Witam kolegów. Własnie wróciłem z kolejnej wyprawy na ryby . Byłem tradycyjnie w Gródku , w OS Barbara . To przyjazny brzeg , czysty , dobre zejścia do wody i co ważne przyjazni ludzie.
Spotkałem kolegę , którego nie widziałem jakieś 20 lat , to On mi przypomniał , że byłem pierwszym wędkarzem w Gródku, który na haczyk założył madę , bo łapano wówczas tylko na makaron , ot takie wspomnienie.
Wracajac do tematu , choć od okresu ochronnego na szczupaka czy sandacza mineło już trochę czasu , nikt jak do tej pory nie pochwalił się , że zdobył " skalp" , to niepokojąca wiadomość .
Wiem , że zasilono jezioro narybkiem sandacz , , jak co roku , ale musi minąć wiele czasu nim narybek zamieni się w rybe . W związku z tym naszła mnie pewna myśl , może by tak po zarybieniu ogłosić np. rok karencji na wyławianie sandacza , dać mu szanse na rozejście się i dorośnięcie , to samo powinno dotyczyć szczupaka ,choc nie pamiętam by zarybiano nim jezioro , czy każdych innych ryb , choćby okonia , którego ze "świeca szukać" , których zaczyna brakowac w jeziorze.
Dajmy szanse rybom na spokojny dorost , nam wędkarzom nie ubędzie , ale potem ..... .
Chciałby by mój apel został potraktowany jako WAŻNY GŁOS w obronie rybostanu w Jeż. Rożnowskim , bo jak coś z tym problemem nie zrobimy , to z całym szacunkiem dla prezesów kół i kółek wędkarski w tym rejonie , pozostanom nam tylko uklejki i zamulone jezioro .
W następnym felietonie napiszę o degradacji naturalnego brzegu Jeż. Rożnowskiego , poprzez zabetonowywanie brzegów , tylko dlatego , że gmina dostała pieniadze z Unii i coś z tym nalezało zrobić , a co z przyrodą , co na to decydenci z ochrony środowiska i dlaczego miejscowa ludność nie protestuje , choć w dalszej perspektywie będzie tracić , a żyje przecież z turystyki .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze