! 3-4 koszyczki plums.... i branie za braniem! Leszki po 3-4 kilo nie były cudem!
A tu? Ryba bierze z wiosny, do końca kwietnia, potem nic i dopiero w listopadzie znów bierze!
DLACZEGO?!
Bo to są okresy, kiedy spada presja i ryba nie ma tylu stołówek co 3 metry!
I kto tego nie widzi, ten powinien si.e leczyć!
A kto wywala po 200 m kwadratowych papu? No kto?
I kurdę po co te dyskusje, skoro wiadomo, że kowal winien!
HOWGH!
Kedzio masz racje, ale nie do konca co do karpia i karpiarzy. U mnie jest zbiornik i połowiłem tam tylko wtedy jak piszesz kiedy nie było wędkarzy, ale nad zbiornikiem nie było żadnego karpiarza, bo ich nie ma. Ryba jest tak nakarmiona, że nie widziałem nigdzie indziej tak grubych jazi i płoci. Piszesz o Czechach, ale jak to się ma do Mazur, gdzie ja łowię i często zdarza się, że łowię sam, a w okolicy dzicz. Kurcze dwa kilo zanety przy sobie i może po 100 za kg:))). Szkoda mi kasy:). Już Janusz pisał, że tylko idiota sypie bez opamiętania, ale jakoś do was nie dociera. Co do rekordów karpia to jest tak samo jak ze szczupakiem :))). Ryba rośnie w oczach, ale jeszcze się nie zdarzyło żebym wszedł gdziekolwiek i kogoś krytykował. Ktos kto wstawia szczupak pół metra i pisze, że ma metr sam z siebie robi idiotę. Ludzie to widzą, nie są głupi. Co do czasu z ograniczeniem wędkowania, to wiadomo kto to wymyślił więc nawet nie skomentuje tego :))). Szkoda mi chłopa. Kedzio masz racje co do niektórych karpiarzy, ale wszędzie znajdzie się czarna owca. W każdym kręgu są gadżeciarze. Sam doświadczyłem chamskiej reklamy kulek na fb, ale klik i pognalem gnoja :))).
Znaczy ja jestem karpiarzem ale mnie nikt nie introdukował ;-))
Ale po kolei: - Zapraszam na Zalew Zegrzyński na karpie. Stawiam dobrego " napoja " jak złowisz karpia ot tak po prostu jako przyłów przy leszczach. - Przemysł wędkarski to też spławikowcy, spiningiści, wędkarze morscy, lodowi itd - Sygnałków używają też nie karpiarze - Tak, karpiarze sypią tonami ...Tylko kto im to wszystko nosi ... Co dwie godziny ha ha ... - Po raz enty : jestem za ograniczeniem ilości zanęty. Ale też zakaz używania chleba, klusków i innych domowych zestarzałych odpadów. - 200 m kwadratowych ? Ja w takim razie jestem jakiś inny. Nęcę w zasadzie punktowo i w małych ilościach. To jest zanęta od piątku do niedzieli na dwóch ( wiaderko 3 litrowe ): http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo-zdjecia,wedkarskie-zloto,329553
JK
Dobry wieczór:). Janusz masz cierpliwość:). Nie wiem skąd Artur ma taką wiedzę i kogo widzi, że okupuje stanowisko dłużej niż 3 dni, bo ja łowię na Mazurach i karpiarza to ze świecą szukac:))). No, ale co? Trzeba jakoś po złości se popisać i się popisać. Może lepiej napisz o sprzęt dla posiadaczy konta VIP :))). Jeszcze napisz ilu karpiarzy widzisz w swojej okolicy:)?Kedzio w mojej miejscowości jest kilka sklepów wedkarskich i szukałem haczyka z oczkiem i nie znalazłem:). Jedyne co mi się udało znaleźć to jedna karpiowke kongera:)). Muszę wszystko zamawiać w sieci. Nie znam żadnego karpiarza z mojej miejscowości, a miasto ma prawie 30 tyś. mieszkańców. Przemawiają przez was emocje zupełnie niepotrzebne. Ktoś rzucił temat z góry mając na celu negowanie karpiarzy :))). Już ten arcymisiek z powtarzaniem w koło tego samego przechodzi sam siebie. Jeszcze płacze, że moderator usunął jego post :). Co miał zrobić jak piszesz nie na temat i same złośliwości? Mój post też został usunięty :) i sprawiedliwie. Temat powinien zostać zamknięty już dawno, bo nikt z antykarpiarzy nie poparł swoich tez żadnymi argumentami. Tylko im się wydaje to czy tamto i próbują na siłe narzucić swój wzór wedkarza. Kim wy jesteście, żeby pisać co jest dobre, a co złe? Podrole:).
Sam zauważyłeś że mało jest karpiarzy u nas. Takich z prawdziwego zdarzenia. Co fakt przyjeżdżają do nas z różnych stron se połowić...
Ale weź statystykę zarybień. To karp praktycznie na pierwszym miejscu i wszędzie...
Ja w ZO proponowałem by w naszym obwodzie powstało specjalne łowisko karpiowe. By tam skumulować te zarybienia. Możliwe że niedługo powstanie, ale to na razie tylko i wyłącznie możliwe.
Mówisz nie ma karpiarzy, ale są tacy co lubią je łowić i się w tym specjalizują "prawdziwi fascynaci i fachowcy". I jeżdżą na prywatne łowiska za Giżycko. Gdzie wiedzą że złowią bez problemu takie ryby jak karp, amur czy ładne liny. I nie przeszkadza im że to są tylko duże/wielkie stawy. Jest tam prowadzona gospodarka typowo pod te ryby. I to przynosi oczekiwany efekt. I wędkarze są zadowoleni. Oni dobrze wiedzą że do większości jezior je wpuszczać to głupota, wiedzą to też PZRRyb.
W innych jeziorach to wygląda jak opisywałem. Siedzi nęci tydzień i 2 ryby łowi. A jest ich tam pełno. Bo nikt nie wyłowił... sporadycznie jakąś sztukę z setek/tysięcy zarybieniowych.
Tyle że potem taką miejscówkę se można odpuścić, bo głównie krąpie w niej siedzą.
Wiosną widzę jak wpływają w tarliska płoci itd, i jak buszują w zielsku. Tyle płoci się tarło, a narybku jak na lekarstwo. Więcej bym uzyskał w oczku wodnym (oczko wodne do 15 m2).
Artur daj namiar na to jezioro skoro jest tam tyle karpi.Już ja se zaplanuję zasiadkę tygodniową i sprawdzę co w trawie piszczy.JK
Artur daj namiar na to jezioro skoro jest tam tyle karpi.Już ja se zaplanuję zasiadkę tygodniową i sprawdzę co w trawie piszczy.JK
Ci chodzi o prywatne stawy, czy wody PZW?
Jedno opisałem na swoim blogu, ale miejsc gdzie karpia połowisz jest mało, bo praktycznie na 90% dna jest rdestnica.
Innego nie opisałem, a pływają lochy ponad 17kg, i takie co wędkarz z brzegu przegrywa...
"znów mi ten kur... karp wziął i porwał wszystko!"
"Kurcze ze kłusol tych loch nie wyłowi w te swoje nędzne siateczki..."
Cytowałem wędkarzy...
A ja jestem ciekaw czemu na tym forum nie powstała choć jedna grupa dyskusyjna "nasze rodzime rybki"
a wiele wniosków o to poszło...
I czemu to właśnie nam nie wolno ich krytykować, a im wolno nas?
Co z tego że u nich jest moda wypuszczać rybę a u nas nie koniecznie.
Czym my jesteśmy gorsi. Bo nie jesteśmy modni jak oni?
Bo my tyle nie wydajemy na sprzęty, przynęty, zanęty i inne cuda?
Artur ty chyba faktycznie z Matrixa jesteś.Czy ty wogule wiesz o czym ty piszesz???????
Grup jest tyle na tym forum dla niemal każdego gatunku,Dla Sandacza,szczupaka,okonia ,pstrąga,jest osobna grupa "ryby spokojnego żeru" jeszcze ci mało grup??????????????mało ci bajzlu na forum???????Kiedyś została (dawno temu) założona grupa C&R ,to Na następny tydzień została założona grupa "kill&Grill" zapewne tylko po to aby pokazać że "normalnych wędkarzy ,prawdziwych łowców jest więcej i maję większą racje"
Co do krytyki to udowodnij jakoś swoje słowa że my ciągle was atakujemy .znacznie więcej jest tematów gdzie to wy opluwacie,wyzywacie nas od szkodników,leniuchów łowców świń ,gadżeciarzy.wystarczy że odszukasz sobie wątek np o potrzebie stosowania odkażaczy i poczytasz jak "dobrzy ludzie" nas ładnie wyzywali od idiotów ,bezmózgich cymbałów idących za modą.
co do tych cen sprzętu wędkarskiego i tego że wy czujecie sie gorsi bo na was tyle nie zarabiają to tu też się mylisz.zapytaj np jakiegoś wędkarza startującego w zawodach ile kosztuje tyczka .pewnie pare stów albo i lepiej a tyczka jakiegoś colmica czy innego mavera kosztuje parę ładnych tysięcy zł.a zapytaj ila na zanęty ochotki gliny wydają ,napewno nie jest to 20-30 zł na "zasiadke" tylko często duuuuuuużo więcejzapytaj ile pożądny dobrej klasy spinning kosztuje,tak samo zapytaj muszkarza ile kosztue sprzęt muchowy.
Stawy to mnie nie interesują.Są na pewno miejsca nie zarośnięte i takiego należy szukać i tam łowić.JK
Jak zwykle temat zbiegł z torów i zaczął się temat na K :) Co do RAPR przydały by się zmiany ale w betonowe cuda nie wierzę. Stosujmy swój własny osobisty regulamin.
Sam zauważyłeś że mało jest karpiarzy u nas. Takich z prawdziwego zdarzenia. Co fakt przyjeżdżają do nas z różnych stron se połowić...
Ale weź statystykę zarybień. To karp praktycznie na pierwszym miejscu i wszędzie...
Ja w ZO proponowałem by w naszym obwodzie powstało specjalne łowisko karpiowe. By tam skumulować te zarybienia. Możliwe że niedługo powstanie, ale to na razie tylko i wyłącznie możliwe.
Mówisz nie ma karpiarzy, ale są tacy co lubią je łowić i się w tym specjalizują "prawdziwi fascynaci i fachowcy". I jeżdżą na prywatne łowiska za Giżycko. Gdzie wiedzą że złowią bez problemu takie ryby jak karp, amur czy ładne liny. I nie przeszkadza im że to są tylko duże/wielkie stawy. Jest tam prowadzona gospodarka typowo pod te ryby. I to przynosi oczekiwany efekt. I wędkarze są zadowoleni. Oni dobrze wiedzą że do większości jezior je wpuszczać to głupota, wiedzą to też PZRRyb.
W innych jeziorach to wygląda jak opisywałem. Siedzi nęci tydzień i 2 ryby łowi. A jest ich tam pełno. Bo nikt nie wyłowił... sporadycznie jakąś sztukę z setek/tysięcy zarybieniowych.
Tyle że potem taką miejscówkę se można odpuścić, bo głównie krąpie w niej siedzą.
Wiosną widzę jak wpływają w tarliska płoci itd, i jak buszują w zielsku. Tyle płoci się tarło, a narybku jak na lekarstwo. Więcej bym uzyskał w oczku wodnym (oczko wodne do 15 m2).
No ale karpiarzy nie ma. Karpia też jest jak na lekarstwo. U nas płaczą, że sum często urywa. Drudzy narzekają, że bolenia za dużo i płoszy ryby. Trzeci jęczał, że szczupaka za dużo i jak holuje drobnicę to mu szczupak obcina :))). Co za marudy! Nie dogodzi takiemu, bo on płotki chciał połowić, a karp mu się trafił hahahaha:). Artur też chętnie zobaczę gdzie tego karpia jest tak full. Zgodzę się, że jak się zna łowisko i wie o co chodzi to można łowić je regularnie powiedzmy, ale nie jest tak, żeby było go za dużo. A zarybienia czym byś proponował? Czego np. nie ma w "mojej" wodzie? U nas jest tak, ze każdy się cieszy jak złowi karpia. Jak pamiętam już w latach 80 , czy 90 temu komu udało sie złowić karpia to był gość. ta ryba od zawsze była pożądana przez wędkarzy. Ja mogę siedzieć i miesiąc i czekać na tą właśnie jedną rybę i to mnie kręci. Gdybym chciał nałowić dużo mięcha, to wziął bym się za leszcze, płotki, karasie szczupaki....... Janusz mogę Ci pokazać moje miejsca na karpia, ale karpia nie gwarantuje, bo wiadomo ;). Za to leszcza mogę obiecać i inne gatunki.....:)
Janusz mogę Ci pokazać moje miejsca na karpia, ale karpia nie gwarantuje, bo wiadomo ;). Za to leszcza mogę obiecać i inne gatunki.....:)
To tak jak Artur - karpia było ponoć dużo dopóki nie zapytałem ;-) Dawaj na PW - może w końcu się spikniemy i naszego Banitę PŚ też namówimy :-)
JK
Aby poniekąd skierować wątek na właściwe tory , życzyłbym sobie ( pewnie sobie a muzom ) aby w nowych przepisach zablokować zabieranie złowionych ryb z łowiska , nie chodzi mi o całkowity NK ale o czasowy zakaz na parę lat do odnowienia populacji- tak co kilka lat . Takie ruchy należałoby wszcząć w całej Polsce , szczególnie tam gdzie ryb jest najmniej . Po drugie , zaostrzyć limity , jednak nie bezmyślnie i na pałę ale po uczciwych odłowach kontrolnych w obecności i z udziałem ichtiologa .
Według mnie , przywrócenie rybnych wód w naszym kraju jest bardzo proste ale nie rozumiem co stoi na przeszkodzie ? Przecież wystarczy dopiąć regulamin na ostatni guzik , zastosować obostrzenia , limity i za kilka lat ryb będzie w brud !
Według mnie , przywrócenie rybnych wód w naszym kraju jest bardzo proste ale nie rozumiem co stoi na przeszkodzie ? Przecież wystarczy dopiąć regulamin na ostatni guzik , zastosować obostrzenia , limity i za kilka lat ryb będzie w brud !
Jędruś jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Najpierw należałoby zarybić wody ale nie karpiami a to kosztuje. Po drugie - jak odbudować mazurskie jeziora, na których odbywa się " racjonalna gospodarka rybacka " prowadzona przez PZW ? Po trzecie - zezwolenia kosztują. Czy wyobrażasz sobie jaki krzyk by powstał jakby się okazało, że zapłacić trzeba ale zabrać ryby już nie? Pewnie jest i po czwarte i piąte ale - choćby opłacenie i powołanie ( w odwrotnej kolejności ) straży rybackiej PZW.
itd...
JK
Jondruś! Sam jestem przeciwko nk i kaczenrylis i o tym wiesz.
Ale pomyśl... przez kilka lat drastycznie spadnie liczba wnoszących składki! Myślę, że będzie to około 90% spadku!
Jak myślisz - z czego będą żyć darmozjady na stołkach w PZW?
Ty chyba jeszcze dobrze nie wybudziłeś się z letargu po nocy.
Jędruś jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Najpierw należałoby zarybić wody ale nie karpiami a to kosztuje. Po drugie - jak odbudować mazurskie jeziora, na których odbywa się " racjonalna gospodarka rybacka " prowadzona przez PZW ? Po trzecie - zezwolenia kosztują. Czy wyobrażasz sobie jaki krzyk by powstał jakby się okazało, że zapłacić trzeba ale zabrać ryby już nie? Pewnie jest i po czwarte i piąte ale - choćby opłacenie i powołanie ( w odwrotnej kolejności ) straży rybackiej PZW.
itd...
JK
Tam krzyk , RYK ! Zdaję sobie sprawę Janusz , ale najwyższy czas aby ta cholerna Polska mentalność się zmieniła , jeżeli nie da się nauczyć polubownie ludzi jak dbać o przyrodę to trzeba to zrobić na siłę za sprawą nakazów i zakazów . A co do rybaków to całkowicie tego nie rozumiem i cieszę się , że na moich wodach ich niema . Rybacy to skandal i bubel prawny , nie dość , że ryb jest jak na lekarstwo to jeszcze je odławiają sieciami ! W tym PZW musi jakiś wulkan wybuchnąć , lawa wszystko zalać w cholerę !
Jondruś! Sam jestem przeciwko nk i kaczenrylis i o tym wiesz.
Ale pomyśl... przez kilka lat drastycznie spadnie liczba wnoszących składki! Myślę, że będzie to około 90% spadku!
Jak myślisz - z czego będą żyć darmozjady na stołkach w PZW?
Ty chyba jeszcze dobrze nie wybudziłeś się z letargu po nocy.
Lowilem w tym roku na Sanie w Lesku. Wprowadzono tam calkowity zakaz zabierania lipienia.
Bylem w pazdzierniku a wiec wtedy kiedy pstragow zabierac nie mozna. Jakos nie zauwazylem spadku liczby wedkarzy. Powiem wiecej. Bylo naprawde wielu wedkarzy i nikomu nie sprawilo problemu wypuszczenie ryby. Czemu wedkarze lowiacy innymi metodami maja z tym az taki klopot.
PS. Jesli 90% wedkarzy nie oplaci skladki to i teoretycznie nie bedzie lowilo na wodach PZW. A wiec i koszty gospodarowania teoretycznie powinny byc nizsze. A jesli beda lowic, to bedzie latwo ich wychwycic. Skoro 9 na 10 bedzie klusolami.
Też mam z tym kłopot, bo lubię zjeść rybę którą złowię. I nie podobowywuje mnie się wasz pomysł. I tyle. Mam limit roczny którego musze przestrzegać, a w innych okręgach nawet o tym nie słyszano. Jeden związek, różne prawo.
Mogę złowić 35 sztuk łącznie licząc tam kilka gatunków w tym karpia, lina, ble ble ble. W tamtym roku zabrałem do domu 4 karpie, jednego suma, 4 węgorze, sandacza i 3 szczupłe. Do tego może ze sześć linów.
W tym roku mam w lodówce dwa karpie, 2 liny, szczupłego i sandała.
To może kurwus dupus mam się biczować przez pół roku bom grzesznikiem jest w mordę?!
Juz to wam kiedys tłumaczyłem, że podobowywuje mnie się jak wypuszczacie wszystko, bo dla mnie szanse wtedy rosną. I pójdę z kosą okutą na sztorc wypruc bebechy każdemu, kto mnie mojego prawa do rybiego mięcha będzie chciał pozbawić.
A metody na poprawę rybostanu są. Jest ich wiele! Tyle, że zajmują sie tym łajzy, nieuki, amatorzy, cieniasy, spece o wątpliwej reputacji, cwaniaki i zwykłe nieroby.
Wypuszczasz? spoko - masz prawo. Ale nie błaznuj jeden z drugim, Może dlatego macie takie zagrania, bo ryb nie spożywacie.
Howgh.
Stawy to mnie nie interesują.Są na pewno miejsca nie zarośnięte i takiego należy szukać i tam łowić.JK
A mnie nie interesują zarybienia karpiem, a naszym rodzimymi gatunkami i o to będę wałczył. Jak i odłowy sumów.
A dla karpia specjalne łowisko.
Janek co wiesz na temat zarybień i ochrony karpia w wodach płynących?
Co prawo o tym mówi?
Pytanie brzmi, czy przestaniesz placic, jak wprowadzono by NK. ?. Bo taki byl sens mojej wypowiedzi. Nie twierdze ze ludzie ktorzy lowili na Sanie nie zabraliby ryby, gdyby bylo im wolno. Ale skoro im zabroniono, nie oznacza, ze zaraz przestana placic i porzuca wedkarstwo. A Ty tak twierdzisz. Byc moze znajda sie tacy co zrezygnuja z lowienia badz zaczna klusowac, ale na pewno nie 90%.
Janusz mogę Ci pokazać moje miejsca na karpia, ale karpia nie gwarantuje, bo wiadomo ;). Za to leszcza mogę obiecać i inne gatunki.....:)
To tak jak Artur - karpia było ponoć dużo dopóki nie zapytałem ;-) Dawaj na PW - może w końcu się spikniemy i naszego Banitę PŚ też namówimy :-)
JK
Jak taki znakomity karpiarz z ciebie to przyjedź do mnie. I na każdym go złowisz. Moj, Siercze, Kiersztanowskie, Tuchel itd.
Na jednym z tych jezior są sumy ponad 17 kg.
Jak czytam posty z postulatami o całkowitym zakazie zabierania ryb z łowiska, to mi się nie dobrze robi. Mój konserwatyzm w tej kwest podpowiada mi żeby wyłączyć kompa i rzygnąć żółcią.
Jak wiadomo tą kwestie można uregulować przepisami, zaostrzając limity połowu i wprowadzić mądre ograniczenia...
Nie znam kraju w którym istnieje całkowity zakaz zabierania ryb, chociaż być może są jakieś bogate kraje, gdzie ryb słodkowodnych raczej się nie jada. Jednakże w Polsce złowienie i konsumpcja ryby, stanowi już pewną tradycję i rytuał, podobnie jak i w gronie braci łowieckiej.
Całkowity zakaz zabierania ryb, doprowadziłby do całkowitej destrukcji związku, ogromnej fali sprzeciwu i rezygnacji z wnoszenia opłat.
Osobiście nie zabieram wszystkich złowionych ryb, bo nie przepadam zbytnio za smakiem słodkowodnej ryby - wole morską, ale czasami biorę jak mnie najdzie ochota, lub żona poprosi.
Dlatego proszę osoby które nie konsumują ryb, ażeby postulowały o wprowadzenie łowisk NK
Może wtedy powstanie więcej takich łowisk, ryb będzie mnóstwo, będzie można je kłuć do woli, numerować, bawić się, nazywać po imieniu, itd...
Alez ja zawsze pisalem, zeby kazdy okreg tworzyl "rownolegle" lowiska. Czyli wody jak do tej pory i kilka lowisk (np 10-15% ogolu wod) z zakazem zabierania. Mi osobiscie to wystarczy. Napisze wiecej. Chetnie zaplace wiecej za lowisko NK pod warunkiem, ze PZW zapewni mi, ze nikt nie zabierze ryby z tej wody. I obecuje, ze nie bede lowil na wodach na ktorych mozna zabrac rybe.
Mysle ze z takiego rozwiazania Ci co propaguja NK byliby zadowoleni. Ale ten pomysl nie przejdzie. A wiesz czemu. Bo tym co jedza ryby zawsze bedzie za malo. Nie oddadza 1km rzeki, bo nie daj boze na tym 1 km bedzie wiecej ryb do zjedzenia.
Przerabialem to w tym roku na zebraniu kola. Chcielismy ze znajomymi przeforsowac kilku km (ok 3km) rzeki na caly okreg, gdzie nie wolno byloby zabierac drapieznika, ktorego tam tepia niemilosiernie. O wyniku glosowania nie musze chyba pisac.
Świetlika mógłbym użyć? Np. do feederka, czy spławika, czy też nie? Silnik do łodzi mógłby zostać użyty, czy też nie? Łodzie to chyba drewniane tylko, bo 50-70 lat temu nie było innych? No ewentualnie z blachy? Kto ma określać to? Telefonu komórkowego też nie powinno być, bo jeden drugiego kłusol może ostrzec o kontroli? W końcu jedzie się na ryby, a nie biznes prowadzić.... :)) A dojechać na ryby jak? samochodem? Czy on może mieć elektroniczny układ kierowniczy, czy mechaniczny? Dobre :)))). W kunia hahahahaha.
Czytaj ty ze zrozumieniem i myśl trochę. O sam sposób łowienia mi chodzi a nie o otoczkę z tym związaną, nie o silnik, nie o samochód. Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie.
Technologia idzie do przodu to fakt. Dlaczego więc nie skorzystać ?Nie pisz proszę o jakiś niebotycznych odległościach 1000 m ;-)
Ja ogólnie się nie ciskam tylko jakby przestaję rozumieć - wędki nowoczesne, żyłki, plecionki, haczyki, przynęty i zanęty są ok ale centralka już nie?Ja stawiam namiot praktycznie przy samych kijach, często, gęsto śpię przy otwartym namiocie więc czym się różni takie kimanie od spania pod parasolem ?Każdy wędkuje jak lubi, jak chce i jak go na to stać. I niech tak pozostanie.Lepiej nich nikt nie ingeruje w to, jak wolno łowić, jak daleko od brzegu, na jakie żyłki i wędki bo kiedyś jak pamiętam już nam mówiono co jest dla nas dobre.
" Czy siedząc pięć metrów od wędek ale patrząc nie w stronę wędek mam je pod nadzorem?"
JK
Tak dokładnie, CENTRALKA JUŻ NIE. Z bardzo prozaicznych powodów NIE. Myśl nieraz trochę człowieku. Otóż wędki nowoczesne, żyłki, plecionki, haczyki, przynęty i zanęty tylko takie są możliwe do zakupienia w sklepach wędkarskich (innego sprzętu już nie kupisz) żeby móc łowić ryby w sposób taki sam jak kiedyś kiedy nie było tych debilnych elektronicznych gadżecików dla leniwców na rybach. A te twoje pierdoły na baterie nie są wcale potrzebne dobremu wędkarzowi, tobie już tak. Dzięki Bogu i partii na szczęście u nas jeszcze myśliwym nie wolno polować laserem, mieczem świetlnym czy bronią automatyczną ze śmigłowców i za pomocą sond, kamer szpiegowskich i strzałów sterowanych satelitą. RAPR właśnie durnej elektroniki powinien zakazać.
Swoją drogą ciekawe dla czego nikt nie wspomniał o gps-ach czy echosondach....no tak bo spiningiści czy łowcy sumów też to używają
Ja właśnie wspomniałem :) Elektronice na rybach stanowcze- NIE.
Według mnie nie ma sensu zwiększać ilości zarybień dopóki mentalność polskich wędkarzy się nie zmieni. W mojej okolicy liczba ludzi zabierających ryby maksymalnie tyle ile pozwoli regulamin wynosi jakieś 80%. Sam spotykałem się z trikiem naciskania butem na szczupaka aby się rozpłaszczył i miał te 50 cm. Wszyscy oddalają przyczyne od skutku mówiąc, że jakby PZW więcej zarybiało to by więcej połapali. Fakt, ale przez jakiś miesiąc. Nieraz tak jest, że po minięciu zakazu łowienia po zarybieniu mamy wysyp gruntowców na karpia lub spławikowców z karasiem na szczupaka. Najlepsze są dziadki, które marudzą, że PZW nie zarybia i jest mało ryb a sami jak coś złapią to do siaty i tyle było widać rybe.
Świetlika mógłbym użyć? Np. do feederka, czy spławika, czy też nie? Silnik do łodzi mógłby zostać użyty, czy też nie? Łodzie to chyba drewniane tylko, bo 50-70 lat temu nie było innych? No ewentualnie z blachy? Kto ma określać to? Telefonu komórkowego też nie powinno być, bo jeden drugiego kłusol może ostrzec o kontroli? W końcu jedzie się na ryby, a nie biznes prowadzić.... :)) A dojechać na ryby jak? samochodem? Czy on może mieć elektroniczny układ kierowniczy, czy mechaniczny? Dobre :)))). W kunia hahahahaha.
Czytaj ty ze zrozumieniem i myśl trochę. O sam sposób łowienia mi chodzi a nie o otoczkę z tym związaną, nie o silnik, nie o samochód. Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie.
