" I to niby takie proste i oczywiste. Tylko że jak kolega zwolni
stanowisko. To inny mu je zajmie. A wtedy ten (śpiący) będzie musiał
szukać drugiego lub czekać aż kolega zwolni miejsce..."
I jest tak jak jest. Przyjeżdżasz nad zbiornik z rodzina, szukasz miejsca i niestety trzeba wracać do domu, bo wszystkie miejscówki obsadzone są śpiącymi łoffcami za których czuwa elektronika. Później taki wstanie, wywiezie łódka na górke 20 kilo partykuły, poprawi pipczydła, ustawi centralke, walnie browara i może sobie dalej iść spać, a gdy już w końcu świniak się uwiesi, to nie ma problemu - wszystko pod kontrolą... Takie właśnie wędkarstwo ostatnio jest coraz bardziej popularne.
Jarek myślę, że czas najwyższy przestać kopać się z koniem.Ci Panowie wiedzą wszystko lepiej a na dokładkę nie docierają do Nich proste prawdy np. kto ma nosić te kilogramy zanęt, jaka łódka zmieści 20 kilo zanęty ( jaka zmieści 5 kilo ), że zestaw nie jest samozacinający itd. Na Zegrzem widuję rodziny na piknikach - takich tygodniowych, gdzie obstawia dwie rodziny lekko 100 m brzegu, bo przecież feederów nie można postawić obok siebie jak karpiówek na stojaku. Pozostawiam to do przemyśleń bo nie tylko karpiarze czy sumiarze okupują miejscówki. Huk dzwonków w nocy jest przeraźliwy ale żaden ortodoks tego gówna nie zdejmie. Co chwilę słychać krzyki o podbierak. Jak kiedyś podszedłem zobaczyć do czego te podbierak okazało się, że do leszczyków po 30 cm, których było z pół siatki o długości pi razy oko 4 m.Ale to jest ok .... JK
Jarek myślę, że czas najwyższy przestać kopać się z koniem.Ci Panowie wiedzą wszystko lepiej a na dokładkę nie docierają do Nich proste prawdy np. kto ma nosić te kilogramy zanęt, jaka łódka zmieści 20 kilo zanęty ( jaka zmieści 5 kilo ), że zestaw nie jest samozacinający itd. Na Zegrzem widuję rodziny na piknikach - takich tygodniowych, gdzie obstawia dwie rodziny lekko 100 m brzegu, bo przecież feederów nie można postawić obok siebie jak karpiówek na stojaku. Pozostawiam to do przemyśleń bo nie tylko karpiarze czy sumiarze okupują miejscówki. Huk dzwonków w nocy jest przeraźliwy ale żaden ortodoks tego gówna nie zdejmie. Co chwilę słychać krzyki o podbierak. Jak kiedyś podszedłem zobaczyć do czego te podbierak okazało się, że do leszczyków po 30 cm, których było z pół siatki o długości pi razy oko 4 m.Ale to jest ok .... JK No wiesz, tak już jest, jak kolega używa żyłki 0,10 bo tak go nauczono... Bo będzie miał więcej brań... To i strach bo i taki leszczyk potrafi taką żyłkę zerwać przy lądowaniu, jak się szarpnie...
Pewnie kolega mówiąc o wywózce aż 20 kg, myślał o pontonie lub zwykłej łódce, nie modelach... (każdy się tego powinien domyśleć...).
Co do 2 rodzin okupujących 100m łowiska. To jeśli mowa o wolnym od trzcin itd. brzegu. To musiały być to dość liczne rodziny. Bo to według RAPR aż 10 samodzielnych miejscówek/stanowisk. ;-)
Co do zachowania się na wodoą, to też Ci przyznam rację bo tak zachowują rożni ludzie.
Widzisz Janek, takie nie do końca ... zachowania, wgryzają się też do innych technik. Ludzie zapominają takich podstaw, jak to że zanęta ma służyć zwabieniu ryb, a nie przekarmianiu. I wiele takich podobnych niuansów...
W nocy żyłka 0,10 mm ? Artur tu chodzi o to, że każdy leszczyk nada się na kotlety ;-) po to ten podbierak.Może i miał na myśli zwykłą łódkę ale ja zrozumiałem sterowaną a nawet jak zwykłą- wyobraź sobie 20 kilo gotowanej kukurydzy lub w ogóle pomieszanych ziaren, kulek i pelletu? Kto ma to mi przynieść na stanowisko skoro na raz 20 kilo ?I tu jest sedno - 100 m to teoretycznie 10 stanowisk ale jak np rozstawisz sześć wędek nie wiadomo czemu ale nie jedna przy drugiej zajmują 100 m bez problemu. A spróbuj się zbliżyć albo zwrócić uwagę na te dzwonki ;-) Artur zapewniam Cię, że żaden szanujący się karpiarz ( no i nie teoretyk ) nie wrzuca do wody bez opamiętania zanęty w postaci kulek, pelletów i ziaren. Chodzi o miejsce i jakość zanęty a nie byle dużo i byle gdzie. Dlatego często karpiowe miejscówki są przekazywane innym kolegom. Bo często są to miejsca oddalone 80-90 m od brzegu, pieczołowicie odnalezione, wytypowane i nęcone regularnie dobrym towarem więc nie trzeba aż tyle nęcić. A co do niuansów oczywiście się zgadzam - wędkowanie to szukanie nowych rozwiązań, pomysłów a nie wpatrywanie się bez sensu w spławik, w bombkę lub szczytówki feedera. JK
Janek, wiem że są różni wędkarze. I nie ma co wszystkich jedną miarą mierzyć (znając jednego oceniać innych że są tacy sami). Ale nas wszystkich obowiązuje ten sam regulamin łowiska. Czyli na wodach PZW RAPR.
I tu jest sedno - 100 m to teoretycznie 10 stanowisk ale jak np
rozstawisz sześć wędek nie wiadomo czemu ale nie jedna przy drugiej
zajmują 100 m bez problemu. A spróbuj się zbliżyć albo zwrócić uwagę na
te dzwonki ;-) Od tego mamy PSR i SSR...
No i 6 wędek i sześciu wędkarzy? To masz 60 m. Lub masz wystarczającą lukę na 100m między nimi ma swoje stanowisko...
No i 6 wędek i sześciu wędkarzy? To masz 60 m. Lub masz wystarczającą lukę na 100m między nimi ma swoje stanowisko... Trzech wędkarzy ;-) A spróbuj i wejdź pomiędzy nich ;-)SSR i PSR niech zajmą się czym innym niż wyznaczanie stanowisk.JK
Szesc wedek zajmie nie 60m a 105 !!!. Matematyka sie klania Panowie :) Zalozmy ze, ja postawie swoja wedke w punkcie X. Kumpel o 19m ode mnie. I tak kazdy kolejny. Czyli 6 wedek co 19m to mamy 95m. Plus 10m przepisowe od ostatniej. I niech sobie przychodzi PSR, SSR i co tam jeszcze. A nikt sie miedzy nas nie wcisnie, bo jakby nie zrobil, zawsze bedzie mniej jak 10m od jednej z wedek.
Nad tym się akurat nie zastawiałem ale wiem jak jest w rzeczywistości.W sumie mi to akurat nie przeszkadza - niech stawiają wędki jak chcą i gdzie chcą. Byleby tylko tymi dzwonkami nie dzwonili całą noc, dzień, noc, dzień itd JK
Szesc wedek zajmie nie 60m a 105 !!!. Matematyka sie klania Panowie :) Zalozmy ze, ja postawie swoja wedke w punkcie X. Kumpel o 19m ode mnie. I tak kazdy kolejny. Czyli 6 wedek co 19m to mamy 95m. Plus 10m przepisowe od ostatniej. I niech sobie przychodzi PSR, SSR i co tam jeszcze. A nikt sie miedzy nas nie wcisnie, bo jakby nie zrobil, zawsze bedzie mniej jak 10m od jednej z wedek.
RAPR V. DOZWOLONE METODY POŁOWU 1. Metoda gruntowo-spławikowa (Bo mniemam że o takiej tu mowa) 1.3. Wędkarz łowiący ryby tą metodą, zobowiązany jest do zachowania następujących minimalnych odstępów od innych wędkujących: a/ łowiąc z brzegu - 10 m
Czyli faktyczne jak wędkarze (nie wędki) się rozstawią w odległości tych 19 m to się miedzy nich nie wciśniesz jak nie powolną... No i tu Janek sprostował że 3 wędkarzy. Czyli tym systemem (co wspominasz) mogą zająć 58m linii brzegowej... Czyżby wędkarze musieli z sobą zacząć nosić dalmierze? Parodia i tyle...
Parodia nie parodia ale RAPR ;-)No i zwróć uwagę, że odległość od " innych wędkujących " a nie ich wędek, ich stanowisk itd. JK A co ja napisałem?
No nie mów że też ja ma przed wędkarzem który oddala się od swego stanowiska uciekać... bo wtedy on tak samo... Bo takim tokiem myślenia to można tobie utrudnić wrócenie do wędek jak poszedłeś na siusiu..
" Innych wędkujących " - nie siusiających, kupciających czy innych obieżyświatów lubiących łazić po całym łowisku ;-) Swoją drogą zawsze myślałem, że chodzi tu o zachowanie 10 m od wędek lub stanowiska wędkarskiego ale jak się okazuje chodzi o 10 m od innych wędkujących. JK
" Innych wędkujących " - nie siusiających, kupciających czy innych obieżyświatów lubiących łazić po całym łowisku ;-) Swoją drogą zawsze myślałem, że chodzi tu o zachowanie 10 m od wędek lub stanowiska wędkarskiego ale jak się okazuje chodzi o 10 m od innych wędkujących. JK
Czyli jak nie siedzisz przy wędce tylko 15m od brzegu przy ognisku,bądz w cieniu drzew to śmiało mogę rozstawić sie tuż obok twoich wędek i jest ok. ?
" Innych wędkujących " - nie siusiających, kupciających czy innych obieżyświatów lubiących łazić po całym łowisku ;-) Swoją drogą zawsze myślałem, że chodzi tu o zachowanie 10 m od wędek lub stanowiska wędkarskiego ale jak się okazuje chodzi o 10 m od innych wędkujących. JK
Czyli jak nie siedzisz przy wędce tylko 15m od brzegu przy ognisku,bądz w cieniu drzew to śmiało mogę rozstawić sie tuż obok twoich wędek i jest ok. ? No i jeszcze czy ta odległość jest mierzona także prostopadle do brzegu czy tylko równolegle?
Czyli jak nie siedzisz przy wędce tylko 15m od brzegu przy ognisku,bądz w cieniu drzew to śmiało mogę rozstawić sie tuż obok twoich wędek i jest ok. ? Ja tylko zadaję pytania retoryczne ba jak pisałem zawsze myślałem, że chodzi tu o odległość od wędek lub stanowiska. A możesz się rozstawiać tylko byleby nie rzucaj tam gdzie nęcę bo i tak nie dorzucisz ;-) A z tym prostopadle czy równolegle to też jest dobry cyrk - często gęsto wędkarz obok stara się dorzucić do markera choć doskonale wie, że jest ewidentnie odwrócony w moją stronę ale on i tak twierdzi, że " panie przecież ja łowię prosto i rzucam prosto " ;-) JK
" Innych wędkujących " - nie siusiających, kupciających czy innych obieżyświatów lubiących łazić po całym łowisku ;-) Swoją drogą zawsze myślałem, że chodzi tu o zachowanie 10 m od wędek lub stanowiska wędkarskiego ale jak się okazuje chodzi o 10 m od innych wędkujących. JK No właśnie... A tu taki ambaras...
Czyli jak nie siedzisz przy wędce tylko 15m od brzegu przy ognisku,bądz w cieniu drzew to śmiało mogę rozstawić sie tuż obok twoich wędek i jest ok. ? Ja tylko zadaję pytania retoryczne ba jak pisałem zawsze myślałem, że chodzi tu o odległość od wędek lub stanowiska. A możesz się rozstawiać tylko byleby nie rzucaj tam gdzie nęcę bo i tak nie dorzucisz ;-) A z tym prostopadle czy równolegle to też jest dobry cyrk - często gęsto wędkarz obok stara się dorzucić do markera choć doskonale wie, że jest ewidentnie odwrócony w moją stronę ale on i tak twierdzi, że " panie przecież ja łowię prosto i rzucam prosto " ;-) JK
Kolego ten nasz RAPR to trochę taka " KSIĘGA TAJEMNIC" Ja też myślałem że od wędek (stanowiska), ręce obje bym za to sobie dał odciąć a tu patrz, kó...a byłbym inwalidą :))
Nic mnie bardziej nie denerwuje jak wędkarze przerzucają w nocy zestawy, a że przy ustawianiu bombki nie chcę im się sygnalizatora wyłączać to wyje to na łowisku na cały głos.
"denerwuje" ? mnie to wręcz dobija !!! i to nie tylko w nocy ale i w dzień siedzi taki kilka kroków od wędki i włączy to wrzeszczące na cały powiat ustrojstwo które potrafi o zawał przyprawić.Nie mam nic przeciwko tym "sygnałkom" ale przeciw tym co musieli by się nauczyć z nich korzystać przecież to ma być dla mnie ,dla powiadomienia mnie a nie całej braci zgromadzonej nad wodą ,że mam branie lub ,że coś trąciło moją żyłkę.Inny problem to zachowywanie się de...li nad wodą [już nie mówię tu o śmieceniu choć to kolejny z drażliwych tematów] siedzi to jeden od drugiego kilka kroków lub kilka/kilkadziesiąt metrów i prowadzi konwersację o przesolonym obiedzie z ubiegłego tygodnia kolegi sąsiada bratowej wnuczka.Przecież o cichym i kulturalnym zachowaniu się w lesie czy też nad wodą uczą już w przedszkolu więc skąd takie zwyrodnienie?Może ja jestem jakiś inny ale mnie uczono abym zachowywał się tak by nie zwracać na siebie niepotrzebnie uwagi i to nie tylko nad wodą. SZANUJMY SIĘ I SWOJĄ CISZĘ PO ,KTÓRĄ PRZYSZLIŚMY NAD WODĘ NAWZAJEM !!!!!!!!!! TO NIE PUB KIBICA GDZIE Z NATURY MUSI BYĆ GWAR. A i wiecie co ? karpiarzom to aby zrobić dobrze to powinno się zarybiać specjalne łowiska aby nikt im nie przeszkadzał i oni nie przeszkadzali innym. Wiecie jaki byłby spokój? [choć jak znam życie to i tak ktoś coś by na nich znalazł.] WESOŁYCH ŚWIĄT I DO SIEGO ROKU!!
witam kolegów mam pytanie do was wiecie może czy to prawda że nie wolno stosować karpia jako żywca na rzece odrze chodzi o karpie 30 cm bo nie wiem kto mówi prawdę jedni mówią że nie można a drudzy że tak a nigdzie nic nie pisze wiecie coś na ten temat
Karp w rzekach nie jest chroniony wymiarem i nie ma okresu ochronnego. Na jakiej więc podstawie ktoś miałby zabronić stosowania go jako zywą przynętę?!
Ni ma takiego przepisu, który zabrania stosowania karpia jako żywca.
Zresztą jeśli metoda "na żywca" jest metodą dpopuszczoną przez przepisy, to mozna użyć jako przynęty rybę każdego, dowolnego gatunku, jeśli tylko jest ona wymiarowa, nie jest to akurat w jej okresie ochronnym, nie jest to gatunek prawnie chroniony i jest ona wpisana w rejestr połowu w odpowiedni dla gatunku sposób i została pozyskana w tym samym zbiorniku, na którym prowadzi się połów.
Nie jest mi znany żaden zapis który karpia zabrania użyć jako przynęty.
Ni ma takiego przepisu, który zabrania stosowania karpia jako żywca.
Oczywiście że nie jest to zabronione, na suma jest taki karpik 1-1,5 kg bardzo dobra przynętą. Natomiast na rzece nie ma wymiaru, można i na 5-7 cm łowić, w lipcu, sierpniu sprawdza się nie tylko na szczupaka.
No chyba, ze oni gnija gdzieś daleko od miejsca wędkowania. No to powoli zaczynam rozumieć tę frustrację i te centralki.
" I to niby takie proste i oczywiste.
Tylko że jak kolega zwolni stanowisko. To inny mu je zajmie. A wtedy ten (śpiący) będzie musiał szukać drugiego lub czekać aż kolega zwolni miejsce..."
