Reklama

Jazie i klenie

15/04/2009 22:26

W europie jesteśmy świadkami nowej ery, a mianowicie, chodzi o błyskawiczny rozwój metody spinningowej. Nie tak dawno dominowała moda na lekkie zestawy, które uzbrojone w żyłkę 0,11 i bardzo delikatne przynęty, pozwalała na złowienie niemal każdej ryby. Wędkarzy z takimi zestawami, często widzimy nad brzegami jezior próbujących wytropić, wzdręgi oraz niedobitki okoni. I niema się, czemu dziwić, gdyż taki kierunek wyznacza nam polski sport spinningowy. Trudno się z tym jednak pogodzić, że odeszliśmy od tradycji, o której pisał stary mistrz Wyganowski nazywając, spinning sztucerem na grubą rybę.
W tym artykule jednak, nie będę opisywał jak łowi się grube, szczupale i garbusy, lecz zajmę się kleniami i jaziami.
Zacznę od miejsc, w których najczęściej łowiłem, z powodzeniem oba gatunki ryb. Rzeka Rospuda odcinek między miejscowościami, Bakałarzewo i Raczki, dawne woj. Suwalskie.
Gdy woda jest klarowna i poziom jest normalny, próbuje przy głębokich opaskach z dużymi zatokami i warkoczami przy linii brzegowej, żwirowatej rynny przemieniającym się w szeroki blat. Gdy woda jest brudna i zanieczyszczona różnymi, patykami, trawami przenoszę się do dużo większych zatok, i próbuje łowić przy międzytamiach, nie ważna jest głębokość, lecz ich wielkość, ważne by było gdzie rzucić przynętę.
Na bardzo dużym odcinku nurt wody jest bardzo wolny, więc, używam przynęt przypowierzchniowych, przy dnie i w brzegu.
Klenie i jazie najchętniej przebywają nad twardym żwirowatym dnem, są bardzo czujne i płochliwe, zwłaszcza w małych rzekach, gdzie głębokość nie przekracza kilku metrów trzeba być naprawdę cicho i bardzo skrupulatnie przemieszczać się wzdłuż linii brzegowej swojego łowiska.
Każde łowisko pod wieloma względami jest inne, więc dobór przynęt też może być inny, lecz zasada zawsze jest taka sama, jak najmniejsze. Jeżeli chodzi o obrotówki, najbardziej sprawdza mi się 3-centymetrowy, srebrny w czarno czerwone kropki, kolonel, oraz krajowe HRT , ale nie ma, co się sugerować marką obrotówki, ważny jest rozmiar, jak najmniejsza. Obrotówkę staram się podawać jak najdokładniej w głęboki nurt wody, po skosie, pod przeciw legły brzeg, i pod prąd rzadko z prądem,( gdyż praca przynęty jest lepsza) tam znajdują się największe sztuki, w przypadku łowienia woblerami,takie głębokie podanie przynęty jest nie możliwe. wobler jest lżejszy i wolniej opada więc lepiej sprawdzają mi się lepiej obrotówki .Mam też wiele 3centymetrowych wobków, lecz najczęściej używane to salmo Tiny. Pozwalają się daleko rzucić, mają rybodajną akcję i pracę. Łowię nimi z prądem i pod prąd, zatoczce i na rafce, na opasce i na tamie sprawdzają się wszędzie. Gdy woda jest spokojna bardzo często stosuję tonącego Tiny zarzucam w kierunku środka rzeki i pozwalam mu opaść na dno, wtedy to spokojnym podciąganiem do przodu próbuję znaleźć jakiś dołek, w takich miejscach duże ryby najczęściej są zaczajone na swoją zdobycz. Jednak nie zawsze są to jazie czy klenie, taką przynętę może zaatakować, szczupak, okoń a czasami pstrąg.
Klenie często uderzają duże obrotówki, jazie raczej preferują małe, w przypadku woblerów ta teoria się nie sprawdza, ryby często atakują nawet 6-śćio centymetrowe przynęty, czasami nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi, i na co będą brały dzisiaj.
Nie mam jakiegoś tajnego sposobu prowadzenia obrotówki,wszystkie przynęty uzupełniają,się i pozwalają sięgać po ryby w niemal każdym miejscu mojego łowiska. Ale też bardzo często wraca się o kiju.
Warto często zmieniać przynęty, posyłać je kolejno do wody, może któraś w końcu zainteresuje wielkiego jazia lub klenia.

Materiał zgłoszony na konkurs wedkuje.pl;

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama