Czarna Hańcza, to kraina pstrąga potokowego oraz magnes na turystów, którzy co roku licznie gromadzą się na licznych spływach kajakowych. Był wśród nich także Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Czarna Hańcza ma 140km. Z tego 110 znajduje się na terenie Polski. Początek rzeki zaczyna się od jeziora Hańcza, po drodze przepływa przez Wigry, poza granicami wpływa do Niemna. Nazwa czarna najprawdopodobniej pochodzi od bardzo ciemnego dna.
Na progu sezonu pstrągowego najczęściej wtedy zmętniałe przyborem i przez to nieczytelne wody, skrywają w tym czasie duże pstrągi. Niskie temperatury, duże nasycenie wody tlenem oraz słaba po tarłowa kondycja każe im zajmować stanowiska w wolnym nurcie. Niewielkie rozmiary cieku pstrągi rekompensują sobie jak najgłębszą kryjówką. Poczucie bezpieczeństwa zapewniają dobrą osłoną: stromą skarpą, korzeniami przybrzeżnych drzew lub zwalonym pniem. Brak o tej porze roku wylęgu i tegorocznego narybku skłania do stosowania, niewspółmiernie do wielkości wody, dużych przynęt.
Najlepsze wyniki na przed wiośnie mam na błystki obrotowe wielkości longa 2 i kometa 3, a także na 6-7 centymetrowe pływające woblery o agresywnej akcji. Sprawdzoną o tej porze roku jest obrotówka z gumową rybką oraz średniej wielkości twister koloru żółtego lub czerwonego, skutecznie imitujący wypłukiwane przez wiosenne roztopy odtajałych brzegów dżdżownice i larwy owadów. Używanie dużych przynęt ma także inne uzasadnienie. Wczesna wiosna to czas wybierania i poznawania nowych kryjówek przez pstrągi.
Przepływającą w pobliżu błystkę, o ile jest w miarę duża, traktują jako konkurenta i atakują bez pardonu, spora przynęta ma także za zadanie wyeliminować brania 2-3 letniego narybku. Kolejnym krokiem zbliżającym nas do sukcesu jest umiejętność zaskoczenia ryby, mówi się, że pstrąga trzeba trafić prosto w między oczy, przynęta, bowiem musi znaleźć się w polu widzenia ryby (0.5-1m) i nie spodziewanie przebywać w nim 3-4 sekundy.
Latająca bezpośrednią nad jego głową błystka, podobnie jak prowadzona mozolnie z prądem czy obojętnie wymijająca go w monotonnym ruchu pod prąd, najczęściej powoduje jego ucieczkę lub jest po prostu lekceważona. Pstrąg skoczy tylko do czegoś żywego, czegoś, co mu się nagle pokazało, a już umyka. Jest to odruch, bez którego w bystrej wodzie nie wyżyłby i przez który bardzo często ginie z naszych rąk. Aktywnie żerujący potokowiec penetruje cały przekrój cieku – od powierzchni, skąd zbiera znoszone prądem owady, po dno, gdzie szuka kiełży larw chruścika.
Nie ma, więc konieczności skrobania dna, głębokie prowadzenie, przynęty daje jednak możliwość sprowokowania do ataku nieżerującego w danej chwili, stojącego w martwym polu przydennych głazów leniucha. Przepływająca mu przed nosem błystka wywołuje w nim instynkt obrony terytorium. Podobnie rzecz się ma z woblerami, nimi też możemy podziałać pstrągowi na nerwy. Powoli spuszczamy wobler, przytrzymujemy nad stanowiskiem ryby, podciągamy, znów przytrzymujemy, spuszczamy. Pstrąg nie wytrzymuje i…..
Najlepsze wyniki robię z woblerami Salmo Tiny oraz woblery imitujące ukleję, Spinning o masie wyrzutu 8-24 g i dł 210 cm kołowrotek z dolnym hamulcem o przełożeniu 5.1. Oraz żyłka 0.18
Sprzyjające wiosennym połowom warunki atmosferyczne to: zmienne wiatry niosące chmury kłębiaste zaciemniające okresowo lustro wody, przelotne opady, gdy w wolnych chwilach przejaśnień pokazuje się słońce. Są dwie pory najlepszych brań: przedpołudniowa między 9 a 10, i popołudniowa, między 16 a 17.
Rano można osiągnąć dobre wyniki łowiąc w głębszych partiach wody ciężką błystką lub woblerem. Natomiast wieczorem pstrągi wyrażanie preferują lżejsze przynęty prowadzone z prądem tuż przy powierzchni, co wskazuje na dużą ich aktywność pokarmową w tym okresie.
Materiał zgłoszony na konkurs wędkuję.pl;
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze