Żelizna - niespełna 400 ha zbiornik retencyjny. Jeden z czterech utworzonych na kanale Wieprz-Krzna. Jak wiele tego typu płytkich wód, także i tu w wyniku długotrwałego utrzymywania się pokrywy lodowej, wodę dotknęła przyducha. Korzystają z tego kłusownicy. Wykuwają otwory, a następnie wyrzucają na lód podpływające do powierzchni drobne ryby (płocie, wzdręgi, okonie...) robiąc miejsce tym gatunkom, które ich interesują, czyli szczupakom i linom. Czekając na swoje ofiary depczą po żywych rybach wyrzuconych na lód. Powierzchnia zbiornika wygląda jak swoiste cmentarzysko. Ryby żywe, martwe, zmiażdżone buciorami kłusoli. Wszystko to wymieszane tworzy taki właśnie widok, jak ten na zamieszczonych zdjęciach zrobionych w nocy z 19 na 20 lutego br.
Po interwencji ludzi z Towarzystwa Przyjaciół Bugu, w niedzielę dotarli na miejsce zdarzenia dziennikarze z TVN i Dziennika Wschodniego. Jednak na ratunek było już za późno. Kolejny raz zginęły tony ryb. Czy ktoś w końcu za to odpowie, czy jak po każdej tęgiej zimie temat zniknie z pamięci społeczeństwa wraz z topniejącym śniegiem i lodem?
Komentarze