I jest tak jak jest. Przyjeżdżasz nad zbiornik z rodzina, szukasz miejsca i niestety trzeba wracać do domu, bo wszystkie miejscówki obsadzone są śpiącymi łoffcami za których czuwa elektronika.
Później taki wstanie, wywiezie łódka na górke 20 kilo partykuły, poprawi pipczydła, ustawi centralke, walnie browara i może sobie dalej iść spać, a gdy już w końcu świniak się uwiesi, to nie ma problemu - wszystko pod kontrolą... Takie właśnie wędkarstwo ostatnio jest coraz bardziej popularne.
twój post to żenada....wywieść łódką zdalnie sterowaną 20 kg zanęty....chciałbym widzieć tą łódke.
Jarek myślę, że czas najwyższy przestać kopać się z koniem.Ci Panowie wiedzą wszystko lepiej a na dokładkę nie docierają do Nich proste prawdy np. kto ma nosić te kilogramy zanęt, jaka łódka zmieści 20 kilo zanęty ( jaka zmieści 5 kilo ), że zestaw nie jest samozacinający itd.
Na Zegrzem widuję rodziny na piknikach - takich tygodniowych, gdzie obstawia dwie rodziny lekko 100 m brzegu, bo przecież feederów nie można postawić obok siebie jak karpiówek na stojaku. Pozostawiam to do przemyśleń bo nie tylko karpiarze czy sumiarze okupują miejscówki. Huk dzwonków w nocy jest przeraźliwy ale żaden ortodoks tego gówna nie zdejmie. Co chwilę słychać krzyki o podbierak. Jak kiedyś podszedłem zobaczyć do czego te podbierak okazało się, że do leszczyków po 30 cm, których było z pół siatki o długości pi razy oko 4 m.Ale to jest ok ....
JK
Jarek myślę, że czas najwyższy przestać kopać się z koniem.Ci Panowie wiedzą wszystko lepiej a na dokładkę nie docierają do Nich proste prawdy np. kto ma nosić te kilogramy zanęt, jaka łódka zmieści 20 kilo zanęty ( jaka zmieści 5 kilo ), że zestaw nie jest samozacinający itd.
Na Zegrzem widuję rodziny na piknikach - takich tygodniowych, gdzie obstawia dwie rodziny lekko 100 m brzegu, bo przecież feederów nie można postawić obok siebie jak karpiówek na stojaku. Pozostawiam to do przemyśleń bo nie tylko karpiarze czy sumiarze okupują miejscówki. Huk dzwonków w nocy jest przeraźliwy ale żaden ortodoks tego gówna nie zdejmie. Co chwilę słychać krzyki o podbierak. Jak kiedyś podszedłem zobaczyć do czego te podbierak okazało się, że do leszczyków po 30 cm, których było z pół siatki o długości pi razy oko 4 m.Ale to jest ok ....
JK
No wiesz, tak już jest, jak kolega używa żyłki 0,10 bo tak go nauczono... Bo będzie miał więcej brań... To i strach bo i taki leszczyk potrafi taką żyłkę zerwać przy lądowaniu, jak się szarpnie...
Pewnie kolega mówiąc o wywózce aż 20 kg, myślał o pontonie lub zwykłej łódce, nie modelach... (każdy się tego powinien domyśleć...).
Co do 2 rodzin okupujących 100m łowiska. To jeśli mowa o wolnym od trzcin itd. brzegu. To musiały być to dość liczne rodziny. Bo to według RAPR aż 10 samodzielnych miejscówek/stanowisk. ;-)
Co do zachowania się na wodoą, to też Ci przyznam rację bo tak zachowują rożni ludzie.
Widzisz Janek, takie nie do końca ... zachowania, wgryzają się też do innych technik.
Ludzie zapominają takich podstaw, jak to że zanęta ma służyć zwabieniu ryb, a nie przekarmianiu. I wiele takich podobnych niuansów...
W nocy żyłka 0,10 mm ? Artur tu chodzi o to, że każdy leszczyk nada się na kotlety ;-) po to ten podbierak.Może i miał na myśli zwykłą łódkę ale ja zrozumiałem sterowaną a nawet jak zwykłą- wyobraź sobie 20 kilo gotowanej kukurydzy lub w ogóle pomieszanych ziaren, kulek i pelletu? Kto ma to mi przynieść na stanowisko skoro na raz 20 kilo ?I tu jest sedno - 100 m to teoretycznie 10 stanowisk ale jak np rozstawisz sześć wędek nie wiadomo czemu ale nie jedna przy drugiej zajmują 100 m bez problemu. A spróbuj się zbliżyć albo zwrócić uwagę na te dzwonki ;-)
Artur zapewniam Cię, że żaden szanujący się karpiarz ( no i nie teoretyk ) nie wrzuca do wody bez opamiętania zanęty w postaci kulek, pelletów i ziaren. Chodzi o miejsce i jakość zanęty a nie byle dużo i byle gdzie. Dlatego często karpiowe miejscówki są przekazywane innym kolegom. Bo często są to miejsca oddalone 80-90 m od brzegu, pieczołowicie odnalezione, wytypowane i nęcone regularnie dobrym towarem więc nie trzeba aż tyle nęcić. A co do niuansów oczywiście się zgadzam - wędkowanie to szukanie nowych rozwiązań, pomysłów a nie wpatrywanie się bez sensu w spławik, w bombkę lub szczytówki feedera.
JK
Janek, wiem że są różni wędkarze. I nie ma co wszystkich jedną miarą mierzyć (znając jednego oceniać innych że są tacy sami).
Ale nas wszystkich obowiązuje ten sam regulamin łowiska. Czyli na wodach PZW RAPR.
I tu jest sedno - 100 m to teoretycznie 10 stanowisk ale jak np rozstawisz sześć wędek nie wiadomo czemu ale nie jedna przy drugiej zajmują 100 m bez problemu. A spróbuj się zbliżyć albo zwrócić uwagę na te dzwonki ;-)
Od tego mamy PSR i SSR...
No i 6 wędek i sześciu wędkarzy? To masz 60 m. Lub masz wystarczającą lukę na 100m między nimi ma swoje stanowisko...
No i 6 wędek i sześciu wędkarzy? To masz 60 m. Lub masz wystarczającą lukę na 100m między nimi ma swoje stanowisko...
Trzech wędkarzy ;-)
A spróbuj i wejdź pomiędzy nich ;-)SSR i PSR niech zajmą się czym innym niż wyznaczanie stanowisk.JK
Szesc wedek zajmie nie 60m a 105 !!!.
Matematyka sie klania Panowie :)
Zalozmy ze, ja postawie swoja wedke w punkcie X. Kumpel o 19m ode mnie. I tak kazdy kolejny.
Czyli 6 wedek co 19m to mamy 95m. Plus 10m przepisowe od ostatniej.
I niech sobie przychodzi PSR, SSR i co tam jeszcze. A nikt sie miedzy nas nie wcisnie, bo jakby nie zrobil, zawsze bedzie mniej jak 10m od jednej z wedek.
Nad tym się akurat nie zastawiałem ale wiem jak jest w rzeczywistości.W sumie mi to akurat nie przeszkadza - niech stawiają wędki jak chcą i gdzie chcą. Byleby tylko tymi dzwonkami nie dzwonili całą noc, dzień, noc, dzień itd
JK
Szesc wedek zajmie nie 60m a 105 !!!.
Matematyka sie klania Panowie :)
Zalozmy ze, ja postawie swoja wedke w punkcie X. Kumpel o 19m ode mnie. I tak kazdy kolejny.
Czyli 6 wedek co 19m to mamy 95m. Plus 10m przepisowe od ostatniej.
I niech sobie przychodzi PSR, SSR i co tam jeszcze. A nikt sie miedzy nas nie wcisnie, bo jakby nie zrobil, zawsze bedzie mniej jak 10m od jednej z wedek.
RAPR
V. DOZWOLONE METODY POŁOWU
1. Metoda gruntowo-spławikowa (Bo mniemam że o takiej tu mowa)
1.3. Wędkarz łowiący ryby tą metodą, zobowiązany jest do zachowania
następujących minimalnych odstępów od innych wędkujących:
a/ łowiąc z brzegu - 10 m
Czyli faktyczne jak wędkarze (nie wędki) się rozstawią w odległości tych 19 m to się miedzy nich nie wciśniesz jak nie powolną...
No i tu Janek sprostował że 3 wędkarzy. Czyli tym systemem (co wspominasz) mogą zająć 58m linii brzegowej...
Czyżby wędkarze musieli z sobą zacząć nosić dalmierze? Parodia i tyle...
Parodia nie parodia ale RAPR ;-)No i zwróć uwagę, że odległość od " innych wędkujących " a nie ich wędek, ich stanowisk itd.
JK
Parodia nie parodia ale RAPR ;-)No i zwróć uwagę, że odległość od " innych wędkujących " a nie ich wędek, ich stanowisk itd.
JK
A co ja napisałem?
No nie mów że też ja ma przed wędkarzem który oddala się od swego stanowiska uciekać... bo wtedy on tak samo...
Bo takim tokiem myślenia to można tobie utrudnić wrócenie do wędek jak poszedłeś na siusiu..
" Innych wędkujących " - nie siusiających, kupciających czy innych obieżyświatów lubiących łazić po całym łowisku ;-)
Swoją drogą zawsze myślałem, że chodzi tu o zachowanie 10 m od wędek lub stanowiska wędkarskiego ale jak się okazuje chodzi o 10 m od innych wędkujących.
JK
" Innych wędkujących " - nie siusiających, kupciających czy innych obieżyświatów lubiących łazić po całym łowisku ;-)
Swoją drogą zawsze myślałem, że chodzi tu o zachowanie 10 m od wędek lub stanowiska wędkarskiego ale jak się okazuje chodzi o 10 m od innych wędkujących.
JK
Czyli jak nie siedzisz przy wędce tylko 15m od brzegu przy ognisku,bądz w cieniu drzew to śmiało mogę rozstawić sie tuż obok twoich wędek i jest ok. ?
" Innych wędkujących " - nie siusiających, kupciających czy innych obieżyświatów lubiących łazić po całym łowisku ;-)
Swoją drogą zawsze myślałem, że chodzi tu o zachowanie 10 m od wędek lub stanowiska wędkarskiego ale jak się okazuje chodzi o 10 m od innych wędkujących.
JK
Czyli jak nie siedzisz przy wędce tylko 15m od brzegu przy ognisku,bądz w cieniu drzew to śmiało mogę rozstawić sie tuż obok twoich wędek i jest ok. ?
No i jeszcze czy ta odległość jest mierzona także prostopadle do brzegu czy tylko równolegle?
Czyli jak nie siedzisz przy wędce tylko 15m od brzegu przy ognisku,bądz w cieniu drzew to śmiało mogę rozstawić sie tuż obok twoich wędek i jest ok. ?
Ja tylko zadaję pytania retoryczne ba jak pisałem zawsze myślałem, że chodzi tu o odległość od wędek lub stanowiska. A możesz się rozstawiać tylko byleby nie rzucaj tam gdzie nęcę bo i tak nie dorzucisz ;-)
A z tym prostopadle czy równolegle to też jest dobry cyrk - często gęsto wędkarz obok stara się dorzucić do markera choć doskonale wie, że jest ewidentnie odwrócony w moją stronę ale on i tak twierdzi, że " panie przecież ja łowię prosto i rzucam prosto " ;-)
JK
" Innych wędkujących " - nie siusiających, kupciających czy innych obieżyświatów lubiących łazić po całym łowisku ;-)
Swoją drogą zawsze myślałem, że chodzi tu o zachowanie 10 m od wędek lub stanowiska wędkarskiego ale jak się okazuje chodzi o 10 m od innych wędkujących.
JK
No właśnie...
A tu taki ambaras...
Czyli jak nie siedzisz przy wędce tylko 15m od brzegu przy ognisku,bądz w cieniu drzew to śmiało mogę rozstawić sie tuż obok twoich wędek i jest ok. ?