Tak? To dzwoneczek jak se powieszę to będzie ok? Świetlik w nocy to jak luneta noktowizyjna dla myśliwego. Przyglądał kocioł garnkowi. :)))
A tak w ogóle to bardzo proszę zejść juz z tematu karpiarzy, bo tylko są z tego kłótnie, a jak jeszcze raz usłysze słowo zasiadka lub centralka to chyba puszcze pawia. Wątek miał dotyczyć propozycji zmiany RAPR a dotyczy tego właściwie w 10%.
Świetlika mógłbym użyć? Np. do feederka, czy spławika, czy też nie? Silnik do łodzi mógłby zostać użyty, czy też nie? Łodzie to chyba drewniane tylko, bo 50-70 lat temu nie było innych? No ewentualnie z blachy? Kto ma określać to? Telefonu komórkowego też nie powinno być, bo jeden drugiego kłusol może ostrzec o kontroli? W końcu jedzie się na ryby, a nie biznes prowadzić.... :)) A dojechać na ryby jak? samochodem? Czy on może mieć elektroniczny układ kierowniczy, czy mechaniczny? Dobre :)))). W kunia hahahahaha.
Czytaj ty ze zrozumieniem i myśl trochę. O sam sposób łowienia mi chodzi a nie o otoczkę z tym związaną, nie o silnik, nie o samochód. Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie.
Tak? To dzwoneczek jak se powieszę to będzie ok? Świetlik w nocy to jak luneta noktowizyjna dla myśliwego. Przyglądał kocioł garnkowi. :)))
Oczywiście miało być przygadał:). Tak to jest jak się z telefonu pisze... :).
A tak w ogóle to bardzo proszę zejść juz z tematu karpiarzy, bo tylko są z tego kłótnie, a jak jeszcze raz usłysze słowo zasiadka lub centralka to chyba puszcze pawia. Wątek miał dotyczyć propozycji zmiany RAPR a dotyczy tego właściwie w 10%.
Mówimy o zmianach. A nie możemy dopilnować by obecny był przestrzegany...
Świetlika mógłbym użyć? Np. do feederka, czy spławika, czy też nie? Silnik do łodzi mógłby zostać użyty, czy też nie? Łodzie to chyba drewniane tylko, bo 50-70 lat temu nie było innych? No ewentualnie z blachy? Kto ma określać to? Telefonu komórkowego też nie powinno być, bo jeden drugiego kłusol może ostrzec o kontroli? W końcu jedzie się na ryby, a nie biznes prowadzić.... :)) A dojechać na ryby jak? samochodem? Czy on może mieć elektroniczny układ kierowniczy, czy mechaniczny? Dobre :)))). W kunia hahahahaha.
Czytaj ty ze zrozumieniem i myśl trochę. O sam sposób łowienia mi chodzi a nie o otoczkę z tym związaną, nie o silnik, nie o samochód. Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie.
Tak? To dzwoneczek jak se powieszę to będzie ok? Świetlik w nocy to jak luneta noktowizyjna dla myśliwego. Przyglądał kocioł garnkowi. :)))
Oczywiście miało być przygadał:). Tak to jest jak się z telefonu pisze... :).
Rozumiesz ty o czym pisałem? Rozumiesz co bym chciał zmienić w RAPR? Dzwoneczek albo świetlik, to ELEKTRONIKA według twojego toku myślenia? Zaczniesz w ogóle myśleć? Znasz słowo "ELEKTRONIKA"? I świetlik i dzwoneczek to "bezpieczna" kontynuacja bombek wszelkiej maści wieszanych na żyłce od dziesiątek lat i obie te rzeczy nie wyręczają wędkarza w łowieniu ryb, tak jak latarki ledowe, delikatniejsze spławiki, nowoczesne żyłki i lepsze haczyki czy chociażby stopery. Powtórzę ci-
Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie.
Świetlik to chemia. Tak znienawidzona, tak wyszydzana, tak nie mająca nic wspólnego z wędkarstwem hahahaNa całe szczęście RAPR układali co prawda na kalanie ale normalni ludzie a nie " służby " ;-)Wiele jest tam niedoróbek. Jednak cieszę się, że nie mieli na to wpływu " myślący inaczej "...JK
Nawet kpić trzeba umieć z głową i w temacie.
No to jest prawda. Obrażać poniżej pewnego poziomu nie zamierzam ale są tacy, których obrazić się nie da ;-)))) JK
Jakby tak zakazali stosowania elektroniki, wywożenia zanęt, przynęt, zestawów samozacinajacych i ograniczono dzienne dawkowanie zanęty spożywczej do 2kg/dzień,
to połowa nowoczesnych łofcófff, zrezygnowała by z wędkarstwa, ponieważ okazałoby się, że nagle są nieporadni, jak dzieci we mgle...
Skończyło by się: spanie na rybach i czekanie aż ryba się sama zatnie, zasypywanie górek kopcami kisnącej zanęty, kłótnie ze spinningistami którzy podczepili zestaw, itd. Możliwe, że wtedy dla niektórych, dłuższe biwakowanie nie miałoby większego sensu. Ogólnie zrobiłby się większy luz nad wodą.
Wyobrażacie sobie ten płacz i skamlanie co niektórych wielkich kar...
Na szczęśsie tam "na górze" (jak mówi JK ) potrafią myśleć.zresztą puki coś jest legalne to ja to będę stosował i nie mam zamiaru wysłuchiwać lamentu "prawdziwych łofcófff" (jak to powiadają złej baletnicy koszula na własnej d...pie zawadza)
Jakby tak zakazali stosowania elektroniki, wywożenia zanęt, przynęt, zestawów samozacinajacych i ograniczono dzienne dawkowanie zanęty spożywczej do 2kg/dzień, to połowa nowoczesnych łofcófff, zrezygnowała by z wędkarstwa, ponieważ okazałoby się, że nagle są nieporadni, jak dzieci we mgle... Skończyło by się: spanie na rybach i czekanie aż ryba się sama zatnie, zasypywanie górek kopcami kisnącej zanęty, kłótnie ze spinningistami którzy podczepili zestaw, itd. Możliwe, że wtedy dla niektórych, dłuższe biwakowanie nie miałoby większego sensu. Ogólnie zrobiłby się większy luz nad wodą. Wyobrażacie sobie ten płacz i skamlanie co niektórych wielkich kar...
Chyba o sobie napisałeś. Ja nie muszę mieć łódki sterowanej, nie wywożę za horyzont, nie używam wielu kilogramów kulek, pelletu i kukurydzy. Potrafię zanęcić rakietą, spombem, procą lub łyżką zanętową. Jestem za tym, żeby ograniczyć ilość zanęty do dwóch kilo. Okazałoby się wtedy kto ma pojęcie o wędkowaniu a kto szpanuje zanętami zrobionymi z odpadków cukierniczych, piekarnianych itd.
Na całe szczęście jak pisałem RAPR co prawda pisano na kolanie ale brak jest w nim zajadłości jaką prezentują niektórzy " łowcowie " i inni prawi wędkarze. Jeszce jedno - te zestawy nie są samozacinjące. To podanie w szczególny sposób przynęty powoduje, że karpie zacinają się przy próbie wyplucia przynęty. Rozumiem też, że na rybach nigdy nie spałeś i nigdy nie odszedłeś na krok od swoich wędek.
JK
Odnosiłem sie ogólnie, jednak jak widać, co do niektórych spraw się zgadzamy.
" Rozumiem też, że na rybach nigdy nie spałeś i nigdy nie odszedłeś na krok od swoich wędek."
Tak, dokładnie. Inni chlali, chrapali, a ja zawsze czuwałem całą noc - fakt, że po takiej nocce wracałem do domu wycieńczony, ale jadę na ryby wędkować, czuwać,(łowić) a nie spać.
Napisałeś na swojej stronie "wędkuje od niedawna...."można wiedzieć na ilu nockach byłeś????Jakie masz doświadczenie w nocnym wędkowaniu????wiesz w czerwcu lipcu czy sierpniu kiedy nocą jest ciepło i nocki są krótkie to oki można nie spać ,ja sam potrafię nie spać gdy nocka trwa po kilka godzin ale zrozum człowieku że niektórzy nie mają już tych 20 czy 30 lat ,że niekturzy jeżdżą na nocki i w październiku kiedy to jest zimno a noce są długie.Końcem kwietnia potrafi być i -5 stopni w nocy.zresztą jak jedziesz na 1 nocke to jeszcze jeszcze.można wysiedzieć .ale spróbuj np na 2 nocki jechać i sie nie zdrzemnąć??.
Po pierwsze - co ma wiek do nocek? Po drugie - nie można wiedzieć, bo wątek nie jest o mnie.
Po trzecie - nie jestem aż takim ascetą, żeby się katować na mrozie w jakiejś budzie i śpiworze. Wędkarstwo ma być dla mnie przyjemnością nie katorgą, na nocki jeżdżę głównie w ciepłe noce.
Wędkuje praktycznie bez wsparcia elektroniki, grunt/feeder i spławik, a więc nie mam czasu na spanie, albo maksymalnie skupiam się na wędkowaniu, albo zwijam sprzęt i jadę do domu spać - niech sobie inni na "moim" miejscu powędkują... Chyba wyraziłem się w miarę jasno?
a no duuże znaczenie ma wiek.w wieku 20 lat też nockę przesiadywałem, teraz po 40ce z tym jast problem.piszesz że jedziesz do domu jak ci sie zachce spać.... wiesz niektórzy nie mają czym jechać do domu a pociągi w nocy nie wszędzie jeżdżą.
ps ;ja do ciebie grzecznie,a ty sie od razu "zaperzasz" ????
a no duuże znaczenie ma wiek.w wieku 20 lat też nockę przesiadywałem, teraz po 40ce z tym jast problem.piszesz że jedziesz do domu jak ci sie zachce spać.... wiesz niektórzy nie mają czym jechać do domu a pociągi w nocy nie wszędzie jeżdżą.
ps ;ja do ciebie grzecznie,a ty sie od razu "zaperzasz" ????
A ja staram się grzecznie odpowiadać. :)
Jednym słowem jak komuś wiek przeszkadza, nie ma się czym przemieszczać, proponuje starac się łowić krócej (przez dzień), a skuteczniej. Przed wszystkim nie składać wszystkiego na karb wieku, na to czy tamto.
I jeszcze taka mała sugestia, piszmy o zmianach, o tym co byśmy chcieli zmienić i jakie korzyści wypłynęły z takich zmian. Chętnie dorzucę swoje trzy grosze.
Po drugie - nie można wiedzieć, bo wątek nie jest o mnie.-zabrzmiało to mniej więcej "G..no cie to obchodzi.
Jednym słowem jak komuś wiek przeszkadza, nie ma się czym przemieszczać, proponuje starac się łowić krócej (przez dzień), a skuteczniej. Przed wszystkim nie składać wszystkiego na karb wieku, na to czy tamto.
I jeszcze taka mała sugestia, piszmy o zmianach, o tym co byśmy chcieli zmienić i jakie korzyści wypłynęły z takich zmian. Chętnie dorzucę swoje trzy grosze.
Nikt tu na nic nie zwala ,ale dla czego mówisz jak ktoś ma łowić?? bo tobie sie tak podoba?? dlaczego patrzysz na to przez pryzmat swojego wędkowania??? ty wędkujesz tak ,okej masz do tego prawo ale nie zabraniaj komuś wędkować inaczej .Np mieszkam dość blisko zbiornika nad który przyjeżdżają wędkarze ze śląska na dwa-trzy dni ,rozumie że chciał byś im tego zakazać albo niech wędkują tylko w porze dziennej bo "dziadki" mają jak żurawie stać nad wędkami.a może mają jechać do domu te 60 km gdy są zmęczeni????Ludzie są różni - ty traktujesz wędkarstwo tak że nie lubisz sie "katować" inny chce zmierzyć sie z własnymi słabościami ,inni jeżdżą na sandacza w październiku lub w styczniu siedzą po 3 dni za karpiem na Rybniku -bo lubią .wolno im .Mają do tego prawo.i nie ma sensu im tego zabraniać.
Po drugie - nie można wiedzieć, bo wątek nie jest o mnie.-zabrzmiało to mniej więcej "G..no cie to obchodzi.
Jednym słowem jak komuś wiek przeszkadza, nie ma się czym przemieszczać, proponuje starac się łowić krócej (przez dzień), a skuteczniej. Przed wszystkim nie składać wszystkiego na karb wieku, na to czy tamto.
I jeszcze taka mała sugestia, piszmy o zmianach, o tym co byśmy chcieli zmienić i jakie korzyści wypłynęły z takich zmian. Chętnie dorzucę swoje trzy grosze.
Nikt tu na nic nie zwala ,ale dla czego mówisz jak ktoś ma łowić?? bo tobie sie tak podoba?? dlaczego patrzysz na to przez pryzmat swojego wędkowania??? ty wędkujesz tak ,okej masz do tego prawo ale nie zabraniaj komuś wędkować inaczej .Np mieszkam dość blisko zbiornika nad który przyjeżdżają wędkarze ze śląska na dwa-trzy dni ,rozumie że chciał byś im tego zakazać albo niech wędkują tylko w porze dziennej bo "dziadki" mają jak żurawie stać nad wędkami.a może mają jechać do domu te 60 km gdy są zmęczeni????Ludzie są różni - ty traktujesz wędkarstwo tak że nie lubisz sie "katować" inny chce zmierzyć sie z własnymi słabościami ,inni jeżdżą na sandacza w październiku lub w styczniu siedzą po 3 dni za karpiem na Rybniku -bo lubią .wolno im .Mają do tego prawo.i nie ma sensu im tego zabraniać.
Ależ ja nikomu nie zabraniam, mam po prostu własne przekonania i uważam, że elektronika wyręcza wędkarza, a wędkarz który śpi nie czuwa, nie wędkuje - tylko czeka na elektroniczne powiadomienie - ujmując metaforycznie, tj: Pobudka!!! Ryba zacięta, można holować!
Jeżeli taki wędkarz nie daje rady, chce sobie spać powinien grzecznie zwinąć wędki, tym samym udostępniając stanowisko choćby temu staremu dziadkowi o którym piszesz, który może tez przebył 50/60 kilometrów, ażeby sobie usiąść na jakimś ładnym czystym stanowisku i złowić kilka płotek, albo leszczyków - które sprawia mu wielka przyjemność...
Mówiąc delikatnie, mam własne zdanie , które Ty możesz mieć w du..ie - masz do tego prawo.
Mówiąc delikatnie, mam własne zdanie , które Ty możesz mieć w du..ie - masz do tego prawo.
no i lux
Uważam, że jak ktoś chce iść gnić do namiotu lub auta, to powinien pozwijac zestawy. I wtedy nie musi jechac 60 km do domu. Raniutko, około 4.00 wstać i zarzucić. To tyle. A nie gnić z budzikiem radiowym w kieszeni albo na szyi.
Ależ ja nikomu nie zabraniam, mam po prostu własne przekonania i uważam, że elektronika wyręcza wędkarza, a wędkarz który śpi nie czuwa, nie wędkuje - tylko czeka na elektroniczne powiadomienie - ujmując metaforycznie, tj: Pobudka!!! Ryba zacięta, można holować!
Jeżeli taki wędkarz nie daje rady, chce sobie spać powinien grzecznie zwinąć wędki, tym samym udostępniając stanowisko choćby temu staremu dziadkowi o którym piszesz, który może tez przebył 50/60 kilometrów, ażeby sobie usiąść na jakimś ładnym czystym stanowisku i złowić kilka płotek, albo leszczyków - które sprawia mu wielka przyjemność...
Uważam, że jak ktoś chce iść gnić do namiotu lub auta, to powinien pozwijac zestawy. I wtedy nie musi jechac 60 km do domu. Raniutko, około 4.00 wstać i zarzucić. To tyle. A nie gnić z budzikiem radiowym w kieszeni albo na szyi.
I to niby takie proste i oczywiste.
Tylko że jak kolega zwolni stanowisko. To inny mu je zajmie. A wtedy ten (śpiący) będzie musiał szukać drugiego lub czekać aż kolega zwolni miejsce...
Wiele znam jezior, gdzie miejscówek z brzegu jest jak na lekarstwo.
Sam kiedyś praktykowałem, że jadąc z dziećmi nad wodę na plażę Brałem wędki i przynęty. Po czym one kisły w aucie bo miejsce zajęte, a innego nie ma. Troszkę dalej jest pomost koła, ale co z tego, jak wędki nie zarzucę, bo on się kończy, a miedzy nim a lustrem wody jeszcze z 1,5-2,0 m trzcin?
Jeszcze mi sie nie zdarzyło, żebym poszedł gnić około 24.00 i wstał o 4-5 rano i zeby mi ktos na miejscówkę wlazł.