Ja tylko zadaję pytania retoryczne ba jak pisałem zawsze myślałem, że chodzi tu o odległość od wędek lub stanowiska. A możesz się rozstawiać tylko byleby nie rzucaj tam gdzie nęcę bo i tak nie dorzucisz ;-)
A z tym prostopadle czy równolegle to też jest dobry cyrk - często gęsto wędkarz obok stara się dorzucić do markera choć doskonale wie, że jest ewidentnie odwrócony w moją stronę ale on i tak twierdzi, że " panie przecież ja łowię prosto i rzucam prosto " ;-)
JK
Kolego ten nasz RAPR to trochę taka " KSIĘGA TAJEMNIC" Ja też myślałem że od wędek (stanowiska), ręce obje bym za to sobie dał odciąć a tu patrz, kó...a byłbym inwalidą :))
Nic mnie bardziej nie denerwuje jak wędkarze przerzucają w nocy zestawy, a że przy ustawianiu bombki nie chcę im się sygnalizatora wyłączać to wyje to na łowisku na cały głos.
"denerwuje" ? mnie to wręcz dobija !!! i to nie tylko w nocy ale i w dzień siedzi taki kilka kroków od wędki i włączy to wrzeszczące na cały powiat ustrojstwo które potrafi o zawał przyprawić.Nie mam nic przeciwko tym "sygnałkom" ale przeciw tym co musieli by się nauczyć z nich korzystać przecież to ma być dla mnie ,dla powiadomienia mnie a nie całej braci zgromadzonej nad wodą ,że mam branie lub ,że coś trąciło moją żyłkę.Inny problem to zachowywanie się de...li nad wodą [już nie mówię tu o śmieceniu choć to kolejny z drażliwych tematów] siedzi to jeden od drugiego kilka kroków lub kilka/kilkadziesiąt metrów i prowadzi konwersację o przesolonym obiedzie z ubiegłego tygodnia kolegi sąsiada bratowej wnuczka.Przecież o cichym i kulturalnym zachowaniu się w lesie czy też nad wodą uczą już w przedszkolu więc skąd takie zwyrodnienie?Może ja jestem jakiś inny ale mnie uczono abym zachowywał się tak by nie zwracać na siebie niepotrzebnie uwagi i to nie tylko nad wodą. SZANUJMY SIĘ I SWOJĄ CISZĘ PO ,KTÓRĄ PRZYSZLIŚMY NAD WODĘ NAWZAJEM !!!!!!!!!! TO NIE PUB KIBICA GDZIE Z NATURY MUSI BYĆ GWAR.
A i wiecie co ? karpiarzom to aby zrobić dobrze to powinno się zarybiać specjalne łowiska aby nikt im nie przeszkadzał i oni nie przeszkadzali innym. Wiecie jaki byłby spokój? [choć jak znam życie to i tak ktoś coś by na nich znalazł.]
WESOŁYCH ŚWIĄT I DO SIEGO ROKU!!
Jezus! Ale kaszana! Normalnie bania pęka! Wędkarze kuźwa .... żal... marazm... bezsilność... błazenada!
Róbta co chceta. To jest zwyczjne dno!
witam kolegów mam pytanie do was wiecie może czy to prawda że nie wolno stosować karpia jako żywca na rzece odrze chodzi o karpie 30 cm bo nie wiem kto mówi prawdę jedni mówią że nie można a drudzy że tak a nigdzie nic nie pisze wiecie coś na ten temat
Karp w rzekach nie jest chroniony wymiarem i nie ma okresu ochronnego. Na jakiej więc podstawie ktoś miałby zabronić stosowania go jako zywą przynętę?!
Ni ma takiego przepisu, który zabrania stosowania karpia jako żywca.
Zresztą jeśli metoda "na żywca" jest metodą dpopuszczoną przez przepisy, to mozna użyć jako przynęty rybę każdego, dowolnego gatunku, jeśli tylko jest ona wymiarowa, nie jest to akurat w jej okresie ochronnym, nie jest to gatunek prawnie chroniony i jest ona wpisana w rejestr połowu w odpowiedni dla gatunku sposób i została pozyskana w tym samym zbiorniku, na którym prowadzi się połów.
Nie jest mi znany żaden zapis który karpia zabrania użyć jako przynęty.
Howgh.
Ni ma takiego przepisu, który zabrania stosowania karpia jako żywca.
Oczywiście że nie jest to zabronione, na suma jest taki karpik 1-1,5 kg bardzo dobra przynętą. Natomiast na rzece nie ma wymiaru, można i na 5-7 cm łowić, w lipcu, sierpniu sprawdza się nie tylko na szczupaka.